Nad Wisłą jak nad Dnieprem. Wschód kontra zachód

Od początku swojej niepodległości w 1991 roku ukraińskie społeczeństwo przeżyło wiele zawirowań i podziałów. Jednym z najważniejszych był i pozostaje podział regionalny. Walka prosowieckich i prozachodnich wartości wciąż trwa. Także wśród emigrantów, którzy szukają szczęścia w Polsce.

Czytelnicy „Gazety Polskiej” zapewne wiedzą, że często podnoszony w analizach umowny podział Ukrainy na wschód i zachód to przede wszystkim różne wizje rozwoju Ukrainy. Wschód od zawsze wybierał współpracę z Rosją i krajami Wspólnoty Niepodległych Państw, podczas gdy część zachodnia była zorientowana na Europę. O tym, jak ma się to po wyborach, przeczytają Państwo i w tym numerze „GP”. Jak jednak wygląda podział społeczny ukraińskiej diaspory w Polsce? Na przykładzie Warszawy można zaobserwować różnicę między tymi wspólnotami.

Tańczą osobno
W Warszawie Ukraińcy są skupieni w trzech dużych grupach. Jest grupa miejscowych – są urodzeni w Polsce, mają ukraińskie pochodzenie; to ludzie z zachodniej części kraju (granicą umownie jest Kijów). Poza tym są przybysze z centrum oraz ze wschodu Ukrainy. Ten geograficzny podział ma wpływ na wiele aspektów życia. To on determinuje wybór programów telewizyjnych, gazet, a nawet muzyki. Dlaczego? Oczywiście chodzi o język, w którym Ukraińcy porozumiewają się w codziennych sytuacjach. I tu nie ma zaskoczenia – zachód jest głównie ukraińskojęzyczny, a centrum i wschód – rosyjskojęzyczne.
Podział między emigrantami znad Dniepru jest widoczny nawet ze względu na miejsca spotkań. Dla miejscowych i zachodnich głównym punktem kontaktowym jest cerkiew (w wypadku Warszawy jest to parafia greckokatolicka pw. Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny). To zresztą zrozumiałe – na zachodzie Ukrainy żywa jest kultura religijna, przestrzeganie postów, cotygodniowy udział we mszy św. i tak dalej. Tymczasem mieszkańcy wschodu są generalnie neutralni religijnie, a jeśli już, to często postrzegają się jako...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: