Nr 31 z 31 lipca 2019

Tomasz Sakiewicz
To, co wydarzyło się po pierwszej informacji o tym, że chcemy wydrukować nalepkę w proteście przeciw narzucaniu ideologii LGTB, przypomina jakiś koszmarny komediodramat. Rozumiem Pawła Rabieja, to człowiek nerwowy. Kiedyś po moim starciu w TVP z Różą Thun powiedział, że trzeba dać mi w mordę. Czekałem, czekałem, nie przyszedł. Może i dobrze, lepiej jednak, jak ludzie się nie biją. Trochę mniej rozumiem panią ambasador Mosbacher. Ustosunkowywała się do nalepki, która ukazała się tydzień później, i w dodatku tłumacze nie wyjaśnili jej, że akronimy w języku polskim nie odnoszą się do osób, a co najwyżej do organizacji czy ideologii. Ale zdaje się to pani ambasador zupełnie niechcący rozesłała na cały świat błędne tłumaczenie i efekt tego dla wszystkich jest opłakany, szczególnie dla...
Piotr Lisiewicz
Meldunek z placu boju od naszych klubowiczów. „Kiosk w Zalesiu Górnym, w budynku stacji. Cały nakład Gazety Polskiej - około 20 egzemplarzy - zaraz po wyłożeniu, kupił facet, który po wyjściu z budynku egzemplarz po egzemplarzu z furią podarł. Kioskarka była tak zaskoczona, że nawet nie zdążyła odłożyć gazet do teczek”. Postscriptum: „W naszej wsi nic się nie ukryje”. Wzorowego Czytelnika z pięknego Zalesia, który wzbogacił naszą redakcję o 120 złotych, prosimy pilnie o kontakt z działem prenumeraty, w celu omówienia zasad dalszej, obustronnie korzystnej współpracy. Chętnie przyślemy Panu sto, tysiąc albo dziesięć tysięcy egzemplarzy kolejnych numerów, w których będzie – obiecujemy! – bardzo dużo i bardzo źle o LGBT. Pan będzie miał radość z ich darcia, a my – mówiąc raperem Fazim – „...
Dorota Kania
Tęczowa Matka Boska, parodia Mszy świętej, wulgarne znieważanie symboli religijnych – to coraz częściej używane metody do walki z Kościołem katolickim. Posługują się nimi osoby, które publicznie mówią o wojnie z nienawiścią i deklarują tolerancję. W rzeczywistości ta retoryka ma doprowadzić nie do „pokoju”, lecz do zmarginalizowania roli Kościoła w życiu publicznym oraz stygmatyzacji chrześcijan. Bo są przeszkodą w zniszczeniu naszej cywilizacji. W ostatnich miesiącach nie ma tygodnia, by w mediach nie pojawiła się informacja dotycząca profanacji katolickich symboli religijnych i obiektów sakralnych, co często jest przedstawiane jako „wizja artystyczna”. Tego typu działania, czyli obraza uczuć religijnych, podpadają pod konkretny artykuł Kodeksu karnego. I chociaż dotyczy on wszystkich...
Grzegorz Wierzchołowski
Zdjęcia burd z Białegostoku towarzyszących Marszowi Równości obiegły cały świat. Zarówno zachodnie, jak i polskie media wykorzystały sytuację do ataku na „ultrakonserwatywny” rząd PiS i „homofobiczną” prawicę. Wiele wskazuje jednak na to, że mieliśmy do czynienia ze starannie przygotowaną prowokacją polityczną. W czerwcu 2019 roku Marsz Równości odbył się bez większych incydentów w Rzeszowie, stolicy konserwatywnego Podkarpacia. Imprezą, w której uczestniczyło około pół tysiąca osób, zainteresowały się jedynie lokalne media. Podobna manifestacja, zorganizowana miesiąc później w Białymstoku, zakończyła się bijatyką z udziałem części kibiców, o których zamiarach doskonale wiedziały sympatyzujące z opozycją władze miasta. Co więcej, zajściom przyglądali się z bliska zarówno dziennikarze...
O ile sobie dobrze przypominam, to napisałem już kilka, a może kilkanaście felietonów z cyklu: „Za tydzień pies z kulawą nogą o tym nie wspomni”. Ostatni tekst dotyczył koalicji PO lub braku koalicji PO z innymi partiami. No i jak? Miałem rację, z psem, kulawą nogą i wspominaniem? Trudno nie mieć racji, gdy się mówi o oczywistościach, ale z oczywistościami jest pewien problem. Inaczej to działa post factum, inaczej w czasie dużych emocji. Dziś każdy może sobie pozwolić na stwierdzenie, że atak na Kościół i wciskanie pedofilii PiS to jedna z przyczyn porażki KE, ale w trakcie tej histerii wielu zmiękło. Dlatego na bieżąco wygłoszę inną oczywistość w aktualnych warunkach i emocjach. Na Białymstoku i propagandzie rozpętanej wokół naklejki „Strefa wolna od LGBT” PiS wyłącznie zyska. Temat...
Jacek Liziniewicz
Bałkany mają swoją rakiję. Włosi uwielbiają grappę. Francuzi szampana. Gruzja czacz i wino. Zawsze gdy piję lokalne nalewki i alkohole, zastanawiam się, dlaczego polscy rolnicy nie wychodzą ze swoimi znakomitymi trunkami na wolny rynek. Tym bardziej że Polska od setek lat słynie z wytwarzania dobrych alkoholi. Baaa, przecież kiedyś był to nasz główny towar eksportowy. Jak ze zdumieniem odkryłem podczas tych wakacji, nie tylko nauczyliśmy jeść Francuzów widelcem, lecz także natchnęliśmy mieszkańców łotewskiej Łatgalii do wytwarzania mocnych trunków. Do dziś pozostaje tego pamięć, gdyż rodzaj tamtejszego mocnego alkoholu określa się mianem smakovka, w czym pobrzmiewa nuta słowa „smakować”. Z okresów bytności Polaków z Łatgalii pochodzą również pierwsze wskazówki, jak należy walczyć z...
Jacek Liziniewicz
Jeśli czytacie Państwo ten tekst, to oznacza, że plan środowiska LGBT się nie udał, a cenzura w Polsce jeszcze nie wróciła. Huraganowe ataki, które spotkały nas za dołączenie do „Gazety Polskiej” naklejki, były jednymi z najsilniejszych w historii tytułu. O naklejkach „Strefa wolna od LGBT” zrobiło się głośno, zanim w ogóle trafiły do kiosków. Wystarczyło jedno zdjęcie na Twitterze „Gazety Polskiej”, aby wybuchła prawdziwa awantura. Natychmiast organizacje broniące praw mniejszości seksualnych zaczęły potępiać pomysł i krzyczeć o tolerancji. Brylowała chyba „Kampania przeciw homofobii”, która popadła w totalną egzaltację. „Czas powiedzieć to głośno – życie osób LGBT w Polsce jest zagrożone. Dzisiaj, gdy wszystkie granice zostały już przekroczone, nie ma wymówki dla bierności. Czas...
Jerzy Targalski
Stanisław Michalkiewicz twierdzi, że zależność od Niemiec chroni nas przed Rosją, gdyż ta respektuje niemiecką strefę wpływów, dopóki trwa strategiczne partnerstwo rosyjsko-niemieckie. Jego załamanie byłoby więc dla nas niebezpieczne. Jak z tego wynika, najgroźniejsze dla Polski byłoby wymknięcie się Niemcom, gdyż wtedy Moskwa od razu rzuciłaby się na nas. Parasol amerykański nie wchodzi w grę, gdyż natychmiast zostaniemy sprzedani Żydom, Niemcom i Rosji. Zgodnie z tą logiką należałoby pogłębiać zależność od Niemiec, którą przy każdej okazji złotousty redaktor wyśmiewa. Czy chodzi mu o to, by mieć tematy do nabijania się z lokai „naszej złotej Pani Anieli” i dlatego chce ich rozmnożyć? Przy okazji przypominam, czym dla Polski zawsze kończy się strategiczne partnerstwo niemiecko-...
Dawid Wildstein
Pijany Kamil D., znany dziennikarz i jeszcze bardziej znany moralista, uderzył na autostradzie autem w pachołek rozdzielający jezdnię. A internet od razu zalała fala dość ponurych, bo prawdziwych żartów o tym, jak na ten fakt zareaguje polityczne środowisko Kamila D. Były żarty odnoszące się do kuriozalnego wyroku w sprawie Najsztuba – per analogiam zaprzyjaźniony sąd orzeknie, że to pachołek wtargnął na jezdnię, przekraczając dozwoloną prędkość. Inni sugerowali, że pachołek był z PiS-u, inni – że Kamil nie spożywał alkoholu, a nawet jak pił, to w obronie konstytucji. Przykłady można mnożyć. Najzabawniejszy okazał się ten, który nie usiłował być śmieszny, lecz odwrotnie – śmiertelnie poważny. Wieliński z „GW” stwierdził, że Kamil wielkim człowiekiem i autorytetem był, a ci, którzy dziś...
Piotr Lisiewicz
Rano do szkół, na uczelnie oraz do zakładów pracy wkroczyli milicjanci i rozpoczęli łapankę. „Wagarowicze padają też ofiarą homoseksualistów, a szczególnie tzw. ciot” – pisała komunistyczna prasa. Politycy SLD pytani dziś o Akcję „Hiacynt” i wydarzenia z 15 listopada 1985 roku nabierają wody w usta. – Nie pamiętam żadnej rozmowy z ojcem o Akcji „Hiacynt” – zapewnia w rozmowie z „GP” Monika Jaruzelska. Janusz Zemke, organizujący dziś protesty w obronie emerytur esbeków, przyznaje, że przygotowana przez nich operacja przeciw homoseksualistom była ohydna. – Ale nigdy o tym z nimi nie rozmawiałem – twierdzi. Lider SLD Włodzimierz Czarzasty odmawia rozmowy. I trudno mu się dziwić: parę dni wcześniej podpisał porozumienie z partią obrońców gejów. Tak oto w czasach, w których o homofobię...
„Kpt. Białous jest i będzie wzorem do naśladowania dla żołnierzy Wojska Polskiego” – mówił minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak podczas uroczystości przyjęcia w kraju szczątków zapomnianego dowódcy harcerskiego Batalionu „Zośka”. Gdyby kpt. Ryszard Białous „Jerzy” został po 1945 roku w Polsce, zapewne walczyłby z drugim sowieckim okupantem, a teraz byłby hejtowany przez SLD i Krzysztofa Bondaryka, szefa specsłużb w czasach PO. Prochy bohatera sprowadzili do Polski żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, jednostki też znienawidzonej przez opozycyjnych totalniaków. Kpt. Białous nie został wyklętym przez komunistów Żołnierzem Niezłomnym. Po Powstaniu Warszawskim trafił z niemieckiego obozu jenieckiego do Wlk. Brytanii (służył u gen. Sosabowskiego), a potem do Argentyny, gdzie zmarł w...
Wojciech Mucha
W Sejmie pojawił się projekt zmiany ustawy o ochronie zwierząt autorstwa posłów Kukiz’15, który zakłada, że w wypadku, gdy właściciel zwierzęcia się nad nim znęca w sposób zagrażający zdrowiu lub życiu, to o tym, czy można mu je odebrać, miałby decydować Powiatowy Lekarza Weterynarii (PLW). Do tej pory takiemu oprawcy zwierzę mógł zabrać policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji pożytku publicznego zajmującego się statutowo ochroną zwierząt. Po tym oczywiście wszczynano postępowanie, zwierzę było jednak zabezpieczone przed sadystą. Brzmi to logicznie, ale tylko w teorii. Po pierwsze, sami Powiatowi Lekarze Weterynarii przyznają, że nie są upoważnieni do wydawania opinii o stanie zdrowia zwierząt (!). Po drugie, nie jest tajemnicą, że hodowcy, pseudohodowcy i...
Piotr Nisztor
Przez kilka lat podszywała się pod pracownika Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu. W tym czasie kobieta miała wykorzystywać żołnierzy elitarnej jednostki GROM do realizacji rzekomo tajnych rządowych misji. Obecnie wraz z mężem jest oskarżona o płatną protekcję i fałszowanie dokumentów – wynika ze śledztwa „Gazety Polskiej”.     Ta historia nie miała prawa nigdy się wydarzyć. Ze śledztwa „Gazety Polskiej” wynika, że przez kilka lat przeciętnej urody, niewysoka, korpulentna blondynka Jolanta S.-H. vel Sara W. podszywała się pod pracownika służb specjalnych. Jednym opowiadała o swoim rzekomym udziale w najtajniejszych misjach Agencji Wywiadu (AW). Innych przekonywała, że jest funkcyjnym pracownikiem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). W 2014 roku...
W wyborach samorządowych nie miała sobie równych! Szła jak burza! Bez trudu pokonała konkurentów z SLD Lewica Razem czy Bezpartyjnych Samorządowców. Co stoi za sukcesem tarnowskiej działaczki PiS? Młodość, energia i niesamowita miłość do ludzi. Oto Ania Pieczarka! Jest obecnie najpopularniejszą działaczką Prawa i Sprawiedliwości w Małopolsce. Pełni funkcje radnej i członkini zarządu województwa małopolskiego. Ponadprzeciętna aktywność działaczki nie skończy się jednak na sprawach regionalnych. Anna Pieczarka jest bowiem „jedynką” na liście PiS w wyborach do sejmu, które odbędą się już jesienią tego roku. Kim jest ta społeczniczka? Urodziła się w 15 lutego 1977 roku w Tuchowie, niewielkim miasteczku położonym w województwie małopolskim nieopodal Tarnowa. Obecnie mieszka w...
Piotr Nisztor
Mimo akceptacji służb specjalnych Ministerstwo Spraw Zagranicznych zablokowało sprzedaż przez polską firmę sprzętu wojskowego do Ugandy. W efekcie opiewający na blisko 40 mln dolarów amerykańskich kontrakt może zgarnąć firma z Seszeli, kojarzona z rosyjskim przemysłem zbrojeniowym – ustaliła „Gazeta Polska”. Uganda to liczące 40 mln mieszkańców państwo we wschodniej Afryce. Od  kilku lat niewielkie ilości broni dostarcza tam warszawska firma Bipromasz Biprom Trading (BBT). Niedawno ugandyjski resort obrony wybrał polską firmę do realizacji dostaw uzbrojenia dla tamtejszych żołnierzy wchodzących w skład międzynarodowego kontyngentu stacjonującego w Somalii, walczących z terroryzmem i piractwem. Wartość kontraktu to ponad 38 mln dolarów. Jednak umowa może nie dojść do skutku. Zgody...
Piotr Najsztub, Stefan Niesiołowski, Kazimierz Marcinkiewicz czy wreszcie Kamil D. – coś tych ludzi łączy. Każdy z nich był – jeszcze niedawno – kreowany na autorytet i wyrocznię politycznych sądów, gustu i tego, co jest wskazane. Do tego można dopisać jeszcze obecnego europosła Włodzimierza Cimoszewicza. Łączy ich także przekonanie o własnej bezkarności i znajdowaniu się o wiele powyżej poziomu szarego obywatela naszego kraju. Fakty są takie: 26 lipca na trasie autostrady A1 na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego doszło do wypadku z winy kierowcy, którym okazał się 51-letni Kamil D. W wydychanym powietrzu miał on 2,6 promila alkoholu. Tajemnicą nie jest, że chodzi o znanego dziennikarza – celebrytę, byłego prowadzącego „Fakty” TVN. TVN to stan umysłu Tyle suchej informacji. Ale...
Michał Rachoń
Robert Mazurek swój list do Danuty Holeckiej zaczyna od chwytającego za serce obrazka. Jego latorośl musi zostać odseparowana od telewizyjnych „Wiadomości”, bo konstrukcja materiałów dotyczących polskiego sporu politycznego jest dla młodego umysłu równie niebezpieczna co publikowanie domowych sposobów na produkcję bomby zegarowej lub narkotyków w piwnicy. Cóż zatem jest tak niebezpieczne? Robertowi Mazurkowi nie podoba się materiał dziennikarza, który uznaje za stosowne zwrócić uwagę na jeden z fundamentalnych problemów w sporze politycznym, jaki toczy się na polskiej scenie, a nie jest nazywany po imieniu. W Polsce, o czym Mazurek świetnie wie, toczy się spór pomiędzy dwiema głównymi siłami politycznymi na temat struktury naszej państwowości. Wielokrotnie prezentowany, a jednak nie...
Joanna Lichocka
Każdy tydzień przynosi kolejne ciosy w narrację opozycji. Polska podobno jest izolowana na arenie międzynarodowej, nic nie znaczy i ponosi same porażki – to generalna teza głoszona przez ludzi POstkomuny. Tymczasem nowa szefowa Komisji Europejskiej zaraz po wizycie w Paryżu i Berlinie wybrała Warszawę i spotkanie z premierem Mateuszem Morawieckim. Podobno Polska nie miała także wpływu na to, że Frans Timmermans nie został przewodniczącym KE, i sromotnie w tej sprawie przegrała, ponieważ znany ze swojej zaciętości w walce z Warszawą komisarz nadal ma się zajmować praworządnością. W ten przekaz najwyraźniej uwierzyła Ewa Kopacz, która w Parlamencie Europejskim zdążyła już wystąpić zgodnie z dotychczasową narracją Timmermansa, żądając powiązania rozdzielania funduszy dla poszczególnych...
Ponad 43 procent poparcia dla prezydenckiej partii Sługa Narodu to największy sukces w wyborach do ukraińskiego parlamentu. Nowa partia jest w stanie samodzielne utworzyć rząd i dowolnie kształtować politykę kraju. W relacjach z Polską może to oznaczać jednoczesne odprężenie na niwie historycznej i niebezpieczeństwo załamania prozachodniego kursu naszego sąsiada. Sługa Narodu, faktycznie będąca partią prezydencką, uzyskała 254 mandaty w 450-osobowej Radzie Najwyższej. Sukces jest tak potężny, że chyba zaskoczył samego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i jego otoczenie – jeszcze w dniu wyborów analizowano przecież możliwość utworzenia koalicji z partią Hołos, nowym ugrupowaniem na scenie politycznej, którego liderem jest Swiatosław Wakarczuk, znany dotychczas przede wszystkim jako...
Ryszard Czarnecki
Dnia 21 lipca przypadają nie tylko urodziny mojego najmłodszego syna, ale również lądowanie pierwszego człowieka na księżycu (1969 r.). Tegoż  jednak dnia swoje święto narodowe obchodzi Belgia. Z tej okazji odbyła się w Brukseli defilada, podczas której brat króla Filipa I, Laurent, demonstracyjnie spoglądał na zegarek, a  nawet dzwonił z telefonu komórkowego, mimo gromiących spojrzeń króla. Królewski brat, jak mówi belgijski lud, najwyraźniej nie może się pogodzić z tym, że to nie on jest królem i nie osładza mu tego zawodu pół miliona euro, które otrzymuje jako roczną pensję. To jednak są michałki. Z polskiego punktu widzenia znacznie ważniejszy był fakt, że władze Belgii na defiladę zaprosiły amerykańskich weteranów (i dobrze), ale nie zaprosiły Polaków! A przecież to...
Od początku swojej niepodległości w 1991 roku ukraińskie społeczeństwo przeżyło wiele zawirowań i podziałów. Jednym z najważniejszych był i pozostaje podział regionalny. Walka prosowieckich i prozachodnich wartości wciąż trwa. Także wśród emigrantów, którzy szukają szczęścia w Polsce. Czytelnicy „Gazety Polskiej” zapewne wiedzą, że często podnoszony w analizach umowny podział Ukrainy na wschód i zachód to przede wszystkim różne wizje rozwoju Ukrainy. Wschód od zawsze wybierał współpracę z Rosją i krajami Wspólnoty Niepodległych Państw, podczas gdy część zachodnia była zorientowana na Europę. O tym, jak ma się to po wyborach, przeczytają Państwo i w tym numerze „GP”. Jak jednak wygląda podział społeczny ukraińskiej diaspory w Polsce? Na przykładzie Warszawy można zaobserwować różnicę...
Ostatnie wypowiedzi nowej przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, a przede wszystkim jej ubiegłotygodniowa wizyta w Polsce i efekty rozmów z premierem Mateuszem Morawieckim, potwierdzają, że podejmowanie kluczowych decyzji o funkcjonowaniu UE przestanie odbywać się wyłącznie na linii Berlin–Paryż. Nowe otwarcie w relacjach KE i Warszawy to niewątpliwie duży sukces Polski. Niezależnie od tego, jak oceniany jest wybór Ursuli von der Leyen na stanowisko przewodniczącej Komisji Europejskiej, trzeba solidarnie zgodzić się z jednym faktem: 60-letnia polityk staje się nową twarzą jednej z kluczowych instytucji unijnych. I nie chodzi tutaj wyłącznie o względy formalne czy estetyczne, ale również o nakreślaną nową strategię, którą przez najbliższe lata będzie podążać...
Antoni Rybczyński
Zachodnie media okrzyknęły to już „największym wyciekiem informacji w historii działania rosyjskich służb specjalnych w internecie”. Słabym ogniwem w łańcuchu instytucji i firm zajmujących się inwigilacją sieci okazała się prywatna spółka wykonująca zlecenia rosyjskiego państwa. Hakerzy wykradli 7,5 terabajta danych kluczowemu podwykonawcy FSB. Ich analiza pokazuje, co i jak czekiści Putina robią w sieci.   Cyberataki i włamania hakerów działających na zlecenie Rosji co najmniej od czasów kampanii prezydenckiej w USA w 2016 roku nie schodzą z pierwszych stron gazet i pozostają wciąż poważnym przedmiotem troski kontrwywiadów wielu demokratycznych państw na świecie. Oczywiście w jeszcze gorszym położeniu są użytkownicy internetu w samej Rosji. Władimir Putin i jego pretorianie krok...
Wiadomości z kraju wiecznej szczęśliwości, czyli cotygodniowy przegląd ciekawostek z Federacji Rosyjskiej. Od Kaliningradu pod chińską granicę. Od Moskwy do wiosek na Przywołżu.   Nie trzeba słów Na placu Czerwonym w Moskwie zatrzymano demonstranta, który zamiast plakatu z hasłem trzymał pustą kartkę papieru. W odpowiedzi zapewne przesłuchano go w milczeniu, w protokole nic nie napisano, a jeżeli wymierzono grzywnę, to na zero rubli. I po problemie! W Nowosybirsku wybuchł skandal, gdy w internecie zjawiło się nagranie z mieszkańcami miasta tłoczącymi się pod kontenerem, do którego jeden z supermarketów wyrzuca starą żywność. Handlowcy zareagowali szybko – obiecali, że przeterminowane jedzenie będą bezpośrednio przekazywać firmie wywożącej śmieci. A na razie – lepiej strzec...
Charyzmatyczny i kontrowersyjny, mający znacznie więcej wrogów niż zwolenników, głównie wśród społeczeństwa, gdyż ostatnie głosowanie wewnątrz Partii Konserwatywnej tego nie potwierdziło. Nazywany „podkopywaczem” Theresy May, choć przez dwa lata piastował jedno z kluczowych stanowisk w jej rządzie. Eurosceptyk i zwolennik twardego kursu wobec Brukseli. Oto Boris Johnson – nowy premier Wielkiej Brytanii. Od momentu, kiedy (nomen omen) w maju Theresa May ogłosiła swoją rezygnację z funkcji przewodniczącej Partii Konserwatywnej, a w konsekwencji również szefowej rządu, 55-letni Johnson stał się głównym faworytem dziennikarzy do przejęcia strategicznych stanowisk. Na ostatniej prostej w rywalizacji o fotel lidera torysów razem z Johnsonem pozostał były już szef brytyjskiej dyplomacji...
Państwa rezygnujące z atomu i węgla, będą kupować rosyjski gaz od Niemców, którzy zabawią się w „Małą Moskwę” jako pośrednicy w handlu tym surowcem. Energetyka to dobry przykład synergii między Rosją a Niemcami – mówi Jakub Wiech, zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24.com i autor książki „Energiewende. Nowe niemieckie imperium”. Rozmawia Hubert Kowalski *Niedawno stanął Pan przed ambasadą Niemiec z hasłem „Proatomowy strajk klimatyczny”. Dlaczego? Co się kryje za tymi słowami? Chciałem zwrócić uwagę na problem, którym jest plan Republiki Federalnej Niemiec dotyczący wyłączenia tamtejszych elektrowni jądrowych już w 2022 roku. To istotny element niemieckiej polityki energetyczno-klimatycznej, tzw. „Energiewende”. Zakłada ona m.in. walkę z energetyką jądrową w całej Unii...
Komisja Europejska wymagała od państw członkowskich przedstawienia analiz dotyczących wdrażania sieci mobilnej nowej generacji 5G. Ministerstwo Cyfryzacji przedstawiło stosowny dokument, wskazujący, że strona polska jest gotowa na otwarty dialog i nie wyklucza żadnej firmy w nadchodzącym przetargu na budowę infrastruktury nowej sieci. Wprowadzenie sieci 5G ma być fundamentem budowy gospodarki 4.0, czyli ekonomii będącej wynikiem nowej rewolucji przemysłowej. W warunkach nowej sytuacji gospodarczej przedsiębiorstwa będą korzystać z mocy obliczeniowej chmury, szybkich transferów i analizy danych w czasie rzeczywistym, by zoptymalizować swoją produkcję i usługi. 5G i gospodarka 4.0 to również przełom w dostępie do usług medycznych nowej jakości oraz wykorzystanie najnowszych technologii w...
Maciej Pawlak
Sektor odnawialnych źródeł energii (OZE) zyskał szansę znaczącego rozwoju, i to już w najbliższych miesiącach. Dzięki znowelizowanej ustawie o OZE i programowi „Mój prąd” w 2020 r. udział OZE ma osiągnąć 15 proc. całej zużytej energii. Taki obowiązek nakładają na wszystkie kraje członkowskie UE dyrektywy unijne. Oznacza to równocześnie, że jego niewypełnienie przez nasz kraj grozi nałożeniem wielomiliardowych kar. To zapewne spowodowało, że znowelizowana ustawa o OZE była jedną z kilkunastu uchwalonych podczas ostatniej przed wakacjami (i jednej z ostatnich przed tegorocznymi wyborami parlamentarnymi) sesji Sejmu. Co ciekawe, okazała się także jednym ze stosunkowo nielicznych aktów prawnych przegłosowanych przy braku głosów przeciwnych. Uchwalona nowelizacja, jak również rządowy...
Porty Lotnicze to największy operator lotnisk w Polsce i jeden z filarów polskiej branży lotniczej. Jest to zapewne też jeden z powodów, dla których to przedsiębiorstwo jest mylnie utożsamiane z LOT-em. Dla części pasażerów nie ma żadnej różnicy między Polskimi Portami Lotniczymi a LOT, uważają bowiem, że jest to jeden i ten sam podmiot. I dlatego zdarza się, że sprawy leżące w gestii LOT pasażerowie próbują załatwiać w Portach Lotniczych i odwrotnie. Nie kryją potem zdziwienia, że są to jednak dwa odrębne przedsiębiorstwa. – Te pomyłki wynikają przede wszystkim z podobieństwa skrótów naszych nazw – mówi Mariusz Szpikowski, prezes Portów Lotniczych. I wyjaśnia, że Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” posługuje się skrótem PPL, a Polskie Linie Lotnicze LOT to PLL LOT, więc osobom...
Rozwój infrastruktury, modernizacja i zakup nowoczesnego taboru, a wszystko po to, aby uczynić kolej bardziej przyjazną dla pasażerów. Kolejowe inwestycje spółek Grupy PKP idą pełną parą, z czego samo PKP Intercity w ramach realizowanego programu inwestycyjnego zawarło już kontrakty na modernizację lub zakup taboru na ponad 4 mld zł brutto. Intensywne prace w PKP Intercity trwają. Spółka realizuje największy program inwestycyjny w swojej historii pt. „PKP Intercity – Kolej Dużych Inwestycji”. Zgodnie z jego założeniami do 2023 r. tabor spółki będzie w 80 proc. nowy lub zmodernizowany, w 94 proc. pociągów będzie klimatyzacja, a w co najmniej 77 proc. z nich bezprzewodowy internet. Do tej pory PKP Intercity zawarło już umowy na ponad 4 mld zł brutto. O tym, że zmiany idą w dobrym...
Jednym z zasadniczych pytań związanych z własną działalnością gospodarczą jest to dotyczące formy, w jakiej ma być ona prowadzona. Możliwości jest wiele i każda z nich ma swoje plusy i minusy. W Polsce największą popularnością cieszy się tzw. samozatrudnienie. Takich podmiotów jest w naszym kraju zdecydowanie najwięcej. I trudno się dziwić, w tej formule działa się dosyć prosto przy praktycznie żadnych kosztach związanych z powołaniem. Z drugiej strony należy mieć na uwadze, że w przypadku samozatrudnienia za długi, które powstały w związku z prowadzeniem biznesu, odpowiada się także majątkiem osobistym. To poważne ryzyko, szczególnie kiedy firma się rozrasta, a w związku z coraz większym rozmiarem działalności pojawiają się dodatkowe koszty i zobowiązania. Jeśli odpowiednio wcześnie...
31 lipca 1853 r. po raz pierwszy publicznie zapalono lampy naftowe w szpitalu lwowskim na Łyczakowie podczas operacji usuwania przez dr. Zagórskiego wyrostka robaczkowego pacjentowi Władysławowi Galeckiemu. Data ta zapisała się w światowej historii jako symboliczne narodziny przemysłu naftowego. W następnym, 1854 r. powstała pierwsza kopalnia ropy naftowej w Bóbrce na Podkarpaciu i rozpoczęła się eksploatacja przemysłowa tego surowca. Jest ona w tym samym miejscu cały czas kontynuowana, a w obrębie wciąż czynnej kopalni ropy naftowej funkcjonuje równolegle powstałe w 1972 r., w 150. rocznicę urodzin Ignacego Łukasiewicza, Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego jego imienia. Warto zaznaczyć, że jednym z Fundatorów obiektu jest PKN ORLEN, a jego sponsorem – Fundacja ORLEN Dar...
Ryszard Kapuściński
Miejscem Zjazdu będzie ośrodek Dresso, który zajmuje powierzchnię 50 tys. m2, leży w malowniczym lesie sosnowym u zbiegu rzek Luciąży i Pilicy, w pobliżu Zalewu Sulejowskiego (www.dresso.pl). Spotkamy się w tym roku ponownie w gronie przyjaciół, którym na sercu leży przyszłość Polski. Porozmawiamy o sprawach, na które zabrakło nam czasu na XIV Zjeździe Klubów „Gazety Polskiej” – Spała 2019. Będzie to ważne spotkanie, odbędzie się tuż przed wyborami parlamentarnymi. Ze znamienitymi gośćmi porozmawiamy o tym, jak będziemy mogli pomóc, żeby na długie lata odsunąć od jakichkolwiek decyzji tych, którzy w poprzednich dwóch kadencjach demolowali gospodarkę Polski. Podczas zjazdu będziemy rozmawiać o naszych sukcesach, planach i problemach, z jakimi boryka się nasze klubowe środowisko. Będzie...
Pentagon zlecił amerykańskiemu koncernowi zbrojeniowemu Lockheed Martin wyprodukowanie wyrzutni artylerii rakietowej wysokiej mobilności HIMARS. Trafią one do wojsk US Army, a także do zagranicznych partnerów Waszyngtonu: Rumunii i Polski. Wartość kontraktu to blisko pół miliarda dolarów. Z dostępnych informacji wynika, że umowa przewiduje produkcję oraz dostawę wyrzutni HIMARS wraz z dodatkowym sprzętem. Trafi on do wojsk lądowych Stanów Zjednoczonych (US Army) i tamtejszego Korpusu Piechoty Morskiej (US Marine Corps), a także do armii dwóch zagranicznych partnerów zbrojeniowych USA: Rumunii i Polski. Wartość całego kontraktu oszacowano na 492 mln dolarów. Jego realizacja ma się zakończyć do 2022 roku. Pojazdy HIMARS zostaną zbudowane od podstaw w należącym do firmy Lockheed Martin...
Z perspektywy lwicy [4/6 gwiazdek] Beyoncé, THE LION KING: THE GIFT, Disney Nowa wersja „Króla lwa” to jedna z najciekawszych wakacyjnych premier kinowych. Jest też wiele powodów, by przedłużyć przygodę z filmem. Oprócz oryginalnej ścieżki dźwiękowej Hansa Zimmera ukazała się także inspirowana obrazem płyta amerykańskiej piosenkarki Beyoncé (artystka udzieliła głosu filmowej lwicy Nali). W rytm wciągającego R&B, afro beatu i hip hopu możemy jeszcze raz zanurzyć się w bajkowym świecie lwich przygód. Smaczku dodają również gościnne występy Pharrella Williamsa, Kendricka Lamara i Jay’a-Z, a w klimatycznej piosence „Brown Skin Girl” debiutuje córka artystki Blue Ivy. Prezent doskonały [4/6 gwiazdek] Nicola Benedetti, Wynton Marsalis, VIOLIN CONCERTO. FIDDLE DANCE SUITE, Decca...
Marcin Wolski
Podobno kolejny z Bondów będzie kobietą. Nie było innego wyjścia i tak trzeba będzie  ćwierć wieku, aby nadrobić parytet. Cóż, feminizacja obejmuje coraz więcej zawodów, które wydawały się zastrzeżone dla mężczyzn. Dotyczy to agentów, najemnych zabójców, a nawet szefów gangów. Podobno kobiety w tej roli potrafią być bezwzględniejsze i okrutniejsze niż faceci. Potwierdzenie tej tezy można znaleźć w powieści Luke’a Jenningsa „Obsesja Eve”, na której bazie powstał telewizyjny serial. Bohaterka powieści Villanelle jest zabójczynią piękną, precyzyjną, lodowatą. I posłuszną swym mocodawcom. Nie zna takich uczuć jak empatia, solidarność. Seks traktuje instrumentalnie. Służy tajemniczej światowej organizacji zwanej „Dwunastoma” i odwala za nią brudną robotę. Można powiedzieć, że należy do...
Krzysztof Wołodźko
Niewykluczone, że trzeci sezon hiszpańskiego serialu kryminalnego „Dom z papieru” najbardziej zostanie zapamiętany z krakowskiej hecy tuż pod nosem Jacka Majchrowskiego. W drugiej połowie lipca na tamtejszym Rynku Głównym, tuż obok rzeźby Igora Mitoraja „Eros Bendato”, stanęła wielka maska Salvadora Dali. Szybko się okazało, że to element promocji kolejnego sezonu serialu. Ktoś czegoś ponoć nie doczytał i obciążył Netflixa kwotą 247 złotych – jak za wystawienie rzeźby. A przecież chodziło o ponoć dwadzieścia razy droższą reklamę. Wróćmy do serialu. Pierwszy sezon „Domu z papieru” intrygował pomysłem na „skok stulecia”. Przypomnijmy: mężczyzna, który pozbył się swej prawdziwej tożsamości, ukryty za pseudonimem „Profesor”, rekrutuje grupę ośmiorga przestępców o najróżniejszych...
Tomasz Łysiak
Luigi to neapolitańczyk, który od wielu lat mieszka w Polsce. Prowadzi knajpę w Warszawie. Gdy go pytam: „Gigi, a kim dla ciebie jest Maradona?”, odpowiada: „Najlepszym piłkarzem w historii”, ale zaraz potem dodaje z westchnieniem i nutą żalu w głosie: „Ale jako człowiek, no wiesz…”.   W Neapolu Diego Armando Maradona do dzisiaj jest bogiem. Pośród słynnych murali namalowanych na ścianach domów przez artystę Jorita Agocha, obok świętego Januarego, patrona miasta, jest też dzieło z twarzą Maradony. Do dziś najpopularniejsze imię nadawane nowo narodzonym chłopcom to właśnie… Diego. Bo Diego Maradona odkąd przyjechał do Neapolu w 1984 roku, po nieudanym piłkarskim romansie z Barceloną, i poprowadził SSC Napoli do zdobycia dwukrotnego scudetto (mistrzostwo Włoch), a także pucharu UEFA...
Tomasz Łysiak
Od wielu lat w „Gazecie Polskiej” publikujemy specjalne dodatki historyczne z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Zawsze unosimy to wydarzenie do rangi wyższej – uważamy bowiem, że ten zryw to kolejny, piękny dowód na to, iż Polacy są narodem z ducha wolnym i niezawisłym. Co więcej – po latach opluwania powstańczej walki przez okupantów (najpierw samych Niemców, którzy w gadzinowej prasie obsmarowywali powstanie jako pozbawione sensu, a następnie przez Sowietów i Polskę Ludową) – w wolnej Polsce nadal musimy pielęgnować pamięć o bohaterach roku 1944. Szczególnie, iż za straty i ofiary, jakie stolica poniosła w wyniku brutalnej, okrutnej decyzji Hitlera o zagładzie całego miasta, w opinii krytyków Powstania Warszawskiego, powinni odpowiadać polscy dowódcy. Tym bardziej i...
W poezji Powstania Warszawskiego są zachwyt biało-czerwoną powiewającą nad dachami stolicy, zachłyśnięcie się wolnością, miłość i radość. Są zemsta, żądza odwetu, wściekłość na wrogów i gorzki żal do swoich. Są barykady, ruiny, gruzy domów, krew płynąca brukiem ulic. Jest szarpiąca serce śmierć najbliższych, dzieci, towarzyszy broni. Są bomby, płomienie i pociski. Poezja ma dość sił, by mówić o tym, że w „pogorzeli pod barykadą trupy się nowe kładą i kładą”. W wierszach walczącej stolicy jest rozpacz, pozwalająca wspominać o szczurach, które „tłuścieją na polskim ścierwie”, i wygrażanie „skurwysynom”, którzy się „śliną, seplenią o »sumieniu świata«, dyplomatycznie rozkładają ręce”. Jednak jest coś, o czym poezja mówi niechętnie, choć stanowiło element życia codziennego Miasta Niezłomnego...
1 sierpnia o godzinie 17.00 w całej Polsce zawyją syreny, na moment staną samochody, zatrzymają się przechodnie. Z dumą można powiedzieć, że to już norma, w ten sposób większość z nas czci pamięć o bohaterskich mieszkańcach Warszawy. Ale nie zawsze tak było – przez całe dziesięciolecia komuniści robili,  co w ich mocy, aby zakłamać historię Powstania Warszawskiego i zabić pamięć o nim. Dość powiedzieć, że do 1956 roku nie odbywały się żadne oficjalne obchody rocznicy wybuchu zrywu. Propagandowa maszyna kłamstwa na temat Powstania Warszawskiego ruszyła tak naprawdę jeszcze w trakcie jego trwania. Przypomnijmy, że kiedy 1 sierpnia 1944 roku w Warszawie żołnierze Armii Krajowej chwycili za broń, to już od kilku dni w Lublinie z nadania Stalina instalował się Polski Komitet Wyzwolenia...
Klasztor sióstr sakramentek na Nowym Mieście od ponad 300 lat jest nieodłączną częścią pejzażu Warszawy. I tyle samo lat mieszkające za murami zakonnice codziennie modlą się w intencji stolicy. Ich poprzedniczki w chwilach dramatycznych dla kraju nie wahały się wspierać ważnych patriotycznych inicjatyw, a w czasie Powstania Warszawskiego ofiarować za nie życie. Siostra Jadwiga Stabińska OSBap, autorka książki o wojennych losach zgromadzenia, zwraca uwagę, że jest bardzo niewiele klasztorów klauzurowych tak mocno złączonych z losami stolicy i całego kraju. Klasztor benedyktynek sakramentek na Nowym Mieście ufundowała królowa Marysieńka w podziękowaniu za zwycięstwo wojsk polskich nad Turkami pod Wiedniem. W tym celu kupiła od starosty Adama Kotowskiego pałac i wraz z otaczającym go...
Przybyli z Kresów. Młodzi żołnierze, nastoletnie sanitariuszki. Większość z nich nigdy nie widziała Warszawy, ale od pierwszego dnia powstania wszyscy walczyli jak lwy o swoją stolicę. Nasz Komendant Przeszli  kilkaset kilometrów, by w końcu lipca 1944 r. stanąć u bram Warszawy. Partyzanci Zgrupowania Stołpecko – Nalibockiego AK, pod dowództwem  porucznika Adolfa Pilcha „Doliny”. Ten urodzony w 1914 r. w Wiśle potomek szkockich górali, zdecydował o ewakuacji oddziału z zagrożonego przez Sowietów obszaru. Jak „Dolina” trafił na Kresy? We wrześniu 1939 r. nie został zmobilizowany, postanowił wtedy powrócić z Warszawy, gdzie pracował, do rodzinnej Wisły. Tu widzi, czym jest piekło niemieckiej okupacji. Z kilkoma przyjaciółmi przedziera się do Francji. Walczy z Niemcami, a po...
Jacek Liziniewicz
Nowa produkcja Walta Disneya „Król Lew” w ciągu dwóch tygodni zarobiła 531 mln dolarów i z miejsca stała się kasowym hitem. W nowatorski sposób pokazuje faunę i florę, a widz ma niemal okazję wejścia do afrykańskiego świata zwierząt. Pierwsza, animowana wersja „Króla Lwa” weszła na ekrany kin w 1994 roku i szturmem zdobyła serca widzów na całym świecie. Przez niemal dekadę żadna animacja nie była w stanie przebić sukcesu historii o Simbie i jego przyjaciołach. Polska wieś zaroiła się od psów nazywanych imieniem bohaterów z bajki, a całe to szaleństwo nie ominęło również mnie, setki razy oglądającego ten film na kasecie video i marzącego, by kiedyś zobaczyć Lwią Skałę. Urealniony Odnalezienie drogi do królestwa Mufasy nie było takie proste, bo w zasadzie nie wiadomo było, gdzie go...
Wojciech Mucha
Kibice piłkarscy są obok pielgrzymów najbardziej mobilna grupą w Polsce. Niektórzy pokonują w ciągu roku tysiące kilometrów, jeżdżąc za swoją drużyną w miejsca, w których w żadnym innym wypadku nie postawiliby nogi. Teraz okazuje się, że poprzez decyzję Polskiego Związku Piłki Nożnej ta forma spędzania wolnego czasu może zostać drastycznie ograniczona, a wraz z nią prawa obywatelskie. Policzyłem. Gdybym tylko miał czas, to jako kibic Cracovii mam do pokonania w tym sezonie około 10 tysięcy kilometrów (zsumowana droga z Krakowa i z powrotem do pozostałych miast drużyn PKO Ekstraklasy). To sporo, ale co powiedzieć, jeśli mój serdeczny kolega ze stadionu nie opuścił już ponad 500 meczy pod rząd (wliczając w to mecze towarzyskie, pucharowe i każde inne)? To przyjemna i kulturoznawcza forma...

Pages