Historia

Piłsudski już w 1918 roku podkreślał, że nieważne, jaka Rosja, czerwona czy biała, będzie dla Polski największym zagrożeniem. Bolszewickie działania potwierdzały przypuszczenia Komendanta. W początkach 1919 roku Sowieci zajęli Mińsk i Wilno, tworząc Litewsko-Białoruską Republikę Rad. W dniach 3–5 stycznia w walkach o Wilno po raz pierwszy wojska polskie starły się z Armią Czerwoną. Siedem dni później dowództwo sowieckie wydało rozkaz rozpoczęcia operacji „Tarcza Wisła”, której celem było zajęcie ziem centralnej Polski, aby przyjść z pomocą rewolucji w Niemczech. W lutym ruszyła polska kontrofensywa, w kwietniu Polacy wyparli Armię Czerwoną z Wilna. W sierpniu wkroczyli do Mińska i Słucka. Dla zbliżającej się wojny z sowiecką Rosją niezwykle ważne okazały się wydarzenia z sierpnia 1919...
Potęga tkwi w masie i w liczbie – tak myśleli dowódcy Wielkiej Wojny. Jeśli atak, to w wykonaniu setek tysięcy żołnierzy, poprzedzony nawałą ogniową, kiedy działa strzelając godzinami, posyłają na pozycje nieprzyjaciela miliony pocisków. Jak obrona, to skryta w kilometrach okopów, za niepoliczalnymi zwojami drutu kolczastego i wsparta ogniem karabinów maszynowych. Jednak nawet w takiej totalnej wojnie jednostki o wielkiej sile ducha i potężnej motywacji potrafią stawić czoło milionowej masie i zmienić to, co niemożliwe. Tak, jak zrobił to 14 sierpnia 1920 roku por. Pogonowski pod Radzyminem. Okazanie słabości jako sposób powstrzymania agresji działa w świecie zwierząt. Słabszy wilk w konfrontacji z silniejszym kładzie się na plecach, odsłania brzuch. Ta pozycja działa automatycznie –...
Tomasz Łysiak
O czym wolno pisać, o czym nie? Czy próba dyskusji na temat wpływu środowisk homoseksualnych na powstanie nazizmu w Niemczech ma szansę bytu w świecie, w którym polityczna poprawność kształtuje nie tylko poglądy, lecz także wyznacza pole dla możliwej dysputy nad tym, co związane nie z ideologią współczesną, ale po prostu z historią? „Różowa swastyka” Scotta Lively oraz Kevina Abramsa od pierwszego wydania w 1995 roku aż do dzisiaj wywołuje lawinę pełnych wściekłości komentarzy ze strony środowisk homoseksualnych i lewicowych. Bo jeśli od kilku dekad dowodzą one, iż homoseksualiści byli eksterminowani przez niemieckich sprawców Holocaustu z tą samą zajadłością co Żydzi, to książka ta stanowi dla nich nie lada twardy orzech do zgryzienia: jej autorzy piszą bowiem o tym, że na rodzący się...
Wczesnym rankiem 21 lipca 1905 roku w pobliżu słynnych Wrót Iwanowskich Cytadeli Warszawskiej został powieszony 19-letni Stefan Okrzeja. Wyrok śmierci wydał Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie. Okrzeję oskarżono o działalność na rzecz obalenia porządku w państwie rosyjskim, dążenie do oderwania Królestwa Polskiego od Rosji oraz zabicie policjanta. Od 1918 roku jedna z bram Cytadel mieszcząca się w przedmurzu Wrót nosi nazwę Bramy Stefana Okrzei. Świadkowie egzekucji pisali, że Okrzeja wyglądał promieniście, a „z oczu biła mu radość”. Przed powieszeniem krzyknął: „Niech żyje rewolucja! Niech żyje socjalizm! Precz z caratem”. Wieszano go dwa razy. Pierwszy raz zerwał się sznur i ciało Okrzei w konwulsjach upadło na ziemię. Kat musiał po raz drugi dopełnić zbrodni. Niech żyje Polska!...
7 września, podczas Festiwalu Historii Alternatywnej w Kopalnii Guido w Zabrzu, będzie miała miejsce premiera książki pt. „Podręcznik Historii Alternatywnej” pod redakcją znanego pisarza Andrzeja Pilipiuka. Poniżej przedstawiamy jej fragmenty.   Rozkaz jest jasny, uderzyć na budynki OGPU i koszary milicji. Przechwycić centralę telefoniczną, zabezpieczyć w miarę możliwości dokumentację. Dziesiąta rano, nikt nie spodziewa się ataku o tej porze. Podobno odważnym sprzyja szczęście. Zajeżdżamy zdobyczną ciężarówką na główny plac. Wartownika stojącego przed wejściem zdejmujemy po cichu trzema strzałami z kuszy. Nie zdołał pisnąć, nie zdążył złapać za spust karabinu. Doskakujemy do drzwi. Zamknięte, bo jakżeby inaczej. W środku jest drugi posterunek. Wahamy się, strzelać pod klamkę czy...
Był inicjatorem i szefem Solidarności w zakładach Bumar-Waryński w Łosicach. Internowany 13 grudnia 1981 roku, siedział w zakładzie karnym w Białej Podlaskiej, Włodawie, Załężu... Zatrzymany na manifestacji 1 maja 1983 roku w Warszawie, otrzymał od SB ultimatum: wyrok 3,5 roku więzienia lub paszport. Stanisław Wierzejski, rocznik 1939, dorastał w latach 50. XX wieku w Siedlcach. – Byłem harcerzem – wspomina. Podobało mu się harcerskie życie: zbiórki, zdobywanie sprawności, aż do czasu, gdy na jednym z wakacyjnych obozów ubrano harcerzy w pionierskie, czerwone chusty. – Wyrzucili mnie – komentuje krótko swoją niechęć do pionierskiej garderoby. W Technikum Mechanicznym na Szopena w Siedlcach był dobrym uczniem, ale na historii z Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii bolszewików...
Kaja Bogomilska
Ustanowiony 226 lat temu order Virtuti Militari jest najstarszym wojskowym odznaczeniem na świecie. Zaszczytu uhonorowania nim można dostąpić jedynie podczas wojny lub maksymalnie pięć lat po jej zakończeniu. Uhonorowano nim około 26 tysięcy osób. Pierwszą kobietą, która go otrzymała, była sierżant Armii Księstwa Warszawskiego, uczestniczka wyprawy moskiewskiej w 1812 roku – Joanna Żubrowa.     Prawie sto lat temu odznaczony został dziewięciolatek – Antoś Petrykiewicz, lwowski harcerz, który zmarł w grudniu 1918 roku z powodu ran odniesionych w bojach o Persenkówkę. To on do dziś jest najmłodszym kawalerem orderu. Najwyższe polskie odznaczenie bojowe przyznawano nie tylko osobom. Otrzymały go trzy miasta: Lwów za bohaterską obronę przed Ukraińcami w latach 1918–1919,...
Tomasz Łysiak
Od wielu lat w „Gazecie Polskiej” publikujemy specjalne dodatki historyczne z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Zawsze unosimy to wydarzenie do rangi wyższej – uważamy bowiem, że ten zryw to kolejny, piękny dowód na to, iż Polacy są narodem z ducha wolnym i niezawisłym. Co więcej – po latach opluwania powstańczej walki przez okupantów (najpierw samych Niemców, którzy w gadzinowej prasie obsmarowywali powstanie jako pozbawione sensu, a następnie przez Sowietów i Polskę Ludową) – w wolnej Polsce nadal musimy pielęgnować pamięć o bohaterach roku 1944. Szczególnie, iż za straty i ofiary, jakie stolica poniosła w wyniku brutalnej, okrutnej decyzji Hitlera o zagładzie całego miasta, w opinii krytyków Powstania Warszawskiego, powinni odpowiadać polscy dowódcy. Tym bardziej i...
W poezji Powstania Warszawskiego są zachwyt biało-czerwoną powiewającą nad dachami stolicy, zachłyśnięcie się wolnością, miłość i radość. Są zemsta, żądza odwetu, wściekłość na wrogów i gorzki żal do swoich. Są barykady, ruiny, gruzy domów, krew płynąca brukiem ulic. Jest szarpiąca serce śmierć najbliższych, dzieci, towarzyszy broni. Są bomby, płomienie i pociski. Poezja ma dość sił, by mówić o tym, że w „pogorzeli pod barykadą trupy się nowe kładą i kładą”. W wierszach walczącej stolicy jest rozpacz, pozwalająca wspominać o szczurach, które „tłuścieją na polskim ścierwie”, i wygrażanie „skurwysynom”, którzy się „śliną, seplenią o »sumieniu świata«, dyplomatycznie rozkładają ręce”. Jednak jest coś, o czym poezja mówi niechętnie, choć stanowiło element życia codziennego Miasta Niezłomnego...
1 sierpnia o godzinie 17.00 w całej Polsce zawyją syreny, na moment staną samochody, zatrzymają się przechodnie. Z dumą można powiedzieć, że to już norma, w ten sposób większość z nas czci pamięć o bohaterskich mieszkańcach Warszawy. Ale nie zawsze tak było – przez całe dziesięciolecia komuniści robili,  co w ich mocy, aby zakłamać historię Powstania Warszawskiego i zabić pamięć o nim. Dość powiedzieć, że do 1956 roku nie odbywały się żadne oficjalne obchody rocznicy wybuchu zrywu. Propagandowa maszyna kłamstwa na temat Powstania Warszawskiego ruszyła tak naprawdę jeszcze w trakcie jego trwania. Przypomnijmy, że kiedy 1 sierpnia 1944 roku w Warszawie żołnierze Armii Krajowej chwycili za broń, to już od kilku dni w Lublinie z nadania Stalina instalował się Polski Komitet Wyzwolenia...
Klasztor sióstr sakramentek na Nowym Mieście od ponad 300 lat jest nieodłączną częścią pejzażu Warszawy. I tyle samo lat mieszkające za murami zakonnice codziennie modlą się w intencji stolicy. Ich poprzedniczki w chwilach dramatycznych dla kraju nie wahały się wspierać ważnych patriotycznych inicjatyw, a w czasie Powstania Warszawskiego ofiarować za nie życie. Siostra Jadwiga Stabińska OSBap, autorka książki o wojennych losach zgromadzenia, zwraca uwagę, że jest bardzo niewiele klasztorów klauzurowych tak mocno złączonych z losami stolicy i całego kraju. Klasztor benedyktynek sakramentek na Nowym Mieście ufundowała królowa Marysieńka w podziękowaniu za zwycięstwo wojsk polskich nad Turkami pod Wiedniem. W tym celu kupiła od starosty Adama Kotowskiego pałac i wraz z otaczającym go...
Przybyli z Kresów. Młodzi żołnierze, nastoletnie sanitariuszki. Większość z nich nigdy nie widziała Warszawy, ale od pierwszego dnia powstania wszyscy walczyli jak lwy o swoją stolicę. Nasz Komendant Przeszli  kilkaset kilometrów, by w końcu lipca 1944 r. stanąć u bram Warszawy. Partyzanci Zgrupowania Stołpecko – Nalibockiego AK, pod dowództwem  porucznika Adolfa Pilcha „Doliny”. Ten urodzony w 1914 r. w Wiśle potomek szkockich górali, zdecydował o ewakuacji oddziału z zagrożonego przez Sowietów obszaru. Jak „Dolina” trafił na Kresy? We wrześniu 1939 r. nie został zmobilizowany, postanowił wtedy powrócić z Warszawy, gdzie pracował, do rodzinnej Wisły. Tu widzi, czym jest piekło niemieckiej okupacji. Z kilkoma przyjaciółmi przedziera się do Francji. Walczy z Niemcami, a po...
Tomasz Łysiak
Mija sto lat od utworzenia Policji Państwowej. Mocą ustawy z 24 lipca 1919 roku zaczęła działać, w pełni już formalnie, łącząc wcześniejsze formacje, Polska Policja – widomy znak tego, iż Polacy mają swoje państwo, urządzają je po swojemu i jako wolni ludzie dbają także o swoje bezpieczeństwo. Przez ponad wiek byliśmy pozbawieni suwerenności – a wszelkie służby mundurowe mające utrzymywać porządek publiczny były podległe władzy zaborców. Z nielicznymi wyjątkami, które – tak jak trwająca kilka tygodni władza porządkowa w Warszawie w marcu 1861 roku oddana w ręce Polaków (i konstabli, młodych ludzi zapewniających bezpieczeństwo obywatelom) – były tylko przebłyskami wolnych pragnień na morzu uciskającego aparatu zaborczego. Służby policyjne zaborców z założenia nie dbały bowiem tylko o...
„Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu na powierzonem mi stanowisku pożytek Państwa Polskiego oraz dobro publiczne mieć zawsze przed oczyma. Władzy zwierzchniej Państwa Polskiego wierności dochować, wszystkich obywateli kraju w równem mając zachowaniu, przepisów prawa strzec pilnie, obowiązki spełniać gorliwie i sumiennie, rozkazy przełożonych wykonywać dokładnie, tajemnicy urzędowej dochować. Tak mi, Panie Boże, dopomóż”. Wojna to chaos i zniszczenie, wojna niszczy nie tylko substancję materialną, lecz także ważniejszą od niej substancję duchową – unieważnia normy moralne i etyczne, dostarcza wygodnych usprawiedliwień dla niegodnych czynów, rujnuje porządek społeczny. Wojna sprawia, że wielu ludzi odkrywa w sobie potężne pokłady altruizmu i poświęcenia – ci stają się bohaterami. Lecz u...
Tomasz Łysiak
Błochin przyjechał do Kalinina. Pociągiem? Specjalnym samochodem? Nie wiem, czy był w mundurze NKWD, czy też nie. Pewnie tak. Wiózł ze sobą walizkę. Jednak nie miał w niej osobistych rzeczy, ubrań, piżamy ani szczoteczki do zębów. Walizka po brzegi wypełniona była niemieckimi pistoletami marki Walther, które miały służyć do wymordowania 6 tys. policjantów więzionych w Ostaszkowie. Rok 1940 to smutna klamra domykająca historię przedwojennej Policji Państwowej. O te pistolety pytany był – w trakcie prowadzonego w 1991 roku przesłuchania – naczelnik obwodu kalinińskiego NKWD w 1940 roku Dmitrij Tokariew. Tak odpowiadał śledczemu Jabłokowowi, który chciał wiedzieć, jaką broń etatową mieli enkawudziści: „Broń etatową – TT. Ja, co prawda, miałem mały, kieszonkowy pistolet niemiecki Walther....
Dwudziesty lipca 1969 roku był chyba jedynym dniem, w którym włączone zostały wszystkie telewizory na świecie. Tego dnia przestały być ważne różnice polityczne, animozje państwowe i wrogości między narodami. Ludzkość zjednoczona jak nigdy przedtem, z zapartym tchem i szeroko otwartymi oczyma patrzyła, jak spełnia się jedno z jej najstarszych marzeń: oto człowiek opuściwszy Ziemię, stawiał stopę na innym globie – na Księżycu. Podróże pozaziemskie były odwiecznym marzeniem ludzkości, a jego ślady odnajdujemy w mitach i baśniach różnych cywilizacji i narodów. Bohater sumeryjskich mitów Utnapisztim poszybował w niebo na grzbiecie orła. Wedle legend greckich i arabskich, gdy Aleksander Wielki zdobył już wszystko, co było do zdobycia na Ziemi, wyruszył na Księżyc w metalowej kuli zaprzężonej...
Tomasz Łysiak
„Trzydzieści sekund!” – słychać w głośnikach. Potem pauza. „Kontrolka kontaktu”. Padają kolejne komendy: „Wyłączam”; „Ręczne sterowanie silnika hamującego wyłączone. Gotowość silnika wyłączona. Kod 413”. Potem cisza. Tym razem dłuższa. I wreszcie słowa: „Houston, tu Baza Spokoju… Orzeł wylądował”. Równo 50 lat temu cała ludzkość, bez wyjątku, śledziła na ekranach telewizorów lądowanie człowieka na Księżycu. „To mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości” – słynne zdanie Neila Armstronga na Księżycu to jeden z przykładów na to, jak bardzo tamto wydarzenie z 20 lipca 1969 roku wpłynęło na naszą kulturę. Słowa Armstronga weszły na stałe do słownika najważniejszych bon motów wypowiedzianych w naszych dziejów przez słynne postaci – równoprawne do „Przyjdź i weź” Leonidasa czy „...
Kaja Bogomilska
Półżywe z głodu. Ledwo powłóczące nogami. Obdarte. Przerażone do granic ostateczności. Po rzeziach na Wołyniu, Podolu i we wschodniej Małopolsce tysiące osieroconych dzieci błąkało się, szukając pomocy. Nikt nie wie, ile ich dokładnie było. Niektóre, ukryte przez rodziców w najróżniejszych zakamarkach gospodarstw, wychodziły po dwóch, trzech dniach, gdy zdobyły pewność, że oprawcy odeszli. I napotykały koszmarnie zmasakrowane szczątki rodziców i bliskich. Niektóre dzieci wiedzione jakimś instynktem, w czasie masakry padały na ziemię, udając martwe. Choć często ranne, miały świadomość, że jeśli chcą przeżyć, muszą ruszać dalej. I szły. Starsze niosły na rękach te całkiem malutkie. Gdy trafiały po drodze na upowców lub ich stronników – ginęły. W tym czasie szalały również groźne choroby...
Bitwa grunwaldzka – kulminacyjny punkt wojny państwa polsko-litewskiego z Zakonem Krzyżackim z lat 1409–1411 – była starciem tak tytanicznym, że wstrząsnęła Europą początku XV wieku. Jednak to nie znaczenie militarne okazało się najtrwalsze: bowiem przez prawie sześć następnych stuleci Grunwald wywierał wpływ na sztukę, literaturę, politykę i propagandę nie tylko Polaków, ale i Litwinów, Niemców, a także hitlerowców i komunistów. W dziejach wojen, które przyszło prowadzić państwu polskiemu w ciągu jego ponad tysiącletniej historii, wiele było bitew zwycięskich. Niektóre opromieniły oręż i żołnierza polskiego szczególną chwałą, a to z racji ich znaczenia dla przyszłych losów Europy. Oblicze dzisiejszego świata wyglądałoby przecież zupełnie inaczej, gdyby nie zawzięta obrona chocimskich...
Tomasz Łysiak
Polska Góra. Polski Lasek. Reduta Piłsudskiego. Te nazwy winne być wyryte w sercu, w duszy każdego Polaka. I wcale nie z racji tego, że bitwa pod Kostiuchnówką (lub Kościuchnówką – obie nazwy są używane) była wielkim polskim zwycięstwem. Ani z racji tego, że była „bohaterską porażką”. Ale była największą, najbardziej krwawą bitwą Legionów z lat 1914–1916, zaś liczne świadectwa odwagi i kunsztu wojennego Polaków wystawiły nam świadectwo najlepsze z możliwych. Jeśli chodzi o bitwę pod Kostiuchnówką, która rozegrała się 4–6 lipca 1916 roku, to jedno jest pewne: ta kilkudniowa walka, pełna ofiar, zmasowanych ataków artylerii, szarż kawaleryjskich – była największym starciem Legionów. I to, co ważne: wzięły w niej udział wszystkie trzy brygady legionowe. Sama bitwa uchodzi za strategiczne...
Anglik Thomas Pellow miał zaledwie 11 lat, gdy dowodzony przez jego stryja statek handlowy, na którego pokładzie chłopak uczył się żeglarskiego fachu, został zdobyty przez berberyjskich piratów z Maroka. Pojmanemu chłopcu pisane było spędzić ponad dwie dekady w niewoli u szalonego sułtana Mulaja Ismaila i jego następców. Na początku XVIII wieku w rybackim miasteczku Penryn na wybrzeżu Kornwalii mieszkali państwo Pellow. Była to rodzina, jakich wiele na całym świecie; dzięki ciężkiej pracy ledwo wiązali koniec z końcem i marzyli o lepszym jutrze dla trojga dzieci: dwóch córek i chłopca. Właśnie w synu rodzice lokowali większość swoich nadziei. Niestety! Choć jedenastoletni potomek Pellowów był dzieckiem wyjątkowo bystrym, nie palił się do nauki. Zamiast tego marzył o dalekich morskich...
„Nie dozna łaski zbawienia, kto się na miłości nie oprze. Miłość jedna nie działa marnie; promienna sama w sobie, gasi zawiść, osłabia urazy, daje wszystkim pokój; łączy rozdzielonych, podnosi upadłych, gładzi nierówności, wspiera każdego, nie obraża nikogo, i ktokolwiek się schroni pod jej skrzydła, znajdzie się bezpiecznym i nie ulęknie się niczyjej groźby. Miłość tworzy prawa, rządzi królestwami, zakłada miasta, prowadzi do dobrego stanu Rzeczypospolitej, wydoskonala cnoty cnotliwych, a kto nią pogardzi, ten wszystko utraci”. To fragment prawa powstałego w 1413 roku, znanego pod nazwą Unii Horodelskiej. Związek polityczny państw oparty na miłości? Że to nie idealistyczne marzenie, świadczą ponad 400-letnie dzieje rzeczy wspólnej polsko-litewskiej, której kulminacją był rok 1569 i unia...
Tomasz Łysiak
Niedawno świat obchodził rocznicę D-Day, lądowania aliantów w Normandii, które otworzyło zachodni front, inicjując operację Overlord – trwającą do końca sierpnia 1944 roku. W 75-lecie operacji wspominamy nie tylko biorących w niej udział Polaków, ale także inne wątki związane z działaniami wojennymi tego teatru wojny. Do najciekawszych spojrzeń na tę kampanię zaliczyć można to, które należy do Stephena E. Ambrose’a. Jeśli chodzi o obrazki filmowe, to nic nie przebije wielominutowej sekwencji lądowania Amerykanów na plaży Omaha w „Szeregowcu Ryanie” Spielberga. Nasza masowa wyobraźnia już na zawsze została zainfekowana sugestywnymi obrazkami spektakularnego zdobywania umocnień niemieckich – szalejącymi wszędzie pociskami, ciałami rozrywanymi przez odłamki, hektolitrami krwi wsiąkającej...
Jakub Augustyn Maciejewski
Znów profesor Andrzej Nowak wychodzi ze swoim konserwatywnym słowem do czytelników, używając klasycznych pojęć, które tak ostro brzmią w uszach współczesnych. Tymczasem książka „O historii nie dla idiotów” jest po prostu skierowana do ludzi zainteresowanych polskością. Jak tłumaczy autor w pierwszym zdaniu swojej publikacji, „pojęcie »idiota«, pochodzące od greckiego »idiotes«, oznaczało człowieka, który nie interesuje się polityką, sprawami publicznymi, zamyka się wyłącznie w kręgu swoich prywatnych przyjemności, a przez to nie jest w stanie zrealizować w pełni swego człowieczeństwa”.   Zdrajcy Konsekwentnie od ponad trzech dekad Andrzej Nowak staje w obronie nie tylko sensu polskiej narodowości, jej dynamiki i potencjału kulturotwórczego, ale też bierze w obronę sens walki o...
Traktat wersalski został podpisany 28 czerwca 1919 roku we Francji, w Sali Zwierciadlanej pałacu w Wersalu, pomiędzy mocarstwami sprzymierzonymi i stowarzyszonymi a Niemcami. Był jednym z pierwszych traktatów pokojowych kończących I wojnę światową. Jako główne mocarstwa widnieją na początku dokumentu Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, imperium Wielkiej Brytanii, Francja, Włochy i Japonia, potem dopiero wymienione są kolejne 22 państwa, w tym Polska. Wszystkie one tworzyły koalicję przeciwko Niemcom, Austro-Węgrom, Bułgarii i Turcji. Traktat wersalski powstał podczas obrad konferencji pokojowej w Paryżu. Główną rolę decyzyjną odgrywały tam właśnie Stany Zjednoczone z prezydentem Woodrowem Wilsonem, Wielka Brytania z premierem Davidem Lloydem George’em i Francja z premierem i ministrem...
Tomasz Łysiak
W 1937 roku w Paryżu miała miejsce wystawa światowa pod tytułem „Sztuka i technika w nowoczesnym życiu”. Brała w niej udział także Polska, chwaląc się między innymi znakomitym parowozem Pm 36-1 zwanym „Piękną Heleną”. Dwa budynki przytłaczały przestrzeń wystawową nad Sekwaną – były to wielkie pawilony gigantów totalitarnych: nazistowskich Niemiec i Związku Sowieckiego. Dwa lata później oba państwa dokonały ataku na Polskę, rozpoczynając II wojnę światową. Dzisiaj tę przeszłość próbuje się wymazać z pamięci świata. Oba budynki zwracały uwagę wielkością i stylistyką dopasowaną do potrzeb państw totalitarnych. Na niemieckiej strzelistej wieży pysznił się hitlerowski orzeł, na sowieckiej stała rzeźba „Robotnik i kołchoźnica”. Dwudziestopięciometrowa figura ze stali nierdzewnej, która...
Zabójstwo ministra Bronisława Pierackiego wstrząsnęło opinią publiczną. Zamach miał miejsce w biały dzień, w samym centrum stolicy. Jest 15 czerwca 1934 roku. Gorące piątkowe popołudnie w centrum Warszawy. Dwadzieścia minut przed godziną szesnastą na ulicy Foksal 3 zatrzymuje się rządowa limuzyna. Nikogo to nie dziwi, bo w tym miejscu znajduje się Klub Towarzyski, miejsce spotkań sanacyjnej elity. Z auta wysiada elegancko ubrany, blisko 40-letni mężczyzna i rusza energicznie w kierunku wejścia do klubu. W tym momencie do Pierackiego błyskawicznie doskakuje mężczyzna w płaszczu. Padają trzy strzały, minister osuwa się na chodnik. Wszystko dzieje się błyskawicznie. Strzelający mężczyzna zaczyna uciekać w kierunku ulicy Kopernika. Przed klub wybiegają goście. Pojawiają się dwaj policjanci...
Tomasz Łysiak
„Partyzanci”. Albo „Moczarowcy” – wychodząc od nazwiska, pseudonimu lidera partyjnego ugrupowania. Warto przypomnieć postać słynnego „Mietka” oraz bliskich mu ideowo i politycznie osób – szczególnie wtedy, gdy po raz kolejny w polskich starciach politycznych sięga się po narzędzia propagandowo-ideowe, by walczyć o zdobycie wpływów bądź odzyskanie władzy. I to zarówno w obozie tzw. totalnej opozycji, jak i konfederackiej „prawicy”. Paradoks. To chyba dobre słowo. A może – oksymoron? Też blisko. Nieważne zresztą, jakich konkretnych terminów użyjemy dla opisania zjawisk biograficzno-politycznych, które były udziałem Mieczysława Moczara i jego grupy „partyzantów” – uwagę przykuwa to, że wartości i idee wznoszone na sztandary bywają tak ze sobą niewspółgrające, że postronnemu obserwatorowi...
Tomasz Łysiak
Słynne słowa Joanny Szczepkowskiej: „Proszę państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm” – odzwierciedlały uczucia większości z nas. I choć opozycja w wyborach mogła dostać jedynie reglamentowaną liczbę miejsc w sejmie, wyniki były przytłaczające. Polacy wyraźnie pokazali, że chcą, aby wreszcie upadł komunizm – najbardziej chyba zbrodniczy system w dziejach. Państwo sowieckie rozpadało się zgodnie z odwiecznymi prawami historii, która mówi, że nie ma nieprzemijających imperiów. Spełniał się sen śniony przez Żołnierzy Niezłomnych, z bronią przeciwstawiających się czerwonej zarazie. Spełniał się ich sen, i to w sposób bezkrwawy – to na pewno należy uznać za wielki, bezsprzeczny sukces Solidarności. Jednak szybko ta euforia, którą odczuwaliśmy w 1989 roku, zaczęła nabierać...
Rzym zachodni upadając, zostawił po sobie takie bogactwo cywilizacyjne, że przez następne wieki trwał w swych dziełach. Bizancjum, drugi Rzym, choć istniało ponad tysiąc lat, przepadło przy obojętności świata, przetrwały tylko odblaski jego zapomnianej chwały. Cesarstwo Niemieckie Bismarcka i Wilhelmów oraz monarchia Habsburgów odchodziły do historii niegodnie i ze wstydem. Cesarstwo Napoleona, imperium Romanowych i Rzesza Hitlera waliły się w pożodze i potopie krwi. A jak skończył się PRL, państwo narzucone Polakom siłą i zbudowane na kłamstwach, które mimo to zdołało zmienić ich mentalność? I czy naprawdę się skończył? Trzydzieści lat, które dzieli nas od wydarzeń roku 1989, to z jednej strony cała epoka – pod względem technologicznym świat zmienił się nie do poznania, a dzisiejsza...
„Solidarność Walcząca” jako jedna z nielicznych organizacji podziemnych od samego początku twardo protestowała przeciwko rozmowom z komunistami przy Okrągłym Stole, wyborom czerwcowym i wreszcie temu, żeby to gen. Wojciech Jaruzelski został prezydentem. Aby zrozumieć tak bezkompromisową postawę działaczy „Solidarności Walczącej” wobec przemian zainicjowanych przez komunistów w końcu lat 80., musimy wrócić do początków tej organizacji. Jest czarna noc stanu wojennego, wśród ukrywających się działaczy zdelegalizowanej Solidarności trwają dyskusje co do dalszej taktyki działań wobec reżimu Jaruzelskiego. We Wrocławiu są one szczególnie burzliwe. Ścierają się dwie koncepcje. Z jednej strony prezentowana przez ukrywającego się Władysława Frasyniuka idea krótkich strajków, które w...
Jednym z narzędzi wykorzystanych przez komunistów do podboju Polski po 1944 roku był, obok bezpieki oraz wojska, tzw. wymiar sprawiedliwości. Jego zadanie polegało na sankcjonowaniu bezprawia ‒ uderzało ono nie tylko w stawiających czynny opór narzuconym obcym rządom, ale dusiło w zarodku każdy przejaw działania, w którym władza dostrzegała potencjalne zagrożenie dla systemu.   Najeźdźcy ze wschodu stworzyli wraz z rodzimymi kolaborantami armię ludzi gotowych służyć ideologii narzuconej przez Moskwę. Kadry dla instytucji zwanej w komunistycznej nowomowie wymiarem sprawiedliwości dobierali i formowali z wielką starannością przez kilkadziesiąt lat. Nie stosowali przy tym kryteriów ani merytorycznych, ani moralnych ‒ kierowali się wyłącznie względami ideowo-politycznymi. Cel swój...
W lipcu 1944 roku komuniści rozpoczęli zakrojony na szeroką skalę proces przejmowania władzy w Polsce. Obejmowanie kontrolą kolejnych sfer życia politycznego kraju wymagało także działań o charakterze legislacyjnym. Komuniści zdawali sobie sprawę, że tworzone przez nich państwo nie może funkcjonować bez dostosowanych do ich potrzeb przepisów prawa.   Głównym celem zmian w polskim prawodawstwie była walka, z zachowaniem pozorów legalności, ze środowiskami niezgadzającymi się z tzw. nowym porządkiem, w tym przede wszystkim z żołnierzami konspiracji niepodległościowej. Dlatego też przyjęte rozwiązania zakładały wzmocnienie roli i znaczenia sądownictwa wojskowego, które wkroczyło w obszar dotychczas zarezerwowany dla sądownictwa cywilnego. …podlega karze śmierci Pierwsze kroki na...
Podziemne Radio „Solidarność” było polskim fenomenem. Około ośmiu lat funkcjonowało w kilkudziesięciu różnych ośrodkach w kraju – w jednych krócej, ograniczając się do pojedynczych audycji, w innych dłużej, nieprzerwanie przez kilka lat. W Warszawie, w drugiej połowie lat 80. XX wieku, działały nawet trzy niezależne od siebie „programy”. Tam zresztą radio się narodziło. Pomysłodawcami byli Zofia i Zbigniew Romaszewscy, a korzenie pomysłu sięgały okresu legalnej działalności związku, kiedy to planowano – na wypadek ewentualnego kryzysu, np. blokady połączeń telefonicznych, teleksowych itp. – utworzenie sieci niezależnej łączności między zakładami pracy. Budowy nadajników podjął się inżynier Ryszard Kołyszko. Prace te przerwało oczywiście wprowadzenie stanu wojennego. Po 13 grudnia 1981...
„Gdy burza nadejdzie, zły ulegnie zagładzie, sprawiedliwy trwa mocno, i tak będzie zawsze” – w Księdze Przypowieści króla Salomona po wielekroć przywołana jest jedna z najgłębszych i najstarszych ludzkich tęsknot: pragnienie sprawiedliwości, tej, która ratuje ludzi prawego serca, i tej, która jest „zgubą złoczyńców”. W roku 1989, roku przełomu, powrót sprawiedliwości był jedną z najbardziej oczekiwanych przez Polaków zmian. Zdolność do wybaczania to piękna, chrześcijańska postawa. Jednak w uczciwym państwie i zdrowym społeczeństwie przebaczenie musi być poprzedzone sprawiedliwością, której istotą jest nazwanie dobra dobrem, zła zaś złem. Na początku III RP, gdy przed sądem stanął Adam Humer, jeden z najgorszych komunistycznych oprawców, wydawało się, że uda się dokonać sprawiedliwej...
40 lat temu Jan Paweł II odwiedził po raz pierwszy Polskę. Jego pielgrzymka „zmieniła oblicze tej ziemi”. Nie sposób sobie wyobrazić powstania Solidarności i upadku komunizmu bez tego, co stało się w czerwcu 1979 roku. Szok, jakim był dla komunistów w Warszawie i Moskwie wybór Karola Wojtyły na papieża, szybko ustąpił miejsca gorączkowym analizom. Towarzysze zdawali sobie sprawę, że ten wszechstronnie wykształcony kardynał z Krakowa stanowić będzie dla nich wielkie zagrożenie. W dokumentach ukraińskiego KGB, sporządzonych krótko po wyborze, czytamy: „(…) Wojtyła opowiedział się za »otwarciem drzwi wszystkich kościołów«, czyli faktycznie wezwał duchowieństwo katolickie do przeprowadzenia masowych mszy, procesji do lokalnych kościołów i pielgrzymek do »miejsc świętych«, co może być...
Przez prawie osiem wieków wyniosłe mury Konstantynopola chroniły Zachód przed pochodem wojsk islamu. Cesarstwo Bizantyńskie było przedmurzem chrześcijaństwa i gdyby nie jego wieczna warta, armie niosące zielony sztandar Mahometa bez trudu podbiłyby Europę. Kiedy jednak w XV stuleciu Bizancjum stanęło nad przepaścią i zagroziła mu zagłada z rąk Turków Osmańskich, zachodnioeuropejscy władcy pozostawili je własnemu losowi. W ostatnich latach istnienia Cesarstwa wśród jego mieszkańców krążyło wiele mrożących krew w żyłach przepowiedni. Jedna z nich głosiła, że kiedy na tronie zasiądzie syn Heleny o imieniu Konstantyn, mury Konstantynopola runą pod naporem wrogów i Miasto Miast zostanie zdobyte przez niewiernych. Gdy jesienią 1448 roku zmarł autokrator Jan VIII z dynastii Paleologów, ponure...
Nie mogąc sobie poradzić z kultem, komuniści sięgnęli po najbardziej absurdalny ze środków – aresztowali i uwięzili na sześć lat wizerunek Maryi. Wszystko na nic. Po kraju pielgrzymowały puste ramy, a kopia ostatecznie została wykradziona i powróciła na swój szlak. Jest ciepły wtorkowy poranek 13 czerwca 1972 roku tuż przed szóstą rano. W kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej rozlegają się charakterystyczne fanfary. Za chwilę nastąpi odsłonięcie wizerunku Czarnej Madonny. Tłum wiernych gęstnieje z minuty na minutę. Między zebranymi na modlitwę przeciskają się dwaj niepozorni duchowni. Niespełna 38-letni ks. Józef Wójcik i starszy o blisko ćwierć wieku ks. Roman Siudek. Tłum rozstępuje się przed nimi, bo wyraźnie spieszący się księża przenoszą owinięty w pokrowce...
Tomasz Łysiak
We Włoszech coraz głośniej jest o sprawie masowych gwałtów i morderstw, których dokonywali marokańscy żołnierze francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego – od lądowania na Sycylii w 1943 roku aż po ostatnie miesiące wojny. Doszło do co najmniej 60 tys. gwałtów na Włoszkach. Poraża ujawniana skala i okrucieństwo oraz fakt ukrywania tej zbrodni przez dowództwo francuskie. Czy współczesna Francja nie powinna zmierzyć się z ponurą przeszłością? Gdy nasi żołnierze zdobywali Monte Cassino, płacąc własną krwią za wolność świata i za wolność Ojczyzny, w innych miejscach frontu włoskiego rozgrywały się straszliwe dramaty, które były tak niewygodne dla politycznie poprawnej historii, że na długo zostały zagrzebane piachem niepamięci i nigdy nie znalazły się w podręcznikach do historii. Tak jak dla nas...
Tomasz Łysiak
Czy tak łatwo zapomnieć? Czy tak łatwo wyrzucić z serca i pamięci – czym dla nas, Polaków, jest obraz Pani Jasnogórskiej? Potraktować go jako część jakiejś spsiałej pop-kultury i obrócić w udający artystyczną manifestację żart polityczny, kolejny instrument walki na słowa i symbole? Co się dzieje z tą częścią Polaków, że nie działają u nich instrumenty, które winno się wyssać z mlekiem matki, mieć zapisane w sumieniu, w jakiejś – jeśli nie świadomości tego, co polskie i dlatego święte – to chociaż w podświadomości? Czemu mnie zabolały te prowokacje z tęczową aureolą okalającą Matkę Boską Częstochowską? Z dwóch powodów. Pierwszy jest dość oczywisty i podnoszony, przede wszystkim przez oburzonych konserwatystów, ze względu na ewidentną profanację obrazu, który jest otaczany przez...
„Żołnierze – za bandycką napaść Niemców na Polskę, za rozbiór Polski wraz z bolszewikami, za tysiące zrujnowanych miast i wsi, za morderstwa i katowanie setek tysięcy naszych sióstr i braci, za miliony wywiezionych Polaków jako niewolników do Niemiec, za niedolę i nieszczęście Kraju, za nasze cierpienia i tułaczkę – z wiarą w sprawiedliwość Opatrzności Boskiej idziemy naprzód ze świętym w sercach naszych Bóg, Honor i Ojczyzna” – pisał w rozkazie z 11 maja 1944 roku gen. Władysław Anders, dowódca 2. Korpusu Polskiego. „Wykonanie tego zadania ze względu na rozgłos, jaki Monte Cassino zyskało wówczas w świecie, mogło mieć duże znaczenie dla sprawy polskiej. Byłoby najlepszą odpowiedzią na propagandę sowiecką, która twierdziła, że Polacy nie chcą się bić z Niemcami”. Tak gen. Anders...
Mija 100 lat od utworzenia specjalnej komórki zwanej Sekcją Szyfrów, która po latach przekształcona została w Biuro Szyfrów. Pracownicy tych instytucji dokonali rzeczy niezwykłych. Złamanie sowieckich szyfrów w czasie wojny z bolszewikami i rozkodowanie niemieckiej Enigmy to nie tylko wielkie osiągnięcia, ale też wydarzenia, które zmieniły bieg historii. Być może, gdyby nie polscy kryptolodzy, to w 1920 roku nad Warszawą powiewałby czerwony sztandar, a II wojna światowa trwałaby o wiele dłużej i pochłonęła o 30 milionów istnień ludzkich więcej! Praca we wszelkiego rodzaju służbach specjalnych z definicji jest tajna, a jej wyniki najczęściej znane są tylko wąskiemu gronu osób. Nie inaczej było w wypadku polskich kryptologów. Ich sukcesy nie tylko nie były ogłaszane, ale jeszcze zostały...
Rannym i cierpiącym żołnierzom należy się wsparcie i opieka. Bez względu na to, w jakich armiach walczą i w imię jakich ideałów, to oni biorą na siebie największy ciężar walki. To ich męstwo, umiejętności, cierpienie, a często śmierć, decydują o losach bitew i wojen. Po zakończeniu działań wojennych zwykli żołnierze pozostają najczęściej w cieniu polityków i generałów konsumujących zwycięstwo. I chociaż historia ludzkości jest opowieścią o walkach i wielu polach bitewnych z konającymi żołnierzami, to dopiero bitwa rozegrana w czerwcu 1859 roku pod Solferino dała początek pracom nad powołaniem międzynarodowej organizacji humanitarnej wspierającej i organizującej pomoc dla rannych żołnierzy. Bitwa pod Solferino należała do jednych z najkrwawszych w XIX wieku. Jej przypadkowy świadek,...
Tomasz Łysiak
„Konstytucja 3 Maja 1791 roku” – ten obraz Jana Matejki przychodzi każdemu Polakowi na myśl, gdy mowa o uchwaleniu ustawy rządowej. Malowany pod koniec życia, przedostatni wielkoformatowy obraz mistrza ma zaklętą w sobie, niezwykłą symbolikę. Pośród wielu tropów, postaci, znaczeń odkrywam i dla siebie ukrytą opowieść – o dwóch panach Poniatowskich, którzy zostali umiejscowieni na owym obrazie, na opozycyjnych względem siebie miejscach. Matejko malował „Konstytucję” na setną rocznicę ustawy. Był już wówczas słaby i schorowany. Gdy w kwietniu 1892 roku przyjechał do Lwowa, gdzie odbywały się obrady Sejmu Galicyjskiego, zadeklarował wobec marszałka sejmu, „iż pragnie ostatnią swą pracę, obraz »Konstytucji 3 Maja«, na własność oddać narodowi, Warszawie ją ofiarować, dodając, aby ten obraz...
Na początku jest opowieść. Zapadająca w pamięć i poruszająca serce. Opowieść o dobrych czynach, chwalebnych dokonaniach, o nadzwyczajnej odwadze i ponadludzkim poświęceniu, o wierności, lojalności i wytrwaniu w nierównej walce. Opowieść o dumie człowieka i boskiej nad nim opiece, o wytrwałości pozwalającej powstać z kolan i odrodzić się ku podziwowi widzów, a wściekłości wrogów. Opowieść o zwycięstwie i klęsce, o życiu i śmierci. Takie opowieści stają się mitami – fundamentami tradycji i zrębami tożsamości grup ludzkich. A potem pojawiają się symbole kondensujące w wizualnej formie najważniejsze mity i sprawiające, że jeden rzut oka jest jak iluminacja – pozwala zobaczyć, zrozumieć i przeżyć to, co wielkie i piękne. Hugo od św. Wiktora pisał, że „wszystkie rzeczy widzialne mają sens...

Pages