Dawid Wildstein

Muszę się przyznać, że ostatnio „Gazeta Wyborcza” wprawiła mnie w osłupienie. Opublikowała tekst, w którym uczciwie opisała kłamstwa i manipulacje agresywnego aktywisty pro-LGBT (jak sam się określa), niejakiego Barta Staszewskiego. To typ, który zasłynął fejkiem o „strefach wolnych od LGBT” w Polsce, za pomocą których szczuje się dziś na nasz kraj w Unii Europejskiej. Żeby było zabawniej, tuż po opublikowaniu wspomnianego tekstu w sieci zawrzało. Głównie za sprawą wspomnianego Staszewskiego, który w stanie kompletnej histerii zaczął straszyć pozwami i zapowiadać konieczność ocenzurowania „GW”. Potem nastąpił festiwal absurdów. Tekst zniknął, Staszewski odtrąbił sukces, sieć zawrzała, tekst wrócił, za to koledzy redakcyjni autora z „GW” zaczęli pisać sążniste krytyki wspomnianego...
Ostatnie przepychanki w Platformie Obywatelskiej nie zaskoczyły niczym nowym. Wszystko odbyło się w myśl zasady: zmienić, ile się da, żeby nie zmienić nic. Owszem, Budka został zmuszony do zrezygnowania z funkcji przewodniczącego PO. Przez chwilę doszło do walki o stołki. Frakcja ustępującego przewodniczącego, wspieranego przez Trzaskowskiego, chciała Tomczyka. Starła się tym samym ze wspierającą drugą kandydatkę, Urszulę Augustyn, grupą m.in. Arkadiusza Myrchy czy Neumanna. Teflon wymienia teflon  Ze starcia zwycięsko wyszedł Cezary Tomczyk. I podstawowe pytanie, jakie ciśnie się na usta w związku z tym, brzmi: no i co z tego? Jeden teflonowy manekin zastąpił drugiego. W teorii sytuacja zmiany przywództwa w Platformie powinna stać się początkiem poważnej debaty o kształcie...
Sprawa „norek” pokazała możliwą niesterowność Zjednoczonej Prawicy, której oczywiście Jarosław Kaczyński był świadomy od dłuższego czasu. Nic dziwnego, że w tej sytuacji uznał, że należy zreorganizować samą formułę Zjednoczonej Prawicy, minimalizując zagrożenie niewładności i rozbicia decyzyjnego, które mogłoby skutkować brakiem skuteczności rządu. Jesteśmy świadkami najostrzejszego sporu wewnątrz Zjednoczonej Prawicy od momentu objęcia przez nią rządów. Jak każdy tego typu kryzys – niesie on dla tego obozu zarówno szanse, jak i zagrożenia. Warto więc właściwie rozpoznać aktualną sytuację, mówi ona bowiem bardzo wiele o obecnym stanie polskiej prawicy i kierunku, w którym powinna podążyć, jeśli chce zrealizować swoje podstawowe cele. Czy naprawdę chodzi o norki? Oczywiście...
Jedną z korzyści awantury wokół „LGBT coś tam, coś tam” (literki wciąż się zmieniają, zgodnie z widzimisię aktualnych proroków ruchu) jest to, że idealnie pokazuje ona hipokryzję najważniejszych graczy Unii w stosunku do Polski. Jeszcze kilka miesięcy temu mieliśmy przecież prawdziwą histerię o to, że w Polsce giną wolne sądy, umiera praworządność, wprowadzany jest faszyzm, że kolejne reformy PiS (skądinąd przybliżające nas właśnie do standardów Zachodu, jeśli chodzi o sądownictwo) doprowadzą do upadku demokracji. Mieliśmy więc wzmożenie moralne, patetyczne odezwy kolejnych instytucji UE, które z coraz większym zafrasowaniem przyglądały się Polsce i straszyły, że jeśli nie zostaną przywrócone poprzednie patologie, to Unia w końcu będzie musiała podjąć „poważne” kroki. Oczywiście...
Jarosław Kaczyński i PiS pokazali konsekwencję. Zgodnie z wielokrotnie ogłaszanymi postulatami do Sejmu trafił projekt, który ukróci koszmarne praktyki na fermach norek amerykańskich i zakończy drastyczne cierpienie zwierząt.  Co ciekawe, sytuacja ta wywołała szczególną furię wśród... części prawicy. Od razu odezwała się cała grupa „mędrców” – czy mowa o publicystach zarabiających w portalach prowadzonych przez lobby futrzarskie, czy o głównych politykach Konfederacji – która zaczęła kasandrycznie zawodzić, że oto koniec Polski, PiS i rolnictwa. Gdyby jeszcze próbowali to uzasadnić racjonalnymi argumentami, można byłoby próbować z nimi dyskutować. Pokazywać, jak mało ważnym elementem polskiej gospodarki są fermy, jak dewastują one środowisko i niszczą okolicznym mieszkańcom...
Gdy patrzy się na polską scenę polityczną, trudno się dziwić, że Platforma Obywatelska i większość celebrytów lgną do siebie. Bo właściwie PO pełni dziś w polityce analogiczną funkcję jak celebryci w biznesie – i w podobny sposób usiłuje siebie sprzedawać. Od wielu lat możemy obserwować sukcesywne zwiększanie się obecności w polskiej debacie publicznej najróżniejszych celebrytów. Co ciekawe, gdy przychodzi do kwestii politycznych, prawie każdy z nich wie, że ma być wierny jednej partii – PO. Nawet jeśli tak naprawdę nie ma pojęcia, kto ją reprezentuje – wystarczy przypomnieć Chyrę przekonanego, że Komorowski ma na imię Władysław, czy (to niedawna wpadka) Rozenek zachwycającą się publicznie Bodnarem i kilkakrotnie mylącą jego imię. Niemniej intuicyjnie wiedzą, że to właśnie ich mają...
Ostatnie wydarzenia związane z awarią oczyszczalni ścieków „Czajka” w Warszawie nie tylko skutkują wylewem nieprawdopodobnej ilości szamba do Wisły. Pokazują, gdzie jest prawdziwe siedlisko oszołomstwa, spiskowych teorii, fanatyzmu, ciemnogrodu, a przy okazji bezideowego cynizmu ubranego w szczytne hasła. To epicentrum znajduje się w Warszawie. Cóż się bowiem okazało? W kilku słowach można sytuację streścić tak. Doszło do kolejnej, potężnej awarii „Czajki” i wylewu ton fekaliów do Wisły. Już samo to, zważywszy, że Trzaskowski i jego ludzie mieli rok na opanowanie sytuacji po poprzedniej awarii, jest kompromitujące. Ale nowa nadzieja PO poszła dalej. Najpierw oświadczyła, że odpowiedzialny za tę sytuację jest Lech Kaczyński. Pomijając chamstwo zrzucania winy na osobę, która nie żyje od...
Największą siłą rosyjskiej propagandy jest to, co powinno być jej słabością. Absolutna niespójność, wewnętrzna sprzeczność, łączenie poglądów i idei, które są ze sobą w konflikcie. Tymczasem właśnie to, wraz z niesłychaną bezczelnością i agresją jako podstawową metodą przekazu, powoduje, że rosyjska propaganda potrafi dotrzeć do najróżniejszych środowisk. Sytuacja na Białorusi bardzo wyraźnie pokazuje siłę rosyjskiej propagandy i jej wpływ na opinię publiczną tak Zachodu, jak i państw postsowieckich. Media i internet zalały tysiące fejków, uaktywniono całe farmy trolli, które w odpowiedni sposób opisują falę protestów przeciw Łukaszence. Polska zajmuje bardzo ważne miejsce w propagandzie Putina – oczywiście negatywne. Warto jednak pamiętać, że to, co teraz obserwujemy, to tylko rodzaj...
Nowy „ruch obywatelski” Trzaskowskiego, o wdzięcznej nazwie Nowa Solidarność, to tylko kolejny festiwal pustych gestów i patetycznych odezw. Nie będzie to żadna nowa jakość, zapewne nie dotrwa on nawet do następnych wyborów. To tylko kolejny teatrzyk, na „użytek wewnętrzny”, który ma przysłonić pełne wypalenie ideowe Platformy i jej niezdolność do zmian. Niezależnie od tego, ilu polityków PO będzie gardłować o „nowej jakości” i ilu funkcyjnych z „Gazety Wyborczej” napisze teksty, w których Trzaskowski i jego ruch będą opisywani jako potencjalne zbawienie dla całej Polski, każdy, kto obserwuje polską politykę przez ostatnie lata, ma wrażenie deja vu.  Powrót ciepłej wody w kranie Platforma usiłuje wrócić do narracji, która dała jej kiedyś zwycięstwo, czyli słynnej „ciepłej wody...
Podsumowując ostatnie wydarzenia związane z ruchem Black Lives Matter, można stwierdzić, że doprowadził on do jednego – niesłychanego wzrostu przemocy, bandytyzmu i anarchii. Zaś głównymi ofiarami tych zamieszek są sami czarnoskórzy. Bezkarni bandyci z gett, przy bierności policji, coraz śmielej wyrównują między sobą rachunki, a przy okazji giną niewinni, którzy mieli pecha znaleźć się w niewłaściwym miejscu i czasie. Nie pierwszy to raz, gdy głównymi ofiarami lewackich mrzonek okazują się właśnie ci, których lewica miała „bronić”. Coraz koszmarniejszy rozlew krwi w USA nie przeszkadza jednak próbom kopiowania przez naszych europejskich lewaków „rozwiązań” zza oceanu. Tak więc prześcigają się teraz w okazywaniu wsparcia, poparciu dla walki o równość ras i jak najgłośniejszym...
Mamy nowego ministra spraw zagranicznych. Jacka Czaputowicza zastąpił Zbigniew Rau. I lewica zatrzęsła się z oburzenia. Chodzi o nieprawomyślne poglądy nowego ministra.  Najkrócej rzecz ujmując, okazało się, że nie popiera on LGBT, skrajnej lewicy, aborcji na każde życzenie i nie nienawidzi katolików. Dla lewicy okazał się to wystarczający argument, żeby zacząć rozdzierać szaty, że oto koniec polskiej dyplomacji. Dla każdego myślącego człowieka – raczej argument za czymś przeciwnym. Niemniej najzabawniejszy okazał się cytat, jaki lewica wyciągnęła jako „najgorszy”, ostatecznie kompromitujący ministra. Brzmi on: „Dla zachodnich rzeczników »nowoczesności« nie ma żadnych świętości. Ich barbarzyńskie działania wiodą wprost do iście piekielnej »cywilizacji śmierci«, przed którą...
Od początku pandemii Platforma chciała kryzysu. Trupów na ulicach. Kompletnego paraliżu państwa. Zaś każde jej działanie było nakierowane na pogłębianie dezinformacji, strachu Polaków, podważanie ich zaufania do państwa. Szumowski stał się w tym kontekście dla PO czymś więcej niż tylko wrogiem politycznym. Stał się uosobieniem sprawnego państwa, rzetelnej informacji, wspólnoty, która może poradzić sobie nawet z takim zagrożeniem jak koronawirus.  Cyfryzacja służby zdrowia i związane z tym ułatwienia dla Polaków, na przykład w zakresie recept czy usprawnienia przyjęć do lekarzy. Stworzenie krajowej sieci onkologicznej. Umiejętność skupienia wokół siebie realnego, ponadpartyjnego zespołu ekspertów. To niektóre z zasług Łukasza Szumowskiego. Ale nie chodzi w tym tekście o...
Zapewne słyszeli Państwo o zatrzymanych na Białorusi Polakach. Są już w Polsce, ale spędzili kilka dni w areszcie, gdzie zostali dotkliwie pobici. W czasie, gdy polska dyplomacja stawała na rzęsach, żeby ich wyciągnąć, głos w ich sprawie zabrała także skrajna lewica, a konkretniej – Przemysław Witkowski z Krytyki Politycznej.  I po raz kolejny udowodnił, że ta słynna, lewicowa organizacja to zbiór pełnych nienawiści troglodytów. Zamiast zająć się pomocą swoim rodakom, Witkowski zaczął na nich... donosić. Że jeden z nich, Witold Dobrowolski, nie ma właściwych poglądów, że kiedyś był w ONR-ze, że jeździł do batalionów na Ukrainie i był tam jako dziennikarz na froncie, że należy trzymać się od niego z daleka. W ten sposób dostarczał, i to jest najważniejsze, argumentów zarówno...
Dynamika wydarzeń na Białorusi mogła zaskoczyć niejednego eksperta, który już kilka tygodni temu snuł swoje rozważania o sytuacji w tym kraju. Nie chodzi o same wybory (wszyscy wiedzieli, że będą sfałszowane) ani o protesty i związane z nimi represje (tutaj też ciężko było mieć wątpliwości). Istotna jest skala tych wydarzeń, ich forma i trwałość.  Mimo że w początkowej fazie udało się siłom reżimu zablokować centra największych miast, w kolejnych dniach okazało się, że protesty rozlały się po całym kraju. Mowa o kilkudziesięciu miejscowościach. Do tego rozpoczęła się fala akcji strajkowych w kolejnych zakładach białoruskich, coraz powszechniejsze jest poparcie robotników. Warchoły na ulicach Widać wyraźne dążenie ludzi do komunikowania żądań miejscowej nomenklaturze i...
W Warszawie rozwieszono plakaty z postacią artystki Abakanowicz i jej cytatem: „Nie odtwarzam rzeczywistości. Polemizuję z nią”. Chwilę zastanowiłem się nad przypadkową i niezamierzoną prawdą tego stwierdzenia.  Pozostawiając z boku samą Abakanowicz, słowa te można uznać za swoiste motto współczesnej lewicy. Bo co jest konieczne, żeby wiernie odtworzyć rzeczywistość? Trzeba ją zrozumieć i poznać. A to ostatnie, na co ma ochotę nasza lewica. Bo i prawda jest taka, że z rzeczywistością dużo łatwiej się polemizuje. Awanturuje, projektuje na nowo etc. Wtedy nie trzeba jej znać, nie trzeba jej rozumieć. Zamiast namysłu nad tym, czym tak naprawdę jest, ile w sobie zawiera, zamiast poczucia, że tego ogromu tak naprawdę nigdy nie pojmiemy w całości, można zacząć wrzeszczeć kilka...
Wyczyny Platformy w kontekście zaprzysiężenia Prezydenta pokazały wyraźnie, czego możemy się spodziewać po totalnej opozycji przez następne kilka lat. Pełnej obstrukcji i niczego więcej. Są też idealnym dowodem na to, że PO nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek standardami europejskimi. Bojkot symbolicznego momentu, w którym Prezydent, wybrany w wolnych wyborach, obejmuje swój urząd, byłby nie do pomyślenia na Zachodzie. Niezależnie od temperatury sporu, jaka w danym państwie panuje. Autorytety totalnej opozycji do znudzenia powtarzają slogan: Polacy nie dorośli do demokracji. W ten sposób usiłują tłumaczyć kolejne porażki „światłej części społeczeństwa” w odwiecznej wojnie z ciemnym polskim ludem. Nie mają wyboru Oczywiście slogan ten nie tyle opisuje Polskę, ile raczej pokazuje...
Znów Polska pod pręgierzem. Tym razem nie wprowadzamy nazizmu, faszyzmu, katototalitaryzmu czy supremacji białej rasy. To robiliśmy regularnie przez ostatnie lata (jeśli wierzyć zachodniej prasie korzystającej z mądrości dziennikarzy TVN i „Gazety Wyborczej” podczas opisywania sytuacji w naszym państwie). Dziś, w swej podłości, Polska wzięła się za kobiety i dzieci. Polska wypowiada tzw. konwencję stambulską. Czemu? Odpowiedź lewicy i PO jest prosta – bo lubi bić słabszych.  Szantaż banalny i standardowy: jesteś przeciw konwencji stambulskiej, a więc jesteś za katowaniem kobiet i dzieci. Zarzut absurdalny, ale przecież nie o logikę czy prawdę chodzi. Mamy do czynienia z kolejną sztucznie pompowaną histerią, mającą określony polityczny cel. Jednocześnie widać tu wyraźnie, jak...
O dziwo, można mówić o korzyściach społecznych w kontekście ostatnich profanacji dokonywanych przez aktywistów LGBT. Zmuszają one bowiem różne osoby i środowiska do samookreślenia się – lewackie prowokacje skutkują „odsłonięciem kart”. A to zawsze jest jakaś wartość, niezależnie od tego, jak paskudne mogą to być karty.  Dzięki sprofanowaniu pomnika Zbawiciela Polacy mogli zobaczyć prawdziwą twarz skrajnej lewicy. Pełną nienawiści, odmawiającej jakiejkolwiek formy dialogu czy próby zrozumienia innych, gotowej w swojej nienawiści naruszyć każdą świętość – i jeszcze będącej z tego dumną. Na pewno za kilka czy kilkanaście tygodni skrajnie lewicowe grupy znowu będą próbowały udawać szykanowane niewiniątka, które chcą tylko tolerancji i spokoju – można im wtedy pokazać to, co zrobiły na...
Ostatni szczyt unijny, na którym Polska zdołała wywalczyć największe w historii swojego członkostwa w UE wsparcie finansowe, jak w soczewce pokazuje, czym właściwie jest Unia i jakie jest miejsce Polski w tej strukturze. Wbrew histeriom euroentuzjastów i eurosceptyków, po raz kolejny okazuje się ona po prostu dynamiczną przestrzenią wpływów, która jest i zagrożeniem, i szansą dla nas. I że faktycznie Unii należy się bać – ale tylko będąc słabym, nieprzygotowanym graczem, który gotów jest na każde ustępstwa. To musiało zaboleć. Oto ten straszny PiS, ta antyeuropejska siła, która ciągnie Polskę w ponowne mroki średniowiecza, okazała się na tyle ważnym graczem, że wyrwała gigantyczny kawał tortu, pieniądze, które pomogą gospodarce po problemach związanych z pandemią. Ciężko o mocniejszy...
Jedną z najbardziej obrzydliwych cech lewicy jest jej pasożytowanie na szczytnych ideach i realnej ludzkiej krzywdzie. Można zresztą powiedzieć, że to jej „styl działania”, odkąd pojawiła się jako konkretna, tożsamościowa siła w europejskiej polityce. Jest on dość prosty.  Właściwie diagnozujemy problem, samowolnie mianujemy siebie „głosem pokrzywdzonych”, a następnie tworzymy świat, w którym wspomniane ofiary będą miały jeszcze gorzej. Jak komuniści, którzy szli walczyć o prawa robotników, a skończyli, mordując ich milionami. Przykłady można mnożyć. Lewica traktuje ofiary jako instrumenty osiągnięcia celu – w zależności od potrzeb szybko zmienia swoich „pokrzywdzonych”. Spójrzmy, jak łatwo w Warszawie większość lewicy przehandlowała krzywdę osób pokrzywdzonych przez mafię...
Wśród komentarzy, których pełno po zwycięstwie Andrzeja Dudy, można dostrzec niepokojący trend. Rodzaj pomieszania paternalizmu i bagatelizacji wyrażany przez kolejnych publicystów komentujących ogromną lawinę hejtu, jaką politycy PO wypuścili wobec zwolenników Andrzeja Dudy.  Prezentują oni optykę, że te kolejne wypowiedzi o biomasach, sprzedawczykach za 500 plus, durnej i biednej części Polski etc. – to świadectwo głupoty i porażki Platformy. Partii, która chce rządzić, a tak naprawdę cały czas zraża do siebie wyborców. W tym opisie robi się z hejterów z PO taką bandę rozkapryszonych dzieciaków, które znowu nie dostały obiecanego cukierka, więc na środku pokoju będą urządzać histerie. Z konieczności jest w tym nawet jakiś rodzaj pobłażliwości – że właściwie tymi scenami nie ma...
Jedno jest pewne, patrząc na to, co dzieje się w Polsce po wygranej Andrzeja Dudy. Rzeczywiście istnieje w naszym narodzie potężny potencjał nienawiści i ksenofobii. Wylew hejtu, jaki teraz nastąpił, przekracza nawet poprzednie festiwale pogardy, jakie urządzała nam PO. Co ciekawe i paradoksalne – już szósty raz z rzędu robi to z pozycji słabszego, przegranego. A tymczasem to prawica triumfuje, a jednym z najważniejszych zadań, jakie dziś przed nią stoją, jest umiejętne zakomunikowanie tego społeczeństwu. Nie ukrywajmy, obie strony polskiego sporu politycznego mają swoich hejterów, swoje kanały dystrybucji informacji, które, w określonych sytuacjach, są zdolne do nakręcania kampanii nienawiści. Tak wygląda dzisiejsza polityka na całym świecie i jeśli ktoś w nią nie gra, używając tego...
Na wstępie muszę uczciwie przyznać, że pisząc ten tekst, nie znam jeszcze wyników wyborów prezydenckich. Kandydaci idą „łeb w łeb”, nic nie jest jeszcze przesądzone. Niemniej niezależnie od tego, kto będzie nowym prezydentem Polski, już dziś widać, z jakimi wyzwaniami (i w jakiej skali) będzie musiała zmierzyć się Zjednoczona Prawica.  Kończy się jedna z najdziwniejszych kampanii w dziejach III RP. Pandemia, awantury o kształt wyborów, wymiana przez opozycję kandydata w połowie sztafety – tego typu przykłady można mnożyć. Zaś to, co się podczas niej wydarzyło, pokazuje, w jakim kierunku pójdzie polska polityka w przyszłych latach. Żadnych zasad Jedno jest pewne i od razu przeproszę Czytelników za dosadność językową – ale takiego zbydlęcenia i fali hejtu nie było właściwie w...
Gdy piszę te słowa, nie wiem, kto będzie nowym prezydentem. Wszystkie sondaże pokazują, że walka będzie wyrównana. Warto jednak zauważyć, że jednym z najważniejszych argumentów opozycji było „przyczepienie się” do słów Andrzeja Dudy o tzw. warszawce.  Oczywiście totalni zareagowali standardową propagandą na zasadzie, że mamy do czynienia z nowym neonazizmem. Ale zostawmy histerię tego typu politycznych eksponatów. Duda określił sprawę jasno i prawdziwie. I bez względu na wynik ta diagnoza jest słuszna. Warszawka, krakówek – tego typu określenia można mnożyć. Prawda tych słów jest jasna. Istnieje grupa ludzi, którzy uważają się za panów. Którzy uznają, że mają prawo o decydowaniu. O tym, jak ma wyglądać państwo i wspólnota. A najczęściej nic sobą nie reprezentują. Przykład? W...
To, że w walce o zwycięstwo tamta strona nie cofnie się przed najbardziej nawet absurdalnymi oskarżeniami, wiemy nie od dziś. Idealnym przykładem, który pasowałby bardziej do jakiegoś teatrzyku absurdu, a nie debaty politycznej w poważnym państwie, było uznanie słów Andrzeja Dudy o „warszawce” jako prawie że postulatu segregacji rasowej.  Niestety, tego typu przykłady można mnożyć – nie wolno też zapomnieć o fali nienawiści i kłamstw, jaką wywołali ludzie Donalda Tuska wobec PiS-u tak przed tragedią smoleńską, jak i – zwłaszcza – po niej. Ale nawet mając w pamięci barbarzyństwa, jakich dopuszczali się ludzie Platformy w tamtych dniach, to, co zrobiła gazeta „Fakt”, wyróżnia się na tak patologicznym tle. Wypuszczenie ordynarnego fake newsa połączonego z wręcz ostentacyjną sugestią...
Jak to mówią, wiosna i lato to czas romansów. Miłość unosi się w powietrzu, zapachy oszałamiają, ludzie zapominają o swoich zobowiązaniach i zauroczeni tracą głowę. I chyba to właśnie stało się z całym lewicowym salonem, stojącym za Rafałem Trzaskowskim, salonem, który zapomniał o wszystkim, co mówił przez lata na temat Ruchu Narodowego i jego polityków, i od kilku tygodni zapewnia o swojej miłości i szacunku do wyborców Konfederacji. Ta sytuacja może zaskakiwać. Przecież jeszcze niedawno ci sami ludzie chcieli delegalizować organizacje związane z Ruchem Narodowym, opisywali ich członków jako faszystów, pokazywali ich jako argument za tym, że w Polsce panuje powszechny nazizm. Tymczasem wiele wskazuje na to, że zaraz Rafał Trzaskowski zgłosi swój akces do ONR-u. I nie ma w tym nic...
Znowu wybory – i podobnie jak w ostatnich latach, naprzeciwko siebie stoją dwie wizje polityki. Chociaż to właściwie błędne określenie. Z jednej strony mamy bowiem tych, którzy w politykę wierzą. Rozumianą w dość klasyczny sposób. Jako wizję konkretnej wspólnoty, jej dobra, tego, w którym kierunku powinna iść. Politykę opartą na świadomości pewnej całości i obowiązków względem niej. To reprezentuje Andrzej Duda i, nawet nie zgadzając się z jego poglądami, ten fundamentalny element, dzięki któremu w ogóle możemy mówić o prawdziwym działaniu politycznym, czyli właśnie myślenie o wspólnocie – jest podstawą jego programu. Z drugiej strony mamy coś zupełnie odwrotnego, coś, co z braku lepszych określeń można nazwać postpolityką. Wydmuszką ideową, kolorowym opakowaniem jednocześnie pustym w...
Czy znają Państwo historię o żabie i skorpionie? Skorpion chciał kiedyś przepłynąć rzekę i poprosił żabę, żeby przewiozła go na grzbiecie, przekonując ją, że przecież jej nie użądli – wtedy utonęliby oboje. Na środku rzeki skorpion wbił swoje żądło w żabę. Gdy zanurzali się już pod wodę, żaba zdążyła tylko zapytać: „Ale czemu? Zginiemy oboje”. „Taka moja natura” – odparł skorpion. Ta przypowiastka przypomniała mi się, gdy zobaczyłem ostatnie „bezpańskie” spoty mające mobilizować ludzi do pójścia na wybory.  „Bezpańskie” oczywiście w teorii – styl jest znany i ciężki do podrobienia. Mamy to samo, co w słynnym spocie „Oni pójdą na wybory – a Ty?” czy chociażby w równie „oddolnej” akcji ludzi związanych z PO o wiele mówiącej nazwie: „Nie świruj, idź na wybory”. Zasada jest ta sama w...
Konfederacja ma swoje 5 minut w mediach. Co ciekawe – tych samych, które jeszcze kilkanaście miesięcy temu wyzywały ich od neonazistów. Tymczasem kolejni politycy Konfederacji brylują w telewizjach, radiach, gazetach i na portalach znanych ze swoich sympatii dla Platformy, liberalnych wartości i LGBT. Pytanie – skąd ten sojusz? Najpierw Jacek Wilk stwierdzający, że w drugiej turze wyborów prezydenckich trzeba zagłosować na Rafała Trzaskowskiego. Stający się, dzięki tej wypowiedzi, pozytywnym bohaterów mediów takich jak Onet, TVN czy TokFM. Potem puentujący to na swoim Twitterze słowami, że wszystko jest lepsze od „pisowskiej żydokomuny” (w tym Trzaskowski, znany ze swoich skrajnie lewicowych sympatii). Teraz marszałek Tomasz Grodzki mówiący, że oto trwają zakulisowe dyskusje z...
Cokolwiek by mówić o TVN i PO, jedno jest pewne. Ładnie się ze sobą dobrali. Rafał Trzaskowski, który w reakcji na niewygodne pytania chce wyrzucić dziennikarza z pracy. Budka wraz z Tomczykiem usiłujący zagłuszyć Samuela Pereirę, byle nie pozwolić redaktorowi portalu TVP Info zadać niewygodnego pytania. No i ostatni wyczyn gwiazdy TVN, Kolendy-Zaleskiej, która wyrzuciła ze studia posła Żalka za to, że ten... nie chciał mówić tego, co ona chce. To, tak przy okazji, idealnie pokazuje, jakie są standardy tej strony, która tak lubi mówić o wolności. Wolność, jak widać, ma bardzo wyraźne granice. Nie mówisz tego, co chcemy – wyrzucamy cię z roboty albo ze studia, jeśli u nas nie pracujesz. Jednak ten straszny, pisowski reżim jest dużo bardziej liberalny. Wracając do Kolendy-Zaleskiej –...
Po wrażeniu chwilowej zadyszki wyraźnie widać, że kampania obecnego prezydenta ruszyła „z kopyta”. Duda zakasał (dosłownie, jak widać na ostatnich wiecach) rękawy i wziął się do roboty. Z drugiej strony Rafał Trzaskowski, przedstawiany przez Platformę Obywatelską jako czarny koń wyborów, po początkowych sukcesach (będących skądinąd niczym więcej jak powrotem do niego rozczarowanych Kidawą sympatyków PO) mierzy się z kolejnymi problemami. Ostatnie dni kampanii dość mocno zdominował temat LGBT. To nie przypadek. Urzędujący prezydent umiejętnie przerzucił na stronę Platformy „gorący kartofel”, którego Trzaskowski się boi i z którym jego partia nie potrafi sobie poradzić. Ideologiczny rozkrok Wszystkie badania wyraźnie pokazują, że ogół Polaków nie ma sympatii do postulatów skrajnej...
Taka sytuacja. Kobieta zostaje osaczona przez mafię reprywatyzacyjną. Zrujnowana. Uważa, że stało się to za przyzwoleniem ówczesnej prezydent Warszawy, Hanny Gronkiewicz-Waltz. Sądzi, że to ówczesna prezydent miasta jest odpowiedzialna za to, co się stało z jej zdrowiem.  Chce o tym opowiedzieć, pokazać komuś bezmiar tej niesprawiedliwości i zła. No ale nie zainteresuje tym, z przyczyn oczywistych, „Gazety Wyborczej” ani TVN-u. Okazuje się, że są ludzie gotowi ją wysłuchać – związani z Patrykiem Jakim. Kobieta przychodzi na plan, mimo koszmarnego stanu zdrowia, i umiera podczas opowiadania swojej historii. Nikt jej jednak nie zmuszał, to ona chciała to zrobić, bo w ten sposób mogła światu wykrzyczeć swoją krzywdę. Niesłychana tragedia. Tragedia poprzedzona jej słowami: „To dzięki...
Kolejne awantury zorganizowane przez totalną opozycję bardzo wyraźnie pokazały, w jak głębokim poważaniu ma ona słowa, które teoretycznie niesie na sztandarach. Nielegalne zbieranie podpisów na Rafała Trzaskowskiego. Fake newsy o apaszce Pierwszej Damy, która miała niby kosztować kilkanaście tysięcy zł. Brednie o Grodzkim przejmującym obowiązki głowy państwa. Przykłady można mnożyć. Jednak swoistym rekordem kuriozalności były występy polityków totalnej opozycji związane z Sądem Najwyższym. Okazuje się, że można sobie wycierać buzię hasłami o konstytucji, a potem ostentacyjnie i publicznie nawoływać do jej złamania poprzez odebranie prezydentowi jego prerogatyw. W imię, co też znaczące, stworzenia zupełnie niekontrolowalnej przez jakąkolwiek państwową instytucję (a więc de facto...
Pamiętają Państwo tekst z „Gazety Wyborczej” o znamiennej tezie: „Wirus spadł PiS-owi z nieba”? Patrząc na to, co się dzieje dziś w Polsce, wszystko wskazuje jednak na to, że ta epidemia spadła z nieba Platformie. Mogła ona, łamiąc wszelkie standardy, wymienić w połowie kampanii nieudolną kandydatkę, a teraz usiłuje torpedować każde działania, pomoc państwa i przeprowadzenie wyborów. W końcu pojawiły się zręby programu „pozytywnego” platformerskiego kandydata na urząd prezydenta. Okazuje się, że Trzaskowki nie mówi wyłącznie o PiS-ie. Ma też własne postulaty – chce uniemożliwić powstanie Centralnego Portu Komunikacyjnego oraz przekop Mierzei Wiślanej. No tak, po co komu CPK, skoro jest lotnisko w Berlinie, po co komu ożywienie całego regionu przez przekop Mierzei, skoro można postawić...
Kojarzą Państwo horror „Laleczka Chucky”? Jest to niezbyt wysokich lotów film opowiadający o dziecięcej zabawce, która spokojnie leżała sobie na półce w sklepie, aż pewnego dnia wszedł w nią duch mordercy. A wtedy się zaczęła jatka. Jak sami Państwo widzą, typowy, chociaż niepozbawiony specyficznego uroku film klasy „B”. Co robić, gdy okazuje się, że tego typu gnioty idealnie opisują polską scenę polityczną, a zwłaszcza zawieruchę, która rozpętała się po stronie totalnej opozycji w kontekście kolejnych kandydatów na urząd prezydenta?  Najpierw ożyła laleczka Hołownia. Nie ukrywajmy – ten kandydat nie miał innego zadania, niż zmobilizować tych, którzy byli zbyt rozczarowani Platformą, a następnie przekazać ich głosy, w ewentualnej drugiej turze, Kidawie. Pacynka stworzona w...
Sympatyczna, gadająca od rzeczy ciocia została zastąpiona pitbullem. Takie można odnieść wrażenie, słuchając zachwyconych polityków Platformy, zachwalających swojego nowego kandydata, Rafała Trzaskowskiego. Faktycznie, można odnieść wrażenie, że kampania PO nabrała znowu wiatru w żagle. Tylko pytanie, czym jest ten powiew. Okazuje się – czego zresztą po Platformie Obywatelskiej można było się spodziewać – że jest on po prostu czystym hejtem. Trzaskowski rzeczywiście „ruszył z buta” i zaczął przekraczać kolejne granice, robiąc rzeczy, za które w każdym państwie zachodnim dawno musiałby zniknąć z polityki. Idealnym przykładem jest grożenie zwolnieniem z pracy dziennikarzom, którzy ośmielili się zadać mu niewygodne pytania. Oczywiście te pokrzykiwania, pasujące idealnie do realiów...
Ostatnie dni w polskiej polityce to czas prawdziwych cudów. Nagle okazuje się, że wybory są w porządku. Zbieranie podpisów nie morduje ludzi, zniknęły gdzieś śmiercionośne koperty, wszystko idealnie. Wystarczyło wymienić Kidawę na Trzaskowskiego i zamiast plag mamy sielską arkadię. Epidemia zniknęła, wyparowała też sama „prawdziwa prezydent”, jak nazywano Kidawę, wraz ze swoim rodowodem i nową „jakością”, jaką wniosła do polityki. A Trzaskowski, słynny „człowiek- usterka”, który jeszcze jakiś czas temu tłumaczył, że nie ma szans, żeby startował w wyborach prezydenckich, bo na swoim stanowisku ma za dużo pracy i zadań, cudownie wszystkie te problemy rozwiązał i jednak stanie do politycznej rywalizacji. Ale to nie koniec. Na ostatniej demonstracji tzw. przedsiębiorców senator KO sam z...
Słynny rap Andrzeja Dudy w ramach akcji Hot16challenge2 wywołał prawdziwą lawinę najróżniejszych komentarzy, raz głupszych, raz mądrzejszych. Wśród nich znalazła się także wypowiedź autorytetu salonu i PO Jana Hartmana, który stwierdził, że prezydent Andrzej Duda cytuje wersy Talmudu. Co ciekawe, tylko jedna osoba potraktowała to stwierdzenie poważnie. Kandydat na urząd prezydenta – Krzysztof Bosak. „Żart” Hartmana był wyjątkowo durny. Zresztą sam sposób jego sformułowania ewidentnie, że jest to po prostu dowcip. Byłem przekonany, że będzie to tylko kolejna nieudana prowokacja Hartmana, obliczona na to, żeby zaktywizować kilku internetowych wariatów, którzy rzucą się zarówno na autora żartu, jak i na Andrzeja Dudę z antysemickimi wrzaskami. No bo kto inny mógłby być na tyle durny, żeby...
Pewną cechą konstytutywną „Gazety Wyborczej” jest jej absolutny brak poglądów. Każdy może „dla niej robić”, jeśli tylko będzie działał zgodnie z jej nadrzędnym interesem, czyli walczył z PiS. I patrząc na ostatnie wyczyny najważniejszych polityków Konfederacji, ciężko nie odnieść wrażenia, że ich modus operandi jest taki sam.  Szczególnie widowiskowy przykład dał tu Grzegorz Braun, który ruszył demonstrować podczas „protestu przedsiębiorców” pod KPRM. Na manifestacji organizowanej przez byłego członka ruchu Palikota i różne odnogi totalnej opozycji. Na manifestacji, na której znacząca część haseł mogłaby się spokojnie znaleźć na jakimś palikotowym wiecu. I ewidentnie Braun, wraz z resztą swoich kolegów z Konfederacji, czuł się w tym towarzystwie świetnie. Na jednej barykadzie z...
Żeby uderzyć w Kamila Zaradkiewicza, który został wybrany na p.o. prezesa Sądu Najwyższego w miejsce Gersdorf, „Gazeta Wyborcza” posługuje się jego orientacją seksualną. A gwiazda „GW”, Czuchnowski, publicznie organizuje pomoc dla… Stonogi, niebezpiecznego i niezrównoważonego człowieka, znanego z najobrzydliwszych ataków, kłamstw, podejrzanych kontaktów i agresywnych zachowań. To tylko kilka sytuacji z ostatnich dni. Pokazują, do jakiego „arsenału” są gotowi sięgnąć ludzie związani z PO w swojej walce z PiS. Platforma Obywatelska, wraz ze sprzymierzonymi z nią mediami, „autorytetami” i celebrytami, bardzo lubi  epatować swoją europejskością i określać siebie jako element szerszego, postępowego i „oświeconego” frontu Unii Europejskiej. Tymczasem, niezależnie od tego, co myślimy o...
Okazuje się, że niemieckie media są faktycznie, zwłaszcza na tle polskich, niesłychanie nowoczesne. Do tego stopnia, że zrezygnowały już z dziennikarzy na rzecz hologramów. Jak Państwo pewnie widzą, w ten sposób prawnicy wynajęci przez Onet usiłowali bronić kłamstw naczelnego tegoż portalu, stwierdzając, że to nie on, tylko jego symulacja stwierdziła nieprawdę na temat byłego wiceministra sprawiedliwości.  W ten sposób twórczo rozwinięto pewną wypowiedź ze znanego polskiego filmu: „Jeśli złapią cię za rękę, mów, że to nie twoja ręka”. Teraz będzie można stwierdzić: to nie ja, to mój hologram! W ten sposób najbardziej spiskowe teorie okazują się prawdziwe. Kto wie, może to jednak nie Kidawa robi z siebie codziennie głupka na kolejnych konferencjach? Może za te wszystkie wpadki i...
Jeszcze wczoraj – ta mądrzejsza, bardziej wykształcona, reprezentująca „lepszych” Polaków. Kandydatka dla intelektualistów i elity. Dama nowej, europejskiej Polski, która przywróci „normalność”. Dziś – wyśmiewana i pogardzana nawet przez własne zaplecze polityczne. Obiekt drwin. Jej jedynym ratunkiem jest bojkot wyborów, w których nawet sama nie wie, czy chce brać udział. Oto krótka historia Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Farsa nazwana „kampanią Kidawy” rozkręca się i staje się coraz bardziej absurdalna, także dla przeciętnego wyborcy PO. Nic dziwnego, że poparcie dla byłej marszałek Sejmu zdołało spaść wielokrotnie poniżej poparcia dla jej partii. Raz startuje w wyborach, raz je bojkotuje. Albo bojkotuje, ale chce być dalej na liście wyborczej. Zmuszona do wspierania akcji ewidentnie...
Ostatnio możemy obserwować ciekawe zjawisko. Wraz z topniejącym poparciem dla Kidawy następuje coraz większe ogłupienie członków Platformy Obywatelskiej. Najnowszy przykład? Uznali oni, że skoro ich kandydatka w ostatnich sondażach osiąga tylko kilka procent, w związku z tym w samorządach, w których rządzi PO, nie zostaną przeprowadzone wybory. W ten oto sposób deklaratywna walka o demokrację kończy się... próbą uniemożliwienia wyborcom oddania głosu i decydowania o tym, kto rządzi w państwie. Dawno nie było tak ostentacyjnego postulatu odebrania polskim obywatelom ich praw. Przykłady tego typu można mnożyć. Niedawno na portalu Wieści24, którego jedynym celem jest ślepe atakowanie PiS w najobrzydliwszy, godny SokuZBuraka sposób, oraz wychwalanie pod niebiosa PO, zamieszczono artykuł, w...
Platforma wprowadziła własnych wyborców w kompletną konfuzję. Do tego stopnia, że zdezorientowany elektorat PO nie ma nawet świadomości, na kogo powinien zagłosować. To musiało doprowadzić do spektakularnej porażki Kidawy. Klęski, która odbije się na pewno na kondycji i poparciu dla całej PO, na co zresztą liczy reszta opozycji. Kidawa może okazać się pocałunkiem śmierci, którym nowy przewodniczący, Budka, obdarował swoją partię. Ostatni sondaż poparcia kandydatów w wyborach prezydenckich dał kandydatce Platformy Obywatelskiej... 4 procent. Tak spektakularnej klęski polska polityka nie widziała od czasu porażki Komorowskiego. Właściwie jest ona większa niż to, co stało się w 2015 roku. Cokolwiek by mówić o Komorowskim, był on jednak dla Dudy konkurentem, a walka była zażarta. Co zaś do...
Sikorski oświadczył publicznie, że Całun Turyński to średniowieczny falsyfikat. Co ciekawe, nie tak dawno temu z dumą opowiadał, jak udało mu się klęknąć przed, tu cytat z Sikorskiego, tą „najświętszą z relikwii”. Takie wolty światopoglądowe wprawiłyby normalnych ludzi w zdumienie. W świecie Platformy to standard. Bo tam dobrze wiedzą, że raz trzeba powiedzieć jedno, raz drugie, czyli coś odwrotnego.  Raz trzeba udawać przed społeczeństwem bogobojnych katolików, kiedy indziej ubrać się w szatki skrajnego postępowca. W tym schizofrenicznym świecie, gdzie jedyną stałą, przy zmiennych okolicznościach, jest nienawiść do PiS, trzeba było na nowo określić zasady propagandy politycznej. W ten sposób tworzy się coś, co można by było nazwać „strukturą czystej władzy” – nieodwołującą się do...

Pages