Witold Gadowski

Politycy rzadko mówią językiem, który byłby wspólny z całą resztą społeczności. Różne są tego przyczyny, ale to, co podczas wakacji wyprawia ekipa „wyjazdu w teren” pod przewodnictwem pana Bartosza Arłukowicza, budzi osłupienie. Skąd bierze się tak zaskakujący brak empatii i pogarda wobec większości naszego społeczeństwa, która emanuje od politycznych celebrytów „poruszających się w terenie prowincjonalnym”? Nie wdając się w psychologiczne analizy, można orzec jedno: takie zjawisko charakteryzuje właśnie celebrytów. Oni nie tylko że nie mają pojęcia o realiach normalnego życia, ale na dodatek nie chcą się tego nauczyć. Są sztucznym tworem, który nie czerpie soków z tego, czym żyją zwykli obywatele. Na początek zatem słowo wyjaśnienia: różnica pomiędzy celebrytą, a człowiekiem znanym i...
To musiało się zdarzyć, choć nie wszystko wygląda tak, jakby się na pierwszy rzut oka mogło wydawać. Mówię o nagłym ataku homopolityki na polską zwyczajność. To nie fanaberia i przypadek. Starannie zaplanowana akcja przyspieszyła, bowiem Polska ciągle jest ością w gardle „światowego postępu”, wylęgającego się – od 1968 roku – w Europie Zachodniej i na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Z czasem ludzie i pieniądze projektujący przemiany społeczne opanowali wiele innych miejsc, a punktami centralnymi nowego kultu stały się Hollywood i Bruksela. Tyle uwag generalnych, warto jednak pamiętać, że zarówno miliarderzy promujący „nowy porządek rzeczy”, jak i główni ideolodzy tej manipulacji pozostają w cieniu. Na froncie ataku na „starą kulturę” stoją postacie takie jak George Soros czy...
Dużo łatwiej jest budować państwo od podstaw, niż reformować instytucje, które powstały w czasach totalitarnej podległości obcemu mocarstwu. Świadczy o tym historia funkcjonowania urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich. Instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich powita w czasach Jaruzelskiego, zatoczywszy krótki kurs ku przyzwoitości – za czasów doktora Janusza Kochanowskiego – obecnie – za sprawą Adama Bodnara – wraca do swojego ideologicznego, nieprawego łoża. Bodnar sprawił, że sprawowanie tej funkcji stało się synonimem skrajnego politycznego zaangażowania, które wykracza daleko poza ramy zdrowego rozsądku i powszechnego pojmowania zasad sprawiedliwości i realnej dbałości o przestrzeganie praw obywateli. PRL-owskie korzenie W art. 2 ustawy o RPO czytamy: „Rzecznikiem praw...
Polska nie urośnie bez Polaków. Zdanie powalające banałem, ale czy na pewno? Spróbujmy głębiej wniknąć w sens tej prawdy. Mankamentem naszego kraju jest poczucie bezsilności obecne w wielu kręgach społeczeństwa, szczególnie mocno dojmujące na tzw. polskiej prowincji. Bierze się ono stąd, że dotychczas żadnej władzy nie udało się przezwyciężyć zjawiska, które opętuje Polaków i odbiera im sens jakichkolwiek starań – nie udało się zwyciężyć lokalnej sitwy! Stara prawda mówi, że im słabsze jest państwo, tym silniejsze są wpływy i władza lokalnych sitw, które z czasem przeradzają się we wrastające w społeczną tkankę mafie. Widmo południa Włoch, gdzie rolę administracji i służb policyjnych, wymiaru sprawiedliwości przejęły organizacje mafijne (’Ndrangheta, Camorra, Sacra Corona Unita czy...
Czy wyniki jesiennych wyborów są już przesądzone? Czy wystarczy tylko czekać, aż PiS zdobędzie drugą kadencję? Obawiam się, że takie myślenie jest bardzo niebezpieczne. Nie tylko demobilizuje i usypia, lecz także tworzy fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Nic nie jest bowiem przesądzone, a zaprowadzone przez PiS reformy nie utrwaliły się jeszcze na tyle, aby nie mogły zostać cofnięte. Obecna opozycja zdaje sobie sprawę z tego, że nie przetrzyma kolejnych czterech lat odsunięcia od władzy i związanych z nią przywilejów czy funduszy. Determinacja „odstawionych” będzie zatem bliska desperacji. Przy takim napięciu wiele jeszcze może się wydarzyć. Gra służb Jesienne wybory staną się polem konfrontacji nie tylko dla formacji politycznych, ale także nieformalnych grup ludzi ze służb...
Ostatnio znów wybuchła w Polsce petarda hukowa „rosyjskiej agentury”. Wszystkim zainteresowanym tematem dedykuję zatem opowiadanie inspirowane prawdziwymi realiami. Jego ślad znajdziecie w mojej nowej powieści „Szlag trafił”, gdzie bardziej faktograficznie (choć to przecież nieszkodliwa beletrystyka) opisuję sposób działania rosyjskiej siatki GRU penetrującej polskie sfery gospodarcze i polityczne. Dla ułatwienia dodam, że w kręgu fachowców owa sieć jest nazywana „siecią popów” bądź „siecią prawosławną”, a miastem węzłowym dla tej działalności jest Białystok. Sieć – podejrzewam, że dla „sportu” – prowadzi osobiście generał Z. z GRU. *** Adam wychował się w domu dziecka, był mądrym i pojętnym chłopcem. Wychowawcy często zwracali uwagę na jego dojrzałe wypowiedzi i umiejętność...
Czy w Polsce mamy obiektywne, informacyjne media? Odpowiedź wymaga dłuższego namysłu i… brzmi: raczej nie! O czym to może świadczyć? Na pewno o tym, że właśnie teraz przeżywamy jeden z największych kryzysów polskiego dziennikarstwa. Inny wniosek jest jeszcze bardziej smutny: coraz większą rolę w polskim życiu społecznym odgrywają właściciele mediów, ich klientami stają się politycy, a dziennikarze pełnią u nich jedynie rolę najemnych posługaczy, którzy muszą tańczyć tak, jak im medialny kapitał zagra. Czy nie jest to konstatacja zbyt brutalna? Dobrze, urządźmy sobie zatem krótki przegląd polskiego rynku medialnego i poszukajmy na nim niezależnych, posiadających własne zdanie komentatorów i reporterów. Media publiczne Prawo i Sprawiedliwość było mocno wspierane także przez...
Kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego przebiega w rytm „odpalanych” tuż przed jej terminem haków. Zamiast czytelnego sporu o przyszły kształt Starego Kontynentu wzmaga się podsycający emocje jazgot. Haki i używane z rosyjska „kompromaty” – prawdziwe bądź urojone – mają zastąpić rzetelne wyjaśnianie wyborcom sytuacji i proponowanych posunięć. Zamiast więc interesującej rozmowy o ideach mamy kąpiel w błocie. Pod szyldem walki z populizmem stosuje się najbardziej cyniczne i pozbawione odniesienia do realiów zarzuty wobec rządzącego dziś PiS. PiS odpowiada mało przekonująco, a to tylko rozzuchwala nawet postkomunistów, którzy przedstawiają się teraz jak wczoraj urodzone anioły demokracji i tolerancji. Filmowa rozprawa z Kościołem Najpierw odbyła się szalona promocja...
Co by się stało, gdyby nagle zniknęło Prawo i Sprawiedliwość? To koszmarny sen dzisiejszych liderów tzw. opozycji. Piszę: „tzw.”, bo gdyby nie odniesienia do PiS i Jarosława Kaczyńskiego, to z programu Koalicji Europejskiej pozostałyby jedynie pustosłowne banały i żenujące oczekiwanie na interwencję z zewnątrz. Malowani chłopcy i dziewczęta, którzy mają pozbawić PiS władzy, zaskakująco niemrawo odgrywają swoje rytualne role. Jednak poza wzbudzaniem złych emocji i grą na wykreowanie jak największych podziałów w polskim społeczeństwie, nie potrafią przedstawić sensownej alternatywy dla obecnej władzy. Jeśli antidotum na błędy polityków PiS ma być powrót ludzi pokroju Tomasza Siemoniaka – jako lidera zmian w naszych siłach zbrojnych, Borysa Budki – jako reformatora wymiaru sprawiedliwości...
Kiedy w 2003 roku uczniowie założyli nauczycielowi języka angielskiego kosz na śmieci na głowę i wytarli mu twarz gąbką do ścierania tablicy, wybuchła krótkotrwała dyskusja o tym, co się dzieje w polskich szkołach. Trwała krótko i nie doprowadziła do większych zmian. Tymczasem zawód nauczyciela coraz bardziej się pauperyzował i spadał w rankingu prestiżowych profesji. Do zawodu zaczęli trafiać ci, którzy nie poradziliby sobie w innych dziedzinach zawodowej aktywności. Zawieszony właśnie strajk nauczycieli, któremu przewodził lewicowy Związek Nauczycielstwa Polskiego, stał się okazją do gruntownej refleksji, swoistej lekcji na temat stanu polskiej edukacji. To może okazać się ozdrowieńcze, ale pod warunkiem, że wszyscy z tej lekcji wyciągną konkretne wnioski. Polska szkoła może zostać...
W polskim Kościele tkwi ogromny potencjał ideowy i naturalna inspiracja do działań, które nie tylko pomogą ochronić nasz kraj przed nadciągającymi zagrożeniami, lecz posłużą także do wypracowania realnego programu działań społecznych i politycznych, które będzie można nazwać patriotyzmem XXI wieku. Czy tradycyjne odwoływanie się polskich niepodległościowców do łączności z przesłaniem polskiego Kościoła katolickiego jest dziś anachronizmem – jak chcieliby ideologiczni „reformatorzy” polskiego żywiołu spod skrzydeł Adama Michnika – czy też niesie w sobie świeże i inspirujące do działania treści? Schronienie Przez wieki Kościół stanowił naturalne schronienie dla polskiego żywiołu. Pozbawieni niepodległości Polacy właśnie w polskim Kościele odnajdowali skarbnicę negowanych na zewnątrz...
