Felieton

Pamiętacie jeszcze Grzegorza Schetynę? Tak? A jakie najważniejsze państwowe funkcje on pełnił, też pamiętacie? Nie za bardzo? Otóż według strony internetowej Gabinetu Cieni Platformy Obywatelskiej, Schetyna to „Szef Gabinetu Cieni w kadencji 2016–2019”. Sprawny gość, przez trzy lata pracowicie pełnił swe odpowiedzialne obowiązki i nie dał się wygryźć z tak zaszczytnej funkcji! Ciekawe, czy jakiś dodatek do emerytury za tak ciężką robotę dostanie? III RP jest państwem prostolinijnym do bólu. Gdzie Czesław Kiszczak trzymał teczkę „Bolka”? W jakimś tajnym sejfie, pilnowanym przez najlepiej wyszkolonych agentów? A gdzie tam, we własnym domu, w pawlaczu pani Kiszczakowej. A gdzie ukrywał kasę Sławomir Nowak? W szafie z podwójną ścianką. Toż to Gang Olsena jest! Istotą jego bezkarności nie...
Wyborcy mają trudność w ocenie polityków, gdyż nie rozumieją, jakimi kryteriami posługują się oni, podejmując decyzje. Chodzi oczywiście nie o to, co politycy mówią, gdyż wynika to z analizy sondaży, co dane grupy wyborców chcą usłyszeć, i nie ma żadnego wpływu na realne działania. Elektorat zaś zwraca głównie uwagę na piar i w oparciu o niego tworzy sobie obraz polityka, a potem się skarży, że został oszukany.  Gdyby zaś polityk zaryzykował rezygnację z piaru i przedstawiał prawdzie koszty swych pomysłów, nie uzyskałby wystarczającego poparcia. Dla polityka najważniejsze jest zdobycie i zachowanie władzy oraz umocnienie własnej pozycji. Dlatego jego postępowanie jest wyznaczane przez odpowiedź na pytanie: co będzie służyło w danym momencie zdobyciu przez mnie władzy i umocnieniu...
Muszę się przyznać, że ostatnio „Gazeta Wyborcza” wprawiła mnie w osłupienie. Opublikowała tekst, w którym uczciwie opisała kłamstwa i manipulacje agresywnego aktywisty pro-LGBT (jak sam się określa), niejakiego Barta Staszewskiego. To typ, który zasłynął fejkiem o „strefach wolnych od LGBT” w Polsce, za pomocą których szczuje się dziś na nasz kraj w Unii Europejskiej. Żeby było zabawniej, tuż po opublikowaniu wspomnianego tekstu w sieci zawrzało. Głównie za sprawą wspomnianego Staszewskiego, który w stanie kompletnej histerii zaczął straszyć pozwami i zapowiadać konieczność ocenzurowania „GW”. Potem nastąpił festiwal absurdów. Tekst zniknął, Staszewski odtrąbił sukces, sieć zawrzała, tekst wrócił, za to koledzy redakcyjni autora z „GW” zaczęli pisać sążniste krytyki wspomnianego...
Decyzja arcybiskupa Stanisława Gądeckiego i kardynała Kazimierza Nycza o zakazie zbierania na terenie parafii podpisów pod projektem „Stop LGBT” autorstwa Kai Godek to dobra decyzja. I to nie tylko z przyczyn pragmatycznych, ale także duszpasterskich. Zacznijmy od argumentacji pragmatycznej i związanej z zasadami państwa prawa.  Wolność zgromadzeń to jedno z podstawowych praw obywatelskich. Korzystają z niej i katolicy w Boże Ciało, i uczestnicy Marszu dla Życia i Rodziny, i Parad Równości. Prawo może, i niewątpliwie w pewnych sytuacjach powinno, zakazywać zachowań obscenicznych, ale nie powinno zakazywać manifestowania poglądów. Tego rodzaju decyzje będą miały także inne skutki, bo jeśli my im teraz zakażemy manifestować, to oni nam zakażą, gdy tylko dojdą do władzy (a warto...
Podpisane 25 września porozumienie zakłada, że do 2049 roku zlikwidujemy polskie górnictwo węgla. Walka z CO₂ i transformacja energetyczna stała się osią wspólnotowej polityki, wręcz nową religią w UE. Rozumiem, że jako kraj członkowski mamy rewolwer przy skroni, że nie było szans na obronę polskich kopalń, że musimy respektować ustalenia, negocjując jedynie wysokość środków osłonowych. Jednak pytania o sens i koszt tego porozumienia pozostają. 1. Nieopłacalność wydobycia to skutek uwolnienia z dnia na dzień cen uprawnień do emisji CO₂. Wysokość dziwnego podateku, według ekspertów będący efektem czarnego lobbingu i spekulacji, powoduje, że Polska, mając jedną z najtańszych energii w UE, dziś musi dopłacać do górnictwa. 2. Robimy za truciciela i „czarnego luda” w Unii, choć nasze...
Z coraz większym niesmakiem i żalem – bo nie estetyka, ale pryncypia są tu najważniejsze – obserwuję bezrefleksyjną postawę „niepokornych” mediów, które są gotowe firmować każdą głupotę w wykonaniu PiS.  Chciałoby się powiedzieć, że jesteśmy po największym kryzysie w Zjednoczonej Prawicy, ale nic takiego się nie wydarzyło, i to jedna z tych rzeczy, których prawicowe media nie widzą lub raczej boją się o tym pisać. Publiczne pranie brudów też nie przyniosło oczyszczenia, brudy zostały polane perfumami wątpliwego porozumienia, natomiast realny konflikt nadal kwitnie i kwitł będzie. Nie ma odważnych, aby napisać, co jest tego przyczyną, dlatego zrobię to sam, chociaż żadnej odwagi w tym nie widzę. Praprzyczyną konfliktu jest fatalny błąd Jarosława Kaczyńskiego i jego polityka kadrowa...
Prawica wreszcie sfinalizowała proces negocjacyjny. Nie wydaje mi się, żeby kończyło to wewnętrzne napięcia w ramach bloku rządzącego, ale też nie ma co robić z tych różnic zdań dramatu. Jedność była wprawdzie wartością w 2015 roku, ale pięć lat później może być największą słabością.  Zjednoczona Prawica znajduje się bowiem w kleszczach pomiędzy coraz głupszą lewicą, która sprzedałaby nas bez mrugnięcia okiem zachodniej Europie, a Konfederacją, która z kolei ogląda się na Rosjan. Jest dzisiaj oczywiste, że prawica musi szukać zarówno w racjonalnym elektoracie prawicy, jak i lewicy. Przede wszystkim powinna pokazać, że jest zdolna do działania. Oczywiście nie jest to zadanie proste, o czym przekonujemy się ostatnio, gdy widzimy, jak procedowana jest ustawa o ochronie zwierząt....
Zdaje się, że po koalicyjnych burzach wychodzi słońce jedności. Emocje opadają. Czyżby? Jestem w polityce ogólnopolskiej od bez mała lat trzydziestu i wiem, że często to, co jest odbierane jako emocjonalne wystąpienie, jest spektaklem starannie wyreżyserowanym. Po co? Żeby na przykład zwiększyć presję, wywrzeć nacisk, stworzyć atmosferę, w której oponenci – albo koalicjanci! – będą musieli grać według naszej partytury, z naszych nut i naszą śpiewkę. To skądinąd duża umiejętność w polityce. Mam wrażenie, że i teraz tak było. Bo polityka to trochę teatr, choć na pewno nie tylko teatr i nie głównie teatr. Dlatego zresztą Ronald Reagan odnosił w niej takie sukcesy. W amerykańskiej, bardzo już telewizyjnej polityce końca lat 70. i dekady lat 80. aktor był, jak znalazł. Reagan, 40.prezydent w...
1 sierpnia 2016 roku lewackie media alarmowały o „dewastacji” – w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego – grobu Bolesława Bieruta na Powązkach Wojskowych w Warszawie.  „Dewastacja” polegała na napisaniu na ogromnym mauzoleum – nie tylko pierwszego sekretarza KC PZPR, lecz przede wszystkim jednego z największych morderców w historii Polski (podpisał tysiące wyroków śmierci na polskich niepodległościowców) – czerwoną farbą słowa KAT. Aby takie akty „wandalizmu” się nie powtarzały, wrócił wówczas pomysł dekomunizacji nekropolii chwały polskiego oręża zanieczyszczonej po wojnie przez komunistów: ubeków, sędziów, prokuratorów, partyjniaków. Do sprawy odniosła się – a jakże – „Gazeta Wyborcza”. Z nieukrywanym żalem podkreśliła, że tzw. „środowiska patriotyczne swoje żądania (…)...
Dziś bezsprzecznie głównym bohaterem krzyżówki będzie „Bolek” i jego teorie na temat obcych cywilizacji, UFO oraz kosmicznych katastrof, niemniej nie tylko on wyróżnił się w ostatnim czasie w krajowej i światowej polityce. Zarówno szaleństwa politycznej poprawności w kwestiach murzyńskich, jak i wpadki niezbyt mądrego kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych również zostaną zauważone. Nagrodą główną jest w tym tygodniu album „Artyści Andersa”. Hasło krzyżówki sprzed tygodnia to KOCIE OCZY, nagrody przyznam za tydzień. Dziś wyróżnienia za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, tę z hasłem MOSKALE. Nagrody główne, czyli „Wierszyki codzienne” Marcina Wolskiego, otrzymują Anna Clarke z Basingstoke w Wielkiej Brytanii oraz Jacek Klim z Giżycka. Nagrody-niespodzianki trafiają do Kacpra...
Ponieważ naszej opozycji nic nie jest w stanie zadowolić, identycznie będzie po wejściu do rządu Jarosława Kaczyńskiego. I nie ma znaczenia, że od lat narzekano na temat praktyki kierowania nawą państwową z tylnego siedzenia. Teraz zarzut będzie brzmieć, że zasiadł na miejscu obok kierowcy, ale kierownicy nie podjął (gdyby podjął, zarzucono by mu prawdopodobnie brak prawa jazdy).  W istocie, jeśli dobrze rozumiem decyzję, nie chodzi o to, aby nasz Komendant pełnił rolę Nadkierowcy w tym rajdzie. Raczej pilota zdolnego informować, kiedy trzeba przyhamować, kiedy skręcić, pilnując jednocześnie, jak zachowują się niesforni pasażerowie. W dodatku jałowy będzie zarzut, że kierując wszystkim, nie podejmuje żadnego ryzyka. Miejsce obok kierowcy, jak wiadomo, jest najbardziej zagrożone w...
O ataku rosyjskich służb (hakerów, lecz przecież wiadomo, co to za „hakerzy”) dowiedziałem się najpierw od mojego syna Kazika, który jest tłumaczem i pracuje w portalu „Poland Daily”. Zdumiony opisał mi, jak to właśnie spod jego „nicku” na portalu został wypuszczony tekst o mającym się niby dokonywać gromadzeniu sił polskich i litewskich, które miałyby wtargnąć na Białoruś.  Potem dowiedziałem się o ataku na konto profilowe na Twitterze redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza i innych atakach na media Strefy Wolnego Słowa. Nie ulega dla mnie kwestii, że tego rodzaju wojna hybrydowa, jaką już prowadzą z nami Rosjanie, to także element zemsty za misję, jaka jest fundamentem działań mediów, z którymi sam mam przyjemność i honor być związanym. Ta misja jest spójna z...
Na utrzymanie koalicji rządzącej należy patrzeć także z punku widzenia bezpieczeństwa Polski. Kryzys gospodarczy, epidemia, konieczność kontynuowania reform i wyzwania związane choćby z członkostwem w Unii Europejskiej – wszystkie te sprawy wymagają stabilnej sytuacji politycznej, a dziś nikt poza PiS i koalicjantami nie jest jej w stanie Polsce zapewnić.  Do tego katalogu tematów, z którymi przychodzi nam się mierzyć, trzeba koniecznie dopisać coraz bardziej niepewną sytuację naszego regionu. Z jednej strony widzimy poprawiającą się współpracę, owocującą przemyślanymi wspólnymi działaniami choćby w ramach Grupy Wyszehradzkiej czy na linii Warszawa–Wilno, z drugiej jednak niepokój niosą wydarzenia na Białorusi. Bo ich konsekwencje mogą być upiorne nie tylko dla tamtejszego...
Wściekł się. Ma dość. Po ponad roku kierowania stolicą Polski, po intensywnej kampanii wyborczej oraz po dobrze zasłużonym urlopie wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej walnął pięścią w stół i powiedział, że tak dalej być nie może. Zorganizował konferencję prasową, na której poinformował, że miasto ma poważne problemy finansowe, że spadają przychody, wzrastają wydatki oraz że w związku z tym trzeba poszukać nowych źródeł. Głównie pożyczek i kredytów, które pozwolą odzyskać równowagę. Jak łatwo się domyślić, rządzący Warszawą niedoszły prezydent i niedoszły nowy Wałęsa w Nowej Solidarności wskazał jednoznacznie winnych problemów finansowych stolicy. To oczywiście polski rząd. „Mam nadzieję, że rządzący nie będą wpadali na pomysły dalszego ograniczania dochodów samorządów” – grzmiał...
No i mimo negatywnego oddziaływania na Roberta Lewandowskiego przez celebryckich znajomych jego żony, obudził się w nim polski nacjonalista! Portal gazeta.pl napisał o napastniku: „krzyżakiem zagrał do Muellera, który płaskim strzałem pokonał Fahrmanna”. Portal pominął nazwisko owego „krzyżaka” (bardzo ładnie, aby zaakcentować pogardę dla wroga Polski, napisał to słowo małą literą!), którego popchnął na piłkę Lewandowski, by nim zagrać. Ale już po przeczytaniu nazwisk „Mueller” i „Fahrmann” jasne było dla mnie, że to typowo krzyżackie towarzystwo. Choć ponoć w czasie owego meczu „krzyżacy” grali bez płaszczy, a nawet zabronionych przez lewacki regulamin UEFA nagich mieczy. Moim zdaniem nagie miecze powinny być na boisku dozwolone. Against modern football! Czy da się w jakikolwiek...
Czy nie pomyliłem nazwiska z imieniem lub odwrotnie? Nie, wszystko w porządku, to celowa figura retoryczna, może mało oryginalna, ale za takie też uznaję zachowanie Zbigniewa Bońka.  Sam się ciśnie na klawiaturę ulubiony cytat prof. Czarnka z klasyki literatury: „Głupi niedźwiedziu! Gdybyś w mateczniku siedział, nigdy by się o tobie Wojski nie dowiedział”. Konfliktu Bońka i Piotra Nisztora z wielką uwagą nie śledzę, jednak wystarczy mi ta wiedza, którą mam, aby szczerze się pośmiać z prezesa PZPN. Dziennikarz zwrócił się do prezesa z rzeczowymi pytaniami, w takim przypadku albo się odpowiada poważnie, albo się milczy. Boniek postanowił popisać się swoim kabotyństwem i w stylu wczesnego Michnika napisał jakiś „śmieszny” komentarz w internecie. Nisztor nie odpuścił, a ponieważ...
Grupa krzykliwych futrzarzy z pieniędzmi wypowiedziała wojnę rządowi i Jarosławowi Kaczyńskiemu. Obserwowałem ich przygotowania do tej wojny latami i trzeba powiedzieć, że nie marnowali czasu. Stworzyli dobry zespół medialny. Mają zblatowane grupy lobbystów. Wiązali się interesami z różnymi środowiskami na prawicy. Ich zasoby sięgają również na lewą stronę sceny politycznej. Dlatego ta wojna będzie trudna i bezpardonowa. Gdy kilka tygodni temu poznałem Szczepana Wójcika, hodowcę norek, powiedział mi, że będzie walczył wszystkimi metodami. I szybko to udowodnił, publikując maile na linii Instytut Gospodarki Rolnej – Telewizja Republika, przy okazji manipulując przekazem i stwarzając wrażenie, że pisaliśmy dlatego, że oni nie chcieli zapłacić. To oczywista bzdura, ale z pewnością duża...
Wiem, że nie jest dobrze widziane w naszym środowisku bronienie Szymona Hołowni, ale nie ukrywam, że uważam, iż w tym, co robił przed swoim zaangażowaniem politycznym, było wiele dobra. Ewangelizował młodych, zbierał pieniądze na wiele ważnych spraw, pomagał realnie ludziom i wreszcie – nawet jeśli się z nim w wielu kwestiach nie zgadzałem – prezentował ciekawe myślenie w kwestiach religijnych. I właśnie dlatego z żalem spoglądam na to, co dzieje się z nim obecnie. Jego wypowiedzi na tematy religijne są słabe, a czasem wręcz sugerują, że Szymon zapomniał, czym zajmował się przez lata. Prosty przykład to napaść na prezydenta Andrzeja Dudę za to, że pierwszą jego wizytą w tej kadencji będzie spotkanie z Ojcem Świętym. Hołownia wyśmiał to, określił mianem „turystyki religijnej” i „...
Chyba was wszystkich porąbało! To pierwsza reakcja, na jaką mogłem się zdobyć, gdy w piątek rano włączyłem Polskie Radio. „Koalicja praktycznie nie istnieje”, zapowiedź „pakowania biurek” i jeszcze ostrzej o dyscyplinowaniu posłów (ani słowa o racjach tych, którzy nie poparli ustawy o ochronie zwierząt). Piszę ten tekst w sobotę, czytelnicy już wiedzą, czy rozpad koalicji jest faktem, ja tego nie wiem, ale szlag mnie trafia, bo widzę „powtórkę z rozrywki”. Na naszych oczach spełnia się najczarniejszy scenariusz, który już widzieliśmy w latach AWS, a potem w 2007 roku. Wirus autodestrukcji okazuje się silniejszy niż zdrowy rozsądek, racja stanu, dobro Polski, a nawet instynkt samozachowawczy. Owszem, wiem, polityka to twarda gra i zdarza się, że nieraz trzeba koalicjanta „przeciągnąć...
Wydarzenia na Białorusi dały okazję do mnóstwa dywagacji domowym analitykom, którzy popisywali się dogmatyzmem i schematyzmem. Do najczęstszych błędów należy twierdzenie, że jak dotychczas coś było, to nadal tak będzie, bo niby dlaczego miałaby nastąpić jakościowa zmiana. Pamiętam, jak mądrzono się o wiecznym charakterze Sowietów. Gdyby zawsze miało pozostać tak, jak jest, albo wszelkie zmiany miały prowadzić do powrotu do status quo, to nadal żylibyśmy w średniowieczu. Wśród większości króluje przekonanie, że skoro coś raz się już zdarzyło, to na pewno za kolejnym razem skończy się tak samo. Tymczasem nawet jeśli większość czynników jest taka sama, to ich interakcja nie musi się powtarzać w taki sam sposób i z tym samym wynikiem. Triumf święci też patrzenie przez pryzmat własnych...
Jedną z korzyści awantury wokół „LGBT coś tam, coś tam” (literki wciąż się zmieniają, zgodnie z widzimisię aktualnych proroków ruchu) jest to, że idealnie pokazuje ona hipokryzję najważniejszych graczy Unii w stosunku do Polski. Jeszcze kilka miesięcy temu mieliśmy przecież prawdziwą histerię o to, że w Polsce giną wolne sądy, umiera praworządność, wprowadzany jest faszyzm, że kolejne reformy PiS (skądinąd przybliżające nas właśnie do standardów Zachodu, jeśli chodzi o sądownictwo) doprowadzą do upadku demokracji. Mieliśmy więc wzmożenie moralne, patetyczne odezwy kolejnych instytucji UE, które z coraz większym zafrasowaniem przyglądały się Polsce i straszyły, że jeśli nie zostaną przywrócone poprzednie patologie, to Unia w końcu będzie musiała podjąć „poważne” kroki. Oczywiście...
Jak bardzo ofensywna jest political correctness, czyli polityczna poprawność! Jak bardzo zmienia język, wprowadza cenzurę, kreuje tematy tabu. Właśnie oglądam zdjęcia z albumu kupionego przez mojego przyjaciela w Waszyngtonie w 2004 roku. Wydało go niemieckie wydawnictwo Taschen, uchodzące za największego globalnego sprzedawcę książek o sztuce (mają księgarnie na trzech kontynentach).  Dziś można kupić ich albumy o Leonardzie da Vinci, Michale Aniele, ale też o najlepszych biało-czarnych filmach w historii, jazzie i Davidzie Bowie. Sztukę pojmują szeroko, skoro widziałem też ich album o… jodze! Ale teraz skupiam się na tym albumie, nabytym w stolicy USA 16 lat temu. Jego autorem jest Uve Ommer. Tytuł: „Black Ladies”. Dziś taki tytuł na pewno nie byłby już możliwy, bo użycie słowa...
22 września 1953 roku komuniści zakończyli pokazowy proces ordynariusza kieleckiego Czesława Kaczmarka. Wcześniej zgotowali niezłomnemu kapłanowi bardzo ciężkie śledztwo. Czerwone bestie poddawały go konwejerowi (przesłuchania prowadzane dzień i noc przez 30–40 godzin).  Biskup był notorycznie pozbawiany snu i jedzenia. Odmówiono mu prawa do widzeń, listów i paczek. Ubecy podawali mu środki odurzające. „Przekonywali go”, że jest zdrajcą, i jako takiego wszyscy się go wyrzekli. Śledztwo, z przerwami, trwało przez dwa lata i osiem miesięcy. W rezultacie kapłan został doprowadzony do stanu przedagonalnego. Proces bp. Kaczmarka odbywał się w dniach 14–21 września 1953 roku przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie (nawet w PRL-u sądzenie duchownego przed wojskowym trybunałem było...
Gdy Pani Irena Kulesza wysyłała mi propozycję krzyżówki o zwierzętach, w tym tych znanych w naszej historii, nikt nie wiedział jeszcze, że „piątka dla zwierząt” stanie się elementem kryzysu na prawicy. Ale temat wydał mi się ciekawy, więc go rozwinąłem, a efekt, czyli pytania dotyczące zwierząt, które przetrwały w polskiej legendzie, ale także tych lansowanych przez komunistyczną propagandę oraz znanych na świecie, mają Państwo poniżej. Niezbędna będzie też wiedza na temat tego, który polityk został nazwany przez tzw. Lewicę – kłusownikiem... Hasło krzyżówki sprzed tygodnia to MOSKALE, nagrody przyznam za tydzień. Dziś wyróżnienia za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, tę z mało apetycznym hasłem TRZASKOWIANKA. Nagrody główne, czyli książki „Niepodległość ma jeden kształt”, otrzymują...
Dynamika zdarzeń jest taka, że niekoniecznie to, co zostało napisane w sobotę, będzie aktualne w środę. Nie ma jednak wątpliwości, że zupa się wylała i nawet jeśli zebrać ją ścierką, pysznego posiłku już nie będzie. Teoretycznie w zasięgu ręki leży kilka propozycji, a wszystkie nie najlepsze. Rząd mniejszościowy, nowa koalicja czy ponowny kompromis – tyle że mocno zgniły. Opcją ze wszystkich najgorszą są przedterminowe wybory. Abstrahując, że wcale nie łatwo byłoby do nich doprowadzić. Nie jest to ani interes zdezorganizowanej opozycji, ani tym bardziej „przystawek”. Pozostają więc metody długie i w sensie wizerunkowym dla partii rządowej zabójcze, trwała niemożność powołania rządu, nieuchwalenie budżetu – co wymagałoby aktywnej pomocy ze strony prezydenta. Skądinąd wcale nie jest...
Zmarł znakomity rzeźbiarz prof. Andrzej Pityński. Kilka jego prac nie tylko zapisało się w historii polskiej rzeźby jako takiej, ale przede wszystkim w sercach Polaków – są to bowiem dzieła sztuki wpisujące się w naszą martyrologię, w nasz los zbiorowy, w naszą historię waleczności, oporu wobec zła. Sławny pomnik katyński w New Jersey, ten, o który niedawno toczyły się spory – ów żołnierz polski z bagnetem wbitym w plecy. Ten bagnet jest jak ostrze bandyckiego noża, który łotr cichcem, w zaułku ulicznym, wbija znienacka w ciało bohatera. Takie było „dzieło” Sowietów. Te-raz, ledwo po raz kolejny przypomnieliśmy sobie i światu o agresji sowieckiej w jej 81. rocznicę, przyszła wiadomość o śmierci twórcy katyńskiego pomnika. Na jego twórczość bez wątpienia wpłynął los całej rodziny....
Gdy oddawaliśmy do druku ten numer „GP”, partia Jarosława Kaczyńskiego była przed decydujący-mi rozstrzygnięciami dotyczącymi przyszłości koalicji rządzącej. Dla wyborców PiS zawirowania ostatnich dni były na pewno ogromnym zaskoczeniem, a niekiedy wręcz rozczarowaniem. Spora część z nich ocenia, iż ustawa dotycząca zwierząt – bez względu na jej słuszność – nie jest warta kry-zysu władzy, który może doprowadzić do przyśpieszonych wyborów, a na pewno uniemożliwi czy w najlepszym wypadku drastycznie ograniczy reformowanie państwa.  W sferze przekazu Prawo i Sprawiedliwość bez wątpienia postępowało dość niezdarnie, bo pozosta-wienie wyborców – szczególnie tych najbardziej oddanych – z takim poczuciem trudno nazwać ina-czej niż błędem. Każdy bowiem, kto analizuje ten kryzys, widzi, iż...
W zeszłym tygodniu skumulowały się wydarzenia pokazujące, w jaką stronę orbituje ideo-logiczny spór, za pomocą którego ugrupowania z naszej sceny politycznej oraz różne pań-stwa rywalizują o wpływy na polską władzę.  Parlament Europejski przyjął kolejną już rezolucję dotyczącą naszego państwa. W tytule po raz ko-lejny znajduje się praworządność, której rzekomo nasz kraj nie przestrzega. Bardzo ciekawy jest tekst tego dokumentu. Wyraźnie zmieniły się akcenty dotyczące zarzutów przeciwko Polsce. Do tej pory zatroskani naszym losem eurodeputowani z różnych państw niepokoili się zmianami w Try-bunale Konstytucyjnym, Sądzie Najwyższym i tym, czy Polska będzie posłusznie wykonywać wy-roki TSUE. Tym razem jest inaczej. Rezolucja koncentruje się na 5 tęczowych literkach LGBTQ. W...
W duchu tolerancji, a nawet szukania płaszczyzny porozumienia z inaczej myślącymi, poczytałem sobie jak ważne są dla nich tak zwane „feminatywy”. Ojej, to może i moje ulubione hasła dałoby się przerobić w taki sposób? – pomyślałem. I zaraz zaświtała mi pierwsza przeróbka: „Śmierć wrogom i wroginiom Ojczyzny”. Posługując się hip-hopowymi skrótami: zamiast ŚWO, ŚWIWO. Skrót nawet zgrabny, nadający się na naszywki… Bardzo kocham jeszcze rymowankę o takich, którzy powinni wisieć zamiast liści. Ale jak tu wprowadzić feminatywy i nie popsuć rymu?  Wyszło mi tak: „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści, a tam, gdzie drobniejsze listki, niech zawisną komunistki”. Z kolei znane hasło narodowców musiałoby brzmieć: „Zakaz pedałowania i lesbowania”. Jakoś mało przekonywująco brzmią...
Nigdy nie lubiłem i zawsze uważałem za śmieszne pojedynki publicystów, z których zazwyczaj nic nie wynika, jednak tym razem zrobię odświętny wyjątek, ponieważ usłyszałem wielki dzwon.  Wyjmuję „mordę z kubła” i odpowiadam Piotrowi „Leninowi” Lisiewiczowi w imieniu własnym i, śmiem twierdzić, w imieniu milionów Polaków również. Pan redaktor był łaskaw popełnić felieton, w którym wygłasza mądrości etapu. Po pierwsze, władza może kłamać, oczywiście ta „nasza władza”, bo jak żyję nie czytałem tekstu redaktora z pochwałami dla zakłamanej władzy Tuska czy Millera. Po drugie, polityka, to wicie, rozumicie, nie żarty, w imię wyższych celów trzeba robić na chama i nie oglądać się za siebie. Po trzecie, redaktor Lisiewicz „siedział i dlatego on może”, jak przez lata mógł inny redaktor,...
Spokojnie przyglądam się dyskusji na temat projektu Ustawy o ochronie zwierząt i już po tygodniu mogę wyciągnąć pierwsze wnioski. Choćby taka Konfederacja wreszcie pokochała USA, przynajmniej w jakimś aspekcie. Jak się bowiem okazało, amerykańskie fobie tej formacji nie obejmują norki amerykańskiej. To o tyle dziwne, że politycy Konfederacji wymyślają zagrożenie ze strony amerykańskiego biznesu, a nie potrafią dostrzec realnych strat, które powodują norki. No, ale dramatycznych wolt jest więcej. Oto Łukasz Warzecha, publicysta robiący dla futrzarskich mediów, lży PiS za to, że ten nie widzi w sprawie niemieckiego spisku. Wkład merytoryczny dostarczył mu jego szef, potentat branży Szczepan Wójcik, a pan Łukasz oczywiście niczego nie sprawdził. Co ciekawe, w 2018 roku, po sponsorowanej...
Polacy wyżywają się w gadaniu. W czasach trudnych szepczą do żony pod poduszką, a w lepszych biegają z zebrania na zebranie, by wygłaszać odważne i moralizujące mowy. Jest to tak męczące zajęcie, iż nie dziwi, że na działanie, a nawet podejmowanie jakichkolwiek decyzji nie ma już ani siły, ani czasu.  Muszą najpierw odzyskać siły, by znów nawijać. Bez przerwy słyszymy od polityków, jak to będziemy walczyli o utrzymanie naszej chrześcijańskiej tożsamości, nie damy się terrorowi zboczeńców, będziemy murem stali itp., itd. Tyle te gromkie okrzyki wymagają energii, że już nawet na symboliczny gest sił nie ma. Istnieją jednak narody, które wprawdzie przedmurzem chrześcijaństwa nie są, ale gadają mniej, więc mają siły na działanie. Rumuński parlament nie tylko przyjął ustawę o zakazie...
Jarosław Kaczyński i PiS pokazali konsekwencję. Zgodnie z wielokrotnie ogłaszanymi postulatami do Sejmu trafił projekt, który ukróci koszmarne praktyki na fermach norek amerykańskich i zakończy drastyczne cierpienie zwierząt.  Co ciekawe, sytuacja ta wywołała szczególną furię wśród... części prawicy. Od razu odezwała się cała grupa „mędrców” – czy mowa o publicystach zarabiających w portalach prowadzonych przez lobby futrzarskie, czy o głównych politykach Konfederacji – która zaczęła kasandrycznie zawodzić, że oto koniec Polski, PiS i rolnictwa. Gdyby jeszcze próbowali to uzasadnić racjonalnymi argumentami, można byłoby próbować z nimi dyskutować. Pokazywać, jak mało ważnym elementem polskiej gospodarki są fermy, jak dewastują one środowisko i niszczą okolicznym mieszkańcom...
Albo zaczniemy działać, albo nie będzie już niebawem wiarygodnego i silnego głosu Kościoła. Wybór należy do nas. Mijają tygodnie i co tydzień (a niekiedy częściej) mamy nową aferę. Kolejny kapłan molestujący nieletnich zostaje ujawniony, kolejny biskup czy następna kuria zostaje oskarżona o krycie tego procederu czy ignorowanie takich doniesień. Już teraz – według wiarygodnych informacji „Rzeczpospolitej” – w sprawie 25 proc. polskich biskupów ordynariuszy toczą się sprawy o zaniedbania w Watykanie, a dwóch jest oskarżonych (i ich sprawy także się toczą) o to, że sami molestowali. Te liczby mogą i powinny szokować, a trzeba wiedzieć, że one nie wyczerpują skali problemu. Ofiary dopiero zaczęły się zgłaszać, a zaniedbania (wieloletnie) w wielu diecezjach w większości jeszcze nie ujrzały...
Najwyższy czas, by przywrócić w pełni życie kulturalne, łącznie z imprezami masowymi. Pora skończyć z nakręcaniem pandemicznej psychozy, co nie znaczy, że można lekceważyć zagrożenie. Owszem, trzeba troszczyć się przede wszystkim o grupy zagrożone, ale nie blokować życia pozostałych. Straty, jakie poniósł sektor kultury, są ogromne. Bardzo trudno będzie odbudować stan społecznego uczestnictwa w kulturze na poziomie sprzed lockdownu.  Jeżeli nie liczą się już powinności władz wobec narodowej kultury, niech przemówią argumenty ekonomiczne. Artyści, przemysł kreatywny, polski show-biznes wraz z firmami pracującymi na rzecz kultury, wytwarzają 3,5 proc. naszego PKB, czyli niemal tyle, co cała branża hotelarska i gastronomiczna. Ludzie kultury i firmy, które obsługują przemysł...
Media ujawniły, że warszawski ratusz wydał 300 tysięcy złotych na „paradę błaznów”. W pierwszej chwili pomyślałem, że w ten sposób ukryto finansowanie zjazdu założycielskiego nowego ruchu politycznego Rafała Trzaskowskiego… Rzeczywiście, specyfika życia w dzisiejszych czasach polega na tym, że trudno odróżnić błaznów prawdziwych od tych, którzy błaznów udają. To, co ich jednak łączy, to fakt, że kuda im tam do Stańczyka. Ten to był mędrzec zatroskany o losy Rzeczypospolitej, a zza błazeńskiej czapki łatwo było dostrzec twarz wielkiego patrioty. A teraz? Mój Boże... Cóż, być może każda epoka ma takiego Stańczyka, na jakiego zasługuje. Czytam, że prezydent Warszawy, a zarazem wiceprzewodniczący PO, oświadczył, że w sprawie katastrofy ekologicznej i wpuszczenia wiadomo czego do Wisły...
Grodno było pierwszym zbombardowanym przez Niemców polskim miastem poza Wieluniem i składnicą wojskową na Westerplatte. Ale obrona przeciwlotnicza zestrzeliła też dwa niemieckie bombowce. Prawdziwy koszmar zaczął się później.  Bo Kresy II RP nie były gotowe na odparcie drugiego napastnika. Walczyły, ponieważ jedyną alternatywą była niewola. Walczyły z regularnymi jednostkami Armii Czerwonej, ale też z bandami oprychów, które na sygnał komitetów rewolucyjnych i na podstawie list proskrypcyjnych mordowały bezbronną ludność polską. Obronę „rozpoczął strzelec Sławomir Werakso, rzucając pod nadjeżdżający czołg wiązkę granatów” – wspominał harcerz Jan Siemiński. A Grażyna Lipińska, komendantka Pogotowia Społecznego w Grodnie, napisała: „Czołg staje tuż przede mną. Na łbie czołgu...
Tym razem z powrotem rocznicowo, czyli zaproponowana w znacznej mierze przez Państwa krzyżówka na 17 września. Jak nazywał się pojazd jednośladowy, kradziony przez krasnoarmiejców, którego posiadanie uznawali za przywilej burżujów? Co to takiego: dziś używany do załatwiania potrzeb przez małe dzieci, przez krasnoarmiejców stosowany bywał jako naczynie do picia? Kto zna odpowiedź na pytanie o imię autora „Zapisków oficera Armii Czerwonej”, ten i na poprzednie pytania odpowiedzi powinien udzielić bez problemu. Nagrodą są w tym tygodniu „Wierszyki codzienne” Marcina Wolskiego. Hasło krzyżówki sprzed tygodnia to TRZASKOWIANKA, nagrody przyznam za tydzień. Dziś nagrody za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, tę z hasłem NORYMBERGA. Nagrodę główną, czyli książkę Artura Kawy „Niebezpieczne...
Dość rzadko się zdarza, żebym miał w jakiejś sprawie odmienne zdanie niż formacja, na którą głosuję, ale tym razem jest to taki właśnie przypadek. Jestem przeciwny ustawie, mówiąc ogólnie, „o zwierzętach”.  Żeby było jasne, mój sprzeciw wobec projektu zakazu hodowli futerkowych nie wynika ani z racji ekonomicznych, ani humanitarnych (przestrzeganie standardów hodowlanych popieram jak najbardziej), ale ideologicznych. Uważam, że zajmowanie się dziś tą kwestia to uchylenie furtki temu, co jest największym złem świata, a mianowicie lewactwu. Ekologizm, „prawa zwierząt” itp. to elementy groźnej antycywilizacji. Dość jasno mówi o tym Pismo Święte – „czyńcie sobie Ziemię poddaną”. Tymczasem wrogowie tradycji, rodziny i prawa naturalnego za wszelką cenę pragną strącić człowieka z...
I znowu największy lewicowy dziennik we Włoszech, czyli „La Repubblica”, pisze o Polsce. W jakim tonie? Otóż chodzi o nakładanie knebla na nasz tygodnik przez Zbigniewa Bońka. Czy dziennikarze stają, tak jak powinni, po stronie wolności słowa? Ależ skąd! Piszą, owszem, o tekstach Piotra Nisztora (nonszalancko popełniając błąd w nazwisku), ale całość przedstawiają jako formę wielkiej walki i olbrzymiego sporu na linii Kaczyński–Boniek. Wszystko ma służyć, w domyśle, jedynie temu, by dalej prowadzić walkę z wolnymi sądami i pod spodem (chociaż nie wprost) da się z tekstu wyczytać ukryty sens: wszystko miało być z góry zaplanowaną akcją na linii nasza redakcja–kierownictwo PiS. Da się? Da się. To zresztą nie pierwszy przypadek manipulowania faktami, by uzyskać odpowiedni „efekt”....
Kilka dni temu minęła 337. rocznica wielkiego zwycięstwa polskiej armii pod Wiedniem. Wiktorii, która dała bezpieczeństwo nie tylko Polsce, lecz także całej Europie.  Jednak zanim doszło do tego spektakularnego sukcesu, król Jan III Sobieski musiał stoczyć walkę na rodzimej scenie politycznej z tymi, którzy za wszelką cenę chcieli uniemożliwić udział polskich wojsk i monarchy w obronie przed Turkami. I bynajmniej nie działali powodowani przekonaniem o braku zagrożenia, nieistotności ówczesnej sytuacji w Europie dla bezpieczeństwa Rzeczypospolitej. Nie. Źródłem ich aktywności były interesy obcego mocarstwa, a obiecane zaszczyty i ofiarowane pieniądze mobilizowały do działań przeciwko Sobieskiemu i Polsce.  Król ostatecznie wygrał tę rozgrywkę – prowadził niezwykle zręczną...
Pani europoseł Róża Thun błysnęła w zeszłym tygodniu kolejnym atakiem na jedną z najważniejszych od lat inwestycji realizowanych w Polsce.  Poseł Koalicji Obywatelskiej spotkała się z unijnym komisarzem Virginijusem Sinkevičiusem i poinformowała, że w rezultacie jej interwencji Komisja Europejska ma skierować do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej kolejną sprawę przeciwko Polsce. Jednak szybko po ogłoszeniu przez Różę Thun jej stanowiska, z ust urzędników Komisji usłyszeliśmy, że co prawda Komisja w tej sprawie faktycznie pozostaje w sporze z Polską, ale Unia uważa, że stoi na przegranej pozycji i ewentualny spór dotyczyć ma jedynie kwestii proceduralnych, a nie zatrzymania trwającej budowy. UE uznała, że politycznie nie ma sensu otwieranie kolejnego frontu przeciwko...
Gdy w rosyjskiej telewizji pokazano mapę I Rzeczypospolitej jako plan stanowiący zagrożenie dla Rosji, zastanawiałem się, kiedy odezwą się polskie pudła rezonansowe ruskiej propagandy.  Głos zabrał specjalista od zbrodniczych dążeń niepodległościowych – mesjasz Grześ, dla którego wierność carowi powinna stanowić wzorzec patriotyzmu w okresie rozbiorów. Symbolem wolnościowych szaleństw stał się Konstanty Kalinowski, wydawca białoruskiej „Mużyckaj Praudy” i komisarz Rządu Narodowego na Grodzieńszczyźnie. „Ci, co sięgają po imię Kalinowskiego, najwyraźniej sięgają po tradycję powstania styczniowego po to, by tu budować jakiś nowy internacjonalizm na skalę środkowoeuropejską, żeby użyć powstania i nieszczęśników w typie Kalinowskiego jako legitymacji do współczesnego zarządzania...
Ostatnie wydarzenia związane z awarią oczyszczalni ścieków „Czajka” w Warszawie nie tylko skutkują wylewem nieprawdopodobnej ilości szamba do Wisły. Pokazują, gdzie jest prawdziwe siedlisko oszołomstwa, spiskowych teorii, fanatyzmu, ciemnogrodu, a przy okazji bezideowego cynizmu ubranego w szczytne hasła. To epicentrum znajduje się w Warszawie. Cóż się bowiem okazało? W kilku słowach można sytuację streścić tak. Doszło do kolejnej, potężnej awarii „Czajki” i wylewu ton fekaliów do Wisły. Już samo to, zważywszy, że Trzaskowski i jego ludzie mieli rok na opanowanie sytuacji po poprzedniej awarii, jest kompromitujące. Ale nowa nadzieja PO poszła dalej. Najpierw oświadczyła, że odpowiedzialny za tę sytuację jest Lech Kaczyński. Pomijając chamstwo zrzucania winy na osobę, która nie żyje od...
Laicyzacja jest faktem. A pandemia i związane z nią ograniczenia tylko przyspieszyły ten proces „przynajmniej o dziesięć lat”. Opinię taką w wywiadzie dla dziennika „L’Osservatore Romano” przedstawił kard. Jean-Claude Hollerich, przewodniczący Komisji Konferencji Episkopatów Unii Europejskiej COMECE. I akurat z tym jej elementem trudno polemizować, to samo widać bowiem w Polsce. Jeśli coś budzi pewne wątpliwości, to najwyżej opinia, że sam kardynał szczególnie się tym przyspieszeniem nie martwi, bo i tak by do niego doszło, a ci, którzy odeszli, byli „jedynie katolikami kulturowymi”. Oczywiście, co do istoty stwierdzenia trudno się nie zgodzić. Człowiek, który spotkał w życiu Boga i stara się obok Niego trwać – mimo upadków – nie odejdzie, ale mnie jednak to zjawisko nieco martwi....

Pages