Historia

Francuski pisarz Alexandre Dumas w swoim dziele „Hrabia Monte Christo” stwierdził, że „w polityce zabójstwo nie istnieje, bo w polityce (…) nie ma ludzi, są tylko idee, nie ma uczuć, są tylko interesy; polityka nie uznaje morderstwa: usuwa się przeszkody… i basta”. Jakże trafnie owe przemyślenia pisarza pasują do zakulisowych walk o władzę, będących nieodzownym elementem formowania się systemu komunistycznego w Polsce. Historycy zajmujący się konspiracyjnym okresem działalności Polskiej Partii Robotniczej zazwyczaj przytaczają sprawę zabójstwa jej pierwszego sekretarza Marcelego Nowotki, którego w listopadzie 1942 roku miał dokonać towarzysz Zygmunt Mołojec, z polecenia swojego brata – Bolesława. Ten ostatni już miesiąc później został zlikwidowany z inicjatywy Pawła Findera i...
Tomasz Łysiak
Przyszedł na świat 5 grudnia 1839 roku w New Rumley w Ohio. Nazywał się George Armstrong Custer. Był mu pisany los pełen chwały i przekleństwa. Jego najsłynniejszy przeciwnik urodził się praktycznie równo dziesięć lat później, najprawdopodobniej 4 grudnia 1849 roku, w obozie plemienia Oglala (jednej z odnóg Lakotów). Indianinowi nadano imię Tȟašúŋke Witkó, czyli „Szalony Koń”. Losy obydwu miały się skrzyżować 25 czerwca 1876 roku w jednej najsłynniejszych bitew świata – starciu nad Little Big Horn. Legendarny „Szalony Koń” tym mocniej przemawia do serc i wyobraźni Polaków, że to właśnie nasz rodak, Korczak Ziółkowski, wyrzeźbił w skale góry Thunderhead w Black Hills (Dakota Południowa), słynny wizerunek wodza. Już po wykonaniu dzieła odnaleziono fotografię „Szalonego Konia” i okazało...
„Armia baranów, której przewodzi lew, jest groźniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana” – to jedno z powiedzeń przypisywanych Napoleonowi. I chociaż nie mamy pewności, że „Bóg wojny” faktycznie wypowiedział takie słowa, to dowód na ich prawdziwość przeprowadzili, niestety, Polacy w latach 1830–1831. Powstanie listopadowe – a raczej: wojna polsko-rosyjska roku 1831 – to walka o wolność przegrana przez doskonałą armię, na czele której stawały jeden po drugim barany – co gorsza, barany będące w zmowie z rzeźnikiem. W 1966 roku Jerzy Łojek opublikował niewielką książeczkę (zaledwie 140 stron, jedyne 2,5 godziny czytania), która wstrząsnęła kultywowanym w epoce rozbiorów (i późniejszego, komunistycznego zniewolenia) obrazem tego patriotycznego zrywu. Nie tylko zresztą tego –...
Tomasz Łysiak
W Palazzo Madama, czyli siedzibie włoskiego senatu, można natknąć się na ciekawe malowidło. Zostało wykonane w roku 1880 przez Cesare Maccariego, a przedstawia scenę, jaka rozegrała się w starożytności, a dokładniej – 8 listopada roku 63 przed Chrystusem. Oto w obecności rzymskich senatorów Cyceron oskarża siedzącego na osobności, ponurego i zamkniętego w sobie Katylinę o próbę zamachu stanu. Do dzisiaj sprzysiężenie Katyliny oraz cycerońskie mowy zwane „katylinarkami” stanowią punkt odniesienia dla rozważań o władzy, retoryce, buntach, sprawiedliwych lub niesprawiedliwych procesach.   Jako że w Polsce szykuje się zapewne czteroletni czas senackich bojów propagandowo-prawnych (trudno się spodziewać, by było inaczej), tym chętniej może zostawmy na chwilę bieżące nadwiślańskie...
80 lat temu, jesienią 1939 roku, Niemcy rozpoczęli swój potworny plan eksterminacji Polaków. Jednym z pierwszy aktów niemieckiego ludobójstwa była zbrodnia piaśnicka – jak szacują historycy, zamordowano wówczas od 10 do 14 tysięcy ludzi. Niemal każdego dnia w Lasach Piaśnickich w okolicach Wejherowa ginęli Polacy, którzy mieli być zagrożeniem dla III Rzeszy. I choć teoretycznie akcja wymierzona była w elity państwa polskiego, to od niemieckich kul padali przedstawiciele wszystkich grup społecznych, niezależnie od pozycji, wykształcenia czy statusu majątkowego. Kryterium było proste. Jesteś Polakiem – musisz zginąć. Skala i sposób mordu powodują, że ta zbrodnia nazywana jest często „drugim Katyniem” lub „Kaszubską Golgotą”, ponieważ to właśnie Kaszubi ucierpieli w sposób szczególny. Ale...
Tomasz Łysiak
Plutarch w swoich „Żywotach równoległych” opisywał znakomite postacie z historii starożytności, zestawiając je w pary. Oto w jednej parze mógł być Aleksander Wielki i Gajusz Juliusz Cezar albo Perykles i Fabiusz Maksymus. Sensem tej biografistyki było nakłonienie czytelnika do refleksji nad samym sobą. Podobnie bywa w trakcie uroczystych pogrzebów, gdy chowamy bohaterów narodowych, chyląc przed nimi głowy, i jednocześnie sięgamy po pozostawione przez nich dziedzictwo duchowe. Tak było, gdy w roku 2016 szliśmy w kondukcie żałobnym za trumnami „Inki” i „Zagończyka”. Tak będzie i teraz – 22 listopada 2019 roku – gdy w Wilnie pochowamy dwóch wielkich bohaterów powstania styczniowego: Zygmunta Sierakowskiego i Wincentego Konstantego Kalinowskiego.   Obaj powstańcy to ślad wielkiej...
Akcja w maju 1945 roku na Komunalną Kasę Oszczędności w Myślenicach, w której brał udział m.in. Henryk Stachowski, była wówczas normalną akcją niepodległościowego podziemia, jedną z tysięcy ukierunkowanych w latach 1939–1945 i po 1945 roku na przejęcie funduszy zagarniętych przez narzucone przez okupantów struktury władzy. Wówczas Niemcy nazywali to „napadami bandytów”, potem takiej samej terminologii używali Sowieci z NKWD i komuniści. Dziś – niektóre media. Armia Krajowa została rozwiązania formalnie 19 stycznia 1945 roku. Uczyniono tak nie dlatego, że dowództwo uznało, iż jest niepotrzebna. Wręcz przeciwnie: podkreślano, że cele, dla których została powołana podziemna armia – a więc odzyskanie niepodległości – nie są spełnione. Żołnierze oddziału AK „Cement” Rozwiązując...
Tomasz Łysiak
Czasem pogrzeb Polaka jest wydarzeniem ogniskującym na sobie spojrzenia narodu, staje się czymś więcej niźli tylko podniosłą uroczystością – wkracza w sferę transcendentną, w której uczestnicy czują wagę dziejowej chwili. Serca drżą, a intelekt ustępuje miejsca intuicji podpowiadającej, że oto jawi się moment niezwykły, sięgający tego, co ponad czasem i przestrzenią. Tak było, gdy statkiem płynęły do kraju prochy Juliusza Słowackiego – ludzie stali na nabrzeżu portowym i patrzyli na wyłaniający się jak z dalekich krańców letejskiego jeziora, okręt z doczesnymi szczątkami wieszcza. Tak było, gdy kondukt żałobny szedł za złożoną na lawecie trumną Marszałka Piłsudskiego, a cała Polska płakała pogrążona w rozpaczy. I tak było wtedy, gdyśmy na Cmentarzu Powązkowskim żegnali tego, który w...
Ponoć my, Polacy, nie lubimy tych naszych ziomków, którzy mają ponadprzeciętne zdolności, nie ukrywają ich i mają odwagę, by mówić o tym, co ich boli i drażni. Chyba zdajemy sobie sprawę z tej narodowej ułomności – polską jest przecież samokrytyczna opowiastka o kotłach piekielnych. Każda nacja ma swój własny kocioł, w którym smażą się jej nieszczęśni członkowie. Przy każdym kotle stoi diabelska warta i widłami strąca w głąb sprytnych i przedsiębiorczych, którzy próbują z wrzątku uciec. Tylko przy polskim kotle nie ma warty: Polacy sami ściągają za nogi tych, którym już prawie udało się wydostać. Pułkownik Ignacy Matuszewski, gorący patriota i przenikliwy wizjoner polityczny, jest jednym z Polaków, których zalety i zasługi były tak znaczne, że zawistnicy nie tylko zwalczali go zawzięcie,...
W drugiej połowie 1939 r. coraz realniejsze wydawało się widmo wybuchu międzynarodowego konfliktu zbrojnego, który poważnie zagrażał nie tylko młodemu, odradzającemu się państwu polskiemu, lecz także większości państw ówczesnej Europy. W obliczu nadchodzącej wojny, kiedy społeczeństwo polskie podjęło wysiłek obronny, uaktywnili się także byli członkowie Komunistycznej Partii Polski. Im wojna dawała nadzieję na powrót do koncepcji rewolucyjnych sprzed 20 lat i ostatecznej dominacji Związku Sowieckiego w Europie. Od początku istnienia sformalizowanego ruchu komunistycznego w Polsce, za który możemy uważać utworzenie w grudniu 1918 roku Komunistycznej Partii Robotniczej Polski, aktyw partyjny dążył do osłabienia i likwidacji państwa polskiego, nie uznając niepodległości Polski przyznanej...
Tomasz Łysiak
Komendant Józef Piłsudski w słynnym rozkazie wydanym w Oleandrach w sierpniu 1914 roku mówił do mających wyruszyć do walki o Polskę strzelców, że będą kadrami przyszłego polskiego wojska. To młode pokolenie miało się stać nie tylko fundamentem Legionów, ale także swego rodzaju „kadrą zmartwychwstającej ojczyzny”. Przyszło temu pokoleniu brać udział w obronie Polski i cywilizacji zachodniej, chrześcijańskiej przed nawałą bolszewicką w roku 1920. Jak zrozumieć dziedzictwo pozostawione nam przez antenatów bijących się o niepodległość sto lat temu? Ta refleksja jest nam potrzebna także teraz, gdy mamy już Polskę wolną. Ta wolność i jej kształt to nie tylko dar, ale i ogromne zobowiązanie. Zapraszamy do lektury specjalnego dodatku z okazji Święta Niepodległości. Cieszmy się! Jesteśmy...
11 listopada świętujemy odzyskanie przez Polskę niepodległości, ale warto pamiętać, że nie stało się to akurat tego dnia. Nie było tak, jak w popularnym jesienią 1918 roku wierszyku-piosence: „I ni z tego, ni z owego była Polska na pierwszego”. Nasi przodkowie musieli sobie tę niepodległość wywalczyć, wyszarpać i udowodnić, że na nią zasługują. Polskę trzeba „zdobyć krwią własną i cudzą” – powtarzał Józef Piłsudski. Pierwsza rocznica odzyskania niepodległości przeszła niemal bez echa. Nie było czasu na świętowanie, bo trzeba było ciągle zmagać się o granice i suwerenność. Aby zrozumieć i docenić wysiłek włożony w odzyskanie suwerennej ojczyzny powinniśmy cofnąć się do gorącego lata 1914 roku. Równo miesiąc po zamachu w Sarajewie na arcyksięcia Ferdynanda, Austro-Węgry wypowiadają wojnę...
„W nocy była strzelanina. Rano od wczesnej godziny rozbrajanie oficerów niemieckich na wszystkich rogach ulic. Ale rozbraja nie tylko milicja, lecz i tłum. (…) Przez cały dzień odbieranie Niemcom majątku wojskowego i przejmowanie władz cywilnych. Przez cały dzień na ulicach tłumy. Wszędzie samochody z naszymi żołnierzami. (…) Wielu żołnierzy niemieckich chodzi z czerwonymi znakami, Polacy pewnie, z biało-amarantowymi kokardami u czapek. W tym wszystkim wstaje Polska. I nikt nie widzi, jaka jest piękna. Nikt nie spostrzega w tym zgiełku”. To słowa Marii Dąbrowskiej zapisane w dzienniku pod datą 11 listopada. Jednak użyte przez wybitną pisarkę słowo „zgiełk” w żaden sposób nie jest w stanie oddać tego, co działo się wówczas w duszach i umysłach Polaków wszystkich trzech zaborów, sytuacji...
Tomasz Łysiak
Rzeczpospolita Zakopiańska, terytorium wolnej Polski znaczone nie tylko patriotyzmem Podhalan, ale także charyzmą Stefana Żeromskiego, istniała tylko kilka tygodni: od 13 października do 18 listopada 1918 roku. Wieloletni pobyt pisarza w zimowej stolicy Polski i jego osobista tragedia, utrata syna Adama, który zgasł u progu dorosłości w chwili, gdy ojczyzna była u progu zmartwychwstania, to piękna opowieść o miłości i marzeniach. To śniony na jawie Sen o wolnej Polsce. Pierwsza myśl, jaka mi przychodzi do głowy, gdy ktoś powie: Stefan Żeromski a walka o niepodległość, to „Sen o szpadzie”. W tym tekście, pisanym w roku 1905, pojawia się obraz japońskiego żołnierza, który tuż przed śmiercią nie kłopocze się o los swych dzieci, bo wie, że zajmie się nimi cesarz – Mikado. A cóż ma za...
O śmierci Józefa Stalina Polacy dowiedzieli się z Polskiego Radia, które po godzinie 5 rano, 6 marca 1953 roku, rozpoczęło nadawanie komunikatu: „Przestało bić serce współbojownika i genialnego kontynuatora dzieła Lenina, mądrego Wodza i Nauczyciela Partii Komunistycznej i narodu radzieckiego”. Za „Ojcem Postępowej Ludzkości” płakali w wierszach i artykułach ludzie kultury: Maria Dąbrowska, Władysław Broniewski, Mieczysław Jastrun, Julian Przyboś, Jarosław Iwaszkiewicz, Tadeusz Konwicki, Zofia Nałkowska, Julian Tuwim, Wiktor Woroszylski, Konstanty Ildefons Gałczyński, Wisława Szymborska, Jan Sztaudynger i wielu innych. Większość Polaków – zastraszona i udręczona codziennym terrorem – w głębi ducha nieśmiało liczyła na odmianę losu i z nadzieją spoglądała w stronę Kościoła katolickiego,...
„My, wygnańcy, prócz naśladowców chwalebnego zwyczaju mamy jeszcze surową powinność oddawania czci braciom naszym, którzy całe życie poświęciwszy na usługi Ojczyzny, dziś na obcej ziemi wśród nędzy i tęsknoty, oderwani od rodziny, kończą smutni i samotni swój żywot. Do nas, pozostałych, należy zamykać im powieki, do nas należy ich zwłoki schronieniem przystojnym uczcić, a nawet przedłużyć ich pamięć” – tak o powinności żyjących wobec zmarłych współbraci na wygnaniu pisał w połowie XIX wieku uczestnik powstania listopadowego i współtwórca Konfederacji Narodu Polskiego Leon Stempowski. To on w dużym stopniu w tym pierwszym popowstaniowym okresie kupował działki wieczyste na groby, zakładał mogiły zbiorowe, organizował pochówki polskich emigrantów oraz szukał pomocy w utrzymaniu grobów....
Tomasz Łysiak
Mija właśnie kolejna, smutna rocznica, która w natłoku innych wydarzeń może przejść niezauważona, bo wydaje się być mniejszej rangi. Tymczasem wszystko, co się z nią wiąże, wpisane jest w los polskich Kresów i Polaków mieszkających we wschodnich województwach polskich przed wybuchem II wojny światowej. Oto 80 lat temu Sowieci, za pomocą „wyborów”, dokonali operacji „przyłączenia” do ZSRS ziem zagrabionych nam w wyniku agresji 17 września 1939 roku. Rozpoczęła się trwająca dwa lata okupacja. Zastanawiać może czasem fakt, iż słowo „okupacja”, gdy je powiedzieć w kontekście II wojny światowej, budzi w nas przede wszystkim skojarzenia z horrorem, jaki zgotowali nam Niemcy. Od razu na myśl przychodzą uliczne łapanki, niemieckie obozy koncentracyjne, egzekucje na ulicach, godzina policyjna,...
„To, co było dłuższe od szturmowej milicyjnej pałki, było naszym orężem. Czyli wszystko, co miało powyżej metra dwadzieścia” – mówił Stanisław Płatek, górnik z kopalni „Wujek”, który zeznawał jako świadek w procesie Romana S., byłego funkcjonariusza plutonu specjalnego ZOMO. W 2012 roku polska prokuratura wydała za Romanem S. list gończy. Wniosek o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania złożył do katowickiego sądu prokurator Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach. Roman S., były funkcjonariusz plutonu specjalnego ZOMO, został zatrzymany 17 maja w Chorwacji i wydany stronie polskiej. W czerwcu prokurator IPN postawił mu zarzut, że „będąc funkcjonariuszem państwa komunistycznego, członkiem plutonu specjalnego Pułku Manewrowego KW MO w Katowicach, działając wspólnie z innymi...
Tomasz Łysiak
Twarz carycy spojrzała na mnie z okładki dodatku telewizyjnego „Gazety Wyborczej”. Miała rysy aktorki – Helen Mirren. „Katarzyna Wielka”, czteroodcinkowy serial produkcji HBO, zyskuje poklask i uwagę kulturalnego „salonu”. Tak jak niegdyś taką uwagę zyskiwała sama caryca, której schlebiały oświecone umysły Europy, luminarze ówczesnej kultury. Wolter obsypywał ją pochlebstwami, nazywając „Gwiazdą Polarną najjaśniej świecącą na niebie, przyćmiewającą blask Andromedy, Perseusza i Kasjopei”… Pierwsza scena serialu. Łodzią w stronę twierdzy Szlisselburg płynie Katarzyna w otoczeniu żołnierzy. Wiosła miarowo opuszczają się w wodę. Wzdrygnąłem się. Przed oczami stanął mi zimny, majowy dzień, gdyśmy razem z żoną i zaprzyjaźnionym księdzem, salezjaninem, płynęli w stronę tejże twierdzy-...
„Posłuchaj, Jerzy, mamy 14 września. To Twoje i moje urodziny, więc jeśli masz coś zrobić dla naszego brata François – zrób to dzisiaj”. Tak modlił się do bł. Jerzego Popiełuszki francuski kapłan Bernard Brien. François Audelan od 11 lat chorował na białaczkę szpikową. Ksiądz Brien odwiedził go w 2012 roku z ostatnim namaszczeniem. Pani Audelan była już po rozmowie ze współczującym i profesjonalnym pracownikiem zakładu pogrzebowego. W nocy François wstał, rano ogolił się. „Po dokładnym badaniu zaświadczam, że nagłe uzdrowienie, począwszy od 14 września 2012 roku, gdy pacjent poddany był już tylko opiece paliatywnej, jest z medycznego punktu widzenia niewytłumaczalne” – stwierdził lekarz prowadzący Françoisa. Półtora roku później, w marcu 2014 roku, całkowitą remisję choroby potwierdziła...
Tomasz Łysiak
We wrześniu obchodziliśmy 75. rocznicę operacji Market Garden i bitwy pod Arnhem. Dla generała Sosabowskiego stała się ta operacja sceną dramatu, w trakcie którego musiał się wykazywać odwagą nie tylko wobec wroga, lecz także wobec własnych dowódców podejmujących złe decyzje. Został za tę odwagę ukarany przez aliantów – zrobiono z niego kozła ofiarnego, przypisując mu sporą część winy za porażkę. Nigdy się z tym nie pogodził. Gdy mowa o generale Stanisławie Sosabowskim, o jego służbie dla Polski, a także gorzkim losie powojennym, na myśl przychodzą postaci z szekspirowskich dramatów czy tragedii greckich. Historyk Norman Davies napisał o nim: „W długiej historii niesprawiedliwości nikt nie został potraktowany bardziej niesprawiedliwie niż generał Stanisław Sosabowski, dowódca 1....
Kapitulacja powstańczej Warszawy nie zakończyła dramatu bohaterskiego miasta, jej obrońców i ludności cywilnej. Niemcy rozpoczęli systematyczne niszczenie i grabież stolicy. Wbrew wcześniejszym układom zarówno powstańcy, jak i zwykli warszawiacy byli przez Niemców wywożeni do obozów koncentracyjnych i na przymusowe roboty do III Rzeszy. W niedzielę 1 października 1944 roku powstańczy „Biuletyn Informacyjny” ogłosił specjalny komunikat, w którym można było przeczytać między innymi: „W związku z trudnym pod względem żywnościowym, sanitarnym i taktycznym położeniem walczącej już dwa miesiące Warszawy polskie władze krajowe – dla zmniejszenia strat ludności cywilnej – przyjęły niemiecką propozycję ewakuowania z miasta ludności cywilnej oraz chorych i rannych”. Szczegółowe ustalenia mówiły...
Jako pracownik Służby Ochrony Kolei w Pińsku został aresztowany przez Sowietów 18 września 1939 roku. Następnie skazany na siedem lat łagru za posiadanie broni. Po amnestii w 1941 roku uciekł i przedostał się do powstającej armii gen. Andersa. Walczył pod Monte Cassino, po wojnie wrócił do kraju. Przed wojną Jan Obiedziński mieszkał w Pomiechówku nad Wisłą. Służbę wojskową odbywał w Warszawie w połowie lat 30. XX wieku. Pracował jako kierowca, wożący wysokich oficerów. W 1935 roku ożenił się z Heleną Kaźmierczak. Już razem z żoną przeniósł się do Pińska i rozpoczął pracę w Służbie Ochrony Kolei. – Pamiętam mundur ojca, karabin i czapkę z orzełkiem – wspomina syn Bogdan Obiedziński, który miał trzy lata, gdy wybuchła II wojna światowa. Jego siostra Barbara urodziła się tuż przed wojną...
Tomasz Łysiak
Mirosław Baka gra w filmie Dariusza Gajewskiego, autentyczną postać podporucznika Stanisława Kaszubskiego pseudonim Król. Dlaczego właśnie ten wcześniej prawie nieznany oficer został wybrany na jednego z głównych bohaterów superprodukcji „Legiony”? Kilka lat temu byłem na spotkaniu z czytelnikami w Krakowie. Odbyło się ono w budynku Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” przy ulicy Marszałka Józefa Piłsudskiego, niedaleko pomnika legionowej czwórki – słynnych braci Herzogów. Po spotkaniu podszedł do mnie siwy pan i wręczył upominek – niewielką, przedwojenną książeczkę. To był zbiór krótkich nowel dokumentalnych Józefa Kadena-Bandrowskiego wydanych pod tytułem „Droga Wolności”. W książeczce znalazłem miły list – i wtedy dopiero zorientowałem się, że darczyńca to potomek rodziny Komendanta...
Dwie godziny – tyle dziś trwa średnio lot z Polski do Londynu. A jak można było dostać się do Polski w 1940 roku? Z Londynu do Lizbony (Portugalia), potem Freetown (Sierra Leone), Lagos w Nigerii, Duala w Kamerunie, dalej przez Republikę Środkowej Afryki do Konga, do Sudanu i dalej do Egiptu. Z Egiptu mały krok do Palestyny i dalej lot na Cypr, potem Stambuł, greckie Saloniki, Belgrad i już Budapeszt. Przez granicę koło Krakowa i prosto do Warszawy. Czas? Bagatela: 6 tygodni. Środki lokomocji? Samolot, statek, pociąg, samochód, sanie i własne nogi. Tak od 6 listopada do 18 grudnia 1940 roku podróżował ppłk. Kazimierz Iranek-Osmecki, emisariusz Naczelnego Wodza do okupowanej Polski. A przecież można inaczej: samolot i spadochron. To była droga najkrótsza, choć nie dla wszystkich oczywista...
We wrześniu 1939 roku garstka żołnierzy, harcerzy i zwykłych mieszkańców Grodna przez trzy dni stawiała bohaterski opór sowieckim najeźdźcom. W niedzielę 17 września 1939 roku na walczącą od ponad dwóch tygodni z Niemcami Polskę napadł Związek Sowiecki. Rozkaz naczelnego wodza Rydza-Śmigłego nakazywał z Sowietami nie walczyć, chyba że będą próbowali rozbrajać polskich żołnierzy. Jednak w związku ze słabą łącznością i panującym chaosem rozkaz nie dotarł do wszystkich. Gotowi do obrony Byli też tacy, którzy nie zamierzali uciekać przed Armią Czerwoną. Wśród miast, które zdecydowały się na opór, było 60-tysięczne Grodno, na które niemieckie bomby spadły już pierwszego dnia wojny. „Kopiemy rowy i stawiamy zapory na wszystkich możliwych drogach wiodących do miasta. Nie mamy przecież...
W nocy z 16 na 17 września 1939 roku ambasador RP w Moskwie Wacław Grzybowski został wezwany w trybie pilnym przez zastępcę ludowego komisarza spraw zagranicznych Władimira Potiomkina, który odczytał mu następującą notę podpisaną przez Wiaczesława Mołotowa: „Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni operacji wojennych Polska utraciła wszystkie swoje regiony przemysłowe i ośrodki kulturalne. Warszawa przestała istnieć jako stolica Polski. Rząd polski rozpadł się i nie przejawia żadnych oznak życia. Oznacza to, iż państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Wskutek tego traktaty zawarte między ZSRR a Polską utraciły swą moc. Pozostawiona sobie samej i pozbawiona kierownictwa, Polska stała się wygodnym polem działania dla...
Jednym z przemilczanych przez dziesięciolecia aspektów wybuchu wojny i wkroczenia na teren II RP Armii Czerwonej jest towarzysząca sowieckiej agresji kolaboracja obywateli polskich, przede wszystkim komunistów, do jakiej doszło na całości zajętych obszarów. Wkroczenie Armii Czerwonej spowodowało ujawnienie się silnych sympatii prosowieckich zarówno wśród mniejszości żydowskiej, ukraińskiej i białoruskiej, jak i Polaków zaangażowanych w ruch komunistyczny. Zdając sobie sprawę z nastrojów panujących wśród znacznej części mniejszości, wraz z rozpoczęciem działań wojennych wobec Polski, sowieckie służby specjalne celowo inicjowały tworzenie grup zbrojnych złożonych z obywateli II RP różnych narodowości, które miały podejmować działania dywersyjne wymierzone w organa administracji...
80. rocznica agresji niemieckiej i sowieckiej na Polskę to również 95. rocznica powołania do życia Korpusu Ochrony Pogranicza. Formacji specjalnej, której żołnierze 17 września 1939 roku o świcie jako pierwsi przyjęli na siebie sowiecki cios. KOP sformowano latem 1924 roku jako formację graniczą, ale o charakterze wojskowym. Była to odpowiedź na prowadzoną przez Kreml wojnę hybrydową na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Pierwsze placówki żołnierze formacji przejęli już jesienią tego samego roku i stosunkowo szybko zapewnili długo oczekiwany spokój ludności pogranicza oraz przywrócili szczelność granicy państwa. Fragment rozkazu pierwszego dowódcy KOP, gen. dyw. Henryka Odrowąża-Minkiewicza (23 października 1924 r.): „Na ziemiach umęczonych długoletnią wojną zapanował znowuż...
Człowiek jest z natury zły i zachłanny. Ponieważ celem państwa są ład i porządek w społeczności składającej się ze egoistycznych jednostek, rządzenie polega więc na utrzymaniu poddanych w stanie, w którym albo nie mogą, albo nie chcą szkodzić władcom. To jedna z zasad realizmu politycznego, którego najbardziej znanym głosicielem był Niccolo Machiavelli. Realizm polityczny, jako sztuka skutecznego ujarzmiania społeczeństwa, największą popularność zyskał w XX wieku, jego zwolennikami byli więksi lub mniejsi tyrani i dyktatorzy. Za mistrza tej sztuki uznać należy Józefa Stalina. Osiągnięcia jego cenione są także w dzisiejszej Rosji. Cynizm jako fundament polityki jest równie stary jak sama polityka i jak historia, usłużnie dostarczająca uzasadnień cynicznym politykom. Już Tukidydes...
Brytyjczyk Roger Moorhouse w swojej książce „Polska 1939. Pierwsi przeciw Hitlerowi” rozprawia się z mitami i półprawdami, jakie przez dziesięciolecia narosły wokół naszej historii. Jednocześnie z dystansem rasowego historyka pokazuje słabości i błędy popełnione w 1939 roku przez stronę polską. Historią Polski i szerzej – Europy Środkowo-Wschodniej – Roger Moorhouse zajmuje się od lat. Podkreśla w wywiadach, że szczególnie fascynuje go geopolityczna strona naszych dziejów. Położenie Polski między dwoma wielkimi i przez wieki agresywnymi państwami, Niemcami i Rosją, miało fundamentalne znaczenie dla funkcjonowania państwa polskiego. Wynikiem tych zainteresowań była wydana kilka lat temu, również w Polsce, znakomita książka „Pakt diabłów. Sojusz Hitlera 1939–1941”. Teraz przyszedł czas...
Tomasz Łysiak
Mijają trzy lata od serii trzęsień ziemi, które na przestrzeni kilku miesięcy dokonały potwornych zniszczeń w środkowej Italii. Amatrice, L’Aquila, Visso, Accumoli, Arquata del Torto, Macerata… A pośród miast i prowincji dotkniętych kataklizmem także Nursja. Miejsce urodzenia św. Benedykta, patrona Europy. Pojechałem tam, by wśród gruzów i zniszczeń szukać śladów świętego mnicha. I zatrzeć wrażenie, iż smutny symbol walącej się w proch Europy to znak jakiegoś końca. Pojechałem szukać blasku i nadziei. Wcześniej wpadła mi w ręce książka Paolo Rumiza, pochodzącego z Triestu pisarza, który odbył kilka fascynujących podróży, a każda z nich stała się kanwą znakomitych esejów historyczno-reporterskich. Między innymi przebył wraz z przyjaciółmi kilka tysięcy kilometrów dawną rzymską drogą do...
Dokonane w nocy z 30 na 31 grudnia 1931 roku w lwowskich Brzuchowicach brutalne morderstwo 17-letniej harcerki Elżbiety, córki wziętego inżyniera Henryka Zaremby, było najgłośniejszą sprawą kryminalną II RP. Policja oskarżyła o dokonanie zbrodni opiekunkę dzieci Zaremby, a równocześnie jego kochankę – Serbkę Emilię Margeritę Gorgon, która do historii przeszła jako Rita Gorgonowa. Jeszcze przed rozpoczęciem procesu żądna krwi opinia publiczna zadecydowała o winie kobiety. Urodzona w 1901 roku w Dalmacji Emilia Margerita Ilić (Gorgon było nazwiskiem po mężu) nie miała łatwego życia. Na świat przyszła jako pogrobowiec, gdyż jej ojciec zmarł, zanim żona doczekała się rozwiązania. Dziewczynce nie dane było zaznać domowego ciepła, matka szybko wyszła ponownie za mąż, a ojczym nie znosił...
Tomasz Łysiak
„A więc wojna. Z dniem dzisiejszym wszelkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy. Całe nasze życie publiczne i prywatne przestawiamy na specjalne tory. Weszliśmy w okres wojny. Cały wysiłek narodu musi iść w jednym kierunku. Wszyscy jesteśmy żołnierzami. Musimy myśleć tylko o jednym: walka aż do zwycięstwa”. Polskie Radio, 1 września 1939 rok, komunikat o godz. 6.30 Co bardziej przemawia do wyobraźni? Czy Niemcy czekający na atak pod pokładem pancernika Schleswig-Holstein? Czy może nasi czuwający wartownicy na Westerplatte? A może kapitan Raginis i Wizna? Lub bomby spadające na Wieluń? Czy też słynne zdjęcie dziewczynki płaczącej nad ciałem siostry zabitej przez niemieckiego pilota? A może ułani, Bzura, może walka do upadłego i barykady wzniesione w bijącej się stolicy?...
Obywatele II Rzeczypospolitej podziwiali maestrię lotników, hart marynarzy, odwagę czołgistów, kecz najcieplejsze uczucia tradycyjnie rezerwowali dla kawalerii. Bo przecież to jazda biła przeważające siły Szwedów pod Kircholmem, rozbijała Turków pod Wiedniem, zwyciężała Tatarów pod Hodowem, szarżowała pod Somosierrą i w Olszynce Grochowskiej. W czasie Wielkiej Wojny polscy ułani przebijali się przez potrójne linie okopów pod Rokitną czy Krechowcami. Wreszcie w wojnie z bolszewikami to polscy jeźdźcy pod Komarowem, w największej bitwie kawaleryjskiej XX wieku, rozbili niepokonaną Konarmię Budionnego. Deszcz, ulewa, kapuśniaczek – gdyby tak wyglądały wrześniowe dni roku 1939 w Polsce, kraju, w którym słowo „droga” oznaczało najczęściej utwardzony kołami wozów i kopytami koni gruntowy...
Tomasz Łysiak
„Warszawa walczy!” – taki tytuł nosiło pismo wydawane przez AK w trakcie Powstania Warszawskiego. Samo hasło było jak sztandar – przyświecało warszawiakom broniącym polskiej stolicy od września 1939 roku, od chwili, gdy na miasto spadły pierwsze bomby. Nie zgasło wraz z kapitulacją. Bo Warszawa walczyła dalej, stawiała ciągle opór, niezłomnie, do końca. Aż do sierpnia 1944 roku, gdy rozgorzał tragedii dzielnego miasta akt ostatni, zakończony po 63 dniach bohaterskiej walki epilogiem finalnej niemieckiej destrukcji i sowieckim wkroczeniem w styczniu roku 1945. Zamierzenie Hitlera było proste – zmiażdżyć Polskę, jak najszybciej się da. Stąd każde gniazdo oporu, każde polskie Termopile września 1939 były dla niego powodem do wściekłości i motywacją do nacisków, by używać wszelkich...
We wrześniu 1939 roku niemieccy żołnierze z zimną krwią mordowali jeńców wojennych i ludność cywilną, w tym kobiety i dzieci. Puszczano z dymem całe wsie, a na bezbronne miasta i miasteczka spadały tysiące bomb, grzebiąc pod gruzami niewinnych ludzi. Przez dziesięciolecia funkcjonował mit, że za brutalne mordy odpowiadają wyłącznie zwyrodnialcy z SS czy też innych nazistowskich struktur policyjnych. O mordach Wehrmachtu mówiono jedynie w kontekście tego, co działo się na froncie wschodnim od 1941 roku. Tymczasem prawda jest inna – „rycerski Wehrmacht” od pierwszego dnia ataku na Polskę dokonywał okrutnych zbrodni. Zabijali zwykli poborowi, którzy jeszcze kilka tygodni wcześniej uchodzili za szanowanych obywateli III Rzeszy. Tuż przed atakiem Niemiec na Polskę, 22 sierpnia 1939 roku, na...
Tomasz Łysiak
Wolna Polska! Ten okrzyk wyrywał się z piersi Polaków od listopada 1918 roku. Nasze granice jednak miały się jeszcze długo wykuwać – na wschodzie walczyliśmy z bolszewikami, na zachodzie rozstrzygnięcie leżało w gestii traktatowych plebiscytów. Czy Śląsk będzie polski czy niemiecki? Która jego część ostanie się w końcu przy Rzeczypospolitej? Odpowiedzi na to pytanie nie przyniósł plebiscyt, przyniosła ją walka zbrojna. Obchodzimy właśnie 100. rocznicę pierwszego powstania śląskiego. Gdy o nim mówimy, to musimy od razu spojrzeć na perspektywę szerszą – trzech powstań na Śląsku, które w końcu ugruntowały polską przynależność dużej jego części, wraz z ważnymi ośrodkami przemysłowymi i kopalniami. Na myśl przychodzi jeden z ojców niepodległości – Wojciech Korfanty, ale przecież trzeba...
Dla odradzającego się państwa polskiego walka o Górny Śląsk była gospodarczym być albo nie być, dla mieszkańców tych terenów spełnieniem marzeń ich dziadów i ojców o polskim Śląsku. Jesienią 1918 roku dogasały walki na froncie zachodnim. Kończyła się najstraszniejsza w dotychczasowej historii wojna, nazwana później I światową, a przez naszych przodków wielką wojną. Upadały europejskie potęgi Romanowów, Habsburgów i Hohenzollernów. Dla Polaków tworzyła się niepowtarzalna szansa na budowę niepodległego państwa. Jedno z podstawowych pytań brzmiało: w jakich granicach powinno się ono odrodzić?   Alianci decydują O ile wschodnią granicę musieliśmy sobie wykuwać zbrojnie, o tyle o jej zachodnim kształcie, przynajmniej w teorii, miały decydować działania polityczne. Wśród terenów,...
Grupa kilku mężczyzn z plecakami szła wzdłuż nasypu kolejowego. Dochodziła północ. Ich celem był most na Odrze. Gdy do niego doszli, przykucnęli. Wokół nich zalegała cisza. Mogli przystąpić do zaminowania filarów mostu. Po wykonaniu pracy odbiegli na bezpieczną odległość. Jeden z mężczyzn uruchomił detonator. Nocną ciszę rozorał huk wybuchu… Tamtej nocy z 2 na 3 maja 1921 roku na 90-kilometrowym odcinku zachodniej granicy śląskiego obszaru plebiscytowego polscy dywersanci zniszczyli siedem mostów kolejowych oraz dwa odcinki torów, uniemożliwiając w ten sposób Niemcom dostarczenie zza Odry posiłków na tereny objęte trzecim powstaniem, które właśnie się zaczynało. Morderczy trening Kim byli dywersanci? Należeli do grup destrukcyjnych, dowodzonych przez kapitana Tadeusza...
Powstania śląskie to jeden z najbardziej dobitnych dowodów siły polskiego ducha, który przetrwał wieki odłączenia od Macierzy, podtrzymywał polską mowę i modlitwę. Mimo całej atrakcyjności niemieckiej kultury XIX stulecia nie uległ jej syrenim kuszeniom, dotrwał silny i pełen woli czynu do dnia zmartwychwstania Polski wolnej i suwerennej. A potem przyszły dni, gdy trzeba było wolę potwierdzić czynem, stanąć do walki z Niemcami, którzy ani myśleli oddać bogaty Śląsk Polakom. Wtedy pojawili się polscy kadeci. Pierwsze wojsko polskie na Śląsku od czasów Jana III Sobieskiego. Decyzję o zarządzeniu na Śląsku plebiscytu, który miał rozstrzygnąć kwestię przynależności państwowej tych ziem, podjęli alianci na konferencji paryskiej i została ona wpisana do traktatu wersalskiego. Polacy od...
Piłsudski już w 1918 roku podkreślał, że nieważne, jaka Rosja, czerwona czy biała, będzie dla Polski największym zagrożeniem. Bolszewickie działania potwierdzały przypuszczenia Komendanta. W początkach 1919 roku Sowieci zajęli Mińsk i Wilno, tworząc Litewsko-Białoruską Republikę Rad. W dniach 3–5 stycznia w walkach o Wilno po raz pierwszy wojska polskie starły się z Armią Czerwoną. Siedem dni później dowództwo sowieckie wydało rozkaz rozpoczęcia operacji „Tarcza Wisła”, której celem było zajęcie ziem centralnej Polski, aby przyjść z pomocą rewolucji w Niemczech. W lutym ruszyła polska kontrofensywa, w kwietniu Polacy wyparli Armię Czerwoną z Wilna. W sierpniu wkroczyli do Mińska i Słucka. Dla zbliżającej się wojny z sowiecką Rosją niezwykle ważne okazały się wydarzenia z sierpnia 1919...
Potęga tkwi w masie i w liczbie – tak myśleli dowódcy Wielkiej Wojny. Jeśli atak, to w wykonaniu setek tysięcy żołnierzy, poprzedzony nawałą ogniową, kiedy działa strzelając godzinami, posyłają na pozycje nieprzyjaciela miliony pocisków. Jak obrona, to skryta w kilometrach okopów, za niepoliczalnymi zwojami drutu kolczastego i wsparta ogniem karabinów maszynowych. Jednak nawet w takiej totalnej wojnie jednostki o wielkiej sile ducha i potężnej motywacji potrafią stawić czoło milionowej masie i zmienić to, co niemożliwe. Tak, jak zrobił to 14 sierpnia 1920 roku por. Pogonowski pod Radzyminem. Okazanie słabości jako sposób powstrzymania agresji działa w świecie zwierząt. Słabszy wilk w konfrontacji z silniejszym kładzie się na plecach, odsłania brzuch. Ta pozycja działa automatycznie –...
Tomasz Łysiak
O czym wolno pisać, o czym nie? Czy próba dyskusji na temat wpływu środowisk homoseksualnych na powstanie nazizmu w Niemczech ma szansę bytu w świecie, w którym polityczna poprawność kształtuje nie tylko poglądy, lecz także wyznacza pole dla możliwej dysputy nad tym, co związane nie z ideologią współczesną, ale po prostu z historią? „Różowa swastyka” Scotta Lively oraz Kevina Abramsa od pierwszego wydania w 1995 roku aż do dzisiaj wywołuje lawinę pełnych wściekłości komentarzy ze strony środowisk homoseksualnych i lewicowych. Bo jeśli od kilku dekad dowodzą one, iż homoseksualiści byli eksterminowani przez niemieckich sprawców Holocaustu z tą samą zajadłością co Żydzi, to książka ta stanowi dla nich nie lada twardy orzech do zgryzienia: jej autorzy piszą bowiem o tym, że na rodzący się...
Wczesnym rankiem 21 lipca 1905 roku w pobliżu słynnych Wrót Iwanowskich Cytadeli Warszawskiej został powieszony 19-letni Stefan Okrzeja. Wyrok śmierci wydał Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie. Okrzeję oskarżono o działalność na rzecz obalenia porządku w państwie rosyjskim, dążenie do oderwania Królestwa Polskiego od Rosji oraz zabicie policjanta. Od 1918 roku jedna z bram Cytadel mieszcząca się w przedmurzu Wrót nosi nazwę Bramy Stefana Okrzei. Świadkowie egzekucji pisali, że Okrzeja wyglądał promieniście, a „z oczu biła mu radość”. Przed powieszeniem krzyknął: „Niech żyje rewolucja! Niech żyje socjalizm! Precz z caratem”. Wieszano go dwa razy. Pierwszy raz zerwał się sznur i ciało Okrzei w konwulsjach upadło na ziemię. Kat musiał po raz drugi dopełnić zbrodni. Niech żyje Polska!...

Pages