Dziewięć lat po katastrofie smoleńskiej nadal nie możemy pewnie stwierdzić, jaka była natura tego zdarzenia. W sprawie Smoleńska zastosowano wszystkie możliwe techniki dezinformacji i siania zamętu, przeprowadzono także precyzyjną operację skojarzenia tej tematyki z doraźną polityką, a dociekania na ten temat osadzono w mocno pejoratywnym kontekście. Opowiadając dziś o katastrofie z 10 kwietnia 2010 roku, należy właściwie snuć dwie opowieści naraz: jedna będzie zawierać opis tego, co tam się naprawdę wydarzyło, a druga będzie analizą dezinformacji, zakłamywania i zniechęcania opinii publicznej do podejmowania rozważań na ten temat. Jedno jest pewne: Smoleńsk dobitnie pokazał realny stan państwa polskiego i jego służb. Czy jednak ten stan uległ zasadniczej zmianie? Co się tam...
W oryginale pędzą: wojna, zaraza, głód i śmierć, my jednak żyjemy w epoce miniaturowych apokalips, w Polsce wszystkie one wylazły z PRL-u i jak natrętne insekty nie dają się zapędzić do lamusa. Polska mała apokalipsa polega na rozprzestrzenianiu się demona acedii, najlepiej charakteryzowanym jako „duchowa depresja”. Stałe poczucie uderzania w ścianę powoduje karlenie aspiracji i zadowalanie się byle czym. Nieraz już pisałem, że żyjemy w epoce potiomkinowskiej mistyfikacji na polską miarę. Realnie nie powstała III Rzeczpospolita, jej miejsce ciągle zajmuje niedobita, postkomunistyczna Republika Okrągłego Stołu – różowa kokota udająca pełnoprawne państwo. Cztery biedy wypełzłe spod Okrągłego Stołu stanowią jednocześnie bazowe fundamenty trwania tej nasączonej kompleksami wobec świata,...
Rzecz będzie o zdrajcach, a nawet bardziej o tym, jak kończą się igraszki z zasadami, wśród których jedną z pierwszych jest wierność i dotrzymywanie słowa. Nic tak nie degeneruje polityka jak publicznie popełniona zdrada. Już słyszę śmiech dzisiejszych polityków – spokojnie! Poczytajcie dalej, poczytajcie. „Każdego można kupić, trzeba tylko znać cenę i rodzaj waluty” Waldemar Łysiak Zdrada, nawet jeśli początkowo przynosi frukty, zawsze kończy się wolniejszą lub szybszą degeneracją. W polskiej polityce od dawna mówienie o stałości poglądów, poważnym stosunku do deklarowanych wartości uznawane jest za naiwniactwo lub w najlepszym razie hipokryzję. Niestety, jest wiele przykładów potwierdzających ten stan rzeczy. Jak zatem powodzi się zdrajcom? Przyjrzyjmy się kilku intrygującym...
Gdyby obecnej opozycji udało się znaleźć wspólny język z najbardziej poszkodowanymi ekonomicznie grupami naszego społeczeństwa, rząd byłby w nie lada opałach. Zmajoryzowana przez Grzegorza Schetynę opozycja jest jednak na tyle oderwana od realiów życia zwykłych obywateli, że rząd może spać spokojnie. Nie oznacza to jednak, że czeka nas spokojna wiosna. Nadchodzi wiosna, a wraz z nią kolejne nadzieje na wywrócenie Polski do góry nogami. Opozycja totalna znów modli się do bożka populizmu i resentymentu – może tym razem protesty nauczycieli i blokujące Warszawę marsze feministek rozhuśtają emocje. A nuż za pomocą „zaprzyjaźnionych mediów” niemieckich i sorosowskich uda się zagotować ludziom w głowach i wyprowadzić ich na ulicę w geście sterowanej nienawiści do obecnego rządu i prezydenta...
Czy wiecie, dlaczego marksiści przegrali swoją pierwszą batalię o światowy rząd dusz? Nie, nie i nie… nie dlatego, że ich władzę obaliła jakaś opozycja. Owszem, wielu ludzi dzielnie walczyło, ale oni zawsze mieli przewagę siły i służb. Komuna przegrała niemal wyłącznie dzięki rodzinom, normalnym wielopokoleniowym środowiskom domowym, w których przechowywano prawdę i broniono młodzież przed indoktrynacją. Gdyby nie normalne rodziny, internacjonalny komunizm wżarłby się o wiele głębiej w gardło świata. Marksizm, komunizm są jednak jak wirusy grypy – nie da się wynaleźć uniwersalnej szczepionki na te przypadłości – mutują. Kiedy więc nowy wirus tej samej choroby – neomarksizm – zabrał się do działania (zmutowany o postulaty Gramsciego, Spinellego, Trockiego i Szkoły Frankfurckiej),...
Koalicja PiS jest coraz mocniej krytykowana za błędy, które popełnia, sprawując władzę. To realny koszt władzy. Czy jednak dziś istnieje alternatywa dla niedoskonałego PiS, czy istnieje siła polityczna, która wszystko zrobi lepiej i uniknie patologii, które degenerują sprawujących rządy? Obecnie istnieją jedynie trzy opcje wyboru: PiS, kosmopolityczna opozycja utożsamiana z Grzegorzem Schetyną i jego PO oraz koalicja narodowo-wolnościowa grupująca działaczy narodowych, zwolenników Grzegorza Brauna oraz ludzi spod znaku Janusza Korwin-Mikkego. Oczywiście pomysłów na Polskę jest zdecydowanie więcej, jednak nie wykrystalizowały one jeszcze czytelnych ugrupowań, które mogłyby ubiegać się o głosy wyborców. Pewną niewiadomą pozostaje postawa Donalda Tuska, który – przy poparciu Niemiec –...
Kiedyś polska polityka miała dwa powszechnie rozpoznawane oblicza: „przedwojenne”, kojarzone z postacią Ignacego Mościckiego – pana o jasnym obliczu i dystyngowanej postawie – oraz „peerelowskie,” utrwalone w postaci partyjnego działacza, rozpanoszonego nieuka w znoszonym garniturze, który braki w kindersztubie pokrywał tupetem i prostackim korzystaniem z władzy. Polityka w tzw. III Rzeczpospolitej przybierała różne wcielenia. Raz objawiała się obliczem poważnego i budzącego szacunek Jana Olszewskiego, aby za chwilę trącić pijanym uśmieszkiem Aleksandra Kwaśniewskiego. We współczesny obraz polskiego polityka wdrukował się nieco obcesowy, lecz nie pozbawiony uroku sposób bycia i działania Andrzeja Leppera, pokrętny, choć momentami także uroczy sposób publicznego istnienia właściwy...
Dzisiejsza polska opozycja – w większości czerpiąca inspiracje z postępowania neomarksistowskich kręgów Europy i USA – dąży do tego, aby być arbitrem poglądów i nastrojów, a jednocześnie monopolistą w ich powszechnym wytwarzaniu. Rolę egzekutorów tego „porządku” pełnią celebryci odgrywający rolę dziennikarzy, publicystów, artystów i naukowców. To jednak role… Oni hodowani są po to, aby spełnić swoje ideologiczne zadanie. Pozostaje pytanie, kto ich „hoduje” i czy władza nad mediami i kulturą jest dziś tym samym, czym, w czasach PRL, monopol medialny i władza nad wojskiem i policją. Współczesny „kulturkampf” albo władcy marionetek „Kiedy słyszę słowo »kultura«, odbezpieczam mojego browninga” – tak napisał w swojej sztuce teatralnej nazistowski dramaturg Hanns Johst – niestety nie...
Czy na zbrodni można zbudować polityczną narrację? Czy zbrodnia może być potraktowana instrumentalnie i służyć do zaostrzenia cenzury w przestrzeni publicznej? Okazuje się, że w rękach polityków nawet najbardziej tragiczne wydarzenie może mieć swój „walor” i być użyte do niszczenia politycznych przeciwników. Uwaga – w ostatnich dniach publiczne zadawanie takich pytań może być potraktowane jako rozpowszechnianie „mowy nienawiści”. Żal i szok po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza szybko obracają się w paliwo do rozpętywania nagonki na tych, którzy nie prezentują poglądów, z jakimi utożsamiany był zabity polityk. Co więcej, atmosfera już tak zgęstniała, że nawet rozsądni ludzie obawiają się publicznie wypowiadać, aby nie stać się celem nienawistnego ataku ze strony tych,...
Krytykujemy działania rządzących – rzecz naturalna, oni powinni podlegać ocenie. Przez chwilę zastanówmy się jednak, jak wyglądałoby nasze państwo, gdyby jego stery ujęli w  dłonie przedstawiciele tzw. opozycji. Spróbujmy odpowiedzieć na pytania: czy w Polsce istnieje alternatywny – wobec dzisiejszego – plan dla państwa? Czy istnieją alternatywne elity? Właściwie cała dzisiejsza opozycja polityczna korzysta z jednej formy przekazu. Jest nią emocjonalne wyolbrzymianie „win” Prawa i Sprawiedliwości. Za cały program dzisiejszej „opozycji” wystarcza jej bycie antypisem i histeryczna obrona słabej i nieprzystającej do dzisiejszych realiów konstytucji. „Obrona sądów”, „Walka z narastającym totalitaryzmem władzy”, zapowiedzi ograniczania swobód obywatelskich i to w czasie, gdy Polska...
Kiedy w 2015 roku siedziałem w dopiero co skleconych obozach dla uciekinierów, którzy wyrwali się z terenów zajętych przez terrorystów z Państwa Islamskiego, i słuchałem wielu opowieści chrześcijan z Karakosh, miałem przeświadczenie, że tam wrócę. Każda z tych historii była trudna, pełna bólu. Nie mogłem zrobić nic więcej jak tylko obiecać, że postaram się pomóc. Dzięki widzom „Komentarza tygodnia”, który co tydzień publikuję na YouTube, udało się zebrać ponad 500 tys. złotych na pomoc dla chrześcijan z Doliny Niniwy. Wszystkie te pieniądze – dzięki Fundacji „Orla straż” – trafiły do Karakosh i okolicznych miejscowości. Widzowie odbudowali kilka zakładów usługowych w mieście, pomogli w otwarciu szkoły, zakładu fryzjerskiego. Ufundowaliśmy także drzwi i okna do kościoła Świętego...
Czy Polska jest narażona na atak terrorystyczny? Czy posiada służby, które są w stanie udaremnić działania złoczyńców? To standardowe pytania, jakie padają w czasie każdej dyskusji poświęconej współczesnemu terroryzmowi. Zjawisko jest jednak bagatelizowane i zewsząd słychać moją starą tezę mówiącą o dynamice euroislamu. Komentatorzy mówią wtedy o pojęciu, które jako pierwszy wprowadziłem do polskiego języka, czyli o ekonomii terroryzmu. Ekonomia terroru Terror polega na tym, aby jak największą liczbę osób zastraszyć lub spowodować, aby autorzy terroru uchodzili w otaczającym ich społeczeństwie za ludzi skromnych, bożych i nienaruszonych, by byli wśród nich królami. W Polsce istnieje wiele ugrupowań, które kompletnie bagatelizują zagrożenie zamachami terrorystycznymi. Eksperci...
Co pewien czas przekonujemy się, że nasze naiwne pojmowanie państwa niewiele ma wspólnego ze stanem rzeczywistym. Przesłuchanie Elżbiety Chojny-Duch, byłej wiceminister finansów w rządzie PO-PSL, po raz kolejny okazało się bolesnym przebudzeniem. Ze słów doświadczonej i pewnej siebie byłej urzędniczki wynika, że politykę ekip Donalda Tuska i Ewy Kopacz kształtowali sprytni lobbyści. Działo się tak w samym sercu interesów państwa, w Ministerstwie Finansów. Henryk Sienkiewicz włożył kiedyś w usta Bogusława Radziwiłła cytat: „Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło, dlatego...
Co właściwie się stało, co może się stać? Tej treści pytania padają publicznie od kilku dni. Od momentu, gdy opinia publiczna dowiedziała się, że niedawny oligarcha Leszek Czarnecki nagrał przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego w jego własnym gabinecie. Zdarzenie miało miejsce 28 marca tego roku, ale dopiero 7 listopada pełnomocnik Czarneckiego Roman Giertych złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Czarnecki twierdzi, że w czasie rozmowy doszło do próby skorumpowania go, Chrzanowski miał jakoby zażądać 1 procenta wartości zarządzanych przez biznesmena banków dla radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka. Dowodów w tej sprawie jest jak na lekarstwo, nie ma kartki, na której Chrzanowski rzekomo wypisał swoje żądanie, a z treści nagranej rozmowy...
Hanna Gronkiewicz-Waltz żegna się ze stanowiskiem prezydenta Warszawy szumnie i z przytupem. Postanowiła zdelegalizować Marsz Niepodległości. Być może jest to jej ostatnie dokonanie, jednak sytuacja, którą stworzyła, szczęśliwie zmusiła do działania zarówno prezydenta RP, jak i premiera rządu. „Wynalazł” ją prawnik Lecha Wałęsy, Lech Falandysz, który gwarantował jej bezwarunkową i bezrefleksyjną lojalność. Przeszła długą drogę – poprzez działalność w Ruchu Odnowy w Duchu Świętym, liderowanie w kabaretowej partii „Viktoria” wspierającej Lecha Wałęsę, kandydowanie (z poparciem niższym niż 3 proc.) na urząd prezydenta RP – aż wreszcie zajęcie fotela wiceprzewodniczącej PO i prezydenta Warszawy. W polityce znalazła się dzięki Wałęsie i to on właśnie załatwił jej posadę prezesa NBP. Na...
Zwykle piszę, twardo krocząc po ziemi, darujcie zatem, że tym razem będzie nieco inaczej. Rząd i prezydenta czeka największa próba i ona właśnie nadeszła. Na Polskę uderzają naraz – z kilku stron – siły nam nieprzyjazne. Dzieje się tak nie dlatego, że nasz kraj jest wyjątkowo prześladowany, a wszelkie światowe siły upodobały sobie atak właśnie na Polskę i Polaków. Po prostu znaleźliśmy się w wyjątkowym – politycznie, geograficznie i historycznie – momencie i rachunki za to przyjdzie nam właśnie teraz zapłacić. Być może nawet nadejdzie chwila, kiedy trzeba będzie tłumnie stanąć w obronie rządu po to, aby uniemożliwić coraz poważniejsze – wspierane z zagranicy – próby przewrotu. Zanim jednak wyjdziemy na ulicę, aby bronić dorobku odradzającej się w bólach Polski, warto uświadomić...
Gdyby na polskie życie polityczne spoglądać przez pryzmat włoskich, niemieckich, a nawet austriackich doświadczeń, to można dojść do wniosku, że jest ono niesłychanie stabilne, a przez to zdecydowanie nudne. Od lat toczy się ta sama rywalizacja pomiędzy obozem niepodległościowym, a liberalnymi ugrupowaniami, upatrującymi swoich celów w jak najszybszej konwergencji z Unią Europejską i nieomal bezrefleksyjnym powtarzaniu doświadczeń Europy Zachodniej. Cała konkurencja polega na przeciągnięciu wyborców na jedną bądź na drugą stronę. Nowych idei jak na lekarstwo, wszystko od wielu lat zabetonowane, a znaczących nowych twarzy nie uświadczysz ze świecą. Wszystkie te obserwacje potwierdziły się w czasie zakończonych przed kilkoma dniami wyborów samorządowych. Dwa duże bloki plus sprytni...
Państwo jest suwerenne, gdy posiada władze wybierane przez zamieszkujący je naród, gdy bije własną monetę – emituje walutę, gdy samodzielnie dba o ochronę swoich granic i bezpieczeństwo obywateli, gdy ma sprawną armię oraz gdy sądy w tym kraju zależą jedynie od jego konstytucji, prawa i uczciwości sędziów. Miernikiem suwerenności kraju jest także możliwość przeprowadzania samodzielnych reform, które mają usprawnić jego funkcjonowanie. W tym kontekście należy zadać pytanie: czy dzisiejsza Polska jest niepodległa?! Każdy szanujący się komentator odpowie: w części zrezygnowaliśmy z własnej suwerenności, aby wejść do Unii Europejskiej i zyskać dzięki temu możliwość naprawienia publicznej infrastruktury i rozruszania gospodarki. W czasie procesu wstępowania Polski do UE obywatele nie byli...
Europejskie „tournée” Ljudmiły Kozlovskiej, która obficie i w sposób świetnie zorganizowany pluje na Polskę, daje możliwość wielu przemyśleń. Okazuje się bowiem, jak bardzo doskwiera nam brak prawdziwej reformy służb specjalnych, które miały przecież ochraniać interesy naszego państwa. Od czasu, gdy Zbigniew Siemiątkowski – w czasach rządów SLD – rozmnożył służby cywilne i wojskowe, galimatias w tym środowisku jedynie narasta. Cywilna kontrola nad jedną służbą cywilną i jedną wojskową to jednak coś zupełnie innego niż kontrola nad czterema konkurującymi ze sobą formacjami. Ustrój polskich służb specjalnych – od początku rządów Dobrej Zmiany – wymagał natychmiastowej reformy. Niestety, rząd pod przewodnictwem PiS od trzech lat nie zdobył się na przeprowadzenie koniecznej naprawy służb....
Premier Mateusz Morawiecki ma poważny problem, ujawnione właśnie nagrania z restauracji „Sowa i przyjaciele”, na których występuje jeszcze jako prezes BZ WBK, wzmacniają jego wizerunek jako „zimnego bankiera”. Jest to publiczny wizerunek, który usiłował zgubić przez ostatnie miesiące, a który teraz wraca do niego jak cień. Nowe nagrania wcale nie podrywają zaufania do Morawieckiego, nie stawiają go nawet w dwuznacznym świetle, sprawiają jedynie, że będzie musiał włożyć znacznie więcej wysiłku w to, aby wyborcy Prawa i Sprawiedliwości potraktowali go jak swojego przywódcę. Hipokryzja jako metoda dziennikarskiego śledztwa Brak logiki lub też twierdzenia wzajemnie sprzeczne – w działaniach dzisiejszej opozycji politycznej w Polsce – nikogo już nie mogą dziwić. Dlatego gdy Onet i TVN...
Gdyby poważnie zastanowić się nad tym, jakie są najsilniejsze ośrodki opozycji w dzisiejszej Polsce i jakie mają inspiracje, to dojdziemy do zaskakujących ustaleń. Okaże się bowiem, że Platforma Obywatelska i „Nowoczesna” to wcale nie najważniejsze środowiska, nadające dziś względny impet antyrządowym działaniom. Pomijając jawne agentury niemieckie i rosyjskie, bardzo łatwo można zauważyć, że opozycyjne partie pełnią coraz bardziej dekoracyjną rolę, a prawdziwe zadania realnej walki z rządem Prawa i Sprawiedliwości powierza się albo prominentnym sędziom, albo osobom pokroju Ludmiły Kozłowskiej i Bartosza Kramka. Zachodzi oczywiście pytanie: kto opozycji rozdziela role, ale tu wiele wyjaśniłaby pewnie cykliczna obecność generała Marka Dukaczewskiego pod Sejmem. Różowo-czerwona Unia...
W Polsce działa specyficznie wykrzywione zwierciadło opinii. Nie oddaje ono realnych proporcji zdarzeń, a jedynie pokazuje, kto ma największe wpływy w środkach przekazu. O tej prawdzie znów przekonały nas relacje z wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych. Kiedy Bronisław Komorowski pojechał do Waszyngtonu i nie załatwił niczego poza zdawkowymi kurtuazjami Baracka Obamy, w Polsce media piały z zachwytu. Ani uwagi o wierności żony, ani bredzenie o bigosie nie stanowiły dla mainstreamu żadnego problemu. Andrzej Duda jeszcze nie zdążył wrócić z amerykańskich rozmów z Donaldem Trumpem, a w Polsce już rozległo się wycie: „Kucał przy siedzącym Trumpie!”, „Nie potrafił się godnie zachować!” – oto generalny ton relacji salonowych środków przekazu. Nikt nie zadał sobie nawet...
Jedni zauważają jedynie odlot bocianów, inni z napięciem oczekują na pierwsze jesienne miesiące. Może być ciekawie, choć nic – na razie – nie zapowiada gorącej jesieni.   Kilka czynników warto jednak zauważyć. Można zaryzykować stwierdzenie, że jeśli rząd Dobrej Zmiany przetrwa tą jesień, to właściwie dalej będzie miał już łatwiej. Energia prowokacji i agresji została bowiem skumulowana właśnie na jesienny atak. Pod koniec października czekają nas wybory samorządowe. Wszystko wskazuje na to, że PiS i ugrupowania pozostające z nim w koalicji będą w stanie odbić – z rąk PSL, PO i SLD – większość sejmików wojewódzkich. Z władzą w dużych miastach może być znacznie trudniej. Jednak nawet utrata sejmików wojewódzkich w praktyce oznacza odcięcie ludzi ancien régime od źródeł łatwego...
Kiedy w 2005 roku realizowałem swój film „Gra o PZU”, natknąłem się na dokumenty i ludzi, którzy otworzyli zupełnie nową opowieść – nazwijmy ją „Księgą rabunku założycielskiego”, która wyjaśniała kulisy konstruowania gospodarczego systemu Trzeciej Rzeczpospolitej. Jednym z najważniejszych ogniw w tej opowieści był Dariusz Tytus Przywieczerski, kiedyś człowiek z „setki” najbogatszych Polaków.   Wtedy natknąłem się na Marka Gila z krakowskiej spółki Code oraz na K., byłego majora SB, prowadzącego w PRL śledztwa gospodarcze. A na moim radarze pojawili się dwaj „biznesmeni” – nieznany wówczas publicznie Jan Załuska oraz D.T. Przywieczerski. Wraz z Przemkiem Wojciechowskim pracowicie brnęliśmy przez meandry afery biura maklerskiego Sur 5 Net. W pewnym momencie wszystkie te nitki...
Żyjemy w epoce, w której świat w ciągu kilku lat zmienia się szybciej niż przez poprzednie stulecia. Polska znalazła się na ryzykownym kursie – podjęła próbę budowy suwerennego państwa, które ma swoje interesy, a sojusze weryfikuje po efektach, jakie one przynoszą. Kurs jest ryzykowny, bowiem wywołuje agresywne reakcje naszych sąsiadów. Może jednak przynieść rezultaty, o jakich nasi przodkowie mogli jedynie marzyć. To, czy tak się stanie, zależy od sytuacji międzynarodowej. W pewnym jednak stopniu zależy także od dojrzałości, rozsądku i zręczności ludzi, którzy dziś Rzecząpospolitą władają. Czy Prawo i Sprawiedliwość jest przygotowane do globalnej gry o polskie interesy? Czy rozumie zasady, według których ta gra się toczy? Czy dobrze wybrało sojuszników, czy nie zostanie zdradzone,...
Sądząc po tonie, w którym główne media relacjonują politykę, PiS powinien już mieć ujemne poparcie. Na szczęście to nie media, lecz wyborcy decydują o podziale władzy. Wybory samorządowe będą pierwszym od trzech lat poważnym plebiscytem, pokazującym realną skalę poparcia dla rządu Dobrej Zmiany i jego adwersarzy z PO. W tych wyborach rozstrzygnie się także kilka innych kwestii, m.in. przyszłość najbardziej prorosyjskiej partii na naszej scenie – Polskiego Stronnictwa Ludowego. Największe emocje wzbudzi rywalizacja w dużych miastach. Przekonamy się, czy Prawo i Sprawiedliwość jest w stanie odbić je z rąk środowisk związanych z Platformą Obywatelską i SLD. O ile kampania wyborcza w Warszawie de facto toczy się już pełną parą, o tyle w takich miastach jak Gdańsk, Łódź, Lublin, Wrocław...
Ruch Prezydenta sprawił, że w kampanii wyborczej do europarlamentu jest szansa na ciekawą i prawdziwą dyskusję o Unii Europejskiej i jej przyszłości. A jednak Prezydent do czegoś się przydaje. Prezydent Andrzej Duda zawetował parlamentarny projekt zmian w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. To dobry krok, pokazujący, że nawet w obecnym ustroju, przy nieprecyzyjnych zapisach konstytucji określających kompetencje prezydenta i zakres jego rzeczywistej władzy, może on pełnić rolę ostatecznej instancji, w której unieważniane są nieprzemyślane i niesprawiedliwe projekty sygnowane przez parlamentarną większość. Tym razem prezydent Duda odegrał rolę stabilizatora nastrojów i instytucji powściągającej zbyt wielkie apetyty rządzącej koalicji. Projekt ordynacji premiującej jedynie...
Środowisko prawnicze nigdy nie zostało praktycznie poddane lustracji i dekomunizacji. W sądach i w adwokaturze roi się od przedstawicieli rodzin, które pierwsze prawnicze kroki stawiały tuż po II wojnie światowej. Za autorytety wciąż uchodzą osoby, które legitymizowały poczynania junty Wojciecha Jaruzelskiego. Przykładem jest tu profesor Ewa Łętowska. Cały okres trwania III RP to praktycznie wzmacnianie dobrego samopoczucia prawniczych dynastii i potęgowanie przekonania, że stoją one ponad prawem. Nie może zatem dziwić, że wśród sędziów i adwokatów dominuje dziś jeden, krytyczny wobec władz, pogląd. Środowisko jest zwarte i gotowe do konfrontacji z Dobrą Zmianą, a wobec niezsubordynowanych gotowe na stosowanie całego arsenału „środków dyscyplinującego przymusu”. To być może jest...
Gdyby Monteskiusz nagle ożył i na dodatek rozumiał coś po polsku, to pewnie złapałby się za głowę. Nie przewidział bowiem sytuacji, gdy to właśnie tzw. trzecia władza – sędziowska – poczuje wolę rządzenia i z udawanej od dawna pozycji bezstronnych sędziów przeobrazi się w hydrę politycznego interesu, która bezwzględnie stanie do walki z legalnie wybranymi organami państwa. Monteskiusz zapewne zauważyłby też, że w dzisiejszej Polsce postkomunistyczna kasta sędziowska łamie wszelkie reguły, które postulował, aby zostały narzucone sędziom. Przedstawiciele zmienianego właśnie „wymiaru sprawiedliwości” drwią sobie z zasady mówiącej o tym, że sędziowie nie powinni być wybierani przez samych siebie, lecz przez lud, że nie powinni pełnić swych funkcji zbyt długo, bo jest to zachętą do...
Prezydent Andrzej Duda z rzadka daje oznaki realnego, politycznego życia. Pierwszą połowę swojej kadencji spędził na uroczym rozprawianiu o oczywistościach, przecinaniu wstęg i na przemówieniach, które początkowo wzruszały, a teraz stały się już nużącą sztampą. O swoim istnieniu przypomniał 3 maja zeszłego roku, kiedy ogłosił, że w roku obchodów 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości przeprowadzi ogólnonarodowe referendum konstytucyjne. To istotnie była jego pierwsza próba wejścia do realnej gry. Jak mu to wyszło? W poszukiwaniu własnego miejsca Inicjatywa referendum konstytucyjnego stała się strategicznym projektem prezydenta Dudy. Szkopuł jednak w tym, że w momencie ogłoszenia tego pomysłu kompletnie zaskoczony był obóz polityczny, który wyniósł Dudę do...
„Uczyła mnie mama, bym się nie bał chama, bo cham to jest cham i boi się sam…” – nie wiem, jakie poglądy miałby dziś Jan Tadeusz Stanisławski, ale słowa jego felietonu – piosenki pasują do opisu sytuacji, w której przed sejmową komisją śledczą do spraw zbadania afery Amber Gold stanął, słynący ponoć ze światowych manier, były wicepremier i minister finansów Jacek Jan Antony Vincent Rostowski. Potwierdziła się stara prawda, że prawdziwe maniery i esprit mierzy się zachowaniem w momentach napięcia i próby. Niestety, w polskiej polityce smutną regułą staje się karczemność i pospolitość, która wyłazi z mniemanych wielkości, gdy tylko wielkości te tracą swoje wpływy i polityczne znaczenie. Rostowski – szczególnie w starciach z przewodniczącą komisji Małgorzatą Wassermann – nie tylko nie...
W czasach Związku Sowieckiego zdarzały się sytuacje, gdy kremlowskie mumie słaniały się na nogach, a publiczności intensywnie wmawiano, że w pełni kontrolują sytuację. W ten sam sposób podtrzymywano polityczne „istnienie” Mao Zendonga i Fidela Castro. Do legendy przeszły rozpaczliwe próby reanimowania Leonida Breżniewa, ciągle także mamy w pamięci alkoholowe „występy” prezydenta Rosji Borysa Jelcyna. Kiedy podobne obrazki zaczynają dotyczyć najwyższych urzędników „Zjednoczonej Europy”, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia ze swoistym deja vu, właściwym dla schyłkowych stadiów każdej tyranii. Problem polega na tym, że dzisiejsza eurokracja przedstawiana jest jako szczyt demokratycznej finezji i smaku. Szef Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker w czasie szczytu...
Piłka nożna stała się dziś bardziej biznesem i miejscem dla politycznej promocji niż radosnym sportem – zabawą. Kogóż to nie było już w szatniach piłkarskiej reprezentacji Polski: od PZPR-owskich aparatczyków aż do wizyty głowy państwa Andrzeja Dudy, wszyscy meldują się tam, aby tym sposobem trafić w dusze rodaków. Wszyscy pokazują też, jak bardzo są kibicami, robią oko do publiczności i nadrabiają sondażowe spadki entuzjazmem w czasie piłkarskich przedstawień. W piłkarskim środowisku roi się od posłów, ważnych polityków, prezesów państwowych spółek, swoistą zasłonę dymną – za pomocą piłki nożnej – roztacza nad swoją nieudaną działalnością prezes TVP Jacek Kurski. Każdy chce się zagrzać w blasku najbardziej ludycznej dyscypliny sportu. Apogeum tego teatru przypada zawsze na okres, gdy...
Czy nadal pozostaniemy wolni od leków i patologii, które zmieniły życie mieszkańców Zachodniej Europy? Premier Mateusz Morawiecki ogłosił sukces. Szczyt w Brukseli potwierdził klęskę tzw. mechanizmu relokacji uchodźców. Czy zatem staliśmy się bezpieczniejsi, czy rząd ochronił nas przed pułapkami, w jakie wpadł Zachód? Europejski spór o uchodźców to w istocie pierwsze starcie krajów Środkowej Europy z grupami ideologów dążących do takiego wymieszania społeczeństw w europejskich państwach, aby praktycznie wyeliminować kategorię narodu jako istotną kategorię społecznych wyborów. Wizja jednego, europejskiego państwa, którą postulował „nowy święty europejskiej lewicy” – Altiero Spinelli – zakłada właśnie likwidację państw narodowych. Temu ma służyć otwarcie granic Europy dla przybyszów z...

Pages