Duchowa reduta Powstania. Siostry sakramentki przeciw wojennej zawierusze

Klasztor sióstr sakramentek na Nowym Mieście od ponad 300 lat jest nieodłączną częścią pejzażu Warszawy. I tyle samo lat mieszkające za murami zakonnice codziennie modlą się w intencji stolicy. Ich poprzedniczki w chwilach dramatycznych dla kraju nie wahały się wspierać ważnych patriotycznych inicjatyw, a w czasie Powstania Warszawskiego ofiarować za nie życie.

Siostra Jadwiga Stabińska OSBap, autorka książki o wojennych losach zgromadzenia, zwraca uwagę, że jest bardzo niewiele klasztorów klauzurowych tak mocno złączonych z losami stolicy i całego kraju. Klasztor benedyktynek sakramentek na Nowym Mieście ufundowała królowa Marysieńka w podziękowaniu za zwycięstwo wojsk polskich nad Turkami pod Wiedniem. W tym celu kupiła od starosty Adama Kotowskiego pałac i wraz z otaczającym go terenem przekazała siostrom. Był rok 1688.

Sakramentki przybywają do Warszawy
Zgromadzenie zostało starannie wybrane przez fundatorkę – założone we Francji ponad trzy dekady wcześniej było odpowiedzią na wojnę trzydziestoletnią, towarzyszące jej bluźnierstwa i profanacje Najświętszego Sakramentu. Katarzyna de Bar, Mechtylda od Najświętszego Sakramentu, założyła wspólnotę opartą na regule św. Benedykta, której głównym zadaniem była nieustająca adoracja Najświętszego Sakramentu i wynagradzanie Bogu za profanacje i bluźnierstwa, co wyrażało się w ślubie żertwy – charakterystycznym czwartym ślubie składanym w zgromadzeniu.
Wspólnota szybko wtopiła się w pejzaż stolicy. Na co dzień ukryte za murami klasztoru, w najtrudniejszym czasie mniszki angażowały się w sprawy kraju, na przykład w 1794 roku oddały srebra, blachy z dachów i największy dzwon na potrzeby insurekcji. Po powstaniu styczniowym i kasacie klasztorów zakonnicy mieli wymierać, ale w nowomiejskim klasztorze kilka sióstr dożyło wydania edyktu tolerancyjnego w 1905 roku. Do nowicjatu znów przyjmowano kandydatki.

Dwie dekady normalności...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: