Historia

Ruszamy z Pino wcześnie rano. Potem problemem będzie upał – temperatura sięgająca 30 stopni Celsjusza, jedynie przez część drogi można znaleźć odrobinę cienia. A nawet tej odrobiny byli pozbawieni żołnierze 2. Korpusu, słynnej Armii Andersa, gdy w ciągu wielu dni majowej bitwy o Monte Cassino musieli dokonywać cudów waleczności i wytrwałości. Pino Valente to szef Stowarzyszenia Bitwy 1944, pochodzi z miasteczka Cassino – zna tu każdą ścieżkę i oprowadza po górach turystów i pasjonatów z całego świata. Od Nowozelandczyków, przez Polaków oczywiście czy Brytyjczyków (rzadziej), aż po... Niemców. Monte Cassino. Czerwone maki. Biało-czerwona łopocząca w ruinach klasztoru – znak zwycięstwa. To polskie miejsce, chociaż międzynarodowe. To polska bitwa, chociaż bitwa narodów. To naszą krwią...
Las rozświetlony sierpniowym słońcem. Po prawej stronie drogi na Wądołki kwadratowa po-ręba, po lewej przesieka prowadząca do nieistniejącej dziś gajówki. Las zarósł gęsto krzewami i samosiejkami. Trudno jest znaleźć stary kopiec graniczny, na którym leżał, krwawiąc z nóg strzaskanych serią z kaemu rotmistrz Michał Jaczyński. Gdyby udało się znaleźć kopiec, był-bym kilka kroków od miejsca, w którym 11 września 1939 roku zginął jeden z najlepszych ułanów i dowódców kawalerii Rzeczypospolitej, pułkownik Jan Litewski.  Najgorsze nie były niemieckie czołgi. Z nimi polscy żołnierze radzili sobie nieźle. Doskonałe armatki przeciwpancerne Bofors wzór 36 o kalibrze 37 mm były w stanie rozbić każdy niemiecki wóz bojo-wy. Z takiego działka, 1 września w czasie bitwy pod Mokrą, kapral...
To była najczarniejsza niedziela w naszych dziejach. 17 września 1939 roku o świcie, łamiąc obowiązujący pakt o nieagresji i inne międzynarodowe umowy, Armia Czerwona zaatakowała broniące się już od ponad dwóch tygodni przed Niemcami państwo polskie. W tym momencie stało się jasne, że w starciu z dwoma krwiożerczymi totalitaryzmami nie mamy najmniejszych szans.   Dopełniał się w ten sposób sojusz sowiecko-niemiecki, o którym przez całe dziesięciolecia historiografia peerelowska i sowiecka milczała bądź kłamała. Mimo upływu lat na Kremlu nadal obowiązuje wykładnia o pomocy, jaką 17 września 1939 roku Związek Sowiecki udzielił mieszkańcom „zachodniej Białorusi i zachodniej Ukrainy”.   Układ Hitler–Stalin Rosyjski atak na Polskę był realizacją paktu zawartego pomiędzy...
Artykuły w gazetach, tygodnikach i innych periodykach, widowiska teatralne i przedstawienia rozrywkowe, audycje radiowe i telewizyjne, wystawy, druki ulotne, plakaty, etykiety na słoikach i informacje na produktach, mapy i przeźrocza, a także nekrologi. Jednym słowem WSZYSTKO podlegało w okresie PRL skrupulatnej cenzurze prewencyjnej. Tak w praktyce wyglądała realizacja artykułu 71 konstytucji z 22 lipca 1952 roku, w którym komunistyczna władza zapewniała, że „Polska Rzeczpospolita Ludowa zapewnia obywatelom wolność słowa, druku, zgromadzeń i wieców, pochodów i manifestacji. Urzeczywistnieniu tej wolności służy oddanie do użytku ludu pracującego drukarni, zasobów papieru, gmachów publicznych i sal, środków łączności, radia oraz innych niezbędnych środków materialnych”. W ujęciu...
„Dwojąc się i trojąc w powszechnym natarciu na zuchwałego wroga, forsownymi marszami dosłownie nadeptywając mu na pięty, ledowśmy zdążali go wytracać, roznosząc na bagnetach i szablach bose i głodne kupy najeźdźców, którzy, potraciwszy głowy i dowódców, umykali w popłochu, czasami tylko zwracając się ku nam do obrony, z rozpaczą i rozjuszeniem osaczonego zwierza. Po niejakim czasie straciliśmy nawet łączność z rozbitym nieprzyjacielem. Uchodził zawsze o dzień drogi marszu przed nami, plądrując, niszcząc, paląc i rabując, co się da”. Tak opisywał Eugeniusz Małaczewski dni wiekopomnego sierpnia roku 1920, gdy Wojsko Polskie przeszło od cofania się ustawicznego do niepowstrzymanego ataku, gnając bolszewickie najeźdźcze hordy od Warszawy aż po Białystok i dalej. Tam przyszło stoczyć bitwę...
Wiktoria odniesiona w Bitwie Warszawskiej nie zakończyła wojny polsko-bolszewickiej. Na sowieckim Froncie Południowo-Zachodnim toczyły się krwawe i zacięte walki z 1. Armią Konną Siemiona Budionnego, która wśród cywilów i wojska wzbudzała paraliżujący strach. Pogromy niewinnej ludności, okrutne traktowanie i zabijanie polskich jeńców, grabieże, palenie wszystkiego po drodze to metody walki tej armii. Swą liczebnością, a także specyficznym sposobem walki, bez trudu przełamała polski front. Po nieudanej próbie obrony Lwowa, mocno spóźniona Konarmia wyruszyła w kierunku Zamościa i Lublina, idąc z odsieczą wycofującym się spod Warszawy wojskom Tuchaczewskiego. Zamość już wcześniej znalazł się w strategicznych planach Józefa Piłsudskiego – był tym punktem oporu, który miał przynieść...
Pakt Hitler–Stalin. Tak należałoby najczęściej mówić na to, co zwyczajowo jest określane paktem Ribbentrop–Mołotow. To jednak nie ministrowie spraw zagranicznych, nie komisarze byli faktycznymi sygnatariuszami tej umowy uruchamiającej wybuch II wojny światowej. Ów dokument, wraz z tajnym protokołem, to było uściśnięcie ręki dokonane przez dwóch ludobójców nad jeszcze żywym ciałem Polski, uściśnięcie, które było planem zbrodni. Od tej chwili ruszał potworny, eksterminacyjny licznik, mający wkrótce rozpędzić się w koszmarną karuzelę, która zagarnęła w otchłań śmierci miliony ludzi.  Pierwsze bomby spadły na Polskę. Atakowany był Wieluń. Niemiecki pancernik otworzył ogień do naszej placówki na Westerplatte. To Niemcy doprowadzili do wybuchu tej wojny. Hitlerowskie Niemcy wysyłały...
W marcu 1939 roku Polska graniczyła z Niemcami od północy, zachodu i południa. Wyglądało to, jakby głęboko w paszczy niemieckiego wilka, między potężnymi szczękami, znalazła się cała zachodnia połowa kraju. Jedynym sensownym – z militarnego punktu widzenia – rozlokowaniem polskiej armii byłoby skupienie wszystkich sił i ustanowienie linii obrony na Wiśle, czyli radykalne skrócenie frontów, a następnie zawzięta obrona obliczona na doczekanie odsieczy naszych aliantów – Francji i Wielkiej Brytanii. Tak już w 1936 roku sądził gen. Tadeusz Kutrzeba, z którym zgadzał się Naczelny Wódz. W następnych latach zwyciężyło jednak przekonanie, że to co słuszne, jest niemożliwe. Nie można było oddać bez walki Wielkopolski i Śląska, ziem, które w latach 1918–1921 samodzielnym czynem zbrojnym...
Pod koniec sierpnia 1939 roku niemieccy lotnicy nie mogli się doczekać wylotu. Potrzebowali żywego celu, by sprawdzić swoje maszyny przed rozpoczęciem trudnych walk z Wojskiem Polskim. Nad ranem 1 września zaatakowali więc bezbronny Wieluń, w efekcie czego zginęło kilkuset mieszkańców, a trzy czwarte miejskiej zabudowy legło w gruzach. Jeden z wyższych oficerów Luftwaffe, który wspólnie z kilkoma innymi opracował plan bombardowania miasta, po zakończeniu wojny spokojnie prowadził swój biznes, projektując statki powietrzne. W przededniu wybuchu wojny niemieckim lotnikom mówiono, że mają przede wszystkim niszczyć lotniska i węzły komunikacyjne. Jednak otrzymali również inne zadania. Ich kolejnym celem było wywołanie jak największej paniki wśród ludności cywilnej, co miało spowodować...
Szkołę wzniesiono w latach 1881–1882. Nadano jej imię brytyjskiej królowej. Uczyły się w niej gdańskie dziewczęta. We wrześniu 1939 roku klasy nie zapełniły się jednak uczennicami, lecz więźniami. To tutaj Niemcy więzili, bili, katowali Polaków, mieszkańców Gdańska. W tym urzędników i dyplomatów z Konsulatu Generalnego.  Można „Melchiorem Wańkowiczem” czytać różne historie. Często przez pióro i wrażliwość reporterską Wańkowicza Polacy układają sobie własne wyobrażenia o Monte Cassino czy o historii Hubala. Podobnie jest z naszym „wrześniem”. Zbiór reportaży, opowiadań pisarza o najsmutniejszym z punktu widzenia dziejów najnowszych miesiącu polskim ukazywał się już w trakcie wojny. Nosił ten zbiór tytuł „Wrzesień żagwiący”, zaś poza opowieściami o tym, co pierwszoplanowe, jak...
Od protestów Wolnych Związków Zawodowych, od walki o chleb, o po prostu godne życie, po walkę o imponderabilia: wolność, niezawisłość, suwerenność Polski i Polaków. Cud, jaki się zaczął od wyboru Polaka na papieża, miał swój wielki moment inicjacyjny w sierpniu 1980 roku. Te dwa akty nowego dramatu „Wyzwolenie”, te fenomeny patriotyczno-duchowe, czyli Jan Paweł II oraz figura zbiorowa, jaką była Solidarność, splatają się ze sobą w wielu punktach: w trosce o Człowieka, w oparciu o chrześcijańskie wartości, w budowaniu pamięci o przeszłości i patrzeniu w przyszłość, a przede wszystkim w otwartym sprzeciwie wobec zła.  Cud Solidarności był cudem zjednoczenia. Nie dziełem jednego człowieka, lecz wytworem ducha zbiorowości. W trakcie strajków, potem stanu wojennego i kolejnych lat...
„Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia”. Tak Henryk Sienkiewicz rozpoczął „Ogniem i mieczem”, swą – pisaną ku pokrzepieniu serc i przestrodze – epopeję o powstaniu Chmielnickiego, które stało się początkiem końca potężnej Rzeczypospolitej. Naszą opowieść o wyjątkowym roku 1980, roku, który zapoczątkował upadek komunizmu, moglibyśmy rozpocząć podobnymi słowy. Miesiące poprzedzające wydarzenia Lipca i Sierpnia 1980 roku przyniosły bowiem naprawdę niezwykłe wypadki i niewidziane wcześniej katastrofy. W październiku 1979 roku, w trzech kopalniach – w Nowej Rudzie, Bytomiu i Czechowicach-Dziedzicach – wydarzyły się trzy katastrofy, w których zginęło w sumie 38 górników, a 56 odniosło rany. 14 marca 1980 roku...
Anna Walentynowicz, legendarna działaczka Wolnych Związków Zawodowych, a później Solidarności z Gdańska, w okresie tzw. karnawału Solidarności oraz po wprowadzeniu stanu wojennego wielokrotnie bywała na Śląsku. Ci, którzy ją znali, mówią, że czuła się tam jak w domu. Często przyjeżdżała tam również dlatego, że sama ciężko pracowała i przez to ceniła ludzi ciężkiej roboty. Dlatego gdy 16 grudnia 1981 roku funkcjonariusze plutonu specjalnego ZOMO zastrzelili dziewięciu górników z kopalni „Wujek”, Anna Walentynowicz chciała ich upamiętnić tak samo jak tych, którzy zginęli na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku.  W majową noc 1981 roku Anna Walentynowicz wróciła z Teresą Baranowską do Katowic z Tarnowskich Gór, gdzie razem brały udział w obchodach Dnia Hutnika w hucie cynku „Miasteczko...
Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach świata – tak często mówi się o Bitwie Warszawskiej, nawiązując do klasyfikacji Lorda D’Abernona. Warto prześledzić, jakie są te pozostałe bitwy, i rzucić okiem na zestawienia powstające już od XIX wieku. Lord D’Abernon był brytyjskim dyplomatą, wysłanym w roku 1920 do Polski wraz z Międzynarodową Misją Sojuszniczą. Swoje zapiski, uwagi i wspomnienia zawarł w wydanej w latach 30. książce „Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach świata pod Warszawą 1920 r.”. D’Abernon umieszczając Bitwę Warszawską na miejscu osiemnastym (chronologicznie), tak naprawdę jedynie poszerzył klasyfikację opublikowaną w połowie wieku XIX. W 1851 roku historyk angielski Edward Shepherd Creasy opublikował książkę „Piętnaście przełomowych bitew w dziejach świata”, zaś...
To miał być pokaz siły Robotniczo-Włościańskiej Czerwonej Armii maszerującej na zachód z misją wzniecenia światowej rewolucji komunistycznej. Masy piechoty z tysiącami kulomiotów, wspierane przez samochody i pociągi pancerne, miały związać walką i niszczyć polskie dywizje, ocalałych zepchnąć pod Warszawę. Słusznie przewidywali bolszewiccy stratedzy, że w obronie stolicy Polacy wytężą wszystkie siły, ściągając posiłki zewsząd. A wtedy, na północy i południu, miały ruszyć czerwone konne korpusy, przekroczyć Wisłę i jak potężne szczęki zacisnąć się na zachód od Warszawy, zamykając w śmiertelnej pułapce siły polskie. Nie przewidziano jednak, że przeciwko zaprawionym w bojach, żądnym mordów, gwałtów i grabieży czerwonym jeźdźcom, staną chłopcy i kobiety... Brytyjski premier Lloyd George...
Adam Grzymała-Siedlecki taki tytuł dał swojej książce ze wspomnieniami z roku 1920. Tak też zatytułował swój artykuł w „Rzeczypospolitej” Stanisław Stroński, który w przededniu bitwy prosił rodaków o wzmożoną modlitwę i wspólny wysiłek, nawiązując do „cudu Marny”, bitwy z okresu I wojny światowej. Cud się ziścił. Składały się nań różne elementy. Po pierwsze, na polecenie Marszałka Piłsudskiego sztab polskiego wojska opracował rewelacyjny plan – zatrzymania bolszewików na linii Wisły i kontruderzenia wyprowadzonego znad Wieprza. W tym sensie Wisła, jako długa linia, stała się granicą nie tylko bojową, ale też cywilizacyjną. By pokonać bolszewika, trzeba było się bić i na „przedmościu warszawskim”, i pod Lwowem, i w Płocku. Cud Wisły to zatem cud wysiłku żołnierzy i wszystkich Polaków,...
Gdy 18 maja w Warszawie marszałek Sejmu Trąmpczyński witał Piłsudskiego, wracającego ze zdobytego na bolszewikach Kijowa, powiedział: „Od czasów Chocimia naród polski takiego tryumfu oręża nie przeżywał, ale nie tryumf nad pogrążonym wrogiem, nie pycha narodowa rozpiera nasze serca. Historia nie widziała jeszcze kraju, któryby w tak trudnych warunkach, jak nasze, stworzył swoją państwowość. Zwycięski pochód na Kijów dał narodowi poczucie siły, wzmocnił wiarę w wolną przyszłość. Czynem orężnym zaświadczyłeś nie tylko o dzielności polskiego ramienia, ale wyrwałeś z piersi narodu i zamieniłeś w sztandar jego najlepszą tęsknotę, jego rycerstwo w służbie wolności narodów!”. Trzy miesiące później Polacy rozumieli już, że ta wojna toczy się nie tylko o wolność Polski czy wolność innych narodów...
Kobiety: żołnierze, szpiedzy, sanitariuszki, kurierki… Służyły wszędzie: w koszarach i na froncie. Były aktywne już wcześniej w działaniach i walkach o odzyskanie niepodległości, a potem o jej utrzymanie.  Najazd bolszewików i groźba utraty dopiero co odzyskanej wolności to kolejne wyzwanie dla kobiet-żołnierzy. Stanęły do walki, bo tak należało.   Ochotnicza Legia Kobiet Istniała w latach 1918–1922 i była regularną kobiecą formacją wojskową pełniącą funkcje pomocnicze dla Wojska Polskiego. W końcu 1918 roku, w czasie walk o Lwów, Aleksandra Zagórska, wspierana przez Stanisławę Paleolog, podjęła się zorganizowania kobiecych oddziałów. Najpierw powstała Milicja Obywatelska Kobiet, potem wprowadzono nazwę Ochotnicza Legia Kobiet.  Aleksandra Zagórska to postać...
Byli na pierwszej linii frontu, dodawali żołnierzom odwagi i sił, nieśli duchowe wzmocnienie – tacy byli księża i kapelani w wojnie 1920 roku.    W czasach zaborów Kościół katolicki był prawdziwą ostoją polskości i instytucją, która wobec braku państwa niejednokrotnie je zastępowała. Dość przypomnieć rolę, jaką Kościół odegrał przed Powstaniem Styczniowym i w jego czasie. Nabożeństwa w kościołach warszawskich, msze święte, w trakcie których z tysięcy gardeł wydobywało się wołanie: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”, czy patriotyczne pogrzeby zamordowanych przez Rosjan manifestantów były prawdziwym umocnieniem ducha polskiego. Legendą stał się ks. Stanisław Brzóska, uznawany za naczelnego kapelana insurekcji. Został przez Rosjan stracony w publicznej egzekucji w maju 1865...
Grupa amerykańskich lotników walczyła po stronie polskiej w wojnie polsko-bolszewickiej. Eskadra Kościuszkowska w roku 1920 biła bolszewików. Kontynuatorzy jej tradycji, piloci osławionego dywizjonu 303, w 1940 roku walczyli z Niemcami. Godło dywizjonu i wcześniejszej eskadry nawiązują do słynnych Polaków w historii Stanów Zjednoczonych – Kościuszki i Pułaskiego.   „Dług honorowy” – tak zatytułowali swoją książkę o jankeskich pilotach roku 1920 Karolevitz i Fenn. Trafnie. Faktycznie Amerykanie, którzy wpadli na to, by wspomóc nas w bojach z bolszewikami, czuli, że spłacają dług – Polacy walczyli przecież w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Pułkownik John Cooper, prapradziadek założyciela eskadry, w 1779 roku odbył wraz z rannym Pułaskim drogę z miejsca bitwy pod Savannah...
W piątek 8 września 1944 roku słońce wstało o godz. 6.14 (zaszło o godz. 19.24). Temperatura powietrza była letnia, odnotowano 15 stopni. W Warszawie już od ponad miesiąca trwało powstanie. Tego dnia Niemcy wielokrotnie szturmowali Aleje Jerozolimskie od strony ulic Marszałkowskiej i Nowego Światu. Mieszkańcy maleńkiej wsi Rząbiec inaczej zapamiętali ten dzień. Towarzysz Mieczysław Moczar w swym „dziele” „Barwy walki” kilkakrotnie wspomina o tym, co wydarzyło się we wrześniu 1944 roku w Rząbcu. „Oddział Armii Ludowej, znajdujący się w okolicy Włoszczowej, dowodzony przez kpt. »Białego« (Tadeusz Grochal), zaatakowany został przez hitlerowców i współdziałających z nimi NSZ-owców. W walce tej poległo 56 naszych towarzyszy. Wieść tę, niczym jakieś groźne memento, przekazaliśmy natychmiast...
Średniowieczne i nowożytne miasta nie były w stanie funkcjonować bez kata egzekwującego sądowe wyroki. Jednak niezbędny mieszkańcom oprawca zwany mistrzem małodobrym był postacią przeklętą, usuniętą poza nawias społeczeństwa. Paradoksalnie, jedynych towarzyszy znajdował wśród przestępców, których miał karać. Zjawisko zbrodni jest tak stare jak sama ludzkość. Już w biblijnej Księdze Rodzaju czytamy o mordzie dokonanym przez Kaina na jego bracie Ablu. Kodeks karny spisany na polecenie babilońskiego króla Hammurabiego w XVIII w. p.n.e. wylicza cały katalog różnych przestępstw i grożących za nie kar, wprowadzając słynną zasadę „oko za oko”. Jednak nie wystarczy zadeklarować chęci ucięcia ręki czy nogi zbrodniarzowi, ktoś musi to wykonać, a jest to robota brudna i nieprzyjemna. Dlatego już...
Byliśmy w walce roku 1944 osamotnieni. Stalin czekał, by Powstanie się wykrwawiło. Ze strony Zachodu pomoc dla Powstańców była symboliczna. Nasza 1. Samodzielna Brygada Skoczków Spadochronowych, wbrew oczekiwaniom dowódcy i żołnierzy, nie mogła być przerzucona do kraju. Armia Krajowa biła się więc w samotności – z przeciwnikiem, który rzucił na nią przeważające siły, realizując szalony rozkaz rozwścieczonego Führera, by Warszawę zrównać z ziemią.  Trwający przez 63 dni heroiczny bój stał się więc starciem, w którym dokonano najwyższego wysiłku, wykazano się najwyższą odwagą i poświęceniem, by tak długo stawać przeciwko Niemcom, sięgającym w dodatku po wszelkie możliwe środki dla złamania bohaterskiego ducha Polaków. W Powstaniu swoją walkę prowadzili nie tylko mężczyźni, ale i...
Wobec uzbrojonych po zęby Niemców, bezczynnych zachodnich aliantów i stojącej na prawym brzegu Wisły Armii Czerwonej, która czekała na wykrwawienie się powstańców, szanse na zwycięstwo były bliskie zeru. Mimo to warszawiacy ruszyli do boju. Linia frontu nie przebiegała wcale pomiędzy żołnierzami obu walczących stron. Po polskiej stronie barykady były kobiety, dzieci, ludzie starsi – bezbronni cywile… Ale dla Niemców wszyscy oni byli wrogami, których należało zabić. Ostateczna decyzja o wybuchu Powstania zapadła 31 lipca podczas popołudniowej odprawy sztabowej. Rozkaz wydał dowódca AK gen. Tadeusz Komorowski „Bór”, uzyskując jednocześnie akceptację Delegata Rządu Jana Stanisława Jankowskiego. Zaszyfrowany rozkaz powstał o godzinie 20.00. Podpisał go Komendant Okręgu Warszawskiego AK płk...
„Oddaję Czytelnikowi historie kobiet świętych, które nigdy by o sobie tak nie powiedziały. Ich symbolem jest postać na okładce, młoda siostra zakonna, którą nazywam Wiktorią. Jest uosobieniem historii setek sióstr, które do dziś pozostają nieznane. Wierne sobie i ludziom, najpierw poszły realizować powołanie i marzenia związane z życiem klasztornym. A później w powstaniu warszawskim zdały największy egzamin z człowieczeństwa” – napisała Agata Puścikowska we wstępnie do swej najnowszej książki „Siostry z powstania”. Specjalnie dla „Gazety Polskiej” opowiada o zakonnicach i Godzinie W. Rozmawia Magdalena Łysiak   Wydawało się, że Powstanie jest tak bardzo dobrze opisane, że nic nowego się nie dowiemy. Tymczasem okazało się, że historykom umknął gdzieś bardzo ważny wątek – pomoc...
W czasie Powstania „Tuśka” miała 27 lat. To wiek, w którym młodzieńcze marzenia i plany zderzają się z brutalnymi często realiami świata. To z jednej strony całkiem już dojrzała dorosłość, z właściwym jej bagażem doświadczeń i zdarzeń przeżytych. Z drugiej zaś, dopiero próg życia odpowiedzialnego i twórczego. 27 lat to 324 miesiące i prawie 10 tysięcy dni. Liczby mówią, że to dużo... Jak jednak niewiele śladów może pozostać po przeżytych paru setkach miesięcy i tysiącach dni… Dwa tylko są pewne fakty w życiu każdego człowieka: rodzimy się, a potem umieramy. Wiemy zatem, że Wanda Maria Czaykowska urodziła się w styczniu 1917 roku, w Moskwie. Wiemy też, gdzie i kiedy Wanda umarła: 28 sierpnia 1944 roku na ulicy Długiej 7. Co zdarzyło się pomiędzy tymi dwoma datami? Z bazy danych Muzeum...
Niewiele polskich jednostek kawaleryjskich przewyższało sławą i rozgłosem 1. Pułk Ułanów Krechowieckich. Pułk wywodził się z Legionu Puławskiego, a więc formacji walczącej po stronie Trójporozumienia Francji, Rosji i Anglii. Nie musieli więc ułani 1. Pułku w drugiej części Wielkiej Wojny dokonywać odwrócenia przymierzy i zmian sojuszy: szli do wolnej Polski drogą prostą. Organizację polskiego oddziału jazdy rozpoczął już pod koniec 1914 roku Kazimierz Łaszcz, ziemianin z Grójeckiego. W styczniu 1915 roku sformował się pierwszy szwadron, w lutym liczba ułanów – samych ochotników z własnymi końmi – doszła do 300. Przychylność rosyjska dla wojska w polskie barwy odzianego i polską komendą się posługującego trwała krótko – oba szwadrony przemianowano na sotnie o numerach 104 i 105. Ale już...
W połowie czerwca 1920 roku Armia Czerwona po zajęciu dużej części Ukrainy i zmuszeniu wojsk polskich do opuszczenia Kijowa kierowała się w stronę Warszawy. Równocześnie część jej wojsk przedzierała się wzdłuż granicy z Prusami Wschodnimi, co groziło połączeniem się z wojskami niemieckimi. Pod koniec czerwca w Warszawie powstał rząd Władysława Grabskiego. Z inicjatywy premiera powołano Radę Obrony Państwa skupiającą wszystkie siły polityczne. Na początku lipca na konferencję do Spa wyjechała delegacja polska w celu uzyskania od państw ententy wsparcia w walce z bolszewikami, zamierzano też zwrócić uwagę mocarstwom na sprawę respektowania przez Niemcy zobowiązań wobec Polski. Międzynarodowa konferencja była bowiem poświęcona niemieckim zobowiązaniom wynikającym z traktatu wersalskiego...
Członkowie i sympatycy Niemiecko-Amerykańskiego Bundu marzyli o przemianie USA w nazistowską dyktaturę. Przez krótką chwilę stanowili realną siłę, ale ich działalność rychło zakończyła się skandalem i totalną kompromitacją. W powieści „Matka noc” Kurta Vonneguta główny bohater ma wątpliwą przyjemność spotkać się z grupą amerykańskich zwolenników Hitlera, wśród których znajduje się m.in. czarnoskóry esesman. Scena ta jest oczywiście fikcją zrodzoną w wyobraźni pisarza, ale nie oznacza wcale, że w pierwszej połowie XX wieku Stany Zjednoczone były wolne od plagi nazizmu. Wręcz przeciwnie, propagująca hitlerowskie ideały organizacja, jaką był założony w roku 1936 Niemiecko-Amerykański Bund, śmiało poczynała sobie na przedwojennej scenie politycznej, ciesząc się poparciem tysięcy...
„Doprawdy, trzeba to wyznać, że ta bitwa, którą każdy słusznie mógłby podziwiać, była wielka i krwawa. Walczono ponad trzy godziny, a Mars przechylał szale bitwy to na jedną, to na drugą stronę. Wróg zebrał wielką armię, w skład której wchodzili zaprawieni w bojach obcy najemnicy. Oni walczyli o pieniądze i chwałę, my – o najwyższą ze wszystkich spraw. Wszelkie środki były konieczne, nadzieja zależała od męstwa, wybawienie od zwycięstwa, a dla ucieczki nie było miejsca”. Wielu historyków, publicystów i miłośników naszych dziejów ulegało pokusie układania rankingu najważniejszych bitew. Są wśród nich niemal zapomniane – jak zwycięstwo Chrobrego nad cesarzem niemieckim w kraju Dziadoszan w 1015 roku – i te, o których i dziś mówi się głośno i z dumą, jak Bitwa Warszawska. Gdzieś pomiędzy...
Między czerwonym i brunatnym terrorem – tak najkrócej można oddać losy Stanisławowa i jego mieszkańców w trakcie II wojny światowej i po jej zakończeniu. To przykład kresowego miasta, które – jak dziesiątki innych – doświadczyło okupacji sowieckiej, niemieckiej i ponownie sowieckiej.   „Odznacza się wielką czystością i pięknym wyglądem ulic, przy których stoją nowe, stylowe wille i staropolskie dworki z gankami na kolumnach w otoczeniu ogródków. Życie miejskie koncentruje się przy ulicy Sapieżyńskiej, najpiękniejszą i najdłuższą ulicą jest wiodąca do parku ulica Lipowa” – taki sielski opis można znaleźć w „Ilustrowanym przewodniku po Galicyi” doktora Mieczysława Orłowicza, wydanym w 1919 roku.  Stanisławów – stolica Pokucia – założony został nad rzeką Bystrzycą w 1662 roku...
Historię Polski wyznaczają kamienie milowe miesięcy pisanych dużą literą i tworzących specyficzny polski kalendarz. Kalendarz polskich miesięcy rozpoczęty został Majem roku 1791, wiek XIX dopisał do niego Listopad i Styczeń. Rok 1920 to oczywiście Sierpień, zaś po 1944 roku doszły kolejne miesiące, te, w których działy się tak zwane wydarzenia. Tym fałszującym rzeczywistość słowem opisywano przejawy polskiej niezgody na zniewolenie, ból, krew i śmierć. Oznaczało ono także komunistyczną zawziętość w zwalczaniu idei wolności, sprawiedliwości. W ten sposób w kalendarzu naszym w roku 1956 pojawił się Poznański Czerwiec, potem Marzec 1968, szczeciński, gdański i gdyński Grudzień 1970 roku, i znów Czerwiec, tylko w Radomiu i Ursusie 1976 roku. Wreszcie nadszedł rok 1980, w którym przed...
Mieszkańcy polskich miast w zaborze rosyjskim budowali barykady, próbując uchronić się przed atakami carskiej piechoty i kozackich sotni. Nad głowami protestujących powiewały biało-czerwone oraz czerwone sztandary. Choć te drugie później stały się symbolem antypolskiego bolszewizmu, to w 1905 roku kojarzyły się z wolnością i walką o godne warunki pracy. Jedną z przyczyn wrzenia społecznego, które zaczęło poważnie narastać w 1904 roku w Imperium Rosyjskim, były klęski armii carskiej w wojnie z Japonią. Konflikt na Dalekim Wschodzie przełożył się również na sytuację ekonomiczną. Wzrosło bezrobocie i ceny żywności, znacznie spadły natomiast płace robotników, dla których normą był kilkunastogodzinny dzień pracy. W całym Imperium organizowano więc strajki i manifestacje, które były...
Proces docierania z prawdą do świadomości społecznej, zwłaszcza do młodzieży, jest długi i wymaga czasu oraz ludzi dobrej woli, gotowych zapłacić za swoją postawę nawet wysoką cenę – mówi prezes IPN. Z Jarosławem Szarkiem rozmawia Tomasz Łysiak   Mamy rok wielkich rocznic, a pośród nich na plan pierwszy wysuwa się setna rocznica zwycięstwa Polaków nad bolszewikami w 1920 roku. Jak wyglądają plany IPN dotyczące obchodów Cudu nad Wisłą?  Setną rocznicę zwycięstwa nad bolszewizmem Instytut Pamięci Narodowej przedstawi w dwóch kontekstach – międzynarodowym i polskim. W tym pierwszym, pod hasłem „Wojna światów”, pokażemy zderzenie cywilizacji łacińskiej z rewolucyjnym, niszczycielskim żywiołem komunistycznym, który zawładnął wówczas nie tylko Rosją, lecz wybuchł także na obszarach...
