Krzysztof Wołodźko

Niewykluczone, że najbliższe miesiące będą oznaczały nowe potężne trudności lewicy. Swoje wezmą liberałowie, ale i PiS powinien umieć na tym skorzystać. Zapowiadało się tak ładnie, europejsko, tęczowo i z socjalną nutą – Robert Biedroń bo sukcesie Wiosny i zdobyciu mandatu europarlamentarzysty wydawał się człowiekiem, który wreszcie połączy w jedno bardziej obyczajową i wyraźniej prosocjalną lewicę. Sprzyjający lewicy publicyści chętnie podkreślali, że to polityk, któremu wreszcie udało się przebić do mniejszych ośrodków z bardziej progresywnym przekazem. I rzeczywiście, eko-tęczowo-wegańska młodzież z Polski B pokochała pierwszego geja Rzeczypospolitej. Młodzież z Marszów Równości, które w ostatnich latach zdobywają sobie przyczółki poza metropoliami, ruszyła do pochodów.  ...
Dla lewicowo-liberalnych środowisk w Polsce kulturowe wojny na Zachodzie są świetną okazją do lokalnej rewolty. Nawet jeśli nad Wisłą jest ona tylko cieniem realnych, groźnych i brutalnych konfliktów w USA – wzmacnia poczucie własnego kosmopolityzmu.  Uczestnicy lewacko-liberalnych happeningów, a niekiedy zwykłych aktów wandalizmu, nie mają poczucia karykaturalności pewnych reakcji, ponieważ funkcjonują wewnątrz znaczeniowego gabinetu luster: widzą tylko własne odbicia – etycznie zawsze słuszne i estetycznie pozytywnie radykalne – jak sądzą. Gdy przez Polskę zaczęły przetaczać się akcje wzorowane na amerykańskich i zachodnioeuropejskich „Black Lives Matter”, nie mogłem pozbyć się smutnego poczucia, że to kolejne kulturowe zapożyczenie. Starsi i młodsi kładli się pokotem na...
za darmo
Czy klasyczna amerykańska kryminalna formuła filmowa wciąż się sprawdza? Zdecydowanie – tak. „Perry Mason” to nowy serial HBO. A ściśle mówiąc: to kolejna interpretacja kultowej serii książkowej, przeniesionej również na małe i duże ekrany. Tylko w języku polskim ukazało się ponad pięćdziesiąt przekładów powieści Erle’a Stanley’a Gardnera, których główną postacią jest amerykański prawnik i detektyw. Los Angeles, początek lat 30. XX wieku. Perry Mason (Matthew Rhys) karierę ma dopiero przed sobą. Ta serialowa sztuczka, nie tak rzadka, pozwala uniknąć wyeksploatowanych wcześniej wątków. Widzimy nieco neurotycznego, niebezpiecznie balansującego na granicy zawodowej i życiowej porażki człowieka. Mason bez powodzenia stara się rozgrywać swoje małe gry z grubymi rybami show biznesu. Wygląda...
za darmo
Jan Śpiewak pokazał, że Rafał Trzaskowski coraz wyraźniej umywa ręce od problemów Warszawy. Jako prezydent Polski obecny włodarz stolicy robiłby pewnie to samo.   Koniec zimy 2020 roku, Warszawa. Wraz z działaczką lokatorską Ewą Andruszkiewicz siedzimy w mieszkaniu Jana Śpiewaka. Robię z nimi wywiad dla Instytutu Spraw Obywatelskich na temat stołecznej reprywatyzacji. Miejski aktywista nie bierze jeńców: ostro mówi o liberalnym środowisku, z którego się wywodzi, o bezwzględności i hipokryzji liberalnych elit, które pod płaszczykiem obrony demokracji walczą o własne interesy. Polityczny wyrok Przypomina: „Ratusz przestał po wybuchu afery reprywatyzacyjnej wydawać decyzje reprywatyzacyjne. Ale nie wyjaśnił, dlaczego i czy tak już pozostanie. Widocznie uznali, że póki co lepiej to...
Przyzwyczailiśmy się, że akcja większości seriali pokazywanych przez platformy streamingowe dzieje się gdzieś w Stanach lub zachodniej Europie. Mówiąc żartem: takie są koszty pośrednie wyjścia z sowieckiej/rosyjskiej strefy wpływów i zdecydowanie nie ma na co narzekać. Dobrze jednak czasami zobaczyć film, którego akcja nie dzieje się na przykład w USA. Tak jest w wypadku serialu „Tropiciele” („Trackers”), thrillera z mocnym wątkiem kryminalnym, pokazywanego od niedawna na HBO. Jego wielowątkowa akcja dzieje się współcześnie w Republice Południowej Afryki. Tam też nakręcono niemal całość. Lokalni islamscy radykałowie i Al Kaida, przemytnicy diamentów i zagrożonych wyginięciem czarnych nosorożców, międzynarodowa zorganizowana przestępczość, polityczno-historyczny kontekst właściwy dla...
Spór między Rafałem Trzaskowskim a prezydentem Dudą dotyczący dużych inwestycji pokazuje, że elity III RP wciąż myślą, jak utrzymać gospodarcze zapóźnienie Polski wobec Zachodu.   Gdy zaraz na początku nie-kampanii Rafała Trzaskowskiego pojawiły się jego pierwsze krytyczne wypowiedzi dotyczące przekopu Mierzei Wiślanej i Centralnego Portu Komunikacyjnego, uszczypnąłem się raz i drugi w rękę. Trudno było przez moment uwierzyć, że człowiek, który w 2020 roku ma ambicje zostać prezydentem Polski, mówi do nas właściwie językiem Tadeusza Syryjczyka z początku lat 90. To właśnie ten polityk zasłynął wówczas wypowiedzią, że w Polsce najlepsza polityka przemysłowa to jej brak.   Przestarzała ideologia III RP Powyższe słowa z czasem stały się symbolem tego, jak elity III RP widzą...
„Wielka” na swój pokrętny sposób potwierdza fascynację rosyjskim absolutyzmem wśród zachodnich artystów – choć czyni to w sposób właściwy współczesnej masowej, tiktokowej estetyce. To serial ignorujący historyczne fakty.   Jesienią 2019 roku miniserial „Katarzyna Wielka” był jednym z najczęściej dyskutowanych filmów, jakie pokazała HBO. Apologetyczny wizerunek cesarzowej, polityczna intryga opowiedziana tak, by usprawiedliwić jej postać, irytowała co wnikliwszych widzów. Nie bez przyczyny pytano, czy serial jest kolejnym świadectwem zauroczenia Zachodu absolutystyczną i imperialną Rosją. Serial „Wielka” napisał i wyprodukował Tony McNamara, scenarzysta głośnej „Faworyty”. Za tamten film, opowiadający o brytyjskiej królowej Annie i jej faworytach-kochankach, McNamara był...
Lewicowo-liberalna inteligencja niemal do perfekcji opanowała taktykę szlachetnego demokraty krzywdzonego przez despotyczny reżim. Po co jej to ułatwiać?   Jeszcze kilka tygodni temu ludzie związani z opozycją straszyli polityków i elektorat rządzącej partii rozwiązaniami siłowymi. Grożono wieszaniem i fizycznym unicestwieniem. Swoje dołożył w paskudnym stylu również Radosław Sikorski, pisząc na Twitterze do Krystyny Pawłowicz: „Zamknij się, wariatko”. To wszystko przestaje już dziwić – stało się obyczajem elit III RP. Brutalizacja języka liberalnego mainstreamu i jego opiniotwórczych kręgów jest czymś dobrze widzianym przez elektorat anty-PiS-u.   Wyższa kultura i niski hejt Czasem można odnieść wrażenie, że im gorętsze w tych środowiskach deklaracje uczestnictwa w...
Mainstreamowy liberalizm w Polsce nie ma charakteru wolnościowego. Ani nawet demokratycznego. Jest doktryną władzy staro-nowych elit, które w okolicach Okrągłego Stołu zdobyły dla siebie III Rzeczpospolitą. Jest ideologią legitymizującą budowę państwa, w którym nieliczna nowobogacka oligarchia sprawowała rząd dusz nad społeczeństwem na wiecznym dorobku.   Historycznie liberalizm nigdy nie miał w Polsce zbyt silnej pozycji. Był raczej ideologią naśladownictwa mieszczańskiego Zachodu. Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że historycznie nie wyszedł daleko poza dziedzictwo braci Wincentego i Bonawentury Niemojowskich. Urodzeni w przedostatniej dekadzie XVIII wieku, starali się w czasach Królestwa Polskiego i powstania listopadowego krzewić liberalną doktrynę w arcytrudnych...
Klisze zaczerpnięte z amerykańskiego kina gangsterskiego, nieco nazbyt kiczowaty horror, coraz popularniejsze wątki z historii alternatywnej, meksykańskie wierzenia i latynoamerykańska muzyka, niemiecki nazizm przenikający do USA – oto w dużym skrócie „Dom grozy: Miasto Aniołów”, spin-off serialu „Penny Dreadful”. Właściwie to nie mogło się obyć bez odrobiny kiczu. „Penny Dreadful” to przecież oryginalnie „strachy za grosza”. Popularne jeszcze w XIX wieku w Anglii niezbyt wysokich lotów opowiadania grozy wydawane w formie kosztujących pensa broszur. Niestety, w Polsce nazbyt często tłumaczy się zbyt dowolnie oryginalnie tytuły. I stąd kłopot – bo w „Mieście Aniołów” żadnego domu grozy nie uświadczymy. Jest za to Los Angeles końca lat 30. XX wieku. Jest też całkiem niezła kryminalna i...
Tegoroczne obchody 1 maja nie wypadły szczególnie okazale. Działacze parlamentarnej i pozaparlamentarnej lewicy składali kwiaty i solennie zapewniali, że pamiętają o wszystkim, o czym lewica winna pamiętać. Rzecz jasna, obchody Święta Pracy poważnie odchudziła także pandemia – stąd ich niemal ponury charakter w niepięknych okolicznościach przyrody. Ale chyba chodzi też o coś więcej.  Od dobrych paru lat najważniejszym świętem lewicy w Polsce nie jest 1 maja, lecz rozciągnięty praktycznie na cały sezon wiosenno-letni czas marszów równości. Inauguracja to 8 marca, czyli Dzień Kobiet, z reguły obchodzony coraz bardziej w duchu LGBTQ+. To fenomen wyraźnie dostrzegany i w trakcie parad/marszów równości, i w mediach społecznościowych. Zmiana pokoleniowa na lewicy zrobiła swoje. Dobrze...
Pandemia pokazała, że polska gospodarka nie może już funkcjonować według reguł gry określonych jeszcze w początkach III RP. Prowadziły one bowiem zarówno do osłabienia polskiego kapitału, jak i znacznej emigracji zarobkowej.   Ostatnie tygodnie wstrząsnęły nie tylko biegiem politycznych wydarzeń. Spowodowały niespotykane od dekad rozchwianie gospodarcze. O ile początki społeczne kwarantanny przyjęliśmy jako społeczeństwo ze zrozumieniem, o tyle kolejne tygodnie to dla wielu polskich rodzin czas narastającego niepokoju o sprawy finansowe i zawodowe. A to od nich zależy codzienny byt mnóstwa z nas. Rząd uruchomił kolejne mechanizmy w ramach Tarczy Antykryzysowej, ale nie łagodzi to przecież wszystkich skutków pandemii.   Błędy początków przemian Ludzie nie tylko chcą wrócić...
Popkultura od pewnego czasu upodobała sobie alternatywne historie Europy, USA i świata. Seriale takie jak „Człowiek z Wysokiego Zamku”, „SS-GB”, „1983”, „For All Mankind” zdobyły sobie wierną widownię. „Spisek przeciwko Ameryce”, na podstawie powieści Philipa Rotha pod tym samym tytułem, ukazuje USA w latach 40. Władzę traci Franklin Delano Roosevelt, zyskuje Charles Augustus Lindbergh. To również postać historyczna – słynny amerykański pionier lotnictwa. Serialowy Lindbergh wprost sprzyja hitlerowskim Niemcom. Pod jego rządami narasta prześladowanie Żydów. Rzecz całą oglądamy właśnie oczami żydowskiej rodziny – są wśród niej niezłomni przeciwnicy nowego porządku, są i kolaboranci współpracujący z reżimem. Zarówno amerykańscy liberałowie, jak i nasze liberalno-lewicowe środowiska...
Gdy wybuchła pandemia, środowiska lewicowo-liberalne z miejsca skupiły się na tym, ilu wiernych może przebywać w kościele podczas obrzędów religijnych. Na celowniku znalazł się Kościół rzymskokatolicki. Nie było dnia bez dyskusji na ten temat.   Portal OKO.PRESS donosił i straszył: „Ryzyko zarażenia w kościele jest bardzo duże”, „Kościół lekceważy koronawirusa w Polsce”, „Episkopat nie odwołuje mszy”. Można było odnieść wrażenie, że pandemia jest nową okazją, by przyłożyć Kościołowi, coraz częściej sekowanemu przez niegdysiejszą lewicę laicką i jej nie tylko światopoglądową progeniturę.   O Owsiaku cisza Kościół szybko jednak przystosował się do nowych reguł życia społecznego. W okolicach Wielkanocy medialne pomstowania nieco przycichły. W pandemicznych czasach nawet w...
Pierwszy sezon „Westworld” był dystopijnym thrillerem opowiadającym o starych i nowych strachach oraz o tęsknotach ludzkości. Trzeci stał się aż nadto strzelanko-kopanką w scenerii przyszłego świata ludzi i androidów. „Westworld”, opowieść o świecie, w którym ludzie mogą spełniać swoje najmroczniejsze marzenia, korzystając z hiper-realistycznych parków rozrywki i fabuł, gdzie występują pewne swojego człowieczeństwa i realności androidy, był serialowym objawieniem 2016 roku. Atrakcyjność zapewniała mu nie tylko wielopiętrowa fabuła, ale też fakt, że widzowie niejako wespół z bohaterami poznawali prawdę tego uniwersum. Zaintrygowani towarzyszyliśmy postaciom w odkrywaniu ludzko-nieludzkiej rzeczywistości. Mitologia „Westworld” pełnymi garściami czerpała nie tylko z wyzwań epoki...
Gospodarka i ochrona zdrowia są jak dwa skrzydła, które znów pozwolą Polsce na rozwój. Najważniejszy jest dobrostan społeczeństwa, którego niemała część w ostatnich latach zobaczyła, że lepsze życie jest też dla zwykłych ludzi. W ostatnim czasie coraz głośniej słychać o pomysłach dotyczących dewastacji polityki społecznej w Polsce. Business Centre Club chce choćby likwidacji programu Rodzina 500 Plus i rezygnacji z trzynastej i czternastej emerytury. Inni mówią o zniesieniu praw pracowniczych na czas pandemii, co w polskich warunkach doprowadziłoby nie tylko do znacznej pauperyzacji i tak mniej zamożnych na ogół pracowników najemnych, ale na długo zablokowałoby życiowe szanse mnóstwa polskich rodzin i spowodowało znaczne obniżenie nigdy przecież nie za wysokich standardów zatrudnienia...
Opozycja nie domaga się stanu klęski żywiołowej z troski o dobro Polski i Polaków. Działa wedle zasady: im gorzej, tym lepiej. Tylko totalny kryzys daje jej szanse na coś w rodzaju politycznego puczu.   Opozycja chce wprowadzenia w Polsce stanu klęski żywiołowej. W ładnych słowach mówił o tym w Sejmie Borys Budka, szef Platformy Obywatelskiej: „Jedyną legalną drogą do przesunięcia wyborów, przesunięcia tego szaleństwa to jest droga stanu klęski żywiołowej, który nie niesie niebezpieczeństw jak stan wyjątkowy, ale daje możliwość, by cała klasa polityczna dzisiaj zabrała się za to, czego oczekują od nas nasi wyborcy, czyli pracy nad bezpieczeństwem zdrowotnym i ekonomicznym”. To cyniczna rozgrywka – szerokim echem odbiło się przecież nagranie z sali sejmowej, na którym Borys Budka i...
Jimmy McGill (Bob Odenkirk), prawnik o duszy szachraja i przechery, przechodzi kolejną życiową metamorfozę. Coraz mocniej utożsamia się z postacią, którą sam wykreował dla potrzeb wykonywanego zawodu – Saulem Goodmanem. Pytanie, czy Saul Dobry Człowiek (bo tak tłumaczy się to nazwisko) jest dobrą czy złą osobą, pozostaje otwarte. W piątym sezonie naprawdę kapitalnego serialu widzimy go jako niestrudzonego obrońcę zwykłych ludzi i cynicznego prawnika narkotykowego kartelu. Człowieka z sercem na dłoni, który krok po kroku uwikłał się we współpracę ze światem przestępczym. I takim zaakceptowała go jego życiowa partnerka, Kim Wexler (Rhea Seehorn). Oglądałem nowe odcinki „Zadzwoń do Saula” w tym samym czasie co drugi sezon „Kidding”. W tym drugim serialu znakomitą rolę główną gra Jim...
Walka o własne interesy uniemożliwia współpracę opozycyjnym liderom. I to nawet przeciw wspólnemu przeciwnikowi – Andrzejowi Dudzie. Małgorzacie Kidawie-Błońskiej nie udało się zbudowanie pozycji „pierwszej pośród równych” w gronie opozycyjnych kandydatów na prezydenta.   W ostatnich dniach opinia publiczna głośno komentowała dwa sondaże, które wskazywały, że w przedwyborczym wyścigu o urząd Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Małgorzata Kidawa-Błońska traci coraz bardziej na rzecz Władysława Kosiniaka-Kamysza. Sondaż Estymatora pokazywał, że polityka z Polskiego Stronnictwa Ludowego dzieli od przeciwniczki z Koalicji Obywatelskiej już tylko niecałe 2 proc. poparcia. Nieco późniejszy sondaż IBSP wskazywał niewielką przewagą kandydata ludowców. Równocześnie wszelkie dostępne badania...
Platforma Obywatelska w opozycji to tragifarsa. Platforma u władzy w czasach pandemii COVID-19 to byłaby tragedia dla Polski i Polaków.   Efektywność publicznej ochrony zdrowia – obok samodyscypliny społecznej i zdecydowanych działań rządzących – jest najistotniejszym czynnikiem w walce z koronawirusem. Globalna pandemia, z której skutkami dziś musimy mierzyć się również w Polsce, odsyła nas do dyskusji i rozwiązań zastosowanych w większości nowoczesnych państw pierwszego świata w pierwszej połowie XX wieku. Publiczne systemy ochrony zdrowia nie były komunistyczną fanaberią – wprowadzono je także w państwach kapitalistycznych, często zresztą znacznie sprawniej. Zrobiono to przede wszystkim po to, by z pomocą spójnej, scentralizowanej, pozostającej pod kontrolą państwa polityki...
Coraz to nowe próby opisania hybris, czyli ludzkiej pychy polegającej na przekonaniu, że człowiek może stuprocentowo kontrolować rzeczywistość, stanowią jeden z najważniejszych kulturowych toposów zachodniej cywilizacji. Zagadnienie to podejmują również co ambitniejsze dzieła popkultury – w ostatnim czasie choćby wysoko oceniany przez krytyków „Devs” w reżyserii Alexa Garlanda. Serial pokazywany przez HBO łączy elementy science fiction, thrillera i kryminału. „Devs” nie zagląda w odległą przyszłość – dzieje się właściwie tuż za kolejnym możliwym technologicznym zakrętem. A w pewnym sensie dzieje się teraz, gdyż jednym z głównych elementów opowieści jest kwantowy komputer o niewiarygodnej mocy obliczeniowej. A przecież już dziś Google dysponuje kwantowym procesorem, Sycamor, który o...
Politycznie epidemia COVID-19 przyszła w jednym z gorszych możliwych momentów: w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi, ogłoszonymi na 10 maja 2020 roku.   Stan epidemii w Polsce zmienia większość reguł społeczno-gospodarczych. Trudno wątpić, że ominie to politykę i dla każdej partii jest to problem. Koronawirus zmieni wszystko w skali globalnej i w skali poszczególnych krajów. W państwach demokratycznych to szczególne wyzwanie. Rządzące Polską Prawo i Sprawiedliwość w nadchodzącym czasie będzie oceniane już nie przez pryzmat hejtu płynącego z liberalnych mediów i fake newsów platformerskich trolli, ale na podstawie tego, jak poradzi sobie z rządzeniem krajem w sytuacji kryzysowej, bezprecedensowej w ciągu ostatnich 30 lat. I to nie tylko na poziomie wyzwań instytucjonalnych...
Epidemia koronawirusa pokazała nie tylko, do czego mogłoby doprowadzić zrealizowanie platformerskiej strategii prywatyzacji szpitali. Uświadamia też, jak ważny jest dobry szef na czele Ministerstwa Zdrowia „w czasach zarazy”. Nawet w szeregach opozycji słychać głosy przychylne Łukaszowi Szumowskiemu.   Profesor Łukasz Jan Szumowski, kardiolog i elektrofizjolog, objął tekę ministra zdrowia, gdy tylko zaczął rządzić premier Mateusz Morawiecki, czyli w grudniu 2017 roku. Urodzony w 1972 roku, należy do pokolenia, które swoją karierę zawodową rozpoczęło już w III RP. Szumowski to absolwent Akademii Medycznej w Warszawie. I filister akademickiej korporacji Arkonia, która od końca XIX wieku gromadzi polską brać studencką w duchu patriotycznego wychowania i samokształcenia. Stąd też być...
Kampania prezydencka 2020 roku jest kolejnym wielkim antypisowskim plebiscytem. Zdają sobie z tego sprawę zarówno formacje opozycyjne, jak i politycy rządzącej partii. Rozbieżności pomiędzy poszczególnymi kandydatami opozycji są niekiedy spore – choćby Krzysztof Bosak i Małgorzata Kidawa-Błońska to zupełnie inne politycznie światy, niemniej jednak dla nich wszystkich „antypisizm” to naprawdę istotny składnik paliwa napędowego kampanii.  Zarówno wspomniana wyżej dwójka, jak i Szymon Hołownia, Robert Biedroń i Władysław Kosiniak-Kamysz w znacznej mierze określają się nie tylko w kontrze wobec Andrzeja Dudy, ale i całego obozu Prawa i Sprawiedliwości, czy szerzej – Zjednoczonej Prawicy. I nie mają innego wyjścia, ponieważ wciąż wysokie poparcie i dla rządzącej formacji, i dla...
Liberalna opozycja uczyniła z nienawiści coś więcej niż narzędzie walki między partyjnymi konkurentami. To zdecydowanie bardziej nowa forma ideologicznej identyfikacji, o korzeniach znacznie starszych niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.   W potocznym tego słowa znaczeniu korupcja kojarzy się z łapówkarstwem, psuciem relacji choćby między obywatelami a instytucjami publicznymi – albo pod naciskiem jednej ze stron lub za sprawą cichej zmowy jednych i drugich. Myśliciele polityczni zwracają jednak uwagę, że termin korupcja ma o wiele głębsze znaczenie – oznacza psucie państwa i niszczenie społeczeństwa pod wpływem mnóstwa czynników sprowadzających się nie tylko do kwestii finansowego przekupstwa. I z całą pewnością można dziś powiedzieć, że programowa już nienawiść...
 Zdaje się, że mamy już najbardziej kasowy film polski 2020 roku. To „Zenek” w reżyserii Jana Hryniaka.   „Nikt nie słucha, a każdy zna. / Disco polo, disco polo gra. / Nikt nie słucha, a każdy wie, / przy tej muzyce dobrze bawię się” – muzyczny hit Andrzeja Marcysiaka, lepiej znanego jako Andre, wiele mówi o realiach funkcjonowania disco polo w Polsce. Skazane przez salony na bycie obciachem, disco polo przeżywa renesans. A zespół Akcent ze swoim liderem Zenonem Martyniukiem na naszych oczach przechodzi do legendy polskiej popkultury.   Serdeczny obraz Polski B Film „Zenek” w reżyserii Jana Hryniaka, ze scenariuszem Marty Hryniak, obejrzałem jeszcze przed oficjalną premierą. Nie spodziewałem się wiele. Pozytywne zaskoczenie było znaczne. Wrażenie robi szczególnie...
„Miasto noży”, krakowska powieść Wojciecha Muchy, choć momentami chropowata, to świetny materiał na scenariusz kryminalny. Do serialu, w którym nasze lata 90. by ożyły, ukrwiły się wspomnieniami godnymi przestępczych ulic Ameryki w filmach z Alem Pacino i Robertem De Niro.  Jak dobrze znacie Kraków? Często tam bywacie? Kiedy poznaliście to miasto? A jeśli żyjecie tam od dekad, to czy spędzacie czas między uczelniami, teatrami, kawiarniami na Rynku i starym domem na Salwatorze? Jeśli jesteście turystami, raczej nie byliście na osiedlu Złota Jesień, na blokowiskach na Azorach, Kurdwanowie, Woli Duchackiej. Nie kupowaliście papierosów z przemytu pod targowiskiem na Tomexie i nie grzebaliście w starzyźnie przy Hali Targowej na Grzegórzeckiej. Pewnie coś wiecie o kibicowskim światku...
Sobota wieczór, koniec grudnia, przeglądam zdjęcia Polskiej Agencji Prasowej z opozycyjnych protestów przeciwko nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych i Sądzie Najwyższym. Na kilku fotografiach starsze kobiety wznoszą w rękach „Szczerze”, książkę Donalda Tuska reklamowaną jako dziennik. Typowa scenka z ulicznych manifestacji Komitetu Obrony Plutokracji – bojowe miny, marsowe czoła, dyskretne ironiczne uśmiechy, drogie ciuchy, solidaryca na niebiesko-żółtym tle unijnych flag, nastrój fiesty, choć podszyty martyrologią kolejnych politycznych porażek.   Polska wymknęła mu się z rąk Niezły tłumek, przyznajmy, który chce udawać coś więcej – morze ludzkich głów. I czasem lubi stroić się w szaty pierwszej Solidarności, choć jest niemal wyłącznie komitetem do spraw obrony...
Żyjemy w czasach, gdy wszyscy wokół lepiej od katolików wiedzą, jak powinno wyglądać nauczanie Kościoła. Część wierzących uważa tego rodzaju symbiozę ze światem za coś oczywistego. Pytanie, na ile wpływa na to również styl wypowiedzi papieża Franciszka. Pierwszy jezuita wybrany na papieża, niegdysiejszy prymas Argentyny, kardynał Jorge Mario Bergoglio, wniósł do Kościoła ogromną, nieocenioną wrażliwość na kwestie społeczne i ekologiczne. I atmosferę południowoamerykańskiej fiesty – z jej właściwą karnawałowi niefrasobliwością. Nie wiemy, co powiedziałby na Franciszkowy raban święty Ignacy Loyola, założyciel Towarzystwa Jezusowego, czyli jezuitów, przywiązujący ogromną wagę do dyscypliny intelektualnej zakonników i czytelności katolickiego nauczania – także wobec ludzi innych wierzeń i...
Niedawne wypowiedzi szefa SLD Włodzimierza Czarzastego pokazują, że postkomuniści nie zrezygnowali z własnej narracji dotyczącej polskiej historii w XX wieku.  Bronią w ten sposób nie tylko własnych popezetpeerowskich korzeni, ale utrwalają hybrydową tożsamość III RP jako państwa głęboko schizofrenicznego, budowanego na dwóch niedających się w gruncie rzeczy pogodzić tradycjach: II Rzeczypospolitej i – o wiele bardziej – Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.  Kazimierz Pużak, przedwojenny PPS-owiec, w czasie II wojny światowej przewodniczący podziemnego parlamentu Rady Jedności Narodowej, po wojnie sądzony w Moskwie w typowo stalinowskiej karykaturze Temidy, czyli w procesie szesnastu, w swoich wspomnieniach z lat 1939–1945 pisał bez ogródek, że na terenach polskich „...
Światopoglądowy radykalizm Konfederacji i Lewicy/SLD przede wszystkim w sprawach obyczajowych sprawia, że Prawo i Sprawiedliwość jawi się jako partia środka. Szczególnie że Platforma Obywatelska skazała się na walkę o elektorat kulturowej Lewicy. Jaki jest nowy Sejm, każdy widzi: Sojusz Lewicy Demokratycznej nie powrócił w klasycznej postkomunistycznej formule, w której poglądy znaczyły jednak zdecydowanie mniej niż bieżące interesy byłej PZPR-owskiej nomenklatury i wyraźna słabość do liberalizmu gospodarczego à la III RP. Lewica szuka dziś dla siebie nowej formuły, w ramach której starzy towarzysze zmuszeni są pójść na częściowe choćby ustępstwa wobec tęczowych rewolucjonistów od Biedronia i socjalfeministek z Razem. I nawet jeśli ani o gram nie ubyło im cynizmu, to jednak potrzebują...
Wciąż mówimy o morderstwie Jolanty Brzeskiej, ale nikt nie siedzi w więzieniu. Obiecywano nam sprawiedliwość. Dziś widzimy wyroki Warszawskiego Sądu Administracyjnego. Tak ma wyglądać lepsza Polska? Tę historię dobrze już znamy. Jolanta Brzeska, działaczka lokatorska z Nabielaka 9, w marcu 2011 roku zginęła w Lesie Kabackim. Najpierw wokół jej śmierci zapadła zmowa milczenia. Nie była bardzo ważną osobą, lecz zwykłą kobietą w prywatnej kamienicy. Prawie wszyscy odwrócili głowy. Ale jej przyjaciele nie dali o niej zapomnieć. Stała się wyrzutem sumienia. Wciąż jednak oficjalnie nie wiemy, kto spalił ją żywcem. To przerażające. Czy o taką Polskę, która nie jest w stanie ukarać morderców słabszych ludzi, walczyli ludzie pierwszej Solidarności? Kopanie po nerach 23 października 2019...
Polski model państwa dobrobytu nie może opierać się tylko na transferach socjalnych. Wymaga przemyślenia, co w ogóle oznacza dobre państwo i czy ogranicza się jedynie do większej niż kiedykolwiek w dziejach III Rzeczpospolitej budżetowej hojności. Powyborcza sytuacja stawia nowe wyzwania przed Zjednoczoną Prawicą. Czytelne są źródła nowych napięć: z jednej strony poszerzenie elektoratu i utrzymanie poparcia większości dotychczasowych wyborców są wskazywane jako zjawiska pozytywne. Z drugiej strony – powrót lewicy do parlamentu (tym razem w postkomunistyczno-tęczowym wydaniu), a także wyborczy sukces narodowo-ultraliberalnej Konfederacji utrudnia szybszy marsz ku ustrojowym przemianom, których wyraźnie oczekiwano w obozie Dobrej Zmiany.   Socjałowie czy liberałowie? Zjednoczona...
Piąty sezon pokazywanego na Netflixie „Peaky Blinders” ugruntowuje pozycję serialu jako lidera wśród kryminalnych opowieści z historycznym tłem. Ta prawda tnie po oczach jak rzeźnicki nóż. Dekadę temu sądziłem, że serialom kryminalnym nie może się przydarzyć nic lepszego niż „Zakazane Imperium”, czyli amerykański „Boardwalk Empire” z genialną rolą główną Steve’ego Buscemi jako Enocha Nucky’ego Thompsona. Ale kilka lat później Anglicy wyprodukowali „Peaky Blinders” (reż. Steven Knight), który bezlitośnie zdeklasował konkurencję. Opowieść o Tommym Shelby (Cillian Murphy) i jego rodzinnym gangu z Birmingham stała się nie tylko łotrowską sagą. To opowieść o Anglii, Szkocji, Irlandii, Stanach Zjednoczonych w pierwszych dekadach XX wieku. To świat wyższych sfer i zaułków, w których ludzie...
„Katarzyna Wielka”, czyli miniserial HBO, to solidne ocieplanie wizerunku rosyjskiej imperatorowej. I bardziej bajeczka niż epopeja historyczna. HBO szumnie zapowiadało swoją nową produkcję. Na tyle zmyślnie, że naprawdę czekałem na dzień październikowej premiery. Niestety, po obejrzeniu poczułem się mocno zawiedziony. Niemal całą fabułę – poza pewnym koniecznym tłem historycznym i społecznym – wypełniają dworskie intrygi i romanse. Osnową czteroodcinkowego serialu jest mocno podkoloryzowana miłość między Katarzyną II, czyli Zofią Fryderyką Augustą, wcześniej niemiecką księżniczką (Helen Mirren), a Grigorijem Potiomkinem (Jason Clarke), który zawrotną karierę w cesarstwie rosyjskim zawdzięczał tyleż swoim talentom i pewnemu sprytowi, co wtajemniczeniu w alkowę carycy. Uprzedzając...
Wspólnoty/jedności nie da się zadekretować – próbowali tego wszelkimi sposobami komuniści przez kilka dekad i wciąż napotykali opór. Wspólnota powstaje tam, gdzie możliwe jest zakorzenienie we własnej ziemi, kulturze i wierze, jedność długofalowych celów i dobrostan jak najszerszych grup społecznych. Najnowszy numer „Christianitas”, bodaj najważniejszego katolickiego pisma idei w naszym kraju, podejmuje niebagatelną kwestię: Kościół po 30 latach nowej Polski. Nie otrzymujemy jedynie ściśle konfesyjnej publicystyki, ale artykuły opisujące sprawy społeczne, polityczne, dotyczące choćby mediów i klasy politycznej III RP. Redaktor Tomasz Rowiński w artykule „Rozkosze złudnej jedności. Uwagi na śmierć prezydenta Adamowicza” gorzko pisze: „Oglądam to od lat: to kiwanie mądrymi głowami, że...
„Joker” w reżyserii Todda Phillipsa to dojrzały dramat psychologiczny i społeczny. Oskarżenie pod adresem świata, który wraz z nędzą tworzy występek. Dla wielu ten film będzie zdecydowanie zbyt lewicowy. Gotham City jest w nim pokazane jako miasto, którym rządzi skorumpowany establishment, zwijanie usług publicznych potęguje nędzę, a brak ochrony medycznej spycha słabych w odmęty rozpaczy i szaleństwa. Ale taką korelację między biedą a występkiem już dawno temu pokazał w swoim „Państwie” Platon. To niezwykłe, jak najstarsze filozoficzne tropy wracają w ambitniejszych popkulturowych dziełach. O „Jokerze” jest głośno. Znakomita, choć sięgająca też do klisz, fabuła (wątek z rzeczywistością urojoną) to niejedyny jego walor. Wspaniałą pracę wykonał Joaquin Phoenix jako główny bohater....
„Ciemny Kryształ: Czas buntu” – serialowy prequel kultowego filmu z początku lat 80. jest nie tylko baśnią w klimacie dark fantasy. To technologiczny majstersztyk, przenoszący kukiełkową animację w rejony niegdyś jej niedostępne.   Amerykańsko-brytyjski pierwowzór netflixowego serialu, czyli „Ciemny Kryształ” („The Dark Crystal”), wyreżyserowali Frank Oz i Jim Henson. Tak, tego drugiego słusznie skojarzą Państwo z „Muppet Show” i „Ulicą Sezamkową”. Są twórcy, którzy lubią raz po raz uciec swojej pogodnej twórczości w zupełnie inną stronę. Tak było i w tym wypadku. „Ciemny Kryształ” był niepokojącą baśnią, w której silni byli źli i okrutni. Dziesięcioodcinkowa, serialowa wersja „Ciemnego Kryształu” rozwija pierwotną opowieść. Planeta Thra cierpi pod jarzmem przybyszów z kosmosu...
PiS dokonał politycznie rzeczy dotąd niemożliwej: złamał reguły mainstreamowych dyskusji o kwestiach społeczno-gospodarczych. Nie tylko przez własną opowieść o Polsce, lecz także przez jej uwiarygodnienie dzięki polityce 500+. Przełamanie tej ustrojowej wręcz niemożności sprawia intelektualną trudność ludziom przyzwyczajonym do status quo III RP. Ultraliberalizm to ideologia, która solidnie umeblowała głowy mnóstwa opiniotwórczych środowisk. Dlatego dziś ludzie do niej przywykli roją sobie, że obecnie „państwo organizuje życie od urodzenia aż do starości” w ramach „narodowego państwa opiekuńczego”. Ale czy normalność to aby na pewno „państwowa nadopiekuńczość”?   Czemu się dziwi red. Stankiewicz? Uruchomienie efektywnych programów prorodzinnych i prospołecznych, zupełnie...
„To” Stephena Kinga jest horrorem z wyższej półki – opowieścią o dorastaniu, stracie kogoś najbliższego, niepewnym losie i strachu, który chwyta za gardło dzieci i dorosłych. Niestety, druga część najnowszej ekranizacji tej słynnej powieści dużo z tego zgubiła. Pierwsza część „To” w reżyserii Andy’ego Muschiettiego weszła do kin w 2017 roku. I nie zawiodła: także dlatego, że filmową fabułę celowo przesunięto o kilka dekad, aż do lat 80. Dzięki temu pokolenie dzisiejszych czterdziesto-, pięćdziesięciolatków lepiej się odnalazło w świetnie odtworzonej scenografii miasteczka Derry w pełnym mgły i stukostrachów stanie Maine. Na „To” patrzyło się z pełną satysfakcją – choć ekranizacja sporo uprościła z książkowej fabuły, to subtelne aluzje do przedwiecznego żółwia Maturina sugerowały, że...
Sześcioodcinkowy serial opowiadający historię Eliego Cohena, izraelskiego szpiega, który w latach 60. XX wieku działał w Syrii i przeniknął głęboko do struktur tamtejszych arabskich władz, to bardzo śmiały eksperyment z filmem szpiegowskim. „The Spy” z Saszą Baronem Cohenem trzeba zobaczyć! Po pierwsze, ze względu na główną rolę słynnego komika, którego wielu wciąż najbardziej kojarzy z politycznie niepoprawną kinową opowieścią o Boracie – wyimaginowanym dziennikarzu kazachskiej telewizji, który ruszył w prześmiewczą podróż po USA. Przyznam szczerze, że obawiałem się nieco, iż w trakcie oglądania „Szpiega” co i rusz będę sobie przypominał tamtą barwną postać. Po drugie, „The Spy” to nie klasyczna produkcja szpiegowska, skupiona wyłącznie na wartkiej polityczno-sensacyjnej fabule. To...
Nie tylko potrawy mają swój smak i aromat. Muzyka, filmy, wszelkie popkulturowe artefakty również. Tymi smakami nie rządzi jednak pięć zmysłów ciała, ale wyobraźnia. Uwielbiam seriale fantastyczne, bo dawno temu rozsmakowałem się w „Star Trek. Next Generation”. Uwielbiam seriale kryminalne, bo dawno temu zachwycił mnie „Crime Story” i pochodzący stamtąd song „Runaway” Dela Shannona. A teraz polecam serial HBO „Miasto na wzgórzu” Charliego McLean’a. Choć w serialowym uniwersum poprzeczka podniesiona jest naprawdę bardzo wysoko, „Miasto...” zachwyci i wciągnie każdego, kto lubi kryminał z niespiesznie budowaną intrygą, wyrazistymi i świetnie zagranymi rolami i dobrze zarysowanym tłem społecznym i obyczajowym. To nie jest rzecz z cyklu „zabili go i uciekł”, i nic w stylu „Gotham”. To...
Niewykluczone, że trzeci sezon hiszpańskiego serialu kryminalnego „Dom z papieru” najbardziej zostanie zapamiętany z krakowskiej hecy tuż pod nosem Jacka Majchrowskiego. W drugiej połowie lipca na tamtejszym Rynku Głównym, tuż obok rzeźby Igora Mitoraja „Eros Bendato”, stanęła wielka maska Salvadora Dali. Szybko się okazało, że to element promocji kolejnego sezonu serialu. Ktoś czegoś ponoć nie doczytał i obciążył Netflixa kwotą 247 złotych – jak za wystawienie rzeźby. A przecież chodziło o ponoć dwadzieścia razy droższą reklamę. Wróćmy do serialu. Pierwszy sezon „Domu z papieru” intrygował pomysłem na „skok stulecia”. Przypomnijmy: mężczyzna, który pozbył się swej prawdziwej tożsamości, ukryty za pseudonimem „Profesor”, rekrutuje grupę ośmiorga przestępców o najróżniejszych...
Zapewne część z Państwa kojarzy z czasów PRL instytucję „patykiem pisanego”, czyli najtańszego wina, zwanego też jabolem czy jabcokiem. Nikt o zdrowych zmysłach po to nie sięgał – ale też nie były to czasy zdrowym zmysłom sprzyjające. Jabol był trochę jak cały realny socjalizm: tani, ale obrzydliwy, i solidnie zaburzał kontakt z rzeczywistością. Nie bez powodu nazywano go też niekiedy mózgotrzepem – choć zasadniczo niezbyt dobrze działał na cały organizm. Pewnie trochę purnonsensowo, ale z „patykiem pisanym” skojarzyły mi się obietnice wyborcze Platformy Obywatelskiej. Nie tylko sześciopak Grzegorza Schetyny, ale i cały „gospodarczy” program Platformy Obywatelskiej, przedstawiony niedawno na Forum Programowym Koalicji Obywatelskiej przez prof. Andrzeja Rzońcę. Jest tam właściwie...
Jak stworzyć serial, którego kolejna odsłona bije rekordy globalnej oglądalności? Bierzemy kilka amerykańskich dzieciaków, nostalgię za tamtejszą popkulturą z lat 80. i atmosferą małych miasteczek, dodajemy paranormalne zjawiska, alternatywne światy i nieco geopolityki z czasów Żelaznej Kurtyny. I jeśli wkręcimy w to wszystko wartką fabułę – sukces gwarantowany. Mowa oczywiście o netflixowym serialu „Stranger Things”. 4 lipca widzowie na całym świecie mogli obejrzeć najnowszy odcinek trzeciego sezonu jednej z najbardziej popularnych produkcji amerykańskich tej platformy streamingowej. Choć termin ten chyba już nie oddaje specyfiki Netflixa, który najlepiej nazwać dziś potężnym i coraz bardziej wpływowym generatorem globalnej popkultury. Mówiąc pół żartem, pół serio: dopóki Ameryka...

Pages