Marcin Wolski

Marcin Wolski
Im człowiek robi się starszy, tym chętniej sięga do wspomnień. Kiedy z opóźnieniem trafiłem na książkę Henryka Wańka „Szalone życie Macieja Z.”, natychmiast oddałem się lekturze, pragnąc znaleźć odpowiedzi na pytania, na które czekałem przez lata.  Doskonale znałem Macieja Zembatego, a przecież 9 lat po jego śmierci nadal pozostaje on dla mnie człowiekiem zagadką. Dlaczego osoba z takim potencjałem osiągnęła jedynie cząstkę tego, co mogła osiągnąć? Kiedy poszedłem na uniwersytet, starszy zaledwie o trzy lata Maciej był już Postacią. Cytaty z jego piosenek, w rodzaju „a uszy miał ogromne, muskularne” z dnia na dzień stawały się kultowe. A piosenka do muzyki Chopina złamała wszelkie kanony obyczajowe popkultury. W finale Opola 1971 bisowano ją wielokrotnie, a Zembaty trafił do ligi...
Marcin Wolski
Gdyby jakimś cudem nagle obudził się w naszych czasach mieszkaniec Polski z początku lat 90. czy późnego PRL-u, zgłupiałby obserwując, jak wygląda poziom debaty publicznej. Nie tylko jeśli idzie o natężenie nienawiści, porównywalnej chyba tylko z wczesnym okresem komunizmu.  Najbardziej zdumiewający musiałby wydać mu się dobór inwektyw niemających nic wspólnego z faktami, ale przede wszystkim ze zdrowym rozsądkiem. Jeśli słyszę Biedronia histeryzującego o „zbrodniach PiS-owskich” gorszych od komunizmu, myślę, że w zakładzie w Tworkach leczone są łagodniejsze przypadki paranoi. Brak umiaru występuje zresztą u większości przedstawicieli „opozycji totalnej”. Nie wiem, jak wyobrażają sobie Polskę odbiorcy ich donosów w Brukseli, ale słysząc o totalitaryzmie, faszyzmie, łamaniu...
Marcin Wolski
Od czasów rewolucji francuskiej chrześcijaństwo, a szczególnie katolicyzm, jest głównym wrogiem tzw. postępu – dlatego walczy się z nim siłą i propagandą, tajnymi stowarzyszeniami i jawnymi bojówkami, a na koniec całym aparatem państwa. „Chrystofobia” Grzegorza Kucharczyka to niezwykłe kompendium owej straszliwej wojny toczonej do dziś. Era wielkich prześladowań nie minęła. We współczesnym zglobalizowanym świecie codziennie ginie więcej chrześcijan niż w epoce Dioklecjana. W pierwszej chwili może dziwić, że Kucharczyk dopatruje się korzeni tej wojny w reformacji, której ojcowie występowali wszak w imieniu Boga, zakwestionowali jednak Kościół, zasadę hierarchiczności, autorytet papieża i   świętych obcowanie – słowem cały metafizyczny wymiar wiary. Co istotne, we wszystkich...
Marcin Wolski
Zastanawiam się, czy „nadzwyczajna kasta” zdaje sobie sprawę, jak wielkie szkody wyrządza sobie, swojej profesji i samemu prawu. Otrzeźwienia nie widać, nie pojawiają się też głosy, że toczony przez nią bój skazany jest na przegraną, i to wielokrotną. Żadna koteria, a zwłaszcza ta zhierarchizowana, nie ma szans w walce z własnym państwem.  Armia może dokonać fizycznego przewrotu, ale sędziowie mogą co najwyżej ubrać się w togi i pospacerować po ulicach. A zagranica? Nawet jeśli Unia karami finansowymi wymusi chwilowe ustępstwa rządu, problem nie zniknie. Pojawi się inna ustawa, inne podejście, a jakoś rzecz rozwiązać będzie trzeba. Dodatkowo, jeśli zniknie przypadkowa (ale jednak ciągle widoczna) przywódczyni buntu, po rebelii nie zostanie śladu. Tylko straty pozostaną. Ile czasu...
Marcin Wolski
Legenda Kresów to ciągle niewyczerpany rezerwuar opowieści godnych zagnieżdżenia się w zbiorowej wyobraźni Polaków. Dotąd miejsce poczesne zajmowali tam wielcy hetmani, zagończycy i awanturnicy, o kobietach wspominano peryferyjnie. A jeśli już, to żartobliwie, np. tak jak pisał Andrzej Waligórski o dzielnej obrończyni Trembowli, Annie Dorocie Chrzanowskiej, która w obliczu tureckiej nawały zatkała własnym ciałem wyłom w murze, walnie przyczyniając się do zwycięstwa. Pani komendantowej akurat brakuje w pracy Joanny Puchalskiej „Wilczyce z dzikich pól”, mimo że podtytuł głosi „Kresowe Polki z temperamentem”. Faktycznie, nie zbywało tego animuszu ani Annie Błockiej, która za wziętym w jasyr mężem peregrynowała aż do Konstantynopola, ani „Laszce diablicy” Zofii Opalińskiej, która pochowała...
Marcin Wolski
Nie ulega wątpliwości, że ostatni król Polski, Stanisław August, popełnił wiele błędów, przestępstw, zdrad, ale prawdziwą zbrodnią był jego czyn ostatni – abdykacja. Mimo poniesionych klęsk miał jeszcze wyjście – mógł polec na polu walki, wybrać samobójstwo jak braciszek prymas lub uciec na bezpieczną emigrację. I czekać, jako król na wychodźstwie. W lepszym klimacie mógłby przeżyć carycę, a nawet doczekać Napoleona. I Polska wróciłaby do gry jako byt państwowy, choć chwilowo bez terytorium.  Legalizm jest fundamentem dyplomacji i ładu międzynarodowego. Po upadku Pierwszego Cesarstwa mnóstwo groteskowych władców przepędzonych ze swoich domen powróciło na trony. Bonaparte dobrze o tym wiedział i dlatego abdykował wprawdzie, ale na rzecz syna... Czyn Poniatowskiego przypominał...
Marcin Wolski
Wiele lat musiało minąć, zanim zaczęliśmy zdawać sobie sprawę z ogromu zakłamań dokonanych przez „wiek świateł” – Oświecenie, który głosząc wolność, równość, braterstwo, za najważniejszy argument uznawał gilotynę. Mity wówczas zrodzone, których wspólnym mianownikiem była wielka nienawiść do Boga i chrześcijaństwa, okazały się nadzwyczaj trwałe i ukształtowały sposób myślenia współczesnego świata.  Dwa tygodnie temu rekomendowałem w ramach intelektualnej odtrutki „Średniowiecze” Jacka Kowalskiego, dziś praca jeszcze bardziej znacząca: „Nie mów fałszywego świadectwa” Rodneya Starka. Nie wiem, jak ów Teksańczyk uchował się w dobie poprawności politycznej, ale umieszczam jego pracę wśród lektur obowiązkowych, niezbędnych do walki z lewactwem i ustrojoną w naukowe tytuły brednią....
Marcin Wolski
Gdyby ktokolwiek chciał zobaczyć, co by się działo, gdyby naszym rodzimym „Europejczykom” udało się wrócić do władzy, wystarczy przyjrzeć się ostatnim działaniom Sądu Najwyższego. Niejednokrotnie podkpiwałem sobie z tych wszystkich buńczucznych zapowiedzi o tym, jak będą wsadzać PiS-owskich prominentów, jak przeprowadzą czystkę w mediach i zlustrują przeciwników politycznych na wszystkich możliwych stanowiskach.  Dziś nie mam wątpliwości – oni planują to na poważnie! Jedyna wątpliwość, czy im się uda. Awangarda Złej Zmiany – owa „wyjątkowa kasta” w togach i biretach – pokazała przecież, jak instrumentalnie radzić sobie ze świętą ponoć konstytucją i wychwalanym na każdym kroku trójpodziałem władzy, kwestionując wszędzie kompetencje władzy ustawodawczej, wykonawczej, a nawet...
Marcin Wolski
Do lektury „21 polskich grzechów głównych” Piotra Stankiewicza przystąpiłem dopiero po roku, zniechęcony opiniami o kontrowersyjności lub nawet obrazoburstwie. Szkoda. Bo choć nie ze wszystkimi tezami autora można się zgodzić, praca jest jak podmuch świeżego powietrza, przewiewający opary samozadowolenia. Słynna praca pułkownika Zbigniewa Załuskiego z 1962 roku stanowiła istotny element wielkiego sporu w obozie władzy między zwolennikami i przeciwnikami bohaterszczyzny, już wtedy idąc na przekór rzecznikom pedagogiki wstydu. Stankiewicz mimo zachowania reguł pamfletu i satyrycznej formy nie wpisuje się w wojnę polsko-polską. Jego praca jest zobiektywizowanym opisem polskich niemożności – często ze sobą sprzecznych, jak „niedasizm”, „optymizm magiczny” – ja na miejscu autora nazwałbym...
Marcin Wolski
17 stycznia rocznica wyzwolenia Warszawy była uroczyście obchodzona w Moskwie. Ciekawe, kiedy ktoś wpadnie na pomysł, aby obchodzić rocznicę bitwy pod Grunwaldem w Berlinie. Na razie mamy jednak większe zmartwienia. Nagromadzenie wrogich aktów propagandowych skierowanych ostatnio wobec Polski rodzi pytanie, o co tu właściwie chodzi?  I czy aktywność zagraniczna Kremla łączy się z jego problemami krajowymi. Podobnie trudno dociec, czy dymisja premiera Federacji Rosyjskiej to jakiś długotrwały plan związany z poszukiwaniem przyszłej roli dla Putina (na co jest dosyć wcześnie), czy też jest coś, co umyka naszej uwadze. Nie ulega wątpliwości, że Moskwa, wierna strategii przyjętej od Mongołów, robi wszystko, aby skłócić Polskę z sojusznikami – pogłębić różnice zdań z Europą Zachodnią,...
Marcin Wolski
Można by myśleć, że najwięcej fałszerstw historycznych dotyczy historii najnowszej, z której czerpie aktualna polityka. Ale nie. Chyba najbardziej zakłamaną epoką jest średniowiecze, na którego temat, poczynając od Oświecenia (wolałbym nazwać tę „epokę świateł” „wielkim ściemnieniem”) „postępowa nauka” sfałszowała wszystko, może poza datami bitew i panowania królów.  Udało się stworzyć opinie o tamtych wiekach jako o epoce brudu, zacofania i nietolerancji. A przecież nawet pobieżna wiedza wystarcza, by stwierdzić, że zamki Piastów były czystsze i lepiej wyposażone sanitarnie niż Wersal, trwała nadzwyczajna wymiana ludzi i idei. Wieki ciemne wydawały intelektualistów na miarę Tomasza z Akwinu, Rogera Bacona, Dantego czy u swego schyłku Kopernika. Wbrew współczesnemu ludobójstwu,...
Marcin Wolski
Trzydziesta rocznica rozpoczęcia realizacji planu Balcerowicza rodzi refleksje nie tyle o efektach, które można było odczuć na własnej skórze, ile na temat własnej naiwności wobec wielkiego oszustwa, jakim była ówczesna transformacja.  Samokrytycznie przyznaję, że należałem do łatwowiernych, którzy zachwyceni wymienialnością złotówki i zniesieniem kartek, dali się złapać na ówczesną narrację i omal przekonać, że Balcerowicz i jego plan zasłużyli co najmniej na nagrodę Nobla. W dziedzinie „Propaganda” na pewno! Udało się przecież wmówić, że zapaść polskiej gospodarki jest prawidłowością procesu, a grabież majątku przez nomenklaturę – elementem wolnej gry rynkowej. Zresztą nie od razu to zauważono, zakłady upadały, kupował je obcy kapitał po to, by je zniszczyć, a powszechność...
Marcin Wolski
Po tym, jak kobiety pisarki zdominowały powieść kryminalną, można było się spodziewać, że w następnej kolejności zaatakują ostatni matecznik męskiej prozy, czyli powieść akcji. Przyszło to o tyle łatwiej, że granica między kryminałem a sensacją stała się półpłynna, a zagadkom w rodzaju „kto zabił?” zaczyna towarzyszyć teoria spiskowa i dramatyczna walka o przetrwanie. Udaną próbą w tej dziedzinie jest „Bezwład” Jessiki Barry, powieść, która zaczyna się od katastrofy awionetki w wysokich górach. Przeżywa ją bohaterka Allison Carpentier, ale szybko okazuje się, że jej los zagrożony jest przez ścigających ją tropicieli. Czytelnik może zorientować się, jak bardzo został zmylony początkową oceną sytuacji. Mimo podobieństw Allison nie jest spełnioną bohaterką „Pretty woman”, która po śmierci...
Marcin Wolski
Zawsze kiedy przychodzi czas składania życzeń, zastanawiam się, jak godzić te publiczne z prywatnymi, zwłaszcza że przy tych pierwszych nie brakuje zażaleń. Ale postaram się. Bliskim życzę, aby nowy rok 2020 był lepszy od poprzedniego, a gorszy od następnego, a co do wielkich tego świata: Donaldowi Trumpowi życzę reelekcji, Andrzejowi Dudzie podobnie, Donaldowi Tuskowi – żeby nie wracał do kraju, bo może wreszcie postawi go ktoś przed sądem. Borisowi Johnsonowi gratuluję rozwodu i życzę, aby szybko dowiódł, że istnieje życie poza Unią, w dodatku bogatsze, bardziej dynamiczne i lepsze. Prezydentowi Macronowi radzę prezent w postaci kamizelki ratunkowej, kiedy przyjdzie mu uciekać przed swoimi rodakami. Najlepiej do Afryki. Papieżowi Franciszkowi życzę wiele Miłosierdzia Bożego. Będzie...
Marcin Wolski
Straciłem chęć do szopek, to już nie te czasy, kiedy humor był cnotą politycznej klasy, kiedy śmiano się z siebie, z własnych zwolenników i nie obrażano na trud satyryków. Z żółwiami Mazowiecki ochoczo się witał, nie pozywał za lalkę swą Diabeł Rokita… W magazynie – pamiątek rzesza wręcz przepiękna: są tam termos Kuronia i fajka Geremka, Waldemara Pawlaka portret pamięciowy, dinozaur Oleksy i chomik dwugłowy, aktówka, którą w kraju zostawił Tymiński, a po Olku w probówce wirus filipiński. Wśród pamiątek niejedna bardzo niebezpieczna: lista Macierewicza oraz Bolka teczka. Lecz gdy dzisiaj za szopką nikt szczególnie nie łka, pragnę produkt zastępczy dać – swojskie jasełka. Tradycja popularna przecież wśród narodu, w którym wielu marzeniem – dopchać się do żłobu! Tylko...
Marcin Wolski
Tytuł pracy Andrew Nagorskiego „1941, rok, w którym Niemcy przegrały wojnę” w pierwszej chwili może szokować Jakże to? III Rzesza znajduje się u szczytu potęgi, jej wojska kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, nawet Holocaust na dobre się nie zaczął. A jednak. Pierwsza zauważyła to ulica warszawska, kiedy szczekaczki poinformowały ją o blitzkriegu, a kolejne dni mówiły o oszałamiających zwycięstwach. Adolf Hitler zaczął wojnę, której nie mógł wygrać. Gdyby Mussolini nie uwikłał się na Bałkanach i nie opóźnił o dwa miesiące planu Barbarossa, prawdopodobnie Moskwa zostałaby zdobyta, zanim nadszedł Generał Mróz. Tylko co by to zmieniło? Może zmieniono by Stalina, ale Rosja broniłaby się dalej. Oczywiście można by sobie wyobrazić scenariusz, że Hitler wkracza, kreując się na wyzwoliciela...
Marcin Wolski
Do „bredni roku” awansowała ostatnia wypowiedź naszej świeżo upieczonej noblistki o polskim kolonializmie. Za coś takiego powinni zabierać Noble i kierować powtórnie na maturę. Ale cóż. Kolonializm jest istotnym składnikiem tradycji europejskiej, były stare imperia – hiszpańskie i portugalskie, potem świat zdominowali Anglicy i Francuzi. Małej Holandii przypadła wielka Indonezja (kto dziś pamięta, że Dżakarta zwała się Batawią?), a Belgii Kongo z brzemieniem ludobójstw króla Leopolda. Niemcy późno przystąpili do podziału tortu, ale zdołali się wykazać w dławieniu powstania Herrerów w Namibii, a Włochom tradycyjnie niewiele wyszło. Rosja postawiła na ekspansję lądową w XV i XVI wieku, podbiła wolne ruskie narody, w tym te, które stanowiły demokratyczną alternatywę rozwoju, jak Nowogród...
Marcin Wolski
Mimo przekroczenia jakiś czas temu siedemdziesiątki mistrz z Bangor w stanie Maine publikuje kolejne powieści z częstotliwością co najmniej jednej rocznie. Najnowsza – „Instytut” – z pewnością ucieszy jego fanów, choć to, co dla jednych będzie zaletą, inni mogą uznać za wadę. Stephen King się powtarza. W „Instytucie” znaleźć możemy wszystkie dotychczasowe elementy jego horrorów. I parapsychologicznie uzdolnione dzieciaki – motyw, który od debiutanckiej „Carrie” przewija się w większości dzieł Kinga, i wszechwładne zło, z którym przyjdzie zmierzyć się bohaterom. Skądinąd świat autora ewoluuje – bohater „Instytutu”, porwany z rodzinnego zacisza Luke, tylko początkowo jest przerażonym, bezradnym dzieckiem, później zaczyna swoją wielką ucieczkę i walkę. W dodatku „paranormalnym” udaje się...
Marcin Wolski
Do pięknych, polskich tradycji wigilijnych należy puste miejsce przy świątecznym stole, pozostawione dla zbłąkanego przechodnia, nieoczekiwanego gościa... Od pewnego czasu patrzę na pozostawione nakrycie inaczej niż kiedyś. Myślę o ludziach, którzy mogli lub powinni się tu znaleźć, ale już się nie znajdą. Z roku na rok wydłuża się ta lista nieobecności. Jeszcze w sylwestra bawiłem się hucznie z Maćkiem Parowskim, wspaniałym pisarzem i niezawodnym przyjacielem, snując plany na przyszłość… Nie spotkałem się jak ongiś na letnim bankiecie z malowniczo kudłatym scenarzystą – Jankiem Purzyckim w jego obejściu pod Gostolinem, mimo że po latach przerwy w kontaktach bardzo liczyliśmy na odrodzenie starej przyjaźni. Nie dokończyłem fascynujących rozmów z Antkiem Zambrowskim o Rosji Sowieckiej,...
Marcin Wolski
Wielki sukces książkowy i filmowy sprawił, że „Czerwona jaskółka” doczekała się trzeciej części. Dominika Egorova kontynuuje błyskotliwą karierę w organach Federacji Rosyjskiej, w jej zasięgu staje stanowisko szefa wywiadu zagranicznego i wyjątkowe miejsce pierwszej kochanki u boku nowego cara Rosji w jego czarnomorskiej rezydencji. Skądinąd seks z Władimirem Putinem jest tyleż brutalny co obleśny, ale dla sprawy Dominika robiła gorsze rzeczy. Od lat jest agentką CIA zakochaną w swoim oficerze prowadzącym, przy czym motywem jej działania jest próba zmiany panującego systemu w Rosji, którego do cna nienawidzi. W powieści „Kandydat Kremla” sytuację „Wallenroda w stringach” dodatkowo komplikuje sukces służb rosyjskich. Zwerbowana przed laty pani admirał Floty USA staje się pewniakiem w...
Marcin Wolski
Jeśli popatrzeć w głąb dziejów powszechnych, można zauważyć, że prawie każdy z narodów europejskich otrzymał szansę odegrania historycznej roli. Oczywiście z różnym skutkiem. Predestynowane położeniem i ludnością Niemcy przez większość tysiącleci pozostawały w rozbiciu, a gdy w końcu udało im się zjednoczyć, cały kontynent pogrążał się w krwawych odmętach.  Za to lekceważeni autsajderzy wykorzystywali swe szanse z naddatkiem. Peryferyjna strażnica etruska nad Tybrem stworzyła tysiącletnie Imperium Rzymskie; mglista, średnio zaludniona wyspa Brytania zaludniła się i zapanowała nad połową świata. Z niewiarygodnym przytupem wychynęli w XIV wieku z puszcz Litwini... A Moskwa? Ruś Zaleska pozostałaby zadupiem słowiańszczyzny, gdyby nie Mongołowie, którzy zniszczyli Kijów, a Moskwę...
Marcin Wolski
Paweł Lisicki, na co dzień człowiek spokojny i zrównoważony, rozważny redaktor naczelny i cierpliwy panelista, w swych dziełach beletrystycznych uwielbia nas straszyć. Książka „Nowa wspaniała przyszłość” składa się z jednej mikropowieści i pary opowiadań – czy raczej powiastek filozoficznych. I o ile w powieści górę bierze Lisicki satyryk, o tyle w opowiadaniach dochodzi do głosu filozof, poruszający się w labiryncie między człowiekiem, Bogiem a szatanem. Cechą pisarstwa Lisickiego jest głęboki pesymizm, nawet gdy używa żartobliwych nazwisk i sytuacji. „Nowa wspaniała przyszłość” dzieje się w Polsce początku lat 20., w kraju, w którym wygrała Koalicja Europejska, a prezydentem został zdeklarowany homoseksualista. Przeciwnikom żyje się trudno, tym bardziej że siły, które doszły do...
Marcin Wolski
Dawno nikt mi nie zaimponował tak jak ksiądz Robert Morey z parafii św. Antoniego w Południowej Karolinie, który odmówił udzielenia komunii Joemu Bidenowi, byłemu wiceprezydentowi, który z ramienia demokratów ubiega się o urząd prezydenta USA. Zamiast pochwalić kandydata za postępowy stosunek do mniejszości seksualnych czy do aborcji, twardo trzymając się zasad wiary, powiedział: „nie”. Dodał, że będzie się za Bidena modlił, ale nie może udzielić sakramentu komuś, kto publicznie pochwala aborcję. Zastanawiam się, ilu księży, nie wspominając o hierarchach Kościoła, stać by było na taki gest. Od lat staje mi przed oczami obraz prezydenta Komorowskiego przystępującego do komunii, w momencie gdy stanowisko jego partii na temat zabijania nienarodzonych było ogólnie znane. Nikt z naszych...
Marcin Wolski
Żeby Kleopatra miała brzydszy nos, historia świata mogłaby potoczyć się inaczej. Gdyby Donald Tusk był typem prawdziwego wojownika – zapewne też. Przegrana w 2005 roku zaowocowała ciężką traumą lidera, z której pół Polski nie może się pozbierać. A mogło być tak pięknie. Pamiętamy tamtą wiosnę – lewica rozgromiona, Cimoszewicz skompromitowany, dwie partie PiS i PO ręka w rękę idą po władzę, żeby zgodnie z zaprezentowanymi programami zreformować Polskę. Premier z Krakowa, prezydent z Żoliborza… Aliści wystarczyły zranione ambicje, wpływ politycznych szamanów i najbardziej proreformatorska partia stała się obroną starych układów, konserwatorem ubekistanu, a nade wszystko promotorem wojny polsko-polskiej. Nie sądzę, żeby sam Tusk wiedział, dokąd to go zaprowadzi, zresztą to, co zakrawało...
Marcin Wolski
Stara, dobra szkoła pisania kryminałów opierała się na kilku fundamentalnych zasadach. Szokujące rozpoczęcie – oryginalne, przykuwające uwagę, stosunkowo szczupła liczba bohaterów – żeby czytelnik się nie zagubił, finezyjna gra z odbiorcą poprzez podsuwanie mu fałszywych, choć prawdopodobnych tropów, wreszcie zaskakujące rozwiązanie, a najlepiej nawet dwa rozwiązania! Wszystkich tych reguł przestrzega Jenny Blackhurst, autorka powieści „Noc, kiedy umarła”. Czy można wyobrazić sobie lepsze otwarcie? Noc, szczęśliwa panna młoda w dniu swego ślubu stoi samotnie na skalistym klifie, a potem skacze w mrok, ku falom rozbijającym się na skałach. Samobójstwo pewne, morderstwo raczej wykluczone, powód rozpaczliwego czynu nieznany. Świadkowie widzieli wprawdzie moment skoku, ale czy dostrzegli...
Marcin Wolski
Choć często zwykliśmy uważać się za dziejowych pechowców, oceniając „ten straszny wiek XX”, powinniśmy uważać się za szczęściarzy. Dwa razy za sprawą Opatrzności, korzystnej koniunktury i własnych działań udało nam się odzyskać niepodległość, o której marzyły pokolenia, nie licząc, aby stało się to możliwe za ich życia. Wybuch wielkiej wojny, o którą modliło się kilka generacji Polaków, przyjęto z nadzieją, choć mało kto (z wyjątkiem Józefa Piłsudskiego) zakładał, że ziści się scenariusz, w którym przegrają wszyscy zaborcy. Zdrowy rozsądek nakazywał zakładać, że wygrana którejś ze stron da szanse zjednoczenia Polaków, jakiejś autonomii, ale w granicach obcego imperium. Drugi cud zdarzył się już za mego życia. W 1978 roku nikt nie liczył na rozpad imperium sowieckiego, które stało u...
Marcin Wolski
Oczywiście tytuł jest celowo anachroniczny – przymiotnik „kultowy” w 20-leciu międzywojennym mógł dotyczyć co najwyżej spraw związanych z kultami religijnymi, a wielka kariera słowa jest dużo młodsza nawet niż osławiony „kult jednostki” i dziś oznacza jeden z uniwersalnych kluczy używanych przy byle okazji. Ale „Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach” pióra Andrzeja Fedorowicza jest właśnie zestawem rzeczy i pojęć „kultowych” dla swoich czasów. Liczba rzeczy kultowych z międzywojnia jest naprawdę imponująca: od czapki maciejówki po pocztówkę z Zaleszczyckim mostem, od kodeksu honorowego Boziewicza po plakat wzywający do broni. Skądinąd do historii przechodziły zarówno rzeczy wielkie, jak i małe – powstały z niczego port w Gdyni i obóz odosobnienia w Berezie Kartuskiej, słynny dworek...
Marcin Wolski
Powiem szczerze, są wypowiedzi, które wywołują mój autentyczny szok. Zwłaszcza gdy ich autorem jest ktoś, kogo tak cenię i poważam, jak wicepremier Jarosław Gowin. Stwierdzenie, że w imię szeroko pojętej tolerancji i wolności naukowej będzie bronił rozwoju gender na polskich uczelniach – nie mieści się w głowie. Jak można popierać (a w domyśle wspierać i finansować) coś, co nie jest żadną nauką, a jedynie ideologiczną hucpą? Dlaczego w takim razie nie ma jeszcze katedr astrologii, magii stosowanej, satanizmu, chiromancji, dlaczego poniechano badań nad ekonomią polityczną socjalizmu? Może jestem przewrażliwiony, ale gender stawiający na głowie tradycyjne pojęcie płci, rodziny, relacji między kobietą a mężczyzna jest dyscypliną niebezpieczną i groźną, jak instrukcja hodowli...
Marcin Wolski
Coraz mniej jest wśród nas ludzi pamiętających miasto najwierniejsze z wiernych. Naturalnie Lwów żyje we wspomnieniach i legendach, ale coraz trudniej współczesnym Polakom zrozumieć rolę, jaką pełnił w II RP. Polski Piemont, źródło kultury, skarbnica nauki. Warszawę zrównano z ziemią, ale warszawiacy wrócili na ruiny, Lwów ocalał, ale wypędzono z niego Polaków. Tytuł pracy Stanisława Kopra i Tomasza Stańczyka „Ostatnie lata polskiego Lwowa” jest nieco mylący. Sugeruje monografię – obraz życia codziennego w końcówce lat 30., w istocie jest to kalejdoskop tematów, spraw, ludzi, zjawisk całego międzywojnia, aż po kartę ostatnią – wysiedlenia zarządzone w 1946 r. przez Nikitę Chruszczowa. Nie zabraknie tam lwowskiej szkoły matematycznej i kryminalnej sprawy Gorgonowej, orląt lwowskich i...
Marcin Wolski
Dawno nikt mi nie zaimponował tak jak ksiądz Robert Morey z parafii św. Antoniego w Południowej Karolinie, który odmówił udzielenia komunii Joe Bidenowi, byłemu wiceprezydentowi, który z ramienia Demokratów ubiega się o urząd prezydenta USA. Zamiast wołać, że jest zachwycony, mogąc pochwalić kandydata za postępowy stosunek do mniejszości seksualnych czy do aborcji, twardo trzymając się zasad wiary powiedział „nie”. Dodał, że będzie się za Bidena modlił, ale komuś, kto publicznie pochwala aborcję, sakramentu udzielić nie może. Zastanawiam się, ilu księży stać by było na taki gest. Od lat staje mi przed oczami obraz prezydenta Komorowskiego przystępującego do komunii, gdy stanowisko jego partii na temat zabijania nienarodzonych było ogólnie znane. Nikt z naszych księży nawet nie pomyślał...
Marcin Wolski
W okresie PRL-u ziemiaństwo i arystokracja, obok przemysłowców i kupców, należały do warstw wyklętych. Reforma rolna podcięła ich korzenie ekonomiczne. Równocześnie dokonała się zagłada polskich dworków, często pereł wiejskiej architektury. Z kilkudziesięciu tysięcy pozostały setki. Dopiero w III RP obserwujemy powrót zainteresowań, odbudowę obiektów i odkrycia, że potomkowie wielkich rodów ciągle żyją wśród nas. „Świat polskiej szlachty” Arkadiusza Bińczyka i Marcina Rosołowskiego przybliża szereg postaci przedstawicieli znakomitych rodów, które mają wielkie zasługi dla polskiej kultury i historii. Są to postacie znane, jak pani na Puławach Izabela Czartoryska, nestor naszych podróżników Mikołaj Krzysztof Radziwiłł zwany Sierotką czy niekoronowany król Polski książę Adam Czartoryski,...
Marcin Wolski
Ogromne zamieszanie wśród prawicowych publicystów wywołała ostatnio sprawa książki Zychowicza, wycofanej z konkursu „Historyczna książka roku”, choć moim zdaniem ważniejszym problemem było jej znalezienie się wśród dzieł nominowanych. Tego typu konkursy organizowane są po to, aby premiować prace o walorach poznawczych, edukacyjnych, a nade wszystko patriotycznych. „Wołyń zdradzony” tym kryteriom nie odpowiada, przynależąc raczej do publicystyki historycznej, metodologicznie bliższej pracom Jana Grossa, w których dzieła kroi się pod określoną tezę. Tu jest nią oskarżenie Armii Krajowej, która jakoby mogła zapobiec rzezi, a tego nie zrobiła. Materia należy bardziej do kategorii historii alternatywnych – jest bowiem opisaniem nie tego, co było, a tego, co być mogło. W wypadku Zychowicza...
Marcin Wolski
Wbrew opiniom wielu kolegów widzę dziś rychły koniec epoki totalnej opozycji. Czasy, kiedy jedynym argumentem było „nie, bo nie”, a jedyną właściwą postawą sprzeciw wobec wszystkiego, co proponowała Dobra Zmiana, odchodzą do przeszłości. Nie oznacza to, że znikną dotychczasowe konflikty – przeciwnie, niektóre mogą się nawet nasilić. Ale wierzę, iż staną się bardziej racjonalne. Oczywiście Salonowi publicyści próbują 8-milionowemu elektoratowi PiS-u przeciwstawiać całą resztę, sumując mechanicznie głosy oddane na opozycyjne partie. Nic bardziej mylnego – w wielkim zderzeniu cywilizacyjnym, które nas niewątpliwie czeka, a które jest ważniejsze od jakichkolwiek układów personalnych, półtora miliona wyborców PSL-u i milion dwieście tysięcy Polaków głosujących na Konfederację nie da się...
Marcin Wolski
Antoni Macierewicz to jedna z najciekawszych postaci współczesnej Polski. Niezłomny opozycjonista, surowy krytyk kunktatorstwa i przyciasnych marzeń o socjalizmie z ludzką twarzą jako ersatzu niepodległości, specjalista od misji niemożliwych, których trzykroć się podejmował. W 1992 roku, gdy na polecenie Sejmu otworzył temat lustracji, po 2005 roku niszcząc bastion postkomuny znany jako WSI i z rozmachem biorąc się za sprawy obrony narodowej w rządzie Beaty Szydło. Zadania wykonał, otrzymując w zamian wzgardę i szyderstwa wrogów i niekoniecznie wdzięczność przyjaciół. Tę pasjonującą biografię możemy poznać dzięki pracy Jerzego Kłosińskiego „Macierewicz – człowiek do zadań niemożliwych”. Autor przedstawia rodowód polityka – kilka pokoleń zaściankowej szlachty, a także dzieciństwo, na...
Marcin Wolski
Nasze dzieje mogły potoczyć się różnie. Imperium Jagiellonów mogło dominować w Europie zamiast Austro-Węgier, ale mogliśmy zostać okrojonymi Czechami. Wielka pula parę razy leżała na stole. Szansa Międzymorza rypnęła się za Zygmunta Starego przez nieszczęsny pakt familijny z Habsburgami i klęskę pod Mohaczem, w której w niewyjaśnionych okolicznościach poległ Ludwik Jagiellończyk. Wielka gra mogła się udać za Batorego, gdyby pożył dłużej i spłodził potomka. Gdyby tak królem został Jan Zamojski i narodowa dynastia rządziła przez kolejne wieki, nie byłoby zaborów, mógł jeszcze poskromić oligarchię magnacką Zygmunt III po rokoszu Zebrzydowskiego, Władysław IV mógł zdusić powstanie Chmielnickiego i nie dopuścić do „potopu” (gdyby panował dłużej i się rozmnożył). Ostatni raz mógł grać o...
Marcin Wolski
Opowiedzieć w jednym tomie historię rozrywki międzywojnia jest zadaniem gigantycznym. Zaledwie dwie dekady niepodległości zaowocowały nie tylko nadzwyczajnym bogactwem działalności artystycznej, wysypem talentów, ale również ogromną różnorodnością. Sama rywalizacja „Qui pro quo” z „Morskim Okiem” mogłaby być tematem całego tomu. W dodatku w tamtych czasach nie było dzisiejszego rozdziału na sztukę wysoką i użytkową. Na kabaretowych deskach debiutują późniejsi giganci teatru: Szyfman i Schiller, użyczają swoich piór Tuwim, Słonimski, Boy-Żeleński i Adolf Nowaczyński. Gwiazdy estrady, jak Bodo czy Dymsza, robią kariery filmowe, rewia zręcznie miesza się z satyrą polityczną, aktywną od pierwszych dni niepodległości po ostatnie występy Ali Baby, już pod bombami. Jeszcze 3 września spektakl...
Marcin Wolski
W każdym innym kraju byłby megagwiazdą lansowaną na cały świat. Obsadzano by go w głównych rolach (jak Fernandela), na jego rozgłos pracowałyby gromady scenarzystów i reżyserów. W jego dorobku, obok programów telewizyjnych: od Wielokropka, Kabareciku Olgi Lipińskiej czy Dobranocek dla Dorosłych, dominowały role mistrzowskie, lecz drugiego planu. No i kabaret Dudek, w którym występy Jana Kobuszewskiego przeszły do legendy. Dlaczego tak się stało? Ktoś powiedział, że był za śmieszny, choć pamiętam dawne czasy, kiedy grywał role dramatyczne. Najczęściej spotykaliśmy się w radiu, gdzie był jednym z filarów „60 minut na godzinę”, grał starszego Płaskiego Fila, a w kolejnych latach Marcina Jędrasa, dyspozycyjnego literata ze słuchowiska „Zapiski kłusownika”, tworzonego z Andrzejem Zaorskim....
Marcin Wolski
Najnowsza powieść Jacka Inglota wywołała we mnie uczucia ambiwalentne. Z jednej strony cieszę się, gdy autorzy sięgają do historii alternatywnych, zwłaszcza gdy w ten sposób mogą przybliżyć młodym Polakom historię ojczyzny, z drugiej „Operacja Komendant” sprawiła, że muszę zrezygnować z zaczętej powieści „Preludium”, w której zajmowałem się rozgrywką o niedopuszczenie do wybuchu I wojny światowej. Co prawda u Inglota jest to jedynie element symulacji wirtualnej, ale sens jest ten sam. W interesie Polaków było, aby wymodlona przez wieszczów Wielka Wojna Ludów wybuchła. Tu zaznaczmy – główny wątek powieści rozgrywa się cztery lata później, w listopadzie roku 1918, przy czym o ile w większości powieści tego gatunku chodzi o to, aby przestawić zwrotnicę dziejów na nowy tor, bohaterowie...
Marcin Wolski
Te dwa filmy, myślę o „Piłsudskim” i „Legionach”, należy oglądać łącznie. Może nie dosłownie, ale jest oczywiste, że oba obrazy stanowią wzajemną kontynuację. „Piłsudski” praktycznie kończy się wymarszem Pierwszej Kadrowej z Oleandrów, reszta to pobieżna errata, z kolei „Legiony” na dobre zaczynają się w Krakowie i rozgrywają w trakcie kampanii rosyjskiej, z porywającymi scenami bitew pod Rarańczą czy Kostiuchnówką. Ponieważ lada moment ruszy do akcji chór wybrzydzaczy, pragnę zatrzymać się na bezspornych atutach obu dzieł, skrzętnie pominiętych przez jury na festiwalu w Gdyni. Piłsudski Borysa Szyca jest najlepszym „Ziukiem”, jakiego dotąd zdarzyło mi się oglądać, a rola Mirosława Baki jako Stanisława „Króla” Kaszubskiego przejdzie do historii naszego kina. Można naturalnie spekulować...
Marcin Wolski
Profesor Wojciech Roszkowski pisze tak szybko, że z trudnością udaje mi się nadążyć za jego kolejnymi pracami. Panoramę obejmującą dekadę 2005–2015 czyta się jak coś, z czym obcowało się dopiero co. Pamiętamy wszechwładne zda się imperium SLD. Kto wówczas powątpiewał w szczerość intencji młodych, dynamicznych partii PiS-u i PO? W powietrzu wisiała dekomunizacja, lustracja, wybieraliśmy wielki PO-PiS postulujący reformę, a oddanie głosu na tę lub inną część składową wydawało się dziełem przypadku. A przecież konstrukcja pękła, zanim powstała – zamiast współpracy zapanowała wrogość, z czasem walka na śmierć i życie. Obóz III RP po udaremnieniu powołania IV RP przegrupował siły, uzyskał wsparcie elit krajowych, a także wpływowych sił Zachodu. Agresywna propaganda nie wygasła po przejęciu...
Marcin Wolski
Oni naprawdę uważają się za lepszy sort. Oni – utytułowani sędziowie, naukowcy, artyści. Wykształceni, z wielkich miast, po dobrych uczelniach, często ze świetnym rodowodem, jeśli nie w KPP, to w strukturach władzy PRL-u. Od lat przekonanie o wyjątkowym statusie szło w parze z poczuciem bezpieczeństwa. Niespokojny dyskomfort zapanował wprawdzie w 2005 roku, ale oszołomy prędko dały się zapędzić na margines. Co prawda po tych doświadczeniach zmienił się ton, z pobłażliwie-pouczającego w pełen połajanek. Tylko pogarda pozostała niezmienna. Wobec nieudaczników, wyznawców spiskowych teorii, sekt smoleńskich i narodowych megalomanów. Ale nastał rok 2015 i zrobiło się nieprzyjemnie. Jeden łomot, drugi łomot. I co z tego, że ulica i zagranica... Nowi rządzili, spełniali swoje wyśmiewane...
Marcin Wolski
Trudnością w mówieniu o tragicznych dziejach narodu polskiego i żydowskiego jest fakt, że niejednokrotnie publicystyka bierze górę nad historycznymi badaniami. Do najgorszych mitów należy teza o współudziale Polaków jako narodu w Holocauście oraz propagowanie tezy, że ratowanie Żydów występowało marginalne. Opinie te trafiają na podatny grunt, szczególnie że na Zachodzie nie ma świadomości różnicy między sytuacją w Generalnym Gubernatorstwie, a np. sytuacją w okupowanej Francji. Jeśli na Zachodzie za pomaganie Żydom groziło więzienie, w podbitej Polsce efektem mogła być egzekucja całej rodziny. Praca Bogdana Musiała „Kto dopomoże Żydowi?” jest przede wszystkim pracą dokumentalną. Pokazuje rzeczywisty obraz Zagłady widzianej nie tylko oczami nielicznych Ocalałych. Prawda wyziera z...
Marcin Wolski
Profesor Aleksander Nalaskowski to ani mój brat, ani swat. Nie należy nawet do tych autorów „Sieci”, na których materiały rzucam się z wypiekami na twarzy, jednak jego ostatnie kłopoty poruszyły mnie do głębi. Wydawać by się mogło, że takie przypadki jak te opisane przez Milena Kunderę w „Żarcie”, gdzie jeden kawał był w stanie złamać człowiekowi życie, odeszły w niebyt wraz ze stalinizmem i dawną Czechosłowacją. Otóż nie! Ceniony naukowiec traci pracę na macierzystym uniwersytecie za felieton. Wszechnica, której patronuje geniusz myśli – Kopernik, represjonuje swojego pracownika za wyrażone poglądy, które być może jednym mogą się nie podobać, innych nawet oburzać, ale to jest cena wolności i demokracji. Rozumiem, gdyby prof. Nalaskowski dyskryminował swoich studentów pod kątem ich...
Marcin Wolski
Od „Najdłuższego dnia” po szeregowca Ryana temat lądowania w Normandii fascynuje filmowców i pisarzy. Choć im dalej od operacji „Overlord”, tym trudniej znaleźć nowy chwyt. Udaje się to Michelowi Bussi, Francuzowi, autorowi powieści „Wyryte w piasku”, która, jak twierdzi, przeleżakowała 20 lat w szufladzie. Obok fascynującej fabuły stawia on pytanie godne powieści głównego nurtu. Kiedy opowiada się o wojnie, często sięga się po tony patetyczne – pisząc o odwadze, koleżeństwie, poświęceniu, rzadziej o strachu. A ten w trakcie wojny jest przecież wszechobecny. Trudno się też dziwić, gdy maminsynek, miliarder podróżujący barką desantową w kierunku bunkrów Normandii i trafiający (losowo!) do grona straceńców pierwszego rzutu, gotów jest zrobić wszystko, aby uniknąć niechybnej śmierci....
Marcin Wolski
Pod koniec tegorocznych wakacji spotkałem się z Elektoratem. W moim przypadku Elektorat był mężczyzną około pięćdziesiątki, nie za bogatym, nie za biednym, z wykształceniem średnim i niewygórowanymi ambicjami. Były górnik, z wieloma latami szychty na przodku, z doświadczeniem pracy na saksach, obecnie zaangażowany w rozwijanie prywatnego interesu. O jego poglądach na rzeczywistość dowiedziałem się nie od razu. Spotkanych ludzi mogę z grubsza podzielić na wielbicieli – którzy rozpoznają, komplementują – i pozostałych (ci przeważnie milczą i udają, że nie poznają). Jednak z otwartą krytyką spotykam się rzadko, a z napaściami, wyjąwszy wynajętą dzicz pod telewizją – nigdy! Otworzył się na dobre ostatniego dnia przed wyjazdem. Co ciekawe, wspomniany Elektorat wcale nie uważał się za...

Pages