Robert Mazurek przebiera w mundur

Robert Mazurek swój list do Danuty Holeckiej zaczyna od chwytającego za serce obrazka. Jego latorośl musi zostać odseparowana od telewizyjnych „Wiadomości”, bo konstrukcja materiałów dotyczących polskiego sporu politycznego jest dla młodego umysłu równie niebezpieczna co publikowanie domowych sposobów na produkcję bomby zegarowej lub narkotyków w piwnicy. Cóż zatem jest tak niebezpieczne?

Robertowi Mazurkowi nie podoba się materiał dziennikarza, który uznaje za stosowne zwrócić uwagę na jeden z fundamentalnych problemów w sporze politycznym, jaki toczy się na polskiej scenie, a nie jest nazywany po imieniu. W Polsce, o czym Mazurek świetnie wie, toczy się spór pomiędzy dwiema głównymi siłami politycznymi na temat struktury naszej państwowości. Wielokrotnie prezentowany, a jednak nie poddawany krytycznej analizie na łamach „Rzeczpospolitej”, „Dziennika Gazety Prawnej” czy na falach RMF FM pomysł na dekonstrukcję spójności państwa polskiego jest przedmiotem trwającej na marginesie zainteresowania wielu dziennikarzy politycznych debaty.

Regionalizacja Polski i Europy w Gdańsku
7 czerwca 2017 roku w gdańskim Europejskim Centrum Solidarności odbyła się konferencja pod tytułem „Relaunching Europe, bottoms-up”, w której udział wzięła znana niemiecka polityk CDU Rita Süssmuth. Główną dyskutowaną tezą było stworzenie mechanizmów w europejskiej polityce, które pozwoliłyby pominąć rządy państw narodowych przy realizowaniu przez Unię Europejską wybranych rozwiązań politycznych. Konkretnie w wypadku Rity Süssmuth chodziło o kwestię polityki uchodźczej, zagadnienie, które budzi powszechny sprzeciw polskich obywateli, a co za tym idzie – polskiego rządu. Gdański samorząd (ECS jest instytucją kontrolowaną przez samorząd) stworzył platformę dyskusji o rozwiązaniu, którego naturalną konsekwencją byłoby stworzenie mechanizmów dających silnym a konkurencyjnym względem Polski państwom narzędzia do realizowania swojej...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: