Marcin Wolski

Marcin Wolski
Zdarza się, że jeden gest sprawia więcej niż dekady działalności. Zwłaszcza gdy jest to gest sprzeciwu. Całe lata profesor Aleksander Nalaskowski był cenionym naukowcem, specjalizującym się w problemach pedagogiki profesorem UMK w Toruniu. I felietonistą jednego z prawicowych tygodników. I właśnie jeden z jego felietonów „Wędrowni gwałciciele”, poświęcony homoseksualistom, wywołał burzę, ujawniając potęgę lobby LGBT i brak tolerancji znacznej części środowisk akademickich.  Nalaskowski został opluty, zawieszony i tylko szerokie wsparcie społeczne pozwoliło mu odzyskać stanowisko. Pewnie gdyby wykładał w USA czy Europie Zachodniej, happy endu by nie było. Tytuł jego najnowszej książki „Wielkie zatrzymanie” można rozumieć dwojako. Z jednej strony praca powstała w czasie pandemii...
Marcin Wolski
Lubię bawić się historiami alternatywnymi. Napisałem z pół tuzina powieści, a może i więcej, rozważających ewentualne następstwa różnych historycznych zdarzeń. Wbrew pozorom jest to zabawa wymagająca znacznej wiedzy, ale również mocno ograniczająca dowolność wyobraźni. Często bowiem alternatywa jest pozorna, a właściwy wybór dokonał się kiedy indziej. Gdyby Kolumb nie odkrył Ameryki w 1492 r., Nowy Świat i tak zostałby odkryty w ciągu następnych lat, może zrobiliby to Portugalczycy, może Francuzi, ale to zderzenie cywilizacji musiało skończyć się supremacją Europy. Podobnie gdyby nie było Cezara, władzę nad Rzymem zagarnąłby prędzej czy później inny dyktator – republika była już martwa. Podobnie gdyby nie idy marcowe, Cezar nie przywróciłby republiki i przekazał władzy albo synowi...
Marcin Wolski
Zdarza się, że renomowanym autorom nudzą się ich bohaterowie. Jeffery Deaver, który przyzwyczaił nas do duetu Lincoln Rhytme i Amelia Sachs, wykreował nowego bohatera. Poprzedni byli mistrzami od mikrośladów, obecny Colter Shaw nie jest policjantem ani nawet detektywem. Jest łowcą nagród.  Nie jest to profesja o wyjątkowo miłych konotacjach. Uprawiają ją przeważnie bezwzględni poszukiwacze zbiegłych więźniów, oskarżonych, którzy wyszli za kaucją, dłużników, wyręczając często niesprawny wymiar sprawiedliwości. Shaw zajmuje się ludźmi zaginionymi, porwanymi, a może tylko zbiegłymi. Przy czym nagroda nie jest wyłącznym motywem jego działalności. W którymś momencie chodzi już o przetrwanie i odkrycie prawdy. W powieści „Gra w nigdy” Colter otrzymuje zlecenie na odnalezienie 19-letniej...
Marcin Wolski
Jest coś nieprawdopodobnie żałosnego w szale, z jakim poprawni politycznie neofici rzucają się na Henryka Sienkiewicza. Tym razem chodzi o powieść „W pustyni i w puszczy”. Oczywiście zarzuca się jej rasizm, ksenofobię… Lewackie dupki, które próbują wykastrować kanon kultury światowej ze wszystkiego, co mądre i wartościowe (od „Przygód Hucka” po „Przeminęło z wiatrem”), nie potrafią przyjąć do wiadomości, że po prostu tak kiedyś było, a pomysły, żeby wprowadzać Murzynów w szeregi Rycerzy Okrągłego Stołu czy autorów Deklaracji Niepodległości, są po prostu śmieszne.  Tylko czekam, gdy do innych epitetów dorzucą Sienkiewiczowi łatę seksisty i pedofila. Historia Stasia i Nel uczy przede wszystkim odwagi, odpowiedzialności za siebie i słabszych, szacunku do kobiet i przedstawicieli...
Marcin Wolski
Biorąc do ręki kolejną powieść Johna Grishama, spodziewamy się thrillera prawniczego, sensacyjnej powieści akcji czy wreszcie nostalgicznych wspomnień z amerykańskiego Południa. W „Dniu rozrachunku” wszystko to po trosze jest, choć całość sprawia zupełnie odmienne wrażenie. Przede wszystkim rozgrywa się w latach 40. ubiegłego wieku – czasie kulturowo i mentalnie odległym od współczesnego USA. Oto Pete Banning, bohater wojenny, po wyleczeniu się z ran doznanych w japońskiej niewoli na Filipinach z zimną krwią zabija miejscowego pastora. Odmawia wyjaśnień, rezygnuje z pomysłów obrony, która pragnie bazować na jego wojennej traumie i dowieść jego niepoczytalności. Wcześniejsze przepisanie majątku na dzieci dowodzi jego premedytacji i stanie się powodem finansowego zrujnowania rodziny....
Marcin Wolski
Wprawdzie ciągle wierzę w zwycięstwo Dudy w pierwszej turze, „ale urna jest przejrzysta, a opcje są dwie”. Dobrze więc czasami uruchomić własną wyobraźnię i wyobrazić sobie, co by było gdyby? Po rządach Olka Kwaśniewskiego pozostał mi w pamięci wstyd i gniew, po Bronku Komorowskim tylko wstyd i poczucie zażenowania, gdyby jednak zdarzyła się jakaś wyborcza katastrofa…  Co z majestatem Rzeczypospolitej, co z tradycjami pod rządami człowieka, który nie cierpi polskiej tradycji bardziej niż Tusk i nigdy nie miał kontaktu z Duchem Świętym, jak choćby jego warszawska mentorka Hanka Banko-matka? Love parady zamiast procesji Bożego Ciała, piwo Zimny Lech serwowane na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego w każdą miesięcznicę smoleńską dla kombatantów KOD-u. Edukacja seksualna w domu i...
Marcin Wolski
Mogłoby się wydawać, że marksizm i zbudowany na nim system „realnego socjalizmu” był na wskroś materialistyczny, w dodatku oparty na żelaznych prawach nauki. Nic bardziej mylnego. Był jedną z ponurych utopii wyhodowanych w przepełnionych pychą umysłach ludzi uważających się za równych Bogu, w którego nie wierzyli.  Michał Krajski – nieprawdopodobnie młody człowiek (rocznik 1988) – w swej pracy „Okultystyczne korzenie światowej rewolucji” przekonująco dowodzi, że wszystkie marzenia o idealnym państwie i stworzeniu nowego człowieka mają długą tradycję wywodzącą się od greckich orfików przez Pitagorasa, Platona i Plotyna, różnych marzycieli i tajne organizacje w rodzaju różokrzyżowców czy masonerię. Nie brakło też tam satanistów. Chcąc zobaczyć państwo komunistyczne, wystarczy...
Marcin Wolski
Stała się tragedia. Zginął człowiek – w dodatku z ręki policjanta. Śledztwo winno ustalić, czy był to przypadek, czy zamierzony mord. Niestety nikt nie czeka na ustalenia. Ameryka stanęła w ogniu. Ciekawe, czy gdyby był rudy lub łysy, należał do miłośników jazdy na rowerze albo filatelistów, wyznawał religię Amiszów czy deklarował kult Słońca, jego współbracia czy współtowarzysze wytoczyliby wojnę swojemu państwu?  Czy rzuciliby się przeciwko symbolom (profanując pomniki bohaterów), instytucjom czy sklepom, łupiąc je przy okazji? Co więcej, gdyby działo się to przed laty w jakiejś republice bananowej, państwie realnego socjalizmu, gdzie dyktatura i terror, mógłbym odczuwać sympatię do protestujących. Ale dzieje się to w kraju, gdzie panuje pełna demokracja, grupy ongiś...
Marcin Wolski
Przypomniał mi się ostatnio film „Szlachectwo zobowiązuje” z roku 1949, urocza czarna komedia, w której zubożały arystokrata morduje swoich licznych krewnych, aby zdobyć fortunę i tytuł lorda. Nie pamiętam, jak się to skończyło w filmie, ale najbardziej wygranym okazał się Alec Guiness, który jakiś czas później otrzymał od królowej tytuł szlachecki – sir! A skąd to przypomnienie? Oto przeczytałem o rojeniach marszałka Senatu pana Grodzkiego, w których wyobraża sobie swoją drogę do prezydentury III RP.  Oczywiście wiele musiałoby się wcześniej zdarzyć, Sejm musiałby nie zdążyć uchwalić na czas ustawy dotyczącej wyborów prezydenckich, wybory by się nie odbyły do sierpnia, władzy nie przejęłaby pani Witek – marszałek Sejmu albo jej następca... Tyle że absurdy w naszej polityce...
Marcin Wolski
Mój równolatek Stephen King nie zwalnia rytmu pracy. Tym razem jednak, robiąc sobie przerwę w powieściach, częstuje nas czterema ponadwymiarowymi nowelami, będącymi bądź dawniej niewykorzystanymi konceptami, bądź rozwinięciem wątku z wcześniejszego dzieła. Tak jest w przypadku tytułowego opowiadania „Jest krew, są czołówki”, która wykorzystuje postać Holly Gibney z trylogii o panu Mercedesie, walczącej z przypadkami monstrów, co jakiś czas pojawiających się w ludzkiej skórze.  Historia „Telefon pana Harrigana”, jak często u Kinga, osadza się na relacjach dzieciaka i starego milionera, chociaż w pewnym momencie zaczyna przypominać skecz Zenka Laskowika o facecie pogrzebanym żywcem, próbującym porozumieć się ze światem przez pozostawioną w grobie komórkę. A „Życie Chucka”?...
Marcin Wolski
Mnogość zainteresowań Roberta Harrisa zdumiewa, a łatwość, z jaką porusza się w dowolnej epoce – czy to antyk („Pompeje”, trylogia o Ciceronie), fin de siecle („Oficer i szpieg”), II wojna światowa („Enigma”, „Monachium”), współczesność („Autor widmo”, „Konklawe”) czy historia alternatywna („Vaterland”) – godna jest najwyższego podziwu. Tym razem autor prowadzi nas w świat późnego średniowiecza i od pierwszej sceny, gdy młody ksiądz konno udaje się do miasteczka, w którym w podejrzanych okolicznościach zginał jego poprzednik, uderza podobieństwo z „Imieniem Róży”.  Podobieństwo okaże się tym większe, gdy poznamy prawdę o świecie, w którym rozgrywa się akcja. Świat „Drugiego snu” bowiem to faktyczna powtórka z historii, rozgrywana 800 lat po tym, jak w roku 2025 zawaliła się nasza...
Marcin Wolski
To było nieuchronne. Elity uznające, że dzięki nagłośnieniu zjawiska pedofilii zyska się użyteczny „młot na Kościół”, nie zdawały sobie sprawy, iż otwierają puszkę Pandory. Wśród amatorów dzieci (a jeszcze bardziej nastolatków) księża są daleko w tyle za nauczycielami wf-u, trenerami sportowymi, a nade wszystko za celebrytami tak pożądanymi podczas wyborów „Małej Miss” czy innego mokrego podkoszulka.  Było oczywiste, że pojawi się jakiś anty-Sekielski, który odkryje świat barwniejszy i o wiele bardziej perwersyjny niż chłodne mury sal katechetycznych. Strefa show biznesu, w której w jedną całość splatają się takie elementy jak znane nazwiska, pieniądze, nimb sławy i specyficzne kanony moralne, jest idealnym miejsce dla rozwoju wszelkich erotycznych fascynacji, szczególnie jeśli...
Marcin Wolski
Nie da się dziś napisać pasjonującej biografii brytyjskiej królowej. Albo będzie to protokolarne nudziarstwo jak upozowana oficjalna fotografia, którą jest, mimo wszelkich dobrych chęci, książka Paoli Calvetti „Elżbieta II”, albo beletrystyka oparta na wynurzeniach sfrustrowanej pokojówki czy żądnego sensacji szofera. Wielu wystarcza opis podstawowych faktów z życia najbogatszej kobiety świata, królowej, która jest głową anglikańskiego Kościoła i przeżyła w swoim obłędnie długim panowaniu wiele rodzinnych tragedii i skandali, wynikających głównie z tego, że młode pokolenie odrzuca wartości moralne, których strażnikiem usiłuje być władczyni. Jej wielka poprzedniczka, Elżbieta I, rozpoczęła budowę imperium brytyjskiego, 400 lat później jej daleka następczyni mogła jedynie przyglądać się...
Marcin Wolski
Sytuacja jest jasna. Rosja nie odrobiła żadnej z wielkich lekcji, które stały się udziałem wielkich państw Zachodu. Dodajmy, w większości wypadków odrobiły je z naddatkiem. Lekcja niemiecka to zdecydowane potępienie hitleryzmu i odcięcie się od jego tradycji w każdym punkcie. To pozwoliło RFN stać się normalnym, rozwiniętym krajem.  Lekcja angielska i francuska polegała na dobrowolnym wyrzeczeniu się swoich zamorskich terytoriów, łącznie z krytycznym (moim zdaniem nawet zbyt krytycznym) odniesieniem się do „brzemienia białego człowieka”, co wiązało się z odrzuceniem praktycznie całego kolonialnego dorobku. Wreszcie lekcja amerykańska – polegała na przewartościowaniu „mitu amerykańskiego”, akcja afirmatywna wobec mniejszości uznanych za pokrzywdzone – multikulturalizm i...
Marcin Wolski
Właściwie to bardzo łagodne określenie – opozycja totalna przeszła bowiem wszystkie stopnie zidiocenia, w którym znalazły się i groteska, i blamaż, i kompromitacja. Jej odzywki nie pasują nawet do co bardziej rozgarniętych przedszkolaków. Oczywiście może pokrzykiwać o trybunale stanu dla rządzących, o zmianach konstytucji mających nie dopuścić do powrotu PiS do władzy, na razie jednak PiS nie musi nigdzie wracać, bo władzę ma i nie odda, nawet jeśli mnożyć się będą prowokacje i próby dywersji. Wyolbrzymiona sprawa z Gowinem pokazała jedynie, jak elastyczny jest Jarosław Kaczyński, jak rozsądny okazał się były wicepremier i jak naiwni byli ci, którzy liczyli na szybkie przejęcie władzy. Największym błędem totalsów jest to, że niczego się nie uczą. Od pięciu lat powtarzają te same...
Marcin Wolski
Zmarły w styczniu bieżącego roku Roger Scruton był człowiekiem nadzwyczajnym – wielkim filozofem, który nie bał się być konserwatystą i ponosić za to konsekwencji. Tracił prace, został wyklęty przez elitę, ale nie przejmował się tym. „O naturze ludzkiej” jest jedną z ostatnich prac profesora – stawia i udowadnia tezę, że nie jesteśmy tylko bytem biologicznym, jednym z wielu zwierząt, jak chcieliby nas widzieć lewacy. Zdaniem Scrutona między nami a światem fauny znajduje się absolutna przepaść, a na różnice składają się takie elementy jak używanie języka, uczucia wyższego rzędu, postępowanie według konwenansów, wolność wyboru, samoświadomość, umiejętność uczenia kulturowego i przekazywanie własnej historii, wreszcie śmiech i płacz. Ogromną rolę w tym różnieniu się odgrywa wiara. „Jeśli...
Marcin Wolski
Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale prędzej niż później nadejdzie taki dzień, w którym zdejmiemy maseczki, umówimy się z przyjaciółmi w kawiarni i pojedziemy do Włoch zobaczyć Neapol (i nie umrzeć). Nikt nie ukrywa, że rekonwalescencja ludzi, krajów i gospodarek może być trudna, ale z pewnością się uda, bo po prostu nie ma innego wyjścia. Katastrofa – wojna, trzęsienie ziemi, pandemia – przychodzi szybko, nagle, zaskakująco, natomiast naprawianie zepsutego musi trwać i wymagać determinacji i mądrości.  Gospodarka światowa stan sprzed pierwszej wojny uzyskała dopiero przed drugą wojną, w Warszawie mego dzieciństwa dopiero w latach 60. miasto odbudowane zaczęło przeważać nad ruinami, choć stała jeszcze parterowa Marszałkowska, a za trasą N-S (dziś Jana Pawła II) rozpościerał się tzw...
Marcin Wolski
Historia toczy się slalomem wśród katastrof. Zaraza–wojna–rewolucja. Im mocniejszy paroksyzm, tym większe i bardziej nieodwracalne zmiany przynosi. W 1815 roku wrócili królowie zmieceni przez rewolucje i Napoleona, ale w gruncie rzeczy jako swoje karykatury.  Koniec wielkiej wojny w 1918 roku nie przywrócił belle époque. Świat starego etosu, patriarchalnej rodziny i akceptowanej społecznej hierarchii już się nie odrodził. Bękartem wielkiego kryzysu 1929 roku był nazizm, a efektami II wojny światowej – rozpad dawnych imperiów i przebudzenie Trzeciego Świata. Myśląc o efektach obecnej pandemii, obawiam się, że czeka nas coś, co dotąd przerabiane nie było – tak jakby zsumować wielki kryzys, epidemię „hiszpanki” i upadek komunizmu. Aliści cechą większości dawniejszych kryzysów było...
Marcin Wolski
Dotąd postrzegałem panią Charlotte Link jako popularną autorkę kryminałów. Okazało się jednak, że współczesna Agatha Christie pozazdrościła Margaret Mitchell. Podobieństwo „Czasu burz”, pierwszego tomu sagi rozpoczynającej się tuż przed I wojną światową, do „Przeminęło z wiatrem” jest oczywiste. Tyle że w roli mitycznego Południa występują Prusy Wschodnie, a zamiast Scarlett O’Hary mamy Felicję Degnelly z rodu von Domberg wychowaną w majątku położonym gdzieś wśród dorzecza Pregoły. Okoliczności zmuszają Felicję do osobistej przemiany z płochej arystokratki w kobietę czynu. Uwikłana między miłością swego życia rosyjskim rewolucjonistą Maksymem a przemysłowcem Alexem, bon vivantem bardzo przypominającym Rhetta Butlera, musi stawiać czoła niezwykłym wyzwaniom. Jako pielęgniarka na froncie...
Marcin Wolski
Należę do ludzi skłonnych zawsze uważać, że szklanka jest do połowy pełna. Wychodzę bowiem z założenia, że optymizm jest w stanie uzdrawiać, podczas gdy nie słyszałem o sukcesach leczenia za pomocą pesymizmu.  Stąd pilne poszukiwanie informacji krzepiących. I takie są. Wbrew atakom policji, że mamy najgorszy rząd w historii, efekty jego działań przechodzą oczekiwania. Mimo nieuchronnych potknięć czy pomyłek są sukcesy, a zestawiając liczbę zachorowań i zgonów w innych krajach z naszymi danymi, naprawdę warto doceniać szybkość i stanowczość decyzji władz. Wyobraźmy sobie rządy, które działają chwiejnie, wolno, orientując się wyłącznie na instrukcje z zewnątrz i interesy wpływowych grup. Horror! Innym zauważalnym elementem jest wielka dyscyplina Polaków dowodzących, że jako naród...
Marcin Wolski
Chyba sam los wpisał potrzebę ucieczki w życiorys Michała Krupy. Zaczęło się od dania nogi ze szkoły, w której został zamknięty po lekcjach, potem zwiał już na finiszu nowicjatu u jezuitów, wreszcie po kampanii 1939 roku postanowił przekroczyć granicę wschodnią w poszukiwaniu rodziny, która znalazła się pod okupacją sowiecką.  Efekt – aresztowanie, śledztwo na Łubiance, wyrok za szpiegostwo, łagier nad Peczorą. Jednakże pozostało mu to szczęście, że nigdy nie stracił wiary w Boga. Z wielką łatwością uczył się języków, w wojsku polskim skończył kurs elektrotechniczny. To dało mu szansę, jakiej nie mieli inni. Został więźniem wolnościowym, wykorzystywanym do naprawiania linii telegraficznych, dysponował koniem i sprzętem. To była szansa, którą bohater opowieści „Płytkie groby na...
Marcin Wolski
W czas pandemii wielu moich rodaków przebywa w mniej lub bardziej dobrowolnej izolacji. Świat, jeśli nie liczyć telewizyjnego lufcika, skurczył się do rozmiarów czterech ścian, a rzadkie wyprawy do sklepu przypominają ostrożną penetrację przez Robinsona jego bezludnej wyspy, gdzie na każdym kroku czyha ryzyko. Pod dostatkiem pozostaje jedynie czasu.  Ciekaw jestem, czy ktoś bada, jak ów czas zostaje przez ludzi wykorzystywany. Czy pochłania ich jedynie telewizja oraz internet? W jakim stopniu pożytkują go na rzeczy, na które zawsze go brakowało? Na porządkowanie domu, pogłębianie więzi z rodziną (choćby rozmowy ze świadkami przeszłości), majsterkowanie, odłożone przed laty lektury, naukę języków, przypominanie sobie (telefoniczne) o starych przyjaciołach, a przede wszystkim – na...
Marcin Wolski
Gdyby Elżbieta Cherezińska pisała bajki, koronacja Władysława Łokietka na króla byłaby dobrym zakończeniem cyklu. Jednak pisarka nie zdecydowała się na taki finał. Wprawdzie ambitny książę kujawski, karzeł, na którego nikt nie postawiłby złamanego grosza, zjednoczył znaczną część Polski, jednak uwieńczenie jego skroni przez biskupa Janisława królewską koroną nie zakończyło kłopotów, z którymi musiał się borykać.  Uważany przez wielkich tego świata jedynie za „króla krakowskiego”, szamocze się w kleszczach pomiędzy ambitnym władcą Czech, Janem Luksemburskim, a coraz bardziej potężnymi Krzyżakami. Tradycyjnie w powieści autorki barw dodaje sfera magiczna, zwierzęta heraldyczne, wyznawcy starych kultów. Na mój gust akcja postępuje zbyt wolno, historia opowiadana jest zbyt szczegółowo...
Marcin Wolski
Jest coś niezwykłego, że konfederacja barska, ów bunt ciemnogrodu przeciw światłej elicie z carycą Katarzyną i jej nominatem Stanisławem Augustem, stał się fundamentem działań Polaków na trzy następne stulecia i w efekcie pozwolił im przetrwać. Równie niezwykłe jest to, że jest to osąd historyka konfederacji, Władysława Konopczyńskiego, człowieka bliskiego endecji, ergo racjonalnego i niechętnego romantycznemu spojrzeniu na historię. Dwa tomy wydanej w 1935 roku „Konfederacji barskiej” to, jak sam twierdził, zaledwie jedna czwarta materiałów czterech lat walk, nadziei i klęsk. Historia to niezwykła, pisana językiem wybornym, gęstym, obrazowym, stanowi doskonałą syntezę czteroletniej batalii – poczynając od kontekstu międzynarodowego – w której sprawa Polska została po raz pierwszy...
Marcin Wolski
W dobie kryzysu powraca do nas nielubiane słowo „procedura”. W czasach normalnych, u ludzi obdarzonych słowiańską fantazją, wydaje się ono biurokratycznym wymysłem, ułatwieniem, które ma upraszczać życie urzędnikom, a nie obywatelom. Kto czyta informacje, ogłoszenia, instrukcje?  Tymczasem w czasie kryzysu, takiego jak na przykład pandemia, znajomość i przestrzeganie procedur staje się nagle kwestią życia i śmierci. Bywają one jedynym ratunkiem przed paniką i anarchią w chwili zagrożenia. Śledząc doniesienia z frontu walki z epidemią, dostajemy dziesiątki informacji o tym, że zawiodły procedury. Jak w tym szpitalu, gdzie personel podejrzany o możliwość zarażenia, został wprawdzie skierowany na testy, ale na ich wynik czekano trzy dni, jednocześnie pozwalając potencjalnie zarażonym...
Marcin Wolski
Biedna ludzkość! Na naszych oczach diabli wzięli cały, jak głosiliśmy, gigantyczny dorobek sześciu i pół wieku. Wobec wielkiej epidemii okazujemy się równie bezradni jak nasi przodkowie z XIV wieku. Istotna różnica, że zaraza ma wielokrotnie niższą śmiertelność (przy Czarnej Śmierci sięgała niekiedy 79 proc. populacji), za to dzięki rozwojowi komunikacji roznosi się nieporównanie szybciej. Wtedy, by spustoszyć kontynent, potrzebowała dwóch lat.  Co prawda w odróżnieniu od średniowiecznych Europejczyków, którzy traktowali zarazę jako dopust Boży i karę za grzechy, wiemy, co ją powoduje, ale przy leczeniu mamy praktycznie jeden dostępny środek, taki sam jak oni – izolację. Nie ma szczepionki, pastylki, przeszczepu, który (bez względu na cenę) byłby w stanie uchronić wielkich tego...
Marcin Wolski
Nie miałem szczęścia spotkać kardynała Stefana Wyszyńskiego osobiście, mimo że jeden z jego domów, zajmowany przez siostry Ósemki, znajdował się w pobliżu, a moje dzieci chodziły tam do przedszkola, tyle że już po śmierci Prymasa Tysiąclecia. Zajmowałem też jego pokój w szpitalu na Banacha i uczestniczyłem, podobnie jak miliony Polaków, w jego pogrzebie.  Jednocześnie był kimś ważnym w moim życiu – drogowskazem, dowodem trwania i nadziei. I słusznie w biografii nazywa go Czesław Ryszka Ojcem Ojczyzny. Był kimś więcej, był interrexem w czasie długiego bezkrólewia, nazywanego PRL-em. Przypadło mu prowadzenie polskiej owczarni w okresie najtrudniejszym. Kiedy obejmował urząd prymasa, wiadomo było, że komunistyczna okupacja trwać będzie długo. Kiedy odchodził, reżim trzeszczał w...
Marcin Wolski
Czas zarazy to jednocześnie czas sprawdzianów. Ze zdwojoną siłą ujawnia się to, co w ludziach najlepsze i najgorsze. Śmiech dusi, kiedy słucham rozmaitych celebrytów odciętych czasowo od tras koncertowych, jęczących: „Z czego teraz będziemy żyli?”. Jak macie czelność? Miliony waszych rodaków myślą, czy utrzymają się, jeśli ich pobory spadną do minimum socjalnego!  Za jeden wasz koncert obywatel naszego kraju mógłby spokojnie żyć przez rok, jeśli zaś nie macie rezerw (które każdy powinien mieć), a jedynie długi i kredyty, to proszę bardzo – można iść szyć maski i kombinezony! Jeszcze bardziej groteskowo wyglądają reakcje opozycji, przekładającej partyjne interesiki nad sprawy ogółu. Z jednej strony wygląda, jakby kibicowano pandemii przeciw własnemu rządowi („im gorzej, tym lepiej...
Marcin Wolski
W książce Andrzeja Fedorowicza „Słynne ucieczki Polaków (2)” znajdziemy siedem historii niezwykle różnych pod względem rodzaju, stopnia trudności, a także stawki. Jedno je łączy – uciekający zawsze ryzykowali życie.  Czasem swoje, czasem osób wspomagających, a czasem znaczenie czynu przerastało osobiste losy bohaterów. Trudno porównać ucieczkę z Pawiaka trzech kobiet: Teofili Ull, Ewy Dreżepolskiej i Zofii Przybytkowskiej – z brawurowym uprowadzeniem na Bornholm sowieckiego Miga-15 przez Franciszka Jareckiego. Albo wydostanie się z obozu śmierci w Oświęcimiu pary zakochanych Jerzego Bieleckiego i Cyli Cybulskiej, którym los pozwolił się spotkać dopiero po 39 latach, z wyrwaniem się na wolność okrętu podwodnego „Orzeł”, zatrzymanego w Tallinie przez władze Estonii. Dopiero w...
Marcin Wolski
Pandemia starła się faktem. Otwarte pozostaje pytanie, jak zdadzą ten trudny test poszczególne narody, rządy, Kościół. Świadomie nie wymieniam w tym kontekście Unii Europejskiej, bo to dostojne ciało, skłonne ingerować w każdy element życia Europejczyków, tutaj zachowuje przeraźliwą niemrawość, pasywność, nieobecność. Gdzie podziały się slogany o solidarności narodów?  Dziś obowiązuje praktyka: ratuj się, kto może, a kto nie może, sam jest sobie winien. Nie ma europejskich programów, nikt nie kwapi się iść z pomocą Włochom (z wyjątkiem Chińczyków). Czasami myślę sobie, że gdyby zamiast pakować miliardy w wydumane ocieplenie klimatu, przeznaczyć więcej pieniędzy na europejskie zdrowie, nie byłoby dziś problemów ze sprzętem do ochrony i ratowania życia. Nie pozwolono by na całkowite...
Marcin Wolski
Współczesny kryminał amerykański nie zajmuje się na ogół zbrodniami, które są popełniane najczęściej z powodu pieniędzy, miłości, zdrady, zemsty. To przeszłość. Współczesne powieści sensacyjne zdominowali mordercy, seryjni psychole, niekierujący się racjonalnymi motywami.  Nikt nie zbadał współzależności między poziomem dobrobytu a liczbą schizoidów przypadających na głowę mieszkańca. W „Umyśle zabójcy” Mike’a Omera na blisko 3-milionową populację Chicago przypada ich dwóch. Nie wiadomo, czy to dużo, czy mało – w każdym razie sprawę musi rozwikłać znakomita doktor psycholog Zoe Bentley. Przy czym zmusza ją to do zmierzenia się z własną przeszłością, kiedy jako 14-latka brawurowo wytropiła „mordercę z sąsiedztwa” – niestety nikt jej nie uwierzył, aresztowano niewinnego chłopca, a...
Marcin Wolski
Prawda o czasach komuny jest ciągle niesłychanie potrzebnym, a zarazem wielce deficytowym towarem. Można tylko chylić czoło przed Bohdanem Urbankowskim, który w swym najnowszym dziele zajmuje się całym draństwem komunistycznego reżimu i upodleniem literackiego środowiska. Autor „Ja Szekspir, ja Bóg” decyduje się na mroczną, acz frapująca powieść, w której na tle losów polskich obywateli (zwłaszcza kulturalnej elity) rozwija się kariera demiurga zła – ubeka, będącego syntezą wielu nadzorców literatów i literatury. Najwięcej postać zawdzięcza osobie Krzysztofa Majchrowskiego, który w służbie Władzy Ludowej dosłużył się stopnia generała i rozstał się z tym światem w roku 2000, popełniając samobójstwo (choć dobrze poinformowani twierdzą, że nie można odejść z Organów na własną prośbę)....
Marcin Wolski
Bywa, że strach przed kataklizmem może nieść więcej zagrożeń niż sam kataklizm. Statystycznie rzecz biorąc, prawdopodobieństwo zgonu przez koronawirusa (nawet w Chinach czy we Włoszech) jest wielokrotnie niższe niż ryzyko śmierci w wypadku, wskutek zawału, o raku nie wspominając. Jednakże te przypadki nie uruchamiają wyobraźni w stopniu, w jakim udało się to przybyszowi z Azji. Strach pomyśleć, co by było, gdyby z równym impetem zaatakowała nas ebola czy dżuma, z ponad 50-procentową skutecznością. Przy czym istnieje znamienna prawidłowość – im bogatszy kraj, spokojniejszy, tym panika większa. W nieznającej od paru stuleci wojny Szwajcarii masowo wykupywane są żywność i leki, co oczywiście tylko podkręca spiralę lęków i rzeczywiście może niebawem spowodować kłopoty z zaopatrzeniem. Na...
Marcin Wolski
Osłupienie – to najbardziej adekwatna reakcja na widok słupa, który ma udawać Łuk Triumfalny upamiętniający Bitwę Warszawską. „Tak obejść, żeby nie obejść” – to najkrótsza charakterystyka pokłosia konkursu zorganizowanego przez warszawski ratusz.  Znamy to choćby z historii pomnika Powstania Warszawskiego – jego ewolucje, kolejne protezy, wszystko po to, by nie uczcić samego zrywu. Można oczywiście się cieszyć, że pomiędzy inicjatywą prezydenta Komorowskiego, który chciał pod Ossowem czcić bolszewickich najeźdźców, a obeliskiem na Rozdrożu istnieje spora różnica. Jednak nie do końca. Z punktu widzenia ratusza pomnik „Wiertła” – jak już go obywatele nazywają – ma same zalety. Odbębnia rocznicę i blokuje na lata możliwość czegoś sensownego. Idea, w którą zaangażowało się mnóstwo...
Marcin Wolski
Nazywanie papieży najdłuższą dynastią cywilizowanego świata ma głęboki sens. Wszyscy ci lepsi i gorsi, święci i wyklęci byli spadkobiercami św. Piotra, depozytariuszami Chrystusowej religii. Lista zaprezentowana przez Kazimierza Dopierałę w „Księdze papieży” zawiera 264 nazwiska.  Oznacza to, że w blisko dwutysiącletniej historii na każdego statystycznie przypada niespełna 8 lat pontyfikatu, choć jedne trwały parę dni, inne biły rekordy. W początkach Kościoła papieże pochodzili z różnych stron, ostatnie cztery wieki należały do Włochów, obecnie już trzeci pontifex maximus jest cudzoziemcem. Od 150 lat autorytet patriarchy Zachodu nie opiera się na jego ziemskiej władzy – państwo kościelne ogranicza się do murów Watykanu, wspierany jest przez blisko miliard katolików. Dzieło...
Marcin Wolski
Nareszcie! Janusz Szewczak powiedział otwarcie to, do czego wielu z nas dochodziło pokątnie. Ludzkość coraz szybciej wkracza w wiek głupoty, koronując niejako czasy nazywane „epokę rozumu”, która od XVIII wieku przyniosła więcej nieszczęść niż wszystkie „wieki ciemne” razem. Po autokracji i demokracji nadeszła dziś era „idiotokracji”, jak brzmi tytuł najnowszej książki profesora.  Przyczyn powszechnego zidiocenia jest wiele – podważenie autorytetu Boga, na którego prawach opierała się cała nasza cywilizacja, erozja wszystkich innych autorytetów, których miejsce zajęli „celebryci”. Kryterium prawdy dziś nie istnieje. Nie ma bredni, sprzecznej nawet ze zdrowym rozsądkiem, która nie uzyskałaby naukowego wsparcia. Mądrość i rzetelną wiedzę zastąpiła ta pozorna, rodem z „mediów...
Marcin Wolski
Dawno, dawno temu polityka była dziedziną poważną i to samo można było powiedzieć o politykach. Oczywiście bywali wśród nich ludzie z pewnymi słabostkami, zdarzali się też osobnicy dowcipni, ale utrzymujący się w ramach konwencji. Kto ją łamał, wypadał z gry. Ci, którzy nie potrafili kontrolować się, zatrudniali ekspertów od wizerunku, dbających o to, żeby pod ręką zawsze znajdował się odpowiedni cytat, żart, anegdota, w czym celowali zwłaszcza prezydenci amerykańscy.  Europejczycy byli bardziej sztywni, ale przecież ostatni polityk starej daty Charles de Gaulle rozumiał, jaką rolę (niszczącą lub kreującą) może odgrywać żart, więc kolekcjonował żarty o sobie, a niewykluczone, że stymulował ich wypuszczanie. Oczywiście były to żarty ocieplające, nigdy dyskredytujące. Paparazzi,...
Marcin Wolski
Im człowiek robi się starszy, tym chętniej sięga do wspomnień. Kiedy z opóźnieniem trafiłem na książkę Henryka Wańka „Szalone życie Macieja Z.”, natychmiast oddałem się lekturze, pragnąc znaleźć odpowiedzi na pytania, na które czekałem przez lata.  Doskonale znałem Macieja Zembatego, a przecież 9 lat po jego śmierci nadal pozostaje on dla mnie człowiekiem zagadką. Dlaczego osoba z takim potencjałem osiągnęła jedynie cząstkę tego, co mogła osiągnąć? Kiedy poszedłem na uniwersytet, starszy zaledwie o trzy lata Maciej był już Postacią. Cytaty z jego piosenek, w rodzaju „a uszy miał ogromne, muskularne” z dnia na dzień stawały się kultowe. A piosenka do muzyki Chopina złamała wszelkie kanony obyczajowe popkultury. W finale Opola 1971 bisowano ją wielokrotnie, a Zembaty trafił do ligi...
Marcin Wolski
Gdyby jakimś cudem nagle obudził się w naszych czasach mieszkaniec Polski z początku lat 90. czy późnego PRL-u, zgłupiałby obserwując, jak wygląda poziom debaty publicznej. Nie tylko jeśli idzie o natężenie nienawiści, porównywalnej chyba tylko z wczesnym okresem komunizmu.  Najbardziej zdumiewający musiałby wydać mu się dobór inwektyw niemających nic wspólnego z faktami, ale przede wszystkim ze zdrowym rozsądkiem. Jeśli słyszę Biedronia histeryzującego o „zbrodniach PiS-owskich” gorszych od komunizmu, myślę, że w zakładzie w Tworkach leczone są łagodniejsze przypadki paranoi. Brak umiaru występuje zresztą u większości przedstawicieli „opozycji totalnej”. Nie wiem, jak wyobrażają sobie Polskę odbiorcy ich donosów w Brukseli, ale słysząc o totalitaryzmie, faszyzmie, łamaniu...
Marcin Wolski
Od czasów rewolucji francuskiej chrześcijaństwo, a szczególnie katolicyzm, jest głównym wrogiem tzw. postępu – dlatego walczy się z nim siłą i propagandą, tajnymi stowarzyszeniami i jawnymi bojówkami, a na koniec całym aparatem państwa. „Chrystofobia” Grzegorza Kucharczyka to niezwykłe kompendium owej straszliwej wojny toczonej do dziś. Era wielkich prześladowań nie minęła. We współczesnym zglobalizowanym świecie codziennie ginie więcej chrześcijan niż w epoce Dioklecjana. W pierwszej chwili może dziwić, że Kucharczyk dopatruje się korzeni tej wojny w reformacji, której ojcowie występowali wszak w imieniu Boga, zakwestionowali jednak Kościół, zasadę hierarchiczności, autorytet papieża i   świętych obcowanie – słowem cały metafizyczny wymiar wiary. Co istotne, we wszystkich...
Marcin Wolski
Zastanawiam się, czy „nadzwyczajna kasta” zdaje sobie sprawę, jak wielkie szkody wyrządza sobie, swojej profesji i samemu prawu. Otrzeźwienia nie widać, nie pojawiają się też głosy, że toczony przez nią bój skazany jest na przegraną, i to wielokrotną. Żadna koteria, a zwłaszcza ta zhierarchizowana, nie ma szans w walce z własnym państwem.  Armia może dokonać fizycznego przewrotu, ale sędziowie mogą co najwyżej ubrać się w togi i pospacerować po ulicach. A zagranica? Nawet jeśli Unia karami finansowymi wymusi chwilowe ustępstwa rządu, problem nie zniknie. Pojawi się inna ustawa, inne podejście, a jakoś rzecz rozwiązać będzie trzeba. Dodatkowo, jeśli zniknie przypadkowa (ale jednak ciągle widoczna) przywódczyni buntu, po rebelii nie zostanie śladu. Tylko straty pozostaną. Ile czasu...
Marcin Wolski
Legenda Kresów to ciągle niewyczerpany rezerwuar opowieści godnych zagnieżdżenia się w zbiorowej wyobraźni Polaków. Dotąd miejsce poczesne zajmowali tam wielcy hetmani, zagończycy i awanturnicy, o kobietach wspominano peryferyjnie. A jeśli już, to żartobliwie, np. tak jak pisał Andrzej Waligórski o dzielnej obrończyni Trembowli, Annie Dorocie Chrzanowskiej, która w obliczu tureckiej nawały zatkała własnym ciałem wyłom w murze, walnie przyczyniając się do zwycięstwa. Pani komendantowej akurat brakuje w pracy Joanny Puchalskiej „Wilczyce z dzikich pól”, mimo że podtytuł głosi „Kresowe Polki z temperamentem”. Faktycznie, nie zbywało tego animuszu ani Annie Błockiej, która za wziętym w jasyr mężem peregrynowała aż do Konstantynopola, ani „Laszce diablicy” Zofii Opalińskiej, która pochowała...
Marcin Wolski
Nie ulega wątpliwości, że ostatni król Polski, Stanisław August, popełnił wiele błędów, przestępstw, zdrad, ale prawdziwą zbrodnią był jego czyn ostatni – abdykacja. Mimo poniesionych klęsk miał jeszcze wyjście – mógł polec na polu walki, wybrać samobójstwo jak braciszek prymas lub uciec na bezpieczną emigrację. I czekać, jako król na wychodźstwie. W lepszym klimacie mógłby przeżyć carycę, a nawet doczekać Napoleona. I Polska wróciłaby do gry jako byt państwowy, choć chwilowo bez terytorium.  Legalizm jest fundamentem dyplomacji i ładu międzynarodowego. Po upadku Pierwszego Cesarstwa mnóstwo groteskowych władców przepędzonych ze swoich domen powróciło na trony. Bonaparte dobrze o tym wiedział i dlatego abdykował wprawdzie, ale na rzecz syna... Czyn Poniatowskiego przypominał...
Marcin Wolski
Wiele lat musiało minąć, zanim zaczęliśmy zdawać sobie sprawę z ogromu zakłamań dokonanych przez „wiek świateł” – Oświecenie, który głosząc wolność, równość, braterstwo, za najważniejszy argument uznawał gilotynę. Mity wówczas zrodzone, których wspólnym mianownikiem była wielka nienawiść do Boga i chrześcijaństwa, okazały się nadzwyczaj trwałe i ukształtowały sposób myślenia współczesnego świata.  Dwa tygodnie temu rekomendowałem w ramach intelektualnej odtrutki „Średniowiecze” Jacka Kowalskiego, dziś praca jeszcze bardziej znacząca: „Nie mów fałszywego świadectwa” Rodneya Starka. Nie wiem, jak ów Teksańczyk uchował się w dobie poprawności politycznej, ale umieszczam jego pracę wśród lektur obowiązkowych, niezbędnych do walki z lewactwem i ustrojoną w naukowe tytuły brednią....
Marcin Wolski
Gdyby ktokolwiek chciał zobaczyć, co by się działo, gdyby naszym rodzimym „Europejczykom” udało się wrócić do władzy, wystarczy przyjrzeć się ostatnim działaniom Sądu Najwyższego. Niejednokrotnie podkpiwałem sobie z tych wszystkich buńczucznych zapowiedzi o tym, jak będą wsadzać PiS-owskich prominentów, jak przeprowadzą czystkę w mediach i zlustrują przeciwników politycznych na wszystkich możliwych stanowiskach.  Dziś nie mam wątpliwości – oni planują to na poważnie! Jedyna wątpliwość, czy im się uda. Awangarda Złej Zmiany – owa „wyjątkowa kasta” w togach i biretach – pokazała przecież, jak instrumentalnie radzić sobie ze świętą ponoć konstytucją i wychwalanym na każdym kroku trójpodziałem władzy, kwestionując wszędzie kompetencje władzy ustawodawczej, wykonawczej, a nawet...

Pages