Historia

Mija właśnie 30 lat od zamordowania księży – Stanisława Niedzielaka, Stanisława Suchowolca i Sylwestra Zycha. Jest początek 1989 roku. Trwają przygotowania do rozmów w Magdalence, a wkrótce do obrad Okrągłego Stołu. W tygodniku „Polityka” ukazuje się wywiad z Lechem Wałęsą pod tytułem „Dlatego musimy się dogadać”. Atmosfera jest pełna niepewności, ale i nadziei na to, co przyniesie nowy rok. Tymczasem 20 stycznia dochodzi do brutalnego mordu na ks. Stanisławie Niedzielaku, proboszczu na warszawskich Powązkach. Ponad siedemdziesięcioletni duchowny został najpierw pobity, a później „nieznani sprawcy” fachowo złamali mu kark. 10 dni później, 30 stycznia, w swoim mieszkaniu na białostockiej plebanii znaleziono martwego ks. Stanisława Suchowolca. Zgon miał nastąpić w nocy w wyniku zatrucia...
Tomasz Łysiak
Mija właśnie sto pięćdziesiąt lat od urodzin Stanisława Wyspiańskiego. Genialny artysta, malarz, dramatopisarz, poeta, czuły dyrygent duszy polskiej, nie doczekał wolnej Ojczyzny. Ale śnił o niej. Jego sny, jego słowa ubierane w doskonałe rytmy, zapisywały się w duszach Polaków marzących o chwili, gdy Rzeczpospolita zmartwychwstanie. Kilka lat przed śmiercią Wyspiański spotkał się ze Stefanem Żeromskim i Józefem Piłsudskim. Wsparł wówczas sprawę polską. Jan Rogowski, brat matki Wyspiańskiego, miał jeszcze przed urodzeniem się Stasia widzenie. Był rok 1863, trwało Powstanie Styczniowe. Sąsiad Rogowskich – Herut – przed wyruszeniem do walki z Moskalami zajechał saniami pod dom, by się pożegnać. Przyglądał się temu młodziutki Janek. Nagle ujrzał zjawę – ni to anioła, ni ducha śmierci....
Do naszych czasów nie dotrwało żadne z dzieł sławnych greckich mistrzów pędzla. Ocalały jedynie ich nieliczne rzymskie kopie i opowieści. Jedna z nich mówi o rywalizacji między dwoma greckimi malarzami – Zeuksisem z Heraklei i Parrasjosem z Aten. Spór o to, który z nich jest lepszy, postanowili rozstrzygnąć przez pojedynek malarski: Zeuksis namalował winogrona, które wyglądały tak prawdziwie, że do obrazu zaczęły zlatywać się ptaki, by się pożywić. Zeuksis, pewny zwycięstwa, podszedł do ściany, na której wisiało dzieło Parrasjosa zasłonięte kotarą, i poprosił, by rywal je odsłonił. Wówczas okazało się, że była nim owa kotara! Zeuksis przyznał zwycięstwo Parrajosowi, twierdząc, że namalowane winogrona oszukały tylko ptaki, zaś jego konkurent zmylił człowieka i artystę. Iluzjonizm,...
Tomasz Łysiak
Świat zatrzymany w ułamku sekundy i uwieczniony na szklanych płytach. Polska, której już nie ma. Polacy, którzy dawno odeszli. Twarze, uczucia, myśli ukryte w spojrzeniach skierowanych w obiektyw, oczy smutne, radosne lub zamyślone, nobliwi mężowie, starsze panie, dzieci przebiegające ulice... I pies śpiący w podcieniach kamienicy. Karczmarz stojący w drzwiach, który wziął się pod boki. Żandarm. Szewc. Hrabia. Woźnica. A w końcu sam fotograf na autoportrecie, uchwycony we własnym atelier. Światło i cień. Życie i śmierć. Dwa miasta na „W” — Warszawa i Wilno. I dwóch panów na „B” — Beyer i Bułhak. Oto krótka opowieść o ojcach polskiej fotografii.    Rodzice „ojca polskiej fotografii” przybyli do Warszawy z Prus. Wilhelm Beyer i Henrietta (Henryka) z domu Minter pojawili się w...
Osiemdziesiąt lat temu zmarł Roman Dmowski – jeden z najważniejszych polityków w naszej najnowszej historii. Ksawery Pruszyński napisał po jego śmierci: „Poglądy młodego pokolenia niemal w całości, poglądy inteligencji  polskiej w większej części, poglądy wszystkich innych warstw polskich w całych dziedzinach są tak czy owak zaczerpnięte z Dmowskiego”. 2 stycznia 1939 roku w Drozdowie zmarł Roman Dmowski – polityk i ideolog, twórca polskiego ruchu narodowego. Pięć dni później w Warszawie odbył się jego pogrzeb, stając się piękną manifestacją patriotyzmu i szacunku złożonego człowiekowi, który stworzył fundamenty odrodzonego państwa polskiego. „Kurier Warszawski” tak relacjonował ostatnią drogę Dmowskiego: „Na Rynku Starego Miasta ustawiły się szerokie kolumny Stronnictwa...
Z Bożej łaski Król Polski, Wielki Książę Litewski, Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Kijowski, Wołyński, Pan Inflant, a także Szwedów, Gotów i Wandalów dziedziczny władca. Taką tytulaturą posługiwał się Zygmunt Waza. Później do listy tej dodano jeszcze Połock, Smoleńsk, Czernichów i Siewierz. To za czasów króla Zygmunta, trzeciego tego imienia i pierwszego z Wazów na polskim tronie, państwo polsko-litewskie osiągnęło szczyt swej potęgi terytorialnej. Po rozejmie z Moskwą zawartym 3 stycznia 1619 roku Rzeczpospolita liczyła prawie milion kilometrów kwadratowych – to tyle, co dzisiejsze Niemcy, Francja, Belgia i Holandia razem wzięte. W dziejach Europy rozleglejsze było tylko państwo Karola Wielkiego. Jednak wielkość terytorium nie świadczy o sile państwa – cesarstwo karolińskie...
Tomasz Łysiak
W Bożonarodzeniową noc roku 1914 na froncie zachodnim stał się cud. Ustały walki, a żołnierze wyszli z okopów, by złożyć sobie życzenia. Śpiewano kolędy. Jedną z nich była „Cicha noc” – chyba najpopularniejsza pieśń wigilijna na świecie, istniejąca w kilkuset wersjach językowych. Kolęda ta obchodzi w tym roku jubileusz – mija równo 200 lat od jej pierwszego wykonania. W Polsce mamy też swoją, wielką i piękną tradycję kolęd. O nich chcemy przypomnieć w ten szczególny czas. Żołnierze legionów raczej nie śpiewali „Cichej nocy” pod Łowczówkiem w 1914 r. Wtedy nad naszymi okopami unosiły się dźwięki i melodie charakterystyczne dla polskiej tradycji. Podchwytywali je Polacy walczący po drugiej stronie frontu, wcieleni do rosyjskiej armii. Śpiew płynący z jednej na drugą stronę wojennej...
„Powinno powstać niepodległe Państwo Polskie złożone z terytoriów zamieszkałych niezaprzeczalnie przez Polaków, które powinno mieć wolny i bezpieczny dostęp do morza i którego polityczna i ekonomiczna niezależność oraz terytorialna integralność powinny być gwarantowane przez konwencję międzynarodową”. Prezydent USA Woodrow Wilson umieścił te słowa w orędziu wygłoszonym w styczniu 1918 roku przed Kongresem USA, w znacznej mierze pod wpływem słynnego na cały świat polskiego pianisty Ignacego Jana Paderewskiego. Wieloletnie starania artysty o sprawę polskiej niepodległości, jego działalność charytatywna na rzecz głodujących w czasie wojny Polaków, jego wkład w tworzenie armii polskiej we Francji sprawiły, że w oczach wielu rodaków stał się współczesnym herosem, uosobieniem patriotyzmu...
Tomasz Łysiak
9 stycznia 1982 roku. Milicyjnymi sukami wieziono na wschód, w stronę ruskiej granicy, kilka kobiet. Było bardzo zimno, a one nie miały ciepłej odzieży. Gdy włączano ogrzewanie, do środka peerelowskiej „kibitki” dostawały się spaliny. Milicjanci rozłożyli mapę i zaczęli się zastanawiać, jak przekazać więźniarki Rosjanom, gdy już dojadą na miejsce. Zaczęły więc po drodze wyrzucać karteczki ze słowami: „Tą drogą jechały internowane kobiety wiezione w nieznane”. Wśród nich była Anna Walentynowicz. Bohaterka Sierpnia ’80. „Matka” Solidarności. Postanowiłem przypomnieć sylwetkę „Anny Solidarność” (jak celnie nazwał ją w tytule swojej książki Sławomir Cenckiewicz) właśnie w grudniu, w okolicach 13. Może z racji tego, iż wydarzenia związane ze stanem wojennym w 1981 roku w pewnej mierze...
„Zaraz po mnie przyjdą” – usłyszałam słowa ojca. Rodzice rozmawiali ściszonymi głosami. W tle zgrzytało i pojękiwało Radio Wolna Europa. Tak dowiedziałam się, że ogłoszono stan wojenny. Nie rozumiałam, co to znaczy. Ale w pamiętniku zanotowałam: „Dziś jest 13 XII 1981 r. Nie wiem, czy będzie to ważna data w historii Polski, ale chyba się jej nie zapomni”. Przez minione kilkanaście miesięcy miałam świadomość zagrożenia. Już rok wcześniej w październiku, w rymowanej dedykacji z okazji 46. urodzin mego taty, napisałam mu: „Twoje marzenia, Twoje zamiary / Niechaj się spełnią bez żadnej kary!”. A okoliczności były wówczas dramatyczne. We wrocławskiej lokomotywowni trwał od kilku dni ogólnopolski protest głodowy kolejarzy. Ojciec, jako ich rzecznik, spędzał z nimi dnie i noce. Życząc mu...
Wiosną 1585 roku do Rzymu przybyło pierwsze w dziejach Europy japońskie poselstwo, złożone z czterech młodzieńców ochrzczonych przez działających w Kraju Kwitnącej Wiśni jezuitów. Dziwnym zrządzeniem losu pamiątka tej niezwykłej wizyty zachowała się do naszych czasów w Krakowie. W 1999 roku przed pracownikami Oddziału Rękopisów Biblioteki Jagiellońskiej stanął nielichy problem – z uniwersytetu w japońskim Kobe przyszedł list od pracującej na tej uczelni rosyjskiej profesor Ludmiły M. Jermakowej. Badaczka średniowiecznej Japonii prosiła o pomoc w poszukiwaniach – znajdującego się wedle jej informacji w krakowskich zbiorach – oprawionego w srebro rękopisu zawierającego przekład dwóch wierszy Psalmów Dawidowych na język japoński. Dokument ten miał być pamiątką po bytności w...
Tomasz Łysiak
Dawno, dawno temu, gdy Warszawa była stolicą potężnego państwa, ale już nad jej głową zbierały się czarne chmury, zbudowano pałac. Miał różne losy, ktoś go odkupił, ktoś rozbudował, mieszkali w nim królowie i żołnierze, w ogrodzie bawiły się dzieci, a w pobliskim teatrze wystawiano sztuki. Oto jednak nadszedł czas mroku i całe królestwo zostało skradzione przez trzy groźne sąsiednie cesarstwa. Pałac trafił w ręce wroga. A gdy kraj odzyskał Niepodległość – wspaniały budynek służył pięknym celom. Ale nadeszła kolejna wojna i pod jej koniec postanowiono go zniszczyć. Za karę. Zostało po nim kilka kolumn, miejsce symbolicznego grobu nieznanych żołnierzy. Aż nadszedł dzień, gdy w tym pięknym państwie postanowiono pałac odbudować. By był świadectwem dla następnych pokoleń, iż państwo to, po...
Film naprawdę jest sztuką o wielkiej sile. Zaledwie kilkudziesięciu lat trzeba było, by pod wpływem filmów Disneya i reklam producenta napojów istniejący od ponad półtora tysiąca lat powszechny kult pobożnego biskupa z małoazjatyckiej Myry przemienił się w infantylną wiarę w grubasa w czapeczce krasnala, przemierzającego świat na saniach ciągnionych przez renifery z czerwonymi nosami. Amerykanizacja kultury to zjawisko, któremu poświęcono tysiące artykułów i książek. Powstanie ich pewnie jeszcze więcej, bo proces ten się nasila, a propagowane przezeń wzorce i mody są coraz bardziej pop, a coraz mniej kulturowe. Gdy więc zobaczymy reklamę z jakimś Cola-Clausem, a spomiędzy regałów w supermarkecie dobiegnie nas rubaszne „Ho, ho, ho!”, przypomnijmy sobie prawdziwą opowieść o potężnym...
Tomasz Łysiak
Stali w kilku niedaleko pomnika Sobieskiego w warszawskich Łazienkach. Czekali na znak – pożar na Solcu. „Mogliśmy wyjść nareszcie spoza drzew naszych, skupić się, obliczyć, coś postanowić” – pisał we wspomnieniach uczestnik spisku Seweryn Goszczyński. Była pamiętna Noc Listopadowa. Ta Noc, której początek opisał potem Wyspiański w sławnym dramacie, wkładając słowa w usta Pallas Ateny: „Do mnie! Do mnie! Do mnie! Zwycięskie duchy w orli lot / powietrznym szlakiem / biegajcie w wichrowym szumie; potrząsam władnym znakiem!”. Tętniło w sercach podchorążych marzenie zwycięstwa Dobra i Wolności nad opresyjną siłą Niewoli i Zła. Pchała ich do czynu „Nike Fidyaszowa”… Prof. Andrzej Nowak w „Metamorfozach Imperium Rosyjskiego 1721–1921” pisze o państwie wyrosłym z Rusi Moskiewskiej, zadając...
W Rzeczypospolitej szlacheckiej, w której pozycja społeczna i dostatek materialny związane były z przynależnością do stanu, ten zaś wynikał z prawa dziedziczenia, wielką popularnością cieszyła się starożytna legenda o orlicy. Chcąc sprawdzić, czy wszystkie wysiedziane pisklęta są prawdziwymi orłami, matka zabierała je w lot ku słońcu. Tylko te z nich, które potrafiły znieść palące promienie i patrzeć wprost w gorejącą tarczę, były uznawane przez nią za prawowitych potomków oraz dziedziców podniebnych włości. Tragiczne to czasy, gdy za broń muszą chwytać dzieci. Gdy nie mogą z należną wiekowi beztroską i ciekawością poznawać świata, otaczane miłością rodziców i uwagą wychowawców. Polskie Orlęta – nieodrodne dzieci Orła Białego. Orlęta Lwowa „Kochany tatusiu! Idę dzisiaj zameldować...
Śmierć Józefa Piłsudskiego w maju 1935 r. doprowadziła do pęknięcia w obozie rządzącym. W wyniku podziału wpływów gospodarką miała pokierować frakcja skupiona wokół prezydenta Ignacego Mościckiego. W październiku 1935 r. powołano nowy rząd z Marianem Zyndramem-Kościałkowskim jako premierem, ale najwięcej do powiedzenia miał w nim Eugeniusz Kwiatkowski, bliski współpracownik prezydenta i zwolennik daleko idącej zmiany w polityce gospodarczej. Kwiatkowski, zwolennik interwencjonizmu państwowego, został w nowym rządzie wicepremierem i ministrem skarbu. Nie był nowym człowiekiem w polityce, już w latach 1926–1930 był ministrem przemysłu i handlu. Dał się poznać jako zwolennik komercjalizacji przedsiębiorstw państwowych (tzn. przekształcania ich w spółki prawa handlowego i prowadzenia...
