Felieton

Piotr Lisiewicz
Niemiecki „Der Tagesspiegel” poddał psychoanalizie życie braci Kaczyńskich oraz „innych starszych działaczy PiS”. Oto autor tekstu Christoph von Marschall napisał o nich, że wszyscy oni cierpieli z powodu autorytarnych praktyk komunistów i angażowali się w walkę o wolność. Jakie są tego skutki? „Kiedy tylko sami dochodzą do władzy i znajdą się pod presją, natychmiast stają się autorytarni, jakby nie mogli uwolnić się od ducha czasów, w których wyrośli”. No i teraz jasne jest, dlaczego wzorem demokracji są niemieccy publicyści.  Wywodzą się oni z rodzin hitlerowskich, przez których postawę cierpiały miliony ludzi na świecie. Teraz odreagowują to jako wzorcowi demokraci. Tak ekstremalnie, że tępią ofiary Hitlera, podejrzewając je o prohitleryzm. Nie ma to jak bezkompromisowa...
Mógłbym przeprosić za truizm w tytule, ale w Polsce to ciągle nowość lub co najmniej cykliczne zaskoczenie. Nasza ideowa naiwność nieustannie zderza się z cynizmem politycznym ze strony wrogów i przyjaciół. Daleki jestem od buńczucznych teoretyków, którzy postulują, aby Polska dumnie szła przez świat z własną suwerennością i nie godziła się na żadne kompromisy. Nigdy coś podobnego w historii Polski nie miało miejsca, zawsze musieliśmy szukać sojuszy, a także strategicznego wycofania się na upatrzone pozycje. Współcześnie wybór mamy niewielki i na trudny sojusz z USA musieliśmy się zdecydować, bo Niemcy nas zjedzą na surowo, a o Rosji szkoda wspominać. Patrząc na politykę realnie, większego „miodu” nie znajdziemy, ale to nie znaczy, że mamy wiecznie wpadać w tę samą pułapkę naiwności....
Jacek Liziniewicz
Odkąd żyję, słyszę o końcu świata. Dwa proroctwa utkwiły mi szczególnie w pamięci. Pierwszy koniec miał nastapić w 2000 roku, gdy zniszczyć nas miały maszyny, które zwariują od tego, że nie będą umiały doliczyć do 2 tys. Drugi to wysyp proroctw przy okazji roku 2012, gdy miał się zakończyć kalendarz Majów. Szczęśliwie mamy rok 2018 i nadal żyjemy. Niebo nie zawaliło się nam na głowę. No, ale trzeba być czujnym. Tym bardziej że tym razem końcem świata straszą naukowcy. 95 proc. klimatologów twierdzi, że mamy 12 lat na odejście od emitowania CO2, bo inaczej czeka nas armagedon. Będą huragany, susze, powodzie, zimy i upalne lata. W sumie to samo co zawsze, tylko bardziej. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy to, co mówią obecnie naukowcy, jest rzeczywiście prawdą. Mogę jedynie stwierdzić,...
Tadeusz Płużański
Władysław C. i Józef S. będą się odwoływali od wyroku uznającego ich za zbrodniarzy komunistycznych. 22 lutego tego roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa skazał obu towarzyszy generałów na dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności za bezprawne powołania opozycjonistów do wojska w stanie wojennym. Postępowanie pionu śledczego IPN w tej sprawie trwało od 2008 roku, kiedy to o prawdę i karę upomniało się Stowarzyszenie Osób Internowanych „Chełminiacy 1982”, zrzeszające osoby skierowane na „ćwiczenia” wojskowe do obozu w Chełmnie. Władysław C. to były wiceszef PRL-owskiego MSW i szef SB. Józef S. to inny wysoki funkcjonariusz SB MSW. Odpowiadali za operację „Jesień 82”. Polegała ona na powoływaniu wytypowanych przez bezpiekę działaczy Solidarności na fikcyjne ćwiczenia wojskowe na...
Wojciech Mucha
Już dawno żaden z moich komentarzy nie spotkał się z takim odzewem, jak ubiegłotygodniowy „Takiego Budapesztu to ja nie chcę”. Przypomnę tylko, że pisałem, iż Orbán stworzył swoisty „konglomerat prawicowych mediów”, skupiający blisko 500 tytułów prasowych i internetowych popierających rząd i otrzymujących jednocześnie od niego pieniądze. Część listów pominę milczeniem. Warto jednak poddać pod dyskusję choćby to, co napisał pan Jerzy. Pisze on, że przyjęcie metody Orbána – hungaryzacja (lub bardziej fideszyizacja) mediów – może sprawić, że „nasze społeczeństwo będzie silne jednością i kształtowane w jednym duchu, a nie zasypywane sprzecznymi ideami”. „To marzenie moje i moich znajomych” – pisze pan Jerzy. Cytuję głos pana Jerzego dlatego, że dość często spotykam się z podobną postawą-...
Jerzy Targalski
W polityce najłatwiej popełnić samobójstwo, dbając o czystość linii w sytuacji, gdy nie posiada się monopolu na przekaz. Propaganda sukcesu cieszyć się może pełnym powodzeniem, dopóki nie ma wahań koniunktury lub kryzysów politycznych. Jeśli zaczynają się kłopoty, ludzie szukają czegoś więcej niż zapewnień, jak jest dobrze i jakie sukcesy osiągamy. Chcą wytłumaczyć sobie sytuację, podczas gdy organy propagandy sukcesu eliminują wszelkie wątpliwości i krytykę, przedstawiając każdy błąd i przegraną jako kolejny niezbędny krok do zwycięstwa. Twardy elektorat coraz bardziej ma dość czołowych mediów zasłużonych w czasach opozycji i zwanych wówczas niezależnymi, szuka więc na oślep czegoś innego. I tu pojawia się bogata oferta dla inteligentniejszych zakamuflowanej, a dla głupszych otwartej...
Dawid Wildstein
W Paryżu kolejny dzień trwają zamieszki. Już 65 osób rannych, a policja nie ma oporów przed katowaniem demonstrujących. Coś czuję, że Bruksela zaraz wezwie na pomoc Ludmiłę Kozłowską wraz z jej kolegami z totalnej opozycji, żeby tym razem w Europarlamencie poopowiadali o tym, jak w Polsce jest źle. Ale póki ta odsiecz jeszcze nie nadeszła, nasze KODziarstwo musi zadowolić się Rogerem Watersem. Ten wielki muzyk, a jednocześnie kompletny kretyn, tym razem gdzieś w Meksyku uznał, że podczas koncertu wezwie świat do czynnego oporu wobec reżimu Kaczyńskiego. Zaciekawiony, przypomniałem sobie, jakie ma poglądy polityczne Roger Waters, i szczęka mi opadła. KOD i totalni są zadowoleni, że ich antypisową paranoję poparł komunista, polityczny ignorant, antysemita i po prostu kompletny dureń. Typ...
Jan Pospieszalski
W sobotę premier Morawiecki zaprosił do dyskusji podsumowującej trzy lata rządów Prawa i Sprawidliwości. Jako główne cele wskazał: rozwój gospodarczy, zwiększenie poczucia bezpieczeństwa i poczucie stabilności rodaków. Pojawiły się też konkrety, m.in. rozwój technologii i innowacyjność. Doceniając to, co już zrobiono, zastanawiam się, co odróżnia wskazane cele od tego, o czym mówili poprzednicy? Rozwój, bezpieczeństwo, stabilność, nowe technologie... Czy to porywające, uskrzydlające idee, miara ambicji „dumnego narodu” (jak mówił premier)? Czy to pułap aspiracji kraju z naszym potencjałem ludzkim, kulturowym, terytorialnym, przyrodniczym w tym miejscu świata i w tym czasie? Świat, który znamy, odchodzi. Rok 2016 pokazał, że nie ma nic stałego w przyrodzie. Wyjście Wielkiej Brytanii z...
Ryszard Czarnecki
Amerykanom świetnie wychodzi wiele rzeczy, ale gdy chodzi o sztukę epistolograficzną, nie są, delikatnie mówiąc, mistrzami. Pisać listy każdy może, ale niektórzy lepiej, żeby tego nie czynili. W interesie własnym i państwa, które reprezentują. Wkurzeni na przyjaciół zza Wielkiej Wody Polacy w Polsce – to źle, ale to pół biedy. Gorzej z Polakami w USA czy też z Amerykanami polskiego pochodzenia, którzy przesądzili o zwycięstwie Donalda Johna Trumpa, czyniąc go – dzięki głosom w „swing states”  – 45. w dziejach prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Prawdę mówiąc, pani ambasador USA w Warszawie powinna tłumaczyć się nie tylko i nie głównie Polakom, ale jeszcze bardziej swojemu szefowi, który będzie walczył o reelekcję. I tu stawiam kropkę, bo o braku profesjonalizmu, także...
Poprawka proponowana przez NSZZ „Solidarność”, mimo że postulowana w dobrej wierze, może niestety uderzyć w franczyzobiorców sieci sklepów. NSZZ „Solidarność” była prekursorem zakazu handlu w niedziele. Po wejściu w życie ustawy wielokrotnie zabiegała, aby zakaz został rozszerzony, obejmując 31 godzin handlu w czasie od godz. 22 w sobotę do 5 rano w poniedziałek. Obecnie szef handlowej Solidarności proponuje wydłużenie zakazu o dwie ostatnie godziny soboty, ale wielu uważa, że ciężko będzie przeforsować nawet ten projekt. Obowiązujący dziś przepis pozwala na prowadzenie w niedziele handlu przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną, która prowadzi działalność „wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek”. Solidarność chce, aby do tego punktu dodać dodatkowe...
Robert Tekieli
Polskę atakuje horda maszyn narracyjnych. Wspólnie brzmiący głos wszystkich, których interesy w naszym kraju zostały przerwane albo zagrożone. Krzyczą kolonizujący nas Niemcy i ich wspólnicy ze Starej Europy, atakują Żydzi i Izraelici, Rosjanie i środowiska LGBT. Europejska lewica, instytucje unijne, wewnętrzna opozycja i uzależniona od obcych interesów sfera medialna. Czy jest jeszcze na tym globie ktoś, kto nas nie pouczał? Stacja telewizyjna własną inscenizacją dewastuje wizerunek Polski na całym świecie w czasie wielkiego kryzysu międzynarodowego. Dalej ma koncesję. Czy wafelki w swastykę układał nazista czy wynajęty inscenizator amator? Bo jak to było? Naziści ukryli się głęboko w lesie i pozwolili się filmować? Logiczne. Polski rząd dążący do pełni suwerenności kontra kilkanaście...
Marcin Wolski
Nie jestem bezkrytycznym wielbicielem Wojciecha Cejrowskiego. Trudno nawet powiedzieć, że go lubię. Drażnią mnie jego autorytatywne sądy, krzywdzące opinie, niesprawdzane informacje. A jednocześnie wiem, że przy wszystkich swoich wadach jest wartością bezcenną. Ilu takich ludzi mamy po naszej stronie? Szalonych zagończyków, nie chwilowych kondotierów, gotowych dla idei rzucić się w beznadziejny bój i w dodatku go wygrać? Ile procent głosów zapewnił Dobrej Zmianie, gdy samojeden, tuż przed decydującym bojem roku 2015, podarł fotografię Komorowskiego? Tacy ludzie, często drażniący w normalnych czasach, w chwilach przełomowych są nie do zastąpienia. Dlatego należy ich chronić, przymykać oczy na ich ekscesy i pozwolić na zdania odrębne, nawet gdy drażnią i bolą. Ludzi, którzy się zgadzają...
Tomasz Łysiak
W Italii kolejny temat, który wywołuje wielkie emocje, to sprawa obrony koniecznej i jej granic. Jest to tym istotniejsze, że bezpieczeństwo obywateli spadło do takiego poziomu, iż w niektórych miastach kobiety boją się wyjść wieczorem na spacer z psem. Media obiegają kolejne szokujące informacje o rabunkach i gwałtach. W mediach społecznościowych krążą filmiki, na których widać imigrantów atakujących ludzi, bijących się między sobą czy awanturujących się w środkach transportu. Ostatnio doszło do kolejnego głośnego incydentu. Oto w miejscowości Monte San Savino sprzedawca opon samochodowych Fredy Pacini, który spał pewnej nocy w siedzibie swojej firmy, nagle zorientował się, że ktoś się do niej włamuje. Wystrzelił dwukrotnie w stronę bandytów, trafiając jednego z nich w nogi. Złodziej...
Piotr Lisiewicz
Piękna i śliczna krzyżówka rusofobiczna! – oto, co dzisiaj Państwa czeka. Absolutnie wszystkie hasła w niej mają dziś charakter rusofobiczny, zarówno te dotyczące zdobycia Moskwy czy Bitwy Warszawskiej, jak i czynów takich jak legendarne pobicie pompką rowerową ruskiego kolarza oraz wiadomy gest pewnego skoczka. Jest też bohater współczesny – autor plakatu „Achtung Russia!”. Nie ma natomiast ani jednego hasła dla równowagi krytykującego Ukrainę czy Izrael. Ambasada rosyjska, jak również panowie Jakubiak, Winnicki czy Korwin-Mikke, popadną w depresję! Zwycięzcy natomiast otrzymają tym razem nie książkę, lecz parasolki „Gazety Polskiej”, skutecznie chroniące przed deszczem oraz depresją na przełomie listopada i grudnia. Hasło krzyżówki sprzed tygodnia sławiło najwspanialszego radnego...
Katarzyna Gójska
Od trzech lat tydzień bez celebryty, który ogłasza, iż boi się wyjść na ulicę, albo drży o przyszłość Polski pętanej więzami faszyzmu, albo – jeszcze lepiej – nie spodziewał się, iż dożyje czasu powrotu PRL (to kwestie starszych), to tydzień stracony. Być może należy sporządzić rejestr wszystkich okropieństw, zniewoleń, o jakich prawią lokalne znane twarze. Aż dziw bierze, że ci ludzie jeszcze nie zwariowali, żyjąc w tak dramatycznym momencie historii. Piotr Lisiewicz stawia taką tezę: zaczął się czas antycelebryctwa, czyli powszechnej – szczególnie wśród młodego pokolenia – beki z gwiazd i gwiazdeczek, które przez całe lata były sprzedawane gawiedzi również jako tuzy intelektu. Po części ma rację. Widzę to po nastoletnich dzieciach. Z drugiej strony jest ciągle ogromna przestrzeń...
Michał Rachoń
Rosja kolejny raz siłą zmienia granice w Europie. Tym razem morskie. Kiedy na początku lat 90. upadało Imperium Zła, w zasadzie od razu towarzyszył temu firmowy znak Sowietów. Zniszczenie, śmierć i terror... Wojna w Czeczenii, która wybuchła, gdy ta kaukaska republika ogłosiła swoją niepodległość, kosztowała życie prawie 100 tys. ofiar cywilnych. Pod koniec pierwszej z tych wojen zabity został pierwszy czeczeński prezydent Dżochar Dudajew. Zginął od eksplodującej rakiety, którą wystrzelił rosyjski samolot, po tym, jak rosyjska armia namierzyła rozmowę Dudajewa przez telefon satelitarny. Zanim wybuchła kolejna wojna w Czeczenii, nikomu nieznany wcześniej człowiek, Władimir Putin, został premierem Federacji Rosyjskiej. Swoją kampanię prezydencką rozpoczął od słynnych słów: „Terrorystom...
Tomasz Sakiewicz
Pani minister Elżbieta Chojna-Duch dokonała największej demaskacji w historii III RP. Nie dość, że wskazała twórców „rozszczelniania” przepisów VAT-owskich, to jeszcze pokazała, kto za to odpowiada. O co chodzi z tym rozszczelnianiem? Przepisy podatkowe powinny być tak pisane, by ci, którzy mają odprowadzać podatki, bez cienia wątpliwości wiedzieli, że mają je zapłacić i by musieli to zrobić. Taką samą jasność powinny mieć urzędy skarbowe i wszelkie służby zajmujące się publicznymi daninami. Tymczasem ustawy podatkowe pisano tak, by bardziej wtajemniczeni mogli unikać płacenia VAT-u, a wielu nawet zarabiało, odbierając sobie pieniądze im nienależne. Do tej pory wydawało się, że przyczyną tego złodziejstwa był niski profesjonalizm głównych twórców polityki fiskalnej rządu Donalda Tuska...
Piotr Lisiewicz
Jakże niesprawiedliwi byliśmy twierdząc, że na listach Nowoczesnej nie ma wartościowych osób! Po decyzji wspaniałego radnego, dzięki której PiS zyskał większość w sejmiku śląskim, dostałem SMS-a od kolegi Hanysa z Zabrza: „Potrzeba było Kałuży, żeby zatopić Platformę”. Serdecznie przepraszamy za nasze zacietrzewienie. I mamy pomysł, jak naprawić swój błąd. „Bo każdy Polak, i mały, i duży, pije dziś zdrowie Wojtka Kałuży!” – taką przyśpiewkę, będącą połączeniem stylu Arki Noego (słowa) i Bayer Full (melodia) niech śpiewa dziś cała Polska. Niech żyją kadry Nowoczesnej! Ryszard Majdzik, najmłodszy delegat na pierwszy zjazd Solidarności, którego ojciec był Żołnierzem Wyklętym, a dziadek został rozstrzelany w Miednoje, powiedział w TVP kilka słów prawdy na temat Lecha Wałęsy. W efekcie...
Uznaję się za maniaka, może nawet kogoś z lekkim odchyleniem psychicznym, potrafię godzinami pracować nad czymś, co mnie frapuje, irytuje, pasjonuje. Zdarzało się nie raz i nie dwa wyjść po 24.00 przed chałupę i odkręcać po omacku kawałek zepsutego samochodu. Brałem potem taką część „na warsztat” i do rana przy niej grzebałem. Efekty napraw bywały różne, ale na końcu zawsze samochód odpalał i jechał dalej. Mając w głowie te wszystkie odchylenia, jestem w stanie zrozumieć maksymalistów, którym spokoju nie daje jakiś defekt, ale w remontowanym samochodzie zawsze coś nie działa lub się psuje. Musi się z tym faktem pogodzić każdy maksymalista, w przeciwnym razie zmieni status na wariata. Szczególnie niebezpieczni są maksymaliści, którzy gotowi się zabić w czasie jazdy nie do końca sprawnym...
Jacek Liziniewicz
„Panie marszałku, a jaki program tej partii?” – takie pytanie zadał marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu hrabia Skrzyński, próbując się dowiedzieć czegoś więcej o projekcie politycznym „dziadka”. „Najprostszy z możliwych. Bić k…y i złodziei, mości hrabio” – odpowiedział ponoć marszałek. Cytat ten jest przez środowiska patriotyczne chętnie przypominany do dzisiaj, bo chyba nadal widać, że prywata i złodziejstwo to największe zagrożenia dla Polski. Hasło to taki wyrzut sumienia, że nawet samo jego podnoszenie jest dzisiaj uznawane za przejaw groźnego nacjonalizmu. I co ciekawe, ma to swoje odzwierciedlenie w faktach i przekłada się na funkcjonowanie państwa. Oto bowiem najbardziej antynacjonalistyczna partia, jaką jest Platforma Obywatelska, postanowiła w trakcie swoich rządów realizować...
Jerzy Targalski
Matka Kurka, który waha się zgodnie z linią partii, głosił jeszcze niedawno, że reforma SN jest już faktem i wbrew krytykantom nic jej nie zatrzyma, podczas gdy od lipca ubiegłego roku twierdziłem, że żadnej reformy sądownictwa nie będzie, Gersdorf zostanie, a tylko przedłuży się kapitulacja maskowana propagandą sukcesu. Teraz Kurka głosi, że trzeba „zrobić krok w tył” i zakończyć „bezsensowną wojnę z UE, której przy takim poziomie społecznej akceptacji dla UE wygrać się nie da”, co sprowadza się do przyjęcia żądań Trybunału Sprawiedliwości UE (Berlina). Ma to odebrać przeciwnikowi paliwo, zamknąć usta TSUE, skarga ma być wycofana, TSUE ma zakończyć postępowanie przeciw Polsce, a kompromis po raz setny, tym razem ostateczny, zawarty. Kto tu komu wypowiedział wojnę? Napadnięty może...
Dawid Wildstein
Bartoszewski miał rację. Kto by pomyślał. Zawsze wydawało mi się, że nigdy nie zgodzę się na tak radykalne określenie ludzi działających w polskiej przestrzeni publicznej, pomyliłem się. Bo ostatnio czytam obrzydliwe wynurzenia Nurowskiej, żeby obić komuś ryj. Słucham pełnych chamstwa i jadu bredni Wałęsy o Kaczyńskim, patrzę na nagonkę PO i jej dziennikarzy na Kałużę i jego rodzinę. No i myślę – tu trzeba użyć słów Bartoszewskiego. To jest po prostu bydło. Pytanie, na ile to nowa jakość? Trochę jest. Bo oczywiście można to nazwać powtórką Palikota. Tyle że PO kiedyś udawała, iż ona i Palikot to osobne twory. Dziś jedzie po bandzie. Ma w tym swój konkretny cel. Na przykład Kałuża. Nagonka na niego i jego rodzinę ze strony polityków PO i ich dziennikarzy wydaje się wręcz szalona. Ale...
Tomasz Terlikowski
Czy ideologia gender może się przydać do czegoś pozytywnego? Czy można ją wykorzystać do dobrych rzeczy? Odpowiedź brzmi: tak, i to bez większych problemów. A przykładem, i to znakomitym, jest działanie Barry’ego O’Sullivana, australijskiego parlamentarzysty, który dla dobrej sprawy oznajmił, że zgodnie ze standardami genderowymi on – akurat tego konkretnego dnia – czuje się kobietą. Dlaczego? Otóż O’Sullivan jest zdecydowanym przeciwnikiem aborcji i nie kryje się z tym. I właśnie za to od bardzo dawna jest atakowany przez feministki, które ostatnio do spółki z liberalnymi mediami rozpoczęły akcję dyskredytowania mężczyzn wypowiadających się na temat aborcji, bo rzekomo z tego względu, że nie są oni kobietami, to nic o niej nie mogą powiedzieć. Polityk z ogromnym poczuciem humoru...
Jan Pospieszalski
Aż trudno uwierzyć, jak bardzo myślenie polskich elit ogranicza się do modelu kserokopiarki. Od trzech dekad sukces wyobrażony jest jako aplikowanie formatów wypracowanych w UE, a najlepiej w Niemczech. W tej postawie nie ma miejsca na myślenie kreatywne, samodzielne, odważnie. Widać to niestety również w kulturze. Jednym z najważniejszych festiwali w Polsce jest ten beethovenowski. Wprawdzie jego zasługą jest prezentacja polskiej publiczności wybitnych solistów i świetnych wykonań dzieł uznanych kompozytorów, niemniej pomysł i idea nie są ani oryginalne, ani inspirujące. Z tym większą satysfakcją należy odnotować pojawienie się w Polsce festiwalu Eufonie, który ma na celu popularyzację i prezentację muzyki Europy Środkowo-Wschodniej, czyli kompozytorów reprezentujących kraje...
Tadeusz Płużański
W Mielcu trwa społeczna zbiórka funduszy na pomnik Żołnierzy Wyklętych, który już niedługo – miejmy nadzieję – stanie na eksponowanym miejscu: Górce Cyranowskiej. Pierwszy element monumentu trafił do miasta już w październiku. To ryngraf z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej, patronki Żołnierzy Wyklętych, ale też patronki Mielca. „Wizerunki Matki Boskiej znajdowane są dziś w bezimiennych dołach śmierci, gdzie komunistyczni mordercy grzebali naszych żołnierzy. Nie ocaliła im ona doczesnego życia, ale przeprowadziła do życia wiecznego” – mówi Romuald Rzeszutek, szef mieleckiego Klubu Historycznego Prawda i Pamięć, inicjator powstania pomnika, którego autorem jest Józef Opala, artysta z Niepołomic. Do prezentacji ryngrafu doszło jeszcze w październiku – na ostatniej sesji...
Wojciech Mucha
„Będziemy mieli w Warszawie Budapeszt” – któż nie pamięta tych słów, które w 2011 roku wygłosił Jarosław Kaczyński po przegranych wyborach parlamentarnych? Wówczas przyjmowaliśmy to z nadzieją, że i nad Wisłą nadejdzie czas zmiany, której doczekali się Węgrzy po długich i destrukcyjnych latach rządów socjalistów. Dziś po trzech latach Dobrej Zmiany mogę powiedzieć, że Budapesztu wciąż w Warszawie nie ma, ale to poniekąd bardzo dobrze. Od tamtej pory sporo się zmieniło, zmienił się także Viktor Orbán, który po drodze jeszcze dwa razy wygrał wybory i rządzi nad Dunajem w sposób tak niepodzielny, że nawet skrajnie prawicowa partia Jobbik stwierdziła, iż nie ma czego szukać po prawej stronie, i przeflancowała się na centrystów. Węgry są wciąż solą w oku zachodnich mediów, które wymieniają...
Ryszard Czarnecki
Wyspiański wieszczem był. Co prawda tak właśnie Gombrowicz pisał o Słowackim (słynna fraza profesora Pimko z „Ferdydurke”), ale symbol Młodej Polski był wieszczem na pewno w sprawach… polityki zagranicznej. Jego „Chińcyki trzymają się mocno”, a więc słowa, które z „Wesela” zna każdy polski inteligent, pasują jak ulał do oceny sytuacji na świecie. Chiny Ludowe w nieodległej przeszłości były w pierwszej piątce globalnych mocarstw, a teraz ustępują tylko Stanom Zjednoczonym. Piszę te słowa w Pekinie, gdzie jestem po raz trzeci – choć pierwszy raz w sytuacji nieformalnej wojny ekonomicznej między USA a ChRL oraz rosnących obaw Europy przed inwazją chińskich towarów i chińskich inwestycji. A mimo to na moich oczach coraz więcej europejskich polityków staje się nawet ambasadorami obecności...
Rząd stworzył, prezydent podpisał. W życie wchodzi ustawa dająca rolnikom oręż w walce z hegemonami sektorów handlowego i przetwórstwa żywności. To milowy krok w odchodzeniu od szkodliwych wzorców lat 90., czyli czasów wyprzedawania polskiego rolnictwa zagranicznym podmiotom. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi zmienia trudną sytuację na rynku przetwórczym oraz poprawia pozycję rolników – szczególnie najmniejszych – w relacji ze skupami i sklepami wielkopowierzchniowymi. Dotychczasowe przepisy rozciągały parasol ochronny wyłącznie nad relacjami handlowymi o wartości przekraczającej 50 tys. zł i w sytuacji, gdy roczne obroty jednego z kontrahentów przekraczały 1 mln zł. W praktyce przekładało się to na...
Robert Tekieli
Pozory porzucone. Angela Merkel zapowiedziała zrzekanie się suwerenności przez kraje UE. Plan realizowany jest konsekwentnie. Kilka dni wcześniej do rezygnacji z narodowej suwerenności w Bundestagu wzywał Emmanuel Macron. Państwa Unii Europejskiej mają utracić władzę nad polityką zagraniczną, imigracją i rozwojem. I nie mamy tu do czynienia z jakąś wielką zmianą. Dyktat niemiecko-francuski wobec nowych państw UE był od początku faktem. Gdy przystępowaliśmy w 2004 roku do Unii, od Niemiec dostaliśmy siedmioletni okres przejściowy na zatrudnianie – jako kraj Unii! Dziś Merkel chce przyjmować do siebie i do nas obcych spoza Unii, i nie do pracy, tylko po zasiłki. Idee głoszone przez chrześcijańskich ojców założycieli wspólnoty europejskiej okazują się elementem maskowania rewolucyjnego...
Marcin Wolski
Upalnym latem 1980 roku z kręgów tygodnika „Polityka” wypłynęła opinia na temat przywódcy robotniczego protestu w Gdańsku – „cwany żulik”. Za to określenie byliśmy gotowi wydrapać oczy. Pamiętam, jak godzinami z zespołem radia na Myśliwieckiej, który in corpore wstąpił do Solidarności, wysłuchiwaliśmy przemówień przewodniczącego, interpretując wszystko na korzyść jego i sprawy. Gdy wypływały informacje o kontaktach z SB, mówiliśmy: prowokacja! Były momenty, gdy prywatne interesy elektryka z Popowa były zbieżne z celami jego ojczyzny. Ale w końcowym rozrachunku nie potrafiły przeważyć. Kiedy? Chyba w momencie, gdy Wałęsa wygrał z Mazowieckim, a „Bolek” zaczął niszczyć własną legendą. Najgorsze, że własnej degradacji nie zauważył sam bohater. Prawdopodobnie z czasem sam uwierzył w to,...
Tomasz Łysiak
Nie wiem właściwie, co to za zawód „seksedukatorka”. Nawet jeśli to jeden z najstarszych zawodów na świecie, to ja niestety – o święta naiwności – pierwszy raz się z takowym zetknąłem. A stało się to w związku z publikacją książkową takiej właśnie „seksedukatorki”, Kathariny von der Gathen, której „dzieło” zostało wydane przez wydawnictwo „Dwie siostry” pod tytułem „Odpowiedz mi! Dzieci pytają o intymne sprawy”. Jak zapewnia wydawnictwo, jest to zbiór pytań, które zadawali autorce w trakcie specjalnych warsztatów uczniowie szkół podstawowych, oraz udzielonych przez nią odpowiedzi. Teksty opatrzono dodatkowo komiksowymi rysunkami. We wstępie wydawca zastrzega, że „seksualność to delikatny temat” i przezornie zachęca, by rodzice sami zapoznali się z tekstem przed udostępnieniem książki...
Piotr Lisiewicz
Jak widać po dzisiejszej krzyżówce, wciąż świętują Państwo stulecie niepodległości, bo od Państwa pochodzą hasła związane z tą tematyką. Oprócz niej są bieżące polityczne awantury, ale także odnotowujemy początek sezonu w skokach narciarskich. Nagrodą jest tomik Marcina Wolskiego „Wierszyki codzienne” z rysunkami Andrzeja Krauzego. Prawidłowe rozwiązanie krzyżówki sprzed tygodnia nawoływało do przestępstwa zagrożonego karą do lat pięciu, bo hasło brzmiało „ODPALAJMY RACE”, jednak nikt się tym nie przejął, bo odpowiedzi przyszło nawet więcej niż w poprzednich tygodniach. Nagrody za tydzień. Dziś podajmy zwycięzców krzyżówki sprzed dwóch tygodni, tej z hasłem „Ignacy Skorupka”. Nagrody główne, czyli filmy DVD „Ślady stóp” w reżyserii Juana M. Cotelo, trafiają do Kazimierza Hyrycza z...
Katarzyna Gójska
Wiele miesięcy temu zwracałam uwagę na reprezentującą interesy Rzeczypospolitej ambasador przy ONZ Joannę Wronecką. Czy zaufany człowiek Włodzimierza Cimoszewicza, o którym z zachwytem piała swego czasu wypełniona współpracownikami bezpieki „Polityka”, to rzeczywiście najlepszy wybór Dobrej Zmiany w dyplomacji? Wronecka zdawała się być wówczas pod specjalnym parasolem ochronnym ówczesnego ministra spraw zagranicznych. Po moim komentarzu MSZ wychwalał zalety naszej (niestety) ambasador. Wszyscy wiedzą, jak bronią się czerwone kadry dyplomacji. Wmawianiem, że bez ich specjalistycznej wiedzy i wieloletniego doświadczenia pozycja Polski runie. Nie wiem, jaką moc ma to zaklęcie, ale najwyraźniej dość sporą, bo zdecydowana większość postkomunistycznego zaciągu mimo wszystko nadal obsadza...
Michał Rachoń
Kiedy przed sądem w Gdańsku pojawił się pozwany przez Jarosława Kaczyńskiego Lech Wałęsa w koszulce z napisem „konstytucja”, wydawać się mogło, że to tylko kolejny happening byłego prezydenta. Ale przecież to, że Wałęsa popiera prawą i lewą nogą wszystko, co wiąże się z koncepcją „antypis”, było wiadomo jeszcze wiele lat przedtem, zanim PiS w ogóle powstał. Najlepszym tego dowodem były słynne słowa: „Wy nie wiecie, jak oni daleko zaszli” oraz „Ja nie mogę ich wpuścić do biura”, wypowiedziane przez Wałęsę na chwilę przed tym, jak Donald Tusk głośno zastanawiał się, czy „SLD nie skrewi”, a Waldemara Pawlaka dręczyło, że odwołanie rządu z powodu ujawnienia przez Antoniego Macierewicza drobnego wycinka listy agentów SB wśród polskich polityków to „taki trochę gangsterski chwyt”. Te słowa...
Piotr Lisiewicz
Jak chodzi o obóz niepodległościowy to było tak, że w czasach rządów PO byli w nim tacy, co całe życie, również prywatne, podporządkowywali temu, by bić się o zwycięstwo PiS. My, sekta smoleńska. Ale oprócz nich na zapleczu działali inni, którzy wyśmiewając owych naiwniaków walczyli o coś zupełnie innego. O to, by po ewentualnym zwycięstwie PiS zająć stanowiska dające wpływy i kasę. Jeśli dzięki układaniu się także z ludźmi PO, to nic nie szkodzi. Skuteczność się liczy! I oni także odnieśli pewne sukcesy. Bez urazy, zawsze tak jest. Ale ilekroć w PiS ci drudzy zaczynają zyskiwać kosztem pierwszych, zaczynają się kłopoty. Te ostatnie są zdaje się być właśnie z tej kategorii. Oryginalnym osiągnięciem rubryki „Zyziu na koniu Hyziu” jest sformułowanie prawa, zgodnie z którym Pierwsza Dama...
Miłośnicy ustnej harmonijki i bluesa w wykonaniu satyrycznym pewnie skojarzyli tytułowe słowa z wielkim przebojem Ireneusza Dudka. Słusznie! A dalej pamiętacie? „Mam dwie lewe ręce. / Nie mam pieniędzy. / Nie mam ochoty / wziąć się do roboty. / Zamiast pracować / ja wolę leniuchować”. Tak to szło i mniej więcej tak idzie opozycyjnym nieudacznikom, którzy ze wszystkich lewych atrybutów najbardziej lewe mają ręce. Zmiana władzy zawsze wymaga zmiany nastrojów społecznych. PiS przez osiem lat bezskutecznie próbowało zmienić emocje, choć materiału nie brakowało – od wielkich afer po Smoleńsk. Wreszcie przyszedł rok 2014 i w sumie mało znaczące ośmiorniczki skonsumowane w podrzędnej restauracji stały się dla Polaków najważniejszym problemem politycznym. Tak to działa, ludzie podniecają się...
Jacek Liziniewicz
Donald Tusk dzień przed Świętem Niepodległości, ku uciesze gotowych i stęsknionych dziennikarzy mainstreamu, postanowił pojawić się w TenKraju, wygłaszając tyradę o rzeczywistości. Mówił o geopolityce i historii, porównywał Lecha Wałęsę do marszałka Józefa Piłsudskiego, a na koniec puścił oko i zaczął mówić o tym, że trzeba pokonać „współczesnych bolszewików”. Oczywiście początkowo nie doprecyzował, o kogo chodzi. Po tym, jak wielbiciele Tuska zdążyli popaść trzy razy w ekstazę, a PiS wypowiedział już wszystkie słowa oburzenia, król Europy wyjaśnił: „Kiedy powiedziałem, że Polacy dziś też mogą pokonać współczesnych bolszewików, wszyscy uznali, że to było o PiS. Nawet PiS tak pomyślał. A to było o bolszewikach, o nikim innym”. Dawno nie czułem się tak zażenowany, czytając podobne...
Tadeusz Płużański
„Nie jesteśmy gorsi od psa” – stwierdził AK-owiec mjr Stanisław Szuro (98 l.). Pod Wawelem stoi bowiem pomnik psa, a nie ma pomnika AK. Wydawało się, że doskonałym momentem na odrobienie lekcji historii i nadrobienie 30 lat amnezji będzie 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Liczyły na to środowiska niepodległościowe Krakowa. W królewskim mieście – jak słyszę – dominuje jednak inna opcja. Opcja, która boi się „pomnikozy” i zamiast pomników woli stawiać dęby, bo to... korzystniejsze dla zdrowia krakowian. I nie ma znaczenia fakt, że drzewa stają w miejscach poświęconych już kamieni węgielnych pod pomniki, ze złożoną podczas uroczystości ziemią z pół bitewnych. I tak u stóp Wawelu powinien już dawno stać pomnik Armii Krajowej. Zabiegi trwają od 2009 r., a rok później na...
Wojciech Mucha
– Halo, policja? Proszę przyjechać na Fejsbuka! – taki internetowy żarcik przypomniał mi się, gdy zobaczyłem, że przedstawiciele „Polskiego Przemysłu Futrzarskiego” złożyli zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez hodowcę, którego działalność opisałem na portalu społecznościowym. Było tak: wspólnie z Jackiem Liziniewiczem i aktywistami z organizacji zajmujących się ochroną zwierząt wybraliśmy się na jedną z ferm zwierząt futerkowych – „pereł polskiego rolnictwa”. Na miejscu zastaliśmy niewyobrażalny syf, padłe zwierzęta, urągające wszystkiemu warunki hodowli i przede wszystkim zadowolonego z siebie „hodowcę” – „rolnika polskiego”, jak przedstawiani są w mediach zerwiskórkowcy. Rzecz wywołała oczywiste oburzenie, a całości dopełniły porażające zdjęcia, wykonane przez...
Jerzy Targalski
Bruksela zarzuca nam, że jesteśmy faszystami, gdyż wie, że to najtańszy i najskuteczniejszy środek wymuszenia samoupodlenia w zastrachanych duszach niewolniczych. Teraz będziemy więc udowadniać, że żadnymi faszystami nie jesteśmy.. Na razie władza ściga za spalenie unijnej flagi, by zademonstrować Timmermansowi swą błagonadiożnost. Czekam, kiedy Sejm uchwali, że brak miłości do Unii jest zbrodnią stanu, by zadać kłam pomówieniom o faszyzm. Oczywiście w nadziei, że volksdeutsche zmienią preferencje wyborcze. Stąd zewsząd jazgot o umiłowaniu Unii zamiast obrony naszych interesów w Unii. Ach, zapomniałem. Teraz interes Unii berlińskiej będzie naszym interesem. No to co? W ramach walki z faszyzmem i wzmacniania Unii przystąpimy do strefy euro, przyłączymy się do armii niemieckiej zwanej...
Dawid Wildstein
Postawny, dobrze ubrany mężczyzna. Siedzę obok niego w hotelowym barze. Typ zamawia drogie alkohole. Jednocześnie coś w jego wyglądzie mi zgrzyta. Po chwili wiem już co. Tandetna bransoletka, wyglądająca tak, jakby wygrał ją w jakimś nadmorskim karaoke, złożona z literek, które tworzą napis „konstytucja”. W pierwszym odruchu pomyślałem: „Co za pajac”. Ale przyjrzałem mu się bliżej. Smutny, zmęczony. Z zafrasowaną miną. Pije taki dobry alkohol, ale jakby mu to nie smakowało. Pewnie myśli o tym, jak łamana jest konstytucja. Albo właśnie przeczytał o tym, jak Unia Europejska trzeszczy w posadach, a kryzys goni kryzys. Boi się, że i w niego, i w jego pensje może to uderzyć. A to wszystko oczywiście wina PiS-u, faszystów, nazistów, kosmitów i reptilian (oczywiście prawicowych), bo przecież...
Tomasz Terlikowski
Kilkanaście miesięcy temu papież Franciszek, w prywatnej rozmowie, miał wyrazić obawę, że jego pontyfikat może zakończyć się schizmą. A podobne zdanie coraz częściej usłyszeć można z ust mniej i bardziej prominentnych przedstawicieli duchowieństwa. Ostatnio w wywiadzie dla Aldo Maria Valliego opinię taką wyraził ks. prałat Nicola Bux, profesor liturgiki i sakramentologii w Instytucie Teologii Ekumeniczno-Patrystycznej w Bari i konsultant Kongregacji Nauki Wiary i Kongregacji do spraw Świętych oraz Urzędu Papieskich Celebracji Liturgicznych. Jego zdaniem niejasne, nieprecyzyjne i otwarte na rozmaite, sprzeczne ze sobą interpretacje wypowiedzi papieskie mogą prowadzić do „herezji, schizm i kontrowersji w rozmaitych kwestiach”. Słowa te odniósł ze szczególną mocą do „Amoris laetitia”,...
Jan Pospieszalski
4 listopada pożegnaliśmy Adama Labogę – artystę i twórcę sprzętu nagłośnieniowego. Mało kto wie, że mieliśmy w Polsce konstruktora i producenta wzmacniaczy, które dziś doceniają gitarzyści na całym świecie. Jego sukces zrodziła potrzeba. Adam, jak wielu muzyków z naszego pokolenia, dotkliwie odczuwał niedobory PRL-u. Żelazna kurtyna skazała nas na kompleks braku dobrego sprzętu. Świetna gitara to pół sukcesu. Prawdziwy artysta musiał mieć również wzmacniacz – brzmiący, głośny, niezawodny i estetyczny. Państwowy przemysł ignorował potrzeby środowiska, więc gitarzyści, których nie było stać na przywiezienie z Zachodu na przykład oryginalnego Marshalla, zadowalali się rodzimymi podróbkami. Ale nie zawsze podróbka oznacza coś gorszego. Adam Laboga w pierwszej połowie lat 70. zbudował dla...
Ryszard Czarnecki
Piszę ten felieton w Strasburgu, gdy nad jedną z trzech oficjalnych stolic Parlamentu Europejskiego (obok Brukseli i Luksemburga) zapadł jesienny, zimny zmierzch. Przedostatnia sesja PE w tym roku upłynęła pod znakiem wystąpień Angeli Merkel oraz prezydenta RPA Cyrila Ramaphosy. Ważniejsze było to pierwsze. Gdyby chcieć je streścić jednym zdaniem, należałoby napisać: w sprawie imigrantów obowiązuje europejska solidarność, ale w sprawie Nord Streamu – Niemcy mają swoje interesy i musicie to zrozumieć. Pani Merkel nie krzyczała, nie budziła emocji, a jej skala hipokryzji nie była ani mniejsza, ani większa od unijnej średniej. Aha, jeszcze chciała europejskiej armii. Nie dodała tylko, że w praktyce osłabiłoby to NATO. Ale to chyba nie byłby jej ból głowy. W tej sprawie Frau Kanzlerin jest...
Od tematu wprowadzenia w Polsce euro chyba nie da się uciec. Nie dlatego, że jest nam ta waluta jakoś specjalnie potrzebna. Moim zdaniem wcale potrzebna nie jest. Chodzi raczej o to, że co jakiś czas któryś z polityków opozycji stawia sobie za cel wprowadzenie tej kwestii do publicznej agendy. Można te starania ignorować. W obecnych warunkach prawno-ustrojowych zastąpienie złotego europejskim pieniądzem jest nierealne. Wymaga bowiem zmiany ustawy zasadniczej, czyli większości sejmowej na poziomie 2/3. A na taką nawet połączone siły opozycji liczyć w najbliższych latach raczej nie mogą. Uważam jednak, że nie wolno pozwolić na zwycięstwo korzystnej dla euro narracji. Przede wszystkim dlatego, że byłaby to porażka dla jakości naszej wewnętrznej debaty. O sprawach gospodarczych potrzebna...

Pages