Historia

Przy okazji 75. rocznicy wejścia Rosjan do Warszawy kremlowska propaganda powróciła do historycznej manipulacji, jaką jest opowieść o wyzwoleniu przez Armię Czerwoną stolicy Polski. Stare kłamstwa Kremla mieszają się z nowymi.  Od kilku tygodni trwa kremlowski atak kłamstw i manipulacji historycznych skierowany przeciwko Polsce. W narracji budowanej przez putinowskich urzędników II Rzeczpospolita i jej politycy oskarżani są o ścisłe wspieranie rasistowskiej polityki Hitlera i III Rzeszy, a także o antysemityzm. Sam prezydent Putin nie zawahał się nazwać przedwojennego ambasadora Polski w Berlinie Józefa Lipskiego „bydlakiem i świnią”. Na tym nie koniec. Okazuje się, że według rosyjskiej narracji to właściwie Polska przyczyniła się do wybuchu II wojny światowej, a układ Hitlera i...
Tomasz Łysiak
Warto sięgnąć po „Dzieje Polski” prof. Andrzeja Nowaka. Szczególnie wtedy, gdy z jakichś względów wydaje się, iż współczesność dla nas bywa trudna – czy z racji wewnętrznych sporów, czy z powodów uciążliwej polityki zewnętrznej. Warto sięgnąć po te „Dzieje”, by ze skarbnicy losów Rzeczypospolitej czerpać wszystko, co jest nam w danej chwili potrzebne: dumę i pokorę, jasną radość i chmurną troskę, a także – przede wszystkim – mądrość i refleksję nad ojczystą historią. Czwarty już tom dziejów dał nam krakowski historyk prof. Andrzej Nowak. Tym razem opowieść dotyczy „Trudnego złotego wieku” i prowadzi przez epokę jagiellońską – od Kazimierza Jagiellończyka, przez jego synów, aż do Zygmunta Augusta, który zasypia snem wiecznym, zostawiając Polsce dzieło Unii z Litwą. Stulecie to obejmuje...
W niedzielę 26 czerwca 1295 roku rozbrzmiały radośnie dzwony gnieźnieńskiej archikatedry – oto po 219 latach na skronie Piasta wracała królewska korona. Na głowę Przemysła II wielkopolskiego włożył ją arcybiskup Jakub Świnka, niestrudzony obrońca polskości i orędownik restytucji dawnego splendoru i godności Królestwa Polskiego. Przez lata trapiła Polaków myśl, że świetne niegdyś Królestwo na skraj upadku doprowadził jego władca: dzielny i hojny, ale porywczy Bolesław Śmiały, skazując na śmierć biskupa krakowskiego Stanisława ze Szczepanowa. Przekonanie to rozpowszechnił Mistrz Wincenty, zwany Kadłubkiem, autor poczytnej „Kroniki polskiej”. Ci, którzy wierzyli, że Bóg doświadczał Polskę klęskami, karząc ją w ten sposób za męczeństwo biskupa z Krakowa, 26 czerwca mogli odetchnąć z ulgą....
Tomasz Łysiak
Targowica. Synonim zdrady. Symbol zdrady. Usprawiedliwiana przez „realistów” i „ugodowców”. A przecież – poza wszystkim – casus targowiczan pokazuje, jak zgubne w skutkach może być tworzenie alternatywnego ośrodka politycznego uzurpującego sobie władzę i szukającego wsparcia u innych mocarstw. To przestroga dla współczesnych. Dla tych, którzy – jak marszałek Senatu – zaczynają toczyć własną grę, a to spotykając się z ambasadorem rosyjskim tuż po kłamliwych atakach Putina na Polskę, a to na własną rękę zapraszając do Warszawy przedstawicieli tzw. Komisji Weneckiej. Tylko po to, by pod pozorem walki o wolność i demokrację uderzyć w przeciwnika, jakim jest polski rząd. Wolność – to słowo nie schodziło z ust tym, którzy przy pomocy moskiewskich bagnetów parli do zniszczenia dzieła...
80 lat temu, 21 stycznia 1940 roku, mieszkańcy podolskiego Czortkowa i okolic zorganizowali pierwsze w trakcie II wojny światowej powstanie. Garstka patriotów rzuciła wyzwanie czerwonej machinie zbrodni. Czortków, doświadczony piekłem sowieckiej, niemieckiej i ponownie sowieckiej okupacji, jest przykładem potworności, które były udziałem setek miast, miasteczek i wsi na Kresach. Mroźna styczniowa niedziela. Około godz. 20 wieczorem zaśnieżonymi uliczkami Czortkowa przemykają młodzi ludzie. Kryją się w mroku bram i kamieniczek. Wyraźnie unikają sowieckich patroli. Podążają w kierunku znajdującego się na głównym placu miasta kościoła pod wezwaniem św. Stanisława. Zbudowana na początku XX wieku budowla w przepiękny sposób łączy elementy neogotyckie i neoromańskie. To projekt wybitnego...
Jacek Lilpop
Niedawno obchodzona rocznica odzyskania Niepodległości, odsłonięty ostatnio pomnik Wojciecha Korfantego na rogu Alej Ujazdowskich i Agrykoli czy nowoczesne, błyskotliwe plakaty „W hołdzie Niepodległej” autorstwa Wojciecha Korkucia, które pojawiły się w Warszawie, przypominające czołowe postaci 1918 roku: Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, Ignacego Paderewskiego, Wincentego Witosa, Ignacego Daszyńskiego, przywodzą na myśl innego wielkiego Polaka i niezwykłego człowieka nieobecnego w tegorocznych i poprzednich obchodach niepodległościowych – Mariusza Zaruskiego. W Warszawie jest polna droga jego imienia prowadząca do portu Czerniakowskiego, ale nie ma nawet skromnego pomniczka… W całej Polsce wiele świadectw upamiętnia Mariusza Zaruskiego: są szkoły, ulice, place; w Gdyni stoi jego...
Kaja Bogomilska
„Prawdziwe szlachectwo nie wynika z krwi ani bogactw, lecz z przybrania za synów Bożych wysłużonego przez Jezusa Chrystusa” – mawiał błogosławiony August Czartoryski. Urodzony 2 sierpnia 1858 roku w Paryżu był spokrewniony z większością rodów panujących ówczesnej Europy. Jednocześnie cechowała go niewymuszona, prawdziwa pokora. Jeśli ktoś pytał go o pochodzenie, odpowiadał na tyle zdawkowo, na ile pozwalała mu uprzejmość. Urodzony w hotelu Lambert Przyszedł na świat w hotelu Lambert – siedlisku konserwatywnej polskiej emigracji popowstaniowej. Tam większość apartamentów należała do jego ojca Władysława, który poślubił księżniczkę Amparo. Ich syn był w prostej linii wnukiem przebywającej na wygnaniu we Francji królowej Hiszpanii Marii Krystyny. Bourbonowie hiszpańscy i francuscy,...
„Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący, nazwijcie ich faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opinii publicznej”. Powiedzenie to przypisuje się Józefowi Stalinowi, najwierniejszemu sojusznikowi Hitlera. Chociaż nie ma dowodów, że Stalin naprawdę tak powiedział, to jednak dokładnie wedle tej zasady działała olbrzymia machina sowieckiej propagandy, która od 1941 roku starała się zdjąć odpowiedzialność za rozpętanie i okropieństwa II wojny światowej z „wodza światowego proletariatu” i przerzucić ją na innych. Najlepiej na Polaków. Tych zresztą rosyjska prasa nazywała faszystami już we wrześniu 1939 roku, podobnie jak Finów w grudniu i Bałtów oraz Rumunów w roku następnym. Stygmatyzacja usprawiedliwiała agresję,...
Tomasz Łysiak
Właśnie w takich chwilach jak ta, po aroganckiej, kłamliwej wypowiedzi Putina na temat Polski i ambasadora Lipskiego, można zobaczyć, jak funkcjonują najważniejsze instytucje w naszym państwie i zadać pytanie: „Czy zdają egzamin?” Czy też, jak to miało miejsce w roku 2010, w czasie tragedii smoleńskiej, kapitulują już na wstępie? Odpowiedzi można szukać, przyglądając się reakcji premiera Morawieckiego czy stanowczo protestujących polskich dyplomatów, a wreszcie ministerstw oraz takich instytucji państwowych jak Instytut Pileckiego. Premier Mateusz Morawiecki znakomicie zareagował na słowa Putina, który z notatki dyplomatycznej z września 1938 roku wyciągnął zdanie ambasadora Józefa Lipskiego o „budowaniu pomnika Hitlerowi w Warszawie” i poddał je manipulacji, stwarzając wrażenie,...
Wszystko, co działo się za naszą wschodnią granicą w okresie międzywojennym, nie uchodziło uwagi Polski. Publicyści i korespondenci „Gazety Polskiej” szeroko relacjonowali i komentowali przeobrażenia dokonujące się w państwie Stalina. Na łamach dziennika drukowane były setki artykułów poświęconych polityce i gospodarce Rosji Sowieckiej, jej życiu społecznemu, religijnemu i kulturalnemu, literaturze i sztuce, obyczajowości i szkolnictwu. Z tych tekstów prasowych wyłania się prawdziwy obraz Rosji – wielowymiarowy, pełen paradoksów, czasem groźny, a nawet porażający, innym znów razem zaprawiony humorem i pozwalający spojrzeć na opisywaną rzeczywistość z dystansem, zawsze zaś intrygujący i zmuszający do myślenia nad fenomen sowieckiej władzy. Rewolucja 1917 roku, w swej lutowej i...
Tradycja chińska jest niechętna płci pięknej. Konfucjusz i jego uczniowie ostrzegali Chińczyków przed uległością wobec niewiast, taoistyczni mędrcy głosili, że mądry człowiek nie słucha żony ani konkubiny, a jeden z najgroźniejszych znanych chińskiej sztuce wojennych podstępów nazywany jest „Fortelem pięknej kobiety”. Mimo to kilka razy w dziejach zdarzyło się, że władzę nad Chinami przejmowały kobiety. Żadna z nich nie może się jednak równać z Wu Zeitan (625–705 r. n.e.), jedyną w chińskiej historii przedstawicielką płci pięknej, która ukoronowała się na cesarza. Dziewczynka mająca w przyszłości zatrząść Chinami przyszła na świat jako córka zamożnego handlarza drewnem, który dorobiwszy się majątku, porzucił biznes i został urzędnikiem państwowym. Wu była dzieckiem z drugiej żony (w...
Antoni Rybczyński
To miał być kolejny etap wcielania w życie paktu Ribbentrop–Mołotow, a dokładniej jego tajnego protokołu o podziale stref. Józef Stalin był przekonany, że weźmie Finlandię tak jak wcześniej Polskę i kraje bałtyckie. Tymczasem Armia Czerwona męczyła się z wielokrotnie słabszym przeciwnikiem aż 105 dni. Ostatecznie wygrała, ale Finlandia nie stała się kolejną sowiecką republiką. W czerwcu 1939 roku, a więc jeszcze przed paktem z III Rzeszą, Stalin polecił opracować plan inwazji na Finlandię. W spotkaniu uczestniczył fiński komunista Otto Kuusinen, który uciekł do Rosji po przegranej wojnie domowej w 1918 roku. To on miał potem stanąć na czele „rządu” czerwonej Finlandii, który zalegalizuje inwazję, a potem poprosi o włączenie kraju do Związku Sowieckiego. W sierpniu 1939 roku przy...
Tomasz Łysiak
Tradycja świętowania lat jubileuszowych rozpoczęła się za sprawą papieża Bonifacego VIII w roku 1300. Wiążą się z nią historie rzymskich bazylik, słynnych Świętych Drzwi i kolejnych okrągłych rocznic, będących dla wiernych okazją do wzmożonych modlitw czy uzyskania odpustów. Przed nami rok szczególny – 2020 od narodzenia Chrystusa. Dla nas, Polaków, będzie to w jakiejś mierze Rok Jubileuszowy. Minie sto lat od czasu, gdyśmy ocalili Polskę i Europę przed nawałą bolszewicką. Papież Bonifacy VIII nie ma dobrej opinii u historyków, mimo że wiadomo, iż jego zła legenda została w dużej mierze ukształtowana przez politycznych przeciwników i wrogów – króla francuskiego Filipa IV Pięknego czy omnipotentny włoski ród Colonna. Choć jego poprzednik na tronie piotrowym, Celestyn V, zmarł od...
„Spełniły się sny młodości: po latach męki wojennej, cierpień, walk, błędów i pracy, zajadłej, zapamiętałej pracy, po tylu przejściach, po tylu upadkach nadziei wyłaniało się oto niepodległe państwo polskie z krwawego odmętu dziejów. Uczucia, które rozpierały pierś moją w tym pierwszym dniu swobody, porównać mogę tylko z tymi, które odczuwałem w gorących dniach lata 1914 roku, w początkach wojny. Nie każde pokolenie może być dumne z przeżycia takich dni epokowych”. Tak w swych „Pamiętnikach” wspominał listopad 1918 roku, Ignacy Daszyński, pierwszy premier pierwszego rządu Niepodległej. Ale już w następnych zdaniach pisał o pracy. Bowiem bycie wolnym od okupantów, od przemocy, od ucisku, było tylko pierwszym krokiem, warunkiem niezbędnym, by przejść do prawdziwej wolności. A ta jest...
27 grudnia 1918 roku rozpoczęło się w Poznaniu Powstanie Wielkopolskie. Dzięki niemu „najdłuższa wojna nowoczesnej Europy” zakończyła się spełnieniem marzeń. Wielkopolska stała się częścią odrodzonej Rzeczypospolitej. Dwa dni przed wybuchem powstania w Boże Narodzenie w „Kurierze Poznańskim” pisano: „Po długich latach niewoli po raz pierwszy Polska święta Bożego Narodzenia obchodzi swobodna, wolna, wyciągając ramiona rozkute z kajdan ku jutrzence nowego życia, nowych sił i nowych pragnień. Z głębi duszy potężny prąd radości wydobywa się na zewnątrz i zapala błyski w oczach, pręży ramiona ku pracy. Jesteście wolni! Czy wiecie, co to znaczy? Czy zdołacie pojąć tę przepaść, która dzieli dzień dzisiejszy od wczorajszego?”. Entuzjazm i wzruszenie autora artykułu należało jednak przekuć w...
W połowie ósmego wieku swego istnienia Rzym władał światem. Od Słupów Heraklesa, poza którymi był nieskończony ocean zachodni, po niebotyczne szczyty Kaukazu, gdzie ponoć wciąż wisiały łańcuchy Prometeusza. Morze Śródziemne wyznaczające środek imperium przemierzały tysiące statków, posiadłości rzymskie w Europie, Azji i Afryce oplatały brukowane drogi, którymi maszerowały niezwyciężone rzymskie legiony. Było jedno prawo, jeden pieniądz, jeden władca – Gajusz Juliusz Cezar Oktawian zwany Augustem, który zamknął bramę świątyni Janusa na znak zakończenia wojen i zapanowania pokoju. Rzym rzucał cień na cały świat jak olbrzymi, królewski dąb. Lecz nie krążyły w nim już żywotne soki. U szczytu potęgi Rzym usychał i tęsknił...   Starzy bogowie umierali, bo lud przestawał w nich wierzyć....
Tomasz Łysiak
Kilkadziesiąt lat temu włoska telewizja RAI poprosiła słynnego reżysera Franco Zefirellego, aby opowiedział o freskach Giotta w Asyżu. Filmowiec miał wtedy jedyną okazję przyjrzeć im się bliżej, gdyż narrację prowadził z wysokich rusztowań, zaglądając bohaterom malunków w oczy. A w nich widział Zefirelli geniusz Giotta – w umiejętności doskonałego oddania napięcia, emocji i myśli postaci uczestniczących w różnych scenach. Jedna z nich ukazuje właśnie „szopkę”, „jasełka” – czyli przedstawienie zaaranżowane w celu odegrania historii narodzenia Pana Jezusa w miejscowości Greccio. To tam św. Franciszek zorganizował w roku 1223 ukazaną na fresku szopkę (po włosku „presepe”, „presepio”). Pamiątka Dziecięcia W żywocie świętego, pióra braciszka Tomasza z Celano, odnajdujemy opis tego, co...
Komuniści, którzy z woli Moskwy przejęli władzę w Polsce po 1944 roku, przez 45 lat – do 1989 roku – rządzili wbrew interesowi narodowemu, w poczuciu, że ich rządy, niemające społecznego poparcia, opierać się muszą na sile i indoktrynacji, a z czasem dodano do tego przekupstwo. Przywódcy PZPR zdawali sobie sprawę, że są elementem obcym, którego społeczeństwo by nie poparło – gdyby dano mu taką możliwość. Stąd regularne fałszowanie wyborów. W logikę myślenia o Polakach jako o wspólnocie, która musi być nieustannie pacyfikowana, by nie zdołała odrzucić narzuconej mu z zewnątrz władzy, wpisuje się stan wojenny wprowadzony przez ekipę Wojciecha Jaruzelskiego 13 grudnia 1981 roku. Poczucie obcości, przekonanie o słabości własnej pozycji musiało być szczególnie bolesne dla komunistów po...
Powstanie w sierpniu 1980 roku Solidarności, do której przystąpiły miliony Polaków z nadzieją na zmianę sytuacji politycznej i społeczno-gospodarczej, było nie do przyjęcia dla kierownictwa PZPR. Wojciech Jaruzelski oceniał: „Jest to potworna, makabryczna kompromitacja dla partii, że po 36 latach sprawowania władzy trzeba jej bronić siłą milicyjną. […] Trzeba być przygotowanym do podjęcia decyzji, która pozwoli uratować to, co podstawowe”. Komuniści traktowali Solidarność jako przejściowe ustępstwo i zakładali, że zostanie ona zneutralizowana i poddana kontroli partii. Od samego początku przygotowywali się do siłowej konfrontacji. Zdawali sobie jednak sprawę, że nie można pacyfikować zmobilizowanego społeczeństwa, że trzeba się do tego przygotować, bowiem skala konfliktu jest zbyt duża...
Rozłożenie przez władze komunistyczne, prokuraturę i sądownictwo parasola ochronnego nad służbami sprawiło, że żaden ze sprawców śmierci ofiar stanu wojennego w Krakowie nie poniósł konsekwencji w okresie PRL. Morderca Bogdana Włosika, kpt. SB Andrzej Augustyn, dopiero po zmianie ustroju oraz wznowieniu śledztwa i procesu spędził 6 lat w więzieniu. A wcześniej? Według peerelowskiego prokuratora „działał w obronie własnej”, strzelając z dwóch metrów w brzuch nieuzbrojonego młodzieńca. Śmierć Andrzeja Szewczyka, którego znaleziono skatowanego rankiem 18 kwietnia 1982 roku, nie skłoniła prokuratury nawet do wszczęcia śledztwa, choć ten 22-letni chłopak był tak zmasakrowany, że rodzina była w stanie go rozpoznać dopiero po znamieniu. Konał jeszcze przez 52 dni w szpitalu. Zmarł, nie...
Śmierć Grzegorza Przemyka uświadamia, że w PRL z rąk przedstawicieli aparatu przymusu zginąć mógł każdy obywatel. I nikt ze sprawców nie poniósłby konsekwencji. Maj 1983 roku dla ówczesnych maturzystów był nie tylko czasem stresujących egzaminów, lecz także momentem powstawania planów na resztę dorosłego życia. Wybór kierunku studiów, uczelni, ewentualnie zmiana miasta… Marzenia Przemyka zostały brutalnie przerwane przez milicjantów, którzy doprowadzili do jego śmierci. Przyczynili się także do zniszczenia marzeń wielu innych osób związanych z tą sprawą. Chociażby matki chłopca czy usiłujących mu pomóc sanitariuszy. Działo się to w okresie, gdy obostrzenia stanu wojennego stawały się przeszłością. Zwolniono internowanych, zniesiono godzinę policyjną, można było swobodnie podróżować po...
Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego pozornie miała do dyspozycji wszelkie środki, by zwyciężyć: armię z czołgami, skotami i śmigłowcami; watahy naszprycowanych zomowców pałujących bez różnicy mężczyzn, kobiety, dzieci; ubeków, czyli – jak napisałby Norwid – „policje tajne i dwu-płciowe” śledzące, intrygujące, dezintegrujące, łamiące sumienia, kręgosłupy i życiorysy; rzeszę tajnych współpracowników i jawnych donosicieli członków partii. Reżim miał też broń silniejszą niż pały zomowców – wszystkie gazety, telewizję i radio. Nadzór nad mediami sprawował zakłamany ponad wszelkie wyobrażenie rzecznik prasowy rządu Jerzy Urban. Dysproporcja sił i możliwości ogromna. Ludzie mieli jednak broń potężną i bezlitosną – śmiech. Na straży ducha wolności stała nie tylko determinacja, niezgoda i upór, ale...
Francuski pisarz Alexandre Dumas w swoim dziele „Hrabia Monte Christo” stwierdził, że „w polityce zabójstwo nie istnieje, bo w polityce (…) nie ma ludzi, są tylko idee, nie ma uczuć, są tylko interesy; polityka nie uznaje morderstwa: usuwa się przeszkody… i basta”. Jakże trafnie owe przemyślenia pisarza pasują do zakulisowych walk o władzę, będących nieodzownym elementem formowania się systemu komunistycznego w Polsce. Historycy zajmujący się konspiracyjnym okresem działalności Polskiej Partii Robotniczej zazwyczaj przytaczają sprawę zabójstwa jej pierwszego sekretarza Marcelego Nowotki, którego w listopadzie 1942 roku miał dokonać towarzysz Zygmunt Mołojec, z polecenia swojego brata – Bolesława. Ten ostatni już miesiąc później został zlikwidowany z inicjatywy Pawła Findera i...
Tomasz Łysiak
Przyszedł na świat 5 grudnia 1839 roku w New Rumley w Ohio. Nazywał się George Armstrong Custer. Był mu pisany los pełen chwały i przekleństwa. Jego najsłynniejszy przeciwnik urodził się praktycznie równo dziesięć lat później, najprawdopodobniej 4 grudnia 1849 roku, w obozie plemienia Oglala (jednej z odnóg Lakotów). Indianinowi nadano imię Tȟašúŋke Witkó, czyli „Szalony Koń”. Losy obydwu miały się skrzyżować 25 czerwca 1876 roku w jednej najsłynniejszych bitew świata – starciu nad Little Big Horn. Legendarny „Szalony Koń” tym mocniej przemawia do serc i wyobraźni Polaków, że to właśnie nasz rodak, Korczak Ziółkowski, wyrzeźbił w skale góry Thunderhead w Black Hills (Dakota Południowa), słynny wizerunek wodza. Już po wykonaniu dzieła odnaleziono fotografię „Szalonego Konia” i okazało...
„Armia baranów, której przewodzi lew, jest groźniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana” – to jedno z powiedzeń przypisywanych Napoleonowi. I chociaż nie mamy pewności, że „Bóg wojny” faktycznie wypowiedział takie słowa, to dowód na ich prawdziwość przeprowadzili, niestety, Polacy w latach 1830–1831. Powstanie listopadowe – a raczej: wojna polsko-rosyjska roku 1831 – to walka o wolność przegrana przez doskonałą armię, na czele której stawały jeden po drugim barany – co gorsza, barany będące w zmowie z rzeźnikiem. W 1966 roku Jerzy Łojek opublikował niewielką książeczkę (zaledwie 140 stron, jedyne 2,5 godziny czytania), która wstrząsnęła kultywowanym w epoce rozbiorów (i późniejszego, komunistycznego zniewolenia) obrazem tego patriotycznego zrywu. Nie tylko zresztą tego –...
Tomasz Łysiak
W Palazzo Madama, czyli siedzibie włoskiego senatu, można natknąć się na ciekawe malowidło. Zostało wykonane w roku 1880 przez Cesare Maccariego, a przedstawia scenę, jaka rozegrała się w starożytności, a dokładniej – 8 listopada roku 63 przed Chrystusem. Oto w obecności rzymskich senatorów Cyceron oskarża siedzącego na osobności, ponurego i zamkniętego w sobie Katylinę o próbę zamachu stanu. Do dzisiaj sprzysiężenie Katyliny oraz cycerońskie mowy zwane „katylinarkami” stanowią punkt odniesienia dla rozważań o władzy, retoryce, buntach, sprawiedliwych lub niesprawiedliwych procesach.   Jako że w Polsce szykuje się zapewne czteroletni czas senackich bojów propagandowo-prawnych (trudno się spodziewać, by było inaczej), tym chętniej może zostawmy na chwilę bieżące nadwiślańskie...
80 lat temu, jesienią 1939 roku, Niemcy rozpoczęli swój potworny plan eksterminacji Polaków. Jednym z pierwszy aktów niemieckiego ludobójstwa była zbrodnia piaśnicka – jak szacują historycy, zamordowano wówczas od 10 do 14 tysięcy ludzi. Niemal każdego dnia w Lasach Piaśnickich w okolicach Wejherowa ginęli Polacy, którzy mieli być zagrożeniem dla III Rzeszy. I choć teoretycznie akcja wymierzona była w elity państwa polskiego, to od niemieckich kul padali przedstawiciele wszystkich grup społecznych, niezależnie od pozycji, wykształcenia czy statusu majątkowego. Kryterium było proste. Jesteś Polakiem – musisz zginąć. Skala i sposób mordu powodują, że ta zbrodnia nazywana jest często „drugim Katyniem” lub „Kaszubską Golgotą”, ponieważ to właśnie Kaszubi ucierpieli w sposób szczególny. Ale...
Tomasz Łysiak
Plutarch w swoich „Żywotach równoległych” opisywał znakomite postacie z historii starożytności, zestawiając je w pary. Oto w jednej parze mógł być Aleksander Wielki i Gajusz Juliusz Cezar albo Perykles i Fabiusz Maksymus. Sensem tej biografistyki było nakłonienie czytelnika do refleksji nad samym sobą. Podobnie bywa w trakcie uroczystych pogrzebów, gdy chowamy bohaterów narodowych, chyląc przed nimi głowy, i jednocześnie sięgamy po pozostawione przez nich dziedzictwo duchowe. Tak było, gdy w roku 2016 szliśmy w kondukcie żałobnym za trumnami „Inki” i „Zagończyka”. Tak będzie i teraz – 22 listopada 2019 roku – gdy w Wilnie pochowamy dwóch wielkich bohaterów powstania styczniowego: Zygmunta Sierakowskiego i Wincentego Konstantego Kalinowskiego.   Obaj powstańcy to ślad wielkiej...
Akcja w maju 1945 roku na Komunalną Kasę Oszczędności w Myślenicach, w której brał udział m.in. Henryk Stachowski, była wówczas normalną akcją niepodległościowego podziemia, jedną z tysięcy ukierunkowanych w latach 1939–1945 i po 1945 roku na przejęcie funduszy zagarniętych przez narzucone przez okupantów struktury władzy. Wówczas Niemcy nazywali to „napadami bandytów”, potem takiej samej terminologii używali Sowieci z NKWD i komuniści. Dziś – niektóre media. Armia Krajowa została rozwiązania formalnie 19 stycznia 1945 roku. Uczyniono tak nie dlatego, że dowództwo uznało, iż jest niepotrzebna. Wręcz przeciwnie: podkreślano, że cele, dla których została powołana podziemna armia – a więc odzyskanie niepodległości – nie są spełnione. Żołnierze oddziału AK „Cement” Rozwiązując...
Tomasz Łysiak
Czasem pogrzeb Polaka jest wydarzeniem ogniskującym na sobie spojrzenia narodu, staje się czymś więcej niźli tylko podniosłą uroczystością – wkracza w sferę transcendentną, w której uczestnicy czują wagę dziejowej chwili. Serca drżą, a intelekt ustępuje miejsca intuicji podpowiadającej, że oto jawi się moment niezwykły, sięgający tego, co ponad czasem i przestrzenią. Tak było, gdy statkiem płynęły do kraju prochy Juliusza Słowackiego – ludzie stali na nabrzeżu portowym i patrzyli na wyłaniający się jak z dalekich krańców letejskiego jeziora, okręt z doczesnymi szczątkami wieszcza. Tak było, gdy kondukt żałobny szedł za złożoną na lawecie trumną Marszałka Piłsudskiego, a cała Polska płakała pogrążona w rozpaczy. I tak było wtedy, gdyśmy na Cmentarzu Powązkowskim żegnali tego, który w...
Ponoć my, Polacy, nie lubimy tych naszych ziomków, którzy mają ponadprzeciętne zdolności, nie ukrywają ich i mają odwagę, by mówić o tym, co ich boli i drażni. Chyba zdajemy sobie sprawę z tej narodowej ułomności – polską jest przecież samokrytyczna opowiastka o kotłach piekielnych. Każda nacja ma swój własny kocioł, w którym smażą się jej nieszczęśni członkowie. Przy każdym kotle stoi diabelska warta i widłami strąca w głąb sprytnych i przedsiębiorczych, którzy próbują z wrzątku uciec. Tylko przy polskim kotle nie ma warty: Polacy sami ściągają za nogi tych, którym już prawie udało się wydostać. Pułkownik Ignacy Matuszewski, gorący patriota i przenikliwy wizjoner polityczny, jest jednym z Polaków, których zalety i zasługi były tak znaczne, że zawistnicy nie tylko zwalczali go zawzięcie,...
W drugiej połowie 1939 r. coraz realniejsze wydawało się widmo wybuchu międzynarodowego konfliktu zbrojnego, który poważnie zagrażał nie tylko młodemu, odradzającemu się państwu polskiemu, lecz także większości państw ówczesnej Europy. W obliczu nadchodzącej wojny, kiedy społeczeństwo polskie podjęło wysiłek obronny, uaktywnili się także byli członkowie Komunistycznej Partii Polski. Im wojna dawała nadzieję na powrót do koncepcji rewolucyjnych sprzed 20 lat i ostatecznej dominacji Związku Sowieckiego w Europie. Od początku istnienia sformalizowanego ruchu komunistycznego w Polsce, za który możemy uważać utworzenie w grudniu 1918 roku Komunistycznej Partii Robotniczej Polski, aktyw partyjny dążył do osłabienia i likwidacji państwa polskiego, nie uznając niepodległości Polski przyznanej...
Tomasz Łysiak
Komendant Józef Piłsudski w słynnym rozkazie wydanym w Oleandrach w sierpniu 1914 roku mówił do mających wyruszyć do walki o Polskę strzelców, że będą kadrami przyszłego polskiego wojska. To młode pokolenie miało się stać nie tylko fundamentem Legionów, ale także swego rodzaju „kadrą zmartwychwstającej ojczyzny”. Przyszło temu pokoleniu brać udział w obronie Polski i cywilizacji zachodniej, chrześcijańskiej przed nawałą bolszewicką w roku 1920. Jak zrozumieć dziedzictwo pozostawione nam przez antenatów bijących się o niepodległość sto lat temu? Ta refleksja jest nam potrzebna także teraz, gdy mamy już Polskę wolną. Ta wolność i jej kształt to nie tylko dar, ale i ogromne zobowiązanie. Zapraszamy do lektury specjalnego dodatku z okazji Święta Niepodległości. Cieszmy się! Jesteśmy...
11 listopada świętujemy odzyskanie przez Polskę niepodległości, ale warto pamiętać, że nie stało się to akurat tego dnia. Nie było tak, jak w popularnym jesienią 1918 roku wierszyku-piosence: „I ni z tego, ni z owego była Polska na pierwszego”. Nasi przodkowie musieli sobie tę niepodległość wywalczyć, wyszarpać i udowodnić, że na nią zasługują. Polskę trzeba „zdobyć krwią własną i cudzą” – powtarzał Józef Piłsudski. Pierwsza rocznica odzyskania niepodległości przeszła niemal bez echa. Nie było czasu na świętowanie, bo trzeba było ciągle zmagać się o granice i suwerenność. Aby zrozumieć i docenić wysiłek włożony w odzyskanie suwerennej ojczyzny powinniśmy cofnąć się do gorącego lata 1914 roku. Równo miesiąc po zamachu w Sarajewie na arcyksięcia Ferdynanda, Austro-Węgry wypowiadają wojnę...
„W nocy była strzelanina. Rano od wczesnej godziny rozbrajanie oficerów niemieckich na wszystkich rogach ulic. Ale rozbraja nie tylko milicja, lecz i tłum. (…) Przez cały dzień odbieranie Niemcom majątku wojskowego i przejmowanie władz cywilnych. Przez cały dzień na ulicach tłumy. Wszędzie samochody z naszymi żołnierzami. (…) Wielu żołnierzy niemieckich chodzi z czerwonymi znakami, Polacy pewnie, z biało-amarantowymi kokardami u czapek. W tym wszystkim wstaje Polska. I nikt nie widzi, jaka jest piękna. Nikt nie spostrzega w tym zgiełku”. To słowa Marii Dąbrowskiej zapisane w dzienniku pod datą 11 listopada. Jednak użyte przez wybitną pisarkę słowo „zgiełk” w żaden sposób nie jest w stanie oddać tego, co działo się wówczas w duszach i umysłach Polaków wszystkich trzech zaborów, sytuacji...
Tomasz Łysiak
Rzeczpospolita Zakopiańska, terytorium wolnej Polski znaczone nie tylko patriotyzmem Podhalan, ale także charyzmą Stefana Żeromskiego, istniała tylko kilka tygodni: od 13 października do 18 listopada 1918 roku. Wieloletni pobyt pisarza w zimowej stolicy Polski i jego osobista tragedia, utrata syna Adama, który zgasł u progu dorosłości w chwili, gdy ojczyzna była u progu zmartwychwstania, to piękna opowieść o miłości i marzeniach. To śniony na jawie Sen o wolnej Polsce. Pierwsza myśl, jaka mi przychodzi do głowy, gdy ktoś powie: Stefan Żeromski a walka o niepodległość, to „Sen o szpadzie”. W tym tekście, pisanym w roku 1905, pojawia się obraz japońskiego żołnierza, który tuż przed śmiercią nie kłopocze się o los swych dzieci, bo wie, że zajmie się nimi cesarz – Mikado. A cóż ma za...
O śmierci Józefa Stalina Polacy dowiedzieli się z Polskiego Radia, które po godzinie 5 rano, 6 marca 1953 roku, rozpoczęło nadawanie komunikatu: „Przestało bić serce współbojownika i genialnego kontynuatora dzieła Lenina, mądrego Wodza i Nauczyciela Partii Komunistycznej i narodu radzieckiego”. Za „Ojcem Postępowej Ludzkości” płakali w wierszach i artykułach ludzie kultury: Maria Dąbrowska, Władysław Broniewski, Mieczysław Jastrun, Julian Przyboś, Jarosław Iwaszkiewicz, Tadeusz Konwicki, Zofia Nałkowska, Julian Tuwim, Wiktor Woroszylski, Konstanty Ildefons Gałczyński, Wisława Szymborska, Jan Sztaudynger i wielu innych. Większość Polaków – zastraszona i udręczona codziennym terrorem – w głębi ducha nieśmiało liczyła na odmianę losu i z nadzieją spoglądała w stronę Kościoła katolickiego,...
„My, wygnańcy, prócz naśladowców chwalebnego zwyczaju mamy jeszcze surową powinność oddawania czci braciom naszym, którzy całe życie poświęciwszy na usługi Ojczyzny, dziś na obcej ziemi wśród nędzy i tęsknoty, oderwani od rodziny, kończą smutni i samotni swój żywot. Do nas, pozostałych, należy zamykać im powieki, do nas należy ich zwłoki schronieniem przystojnym uczcić, a nawet przedłużyć ich pamięć” – tak o powinności żyjących wobec zmarłych współbraci na wygnaniu pisał w połowie XIX wieku uczestnik powstania listopadowego i współtwórca Konfederacji Narodu Polskiego Leon Stempowski. To on w dużym stopniu w tym pierwszym popowstaniowym okresie kupował działki wieczyste na groby, zakładał mogiły zbiorowe, organizował pochówki polskich emigrantów oraz szukał pomocy w utrzymaniu grobów....
Tomasz Łysiak
Mija właśnie kolejna, smutna rocznica, która w natłoku innych wydarzeń może przejść niezauważona, bo wydaje się być mniejszej rangi. Tymczasem wszystko, co się z nią wiąże, wpisane jest w los polskich Kresów i Polaków mieszkających we wschodnich województwach polskich przed wybuchem II wojny światowej. Oto 80 lat temu Sowieci, za pomocą „wyborów”, dokonali operacji „przyłączenia” do ZSRS ziem zagrabionych nam w wyniku agresji 17 września 1939 roku. Rozpoczęła się trwająca dwa lata okupacja. Zastanawiać może czasem fakt, iż słowo „okupacja”, gdy je powiedzieć w kontekście II wojny światowej, budzi w nas przede wszystkim skojarzenia z horrorem, jaki zgotowali nam Niemcy. Od razu na myśl przychodzą uliczne łapanki, niemieckie obozy koncentracyjne, egzekucje na ulicach, godzina policyjna,...
„To, co było dłuższe od szturmowej milicyjnej pałki, było naszym orężem. Czyli wszystko, co miało powyżej metra dwadzieścia” – mówił Stanisław Płatek, górnik z kopalni „Wujek”, który zeznawał jako świadek w procesie Romana S., byłego funkcjonariusza plutonu specjalnego ZOMO. W 2012 roku polska prokuratura wydała za Romanem S. list gończy. Wniosek o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania złożył do katowickiego sądu prokurator Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach. Roman S., były funkcjonariusz plutonu specjalnego ZOMO, został zatrzymany 17 maja w Chorwacji i wydany stronie polskiej. W czerwcu prokurator IPN postawił mu zarzut, że „będąc funkcjonariuszem państwa komunistycznego, członkiem plutonu specjalnego Pułku Manewrowego KW MO w Katowicach, działając wspólnie z innymi...
Tomasz Łysiak
Twarz carycy spojrzała na mnie z okładki dodatku telewizyjnego „Gazety Wyborczej”. Miała rysy aktorki – Helen Mirren. „Katarzyna Wielka”, czteroodcinkowy serial produkcji HBO, zyskuje poklask i uwagę kulturalnego „salonu”. Tak jak niegdyś taką uwagę zyskiwała sama caryca, której schlebiały oświecone umysły Europy, luminarze ówczesnej kultury. Wolter obsypywał ją pochlebstwami, nazywając „Gwiazdą Polarną najjaśniej świecącą na niebie, przyćmiewającą blask Andromedy, Perseusza i Kasjopei”… Pierwsza scena serialu. Łodzią w stronę twierdzy Szlisselburg płynie Katarzyna w otoczeniu żołnierzy. Wiosła miarowo opuszczają się w wodę. Wzdrygnąłem się. Przed oczami stanął mi zimny, majowy dzień, gdyśmy razem z żoną i zaprzyjaźnionym księdzem, salezjaninem, płynęli w stronę tejże twierdzy-...
„Posłuchaj, Jerzy, mamy 14 września. To Twoje i moje urodziny, więc jeśli masz coś zrobić dla naszego brata François – zrób to dzisiaj”. Tak modlił się do bł. Jerzego Popiełuszki francuski kapłan Bernard Brien. François Audelan od 11 lat chorował na białaczkę szpikową. Ksiądz Brien odwiedził go w 2012 roku z ostatnim namaszczeniem. Pani Audelan była już po rozmowie ze współczującym i profesjonalnym pracownikiem zakładu pogrzebowego. W nocy François wstał, rano ogolił się. „Po dokładnym badaniu zaświadczam, że nagłe uzdrowienie, począwszy od 14 września 2012 roku, gdy pacjent poddany był już tylko opiece paliatywnej, jest z medycznego punktu widzenia niewytłumaczalne” – stwierdził lekarz prowadzący Françoisa. Półtora roku później, w marcu 2014 roku, całkowitą remisję choroby potwierdziła...
Tomasz Łysiak
We wrześniu obchodziliśmy 75. rocznicę operacji Market Garden i bitwy pod Arnhem. Dla generała Sosabowskiego stała się ta operacja sceną dramatu, w trakcie którego musiał się wykazywać odwagą nie tylko wobec wroga, lecz także wobec własnych dowódców podejmujących złe decyzje. Został za tę odwagę ukarany przez aliantów – zrobiono z niego kozła ofiarnego, przypisując mu sporą część winy za porażkę. Nigdy się z tym nie pogodził. Gdy mowa o generale Stanisławie Sosabowskim, o jego służbie dla Polski, a także gorzkim losie powojennym, na myśl przychodzą postaci z szekspirowskich dramatów czy tragedii greckich. Historyk Norman Davies napisał o nim: „W długiej historii niesprawiedliwości nikt nie został potraktowany bardziej niesprawiedliwie niż generał Stanisław Sosabowski, dowódca 1....
Kapitulacja powstańczej Warszawy nie zakończyła dramatu bohaterskiego miasta, jej obrońców i ludności cywilnej. Niemcy rozpoczęli systematyczne niszczenie i grabież stolicy. Wbrew wcześniejszym układom zarówno powstańcy, jak i zwykli warszawiacy byli przez Niemców wywożeni do obozów koncentracyjnych i na przymusowe roboty do III Rzeszy. W niedzielę 1 października 1944 roku powstańczy „Biuletyn Informacyjny” ogłosił specjalny komunikat, w którym można było przeczytać między innymi: „W związku z trudnym pod względem żywnościowym, sanitarnym i taktycznym położeniem walczącej już dwa miesiące Warszawy polskie władze krajowe – dla zmniejszenia strat ludności cywilnej – przyjęły niemiecką propozycję ewakuowania z miasta ludności cywilnej oraz chorych i rannych”. Szczegółowe ustalenia mówiły...
Jako pracownik Służby Ochrony Kolei w Pińsku został aresztowany przez Sowietów 18 września 1939 roku. Następnie skazany na siedem lat łagru za posiadanie broni. Po amnestii w 1941 roku uciekł i przedostał się do powstającej armii gen. Andersa. Walczył pod Monte Cassino, po wojnie wrócił do kraju. Przed wojną Jan Obiedziński mieszkał w Pomiechówku nad Wisłą. Służbę wojskową odbywał w Warszawie w połowie lat 30. XX wieku. Pracował jako kierowca, wożący wysokich oficerów. W 1935 roku ożenił się z Heleną Kaźmierczak. Już razem z żoną przeniósł się do Pińska i rozpoczął pracę w Służbie Ochrony Kolei. – Pamiętam mundur ojca, karabin i czapkę z orzełkiem – wspomina syn Bogdan Obiedziński, który miał trzy lata, gdy wybuchła II wojna światowa. Jego siostra Barbara urodziła się tuż przed wojną...

Pages