Krzysztof Wołodźko

Krzysztof Wołodźko
Wspólnoty/jedności nie da się zadekretować – próbowali tego wszelkimi sposobami komuniści przez kilka dekad i wciąż napotykali opór. Wspólnota powstaje tam, gdzie możliwe jest zakorzenienie we własnej ziemi, kulturze i wierze, jedność długofalowych celów i dobrostan jak najszerszych grup społecznych. Najnowszy numer „Christianitas”, bodaj najważniejszego katolickiego pisma idei w naszym kraju, podejmuje niebagatelną kwestię: Kościół po 30 latach nowej Polski. Nie otrzymujemy jedynie ściśle konfesyjnej publicystyki, ale artykuły opisujące sprawy społeczne, polityczne, dotyczące choćby mediów i klasy politycznej III RP. Redaktor Tomasz Rowiński w artykule „Rozkosze złudnej jedności. Uwagi na śmierć prezydenta Adamowicza” gorzko pisze: „Oglądam to od lat: to kiwanie mądrymi głowami, że...
Krzysztof Wołodźko
„Joker” w reżyserii Todda Phillipsa to dojrzały dramat psychologiczny i społeczny. Oskarżenie pod adresem świata, który wraz z nędzą tworzy występek. Dla wielu ten film będzie zdecydowanie zbyt lewicowy. Gotham City jest w nim pokazane jako miasto, którym rządzi skorumpowany establishment, zwijanie usług publicznych potęguje nędzę, a brak ochrony medycznej spycha słabych w odmęty rozpaczy i szaleństwa. Ale taką korelację między biedą a występkiem już dawno temu pokazał w swoim „Państwie” Platon. To niezwykłe, jak najstarsze filozoficzne tropy wracają w ambitniejszych popkulturowych dziełach. O „Jokerze” jest głośno. Znakomita, choć sięgająca też do klisz, fabuła (wątek z rzeczywistością urojoną) to niejedyny jego walor. Wspaniałą pracę wykonał Joaquin Phoenix jako główny bohater....
Krzysztof Wołodźko
„Ciemny Kryształ: Czas buntu” – serialowy prequel kultowego filmu z początku lat 80. jest nie tylko baśnią w klimacie dark fantasy. To technologiczny majstersztyk, przenoszący kukiełkową animację w rejony niegdyś jej niedostępne.   Amerykańsko-brytyjski pierwowzór netflixowego serialu, czyli „Ciemny Kryształ” („The Dark Crystal”), wyreżyserowali Frank Oz i Jim Henson. Tak, tego drugiego słusznie skojarzą Państwo z „Muppet Show” i „Ulicą Sezamkową”. Są twórcy, którzy lubią raz po raz uciec swojej pogodnej twórczości w zupełnie inną stronę. Tak było i w tym wypadku. „Ciemny Kryształ” był niepokojącą baśnią, w której silni byli źli i okrutni. Dziesięcioodcinkowa, serialowa wersja „Ciemnego Kryształu” rozwija pierwotną opowieść. Planeta Thra cierpi pod jarzmem przybyszów z kosmosu...
Krzysztof Wołodźko
PiS dokonał politycznie rzeczy dotąd niemożliwej: złamał reguły mainstreamowych dyskusji o kwestiach społeczno-gospodarczych. Nie tylko przez własną opowieść o Polsce, lecz także przez jej uwiarygodnienie dzięki polityce 500+. Przełamanie tej ustrojowej wręcz niemożności sprawia intelektualną trudność ludziom przyzwyczajonym do status quo III RP. Ultraliberalizm to ideologia, która solidnie umeblowała głowy mnóstwa opiniotwórczych środowisk. Dlatego dziś ludzie do niej przywykli roją sobie, że obecnie „państwo organizuje życie od urodzenia aż do starości” w ramach „narodowego państwa opiekuńczego”. Ale czy normalność to aby na pewno „państwowa nadopiekuńczość”?   Czemu się dziwi red. Stankiewicz? Uruchomienie efektywnych programów prorodzinnych i prospołecznych, zupełnie...
Krzysztof Wołodźko
„To” Stephena Kinga jest horrorem z wyższej półki – opowieścią o dorastaniu, stracie kogoś najbliższego, niepewnym losie i strachu, który chwyta za gardło dzieci i dorosłych. Niestety, druga część najnowszej ekranizacji tej słynnej powieści dużo z tego zgubiła. Pierwsza część „To” w reżyserii Andy’ego Muschiettiego weszła do kin w 2017 roku. I nie zawiodła: także dlatego, że filmową fabułę celowo przesunięto o kilka dekad, aż do lat 80. Dzięki temu pokolenie dzisiejszych czterdziesto-, pięćdziesięciolatków lepiej się odnalazło w świetnie odtworzonej scenografii miasteczka Derry w pełnym mgły i stukostrachów stanie Maine. Na „To” patrzyło się z pełną satysfakcją – choć ekranizacja sporo uprościła z książkowej fabuły, to subtelne aluzje do przedwiecznego żółwia Maturina sugerowały, że...
Krzysztof Wołodźko
Sześcioodcinkowy serial opowiadający historię Eliego Cohena, izraelskiego szpiega, który w latach 60. XX wieku działał w Syrii i przeniknął głęboko do struktur tamtejszych arabskich władz, to bardzo śmiały eksperyment z filmem szpiegowskim. „The Spy” z Saszą Baronem Cohenem trzeba zobaczyć! Po pierwsze, ze względu na główną rolę słynnego komika, którego wielu wciąż najbardziej kojarzy z politycznie niepoprawną kinową opowieścią o Boracie – wyimaginowanym dziennikarzu kazachskiej telewizji, który ruszył w prześmiewczą podróż po USA. Przyznam szczerze, że obawiałem się nieco, iż w trakcie oglądania „Szpiega” co i rusz będę sobie przypominał tamtą barwną postać. Po drugie, „The Spy” to nie klasyczna produkcja szpiegowska, skupiona wyłącznie na wartkiej polityczno-sensacyjnej fabule. To...
Krzysztof Wołodźko
Nie tylko potrawy mają swój smak i aromat. Muzyka, filmy, wszelkie popkulturowe artefakty również. Tymi smakami nie rządzi jednak pięć zmysłów ciała, ale wyobraźnia. Uwielbiam seriale fantastyczne, bo dawno temu rozsmakowałem się w „Star Trek. Next Generation”. Uwielbiam seriale kryminalne, bo dawno temu zachwycił mnie „Crime Story” i pochodzący stamtąd song „Runaway” Dela Shannona. A teraz polecam serial HBO „Miasto na wzgórzu” Charliego McLean’a. Choć w serialowym uniwersum poprzeczka podniesiona jest naprawdę bardzo wysoko, „Miasto...” zachwyci i wciągnie każdego, kto lubi kryminał z niespiesznie budowaną intrygą, wyrazistymi i świetnie zagranymi rolami i dobrze zarysowanym tłem społecznym i obyczajowym. To nie jest rzecz z cyklu „zabili go i uciekł”, i nic w stylu „Gotham”. To...
Krzysztof Wołodźko
Niewykluczone, że trzeci sezon hiszpańskiego serialu kryminalnego „Dom z papieru” najbardziej zostanie zapamiętany z krakowskiej hecy tuż pod nosem Jacka Majchrowskiego. W drugiej połowie lipca na tamtejszym Rynku Głównym, tuż obok rzeźby Igora Mitoraja „Eros Bendato”, stanęła wielka maska Salvadora Dali. Szybko się okazało, że to element promocji kolejnego sezonu serialu. Ktoś czegoś ponoć nie doczytał i obciążył Netflixa kwotą 247 złotych – jak za wystawienie rzeźby. A przecież chodziło o ponoć dwadzieścia razy droższą reklamę. Wróćmy do serialu. Pierwszy sezon „Domu z papieru” intrygował pomysłem na „skok stulecia”. Przypomnijmy: mężczyzna, który pozbył się swej prawdziwej tożsamości, ukryty za pseudonimem „Profesor”, rekrutuje grupę ośmiorga przestępców o najróżniejszych...
Krzysztof Wołodźko
Zapewne część z Państwa kojarzy z czasów PRL instytucję „patykiem pisanego”, czyli najtańszego wina, zwanego też jabolem czy jabcokiem. Nikt o zdrowych zmysłach po to nie sięgał – ale też nie były to czasy zdrowym zmysłom sprzyjające. Jabol był trochę jak cały realny socjalizm: tani, ale obrzydliwy, i solidnie zaburzał kontakt z rzeczywistością. Nie bez powodu nazywano go też niekiedy mózgotrzepem – choć zasadniczo niezbyt dobrze działał na cały organizm. Pewnie trochę purnonsensowo, ale z „patykiem pisanym” skojarzyły mi się obietnice wyborcze Platformy Obywatelskiej. Nie tylko sześciopak Grzegorza Schetyny, ale i cały „gospodarczy” program Platformy Obywatelskiej, przedstawiony niedawno na Forum Programowym Koalicji Obywatelskiej przez prof. Andrzeja Rzońcę. Jest tam właściwie...
Krzysztof Wołodźko
Jak stworzyć serial, którego kolejna odsłona bije rekordy globalnej oglądalności? Bierzemy kilka amerykańskich dzieciaków, nostalgię za tamtejszą popkulturą z lat 80. i atmosferą małych miasteczek, dodajemy paranormalne zjawiska, alternatywne światy i nieco geopolityki z czasów Żelaznej Kurtyny. I jeśli wkręcimy w to wszystko wartką fabułę – sukces gwarantowany. Mowa oczywiście o netflixowym serialu „Stranger Things”. 4 lipca widzowie na całym świecie mogli obejrzeć najnowszy odcinek trzeciego sezonu jednej z najbardziej popularnych produkcji amerykańskich tej platformy streamingowej. Choć termin ten chyba już nie oddaje specyfiki Netflixa, który najlepiej nazwać dziś potężnym i coraz bardziej wpływowym generatorem globalnej popkultury. Mówiąc pół żartem, pół serio: dopóki Ameryka...
Krzysztof Wołodźko
Przetarłem oczy ze zdumienia raz i drugi. Czy ten nalany na twarzy typ na ekranie to faktycznie Russell Crowe? Tak, to on! W serialu „The Loudest Voice” („Na cały głos”) amerykański aktor fenomenalnie wcielił się w rolę nieżyjącego już Rogera Ailesa, czyli wieloletniego szefa stacji telewizyjnej Fox News. Prawicowy widz zirytuje się nie raz i nie dwa, oglądając tę produkcję. Historia Fox News, postaci Ruperta Murdocha i szczególnie Rogera Ailesa nie są przedstawione w najlepszym świetle. Z jednej strony świetnie pokazano, jak w USA zbudowano w latach 90. telewizję, która przeciwstawiła się hegemonii liberalnych mass mediów, na czele z CNN. Z drugiej – Ailes ukazany jest jako człowiek przedziwny, gorący patriota i cyniczny gracz, nadużywający swojej pozycji wobec mężczyzn i kobiet. Jego...
Krzysztof Wołodźko
Pierwszy sezon „Dark”, niemieckiego serialu dla Netflixa, był jedną z filmowych rewelacji 2017 roku. Początkowo porównywano go z innym netflixowym hitem, „Stranger Things”. Ale po drugim sezonie „Dark” i trzecim „ST”, którego recenzja wkrótce, można powiedzieć jedno: to naprawdę zupełnie inne produkcje, choć każda na swój sposób znakomita. „Dark” łączy najlepsze cechy dramatu obyczajowego, kryminału, filmu grozy, szeroko rozumianej fantastyki. Szczególnie w pierwszym sezonie jego mocną stroną było pokazanie Niemiec sprzed kilku dekad. Dojrzałe pokolenia lubią z pomocą popkultury przypominać sobie, jak wyglądał ich nastoletni świat. Stąd w pierwszym i drugim sezonie „Dark” choćby przypomnienie topowej wciąż, niemieckiej kapeli thrashmetalowej Kreator, granej oczywiście z winyla....
Krzysztof Wołodźko
Filmy i seriale dokumentalne odzyskały dawne zainteresowanie i zyskują nową formę. Miniserial o karierze obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa rozpoczyna się opowieścią z połowy lat 70. o kryzysie ekonomicznym w Nowym Jorku. Młody Trump nie jest człowiekiem znikąd, już jego ojciec, Frederick Christ Trump, był wyrazistą postacią wschodniego wybrzeża, kupując i sprzedając z rozmachem drapacze chmur oraz budując nowe gmachy. Dzięki czterem odcinkom „Amerykańskiego snu” obserwujemy, jak z początku nieśmiały blondyn o nieco mało oryginalnej osobowości przemienia się w wyrazistą, zadziorną postać, która ma tyle pewności siebie, co pieniędzy. Nie jest też wolny od arogancji, gdy przez trzy lata co roku pyta znajomego, co słychać u jego ojca, gdy ten nie żyje. W filmie wypowiadają się zarówno...
Krzysztof Wołodźko
Seriale komediowe w wersji sitcomowej (z salwami śmiechu „niewidocznej” publiczności) kojarzą się zazwyczaj z prześmiewczą tematyką i drwinami. Bardziej edukacyjny i szlachetny motyw przyświecał twórcom amerykańskiego serialu „Mr Iglesias”, opowiadającym o otyłym i zabawnym nauczycielu historii w jednym z kalifornijskich miasteczek. Tytułowy belfer prowadzi lekcje w nietypowy sposób, na przykład opowiadając nie tylko o polityce prezydentów USA, ale także o ich perukach czy lenistwie. Pierwszy sezon oscyluje wokół wątku słabszych uczniów serialowej szkoły, którzy mieli być usunięci z placówki za mierne oceny lub niską frekwencję. Wrażliwy i dowcipny Mr Iglesias przekonuje dyrekcję, że poprowadzi dla młodzieży szkołę letnią i pomoże nadrobić braki. Jego pupile zmagają się niekiedy z...
Krzysztof Wołodźko
„Jesteśmy jak Liga Sprawiedliwości” – woła jeden z bohaterów „Doom Patrol” i wszystkie możliwe fantastyczne światy wybuchają śmiechem. To nie są superbohaterowie. To Super-Przegrywy, jeśli wolno użyć tego młodzieżowego zwrotu. Jest ich pięcioro: Elasti-Woman, Crazy Jane, Robotman, Negative Man i Cyborg. Mają oczywiście swojego opiekuna, naukowca, doktora Nilesa Cauldera. „Doom Patrol”, spin-off serialu „Titans”, od niedawna można w Polsce obejrzeć na HBO. Wyprodukowali go Jeremy Carver Productions, Berlanti Productions, DC Entertainment oraz Warner Bros. Nawet laik wie, że w tej kategorii konkurencja jest duża, amerykańscy komiksowi superbohaterowie łączą się we wszelkie możliwe konstelacje. I trudno w tym wypadku mówić o klasycznej fantasy i fantastyce. Postmodernizm jest marną...
Krzysztof Wołodźko
W 1974 roku ukazał się „Świat nieprzedstawiony”, esej Adama Zagajewskiego i Juliana Kornhausera, jeden z najważniejszych ideowych dokumentów tamtych czasów. Był typowym, poromantycznym dziełem polskiej inteligencji: literatura służyła w nim jako źródło krytyki społecznej. Dwaj poeci, współtwórcy Nowej Fali, wystąpili przeciw poezji/literaturze jako estetycznej ucieczce w mity, symbole i metafory. Chcieli twórczości, która opisywałaby polską rzeczywistość, jaka ona jest, chcieli realizmu w poezji i literaturze.  I choć nie był to nowy spór, wtedy znów trafił na swój czas. Ale na moment skupmy się na teraźniejszości. Niedawny wywiad Adama Zagajewskiego dla Onet.pl zatytułowany jest „Oślepiający blask wolności”. Identyczną nazwę nosi zresztą znacznie wcześniejszy esej...
Krzysztof Wołodźko
Piąty sezon „Czarnego lustra” rozczarowuje. I tak właściwie brzmi najkrótsza możliwa recenzja kolejnej odsłony tego słynnego serialu. Gdyby redakcja „Gazety Polskiej” mogła sobie pozwolić na taką ekstrawagancję, to pierwsze zdanie tego tekstu należałoby po prostu wytłuścić, ozdobić zdjęciem, dodać dane dotyczące produkcji i na tym poprzestać. Trudno uwierzyć, w jaki sposób twórcom udało się nakręcić coś tak banalnego. I chyba dobrze, że w przypadku piątej części skończyło się tylko na trzech odcinkach. Popularny dystopijny serial, od trzeciego sezonu jeden ze sztandarowych produktów Netflixa, od zawsze kojarzy się z otchłaniami cywilizacyjnego czarnowidztwa. Ukazana w nim nieodległa raczej przyszłość niedwuznacznie sugerowała, że technologia zwielokrotni ludzkie wady i stłumi cechy...
Krzysztof Wołodźko
Każdy pomysł na zniszczenie spójności państwa polskiego to droga do jego likwidacji. Dobrze brzmiący termin „federalizacja” albo oznacza dzielnicowe rozbicie, albo jest zaproszeniem do pełzających rozbiorów. Jedno i drugie stawia pod znakiem zapytania polską państwowość Totalna opozycja wysłała właśnie kolejny groźny sygnał pokazujący, jak mało ceni sobie polską rację stanu. Strach przed politycznym armagedonem, czyli znaczną porażką w jesiennych wyborach parlamentarnych, dyktuje liberalnemu establishmentowi coraz bardziej obłędne pomysły na przetrwanie. Nawet kosztem Polski. Plan ratunkowy kosztem kraju 4 czerwca w Gdańsku pod auspicjami prezydent Aleksandry Dulkiewicz odbyło się głośne spotkanie samorządowców z całej Polski. Ton nadawali prezydenci dużych miast: Gdańska, Warszawy...
Krzysztof Wołodźko
28 czerwca do polskich kin wchodzi głośny film dokumentalny Witalija Manskiego, zatytułowany „Świadkowie Putina”. Po raz pierwszy w dziejach Rosji możemy zobaczyć z bliska kulisy przejmowania władzy i oglądany zza kremlowskiego biurka moment przejścia od czasów smuty do rządów silnej ręki. Zderzenie nowoczesności z głęboko rosyjskimi archetypami władzy i poddaństwa robi piorunujące wrażenie. Zaczyna się sielankowo – sylwestrowy wieczór 31 grudnia 1999 roku na placu Czerwonym w Moskwie. Leje się szampanskoje, ludzie postsowieccy uśmiechają się do kamer. Ale oto Jelcyn ogłasza swoją praktyczną abdykację. I oświadcza: do czasu marcowych wyborów pełniącym obowiązki cara ma być mało popularny Władimir Putin. W tamtym czasie Manski był szefem departamentu dokumentalnego rosyjskiej telewizji...
Krzysztof Wołodźko
Establishment III RP potrzebuje 4 czerwca 1989 roku jako demokratycznego mitu założycielskiego postkomunistycznej Polski. Ale temu mitowi trzeba przyglądać się bardzo uważnie, właśnie ze względu na wielką wagę tamtych wydarzeń. Wybory parlamentarne, przeprowadzone 4 i 18 czerwca, na zasadach przyjętych przy Okrągłym Stole, były bardzo ważne. Są jednak zbyt problematyczne na piękną, demokratyczną legendę. Dlaczego? Aż nadto wpisują się w proces przepoczwarzania PRL w III RP, czyli metamorfozę, która dała postkomunistom nie tylko szansę politycznego przetrwania, ale sprowadziła na Polskę mnóstwo patologii, dysfunkcji i głębokich strukturalnych problemów. Te problemy znacznie przyczyniły się do naszego statusu „demokracji peryferii”, by użyć tytułowego określenia z książki prof. Zdzisława...
Krzysztof Wołodźko
Siergiej Łoźnica ma na swoim koncie zarówno filmy fabularne, jak i dokumentalne. Większość z nich poświęcił Rosji, odartej z sowieckich i postsowieckich mitów. Stąd wrażenie okrucieństwa choćby w takich filmach jak „Szczęście ty moje” czy „Donbas”. Ale Łoźnica nie znęca się nad Rosją: szuka prawdy, pokazuje niszczący ludzi system. Tak jest również w wypadku jego najnowszego filmu dokumentalnego, czyli „Procesu”. Tylko na podstawie materiałów filmowych z epoki reżyser pokazał realia pokazowych procesów z lat 30. XX wieku w ZSRS. Moskwa, 1930 rok. Uznani ekonomiści i inżynierowie zostali obwinieni o spiskowanie przeciw sowieckiej władzy. To wydarzenie przeszło do historii jako proces Prompartii – Partii Przemysłowej. Oskarżeni mieli zawrzeć tajny pakt z francuskim premierem Raymondem...
Krzysztof Wołodźko
Hiperkonsumpcyjny świat łatwo gra pozorami. „Przecież to tylko gadżet, smartfon, komunikacja i rozrywka” – usłyszałem jakiś czas temu urywek rozmowy kilku trzydziestolatków w Warsie ekspresu gnającego z Warszawy do Gdyni. Tak, chodziło o Huawei. Ubrani w ciuchy i dodatki za minimum trzy średnie krajowe mężczyźni pracowali w korpo i chyba jechali na integrację. W manierze dobrze znających świat młodych, wykształconych, z wielkiego miasta pokpiwali z kumpla, który próbował im wyjaśniać coś z konfliktu między USA i Chinami. Nawet się zdziwiłem, że dobrze zarabiającym facetom „trzaskającym taski” w Mordorze na Domaniewskiej ktoś musi wyjaśniać takie rzeczy. „Bartosiaka, psiakość, nie czytali” – zdziwiłem się w myślach. Ale najwyraźniej nawet ludzie ze smartwatchami na ręku wciąż wierzą, że...
Krzysztof Wołodźko
Katolicy mają Boże Narodzenie i Wielkanoc, Żydzi – Chanukę i Święto Namiotów. Nasza inteligencja ma inne święto: coroczną lekturę raportów o czytelnictwie w Polsce. Lekturę szybką i nierzadko dotkniętą pochopnymi i stronniczymi wnioskami. Tylko trochę ironizuję, bo przygotowywane przez Bibliotekę Narodową raporty o czytelnictwie są cenne i potrzebne – jak każda forma wspólnotowej samowiedzy. Ale warto zadać sobie pytanie, czy zbyt często nie służą do pomstowania na społeczeństwo i regularnego ogłaszania, że stajemy się narodem wtórnych analfabetów? Tu czytelnik liberalnych mediów dodałby niechybnie: „oczywiście głosujących na PiS”. To jest najsmutniejsze w dyskusjach o kulturze, że często mają one po prostu ujawnić ludzi niekulturalnych, czyli światopoglądowo obcych „tym oczytanym...
Krzysztof Wołodźko
Polacy są o wiele bardziej zadowoleni z działania demokracji we własnym kraju, niźli obywatele wielu państw zachodnioeuropejskich z jej funkcjonowania u siebie. Tak wynika z najnowszego raport Pew Research Center, amerykańskiego ośrodka badawczego, informującego globalną opinię publiczną o tendencjach społecznych, religijnych i kulturowych zachodzących na całym świecie. Pew uchodzi za ośrodek politycznie/ideologicznie niezaangażowany i pośrednim na to dowodem jest fakt, że często powołują się na niego bardzo różne media, uznające raporty amerykańskiego centrum za miarodajne i wiarygodne. Co warte podkreślenia, badania Pew za godne nagłośnienia uważają na ogół środowiska lewicowo-liberalne. Rok temu chętnie informowały o raporcie dotyczącym religijności w Polsce. Dokument cytowały OKO....
Krzysztof Wołodźko
Nie uważam za wartościowe powtarzających się po pożarze Notre Dame złośliwości i szyderstw pod adresem Francuzów. My sami jako społeczeństwo mamy zbyt wiele ze sobą do zrobienia, sami też dobrze nie wiemy, jak zmienimy się jako społeczeństwo w nadchodzących dekadach. W 1997 roku Tomasz Merta w eseju „Nieodzowność konserwatyzmu” zapisał słowa, które towarzyszyły przez dekady kolejnym rocznikom inteligentów/intelektualistów prawicy. Brzmiały one: „Podstawowym problemem polskiego konserwatyzmu jest trudność w zbudowaniu wiarygodnej odpowiedzi na pytanie: »co konserwować?«. Konserwatysta powinien przecież konserwować to, co jest, a to, co jest, okazuje się niewątpliwie mało zachęcające. Polski konserwatysta nie może więc afirmować zastanej rzeczywistości, ale od samego początku się jej...
Krzysztof Wołodźko
To było elektryzujące: w zajawce zrobionego dla Netflixa filmu dokumentalnego „Walka. Życie i zaginiona twórczość Stanisława Szukalskiego” w reżyserii Irka Dobrowolskiego, Leonardo DiCaprio opowiada o artyście, który był dla niego jak dziadek, „polski dziadek”. Hollywoodzki gwiazdor serdecznie mówi o człowieku, który przez długie dekady właściwie nie był w Polsce nikomu znany – poza garstką wtajemniczonych. I tak o Szukalskim z miejsca zrobiło się znacznie głośniej. Nie bez znaczenia jest też solidna, wydawnicza i propagatorska działalność Fundacji „Evviva L’arte”, która nie tylko wydała rozchwytywany album „Szukalski”, ale też organizuje w wielu miastach Polski szereg dyskusji o dorobku i dziedzictwie Stacha z Warty. O dorobku w potężnej mierze nieistniejącym już materialnie –...
Krzysztof Wołodźko
Po śmierci Pawła Adamowicza środowiska lewicowo-liberalne ruszyły do walki z mową nienawiści. Nie spostrzegły, że przez lata same masowo używały tej broni nie tylko w walce z „pięćsetplusami”, lecz także z „ludem smoleńskim” i wszystkim, co uznają za sobie wrogie. Nie trzeba sięgać pamięcią do miesięcy tuż po tragedii smoleńskiej ani do tych paru długich lat, gdy ludzi kultywujących pamięć o tragedii 10 kwietnia 2010 roku sekowano nie tylko w mediach komercyjnych, lecz także publicznych. Smoleńskie kontrmanifestacje to stały element ostrej walki politycznej z Prawem i Sprawiedliwością: nikt tam nie przebiera w słowach, a w mediach społecznościowych obelgi wobec „PiS-dzielców” i „sekty smoleńskiej” są w takich sytuacjach na porządku dziennym. Zaś niedawna historia z nierzetelnym...
Krzysztof Wołodźko
To znamienne, że przeciw ACTA2 są takie organizacje jak Panoptykon, znakomicie orientujące się w legislacyjnych, społecznych i kulturowych meandrach globalnego internetu. Organizacje, którym nie da się zarzucić, że ulegają „prawicowej histerii” albo że brak im wiedzy o postępującym w internecie ograniczaniu wolności użytkowników kosztem realizowania interesów globalnych potęg sieciowych. W miniony wtorek Parlament Europejski poparł unijną dyrektywę o prawach autorskich bez poprawek. Zdecydowanie zmienia ona zasady publikowania i monitorowania treści w internecie – niestety, w znacznej mierze na niekorzyść nas wszystkich. Szczególnie niebezpieczny jest artykuł 13 tej dyrektywy, który stwierdza, że platformy informacyjne, takie jak Google, YouTube czy Facebook, ale też polski Wykop, będą...
Krzysztof Wołodźko
Prawica sądzi, że Facebook cenzuruje tylko ją. To nieprawda. Ale faktem jest, że prawicy dostaje się znacznie częściej, ponieważ łatwiej podpada pod pisane i niepisane paragrafy poprawności politycznej, którymi rządzą się wielkie korporacje, także medialne. Od jakiegoś czasu na Facebooku wyświetlają mi się jako „sponsorowane” tylko treści anty-PiS-owskie. Czasem klikam, że ich nie chcę, ale nic to nie daje. Może któryś z mądrych algorytmów „Bunia” uznał, że zbyt skręcam w prawo i chce mi wyprostować kręgosłup. A może ktoś z polskich władz Facebooka uważa, że trzeba walczyć o demokrację. A może, któż to wie, lewica i liberałowie po prostu płacą tam za reklamę więcej. Problem w tym, że wszystko zostaje w sferze przypuszczeń: nigdy się tego nie dowiemy. Facebook to korporacja zazdrośnie...
Krzysztof Wołodźko
Siłą wciąż wzmacnianej polityki prorodzinnej PiS jest przełamanie filozofii wiecznego „nie da się”. A bezsiłą liberalno-lewicowej opozycji – dogmatyczne zamknięcie w gospodarczych i kulturowych doktrynach, które odbierają im zaufanie niezideologizowanego elektoratu. Niemal rozczulił mnie niedawno Bronisław Komorowski, który z głębokości Budy Ruskiej widzi sprawy chyba trochę lepiej niźli spod żyrandola. I tak podsumował w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” ośmioletnie rządy PO-PSL: „Sknerzyli, a potem przyszli następni i te pieniądze wydali”. To bardzo ciekawa konstatacja. Prominentny przedstawiciel „totalnej opozycji” szczerze przyznaje, że koalicja PO-PSL miała środki, żeby wydać je na sensowniejszą politykę prorodzinną. Dlaczego tego nie zrobiła? Komu szkodzi doktrynerstwo...
Krzysztof Wołodźko
To artykuł szczególnie dla tych, którzy dają „Gazetę Polską” do przeczytania swoim dzieciom, wnukom, siostrzeńcom. Puśćcie ten tekst dalej – szczególnie gdy ktoś was zapyta, skąd żałoba narodowa po premierze Janie Olszewskim. Lata 90. to czas szybkich zmian ekip rządowych – charakterystyczny element tamtych czasów, niespokojnych pod każdym względem. Szczególnie w młodszych pokoleniach są ludzie, którzy programowo nie interesują się polityką. I albo ogóle nie wiedzą, kto wówczas rządził, albo nazwiska poszczególnych premierów nic im nie mówią. Ale są też tacy, którzy z wiekiem zobaczyli więcej. Dla nich to rząd Jana Olszewskiego stał się punktem odniesienia dla oceny początków III Rzeczpospolitej i jej późniejszego kształtu. Położyć kres patologii Parę dni temu puściłem sobie na...
Krzysztof Wołodźko
Artystyczne salony, na ogół lewicowo-liberalne światopoglądowo, chętnie korzystają z wolności słowa, traktując ją jako swoje niezbywalne prawo. Ale jeszcze chętniej zrzekają się odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki swobody wypowiedzi. Nienawiść – to przecież inni, na ogół kojarzeni z rządzącą prawicą. Tuż po zabójstwie Pawła Adamowicza w mediach społecznościowych ożyła dyskusja o wolności słowa i mowie nienawiści. O tym, co je różni i kiedy oraz w czyich oczach. Nerwowa i rozgorączkowana, ale dość dobrze pokazująca problem. Jej meritum znakomicie oddaje grafika autorstwa Jarka Kozłowskiego. Przedstawia dwóch skłóconych mężczyzn. Jeden cofa się lękliwie i ogląda z obawą na drugiego, a drugi, nacierając, ze złą miną, rzuca ostro: „Nie porównuj mojej wolności słowa ze swoją mową...
Krzysztof Wołodźko
„Ślepnąc od świateł”, serial na podstawie bestsellerowej powieści Jakuba Żulczyka, to rzecz na pograniczu ponowoczesnego moralitetu i realizmu magicznego. Nie należy go traktować jako fabularyzowanego reportażu z życia Warszawy – raczej jako spreparowaną dla potrzeb młodej klasy średniej wizję życia stołecznych krezusów. Ten serial ma coś z okrutnej baśni: opowiada o świecie, do którego zwykły zjadacz chleba nie ma dostępu. Tym bardziej że większość realnych aspiracji słoików nie kończy się tragedią – wciąga ich za to w rytm korpokarier i wieloletnich kredytów na mieszkania w Wilanowie. Bądźmy szczerzy: tamtejsze współczesne bloki, zwane apartamentowcami, wyglądają jak ciasno ułożone, nieco bardziej nowoczesne bunkry, chroniące ludzi-mrówki przed nieprzyjazną rzeczywistością....
Krzysztof Wołodźko
Jak głęboko osoby z Zachodu nie rozumieją wschodniej Europy? Znakomity przykład: dziennikarz renomowanego magazynu „Screen Daily” nazwał czarną komedią głęboko bolesny „Donbas”, najnowszy film fabularny Siergieja Łoźnicy. I tym są chyba na ogół tragedie naszej części świata dla ludzi stamtąd. Łoźnica jest płodnym twórcą. Nie dalej jak rok temu przedstawiłem czytelnikom „Codziennej” jego film dokumentalny „Austerlitz”, poświęcony postrzeganiu zbrodni niemieckich w czasie II wojny światowej przez współczesne hiperkonsumpcyjne społeczeństwa. Obraz wzbudził wiele dyskusji, ponieważ wyraziście uświadamiał zjawisko, które można określić mianem okołoholokaustowej turystyki, jej bezrefleksyjność, zdawkowość i umasowioną pustkę. Przymknięte oko świata 19 października na ekrany polskich kin...
Krzysztof Wołodźko
W czas wyborów samorządowych sporą popularnością cieszą się przeróżne stowarzyszenia i ruchy miejskie, mniej lub bardziej słusznie kojarzone z oddolną aktywnością obywatelską. Ich nazwy mają nie kojarzyć się z wielką polityką i tymi ugrupowaniami partyjnymi, które wyborcy skłonni są aktualnie omijać szerokim łukiem. Strategia na „apolitycznego”, czyli bezpartyjnego kandydata cieszy się w czas wyborów samorządowych sporym wzięciem. Stare polityczne lisy potrzebują obywatelskich szyldów, by zdobyć zaufanie kurnika. Przykładów nie brakuje. Najbardziej wyrazisty to bodaj Paweł Adamowicz, wieloletni prezydent Gdańska. Jego polityczna przeszłość jest powszechnie znana. Był w Kongresie Liberalno-Demokratycznym – formacja działała co prawda krótko, ale miała znaczne wpływy polityczne i...
Krzysztof Wołodźko
Demiurgowie i apologeci III RP, choć wciąż trzymają w garści sporo zasobów finansowych i kontrolują dużą część debaty publicznej, od kilku lat spychani są do defensywy. Po blisko dekadzie rządów Platformy Obywatelskiej znaczna część społeczeństwa boleśnie odczuła, że skorzystała na transformacji znacznie mniej niż staro-nowa liberalna elita. We wrześniu tygodnik „Polityka” wymówił etat Rafałowi Wosiowi, który nie tylko ma zdecydowanie lewicowe poglądy, ale coraz bardziej krytycznie wypowiadał się o liberalnej opozycji. Woś przypieczętował swój los, gdy w dziale „Opinie” na portalu Gazeta.pl opublikował artykuł „Lewico, czas na współpracę z PiS. Trzeba budować z Kaczyńskim demokratyczny socjalizm”. Redakcja „Polityki”, dopingowana przez mocno zirytowaną lewicowo-liberalną publikę,...
Krzysztof Wołodźko
Wiele wskazuje na to, że „Mam w dupie małe miasteczka”, czyli słynna fraza z wiersza Andrzeja Bursy, była jednym z programowych założeń transformacyjnych elit. Narastające dekadami kłopoty małych i średnich miast coraz częściej przeszkadzają młodemu pokoleniu, które musiało na stałe związać się z metropoliami, ale często sercem wciąż pozostaje w swoich małych ojczyznach. Przez lata przemian emigracja zarobkowa stanowiła niewypowiedziane założenie pokoju społecznego i jako takiego powodzenia polskich rodzin. Dzięki niej w wielu domach pojawiły się sensowniejsze pieniądze. Ale nierzadko podzieliła albo złamała rodziny i wykrwawiła wioski, miasteczka, małe i średnie miasta. Wyjeżdżali ludzie pracowici i zaradni, z pomysłami, sumienni pracownicy, których w Polsce oskarżano o...
Krzysztof Wołodźko
Jan Krzysztof Kelus, człowiek, którego songi są jedną z najistotniejszych opowieści o Polsce sprzed wielu dekad, otrzymał Order Orła Białego. A przecież jego ironia, która dodaje smaku lapidarnym, prostym zdaniom, jego zmysł obserwacji spraw ponadczasowych, nic nie straciły na aktualności. Prawie rok temu napisałem dla „Gazety Polskiej” duży artykuł: „Zawód: outsider”, poświęcony Janowi Krzysztofowi Kelusowi. Stało się to tuż po tym, jak autor „Ballady o szosie E7” został odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” przez wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego. Tamten bardzo biograficzny tekst był oddaniem szacunku przez publicystę znacznie młodszego pokolenia człowiekowi o wiele starszemu, podziwianemu i szanowanemu i za twórczość, i za życiorys nieudawanego...
Krzysztof Wołodźko
To morderstwo sprzed kilku lat jeżeli miało kogokolwiek zastraszyć, brutalnie zamknąć usta nierzadko starym i schorowanym kobietom i mężczyznom, nie przyniosło spodziewanego rezultatu. Przeciwnie – stało się kamieniem węgielnym lokatorskiego ruchu oporu i społecznej samoobrony. Zamordowana Jolanta Brzeska jest dziś ikoną ruchu przegranych i słabych, osamotnionych i ośmieszanych Krakowski Kazimierz, słoneczno-senny wrześniowy poranek, ulicą Wąską spieszy licealna młodzież, kilku zmęczonych aktywną turystyką cudzoziemców chyba straciło orientację w terenie, ortodoksyjni Żydzi statecznie zmierzają ku Synagodze Wysokiej. Dziewczyna i chłopak stają przy czerwono-czarnym graffiti z napisem: „Kto zabił Jolę Brzeską?”, szepczą do siebie, wpatrują się w litery i podobiznę zamęczonej kobiety –...
Krzysztof Wołodźko
Coraz dalej od Sierpnia 1980 r. Coraz dalej pierwsza Solidarność. Pod kotarą oficjalnej opowieści na ten temat ukrytych jest wiele zapomnianych bohaterek i wielu bohaterów tamtych czasów. Na niepamięci o nich zbudowano potężny gmach jednostronnej i prowałęsowskiej polityki (a)historycznej Prosta sprawa: przez lata III Rzeczypospolitej półgębkiem mówiono o tym, że nie byłoby pierwotnych struktur Solidarności i sierpniowego zwycięstwa w Stoczni Gdańskiej bez wcześniej powstałej organizacji opozycyjnej znanej jako Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża. Owszem, w „Człowieku z żelaza” Wajdy organizacja ta wprost jest wskazana, ale ewolucja mainstreamowej pamięci szła w jedynie słusznym kierunku. „Wałęsa. Człowiek z nadziei” to już kino na potrzeby skrajnego solipsyzmu i wybujałego ego:...
Krzysztof Wołodźko
Jest rok 1978. Wkrótce zacznie się sypać mała gierkowska stabilizacja. Na Wybrzeżu wybuchnie pierwsza Solidarność. Ale póki co – propaganda sukcesu po miastach i siołach. Na wschodnich rubieżach PRL, w Ustrzykach Dolnych, żyje się sennie i nudno. Choć zaraz, zaraz… W Ustrzykach Dolnych anarchiści z jednego podwórka uczą się kilku prostych akordów. Bogusław „Bohun” Augustyn, Lesław „Tomkas” Tomków, Waldemar „Burek” Kuzianik, Eugeniusz „Siczka” Olejarczyk, Wojciech „Ptyś” Bodurkiewicz: będą grali punka, będą pili tanie wino. Będą pytali o Polskę. A wszystko to na blachach KSU Jesteśmy w południowo-wschodnim zakątku Polski, gdzie diabeł mówi dobranoc, nie przejmując się oficjalnie panującym naukowym materializmem. Anarchiści z Ustrzyk Dolnych sprzed epoki internetu nie ściągają „muzy z...
Krzysztof Wołodźko
Kilkanaście dni temu wicepremier i minister kultury Piotr Gliński odznaczył Jana Krzysztofa Kelusa Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Sądzę, że to nie tylko dowód uznania dla kronikarza „określonej epoki”, lecz także dla człowieka, który w odróżnieniu od wielu autorytetów III Rzeczypospolitej rzeczywiście zachował klasę. Może i dlatego, że przed splendorami schował się w cieniu prowincjonalnego życia Imiona: Jan Krzysztof. Nazwisko: Kelus. Rok urodzenia: 1942. Z wykształcenia socjolog. Prace wykonywane: zbieracz szyszek i jeży, pracownik instytucji do spraw chorób wenerycznych, pszczelarz „pod ruską granicą”. W „Bajce o pszczołach” śpiewał o czasach minionych (czy tylko takich?): „Żeby ludzie byli / tacy jak owady / żeby ludzie żyli / tak jak te owady / obojętni sobie...
Krzysztof Wołodźko
Dlaczego dbamy o pamięć o zmarłych? W wymiarze prywatnym i rodzinnym – ze względu na miłość do tych, którzy odeszli. I dlatego, że arcyludzka jest chęć zachowania własnych korzeni, pielęgnowania ich zarówno w świecie materialnym, jak i w pamięci. W życiu społecznym i narodowym również potrzeba troski o ciągłość tego, co dobre. Zło i niepamięć rozpleniają się łatwo – dobro i pamięć wymagają pewnej pracy. Potrzebujemy tych, którzy są znakami i drogowskazami, oraz pamięci o ludziach tej miary co zmarły przed dwoma laty senator Zbigniew Romaszewski Najpierw wyimek z biografii za Encyklopedią Solidarności: „Zbigniew Romaszewski, ur. 2 I 1940 r. w Warszawie, zm. 13 II 2014 r. tamże. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, Wydz. Fizyki (1964), w 1980 doktorat. (…) W 1967 r. współinicjator akcji...
Krzysztof Wołodźko
Rewolucyjny poeta, człowiek złamany historią i alkoholem, legionista Piłsudskiego, który napisał „Słowo o Stalinie”, może jeden z ostatnich XIX-wiecznych polskich romantyków, którym przyszło żyć w czasach tak straszliwie nowoczesnych jak XX wiek. 10 lutego 1962 r. w lecznicy rządowej przy ul. Emilii Plater w Warszawie zmarł Władysław Broniewski Dla ludzi z mojego pokolenia, urodzonych pod koniec lat 70. XX w., to wciąż poeta okolicznościowych akademii. Ileż to razy na początku roku szkolnego dziewczęta i chłopcy w granatowych mundurkach, którym właśnie wypadały zęby mleczne, musieli recytować ze ściśniętymi stresem piąstkami szacowne strofy: „Za tę dłoń podniesioną nad Polską – kula w łeb!”. Później, już w III Rzeczypospolitej, o Broniewskim zrobiło się cicho. Młodych wilczków...
Krzysztof Wołodźko
W Polsce spada liczba specjalistycznych poradni leczenia bólu. Jeszcze w 2012 r. funkcjonowało 220 takich placówek, a w 2015 r. już tylko 179. Brak efektywnego systemu leczenia bólu to jeden z kolejnych kłopotów naszej poważnie niedofinansowanej służby zdrowia. W dodatku druzgocący człowieka ból nierzadko traktowany jest przez część lekarzy jako normalna przypadłość w chorobie Eksperci od medycyny bólu mówią wprost: to nieetyczne, tak nie może dalej być. Do opinii publicznej te zagadnienia docierają tylko w formie szczątkowej, jako kontrowersje wokół używania medycznej marihuany. A przecież cierpienie chorych sięga korzeni ich człowieczeństwa, często poważnie utrudniając proces leczenia, zatruwając dni, miesiące, niekiedy długie lata ludzkiego życia.  W bieżącym numerze...

Pages