Wojciech Mucha

Obywatele dotąd mniej aktywni poczuli się – także dzięki 500 plus – dumni i godni. Dostrzegli, że po raz pierwszy w demokratycznym państwie prawa III RP spełniono większość złożonych im obietnic. Ci ludzie poszli w 2019 roku do wyborów, bo postanowili pilnować swoich interesów. To samo stało się i teraz – wskazuje profesor Tomasz Żukowski, politolog i socjolog. Rozmawia Wojciech Mucha „Polska podzielona” – mówią komentatorzy po pierwszej turze wyborów. Panie profesorze – podzielona jak zawsze czy podzielona jak nigdy? Historia przez wiele lat równocześnie dzieliła nas i łączyła. Podobnie jest i dziś. Prawie wszyscy – po obu stronach politycznych barykad – czujemy się dumnymi Polakami, znamy naszych władców (najlepiej tych z banknotów), kibicujemy biało-czerwonym (choć jedni chętniej...
Po pierwszej turze wyborów, gdy okazało się, że zaufanie Polaków do Andrzeja Dudy jest w skali kraju większe niż w tak zwanej „warszawce”, powróciła do łask zgrana melodia o tym, że na kandydata PiS głosowali głównie ludzie niewykształceni, mieszkańcy małych miast, osoby ubogie i roszczeniowe, a nawet patologia. O tym, że to nieprawda, możecie się Państwo przekonać nie tylko z lektury wywiadu z prof. Tomaszem Żukowskim, ale także rozglądając się wokół. Warto jednak pochylić się nad słowami „salonów”. Dlaczego na przykład prezes PZPN Zbigniew Boniek, b. premier Leszek Miller albo mający raptem sześć klas podstawówki piłkarz Wojciech Kowalczyk czy inni „inteligenci” z taką lubością obrażają Polaków? Przecież poza wszystkim wiedzą, że to będzie miało przeciwny skutek, że tylko zdenerwują...
Niezależnie od wyniku pierwszej tury wyborów prezydenckich pewne jest jedno – w ostatnim czasie kluby „Gazety Polskiej” po raz kolejny pokazały, że zależy im na polskich sprawach wszędzie, niezależnie od tego, gdzie się one toczą. Także za oceanem. Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Białym Domu, choć planowana wcześniej, została ogłoszona tydzień przed tym, jak Donald Trump podjął go w Waszyngtonie. Czas był wyjątkowy – pandemia koronawirusa i związane z nią obostrzenia, trwające wciąż w USA protesty i zamieszki po zabójstwie George’a Floyda (które przeradzają się w lewacką rewoltę) i wreszcie – przygotowania do wyborów w Polsce. Nic z tych rzeczy nie przeszkodziło, a wręcz przeciwnie – wszystko to zmobilizowało przedstawicieli klubów „GP” z USA, by zamanifestować pod Białym Domem...
Piszę ten tekst w chwili, gdy trwa cisza wyborcza. Jest sobotni wieczór i teoretycznie emocje powinny być choć na chwilę wyciszone. Niestety, jak napisał przed chwilą na Twitterze minister Maciej Wąsik: „Policja zatrzymała w Wałbrzychu dwóch strażników miejskich. Nieumundurowani strażnicy zrywali plakaty i banery Andrzeja Dudy. W ich nieoznakowanym pojeździe znaleziono ok. 30 zerwanych banerów. Zeznali, że robili to na polecenie przełożonych”. Szokujące? Cóż, tylko trochę.  Poziom agresji, z jakim mamy do czynienia w ostatnich tygodniach ze strony tzw. totalnej opozycji, jest niewyobrażalny. Widać to po zachowaniach posłów – od Sławomira Nitrasa wyrywającego trąbkę przeciwnikowi Rafała Trzaskowskiego przez posłankę Agnieszkę Pomaskę, która chciała wyrwać kable z głośnika...
Facet musi być twardy, nie jak baba jakaś albo, wiecie Państwo – miękiszon. Czy inny płaczek albo beksa. Musi być jak Chuck Norris – nie je miodu, tylko żuje pszczoły. Problemy padają przed nim, nim je napotka. W ogóle to nie ma żadnych problemów, tylko wyzwania (tak uczą w korporacjach). A wyzwania – cyk – na klatę. Tyle tylko, że to wcale nie jest prawda, a na pewno nie cała. Bo mężczyźni we wszystkich statystykach dotyczących zdrowia psychicznego wypadają blado. Stanowią największy odsetek samobójców, że o nałogach nie wspomnę. Ucieczką jest więc kreska, butelka lub tabletka. Jak jednak zmusić „twardzieli” do szukania pomocy? Jak mogą ją znaleźć w świecie, w którym męskie kłopoty to tabu, ewentualnie błahostki załatwiane prozakiem, wiagrą lub kieliszkiem wódki z kolegami? Ano...
Im bliżej do wyborów prezydenckich, tym wyższa gorączka dopada miłośników liberalnej demokracji. Gorączka ta po raz kolejny udziela się także opozycyjnym mediom, które oprócz produkowania własnych treści biczują nas zachodnimi echami – od Reutersa, po „Guardiana” i „New York Times”. To sytuacja poza standardami, jednak w Polsce mająca długą tradycję. Figura „zachodnich mediów” jest znana nie od dziś. Część Czytelników zapewne pamięta Bronisława Komorowskiego, który po ujawnieniu „taśm Beger” wymachiwał w Sejmie wydrukami, z których wynikało, że o sprawie pisały nawet jamajskie gazety. Sprawa była tak absurdalna, że przez jakiś czas do późniejszego prezydenta przylgnął przydomek „Bronisław – Jamajka”. Bić Polaka obcą gazetą Ale mechanizm glanowania Polaków tym, co akurat na nasz...
Im bliżej do wyborów prezydenckich, tym wyższa gorączka dopada miłośników liberalnej demokracji. Gorączka ta po raz kolejny udziela się także opozycyjnym mediom, które oprócz produkowania własnych treści biczują nas zachodnimi echami – od Reutersa, po „Guardiana” i „New York Times”. To sytuacja poza standardami, jednak w Polsce mająca długą tradycję. Figura „zachodnich mediów” jest znana nie od dziś. Część Czytelników zapewne pamięta Bronisława Komorowskiego, który po ujawnieniu „taśm Beger” wymachiwał w Sejmie wydrukami, z których wynikało, że o sprawie pisały nawet jamajskie gazety. Sprawa była tak absurdalna, że przez jakiś czas do późniejszego prezydenta przylgnął przydomek „Bronisław – Jamajka”. Bić Polaka obcą gazetą Ale mechanizm glanowania Polaków tym, co akurat na nasz...
Przypatrywałem się prezydentowi Andrzejowi Dudzie podczas spotkania z wyborcami. Widać, że to co robi, wynika z misji. Jest prawdziwym wojownikiem, czuje audytorium oraz jest wiarygodny i utożsamia się z naszymi chrześcijańskimi korzeniami – mówi WOJCIECH BARTNIK, polski bokser i trener bokserski, brązowy medalista Igrzysk w Barcelonie (1992 rok) i polityk samorządowy. Z Wojciechem Bartnikiem rozmawiają Jacek Liziniewicz i Wojciech Mucha Przejrzeliśmy Pana konto na Twitterze. Jakiś czas temu udostępnił Pan grafikę z Janem Olszewskim, Kornelem Morawieckim i Lechem Kaczyńskim z podpisem, że „Musimy dokończyć ich dzieło”. Boi się Pan, że te wybory mogą to dzieło zatrzymać? Ja z natury jestem optymistą. Gdyby tak nie było, to w sporcie nie osiągnąłbym tyle, ile osiągnąłem. Dlatego wierzę...
Przypatrywałem się prezydentowi Andrzejowi Dudzie podczas spotkania z wyborcami. Widać, że to co robi, wynika z misji. Jest prawdziwym wojownikiem, czuje audytorium oraz jest wiarygodny i utożsamia się z naszymi chrześcijańskimi korzeniami – mówi WOJCIECH BARTNIK, polski bokser i trener bokserski, brązowy medalista Igrzysk w Barcelonie (1992 rok) i polityk samorządowy. Z Wojciechem Bartnikiem rozmawiają Jacek Liziniewicz i Wojciech Mucha Przejrzeliśmy Pana konto na Twitterze. Jakiś czas temu udostępnił Pan grafikę z Janem Olszewskim, Kornelem Morawieckim i Lechem Kaczyńskim z podpisem, że „Musimy dokończyć ich dzieło”. Boi się Pan, że te wybory mogą to dzieło zatrzymać? Ja z natury jestem optymistą. Gdyby tak nie było, to w sporcie nie osiągnąłbym tyle, ile osiągnąłem. Dlatego wierzę...
Ukazała się kolejna książka, której autor przypisuje narodowi polskiemu nie tylko udział, lecz także kluczową rolę w zagładzie Żydów. To książka „Na Posterunku. Udział Polskiej Policji Granatowej i Kryminalnej w Zagładzie Żydów” autorstwa Jana Grabowskiego. Kontrowersyjny historyk po raz kolejny udowadnia, że nie tylko nie zależy mu na prawdzie historycznej, ale idąc śladem Jana Tomasza Grossa, z antypolonizmu uczynił sobie sposób na życie. Jak czytamy w zapowiedzi: „Polscy policjanci często mordowali Żydów na własną rękę, wykazując się przy tym ogromną inicjatywą”. Grabowski nie bez powodu stosuje tu określenie „polscy policjanci”. Liczy zapewne, że mało wyrobiony, nieznający realiów niemieckiej okupacji czytelnik (szczególnie z Zachodu) dojdzie do wniosku, że istniała w czasie II...
To było niezwykłe spotkanie z prezydentem, premierem, prezesem Jarosławem Kaczyńskim i szeregiem znakomitych gości. Bo choć XV Zjazd Klubów „Gazety Polskiej” 2020 odbył się w trybie online, nie przeszkodziło to po raz kolejny udowodnić, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. – To kolejny sukces naszego środowiska – mówi Ryszard Kapuściński, szef klubów. Zjazd miał niecodzienną formę, ale i najwyższy priorytet. Nie jest tajemnicą, że nasi klubowicze bardzo liczyli na spotkanie – pandemia koronawirusa pokrzyżowała nam plany i w marcu nie doszło do „Wielkiego Wyjazdu na Węgry”. Wprowadzone dosłownie w dzień wyjazdu obostrzenia sprawiły, że nie dane nam było pooddychać węgierską wiosną. Niepewna sytuacja sprawiła także, że nie udało się zorganizować tradycyjnego Zjazdu w większym gronie....
Czy czujecie się Państwo uprzywilejowani z powodu koloru swojej skóry? Nie? Nie szkodzi. Niebawem i Wam przyjdzie się zapewne dowiedzieć, że Wasz kolor skóry odpowiada nie tylko za sytuację w USA, lecz także za całe zło współczesnego świata. Nadchodzi rewolucja kulturowa, która ma zmieść „świat białego człowieka”. Wraz z zamieszkami, do jakich dochodzi w USA i Europie Zachodniej po zabójstwie czarnoskórego przestępcy George’a Floyda, na świecie coraz głośniej mówi się o rzekomym „uprzywilejowaniu białych”, które ma być powodem podziałów społecznych, trudnej sytuacji mniejszości (w tym czarnoskórej) oraz szeregu innych patologicznych sytuacji, a w efekcie wszystkiego, co śledzimy z niedowierzaniem w mediach od blisko miesiąca. Przypadek Floyda został wyciągnięty na sztandary, a sam...
Czy czujecie się Państwo uprzywilejowani z powodu koloru swojej skóry? Nie? Nie szkodzi. Niebawem i Wam przyjdzie się zapewne dowiedzieć, że Wasz kolor skóry odpowiada nie tylko za sytuację w USA, lecz także za całe zło współczesnego świata. Nadchodzi rewolucja kulturowa, która ma zmieść „świat białego człowieka”. Wraz z zamieszkami, do jakich dochodzi w USA i Europie Zachodniej po zabójstwie czarnoskórego przestępcy George’a Floyda, na świecie coraz głośniej mówi się o rzekomym „uprzywilejowaniu białych”, które ma być powodem podziałów społecznych, trudnej sytuacji mniejszości (w tym czarnoskórej) oraz szeregu innych patologicznych sytuacji, a w efekcie wszystkiego, co śledzimy z niedowierzaniem w mediach od blisko miesiąca. Przypadek Floyda został wyciągnięty na sztandary, a sam...
Są radykalni, dobrze zorganizowani i trudni do zidentyfikowania. I choć na sztandarach mają wypisana walkę z faszyzmem, to traktują to pojęcie jak worek, do którego wrzucić można dosłownie wszystko. I wszystkich.  Kiedy kilkanaście dni temu w Minneapolis biały policjant doprowadził do śmierci czarnoskórego przestępcy George’a Lloyda, na ulice miast USA wyszły tłumy słusznie oburzonych Amerykanów. Ale oprócz pokojowych protestów część miast stanęła w ogniu, niszczono, palono i grabiono. Wśród prowodyrów i uczestników zamieszek władze USA wskazały osoby identyfikujące się z Anitfą, a Donald Trump zapowiedział, że zamierza uznać ten skrajnie lewicowy ruch za „rodzimą organizację terrorystyczną”. Jednocześnie śledczy wskazywali, że Antifa jest złożona nie tylko z radykalnie...
Sporo narzekałem na przekaz wyborczy prezydenta Andrzeja Dudy. Gadać by można, ale miejsca mało. Ogólnie chodziło mi o to, że nie ma wizji, że jakiś niemrawy, że nie ma odpowiedzi na pytanie „po co ta druga kadencja”. Doszły do tego wpadki (jak ta z rapowaniem) i wrażenie ogólnego wypalenia. Nie byłem w tym sądzie odosobniony, podobne głosy dochodziły do mnie i od Czytelników, i od obserwatorów sceny politycznej. Było czym się martwić, tym bardziej że zmiana kandydata w Platformie poskutkowała pewnym wzmożeniem „po tamtej stronie”. Na szczęście to, co zobaczyłem w ostatnią sobotę (a zarazem pierwszą sobotę oficjalnej kampanii) trochę mnie uspokoiło. W Stalowej Woli zobaczyliśmy wreszcie Andrzeja Dudę sprzed pięciu lat – pełnego energii, emocji, skoncentrowanego na ludziach i ich...
Nie ma chyba bardziej irytującej formuły w publicystyce niż ta, gdy autor zaczyna swój tekst od „jak kiedyś pisałem”. Zazwyczaj następują po tym przechwałki, że ten czy ów kiedyś o czymś grzmiał, ale go nie posłuchano, a przecież miał rację. Takie „a nie mówiłem?” podszyte (często gorzkim) samozadowoleniem. Co jednak zrobić, kiedy to prawda?  Tak, ten przydługi wstęp jest tylko po to, bym ja nie zaczął niniejszego felietonu od „a nie mówiłem?”. A mówiłem. W maju 2018 roku pisałem na łamach „GP”, że rząd przesypia obchody stulecia niepodległości i że próżno szukać jakichkolwiek trwałych upamiętnień tej wyjątkowej rocznicy. Potem były obchody, wręczono medale, poczta wypuściła znaczki, było trochę zamieszania, pod „stulecie” podpinano cykliczne imprezy i robiono dobrą minę do złej...
Dyskusja wokół filmu Sylwestra Latkowskiego „Nic się nie stało” jest ciekawsza niż sam film. Sam nie wiem, czy to dobrze czy źle. Źle, bo wskazuje na to, że w filmie pokazującym kulisy pedofilskiego układu w Sopocie poza kilkoma oczywistymi sugestiami „czegoś” jednak zabrakło.  Zamiast insynuacji i gry zdjęciami ludzi ze świecznika nie było wyłożenia kawy na ławę – nazwisk, dowodów, wskazania winnych dramatycznej sytuacji, o której, jak przekonuje reżyser, „wszyscy wiedzieli”. Przynajmniej ci wszyscy, którzy kręcili się wokół klubu „Zatoka Sztuki” w Sopocie, gdzie stręczono nastoletnie dziewczynki bogatym zwyrolom. Dlatego to, co rozpętało się po samym filmie, zasługuje na osobny komentarz. Bo choć sam Latkowski sprawia wrażenie człowieka nieco chaotycznego, który ma problem nie...
Decyzja o wystawieniu Rafała Trzaskowskiego jako kandydata w wyborach prezydenckich jest dobrą okazją, by przyjrzeć się dotychczasowym dokonaniom prezydenta stolicy. Na przykładzie Warszawy można wyobrazić sobie bowiem, jak wyglądałaby Polska po przejęciu władzy przez dzisiejszą opozycję. Na początku warto cofnąć się w czasie do okresu przed tym, zanim Trzaskowski wygrał z Patrykiem Jakim. W Warszawie nietrudno spotkać się z opinią, że dzisiejszemu prezydentowi miasta „pierwszy front” polityki nigdy się nie marzył. To typ bon vivanta, bywalec knajp i wernisaży. Jeszcze jako europoseł, a później minister cyfryzacji za rządów PO-PSL widywany był w modnych warszawskich lokalach w towarzystwie celebrytów i aktorów – m.in. Michała Żebrowskiego czy Łukasza Bromskiego. Nic w tym złego, jednak...
„Niektórzy raperzy, mówią, mają serca pełne złości. Jak, skoro teksty mają pisane przez obcych?” – te słowa Ice Cube’a, legendy amerykańskiego hip-hopu, przypomniały mi się wraz z rozwojem nad Wisłą internetowej akcji „Hot16challenge2”.  Ten tekst miał być zupełnie inny. Na początku chciałem opowiadać, czym jest hip-hop, o co chodzi w akcji zwanej „hot16challenge2”. To wszystko opisał już za mnie Piotr Lisiewicz, który w zamieszczonym na portalu niezależna.pl tekście „Czas na gangsta rap Michnika i Kiszczakowej z fristaljem Bolka” wytłumaczył, o co chodzi. Zatem napiszę Państwu o osobistej przykrości, jaka spotkała mnie przy okazji „challenge’u”. Jest ona niestety częścią szerszego zjawiska.  Wiecznie żywy Maybach Rydzyka Jak wielu mi podobnych chłopaków z osiedli, lata...
Tuż przed oddaniem do druku niniejszego numeru „GP” przeczytałem, że piosenka Kazika Staszewskiego „Twój ból jest lepszy niż mój” wygrała sobotnie notowanie na słynnej „Liście Przebojów” Programu Trzeciego. W utworze Kazik zwracając się do Jarosława Kaczyńskiego, ma żal, że prezes PiS udał się na cmentarz w czasie pandemii, kiedy Polacy mieli to utrudnione. Kazik ma pretensje, bo jego zdaniem Kaczyński postawił się ponad innymi ludźmi.  W sobotę piosenka zadebiutowała na pierwszym miejscu „Listy Przebojów” Programu Trzeciego, by po jakimś czasie zniknąć, wraz z całym notowaniem. Tak, wyrzucili listę w kosmos z powodów politycznych. To oczywisty skandal, a osoba odpowiedzialna za tę decyzję powinna ponieść konsekwencje. Bo choć to pewne, że na „Twój ból…” głosowali w dużej mierze...
Palące się na czerwono nagłówki z informacjami nieistotnej treści, wyssane z palca „newsy” i próba kneblowania krytyki na swój temat. Portal Onet.pl w ostatnich tygodniach po raz kolejny udowodnił, że nie jest jedynie serwisem informacyjnym, lecz siłą polityczną, która do swojego sztandarowego hasła „wybieramy prawdę” podchodzi w sposób dość ambiwalentny. Ten tekst to dość skomplikowana sprawa. Nie dlatego, że temat jest szczególnie trudny. Jaki jest koń, każdy widzi – sposób, w jaki funkcjonują w Polsce media koncernu Ringier Axel Springer Polska (RASP), a w szczególności portal Onet.pl, jest oczywisty dla każdego, kto potrafi czytać ze zrozumieniem. Problemem jest, że niemiecko-szwajcarski moloch medialny jest na krytykę szczególnie wyczulony. A sposób, w jaki reaguje, nieraz...
Palące się na czerwono nagłówki z informacjami nieistotnej treści, wyssane z palca „newsy” i próba kneblowania krytyki na swój temat. Portal Onet.pl w ostatnich tygodniach po raz kolejny udowodnił, że nie jest jedynie serwisem informacyjnym, lecz siłą polityczną, która do swojego sztandarowego hasła „wybieramy prawdę” podchodzi w sposób dość ambiwalentny. Ten tekst to dość skomplikowana sprawa. Nie dlatego, że temat jest szczególnie trudny. Jaki jest koń, każdy widzi – sposób, w jaki funkcjonują w Polsce media koncernu Ringier Axel Springer Polska (RASP), a w szczególności portal Onet.pl, jest oczywisty dla każdego, kto potrafi czytać ze zrozumieniem. Problemem jest, że niemiecko-szwajcarski moloch medialny jest na krytykę szczególnie wyczulony. A sposób, w jaki reaguje, nieraz...
Od kilku tygodni zbieram materiały do poważnej produkcji, która będzie pokazywać życie w czasie pandemii koronawirusa. Nie mogę zdradzić szczegółów, ale zapewniam, że będzie ciekawie. Jak bardzo? Ano pokażemy, jak radzili sobie Polacy w tym trudnym, przez niektórych uznawanym za „dziejowy”, okresie. I muszę przyznać, że rozmowy, które prowadzę, są zaskakujące. Nie brak ludzi, których obecna sytuacja kompletnie zaskoczyła. Pomimo wydawałoby się świetnie prosperujących biznesów, zostali teraz bez środków do życia i nie są pewni nawet najbliższej przyszłości. Dotyka to zarówno małych przedsiębiorców, jednoosobowe działalności, jak i wielkie, na pozór prężne firmy. Nie mnie oceniać, dlaczego tak się dzieje. Bo przecież nikt nie spodziewał się sytuacji, w której „wyłączy się wszystko” – od...
W piątkowy poranek komentatorzy na Twitterze zaczęli donosić, że na znanym z rozprowadzania prorosyjskiej i antyunijnej dezinformacji portalu Voice of Europe pojawił się tekst autorstwa prof. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego. Przeraziło mnie to, bo o działalności tego serwisu alarmowaliśmy w „Codziennej” już w 2017 roku. To bardzo groźna, zwodnicza strona, w zawoalowany sposób działająca na rozbicie jedności europejskiej.  Sprawdziłem, okazało się, że istotnie opublikowano tam 30 kwietnia tekst znanego z łamów „GP” politologa. Analiza Żurawskiego vel Grajewskiego była rzeczowa (do czego zresztą przyzwyczaił nas sympatyczny badacz). Co jednak sprawiło, że jego tekst ukazał się właśnie tam? Postanowiłem zbadać sprawę. Otóż artykuł pt. „Wybory prezydenckie w Polsce w cieniu...
Państwo może z kryzysowej sytuacji wyjść wzmocnione, spójne, solidarne. Jarosław Gowin natomiast wraz z opozycją prowadzi bardzo niebezpieczną grę, grożącą destabilizacją państwa. Mam jednak nadzieję, że sprawa przyszłości koalicji rządzącej zostanie rozwiązana zgodnie z oczekiwaniami społecznymi. Jak mówię, bardzo jest ważne, by Polska posiadała stabilną, konstytucyjną władzę z solidnym mandatem. Wymagają tego obecne trudne czasy, a także przyszłe wyzwania – mówi Anna Fotyga, europarlamentarzystka, była minister spraw zagranicznych i jedna z dziesięciu ekspertów pracujących nad reformą NATO. Z minister Anną Fotygą rozmawia Wojciech Mucha Pani Minister, jeszcze w marcu na stronie Atlantic Council pojawił się tekst mówiący o tym, że NATO powinno rozważyć wdrożenie artykułu 5 traktatu o...
Przez ostatnie tygodnie odmieniamy przez wszystkie przypadki słowa: „pandemia” i „epidemia”. Mówi się o „spłaszczaniu krzywej” i „dystansie społecznym”. Jednak coraz częściej słychać o „nowej rzeczywistości” i „nowej normalności”, które rzekomo mają nastąpić po ustąpieniu zabójczego koronawirusa. Skąd przeświadczenie, że to, co po nim nastąpi, będzie tak różne od znanych nam realiów, że zasługuje na określanie dodatkowym przymiotnikiem? Część Czytelników „Gazety Polskiej” zapewne pamięta nowomowę w stylu „demokracja ludowa” czy „praworządność socjalistyczna”. Te nieszczęsne dookreślenia w czasach komunizmu miały w założeniu dodawać powagi i uwznioślać podstawowe pojęcia. Tak jakby nie mogło po prostu być „demokracji” i „praworządności”. Prowadziło to do słusznej konstatacji, że jeśli...
Nie jestem zwolennikiem wyborów korespondencyjnych. Nie tylko z tego powodu, że podobny proces powinien zostać przygotowany dużo wcześniej. Obserwacja polskiej polityki nauczyła mnie, że aplikuje się tu nader często prawo Murphy’ego mówiące: jeśli coś może się nie udać, nie uda się na pewno. Niestety – skłonność opozycji do bujania polską łódką jest tak duża, że mam wrażenie, iż gdyby okazało się, że wybory korespondencyjne w jakiś sposób będą niewypałem, to wykupią oni nie tylko całą produkcję, ale i wszystkie fabryki ruskiego szampana i będą w nim pływać niczym ryba w wodzie.  To dlatego torpedują każdy pomysł, aby wybory się odbyły, na przemian strasząc Polaków śmiercią i wysadzając senatem kolejne rozwiązania. I także dlatego uważam, że nie powinny być one przeprowadzone w...
Pandemia trwa, ale z grubsza wiemy, co czeka nas w kolejnych tygodniach. Mowa o stopniowym „powrocie do normalności” w dobie pandemii koronawirusa i po niej. Jak jednak wyglądać będą kolejne miesiące, a nawet lata? Cóż, pewne sygnały mówią, że w wielu aspektach życia czeka nas rewolucja.  W ubiegłą środę minister zdrowia Łukasz Szumowski na wspólnej konferencji z premierem Mateuszem Morawieckim przedstawił zasady „powrotu do normalności”. Ma być on podzielony na cztery etapy. Od 20 kwietnia obowiązują nowe zasady handlu (w sklepach do 100 mkw. – 4 osoby na jedną kasę, powyżej 100 mkw. – 1 osoba na 15 mkw. powierzchni), przemieszczania się w celach rekreacyjnych, otwarty będzie wstęp do lasów, a w kościele obowiązywać będzie zasada: 1 osoba na 15 mkw. świątyni. Bez dorosłych mogą...
Część z Czytelników pomyśli, że jestem monotematyczny, bo wciąż tylko o Krakowie i o Krakowie. Co jednak poradzić, skoro gród ów królewski dostarcza mi tyle paliwa? Oto wyobraźcie sobie Państwo, że prezydent Krakowa, prof. Jacek Majchrowski, postanowił w ramach oszczędności wymuszonych przez pandemię koronawirusa… wyłączać w nocy oświetlenie w całym mieście.  Od północy do czwartej rano egipskie ciemności spowijają osiedla, place, ulice i chodniki. Wygaszone są m.in. iluminacje kościołów, Sukiennic, Wawelu i Ratusza. Ta spektakularna akcja daje podobno każdej nocy oszczędność rzędu 20 tys. zł. Ktoś powie – całkiem sporo, może to i dobrze? Ano niekoniecznie. Okazuje się bowiem, że miasto spowite w ciemnościach to raj dla złodziei, którzy teraz śmiało mogą się przekonywać, że w...
Pandemia wywołana koronawirusem spowodowała, że Polacy stali się większymi „konsumentami” mediów elektronicznych. Jak podaje serwis niezalezna.pl, blisko 86 procent Polaków zadeklarowało wzrost korzystania z internetu dla zdobywania informacji. I choć Polacy na pewno „wiedzą więcej”, to niekoniecznie „lepiej”. Swego czasu przeczytałem dość gorzką konstatację. Oto internet, który w założeniu miał przyczynić się do tego, że ludzie z afrykańskich wiosek będą mogli znaleźć pomoc u lekarzy z „pierwszego świata”, stał się swoją karykaturą, w której ludzie z „pierwszego świata” szukają pomocy u szamanów w wioskach w Afryce. Śledząc to, co dzieje się w sieci w ostatnich tygodniach, trudno nie przychylić się do tej opinii. Ukrywany lek i domorośli eksperci To, co dzieje się w sieci, jest...
Dziesiąta rocznica tragedii nad Smoleńskiem przypadła na w dwójnasób trudny czas. Wiedzieliśmy od dawna o tym, że w Wielki Piątek nie sposób zorganizować uroczystych obchodów (a nawet odprawić Mszy św.). Jednak można było liczyć na skupienie i pamięć tych, którzy na pewno przyszliby o 8.42 na Krakowskie Przedmieście, ludzi, którzy byli tam zawsze przez blisko sto miesięcznic, i tych, którzy jak ja, zachodzili tam czasem, nieraz przypadkiem. Pandemia koronawirusa pokrzyżowała i ten plan. Wybrałem się jednak, by zobaczyć, jak będzie wyglądał ten moment. Podjechałem pod Pałac Prezydencki rowerem, jadąc przez niemal pustą Warszawę. Ruch był tak niewielki, że odcinek ulicy Świętokrzyskiej pomiędzy placem Powstańców a Nowym Światem mógłbym pokonać pod prąd. To centrum Warszawy, takie...
Czekają nas trudne dni. Powoli mijać będzie czas względnej „nowości” obecnej sytuacji, od przyzwyczajenia przechodzić będziemy w znużenie, a z czasem rozdrażnienie. Nic w tym dziwnego – to, co się dzieje, jest niespotykane i nie jesteśmy na to przygotowani. Jesteśmy tylko (i aż) ludźmi i mamy prawo się denerwować. Tym bardziej że prognozy nie są obiecujące. „Nic nie wskazuje na to, żeby epidemia miała wygasnąć w najbliższych tygodniach” – powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski. „W związku z tym, analizujemy tutaj wspólnie z Panem premierem możliwości dalszych naszych działań w perspektywie najbliższych tygodni” – podkreślił. Minister powiedział jednak coś jeszcze: „To, czy uda się to ograniczyć, to tylko od nas zależy”. I właśnie w tym tkwi sedno. Ileż to nasłuchaliśmy się i...
Nie chwaląc się, mój tekst poświęcony sytuacji w objętym kwarantanną Krakowie („Gazeta Polska” z ubiegłego tygodnia) narobił sporo szumu. Pisałem o tym, że moje miasto, które postawiło praktycznie wszystko na jedną kartę – turystykę – jest w poważnych tarapatach. Niezależnie od tego, czy obecna sytuacja potrwa do świąt Wielkiejnocy czy dłużej, trzeba się zastanowić, jak „po wszystkim” ma funkcjonować „kulturalna stolica Polski”. Bo skoro już tkwimy w zawieszeniu, może czas na refleksję?  Czy na pewno „po wszystkim” pierwszymi decyzjami powinny być te mające na celu jak najszybsze sprowadzenie pod Wawel jak największej liczby turystów i powrót do kiczowatej stolicy taniej rozrywki? Już dziś podnoszą się głosy „branży”, że miasto (a nawet rząd) powinno dopłacać do (tanich) biletów...
Okres narodowej kwarantanny związanej z koronawirusem przynosi niespodziewane konsekwencje polityczne. Oto na naszych oczach rozpada opozycyjny „kordon sanitarny” wokół Prawa i Sprawiedliwości. Wszystko przez nieudolność kandydatki Koalicji Obywatelskiej – Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i kontrowersje wokół terminu wyborów prezydenckich. Polityka w Polsce lubi zaskakiwać nawet w czasie pandemii. Tuż przed oddaniem do druku niniejszego numeru „Gazety Polskiej” okazało się, że wraz z zapisami o tarczy antykryzysowej Sejm przegłosował zmiany w Kodeksie wyborczym. Nocne zmiany (w Kodeksie) Noc z piątku na sobotę (27/28 marca) była dla parlamentarzystów szczególnie długa. Sejm w sobotę rano po całonocnych głosowaniach przyjął trzy ustawy wchodzące w skład rządowej tarczy antykryzysowej....
Prezes PiS Jarosław Kaczyński pytany o to, czy wybory prezydenckie powinny odbyć się 10 maja, podkreślił, że jest przekonany, iż w tej chwili „nie ma żadnych przesłanek, żeby wprowadzić stan klęski żywiołowej, czyli ten – można powiedzieć – najsłabszy ze stanów nadzwyczajnych, a tylko wtedy wybory mogą być odłożone”. No i oczywiście wprawił opozycje w stan co najmniej podgorączkowy.  Bo właśnie, drodzy Państwo, nie koronawirus, nie kryzys, nawet nie rozkład seriali w telewizji – nie ma tematu bardziej zajmującego „totalnych” niż kwestia przełożenia wyborów prezydenckich. Dlaczego? Ano dlatego, że oni wiedzą doskonale, że to dla nich „być albo nie być”. I chociaż do wyborów jeszcze prawie półtora miesiąca i może się zdarzyć – jak widać – wszystko, staną na rzęsach, by już teraz...
Anulowane rezerwacje hotelowe, odwołane imprezy, zamknięte na głucho knajpy i dyskoteki. Wraz z ogłoszeniem stanu zagrożenia epidemicznego historyczne centrum Krakowa zmieniło się nie do poznania. I choć przedsiębiorcy liczą straty, obecny stan zawieszenia to dobry moment, by zastanowić się nad formułą, w jakiej funkcjonuje „kulturowa stolica Polski”. Ubiegły rok był dla krakowskiej turystyki rekordowy. Miasto odwiedziło ponad 14 mln turystów, którzy wydali tu 7,5 mld złotych. Lotnisko Balice pobiło rekord – ponad 8 mln pasażerów. Dynamika jest potężna – w 2004 roku w Krakowie było „zaledwie” 6,4 mln gości. Z nadejściem koronawirusa wszystko spadło do zera. Przedsiębiorcy są zrozpaczeni, władze miasta podejmują pozorowane działania. I tylko krakowianie wzdychają z rozrzewnieniem, bo „...
Czy wiedzą Państwo co to jest „efekt motyla”? Efekt motyla jest wówczas, gdy przez Chińczyka, który w grudniu zjadł niedogotowanego nietoperza, w marcu 500 osób z Polski nie może jechać pociągiem do Budapesztu. To tyle żartów. Gorzej, że rzeczywistość jest taka, iż z powodu pandemii wywołanej koronawirusem wstrzymany jest nie tylko nasz Wielki Wyjazd na Węgry, ale w zasadzie całość życia w Polsce i niemałej części Europy. Tak jednak być musi i trudno nie pochwalić tu zdecydowanych działań rządu Mateusza Morawieckiego. Oczywiście – gdy tylko wypowiemy pochwałę, zaraz zlecą się tacy, którzy zarzucą nam propagandę i będą mówić, że jesteśmy „jak aktyw, który w marcu 1968 r. popierał Wiesława Gomułkę”. Nie odpowiadamy za skojarzenia „totalnych”, którym wszystko kojarzy się ze słusznie...
„Dobry człowiek jest tak rzadki jak czarny łabędź” – pisał rzymski poeta Juwenalis. Słowa gorzkie, tym bardziej że Rzymianin zapewne sądził, iż ptak taki naprawdę nie istnieje. Myślał tak cały świat, aż do końca XVII wieku, kiedy podczas wyprawy Willema de Vlamingha do Zachodniej Australii po raz pierwszy zaobserwowano czarnego jak smoła ptaka z gatunku Cygnus atratus. Czy siejący właśnie spustoszenie wirus SARS-CoV-2 jest takim „czarnym łabędziem”? Zdiagnozowanie pierwszego przypadku koronawirusa SARS-CoV-2 ogłoszono w połowie grudnia ubiegłego roku. Wówczas media w Europie (a tym bardziej w Polsce) nie poświęcały temu zbytniej uwagi. Teoretycznie nie ma się co dziwić. Pod koniec maja 2019 roku alarmowano o chorobie zwanej „wirusem Alongshan” od nazwy miasta w północno-wschodnich...
W ciągu ostatnich pięciu lat prezydenta RP miał okazję spotkać każdy, kto chciał, de facto u siebie pod domem.  To praca, jakiej nie sposób przecenić.  Jeśli Andrzej Duda utrzyma ten marsz, to druga kadencja jest w zasięgu ręki.  W internecie znaleźć można film, na którym Andrzej Duda w lutym 2015 roku stoi na rynku w Chełmnie (woj. kujawsko-pomorskie) otoczony garstką osób, z których zapewne mało która wierzyła, że ten szerzej nieznany kandydata Prawa i Sprawiedliwości wygra w wyborach prezydenckich.  Nikt nie wierzył Na filmie Andrzej Duda, stojąc z kwiatami w dłoni, deklaruje m.in. przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego, powołanie Narodowej Rady Rozwoju, ale i wzmocnienie wschodniej flanki NATO czy stałą obecność wojsk amerykańskich w Polsce. Mówi o...
Kolejowe dworce w lokalnych miastach to wstydliwy temat. Najsłynniejszy jest chyba ten w Kutnie, o którym Kazik Staszewski w nagranym jeszcze w 1987 roku utworze „Polska”, śpiewał: „Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy? Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy”. Dworzec ten na dekady urósł do rangi symbolu – powiatowej biedy z nędzą.  Ostatecznie w ramach akcji PKP gruntownie go wyremontowano. Do dziś nie pozbył się jednak swojej łatki. Ale dworzec w Kutnie i tak miał dobrze, bo bez przerwy odjeżdżają z niego pociągi. Tymczasem w Polsce jest wciąż ponad 40 miast zamieszkanych przez więcej niż 15 tys. mieszkańców, w których nie ma kolei pasażerskiej. W tych miastach mieszka ponad milion Polaków. Ostatnio o nieczynnych dworcach stało się głośno za sprawą Końskich. To tu, na...
Kto wie, jak wygląda w rzeczywistości sytuacja na okupowanym przez Rosję Krymie? Próżno szukać rzetelnych informacji. Tamtejsze media, podobnie jak całość gospodarki, przeszły pod kontrolę Kremla, a ci, którzy nie chcieli się dostosować, musicali opuścić półwysep lub zeszli do podziemia.  W morzu okołokrymskiej dezinformacji przez długi czas lśniła jasno jedyna na świecie telewizja Tatarów krymskich ATR. Choć ATR nadaje z Kijowa, to pozostaje rzetelnym źródłem informacji o okupowanym Krymie i cierpiących tam po raz kolejny w historii Tatarach. Dziennikarze ATR są bowiem w stałym kontakcie z tymi, którzy pozostali na półwyspie. To dzięki nim dowiadujemy się o realiach, tak różnych od oficjalnej propagandy przypominającej „najlepsze sowieckie wzorce”. Niestety, teraz wszystko...
Jeśli dla kogoś jest ważna Polska podmiotowa, to nie ma poważniejszego kandydata niż Andrzej Duda. Tylko on jest w stanie chronić instytucje niezbędne dla wzmacniania Polski podmiotowej – mówi prof. ANDRZEJ ZYBERTOWICZ, doradca Prezydenta RP. Rozmawia Wojciech Mucha. Panie profesorze, prezydent Andrzej Duda walczy o reelekcję. To inna kampania niż pięć lat temu. Jaki Pana zdaniem powinien być jej przekaz? „Mąż stanu” czy znów „przyjaciel Polaków ze wszystkich powiatów”?  Pytanie jest źle postawione, bo sugeruje, że albo jest się blisko Polaków, albo się jest mężem stanu. Tymczasem Andrzej Duda zaproponował styl prezydentury, jakiej w wolnej Polsce dotąd nie było. Cóż to za styl? Spotyka się – z sukcesami – z możnymi tego świata, a z drugiej strony wsłuchuje się w głosy...
Wiosna idzie. Wiedzą Państwo, skąd mam takie przekonanie? Na pewno nie z powodu pogody w Polsce, która jest taka, że listopad trwa już ponad kwartał, tylko stąd, że wielkimi krokami zbliża się kolejny Wielki Wyjazd na Węgry organizowany przez kluby „Gazety Polskiej”.  Piszę całkiem serio – coroczna chwila, w której wsiadam do pociągu i spotykam przyjaciół z klubów, jest dla mnie jak przebudzenie się z zimowego snu. W świecie coraz bardziej nieznośnej polityki (ech, od ilu lat to powtarzam), gdzie łatwiej dostać kopniaka w kostkę niż zobaczyć serdeczny uśmiech, ten Wyjazd jest mi potrzebny jak tlen. Zapewne jest także niezbędny dla setek uczestników, bo mimo że to jeszcze ponad dwa tygodnie, to podobno nie ma już wolnych miejsc. I nic dziwnego. Kto raz pooddychał węgierską wiosną,...
Od 2015 roku polski parlament coraz bardziej przypomina połączenie targowiska z małpiarnią niż miejsce, w którym debatuje się nad ważnymi dla kraju sprawami. – To wygląda na planowe działanie, mające wprowadzić chaos – mówi „Gazecie Polskiej” poseł PiS Maciej Wąsik. Najlepszego zdania o sejmowych standardach nie mają także parlamentarzyści innych ugrupowań.  Lektura sejmowych stenogramów to nic przyjemnego. Są one skonstruowane w taki sposób, że oprócz wystąpień posłów i przemów marszałka pracownicy kancelarii starają się oddać w tych relacjach atmosferę na sali. Służy temu odnotowywanie wtrętów z wypowiedziami zidentyfikowanych posłów, ale także niezidentyfikowane „głosy z sali”. Są tam zapisane wszelkiego rodzaju didaskalia tworzące atmosferę, w jakiej pracują parlamentarzyści....
Od 2015 roku polski parlament coraz bardziej przypomina połączenie targowiska z małpiarnią niż miejsce, w którym debatuje się nad ważnymi dla kraju sprawami. – To wygląda na planowe działanie, mające wprowadzić chaos – mówi „Gazecie Polskiej” poseł PiS Maciej Wąsik. Najlepszego zdania o sejmowych standardach nie mają także parlamentarzyści innych ugrupowań.  Lektura sejmowych stenogramów to nic przyjemnego. Są one skonstruowane w taki sposób, że oprócz wystąpień posłów i przemów marszałka pracownicy kancelarii starają się oddać w tych relacjach atmosferę na sali. Służy temu odnotowywanie wtrętów z wypowiedziami zidentyfikowanych posłów, ale także niezidentyfikowane „głosy z sali”. Są tam zapisane wszelkiego rodzaju didaskalia tworzące atmosferę, w jakiej pracują parlamentarzyści....

Pages