Felieton

Piotr Lisiewicz
Dramat pisarki Katarzyny Grocholi na bałtyckiej plaży! Napisała ona na Instagramie: „Dostałam od dziecka bułeczkę z serem. Zanim zdążyłam zjeść pierwszy tego dnia posiłek, mewy oraz inne latające uznały, że to dla nich, i mnie obsrały”. A wszystko przez to, że mewy są za 500 plus, dzięki któremu na plażach są tłumy i mogą się przy nich wyżywić. I jak namierzą na plaży przeciwnika PiS, nie mają litości. Kontynuując tematykę nadmorską – Bogdan Zdrojewski optymistycznie o nadchodzących wyborach: „To katastrofa. Wybory do PE miały dać wiatr w żagle, a tu połamane maszty!”. Żeby tylko połamane. Ozdobione przez mewy na dodatek. Masztem PO, który już dawno złamał się na pół, okazał się Marek Biernacki rodem z Sopotu. Ów „konserwatysta” w poszukiwaniu moralnego odrodzenia wstąpił do PSL. Co...
Wydawało się, że w okresie urlopowym będziemy się nudzić, ale na brak atrakcji chyba nie da się narzekać. No, może tylko PiS nudzi i kolejny raz organizuje konwencję programową, na której odbyły się dziesiątki paneli i zapewne za chwilę poznamy nowe pomysły dla Polski. Poza tym wyjątkiem same atrakcje i sensacje, na przykład nagle okazało się, że nie wszyscy absolwenci dostaną się do „wymarzonych szkół”. Dajcie ludzie spokój! Przed wojną tego nie było, dopiero jak ciemnogród nastał nad Wisłą, to się marzenia posypały. Próbuję też odgrzebać w pamięci jakąś poważną sensację, lecz z tym mam pewien problem związany z punktem siedzenia. Z pewnością poważny problem ma Bartosz Arłukowicz, jednak dla mnie to są śmieszne perypetie. Tęgie głowy z PO wymyśliły, że Bartek będzie idealną twarzą...
Jacek Liziniewicz
Siedzę sobie na kanapie i ruszam dużym paluchem u nogi, który wystaje mi przez dziurawą skarpetę, jednocześnie zastanawiając się, jak nie utknąć w bezsensownej dyskusji na temat klimatu. Nietrudno bowiem zauważyć, że w ostatnich latach pojawia się jeszcze bardziej silna polaryzacja w kwestiach związanych ze zmianami klimatycznymi. Dzisiejszy światek naukowo-medialny podzielił się na kilka grup, z których każda próbuje zaszachować drugą. Jeszcze w czerwcu strona ekologiczna mówiła, że ekstremalne temperatury to dowód na ocieplanie się klimatu, ale gdy lipiec zaczyna być zimny, to do głosu dochodzą prawicowi publicyści i krzyczą, że druga strona to szachrajstwo i bzdury, a każdy niech sobie żyje, jak chce. Siedzę i kręcę tym paluchem dochodząc do wniosku, że obie strony tego sporu są...
Tadeusz Płużański
15 lipca 1959 roku, 15-lecie władzy ludowej. „Trybuna Robotnicza” podała trasę przejazdu I sekretarza KC KPZR Nikity Chruszczowa przez Zagórze zapewne po to, aby ludność mogła spontanicznie przywitać Wielkiego Brata. Sowiecka delegacja, której towarzyszył I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka, miała przejechać m.in. ulicą Armii Czerwonej. Nikt nie wiedział, że w nocy, tuż obok posterunku MO – wydawałoby się w miejscu najbardziej bezpiecznym – umieszczono bombę. Wybuch nastąpił krótko po godz. 15. Delegacja z Chruszczowem przejechała jednak obok posterunku dwie godziny później, kiedy teren był już zabezpieczony. W aktach śledztwa czytamy: „W godzinach zbliżonych do planowanego przejazdu przy ul. Armii Czerwonej nastąpiła eksplozja zawieszonej na jednym z drzew bomby zegarowej. Ta...
Wojciech Mucha
Przyznam się Państwu, że gdy w zeszłym tygodniu opisywałem wypad totalnych do małej miejscowości, jaką jest mazowiecki Węgrów, nie miałem pojęcia, że sprawa jest bardziej absurdalna niż się zapowiadało. Przypomnijmy – pod jednym ze sklepów Bartosz Arłukowicz i jego koleżanki oraz koledzy ze sztabu zaczepili starszego mężczyznę. Polityk PO najpierw podał mężczyźnie dłoń, a następnie wypalił: „Mówią, że jest pan najsłynniejszym wsparciem PiS-u w Węgrowie”. Następnie wszyscy zaczęli się śmiać – a raczej rechotać – ze skonfundowanego człowieka, który powiedział tylko: „Niech mnie pan nie denerwuje” i odszedł. Sprawa zrobiła się głośna. Do tego stopnia, że w internetowych przekaziorach totalnej opozycji pojawił się kolejny filmik, na którym ów „zdenerwowany” pan wystąpił w towarzystwie...
Jerzy Targalski
Michał Czajkowski, były kandydat Konfederacji na europosła z Kujaw, szukał zajmującej lektury i jak sam mówi, wpadł mu w ręce artykuł w Sputniku, którym zapragnął się podzielić z widzami rosyjskiego głosu z Włocławka. Czajkowski już wcześniej zaniepokoił się strasznymi wieściami o zachowaniu nowych okupantów i szukał potwierdzenia tych informacji w wiarygodnym źródle. Na szczęście istnieje Sputnik, krynica prawdziwych wiadomości, zwłaszcza na temat imperialistów amerykańskich. Konfederata znalazł tam skondensowany opis przypadków rozbestwienia przybyszów zza oceanu. Czajkowski za Sputnikiem wymienia: „próbę zgwałcenia jakiejś młodej dziewczyny, bo był dzień wolny, dewastację środowiska, rozjeżdżanie dróg, pobicie dentysty wraz z rodziną” i zachęca do lektury. Chodzi o artykuł „Nie ma...
Dawid Wildstein
Stała się rzecz niesamowita! I gdybym nie widział tego na własne oczy, nie uwierzyłbym. Platforma Obywatelska zaczęła mieć program. Szkopuł w tym, że zerżnęła go od PiS. Tak więc Schetyna okazał się orędownikiem 500+, obniżenia wieku emerytalnego, 13. emerytury i ogólnie pokazał swoją „wrażliwą twarz”. A że prezentowanie konkretnych postulatów, wykraczających poza „zły Kaczyński”, to dla Platformy rzecz nowa, to nie powinniśmy się dziwić, że po prostu wzięła wszystkie projekty swojego politycznego konkurenta i zapisała jako swoje. Nawet jeśli jeszcze tydzień temu uważała je za przyczyny rychłej zagłady polskiej gospodarki. Zresztą nie jest to pierwszy raz, gdy PO ściąga coś od PiS – i na dodatek zamienia to w farsę. Podobnie rzecz się miała, gdy politycy PO uznali, że będą bliżej ludzi...
Tomasz Terlikowski
Często słyszę pytanie, o co wam, konserwatystom, chodzi z tą ideologią LGBTQ? Co wam przeszkadza, że ludzie mają odmienną skłonność seksualną czy problemy z własną płcią” Odpowiedź jest prosta. Akurat to przeszkadza nam w stopniu nieznacznym. Bardzo współczuję osobom transseksualnym, a homoseksualistów traktuję tak samo jak każdego innego człowieka, co najwyżej kwestionując gejowską agendę dotyczącą małżeństw, adopcji czy niszczenia każdego, kto myśli inaczej. Problemem nie są ludzie, lecz ideologia, która niszczy nie tylko społeczeństwo, ale także życie konkretnych osób. Przykładem, bolesnym, z ostatnich tygodni jest historia 5-letniej dziewczynki z jednego z warszawskich przedszkoli, która twierdzi, że jest chłopcem. Matka i psycholog wspierają ją w tej „decyzji” i próbują zmusić...
Jan Pospieszalski
Podczas gdy obwoźne trupy radykalnych środowisk homoseksualistów najeżdżają kolejne miasta pod pretekstem parad równości, gdy nie milkną głosy protestu organizacji prorodzinnych wobec tych manifestacji, zupełnie niepostrzeżenie realizowana jest operacja, której skutki mogą być o wiele poważniejsze niż obnoszenie się po ulicach miast ze swoimi zaburzeniami. W Warszawie, w ramach budżetu obywatelskiego, zgłoszono projekt realizacji edukacji seksualnej opiewający na kwotę prawie 4,7 mln zł. Zgłaszająca osoba, kryjąca się pod nickiem „Anna8484”, opisuje projekt bardzo ogólnikowo. Dowiadujemy się, że zajęcia mają być dobrowolne, przeprowadzone w szkołach podstawowych, w domach kultury i przestrzeni sąsiedzkiej. Wspomina się o warsztatach dla dzieci z udziałem pary edukatorów, o dyżurach „...
Ryszard Czarnecki
Parlament w Brukseli i Strasburgu poza tym, że ma kadencję dłuższą o rok niż zdecydowana większość parlamentów narodowych (pięć i cztery lata), to dodatkowo odróżnia się większą labilnością, gdy chodzi o skład posłów. Normalnie połowa europosłów to „pierwszacy”, ci, którzy wybrani zostali pierwszy raz (a bywa, że i ostatni...) do PE. Parlamenty w krajach członkowskich UE – od francuskiego Zgromadzenia Narodowego przez niemiecki Bundestag, polski Sejm, litewski Sejmas i na szwedzkim Riksdagu kończąc – zwykle mają mniejsze fluktuacje personalne. Oczywiście zdarzają się wyjątki, gdy antyestablishmentowa zmiana solidnie wymiata dotychczasowych wybrańców ludu. Takie „rewolucje” miały miejsce ostatnio we Francji i we Włoszech. Tyle że nad Sekwaną bunt przeciwko duopolowi dwóch głównych...
W bogactwie treści i przekazu, jaki miał miejsce podczas konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości w Katowicach, nie mogło zabraknąć głosu małych i średnich przedsiębiorców. O ten głos zadbała Rada Gospodarcza Strefy Wolnego Słowa, organizując panel pt. „Małe i średnie przedsiębiorstwa – wyzwania i perspektywy a rozwój polskiej gospodarki”. Wzięli w nim udział: Marek Dietl – prezes Zarządu GPW, prof. Zbigniew Krysiak z Instytutu Myśli Schumana, posłowie Barbara Dziuk i Wojciech Zubowski, Piotr Hofman – prezes RG SWS oraz Kamil Goral – ekspert RG SWS. Jako gospodarz tego panelu, śmiało mogę postawić tezę, że oczekiwania wobec rządzących, jeśli chodzi o sektor MŚP, są bardzo duże. Na szczęście druga strona zdaje sobie z tego sprawę i deklaruje gotowość nie tylko do rozmów, ale i...
Robert Tekieli
Jarosław Kaczyński ma przed sobą strategiczne zadanie. Musi sprokurować powstanie patriotycznej opozycji, z którą Zjednoczona Prawica przegra wybory za 12 lat. Jest to zadanie równie ważne jak konstytucja Trzeciej Niepodległej, odwołująca się do konstytucji kwietniowej. Nowa konstytucja musi zawierać twarde zabezpieczenia przed rozmontowaniem polskiej wspólnoty przez rewolucyjny walec, który zmiażdżył w ciągu ostatnich 50 lat kraje Zachodu. Blokadę przed wprowadzeniem ustawodawstwa narzucającego ideologię gender i LGBT, ustanowienie zasady wyższości polskiego prawa stanowionego nad prawem Unii Europejskiej (taką regulację wprowadzili u siebie Niemcy) oraz konieczność uzyskania większości kwalifikowanej do akceptacji traktatów zmniejszających naszą suwerenność (na przykład przy...
Piotr Lisiewicz
Jak nazywa się miejsce w Warszawie, gdzie niegdyś stał pomnik Feliksa Dzierżyńskiego, a dziś Rafał Trzaskowski postanowił zorganizować betonową plażę w centrum stolicy? Jaką odezwę komuniści kazali Polakom upamiętniać 22 lipca tak, że aż nazwali nią jedną z kopalń? „Pomnik” jakiego stwora odsłonięto w Łodzi w obecności prezydent Zdanowskiej? To niektóre z pytań w dzisiejszej krzyżówce. Nagrodą jest w tym tygodniu płyta „Drogi do niepodległości” Bartłomieja Kurowskiego, młodego gitarzysty i wokalisty, wykonującego poezję śpiewaną. Hasło krzyżówki sprzed tygodnia na rocznicę Bitwy pod Grunwaldem to BOGURODZICA. Dziś nagrody za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, tę z przepięknym hasłem: IKEA WON Z POLSKI. Nagrody główne, czyli „Wierszyki niecodzienne” Marcina Wolskiego, trafią do Jacka Klima...
Marcin Wolski
„Kogo Bóg chce pokarać, temu rozum odbiera!” – powiada stare przysłowie. Nie wiem, jak dotąd odbierany był radykalny zwrot Platformy na lewo przez jej tradycyjny elektorat. Wiadomo, że zwolennik jakiejś formacji potrafi dużo zrozumieć i wiele wybaczyć. Czy wszystko? Oto jest pytanie! Warto przypomnieć, że PO powstawała jako partia konserwatywno-liberalna w opozycji do dominującej na polskiej scenie SLD. Niemałą rolę odegrała kontestacja wobec poprzedniej „partii ludzi zamożnych i dobrze wykształconych”, czyli Unii Wolności. Ostatnim samobójczym krokiem UW było zlanie się z postkomunistami w tzw. LiD, który nie wszedł nawet do parlamentu. Partia Grzegorza Schetyny zdaje się popełniać wszystkie błędy swojej poprzedniczki, licząc na poparcie elity i postępowej ludzkości. Zajrzałem do...
Tomasz Łysiak
W pięćdziesiątą rocznicę pierwszego lądowania człowieka na Księżycu przychodzą człowiekowi do głowy różne myśli. Ot, takie chociażby, iż najprawdopodobniej od dawna Srebrny Glob jest zaludniony przez różne postaci z pięknego kraju nad Wisłą. Od czasów Twardowskiego aż do dzisiaj pojawiają się na pylastej powierzchni ciała niebieskiego nasi – ulepieni z gliny polskiej – lewicowi popaprańcy. Księżycowe plemię. Nawet sama nazwa „Księżyc” nie do końca im pasuje, gdyż – jak wiadomo z nauk o języku – powstała ona w średniowieczu, gdy na Słońce mówiono „ksiądz”, a na „mniejszego księdza” Księżyc właśnie. Mówiono też na niego „miesiąc”, od niego wzięły się więc i miesiące, i nazwa cyklicznej przypadłości kobiecej. Lewicowcy, jak uczą dzieje, od zawsze realizowali wizje „z księżyca”, a to...
Katarzyna Gójska
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny polecił wznowienie procesu drukarza z Łodzi po tym, jak Trybunał Konstytucyjny uznał przepis Kodeksu wykroczeń – z niego skazany był drukarz – przewidujący karanie za umyślną, bez uzasadnionej przyczyny, odmowę świadczenia usług za niekonstytucyjny. Przypomnijmy, mężczyzna został skazany za nieprzyjęcie zlecenia druku materiałów promujących organizację LGBT. Drukarz odpisał grzecznie, że ze względów religijnych nie chce przykładać ręki do propagowania wartości i celów, z którymi całkowicie się nie zgadza. A w zamian za to owo tolerancyjne tęczowe środowisko zażądało, by sądy ustawiły drukarza do pionu i raz na zawsze wybiły mu z głowy przejmowanie się własnym sumieniem. Prośba została spełniona. Drukarz został skazany we wszystkich...
Michał Rachoń
Jak to jest? Podatki idą w dół, czyli państwo zabiera obywatelom mniej pieniędzy, a mimo wszystko budżet państwa i gospodarka jest w lepszej kondycji? Przez parlament przechodzi właśnie rewolucyjne rozwiązanie podatkowe skierowane do ludzi mających mniej niż 26 lat. Zerowy podatek PIT dla młodych osób oznacza, że każdy pracujący na podstawie umowy o pracę czy umowy zlecenia, kto jest w tym wieku, do granicy pierwszego progu podatkowego nie zapłaci podatku dochodowego. Rozwiązaniem tym objętych zostanie około 2 milionów podatników. W praktyce oznacza to, że młody człowiek zarabiający pensję minimalną w ciągu całego roku obowiązywania tego prawa zarobi około 1800 złotych więcej. Jeśli jego pobory są wyższe, to w portfelu zostanie mu aż do 6700 złotych. Ale to tylko bezpośrednie korzyści...
Piotr Lisiewicz
Odkąd rodziców w Polsce – przez wstrętny PiS – zaczęło być stać na to, by wraz z dziećmi jeździć nad polskie morze, w ślad za nimi ruszyli salonowi reporterzy, by zbierać na nich – rodziców i dzieci – haki. Rytuał ten powtarza się corocznie. Tym razem portal Onet.pl wysłał tam Ewę Raczyńską, dziennikarkę z prowincji rodem, jak często w przypadku „słoików” bywa, gorliwie demonstrującą swą wielkomiejskość. Co każdy – odnajdując jej teksty o zbyt małej dostępności legalnej aborcji oraz wspierające postulaty feministek – stwierdzić łatwo może. Hrabina Raczyńska powtórzyła coroczny fascynujący opis owych reporterów, że dzieci równa się mocz i kupa, koniecznie oddawane w wodzie lub nieopodal niej. Może pora, żeby redakcja „Gazety Polskiej” wysłała za hrabiną reportera, by wyśledził, gdzie ona...
Coś się takiego porobiło, że jak nigdy zgłosiło się więcej matek – czy raczej ciotek – porażki niż ojców sukcesu. Prawdę powiedziawszy, sam się pogubiłem, jak to z Timmermansem było. On miał wychodzić naprzeciw żywotnym interesom niezbyt mądrej opozycji i swoim zwycięstwem upokarzać PiS? Zdaje się, że taka była pierwotna wersja, ale głowy nie dam, bo odkąd upokorzono Timmermansa, który pomimo wielu starań nie dostał stołka szefa KE, to  media i komitety polityczne zalały tysiące nowych koncepcji. I tak, po pierwsze, okazało się, że kandydatura Holendra w ogóle nie miała większego znaczenia, mógł zostać szefem KE albo i nie. Po drugie, PiS, który „nic w UE nie znaczy”, zdradził i wybrał Niemkę. Zwracam uwagę na dwa w jednym: PiS, chociaż nic nie znaczy, to jednak wybrał Niemkę, a...
Jacek Liziniewicz
Zawsze jestem pesymistą. Byłem pewny, że prezydent Andrzej Duda przegra wybory. W 2015 roku wieściłem PiS-owi, że wygra, ale nie będzie rządził. W roku 2018 twierdziłem podobnie, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie zwiększy stanu posiadania w samorządach. W ostatnich wyborach przewidywałem remis KE z ZP. Dziś nie mam w sobie nawet krzty wątpliwości, że opozycja jest w jakikolwiek sposób zdolna zagrozić Prawu i Sprawiedliwości. W ostatnich tygodniach byłem w województwie świętokrzyskim i znajomi opowiadali mi, jak przyjechała do nich Beata Szydło i mówili o niej: „nasza”. Nie było w tym sarkazmu, ale raczej entuzjazm ludzi, którzy spotkali gwiazdę filmową i odkryli, że jest normalna i mało się od nich różni. W miniony weekend uczestniczyłem w konwencji programowej i widziałem realny...
Tadeusz Płużański
10 lipca 1941 roku zbrodnia w Jedwabnem. Zbrodnia dawno rozpoznana. Kłamią ci, którzy mówią i piszą, że nie wiedzą, co tam się stało. Że tylko ekshumacje wyjawią nam jakąś nową, tajemną prawdę. Bodaj najlepiej Jedwabne opisał prof. Marek Jan Chodakiewicz. Obalając tezę J. T. Grossa o polskiej zbrodni, jednoznacznie ustalił, że była to zbrodnia niemiecka. Niemcy nie tylko ją wymyślili, ale także przeprowadzili, zmuszając do uczestnictwa niektórych Polaków. Niemieckie dokumenty nie pozostawiają wątpliwości, że niemiecka policja miała – w Jedwabnem i okolicznych miejscowościach – prowokować wystąpienia antyżydowskie, aby wyglądało to na spontaniczną akcję miejscowej ludności. Zbrodnia w Jedwabnem nie tylko od lat jest znana, lecz także od lat wykorzystywana do antypolskiej kampanii. Są...
Wojciech Mucha
Czy widzieli Państwo filmik, na którym wierchuszka Platformy Obywatelskiej szydzi z nieznanego bliżej człowieka? Jak podaje niezalezna.pl – pod jednym ze sklepów Bartosz Arłukowicz i jego koleżanki oraz koledzy ze sztabu – w tym znana z deklarowanej „wrażliwości społecznej” Barbara Nowacka – zaczepili starszego mężczyznę. Polityk PO najpierw podał mu dłoń, a następnie wypalił: „Mówią, że jest Pan najsłynniejszym wsparciem PiS-u w Węgrowie”. A następnie zaczęli się śmiać – a raczej rechotać – ze skonfundowanego człowieka, który powiedział tylko: „Niech mnie Pan nie denerwuje” i odszedł – czytamy. By było jeszcze lepiej, swoim występem na Twitterze pochwaliła się sama Nowacka, nie widząc w nim nic niestosownego. A robi się zupełnie groteskowo, gdy uświadomimy sobie, że rechot z mężczyzny...
Jerzy Targalski
Dziwi mnie, skąd taka popularność dewiantów wśród młodzieży, ale tłumaczę to sobie zasługami systemu zidiocania zwanego szkolnictwem oraz traktowaniem przez młodych każdej imprezy jako okazji do ubawu; im większy wygłup, tym większy odlot. Triumfująca bezmyślność ludzi na utrzymaniu rodziców do 30. roku życia albo dłużej. Życie ma być zabawą i wygłupem na luzie. Wątpię, by towarzyszyła temu jakakolwiek refleksja. Inna kwestia to osoby łykające ruską truciznę po tzw. stronie patriotycznej. Nie neguję dobrej woli, ale analfabetyzm intelektualny wyniesiony ze szkoły święci swe triumfy, od kiedy młodych formują popularni vlogerzy. Jak wiadomo, książki są za grube, a litery za małe, więc wygodniej i ciekawiej jest posłuchać półgłówków opowiadających bzdury w internecie, które sami wcześniej...
Dawid Wildstein
Pamiętacie Państwo ten mit? Herakles musi ukatrupić paskudnego zwierza, niejaką hydrę lernejską. To wielogłowy wąż o nieprzyjemnej umiejętności. Otóż gdy heros ucina mu łeb, na jego miejscu wyrastają trzy kolejne. Jego rodzicami były dwie inne kreatury – Tyfon i Echidna. Jakoś ta opowieść nasunęła mi się, gdy usłyszałem, że – jak to sam określił – Niesioł odchodzi z polityki. Kolejna odrażająca postać, po Palikocie, ląduje na śmietniku polskiej historii. I może sobie Niesioł mówić, ile chce, że to jego decyzja – oczywiście to on został wykopany „poza”. Człowiek powinien się tylko cieszyć. I ja też się cieszyłem. Ale potem zobaczyłem na ekranie telewizora posła Szczerbę. A następnie usłyszałem wypowiedź Nitrasa. I zdałem sobie sprawę, że co prawda tej hydrze jeden łeb ucięto, ale już...
Tomasz Terlikowski
Polską i polskim Kościołem wstrząsają ostatnio głośne odejścia kapłanów. I nie chodzi o to, by owych kapłanów osądzać – bowiem kto z nas nie jest hipokrytą, niewiernym, słabym, niech pierwszy rzuci kamieniem – ale o to, by dostrzec i spróbować zrozumieć, jakie motywy stoją nie za samym odejściem (to zawsze jest ludzkim dramatem), ale za jego uzasadnieniem i usprawiedliwieniem. A te są głęboko zakorzenione we współczesnym myśleniu czy szerzej – we współczesnej mentalności. Takim absolutnie typowym dla współczesności modelem myślenia jest etyka autentyczności, która zwodzi nawet księży (a już na pewno obserwujących ich świeckich). Według tej etyki najważniejsze jest to, czy czujemy, czy w tym, co robimy, jesteśmy autentyczni, czy postępujemy zgodnie z uczuciami, czy realizujemy to, co...
Jan Pospieszalski
Ochrona środowiska i powstrzymanie emisji CO2 stały się nową religią. Klimatolodzy i ekodziałacze uzyskali status proroków, a wyznawcy tego nowego kościoła prześcigają się w radykalizmie. Są nawet męczennice, jak ta dziewczynka, która ogłasza post od bananów, by ratować orangutany. Groteskowych przykładów nie brakuje, ale zgadzamy się, że jednak lepiej żyć w świecie niezatrutym i że wszyscy możemy ograniczać zanieczyszczenie. Segregujemy śmieci, zmniejszamy emisję spalin i nie jest tak, jak pisze Masłowska: że szczytem adrenaliny u nas jest „wypi...lenie starej lodówki do lasu”. Gdy prośrodowiskowe zmiany postaw społecznych przyjmujemy jako cywilizacyjny awans, niewielu dostrzega, że wokół rozpanoszył się potworny śmietnik. A przecież to, co widzimy przy drogach i ulicach, woła o...
Ryszard Czarnecki
Zaskoczę wszystkich i nie będę pisać o szczycie w Brukseli, który miał trwać parę godzin, a trwał w sumie trzy dni i zakończył się po raz pierwszy w historii EWG-UE pokazaniem gestu Kozakiewicza nieformalnej grupie trzymającej władzę w Unii, czyli „Biuru politycznemu” złożonemu z największych i najbogatszych państw. Zaskoczę wszystkich i nie będę pisał o tym, że z kolei w Strasburgu inny gest Kozakiewicza pokazał Parlament Europejski – tyle że Radzie Europejskiej, wybierając na szefa PE, owszem, człowieka z Południa, tylko że nie z Bułgarii, lecz z Italii. Zaskoczę wszystkich, ale nie będę pisał o napięciach między poszczególnymi instytucjami Unii Europejskiej – a tu rzeczywiście aż iskrzy. Zaskoczę wszystkich i nie napiszę o tym, że równie wielkie konflikty i napięcia są między...
Mam nadzieję, że wybaczycie mi Państwo monotematyczność, kolejny bowiem raz chciałbym swój felieton poświęcić tematyce zamówień publicznych. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że stoimy na progu radykalnych zmian dotykających tego zagadnienia, a doświadczenie uczy, że następna okazja o podobnej skali powtórzy się dopiero za kilkanaście lat. Chodzi mi oczywiście o plany uchwalenia nowej ustawy o zamówieniach publicznych. Pisać więc o tej sprawie warto, a na nawet trzeba. To tyle tytułem usprawiedliwienia. Odnosząc się zaś do samego tematu, chciałbym odwołać się do jednej z najbardziej palących kwestii dotyczących zamówień publicznych w Polsce. Mam tutaj na myśli kwestię ryzyka, a konkretniej ryzyka cenowego lub ryzyka zmiany ceny. W tekście skupię się na najbardziej reprezentatywnym...
Robert Tekieli
Ciąży na nas, dorosłych, potworne zaniechanie. Przemilczana krzywda wołająca o pomstę do nieba. W naszej cywilizacji, powołującej się na chrześcijańskie i humanistyczne wartości wysokie, niemal systemowo krzywdzi się dzieci. I panuje wokół tej krzywdy jakaś niewytłumaczalna zmowa milczenia. Od czasu do czasu wychodzą na jaw potworności. Profesor Andrew MacLeod, były szef Centrum Koordynacji ds. Kryzysu przy ONZ, oszacował, że pracownicy ONZ mogą być odpowiedzialni nawet za 60 tys. gwałtów. Używają oni bowiem swojej pozycji do wykorzystywania ludzi, których mieli chronić. Dokumenty potwierdzające te oskarżenia przekazał do Departamentu ds. Rozwoju Międzynarodowego Wielkiej Brytanii rok temu. Parę miesięcy wcześniej sekretarz Generalny ONZ António Guterres przyznał, że w 2016 roku...
Piotr Lisiewicz
Przepiękne hasło krzyżówki sprzed tygodnia to IKEA WON Z POLSKI, i to do niego nawiązuje oprawa rysunkowa krzyżówka dzisiejszej. Natomiast ten numer „Gazety Polskiej” ukazuje się w przeddzień rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i dlatego krzyżówka dzisiaj ma charakter tematyczny, co zaproponował nasz Czytelnik i klubowicz „GP” z Elbląga pan Kazimierz Hyrycz. Kto wie, co i czym zgniatała Jagienka, kto ubił Kuno von Lichtensteina, a także kim był mąż świętej Jadwigi Andegaweńskiej, niech zabiera się do dzieła! Nagrodą główną będzie tym razem filiżanka „Gazety Polskiej”. Dziś nagrody za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, tę z hasłem NIEDORZECZNY RZECZNIK. Nagrody główne, czyli książki „Resortowe dzieci. Biznes” Doroty Kani, Macieja Marosza i Jerzego Targalskiego, otrzymują Kazimierz Hyrycz z...
Marcin Wolski
Dawno temu sporą popularnością cieszył się wodewil „Żołnierz królowej Madagaskaru” z piosenkami Juliana Tuwima. W 1939 roku nakręcono nawet film z Żelichowską, Ćwiklińską, Zniczem i Sempolińskim, ale taśma zaginęła w pomroce dziejowej. Z wersji nakręconej w 1958 roku zapamiętałem role Tadeusza Fijewskiego i uroczej Barbary Kwiatkowskiej oraz dwa cytaty – „Bój się Boga, Mazurkiewicz” oraz „Kaziu, nie męcz ojca!”. Rzecz była o perypetiach nieśmiałego adwokata z prowincji, działacza na rzecz czystości obyczajów, któremu po przybyciu do Warszawy zawraca w głowie Kamilla, artystka kabaretowa. Historia powtórzyła się jako farsa za sprawą innego Kazia, nauczyciela gimnazjalnego i prawicowego fundamentalisty, który nieoczekiwanie dla wszystkich został polskim premierem i zyskał sporą...
Tomasz Łysiak
Odchodzę. Początkowo myślałem, żeby z ogłoszeniem decyzji zaczekać do Sześciu Króli, ale jednak wolałem odłożyć do czasu tuż po Apostołów Piotra i Gawła. Dojrzałem. Nie ma wiecznych imperiów, upadam jak starożytny Krym w szczycie swego rozwoju. Historia uczy nas, że należy czasem odejść, usunąć się w cień, niczym Herkules, który wykradł ogień bogom, a potem przykuty do skały cierpiał dziobany przez mewę w wyrostek robaczkowy. A potem można powstać, jak Feliks z „Popiołów” Wajdy. I ja jeszcze wstanę. Ze mną będzie Stefek Niesiołowski, który też odchodzi z polityki, jak ja. Tylko że na niby. Bo my odchodzimy, by wrócić. Mamy plan. Plan jest tajny, więc proszę, by nikomu nie przekazywać tego, co ujawnię, a kartkę z tym oświadczeniem zjeść. Wrócimy. Teraz się przegrupowujemy. Zwieramy...
Katarzyna Gójska
Przywódcy państw Unii Europejskiej wskazali kandydatów na najważniejsze wspólnotowe stanowiska. Mimo wsparcia tych najmocniejszych – jeszcze do niedawna niemal wszechwładnych – państw Frans Timmermans w szybkim tempie opuścił pozycję pretendenta do funkcji szefa Komisji Europejskiej, czyli unijnego rządu. Timmermans to lewicowy holenderski polityk, który stał się znany za sprawą natrętnego atakowania Polski. Można śmiało powiedzieć, że do momentu rozpoczęcia wojny z nami pan Timmermans był postacią niespecjalnie kojarzoną, dopiero rola wściekłego psa, starającego się pod byle pretekstem uderzyć w Polskę, przyniosła mu rozpoznawalność. Warto po tym ostatnim – kluczowym – szczycie Unii uświadomić sobie dwie sprawy. Po pierwsze, Timmermans nie awansował przez swoje chore emocje wobec...
Michał Rachoń
Były polski premier obejmował funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej w grudniu 2014 roku. Jakie wówczas stały przed nim wyzwania i jak sobie z nimi poradził? Kiedy przejmował stanowisko, w powietrzu wisiała decyzja Brytyjczyków o wyjściu z UE. Już w trakcie pierwszej konferencji w nowej roli Donald Tusk powiedział, że „będziemy wychodzili naprzeciw trosk zgłaszanych przez Wielką Brytanię”, dodał, że „nikt rozsądny nie wyobraża sobie UE bez Wielkiej Brytanii” i że on sam też sobie takiego czarnego scenariusza nie wyobraża. Dwa lata później decyzja o brexicie stała się faktem. Donald Tusk przejął wówczas obowiązki związane z negocjacjami politycznymi warunków rozwodu, którego wcześniej sobie nie wyobrażał. Jego rolę brytyjskie media komentują, częstując byłego polskiego premiera...
Piotr Lisiewicz
U totalnej opozycji pojawiła się koncepcja, by dla odmiany nie obrażać elektoratu PiS! Taki poszedł u nich rozkaz. Wiecie co to oznacza? Że teraz my możemy ich obrażać do woli! Jak to może wyglądać? Przyjeżdża taki komuch z Koalicji Europejskiej swoją limuzyną na wieś i mówi: „Wyborcy PiS, kocham was”. Na co my: „Wynocha, bolszewicka mendo, bo spuścimy psa”. A wtedy on, zgodnie z przekazem dnia: „Bardzo doceniam waszą konstruktywną krytykę, jakże trafnie wskazującą nasze błędy i niedoskonałości. Szczera rozmowa na ten temat jest dla mnie wielką wartością”. Na to my: „To weź się powieś”. On: „To nie takie proste, najpierw chciałbym naprawić popełnione przeze mnie błędy”. Itd., itp. Śmiechu może z tego dialogu społecznego co nie miara. No i totalna opozycja dowiodła znów, że sama nic...
Mam dwie bardzo dobre prognozy i zacznę od meteorologicznej, chociaż w chwili publikacji felietonu będzie to rzecz nieaktualna. Kończą się upały, czyli naturalnym porządkiem rzeczy od pierwszych dni lipca zaczną się narzekania na chłodne lato i popsute urlopy. Przewidywalne? Jak najbardziej, ale są rzeczy jeszcze bardziej oczywiste, które odnoszą się do drugiej prognozy, tym razem politycznej. POKO, chyba tak to się teraz nazywa, przedstawiło swój sztab wyborczy na jesienną batalię. W skład wchodzą: junak Brejza, towarzyszka Nowacka, towarzyszka Kidawa-Błońska i przedstawiciel ludu Karnowski z Sopotu. Co w tym oczywistego? Finał, rzecz jasna! Nie ma takiej siły, żeby te konie pociągnęły jakikolwiek zaprzęg. Spodziewać się należy tego, co zawsze, programem POKO będzie deliberowanie o...
Jacek Liziniewicz
Wielokrotnie mówiłem, że sprawy ekologii to mocna karta opozycji. PO i spółka zdołała wtłoczyć ludziom do głów, że to PiS i prawica kojarzy się z wycinaniem drzew i smogiem. Oczywiście w czasach, gdy rządziła PO, partia ta podejmowała takie same działania jak dziś podejmuje PiS. Ostatnio natknąłem się na fragment książki Naomi Klein, w którym opisuje ona szczyt klimatyczny ONZ organizowany przez PO na Stadionie Narodowym. „(…) stojący na głowie świat osiągnął nowy poziom absurdu w listopadzie 2013 roku podczas dorocznego szczytu klimatycznego ONZ zwołanego tym razem w Warszawie. Sponsorami tego zgromadzenia były rozmaite kompanie paliwowe, w tym wielkie przedsiębiorstwo górnictwa węgla brunatnego. Jednocześnie polskie władze gościły »Szczyt Węgla i Klimatu«, na...
Tadeusz Płużański
Jeśli w ogóle mówić o pogromie kieleckim (4 lipca 1946 roku), to jako o pogromie sprowokowanym nie przez Polaków, lecz przez komunistyczne władze – władze narzucone nam siłą przez Sowietów, władze nielegalne, bo nigdy przez Polaków nie wybrane. Dlatego najlepszym określeniem byłaby – zamiast pogromu – prowokacja. Prowokacja kielecka. Dlaczego tak? Jest na to wiele dowodów. Jeden znajdujemy w aktach sądowych rtm. Witolda Pileckiego. To obszerna informacja, zatytułowana „Tragedia kielecka”, autorstwa Tadeusza Szturm de Sztrema, działacza PPS WRN. Grupa Pileckiego dzięki kurierom, przekazała ją do sztabu gen. Andersa we Włoszech. O „pogromie” czytamy m.in.: „Inicjatywa wyszła od czynników rządowych, które po faktycznym przegraniu referendum [3 razy tak] stworzyły w ten sposób pretekst do...
Wojciech Mucha
W ubiegłym roku w okolicach 1 sierpnia producent napoju energetycznego „Black” w swojej kampanii marketingowej odwoływał się do Powstania Warszawskiego. Pod koniec lipca pojawiły się sponsorowane przez niego teksty w „New York Timesie”, a w sieci wyemitowano film, na którym bokser Mike Tyson, twarz napoju „Black”, opowiadał o Powstaniu. Pisaliśmy o tym w „Gazecie Polskiej”, zaznaczając, że Tyson to dziś w zasadzie słup ogłoszeniowy i że do sprawy nie trzeba przykładać szczególnej wagi, a jeśli ktoś dzięki niemu dowie się czegoś o polskiej historii, to i tak dobrze. Dziś choć co prawda do 75. rocznicy Powstania pozostał jeszcze niecały miesiąc, jednak za sprawą Tysona przez Polskę już przetoczyła się zawierucha. Oto bokser-emeryt znów pojawił się w Polsce przy okazji kolejnej kampanii...
Jerzy Targalski
W obozie rosyjskim zamieszanie. Oto pojawili się krytycy Konfederacji, zarzucający jej tchórzostwo, kunktatorstwo i zbyt małą ilość szurów w jej szeregach. Maciej Maciak, właściciel Rosyjskiego Głosu z Włocławka, zmiażdżył Konfederację za brak pryncypialnego klasowego stanowiska. Przywódcy Konfederacji „mają bardzo dużo brudu za paznokciami, dziwnie walczyli, nie złożyli protestu wyborczego”, a na domiar złego Konfederaci „nie rzucili się na takich Gadowskich”, którzy mówili o możliwości sojuszu z PiS. „Tępe głowy w Konfederacji” powinny przyjąć wszystkich szurów, gdyż jeden Czerniak to za mało. Należało, zdaniem Maciaka, otworzyć się na turbosłowian, żyjącego w lesie panslawistę Kudlińskiego (Partia Słowian), Olszańskiego vel Jabłonowskiego z trzódką oraz Zagórskego z Pawelą, którą...
Dawid Wildstein
Źle się dzieje, gdy mesjasz się zepsuje. Zwłaszcza że często pierwsze usterki są niezauważalne. Przez co jego upadek tym bardziej zaskakuje biednych wyznawców. Tak było i tym razem. Jednego dnia był królem Brukseli, władcą tej mitycznej i ukrytej za mgłami krainy Salonów Europejskich, na kolejnych okładkach powracał na białym koniu. Był tuż, tuż, niby tak odległy, a do dotknięcia. Nieobecny, ale czule opiekujący się swoimi wyznawcami. I nagle koniec. Nawet ciężko ocenić, kiedy dokładnie to się stało. Czy to kolejne spadające rankingi zaufania? Przegrane eurowybory? Czy publiczne drwiny bóstw z Brukseli czy Berlina w stosunku do niego? Jedno jest jasne. To, co jest najbardziej wstrząsające w przesłuchaniu Tuska przed komisją do spraw VAT, to nie słowa byłego premiera. Było...
Tomasz Terlikowski
Otwarcie furtki na zachowania niemoralne czy wprost złe zawsze prowadzi do eskalacji zła, do przekraczania kolejnych barier. Tak w wielkim skrócie podsumować można argument z „równi pochyłej”. I choć mam świadomość, że jest on intelektualnie dość słaby, to niestety w praktyce życia – o czym pisałem wielokrotnie – jest to jeden z najlepiej potwierdzonych argumentów w debacie bioetycznej. Niedawny wyrok w Wielkiej Brytanii, gdzie sąd nakazał przeprowadzenie aborcji u niepełnosprawnej umysłowo kobiety, która chciała mieć dziecko, której matka chciała, by dziecko się urodziło, i której opiekunka socjalna sugerowała, że dziecko powinno się narodzić – jest tego znakomitym potwierdzeniem. Tam, gdzie aborcja staje się najwyższym prawem, przysługującym każdej kobiecie, która wyrazi takie...
Jan Pospieszalski
Skandal, jakim jest wyrzucenie przez koncern IKEA pracownika tylko dlatego, że odciął się od afirmacji subkultury LGBT (na korporacyjnym forum cytował, co Biblia mówi o homoseksualizmie), jest szeroko komentowany, dlatego zwrócę uwagę na jeden tylko aspekt. Rewolucja obyczajowa w Szwecji przybrała wyjątkowo radykalny charakter. Od lat 70. aborcja jest dozwolona na żądanie. Kolejne pokolenia poddawane są agresywnej, wyzutej z moralności edukacji seksualnej. Szwecja jako jedna z pierwszych uznała związki jednopłciowe i przyznała im prawo do adopcji dzieci. Kościół też od dekady błogosławi tzw. gejowskie „małżeństwa”. Ale sprawa pana Tomasza jest czymś więcej. To przykład narzucenia na podbitych rynkach szaleństw, jakie stały się częścią społecznego i prawnego porządku w Szwecji...
Ryszard Czarnecki
Dobry znajomy został wykładowcą na jednej z brytyjskich uczelni. Jak tylko dopełnił wszelkich formalności, dostał identyfikator umożliwiający mu wstęp do budynku. Mógł sobie wybrać do niego kolor tasiemki, było ich parę, w tym oczywiście… tęczowy. Na uczelni poza toaletami dla mężczyzn i kobiet są też te dla trzeciej płci. Po przyjściu z pracy może sobie włączyć telewizję i na otwartym kanale obejrzeć bajkę dla dzieci, w której para gejów oraz książę w koronie wraz z adoptowaną 10-letnią dziewczynką biorą udział w wyścigu… Nie dziwię się, że mój znajomy wykładowca pisze do mnie: „Polityczna poprawność przepoczwarza się w szaleństwo”. W Polsce kolejna tzw. parada równości, mocno ochraniana przez policję, bo entuzjazm obywateli nie zna granic – pomaszerowała tym razem w Rzeszowie. Ponoć...
Niewiele jest rzeczy istotniejszych – jeśli chodzi o kwestie gospodarcze – niż zamówienia publiczne. Powód jest banalnie prosty – to rynek wart ponad 200 mld złotych rocznie. Te pieniądze mogą i powinny posłużyć polskiej gospodarce do wejścia na wyższy stopień rozwoju. Do tego zaś potrzebne nam są innowacyjne, nowoczesne przedsiębiorstwa, miejsca pracy o dużej produktywności i wysoka wartość dodana powstająca w naszym kraju. Tworzona w polskich firmach z polskim kapitałem, a nie przez zagraniczne koncerny, dla których jesteśmy tylko przystankiem na mapie globalnego łańcucha produkcji i dystrybucji. Póki co jednak, znaczna część pieniędzy, jakie wydajemy poprzez system zamówień publicznych, wędruje na zachód Europy, pompując i tak już utuczone firmy z dużo bogatszych państw Starego...

Pages