Historia

Tomasz Łysiak
Antoni Słonimski pisał o nim tak: „Archetyp Wieniawy stał się po wojnie jego karykaturą, utrwalony jako wzór dla czasów przedwojennych typowy. Stał się jednym z rekwizytów nieznośnej Warszawki, jak »Adria«, Ordonka, dwukonka na gumach czy gołębie na Mariensztacie”. Bolesław Wieniawa-Długoszowski, jako adiutant Piłsudskiego, kawalerzysta, człowiek honoru, oficer z jednej z strony, a birbant, hulaka, bawidamek i żartowniś z drugiej – stał się legendą już za życia. Epos legionowy, służba państwowa w wolnej ojczyźnie, dyplomatyczna misja w Rzymie, aż po tragiczną, samobójczą śmierć w Nowym Jorku – przebogaty, romantyczny życiorys Wieniawy stanowi immanentną część dziejów II RP. Samych anegdot na temat przystojnego ułana krążyły setki. Częścią jego legendy były również, a jakże, częste...
Na warszawskich salonach politycznych i kulturalnych II Rzeczypospolitej uchodzili za jedną z najciekawszych par. Wszędzie tam, gdzie się pojawiali, elektryzowali swoją obecnością zebrane towarzystwo. Ona, Halina Konopacka, pierwsza polska mistrzyni olimpijska. Piękność, która zachwycała kolejnymi rekordami sportowymi, poetka, działaczka sportowa i społeczna. Miłośniczka tańca i szybkich samochodów. Po zdobyciu złota olimpijskiego została przyjęta przez marszałka Józefa Piłsudskiego, który w charakterystyczny dla siebie sposób, spoglądając na nią spod krzaczastych brwi, stwierdził: „Ach, to pani gdzieś tam w Amsterdamie zdobyła dla nas złoty medal! To dobrze! To służy Polsce”. Polsce równie znakomicie służył też on – Ignacy Matuszewski, wybitny polityk i dyplomata, jeden z...
We wrześniu 1939 roku zapłonął świat. Wojna i okrutna okupacja niszczyły nie tylko materię, lecz także sferę wartości, na których zbudowany był świat pokoju. W łagrach i kacetach, w miejscach kaźni i dołach śmierci, w umierających z głodu gettach i komorach gazowych, w łapankach i zsyłkach umierały dobro, piękno, lojalność, solidarność i nadzieja… Lecz silniejsza od pogardy i nienawiści, a nawet od śmierci okazała się miłość. Miłość czasu wojny była niecierpliwa. Nie mogła być inna – śmierć była codziennością bardziej oczywistą i zwyczajną niż życie. Śmierć miała postać butnych niemieckich żołdaków panoszących się na polskich ulicach, którzy na rozkaz obłąkanego nienawiścią Führera wyrzekli się ludzkich uczuć. Miłość zmuszona więc była kryć się w cieniu miejskich bram, w ukradkowych...
Tomasz Łysiak
Najpierw 26 stycznia odbyły się pierwsze wolne wybory. Potem, 9 lutego 1919 roku, miała miejsce uroczysta Msza święta w warszawskiej katedrze św. Jana. Świątynia przybrana była „sztandarami, purpurą i barwami kościelnymi”. Poza dostojnikami państwowymi i kościelnymi był także nuncjusz papieski monsignore Ratti. Był arcybiskup Kakowski. Byli naczelnik Piłsudski i premier Paderewski. Przed katedrą wystawiono kompanię honorową. Ksiądz arcybiskup Teodorowicz wygłosił piękne kazanie okolicznościowe. A już następnego dnia, 10 lutego 1919 roku, sto lat temu, odbyło się pierwsze, inauguracyjne, uroczyste posiedzenie Sejmu Ustawodawczego. To był ten moment, który można uznać za pełne odrodzenie Polski. Gdy wszyscy posłowie zajęli miejsca na sali sejmowej, na trybunę wyszedł naczelnik państwa....
„Wyszedłszy z niemieckiej niewoli, zastałem wyzwalającą się Polskę w najbardziej chaotycznych stosunkach wewnętrznych i zewnętrznych, wobec zadań niezwykle trudnych, w których lud polski sam musi wykazać swoją zdolność organizacyjną, bo żadna siła z zewnątrz nie może mu jej narzucić” – pisał w jednym z pierwszych swych dekretów Józef Piłsudski. Niektóre z zadań nie były „niezwykle trudne”, one były wręcz niemożliwe dla młodziutkiego państwa. Jednak Polacy w tym czasie rzeczy niemożliwe wykonywali praktycznie od ręki, tylko cuda zabierały im nieco więcej czasu. Budowanie jednej, zjednoczonej Polski wymagało ogromnego wysiłku, wytężonej pracy, poświęcenia, wiedzy i umiejętności. Bo wprawdzie państwo polskie nie istniało przez 123 lata, lecz na jego podzielonych między trzech zaborców...
Historia Polski obfituje w piękne życiorysy kobiet. Wspierały one często polskich władców i polityków, a kiedy Rzeczpospolita utraciła suwerenność, włączyły się w nurt pracy i walki narodowowyzwoleńczej. Być może to specyfika polskich dziejów wyznaczała kobietom szczególne miejsce i rolę u boku mężczyzn, a potem przyspieszyła proces ich dojrzałości w życiu publicznym. Wprawdzie dopiero w XX wieku kobiety uzyskały pełnię praw politycznych, ale proces walki o nie zaczął się dużo wcześniej. W dużym stopniu wynikało to z działalności ruchów feministycznych. Były one jednak niejednolite – od bardzo lewicujących po konserwatywne – uzależnione często od warunków lokalnych, mentalności i obyczajowości. Kobiety domagały się przede wszystkim niezależności i praw politycznych. Miało to miejsce...
Tomasz Łysiak
Wszyscy znamy werset naszego hymnu przypominający drogę Legionów Dąbrowskiego „z ziemi włoskiej do Polski”. Nie każdy jednak wie, że w hymnie Italii znajduje się nawiązanie do historii Polski. Oto austriacki orzeł „stracił pióra”, zaś „krew włoska i polska wypijana przez kozaków” i wroga austriackiego połączyła oba narody. Jeszcze ciekawiej wyglądają pewne wątki współpracy patriotów polskich i włoskich w trakcie zjednoczenia Włoch czy naszej walki z Rosją w powstaniu styczniowym. Kilka lat temu Włosi radowali się niezwykłym świętem – 150-leciem zjednoczenia Włoch (chociaż de facto trwało ono jeszcze kilka lat po 1861 roku). Dwa lata później czciliśmy rocznicę półtora wieku od chwili wybuchu powstania styczniowego (czciliśmy niejako półoficjalnie, ówczesny sejm nawet nie uchwalił 2013...
Mija 75 lat od spektakularnego zamachu na dowódcę SS i policji na dystrykt warszawski, generała Franza Kutscherę. Kat Warszawy zginął 1 lutego 1944 roku w Alejach Ujazdowskich, przed siedzibą komendantury SS i policji. Cała akcja trwała dwie, może trzy minuty i zrobiła na Niemcach piorunujące wrażenie. Oto w mroźny, wtorkowy ranek w centrum okupowanej stolicy zginął – pewny swej bezkarności – człowiek, który masowymi egzekucjami chciał sterroryzować mieszkańców Warszawy. Blisko czterdziestoletni Austriak przybył do stolicy jesienią 1943 roku. 25 września został oficjalnie mianowany dowódcą SS i Policji Dystryktu Warszawa. Jego nominacja nie była przypadkowa, ten wypróbowany towarzysz, który już na początku lat 30. XX wieku wstąpił do NSDAP, a później do SS, gotów był wprowadzać...
Jakub Augustyn Maciejewski
Po zapowiedzi zorganizowania szczytu dotyczącego państw Bliskiego Wschodu w Warszawie irańska miękka propaganda rozbudza w nas sentyment za rzekomą gościnnością Iranu wobec polskich uchodźców ze Związku Sowieckiego. Czy naprawdę nowożytni Persowie kochają Polaków i czy powinno nas to powstrzymać od sojuszu z USA? Przeglądając zdjęcia żołnierzy generała Władysława Andersa z lata 1942 roku w trakcie pobytu i pochodu Polaków przez Iran do Palestyny można odnieść wrażenie, że tamtejsza sielanka mogłaby trwać wiecznie. Zwłaszcza epizod z odkupieniem niedźwiadka Wojtka i jego późniejsza legenda usposabiają nas do historii polskiego wojska na tamtych terenach jako do pociesznych, zasłużonych wczasów dla uciekinierów z komunistycznego piekła. Prawda jest zgoła inna i współczesny Iran doskonale...
Tomasz Łysiak
„Starzy i młodzi” – tak zatytułował swój esej z 1905 roku Ludwik Dębicki, rozpoczynając w ten sposób złożoną z kilku tomów opowieść o sylwetkach Polaków XIX wieku. Starzy i młodzi – czyli między pokoleniami. Tak się krzesały iskry powstań i zrywów: co starsze pokolenia zostawiały w formie tradycji, wychowania, dziedzictwa, to młodsze podchwytywały i ideę walki o niepodległość wskrzeszały na nowo. Podobnie było z insurekcją roku 1863. Buntownicza młodość była jej zarzewiem. Młodość wrażliwa, pełna uczuć i wzniosłych myśli. Czasem naiwna, zbyt pochopna. I płacąca daninę krwi. Ale też znaczona najszlachetniejszymi pobudkami, pozostawiając po sobie niezwykły pomnik niezłomnych postaw. Arcypolski malarz Wojciech Kossak urodził się w Paryżu w noc sylwestrową roku 1855. Miesiąc po śmierci...
Jak trudno jest opisać śmierć Tadeusza Rejtana. Czy są słowa mogące oddać ten straszny lęk, żal, ból i rozpacz, które zagościły w jego umyśle? To one, podsycane jeszcze przez świadomość zupełnej bezradności, brak jakiejkolwiek nadziei, popchnęły Rejtana w otchłań choroby umysłowej, a potem do ostatniego aktu protestu: w sierpniu 1780 roku, widząc zbliżających się do dworu jeźdźców i sądząc, że to kozacy przychodzą po niego, połknął tłuczone szkło. W męce skonał ten, dla którego życie było męką. Tak odszedł poseł Tadeusz Rejtan, niezłomny obrońca wolności, jeden z ostatnich uczciwych i ideowych polityków Rzeczypospolitej. Trudno o gorszą i bardziej obrzydliwą historię degrengolady klasy rządzącej państwem niż opowieść o polityce ostatnich 30 lat istnienia Polski. Latom 1763–1793...
Mija właśnie 30 lat od zamordowania księży – Stanisława Niedzielaka, Stanisława Suchowolca i Sylwestra Zycha. Jest początek 1989 roku. Trwają przygotowania do rozmów w Magdalence, a wkrótce do obrad Okrągłego Stołu. W tygodniku „Polityka” ukazuje się wywiad z Lechem Wałęsą pod tytułem „Dlatego musimy się dogadać”. Atmosfera jest pełna niepewności, ale i nadziei na to, co przyniesie nowy rok. Tymczasem 20 stycznia dochodzi do brutalnego mordu na ks. Stanisławie Niedzielaku, proboszczu na warszawskich Powązkach. Ponad siedemdziesięcioletni duchowny został najpierw pobity, a później „nieznani sprawcy” fachowo złamali mu kark. 10 dni później, 30 stycznia, w swoim mieszkaniu na białostockiej plebanii znaleziono martwego ks. Stanisława Suchowolca. Zgon miał nastąpić w nocy w wyniku zatrucia...
Tomasz Łysiak
Mija właśnie sto pięćdziesiąt lat od urodzin Stanisława Wyspiańskiego. Genialny artysta, malarz, dramatopisarz, poeta, czuły dyrygent duszy polskiej, nie doczekał wolnej Ojczyzny. Ale śnił o niej. Jego sny, jego słowa ubierane w doskonałe rytmy, zapisywały się w duszach Polaków marzących o chwili, gdy Rzeczpospolita zmartwychwstanie. Kilka lat przed śmiercią Wyspiański spotkał się ze Stefanem Żeromskim i Józefem Piłsudskim. Wsparł wówczas sprawę polską. Jan Rogowski, brat matki Wyspiańskiego, miał jeszcze przed urodzeniem się Stasia widzenie. Był rok 1863, trwało Powstanie Styczniowe. Sąsiad Rogowskich – Herut – przed wyruszeniem do walki z Moskalami zajechał saniami pod dom, by się pożegnać. Przyglądał się temu młodziutki Janek. Nagle ujrzał zjawę – ni to anioła, ni ducha śmierci....
Do naszych czasów nie dotrwało żadne z dzieł sławnych greckich mistrzów pędzla. Ocalały jedynie ich nieliczne rzymskie kopie i opowieści. Jedna z nich mówi o rywalizacji między dwoma greckimi malarzami – Zeuksisem z Heraklei i Parrasjosem z Aten. Spór o to, który z nich jest lepszy, postanowili rozstrzygnąć przez pojedynek malarski: Zeuksis namalował winogrona, które wyglądały tak prawdziwie, że do obrazu zaczęły zlatywać się ptaki, by się pożywić. Zeuksis, pewny zwycięstwa, podszedł do ściany, na której wisiało dzieło Parrasjosa zasłonięte kotarą, i poprosił, by rywal je odsłonił. Wówczas okazało się, że była nim owa kotara! Zeuksis przyznał zwycięstwo Parrajosowi, twierdząc, że namalowane winogrona oszukały tylko ptaki, zaś jego konkurent zmylił człowieka i artystę. Iluzjonizm,...
Tomasz Łysiak
Świat zatrzymany w ułamku sekundy i uwieczniony na szklanych płytach. Polska, której już nie ma. Polacy, którzy dawno odeszli. Twarze, uczucia, myśli ukryte w spojrzeniach skierowanych w obiektyw, oczy smutne, radosne lub zamyślone, nobliwi mężowie, starsze panie, dzieci przebiegające ulice... I pies śpiący w podcieniach kamienicy. Karczmarz stojący w drzwiach, który wziął się pod boki. Żandarm. Szewc. Hrabia. Woźnica. A w końcu sam fotograf na autoportrecie, uchwycony we własnym atelier. Światło i cień. Życie i śmierć. Dwa miasta na „W” — Warszawa i Wilno. I dwóch panów na „B” — Beyer i Bułhak. Oto krótka opowieść o ojcach polskiej fotografii.    Rodzice „ojca polskiej fotografii” przybyli do Warszawy z Prus. Wilhelm Beyer i Henrietta (Henryka) z domu Minter pojawili się w...
Osiemdziesiąt lat temu zmarł Roman Dmowski – jeden z najważniejszych polityków w naszej najnowszej historii. Ksawery Pruszyński napisał po jego śmierci: „Poglądy młodego pokolenia niemal w całości, poglądy inteligencji  polskiej w większej części, poglądy wszystkich innych warstw polskich w całych dziedzinach są tak czy owak zaczerpnięte z Dmowskiego”. 2 stycznia 1939 roku w Drozdowie zmarł Roman Dmowski – polityk i ideolog, twórca polskiego ruchu narodowego. Pięć dni później w Warszawie odbył się jego pogrzeb, stając się piękną manifestacją patriotyzmu i szacunku złożonego człowiekowi, który stworzył fundamenty odrodzonego państwa polskiego. „Kurier Warszawski” tak relacjonował ostatnią drogę Dmowskiego: „Na Rynku Starego Miasta ustawiły się szerokie kolumny Stronnictwa...
Z Bożej łaski Król Polski, Wielki Książę Litewski, Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Kijowski, Wołyński, Pan Inflant, a także Szwedów, Gotów i Wandalów dziedziczny władca. Taką tytulaturą posługiwał się Zygmunt Waza. Później do listy tej dodano jeszcze Połock, Smoleńsk, Czernichów i Siewierz. To za czasów króla Zygmunta, trzeciego tego imienia i pierwszego z Wazów na polskim tronie, państwo polsko-litewskie osiągnęło szczyt swej potęgi terytorialnej. Po rozejmie z Moskwą zawartym 3 stycznia 1619 roku Rzeczpospolita liczyła prawie milion kilometrów kwadratowych – to tyle, co dzisiejsze Niemcy, Francja, Belgia i Holandia razem wzięte. W dziejach Europy rozleglejsze było tylko państwo Karola Wielkiego. Jednak wielkość terytorium nie świadczy o sile państwa – cesarstwo karolińskie...
Tomasz Łysiak
W Bożonarodzeniową noc roku 1914 na froncie zachodnim stał się cud. Ustały walki, a żołnierze wyszli z okopów, by złożyć sobie życzenia. Śpiewano kolędy. Jedną z nich była „Cicha noc” – chyba najpopularniejsza pieśń wigilijna na świecie, istniejąca w kilkuset wersjach językowych. Kolęda ta obchodzi w tym roku jubileusz – mija równo 200 lat od jej pierwszego wykonania. W Polsce mamy też swoją, wielką i piękną tradycję kolęd. O nich chcemy przypomnieć w ten szczególny czas. Żołnierze legionów raczej nie śpiewali „Cichej nocy” pod Łowczówkiem w 1914 r. Wtedy nad naszymi okopami unosiły się dźwięki i melodie charakterystyczne dla polskiej tradycji. Podchwytywali je Polacy walczący po drugiej stronie frontu, wcieleni do rosyjskiej armii. Śpiew płynący z jednej na drugą stronę wojennej...
„Powinno powstać niepodległe Państwo Polskie złożone z terytoriów zamieszkałych niezaprzeczalnie przez Polaków, które powinno mieć wolny i bezpieczny dostęp do morza i którego polityczna i ekonomiczna niezależność oraz terytorialna integralność powinny być gwarantowane przez konwencję międzynarodową”. Prezydent USA Woodrow Wilson umieścił te słowa w orędziu wygłoszonym w styczniu 1918 roku przed Kongresem USA, w znacznej mierze pod wpływem słynnego na cały świat polskiego pianisty Ignacego Jana Paderewskiego. Wieloletnie starania artysty o sprawę polskiej niepodległości, jego działalność charytatywna na rzecz głodujących w czasie wojny Polaków, jego wkład w tworzenie armii polskiej we Francji sprawiły, że w oczach wielu rodaków stał się współczesnym herosem, uosobieniem patriotyzmu...
Tomasz Łysiak
9 stycznia 1982 roku. Milicyjnymi sukami wieziono na wschód, w stronę ruskiej granicy, kilka kobiet. Było bardzo zimno, a one nie miały ciepłej odzieży. Gdy włączano ogrzewanie, do środka peerelowskiej „kibitki” dostawały się spaliny. Milicjanci rozłożyli mapę i zaczęli się zastanawiać, jak przekazać więźniarki Rosjanom, gdy już dojadą na miejsce. Zaczęły więc po drodze wyrzucać karteczki ze słowami: „Tą drogą jechały internowane kobiety wiezione w nieznane”. Wśród nich była Anna Walentynowicz. Bohaterka Sierpnia ’80. „Matka” Solidarności. Postanowiłem przypomnieć sylwetkę „Anny Solidarność” (jak celnie nazwał ją w tytule swojej książki Sławomir Cenckiewicz) właśnie w grudniu, w okolicach 13. Może z racji tego, iż wydarzenia związane ze stanem wojennym w 1981 roku w pewnej mierze...
„Zaraz po mnie przyjdą” – usłyszałam słowa ojca. Rodzice rozmawiali ściszonymi głosami. W tle zgrzytało i pojękiwało Radio Wolna Europa. Tak dowiedziałam się, że ogłoszono stan wojenny. Nie rozumiałam, co to znaczy. Ale w pamiętniku zanotowałam: „Dziś jest 13 XII 1981 r. Nie wiem, czy będzie to ważna data w historii Polski, ale chyba się jej nie zapomni”. Przez minione kilkanaście miesięcy miałam świadomość zagrożenia. Już rok wcześniej w październiku, w rymowanej dedykacji z okazji 46. urodzin mego taty, napisałam mu: „Twoje marzenia, Twoje zamiary / Niechaj się spełnią bez żadnej kary!”. A okoliczności były wówczas dramatyczne. We wrocławskiej lokomotywowni trwał od kilku dni ogólnopolski protest głodowy kolejarzy. Ojciec, jako ich rzecznik, spędzał z nimi dnie i noce. Życząc mu...
Wiosną 1585 roku do Rzymu przybyło pierwsze w dziejach Europy japońskie poselstwo, złożone z czterech młodzieńców ochrzczonych przez działających w Kraju Kwitnącej Wiśni jezuitów. Dziwnym zrządzeniem losu pamiątka tej niezwykłej wizyty zachowała się do naszych czasów w Krakowie. W 1999 roku przed pracownikami Oddziału Rękopisów Biblioteki Jagiellońskiej stanął nielichy problem – z uniwersytetu w japońskim Kobe przyszedł list od pracującej na tej uczelni rosyjskiej profesor Ludmiły M. Jermakowej. Badaczka średniowiecznej Japonii prosiła o pomoc w poszukiwaniach – znajdującego się wedle jej informacji w krakowskich zbiorach – oprawionego w srebro rękopisu zawierającego przekład dwóch wierszy Psalmów Dawidowych na język japoński. Dokument ten miał być pamiątką po bytności w...
Tomasz Łysiak
Dawno, dawno temu, gdy Warszawa była stolicą potężnego państwa, ale już nad jej głową zbierały się czarne chmury, zbudowano pałac. Miał różne losy, ktoś go odkupił, ktoś rozbudował, mieszkali w nim królowie i żołnierze, w ogrodzie bawiły się dzieci, a w pobliskim teatrze wystawiano sztuki. Oto jednak nadszedł czas mroku i całe królestwo zostało skradzione przez trzy groźne sąsiednie cesarstwa. Pałac trafił w ręce wroga. A gdy kraj odzyskał Niepodległość – wspaniały budynek służył pięknym celom. Ale nadeszła kolejna wojna i pod jej koniec postanowiono go zniszczyć. Za karę. Zostało po nim kilka kolumn, miejsce symbolicznego grobu nieznanych żołnierzy. Aż nadszedł dzień, gdy w tym pięknym państwie postanowiono pałac odbudować. By był świadectwem dla następnych pokoleń, iż państwo to, po...
Film naprawdę jest sztuką o wielkiej sile. Zaledwie kilkudziesięciu lat trzeba było, by pod wpływem filmów Disneya i reklam producenta napojów istniejący od ponad półtora tysiąca lat powszechny kult pobożnego biskupa z małoazjatyckiej Myry przemienił się w infantylną wiarę w grubasa w czapeczce krasnala, przemierzającego świat na saniach ciągnionych przez renifery z czerwonymi nosami. Amerykanizacja kultury to zjawisko, któremu poświęcono tysiące artykułów i książek. Powstanie ich pewnie jeszcze więcej, bo proces ten się nasila, a propagowane przezeń wzorce i mody są coraz bardziej pop, a coraz mniej kulturowe. Gdy więc zobaczymy reklamę z jakimś Cola-Clausem, a spomiędzy regałów w supermarkecie dobiegnie nas rubaszne „Ho, ho, ho!”, przypomnijmy sobie prawdziwą opowieść o potężnym...
Tomasz Łysiak
Stali w kilku niedaleko pomnika Sobieskiego w warszawskich Łazienkach. Czekali na znak – pożar na Solcu. „Mogliśmy wyjść nareszcie spoza drzew naszych, skupić się, obliczyć, coś postanowić” – pisał we wspomnieniach uczestnik spisku Seweryn Goszczyński. Była pamiętna Noc Listopadowa. Ta Noc, której początek opisał potem Wyspiański w sławnym dramacie, wkładając słowa w usta Pallas Ateny: „Do mnie! Do mnie! Do mnie! Zwycięskie duchy w orli lot / powietrznym szlakiem / biegajcie w wichrowym szumie; potrząsam władnym znakiem!”. Tętniło w sercach podchorążych marzenie zwycięstwa Dobra i Wolności nad opresyjną siłą Niewoli i Zła. Pchała ich do czynu „Nike Fidyaszowa”… Prof. Andrzej Nowak w „Metamorfozach Imperium Rosyjskiego 1721–1921” pisze o państwie wyrosłym z Rusi Moskiewskiej, zadając...
W Rzeczypospolitej szlacheckiej, w której pozycja społeczna i dostatek materialny związane były z przynależnością do stanu, ten zaś wynikał z prawa dziedziczenia, wielką popularnością cieszyła się starożytna legenda o orlicy. Chcąc sprawdzić, czy wszystkie wysiedziane pisklęta są prawdziwymi orłami, matka zabierała je w lot ku słońcu. Tylko te z nich, które potrafiły znieść palące promienie i patrzeć wprost w gorejącą tarczę, były uznawane przez nią za prawowitych potomków oraz dziedziców podniebnych włości. Tragiczne to czasy, gdy za broń muszą chwytać dzieci. Gdy nie mogą z należną wiekowi beztroską i ciekawością poznawać świata, otaczane miłością rodziców i uwagą wychowawców. Polskie Orlęta – nieodrodne dzieci Orła Białego. Orlęta Lwowa „Kochany tatusiu! Idę dzisiaj zameldować...
Śmierć Józefa Piłsudskiego w maju 1935 r. doprowadziła do pęknięcia w obozie rządzącym. W wyniku podziału wpływów gospodarką miała pokierować frakcja skupiona wokół prezydenta Ignacego Mościckiego. W październiku 1935 r. powołano nowy rząd z Marianem Zyndramem-Kościałkowskim jako premierem, ale najwięcej do powiedzenia miał w nim Eugeniusz Kwiatkowski, bliski współpracownik prezydenta i zwolennik daleko idącej zmiany w polityce gospodarczej. Kwiatkowski, zwolennik interwencjonizmu państwowego, został w nowym rządzie wicepremierem i ministrem skarbu. Nie był nowym człowiekiem w polityce, już w latach 1926–1930 był ministrem przemysłu i handlu. Dał się poznać jako zwolennik komercjalizacji przedsiębiorstw państwowych (tzn. przekształcania ich w spółki prawa handlowego i prowadzenia...
Gdy pod koniec XIX wieku Henryk Jordan przywiózł do Galicji skórzany flak wypełniony powietrzem, nie mógł przypuszczać, że 130 lat później dziesiątki tysięcy ludzi, zrzeszonych w ponad 5 tysiącach klubów, będą rywalizować między sobą na oczach setek tysięcy kibiców zasiadających na ogromnych stadionach wybudowanych za miliardy złotych. A polska reprezentacja otrze się o finał Mistrzostw Świata. Tak właśnie wyglądały początki piłki nożnej na polskich ziemiach. W futbol zaczęto grać na długo przed tym, jak Polska odzyskała niepodległość. Już w 1889 roku Jordan wyprosił – u ówczesnych włodarzy grodu Kraka – wydzielenie odrębnego terenu do uprawiania sportu. Tak powstał pierwszy ogródek jordanowski. Właśnie tam, zaledwie rok po otwarciu, grupy dzieci zaczęły trenować nową dyscyplinę sportu...
Sto lat temu mieszkańcy Lwowa pokazali nie tylko, jak należy walczyć o własne miasto, ale również o swoje niepodległe państwo. „W chwili, kiedy wykreślano granice Europy, biedząc się nad pytaniem, jakie są granice Polski, Lwów wielkim głosem odpowiedział: Polska jest tutaj” – mówił przebywający we Lwowie w 1923 r. marszałek Ferdynand Foch. Trudno nie zgodzić się z francuskim bohaterem I wojny światowej, bo choć w walkach o Lwów niebagatelną rolę odegrali uczniowie i studenci, to wśród obrońców zawsze wiernego miasta znajdziemy przedstawicieli wszystkich grup społecznych i zawodowych. Od profesorów uniwersytetu po słynnych lwowskich batiarów. Najmłodszy uczestnik walk miał 9 lat, najstarsi zaś, weterani powstania styczniowego, powyżej 75. Burzliwa jesień 1918 r. W październiku...
Tomasz Łysiak
Trwa walka o nasz wizerunek w świecie. Także na polu historii i tzw. polityki historycznej. W dodatku wizerunek ten trzeba budować na nowo, gdyż przez kilkadziesiąt lat był zakłamywany zarówno przez wielkie mocarstwa, jak i przez nasze, zniewolone przez Sowietów, państwo. Kłamstwo ciążyło i ciąży nie tylko nad historią, ale także nad bieżącą polityką. Tym bardziej trzeba się cieszyć, gdy gdziekolwiek na świecie mówi się dobrze o Polakach. Tak właśnie stało się w tym roku w Wielkiej Brytanii. Na tamtejszym rynku księgarskim pojawiła się książka Dermota Turinga „XY&Z”. Zanim rozszyfrujemy ten enigmatyczny tytuł nadmieńmy, że jeśli komuś nazwisko autora skojarzyło się ze słynnym brytyjskim matematykiem, któremu przypisuje się na świecie główne autorstwo złamania Enigmy, to takie...
Tomasz Łysiak
Sto lat temu, 11 listopada 1918 r., Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu dowództwo nad Wojskiem Polskim. Komendant zainicjował powstanie pierwszego polskiego rządu, który zaczął działać już kilkanaście dni później. W styczniu i lutym roku 1919 doszło do pierwszych wyborów w wolnej już Polsce. Rodacy doczekali się polskiego parlamentu. Cały świat celebruje w tym roku setną rocznicę zakończenia Wielkiej Wojny. Dla nas finał czteroletniego konfliktu sprzed wieku był wymarzony – odzyskiwaliśmy utraconą w wieku XVIII niepodległość. Marzenia pokoleń, marzenia powstańców listopadowych i styczniowych, marzenia rewolucjonistów, insurgentów, pozytywistów, narodowców, socjalistów, działaczy chłopskich i robotniczych, profesorów i studentów, kobiet i mężczyzn, księży i naukowców,...
Tomasz Łysiak
Jak się zaczęło? Od marzenia. Od snu. Snu, w którym się pojawia pamięć przeszłej wielkości, potem następuje mrok, a dalej, gdzieś na horyzoncie, jutrzenka – nadchodząca Niepodległa. Marzenie o Polsce, miłość do Polski – to była wielka siła, która sprawiała, że porzucano spokój i szczęście rodzinne, aby walczyć o zmartwychwstanie Ojczyzny. „Point de rêveries!” – rzucił kiedyś car Aleksander II do Polaków – „Żadnych marzeń!”. Wiedział, że to one są duchowym fundamentem wielkiego ruchu polskiej irredenty. Ruch ten odniósł zwycięstwo 11 listopada 1918 r. Byli nośnikami marzeń, dziedzicami marzeń, synami, wnukami i prawnukami marzycieli. Ci, którzy na początku sierpnia roku 1914, gdy świat stawał w ogniu, ściągali do Krakowa na wezwanie Komendanta. Tym razem „złoty róg” musiał być oddany...
Co się działo wtedy na ziemiach polskich? Jak ten dzień wspominali nasi przodkowie? Czy mieli świadomość, że na ich oczach rodzi się upragniona wolna Polska? Maria Dąbrowska pod tą datą opisała w swoich dziennikach warszawską ulicę: „Przez cały dzień na ulicach tłumy. Ruch tramwajowy normalny. Wszędzie samochody z naszymi żołnierzami. […] W tym wszystkim wstaje Polska. I nikt nie widzi, jaka jest piękna. Nikt nie spostrzega w tym zgiełku”. 11 listopada 1918 r., w poniedziałek, kilka minut po godzinie 5 rano, we francuskim Compiègne, naczelny wódz sił alianckich marszałek Ferdynand Foch i przedstawiciele rządu niemieckiego podpisali rozejm, który wszedł w życie sześć godzin później. Skończyła się najstraszniejsza wówczas wojna od początku świata, która pochłonęła miliony ludzkich...
Wielu myślało, że Polskę nam dano, wielu, że wróciła sama. To o nich Józef Piłsudski mówił ironicznie, że „ni z tego, ni z owego mają Polskę na pierwszego”. Ale odrodzenie się Rzeczypospolitej to krew, pot i łzy tysięcy ludzi rozsianych w czasie i przestrzeni, ludzi, którzy nigdy nie pogodzili się z Jej brakiem, którzy ośmielali się kwestionować zmowę rozbójniczych państw i rzekomy ostateczny werdykt historii. Stwierdzenie, że przed rokiem 1918 był rok 1917 brzmi jak chronologiczno-arytmetyczny truizm. Jednak, jeśli szukamy początku lawiny, która zniszczyła doszczętnie stary, stabilny świat zbudowany na przerażeniu napoleońskim pogorzeliskiem, świat starający się ze wszystkich sił odtworzyć stabilny ancien régime i ignorujący fakt, że restauracja starego porządku jest po prostu...
Tomasz Łysiak
Profesor Feliks Koneczny urodził się akurat w dniu Wszystkich Świętych, 1 listopada 1862 r. w Krakowie. Słynny historyk i historiozof, autor własnych definicji cywilizacji i starć między nimi, napisał także, pośród wielu innych prac, dzieło poświęcone dziejom Polski, ujrzanym przez pryzmat udziału świętych i błogosławionych w dziele budowania Ojczyzny. „Święci w dziejach narodu polskiego” ukazało się na dwa lata przed wybuchem II wojny światowej. Było kapitalną próbą zsyntetyzowania historii Polski przez opowieść o jej duchowych przewodnikach. Dzisiaj, gdy przed nami obchody stulecia niepodległości, warto idąc za myślą Konecznego, przywołać tych świętych, błogosławionych czy wreszcie po prostu wspaniałych duchownych, którzy ku wymarzonej Niepodległej nas prowadzili. Rafał Kalinowski...
„Dziady” towarzyszą nam ciągle: w chwilach refleksji i tęsknoty za bliskimi zmarłymi, w ważnych momentach historycznych naszej Ojczyzny. Ten utwór stał się źródłem niezwykle emocjonalnych przeżyć towarzyszącym kolejnym generacjom Polaków. Był bliski zarówno tym, którzy walczyli o niepodległość w XIX wieku, jak i tym, którzy przeciwstawiali się reżimowi komunistycznemu. Dziady to nazwa ludowej uroczystości, obrzędu zadusznego mającego na celu przywołanie dusz zmarłych. To zbiór rytuałów praktykowany od czasów pogańskich wśród ludów słowiańskich i Bałtów, a potem na terenach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej. Wyrażały odwieczną tęsknotę żywych za swymi zmarłymi bliskimi, pragnienie ludzi dotknięcia rzeczywistości po drugiej stronie. Bo przecież życie nie kończy się w chwili śmierci, to...
Kto z nas zabiłby brata, by zachować jedność państwa? Kto z nas rozbiłby państwo, by zachować jedność rodziny? Dramatyczne dylematy stające przed jednym człowiekiem – człowiekiem, bo chociaż zasiadał na tronie potężnego państwa, nie miał nawet pewności, że jest Bożym pomazańcem, że ma prawo dokonywać takich wyborów. „Nomen est omen” („Imię wyznacza los”) – to wiara i dziś powszechna. Wierzymy, że w imieniu zawiera się przepowiednia; że odwołuje się ono do czynów poprzednich imienników – świętych, wielkich wodzów, monarchów i mężów stanu; że wyznacza dziecku drogę, którą będzie kroczyć przez życie. W dawnych wiekach to przekonanie było jeszcze mocniejsze, więc nadanie synowi Władysława Hermana i Judyty Czeskiej imienia Bolesław ówcześni niechybnie odczytywali jako nawiązanie do wielkich...
Tomasz Łysiak
W połowie października świat obiegła sensacyjna wiadomość. W Pompejach, w tzw. Domu z Ogrodem, w trakcie prac wykopaliskowo-restauracyjnych odkryto wykonany węglem napis. Te kilka słów, napisanych na ścianie pompejańskiego domu najprawdopodobniej przez pracującego tam przed niespełna dwoma tysiącleciami robotnika, zmieniło przyjętą do tej pory datę kataklizmu. To, co widnieje w tysiącach podręczników, przewodników turystycznych, albumów i encyklopedii, trzeba wymazać gumką i w miejsce 24 sierpnia 79 r. wpisywać datę prawidłową – 24 października 79 r. Sam napis, co dodaje jeszcze całej sprawie uroku, ma wymiar nieco humorystyczny. Brzmi tak: „XVI (ante) K(alendas) Nov(embres) in[d]ulsit pro masumis esurit[ioni]”, co z łaciny na nadwiślański można przetłumaczyć jako: „Szesnaście dni...
Wielki kryzys gospodarczy lat 30. XX w. uderzył w Polskę znacznie mocniej niż w inne kraje europejskie. Rząd początkowo nie podejmował żadnych działań antykryzysowych, a potem robił to nieskutecznie. Dno kryzysu Polska osiągnęła w 1932 r., ale dopiero w 1936 r. odnotowano wyraźną poprawę sytuacji. W Polsce kryzys był odczuwalny już w 1929 r., kiedy na świecie spadły ceny produktów rolnych. Byliśmy wtedy krajem rolniczo-przemysłowym, na wsi mieszkało 2/3 ludności, a rolnictwo tworzyło około połowy produktu narodowego. Większość gospodarstw produkowała jednak głównie na własne potrzeby, w 1921 r. ponad 60 proc. z nich miało poniżej 5 ha powierzchni, a powyżej 10 ha – tylko niecałe 14 proc. Struktura ta niewiele zmieniła się po uchwaleniu w 1925 r. reformy rolnej, która opierała się na...
„Zrób coś, niech przestanie szczekać!” – tymi słowami 13 września 1984 roku zwrócił się do Czesława Kiszczaka, ministra spraw wewnętrznych, Wojciech Jaruzelski, I sekretarz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i premier rządu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Te słowa dotyczyły niepokornego księdza z pewnej warszawskiej parafii. W systemie totalitarnym słowa satrapy stają się normą prawną: resort spraw wewnętrznych zajął się na serio „szczekaniem” księdza. Półtora miesiąca później kapelan został wyłowiony z Wisły. Mimo upływu 34 lat wciąż nie znamy prawdy o Jego męczeńskiej śmierci. Wersja oficjalna toruńska 19 października 1984 r. trzech funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa (Grzegorz Piotrowski, Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala), do szpiku kości zatroskanych o losy Polski...
Peerelowski aparat propagandy robił wszystko, co było w jego mocy, by zniszczyć kapelana Solidarności. Zanim esbecy porwali i w brutalny sposób zamordowali księdza Jerzego Popiełuszkę, przez wiele miesięcy toczyła się przeciwko niemu medialna kampania kłamstw i nienawiści, która miała go złamać i zastraszyć, a społeczeństwo przekonać, że „żoliborski magik polityczny” to wróg publiczny numer jeden. Ksiądz Jerzy Popiełuszko od początku swojej drogi kapłańskiej zdawał sobie sprawę z cierpień i upokorzeń, które mogą go spotkać z powodu jego wyboru. Znał doskonale najnowszą historię polskiego Kościoła i jego duchownych. Trzyletnie uwięzienie prymasa Stefana Wyszyńskiego, proces kurii krakowskiej i biskupa Czesława Kaczmarka, tortury wobec biskupa Antoniego Baraniaka, szykany prostych...
Rząd Władysława Grabskiego został powołany w obliczu gospodarczego chaosu i niepokojów społecznych. Zapisał się w historii jako ten, który ustabilizował polską walutę i podstawy działalności ekonomicznej. Do dymisji podał się dwa lata później. Jej powodem były, jakżeby inaczej, problemy gospodarcze. Nowy gabinet rozpoczął urzędowanie 19 grudnia 1923 r. Inflacja w tamtym roku sięgnęła astronomicznego poziomu 35,7 tys. proc. i było jasne, że podstawowym zadaniem gabinetu będzie ustabilizowanie pieniądza. Nikt nie nadawał się do tej roli tak jak Władysław Grabski. Próbował on walczyć z inflacją już w 1920 r., najpierw jako minister skarbu, a potem premier. Nie udało się z powodu ogromnych wydatków na trwającą wojnę z bolszewikami. Grabski ponownie objął funkcję ministra skarbu w...
Tomasz Łysiak
Ma ponad 70 metrów długości. Pół metra szerokości. Jest na nim kilkadziesiąt pracowicie wyhaftowanych scen, które opowiadają o inwazji Normanów na Anglię i o bitwie pod Hastings. Tkanina z Bayeux to jeden z najpiękniejszych zabytków średniowiecza, nieocenione źródło historyczne, a przede wszystkim dzieło sztuki, pełne znakomicie uchwyconych scen, dynamiki jak z hollywoodzkich storyboardów, i obrazków pokazujących nie tylko samą bitwę i przygotowania do niej, ale także uzbrojenie z epoki, statki, konie, architekturę, meble, ubrania, a nawet jadło czy napitki. Sama batalia pod Hastings z 1066 r., czyli główny temat opowieści z tkaniny z Bayeux, to jedna z najważniejszych bitew świata – na liście Edwarda Sheparda Creasy (tej, którą lord d’Abernon poszerzył o naszą Bitwę Warszawską) jest...
Od jego śmierci minęło ponad 200 lat, ale postać Tadeusza Kościuszki wciąż inspiruje. Masową wyobraźnię rozpalają niezwykłe koleje losów bohatera narodów polskiego i amerykańskiego. Urzeczeni romantyczną legendą „rycerza wolności” często zapominamy, że w ostatecznym rozrachunku poniósł on życiową klęskę i nie doczekał się spełnienia marzeń o niepodległej Polsce. Nawet jego ostatnia wola, w której rozkazywał wykorzystać swój amerykański majątek na wyzwolenie i zapewnienie godnego życia niewolnikom jego przyjaciela Thomasa Jeffersona, nie została nigdy spełniona. Był 10 października 1794 roku. Dzień bitwy pod Maciejowicami, dzień klęski polskiego wojska, dzień, w którym wniwecz obróciły się marzenia o ocaleniu upadającej Rzeczpospolitej. W wyniku krwawej bitwy, stoczonej z przeważającą...
Okres II Rzeczypospolitej to jedna z piękniejszych kart w historii Poczty Polskiej. W tak długo oczekiwanym niepodległym Państwie instytucja ta mogła znów pełnić służbę dla polskiego państwa. Czas rozkwitu dramatycznie zakłóciła wojna, choć nie zahamowała działań Poczty. W skrajnie trudnych warunkach , korzystając z doświadczeń poprzednich pokoleń, trwano na posterunku i włączano się aktywnie w każdy rodzaj działań w imię Niepodległej. Pierwsze lata Poczty w II Rzeczypospolitej Odzyskanie niepodległości przyjęto wiązać z symboliczną datą 11 listopada 1918 r., kiedy Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu władzę nad wojskiem.  Początki  polskiej administracji sięgają jednak  wcześniejszej daty. Już 3 stycznia 1918 r. Rada wydała dekret zatytułowany „O...

Pages