Jeśli Europa chce przetrwać, musi zanieść Afryce Europę

Wystarczy porównać dzietność kobiet, by wiedzieć, że przed Europą widmo afrykańskiego potopu. Afrykanki rodzą po pięcioro, sześcioro dzieci, Europejki, statystycznie, niewiele ponad jedno. Europa stoi przed wyborem egzystencjalnym.

Połowa populacji Afryki Subsaharyjskiej nie skończyła 14. roku życia. Oznacza to nieuniknione podwojenie się ludności tego obszaru do 2050 roku. Czyli walki plemienne i głód. Czyli kilkanaście milionów zdeterminowanych ludzi roczne na południowej granicy Europy.

Oznacza to jej koniec. Sytuację porównywalną do wieków ciemnych po upadku cesarstwa rzymskiego.

Europa nie jest sumą mieszkańców niewielkiego półwyspu azjatyckiego. Jest projektem, organiczną całością kulturową. Przed Karolem Wielkim była eklektycznym zbiorem plemion. Europę stworzyły dopiero chrześcijański uniwersalizm wsparty niezłomną wolą Karola oraz intelektem najwybitniejszych ówczesnych myślicieli: mnicha Alkuina, Pawła Diakona, Odona z Metzu i Piotra z Pizy.

Europa jest wspólnotą wiary i kultury. Poczucie zagrożenia tej wspólnoty pomogło wytworzyć europejską tożsamość. Jednak dziś rządzący nie są świadomi zagrożenia.

Europa może przestać być wspólnotą i ponownie stać się przestrzenią walk plemiennych, klanowych i mafijnych. Wystarczy, by zniszczyć więzi religijne i kulturowe. Dokonuje tego ta sama ideologia, która dziś w Polsce chce cenzurować gazety, wyrzuca z pracy za poglądy, narzuca się golizną na ulicach.

A tu zbliża się demograficzny potop. I to, do czego doprowadziła decyzja Angeli Merkel z 2015 roku o wpuszczeniu do Europy 2 mln nieasymilujących się, młodych mężczyzn, będzie się nam już za 20 lat jawić niewiele znaczącym ekscesem. Zapowiedzią.

Swoją drogą zadziwiające są samobójstwa polityczne takich postaci jak Merkel czy Putin. Co zmusiło kanclerz Niemiec do tej decyzji? Jaki pustynny demon skłonił Putina do działań, które sprawiły, że po 365 latach Ukraińcy...
[pozostało do przeczytania 29% tekstu]
Dostęp do artykułów: