Idziemy gromadą milczącą do ziemi… Powstanie w kanałach

Dodano: 29/07/2019

Dodatek historyczny [75. rocznica Powstania Warszawskiego]

W poezji Powstania Warszawskiego są zachwyt biało-czerwoną powiewającą nad dachami stolicy, zachłyśnięcie się wolnością, miłość i radość. Są zemsta, żądza odwetu, wściekłość na wrogów i gorzki żal do swoich. Są barykady, ruiny, gruzy domów, krew płynąca brukiem ulic. Jest szarpiąca serce śmierć najbliższych, dzieci, towarzyszy broni. Są bomby, płomienie i pociski. Poezja ma dość sił, by mówić o tym, że w „pogorzeli pod barykadą trupy się nowe kładą i kładą”. W wierszach walczącej stolicy jest rozpacz, pozwalająca wspominać o szczurach, które „tłuścieją na polskim ścierwie”, i wygrażanie „skurwysynom”, którzy się „śliną, seplenią o »sumieniu świata«, dyplomatycznie rozkładają ręce”. Jednak jest coś, o czym poezja mówi niechętnie, choć stanowiło element życia codziennego Miasta Niezłomnego, było szansą – straszną, ale i nadzieją. Kanały. Sokrates Starynkiewicz, rosyjski generał-major pełniący obowiązki prezydenta Warszawy w latach 1875–1892, uruchomił publiczną linię
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze