Felieton

Pisałem o Zbigniewie Bońku jako mistrzuniu PR-u oraz autokreacji. No i po jego reakcji na pytania Piotra Nisztora mogę podać jej kolejne, bardzo widowiskowe przykłady. Nie umie Boniek odpowiedzieć na pytania merytorycznie, to wrzuca mimochodem na Twittera swoje zdjęcie z Diegiem Maradoną. Ja! Z Maradoną! Klękajcie na kolana i nie ważcie się pytać o finanse PZPN oraz konto w Szwajcarii. Albo pokazuje swoje zdjęcie z rodziną, w tym z wnuczkiem, i umieszcza wpis pod adresem dziennikarza: „Proszę poczekać do jutra, odpowiem Panu na TT. Dzisiaj miałem ważniejsze sprawy”. Jak ktoś, kto ma wnuczka, może robić szwindle?! W końcu Boniek jedzie w stylu Giertycha: „Jutro szukam dobrego, twardego adwokata. Mówi rzeczy totalnie z kosmosu i jeszcze oczekuje odpowiedzi... Pewnych rzeczy się nie zostawia...
Ostatnimi czasy narodziło się przekonanie, że czekają nas trzy lata politycznego spokoju, ponieważ w tym czasie nie odbędą się żadne wybory. Powiedzieć, że to naiwne myślenie, to nic nie powiedzieć.  Z pewnością spokoju nie będzie, co już widać, zaledwie po kilku tygodniach od wyborów prezydenckich. Posypały się wydarzenia polityczne, jak zboże z dziurawego worka. PO zamierza „zagospodarować dziesięciomilionowe poparcie”, którego nie ma. Hołownia codziennie zgłasza nowe pomysły i żaden nie jest poważny. Nowak spędza sen z powiek trollowi Tuskowi, a Mateusz Morawiecki coraz częściej melduje się na Nowogrodzkiej, i przy tym na dłużej się zatrzymam. Jarosław Kaczyński zapowiedział przemeblowanie w rządzie. Pytanie, po co się pakować w taką reformę, skoro stara zasada mówi, że...
Polacy lubią się kłócić. Notorycznie bierzemy udział w sporach i mam wrażenie, że cyklicznie w tych samych. Nawet jak już wydaje się, że osiągamy względny konsensus, to i tak za chwilę pojawia się ktoś, kto wywołuje spór na nowo. Tak jest chociażby w kwestii Powstania Warszawskiego. Wydawało się, że komunistyczna narracja o „zaplutych karłach reakcji” przegrała, by za chwilę odżyć pod płaszczem politycznego pragmatyzmu. Przyglądam się od lat dyskusji w Polsce i wiem, że nie ma autorytetu, nie ma moralnej zasady, nie ma wydarzenia ani faktu, co do którego nie bylibyśmy się w stanie pokłócić. Jestem przekonany, że tak samo jak zrobiono z powstańców warszawskich ludzi w obłędzie, tak za chwilę z Jana Pawła II ktoś inny zrobi obrońcę patologii w Kościele. Tak to już w Polsce jest, że nie...
Na rozkaz Reinera Stahela, niemieckiego komendanta Warszawy, 2 sierpnia 1944 roku dokonano zabójstwa 600 Polaków przetrzymywanych w więzieniu mokotowskim. Niemieccy oprawcy mordowali ich strzałem w tył głowy (tę „tradycję” kontynuowali na Rakowieckiej po wojnie komuniści). Tego samego 2 sierpnia Stahel wydał rozkaz strzelania na ulicach do wszystkich mężczyzn uznanych za potencjalnych powstańców. Rozkazał też branie na zakładników kobiety i dzieci, aby używać ich jako żywych tarcz. Zezwalał na palenie budynków i rozkradanie majątku warszawiaków. Dlatego na wystawie w Berlinie z okazji 70. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego Reiner Stahel był podpisany: zbrodniarz wojenny. Tak jak inni odpowiedzialni za masakrę stolicy: Erich von dem Bach-Zelewski czy Heinz Reinefarth. Według...
Moja rada: czytajcie książki! Nie tylko surfujcie po internecie czy przeglądajcie „Gazetę Polską Codziennie”, ale zajmijcie się lekturą książek. Ktoś powie, może złośliwie, że Lech Wałęsa przeczytał w swoim życiu tylko jedną książkę – i to kucharską – a był liderem 10-milionowego ruchu, przewodniczącym Solidarności, prezydentem RP i noblistą. Wyjątki potwierdzają wszak regułę. Oby takich wyjątków było zresztą jak najmniej. Jak mawiał hiszpański artysta, obok Picassa twórca kubizmu, Ramon Gomez de la Serna: „Lew może przejść przez życie nie przeczytawszy żadnej książki, ale do tego trzeba być lwem”. Ponawiam zatem moją radę o czytaniu książek. Ma się przewagę nad tymi, którzy czytają wyłącznie gazety albo nie czytają w ogóle...  Oczywiście wiem, co w kwestii udzielania i...
Pamiętam, jak przez 10 lat absolutna większość Polaków zachwycała się swoim prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim i jego żoną. Nic nie było w stanie wyprowadzić blisko 70 proc. społeczeństwa z tego amoku. Wyborcom nie przeszkadzało wetowanie tak ważnych ustaw jak reprywatyzacyjna czy dotycząca spółdzielni mieszkaniowych ani nie wadziły kompromitujące wyskoki (na przykład znana choroba filipińska).  O rejestracji jako TW „Alek” nawet wspominać nie ma sensu, bo Polakom współpraca z komunistyczną bezpieką nie przeszkadza, podobnie jak łapówkarstwo w III RP (casus Sawicka). To po prostu dowód zaradności. Tak samo donoszenie za komuny to był, według tych kryteriów, jedynie sposób na ustawienie się. I wszyscy kablownicy śmieją się z frajerów, którzy nie donosili, zwłaszcza jeśli z powodu...
O dziwo, można mówić o korzyściach społecznych w kontekście ostatnich profanacji dokonywanych przez aktywistów LGBT. Zmuszają one bowiem różne osoby i środowiska do samookreślenia się – lewackie prowokacje skutkują „odsłonięciem kart”. A to zawsze jest jakaś wartość, niezależnie od tego, jak paskudne mogą to być karty.  Dzięki sprofanowaniu pomnika Zbawiciela Polacy mogli zobaczyć prawdziwą twarz skrajnej lewicy. Pełną nienawiści, odmawiającej jakiejkolwiek formy dialogu czy próby zrozumienia innych, gotowej w swojej nienawiści naruszyć każdą świętość – i jeszcze będącej z tego dumną. Na pewno za kilka czy kilkanaście tygodni skrajnie lewicowe grupy znowu będą próbowały udawać szykanowane niewiniątka, które chcą tylko tolerancji i spokoju – można im wtedy pokazać to, co zrobiły na...
Symbole mają znaczenie, uderzenie w sferę symboliczną boli i rani. Szczególnie mocno ta prawda dotyka sfery religijnej, w której symbole, obrazy odsyłają – jak głęboko przekonani są ludzie wierzący – do realnych osób. I to ich obraza dotyka szczególnie. Radykalni działacze mają tego świadomość i dlatego wybierają takie, a nie inne cele.  Do czego zresztą, jak to miało w przypadku „happeningu” z figurą Jezusa Chrystusa z Krakowskiego Przedmieścia, sami się przyznają. List zostawiony przez „działaczki” nie pozostawiał wątpliwości, że świadomie zaatakowały one w takim miejscu. Warto mieć jednak świadomość, że jeśli komuś takie akcje się opłacają, to nie osobom homo- czy transseksualnym, a jedynie rewolucjonistom, którzy chcą wywalenia do góry nogami społeczeństwa i zanegowania jego...
Wiele lat temu, po zwycięstwie Legii Warszawa nad klubem Polonia, odwiecznym rywalem Wojskowych, kibice Legii dostali zgodę ratusza na triumfalny przemarsz ulicami stolicy. Gdy kilkutysięczny tłum dotarł na Krakowskie Przedmieście, na wysokości kościoła św. Anny doszło do ostrej zadymy. Okazało się, że obiektem agresji krewkich fanów Legii (ile procent już mieli we krwi, to inna sprawa) stał się historyczny gmach dawnej Resursy Obywatelskiej, obecnie siedziba stowarzyszenia łączności z rodakami za granicą, czyli Dom Polonii.  Przypomniałem sobie ten epizod po ostatnich atakach anarchistów na pomniki w Warszawie. To podobny poziom zaślepienia i analfabetyzmu. Dziś takie porównanie może obrażać kibiców, bo przecież właśnie w tej społeczności w ostatnich dekadach pojawiły się...
Gdy piszę te słowa, jestem w Poznaniu, ale gdy ukaże się „Gazeta Polska”, będę znowu na Podkarpaciu, by przemierzać szlaki Beskidu Niskiego i Bieszczad. Zgodnie z pomysłem pani Ireny Kuleszy dziś krzyżówka będąca podziękowaniem dla Podkarpacia – za to, że jest takie, jakie jest – i zachętą dla Państwa, by tam właśnie spędzać wakacje. Bieszczady z najpiękniejszymi widokami i Beskid Niski, miejscami będący jeszcze taki jak Bieszczady… kilkadziesiąt lat temu, czyli dziki i pusty. Cerkiewki, olbrzymie lasy, mgły, czyste powietrze, rzeczki i strumyki, błota, dziesiątki zamków i dworków, wsie ciągnące się przez wiele kilometrów, a także te puste, wysiedlone; no i zwierzęta, i rośliny, których nie ma gdzie indziej – to świat, który trzeba poznać! Starałem się znaleźć równowagę między hasłami...
Ostatnio coraz mniej rzeczy mnie szokuje, a jednak pomysł, aby znieświeżony szyld Platformy Obywatelskiej (która dawno przestała być platformą, a obywatelska nie była chyba nigdy) zamienić na nazwę Nowa Solidarność, głęboko mnie zniesmaczył. Trudno wyobrazić sobie coś bardziej odległego od ideałów Wielkiej Solidarności niż ruch sierot po Tusku, do którego pasowały zawsze określenia: partia ludzi, którym się powiodło, wspólnota modelowych beneficjentów transformacji i zbójeckiej prywatyzacji, spęd wyznawców brukselskiego internacjonalizmu, głęboko dystansujących się od Kościoła, popleczników LGBT czy klan zwolenników rozpadu Polski na regiony… Czyżby autorami szalonego pomysłu kierowała ślepa wiara w rozpaczliwie krótką pamięć Polaków, czy przeciwnie – uznano, że po wszystkich...
Rocznica śmierci Traugutta. Rosjanie powiesili go na stokach Cytadeli 5 sierpnia 1864 roku wraz z jego współpracownikami z polskiego powstańczego rządu. Co ma to wydarzenie do rocznicy Bitwy Warszawskiej? Wbrew pozorom istnieje nić, która tamten ponury dzień sierpniowy łączy z tymi zwycięskimi latami później. W roku 1914, dzień przed wymarszem I kompanii kadrowej z Oleandrów, ci strzelcy, którzy potem z Piłsudskim mieli walczyć o niepodległość, już jako Legioniści, poszli wspólnie do kościoła. Była to równa, 50. rocznica stracenia ostatniego Naczelnika powstania. Traugutt przed śmiercią ucałował krzyż. Rosjanie wrzucili zwłoki do bezimiennego dołu, by pamięć o nim znikła na zawsze. Ale Józef Piłsudski tę pamięć nieustannie wskrzeszał, a na fundamencie szacunku i miłości do powstańców...
Bluźnierczy atak na figurę Jezusa Chrystusa na Krakowskim Przedmieściu nie jest incydentalnym chuligańskim wybrykiem, lecz konsekwencją promowania, podsycania i gloryfikowania pogardy oraz barbarzyństwa, z którymi mamy do czynienia od kilkunastu lat. I jest kreator tego zdziczenia – to szeroko rozumiane środowisko dzisiejszej Platformy Obywatelskiej wraz ze sprzyjającymi mu mediami i tzw. celebrytami.  Oczywiście nie bez znaczenia jest przyjazny tego typu barbarzyństwu klimat w Europie, ale to by nie wystarczyło, gdyby nie rodzima grupa promująca. Bo dlaczegóż nie można zbezcześcić figury Pana Jezusa, skoro można było w asyście polityków PO i jej prezydenta stolicy drwić z Mszy Świętej? Dlaczego nie oblekać oblicza Syna Bożego pseudotęczową szmatą, skoro „dekorowanie” nią obrazu...
Miejsce, z którego Jan III Sobieski ruszał pod Wiedeń, świątynia, w której murach znajduje się urna z sercem Fryderyka Chopina, niemy świadek Powstania Warszawskiego. Profanacja figury Chrystusa „Sursum corda” to salwa w wojnie kulturowej, która razić ma ściśle powiązane ze sobą cele – wspólnotę religijną i narodową.  Autorzy profanacji w umieszczonym na Facebooku filmie deklarują, że „Chrystus jest nasz”. W swoim manifeście zrównują tęczowy symbol z polską flagą narodową, pisząc, że skoro biało-czerwone barwy nikogo nie oburzają, flaga tęczowa nie powinna oburzać również. Ruch, który reprezentują prowokatorzy, jasno deklaruje przy wielu okazjach, że jego celem jest zastąpienie istniejącego porządku społecznego nowym – symbolizowanym właśnie przez tęczową flagę. Widzimy to w...
Kto to został ostatnio aresztowany? Ważny polityk podejrzany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i łapówy? Nic z tych rzeczy. Otóż  mąż „bogini w ciele dentystki”! Tak przynajmniej wynika z tytułu tekstu, który nomen omen 22 lipca ukazał się na portalu Plejada.pl, czyli w plotkarskim dziale Onetu. Czytamy w nim: „Rodzina znów jest pod ostrzałem mediów i służb… Sławomir Nowak zakochał się w swojej przyszłej żonie jeszcze w czasach studenckich. Monika Nowak… wyznała: »To był impuls. Poprosił mnie do tańca… Wbrew swoim zasadom zgodziłam się dać mu swój numer telefonu«… Lokalne dzienniki nazywały ją nawet »Boginią w ciele dentystki«”. Czekamy na reportaże z odwiedzin bogini w areszcie. Z opisem więźniów cmokających, gwiżdżących i domagających się numeru telefonu na przemian. Ale...
Nieładnie cieszyć się z cudzego nieszczęścia i ponoć takie zachowanie wraca rykoszetem, ale nie z nieszczęścia, tylko ze wstępnej sprawiedliwości chciałbym się ucieszyć. Być może jest to radość przedwczesna, bo aresztowanie Sławomira Nowaka, póki co jest nieprawomocne, jednak i to robi wrażenie. Jeśli postanowienie sądu pierwszej instancji się utrzyma, to będzie dopiero prawdziwa radość. Z czego właściwie się cieszę?  Jak napisałem, z małych sukcesów prawa i sprawiedliwości, dotąd takie sprawy były całkowitą fikcją. Oczywiście nie o to chodzi, że Nowak i inni prominentni działacze PO są „czyści”, ale o to, że nikt nie miał odwagi stawiać tak znanym politykom prokuratorskich zarzutów. Zawsze i wszędzie niegodne występki, a i przestępstwa popełniane przez polityków, były „sprawą...
Aktywiści organizacji pozarządowej z zarządem w Wiedniu, w naszym kraju znanej lepiej jako Greenpeace, dali o sobie znać. Odkryli oni, że… Lasy Państwowe wycinają drzewa. Zaczęli więc nawoływać leśników, aby tego procederu zaprzestali. Ich zdaniem trzeba wyłączyć z gospodarki leśnej 15 proc. polskich lasów. Gdzie? Miejsca aktywiści wybrali dość losowo, a jako dowód na zbrodnie leśników pokazali zdjęcia ze zrębu sosny. Dialog na takim poziomie pokazuje jedynie, że nie warto rozmawiać z jakąkolwiek organizacją ekologiczną zajmującą się lasami. To bowiem ci hipokryci krzyczeli, że Puszcza Białowieska to ostatni taki las naturalny w Polsce i trzeba ją za wszelką cenę chronić. Jak już zahuczeli leśników tam, to hejże przekonywać, że w naszym kraju mamy wiele pięknych obszarów leśnych. I...
Warszawscy radni PiS domagają się (po raz kolejny) przemianowania alei Armii Ludowej na aleję Lecha Kaczyńskiego. A ja przypomnę Państwu rok 2004 – 60. rocznicę powstania tej przestępczej organizacji, którą rządzący wówczas (post)komuniści obchodzili szczególnie hucznie.  Towarzysz Aleksander Kwaśniewski, ówczesny prezydent RP, mówił o AL jako o „największej konspiracyjnej organizacji wojskowej”, której kombatanci poświęcili życie „ideałom wolności i niepodległości Rzeczypospolitej” i powinni być „dla młodego pokolenia przykładem patriotycznej postawy wobec Ojczyzny”. Do swoich czerwonych kompanów przemawiał towarzysz generał Wojciech Jaruzelski: „Reprezentujecie środowisko zasłużone w walce z faszyzmem, w wyzwoleniu Polski od hitlerowskiego okupanta. Bitwy, potyczki, akcje Armii...
Polska potrzebuje pieniędzy na inwestycje, bez których nie tylko nie wydobędziemy się ze skutków, jakie przyniosły zastosowane metody walki z epidemią, lecz przede wszystkim nie dokonamy skoku technologicznego i pozostaniemy w pogłębiającej się zależności od Niemiec, a nasza gospodarka będzie funkcjonowała jedynie jako dodatek do jej ekonomiki. Problem, skąd wziąć środki na rozwój gospodarczy, nie został rozwiązany.  Takie zasoby, jakie są nam potrzebne, choćby na inwestycje w infrastrukturę, muszą pochodzić z zewnątrz, gdyż jesteśmy za biedni, by sami je wygenerować, a walka ze skutkami zamrożenia gospodarki pochłonęła dodatkowe 100 mld zł. USA nie kwapią się z inwestycjami, pozostała więc nam niemiecka Unia. Jak rozumiem, taka logika stała u podstaw naszych ustępstw na szczycie...
Jedną z najbardziej obrzydliwych cech lewicy jest jej pasożytowanie na szczytnych ideach i realnej ludzkiej krzywdzie. Można zresztą powiedzieć, że to jej „styl działania”, odkąd pojawiła się jako konkretna, tożsamościowa siła w europejskiej polityce. Jest on dość prosty.  Właściwie diagnozujemy problem, samowolnie mianujemy siebie „głosem pokrzywdzonych”, a następnie tworzymy świat, w którym wspomniane ofiary będą miały jeszcze gorzej. Jak komuniści, którzy szli walczyć o prawa robotników, a skończyli, mordując ich milionami. Przykłady można mnożyć. Lewica traktuje ofiary jako instrumenty osiągnięcia celu – w zależności od potrzeb szybko zmienia swoich „pokrzywdzonych”. Spójrzmy, jak łatwo w Warszawie większość lewicy przehandlowała krzywdę osób pokrzywdzonych przez mafię...
To trudny czas dla Kościoła, dla wierzących. Ludzie tracą wiarę, proszą, by wytłumaczyli się z tego, dlaczego wiedząc o grzechach i zaniedbaniach ludzi Kościoła, nadal pozostajemy wewnątrz tej wspólnoty.  Odpowiedzi jest zapewne tyle, ile ludzkich historii. Ale ja mogę podzielić się swoją. Nie jestem człowiekiem uczuć, nie miałem – inaczej niż Sławomir Jastrzębowski, którego historia jest jakoś dla mnie inspiracją do napisania tego tekstu – doświadczania sacrum. Urzekła mnie spójność katolicyzmu, intelektualna pełnia filozofii i teologii. Szukałem Boga rozumowo, a nie emocjonalnie, a antyklerykalizm ludzi wierzących wyniesiony z domu sprawiał, że częściej szukałem go sam niż w towarzystwie księży. U mnie w domu kultu duchownych nie było, otwarcie mówiono o słabościach i problemach...
Gwałtowne zamieszki, które wybuchły w USA, a potem w wielu miastach Zachodu po zamordowaniu George’a Floyda, przerodziły się w najdziwniejszą rewolucję w historii. Rebeliantów nie popycha do agresji głód, ucisk, zniewolenie czy złe warunki życia.  Agresorami są ludzie syci, wielu z ich żyje na koszt społeczeństwa, wszyscy mają dostęp do dóbr, o jakich ich przodkowie dwa pokolenia wstecz mogli tylko pomarzyć. Nie wystarczą już akty samoupokorzenia, jakich dokonują biali, klękając publicznie przed Afroamerykanami, nie wystarczy niszczenie pomników. Żeby osiągnąć równość rasową, należy wymierzyć sprawiedliwość historii, bo ta, jak wiadomo, naznaczona jest niewolnictwem, patriarchatem i rasizmem. Należy dokonać zemsty na tradycji i śladach naszego dziedzictwa, odciąć się od...
Można powiedzieć, że PO w ostatnich wyborach prezydenckich dostała KO... To oczywiście żart, bo w języku boksu KO oznacza porażkę przed czasem. A tymczasem Trzaskowski nie przegrał przez nokaut, tylko na punkty, choć jednak wyraźnie, bo prawie pół miliona głosów to nie drobiazg i piechotą nie chodzi. Można by rzec, że Platforma przegrywając siódmy raz z rzędu, już po raz siódmy zyskała bezcenną naukę. Z każdą kolejną porażką zyskują kolejne doświadczenie i tak to już trwa latek sześć. Z tym doświadczeniem to przypomina mi się chińskie przysłowie (mam nadzieję, że w mojej proamerykańskiej – i słusznie – ojczyźnie można jeszcze cytować chińskie mądrości...), które mówi: „Doświadczenie jest niczym grzebień ofiarowany przez naturę łysemu”.    Ba, nie będę kopał leżącego, ale...
W tym tygodniu inaczej być nie może: krzyżówka o Powstaniu Warszawskim, hasła zaproponowane głównie przez panią Jolantę Brzustowską oraz panów Artura Adamskiego i Kacpra Czwakiela. Wbrew pozorom niektóre hasła łatwe nie będą. A w sobotę cała Polska łączy się z warszawiakami na Powązkach i na wszystkich rondach, które zablokują tradycyjnie kibice. Nagrodą jest dziś płyta „Śpiewnik oszołoma”, czyli reedycja nagrań Leszka Czajkowskiego, Pawła Piekarczyka i Jakuba Mędrzyckiego z lat 1996–1997. Dużo wspomnień z czasów młodości buntowniczej i zadymiarskiej… Hasło krzyżówki sprzed tygodnia, tej na 22 lipca, to oczywiście CZERWONA ZARAZA, nagrody przyznam za tydzień. A w tym tygodniu nagrody za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, tę o wierszykach dla dzieci, tę z hasłem NA JAGODY. Nagrody główne,...
Wielu ludzi zadaje sobie dziś w Polsce pytanie, czy aresztowanie Sławomira Nowaka i kompanów to jednorazowa eksplozja sprawiedliwości, czy też początek długiej i bogatej serii, którą przyszli historycy będą mogli nazwać śmiało Rzezią nie-niewiniątek? Zmorą III RP była bowiem bezkarność zła, przerażający imposybilizm państwa wobec ewidentnych przestępstw i przestępców.  Nie rozliczono zbrodni PRL-u, z całą serią zabójstw księży włącznie. Skazanych w głośnych aferach (i to przeważnie nie najważniejszych) można policzyć na palcach jednej ręki. Trudno mówić o poważniejszych skutkach afery Rywina, Orlenu, hazardowej czy podsłuchowej. W sprawie Amber Gold skazano parę winowajców, ale nie tknięto nawet mocodawców. Prokuratura wydawała się być sparaliżowana, a sądy trzymały stronę...
Milczenie. Tak trzeba określić to, w jaki sposób chrześcijański świat przyjął zamianę Hagii Sophii – zabytku, w który wpisana jest historia chrześcijaństwa – w meczet. Owszem, protestowała Cerkiew prawosławna, słychać było głosy oburzenia w Grecji, we Włoszech, w środowisku konserwatywnym (protest ugrupowania Lega przed konsulatem tureckim w Mediolanie). Papież wyraził jedynie smutek i żal. Zarządzono modlitwy w kościołach kilku krajów. Ale to wszytko. Tymczasem obrazki, jakie zobaczyliśmy w dniu, w którym po raz pierwszy do świątyni Mądrości Bożej powrócili muzułmanie, były wstrząsające. Około tysiąca wiernych w środku. Trzech imamów. Kilku muezzinów. Jeden z imamów trzymający szablę w dłoniach – widomy znak konkwisty. Nie bez przyczyny ta szabla. No i wielkie płachty...
Aresztowany na trzy miesiące przez sąd Sławomir Nowak nie jest żadnym byłym politykiem Platformy czy kimś, kto stracił znaczenie dla swej macierzystej formacji – tak przedstawiała go opinii publicznej część komentatorów. To człowiek z samego jądra tego układu politycznego – choć nie jest parlamentarzystą, bierze czynny udział w kluczowych i strategicznie ważnych dla przyszłości swojej formacji przedsięwzięciach. Czy w ciągu ostatnich kilkunastu lat któraś z kampanii wyborczych PO była organizowana bez jego udziału?  Wszędzie tam, gdzie w grę wchodziły żywotne interesy Platformy, to był i Nowak. Ostatnie dwie kampanie prezydenckie prowadzone przez to ugrupowanie są najlepszym tego dowodem. Nowak, choć niewidoczny dla opinii publicznej, był w nich kluczową postacią. A to oznacza, że...
Kilka dni temu przewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka ogłosił powstanie inicjatywy, którą nazwał Instytutem Nowych Idei. To pomysł związany z przekształcaniem Platformy Obywatelskiej w „ruch obywatelski”, który po wyborach prezydenckich nazwany został roboczo „Nową Solidarnością”.  Te zapowiedzi mogłyby wskazywać na to, że ugrupowanie, jakim jest PO, poszukuje własnej tożsamości. Nowej idei, która spajałaby największą w Polsce partię opozycyjną. Żeby jednak myśleć o nowej idei, warto byłoby się zastanowić, co jest tą starą, oryginalną ideą, która wymaga zmiany. Problem polega jednak na tym, że od początku istnienia partia tak często zmieniała tożsamość, że najwyraźniej dzisiaj już nie wie, czego chciałaby dokonać. Platforma przynajmniej formalnie jest częścią...
Konfederacja oraz połowa jej wyborców murem za 447 i realizacją żydowskich roszczeń! Prezydent Duda w ciągu pięciu lat swojej kadencji nie oddał Żydom ani złotówki w ramach bezprawnych roszczeń do mienia bezspadkowego. Mimo to ruskie popychadła na prawicy bredziły nieustannie, że PiS może i jeszcze nie oddaje, ale zaraz odda! Tak mijał jeden, drugi, trzeci rok… I nic nie oddano, ale młode, frajerskie, prawicowe bezmózgi nadal wierzyły w bredzenia Braunów i podobnych „jutubowych” antypolskich efekciarzy. Oczywiście PiS o roszczeniach mówił jak najmniej, bo rozgłos byłby w interesie autorów owych żądań, czyniłby z nich poważny przedmiot sporu. Pod koniec kampanii, by elektorat Konfederacji, który Duda chciał pozyskać, nie miał wątpliwości, potwierdził on słowem to, co przez lata robił...
Dobry wynik wyborczy Rafała Trzaskowskiego spowodował, że niemiecka targowica ma teraz trzech pretendentów do stanowiska faktycznego leadera. Grzegorz Schetyna z uśmiechem na ustach martwił się przegraną Trzaskowskiego, gdyż w ten sposób pognębiony został Budka.  Widocznie radość z przybycia konkurenta Budce zaćmiła smutek z powodu pojawienia się nowego potencjalnego Pierwszego Targowiczanina. Teraz Budka i Schetyna będą się starali grać Trzaskowskim przeciwko konkurentowi, by statecznie go wyeliminować, jeśli nie zadowoli się funkcją figuranta. Decyzje zapadną jednak w Berlinie. Jeśli Angela Merkel zdecyduje się na zainwestowanie w perspektywicznego Trzaskowskiego, pretendenci wylądują na śmietniku historii. Oznaką, że Makrela locuta causa finita, będzie przyznanie naszemu...
Wśród komentarzy, których pełno po zwycięstwie Andrzeja Dudy, można dostrzec niepokojący trend. Rodzaj pomieszania paternalizmu i bagatelizacji wyrażany przez kolejnych publicystów komentujących ogromną lawinę hejtu, jaką politycy PO wypuścili wobec zwolenników Andrzeja Dudy.  Prezentują oni optykę, że te kolejne wypowiedzi o biomasach, sprzedawczykach za 500 plus, durnej i biednej części Polski etc. – to świadectwo głupoty i porażki Platformy. Partii, która chce rządzić, a tak naprawdę cały czas zraża do siebie wyborców. W tym opisie robi się z hejterów z PO taką bandę rozkapryszonych dzieciaków, które znowu nie dostały obiecanego cukierka, więc na środku pokoju będą urządzać histerie. Z konieczności jest w tym nawet jakiś rodzaj pobłażliwości – że właściwie tymi scenami nie ma...
Są historie, które pisane są ewidentnie palcem Bożym. I taka właśnie przydarzyła mi się w minionym tygodniu, podczas urlopu z rodziną w górach. Gdy byłem na Słowacji, zadzwoniła do mnie pewna siostra zakonna, nasza bliska przyjaciółka, i oznajmiła, że jest w górach. My byliśmy godzinę drogi dalej, ale postanowiliśmy się spotkać i porozmawiać. I tak trafiłem do Dursztyna, do sióstr niepokalanek, gdzie poznałem losy Mieczysławy Faryniak. A są one niezwykłe.  Młoda, z zamożnej i bardzo patriotycznej rodziny, nieźle wykształcona urzędniczka bankowa, uwielbia chodzić po górach. I właśnie tam poznaje i zakochuje się w protestancie Konradzie. Jego religia interesuje średnio, a przede wszystkim nie chce ślubu, wystarczy mu wolny związek. Na to nie godzi się ona, przeżywa głębokie...
Dla sztabowców Trzaskowskiego obecność agentki SB, Jolanty Lange vel Gontarczyk, w otoczeniu kandydata na prezydenta nie była problemem. Najwyraźniej mogli liczyć na historyczny analfabetyzm elektoratu. Media wielokrotnie przypominały sprawę tajemniczej śmierci ks. Franciszka Blachnickiego. Także my na łamach „Gazety Polskiej” i w programie TVP „Warto Rozmawiać” wracaliśmy do niewyjaśnionej zbrodni, która powinna być wyrzutem sumienia dla solidarnościowych elit, współtworzących system III RP. Fakt współpracy z SB Jolanty i Andrzeja Gontarczyków znany jest od kilkunastu lat. Ciągle nie można wykluczyć ich współudziału w zamordowaniu wybitnego duszpasterza. Działalność Jolanty Gontarczyk, już pod nowym nazwiskiem Lange, na rzecz ideologicznych radykałów spod znaku LGBT została opisana...
W chwili śmierci miała 22 lata. Nie odeszła sama – razem z nią umarło jej nienarodzone dziecko, bo kobieta była w 9 miesiącu ciąży. Na egzekucję w więzieniu przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu została wyprowadzona 18 lipca 1946 roku o godz. 6.00 rano razem z innymi żołnierzami niepodległości. „Ustawili ich przy filarach, opaska na oczy, ręce do tyłu. Prokurator odczytał akt oskarżenia i wyrok, a oni śpiewali »Pod Twoją obronę«. Podałem krzyżyk do pocałowania, a oni jak na komendę krzyknęli »Jeszcze Polska nie zginęła«. W tej samej chwili oficer dał komendę do strzału. A potem jeden jedyny okrzyk: mamo!!! Ten okrzyk prześladował mnie po nocach. Modliłem się za nich, odprawiałem msze w ich intencji, cierpiałem z nimi” – wspominał ks. Jan Skiba, pełniący obowiązki kapelana więziennego...
Po piętnastu latach pisania w Internecie uodporniłem się na domorosłe analizy i huraoptymistyczne recepty. Nie inaczej zareagowałem na rzekomą kompromitację Andrzeja Dudy i administracji państwowej. Dwaj ruscy „komicy” przeprowadzili klasyczną akcję „mamy cię” i jakoś średnio chce mi się wierzyć, że oni działają bez pomocy radzieckich służb. W Rosji takich żartownisiów, którzy bez większego kłopotu mogą się dodzwonić nie tylko do prezydenta Polski, lecz także Wielkiej Brytanii czy Francji, samopas się nie puszcza. Nie przypadkiem wszystkie akcje „komików” wymierzone są w ośmieszanie Zachodu, NATO, UE itd. Nie mam ochoty na snucie teorii spiskowych, w każdym razie coś podobnego musi się odbywać pod patronatem lub co najmniej z akceptacją radzieckich służb. Pytanie, czy Polska realnie...
W interesie Polski nie leży to, aby opozycja w naszym kraju była słaba. Niestety, przez ostatnie pięć lat taka była. Pomysł Platformy Obywatelskiej i spółki był bowiem taki, aby zmęczyć społeczeństwo histerią, a potem, po maksymalnie dwóch latach, przejąć władzę w wyniku nacisków ulicy i zagranicy. Nie chcę powiedzieć, że to się nie mogło udać. Mogło.  Wrzask zmęczył ludzi. Nie daje im normalnie żyć. Ostatecznie jednak wyborca zachował się racjonalnie i poparł kandydatów PiS-u, którzy nie dość, że złożyli mu ofertę, to jeszcze poprzedniej dotrzymali. Myślę, że to właśnie podstawowa przewaga PiS-u i kandydata tej formacji Andrzeja Dudy. Dodatkowo idea totalnej opozycji w kampanii wyborczej doskonale się przydała. Bo wiadomo – przyjdą tamci i będą wypalać gorącym żelazem wszystko i...
Dobrze, żeśmy wygrali. Gdybyśmy bowiem nie wygrali, to mówiąc słowami twórcy antycznej tragedii, Ajschylosa, „nasze smutki są radościami naszych wrogów”. A tak jest na odwrót. Tylko czy oni wiedzą, kto zacz?  Ale skoro tamtym wpisuję do sztambucha słowa Greka sprzed ponad 2,5 tys. lat, to nam dedykuję inną maksymę tegoż Ajschylosa: „Ważniejsze jest nie zwycięstwo, lecz właściwie wykorzystane zwycięstwo”. Nic dodać, nic ująć. Dosłownie wczoraj (piszę te słowa 16 lipca) minęła 610. rocznica wielkiego zwycięstwa polskiego oręża pod Tannenbergiem, czyli Grunwaldem. I to jest właśnie przykład zwycięstwa niewykorzystanego. Obyśmy dzisiaj, w IV RP, skonsumowali te siedem pod rząd wiktorii obozu patriotycznego inaczej, niż jak w I Rzeczpospolitej nie wykorzystaliśmy zwycięstwa obozu...
Ten numer „Gazety Polskiej” ukazuje się dokładnie 22 lipca, czyli w najważniejsze święto państwowe za komuny. Czy warto o nim pamiętać? Ano warto, ku przestrodze, a także by móc robić sobie jaja z tych, którzy 22 lipca z przekonaniem świętowali. W PRL imieniem 22 lipca uszczęśliwiono najstarszą w Polsce fabrykę czekolady, stadion jednego z polskich klubów sportowych o wspaniałej niepodległościowej tradycji, a w kopalni Manifest Lipcowy zbiry Jaruzelskiego użyły wobec górników broni palnej, co widowiskowo pokazywało upadek komunizmu jako idei. Sporo innych ciekawostek na ten temat również w dzisiejszej krzyżówce. Nagroda główna to dziś prawdziwy rarytas – książka śp. Macieja Rybińskiego „Prawa człowieka? Ja się zrzekam. Felietony opublikowane w »Gazecie Polskiej«”. Hasło krzyżówki...
Bitewny kurz powoli opada i ukazuje się pobojowisko z jednym wygranym – PiS-em, uosabianym dziś przez Andrzeja Dudę, który – mniemam – niejednego jeszcze zaskoczy.  Co do opozycji, jej stan jest, moim zdaniem, dużo gorszy niż wskazywany. 10 milionów głosów oznaczało przecież nie tyle poparcie dla konkretnej osoby czy partii, ile jedynie dla antypisu. Poza tym Biedroń sprowadził lewicę na granicę błędu statystycznego, Kosiniak-Kamysz, który w maju mógł rozdawać karty i po rywalizacji z Kidawą wejść do II tury, też dołączył do planktonu. Nie wygrała także swych pięciu minut Konfederacja, która w zamian za silne poparcie Dudy mogłaby wywalczyć znaczące miejsce na prawej flance. A PO? Mimo chciejstwa elit nie ma nadal silnego przywództwa. Nie jest nim przecież ani prezydent Warszawy...
„Ruch Pięciu Gwiazd” powstał we Włoszech z inicjatywy i wokół komika Beppe Grillo. 14 czerwca 2007 roku satyryk i celebryta telewizyjny Grillo rzucił ideę zorganizowania V-Day. Nazwa wywodzi się od wulgarnego słowa włoskiego, które po polsku zaczyna się od „sp….”, a oznacza „usilną prośbę, by kto inny szybko się oddalił”.  Można też to ordynarne słówko tłumaczyć i na inne sposoby, wszystkie znalazłyby dobre miejsce na stadionach piłkarskich (i znajdują). Sens Ruchu? Ano taki, że wszyscy politycy to k… i złodzieje, a zatem powinni się usunąć, zaś na ich miejsce wejdzie ruch czysto obywatelski, niesplamiony, idealistyczny, naprawdę demokratyczny. Pięć gwiazdek w nazwie wzięło się z kilku przyczyn. Po pierwsze, litera „V” w „V-Day” to jednocześnie rzymskie „pięć”. Po drugie,...
Kampania pomiędzy pierwszą a drugą turą zawsze jest ostrą rywalizacją, ale ta tegoroczna pokazała, że zdecydowane wypowiedzi, które wyborcy odbierają jako szczere i wiarygodne, mają moc poszerzania elektoratu. To niezwykle ważne, bowiem przez całe lata obecności Prawa i Sprawiedliwości na scenie politycznej wmawiano opinii publicznej, iż problemem partii Jarosława Kaczyńskiego jest jakiś mityczny radykalizm ustawiający szklane sufity i pozbawiający tę formację „zdolności koalicyjnej”.  Wszystkie te złote myśli właśnie okazały się fantastyką. Kampania prezydenta Andrzeja Dudy zwieńczona zwycięstwem ze wszystkimi była silnie pisowska – w takim rozumieniu, że wybrzmiały w niej głośno wszystkie elementy przekazu ugrupowania rządzącego, za które zbiera ono największe cięgi od...
Wraz ze zwycięstwem Andrzeja Dudy kończy się maraton, jaki w Polsce wyznaczyły kolejne cykle wyborów samorządowych, europarlamentarnych, parlamentarnych oraz prezydenckich. Zakończona kampania była z pewnością najtrudniejszą, najbardziej brutalną i najbardziej bezwzględną z tych, które odbyły się w Polsce od 1989 roku. Zwycięstwo prezydenta Andrzeja Dudy jest bezprecedensowym sukcesem, zwłaszcza że przeciwko niemu skoncentrowane zostały absolutnie wszystkie polityczne aktywa, jakie posiada system III RP. Głowa Państwa startowała w tych wyborach przeciwko dwóm kolejnym kandydatom najsilniejszego opozycyjnego ugrupowania – Platformy Obywatelskiej. Odbyły się dwie osobne kampanie wyborcze, w obu ubiegający się o reelekcję kandydat pozostawał głównym celem ataków wszystkich swoich...
Ważny tydzień w życiu redaktora Jacka Liziniewicza! Otóż on sam przygwoździł w zeszłym tygodniu Rafała Trzaskowskiego, natomiast jego ojciec, leśnik z Gostynina – kangura. Pierwsze wydarzenie wzbudziło większą sensację, bo szanse na odpowiedzenie przez Trzaskowskiego na pytania dziennikarza „Gazety Polskiej” wydawały się zdecydowanie niższe niż prawdopodobieństwo spotkania kangura w polskim lesie. Oba sensacyjne wydarzenia utrwaliły filmiki. Widać na nich wyraźnie, że zarówno kangur, jak i Trzaskowski stosują uniki w starciu z Liziniewiczami. Pokonany kangur trafił do MiniZOO w Goreniu (szczegóły starcia z Liziniewiczem-seniorem dziś w „GP” na faszystowskiej stronie 88). A Trzaskowski? Trzaskowski na razie nie. Logika „Gazety Wyborczej” w przedwyborczym wstępniaku Jarosława Kurskiego...
Macie dość? Jeżeli chodzi o mnie, to mam serdecznie dość, z poczucia obowiązku słucham i oglądam wystąpienia Rafała Trzaskowskiego od samego początku, gdy tylko został zastępcą Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Staram się, ale nie dam rady uniknąć złośliwości i muszę napisać, że wolałem po stokroć przemówienia niedoszłej „prawdziwej prezydent”.  Tam się przynajmniej coś działo, na tyle ciekawego, że sama pani Małgorzata bywała zaskoczona własnymi słowami. Z panem Rafałem jest ten problem, że został nakręcony jak „negatywka”, czyli antonim pozytywki. Skutkiem tej operacji była nieprawdopodobna nuda, piszę: była, bo mam szczerą nadzieję, że w chwili publikacji felietonu będzie już po bólu. Dzień w dzień słyszeliśmy o dżemie, musztardzie, maśle, Kaczyńskim i TVP pod rządami mojego „...
Jadąc cztery godziny do Leszna, zastanawiałem się, czy dobrze robię, biorąc udział w spektaklu wyreżyserowanym przez sztab Rafała Trzaskowskiego. Wydawało się, że nic tam nie może się zdarzyć, a organizatorzy przewidzieli dla dziennikarzy rolę scenografii.  Zresztą nieszczególnie to ukrywali, ostrzegając na przykład, że nie można wychodzić w trakcie i zostawiać pustych krzeseł, bo źle będzie wyglądał kadr. W zasadzie mam wrażenie, że obecnych na sali niewiele to wszystko interesowało. W czasie gdy Rafał Trzaskowski odpowiadał na pytania, patrząc w oko kamery, większość siedziała z nosami w telefonach. Ciekawostką było to, że zasłabła Agnieszka Burzyńska z „Faktu”. Wiele osób obserwujących to zdarzenie uznało, że jest to ustawka à la Barack Obama, ale w zasadzie w pomieszczeniu...

Pages