Historia

„W strefie działań wojennych na terytorium Polski po wkroczeniu Wojsk Radzieckich władza najwyższa i odpowiedzialność we wszystkich sprawach, dotyczących prowadzenia wojny w czasie, niezbędnego do przeprowadzenia operacyj wojennych, koncentrują się w ręku Wodza Naczelnego Wojsk Radzieckich”. To paragraf pierwszego porozumienia zawartego 26 lipca 1944 roku w Moskwie między Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego a rządem Związku Sowieckiego. Z ramienia PKWN pod porozumieniem podpisał się Edward Osóbka-Morawski, w imieniu rządu sowieckiego – Wiaczesław Mołotow.   Grupka komunistów namaszczonych przez Stalina na przyszłych władców Polski płaciła dyktatorowi za zainstalowanie ich w kraju umęczonym pięcioletnim terrorem niemieckim i tęskniącym za wolnością oraz suwerennością. Jakby tego...
Tomasz Łysiak
W polskich kościołach znowu zabrzmiała modlitwa, śpiewana w Rzeczypospolitej od wieków, gdy nadchodziły lata klęsk żywiołowych, zarazy lub wojen. „Suplikacje” zaczynające się od słów: „Święty Boże, Święty Mocny, Święty a Nieśmiertelny…” wypraszały, by Bóg ratował „od powietrza, głodu, ognia i wojny”, a także, w kolejnej strofie, „od nagłej i niespodziewanej śmierci”. To w tych słowach znajduje się klucz do zrozumienia stosunku wiernych i Kościoła do klęsk, w tym epidemii. Gdyż wyznaczają one linię refleksji, która łączy ciało z Duchem, Ducha stawiając na pierwszym miejscu. Zamknięte kościoły we Włoszech, w Polsce wstrzymanych wiele mszy, inne odprawiane przy obecności tylko pięćdziesięciu wiernych, zgodnie z wytycznymi służby zdrowia i państwowymi ograniczeniami. Cóż jednak ważniejsze...
Czterdzieści lat temu, na oczach przechodniów, w proteście przeciwko kłamstwu katyńskiemu, samospalenia dokonał Walenty Badylak. Ten dramatyczny czyn do końca Peerelu, ale też w III Rzeczypospolitej, był praktyczne niemal zapomniany… Piątek. 21 marca 1980 roku. Pierwszy dzień wiosny. Choć zapowiada się poranek mroźny, promyki słońca nieśmiało przebijają przez chmury i padają na kamienice na Rynku Głównym w Krakowie. Miasto budzi się do życia. Mniej więcej kwadrans przed godziną ósmą do znajdującej się na rynku pompy z wodą podchodzi starszy mężczyzna i przy pomocy łańcucha przywiązuje się do niej, a następnie podpala. W kieszeniach kurtki ma butelki z łatwopalnym płynem. Buchają kłęby ognia i dymu.   Nie ciągnij mnie, bo ja jestem przywiązany… Początkowo obecni na rynku ludzie...
Są gesty, które przechodzą do legend i historii. Przez wieki trwa pamięć o rozcięciu mieczem przez Aleksandra Wielkiego nierozwiązywalnego węzła gordyjskiego, o przekroczeniu przez Juliusza Cezara granicznego Rubikonu. W polskiej pamięci takimi symbolicznymi gestami są podjęcie przez króla Jagiełłę dwóch krzyżackich mieczy oraz wrzucenie przez generała Józefa Hallera w fale Bałtyku platynowego pierścienia, podczas zaślubin z morzem w lutym 1920 roku. W ciągu następnych lat Polacy udowodnili, że nie była to dla nich tylko efektowna ceremonia, lecz akt traktowany jak prawdziwy sakrament. Morzu Polacy pozostali wierni, a w latach wojny – wierni aż do śmierci. Po udzieleniu przez biskupa błogosławieństwa, gen. Józef Haller w asyście oficerów sztabu wjechał konno na skraj zamarzniętej...
Jacek Lilpop
Od powstania styczniowego Rosjanie prowadzili agresywną politykę wobec narodu polskiego. Nie wyobrażali sobie, że Warszawa to nie jest ich miasto, że nie należy do kultury i historii Rosji. Zapatrzeni w Francuzów i Anglików, usiłowali z Polski stworzyć państwo afrykańskie, kolonialne, w którym byliby klasą panującą, a Polacy mieli być klasą niższą – „europejskimi murzynami” spełniającymi rolę niewolniczą wobec Rosjan. Tak o wpływie stu lat obecności Rosjan w Warszawie na rozwój przestrzenny miasta i jego urbanistykę opowiadał profesor Lech Królikowski – varsavianista, burmistrz Mokotowa w latach 1990–1992, radny Ursynowa – podczas promocji swojej najnowszej książki „Moskwa nad Wisłą”. W czasach Królestwa Kongresowego 1815–1830, za cara Aleksandra I, w Warszawie stacjonował...
Maciej Pawlak
Choć na pierwszy rzut oka skromnie wydana, najnowsza książka prof. Lecha Królikowskiego „Moskwa nad Wisłą” zawiera kompendium niezbędnej wiedzy o historii dwóch od wieków sąsiadujących ze sobą krajów: Polski i Rosji.  Autor w swym erudycyjnie i ze swadą opowiedzianym wykładzie położył szczególny nacisk na imperialny charakter polityki dominujący u naszego wschodniego sąsiada, przejawiający się przede wszystkim nieustannym i nieprzerwanym od wieków dążeniem do podbojów kolejnych terytoriów lub co najmniej zaliczaniem ich do własnej strefy wpływów. „Kurica nie ptica – Polsza nie zagranica” – to znane w Rosji porzekadło, jak pisze na zakończenie prof. Królikowski, „tkwi bardzo głęboko w mentalności zarówno ludu rosyjskiego, jak też petersburskich/moskiewskich władz”. Polityka...
