Marcin Wolski

Marcin Wolski
Opowiedzieć w jednym tomie historię rozrywki międzywojnia jest zadaniem gigantycznym. Zaledwie dwie dekady niepodległości zaowocowały nie tylko nadzwyczajnym bogactwem działalności artystycznej, wysypem talentów, ale również ogromną różnorodnością. Sama rywalizacja „Qui pro quo” z „Morskim Okiem” mogłaby być tematem całego tomu. W dodatku w tamtych czasach nie było dzisiejszego rozdziału na sztukę wysoką i użytkową. Na kabaretowych deskach debiutują późniejsi giganci teatru: Szyfman i Schiller, użyczają swoich piór Tuwim, Słonimski, Boy-Żeleński i Adolf Nowaczyński. Gwiazdy estrady, jak Bodo czy Dymsza, robią kariery filmowe, rewia zręcznie miesza się z satyrą polityczną, aktywną od pierwszych dni niepodległości po ostatnie występy Ali Baby, już pod bombami. Jeszcze 3 września spektakl...
Marcin Wolski
W każdym innym kraju byłby megagwiazdą lansowaną na cały świat. Obsadzano by go w głównych rolach (jak Fernandela), na jego rozgłos pracowałyby gromady scenarzystów i reżyserów. W jego dorobku, obok programów telewizyjnych: od Wielokropka, Kabareciku Olgi Lipińskiej czy Dobranocek dla Dorosłych, dominowały role mistrzowskie, lecz drugiego planu. No i kabaret Dudek, w którym występy Jana Kobuszewskiego przeszły do legendy. Dlaczego tak się stało? Ktoś powiedział, że był za śmieszny, choć pamiętam dawne czasy, kiedy grywał role dramatyczne. Najczęściej spotykaliśmy się w radiu, gdzie był jednym z filarów „60 minut na godzinę”, grał starszego Płaskiego Fila, a w kolejnych latach Marcina Jędrasa, dyspozycyjnego literata ze słuchowiska „Zapiski kłusownika”, tworzonego z Andrzejem Zaorskim....
Marcin Wolski
Najnowsza powieść Jacka Inglota wywołała we mnie uczucia ambiwalentne. Z jednej strony cieszę się, gdy autorzy sięgają do historii alternatywnych, zwłaszcza gdy w ten sposób mogą przybliżyć młodym Polakom historię ojczyzny, z drugiej „Operacja Komendant” sprawiła, że muszę zrezygnować z zaczętej powieści „Preludium”, w której zajmowałem się rozgrywką o niedopuszczenie do wybuchu I wojny światowej. Co prawda u Inglota jest to jedynie element symulacji wirtualnej, ale sens jest ten sam. W interesie Polaków było, aby wymodlona przez wieszczów Wielka Wojna Ludów wybuchła. Tu zaznaczmy – główny wątek powieści rozgrywa się cztery lata później, w listopadzie roku 1918, przy czym o ile w większości powieści tego gatunku chodzi o to, aby przestawić zwrotnicę dziejów na nowy tor, bohaterowie...
Marcin Wolski
Te dwa filmy, myślę o „Piłsudskim” i „Legionach”, należy oglądać łącznie. Może nie dosłownie, ale jest oczywiste, że oba obrazy stanowią wzajemną kontynuację. „Piłsudski” praktycznie kończy się wymarszem Pierwszej Kadrowej z Oleandrów, reszta to pobieżna errata, z kolei „Legiony” na dobre zaczynają się w Krakowie i rozgrywają w trakcie kampanii rosyjskiej, z porywającymi scenami bitew pod Rarańczą czy Kostiuchnówką. Ponieważ lada moment ruszy do akcji chór wybrzydzaczy, pragnę zatrzymać się na bezspornych atutach obu dzieł, skrzętnie pominiętych przez jury na festiwalu w Gdyni. Piłsudski Borysa Szyca jest najlepszym „Ziukiem”, jakiego dotąd zdarzyło mi się oglądać, a rola Mirosława Baki jako Stanisława „Króla” Kaszubskiego przejdzie do historii naszego kina. Można naturalnie spekulować...
Marcin Wolski
Profesor Wojciech Roszkowski pisze tak szybko, że z trudnością udaje mi się nadążyć za jego kolejnymi pracami. Panoramę obejmującą dekadę 2005–2015 czyta się jak coś, z czym obcowało się dopiero co. Pamiętamy wszechwładne zda się imperium SLD. Kto wówczas powątpiewał w szczerość intencji młodych, dynamicznych partii PiS-u i PO? W powietrzu wisiała dekomunizacja, lustracja, wybieraliśmy wielki PO-PiS postulujący reformę, a oddanie głosu na tę lub inną część składową wydawało się dziełem przypadku. A przecież konstrukcja pękła, zanim powstała – zamiast współpracy zapanowała wrogość, z czasem walka na śmierć i życie. Obóz III RP po udaremnieniu powołania IV RP przegrupował siły, uzyskał wsparcie elit krajowych, a także wpływowych sił Zachodu. Agresywna propaganda nie wygasła po przejęciu...
Marcin Wolski
Oni naprawdę uważają się za lepszy sort. Oni – utytułowani sędziowie, naukowcy, artyści. Wykształceni, z wielkich miast, po dobrych uczelniach, często ze świetnym rodowodem, jeśli nie w KPP, to w strukturach władzy PRL-u. Od lat przekonanie o wyjątkowym statusie szło w parze z poczuciem bezpieczeństwa. Niespokojny dyskomfort zapanował wprawdzie w 2005 roku, ale oszołomy prędko dały się zapędzić na margines. Co prawda po tych doświadczeniach zmienił się ton, z pobłażliwie-pouczającego w pełen połajanek. Tylko pogarda pozostała niezmienna. Wobec nieudaczników, wyznawców spiskowych teorii, sekt smoleńskich i narodowych megalomanów. Ale nastał rok 2015 i zrobiło się nieprzyjemnie. Jeden łomot, drugi łomot. I co z tego, że ulica i zagranica... Nowi rządzili, spełniali swoje wyśmiewane...
Marcin Wolski
Trudnością w mówieniu o tragicznych dziejach narodu polskiego i żydowskiego jest fakt, że niejednokrotnie publicystyka bierze górę nad historycznymi badaniami. Do najgorszych mitów należy teza o współudziale Polaków jako narodu w Holocauście oraz propagowanie tezy, że ratowanie Żydów występowało marginalne. Opinie te trafiają na podatny grunt, szczególnie że na Zachodzie nie ma świadomości różnicy między sytuacją w Generalnym Gubernatorstwie, a np. sytuacją w okupowanej Francji. Jeśli na Zachodzie za pomaganie Żydom groziło więzienie, w podbitej Polsce efektem mogła być egzekucja całej rodziny. Praca Bogdana Musiała „Kto dopomoże Żydowi?” jest przede wszystkim pracą dokumentalną. Pokazuje rzeczywisty obraz Zagłady widzianej nie tylko oczami nielicznych Ocalałych. Prawda wyziera z...
Marcin Wolski
Profesor Aleksander Nalaskowski to ani mój brat, ani swat. Nie należy nawet do tych autorów „Sieci”, na których materiały rzucam się z wypiekami na twarzy, jednak jego ostatnie kłopoty poruszyły mnie do głębi. Wydawać by się mogło, że takie przypadki jak te opisane przez Milena Kunderę w „Żarcie”, gdzie jeden kawał był w stanie złamać człowiekowi życie, odeszły w niebyt wraz ze stalinizmem i dawną Czechosłowacją. Otóż nie! Ceniony naukowiec traci pracę na macierzystym uniwersytecie za felieton. Wszechnica, której patronuje geniusz myśli – Kopernik, represjonuje swojego pracownika za wyrażone poglądy, które być może jednym mogą się nie podobać, innych nawet oburzać, ale to jest cena wolności i demokracji. Rozumiem, gdyby prof. Nalaskowski dyskryminował swoich studentów pod kątem ich...
Marcin Wolski
Od „Najdłuższego dnia” po szeregowca Ryana temat lądowania w Normandii fascynuje filmowców i pisarzy. Choć im dalej od operacji „Overlord”, tym trudniej znaleźć nowy chwyt. Udaje się to Michelowi Bussi, Francuzowi, autorowi powieści „Wyryte w piasku”, która, jak twierdzi, przeleżakowała 20 lat w szufladzie. Obok fascynującej fabuły stawia on pytanie godne powieści głównego nurtu. Kiedy opowiada się o wojnie, często sięga się po tony patetyczne – pisząc o odwadze, koleżeństwie, poświęceniu, rzadziej o strachu. A ten w trakcie wojny jest przecież wszechobecny. Trudno się też dziwić, gdy maminsynek, miliarder podróżujący barką desantową w kierunku bunkrów Normandii i trafiający (losowo!) do grona straceńców pierwszego rzutu, gotów jest zrobić wszystko, aby uniknąć niechybnej śmierci....
Marcin Wolski
Pod koniec tegorocznych wakacji spotkałem się z Elektoratem. W moim przypadku Elektorat był mężczyzną około pięćdziesiątki, nie za bogatym, nie za biednym, z wykształceniem średnim i niewygórowanymi ambicjami. Były górnik, z wieloma latami szychty na przodku, z doświadczeniem pracy na saksach, obecnie zaangażowany w rozwijanie prywatnego interesu. O jego poglądach na rzeczywistość dowiedziałem się nie od razu. Spotkanych ludzi mogę z grubsza podzielić na wielbicieli – którzy rozpoznają, komplementują – i pozostałych (ci przeważnie milczą i udają, że nie poznają). Jednak z otwartą krytyką spotykam się rzadko, a z napaściami, wyjąwszy wynajętą dzicz pod telewizją – nigdy! Otworzył się na dobre ostatniego dnia przed wyjazdem. Co ciekawe, wspomniany Elektorat wcale nie uważał się za...
Marcin Wolski
Thomas Harris ma wyraźnie skłonność od kobiet o silnej osobowości. Taką była niezapomniana detektyw Clarice Starling, bohaterka „Milczenia owiec”, która potrafiła zafascynować nawet Hannibala Lectera. Cari Mora, bohaterka najnowszej powieści tego mistrza czarnego kryminału, jest postacią jeszcze bardziej niezwykłą niż jej poprzedniczka, grana przez Jodie Foster. Z pozoru młoda, piękna Kolumbiana, którą od innych Latynosek wyróżniają dziwne blizny na ramionach, jest jedynie opiekunką domu w Miami. Traktuje to jako chwilowe zaczepienie, przed uzyskaniem zielonej karty i podjęciem studiów na wymarzonej weterynarii. Sęk w tym, że dom należał kiedyś do Pablo Escobara, który zbudował sobie gniazdko na emeryturę w Stanach. I choć słynny baron narkotykowy nigdy tam nie dotarł, jego ludzie...
Marcin Wolski
Dlaczego wybuchła II wojna światowa? U podstaw leżał obłędny plan podboju świata przez Adolfa Hitlera, przez jego tysiącletnią Rzeszę. Oczywiście pomogły mu błędy w Wersalu. Należało rozczłonkować Rzeszę na dawne państewka, co zapewniało spokój w Europie przez wiele stuleci. Następnie zbudować mur Międzymorza z Polską na czele jako ochroną przed bolszewizmem i niemieckimi rewindykacjami. Niestety zwyciężyła zasada balnace of power i to w sytuacji, gdy taki balans był niemożliwy. Równowagę w wyobrażeniach Zachodu mogła zapewnić jedynie biała Rosja, ale gdy ta przegrała, należało postawić na Polskę (w końcu zwycięzcę w roku 1920). Niestety zdecydowano się odbudowywać Niemcy. Demokratyczne! Nie wzięto pod uwagę pojawienia się nazizmu, mimo że każdy mógł przeczytać „Mein Kampf”. (Z...
Marcin Wolski
Całkiem niedawno do naszych domów wdarł się Netflix, internetowa wypożyczalnia, oferująca za śmieszną cenę tysiące filmów i seriali. Kliknięcie odpowiedniego przycisku na pilocie pozwalało oglądać na przyśpieszonych obrotach albo powtarzać sobie sceny. Można też było upajać się brakiem ogłupiających reklam. Z pewnym niepokojem patrzyłem na ponownie pustoszejące kina, mniej martwiąc się o telewizję, bo i tak oglądam w niej jedynie kanały informacyjne. Netflix stał się tematem rozmów, ludzie wymieniali się informacjami, polecali sobie co ciekawsze propozycje. Oczywiście widziałem w serwowanej produkcji lewicowy przechył, poprawność polityczna wcisnęła się nawet do nowej wersji „Ani z Zielonego Wzgórza”, ale można było powtarzać sobie, że są to wszystko bajki i jeśli jest ciekawa akcja,...
Marcin Wolski
Wyczekiwana 15. powieść niezwykle popularnego Guillaume Musso może zaskoczyć jego miłośników. Wprawdzie reprezentuje ulubioną dla tego autora mieszankę kryminału z powieścią romantyzmu, aliści w „Zjeździe absolwentów” kryminału jest znacznie więcej. Jak wiadomo, każdy rasowy autor sprzedaje w swoich dziełach większe lub mniejsze partie własnej biografii. Sądząc po gorliwych zaprzeczeniach Musso w posłowiu mniemam, że jest tych doświadczeń całkiem sporo. Po 25 latach alter ego autora – Thomas – wraca  do swojej starej szkoły na Lazurowym Wybrzeżu na zjazd absolwentów. Przez wiele lat starał się tego unikać, ograniczył kontakty z ciągle mieszkającymi tam rodzicami, pozrywał znajomości. Nawet w myślach starał się nie wracać do swojej pierwszej miłości Vinci, która w tajemniczy sposób...
Marcin Wolski
Świadectwo to niezwykłe. Wywiad rzeka – przeprowadzony przez Justynę Błażejowską w trakcie 29 telefonicznych rozmów z Janem Olszewskim – dostarcza fascynującego materiału o człowieku i epoce. W dodatku jest to opowieść żywa, precyzyjna, niestroniąca od anegdoty, cechująca indywidualny styl znakomitego adwokata. Ta arcypolska opowieść – brat stryjeczny matki to legendarny bojowiec PPS-u Stefan Okrzeja, stracony na stokach Cytadeli, ojciec to przedstawiciel rodziny kolejarskiej – mówi o dzieciństwie w międzywojniu, udziale w Szarych Szeregach w czasie wojny i od zawsze w opozycji do PRL-u. W długim życiu Jan Olszewski na etacie był niespełna dwa lata (po studiach w Ministerstwie Sprawiedliwości i na fotelu trzeciego premiera III RP), poza tym zdążył być dziennikarzem „Po prostu” (ten...
Marcin Wolski
Mogłoby się wydawać, że przynajmniej w kwestii Bitwy Warszawskiej możemy być zgodni. Ponad podziałami! Prawdopodobnie większość Polaków ma wśród swoich dziadków i pradziadków uczestników tego historycznego starcia. W mojej rodzinie walczyli obaj dziadkowie, ojciec i dwóch stryjów (trzeci wcześniej poległ, dalszych krewniaków nie zliczę). Tych, którzy mieli w swojej genealogii kombatantów strony przeciwnej, jest śladowa ilość. Z tego powodu gdakania profesora Hartmana, powtarzającego retorykę sowiecką i obsadzającego Polaków w roli agresorów, którzy napadli miłujący pokój Związek Sowiecki, puszczam mimo uszu. Trudniej zrobić to ze słowami i czynami liderów totalnej opozycji. Dla nich nie ma świętości, jeśli przy okazji można dołożyć znienawidzonemu rządowi. Tak już mają. Na „golone”...
Marcin Wolski
Kiedy czytam „Kto z Bogiem, a kto z diabłem?” – zbiór esejów Czesława Ryszki, dziennikarza i wielokrotnego senatora, mam momenty, kiedy profetyczność cytatów wywołuje ciarki na plecach. Już w 1969 roku Józef Ratzinger przewidywał sytuację, w której Kościół ubogi, nieliczny, będzie się musiał zmagać z opresyjnym światem (swoją drogą długie życie papieża emeryta samo w sobie jest szczególnym znakiem Opatrzności, tak jakby ta nie aprobowała kierunków panujących w Watykanie). Aktualnie brzmią zapiski siostry Faustyny przewidujące wielką rolę Polski jako opoki chrześcijaństwa, niezwykle współgrają z nimi słowa Jana Pawła II o Polsce, na którą spadnie obowiązek rechrystianizacji Europy. Ciągle aktualne pozostają przesłania Matki Bożej z Fatimy, wizje pełne grozy, ale zarazem nadziei. Czy...
Marcin Wolski
Wszystkie wojny, a szczególnie te kulturowe, zaczynają się od walk o panowanie nad językiem. W wojnie, jaką społeczność LGBT wytoczyła normalnej reszcie, doprowadzono do wycofania przez WHO homoseksualizmu z listy chorób (czytaj: zboczeń). Jak ewidentna większość dała sobie narzucić opinie sprzeczne z wielowiekową praktyką czy księgami świętymi wszystkich religii? Poza dobrym zorganizowaniem mniejszości, jej największym sprzymierzeńcem okazało się właściwe wszystkim umiłowanie świętego spokoju. Co nam zależy – jeśli ktoś się czegoś dopomina, niech ma. Ludzie w normalnym życiu rzadko myślą o dalekosiężnych konsekwencjach. Postulat niedyskryminacji wydawał się oczywisty (choćby stojąc na gruncie ewangelii), szacunek prywatności powstrzymywał przed zaglądaniem bliźnim pod kołdrę, a...
Marcin Wolski
Od czasu „Milczenia owiec” królestwo zbrodni, przynajmniej w świecie  kryminałów, zaludniają  różnego rodzaju psychole, najczęściej seryjni. Co prawda w realnym świecie ten rodzaj przestępców jest stosunkowo rzadki, ale z pewnością bardzo spektakularny. Tymczasem każdy podręcznik kryminalistyki dowodzi, że na czele listy motywów działań przestępczych (pomijając zbrodnie popełnione w afekcie) są trzy elementy: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Kiedy sięgnąłem po „Szlif” – kolejną książkę Jeffery Deavera – obawiałem się, że i tym razem przyjdzie śledczym potykać się z ewidentnym psycholem – Ruskiem o nazwisku Rostow, ogarniętym zadziwiającą dewiacją, jaką jest miłość do diamentów w stanie surowym. Chroniąc je przed pocięciem, gotów jest zabijać. Drugą jego obsesją...
Marcin Wolski
Są osoby, wobec których wręcz brakuje słów mogących je opisać. Dotyczy to choćby nieszczęsnej pani Dulkiewicz. Nie mam najmniejszego pojęcia, co chlupie w głowie tej kobiecinie? Może rzeczywiście uwierzyła, że może startować na prezydenta Polski… W końcu taka perspektywa, nawet wysoce iluzoryczna, zmasakrowała i tęższe od niej głowy – weźmy Lis Tomasz. W dodatku spadkobierczyni Adamowicza nie zdaje sobie sprawy, jakim obciążeniem staje się dla własnej partii, która rychło w czas poszukuje prawicowej kotwicy i próbuje się przedstawić wyborcom jako odpowiedzialna siła. Tymczasem „księżna Gdańska” (porównanie z Madame Sans-Gêne nieprzypadkowe – ta też nie ma krztyny wstydu), po przegranej bezsensownej wojnie o Westerplatte, z każdą chwilą potwierdza, że zostawienie jej tego miejsca to jak...
Marcin Wolski
Podobno kolejny z Bondów będzie kobietą. Nie było innego wyjścia i tak trzeba będzie  ćwierć wieku, aby nadrobić parytet. Cóż, feminizacja obejmuje coraz więcej zawodów, które wydawały się zastrzeżone dla mężczyzn. Dotyczy to agentów, najemnych zabójców, a nawet szefów gangów. Podobno kobiety w tej roli potrafią być bezwzględniejsze i okrutniejsze niż faceci. Potwierdzenie tej tezy można znaleźć w powieści Luke’a Jenningsa „Obsesja Eve”, na której bazie powstał telewizyjny serial. Bohaterka powieści Villanelle jest zabójczynią piękną, precyzyjną, lodowatą. I posłuszną swym mocodawcom. Nie zna takich uczuć jak empatia, solidarność. Seks traktuje instrumentalnie. Służy tajemniczej światowej organizacji zwanej „Dwunastoma” i odwala za nią brudną robotę. Można powiedzieć, że należy do...
Marcin Wolski
Uświadomiłem sobie wreszcie, dlaczego PO (przynajmniej ta, którą znamy) nie wygra najbliższych wyborów ani innych. Powód jest prosty – znakomita większość społeczeństwa zorientowała się, że jedynym powodem działalności jej przywództwa jest zdobycie władzy. I to nie w celach zrozumiałych dla każdej formacji politycznej – realizacji programu w interesie społeczeństwa, a nawet projektowania świata na własną modłę. (Pod tym względem nawet zwolennicy tęczowej rewolucji są uczciwsi, bo przynajmniej mówią, czego chcą). Tu nie chodzi o żadną ideę, władza ma być środkiem panowania, życia w dostatku i uchronienia przed odpowiedzialnością za wszystkie grzechy popełnione w III RP. I to jest główny powód coraz bardziej desperackiej wojny wydanej Dobrej Zmianie. I to nie dlatego, że zaznali do tej...
Marcin Wolski
Historie alternatywne i związane z nimi podróże w czasie należą do schematów coraz częściej wykorzystywanych w literaturze popularnej. Przeważnie największym problemem jest kwestia przemieszczania się do alternatywnej rzeczywistości. Wells potrzebował wehikułu czasu, do Narnii można się było dostać przez starą szafę, Jankesowi w Rzymie pomogło uderzenie pioruna. Melodie Winawer, autorka „Skryby ze Sieny” (dodajmy, że skryba jest tu rodzaju żeńskiego), nie wchodzi w takie szczegóły. Miłość jest dla niej wystarczającą siłą, aby z jej wsparciem przemieszczać się 700 lat wstecz i z powrotem. Do niewielu atutów powieści należy dobrze uchwycony klimat średniowiecznej Sieny, choć mam spore wątpliwości, jeśli idzie o rolę, jaką mogła w niej odgrywać nawet wykształcona kobieta. Oraz zaraza –...
Marcin Wolski
Smród unosi się nad świątynią sztuki. Smród tchórzostwa, lęku, żeby przypadkiem nie zostać uznanym za zwolennika obecnej władzy. Nawet kolaboracja z komunizmem, i to w stanie wojennym, nie była tak hańbiąca. W dzisiejszych czasach zresztą nie chodzi nawet o osobiste poglądy twórców, lecz o to, jak ich zachowania mogą zostać ocenione przez tzw. środowisko. Zdolny reżyser Wojciech Smarzowski po otrzymaniu nagrody za „Wołyń” wpadł w panikę, fizycznie uciekał po korytarzach Teatru w Gdyni przed Jackiem Kurskim próbującym wręczyć mu trofeum, a w ramach ekspiacji nakręcił „Kler”. Podobna przygoda przydarzyła się utalentowanemu i uchodzącemu do niedawna za prawicowego reżyserowi Patrykowi Vedze. Mógł robić swoje komercyjne filmy, dopóki nie otrzymał od „Gazety Polskiej” nagrody im....
Marcin Wolski
Kiedy mogło się wydawać, że Frederick Forsyth definitywnie złamał pióro, 80-letni pisarz zaskoczył kolejną powieścią. Można przyczepić się do pomysłu wyjściowego – geniusz matematyczny u małolata tkniętego autyzmem pojawił się i w „Rain manie”, i w „Kodzie Merkurym”. Nie zauważyłem jednak, aby został wprzęgnięty w militarną rozgrywkę supermocarstw. Forsyth świetnie radzi sobie z komputerowym światem, ukazując przebieg konfliktów rozgrywających się teraz, we współczesnym świecie, o stawki, które znamy z codziennych doniesień medialnych. Agresywna polityka odradzającej się Rosji, aspiracje nuklearne Iranu, zwodnicze gry Korei Północnej to tematy kolejnych rund rozgrywki światowej przypominających bardziej dokument niż fikcję literacką. Nie padają nazwiska Trumpa, Putina czy Teresy May,...
Marcin Wolski
„Kogo Bóg chce pokarać, temu rozum odbiera!” – powiada stare przysłowie. Nie wiem, jak dotąd odbierany był radykalny zwrot Platformy na lewo przez jej tradycyjny elektorat. Wiadomo, że zwolennik jakiejś formacji potrafi dużo zrozumieć i wiele wybaczyć. Czy wszystko? Oto jest pytanie! Warto przypomnieć, że PO powstawała jako partia konserwatywno-liberalna w opozycji do dominującej na polskiej scenie SLD. Niemałą rolę odegrała kontestacja wobec poprzedniej „partii ludzi zamożnych i dobrze wykształconych”, czyli Unii Wolności. Ostatnim samobójczym krokiem UW było zlanie się z postkomunistami w tzw. LiD, który nie wszedł nawet do parlamentu. Partia Grzegorza Schetyny zdaje się popełniać wszystkie błędy swojej poprzedniczki, licząc na poparcie elity i postępowej ludzkości. Zajrzałem do...
Marcin Wolski
„Kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie świnią, ale kto na starość socjalistą pozostał, ten jest po prostu idiotą” – ten cytat doskonale pasuje jako motto pracy Manfreda Kleine-Hartlage „Dlaczego przestałem być lewakiem”. Autor, były działacz SPD, jest żywym dowodem, że lewactwo jest uleczalne, a terapia wymaga tylko krytycznego myślenia. Podstawowa różnica między socjalistą a konserwatystą polega na tym, że konserwatysta widzi świat takim, jaki on jest, socjalista zaś usiłuje go zaprojektować, zmienić, nie przejmując się ani prawami natury, ani doświadczeniami, ani zdrowym rozsądkiem. Od ponad 200 lat ponawiane są eksperymenty na żywym organizmie i oczywiście nigdzie się nie powiodły.  Od Lenina po Pol Pota doskonały system zmieniał się w swoje zaprzeczenie –...
Marcin Wolski
Dawno temu sporą popularnością cieszył się wodewil „Żołnierz królowej Madagaskaru” z piosenkami Juliana Tuwima. W 1939 roku nakręcono nawet film z Żelichowską, Ćwiklińską, Zniczem i Sempolińskim, ale taśma zaginęła w pomroce dziejowej. Z wersji nakręconej w 1958 roku zapamiętałem role Tadeusza Fijewskiego i uroczej Barbary Kwiatkowskiej oraz dwa cytaty – „Bój się Boga, Mazurkiewicz” oraz „Kaziu, nie męcz ojca!”. Rzecz była o perypetiach nieśmiałego adwokata z prowincji, działacza na rzecz czystości obyczajów, któremu po przybyciu do Warszawy zawraca w głowie Kamilla, artystka kabaretowa. Historia powtórzyła się jako farsa za sprawą innego Kazia, nauczyciela gimnazjalnego i prawicowego fundamentalisty, który nieoczekiwanie dla wszystkich został polskim premierem i zyskał sporą...
Marcin Wolski
W świecie relatywizmu i rozchwianych wartości opoka wydaje się słowem anachronicznym, a jednocześnie wywołuje tęsknotę za czymś stałym i bezpiecznym. Przewidujący okazał się Jezus Chrystus, nadając takie imię Szymonowi, rybakowi znad jeziora Galilejskiego. Historia poszukiwań autentycznych szczątków św. Piotra opisana przez Pawła Lisickiego w „Grobie rybaka” to coś więcej niż sensacja dla tabloidów. Wrogowie chrześcijaństwa, a szczególnie katolicyzmu, dokładali wszelkich starań, aby zakwestionować pobyt Apostoła w Rzymie, jego śmierć w czasie prześladowań Nerona i autentyzm grobu, nad którym wzniósł bazylikę Konstantyn, a obecnie stoją budowle Watykanu. Niepodważalnym argumentem byłoby znalezienie autentycznych relikwii, ale w obawie przed porażką papieże wzbraniali się dopuścić...
Marcin Wolski
Im bardziej oddala się jakakolwiek szansa na odzyskanie władzy, tym bardziej agresywna staje się propaganda totalnej opozycji i tym śmielsze pogróżki i wizje przyszłych czystek. Nie wiem, kto im doradza, ale widoczna desperacja, żeby za wszelką cenę przegrać, przekroczyła poziom przeciętnego psychiatryka. Miotane są oskarżenia, oczywiście totalne, i ataki ocierające się o tzw. groźby karalne. Być może gdyby oponenci atakowali wycinkowo, przedstawiali jakieś konkrety, ich krytykę można by potraktować poważnie. A tak? Co znaczy na przykład „posprzątać po Kurskim”? Zamknąć teatr telewizji, zrezygnować z transmisji sportowych, zwolnić Sznuka i Elżbietę Jaworowicz, a pogodynki wysłać na reedukację? Gdyby znienawidzeni kaczyści zechcieli zastosować choć w części pomysły pomawiaczy i...
Marcin Wolski
Miałem przyjemność spotkać Tadeusza Konwickiego tylko raz. W jakiejś kawiarence w połowie Nowego Światu, do której zaprowadził mnie nasz wspólny wydawca Mirek Kowalski. Nie była to znacząca rozmowa, onieśmielony przeważnie milczałem, szef Nowej mówił o sprawach wydawniczych. Zresztą wkrótce nadciągnął Gustaw Holoubek i czując się jak intruz w cudzej kaplicy, szybko się pożegnałem. Toteż nic nie mogę dorzucić do obrazu, który w pracy „Cudzoziemiec tranzytowy” maluje Lidia Sadkowska-Mokkas. Był człowiekiem spełnionym, dziejowe burze (łącznie z operacją „Burza” w wileńskiej AK) traktowały go łagodnie. Na swoim szlaku Wilno–Gliwice–Kraków–Warszawa zawsze trafiał na właściwych ludzi. Do stalinizmu przystał z przekonaniem i w neofickim zrywie rzeczywiście pracował na budowie Nowej Huty,...
Marcin Wolski
Problem tli się od wielu lat. Terror osobników, których krajowym klonem jest aktualny Rzecznik Praw Obywatelskich, sprawia, że prawa zbrodniarza okazują się ważniejsze od praw ofiary, która nie żyje i nie warto się nią zajmować. Islamscy mordercy z Madrytu są od lat na wolności, a Breivik żyje w więziennym komforcie, podczas gdy mogiły jego kilkudziesięciu ofiar porosła trawa. Może jest to stan zgodny z prawem, ale nie ze sprawiedliwością. Tu nie przekonują mnie głosy idealistów i pięknoduchów z papieżem na czele. Zmiana stanowiska w tym zakresie sprzeczna jest z Pismem Świętym i dwoma tysiącami lat historii chrześcijaństwa. Pozostawienie kary Bogu to w dalszej kolejności rezygnacja z jakichkolwiek kar, dzięki którym więzienia z wolna zmieniają się w ośrodki wczasowe utrzymywane przez...
Marcin Wolski
Seryjni mordercy przeważnie nie mają swoich skłonności wypisanych na twarzy. Ted Bundy, morderca ponad 30 kobiet, uchodził za czarującego, a jego wielbicielki zasypywały go listami nawet w więzieniu, gdzie ostatecznie skończył na krześle elektrycznym. Will Hurley, bohater powieści Catherine Howard pt. „Dziewczyna kłamcy”, skazany za siedem zbrodni i odsiadujący dożywocie w zakładzie psychiatrycznym, też był uosobieniem sympatycznego studenta, dopóki nie został schwytany i nie przyznał się do zabójstw. Wszyscy mu uwierzyli, łącznie z jego dziewczyną, Alison. Ta uciekła do innego kraju, zerwała wszelkie kontakty z dawnym środowiskiem i próbowała zapomnieć. Prawie jej się udało. Aż do chwili, kiedy po 10 latach znów zaczynają ginąć młode dziewczyny. Miejsce (kanał w uniwersyteckiej części...
Marcin Wolski
Mam jedno wielkie marzenie. Chciałbym porozmawiać z jednym żywym szeregowym lemingiem. Na spokojnie. Bez emocji, inwektyw, zabiegów erystycznych mających dowieść, że jestem idiotą, niegodziwcem, chamem. Doświadczenia nie są zachęcające. Dość często ktoś z tej kategorii dzwoni do „W tyle wizji”, po czym wylewa na nas stek inwektyw, a gdy usiłuję wejść w słowo i dopytać o konkretne argumenty, szanowny rozmówca ciska słuchawką. Ale wyobraźmy sobie, że udałoby się nawiązać dialog. Na przykład rozmówca uwierzył, że jestem niezależnym badaczem z postępowej zachodniej uczelni.  Pytam o powody zajmowanego przezeń stanowiska. Poszkodowani osobiście przez PiS są usprawiedliwieni, podobnie jak ci, którzy mają powody obawiać się, że o szóstej rano zapuka do nich CBA. Ale cała reszta? Co ich...
Marcin Wolski
Siła wspomnień. Tysiące fragmentów składających się na bukiet dźwięków, smaków i zapachów przyjaźni. Żywiczna woń sosen wokół anińskiego liceum, smak piwa na konwencie w Staszowie, zakurzone pryzmy gazet w redakcji „Fantastyki”, lodowaty chłód nocy w Niedzicy i szmer nigdy nie skończonych rozmów aż po świt. O przyszłości, o Polsce! Parowski był moim przyjacielem i w pewnym sensie mentorem, jeśli można tak mówić o człowieku ledwie pół roku starszym. Kolega z równoległej, a potem, gdy zostałem na drugi rok – starszej klasy. Wielki, rudy, poważny. Z podziwem czytałem jego recenzje filmowe w latach 70. Mądre, przenikliwe. Wiedziałem, że w okresie Solidarności zespół „Politechnika” demokratycznie wybrał go na naczelnego. A potem przypadkowe spotkanie z nim w samym dołku stanu wojennego...
Marcin Wolski
Nieoczekiwana porażka medialna wywołała w szeregach opozycji nastroje desperackie. A to, co wydawało się koszmarem sennym, czyli wygrana Dobrej Zmiany w kolejnych wyborach, staje się bardzo prawdopodobną sytuacją. Niestety panika jest złym doradcą i rzadko skutkuje dobrymi pomysłami. Totalsi podzielili się na dwie grupy – pierwsi chcą jeszcze bardziej jednoczyć się. Drudzy widzą, że mogą na tym więcej stracić niż zyskać i proponują iść osobno. Dwa bloki lewicowy i centrowy argumentują, że nie dostaną wprawdzie premii za jedność, ale ta premia działa tylko wtedy, gdy zjednoczenie dokonuje się na bazie wspólnych wartości, a nie jedynie pod emocjonalnym hasłem: pokonać PiS. Trwa poszukiwanie dodatkowego elektoratu i jakiś mędrzec wymyślił postawienie na samorządy. Jeśli nawet nie uda się...
Marcin Wolski
Jeśli chciałoby się jednym słowem określić świat zatrzymany w kadrach fotografii Adama Bujaka, to brzmi ono „piękny”. Nawet jeśli przedstawia rzeczy, które trudno uznać za piękne. Starość, cierpienie, śmierć. Przez 55 lat zebrał się gigantyczny dorobek, mogący obdzielić setki, jeśli nie tysiące fotografików. Tyle że mistrzostwo autora, Kawalera Orderu Orła Białego, sprawia, że jest to dzieło absolutnie indywidualne. W albumie „Życie malowane światłem” mamy jedynie drobny wybór gigantycznego dorobku. Od pierwszej czarno-białej fotografii młodego biskupa Krakowa po zamkniętą Księgę na jego trumnie. A w środku świat cały – Rosja łagrów i odradzającej się wiary, przepojona wielką tajemnicą Ziemia Święta. Ze stareńkimi oliwkami pamiętającymi czasy Jezusa. Oświęcim – hańba ludzkości i...
Marcin Wolski
Zachowania po przegranej wiele mówią o klasie człowieka. Po wyborach opozycja reprezentuje całą gamę odruchów – od bezsilnej wściekłości po niewiele znaczące gesty demonstrujące stosunek do Polaków, procedur demokratycznych i kindersztuby. Manifestacyjne niepodawanie ręki premierowi przez grafinię von Thun jest wyrazem chamstwa i bezradności. Nie tak miało być. Zapowiadano przecież odwrócenie tendencji i anihilację wroga. Zaangażowano do tego celu wszystkie siły i środki... I nic. Dziś można co najwyżej pokazać język. Światowa arystokratka, podobnie jak doktor Arłukowicz, nie zdają sobie sprawy, że próbując w ten mały sposób zdyskredytować premiera, obrażają nie tylko urząd, lecz także miliony Polaków, które na nich głosowały. Poniekąd plują też na własny elektorat, bo uczestnicząc w...
Marcin Wolski
Wśród słynnych kobiet z przeszłości Rzymianki mają pozycję szczególną. Choćby dlatego, że prawo rzymskie dawało im swobody i możliwości niewyobrażalne w innych kręgach cywilizacyjnych. Formalnie nie mogły sprawować władzy, ale rola pierwszych dam, możliwość rozwodów oraz rodzenie synów, którzy prawem dziedziczenia mogli sięgnąć po władzę, powodowały ich niezwykłą wpływowość. Annelise Freisenbruch w swojej książce „Pierwsze damy antycznego Rzymu” wspina się ponad tanią sensację, choć jej bohaterki skłaniają często do epatowania skandalem. Autorka próbuje oddzielić fakty od czarnego piaru, któremu uległ choćby Robert Graves, czyniąc z żony Oktawiana, Liwii, trucicielkę i czarną bohaterkę dynastii julijsko-klaudyjskiej. To, że była wpływowa i sprytna, oddaje przydomek nadany jej przez jej...
Marcin Wolski
Kilka lat temu pewien krajowy reżyser pragnął nakręcić film na podstawie mojej powieści „Ciemna strona lustra” i prowadził rozmowy z zachodnim koproducentem. Sprawa się rypła, kiedy potencjalny partner stwierdził, że na Zachodzie nie ma zapotrzebowania na KGB-story. Czy była to prawda? Producenci jak ognia unikali obsadzania Moskwy w roli czarnego charakteru. Jeśli już, to zło uosabiał zbuntowany czekista, oligarcha, a całość kończyła się zgodną współpracą z Kremlem. To się na szczęście zmienia. W ostatniej serii „Homelandu” nie ma wątpliwości. Zagrożeniem przestał być własny rząd i jego autorytarne ciągoty, sympatyczne okazują się też tajne służby, które dybią na wolność Amerykanów. Gorszy okazuje się polityk demagog, który nie zauważa, że dał się Kremlowi obsadzić w roli użytecznego...
Marcin Wolski
Współczesna fantastyka jest smutna. Gdzieś wyparowały dawny optymizm, wiara w nieograniczone możliwości ludzkiego umysłu. Przeważa świadomość własnych ograniczeń, do gwiazd nie dotrzemy, zresztą po co, Boga nie ma, a i ludzie nie mają wielkich perspektyw. Podobne refleksje musi budzić powieść Daniela Keyesa „Kwiaty dla Algernona”. Przy czym trzeba zdradzić, że tytułowy Algernon jest myszą, która po serii zabiegów wykazuje się niebywałą inteligencją, zwłaszcza gdy chodzi o odnajdywanie drogi w labiryncie. Podobnym zabiegom zostaje poddany trzydziestoparoletni, ciężko upośledzony umysłowo Charles Gordon. Jego rozum zatrzymał się na poziomie dziecka i wprawdzie umie pisać, ale wybitnie nieortograficznie. Ponieważ książka to jego autobiografia, przedzieranie się przez początkowe rozdziały...
Marcin Wolski
W kontekście trwającej burzy medialnej, rozpętanej przez film braci Sekielskich, chwała prof. Legutce, że odważył się nazwać problem po imieniu. Wbrew powszechnym opiniom nowotworem, który niszczy Kościół katolicki, nie jest marginalna w sensie statystycznym pedofilia, lecz pederastia. Źródłem wszelkiego zła jest tęczowe lobby czy – jak kto woli – lawendowa mafia sięgająca szczytów hierarchii. Nie poradził sobie z nią święty Jan Paweł II, a w obliczu swojej bezradności Benedykt XVI zrezygnował z urzędu. To nie „solidarność korporacyjna”, lecz wspólnota przestępcza blokowała walkę ze zjawiskiem, chroniąc sprawców zgorszenia i moralnej gangreny. I dopóki nie zwycięży zasada zero tolerancji wobec zboczenia w szeregach duchowieństwa, wszelka walka będzie pozorna. Albo uznajmy, że Pismo...
Marcin Wolski
Jeffrey Archer jest postacią niezwykłą. Pisarz, publicysta, polityk. Za młodu sportowiec. W ciągu blisko 80-letniego życia członek Izby Gmin i Lordów. Baron i więzień polityczny. Przeciwnik poprawności i sympatyk Polski. Mało kto potrafi tak pisać. Lapidarny język – najkrótsze opowiadanie liczy dokładne 100 słów, najdłuższe – 50 stron. Wszystkie mają niezwykłą fabułę, zawsze zaskakującą pointę, w większości zostały zaczerpnięte z życia. Autora wydaje się nie interesować wielka zbrodnia, raczej sprytny przekręt – jak w przypadku nielegalnego parkingowego, który zbił majątek, pobierając opłaty od kierowców. Miasto przez 40 lat sądziło, że jest funkcjonariuszem miejscowego zoo, a dyrekcja zoo – że zbiera opłaty w imieniu miasta. Równie fascynujący jest casus „pierwszego zastępcy dyrektora...
Marcin Wolski
Kolejna rocznica zakończenia II wojny światowej skłania jak zwykle do refleksji, komentarzy. I rozmaitych mniej lub bardziej mądrych wypowiedzi. Wiadomo, że są dwie różne daty tego wydarzenia: koalicyjna i sowiecka, choć jeśli idzie o Polaków, to do świętowania w Londynie nas nie dopuszczono, a do fety w Moskwie zmuszono. Czy był to zresztą dla nas dzień zwycięstwa? Wątpliwości nie mają jedynie Niemcy – ichniejsza minister sprawiedliwości twierdzi, że w roku 1945 jej naród został wyzwolony z hitlerowskiego jarzma. Pani minister zdaje się wierzyć, że w roku 1933 jej kraj napadli Obcy (naziści), którzy sterroryzowali naród i rozpoczęli wojnę z całym światem. To, że doszli do władzy w sposób demokratyczny i że potwierdzili swój mandat w kolejnych wyborach, a także aż do końca cieszyli się...
Marcin Wolski
Współczesna powieść sensacyjna (a jeszcze w większym stopniu film) cierpi na istotną dolegliwość, którą można nazwać rozbratem z prawdopodobieństwem. Dobry pomysł często nie wystarcza autorowi (a pewnie i jego agentowi) i zaczyna on potęgować zwroty akcji, nadzwyczajne zaskoczenia, mnożą się efekty specjalne, aż w którymś momencie tracimy możliwość identyfikacji z bohaterem, bo widać, że wciska nam się ewidentną bajkę. W tym kontekście fachura – John Grisham – ciągle okazuje się mistrzem, a jego „Wyspa Camino” jest czytadłem doskonałym. Brawurowo zawiązana akcja – piątka kryminalistów kradnie w sposób precyzyjny i naukowy rękopisy Scott Fitzgeralda, po czym wpada, gdyż jeden ze sprawców skaleczył się na miejscu skoku, pozostawiając swe DNA – nieoczekiwanie zwalnia. Mogliśmy spodziewać...

Pages