Sądem i przemocą. Burza po naklejkach „Gazety Polskiej”

Jeśli czytacie Państwo ten tekst, to oznacza, że plan środowiska LGBT się nie udał, a cenzura w Polsce jeszcze nie wróciła. Huraganowe ataki, które spotkały nas za dołączenie do „Gazety Polskiej” naklejki, były jednymi z najsilniejszych w historii tytułu.

O naklejkach „Strefa wolna od LGBT” zrobiło się głośno, zanim w ogóle trafiły do kiosków. Wystarczyło jedno zdjęcie na Twitterze „Gazety Polskiej”, aby wybuchła prawdziwa awantura. Natychmiast organizacje broniące praw mniejszości seksualnych zaczęły potępiać pomysł i krzyczeć o tolerancji. Brylowała chyba „Kampania przeciw homofobii”, która popadła w totalną egzaltację. „Czas powiedzieć to głośno – życie osób LGBT w Polsce jest zagrożone. Dzisiaj, gdy wszystkie granice zostały już przekroczone, nie ma wymówki dla bierności. Czas wspólnie stawić czoła nienawiści! (…) 18 lipca decyzjami >>Gazety Polskiej<< postawiono kolejny krok nienawiści, który – jak pokazuje historia Polski – może doprowadzić do ludobójstwa” – napisali w oświadczeniu lewicowi działacze. Pod ich apelem podpisali się przedstawiciele 163 organizacji, w tym m.in. aktywiści Greenpeace i WWF-u, ale przede wszystkim kilkuosobowe organizacje, których nazwy nikomu nic nie mówią, a które żyją z zagranicznych grantów. Ich jazgot był na tyle skuteczny, że do medialnego faktu postanowiła odnieść się nawet ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher. „Jestem rozczarowana i zaniepokojona tym, że pewne grupy wykorzystują naklejki do promowania nienawiści i nietolerancji. Szanujemy wolność słowa, ale musimy wspólnie stać po stronie takich wartości jak różnorodność i tolerancja.  #WszyscyJesteśmyRówni” – napisała na Twitterze Mosbacher. „Wolność oznacza, że ja szanuję Pani poglądy, a Pani moje. Sprzeciwiamy się jedynie narzucaniu poglądów siłą. Bycie działaczem ruchu gejowskiego nie czyni nikogo bardziej tolerancyjnym. Polacy kochają wolność i znają od wieków słowo tolerancja. Dlatego wspierali powstanie USA” –...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: