Sądem i przemocą. Burza po naklejkach „Gazety Polskiej”

KRAJ [Wolność słowa, konstytucja, cenzura]

Jeśli czytacie Państwo ten tekst, to oznacza, że plan środowiska LGBT się nie udał, a cenzura w Polsce jeszcze nie wróciła. Huraganowe ataki, które spotkały nas za dołączenie do „Gazety Polskiej” naklejki, były jednymi z najsilniejszych w historii tytułu. O naklejkach „Strefa wolna od LGBT” zrobiło się głośno, zanim w ogóle trafiły do kiosków. Wystarczyło jedno zdjęcie na Twitterze „Gazety Polskiej”, aby wybuchła prawdziwa awantura. Natychmiast organizacje broniące praw mniejszości seksualnych zaczęły potępiać pomysł i krzyczeć o tolerancji. Brylowała chyba „Kampania przeciw homofobii”, która popadła w totalną egzaltację. „Czas powiedzieć to głośno – życie osób LGBT w Polsce jest zagrożone. Dzisiaj, gdy wszystkie granice zostały już przekroczone, nie ma wymówki dla bierności. Czas wspólnie stawić czoła nienawiści! (…) 18 lipca decyzjami >>Gazety Polskiej<< postawiono kolejny krok nienawiści, który – jak pokazuje historia Polski – może doprowadzić do
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze