Witold Gadowski

Polska polityka jednak dojrzewa. Już nie wystarczy fałszywie się uśmiechać i opowiadać ogólnie poprawne banały, aby uwieść większość głosujących Polaków. Świadczy o tym przeciętna popularność Roberta Biedronia i klęska Donalda Tuska w przedbiegach o prezydenturę. Po okresie pisowskiej czterolatki wyborcy zrozumieli, że od polityków można wymagać o wiele więcej. Do głosu doszło też pokolenie, które ma bardzo precyzyjne oczekiwania i nie wystarczą mu już kombatanckie banały powtarzane przez przebrzmiałe „legendy Solidarności” oraz plastikowe sztuczki komercyjnych telewizji. Nie będzie białego konia Donald Tusk umiejętnie wykorzystywał poparcie mediów i nieujawnione nigdy źródła realnego poparcia. Wystarczyło, że przyjemnie się uśmiechał i konsekwentnie powtarzał poprawnościowe banały...
Nowa kadencja parlamentu jeszcze się nie rozpoczęła, a już widać symptomy tego, że na pewno nie będzie nudna. Szarada w Senacie, cwałujące wybory prezydenckie oraz wybuchowa mieszanka osobowości może dostarczyć nam wielu wrażeń. Na pewno trudniej będzie sprawować władzę, jednak publiczność na brak wrażeń narzekać nie będzie. Proszę sobie wyobrazić, że następuje dyskusja, w której interlokutorami będą Grzegorz Braun, Klaudia Jachira, Adrian Zandberg i Dominik Tarczyński. Oto próbka spisana z wyobraźni: – Szczęść Boże, chciałbym poruszyć problem osobników, którzy miast posiadać legalne nałożnice, korzystają z dziwacznych nałożników – sodomitów… – To nie licuje, to się kwalifikuje – zrywa się ze swojego – wygrzanego – miejsca Krzysztof Śmiszek (w kuluarach słychać delikatne...
W Polsce nadchodzi okres mocnego konfliktu ideologicznego. Starcie świata tradycji i konserwatywnych wartości z neomarksistami spod znaku Trockiego i Spinellego przybierze rozmiary prawdziwej wojny kulturowej. Strategiczną koniecznością jest jednoczenie wszystkich, którzy chcą budować niepodległe i suwerenne państwo. Wojna idei Zwolennicy opcji niepodległościowej i oparcia życia społecznego na chrześcijańskich wartościach będą musieli stoczyć ostrą walkę z kosmopolitami i nihilistami wspomaganymi przez wiele instytucji międzynarodowych. W dokonanie w naszym kraju przewrotu ideowego oraz naruszenie powszechnie przyjętego ładu zaangażowane zostały ogromne fundusze, i to nie tylko te kojarzone z Georgem Sorosem. Zwolennicy ataku na Kościół coraz agresywniej będą forsować marsze LGBT i...
Kampania wyborcza przewaliła się nad naszymi głowami. Płynie z niej wiele wniosków. Jeden z nich chciałbym szczególnie podkreślić. Skończył się czas haseł i emocji, pora na wyrachowany stosunek do polityki i konsekwentne budowanie lobby wspierającego propolskie projekty. Czas łatwego sterowania Polakami także właśnie się kończy. Politycy muszą zrozumieć, że okres czteroletniego kredytu zaufania bezpowrotnie minął. Nie da się dłużej działać, licząc na to, że polscy patrioci zawsze będą dokonywać swoich wyborów, kierując się zasadą mniejszego zła. Nowe pokolenie Właśnie w społeczne życie weszło pokolenie, które nie ma już żadnych asocjacji związanych z epoką PRL-u. Dla tych ludzi najmniejszego znaczenia nie ma już wspominanie kombatanckich sytuacji z okresu „walki z komuną”, nie...
Bywały kampanie wyborcze, które rozstrzygały się w wielkich debatach na antenie TVP. Były wybory, które rozgrywały się w cieniu wielkich emocji. Teraz wygląda na to, że decydującym argumentem na finiszu kampanii będzie licytacja na tajnie poczynione nagrania i wyciągnięte zza pazuchy kwity. Właśnie mamy do czynienia z kanonadą wszystkich naboi, jakie jeszcze posiada tzw. totalna opozycja. Zważywszy na fakt, że PiS rządzi przez ostatnie cztery lata, można powiedzieć, że ostatnie przedwyborcze salwy walczącej o życie reprezentacji ancien regime w większości oddawane są z nie najlepszej amunicji. Komitet Propagandowych Kompromatów Nikt już nie jest zdziwiony faktem, że medialne centrum antypisowskiej opozycji przeniosło się z warszawskiej ulicy Czerskiej na ulicę Wiertniczą. Siła TVN...
Wybory wzbudzają ogromne emocje, jest to oczywiście na rękę wszelkiej maści specjalistom od „wizerunku” i „publicznych relacji”. „Elektorat” głosuje oczami, uszami i sercem… A szczególnie w ostatnich dniach kampanii w kąt idzie rozum i zdrowy rozsądek. Proponuję, aby teraz uczynić wbrew podgrzewającym nas magikom, ochłonąć i z zimną kalkulacją postawić krzyżyk przy tym kandydacie, który najbardziej sensownie rokuje dla interesów Polski. Jak to zrobić, oto krótka propozycja: Emocje w kąt Większość kampanii wyborczych opiera się na podgrzewaniu emocji do takiego stopnia, że spowodowany przez kampanię gniew i niechęć powodują, iż podrywamy się z kanapy i biegniemy do lokalu wyborczego. Jeżeli analizujemy język wypowiedzi liderów głównych partii, hasła, elementy wizualne, to – z...
Awaria kolektora dostarczającego ścieki do oczyszczalni „Czajka” obnażyła naturę „ruchu działaczy ekologicznych” w Polsce i na świecie. Okazało się, że gigantyczna katastrofa ekologiczna, której skutków nie da się nawet przewidzieć, w ekopolitykach nie wywołała wielkich emocji. Dla ekopolityków najważniejsze są działania, które mogą zatrzymać projekty służące wzmacnianiu polskiego państwa. W ostatnich dniach hipokryzja większości „ruchów ekologicznych” obnażyła się do cna. Dla nich ważniejszy jest przysłowiowy „motylek- pedrylek” niż ogromne – i stale wzrastające – zagrożenie dla zdrowia Polaków i stanu naszej przyrody, którego przyczyną jest warszawska korupcja i nieudacznictwo. Warszawa zatruła już Wisłę aż do Zatoki Gdańskiej, a w TVN prezydent Trzaskowski głosi infantylne teorie,...
Dzisiejsza lewica coraz mniej zagraża finansowym feudałom, rzadko walczy z niedolą klasy pracowniczej i mało przejmuje się społecznymi nierównościami. Za to coraz mocniej brnie w kierunku „dark roomu”, z którego wypełznie jedynie zdeflorowana pustka. Gdybym był niesłychanie bogatym człowiekiem, tak bogatym, że nie dbałbym o pieniądze, a jedynie o władzę, jaką one dają, to właściwie nie miałbym naturalnych wrogów. No… prawie bym ich nie miał. Musiałbym się bowiem obawiać, że istnieją jednak sfiksowani (z mojego punktu widzenia) marksiści i socjały, którzy walczą o prawa pracowników i żądają równego dzielenia tego, co wspólnym mozołem ludzkość wytwarza. Obawiałbym się istnienia prometejańskich rewolucjonistów, którzy potrafią wszystko wywrócić do góry nogami. Jak wypatroszyć lewicę...
Czasem formacja umysłowa potrzebuje dopiero artystycznego dzieła, aby się najpełniej wyrazić. Jeżeli przyjąć koncepcję, że artysta wyraża syntezę idei swojego otoczenia, to należy uznać, że długo oczekiwane i okadzane dzieło reżysera Patryka Vegi pt. „Polityka” idealnie wypełniło swoje posłannictwo. Dzieło owo wyraziło marzenia i świat, w którym żyje dzisiejsza opozycja – od „tęczowego” przychówku Roberta Biedronia poprzez stetryczałe hufce Włodzimierza Czarzastego i przemalowaną mieszankę Kosiniaka i Kukiza aż po spiżowe (jak dekoracje w filmie „Quo Vadis” Jerzego Kawalerowicza) hufce Grzegorza Schetyny. Ostatnia nadzieja różowych Szumnie i butnie zapowiadany film „Polityka” miał być – jak powiada dziś młodzież – gamechangerem tej kampanii wyborczej. Miał odwrócić sondażowe...
Komunizm upadł z powodu niewydolności systemu zarządzania, jednak niepoślednią rolę w tym procesie odegrał Kościół katolicki i kształtowane przez niego rodziny. Dzisiejsi totalitaryści (kryjący się – jak zwykle – za maskami dobroczyńców ludzkości i zwolenników najpiękniejszych idei) dobrze zrozumieli tę lekcję. Wiedzą zatem, że atak na tradycję i wartości nie może się powieść bez rozbicia Kościoła i zanegowania wartości tradycyjnej rodziny. Polska jest krajem, który do tej pory pozostał wyjątkowo odporny na syrenie śpiewy neomarksizmu, stąd też od początku tego roku trwa brutalna kampania niszczenia jego społecznej pozycji i siły, którą dotychczas dawał polskiemu narodowi. Uciszyć najmocniejszych Agresorzy muszą przecież wywiązać się z obietnic złożonych wobec tych, którzy ich...
Rozniecona do granic histerii sprawa „farmy trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości” niejako przy okazji obnażyła kilka słabości naszego życia publicznego, stała się też dowodem na to, jak nisko upadło rzemiosło, które kiedyś nazywane było dziennikarstwem. Patologia, która toczy polskie środowisko sędziowskie, obnażyła się przy tym jak zamtuz po usunięciu drzwi. Jednym słowem „afera” okazała się pożyteczna wbrew jej autorom i wbrew intencjom tych, którzy ją wyolbrzymiali. Ale po kolei. „Śledztwo” der Onet Teksty, które ujawniły sprawę, zostały napisane na poziomie szkolnej rozprawki. Tyle w nich dziennikarstwa śledczego, co w kuzynku Starskim demona i – dalej posługując się jeszcze metaforyką Prusa – ten tekst nie jest szampańsko śledczy, ma jedynie zalety starego sera, który...
Paweł Kukiz miał być ozdrowieńczym powiewem w mocno zatęchłej atmosferze polskiej polityki. Zbudował sobie wizerunek buntownika, który nie idzie na żadne układy i dąży do wywrócenia zastałych powiązań i zależności. Po czterech latach niewiele zostało z buntu i energii, z jaką Paweł Kukiz atakował polityczny establishment. Jego pakt z dawnym ZSL-em kładzie kres mitowi niezależnego Pawła Kukiza i pokazuje, że stary establishment wciąga, degeneruje i uzależnia. Polski Beppe Grillo? Paweł Kukiz postanowił spożytkować karierę znanego muzyka rockowego do uzyskania politycznego głosu. Próbował sił jako radny, ale dopiero pomysł stworzenia antysystemowego ruchu społecznego sprawił, że jego nazwisko stało się symbolem fermentu. Wokół muzyka szybko wyrosło interesujące środowisko. Dobry...
Stare amerykańskie przysłowie mówi: uczciwy polityk to ten, który weźmie łapówkę i się wywiąże ze zobowiązania. Oczywiście to wyostrzony sposób spoglądania na przedstawicieli politycznych establishmentów. Pasował jednak znakomicie do atmosfery panującej w okresie, gdy Polską rządziła koalicja PO-PSL. Gdy w 2015 roku do władzy przyszedł PiS, stało się jasne, że od przedstawicieli tego ugrupowania wyborcy oczekują znacznie więcej niż od ich poprzedników. Sprawa „lotów marszałka Marka Kuchcińskiego” postawiła przed nami kilka pytań: ile wolno władzy? Czy zawsze to, co jest prawnie dopuszczalne, w istocie jest dozwolone? I czy politycy nowej władzy mogą wchodzić w buty tych, których utożsamialiśmy z najmniej moralną formą sprawowania rządów? Marek Kuchciński nie złamał prawa, nie znaczy...
W polityce zdolność zmiany barw i czerpania z tego profitów jest zjawiskiem częstym i nie budzi większego zdziwienia, jednak skok, który wykonał Roman Giertych, jest na tyle spektakularny, że aż prosi się o głębszą analizę. Gdyby Roman Giertych posiadał tzw. kręgosłup ideowy, już dawno jego kręgi byłyby w całkowitej rozsypce. Zapiekły nacjonalista, wydawałoby się, że genetycznie nasiąknięty wyolbrzymioną aż do granic absurdu dmowszczyzną, pokazowy konserwatysta i wróg modernizmu, naraz porzuca stare – rodzinne – dekoracje i ubiera się w szaty liberalnego modernizmu. Rano zasypia jako wróg Unii Europejskiej, a rankiem budzi się rasowym, salonowym kosmopolitą. Co stało się powodem tak spektakularnej iluminacji? Korzenie Sprawa ponoć zaczyna się od pradziadka Franciszka, pracownika...
Piotr Najsztub, Stefan Niesiołowski, Kazimierz Marcinkiewicz czy wreszcie Kamil D. – coś tych ludzi łączy. Każdy z nich był – jeszcze niedawno – kreowany na autorytet i wyrocznię politycznych sądów, gustu i tego, co jest wskazane. Do tego można dopisać jeszcze obecnego europosła Włodzimierza Cimoszewicza. Łączy ich także przekonanie o własnej bezkarności i znajdowaniu się o wiele powyżej poziomu szarego obywatela naszego kraju. Fakty są takie: 26 lipca na trasie autostrady A1 na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego doszło do wypadku z winy kierowcy, którym okazał się 51-letni Kamil D. W wydychanym powietrzu miał on 2,6 promila alkoholu. Tajemnicą nie jest, że chodzi o znanego dziennikarza – celebrytę, byłego prowadzącego „Fakty” TVN. TVN to stan umysłu Tyle suchej informacji. Ale...
Nie dwie, lecz trzy koalicje opozycji ruszą do walki z „pisowskim zagrożeniem”. Tego nie spodziewali się najwięksi fantaści. W sytuacji gdy Grzegorz Schetyna – jako budowniczy antypisowskiego pospolitego ruszenia – ponosi właśnie totalną klęskę, uśmiech nie schodzi mu z ust i jeszcze wieszczy, że jego ugrupowanie zdobędzie ponad 40 procent głosów. Dobra mina do złej gry czy też stres, który powoduje coraz większe oderwanie od rzeczywistości? Analiza procesów myślowych Grzegorza Schetyny nie jest zajęciem inspirującym, jednak ten – do niedawna – lider całej antypisowskiej opozycji wyraźnie traci grunt pod nogami. Czy jest to wynikiem jedynie jego niezdarności w przewodzeniu Platformie Obywatelskiej, czy też dołączyły do tego inne siły? Oczywiście nie spędzam czasu w sztabie PO, ale...
Politycy rzadko mówią językiem, który byłby wspólny z całą resztą społeczności. Różne są tego przyczyny, ale to, co podczas wakacji wyprawia ekipa „wyjazdu w teren” pod przewodnictwem pana Bartosza Arłukowicza, budzi osłupienie. Skąd bierze się tak zaskakujący brak empatii i pogarda wobec większości naszego społeczeństwa, która emanuje od politycznych celebrytów „poruszających się w terenie prowincjonalnym”? Nie wdając się w psychologiczne analizy, można orzec jedno: takie zjawisko charakteryzuje właśnie celebrytów. Oni nie tylko że nie mają pojęcia o realiach normalnego życia, ale na dodatek nie chcą się tego nauczyć. Są sztucznym tworem, który nie czerpie soków z tego, czym żyją zwykli obywatele. Na początek zatem słowo wyjaśnienia: różnica pomiędzy celebrytą, a człowiekiem znanym i...
To musiało się zdarzyć, choć nie wszystko wygląda tak, jakby się na pierwszy rzut oka mogło wydawać. Mówię o nagłym ataku homopolityki na polską zwyczajność. To nie fanaberia i przypadek. Starannie zaplanowana akcja przyspieszyła, bowiem Polska ciągle jest ością w gardle „światowego postępu”, wylęgającego się – od 1968 roku – w Europie Zachodniej i na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Z czasem ludzie i pieniądze projektujący przemiany społeczne opanowali wiele innych miejsc, a punktami centralnymi nowego kultu stały się Hollywood i Bruksela. Tyle uwag generalnych, warto jednak pamiętać, że zarówno miliarderzy promujący „nowy porządek rzeczy”, jak i główni ideolodzy tej manipulacji pozostają w cieniu. Na froncie ataku na „starą kulturę” stoją postacie takie jak George Soros czy...
Dużo łatwiej jest budować państwo od podstaw, niż reformować instytucje, które powstały w czasach totalitarnej podległości obcemu mocarstwu. Świadczy o tym historia funkcjonowania urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich. Instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich powita w czasach Jaruzelskiego, zatoczywszy krótki kurs ku przyzwoitości – za czasów doktora Janusza Kochanowskiego – obecnie – za sprawą Adama Bodnara – wraca do swojego ideologicznego, nieprawego łoża. Bodnar sprawił, że sprawowanie tej funkcji stało się synonimem skrajnego politycznego zaangażowania, które wykracza daleko poza ramy zdrowego rozsądku i powszechnego pojmowania zasad sprawiedliwości i realnej dbałości o przestrzeganie praw obywateli. PRL-owskie korzenie W art. 2 ustawy o RPO czytamy: „Rzecznikiem praw...
Polska nie urośnie bez Polaków. Zdanie powalające banałem, ale czy na pewno? Spróbujmy głębiej wniknąć w sens tej prawdy. Mankamentem naszego kraju jest poczucie bezsilności obecne w wielu kręgach społeczeństwa, szczególnie mocno dojmujące na tzw. polskiej prowincji. Bierze się ono stąd, że dotychczas żadnej władzy nie udało się przezwyciężyć zjawiska, które opętuje Polaków i odbiera im sens jakichkolwiek starań – nie udało się zwyciężyć lokalnej sitwy! Stara prawda mówi, że im słabsze jest państwo, tym silniejsze są wpływy i władza lokalnych sitw, które z czasem przeradzają się we wrastające w społeczną tkankę mafie. Widmo południa Włoch, gdzie rolę administracji i służb policyjnych, wymiaru sprawiedliwości przejęły organizacje mafijne (’Ndrangheta, Camorra, Sacra Corona Unita czy...
Czy wyniki jesiennych wyborów są już przesądzone? Czy wystarczy tylko czekać, aż PiS zdobędzie drugą kadencję? Obawiam się, że takie myślenie jest bardzo niebezpieczne. Nie tylko demobilizuje i usypia, lecz także tworzy fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Nic nie jest bowiem przesądzone, a zaprowadzone przez PiS reformy nie utrwaliły się jeszcze na tyle, aby nie mogły zostać cofnięte. Obecna opozycja zdaje sobie sprawę z tego, że nie przetrzyma kolejnych czterech lat odsunięcia od władzy i związanych z nią przywilejów czy funduszy. Determinacja „odstawionych” będzie zatem bliska desperacji. Przy takim napięciu wiele jeszcze może się wydarzyć. Gra służb Jesienne wybory staną się polem konfrontacji nie tylko dla formacji politycznych, ale także nieformalnych grup ludzi ze służb...
Ostatnio znów wybuchła w Polsce petarda hukowa „rosyjskiej agentury”. Wszystkim zainteresowanym tematem dedykuję zatem opowiadanie inspirowane prawdziwymi realiami. Jego ślad znajdziecie w mojej nowej powieści „Szlag trafił”, gdzie bardziej faktograficznie (choć to przecież nieszkodliwa beletrystyka) opisuję sposób działania rosyjskiej siatki GRU penetrującej polskie sfery gospodarcze i polityczne. Dla ułatwienia dodam, że w kręgu fachowców owa sieć jest nazywana „siecią popów” bądź „siecią prawosławną”, a miastem węzłowym dla tej działalności jest Białystok. Sieć – podejrzewam, że dla „sportu” – prowadzi osobiście generał Z. z GRU. *** Adam wychował się w domu dziecka, był mądrym i pojętnym chłopcem. Wychowawcy często zwracali uwagę na jego dojrzałe wypowiedzi i umiejętność...
Czy w Polsce mamy obiektywne, informacyjne media? Odpowiedź wymaga dłuższego namysłu i… brzmi: raczej nie! O czym to może świadczyć? Na pewno o tym, że właśnie teraz przeżywamy jeden z największych kryzysów polskiego dziennikarstwa. Inny wniosek jest jeszcze bardziej smutny: coraz większą rolę w polskim życiu społecznym odgrywają właściciele mediów, ich klientami stają się politycy, a dziennikarze pełnią u nich jedynie rolę najemnych posługaczy, którzy muszą tańczyć tak, jak im medialny kapitał zagra. Czy nie jest to konstatacja zbyt brutalna? Dobrze, urządźmy sobie zatem krótki przegląd polskiego rynku medialnego i poszukajmy na nim niezależnych, posiadających własne zdanie komentatorów i reporterów. Media publiczne Prawo i Sprawiedliwość było mocno wspierane także przez...
Kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego przebiega w rytm „odpalanych” tuż przed jej terminem haków. Zamiast czytelnego sporu o przyszły kształt Starego Kontynentu wzmaga się podsycający emocje jazgot. Haki i używane z rosyjska „kompromaty” – prawdziwe bądź urojone – mają zastąpić rzetelne wyjaśnianie wyborcom sytuacji i proponowanych posunięć. Zamiast więc interesującej rozmowy o ideach mamy kąpiel w błocie. Pod szyldem walki z populizmem stosuje się najbardziej cyniczne i pozbawione odniesienia do realiów zarzuty wobec rządzącego dziś PiS. PiS odpowiada mało przekonująco, a to tylko rozzuchwala nawet postkomunistów, którzy przedstawiają się teraz jak wczoraj urodzone anioły demokracji i tolerancji. Filmowa rozprawa z Kościołem Najpierw odbyła się szalona promocja...
Co by się stało, gdyby nagle zniknęło Prawo i Sprawiedliwość? To koszmarny sen dzisiejszych liderów tzw. opozycji. Piszę: „tzw.”, bo gdyby nie odniesienia do PiS i Jarosława Kaczyńskiego, to z programu Koalicji Europejskiej pozostałyby jedynie pustosłowne banały i żenujące oczekiwanie na interwencję z zewnątrz. Malowani chłopcy i dziewczęta, którzy mają pozbawić PiS władzy, zaskakująco niemrawo odgrywają swoje rytualne role. Jednak poza wzbudzaniem złych emocji i grą na wykreowanie jak największych podziałów w polskim społeczeństwie, nie potrafią przedstawić sensownej alternatywy dla obecnej władzy. Jeśli antidotum na błędy polityków PiS ma być powrót ludzi pokroju Tomasza Siemoniaka – jako lidera zmian w naszych siłach zbrojnych, Borysa Budki – jako reformatora wymiaru sprawiedliwości...
Kiedy w 2003 roku uczniowie założyli nauczycielowi języka angielskiego kosz na śmieci na głowę i wytarli mu twarz gąbką do ścierania tablicy, wybuchła krótkotrwała dyskusja o tym, co się dzieje w polskich szkołach. Trwała krótko i nie doprowadziła do większych zmian. Tymczasem zawód nauczyciela coraz bardziej się pauperyzował i spadał w rankingu prestiżowych profesji. Do zawodu zaczęli trafiać ci, którzy nie poradziliby sobie w innych dziedzinach zawodowej aktywności. Zawieszony właśnie strajk nauczycieli, któremu przewodził lewicowy Związek Nauczycielstwa Polskiego, stał się okazją do gruntownej refleksji, swoistej lekcji na temat stanu polskiej edukacji. To może okazać się ozdrowieńcze, ale pod warunkiem, że wszyscy z tej lekcji wyciągną konkretne wnioski. Polska szkoła może zostać...
W polskim Kościele tkwi ogromny potencjał ideowy i naturalna inspiracja do działań, które nie tylko pomogą ochronić nasz kraj przed nadciągającymi zagrożeniami, lecz posłużą także do wypracowania realnego programu działań społecznych i politycznych, które będzie można nazwać patriotyzmem XXI wieku. Czy tradycyjne odwoływanie się polskich niepodległościowców do łączności z przesłaniem polskiego Kościoła katolickiego jest dziś anachronizmem – jak chcieliby ideologiczni „reformatorzy” polskiego żywiołu spod skrzydeł Adama Michnika – czy też niesie w sobie świeże i inspirujące do działania treści? Schronienie Przez wieki Kościół stanowił naturalne schronienie dla polskiego żywiołu. Pozbawieni niepodległości Polacy właśnie w polskim Kościele odnajdowali skarbnicę negowanych na zewnątrz...
Dziewięć lat po katastrofie smoleńskiej nadal nie możemy pewnie stwierdzić, jaka była natura tego zdarzenia. W sprawie Smoleńska zastosowano wszystkie możliwe techniki dezinformacji i siania zamętu, przeprowadzono także precyzyjną operację skojarzenia tej tematyki z doraźną polityką, a dociekania na ten temat osadzono w mocno pejoratywnym kontekście. Opowiadając dziś o katastrofie z 10 kwietnia 2010 roku, należy właściwie snuć dwie opowieści naraz: jedna będzie zawierać opis tego, co tam się naprawdę wydarzyło, a druga będzie analizą dezinformacji, zakłamywania i zniechęcania opinii publicznej do podejmowania rozważań na ten temat. Jedno jest pewne: Smoleńsk dobitnie pokazał realny stan państwa polskiego i jego służb. Czy jednak ten stan uległ zasadniczej zmianie? Co się tam...
W oryginale pędzą: wojna, zaraza, głód i śmierć, my jednak żyjemy w epoce miniaturowych apokalips, w Polsce wszystkie one wylazły z PRL-u i jak natrętne insekty nie dają się zapędzić do lamusa. Polska mała apokalipsa polega na rozprzestrzenianiu się demona acedii, najlepiej charakteryzowanym jako „duchowa depresja”. Stałe poczucie uderzania w ścianę powoduje karlenie aspiracji i zadowalanie się byle czym. Nieraz już pisałem, że żyjemy w epoce potiomkinowskiej mistyfikacji na polską miarę. Realnie nie powstała III Rzeczpospolita, jej miejsce ciągle zajmuje niedobita, postkomunistyczna Republika Okrągłego Stołu – różowa kokota udająca pełnoprawne państwo. Cztery biedy wypełzłe spod Okrągłego Stołu stanowią jednocześnie bazowe fundamenty trwania tej nasączonej kompleksami wobec świata,...
Rzecz będzie o zdrajcach, a nawet bardziej o tym, jak kończą się igraszki z zasadami, wśród których jedną z pierwszych jest wierność i dotrzymywanie słowa. Nic tak nie degeneruje polityka jak publicznie popełniona zdrada. Już słyszę śmiech dzisiejszych polityków – spokojnie! Poczytajcie dalej, poczytajcie. „Każdego można kupić, trzeba tylko znać cenę i rodzaj waluty” Waldemar Łysiak Zdrada, nawet jeśli początkowo przynosi frukty, zawsze kończy się wolniejszą lub szybszą degeneracją. W polskiej polityce od dawna mówienie o stałości poglądów, poważnym stosunku do deklarowanych wartości uznawane jest za naiwniactwo lub w najlepszym razie hipokryzję. Niestety, jest wiele przykładów potwierdzających ten stan rzeczy. Jak zatem powodzi się zdrajcom? Przyjrzyjmy się kilku intrygującym...
Gdyby obecnej opozycji udało się znaleźć wspólny język z najbardziej poszkodowanymi ekonomicznie grupami naszego społeczeństwa, rząd byłby w nie lada opałach. Zmajoryzowana przez Grzegorza Schetynę opozycja jest jednak na tyle oderwana od realiów życia zwykłych obywateli, że rząd może spać spokojnie. Nie oznacza to jednak, że czeka nas spokojna wiosna. Nadchodzi wiosna, a wraz z nią kolejne nadzieje na wywrócenie Polski do góry nogami. Opozycja totalna znów modli się do bożka populizmu i resentymentu – może tym razem protesty nauczycieli i blokujące Warszawę marsze feministek rozhuśtają emocje. A nuż za pomocą „zaprzyjaźnionych mediów” niemieckich i sorosowskich uda się zagotować ludziom w głowach i wyprowadzić ich na ulicę w geście sterowanej nienawiści do obecnego rządu i prezydenta...
Czy wiecie, dlaczego marksiści przegrali swoją pierwszą batalię o światowy rząd dusz? Nie, nie i nie… nie dlatego, że ich władzę obaliła jakaś opozycja. Owszem, wielu ludzi dzielnie walczyło, ale oni zawsze mieli przewagę siły i służb. Komuna przegrała niemal wyłącznie dzięki rodzinom, normalnym wielopokoleniowym środowiskom domowym, w których przechowywano prawdę i broniono młodzież przed indoktrynacją. Gdyby nie normalne rodziny, internacjonalny komunizm wżarłby się o wiele głębiej w gardło świata. Marksizm, komunizm są jednak jak wirusy grypy – nie da się wynaleźć uniwersalnej szczepionki na te przypadłości – mutują. Kiedy więc nowy wirus tej samej choroby – neomarksizm – zabrał się do działania (zmutowany o postulaty Gramsciego, Spinellego, Trockiego i Szkoły Frankfurckiej),...
Koalicja PiS jest coraz mocniej krytykowana za błędy, które popełnia, sprawując władzę. To realny koszt władzy. Czy jednak dziś istnieje alternatywa dla niedoskonałego PiS, czy istnieje siła polityczna, która wszystko zrobi lepiej i uniknie patologii, które degenerują sprawujących rządy? Obecnie istnieją jedynie trzy opcje wyboru: PiS, kosmopolityczna opozycja utożsamiana z Grzegorzem Schetyną i jego PO oraz koalicja narodowo-wolnościowa grupująca działaczy narodowych, zwolenników Grzegorza Brauna oraz ludzi spod znaku Janusza Korwin-Mikkego. Oczywiście pomysłów na Polskę jest zdecydowanie więcej, jednak nie wykrystalizowały one jeszcze czytelnych ugrupowań, które mogłyby ubiegać się o głosy wyborców. Pewną niewiadomą pozostaje postawa Donalda Tuska, który – przy poparciu Niemiec –...
Kiedyś polska polityka miała dwa powszechnie rozpoznawane oblicza: „przedwojenne”, kojarzone z postacią Ignacego Mościckiego – pana o jasnym obliczu i dystyngowanej postawie – oraz „peerelowskie,” utrwalone w postaci partyjnego działacza, rozpanoszonego nieuka w znoszonym garniturze, który braki w kindersztubie pokrywał tupetem i prostackim korzystaniem z władzy. Polityka w tzw. III Rzeczpospolitej przybierała różne wcielenia. Raz objawiała się obliczem poważnego i budzącego szacunek Jana Olszewskiego, aby za chwilę trącić pijanym uśmieszkiem Aleksandra Kwaśniewskiego. We współczesny obraz polskiego polityka wdrukował się nieco obcesowy, lecz nie pozbawiony uroku sposób bycia i działania Andrzeja Leppera, pokrętny, choć momentami także uroczy sposób publicznego istnienia właściwy...
Dzisiejsza polska opozycja – w większości czerpiąca inspiracje z postępowania neomarksistowskich kręgów Europy i USA – dąży do tego, aby być arbitrem poglądów i nastrojów, a jednocześnie monopolistą w ich powszechnym wytwarzaniu. Rolę egzekutorów tego „porządku” pełnią celebryci odgrywający rolę dziennikarzy, publicystów, artystów i naukowców. To jednak role… Oni hodowani są po to, aby spełnić swoje ideologiczne zadanie. Pozostaje pytanie, kto ich „hoduje” i czy władza nad mediami i kulturą jest dziś tym samym, czym, w czasach PRL, monopol medialny i władza nad wojskiem i policją. Współczesny „kulturkampf” albo władcy marionetek „Kiedy słyszę słowo »kultura«, odbezpieczam mojego browninga” – tak napisał w swojej sztuce teatralnej nazistowski dramaturg Hanns Johst – niestety nie...
Czy na zbrodni można zbudować polityczną narrację? Czy zbrodnia może być potraktowana instrumentalnie i służyć do zaostrzenia cenzury w przestrzeni publicznej? Okazuje się, że w rękach polityków nawet najbardziej tragiczne wydarzenie może mieć swój „walor” i być użyte do niszczenia politycznych przeciwników. Uwaga – w ostatnich dniach publiczne zadawanie takich pytań może być potraktowane jako rozpowszechnianie „mowy nienawiści”. Żal i szok po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza szybko obracają się w paliwo do rozpętywania nagonki na tych, którzy nie prezentują poglądów, z jakimi utożsamiany był zabity polityk. Co więcej, atmosfera już tak zgęstniała, że nawet rozsądni ludzie obawiają się publicznie wypowiadać, aby nie stać się celem nienawistnego ataku ze strony tych,...
Krytykujemy działania rządzących – rzecz naturalna, oni powinni podlegać ocenie. Przez chwilę zastanówmy się jednak, jak wyglądałoby nasze państwo, gdyby jego stery ujęli w  dłonie przedstawiciele tzw. opozycji. Spróbujmy odpowiedzieć na pytania: czy w Polsce istnieje alternatywny – wobec dzisiejszego – plan dla państwa? Czy istnieją alternatywne elity? Właściwie cała dzisiejsza opozycja polityczna korzysta z jednej formy przekazu. Jest nią emocjonalne wyolbrzymianie „win” Prawa i Sprawiedliwości. Za cały program dzisiejszej „opozycji” wystarcza jej bycie antypisem i histeryczna obrona słabej i nieprzystającej do dzisiejszych realiów konstytucji. „Obrona sądów”, „Walka z narastającym totalitaryzmem władzy”, zapowiedzi ograniczania swobód obywatelskich i to w czasie, gdy Polska...
Kiedy w 2015 roku siedziałem w dopiero co skleconych obozach dla uciekinierów, którzy wyrwali się z terenów zajętych przez terrorystów z Państwa Islamskiego, i słuchałem wielu opowieści chrześcijan z Karakosh, miałem przeświadczenie, że tam wrócę. Każda z tych historii była trudna, pełna bólu. Nie mogłem zrobić nic więcej jak tylko obiecać, że postaram się pomóc. Dzięki widzom „Komentarza tygodnia”, który co tydzień publikuję na YouTube, udało się zebrać ponad 500 tys. złotych na pomoc dla chrześcijan z Doliny Niniwy. Wszystkie te pieniądze – dzięki Fundacji „Orla straż” – trafiły do Karakosh i okolicznych miejscowości. Widzowie odbudowali kilka zakładów usługowych w mieście, pomogli w otwarciu szkoły, zakładu fryzjerskiego. Ufundowaliśmy także drzwi i okna do kościoła Świętego...
Czy Polska jest narażona na atak terrorystyczny? Czy posiada służby, które są w stanie udaremnić działania złoczyńców? To standardowe pytania, jakie padają w czasie każdej dyskusji poświęconej współczesnemu terroryzmowi. Zjawisko jest jednak bagatelizowane i zewsząd słychać moją starą tezę mówiącą o dynamice euroislamu. Komentatorzy mówią wtedy o pojęciu, które jako pierwszy wprowadziłem do polskiego języka, czyli o ekonomii terroryzmu. Ekonomia terroru Terror polega na tym, aby jak największą liczbę osób zastraszyć lub spowodować, aby autorzy terroru uchodzili w otaczającym ich społeczeństwie za ludzi skromnych, bożych i nienaruszonych, by byli wśród nich królami. W Polsce istnieje wiele ugrupowań, które kompletnie bagatelizują zagrożenie zamachami terrorystycznymi. Eksperci...
Co pewien czas przekonujemy się, że nasze naiwne pojmowanie państwa niewiele ma wspólnego ze stanem rzeczywistym. Przesłuchanie Elżbiety Chojny-Duch, byłej wiceminister finansów w rządzie PO-PSL, po raz kolejny okazało się bolesnym przebudzeniem. Ze słów doświadczonej i pewnej siebie byłej urzędniczki wynika, że politykę ekip Donalda Tuska i Ewy Kopacz kształtowali sprytni lobbyści. Działo się tak w samym sercu interesów państwa, w Ministerstwie Finansów. Henryk Sienkiewicz włożył kiedyś w usta Bogusława Radziwiłła cytat: „Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło, dlatego...
Co właściwie się stało, co może się stać? Tej treści pytania padają publicznie od kilku dni. Od momentu, gdy opinia publiczna dowiedziała się, że niedawny oligarcha Leszek Czarnecki nagrał przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego w jego własnym gabinecie. Zdarzenie miało miejsce 28 marca tego roku, ale dopiero 7 listopada pełnomocnik Czarneckiego Roman Giertych złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Czarnecki twierdzi, że w czasie rozmowy doszło do próby skorumpowania go, Chrzanowski miał jakoby zażądać 1 procenta wartości zarządzanych przez biznesmena banków dla radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka. Dowodów w tej sprawie jest jak na lekarstwo, nie ma kartki, na której Chrzanowski rzekomo wypisał swoje żądanie, a z treści nagranej rozmowy...
Hanna Gronkiewicz-Waltz żegna się ze stanowiskiem prezydenta Warszawy szumnie i z przytupem. Postanowiła zdelegalizować Marsz Niepodległości. Być może jest to jej ostatnie dokonanie, jednak sytuacja, którą stworzyła, szczęśliwie zmusiła do działania zarówno prezydenta RP, jak i premiera rządu. „Wynalazł” ją prawnik Lecha Wałęsy, Lech Falandysz, który gwarantował jej bezwarunkową i bezrefleksyjną lojalność. Przeszła długą drogę – poprzez działalność w Ruchu Odnowy w Duchu Świętym, liderowanie w kabaretowej partii „Viktoria” wspierającej Lecha Wałęsę, kandydowanie (z poparciem niższym niż 3 proc.) na urząd prezydenta RP – aż wreszcie zajęcie fotela wiceprzewodniczącej PO i prezydenta Warszawy. W polityce znalazła się dzięki Wałęsie i to on właśnie załatwił jej posadę prezesa NBP. Na...
Zwykle piszę, twardo krocząc po ziemi, darujcie zatem, że tym razem będzie nieco inaczej. Rząd i prezydenta czeka największa próba i ona właśnie nadeszła. Na Polskę uderzają naraz – z kilku stron – siły nam nieprzyjazne. Dzieje się tak nie dlatego, że nasz kraj jest wyjątkowo prześladowany, a wszelkie światowe siły upodobały sobie atak właśnie na Polskę i Polaków. Po prostu znaleźliśmy się w wyjątkowym – politycznie, geograficznie i historycznie – momencie i rachunki za to przyjdzie nam właśnie teraz zapłacić. Być może nawet nadejdzie chwila, kiedy trzeba będzie tłumnie stanąć w obronie rządu po to, aby uniemożliwić coraz poważniejsze – wspierane z zagranicy – próby przewrotu. Zanim jednak wyjdziemy na ulicę, aby bronić dorobku odradzającej się w bólach Polski, warto uświadomić...
Gdyby na polskie życie polityczne spoglądać przez pryzmat włoskich, niemieckich, a nawet austriackich doświadczeń, to można dojść do wniosku, że jest ono niesłychanie stabilne, a przez to zdecydowanie nudne. Od lat toczy się ta sama rywalizacja pomiędzy obozem niepodległościowym, a liberalnymi ugrupowaniami, upatrującymi swoich celów w jak najszybszej konwergencji z Unią Europejską i nieomal bezrefleksyjnym powtarzaniu doświadczeń Europy Zachodniej. Cała konkurencja polega na przeciągnięciu wyborców na jedną bądź na drugą stronę. Nowych idei jak na lekarstwo, wszystko od wielu lat zabetonowane, a znaczących nowych twarzy nie uświadczysz ze świecą. Wszystkie te obserwacje potwierdziły się w czasie zakończonych przed kilkoma dniami wyborów samorządowych. Dwa duże bloki plus sprytni...
Państwo jest suwerenne, gdy posiada władze wybierane przez zamieszkujący je naród, gdy bije własną monetę – emituje walutę, gdy samodzielnie dba o ochronę swoich granic i bezpieczeństwo obywateli, gdy ma sprawną armię oraz gdy sądy w tym kraju zależą jedynie od jego konstytucji, prawa i uczciwości sędziów. Miernikiem suwerenności kraju jest także możliwość przeprowadzania samodzielnych reform, które mają usprawnić jego funkcjonowanie. W tym kontekście należy zadać pytanie: czy dzisiejsza Polska jest niepodległa?! Każdy szanujący się komentator odpowie: w części zrezygnowaliśmy z własnej suwerenności, aby wejść do Unii Europejskiej i zyskać dzięki temu możliwość naprawienia publicznej infrastruktury i rozruszania gospodarki. W czasie procesu wstępowania Polski do UE obywatele nie byli...

Pages