2 maja 1946 roku ubecy spalili Wąwolnicę. Dramat rodzin próbujących ratować własne życie i dobytek uwiecznił na kilkunastu zdjęciach amerykański fotograf John Vachon. W czerwcu tego roku w Lublinie otwarto wystawę (zorganizowaną przez CBA), na której po raz pierwszy pokazano Polakom te wstrząsające zdjęcia.  Zostały one udostępnione przez córkę Vachona oraz Sławomira Rybałtowskiego, kustosza polskich prac fotografa. Część z nich pokazujemy Czytelnikom „Gazety Polskiej” (po raz pierwszy na łamach prasowych w naszym kraju) – nie tylko zachęcając do zobaczenia całej wystawy, ale także wierząc, iż zdjęcia z Wąwolnicy to wstrząsający dokument: przykład tego, jak komunistyczna władza traktowała zwykłych ludzi. Płomienie, czarne dymy nad wsią, przerażeni ludzie, płaczące dzieci – tak...
„Żałośnie płaczące kobiety, mężczyźni ze łzami spływającymi po twarzach, stojący i patrzący, jak ogień pochłania ich domy. – To jest wszystko, co mam – mówili. Małe, mniej więcej czteroletnie dzieci, stojące obok ocalonego dobytku i patrzące, lecz nie płaczące, ośmiolatki łkające histerycznie, kobieta wyciągająca kufer z trzyletnim maluchem w środku i biegnąca z powrotem, by przynieść coś więcej… Cholera, ci biedni ludzie, którym udało się przetrwać wojnę nie tracąc życia, którzy zachowali swoje domy i pola, i ten piękny maj, i oni stojący tam i patrzący, jak miejsce, w którym żyli, i całe ich życie płonie…”.   Tak w liście do żony opisał spalenie wsi Wąwolnica przez grupę operacyjną MO, KBW i UB Amerykanin John Vaschon, fotograf pracujący dla United Nations Relief and...
Na początku Vachon myślał, że to zwykły pożar. Potem zaczął pytać mieszkańców, napisał do Penny: „Wiem, że to nie był wypadek, ale nie wiem, kto to zrobił: bandyci? tajna policja?” – opowiada Sławomir Rybałtowski, kustosz prac fotografa Johna Vachona z jego podróży po Polsce w latach 1946, 1956 i 1963. Ze Sławomirem Rybałtowskim rozmawia Magdalena Łysiak Jak trafił Pan na Vachona i jego zdjęcia? Prowadzę wydawnictwo, które założyła moja teściowa. Na początku swego istnienia specjalizowało się ono w tematyce warszawskiej, dzięki czemu została zebrana pokaźna liczba archiwaliów dotyczących stolicy. Pewnego dnia szukałem ilustracji do jakiejś książki i w ręce wpadła mi duża fotografia przedstawiająca zniszczony Prudential. Wiedziałem, że zdjęcie zostało wykonane tuż po wojnie....
Marian Bernaciak „Orlik” był jednym z najdzielniejszych żołnierzy, który najpierw walczył z niemiecką, a następnie z sowiecką okupacją. Zginął 74 lata temu, 24 czerwca 1946 roku. Urodził się w 1917 roku, a więc tuż przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Śmiało można powiedzieć, że był jej wychowankiem, kształconym według zasad, które kazały mu bronić ojczyzny w każdych okolicznościach. Po zakończeniu II wojny światowej, kiedy Polakom przyszło się zmierzyć z nową, tym razem czerwoną okupacją, w jednej z ulotek tłumacząc swoje działania, tak pisał: „Społeczeństwo stanęło do samoobrony. Społeczeństwo powierzyło mi kierownictwo akcją samoobronną. Funkcję tę pełnię z wiarą, że zbliżam dzień wolności naszej. Dla tej wolności poświęciłem wszystko bez reszty...”. Pochodził ze wsi...
Tadeusz Kościuszko niejako „z automatu” znalazł się na „białej liście” osób, które w przestrzeni symbolicznej zostały poniżone przez protestujących z ruchu „Black lives matter”  – jego pomnik waszyngtoński pochlapano farbą i pomazano ordynarnymi napisami. Pewnie dlatego, że to biały człowiek. Tymczasem powinno być na odwrót – protestujący powinni mu stawiać pomniki. Wyprzedzał czas i epokę swoim wolnościowym myśleniem i działaniem.   Kamień węgielny pod pierwszy pomnik Kościuszki w Stanach Zjednoczonych położono 24 lipca 1828 roku w West Point. Jest na nim napis: „Wzniesiony przez Korpus Kadetów USMA. Dopóki twoje rzeki płyną i twój kraj istnieje, nikt nie będzie pytał, co to za pomnik, czemu służy i dlaczego tu stoi”. I nikt nie pytał. Nie musiał – bo wiadomo było, kto zacz....
Upór, determinacja i wizjonerstwo elit odradzającego się w 1918 roku polskiego państwa pozwoliły nie tylko na obronienie niepodległości, ale też na dalszy dynamiczny rozwój kraju. Z perspektywy 20 lat istnienia międzywojennej, wolnej Polski udało się zrobić niezwykle dużo. Wśród wielu pereł w koronie II Rzeczypospolitej być może najjaśniejszym blaskiem świeciła Gdynia. Nie jestem szczególnym zwolennikiem historii alternatywnej, ale próbuję sobie przez moment wyobrazić, że u zarania na powrót niepodległych dziejów naszej Ojczyzny nie zapada decyzja o budowie portu w Gdyni, a nasi ojcowie założyciele uznają, że wystarczy im port w Wolnym Mieście Gdańsk, z którego będą mogli łaskawie korzystać w „porozumieniu” z Niemcami. Nie ma więc pięknego i nowoczesnego miasta, nie ma portu...
Sprofanowany pomnik Tadeusza Kościuszki – pośród burzy zamieszek, rabunków sklepów, podpaleń, wandalizmów, które zalały Stany Zjednoczone, to mocny symbol. Antifa, która według Donalda Trumpa stoi za tą erupcją barbarzyństwa, jest w prostej linii przedłużeniem bolszewii. Bowiem to bolszewicy w drodze do podboju kapitalistycznego świata stawiali na ślepą nienawiść i zniszczenie wszystkiego, co staje na ich drodze: dóbr kultury, domów, pałaców, a przede wszystkim ludzkiego życia.   Na początek będzie cytat z Tuchaczewskiego. To tekst rozkazu, jaki wydał bolszewickiej armii 2 lipca 1920 roku, rozpoczynając wyprowadzanie ciosu, który miał dosięgnąć Warszawę i otworzyć wrota do Europy. Rozkaz miał numer 1423, a brzmiał tak: „Czerwoni żołnierze! Wybiła godzina odwetu. […] Wojska  ...
„To miejsce we wspomnieniach moich nazwałbym momentem, w którym kończyłem ze wszystkiem, co było dotychczas na ziemi, i zaczynałem coś, co było chyba gdzieś poza nią. […] Za drutami, na wielkim placu, inny uderzył nas widok. W nieco fantastycznym, pełzającym po nas ze wszystkich stron świetle reflektorów, widoczni byli jacyś ludzie – z wyglądu niby ludzie, lecz jakże z zachowania raczej do zwierząt dzikich podobni (bezwzględnie obrażam tu zwierzęta – nie ma w języku naszym jeszcze na takie stwory określenia)”. Tak Witold Pilecki zobaczył 22 września 1940 roku ziemskie piekło stworzone przez Niemców ledwo trzy miesiące wcześniej. Fanatycy i mordercy, którym Niemcy powierzyli rządy w państwie, sporządzili obszerną listę swoich „wrogów”. Zamierzając ich „resocjalizować i wychowywać”,...
W maju 1981 roku przeżywaliśmy jedne z najtrudniejszych chwil w najnowszej historii Polski. W rzymskiej klinice Gemelli walczył o życie ciężko ranny papież Jan Paweł II. W Warszawie odchodził, śmiertelnie chory, prymas Stefan Wyszyński.  1 kwietnia 1981 roku prymas zapisał: „Zaczyna się moja Via dolorosa – początek końca”. W wielkanocną niedzielę 19 kwietnia: „Moja Wielkanoc jest daleka od radości »Alleluja«. Największym bólem moim było to, że nie mogłem być w Wielki Czwartek ze świętym prezbiterium odnawiającym przyrzeczenia. Podobnie nie mogłem ucałować nóg Kościoła świętego warszawskiego w liturgii wielkoczwartkowej. To ból równy temu, jaki przeżyłem w 1954, 5 i 6 roku, siedząc w więzieniu w czasie Wielkiego Tygodnia”. Tymczasem w kraju trwał jeszcze entuzjazm związany z...
„Wielkie jest na czary zapotrzebowanie. W czasach niespokojnych królestwa bez stosów” – śpiewał Jacek Kaczmarski w programie Sarmatia. Rzeczywistość renesansowej Polski niewiele różniła się od obrazu nakreślonego przez barda. Okres odrodzenia kojarzy nam się z tryumfem rozumu, nauki i humanizmem. Zabobon oraz ciemnota miały rzekomo charakteryzować odchodzące w niebyt średniowiecze. Tymczasem to właśnie w renesansie po raz pierwszy zapłonęły stosy rzekomych czarownic, na uniwersytetach (w tym Akademii Krakowskiej) uczono wróżenia z gwiazd, natomiast alchemicy bezowocnie trudzili się nad przemianą metali nieszlachetnych w złoto. Królestwo Polskie nie odstawało pod tym względem od reszty Europy. Kraków cieszył się sławą istnej mekki czarnoksięstwa, na dworze ostatnich Jagiellonów i...
W Polsce Dzień Matki ma tradycję sięgającą dwudziestolecia międzywojennego. Wówczas święto to było jeszcze ruchome. Dzisiaj obchodzimy je 26 maja. W innych krajach ta tradycja wygląda różnie, czasem data jest konkretna, a czasem ruchoma (i na przykład przypada w jakąś niedzielę). Często jednak Dzień Matki celebruje się w maju. Wszystko zaś ma swój początek w wieku XIX i jest związane z historią Stanów Zjednoczonych. Zapewne każdy słyszał słynny „Bojowy Hymn Republiki”, ze słowami refrenu „Glory, Glory Hallejuah!” – pieśń jest śpiewana na zakończenie konwencji partii republikańskiej w USA i generalnie należy do żelaznego zestawu prostych, patriotycznych pieśni jankeskich. Przy czym słowo „jankes” pasuje tu jak ulał, gdyż sięgamy właśnie historii wojny secesyjnej. Zapewne niektórzy z...

Pages