Jeśli Europa chce przetrwać, musi zanieść Afryce Europę

Felieton [PostFelieton]

Wystarczy porównać dzietność kobiet, by wiedzieć, że przed Europą widmo afrykańskiego potopu. Afrykanki rodzą po pięcioro, sześcioro dzieci, Europejki, statystycznie, niewiele ponad jedno. Europa stoi przed wyborem egzystencjalnym. Połowa populacji Afryki Subsaharyjskiej nie skończyła 14. roku życia. Oznacza to nieuniknione podwojenie się ludności tego obszaru do 2050 roku. Czyli walki plemienne i głód. Czyli kilkanaście milionów zdeterminowanych ludzi roczne na południowej granicy Europy. Oznacza to jej koniec. Sytuację porównywalną do wieków ciemnych po upadku cesarstwa rzymskiego. Europa nie jest sumą mieszkańców niewielkiego półwyspu azjatyckiego. Jest projektem, organiczną całością kulturową. Przed Karolem Wielkim była eklektycznym zbiorem plemion. Europę stworzyły dopiero chrześcijański uniwersalizm wsparty niezłomną wolą Karola oraz intelektem najwybitniejszych ówczesnych myślicieli: mnicha Alkuina, Pawła Diakona, Odona z Metzu i Piotra z Pizy. Europa jest
     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze