Felieton

Piotr Lisiewicz
Jasnowidz Krzysztof Jackowski stwierdził, że Donald Tusk wygra w wyborach prezydenckich z Andrzejem Dudą, o ile w nich wystartuje. To ci dopiero jasnowidz, co wie, kto wygra, a nie wie, kto wystartuje. Chyba nasz patriotyczny i zarazem dyktatorski rząd musi zarządzić zwołanie sabatu na Łysej Górze, gdzie Jackowski - ulubieniec niemieckiego tabloidu - zostanie poddany przymusowemu i odpłatnemu szkoleniu u naszych polskich, patriotycznych czarownic. PiS, jako partia klerykalna, jakoś zgodę na to pogańskie wydarzenie w Kościele wydębi. Na takim szkoleniu narodowe czarownice skutecznie wybiją Jackowskiemu wszelkie wiktorie Tuska z głowy. W Gazecie Wyborczej po przerwie pojawiła się artystka Maria Peszek, by ogłosić: „Przeraża mnie, że chociaż świat jest o krok od zagłady spowodowanej...
Długo się zastanawiałem, jakich słów użyć, aby wyrazić swoje zdziwienie po wielodniowym marudzeniu na wynik wyborów, i nie znalazłem odpowiednich słów. Sięgnę zatem do bardziej rozbudowanej argumentacji, aby wyjaśnić malkontentom, z jakim cudem nad urną mamy do czynienia. PiS wygrał drugą kadencję w Sejmie, powiększając przewagę procentową do rekordowych 43,6 proc. i liczbę wyborców do ośmiu milionów. Cofnijmy się do 2011 roku, gdy PiS drugi raz przegrał z PO. Czym pocieszyć przegranych? Nie martwcie się Kochani, za cztery lata wygramy wybory prezydenckie i parlamentarne, a za osiem będzie nas popierać ponad osiem milionów Polaków. Każdego, kto zdecydowałby się na taką formę pocieszenia, uznano by za wariata, a co najmniej za człowieka niepoważnego, który nie ma bladego pojęcia o...
Jacek Liziniewicz
Najważniejsze są trzy punkty – mówią komentatorzy, gdy jakaś silna drużyna piłkarska, grając u siebie z zespołem potykającym się o własne nogi, wygrywa 1:0. Podobnie jest z PiS-em po wyborach. Oczywiście większość sejmowa jest niewielka, a Senat został przegrany, ale nie jest to powód do histerii. Taki wynik sprawia, że przyszła kadencja nie będzie czasem wielkich reform, nie ruszy wymarzony przez wyborców program cela+, a repolonizacji mediów też najprawdopodobniej nie uświadczymy. Po prostu większość jest zbyt mała, a znane z ostatnich czterech lat nocne legislacyjne szarże teraz rozciągną się w czasie, sprawiając, że tematy będą rozgrzebywane na wszelkie możliwe sposoby. To, że polityka utknie w Sejmie, nie oznacza wcale, że nic się nie da zrobić. Rząd musi teraz skupić się na...
Jerzy Targalski
Rzadko autor koncepcji tłumaczącej procesy polityczne zachodzące w Polsce ma okazję szybkiego zweryfikowania swoich twierdzeń. Złotousty Stanisław Michalkiewicz jest autorem tezy, że wszystkie stronnictwa polityczne w Polsce są na usługach sił zewnętrznych i dlatego rywalizują ze sobą trzy stronnictwa: niemieckie, czyli PO, rosyjskie, a więc PSL, i oczywiście żydowsko-amerykańskie, to znaczy PiS. Co więcej, zdaniem felietonisty nie ma żadnych szans, by powstała jakakolwiek siła polska i niezależna, gdyż całością życia rządzą obce agentury, a więc jeśli ktoś chce wziąć udział w życiu politycznym, pozostaje mu jedynie wybranie volkslisty, na którą może się zapisać. Sam Michalkiewicz radził w tej sytuacji rozwijanie kultury narodowej, gdyż żadnych szans politycznych przed Polską nie widzi...
Dawid Wildstein
W pewnym sensie totalna opozycja ma rację co do Prawa i Sprawiedliwości. Partia ta wyzwala wśród części narodu polskiego to co najgorsze. Nienawiść, szaleństwo, podziały, złość, a zwłaszcza strach. Totalna opozycja zapomina tylko dodać, że tą grupą Polaków, w której budzą się pod wpływem PiS wspomniane koszmary, jest ona sama. Bo opozycja zaczęła się naprawdę bać. I słusznie. To, co się stało 13 października, zmieniło III RP na zawsze. Dwukrotne z rzędu zwycięstwo prawicy pokazało bowiem jedną, najważniejszą rzecz – że PiS nie jest „efemerydą”, wypadkiem przy pracy, tylko trwałym elementem polskiej sceny politycznej. Układ postokrągłostołowy musi się bać. Okazało się, że nawet decydując się na totalną ofensywę i wykorzystanie wszystkich aktywów – mediów, ośrodków zagranicznych, nawet...
Tomasz Terlikowski
Nieodmiennie zaskakuje mnie, jak lewica i część liberalnie nastawionych komentatorów traktuje średniowiecze i państwo krzyżowców. I wcale nie chodzi mi o krytykę, historyczne zarzuty, o to, że wskazuje się na błędy. To można i trzeba robić. Można i trzeba rozliczać krucjaty za błąd, by nie powiedzieć eklezjalną zbrodnię, którą było zdobycie Konstantynopola, ale trudno już nie dostrzec, że jeśli chodzi o okrucieństwo, to zdobycie Jerozolimy przez krzyżowców było klasycznym sposobem prowadzenia wojen i w niczym nie ustępowało stylowi, w jakim wojny prowadzili muzułmanie. Ale nie ahistoryzm jest najgroźniejszy, lecz ignorancja. Średniowiecze, wbrew temu, co opowiadają lewicowi ideolodzy, to epoka niezwykłego rozwoju ludzkiej myśli i ludzkiego ducha. Dla Europy i świata wynika z niej o...
Jan Pospieszalski
Znawcy życia duchowego i zmagań, które przeżywali mistycy, potwierdzają, że najbardziej dotkliwe, demoniczne ataki przychodzą wtedy, gdy sprawa dotyczy kultu Matki Bożej, Niepokalanej Maryi. Nic w tym dziwnego, skoro w Apokalipsie powiedziane jest, że Ona zetrze łeb smoka. W Polsce, obok totalnego konfliktu politycznego, walki kultury z antykulturą, operacji demontażu społecznego, trwa jeszcze inny potężny spór. To walka na polu duchowym. W 2010 roku dane mi było obserwować z bliska, jak pozornie zwykły konflikt polityczny ujawnił w swoim podłożu obecność ciemnych sił. Działo się to podczas zmagań o krzyż na Krakowskim Przedmieściu. Widziałem opętańczo wrzeszczące hordy, szydzące z modlitwy różańcowej, profanujące święte symbole. Zaręczam, nie były to zwykłe chuligańskie wybryki. Gdy...
Tadeusz Płużański
Według oficjalnej wersji, przedstawionej podczas procesu toruńskiego i powtarzanej następnie przez lata, kapelan Solidarności zginął 19 października 1984 roku. „Tę wersję odbieram jako próbę obrony ze strony Kiszczaka i Jaruzelskiego – chcieli odsunąć od siebie jakiekolwiek podejrzenia. Ja nie mam wątpliwości, że to oni są winni śmierci ks. Jerzego” – mówi ks. Stanisław Małkowski, współpracownik i przyjaciel ks. Jerzego Popiełuszki. Oczywiście skazani w procesie toruńskim członkowie Samodzielnej Grupy „D” IV Departamentu MSW, zwanej również „Komandem Śmierci”, nie byli bez winy. Przez lata niszczyli Kościół, represjonowali duchownych i organizowali brutalne zbrodnie, które propaganda komunistyczna przedstawiała jako działanie „nieznanych sprawców”. Nie zmienia to faktu, że sterowali...
Wojciech Mucha
Uff… Plan minimum zrealizowany. Jeśli czytali Państwo mój zeszłotygodniowy komentarz, to zapewne pamiętacie. Jeśli nie, to tylko powiem, że powstawał jeszcze przed wyborami i dość mocno gorączkowałem się, czy aby splot okoliczności nie sprawi, że nasze polskie sprawy zostaną wywrócone do góry nogami. Wynik wyborów jest trudny do jednoznacznej interpretacji. Z jednej strony Zjednoczona Prawica utrzymała władzę, poszerzając elektorat o kolejne dwa miliony Polaków do rekordowych ośmiu milionów wyborców. Jak trafnie zauważa Grzegorz Wszołek, zwycięzcą tego najważniejszego plebiscytu trzydziestolecia wolnej Polski jest Jarosław Kaczyński i jego myśl polityczna, nie ma dyskusji. Ale z drugiej strony coś się jednak stało. Pomimo potężnych zmian, które miały miejsce w ostatnich czterech latach...
Ryszard Czarnecki
Wydawało się, że jak to po każdej kampanii – bitewny kurz opadnie. Ale gdzie tam! Jakie jest życie po życiu, taka jest kampania po kampanii. Jest to zgodne z amerykańską sentencją, że „kampania wyborcza rozpoczyna się dzień po wyborach”. Niewątpliwie z jednej strony mamy wielki sukces PiS-u , bo uzyskanie takiego wyniku w skali Europy to z wyjątkiem Węgier absolutna rzadkość. Generalnie na Starym Kontynencie albo są rządy koalicyjne, albo rządy mniejszościowe (dość częste np. w Skandynawii), ale rządzenia jednej formacji politycznej nie uświadczysz, chyba że we wspomnianym Budapeszcie. Oczywiście można tu jeszcze – od czasu do czasu – dodać Wielką Brytanię, ale to akurat efekt jednomandatowej ordynacji wyborczej, co zresztą i tak nie zapobiega tworzeniu się koalicji na szczeblu...
Podczas gdy proopozycyjne media tuż po wyborach krzyczały nagłówkami, że PiS stracił Senat (to w zasadzie dla nich jedyna „dobra nowina”, więc trudno im się dziwić), mało kto zwrócił uwagę na inny istotny fakt. Otóż PiS stracił też dużą część przedsiębiorców. A właściwie nie tyle stracił, ile nie potrafił jej pozyskać. Wyniki wyborów pokazują, że ludzie biznesu, szczególnie ci z sektora MŚP, więcej głosów oddali na Koalicję Obywatelską. Czemu akurat na blok polityczny, który przez osiem lat swoich rządów nie potrafił zbić dwucyfrowego bezrobocia, zostawił po sobie bałagan w finansach publicznych i ordynacji podatkowej oraz wzrost gospodarczy niedostrzegalny gołym okiem, czyli na poziomie mikroskopijnym? To akurat pytanie, na które w żaden sposób racjonalnie odpowiedzieć nie potrafię....
Robert Tekieli
Moje sumienie niepokojone jest ostatnio każdego dnia. Politycy jednej z partii zarzucają rządzącym oraz wszystkim, którzy ich poparli, że są mordercami. Że w wyniku tak zwanej aborcji codziennie w Polsce ginie z naszej winy troje dzieci, które jedynie podejrzewa się o inność, bo wydawany jest wyrok, a wobec nich nie stosuje się domniemania niewinności. Krew tysiąca ofiar rocznie na nasze głowy. Każda aborcja jest niewyobrażalną tragedią. Naznacza niezatartym piętnem matkę, ojca, lekarzy, anestezjologów, pozostałe dzieci w rodzinie zabitego, i to zarówno żyjące, jak i te, które dopiero przyjdą na świat. Morderstwo aborcyjne prowadzi do rozkładu lub „zamrożenia” rodziny czy „związku”, kładzie się też cieniem na całą społeczność, a suma tych zabójstw potrafi oddać całe narody we władanie...
Piotr Lisiewicz
Jak nazywa się aktorka, która porównała osoby biorące 500 plus i głosujące na PiS do prostytutek? W co chciała ubierać chłopców nauczycielka w poznańskiej podstawówce? Kto oferował Tomaszowi Lisowi pomoc w zwalczaniu PiS, a teraz zrzekł się urzędu sędziego? Z niemałej części haseł w niniejszej krzyżówce zrobiła mi się dziś mimo woli kronika idiotyzmów antypisu. Dziś nagrodą główną w niniejszej krzyżówce jest film DVD „Katyń – ostatni świadek”. Hasło krzyżówki sprzed tygodnia to ANTYPOLONIZM, nagrody przyznam za tydzień. Za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, tę z hasłem WOLNI I SOLIDARNI, nagrody główne, czyli płyty „Droga do niepodległości” Bartłomieja Kurowskiego, otrzymują Julianna Miąsek z Warszawy i Waldemar Wiglusz z Przemyśla. Nagrody niespodzianki trafiają do Grażyny Bukowskiej z...
Marcin Wolski
Wbrew opiniom wielu kolegów widzę dziś rychły koniec epoki totalnej opozycji. Czasy, kiedy jedynym argumentem było „nie, bo nie”, a jedyną właściwą postawą sprzeciw wobec wszystkiego, co proponowała Dobra Zmiana, odchodzą do przeszłości. Nie oznacza to, że znikną dotychczasowe konflikty – przeciwnie, niektóre mogą się nawet nasilić. Ale wierzę, iż staną się bardziej racjonalne. Oczywiście Salonowi publicyści próbują 8-milionowemu elektoratowi PiS-u przeciwstawiać całą resztę, sumując mechanicznie głosy oddane na opozycyjne partie. Nic bardziej mylnego – w wielkim zderzeniu cywilizacyjnym, które nas niewątpliwie czeka, a które jest ważniejsze od jakichkolwiek układów personalnych, półtora miliona wyborców PSL-u i milion dwieście tysięcy Polaków głosujących na Konfederację nie da się...
Tomasz Łysiak
W jednym z warszawskich klubów odbyła się impreza „Urban party – napij się z Jerzym Urbanem”. Zgromadzony tłum, gdy zobaczył byłego komunistycznego aparatczyka, rzecznika rządu z lat 1981–1989, zaczął skandować „Urban! Urban! Urban!”. Ten zaś słuchał zachwycony i zaraz sam przyznał, że zdarzyło mu się to po raz pierwszy w życiu. Owszem, nawet za czasów komuny i za Jaruzela u steru nigdzie go tak nie fetowano. W dodatku okrzyki wznosili, niestety, młodzi ludzie. I odśpiewali swemu „bohaterowi” „Sto lat!”. Przyznam szczerze, że przecierałem oczy ze zdumienia, jak to zobaczyłem. To kolejny przypadek kliniczny, objaw jakiejś strasznej choroby, która trawi Polskę od 1989 roku. Jak gangrena toczy ona naszą ojczyznę i rujnuje moralnie – dawni zbrodniarze nie zostali osądzeni i ukarani, gdyż...
Katarzyna Gójska
Od ogłoszenia wyników trwa szalona rywalizacja mediów wspierających opozycję w udowadnianiu, że w obozie Zjednoczonej Prawicy wrze. Gowin to, Ziobro tamto. Szydło podkopuje Morawieckiego, Morawiecki stawia warunki Kaczyńskiemu i tak dalej, i tak dalej. Stwierdzam nawet z przykrością, że to zaczadzenie udzieliło się niektórym – mniej odpornym na manipulacje – dziennikarzom prawicowym, również z naszego tygodnika. Rozrabianie tych pseudonewsów przez postkomunistyczne ośrodki masowego przekazu w pełni rozumiem. Z ich perspektywy lepiej epatować domniemanym mordobiciem w obozie rządzącym niż analizować jego sukces wyborczy i porażkę czterech lat propagandy o końcu demokracji, autorytarnym państwie czy wręcz tyranii. Czy między politykami prawicy trwają negocjacje co do kształtu przyszłego...
Michał Rachoń
Wzrost poparcia dla PiS mierzony zarówno liczbą oddanych głosów, jak i odsetkiem wyborców głosujących na to ugrupowanie nie pozostawia wątpliwości. PiS po 4 latach ma o 6 punktów procentowych więcej wyborców niż kiedy to ugrupowanie zdobywało władzę w 2015 roku. Oficjalne wyniki wskazują na kilka ciekawych tendencji. Po pierwsze jest jasne, że strategia polityczna „totalnej opozycji”, której autorem jest Grzegorz Schetyna, nie tylko nie okazała się skutecznym sposobem odebrania PiS władzy, ale również spowodowała spadek poparcia dla projektu politycznego PO. Zjednoczona lista dwóch ugrupowań, czyli Platformy i Nowoczesnej, uzyskała w tych wyborach wynik gorszy o blisko 4 i pół punktu procentowego niż obie te partie 4 lata temu. To… drugi największy spadek spośród całej stawki...
Piotr Lisiewicz
Jako koniunkturalny propagandysta nie napisałem tego w czasie kampanii wyborczej, ale teraz już mogę: uważam, że nie można potępiać Sławomira Neumanna w czambuł! Na wiadomym nagraniu wyznaje on lokalnemu działaczowi, że działał dotąd w trzech partiach. „W trzech? Unia Wolności, a co było wcześniej?” – pyta działacz. Na co słyszy surową reprymendę: „Nie byłem w Unii Wolności, nie obrażaj mnie”. Działacz dopytuje: „A w czym, w KLD?”. Neumann odpowiada: „Nie obrażaj mnie tutaj, mówię po raz drugi”. Jak się okazuje, Neumann zaczynał jako niepodległościowiec z KPN, by potem w ramach sprzedawania się systemowi trafić do Ruchu Stu, a następnie do PO. No więc Neumann, owszem, przechwala się cynizmem, ale jednak przynależność do dzikich band z początku transformacji, takich jak UW czy KLD, to...
Tadeusz Płużański
Jerzy Urban – jako postać publiczna (!) i ciekawa (!) – miał być gościem spotkania w stołecznej Szkole Głównej Handlowej. Po protestach koło naukowe tejże uczelni musi się obejść smakiem. Ale co to w ogóle za pomysł? Jak można było zaprosić Urbana? I to w mury państwowej uczelni? W jakiej roli? Miał „edukować” polską młodzież? Czy organizatorzy robili to z premedytacją, czy nie wiedzieli, kim jest? Zakładając tę drugą – ciut łagodniejszą dla nich wersję – przypomnę, co to za jegomość, a raczej lepiej byłoby powiedzieć – towarzysz. Bo Urban to propagandysta z czasów wojny polsko-jaruzelskiej, którego nieprzypadkowo senator Bender nazwał „Goebbelsem stanu wojennego”. To gęba totalitarnego, zbrodniczego systemu, którego „nieznani sprawcy” mordowali Polaków, w tym księży. Nie tylko Jerzego...
Wojciech Mucha
Państwo już wszystko wiedzą, ja jeszcze nic. Nic dziwnego, czytają Państwo ten komentarz w powyborczą środę lub w któryś z kolejnych dni. U mnie póki co sobota, czas ciszy wyborczej. Staram się wywróżyć z fusów choćby to, jaka będzie frekwencja i czy uspokajające przecieki o tym, że PiS ma szansę nawet na 270 mandatów, są jakkolwiek wiarygodne. Trochę się boję, bo ostatni tydzień przed wyborami dał nam obraz tego, co może się stać, jeśli nie udałoby się przedłużyć Dobrej Zmiany. Widzieliśmy polityka opozycji, który po tym, jak bezczelnie manipulował danymi w trakcie telewizyjnej debaty, miał czelność pozwać dziennikarza, który go zweryfikował. Co gorsza, sąd przychylił się do wniosku manipulatora, a na koniec on sam poinformował o treści postanowienia przed jego oficjalnym ogłoszeniem...
Kiedyś spotkali się twarzą w twarz Blumsztajn z Ziemkiewiczem i nie za bardzo mieli o czym rozmawiać. Sytuacja robiła się krępująca, gdy nagle Blumsztajn wystrzelił: „Ostatnio skrytykowałem Żyda, ale mnie wolno, bo jestem Żydem”. Cytat pewnie nie jest dosłowny, scenę pamiętam z telewizyjnego programu, chyba w TVP Kultura, ale tej z czasów Tuska albo jeszcze Millera, szmat czasu w każdym razie. Wyjątkowo żenujący, jednak charakterystyczny dla rasy Panów z Czerskiej, wywód nie zrobił wówczas żadnego wrażenia. Podejrzewam, że obaj redaktorzy mogą tego nie pamiętać, jednak to się wydarzyło na sto procent i dokładnie taki miało wydźwięk, jak odtworzone przeze mnie słowa Blumsztajna. Dziś internet natychmiast podjąłby temat, po czym posypałaby się cała fura memów i gifów. Czasy się zmieniły...
Jacek Liziniewicz
„Zobaczyliście w działaniu wielką koalicję antyPiS. PO odpowiedzialna za miliardy strat. PSL odpowiedzialne za podniesienie wieku emerytalnego. Jest SLD pod tęczową flagą. Jest Konfederacja z przyjaciółmi ze Sputnika. I największa partia opozycyjna, czyli TVN” – powiedział Marcin Horała podczas debaty w TVN24. Polityk PiS-u powiedział to, co wie każdy obserwator sceny politycznej. I to jest chyba największy dorobek partii Jarosława Kaczyńskiego. W ciągu tych czterech lat opadły maski. Wszyscy wszystko wiedzą. Kto z kim gra i o jaką stawkę. Po ostatnim tygodniu kampanii i wykwitach sędziów nie można mieć również wątpliwości, że polskie sądy są uwikłane w politykę i w zasadzie nie należy już się nimi przejmować, bo do niezależności im daleko, tak samo jak mnie do mistrzostwa świata w...
Jerzy Targalski
Jak wiadomo, kania wyczekuje dżdżu, a złotousty Redaktor amerykańsko-rosyjskiego resetu – rozbioru Ukrainy i stworzenia Judeopolonii z części Polski i Ukrainy. Dlatego wszystko, co dzieje się na świecie, jest dla niego oznaką owych hiobowych wydarzeń, które zapowiada co tydzień od czasu rosyjskiej okupacji Krymu. Podobnie jak żołnierzowi wszystko kojarzyło się tylko z jednym, tak dla Redaktora każde wydarzenie jest zapowiedzią zdrady Ameryki. Ma ona potwierdzać katastrofalne skutki wyboru sojuszu z USA, bo skoro kiedyś, może za 10 lat, Ameryka sprzeda nas Rosji, by rozerwać sojusz rosyjsko-chiński, to już teraz należy zbliżyć się do Moskwy. Reset miał być uzgodniony w Helsinkach, dziś zapowiadają go oszczędności w wydatkach na infrastrukturę militarną, by rozpocząć budowę muru na...
Dawid Wildstein
Nobel już od dawna jest nagrodą dość kuriozalną, a kolejne werdykty szwedzkiego gremium skutecznie podważają jej sens. Niemniej Nobel dla Polki jest pewnego typu splendorem dla naszego państwa, niezależnie od tego, jak durne poglądy ma Tokarczuk. Szczególnie że (to moja prywatna opinia) pisarką jest niezłą. Zresztą bez porównania bardziej przebije się fakt narodowości pisarki niż jej polityczne oświadczenia. Na dłuższą więc metę ta nagroda jest korzystna dla Polski i histeria części prawicy w tym względzie wydaje się zupełnie niepotrzebna. Jednocześnie ciekawie było obserwować to, co na naszym podwórku wywołała ta nagroda. Nobel dla Tokarczuk pokazał po raz kolejny, jak nasze „elity” tak naprawdę mają gdzieś kulturę. Że te „elity” to po prostu… zwyczajne chamy. Bo ich ta nagroda...
Tomasz Terlikowski
Nie jestem admiratorem lewicowej szkoły publicystyki historycznej, która z pasją zajmuje się odbrązawianiem polskiej (a w pozostałych krajach innych) historii. Nie przekonuje mnie twierdzenie, że wszystko, co miejscowe, jest złe, a jeśli, nie daj Boże, jest chrześcijańskie i narodowe, to już w ogóle nie da się o tym powiedzieć nic dobrego i trzeba się zająć walką z tym. Takie myślenie to szkodliwa bzdura, niebezpieczna dla przyszłości narodu, ale i wspólnoty cywilizacyjnej, jaką jest Europa. W niczym nie zmienia to faktu, że nie jestem także wielbicielem szkoły historii mitycznej, w której nie ma miejsca na brudne karty, problemy czy haniebne wybory. Ta szkoła jest równie groźna i równie mało roztropna. Ostatnio jej zwolennicy ujawnili się przy okazji dyskusji o Oldze Tokarczuk i jej...
Ryszard Czarnecki
Jesteście Państwo w sto razy lepszej sytuacji niż ja, nieborak. Piszę te słowa 69 godzin przed ogłoszeniem wyników wyborów, a więc mniej więcej o północy z czwartku na piątek. Zatem Wy wiecie, kto wygrał, a ja tylko przeczuwam. Albo „aż” przeczuwam. W tej kampanii zasuwałem na full. Tak jakbym w niej sam startował. To samo było wiosną, w kampanii europejskiej. Dwie kampanie w ciągu paru miesięcy oznaczają w praktyce próby redukcji snu do minimum. Dla przykładu, tydzień przed wyborami, z piątku na sobotę, spałem 1,5 godziny. Z soboty na niedzielę godzinę z czymś, ale z niedzieli na poniedziałek pozwoliłem sobie na luksus już paru godzin snu. Tyle mojego, co dodrzemałem w samochodzie, pokonując w sumie tysiące i tysiące kilometrów. Uwaga: drzemałem w aucie, ale nie za kierownicą…...
Jak musi zmieniać się państwo, by mógł rosnąć biznes? To jedno z pytań, które zadali uczestnikom organizatorzy tegorocznego Kongresu 590. Rada Gospodarcza Strefy Wolnego Słowa, jako Partner tego wydarzenia, też udzieliła na nie odpowiedzi. To dla nas z jednej strony zaszczyt, ale z drugiej wyznacznik tego, że rośniemy w siłę i jesteśmy coraz wyraźniej dostrzegani na mapie gospodarczych stowarzyszeń w Polsce. Zostaliśmy Partnerem jednego z najważniejszych wydarzeń ekonomicznych w kraju, z czego oczywiście jesteśmy dumni i co nas bardzo cieszy. Na Kongresie 590 Rada Gospodarcza SWS miała własną strefę, którą zorganizowała wspólnie z naszymi partnerami, czyli ze Stowarzyszeniem Regionalnych Browarów Polskich oraz Związkiem Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce „Browary Polskie”....
Robert Tekieli
Są zjawiska popkultury, które najlepiej przemilczeć. Powstają bowiem jedynie po to, by szokując i opluwając, stać się źródłem zarobku dla „artysty-buntownika”. Jednak teraz zareklamuję najnowszą płytę przygotowywaną przez Ryszarda Tymańskiego, pseudonim Tymon, choć jej tytułu nie wymienię. Jeden z utworów na tym krążku jest bowiem znakomitym przykładem buntowniczego konformizmu. Pozujący na antysystemowców kawiorowi anarchiści międlą do znudzenia przetarte kalki, zatłuszczone tysiącami paluchów i mające się do rzeczywistości nijak. Tyle że lewicowe, rewolucyjne media przyniosą „fejm” łaknącym sławy i kasy. To jest rzeczywiste i tylko to. Bowiem Ryszard T. niczego nie wymyślił. Polska patriotyczna, wierząca, była solą w oku nie tylko sowieckich bolszewików. Tradycja jej opluwania...
Piotr Lisiewicz
Dzisiejsza krzyżówka wymaga od Państwa biegłej znajomości języka polskiej polityki oraz astronomii! Czy domyślają się Państwo, co to takiego: „przestrzeń poza obszarem ciał niebieskich, w którą zdaniem Neumanna sądy mogą »wypierd...ić« sprawy samorządowców z PO”? Oprócz tego niezbędna będzie wiedza na temat wypowiedzi naszych niezwykle wybitnych noblistów, w tym w kwestii wielkości Józefa Stalina oraz niezwykłego szczęścia przy graniu w Totolotka. Nagroda w dzisiejszej krzyżówce to po raz pierwszy książka Czesława Grzelaka „Kresy w ogniu: wojna na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej we wrześniu 1939 roku”. Hasło krzyżówki sprzed tygodnia, poświęconej w sporej części Solidarności Walczącej, to hasło tejże organizacji WOLNI I SOLIDARNI, nagrody przyznam za tydzień. Dziś nagrody za...
Marcin Wolski
Nasze dzieje mogły potoczyć się różnie. Imperium Jagiellonów mogło dominować w Europie zamiast Austro-Węgier, ale mogliśmy zostać okrojonymi Czechami. Wielka pula parę razy leżała na stole. Szansa Międzymorza rypnęła się za Zygmunta Starego przez nieszczęsny pakt familijny z Habsburgami i klęskę pod Mohaczem, w której w niewyjaśnionych okolicznościach poległ Ludwik Jagiellończyk. Wielka gra mogła się udać za Batorego, gdyby pożył dłużej i spłodził potomka. Gdyby tak królem został Jan Zamojski i narodowa dynastia rządziła przez kolejne wieki, nie byłoby zaborów, mógł jeszcze poskromić oligarchię magnacką Zygmunt III po rokoszu Zebrzydowskiego, Władysław IV mógł zdusić powstanie Chmielnickiego i nie dopuścić do „potopu” (gdyby panował dłużej i się rozmnożył). Ostatni raz mógł grać o...
Tomasz Łysiak
Komitet Noblowski przyznał Nobla Polce. Tak się składa, że tuż przed wyborami. I co więcej – takiej Polce, która poza niewątpliwym talentem literackim ma też niezwykle cenny z punktu widzenia opozycji zestaw światopoglądowy. W tym zestawie mieści się też odpowiednia dawka wymierzonej we własny kraj i jego historię politycznie poprawnej treści, w której Polacy to naród szowinistów, rasistów i morderców Żydów. Do tego dochodzą inne składniki, potrzebne do uznania autorki godnej Nobla nie tylko z racji umiejętności formalnych (tych wszakże nikt Tokarczuk nie odmawia, nawet w gronie jej krytyków), lecz przede wszystkim z racji jej przynależności do lewicowej, kulturalnej „elity” europejskiej. Takim składnikiem jest choćby kwestia wspierania ideologii LGBT. Oczywiście wybór Tokarczuk został...
Katarzyna Gójska
Profesor Andrzej Zybertowicz podczas rozmowy w „Sygnałach Dnia” zadał niezwykle ważne pytanie: „Skoro opozycja może liczyć na takie zaplecze intelektualne, skoro najwybitniejsze umysły polskich nauk społecznych, polskiej humanistyki, profesorowie bywali w świecie popierają opozycję, dlaczego jest ona tak beznadziejna koncepcyjnie, intelektualnie, programowo?”. Sprawa poruszona przez pana profesora dotyka istoty postkomunizmu. Otóż propozycje, które opozycja przedstawia wyborcom, są tak mizerne, bo w tym środowisku nikt nie ma potrzeby ich wypracowywania. Celem nie jest bowiem rozwój kraju, dobro obywateli, realizacja interesu narodowego, lecz utrzymanie status quo – żeby było, tak jak było. To dlatego przez niemal trzy dekady postkomunistycznych rządów pies z kulawą nogą nie martwił...
Michał Rachoń
W programie Prawa i Sprawiedliwości ogłoszonym z początkiem września 2019 roku znajduje się rozdział, który tegoroczne wybory parlamentarne stawia w perspektywie sporu o ocenę postkomunizmu. Postkomunizm to system polityczny, który ukształtował się w Polsce po 1989 roku i polegał na ewolucji interesów ekonomicznych komunistycznej nomenklatury „od własności zbiorowej, charakterystycznej dla okresu późnego PRL, w kierunku własności indywidualnej”, zajęciu „przez tę grupę strategicznych punktów struktury społecznej” oraz dokooptowaniu „do komunistycznej nomenklatury niektórych środowisk opozycyjnych w okresie PRL”. Proces tworzenia postkomunizmu świetnie portretuje scena, którą poznaliśmy po latach, kiedy ujawnione zostały znajdujące się w archiwach TVP nagrania z negocjacji opozycji...
Piotr Lisiewicz
Uwaga posiadacze kominków, osoby planujące malowanie mieszkania oraz ofiary wywołanej przez PiS drożyzny, których nie stać na zakup podstawowych środków czystości. Wasza niedola się kończy! Gazeta Wyborcza planuje przed wyborami rozdać Polakom milion egzemplarzy swojego specjalnego wydania. Wymuszajmy na kolportujących ją wydanie nam całej paczki. Gdy chodzi o higienę, nam nie jest wszystko jedno. Ciekawostka z historii Solidarności Walczącej. Wśród drukowanych przez nią nielegalnych wydawnictw był… Koran po rosyjsku. Kurierzy SW przemycali go do republik Związku Sowieckiego o muzułmańskich tradycjach, by pomóc im odbudować własną tożsamość, a tym samym wywołać chęć buntu przeciwko Moskwie. Jak wspominała w moim „Wywiadzie z chuliganem” Jadwiga Chmielowska, ówczesna szefowa...
Kto pamięta serial dla dzieci i kibiców, „Do przerwy zero jeden”? Młodych nie pytam, chociaż zawsze mogą sobie w internecie pogrzebać, ale starzy na pewno wiedzą, o czym mowa. Głównym bohaterem filmu była piłka nożna i młody napastnik o dziwnym pseudonimie „Paragon”. Co to ma wspólnego z Budką? Nic, ale to absolutnie nic. „Paragon” był sympatycznym, kudłatym blondynem i liderem zespołu. Budka we wszystkim jest odwrotny i wszędzie łysy. „Paragon” był biedny, ale uczciwy, ciężko pracował i walczył z grupą przestępców, co niemal przypłacił życiem. Budka wręcz przeciwnie, wśród oskarżonych kumpli z POKO czuje się jak ryba w wodzie i ma z tego profity. Wreszcie drużyna „Paragona” do przerwy przegrywała 0:1, by na końcu wygrać 3:2, drużyna Budki do przerwy przegrywa 10:0, po przerwie będzie...
Jacek Liziniewicz
Cztery ostatnie lata pokazały, że Platforma Obywatelska nie umiała rządzić. Na potwierdzenie tych słów można podać chociażby przykład PKN Orlen, który przez 3,5 roku rządów PiS osiągnął zysk około 21 miliardów złotych, co oznacza wzrost o 900 proc. w porównaniu z wynikami z okresu ośmiu lat rządów PO-PSL. Jeżeli jednak ktoś nie chce sięgać do przeszłości, to niech spojrzy na Rafała Trzaskowskiego, który nie radzi sobie z żadnym problemem Warszawy, a nawet wypas kóz na wyspie go przerasta. No, ale nie z tego powodu te wybory są ważne. Najbliższe cztery lata będą kluczem do tego, aby ostatecznie zerwać z rosyjskim łańcuchem i zyskać pełną niezależność od Rosji. Koniec z szantażem gazowym. Koniec z utrudnieniami na cieśninie Pilawskiej. Na zawsze. Za cztery lata, jeżeli wszystkie wielkie...
Tadeusz Płużański
„Robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów” – takie bzdury opowiadała w 2015 roku w TVP Olga Tokarczuk, ówczesna laureatka Literackiej Nagrody Nike, którą ufundowała – trudno się temu dziwić – „Gazeta Wyborcza”. Nieoceniony Adam Michnik chwalił laureatkę za „odwagę mówienia o sprawach trudnych, często bolesnych”. Organ Michnika wpisał się tym samym w kampanię nienawiści, którą od lat prowadzi paszkwilant Jan Tomasz Gross czy przejmujący od niego antypolską pałeczką inny Jan: Grabowski. Do owych spraw „bolesnych” ta sama „Wyborcza” podchodzi jednak wybiórczo. Inną miarę przykłada bowiem do Żołnierzy Wyklętych, inną do mordujących ich komunistów. Tu „odwagi mówienia” jakoś brakuje. Ale...
Wojciech Mucha
Na łamach tego wydania „Gazety Polskiej” piszemy sporo o „taśmie Neumanna” – zapisie rozmowy przeprowadzonej przez prominentnego polityka Platformy z ludźmi partii „z regionu” – niewielkiego Tczewa. Odsłuch nagrania pozwala na wgląd w diametralnie inne kulisy uprawiania polityki niż to, co słyszeliśmy na podsłuchach z „Sowy i Przyjaciół” czy równie luksusowego „Amber Room”, gdzie w atmosferze wzajemnego zrozumienia politycy z pierwszych stron gazet snuli swoje rozważania na temat Polski, Polaków i własnego do nich stosunku. Jest jednak tamtych taśm logicznym dopełnieniem. „Taśma Neumanna” to nie luksusowe wnętrza i wzajemne poklepywanie się sytych ludzi władzy. To raczej zapis z wezwania na dywanik, podczas którego ważna persona „z Warszawy” instruuje podległych sobie działaczy z...
Jerzy Targalski
Po usunięciu Huberta Czerniaka z Konfederacji w wyniku ujawnieniu jego przeszłości zomowca przez Radosława Patlewicza, współpracownika Grzegorza Brauna, rozgorzała wojna w Szurlandii. Czerniak oprócz uprawiania medycznej szarlatanerii głosi turbosłowiańską teorię Wielkiej Lechii. Brednię tę wymyślił Janusz Bieszk, wywiadowca II Zarządu Sztabu Generalnego ps. Henryk (1976–1984). Głosi ona, że w starożytności istniało imperium słowiańskie pokrywające się terytorialnie z blokiem sowieckim, ale informacje o nim zafałszowali Watykan, Żydzi i Niemcy. Brednia o Wielkiej Lechii skierowana jest przeciwko Kościołowi, gdyż to rzekomo katolicyzm zniszczył kulturę dawnych Słowian. Ten aspekt musiał wzbudzić kontrakcję katolików w Konfederacji i stąd usunięcie Czerniaka. Szarlatan znalazł...
Dawid Wildstein
Przyznam szczerze, Drodzy Czytelnicy, że powinniśmy dziękować Bogu za taśmy Neumanna. Tylko kilka nagrań, a jakie bogactwo treści. Po pierwsze, pokazał nam dokładnie, jak wyglądała władza PO i jak wyglądać będzie Polska, jeśli to ugrupowanie wróci do władzy. W tych taśmach mamy właściwie cały system PO. Dyspozycyjne sądy, które przetrzymają i uwalą każdą niewygodną sprawę. Przewały i korupcję – akceptowane, bo robią to „nasi”. Mafijna sztama. Świadomość, że koledzy z partii to przestępcy i ukrywanie tego (słowa Neumanna o Adamowiczu). No i w końcu przerażone media, które boją się ruszyć temat – do tego stopnia, że gazeta lokalna, która dostała nagrania z Neumanna, nic sensownego z nimi nie zrobiła, dopiero musiało zareagować TVP Info. Ale w tych taśmach jest coś dużo istotniejszego niż...
Tomasz Terlikowski
Nieczęsto zdarza mi się chwalić wyroki zachodnich, a już szczególnie brytyjskich, sądów. Tym razem jednak tak będzie, bowiem sędzia Andrew McFarlane swoim wyrokiem ocalił zdrowy rozsądek i normalność w kwestiach rodzinnych i uznał, że jeśli ktoś ofiarował komórkę jajową do zapłodnienia, później nosił dziecko w swojej macicy, a na koniec je urodził, to jest matką, a nie ojcem tego dziecka. Ta historia zaczyna się w roku 2012, kiedy pewna kobieta rozpoczyna procedurę „zmiany płci” na męską, i zaczyna się określać mianem Freddy McConnell. W 2014 roku przechodzi ona operację usunięcia piersi, ale… zachowuje macicę. W kwietniu 2017 roku przeszedł inseminację, a w styczniu roku 2018 urodził dziecko. Wówczas rozpoczął prawną walkę o uznanie go za ojca. Brytyjski sąd rodzinny odrzucił jednak...
Jan Pospieszalski
W pierwszych dniach października z wizytą do Norwegii udał się abp Skworc. W programie pięciodniowego pobytu znalazły się m.in. odwiedziny parafii i wspólnot, spotkania z polskimi zakonnicami, rozmowy z naszym korpusem dypolomatycznym i wspólna Msza św. z polskim duchowieństwem. Należy docenić fakt, że ważny przedstawiciel Episkopatu odwiedza polską diasporę i że jest to wizyta kilkudniowa z tak bogatym programem. Stutysięczna społeczność Polaków jest najliczniejszą grupą narodowościową po gospodarzach i stanowi połowę wszystkich katolików w Norwegii. W programie wizyty arcybiskupa niestety nie znalazłem istotnego moim zdaniem elementu – spotkania z dr Katarzyną Jachimowicz. O polskiej lekarce zrobiło się głośno, gdy wygrała precedensowy proces z norweskim państwem. Była jak dotąd...
Ryszard Czarnecki
Piszę ten felieton w samolocie do Wrocławia. Czy przebywanie na wysokości 10 kilometrów nad ziemią, a więc sporo wyżej niż góra Czomolungma, przez nietubylców zwana Mount Everestem, zwiększa wenę? Nie mnie to oceniać. „Z ziemi włoskiej do Polski” ? Niezupełnie. To znaczy: do Polski – tak, ale nie z włoskiej, tylko z niemieckiej. Cóż, to nie krasnoludki i sierotka Marysia, tylko konkretne rządy, ludzie, ministrowie i dyrektorzy rządowych agencji zadbali w czasie przeszłym, oby dokonanym, aby polskie metropolie typu Wrocław właśnie, ale też Poznań, Gdańsk, Kraków, a nawet Bydgoszcz czy Rzeszów, były świetnie skomunikowane w ruchu lotniczym z Frankfurtem czy Monachium, nierzadko lepiej niż z Warszawą... Lufthansa się cieszy, ofensywny w ostatnich czterech latach LOT znacznie mniej....
Rynek kapitałowy w Polsce przeżywa trudne chwile. Przez wiele lat jechał na sterydach, jakimi były Otwarte Fundusze Emerytalne. Mocno do przodu pchały go także prywatyzacje państwowych podmiotów. Ta iluzja jednak niedawno się skończyła. I przyszła pora, aby zobaczyć sprawy takimi, jakie są. A sytuacja ma się tak, że coraz więcej firm woli zniknąć z giełdy, niż się na niej pojawić. W tych okolicznościach rynek przestaje pełnić swoją zasadniczą rolę, jaką jest dostarczanie finansowania podmiotom chcącym się rozwijać. Problem ten dostrzegło Ministerstwo Finansów i po licznych konsultacjach przygotowało projekt Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego. Niedawno dokument przyjęła Rada Ministrów. Teraz rozwiązania w nim zawarte powinny być wdrażane w życie. Czuwać ma nad tym specjalnie do tego...
Mimo wyborów, które już lada dzień, pod pióro cisną mi się zupełnie inne i fantastyczne wręcz tematy. Na przykład: rola muzy w twórczości malarza i poety (znamy też parę męskich muz, gdyż Wielkie Panie naszej sztuki – Boznańska, Dąbrowska – też miewały pobudzających ich wenę, często dużo młodszych adoratorów). Dalej równie frapująca kwestia: naukowa recepcja mojego kwartalnika „bruLion”. Pomyślałem o tym, czytając wiersze zebrane jednego z poetów pokolenia brulionu, gdy równolegle w ręce wpadł mi artykuł naukowy pt. „»Brulion« jako pismo literackie i kulturalne schyłku XX wieku (zarys problematyki)” Jacka Ladoruckiego z Acta Universitatis Lodziensis. Folia Librorum 11, 47–71 z 2002 roku. Kiedy czytam „Lodziensis”, mam tylko jedno skojarzenie: prześmiewcza „Bitwa pod Łodzią” Darka „...

Pages