Antoni Rybczyński

Gdyby Angela Merkel nie zaangażowała się tak bardzo w sprawę Aleksieja Nawalnego, pewnie nie byłoby dziś całej tej awantury o Nord Stream 2. Nowiczok podany Nawalnemu sprawił, że Berlin ma teraz dobry pretekst, by wycofać się z projektu już i tak de facto martwego, nie narażając się na zarzut, że ulega Amerykanom. Przewiezienie nieprzytomnego Aleksieja Nawalnego z syberyjskiego szpitala do renomowanej berlińskiej kliniki Charite odbyło się tylko dzięki zgodzie Władimira Putina. Pacjent natychmiast uzyskał rangę „gościa kanclerz RFN”. Już na początku Merkel położyła w tej kwestii na szali całą swą polityczną reputację. Nie może więc dziś, gdy okazało się, że opozycjonistę potraktowano zakazanym środkiem bojowym z rodziny nowiczoków, puścić tego płazem Rosji. Na dodatek jest opcja...
To, że Aleksieja Nawalnego otruto, było pewne od początku. Jednak informacja, że wykorzystano do tego nowiczoka, jest w jakimś stopniu niespodzianką. Ktoś, kto podjął decyzję o użyciu tej właśnie trucizny, musiał mieć świadomość, że jeśli wyjdzie to na jaw, reakcja Zachodu będzie bardzo ostra. Aleksiej Nawalny 20 sierpnia poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska. Doszło do awaryjnego lądowania, a Nawalny trafił do szpitala w Omsku w stanie śpiączki. Po dwóch dobach w syberyjskim szpitalu został przewieziony do renomowanej kliniki Charite w Berlinie. Niemieccy lekarze szybko ustalili i poinformowali, że to otrucie. 2 września rząd ogłosił, że to nowiczok. „Der Spiegel” napisał 4 września, że eksperci specjalistycznego laboratorium niemieckiej Bundeswehry wykryli ślady...
Wiele wskazuje na to, że Alaksandr Łukaszenka przetrwał krytyczny moment dla jego rządów i teraz przystąpił do kontrataku. Protesty zaczęły słabnąć, a milicja znów zwiększa brutalność. Reżim w Mińsku czuje wsparcie Rosji, Zachód jest zbyt pasywny, zaś samej opozycji na Białorusi brakuje wyrazistych liderów. Wydaje się, że krytycznym momentem w obecnym kryzysie na Białorusi była niedziela 23 sierpnia. Ogromna manifestacja przeciwników Łukaszenki zakończyła się rozejściem demonstrantów. Dyktator zaś pokazał się z karabinem maszynowym i dał sygnał, że nie odda władzy po dobroci.  Kolejne dni to cykliczne demonstracje, ale też coraz brutalniejsza postawa milicji. Zagrożenia strajkiem generalnym dla reżimu już nie ma. Słabnie też aktywność demonstrantów poza Mińskiem. Gra na czas –...
Alaksandr Łukaszenka nie był i nie jest gwarantem suwerenności Białorusi. Przeciwnie, przez lata wprowadzał ją coraz głębiej w objęcia Rosji. Konflikty Mińska z Moskwą były pozorne, a zwroty Łukaszenki ku Zachodowi oszukańcze. Dziś widać to jak na dłoni. Gdy dyktatorowi w oczy zajrzała utrata władzy, pomocy szuka – rzecz jasna – na Kremlu. W polskiej przestrzeni publicznej nie brakuje głosów, że władza Alaksandra Łukaszenki jest gwarancją suwerenności Białorusi. Zwolennicy takiego poglądu idą dalej: w tej sytuacji należy bronić Łukaszenki lub przynajmniej Polska powinna zachować neutralność wobec prób obalenia jego reżimu. Bo zamiast niego może przyjść ktoś bardziej prorosyjski lub Moskwa dokona interwencji i de facto aneksji Białorusi. Jedna rzecz, że taki pogląd nie bierze pod uwagę...
Tak blisko utraty władzy białoruski dyktator nie był jeszcze nigdy. Protesty ogarnęły cały kraj. Brutalność siłowików tuż po wyborach była benzyną dolaną do ognia. W końcu Białorusią zainteresowała się też UE, ale reżimowi najbardziej grożą masowe strajki. Czy i kiedy nomenklatura odwróci się od Baćki? Ostatnią deską ratunku jest Rosja. „Problemy, które się pojawiły, zostaną wkrótce uregulowane” – poinformował 15 sierpnia Kreml. To fragment komunikatu po telefonicznej rozmowie Alaksandra Łukaszenki z Władimirem Putinem. Białoruski prezydent zadzwonił na Kreml, bo już tylko Rosjanie mogą uratować jego reżim. Dlatego też wypuścił rosyjskich najemników, których 29 lipca zatrzymał, twierdząc, że szykują rewolucję na Białorusi. Chciał zapunktować jako jedyny obrońca białoruskiej...
Dymisja rządu ani nawet przedterminowe wybory do parlamentu nie zaspokoją żądań Libańczyków. Celem jest zmiana systemu rządów. Do niedawna było to niemożliwe z powodu sprzeciwu potężnego Hezbollahu. Eksplozja w porcie w Bejrucie może jednak wysadzić w powietrze także Partię Boga. Tydzień po wybuchu, który zmiótł z powierzchni ziemi część Bejrutu, libańskie ministerstwo zdrowia podało, że liczba ofiar śmiertelnych sięgnęła 171. Ponad 6 tys. zostało rannych. – Koszt strat przekracza 15 mld dolarów – poinformował prezydent Michel Aoun. Eksplozja zniszczyła zapasy zboża i całą infrastrukturę w głównym porcie kraju. I to w chwili, gdy gospodarka Libanu jest na skraju upadku. Od wielu lat zadłużające się państwo teraz może nawet zbankrutować, gdy do skutków pandemii COVID-19 dochodzą...
Już od dłuższego czasu Liban pogrążał się w kryzysie, ale to niewyobrażalna eksplozja w bejruckim porcie może przesądzić o tym, że dawna „Szwajcaria Bliskiego Wschodu” stanie się kolejnym upadłym państwem w tej części świata.   Zginęło ponad 150 osób, tysiące zostało rannych, przeszło ćwierć miliona straciło dach nad głową. Pożar, jaki rozszerzył się po wybuchu na sąsiednie budynki, doszczętnie zdewastował setki domów. Wybuch 4 sierpnia 2020 roku zapisze się w historii – upadłej – „Szwajcarii Bliskiego Wschodu”, jak jeszcze kilka dekad temu zwykło się określać Liban. Huk eksplozji, który władze Bejrutu porównały do atomowego zbombardowania Hiroszimy i Nagasaki, słychać było w odległości setek kilometrów, nawet na Cyprze. Siła wybuchu była większa od 3 kiloton trotylu (energia...
Jeszcze nigdy rosyjska ingerencja w białoruskie wybory nie była tak agresywna i tak mało skrywana. Kreml jest zainteresowany dalszymi rządami Alaksandra Łukaszenki, ale już bardzo osłabionego i uległego Moskwie.   Oczywiście od początku było jasne, że wybory znów wygra Baćka. Znów już w pierwszej turze. Choć gdyby policzyć głosy uczciwie, to by mu wyszło najwyżej 30 proc. Kontrolowana przez Łukaszenkę i wyspecjalizowana – przez ćwierć wieku – w fałszowaniu wyborów machina z pewnością i tym razem wykona zadanie (tekst oddano do druku przed ogłoszeniem oficjalnych wyników – przyp. A.R.). Pytanie, czy ta autorytarna machina poradzi sobie też z falą protestów? Te bowiem są nieuniknione, i to na skalę niewidzianą od wielu lat. Mamy bowiem do czynienia z pierwszym etapem demontażu...
Armenia i Azerbejdżan toczą ze sobą boje od końca lat 80. XX wieku i konflikt ten będzie trwał jeszcze długo. Tym bardziej że jest na rękę Rosji, która na Kaukazie Południowym skutecznie realizuje strategię „divide et impera”. Ostatnia odsłona wojny różni się jednak od wcześniejszych starć.   Starcia graniczne wybuchły 12 lipca – nie ma dowodów, kto zaczął. Przez trzy dni toczyły się ostre walki z użyciem ciężkiej artylerii i dronów. To było największe starcie armeńsko-azerbejdżańskie od przeszło czterech lat. W tzw. wojnie czterodniowej w kwietniu 2016 roku zginęły setki ludzi. Dużo więcej niż teraz. Ale niepokój musi budzić tym razem lokalizacja konfliktu. Nie w spornym Górskim Karabachu, ale na odcinku granicy armeńsko-azerbejdżańskiej niepodlegającym żadnym wątpliwościom....
Od wieków Kreml wmawia Rosjanom, że za wszelkie problemy odpowiada nie dobry car, „batiuszka”, lecz źli bojarzy. Tak było też przez dwie dekady panowania Władimira Putina. Ale w 2020 roku zaczął się nowy etap jego rządów. Koronawirus obnażył go w oczach poddanych, a po narzuceniu nowej konstytucji Putin nie musi i nie chce już zachowywać pozorów. Porzucił piernik, zostawił knut.   Po głosowaniu nad zmianami w konstytucji Putin doskonale wie, że nie ma już powrotu do sytuacji, która panowała przez większość jego rządów. Czyli niewielka, coraz bardziej marginalizowana, realna opozycja – regularnie pałowana na ulicach, zamykana i dyskredytowana. Opozycja koncesjonowana, głównie komuniści i Żyrinowski, czasem mocni w gębie, czasem podbierający partii władzy jakiś region, ale zasadniczo...
W innej sytuacji być może dałoby się przedsięwziąć odpowiednie środki zaradcze. Problem w tym, że ani rząd tego nie uczynił, ani nie dałoby to większych efektów, bo rosyjska gospodarka jest zacofana, zaś Władimir Putin nic przez lata nie zrobił, by ją zmienić.   Były minister finansów uważa, że gospodarka pogrążyła się w stagnacji i rząd musi zainwestować więcej w edukację i służbę zdrowia, aby pobudzić wzrost. Chodzi jego zdaniem o 1 proc. PKB, czyli niemal 20 mld dolarów. Obecny szef Izby Obrachunkowej Aleksiej Kudrin powiedział, że jeśli PKB spadnie w tym roku o 5 proc., jak się oczekuje, to będzie to oznaczało, że w ciągu ostatniej dekady rosyjska gospodarka wzrosła o zaledwie 1 proc. Podczas przemówienia w Moskwie 11 lipca Kudrin podkreślił, że „to jest bardzo mało”. Jego...
Sfałszowane głosowanie zakończyło operację formalnego już ustanowienia w Rosji władzy autorytarnej. Dzięki zmianom w konstytucji Władimir Putin i siłowicy nie będą już musieli zachowywać pozorów demokracji. Putin może rządzić, a właściwie panować niemal do końca życia. Ale jednocześnie ostatecznie stracił poparcie rodaków. Teraz jego władza będzie opierać się tylko na propagandzie i coraz mocniej na nagiej sile. Czwartego lipca w życie weszły poprawki do konstytucji. Dzień wcześniej Putin podpisał odpowiedni dekret w tej sprawie. Zgodnie z oficjalnymi danymi, w „ogólnonarodowym głosowaniu” wprowadzenie zmian do ustawy zasadniczej poparło 77,92 proc. głosujących, przy frekwencji 67,97 proc. Frekwencja wahała się znacznie w ujęciu międzyregionalnym: od ponad 90 proc. w Czeczenii i Tuwie...
Doniesienia, jakoby rosyjski wywiad wojskowy płacił talibom za zabijanie Amerykanów, wywołały polityczną burzę w USA. Niestety, widać od razu, że chodziło o uderzenie w Donalda Trumpa. Niezależnie jednak od tego, czy doniesienia „New York Timesa” są prawdziwe czy nie, pewne jest, że Moskwa chce wejść do Afganistanu w miejsce USA. Publikacje „New York Timesa” i „Washington Post” bardziej przypominają kolejny informacyjny atak na Trumpa niż rzetelne doniesienia na temat bezpieczeństwa USA. Można odnieść wrażenie, że najważniejsze nie są informacje dotyczące samego procederu rzekomego sponsorowania przez GRU zabijania amerykańskich żołnierzy w Afganistanie, ale to, że Trump miał tę wiedzę ignorować. Niezależnie od tego, jak jest naprawdę, teza o zaangażowaniu rosyjskiego wywiadu...
Uczą się zabijać, a niektórzy z nich robią to później w Donbasie. Neonaziści z różnych europejskich krajów szkolą się w obozach rosyjskiej organizacji uznanej przez USA za terrorystyczną. Wszystko przy cichej akceptacji władz Rosji.   Na początku czerwca niemiecki magazyn „Focus” napisał, że niemieccy neonaziści przechodzą paramilitarne szkolenia – wraz z rosyjskimi ultranacjonalistami – w obozie niedaleko Sankt Petersburga. Powołując się na źródła w niemieckich służbach, „Focus” twierdzi, że członkowie młodzieżówki skrajnie prawicowej Partii Narodowo-Demokratycznej (NDP) i członkowie neonazistowskiej organizacji Trzecia Droga szkolą się w obozie kierowanym przez Rosyjski Ruch Imperialny (RIM). O tej organizacji zrobiło się głośno w kwietniu, gdy USA uznały Rosyjski Ruch Imperialny...
Amerykańscy żołnierze i amerykańska broń atomowa to gwarancja pokoju na Starym Kontynencie. Rosja i jej przyjaciele w Europie chcą się pozbyć US Army. Taką politykę prowadzą Niemcy – nawet jeśli oficjalnie mówią coś innego. Między innymi dlatego to Polska staje się najbardziej wiarygodnym sojusznikiem USA w Europie. „Jeżeli tutaj będą wojska amerykańskie, amerykańskie bazy i armia ze swoją infrastrukturą, to cały świat będzie widział wyraźnie, że to nie jest już rosyjska strefa wpływów” – te słowa śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego przytoczył niedawno jego współpracownik, dziś także prezydent Polski, Andrzej Duda. Świętej pamięci Lech Kaczyński był politycznym wizjonerem. To on w 2008 roku w Tbilisi przestrzegał, że po Gruzji następnym celem Rosji może być Ukraina. To on za swej...
Tak źle Rosjanie nie myśleli o Władimirze Putinie od początku jego rządów, czyli od dwóch dekad. Pandemia koronawirusa obnażyła słabości zbudowanego przez niego systemu. Socjologowie twierdzą, że zachodzące w społeczeństwie i jego poglądach na politykę zmiany mają trwały charakter. A to bardzo zła wiadomość dla Kremla. Rosyjskie państwo nie zdaje egzaminu w starciu z koronawirusem w głównej mierze z powodu faktycznej nieobecności Putina. Potwierdzają się ostrzeżenia, że zbudowany system rządów został tak ściśle spersonalizowany – chodzi nawet nie tyle o stanowisko prezydenta, ile o osobę samego Władimira Putina – że w stopniu niebywałym państwo zależy od decyzji jednostki. Tymczasem Putin zawiódł w chwili próby, brakuje jego przywództwa. Przykładem może być wideokonferencja prezydenta...
Epidemia koronawirusa? Kiepska sytuacja gospodarcza? Problem z rosyjskimi dotacjami? To wszystko na pewno ma wpływ na kampanię przed wyborami prezydenckimi na Białorusi. Ale dla Alaksandra Łukaszenki najbardziej niepokojące musi być pojawienie się rywali wywodzących się z nomenklatury. Alaksandr Łukaszenka ma pecha. Jego kolejna kadencja prezydencka kończy się akurat w nieszczęsnym roku 2020, który w historii zapisze się jako rok epidemii COVID-19. Koronawirus, reakcja władz na niego, a właściwie brak reakcji, związany z tym kryzys gospodarczy mają ogromny wpływ na społeczne postawy. Białoruskie społeczeństwo, zwłaszcza jego część nastawiona negatywnie do Łukaszenki, od wielu lat nie było tak aktywne. Rośnie niezadowolenie, zwłaszcza polityką władz w kwestii epidemii koronawirusa....
Stany Zjednoczone wycofują się z kolejnego międzynarodowego porozumienia dotyczącego bezpieczeństwa, które od lat bezkarnie narusza Rosja. Chodzi o Traktat o otwartych przestworzach. Decyzja Donalda Trumpa wywołała niezadowolenie części krajów zachodnich, w tym Niemiec. Jednak większość sojuszników USA w NATO rozumie działanie Amerykanów, choć sami nadal zamierzają przestrzegać tego asymetrycznego traktatu. Decyzja Trumpa sensacją żadną nie jest. Już w ub.r., gdy senat przygotował odpowiedni projekt ustawy, prezydent zapowiedział, że 21 maja 2020 roku przedstawi swoją ostateczną decyzję. Dlaczego USA wycofują się z kolejnego rozbrojeniowego traktatu? Powód ten sam, co chociażby w przypadku INF, a więc agresja rosyjska i łamanie przez Moskwę postanowień Open Skies Treaty (OST)....
Jest problem z Nord Stream 2. Może Rosjanie go dokończą, ale nie będą mogli go wykorzystać w pełni. Do tego Polska szybko zmniejsza zależność od rosyjskiego gazu, a ogłoszenie początku budowy gazociągu Baltic Pipe to ostatni gwóźdź do trumny rosyjskiej dominacji gazowej. I to nie tylko w Polsce.   Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo w wydanym 22 maja komunikacie poinformowało, że w 2019 roku udział gazu skroplonego w imporcie PGNiG wyniósł 23 proc. Aż 23 proc., bo jeszcze w 2016 roku było to tylko 8,4 proc. Jednocześnie udział surowca sprowadzanego z Rosji przez PGNiG spadł z 89 proc. w 2016 roku do 60 proc. w 2019 roku. Trudno o lepsze podsumowanie strategii dywersyfikacji dostaw gazu, konsekwentnie realizowaną przez rządy PiS, pod czujnym okiem Piotra Naimskiego. Polska...
Władimir Putin dał sygnał do powolnego uchylania środków bezpieczeństwa zarządzonych na czas pandemii koronawirusa. Deklaracja padła, gdy Rosja wskoczyła na 2. miejsce na świecie pod względem liczby zakażeń. Jednocześnie ma zadziwiająco niski wskaźnik śmiertelności, dużo niższy niż na Zachodzie. Ale czy rzeczywiście? Niebezpiecznie jest dziś być lekarzem w Rosji. 24 kwietnia, 25 kwietnia, 4 maja – trzy różne miasta, troje lekarzy. Każde wypadło nieszczęśliwie z okna z dużej wysokości. Jeden lekarz wciąż jest w stanie krytycznym. Dwie lekarki nie przeżyły. Co ich łączyło? Głośno mówili o tym, że ich szpitale nie są przygotowane na pandemię koronawirusa i krytycznie komentowali politykę władz. Te zaś ukrywają skalę zachorowań wśród lekarzy czy pielęgniarek, jak też liczbę zgonów z powodu...
Kryzys wywołany pandemią koronawirusa w połączeniu z załamaniem związanym ze spadkiem cen ropy postawił Władimira Putina w bardzo trudnej sytuacji. Nie brakuje wręcz głosów, że to początek końca wieloletniego przywódcy Rosji. Ale Putin może wykorzystać kryzys, wzmocnić autorytarne państwo, rozprawić się z nielojalną częścią elit i spacyfikować najmniej mu przychylne grupy społeczne. Rosja szybko dobiła do światowej czołówki, jeśli chodzi o skalę zakażeń COVID-19 i liczbę ofiar śmiertelnych koronawirusa. Mimo to Władimir Putin nie ogłosił i nie zamierza ogłosić żadnego stanu wyjątkowego, stanu klęski żywiołowej itp. Unika nawet słowa „kwarantanna”. Jedynie przedłuża tzw. dni wolne od pracy. Odpowiedzialnymi za utrzymywanie środków bezpieczeństwa i samoizolacji obywateli uczynił szefów...
To miało być „wiosenne polityczne przyspieszenie”. Po długim okresie stagnacji Putin miał uruchomić nowe inicjatywy społeczne, ale przede wszystkim polityczne. Miał sobie efektownie zapewnić dożywotnie tak naprawdę rządy. Nie wyszło. Trochę na własne życzenie (wojna naftowa), a głównie z powodu koronawirusa z Chin. Co najważniejsze, nie jest to krótkotrwałe przeziębienie „rosyjskiego pacjenta”, lecz nieuleczalna choroba. Jakże optymistycznie zaczynał się ten rok dla Władimira Putina. Najpierw wymienił rząd i błyskawicznie przeprowadził przez machinę legislacyjną zmiany w konstytucji, które pozwalają mu pozostać u władzy co najmniej do 2036 roku. W kwietniu miało to „zatwierdzić” rosyjskie społeczeństwo w głosowaniu. Zaraz potem Putin miał być gospodarzem wspaniałych uroczystości na...
Z każdym dniem Rosja bije rekordy dobowego przyrostu zachorowań na COVID-19. Pandemia paraliżuje Moskwę, ale też zbiera już żniwo w szeregach wojska oraz wśród nafciarzy na dalekiej Syberii. Największe spustoszenie może jednak wywołać w zatłoczonych i zarządzanych w fatalnym sowieckim stylu koloniach karnych, więzieniach, aresztach śledczych. Bestialstwo strażników, bunt więźniów, podpalony tartak, interwencja specnazu, zabici i dziesiątki więźniów w akcie rozpaczy podcinających sobie żyły. Władze brutalnie stłumiły 10 kwietnia zamieszki w kolonii karnej nr 15 w Angarsku (obwód irkucki). To kolonia o zaostrzonym rygorze dla recydywistów – obecnie jest tam grubo ponad tysiąc osadzonych. Krwawe wydarzenia w Angarsku przypomniały o długiej i ponurej tradycji sowieckich, a dziś rosyjskich...
Propagandowa akcja mająca pokazać, że w ciężkich chwilach prędzej dostanie się pomoc od Rosji niż od sojuszników z UE i NATO. Tak najczęściej interpretuje się  „pomoc” Moskwy Włochom w walce z koronawirusem. Ale to tylko część prawdy. Włoska misja to również operacja psychologiczna i wywiadowcza GRU. Dowodzi nią generał, który wcześniej kłamał publicznie, że syryjski sojusznik Moskwy nie użył broni chemicznej. Włochy stały się głównym celem największej operacji specjalnej Rosjan w czasie pandemii COVID-19 dlatego, że właśnie tam doszło do najpotężniejszego kryzysu zdrowotnego, a zarazem jest to kraj należący w UE do najbardziej przychylnych Moskwie. 21 marca Władimir Putin zadzwonił do premiera Giuseppe Contego i zaoferował pomoc. Zaraz potem odbyła się telefoniczna rozmowa...
Epidemia uderzyła w Ukrainę w najmniej odpowiednim dla Wołodymyra Zełenskiego momencie – gdy notowania prezydenta spadały z powodu ekonomicznych problemów i politycznych wpadek. Mrzonką okazały się też marzenia o deoligarchizacji. W sytuacjach kryzysowych – bez pomocy wielkiego biznesu – państwo okazuje się dramatycznie niewydolne. Epidemia COVID-19 obnażyła słabości ukraińskiego państwa, ale też samej Ze-komandy, jak mówi się o rządzącej dziś w Kijowie ekipie Wołodymyra Zełenskiego. Wszak ludzie byłego komika panują nie tylko w administracji prezydenckiej, lecz także w rządzie. Mają większość parlamentarną i władzę w części regionów. W zderzeniu z koronawirusem nie poradzi sobie jednak nawet najlepszy PR. Co gorsza, epidemia wybuchła niemal równocześnie z wymianą rządu w Kijowie i...
Białoruś wybrała własną drogę walki z COVID-19, czyli właściwie tylko reagowanie na przypadki zakażenia, bez działań prewencyjnych. Alaksandr Łukaszenka ciągle publicznie bagatelizuje problem. Zaleca spokój i odrobinę alkoholu, wizyty w saunie i przejażdżkę traktorem w polu. Władze Białorusi bardziej bowiem boją się paniki i załamania gospodarki niż samego koronawirusa.   3 kwietnia rano na Białorusi były 304 wykryte przypadki COVID-19, w tym cztery śmiertelne. Najwięcej w Mińsku. To dane oficjalne. Niewykluczone, że władze usiłują ukryć prawdziwą skalę zachorowań. Nieoficjalnie mówi się już o gwałtownym napływie chorych do szpitali – zdecydowaną większość kwalifikowano jako zapalenie płuc. Najwięcej niepokojących doniesień napływa z Witebska, gdzie – według nieoficjalnych...
Upadła potęga USA i paraliż UE to kolejne punkty operacji dezinformacyjnej. Pekin odwraca uwagę od własnej odpowiedzialności za pandemię, zaś Moskwa chce wykorzystać kryzys do zniesienia sankcji, pogłębienia różnic we wspólnocie zachodniej i skompromitowania instytucji takich jak NATO i UE.   Całujący chińską flagę prezydent Serbii, włoski minister witający na lotnisku rosyjskie samoloty wojskowe. Takie efektowne obrazki cieszą zarówno Moskwę, jak i Pekin. Oto Zachód sam sobie nie radzi, więc dostaje pomoc ze Wschodu. Mniejsza o to, że to żadna pomoc, lecz w 90 proc. komercyjne dostawy. Mniejsza o to, że chińskie testy zakupione przez Czechy i Hiszpanię do niczego się nie nadają, zaś rosyjska misja to wojskowi specjaliści mający za zadanie przede wszystkim zebrać jak najwięcej...
Jak się o czymś nie mówi, to jakby tego nie było. Z takiego założenia wychodzą władze niejednego postsowieckiego państwa. Najważniejsza jest społeczno-polityczna stabilność, więc koronawirusa się lekceważy, a nawet prowadzi taką politykę testów, by statystyki wyglądały dobrze. Tylko czy na dłuższą metę to się opłaci? Patrole uralskich Kozaków pojawiły się w „chińskiej dzielnicy” już na początku lutego. Zatrzymują osoby z objawami podobnymi do tych przy COVID-19 i nakłaniają do pójścia do szpitala oraz rozdają maski na twarz. Rada kozackich atamanów, której formalnym przewodniczącym jest prezydent Rosji, wydała odezwę, aby nie całować ikon i nie dotykać rąk duchownego z powodu zagrożenia koronawirusem. Czyżby Kozacy wykazywali się tu nadgorliwością? Wszak Władimir Putin zapewniał 17...
Straty ekonomiczne spowodowane kryzysem na rynku chińskim (koronawirus) to nie największy dziś problem Rosji. Większym wyzwaniem dla gospodarki jest rozpętana właśnie „wojna naftowa”. Rząd zapewnia, że przetrwa spadki cen ropy, bo odłożył wystarczająco dużo pieniędzy. Tyle że jednocześnie Putin chce zapewnić sobie dożywotnią władzę i obiecał ogromne wydatki socjalne.   Jak na tak ogromny kraj, na dodatek graniczący z Chinami i blisko z nimi współpracujący, Rosja jeszcze w połowie marca mogła pochwalić się całkiem dobrą statystyką, jeśli chodzi o koronawirusa. 12 marca liczba potwierdzonych przypadków wynosiła zaledwie 34. W przytłaczającej większości chodzi o Rosjan, którzy wrócili z zagranicy. Poza tym był Włoch i dwójka obywateli Chin. To oni byli pierwszymi ofiarami koronawirusa...
W 2015 roku fala imigrantów runęła na Europę przez dwie bramy: Turcję i Libię. Dziś zapowiada się powtórka. I wcale nie jest przypadkiem, że na obu tych odcinkach najwięcej do powiedzenia ma Władimir Putin. Przede wszystkim rozgrywając umiejętnie Recepa Tayyipa Erdoǧana. Stosowany przez Rosję mechanizm uruchamiania kolejnych fal imigracji mającej destabilizować Unię Europejską jest dosyć prosty. Jeśli chodzi o Libię, to wystarcza podsycanie wojny domowej, choćby wysyłając najemników na pomoc Haftarowi. Jeśli chodzi o Turcję, to Rosja nakręca spiralę przemocy w Syrii, zmuszając kolejne dziesiątki tysięcy ludzi do ucieczki na północ. Erdoǧan zamknął dla nich granicę, ale i tak ma wciąż u siebie około 3 mln syryjskich uchodźców, więc korzysta z ataków Asada i Rosjan i uderza w UE. Mówiąc...
Porozumienie gazowe, wymiana jeńców, szczyt czwórki normandzkiej – to wszystko z końca ubiegłego roku mogło sugerować przełom w relacjach Rosji z Ukrainą. Ostatnie wydarzenia pokazują jednak, że Kreml nie myśli rezygnować z odzyskania wpływu na Kijów. Dlatego, po sześciu latach, Władimir Putin postanowił powierzyć to zadanie swojemu człowiekowi od zadań specjalnych. Zmasowany atak Rosjan i prorosyjskich separatystów na ukraińskie pozycje w Donbasie, do którego doszło 18 lutego, to ze strony Kremla sygnał, że wznowiony na jesieni 2019 roku proces pokojowy znów został zamrożony. Reakcje Kijowa sugerują, że dla obecnych ukraińskich władz było to kompletne zaskoczenie. To problem dla Wołodymyra Zełenskiego, który z osiągnięcia porozumienia w sprawie Donbasu i zakończenia stanu faktycznej...
Oligarcha miał pomagać prezydentowi Rosji prać brudne pieniądze – to jeden z powodów, dla których administracja USA nałożyła blisko dwa lata temu sankcje na „cara aluminium”. To w zakładach Dieripaski w 2009 roku remontowano rządowego Tu-154, który potem rozbił się pod Smoleńskiem. Wszystko zaczęło się 6 kwietnia 2018 roku, gdy resort skarbu USA nałożył na 24 rosyjskich oligarchów i urzędników sankcje, co było reakcją na aneksję Krymu przez Rosję w 2014 roku oraz rosyjskie próby ingerowania w amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 roku. Sankcje najmocniej uderzyły w Olega Dieripaskę i jego firmy: UC Rusal, En+, EuroSibEnergo i grupę GAZ. Najważniejsze spółki oligarchy są notowane na europejskich i azjatyckich giełdach. Jako że amerykańscy inwestorzy musieli wyprzedawać te akcje,...
Epidemia koronawirusa z Wuhan obnażyła słabość chińskiego reżimu: monopartyjnego, komunistycznego, totalitarnego. Po raz kolejny jak na dłoni widać wszystkie wady „czerwonego systemu”. Niezależnie od tego, czy jest to zacofany Związek Sowiecki, czy okrzyknięte przez wielu – także w Polsce – mocarstwem równym Ameryce – Chiny.   Autorytarny system polityczny Chińskiej Republiki Ludowej przyczynił się do tego, że lokalna epidemia stała się kryzysem na skalę światową. Jak w typowym komunistycznym systemie, udawano, że nic się nie stało. Niżsi rangą urzędnicy bali się alarmować swoich przełożonych. Epidemia niweczy wysiłki przewodniczącego Xi Jinpinga, aby przedstawić Chiny jako mocarstwo wkraczające w nową erę dobrobytu i potęgi. Kilka miesięcy temu 1,4 mld Chińczyków oglądało...
Prezydentowi Białorusi kurczy się pole manewru. Bez rosyjskiej kroplówki gospodarka się zawali. Kreml o tym wie i za tanie węglowodory chce powoli anektować sąsiada. Łukaszenka się opiera, a jedynym argumentem jest zbliżenie z Zachodem. Oficjalnie Białoruś jest najbliższym sojusznikiem Rosji. Nie tylko partnerem w Szanghajskiej Organizacji Współpracy i Euroazjatyckiej Wspólnocie Gospodarczej, lecz także częścią Państwa Związkowego, luźnej konfederacji, która docelowo ma posiadać federacyjną strukturę ze wspólną głową państwa, parlamentem, hymnem, konstytucją, armią, obywatelstwem i walutą. Od lat Mińsk zarabiał krocie na eksporcie do UE produktów wytwarzanych w dwóch białoruskich rafineriach (Nowopołock, Mozyrz) z taniej ropy sprowadzanej z Rosji. Budżet państwa zyskiwał, bo surowiec...
Po trzech latach negocjacji prezydent Stanów Zjednoczonych przedstawił plan pokojowy dla Izraela i Palestyny. Tak naprawdę różni się on od poprzednich tylko tym, że zawiera szczegółową mapę. Bo szans na realizację ma niewiele.  Wizja prezydenta USA spełnia wiele żądań Izraela i wszystkie premiera Benjamina Netanyahu. Plan Trumpa nie przyniesie pokoju między Izraelem a Palestyną, ale zapewne zagwarantuje dalsze rządy Netanyahu. Donald Trump wzywa do utworzenia dwóch oddzielnych państw: Izraela i Palestyny. Sama możliwość istnienia dwóch suwerennych państw to niewątpliwie krok naprzód w procesie pokojowym. Jednak szczegóły tego planu już na samym początku każą zakładać, że pokoju nie będzie. Chyba że zostanie on narzucony siłą przez jedną ze stron, czyli Izrael wspierany przez USA...
To nie było upamiętnienie Holokaustu i to nie ocalali Żydzi byli głównymi gośćmi. To była czysto polityczna impreza. Oczywiście numerem jeden miał być Władimir Putin, zaś motywem przewodnim zasługi Armii Czerwonej i Związku Sowieckiego. Dobrze, że prezydent Polski nie brał udziału w tym momentami żenującym widowisku. Od początku było wiadomo, że uroczystości będą przebiegały pod dyktando rosyjskie. Wszak obchody 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau organizowane były w Jerozolimie przez należącą do rosyjskiego oligarchy Wiaczesława Mosze Kantora Fundację Światowego Forum Holokaustu, we współpracy z Instytutem Yad Vashem i pod patronatem prezydenta Izraela Reuwena Riwlina. Na forum przybyło 45 szefów państw i rządów z całego świata. Kantor...
Władimir Putin uznał, że bardziej opłaci mu się polityka filosemicka niż rozpowszechniony w rosyjskich elitach, a tym bardziej społeczeństwie, antysemityzm. Budowane od lat dobre relacje z wpływowymi środowiskami żydowskimi przydają się w kampanii ataków na Zachód, a szczególnie teraz na Polskę. Świadczy o tym postać Wiaczesława Mosze Kantora. Zaplanowane na 23 stycznia w Jerozolimie uroczystości związane z rocznicą wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz organizują wspólnie Instytut Yad Vashem i Fundacja World Holokaust Forum. Jej szefem jest niejaki Wiaczesław Mosze Kantor, zresztą zasiadający także we władzach Yad Vashem. Ten fakt mówi wszystko, jeśli chodzi o zamieszanie z udziałem w tych uroczystościach prezydenta Polski. Można zakładać z dużym prawdopodobieństwem, że...
Od dawna Władimir Putin tak dużo nie powiedział na temat przyszłości rosyjskiego państwa. Chyba aż za dużo, bo tak naprawdę wciąż nie wiadomo, czy prezydent zamierza odejść na emeryturę, czy może szuka systemu, w którym będzie bezpieczny i zachowa wpływ na swego następcę. Władimir Putin jest typowym wschodnim władcą, który lubi trzymać przyjaciół i wrogów w niepewności i podejmować zaskakujące decyzje. Tak było 15 stycznia, gdy wykorzystał doroczne orędzie do połączonych izb parlamentu, by ogłosić głęboką zmianę konstytucji, a chwilę potem pozbawił funkcji premiera swego wieloletniego lojalistę Dmitrija Miedwiediewa. Tak dużo nie działo się w rosyjskiej polityce wewnętrznej od początku obecnej kadencji Putina.   Wymiana zderzaka Po ośmiu latach kierowania rządem Dmitrij...
Kreml w hybrydowej wojnie z Zachodem sięgnął po zarzut antysemityzmu. Głównym celem ataków jest Polska. Taka kampania nie byłaby możliwa bez poważnych wpływów rosyjskich w Izraelu i w światowej społeczności żydowskiej. Ich symbolem jest przyjaźń Netanyahu z Putinem oraz działalność szefa Europejskiego Kongresu Żydowskiego, rosyjskiego oligarchy Wiaczesława Kantora. Skuteczna polityka Polski w obszarze bezpieczeństwa, przede wszystkim militarnego i energetycznego, coraz mocniejszy sojusz z USA, rosnąca rola w NATO i ugruntowana pozycja w UE wzbudziły niepokój w Moskwie. Polska aktywność ogranicza agresywne zapędy Rosji, gdzie zaczęto mówić wręcz o budowie przez Warszawę „kordonu sanitarnego”. Chodzi o inicjatywę Międzymorza mającą amerykańskie wsparcie. Jeśli jeszcze kilka lat temu...
Rosyjska ofensywa historyczna, której pierwszym celem stała się Polska, ściśle wiąże się z polityką Kremla. I bardziej chodzi o sprawy krajowe niż zagraniczne. Tradycyjnie już gdy pojawiają się poważne wewnętrzne problemy, Władimir Putin próbuje odwrócić od nich uwagę Rosjan. „Polityka historyczna ma być jednym z narzędzi legitymizacji autorytarnego reżimu. Nabiera ona szczególnego znaczenia w momentach, gdy słabnie oddziaływanie innych czynników legitymizacji: ekonomicznych, politycznych, społecznych i międzynarodowych” – czytamy w analizie Ośrodka Studiów Wschodnich pt. „Mocarstwowy mit wojny we współczesnej polityce zagranicznej Kremla”. To tłumaczy ostatnie brutalne ataki na Polskę, ale też inne kraje Zachodu. Na arenie międzynarodowej Rosja nie ma ostatnio czym się pochwalić....
To miał być kolejny etap wcielania w życie paktu Ribbentrop–Mołotow, a dokładniej jego tajnego protokołu o podziale stref. Józef Stalin był przekonany, że weźmie Finlandię tak jak wcześniej Polskę i kraje bałtyckie. Tymczasem Armia Czerwona męczyła się z wielokrotnie słabszym przeciwnikiem aż 105 dni. Ostatecznie wygrała, ale Finlandia nie stała się kolejną sowiecką republiką. W czerwcu 1939 roku, a więc jeszcze przed paktem z III Rzeszą, Stalin polecił opracować plan inwazji na Finlandię. W spotkaniu uczestniczył fiński komunista Otto Kuusinen, który uciekł do Rosji po przegranej wojnie domowej w 1918 roku. To on miał potem stanąć na czele „rządu” czerwonej Finlandii, który zalegalizuje inwazję, a potem poprosi o włączenie kraju do Związku Sowieckiego. W sierpniu 1939 roku przy...
Zwiększona aktywność rosyjskich służb specjalnych w Europie i USA trwa już od 2014 roku. Dopiero jednak od zamachu na Skripala zachodnie służby poważniej zajęły się tym problemem. Efekt? Zdemaskowanie wielu agentów wywiadu wojskowego Rosji, ujawnienie prób zabójstw, generalnie seria wpadek rosyjskich szpiegów. Tak złej passy jak tej jesieni rosyjski wywiad nie miał od dawna. Niewątpliwie największe polityczne konsekwencje może mieć sprawa zabójstwa Zelimchana Changoszwilego. Tego uchodźcę z Gruzji, czeczeńskiego weterana wojen z Rosjanami na Kaukazie, zastrzelono 23 sierpnia w Berlinie. Zabójcę Rosjanina schwytano błyskawicznie, od początku wiele wskazywało na robotę rosyjskich służb. Śledztwo to najwyraźniej potwierdziło, bo 4 grudnia niemieckie władze publicznie poinformowały o swych...
Choć Macron wieszczy „śmierć mózgu”, w Londynie okazało się, że 70-letni pacjent ma się bardzo dobrze. Szczyt rozwiał wiele obaw, wszak poprzedzające go tygodnie pełne były publicznych sporów w łonie NATO. Niektóre wydają się ostatecznie zakończone, w innych trzeba jeszcze ogólnikowe deklaracje zamienić w szczegółowe działania. „NATO to 29 różnych krajów po obu stronach Atlantyku, z różną historią, różną geografią i różnymi politycznymi partiami u władzy. Więc i są między nami różnice” – tak problemy, jakie pojawiły się w Sojuszu przed londyńskim szczytem, skomentował jego sekretarz generalny Jens Stoltenberg. Najważniejsze, że daje się te różnice przezwyciężać lub przynajmniej wyciszać z korzyścią dla NATO. Tak było też w Londynie. Wielu ekspertów i publicystów, zwłaszcza z paru...
Rosyjskie media i politycy uwielbiają potępiać „zgniły Zachód” i wszelkie jego grzechy. Choćby strzelaniny w szkołach – ten problem dotyczy zwłaszcza Stanów Zjednoczonych. Tymczasem w samej Rosji władze nie potrafią poradzić sobie z narastającym problemem przemocy wśród uczniów. Tym razem do tragedii doszło na Dalekim Wschodzie. Dwie ofiary śmiertelne, trzy osoby ranne – to tragiczny bilans strzelaniny, do której doszło 14 listopada w Amurskim Koledżu Budownictwa i Gospodarki Komunalno-Mieszkaniowej w stolicy regionu Błagowieszczeńsku. Znów skończyło się samobójstwem napastnika, znów okazało się, że dorośli nie zauważyli narastającego problemu i znów w rezultacie będzie parę lokalnych dymisji. Tymczasem problem narasta, a władze nic z tym nie robią – zresztą same się do tego...
Iran ogarnęła niespotykana od dawna fala protestów antyrządowych. O skali zagrożenia dla rządzących świadczy fakt, że podjęli oni decyzję o wyłączeniu internetu w całym kraju. Potwierdza się też, że jeśli ajatollahów coś może zgubić, to nie fałszowane wybory czy zagraniczne wojenne awantury, lecz brak pieniędzy w kieszeniach najbiedniejszej i zarazem najliczniejszej części społeczeństwa. Plan zmian w polityce paliwowej został przygotowany w Najwyższej Radzie Koordynacji Gospodarczej, która złożona jest z prezydenta Hasana Rowhaniego, zwierzchnika sądownictwa Ebrahima Raisiego oraz przewodniczącego parlamentu Alego Laridżaniego. Ten tercet zdecydował, że prywatne samochody będą mogły zatankować po „normalnej” cenie najwyżej 60 litrów paliwa miesięcznie, zaś cena benzyny wzrośnie o 50...

Pages