Marcin Wolski

Marcin Wolski
Oczywiście tytuł jest celowo anachroniczny – przymiotnik „kultowy” w 20-leciu międzywojennym mógł dotyczyć co najwyżej spraw związanych z kultami religijnymi, a wielka kariera słowa jest dużo młodsza nawet niż osławiony „kult jednostki” i dziś oznacza jeden z uniwersalnych kluczy używanych przy byle okazji. Ale „Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach” pióra Andrzeja Fedorowicza jest właśnie zestawem rzeczy i pojęć „kultowych” dla swoich czasów. Liczba rzeczy kultowych z międzywojnia jest naprawdę imponująca: od czapki maciejówki po pocztówkę z Zaleszczyckim mostem, od kodeksu honorowego Boziewicza po plakat wzywający do broni. Skądinąd do historii przechodziły zarówno rzeczy wielkie, jak i małe – powstały z niczego port w Gdyni i obóz odosobnienia w Berezie Kartuskiej, słynny dworek...
Marcin Wolski
Powiem szczerze, są wypowiedzi, które wywołują mój autentyczny szok. Zwłaszcza gdy ich autorem jest ktoś, kogo tak cenię i poważam, jak wicepremier Jarosław Gowin. Stwierdzenie, że w imię szeroko pojętej tolerancji i wolności naukowej będzie bronił rozwoju gender na polskich uczelniach – nie mieści się w głowie. Jak można popierać (a w domyśle wspierać i finansować) coś, co nie jest żadną nauką, a jedynie ideologiczną hucpą? Dlaczego w takim razie nie ma jeszcze katedr astrologii, magii stosowanej, satanizmu, chiromancji, dlaczego poniechano badań nad ekonomią polityczną socjalizmu? Może jestem przewrażliwiony, ale gender stawiający na głowie tradycyjne pojęcie płci, rodziny, relacji między kobietą a mężczyzna jest dyscypliną niebezpieczną i groźną, jak instrukcja hodowli...
Marcin Wolski
Coraz mniej jest wśród nas ludzi pamiętających miasto najwierniejsze z wiernych. Naturalnie Lwów żyje we wspomnieniach i legendach, ale coraz trudniej współczesnym Polakom zrozumieć rolę, jaką pełnił w II RP. Polski Piemont, źródło kultury, skarbnica nauki. Warszawę zrównano z ziemią, ale warszawiacy wrócili na ruiny, Lwów ocalał, ale wypędzono z niego Polaków. Tytuł pracy Stanisława Kopra i Tomasza Stańczyka „Ostatnie lata polskiego Lwowa” jest nieco mylący. Sugeruje monografię – obraz życia codziennego w końcówce lat 30., w istocie jest to kalejdoskop tematów, spraw, ludzi, zjawisk całego międzywojnia, aż po kartę ostatnią – wysiedlenia zarządzone w 1946 r. przez Nikitę Chruszczowa. Nie zabraknie tam lwowskiej szkoły matematycznej i kryminalnej sprawy Gorgonowej, orląt lwowskich i...
Marcin Wolski
Dawno nikt mi nie zaimponował tak jak ksiądz Robert Morey z parafii św. Antoniego w Południowej Karolinie, który odmówił udzielenia komunii Joe Bidenowi, byłemu wiceprezydentowi, który z ramienia Demokratów ubiega się o urząd prezydenta USA. Zamiast wołać, że jest zachwycony, mogąc pochwalić kandydata za postępowy stosunek do mniejszości seksualnych czy do aborcji, twardo trzymając się zasad wiary powiedział „nie”. Dodał, że będzie się za Bidena modlił, ale komuś, kto publicznie pochwala aborcję, sakramentu udzielić nie może. Zastanawiam się, ilu księży stać by było na taki gest. Od lat staje mi przed oczami obraz prezydenta Komorowskiego przystępującego do komunii, gdy stanowisko jego partii na temat zabijania nienarodzonych było ogólnie znane. Nikt z naszych księży nawet nie pomyślał...
Marcin Wolski
W okresie PRL-u ziemiaństwo i arystokracja, obok przemysłowców i kupców, należały do warstw wyklętych. Reforma rolna podcięła ich korzenie ekonomiczne. Równocześnie dokonała się zagłada polskich dworków, często pereł wiejskiej architektury. Z kilkudziesięciu tysięcy pozostały setki. Dopiero w III RP obserwujemy powrót zainteresowań, odbudowę obiektów i odkrycia, że potomkowie wielkich rodów ciągle żyją wśród nas. „Świat polskiej szlachty” Arkadiusza Bińczyka i Marcina Rosołowskiego przybliża szereg postaci przedstawicieli znakomitych rodów, które mają wielkie zasługi dla polskiej kultury i historii. Są to postacie znane, jak pani na Puławach Izabela Czartoryska, nestor naszych podróżników Mikołaj Krzysztof Radziwiłł zwany Sierotką czy niekoronowany król Polski książę Adam Czartoryski,...
Marcin Wolski
Ogromne zamieszanie wśród prawicowych publicystów wywołała ostatnio sprawa książki Zychowicza, wycofanej z konkursu „Historyczna książka roku”, choć moim zdaniem ważniejszym problemem było jej znalezienie się wśród dzieł nominowanych. Tego typu konkursy organizowane są po to, aby premiować prace o walorach poznawczych, edukacyjnych, a nade wszystko patriotycznych. „Wołyń zdradzony” tym kryteriom nie odpowiada, przynależąc raczej do publicystyki historycznej, metodologicznie bliższej pracom Jana Grossa, w których dzieła kroi się pod określoną tezę. Tu jest nią oskarżenie Armii Krajowej, która jakoby mogła zapobiec rzezi, a tego nie zrobiła. Materia należy bardziej do kategorii historii alternatywnych – jest bowiem opisaniem nie tego, co było, a tego, co być mogło. W wypadku Zychowicza...
Marcin Wolski
Wbrew opiniom wielu kolegów widzę dziś rychły koniec epoki totalnej opozycji. Czasy, kiedy jedynym argumentem było „nie, bo nie”, a jedyną właściwą postawą sprzeciw wobec wszystkiego, co proponowała Dobra Zmiana, odchodzą do przeszłości. Nie oznacza to, że znikną dotychczasowe konflikty – przeciwnie, niektóre mogą się nawet nasilić. Ale wierzę, iż staną się bardziej racjonalne. Oczywiście Salonowi publicyści próbują 8-milionowemu elektoratowi PiS-u przeciwstawiać całą resztę, sumując mechanicznie głosy oddane na opozycyjne partie. Nic bardziej mylnego – w wielkim zderzeniu cywilizacyjnym, które nas niewątpliwie czeka, a które jest ważniejsze od jakichkolwiek układów personalnych, półtora miliona wyborców PSL-u i milion dwieście tysięcy Polaków głosujących na Konfederację nie da się...
Marcin Wolski
Antoni Macierewicz to jedna z najciekawszych postaci współczesnej Polski. Niezłomny opozycjonista, surowy krytyk kunktatorstwa i przyciasnych marzeń o socjalizmie z ludzką twarzą jako ersatzu niepodległości, specjalista od misji niemożliwych, których trzykroć się podejmował. W 1992 roku, gdy na polecenie Sejmu otworzył temat lustracji, po 2005 roku niszcząc bastion postkomuny znany jako WSI i z rozmachem biorąc się za sprawy obrony narodowej w rządzie Beaty Szydło. Zadania wykonał, otrzymując w zamian wzgardę i szyderstwa wrogów i niekoniecznie wdzięczność przyjaciół. Tę pasjonującą biografię możemy poznać dzięki pracy Jerzego Kłosińskiego „Macierewicz – człowiek do zadań niemożliwych”. Autor przedstawia rodowód polityka – kilka pokoleń zaściankowej szlachty, a także dzieciństwo, na...
Marcin Wolski
Nasze dzieje mogły potoczyć się różnie. Imperium Jagiellonów mogło dominować w Europie zamiast Austro-Węgier, ale mogliśmy zostać okrojonymi Czechami. Wielka pula parę razy leżała na stole. Szansa Międzymorza rypnęła się za Zygmunta Starego przez nieszczęsny pakt familijny z Habsburgami i klęskę pod Mohaczem, w której w niewyjaśnionych okolicznościach poległ Ludwik Jagiellończyk. Wielka gra mogła się udać za Batorego, gdyby pożył dłużej i spłodził potomka. Gdyby tak królem został Jan Zamojski i narodowa dynastia rządziła przez kolejne wieki, nie byłoby zaborów, mógł jeszcze poskromić oligarchię magnacką Zygmunt III po rokoszu Zebrzydowskiego, Władysław IV mógł zdusić powstanie Chmielnickiego i nie dopuścić do „potopu” (gdyby panował dłużej i się rozmnożył). Ostatni raz mógł grać o...
Marcin Wolski
Opowiedzieć w jednym tomie historię rozrywki międzywojnia jest zadaniem gigantycznym. Zaledwie dwie dekady niepodległości zaowocowały nie tylko nadzwyczajnym bogactwem działalności artystycznej, wysypem talentów, ale również ogromną różnorodnością. Sama rywalizacja „Qui pro quo” z „Morskim Okiem” mogłaby być tematem całego tomu. W dodatku w tamtych czasach nie było dzisiejszego rozdziału na sztukę wysoką i użytkową. Na kabaretowych deskach debiutują późniejsi giganci teatru: Szyfman i Schiller, użyczają swoich piór Tuwim, Słonimski, Boy-Żeleński i Adolf Nowaczyński. Gwiazdy estrady, jak Bodo czy Dymsza, robią kariery filmowe, rewia zręcznie miesza się z satyrą polityczną, aktywną od pierwszych dni niepodległości po ostatnie występy Ali Baby, już pod bombami. Jeszcze 3 września spektakl...
Marcin Wolski
W każdym innym kraju byłby megagwiazdą lansowaną na cały świat. Obsadzano by go w głównych rolach (jak Fernandela), na jego rozgłos pracowałyby gromady scenarzystów i reżyserów. W jego dorobku, obok programów telewizyjnych: od Wielokropka, Kabareciku Olgi Lipińskiej czy Dobranocek dla Dorosłych, dominowały role mistrzowskie, lecz drugiego planu. No i kabaret Dudek, w którym występy Jana Kobuszewskiego przeszły do legendy. Dlaczego tak się stało? Ktoś powiedział, że był za śmieszny, choć pamiętam dawne czasy, kiedy grywał role dramatyczne. Najczęściej spotykaliśmy się w radiu, gdzie był jednym z filarów „60 minut na godzinę”, grał starszego Płaskiego Fila, a w kolejnych latach Marcina Jędrasa, dyspozycyjnego literata ze słuchowiska „Zapiski kłusownika”, tworzonego z Andrzejem Zaorskim....
Marcin Wolski
Najnowsza powieść Jacka Inglota wywołała we mnie uczucia ambiwalentne. Z jednej strony cieszę się, gdy autorzy sięgają do historii alternatywnych, zwłaszcza gdy w ten sposób mogą przybliżyć młodym Polakom historię ojczyzny, z drugiej „Operacja Komendant” sprawiła, że muszę zrezygnować z zaczętej powieści „Preludium”, w której zajmowałem się rozgrywką o niedopuszczenie do wybuchu I wojny światowej. Co prawda u Inglota jest to jedynie element symulacji wirtualnej, ale sens jest ten sam. W interesie Polaków było, aby wymodlona przez wieszczów Wielka Wojna Ludów wybuchła. Tu zaznaczmy – główny wątek powieści rozgrywa się cztery lata później, w listopadzie roku 1918, przy czym o ile w większości powieści tego gatunku chodzi o to, aby przestawić zwrotnicę dziejów na nowy tor, bohaterowie...
Marcin Wolski
Te dwa filmy, myślę o „Piłsudskim” i „Legionach”, należy oglądać łącznie. Może nie dosłownie, ale jest oczywiste, że oba obrazy stanowią wzajemną kontynuację. „Piłsudski” praktycznie kończy się wymarszem Pierwszej Kadrowej z Oleandrów, reszta to pobieżna errata, z kolei „Legiony” na dobre zaczynają się w Krakowie i rozgrywają w trakcie kampanii rosyjskiej, z porywającymi scenami bitew pod Rarańczą czy Kostiuchnówką. Ponieważ lada moment ruszy do akcji chór wybrzydzaczy, pragnę zatrzymać się na bezspornych atutach obu dzieł, skrzętnie pominiętych przez jury na festiwalu w Gdyni. Piłsudski Borysa Szyca jest najlepszym „Ziukiem”, jakiego dotąd zdarzyło mi się oglądać, a rola Mirosława Baki jako Stanisława „Króla” Kaszubskiego przejdzie do historii naszego kina. Można naturalnie spekulować...
Marcin Wolski
Profesor Wojciech Roszkowski pisze tak szybko, że z trudnością udaje mi się nadążyć za jego kolejnymi pracami. Panoramę obejmującą dekadę 2005–2015 czyta się jak coś, z czym obcowało się dopiero co. Pamiętamy wszechwładne zda się imperium SLD. Kto wówczas powątpiewał w szczerość intencji młodych, dynamicznych partii PiS-u i PO? W powietrzu wisiała dekomunizacja, lustracja, wybieraliśmy wielki PO-PiS postulujący reformę, a oddanie głosu na tę lub inną część składową wydawało się dziełem przypadku. A przecież konstrukcja pękła, zanim powstała – zamiast współpracy zapanowała wrogość, z czasem walka na śmierć i życie. Obóz III RP po udaremnieniu powołania IV RP przegrupował siły, uzyskał wsparcie elit krajowych, a także wpływowych sił Zachodu. Agresywna propaganda nie wygasła po przejęciu...
Marcin Wolski
Oni naprawdę uważają się za lepszy sort. Oni – utytułowani sędziowie, naukowcy, artyści. Wykształceni, z wielkich miast, po dobrych uczelniach, często ze świetnym rodowodem, jeśli nie w KPP, to w strukturach władzy PRL-u. Od lat przekonanie o wyjątkowym statusie szło w parze z poczuciem bezpieczeństwa. Niespokojny dyskomfort zapanował wprawdzie w 2005 roku, ale oszołomy prędko dały się zapędzić na margines. Co prawda po tych doświadczeniach zmienił się ton, z pobłażliwie-pouczającego w pełen połajanek. Tylko pogarda pozostała niezmienna. Wobec nieudaczników, wyznawców spiskowych teorii, sekt smoleńskich i narodowych megalomanów. Ale nastał rok 2015 i zrobiło się nieprzyjemnie. Jeden łomot, drugi łomot. I co z tego, że ulica i zagranica... Nowi rządzili, spełniali swoje wyśmiewane...
Marcin Wolski
Trudnością w mówieniu o tragicznych dziejach narodu polskiego i żydowskiego jest fakt, że niejednokrotnie publicystyka bierze górę nad historycznymi badaniami. Do najgorszych mitów należy teza o współudziale Polaków jako narodu w Holocauście oraz propagowanie tezy, że ratowanie Żydów występowało marginalne. Opinie te trafiają na podatny grunt, szczególnie że na Zachodzie nie ma świadomości różnicy między sytuacją w Generalnym Gubernatorstwie, a np. sytuacją w okupowanej Francji. Jeśli na Zachodzie za pomaganie Żydom groziło więzienie, w podbitej Polsce efektem mogła być egzekucja całej rodziny. Praca Bogdana Musiała „Kto dopomoże Żydowi?” jest przede wszystkim pracą dokumentalną. Pokazuje rzeczywisty obraz Zagłady widzianej nie tylko oczami nielicznych Ocalałych. Prawda wyziera z...
Marcin Wolski
Profesor Aleksander Nalaskowski to ani mój brat, ani swat. Nie należy nawet do tych autorów „Sieci”, na których materiały rzucam się z wypiekami na twarzy, jednak jego ostatnie kłopoty poruszyły mnie do głębi. Wydawać by się mogło, że takie przypadki jak te opisane przez Milena Kunderę w „Żarcie”, gdzie jeden kawał był w stanie złamać człowiekowi życie, odeszły w niebyt wraz ze stalinizmem i dawną Czechosłowacją. Otóż nie! Ceniony naukowiec traci pracę na macierzystym uniwersytecie za felieton. Wszechnica, której patronuje geniusz myśli – Kopernik, represjonuje swojego pracownika za wyrażone poglądy, które być może jednym mogą się nie podobać, innych nawet oburzać, ale to jest cena wolności i demokracji. Rozumiem, gdyby prof. Nalaskowski dyskryminował swoich studentów pod kątem ich...
Marcin Wolski
Od „Najdłuższego dnia” po szeregowca Ryana temat lądowania w Normandii fascynuje filmowców i pisarzy. Choć im dalej od operacji „Overlord”, tym trudniej znaleźć nowy chwyt. Udaje się to Michelowi Bussi, Francuzowi, autorowi powieści „Wyryte w piasku”, która, jak twierdzi, przeleżakowała 20 lat w szufladzie. Obok fascynującej fabuły stawia on pytanie godne powieści głównego nurtu. Kiedy opowiada się o wojnie, często sięga się po tony patetyczne – pisząc o odwadze, koleżeństwie, poświęceniu, rzadziej o strachu. A ten w trakcie wojny jest przecież wszechobecny. Trudno się też dziwić, gdy maminsynek, miliarder podróżujący barką desantową w kierunku bunkrów Normandii i trafiający (losowo!) do grona straceńców pierwszego rzutu, gotów jest zrobić wszystko, aby uniknąć niechybnej śmierci....
Marcin Wolski
Pod koniec tegorocznych wakacji spotkałem się z Elektoratem. W moim przypadku Elektorat był mężczyzną około pięćdziesiątki, nie za bogatym, nie za biednym, z wykształceniem średnim i niewygórowanymi ambicjami. Były górnik, z wieloma latami szychty na przodku, z doświadczeniem pracy na saksach, obecnie zaangażowany w rozwijanie prywatnego interesu. O jego poglądach na rzeczywistość dowiedziałem się nie od razu. Spotkanych ludzi mogę z grubsza podzielić na wielbicieli – którzy rozpoznają, komplementują – i pozostałych (ci przeważnie milczą i udają, że nie poznają). Jednak z otwartą krytyką spotykam się rzadko, a z napaściami, wyjąwszy wynajętą dzicz pod telewizją – nigdy! Otworzył się na dobre ostatniego dnia przed wyjazdem. Co ciekawe, wspomniany Elektorat wcale nie uważał się za...
Marcin Wolski
Thomas Harris ma wyraźnie skłonność od kobiet o silnej osobowości. Taką była niezapomniana detektyw Clarice Starling, bohaterka „Milczenia owiec”, która potrafiła zafascynować nawet Hannibala Lectera. Cari Mora, bohaterka najnowszej powieści tego mistrza czarnego kryminału, jest postacią jeszcze bardziej niezwykłą niż jej poprzedniczka, grana przez Jodie Foster. Z pozoru młoda, piękna Kolumbiana, którą od innych Latynosek wyróżniają dziwne blizny na ramionach, jest jedynie opiekunką domu w Miami. Traktuje to jako chwilowe zaczepienie, przed uzyskaniem zielonej karty i podjęciem studiów na wymarzonej weterynarii. Sęk w tym, że dom należał kiedyś do Pablo Escobara, który zbudował sobie gniazdko na emeryturę w Stanach. I choć słynny baron narkotykowy nigdy tam nie dotarł, jego ludzie...
Marcin Wolski
Dlaczego wybuchła II wojna światowa? U podstaw leżał obłędny plan podboju świata przez Adolfa Hitlera, przez jego tysiącletnią Rzeszę. Oczywiście pomogły mu błędy w Wersalu. Należało rozczłonkować Rzeszę na dawne państewka, co zapewniało spokój w Europie przez wiele stuleci. Następnie zbudować mur Międzymorza z Polską na czele jako ochroną przed bolszewizmem i niemieckimi rewindykacjami. Niestety zwyciężyła zasada balnace of power i to w sytuacji, gdy taki balans był niemożliwy. Równowagę w wyobrażeniach Zachodu mogła zapewnić jedynie biała Rosja, ale gdy ta przegrała, należało postawić na Polskę (w końcu zwycięzcę w roku 1920). Niestety zdecydowano się odbudowywać Niemcy. Demokratyczne! Nie wzięto pod uwagę pojawienia się nazizmu, mimo że każdy mógł przeczytać „Mein Kampf”. (Z...
Marcin Wolski
Całkiem niedawno do naszych domów wdarł się Netflix, internetowa wypożyczalnia, oferująca za śmieszną cenę tysiące filmów i seriali. Kliknięcie odpowiedniego przycisku na pilocie pozwalało oglądać na przyśpieszonych obrotach albo powtarzać sobie sceny. Można też było upajać się brakiem ogłupiających reklam. Z pewnym niepokojem patrzyłem na ponownie pustoszejące kina, mniej martwiąc się o telewizję, bo i tak oglądam w niej jedynie kanały informacyjne. Netflix stał się tematem rozmów, ludzie wymieniali się informacjami, polecali sobie co ciekawsze propozycje. Oczywiście widziałem w serwowanej produkcji lewicowy przechył, poprawność polityczna wcisnęła się nawet do nowej wersji „Ani z Zielonego Wzgórza”, ale można było powtarzać sobie, że są to wszystko bajki i jeśli jest ciekawa akcja,...
Marcin Wolski
Wyczekiwana 15. powieść niezwykle popularnego Guillaume Musso może zaskoczyć jego miłośników. Wprawdzie reprezentuje ulubioną dla tego autora mieszankę kryminału z powieścią romantyzmu, aliści w „Zjeździe absolwentów” kryminału jest znacznie więcej. Jak wiadomo, każdy rasowy autor sprzedaje w swoich dziełach większe lub mniejsze partie własnej biografii. Sądząc po gorliwych zaprzeczeniach Musso w posłowiu mniemam, że jest tych doświadczeń całkiem sporo. Po 25 latach alter ego autora – Thomas – wraca  do swojej starej szkoły na Lazurowym Wybrzeżu na zjazd absolwentów. Przez wiele lat starał się tego unikać, ograniczył kontakty z ciągle mieszkającymi tam rodzicami, pozrywał znajomości. Nawet w myślach starał się nie wracać do swojej pierwszej miłości Vinci, która w tajemniczy sposób...
Marcin Wolski
Świadectwo to niezwykłe. Wywiad rzeka – przeprowadzony przez Justynę Błażejowską w trakcie 29 telefonicznych rozmów z Janem Olszewskim – dostarcza fascynującego materiału o człowieku i epoce. W dodatku jest to opowieść żywa, precyzyjna, niestroniąca od anegdoty, cechująca indywidualny styl znakomitego adwokata. Ta arcypolska opowieść – brat stryjeczny matki to legendarny bojowiec PPS-u Stefan Okrzeja, stracony na stokach Cytadeli, ojciec to przedstawiciel rodziny kolejarskiej – mówi o dzieciństwie w międzywojniu, udziale w Szarych Szeregach w czasie wojny i od zawsze w opozycji do PRL-u. W długim życiu Jan Olszewski na etacie był niespełna dwa lata (po studiach w Ministerstwie Sprawiedliwości i na fotelu trzeciego premiera III RP), poza tym zdążył być dziennikarzem „Po prostu” (ten...
Marcin Wolski
Mogłoby się wydawać, że przynajmniej w kwestii Bitwy Warszawskiej możemy być zgodni. Ponad podziałami! Prawdopodobnie większość Polaków ma wśród swoich dziadków i pradziadków uczestników tego historycznego starcia. W mojej rodzinie walczyli obaj dziadkowie, ojciec i dwóch stryjów (trzeci wcześniej poległ, dalszych krewniaków nie zliczę). Tych, którzy mieli w swojej genealogii kombatantów strony przeciwnej, jest śladowa ilość. Z tego powodu gdakania profesora Hartmana, powtarzającego retorykę sowiecką i obsadzającego Polaków w roli agresorów, którzy napadli miłujący pokój Związek Sowiecki, puszczam mimo uszu. Trudniej zrobić to ze słowami i czynami liderów totalnej opozycji. Dla nich nie ma świętości, jeśli przy okazji można dołożyć znienawidzonemu rządowi. Tak już mają. Na „golone”...
Marcin Wolski
Kiedy czytam „Kto z Bogiem, a kto z diabłem?” – zbiór esejów Czesława Ryszki, dziennikarza i wielokrotnego senatora, mam momenty, kiedy profetyczność cytatów wywołuje ciarki na plecach. Już w 1969 roku Józef Ratzinger przewidywał sytuację, w której Kościół ubogi, nieliczny, będzie się musiał zmagać z opresyjnym światem (swoją drogą długie życie papieża emeryta samo w sobie jest szczególnym znakiem Opatrzności, tak jakby ta nie aprobowała kierunków panujących w Watykanie). Aktualnie brzmią zapiski siostry Faustyny przewidujące wielką rolę Polski jako opoki chrześcijaństwa, niezwykle współgrają z nimi słowa Jana Pawła II o Polsce, na którą spadnie obowiązek rechrystianizacji Europy. Ciągle aktualne pozostają przesłania Matki Bożej z Fatimy, wizje pełne grozy, ale zarazem nadziei. Czy...
Marcin Wolski
Wszystkie wojny, a szczególnie te kulturowe, zaczynają się od walk o panowanie nad językiem. W wojnie, jaką społeczność LGBT wytoczyła normalnej reszcie, doprowadzono do wycofania przez WHO homoseksualizmu z listy chorób (czytaj: zboczeń). Jak ewidentna większość dała sobie narzucić opinie sprzeczne z wielowiekową praktyką czy księgami świętymi wszystkich religii? Poza dobrym zorganizowaniem mniejszości, jej największym sprzymierzeńcem okazało się właściwe wszystkim umiłowanie świętego spokoju. Co nam zależy – jeśli ktoś się czegoś dopomina, niech ma. Ludzie w normalnym życiu rzadko myślą o dalekosiężnych konsekwencjach. Postulat niedyskryminacji wydawał się oczywisty (choćby stojąc na gruncie ewangelii), szacunek prywatności powstrzymywał przed zaglądaniem bliźnim pod kołdrę, a...
Marcin Wolski
Od czasu „Milczenia owiec” królestwo zbrodni, przynajmniej w świecie  kryminałów, zaludniają  różnego rodzaju psychole, najczęściej seryjni. Co prawda w realnym świecie ten rodzaj przestępców jest stosunkowo rzadki, ale z pewnością bardzo spektakularny. Tymczasem każdy podręcznik kryminalistyki dowodzi, że na czele listy motywów działań przestępczych (pomijając zbrodnie popełnione w afekcie) są trzy elementy: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Kiedy sięgnąłem po „Szlif” – kolejną książkę Jeffery Deavera – obawiałem się, że i tym razem przyjdzie śledczym potykać się z ewidentnym psycholem – Ruskiem o nazwisku Rostow, ogarniętym zadziwiającą dewiacją, jaką jest miłość do diamentów w stanie surowym. Chroniąc je przed pocięciem, gotów jest zabijać. Drugą jego obsesją...
Marcin Wolski
Są osoby, wobec których wręcz brakuje słów mogących je opisać. Dotyczy to choćby nieszczęsnej pani Dulkiewicz. Nie mam najmniejszego pojęcia, co chlupie w głowie tej kobiecinie? Może rzeczywiście uwierzyła, że może startować na prezydenta Polski… W końcu taka perspektywa, nawet wysoce iluzoryczna, zmasakrowała i tęższe od niej głowy – weźmy Lis Tomasz. W dodatku spadkobierczyni Adamowicza nie zdaje sobie sprawy, jakim obciążeniem staje się dla własnej partii, która rychło w czas poszukuje prawicowej kotwicy i próbuje się przedstawić wyborcom jako odpowiedzialna siła. Tymczasem „księżna Gdańska” (porównanie z Madame Sans-Gêne nieprzypadkowe – ta też nie ma krztyny wstydu), po przegranej bezsensownej wojnie o Westerplatte, z każdą chwilą potwierdza, że zostawienie jej tego miejsca to jak...
Marcin Wolski
Podobno kolejny z Bondów będzie kobietą. Nie było innego wyjścia i tak trzeba będzie  ćwierć wieku, aby nadrobić parytet. Cóż, feminizacja obejmuje coraz więcej zawodów, które wydawały się zastrzeżone dla mężczyzn. Dotyczy to agentów, najemnych zabójców, a nawet szefów gangów. Podobno kobiety w tej roli potrafią być bezwzględniejsze i okrutniejsze niż faceci. Potwierdzenie tej tezy można znaleźć w powieści Luke’a Jenningsa „Obsesja Eve”, na której bazie powstał telewizyjny serial. Bohaterka powieści Villanelle jest zabójczynią piękną, precyzyjną, lodowatą. I posłuszną swym mocodawcom. Nie zna takich uczuć jak empatia, solidarność. Seks traktuje instrumentalnie. Służy tajemniczej światowej organizacji zwanej „Dwunastoma” i odwala za nią brudną robotę. Można powiedzieć, że należy do...
Marcin Wolski
Uświadomiłem sobie wreszcie, dlaczego PO (przynajmniej ta, którą znamy) nie wygra najbliższych wyborów ani innych. Powód jest prosty – znakomita większość społeczeństwa zorientowała się, że jedynym powodem działalności jej przywództwa jest zdobycie władzy. I to nie w celach zrozumiałych dla każdej formacji politycznej – realizacji programu w interesie społeczeństwa, a nawet projektowania świata na własną modłę. (Pod tym względem nawet zwolennicy tęczowej rewolucji są uczciwsi, bo przynajmniej mówią, czego chcą). Tu nie chodzi o żadną ideę, władza ma być środkiem panowania, życia w dostatku i uchronienia przed odpowiedzialnością za wszystkie grzechy popełnione w III RP. I to jest główny powód coraz bardziej desperackiej wojny wydanej Dobrej Zmianie. I to nie dlatego, że zaznali do tej...
Marcin Wolski
Historie alternatywne i związane z nimi podróże w czasie należą do schematów coraz częściej wykorzystywanych w literaturze popularnej. Przeważnie największym problemem jest kwestia przemieszczania się do alternatywnej rzeczywistości. Wells potrzebował wehikułu czasu, do Narnii można się było dostać przez starą szafę, Jankesowi w Rzymie pomogło uderzenie pioruna. Melodie Winawer, autorka „Skryby ze Sieny” (dodajmy, że skryba jest tu rodzaju żeńskiego), nie wchodzi w takie szczegóły. Miłość jest dla niej wystarczającą siłą, aby z jej wsparciem przemieszczać się 700 lat wstecz i z powrotem. Do niewielu atutów powieści należy dobrze uchwycony klimat średniowiecznej Sieny, choć mam spore wątpliwości, jeśli idzie o rolę, jaką mogła w niej odgrywać nawet wykształcona kobieta. Oraz zaraza –...
Marcin Wolski
Smród unosi się nad świątynią sztuki. Smród tchórzostwa, lęku, żeby przypadkiem nie zostać uznanym za zwolennika obecnej władzy. Nawet kolaboracja z komunizmem, i to w stanie wojennym, nie była tak hańbiąca. W dzisiejszych czasach zresztą nie chodzi nawet o osobiste poglądy twórców, lecz o to, jak ich zachowania mogą zostać ocenione przez tzw. środowisko. Zdolny reżyser Wojciech Smarzowski po otrzymaniu nagrody za „Wołyń” wpadł w panikę, fizycznie uciekał po korytarzach Teatru w Gdyni przed Jackiem Kurskim próbującym wręczyć mu trofeum, a w ramach ekspiacji nakręcił „Kler”. Podobna przygoda przydarzyła się utalentowanemu i uchodzącemu do niedawna za prawicowego reżyserowi Patrykowi Vedze. Mógł robić swoje komercyjne filmy, dopóki nie otrzymał od „Gazety Polskiej” nagrody im....
Marcin Wolski
Kiedy mogło się wydawać, że Frederick Forsyth definitywnie złamał pióro, 80-letni pisarz zaskoczył kolejną powieścią. Można przyczepić się do pomysłu wyjściowego – geniusz matematyczny u małolata tkniętego autyzmem pojawił się i w „Rain manie”, i w „Kodzie Merkurym”. Nie zauważyłem jednak, aby został wprzęgnięty w militarną rozgrywkę supermocarstw. Forsyth świetnie radzi sobie z komputerowym światem, ukazując przebieg konfliktów rozgrywających się teraz, we współczesnym świecie, o stawki, które znamy z codziennych doniesień medialnych. Agresywna polityka odradzającej się Rosji, aspiracje nuklearne Iranu, zwodnicze gry Korei Północnej to tematy kolejnych rund rozgrywki światowej przypominających bardziej dokument niż fikcję literacką. Nie padają nazwiska Trumpa, Putina czy Teresy May,...
Marcin Wolski
„Kogo Bóg chce pokarać, temu rozum odbiera!” – powiada stare przysłowie. Nie wiem, jak dotąd odbierany był radykalny zwrot Platformy na lewo przez jej tradycyjny elektorat. Wiadomo, że zwolennik jakiejś formacji potrafi dużo zrozumieć i wiele wybaczyć. Czy wszystko? Oto jest pytanie! Warto przypomnieć, że PO powstawała jako partia konserwatywno-liberalna w opozycji do dominującej na polskiej scenie SLD. Niemałą rolę odegrała kontestacja wobec poprzedniej „partii ludzi zamożnych i dobrze wykształconych”, czyli Unii Wolności. Ostatnim samobójczym krokiem UW było zlanie się z postkomunistami w tzw. LiD, który nie wszedł nawet do parlamentu. Partia Grzegorza Schetyny zdaje się popełniać wszystkie błędy swojej poprzedniczki, licząc na poparcie elity i postępowej ludzkości. Zajrzałem do...
Marcin Wolski
„Kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie świnią, ale kto na starość socjalistą pozostał, ten jest po prostu idiotą” – ten cytat doskonale pasuje jako motto pracy Manfreda Kleine-Hartlage „Dlaczego przestałem być lewakiem”. Autor, były działacz SPD, jest żywym dowodem, że lewactwo jest uleczalne, a terapia wymaga tylko krytycznego myślenia. Podstawowa różnica między socjalistą a konserwatystą polega na tym, że konserwatysta widzi świat takim, jaki on jest, socjalista zaś usiłuje go zaprojektować, zmienić, nie przejmując się ani prawami natury, ani doświadczeniami, ani zdrowym rozsądkiem. Od ponad 200 lat ponawiane są eksperymenty na żywym organizmie i oczywiście nigdzie się nie powiodły.  Od Lenina po Pol Pota doskonały system zmieniał się w swoje zaprzeczenie –...
Marcin Wolski
Dawno temu sporą popularnością cieszył się wodewil „Żołnierz królowej Madagaskaru” z piosenkami Juliana Tuwima. W 1939 roku nakręcono nawet film z Żelichowską, Ćwiklińską, Zniczem i Sempolińskim, ale taśma zaginęła w pomroce dziejowej. Z wersji nakręconej w 1958 roku zapamiętałem role Tadeusza Fijewskiego i uroczej Barbary Kwiatkowskiej oraz dwa cytaty – „Bój się Boga, Mazurkiewicz” oraz „Kaziu, nie męcz ojca!”. Rzecz była o perypetiach nieśmiałego adwokata z prowincji, działacza na rzecz czystości obyczajów, któremu po przybyciu do Warszawy zawraca w głowie Kamilla, artystka kabaretowa. Historia powtórzyła się jako farsa za sprawą innego Kazia, nauczyciela gimnazjalnego i prawicowego fundamentalisty, który nieoczekiwanie dla wszystkich został polskim premierem i zyskał sporą...
Marcin Wolski
W świecie relatywizmu i rozchwianych wartości opoka wydaje się słowem anachronicznym, a jednocześnie wywołuje tęsknotę za czymś stałym i bezpiecznym. Przewidujący okazał się Jezus Chrystus, nadając takie imię Szymonowi, rybakowi znad jeziora Galilejskiego. Historia poszukiwań autentycznych szczątków św. Piotra opisana przez Pawła Lisickiego w „Grobie rybaka” to coś więcej niż sensacja dla tabloidów. Wrogowie chrześcijaństwa, a szczególnie katolicyzmu, dokładali wszelkich starań, aby zakwestionować pobyt Apostoła w Rzymie, jego śmierć w czasie prześladowań Nerona i autentyzm grobu, nad którym wzniósł bazylikę Konstantyn, a obecnie stoją budowle Watykanu. Niepodważalnym argumentem byłoby znalezienie autentycznych relikwii, ale w obawie przed porażką papieże wzbraniali się dopuścić...
Marcin Wolski
Im bardziej oddala się jakakolwiek szansa na odzyskanie władzy, tym bardziej agresywna staje się propaganda totalnej opozycji i tym śmielsze pogróżki i wizje przyszłych czystek. Nie wiem, kto im doradza, ale widoczna desperacja, żeby za wszelką cenę przegrać, przekroczyła poziom przeciętnego psychiatryka. Miotane są oskarżenia, oczywiście totalne, i ataki ocierające się o tzw. groźby karalne. Być może gdyby oponenci atakowali wycinkowo, przedstawiali jakieś konkrety, ich krytykę można by potraktować poważnie. A tak? Co znaczy na przykład „posprzątać po Kurskim”? Zamknąć teatr telewizji, zrezygnować z transmisji sportowych, zwolnić Sznuka i Elżbietę Jaworowicz, a pogodynki wysłać na reedukację? Gdyby znienawidzeni kaczyści zechcieli zastosować choć w części pomysły pomawiaczy i...
Marcin Wolski
Miałem przyjemność spotkać Tadeusza Konwickiego tylko raz. W jakiejś kawiarence w połowie Nowego Światu, do której zaprowadził mnie nasz wspólny wydawca Mirek Kowalski. Nie była to znacząca rozmowa, onieśmielony przeważnie milczałem, szef Nowej mówił o sprawach wydawniczych. Zresztą wkrótce nadciągnął Gustaw Holoubek i czując się jak intruz w cudzej kaplicy, szybko się pożegnałem. Toteż nic nie mogę dorzucić do obrazu, który w pracy „Cudzoziemiec tranzytowy” maluje Lidia Sadkowska-Mokkas. Był człowiekiem spełnionym, dziejowe burze (łącznie z operacją „Burza” w wileńskiej AK) traktowały go łagodnie. Na swoim szlaku Wilno–Gliwice–Kraków–Warszawa zawsze trafiał na właściwych ludzi. Do stalinizmu przystał z przekonaniem i w neofickim zrywie rzeczywiście pracował na budowie Nowej Huty,...
Marcin Wolski
Problem tli się od wielu lat. Terror osobników, których krajowym klonem jest aktualny Rzecznik Praw Obywatelskich, sprawia, że prawa zbrodniarza okazują się ważniejsze od praw ofiary, która nie żyje i nie warto się nią zajmować. Islamscy mordercy z Madrytu są od lat na wolności, a Breivik żyje w więziennym komforcie, podczas gdy mogiły jego kilkudziesięciu ofiar porosła trawa. Może jest to stan zgodny z prawem, ale nie ze sprawiedliwością. Tu nie przekonują mnie głosy idealistów i pięknoduchów z papieżem na czele. Zmiana stanowiska w tym zakresie sprzeczna jest z Pismem Świętym i dwoma tysiącami lat historii chrześcijaństwa. Pozostawienie kary Bogu to w dalszej kolejności rezygnacja z jakichkolwiek kar, dzięki którym więzienia z wolna zmieniają się w ośrodki wczasowe utrzymywane przez...
Marcin Wolski
Seryjni mordercy przeważnie nie mają swoich skłonności wypisanych na twarzy. Ted Bundy, morderca ponad 30 kobiet, uchodził za czarującego, a jego wielbicielki zasypywały go listami nawet w więzieniu, gdzie ostatecznie skończył na krześle elektrycznym. Will Hurley, bohater powieści Catherine Howard pt. „Dziewczyna kłamcy”, skazany za siedem zbrodni i odsiadujący dożywocie w zakładzie psychiatrycznym, też był uosobieniem sympatycznego studenta, dopóki nie został schwytany i nie przyznał się do zabójstw. Wszyscy mu uwierzyli, łącznie z jego dziewczyną, Alison. Ta uciekła do innego kraju, zerwała wszelkie kontakty z dawnym środowiskiem i próbowała zapomnieć. Prawie jej się udało. Aż do chwili, kiedy po 10 latach znów zaczynają ginąć młode dziewczyny. Miejsce (kanał w uniwersyteckiej części...
Marcin Wolski
Mam jedno wielkie marzenie. Chciałbym porozmawiać z jednym żywym szeregowym lemingiem. Na spokojnie. Bez emocji, inwektyw, zabiegów erystycznych mających dowieść, że jestem idiotą, niegodziwcem, chamem. Doświadczenia nie są zachęcające. Dość często ktoś z tej kategorii dzwoni do „W tyle wizji”, po czym wylewa na nas stek inwektyw, a gdy usiłuję wejść w słowo i dopytać o konkretne argumenty, szanowny rozmówca ciska słuchawką. Ale wyobraźmy sobie, że udałoby się nawiązać dialog. Na przykład rozmówca uwierzył, że jestem niezależnym badaczem z postępowej zachodniej uczelni.  Pytam o powody zajmowanego przezeń stanowiska. Poszkodowani osobiście przez PiS są usprawiedliwieni, podobnie jak ci, którzy mają powody obawiać się, że o szóstej rano zapuka do nich CBA. Ale cała reszta? Co ich...
Marcin Wolski
Siła wspomnień. Tysiące fragmentów składających się na bukiet dźwięków, smaków i zapachów przyjaźni. Żywiczna woń sosen wokół anińskiego liceum, smak piwa na konwencie w Staszowie, zakurzone pryzmy gazet w redakcji „Fantastyki”, lodowaty chłód nocy w Niedzicy i szmer nigdy nie skończonych rozmów aż po świt. O przyszłości, o Polsce! Parowski był moim przyjacielem i w pewnym sensie mentorem, jeśli można tak mówić o człowieku ledwie pół roku starszym. Kolega z równoległej, a potem, gdy zostałem na drugi rok – starszej klasy. Wielki, rudy, poważny. Z podziwem czytałem jego recenzje filmowe w latach 70. Mądre, przenikliwe. Wiedziałem, że w okresie Solidarności zespół „Politechnika” demokratycznie wybrał go na naczelnego. A potem przypadkowe spotkanie z nim w samym dołku stanu wojennego...
Marcin Wolski
Nieoczekiwana porażka medialna wywołała w szeregach opozycji nastroje desperackie. A to, co wydawało się koszmarem sennym, czyli wygrana Dobrej Zmiany w kolejnych wyborach, staje się bardzo prawdopodobną sytuacją. Niestety panika jest złym doradcą i rzadko skutkuje dobrymi pomysłami. Totalsi podzielili się na dwie grupy – pierwsi chcą jeszcze bardziej jednoczyć się. Drudzy widzą, że mogą na tym więcej stracić niż zyskać i proponują iść osobno. Dwa bloki lewicowy i centrowy argumentują, że nie dostaną wprawdzie premii za jedność, ale ta premia działa tylko wtedy, gdy zjednoczenie dokonuje się na bazie wspólnych wartości, a nie jedynie pod emocjonalnym hasłem: pokonać PiS. Trwa poszukiwanie dodatkowego elektoratu i jakiś mędrzec wymyślił postawienie na samorządy. Jeśli nawet nie uda się...

Pages