Na przełomie 1918 i 1919 roku zaczęły się starcia oddziałów polskich z bolszewickimi. Wojsko polskie posuwało się w kierunku wschodnim, realizując plan przywrócenia granic sprzed rozbiorów. Pochód bolszewików na zachód wynikał z dążeń do realizacji koncepcji permanentnej rewolucji, a pokonanie Rzeczypospolitej miało być jej pierwszym etapem w drodze na zachód Europy. Równolegle do starć zbrojnych toczyły się rozmowy dyplomatyczne zmierzające do uregulowań pokojowych oraz szeroko zakrojona akcja dyplomatyczno-propagandowa na Zachodzie, prowadzona przez obie strony konfliktu. Polscy dyplomaci negocjowali zarówno z „białą” Rosją, jak i bolszewikami.  W styczniu 1919 roku rozpoczął się kongres pokojowy w Paryżu. W czerwcu w traktacie wersalskim ustalono przebieg granicy polsko-...
Powiedzenie Józefa Mackiewicza, że tylko prawda jest ciekawa, zrobiło w Polsce wielką karierę. To intrygujące, że sentencję tę stworzył człowiek, który tak wnikliwie, z tak wielką pasją zajmował się największym i najpotężniejszym kłamstwem świata – czyli Związkiem Sowieckim. Książka Mackiewicza „Katyń. Zbrodnia bez sądu i kary”, jedna z najważniejszych polskich książek XX wieku, poświęcona jest właśnie kłamstwu, które było kulminacją relacji między Polską a Związkiem Sowieckim. Inne kłamstwo, którego przez dziesięciolecia nauczano w polskich szkołach, dotyczyło początków – tak Polski, jak i Rosji Sowieckiej. Opowiadało ono o rewolucjach roku 1917 rzekomo niosących wolność wszystkim narodom. Gdyby urządzono ranking największych kłamstw historycznych i historiograficznych, powinno...
Tomasz Łysiak
Wacław Szacoń z kontrwywiadu WiN we wspomnieniach spisanych przez M.A. Koprowskiego opisał taką scenę: „Kiedy zmieniono mi dożywocie na dwanaście lat więzienia, przyjechał do mnie oficer śledczy, niejaki Stachyra, którego znałem, bo w czasie okupacji ukrywał się w naszej wiosce. Jak tylko mnie zobaczył, powiedział: Wacek, przywiozłem ci wolność! Zdziwiłem się, ale szybko się okazało, że za owo wyjście wyznaczono określoną cenę. Miałem pomóc UB w aresztowaniu Józka Franczaka”. W tych kilku zdaniach odnajdujemy kluczowe treści dla „wyzwolenia”, jakie ponoć przynieśli nam Sowieci: więzienia, przesłuchania, wyroki, wyłapywanie tych, którzy jeszcze za konspiracji dali się poznać jako prawdziwi polscy patrioci. I ta fałszywa „wolność”… „Przyniosłem ci wolność” – mówi ubek, by za chwilę...
„W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej kładę swe ręce na ten święty Krzyż, znak męki i zbawienia. Przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił aż do ofiary mego życia. Prezydentowi Rzeczypospolitej i rozkazom Naczelnego Wodza oraz wyznaczonemu przezeń dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszny, a tajemnicy dochowam niezłomnie, cokolwiek by mnie spotkać miało”. Przez pięć długich lat niemieckiej okupacji żołnierze polskiego podziemia niepodległościowego, wierni przysięgom składanym Bogu i Ojczyźnie, walczyli o wolność Polski. A potem ze wschodu nadciągnęła armia naszych „sojuszników”, z hasłem wyzwolenia wypisanym na sztandarach...
Jakie motywacje towarzyszyły tym, którzy po zakończeniu II wojny światowej nie złożyli broni i nadal stawiali opór teraz czerwonej nawale ze Wschodu i zdrajcom w polskich mundurach? „Ja zostanę, wszyscy nie mogą stąd wyjechać, ktoś musi tu trwać bez względu na konsekwencje” – tak rotmistrz Witold Pilecki odpowiedział na rozkaz gen. Andersa, który nakazywał mu ewakuację z Polski do Włoch. Odpowiedź ochotnika do KL Auschwitz przypomina mi się zawsze, kiedy słyszę z ust tak zwanych realistów historycznych, że walka po 1945 roku nie miała sensu, była niepotrzebną daniną krwi, a ci, którzy ją prowadzili, byli absolutnie oderwani od rzeczywistości i funkcjonujących wtedy realiów politycznych. Pewność, z jaką wypowiadane są takie poglądy, utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że powinniśmy...
 Siedem lat temu kilkanaście osób pobiegło w Lesie Kabackim, by oddać osobisty hołd Żołnierzom Wyklętym. W następnym roku do udziału w biegu miejskim w Warszawie zgłosiło się ponad 1500 osób. – Bez żadnego zaplecza, bez wsparcia sponsorów, bez nagłośnienia przez media, Bieg Tropem Wilczym stał się wydarzeniem międzynarodowym, jednoczącym rodziny i przywracającym pamięć o tych, którzy walczyli o wolną Polskę z komunistycznym najeźdźcą – mówi Barbara Konarska, rzecznik Biegu Tropem Wilczym. Rozmawia Magdalena Łysiak   Pierwszy bieg odbył się rok po ogłoszeniu przez Sejm RP dnia 1 marca Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Kto był inicjatorem i pomysłodawcą takiego uczczenia tego święta? Pomysł wyszedł od Michała Dworczyka, który w gronie znajomych zaproponował, żeby...
Tytuł Sprawiedliwy wśród Narodów Świata został jak dotąd przyznany łącznie 27 363 bohaterom, którzy w mrocznych latach II wojny światowej nieśli pomoc Żydom mordowanym przez Niemców. Wśród wyróżnionych jest Sugihara Chiune – jedyny Japończyk na tej liście, dyplomata, szpieg oraz współpracownik polskiego wywiadu, który pomógł Polakom stworzyć siatkę wywiadowczą w Berlinie pod samym nosem Gestapo i Abwehry. Urodzony w 1900 roku Sugihara Chiune był człowiekiem niezwykle błyskotliwym i utalentowanym. Jako nastolatek zdobył stypendium japońskiego ministerstwa spraw zagranicznych, które pozwoliło mu wyjechać na zagraniczne studia do chińskiego Harbinu. Położone w Mandżurii miasto było wielkim skupiskiem rosyjskich imigrantów zbiegłych ze świeżo powstałego Kraju Rad, stanowiło więc najlepsze...
Edward Gregorczuk „Bonawentura” był czasie okupacji niemieckiej zastępcą komendanta placówki AK w Mężeninie nad Bugiem. W maju 1944 roku brał udział w wydobyciu z rzeki niemieckiej rakiety V-2 i jej zabezpieczeniu. Po wojnie walczył w oddziale Władysława Łukasiuka „Młota”. Aresztowany przez UB, po okrutnym śledztwie, został zastrzelony 29 stycznia 1946 roku. Spotykali się najczęściej u Franciszka Wróbla, kierownika szkoły w Mężeninie. – Ojciec mamie nic nie mówił – wspomina syn Czesław Gregorczuk. Pod koniec okupacji chłopak miał 8 lat i pamięta trzech sowieckich żołnierzy zbiegłych z obozu jenieckiego w Suchożebrach. Ukrywali się w pobliskim lesie i w nocy przychodzili do ich domu na skromny posiłek. Zimą, na początku 1944 roku, akowcy przeprowadzili ich po lodzie na drugą stronę Bugu...
Tomasz Łysiak
Czterdzieści lat temu zmarł człowiek, dzięki któremu II wojna światowa zakończyła się o wiele miesięcy wcześniej. Nie stałoby się tak, gdyby nie poświęcił on swego życia pracy kryptologicznej w polskim przedwojennym Biurze Szyfrów. Uratował setki tysięcy, jeśli nie miliony istnień ludzkich. Zasługiwał na nagrodę Nobla, a nawet dwie: tę z matematyki i tę pokojową. 13 lutego 1980 roku odszedł do lepszego świata genialny polski matematyk, Marian Rejewski. „Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym” – najsłynniejsze chyba zdanie Winstona Churchilla o polskich pilotach można filtrować przez obraz tychże lotników odstawionych na bok w trakcie londyńskiej parady zwycięstwa w 1946 roku. To samo zdanie można też wypowiedzieć – nawet z jeszcze większym naciskiem na słowo...
Smutno kończył się Srebrny Wiek Rzeczypospolitej. Gdy w 1668 roku Jan II Kazimierz składał koronę Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, nikt nie miał wątpliwości, że jeszcze niedawno najpotężniejsze, największe i najbogatsze państwo kontynentu pogrążone jest w kryzysie. Ale mało kto zdawał sobie sprawę, jak głęboki jest to kryzys, nawet ci, którzy inicjały ostatniego z dynastii Wazów „ICR” – czyli Ioannes Casimirus Rex – tłumaczyli jako Initium Calamitatis Regnum – „początek klęsk Królestwa”. Dwie wojny toczone przez Rzeczpospolitą w połowie XVII wieku objawiły dwie śmiertelnie niebezpieczne choroby toczące ciało państwa. Symptomem pierwszej z nich było powstanie Bohdana Chmielnickiego – oto wyczerpywała się piękna idea misji cywilizacyjnej prowadzonej na wschodzie pod...
„Osobliwa choroba o epidemicznym charakterze pojawiła się w Madrycie. Epidemia ma łagodny przebieg, wypadki śmierci nie były meldowane” – za tą niepozorną depeszą prasową nadaną z Madrytu w maju 1918 roku kryje się jeden z największych dramatów dwudziestego wieku. Ponad sto lat temu grypa hiszpanka spowodowała śmierć co najmniej 50 milionów ludzi na całym świecie, choć niektórzy twierdzą, że zmarło nawet dwa razy więcej. Zarażonych zostało ponad pół miliarda osób niemal na wszystkich kontynentach. Choroba powstała najprawdopodobniej z wirusa ptasiej grypy, tej przypominającej świńską grypę sprzed 11 lat, która – jak się szacuje – zabiła „tylko” od 100 do 400 tysięcy osób. Niestety, w roku 1918 nauka była niemal bezradna wobec tej pandemii. Dopiero dziesięć lat po ataku zabójczej...
Na przełomie 1939 i 1940 roku trzeba było być człowiekiem naprawdę silnego ducha, by nie ulec przeświadczeniu, że Bóg odwrócił się od Polski. Po zaledwie 19 latach istnienia, mimo olbrzymiego poświęcenia uczciwych obywateli i ich ofiarnej pracy, państwo polskie znów zniknęło z mapy. Uderzyły na nie dwie największe potęgi militarne świata, pozostające w zbrodniczej zmowie. Sojuszniczym armiom III Rzeszy Niemieckiej i Związku Sowieckiego nie sprostałby nikt. Dziesiątki tysięcy zabitych, zbombardowane, zrujnowane miasta, miasteczka i wsie. Ludzie bez dachu nad głową, bez pracy, bez źródeł utrzymania, osierocone rodziny, ojcowie i mężowie polegli lub przebywali w niewoli. Później przyszła zima: długa, śnieżna i straszliwie mroźna. A potem było jeszcze gorzej. Ekstremalnie niskie...
Kaja Bogomilska
Ojciec Marii Gordziejko brał udział w wojnie z bolszewikami w 1920 roku. Dobrze musiał nakombinować, żeby go przyjęto. Był przecież niepełnoletni. Po demobilizacji wrócił na rodzinne Kresy. Jak wszyscy legioniści, otrzymał do zagospodarowania działkę z nadania marszałka Piłsudskiego. Ożenił się i doczekał trójki dzieci. Po aneksji Polski przez Sowietów zdał broń, zakopał dokumenty identyfikujące go jako żołnierza Wojska Polskiego i czuł się względnie bezpieczny. Enkawudziści nachodzili rodzinę, domagając się wojskowych dokumentów, ale przecież ich nie było. Jednak i tak został aresztowany. Bliscy stracili z nim kontakt. Wiedzieli, że jest w areszcie MSW u Białorusinów i nic więcej.   W bydlęcych wagonach Wieczór 10 lutego 1940 roku. Dziewięcioletnia Maria zapamiętała walenie do...
Przełom lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX w. w Polsce był okresem potocznie określanym mianem stalinowskiego, w którym główną rolę – obok aktywistów PPR – odegrali funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. To im powierzono fizyczną eliminację przeciwników ustroju komunistycznego, a w szczególności zbrojnego podziemia niepodległościowego. W teorii mieli to być ludzie ideologicznie pewni, najlepiej członkowie organizacji komunistycznych z okresu międzywojennego lub tacy, którzy podczas okupacji brali aktywny udział w „czerwonej konspiracji”. W praktyce do bezpieki bardzo często zgłaszali się ludzie nieuświadomieni politycznie, legitymujący się kilkoma klasami szkoły powszechnej. Służba była dla nich życiowym awansem, za który gotowi byli oddać życie. Ponadto permanentna...
Tomasz Łysiak
Dobrze, że mówimy coraz więcej i głośniej o polskich bohaterach ratujących Żydów w trakcie II wojny światowej. Problemem może być jednak perspektywa. Bowiem opowiadając o postawach Sprawiedliwych, można je ukazać albo jako niezwykłe, lecz wynikające z powszechnie obowiązujących w społeczeństwie polskim moralnych postaw i nakazów, albo zupełnie wyjątkowe, rzadko spotykane i wyróżniające się na tle ponurej powszechnej rzeczywistości. To właśnie odmalowanie kontekstu wydarzeń może odgrywać ważną rolę w kształtowaniu narracji o polskich postawach wobec Żydów w czasie okupacji. Za przykład niech posłuży książka o rotmistrzu Witoldzie Pileckim napisana przez Jacka Fairweathera – „The Volunteer” („Ochotnik”). „The Volunteer” to książka, która dostała szerokie wsparcie polskich instytucji, z...
Szlak „sowieckiego wyzwalania” Polski od 1944 roku znaczyły zamieniane na więzienia dla Polaków niemieckie obozy koncentracyjne oraz zakładane przez NKWD katownie i miejsca, w których mordowano żołnierzy polskiego podziemia. 18 czerwca 1945 roku w Moskwie Władysław Gomułka w swoim słynnym przemówieniu, w którym mówił o tym, że komuniści w Polsce „władzy raz zdobytej nigdy nie oddadzą”, być może w przypływie szczerości, choć raczej w poczuciu bezkarności, dodał w kierunku opozycji spod znaku PSL: „Możecie jeszcze krzyczeć, że leje się krew narodu polskiego, że NKWD rządzi Polską, lecz to nie zawróci nas z drogi”. Te słowa padły z ust I sekretarza KC PZPR w dniu, kiedy w stolicy Związku Sowieckiego rozpoczynał się proces 16 przywódców polskiego państwa podziemnego, podstępnie...
Przy okazji 75. rocznicy wejścia Rosjan do Warszawy kremlowska propaganda powróciła do historycznej manipulacji, jaką jest opowieść o wyzwoleniu przez Armię Czerwoną stolicy Polski. Stare kłamstwa Kremla mieszają się z nowymi.  Od kilku tygodni trwa kremlowski atak kłamstw i manipulacji historycznych skierowany przeciwko Polsce. W narracji budowanej przez putinowskich urzędników II Rzeczpospolita i jej politycy oskarżani są o ścisłe wspieranie rasistowskiej polityki Hitlera i III Rzeszy, a także o antysemityzm. Sam prezydent Putin nie zawahał się nazwać przedwojennego ambasadora Polski w Berlinie Józefa Lipskiego „bydlakiem i świnią”. Na tym nie koniec. Okazuje się, że według rosyjskiej narracji to właściwie Polska przyczyniła się do wybuchu II wojny światowej, a układ Hitlera i...
Tomasz Łysiak
Warto sięgnąć po „Dzieje Polski” prof. Andrzeja Nowaka. Szczególnie wtedy, gdy z jakichś względów wydaje się, iż współczesność dla nas bywa trudna – czy z racji wewnętrznych sporów, czy z powodów uciążliwej polityki zewnętrznej. Warto sięgnąć po te „Dzieje”, by ze skarbnicy losów Rzeczypospolitej czerpać wszystko, co jest nam w danej chwili potrzebne: dumę i pokorę, jasną radość i chmurną troskę, a także – przede wszystkim – mądrość i refleksję nad ojczystą historią. Czwarty już tom dziejów dał nam krakowski historyk prof. Andrzej Nowak. Tym razem opowieść dotyczy „Trudnego złotego wieku” i prowadzi przez epokę jagiellońską – od Kazimierza Jagiellończyka, przez jego synów, aż do Zygmunta Augusta, który zasypia snem wiecznym, zostawiając Polsce dzieło Unii z Litwą. Stulecie to obejmuje...
W niedzielę 26 czerwca 1295 roku rozbrzmiały radośnie dzwony gnieźnieńskiej archikatedry – oto po 219 latach na skronie Piasta wracała królewska korona. Na głowę Przemysła II wielkopolskiego włożył ją arcybiskup Jakub Świnka, niestrudzony obrońca polskości i orędownik restytucji dawnego splendoru i godności Królestwa Polskiego. Przez lata trapiła Polaków myśl, że świetne niegdyś Królestwo na skraj upadku doprowadził jego władca: dzielny i hojny, ale porywczy Bolesław Śmiały, skazując na śmierć biskupa krakowskiego Stanisława ze Szczepanowa. Przekonanie to rozpowszechnił Mistrz Wincenty, zwany Kadłubkiem, autor poczytnej „Kroniki polskiej”. Ci, którzy wierzyli, że Bóg doświadczał Polskę klęskami, karząc ją w ten sposób za męczeństwo biskupa z Krakowa, 26 czerwca mogli odetchnąć z ulgą....
Tomasz Łysiak
Targowica. Synonim zdrady. Symbol zdrady. Usprawiedliwiana przez „realistów” i „ugodowców”. A przecież – poza wszystkim – casus targowiczan pokazuje, jak zgubne w skutkach może być tworzenie alternatywnego ośrodka politycznego uzurpującego sobie władzę i szukającego wsparcia u innych mocarstw. To przestroga dla współczesnych. Dla tych, którzy – jak marszałek Senatu – zaczynają toczyć własną grę, a to spotykając się z ambasadorem rosyjskim tuż po kłamliwych atakach Putina na Polskę, a to na własną rękę zapraszając do Warszawy przedstawicieli tzw. Komisji Weneckiej. Tylko po to, by pod pozorem walki o wolność i demokrację uderzyć w przeciwnika, jakim jest polski rząd. Wolność – to słowo nie schodziło z ust tym, którzy przy pomocy moskiewskich bagnetów parli do zniszczenia dzieła...
80 lat temu, 21 stycznia 1940 roku, mieszkańcy podolskiego Czortkowa i okolic zorganizowali pierwsze w trakcie II wojny światowej powstanie. Garstka patriotów rzuciła wyzwanie czerwonej machinie zbrodni. Czortków, doświadczony piekłem sowieckiej, niemieckiej i ponownie sowieckiej okupacji, jest przykładem potworności, które były udziałem setek miast, miasteczek i wsi na Kresach. Mroźna styczniowa niedziela. Około godz. 20 wieczorem zaśnieżonymi uliczkami Czortkowa przemykają młodzi ludzie. Kryją się w mroku bram i kamieniczek. Wyraźnie unikają sowieckich patroli. Podążają w kierunku znajdującego się na głównym placu miasta kościoła pod wezwaniem św. Stanisława. Zbudowana na początku XX wieku budowla w przepiękny sposób łączy elementy neogotyckie i neoromańskie. To projekt wybitnego...
Jacek Lilpop
Niedawno obchodzona rocznica odzyskania Niepodległości, odsłonięty ostatnio pomnik Wojciecha Korfantego na rogu Alej Ujazdowskich i Agrykoli czy nowoczesne, błyskotliwe plakaty „W hołdzie Niepodległej” autorstwa Wojciecha Korkucia, które pojawiły się w Warszawie, przypominające czołowe postaci 1918 roku: Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, Ignacego Paderewskiego, Wincentego Witosa, Ignacego Daszyńskiego, przywodzą na myśl innego wielkiego Polaka i niezwykłego człowieka nieobecnego w tegorocznych i poprzednich obchodach niepodległościowych – Mariusza Zaruskiego. W Warszawie jest polna droga jego imienia prowadząca do portu Czerniakowskiego, ale nie ma nawet skromnego pomniczka… W całej Polsce wiele świadectw upamiętnia Mariusza Zaruskiego: są szkoły, ulice, place; w Gdyni stoi jego...
Kaja Bogomilska
„Prawdziwe szlachectwo nie wynika z krwi ani bogactw, lecz z przybrania za synów Bożych wysłużonego przez Jezusa Chrystusa” – mawiał błogosławiony August Czartoryski. Urodzony 2 sierpnia 1858 roku w Paryżu był spokrewniony z większością rodów panujących ówczesnej Europy. Jednocześnie cechowała go niewymuszona, prawdziwa pokora. Jeśli ktoś pytał go o pochodzenie, odpowiadał na tyle zdawkowo, na ile pozwalała mu uprzejmość. Urodzony w hotelu Lambert Przyszedł na świat w hotelu Lambert – siedlisku konserwatywnej polskiej emigracji popowstaniowej. Tam większość apartamentów należała do jego ojca Władysława, który poślubił księżniczkę Amparo. Ich syn był w prostej linii wnukiem przebywającej na wygnaniu we Francji królowej Hiszpanii Marii Krystyny. Bourbonowie hiszpańscy i francuscy,...
„Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący, nazwijcie ich faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opinii publicznej”. Powiedzenie to przypisuje się Józefowi Stalinowi, najwierniejszemu sojusznikowi Hitlera. Chociaż nie ma dowodów, że Stalin naprawdę tak powiedział, to jednak dokładnie wedle tej zasady działała olbrzymia machina sowieckiej propagandy, która od 1941 roku starała się zdjąć odpowiedzialność za rozpętanie i okropieństwa II wojny światowej z „wodza światowego proletariatu” i przerzucić ją na innych. Najlepiej na Polaków. Tych zresztą rosyjska prasa nazywała faszystami już we wrześniu 1939 roku, podobnie jak Finów w grudniu i Bałtów oraz Rumunów w roku następnym. Stygmatyzacja usprawiedliwiała agresję,...
Tomasz Łysiak
Właśnie w takich chwilach jak ta, po aroganckiej, kłamliwej wypowiedzi Putina na temat Polski i ambasadora Lipskiego, można zobaczyć, jak funkcjonują najważniejsze instytucje w naszym państwie i zadać pytanie: „Czy zdają egzamin?” Czy też, jak to miało miejsce w roku 2010, w czasie tragedii smoleńskiej, kapitulują już na wstępie? Odpowiedzi można szukać, przyglądając się reakcji premiera Morawieckiego czy stanowczo protestujących polskich dyplomatów, a wreszcie ministerstw oraz takich instytucji państwowych jak Instytut Pileckiego. Premier Mateusz Morawiecki znakomicie zareagował na słowa Putina, który z notatki dyplomatycznej z września 1938 roku wyciągnął zdanie ambasadora Józefa Lipskiego o „budowaniu pomnika Hitlerowi w Warszawie” i poddał je manipulacji, stwarzając wrażenie,...
Wszystko, co działo się za naszą wschodnią granicą w okresie międzywojennym, nie uchodziło uwagi Polski. Publicyści i korespondenci „Gazety Polskiej” szeroko relacjonowali i komentowali przeobrażenia dokonujące się w państwie Stalina. Na łamach dziennika drukowane były setki artykułów poświęconych polityce i gospodarce Rosji Sowieckiej, jej życiu społecznemu, religijnemu i kulturalnemu, literaturze i sztuce, obyczajowości i szkolnictwu. Z tych tekstów prasowych wyłania się prawdziwy obraz Rosji – wielowymiarowy, pełen paradoksów, czasem groźny, a nawet porażający, innym znów razem zaprawiony humorem i pozwalający spojrzeć na opisywaną rzeczywistość z dystansem, zawsze zaś intrygujący i zmuszający do myślenia nad fenomen sowieckiej władzy. Rewolucja 1917 roku, w swej lutowej i...
Tradycja chińska jest niechętna płci pięknej. Konfucjusz i jego uczniowie ostrzegali Chińczyków przed uległością wobec niewiast, taoistyczni mędrcy głosili, że mądry człowiek nie słucha żony ani konkubiny, a jeden z najgroźniejszych znanych chińskiej sztuce wojennych podstępów nazywany jest „Fortelem pięknej kobiety”. Mimo to kilka razy w dziejach zdarzyło się, że władzę nad Chinami przejmowały kobiety. Żadna z nich nie może się jednak równać z Wu Zeitan (625–705 r. n.e.), jedyną w chińskiej historii przedstawicielką płci pięknej, która ukoronowała się na cesarza. Dziewczynka mająca w przyszłości zatrząść Chinami przyszła na świat jako córka zamożnego handlarza drewnem, który dorobiwszy się majątku, porzucił biznes i został urzędnikiem państwowym. Wu była dzieckiem z drugiej żony (w...
Antoni Rybczyński
To miał być kolejny etap wcielania w życie paktu Ribbentrop–Mołotow, a dokładniej jego tajnego protokołu o podziale stref. Józef Stalin był przekonany, że weźmie Finlandię tak jak wcześniej Polskę i kraje bałtyckie. Tymczasem Armia Czerwona męczyła się z wielokrotnie słabszym przeciwnikiem aż 105 dni. Ostatecznie wygrała, ale Finlandia nie stała się kolejną sowiecką republiką. W czerwcu 1939 roku, a więc jeszcze przed paktem z III Rzeszą, Stalin polecił opracować plan inwazji na Finlandię. W spotkaniu uczestniczył fiński komunista Otto Kuusinen, który uciekł do Rosji po przegranej wojnie domowej w 1918 roku. To on miał potem stanąć na czele „rządu” czerwonej Finlandii, który zalegalizuje inwazję, a potem poprosi o włączenie kraju do Związku Sowieckiego. W sierpniu 1939 roku przy...
Tomasz Łysiak
Tradycja świętowania lat jubileuszowych rozpoczęła się za sprawą papieża Bonifacego VIII w roku 1300. Wiążą się z nią historie rzymskich bazylik, słynnych Świętych Drzwi i kolejnych okrągłych rocznic, będących dla wiernych okazją do wzmożonych modlitw czy uzyskania odpustów. Przed nami rok szczególny – 2020 od narodzenia Chrystusa. Dla nas, Polaków, będzie to w jakiejś mierze Rok Jubileuszowy. Minie sto lat od czasu, gdyśmy ocalili Polskę i Europę przed nawałą bolszewicką. Papież Bonifacy VIII nie ma dobrej opinii u historyków, mimo że wiadomo, iż jego zła legenda została w dużej mierze ukształtowana przez politycznych przeciwników i wrogów – króla francuskiego Filipa IV Pięknego czy omnipotentny włoski ród Colonna. Choć jego poprzednik na tronie piotrowym, Celestyn V, zmarł od...
„Spełniły się sny młodości: po latach męki wojennej, cierpień, walk, błędów i pracy, zajadłej, zapamiętałej pracy, po tylu przejściach, po tylu upadkach nadziei wyłaniało się oto niepodległe państwo polskie z krwawego odmętu dziejów. Uczucia, które rozpierały pierś moją w tym pierwszym dniu swobody, porównać mogę tylko z tymi, które odczuwałem w gorących dniach lata 1914 roku, w początkach wojny. Nie każde pokolenie może być dumne z przeżycia takich dni epokowych”. Tak w swych „Pamiętnikach” wspominał listopad 1918 roku, Ignacy Daszyński, pierwszy premier pierwszego rządu Niepodległej. Ale już w następnych zdaniach pisał o pracy. Bowiem bycie wolnym od okupantów, od przemocy, od ucisku, było tylko pierwszym krokiem, warunkiem niezbędnym, by przejść do prawdziwej wolności. A ta jest...
27 grudnia 1918 roku rozpoczęło się w Poznaniu Powstanie Wielkopolskie. Dzięki niemu „najdłuższa wojna nowoczesnej Europy” zakończyła się spełnieniem marzeń. Wielkopolska stała się częścią odrodzonej Rzeczypospolitej. Dwa dni przed wybuchem powstania w Boże Narodzenie w „Kurierze Poznańskim” pisano: „Po długich latach niewoli po raz pierwszy Polska święta Bożego Narodzenia obchodzi swobodna, wolna, wyciągając ramiona rozkute z kajdan ku jutrzence nowego życia, nowych sił i nowych pragnień. Z głębi duszy potężny prąd radości wydobywa się na zewnątrz i zapala błyski w oczach, pręży ramiona ku pracy. Jesteście wolni! Czy wiecie, co to znaczy? Czy zdołacie pojąć tę przepaść, która dzieli dzień dzisiejszy od wczorajszego?”. Entuzjazm i wzruszenie autora artykułu należało jednak przekuć w...
W połowie ósmego wieku swego istnienia Rzym władał światem. Od Słupów Heraklesa, poza którymi był nieskończony ocean zachodni, po niebotyczne szczyty Kaukazu, gdzie ponoć wciąż wisiały łańcuchy Prometeusza. Morze Śródziemne wyznaczające środek imperium przemierzały tysiące statków, posiadłości rzymskie w Europie, Azji i Afryce oplatały brukowane drogi, którymi maszerowały niezwyciężone rzymskie legiony. Było jedno prawo, jeden pieniądz, jeden władca – Gajusz Juliusz Cezar Oktawian zwany Augustem, który zamknął bramę świątyni Janusa na znak zakończenia wojen i zapanowania pokoju. Rzym rzucał cień na cały świat jak olbrzymi, królewski dąb. Lecz nie krążyły w nim już żywotne soki. U szczytu potęgi Rzym usychał i tęsknił...   Starzy bogowie umierali, bo lud przestawał w nich wierzyć....
Tomasz Łysiak
Kilkadziesiąt lat temu włoska telewizja RAI poprosiła słynnego reżysera Franco Zefirellego, aby opowiedział o freskach Giotta w Asyżu. Filmowiec miał wtedy jedyną okazję przyjrzeć im się bliżej, gdyż narrację prowadził z wysokich rusztowań, zaglądając bohaterom malunków w oczy. A w nich widział Zefirelli geniusz Giotta – w umiejętności doskonałego oddania napięcia, emocji i myśli postaci uczestniczących w różnych scenach. Jedna z nich ukazuje właśnie „szopkę”, „jasełka” – czyli przedstawienie zaaranżowane w celu odegrania historii narodzenia Pana Jezusa w miejscowości Greccio. To tam św. Franciszek zorganizował w roku 1223 ukazaną na fresku szopkę (po włosku „presepe”, „presepio”). Pamiątka Dziecięcia W żywocie świętego, pióra braciszka Tomasza z Celano, odnajdujemy opis tego, co...
Komuniści, którzy z woli Moskwy przejęli władzę w Polsce po 1944 roku, przez 45 lat – do 1989 roku – rządzili wbrew interesowi narodowemu, w poczuciu, że ich rządy, niemające społecznego poparcia, opierać się muszą na sile i indoktrynacji, a z czasem dodano do tego przekupstwo. Przywódcy PZPR zdawali sobie sprawę, że są elementem obcym, którego społeczeństwo by nie poparło – gdyby dano mu taką możliwość. Stąd regularne fałszowanie wyborów. W logikę myślenia o Polakach jako o wspólnocie, która musi być nieustannie pacyfikowana, by nie zdołała odrzucić narzuconej mu z zewnątrz władzy, wpisuje się stan wojenny wprowadzony przez ekipę Wojciecha Jaruzelskiego 13 grudnia 1981 roku. Poczucie obcości, przekonanie o słabości własnej pozycji musiało być szczególnie bolesne dla komunistów po...
Powstanie w sierpniu 1980 roku Solidarności, do której przystąpiły miliony Polaków z nadzieją na zmianę sytuacji politycznej i społeczno-gospodarczej, było nie do przyjęcia dla kierownictwa PZPR. Wojciech Jaruzelski oceniał: „Jest to potworna, makabryczna kompromitacja dla partii, że po 36 latach sprawowania władzy trzeba jej bronić siłą milicyjną. […] Trzeba być przygotowanym do podjęcia decyzji, która pozwoli uratować to, co podstawowe”. Komuniści traktowali Solidarność jako przejściowe ustępstwo i zakładali, że zostanie ona zneutralizowana i poddana kontroli partii. Od samego początku przygotowywali się do siłowej konfrontacji. Zdawali sobie jednak sprawę, że nie można pacyfikować zmobilizowanego społeczeństwa, że trzeba się do tego przygotować, bowiem skala konfliktu jest zbyt duża...
Rozłożenie przez władze komunistyczne, prokuraturę i sądownictwo parasola ochronnego nad służbami sprawiło, że żaden ze sprawców śmierci ofiar stanu wojennego w Krakowie nie poniósł konsekwencji w okresie PRL. Morderca Bogdana Włosika, kpt. SB Andrzej Augustyn, dopiero po zmianie ustroju oraz wznowieniu śledztwa i procesu spędził 6 lat w więzieniu. A wcześniej? Według peerelowskiego prokuratora „działał w obronie własnej”, strzelając z dwóch metrów w brzuch nieuzbrojonego młodzieńca. Śmierć Andrzeja Szewczyka, którego znaleziono skatowanego rankiem 18 kwietnia 1982 roku, nie skłoniła prokuratury nawet do wszczęcia śledztwa, choć ten 22-letni chłopak był tak zmasakrowany, że rodzina była w stanie go rozpoznać dopiero po znamieniu. Konał jeszcze przez 52 dni w szpitalu. Zmarł, nie...
Śmierć Grzegorza Przemyka uświadamia, że w PRL z rąk przedstawicieli aparatu przymusu zginąć mógł każdy obywatel. I nikt ze sprawców nie poniósłby konsekwencji. Maj 1983 roku dla ówczesnych maturzystów był nie tylko czasem stresujących egzaminów, lecz także momentem powstawania planów na resztę dorosłego życia. Wybór kierunku studiów, uczelni, ewentualnie zmiana miasta… Marzenia Przemyka zostały brutalnie przerwane przez milicjantów, którzy doprowadzili do jego śmierci. Przyczynili się także do zniszczenia marzeń wielu innych osób związanych z tą sprawą. Chociażby matki chłopca czy usiłujących mu pomóc sanitariuszy. Działo się to w okresie, gdy obostrzenia stanu wojennego stawały się przeszłością. Zwolniono internowanych, zniesiono godzinę policyjną, można było swobodnie podróżować po...
Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego pozornie miała do dyspozycji wszelkie środki, by zwyciężyć: armię z czołgami, skotami i śmigłowcami; watahy naszprycowanych zomowców pałujących bez różnicy mężczyzn, kobiety, dzieci; ubeków, czyli – jak napisałby Norwid – „policje tajne i dwu-płciowe” śledzące, intrygujące, dezintegrujące, łamiące sumienia, kręgosłupy i życiorysy; rzeszę tajnych współpracowników i jawnych donosicieli członków partii. Reżim miał też broń silniejszą niż pały zomowców – wszystkie gazety, telewizję i radio. Nadzór nad mediami sprawował zakłamany ponad wszelkie wyobrażenie rzecznik prasowy rządu Jerzy Urban. Dysproporcja sił i możliwości ogromna. Ludzie mieli jednak broń potężną i bezlitosną – śmiech. Na straży ducha wolności stała nie tylko determinacja, niezgoda i upór, ale...
Francuski pisarz Alexandre Dumas w swoim dziele „Hrabia Monte Christo” stwierdził, że „w polityce zabójstwo nie istnieje, bo w polityce (…) nie ma ludzi, są tylko idee, nie ma uczuć, są tylko interesy; polityka nie uznaje morderstwa: usuwa się przeszkody… i basta”. Jakże trafnie owe przemyślenia pisarza pasują do zakulisowych walk o władzę, będących nieodzownym elementem formowania się systemu komunistycznego w Polsce. Historycy zajmujący się konspiracyjnym okresem działalności Polskiej Partii Robotniczej zazwyczaj przytaczają sprawę zabójstwa jej pierwszego sekretarza Marcelego Nowotki, którego w listopadzie 1942 roku miał dokonać towarzysz Zygmunt Mołojec, z polecenia swojego brata – Bolesława. Ten ostatni już miesiąc później został zlikwidowany z inicjatywy Pawła Findera i...

Pages