Gdy pod koniec XIX wieku Henryk Jordan przywiózł do Galicji skórzany flak wypełniony powietrzem, nie mógł przypuszczać, że 130 lat później dziesiątki tysięcy ludzi, zrzeszonych w ponad 5 tysiącach klubów, będą rywalizować między sobą na oczach setek tysięcy kibiców zasiadających na ogromnych stadionach wybudowanych za miliardy złotych. A polska reprezentacja otrze się o finał Mistrzostw Świata. Tak właśnie wyglądały początki piłki nożnej na polskich ziemiach. W futbol zaczęto grać na długo przed tym, jak Polska odzyskała niepodległość. Już w 1889 roku Jordan wyprosił – u ówczesnych włodarzy grodu Kraka – wydzielenie odrębnego terenu do uprawiania sportu. Tak powstał pierwszy ogródek jordanowski. Właśnie tam, zaledwie rok po otwarciu, grupy dzieci zaczęły trenować nową dyscyplinę sportu...
Sto lat temu mieszkańcy Lwowa pokazali nie tylko, jak należy walczyć o własne miasto, ale również o swoje niepodległe państwo. „W chwili, kiedy wykreślano granice Europy, biedząc się nad pytaniem, jakie są granice Polski, Lwów wielkim głosem odpowiedział: Polska jest tutaj” – mówił przebywający we Lwowie w 1923 r. marszałek Ferdynand Foch. Trudno nie zgodzić się z francuskim bohaterem I wojny światowej, bo choć w walkach o Lwów niebagatelną rolę odegrali uczniowie i studenci, to wśród obrońców zawsze wiernego miasta znajdziemy przedstawicieli wszystkich grup społecznych i zawodowych. Od profesorów uniwersytetu po słynnych lwowskich batiarów. Najmłodszy uczestnik walk miał 9 lat, najstarsi zaś, weterani powstania styczniowego, powyżej 75. Burzliwa jesień 1918 r. W październiku...
Tomasz Łysiak
Trwa walka o nasz wizerunek w świecie. Także na polu historii i tzw. polityki historycznej. W dodatku wizerunek ten trzeba budować na nowo, gdyż przez kilkadziesiąt lat był zakłamywany zarówno przez wielkie mocarstwa, jak i przez nasze, zniewolone przez Sowietów, państwo. Kłamstwo ciążyło i ciąży nie tylko nad historią, ale także nad bieżącą polityką. Tym bardziej trzeba się cieszyć, gdy gdziekolwiek na świecie mówi się dobrze o Polakach. Tak właśnie stało się w tym roku w Wielkiej Brytanii. Na tamtejszym rynku księgarskim pojawiła się książka Dermota Turinga „XY&Z”. Zanim rozszyfrujemy ten enigmatyczny tytuł nadmieńmy, że jeśli komuś nazwisko autora skojarzyło się ze słynnym brytyjskim matematykiem, któremu przypisuje się na świecie główne autorstwo złamania Enigmy, to takie...
Tomasz Łysiak
Sto lat temu, 11 listopada 1918 r., Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu dowództwo nad Wojskiem Polskim. Komendant zainicjował powstanie pierwszego polskiego rządu, który zaczął działać już kilkanaście dni później. W styczniu i lutym roku 1919 doszło do pierwszych wyborów w wolnej już Polsce. Rodacy doczekali się polskiego parlamentu. Cały świat celebruje w tym roku setną rocznicę zakończenia Wielkiej Wojny. Dla nas finał czteroletniego konfliktu sprzed wieku był wymarzony – odzyskiwaliśmy utraconą w wieku XVIII niepodległość. Marzenia pokoleń, marzenia powstańców listopadowych i styczniowych, marzenia rewolucjonistów, insurgentów, pozytywistów, narodowców, socjalistów, działaczy chłopskich i robotniczych, profesorów i studentów, kobiet i mężczyzn, księży i naukowców,...
Tomasz Łysiak
Jak się zaczęło? Od marzenia. Od snu. Snu, w którym się pojawia pamięć przeszłej wielkości, potem następuje mrok, a dalej, gdzieś na horyzoncie, jutrzenka – nadchodząca Niepodległa. Marzenie o Polsce, miłość do Polski – to była wielka siła, która sprawiała, że porzucano spokój i szczęście rodzinne, aby walczyć o zmartwychwstanie Ojczyzny. „Point de rêveries!” – rzucił kiedyś car Aleksander II do Polaków – „Żadnych marzeń!”. Wiedział, że to one są duchowym fundamentem wielkiego ruchu polskiej irredenty. Ruch ten odniósł zwycięstwo 11 listopada 1918 r. Byli nośnikami marzeń, dziedzicami marzeń, synami, wnukami i prawnukami marzycieli. Ci, którzy na początku sierpnia roku 1914, gdy świat stawał w ogniu, ściągali do Krakowa na wezwanie Komendanta. Tym razem „złoty róg” musiał być oddany...
Co się działo wtedy na ziemiach polskich? Jak ten dzień wspominali nasi przodkowie? Czy mieli świadomość, że na ich oczach rodzi się upragniona wolna Polska? Maria Dąbrowska pod tą datą opisała w swoich dziennikach warszawską ulicę: „Przez cały dzień na ulicach tłumy. Ruch tramwajowy normalny. Wszędzie samochody z naszymi żołnierzami. […] W tym wszystkim wstaje Polska. I nikt nie widzi, jaka jest piękna. Nikt nie spostrzega w tym zgiełku”. 11 listopada 1918 r., w poniedziałek, kilka minut po godzinie 5 rano, we francuskim Compiègne, naczelny wódz sił alianckich marszałek Ferdynand Foch i przedstawiciele rządu niemieckiego podpisali rozejm, który wszedł w życie sześć godzin później. Skończyła się najstraszniejsza wówczas wojna od początku świata, która pochłonęła miliony ludzkich...
Wielu myślało, że Polskę nam dano, wielu, że wróciła sama. To o nich Józef Piłsudski mówił ironicznie, że „ni z tego, ni z owego mają Polskę na pierwszego”. Ale odrodzenie się Rzeczypospolitej to krew, pot i łzy tysięcy ludzi rozsianych w czasie i przestrzeni, ludzi, którzy nigdy nie pogodzili się z Jej brakiem, którzy ośmielali się kwestionować zmowę rozbójniczych państw i rzekomy ostateczny werdykt historii. Stwierdzenie, że przed rokiem 1918 był rok 1917 brzmi jak chronologiczno-arytmetyczny truizm. Jednak, jeśli szukamy początku lawiny, która zniszczyła doszczętnie stary, stabilny świat zbudowany na przerażeniu napoleońskim pogorzeliskiem, świat starający się ze wszystkich sił odtworzyć stabilny ancien régime i ignorujący fakt, że restauracja starego porządku jest po prostu...
Tomasz Łysiak
Profesor Feliks Koneczny urodził się akurat w dniu Wszystkich Świętych, 1 listopada 1862 r. w Krakowie. Słynny historyk i historiozof, autor własnych definicji cywilizacji i starć między nimi, napisał także, pośród wielu innych prac, dzieło poświęcone dziejom Polski, ujrzanym przez pryzmat udziału świętych i błogosławionych w dziele budowania Ojczyzny. „Święci w dziejach narodu polskiego” ukazało się na dwa lata przed wybuchem II wojny światowej. Było kapitalną próbą zsyntetyzowania historii Polski przez opowieść o jej duchowych przewodnikach. Dzisiaj, gdy przed nami obchody stulecia niepodległości, warto idąc za myślą Konecznego, przywołać tych świętych, błogosławionych czy wreszcie po prostu wspaniałych duchownych, którzy ku wymarzonej Niepodległej nas prowadzili. Rafał Kalinowski...
„Dziady” towarzyszą nam ciągle: w chwilach refleksji i tęsknoty za bliskimi zmarłymi, w ważnych momentach historycznych naszej Ojczyzny. Ten utwór stał się źródłem niezwykle emocjonalnych przeżyć towarzyszącym kolejnym generacjom Polaków. Był bliski zarówno tym, którzy walczyli o niepodległość w XIX wieku, jak i tym, którzy przeciwstawiali się reżimowi komunistycznemu. Dziady to nazwa ludowej uroczystości, obrzędu zadusznego mającego na celu przywołanie dusz zmarłych. To zbiór rytuałów praktykowany od czasów pogańskich wśród ludów słowiańskich i Bałtów, a potem na terenach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej. Wyrażały odwieczną tęsknotę żywych za swymi zmarłymi bliskimi, pragnienie ludzi dotknięcia rzeczywistości po drugiej stronie. Bo przecież życie nie kończy się w chwili śmierci, to...
Kto z nas zabiłby brata, by zachować jedność państwa? Kto z nas rozbiłby państwo, by zachować jedność rodziny? Dramatyczne dylematy stające przed jednym człowiekiem – człowiekiem, bo chociaż zasiadał na tronie potężnego państwa, nie miał nawet pewności, że jest Bożym pomazańcem, że ma prawo dokonywać takich wyborów. „Nomen est omen” („Imię wyznacza los”) – to wiara i dziś powszechna. Wierzymy, że w imieniu zawiera się przepowiednia; że odwołuje się ono do czynów poprzednich imienników – świętych, wielkich wodzów, monarchów i mężów stanu; że wyznacza dziecku drogę, którą będzie kroczyć przez życie. W dawnych wiekach to przekonanie było jeszcze mocniejsze, więc nadanie synowi Władysława Hermana i Judyty Czeskiej imienia Bolesław ówcześni niechybnie odczytywali jako nawiązanie do wielkich...
Tomasz Łysiak
W połowie października świat obiegła sensacyjna wiadomość. W Pompejach, w tzw. Domu z Ogrodem, w trakcie prac wykopaliskowo-restauracyjnych odkryto wykonany węglem napis. Te kilka słów, napisanych na ścianie pompejańskiego domu najprawdopodobniej przez pracującego tam przed niespełna dwoma tysiącleciami robotnika, zmieniło przyjętą do tej pory datę kataklizmu. To, co widnieje w tysiącach podręczników, przewodników turystycznych, albumów i encyklopedii, trzeba wymazać gumką i w miejsce 24 sierpnia 79 r. wpisywać datę prawidłową – 24 października 79 r. Sam napis, co dodaje jeszcze całej sprawie uroku, ma wymiar nieco humorystyczny. Brzmi tak: „XVI (ante) K(alendas) Nov(embres) in[d]ulsit pro masumis esurit[ioni]”, co z łaciny na nadwiślański można przetłumaczyć jako: „Szesnaście dni...
Wielki kryzys gospodarczy lat 30. XX w. uderzył w Polskę znacznie mocniej niż w inne kraje europejskie. Rząd początkowo nie podejmował żadnych działań antykryzysowych, a potem robił to nieskutecznie. Dno kryzysu Polska osiągnęła w 1932 r., ale dopiero w 1936 r. odnotowano wyraźną poprawę sytuacji. W Polsce kryzys był odczuwalny już w 1929 r., kiedy na świecie spadły ceny produktów rolnych. Byliśmy wtedy krajem rolniczo-przemysłowym, na wsi mieszkało 2/3 ludności, a rolnictwo tworzyło około połowy produktu narodowego. Większość gospodarstw produkowała jednak głównie na własne potrzeby, w 1921 r. ponad 60 proc. z nich miało poniżej 5 ha powierzchni, a powyżej 10 ha – tylko niecałe 14 proc. Struktura ta niewiele zmieniła się po uchwaleniu w 1925 r. reformy rolnej, która opierała się na...
„Zrób coś, niech przestanie szczekać!” – tymi słowami 13 września 1984 roku zwrócił się do Czesława Kiszczaka, ministra spraw wewnętrznych, Wojciech Jaruzelski, I sekretarz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i premier rządu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Te słowa dotyczyły niepokornego księdza z pewnej warszawskiej parafii. W systemie totalitarnym słowa satrapy stają się normą prawną: resort spraw wewnętrznych zajął się na serio „szczekaniem” księdza. Półtora miesiąca później kapelan został wyłowiony z Wisły. Mimo upływu 34 lat wciąż nie znamy prawdy o Jego męczeńskiej śmierci. Wersja oficjalna toruńska 19 października 1984 r. trzech funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa (Grzegorz Piotrowski, Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala), do szpiku kości zatroskanych o losy Polski...
Peerelowski aparat propagandy robił wszystko, co było w jego mocy, by zniszczyć kapelana Solidarności. Zanim esbecy porwali i w brutalny sposób zamordowali księdza Jerzego Popiełuszkę, przez wiele miesięcy toczyła się przeciwko niemu medialna kampania kłamstw i nienawiści, która miała go złamać i zastraszyć, a społeczeństwo przekonać, że „żoliborski magik polityczny” to wróg publiczny numer jeden. Ksiądz Jerzy Popiełuszko od początku swojej drogi kapłańskiej zdawał sobie sprawę z cierpień i upokorzeń, które mogą go spotkać z powodu jego wyboru. Znał doskonale najnowszą historię polskiego Kościoła i jego duchownych. Trzyletnie uwięzienie prymasa Stefana Wyszyńskiego, proces kurii krakowskiej i biskupa Czesława Kaczmarka, tortury wobec biskupa Antoniego Baraniaka, szykany prostych...
Rząd Władysława Grabskiego został powołany w obliczu gospodarczego chaosu i niepokojów społecznych. Zapisał się w historii jako ten, który ustabilizował polską walutę i podstawy działalności ekonomicznej. Do dymisji podał się dwa lata później. Jej powodem były, jakżeby inaczej, problemy gospodarcze. Nowy gabinet rozpoczął urzędowanie 19 grudnia 1923 r. Inflacja w tamtym roku sięgnęła astronomicznego poziomu 35,7 tys. proc. i było jasne, że podstawowym zadaniem gabinetu będzie ustabilizowanie pieniądza. Nikt nie nadawał się do tej roli tak jak Władysław Grabski. Próbował on walczyć z inflacją już w 1920 r., najpierw jako minister skarbu, a potem premier. Nie udało się z powodu ogromnych wydatków na trwającą wojnę z bolszewikami. Grabski ponownie objął funkcję ministra skarbu w...
Tomasz Łysiak
Ma ponad 70 metrów długości. Pół metra szerokości. Jest na nim kilkadziesiąt pracowicie wyhaftowanych scen, które opowiadają o inwazji Normanów na Anglię i o bitwie pod Hastings. Tkanina z Bayeux to jeden z najpiękniejszych zabytków średniowiecza, nieocenione źródło historyczne, a przede wszystkim dzieło sztuki, pełne znakomicie uchwyconych scen, dynamiki jak z hollywoodzkich storyboardów, i obrazków pokazujących nie tylko samą bitwę i przygotowania do niej, ale także uzbrojenie z epoki, statki, konie, architekturę, meble, ubrania, a nawet jadło czy napitki. Sama batalia pod Hastings z 1066 r., czyli główny temat opowieści z tkaniny z Bayeux, to jedna z najważniejszych bitew świata – na liście Edwarda Sheparda Creasy (tej, którą lord d’Abernon poszerzył o naszą Bitwę Warszawską) jest...
Od jego śmierci minęło ponad 200 lat, ale postać Tadeusza Kościuszki wciąż inspiruje. Masową wyobraźnię rozpalają niezwykłe koleje losów bohatera narodów polskiego i amerykańskiego. Urzeczeni romantyczną legendą „rycerza wolności” często zapominamy, że w ostatecznym rozrachunku poniósł on życiową klęskę i nie doczekał się spełnienia marzeń o niepodległej Polsce. Nawet jego ostatnia wola, w której rozkazywał wykorzystać swój amerykański majątek na wyzwolenie i zapewnienie godnego życia niewolnikom jego przyjaciela Thomasa Jeffersona, nie została nigdy spełniona. Był 10 października 1794 roku. Dzień bitwy pod Maciejowicami, dzień klęski polskiego wojska, dzień, w którym wniwecz obróciły się marzenia o ocaleniu upadającej Rzeczpospolitej. W wyniku krwawej bitwy, stoczonej z przeważającą...
Okres II Rzeczypospolitej to jedna z piękniejszych kart w historii Poczty Polskiej. W tak długo oczekiwanym niepodległym Państwie instytucja ta mogła znów pełnić służbę dla polskiego państwa. Czas rozkwitu dramatycznie zakłóciła wojna, choć nie zahamowała działań Poczty. W skrajnie trudnych warunkach , korzystając z doświadczeń poprzednich pokoleń, trwano na posterunku i włączano się aktywnie w każdy rodzaj działań w imię Niepodległej. Pierwsze lata Poczty w II Rzeczypospolitej Odzyskanie niepodległości przyjęto wiązać z symboliczną datą 11 listopada 1918 r., kiedy Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu władzę nad wojskiem.  Początki  polskiej administracji sięgają jednak  wcześniejszej daty. Już 3 stycznia 1918 r. Rada wydała dekret zatytułowany „O...
I wojna światowa przyniosła Europie koniec imperialnego porządku ustanowionego w XIX w. i upadek wielonarodowych monarchii. Wśród nowych państw, które powstały na jego gruzach, Polska wyróżniała się szczególnie dużymi różnicami w rozwoju społecznym i gospodarczym terenów, które weszły w jej skład. Nowe państwo, które zaczęło się tworzyć jesienią 1918 r., nie miało jeszcze ustalonych granic. Ich kształtowanie zakończyło się dopiero w czerwcu 1922 r. po włączeniu do Polski wschodniej części Górnego Śląska. Łączenie ziem dawnego zaboru rosyjskiego, pruskiego i austriackiego było przedsięwzięciem karkołomnym. Na terenie każdego z nich obowiązywał inny system administracyjny, prawny i transportowy. Trzy różne organizmy Podstawą transportu były koleje, ale w każdej z trzech części kraju...
Kwestia przynależności narodowej XIX-wiecznego poety, publicysty, malarza i rewolucjonisty – Harro Harringa – może przyprawić o ból głowy. Choć mówił i pisał po niemiecku, do 30. roku życia legitymował się duńskim paszportem, którego z kolei wyrzekł się, by wstąpić do armii Królestwa Polskiego. Polaków pokochał do tego stopnia, że przyjął nazwisko Kazimirowicz. W pewnym momencie był obywatelem USA, ale ostatecznie to obywatelstwo odrzucił. Po jego tragicznej śmierci twórcy epitafium bezradnie rozłożyli ręce i wyryli na płycie nagrobnej napis: „Był Duńczykiem”. Dziś nazwisko Harring mówi coś jedynie badaczom historii literatury niemieckiej. Tymczasem w pierwszej połowie XIX wieku jego utwory cieszyły się ogromną popularnością. Liberalni czytelnicy wieszali sobie w salonach portrety...
Tomasz Łysiak
W trakcie Mszy św. w paryskim kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, należącym do Polskiej Misji Katolickiej, zebrał się tłum Polaków. Z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości członkowie klubów „GP”, dziennikarze i politycy modlili się w intencji Ojczyzny. Celebracja miała szczególny charakter, gdyż w jej trakcie dokonano uroczystego przekazania koron, którymi 11 listopada zostanie ozdobiony obraz Matki Boskiej Częstochowskiej znajdujący się w tej świątyni. Msza się już kończyła, gdy z zewnątrz dobiegł głos eksplozji. Wkrótce okazało się, że cała ulica Saint Honoré, przy której znajduje się kościół, jest zablokowana przez policję. Nie można wyjść. Służby bezpieczeństwa zdetonowały podejrzany ładunek, jak poinformował mnie policjant. A potem wyjaśnił, iż próbują...
Podział terytorialny Polski pomiędzy trzy państwa ościenne – Austrię, Prusy oraz Rosję – stworzył zupełnie nową sytuację. Poczta straciła charakter narodowy i została podporządkowana zaborcom. Infrastrukturę dawnej poczty koronnej oraz poszczególnych poczt partykularnych włączono do sieci pocztowej zaborców. Poczta na zajętych terenach pełniła również rolę administracyjno-policyjną i stanowiła podstawę funkcjonowania oraz komunikacji administracji cywilnej czy wojskowej, wprowadzonej na każdym z trzech wydzielonych terytoriów. Podczas nocy zaborów mieliśmy dwa momenty, kiedy można było mówić o ograniczonej, ale jednak samodzielności państwowej. To czasy Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego. Te mini „państewka polskie” otrzymały prawo do tworzenia polskich instytucji, a więc...
Tomasz Łysiak
„Przyszła ta chwila, że Ojczyzna potrzebuje ludzi gotowych oddać życie, więc zgłaszam się jako ochotnik na żywe torpedy” – pisał w 1939 roku jeden z ochotników, którzy gotowi byli niezwłocznie oddać życie za Ojczyznę. Wyrażenie „żywa torpeda” od razu przywodzi na myśl kamikadze – samobójców z Japonii. Ale jeszcze zanim japońscy piloci zapisali się w historii straceńczymi atakami na okręty amerykańskie – kamikadze z japońskich wojsk lądowych, podczas wojny chińsko-japońskiej, zmieniali się w „żywe bomby”, wbiegając w chińskie okopy obwieszeni granatami. Cały świat rozpisywał się o samobójcach zmieniających losy wojny i przekaz ten wbił się mocno w ludzką pamięć. Dotarł także do naszego kraju. Pewnie z tego względu kilka lat później Polacy masowo zgłaszali się do projektu polskich „...
Historycy przyjmują, że początkiem zorganizowanych usług pocztowych na świecie był system gońców konnych w Persji w VI w. p.n.e. Przy drodze pocztowej o długości 2667 km od Morza Egejskiego do stolicy Persji znajdowało się 111 stacji wymiany koni. System ten przejął cesarz August, tworząc w Imperium Rzymskim sieć stacji zwanych po łacinie mutatio postia.    Polska już u zarania państwowości miała dobrze zorganizowaną sieć posłańców konnych lub pieszych. Bolesław Chrobry nakazał, aby wszystkie miasta w królestwie wystawiały takowych dla dobrego przepływu informacji. Długosz pisał, że władca został m.in. natychmiastowo zawiadomiony o zamordowaniu pięciu zakonników w Kazimierzu Wielkopolskim w roku 1005, gdyż „tak bowiem mądrze i przezornie król ten urządził swoje państwo, że...
Tomasz Łysiak
Na ekrany polskich kin wleciały dwa dywizjony 303 – ten bardziej „brytyjski” pod tytułem „303. Bitwa o Anglię”, i ten polski „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” – chwalący się tym, że opiera się na fabule słynnej książki Arkadego Fiedlera. Paradoksalnie, bardziej prawdziwa, bo zawierająca m.in. kluczową w moim mniemaniu dla zrozumienia losów dywizjonu scenę, jest produkcja angielska. Obie zaś składają się na jakby dwuczęściową filmową story o polskich pilotach tłukących Szwabów na brytyjskim niebie. Dywizjon 303 nosił imię Tadeusza Kościuszki, a jego przedwojenne tradycje wywodziły się od warszawskiego III Dywizjonu Myśliwskiego 1. Pułku Myśliwskiego i 111. Eskadry Kościuszkowskiej. Opowiadając historię dywizjonu, trzeba więc zacząć od Kościuszki – zresztą sam fakt, że nazwisko...
„Granica wre życiem. Partia za partią, noc w noc, idą za granicę. Przemytnicy pracują wściekle. Ledwie starcza im czasu na przepicie zarobionych pieniędzy”. „Czerwony” Związek Sowiecki, zagłodzony przez bolszewików, przyjmie każdą ilość towaru z „białej” Polski. Gorzej, że w drugą stronę idą sabotażyści, przeszkoleni w agitacji i terrorystycznej robocie komuniści, zbolszewizowani Ukraińcy, Żydzi i Białorusini na polskich papierach.   Rozmaite pomysły na ochronę wschodniej granicy Rzeczypospolitej nie sprawdzały się. Ubytek dochodów skarbu państwa spowodowany przemytem był w sumie najmniejszym złem. Gorsza była sowiecka infiltracja, przenikanie komunistycznej agentury. Również z terytorium Litwy wychodziły uzbrojone grupy, których zadaniem było zabijanie Polaków i niszczenie ich...
Obrona Westerplatte i Helu, bitwa nad Bzurą czy ostatnie starcie pod Kockiem to najbardziej znane walki z września 1939 r. Większość z nas uczyła się o nich w szkole i pamięta o tych wydarzeniach do dziś. O wiele gorzej wygląda pamięć o zmaganiach o Grodno, Lwów, o bitwie pod Szackiem… Wśród wielu walk stoczonych przez polskich żołnierzy jest też taka, która zasługuje na szczególne miejsce w naszej historii – obrona Wizny. Wydarzenia sprzed blisko 80 lat do dzisiaj wywołują emocje i rozpalają wyobraźnię, bo to, co zrobili wówczas żołnierze Wojska Polskiego, jest nie do uwierzenia. Przez cztery dni kilkuset ludzi powstrzymywało wściekłe ataki liczącej ponad 40 tys. armii niemieckiej. Szaleńcza odwaga obrońców i ich dowódcy, poczucie obowiązku i determinacja w wypełnieniu otrzymanego...
Lata 60. XX w. są intrygującym czasem historii. Ich początek to niesłychana kumulacja kryzysów, kiedy co chwila świat stawał na krawędzi wojny jądrowej. Zestrzelenie nad Związkiem Sowieckim wywiadowczego U-2 w 1960 r., błyskawiczna i zaskakująca dla Zachodu budowa muru berlińskiego w 1961 r. i wreszcie kryzys kubański w 1962 r. – polityka ówczesna przypominała jazdę górską kolejką, z niemal stuprocentową pewnością końcowej katastrofy. A potem… nastąpiło przesilenie. Dzięki wysiłkom prezydenta Johna F. Kennedy’ego napięcie wyraźnie opadło. Rosnący dobrobyt, wchodzenie w dorosłość roczników urodzonych po wojnie, sprawiły, że społeczeństwa zachodnie postanowiły zapaść na zbiorową amnezję, zapomnieć o tej pechowej połowie kontynentu, którą oddano w komunistyczny zarząd. Mur przestał...
Tomasz Łysiak
Po tym, jak prezydent Gdańska usiłował usunąć Wojsko Polskie z uroczystości rocznicowych na Westerplatte, warto przypomnieć czyn bojowy obrońców Wojskowej Składnicy Tranzytowej, który stał się symbolem polskiej kampanii obronnej roku 1939. Jest tym symbolem nadal, niezależnie od tego, jak rozkładały się akcenty w tej siedmiodniowej bitwie, kto i w którym momencie dowodził obroną i czy na wizerunku Westerplatte można doszukać się jakichś rys. Nie chodzi zresztą o pozbawiony wad spiżowy pomnik, ale o wymiar całościowy tej heroicznej walki. Westerplatte było, jest i będzie powodem dumy dla Wojska Polskiego. Dla kilku już pokoleń Polaków Westerplatte jest ikoną. Ugruntowaną lekcjami historii, imionami nadawanymi szkołom czy ulicom, pieśniami, obchodami, książkami, filmem Stanisława...

Pages