Tomasz Łysiak

Czy będzie nowy lockdown w Italii? Włochy mierzą się z jesienną, kolejną falą zachorowań. I chociaż mówiło się o niej od wiosny, to jednak wielu dało się zwieść wrażeniu, że albo wirus nie jest jednak tak groźny, albo udało się sytuację przytrzymać pod kloszem. Obecnie rząd włoski wyciąga najcięższe działa, by walczyć z pandemią.   Upiorne słowo „lockdown” pojawiało się w październiku we włoskim dyskursie publicznym powoli i ostrożnie, niczym przekleństwo, którego wstydzimy się użyć przy damach, bo „nie wypada”. W pewnej chwili prawicowa, konserwatywna prasa wychwyciła je z rozmów polityków i zaczęła pytać, co będzie ze świętami Bożego Narodzenia. „La Verità” rzuciła nawet tytułem „Chcą nam ukraść Boże Narodzenie”, w podobnym tonie pisał też „Il Giornale”. Zaraz też podniósł się...
Wobec perspektywy prawdopodobnego zamknięcia placówki przez szwajcarskie władze samorządowe w tym mieście tym mocniej biją serca polskie, gdy wspomina się losy muzeum. Przychodzi na myśl droga do kraju urny z sercem Tadeusza Kościuszki w roku 1927 i płomienie, które po Powstaniu Warszawskim za sprawą Niemców strawiły tysiące rękopisów i druków złożonych w Pałacu Krasińskich. Na myśl też przychodzą początki muzeum. Jak powstało w Szwajcarii i kto był jego „ojcem założycielem”?   Hrabia Władysław Plater (1808–1889) skrzył się przeciwieństwami. Bywał niemiły w obejściu, a z drugiej strony pełen pasji i energii, czaru potrzebnego dla zdobywania poparcia dla sprawy polskiej. Miał w sobie romantyzm powstańców i bojowników, ale też rozumiał potrzebę organicznej pracy, budowania ducha i...
Przy całej powadze sytuacji pandemicznej nie można nie zauważyć wielu komicznych aspektów, które przy okazji się pojawiają.  Weźmy choćby posła Brauna. Poseł Braun w trakcie debaty prowadzonej przez red. Klarenbacha w TVP Info o możliwościach służby zdrowia w czasie zarządzania pandemią, przez cały czas trzymał przed sobą, frontem do kamery, książkę „Fałszywa pandemia”. Zbliżał ją i oddalał, sprawdzał, czy aby na pewno dobrze widać tytuł, a gdy redaktor poprosił go o odłożenie książki, by móc normalnie rozmawiać, nie reagował. Zupełnie nie czując, nie rozumiejąc, że – abstrahując naprawdę od meritum, od tego, kto, co i w jakiej sprawie ma rację – to po prostu wygląda komicznie, niepoważnie, jak z przedszkola. Nie pomaga wtedy nisko modulowany głos i ładnie układane zdania w...
We Włoszech zaczął się bezprecedensowy proces, wytoczony byłemu ministrowi spraw wewnętrznych i wicepremierowi pierwszego rządu Conte, szefowi prawicowej partii Lega, Matteo Salviniemu – za przetrzymanie na morzu przez kilka dni statku „Gregoretti”. Tymczasem obecnie, pod rządami lewicowymi, dochodzi do przypadków gorszych, okupionych nawet śmiercią imigrantów. Nikt jednak nie wytacza z tego powodu spraw sądowych. Najwyraźniej widać, że w tym wszystkim idzie tylko o jedno – zlikwidowanie Salviniego jako polityka. Proces Salviniego w „sprawie Gregoretti” zaczął się 3 października na Sycylii, w Catanii. A właściwie zaczął i nie zaczął. Najpierw jednak przypomnę – chodzi o casus polityczno-sądowy, wokół którego toczy się w Italii debata od co najmniej od roku, zaś sama sprawa immunitetu...
Człowiek ponosi lub powinien ponosić odpowiedzialność za słowo. Tak jak za czyn. Słowo ma olbrzymią moc – należy używać go uważnie. Tymczasem niemiecka wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego Katarina Barley za skandaliczne słowa o zmuszaniu do uległości takich krajów jak Węgry czy Polska przez „zagłodzenie” ani przepraszać nie zamierza, ani też nie widzi w nich nic niestosownego. Niemiecka polityk nie powinna nigdy takich słów użyć wobec żadnego kraju – ze względu na pamięć zbrodni ludobójstwa popełnionego przez jej państwo na innych narodach w czasie II wojny światowej. Niemcy w trakcie wojny i okupacji polskich ziem wykorzystywali morzenie głodem jako narzędzie eksterminacji. Znamy wiele relacji obozowych – od tych, które pozostawili więźniowie niemieckich obozów...
Święto Edukacji, potocznie zwane Dniem Nauczyciela, odnosi się do czasów trudnych w naszej historii – Komisję Edukacji Narodowej powołano do życia na sejmie rozbiorowym w roku 1793. Jaka myśl za tym szła? Związana z najprostszą z prawd: „Takie będą rzeczypospolite, jak ich młodzieży chowanie”. Notabene mamy w tym roku równą rocznicę od czasu, gdy owe słowa zapisał kanclerz Jan Zamoyski w akcie fundacyjnym Akademii Zamojskiej w roku 1600. W każdym razie eksperci powołani do owej Komisji przez Hugona Kołłątaja mieli dać podwaliny pod nowy, państwowy (a nie jezuicki) system kształcenia i wychowania młodzieży. Chodziło o to, by nauka młodzieży była powszechnym, podstawowym i mądrym środkiem kształcenia przyszłych pokoleń. Jak jest to ważne obecnie, tym bardziej zdajemy sobie sprawę, gdy...
Polska flaga w ruinach klasztoru Monte Cassino, widomy znak zwycięstwa, łopotała dumnie na wietrze 18 maja 1944 roku. Broczyła polską krwią cała okolica – wejście do klasztoru zostało poprzedzone ciężkimi walkami o okoliczne wzgórza i umocnione pozycje. A jednak to nie był koniec. Trzeba było bić się dalej. I zdobyć „Belfort”. Położone niedaleko w górach miasteczko Piedimonte San Germano.   Do Piedimonte docieramy w porze włoskiego pranzo, czyli wczesnego obiadu. Po wjechaniu górskimi serpentynami, a potem wąskimi, stromymi i krętymi uliczkami tego małego miasteczka, parkujemy na niewielkim rynku. Na środku placu stoi armata celująca, dawno zmartwiałym pyskiem, w oszałamiający lazur nieba. Kilka sklepików zamkniętych. Pustka. Jedynie grupka starszych panów w cieniu zadaszenia...
Niestety tak się stało, że jeśli w ostatnich latach ktoś młody zyskuje famę światową, to raczej z powodu bycia w mainstreamie światopoglądowym. Albo więc będzie to jakiś aktor modnego serialu, albo działaczka w stylu słynnej Grety.  Zresztą sam przypadek Grety Thunberg wskazuje, że świat oszalał i przywódcy światowi zapadli na jakąś zbiorową chorobę, zdziecinnienie, odjazd, infantylny odlot totalny. Gdyby ktoś dwie dekady temu powiedział, że w najpoważniejszych światowych gremiach decyzyjnych, oenzetach, rządach państw, plenach najważniejszych organizacji i struktur światowych będzie się z powagą wysłuchiwać wrzasków rozkapryszonej nastolatki, to temu komuś poważni ludzie kazaliby się stuknąć w czoło. „Król Maciuś Pierwszy” to była autorska fantazja Janusza Korczaka i tyle,...
Zostawiamy za sobą „Gardziel” i tkwiący tam w palącym słońcu czołg Białeckiego, stalowy potwór, jeden ze „Skorpionów”, rozszarpany niemieckimi minami. „Gardziel” to przewężenie, podejście na wypłaszczonej, ostatniej części „Drogi Saperów”. Gdy się wspinaliśmy tą drogą, Pino, nasz włoski przewodnik, co pewien czas pokazywał kijkiem szczyty wzgórz i kierunki, z których nacierały nasze oddziały. Po lewej, tam gdzie „Mała Miska” i „Wielka Miska” (Pino śmiesznie i uroczo wymawia polskie nazwy i mówi na przykład „łielka miska” albo „łidmo” zamiast „Widmo”), szła 3. Dywizja Karpacka, a na prawo 5. Dywizja Kresowa. Środkiem pułk pancerny „Skorpion”. Przechodzimy przez „Gardziel” i łagodną ścieżką schodzimy na zalany słońcem płaskowyż. Po lewej ciągnie się droga z rosnącymi na poboczu drzewami...
O ataku rosyjskich służb (hakerów, lecz przecież wiadomo, co to za „hakerzy”) dowiedziałem się najpierw od mojego syna Kazika, który jest tłumaczem i pracuje w portalu „Poland Daily”. Zdumiony opisał mi, jak to właśnie spod jego „nicku” na portalu został wypuszczony tekst o mającym się niby dokonywać gromadzeniu sił polskich i litewskich, które miałyby wtargnąć na Białoruś.  Potem dowiedziałem się o ataku na konto profilowe na Twitterze redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza i innych atakach na media Strefy Wolnego Słowa. Nie ulega dla mnie kwestii, że tego rodzaju wojna hybrydowa, jaką już prowadzą z nami Rosjanie, to także element zemsty za misję, jaka jest fundamentem działań mediów, z którymi sam mam przyjemność i honor być związanym. Ta misja jest spójna z...
Ruszamy z Pino wcześnie rano. Potem problemem będzie upał – temperatura sięgająca 30 stopni Celsjusza, jedynie przez część drogi można znaleźć odrobinę cienia. A nawet tej odrobiny byli pozbawieni żołnierze 2. Korpusu, słynnej Armii Andersa, gdy w ciągu wielu dni majowej bitwy o Monte Cassino musieli dokonywać cudów waleczności i wytrwałości. Pino Valente to szef Stowarzyszenia Bitwy 1944, pochodzi z miasteczka Cassino – zna tu każdą ścieżkę i oprowadza po górach turystów i pasjonatów z całego świata. Od Nowozelandczyków, przez Polaków oczywiście czy Brytyjczyków (rzadziej), aż po... Niemców. Monte Cassino. Czerwone maki. Biało-czerwona łopocząca w ruinach klasztoru – znak zwycięstwa. To polskie miejsce, chociaż międzynarodowe. To polska bitwa, chociaż bitwa narodów. To naszą krwią...
Zmarł znakomity rzeźbiarz prof. Andrzej Pityński. Kilka jego prac nie tylko zapisało się w historii polskiej rzeźby jako takiej, ale przede wszystkim w sercach Polaków – są to bowiem dzieła sztuki wpisujące się w naszą martyrologię, w nasz los zbiorowy, w naszą historię waleczności, oporu wobec zła. Sławny pomnik katyński w New Jersey, ten, o który niedawno toczyły się spory – ów żołnierz polski z bagnetem wbitym w plecy. Ten bagnet jest jak ostrze bandyckiego noża, który łotr cichcem, w zaułku ulicznym, wbija znienacka w ciało bohatera. Takie było „dzieło” Sowietów. Te-raz, ledwo po raz kolejny przypomnieliśmy sobie i światu o agresji sowieckiej w jej 81. rocznicę, przyszła wiadomość o śmierci twórcy katyńskiego pomnika. Na jego twórczość bez wątpienia wpłynął los całej rodziny....
We włoskich mediach we wrześniu królują tematy związane z koronawirusem. Rozpoczęcie roku szkolnego z opóźnieniem, wzrost liczby zakażeń, hospitalizacja Silvio Berlusconiego i wreszcie informacje o załamaniu się prac nad tzw. szczepionką oksfordzką – to, wraz z politycznymi sporami wokół zmniejszenia liczby parlamentarzystów, najważniejsze informacje z wrześniowych „jedynek” gazet. Jest zrozumiałe, że Włosi żywo zainteresowali się kwestią zdrowia „Il Cavaliere”, bowiem były premier Silvio Berlusconi, nawet jeśli budzi kontrowersje, a wielu mocno go krytykuje, to jest przecież jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci włoskiej polityki ostatnich dekad. A że wiek już ma słuszny (83 lata), to i informacje o jego chorobie były i są nadal żywo komentowane.   Czy to by go zabiło?...
I znowu największy lewicowy dziennik we Włoszech, czyli „La Repubblica”, pisze o Polsce. W jakim tonie? Otóż chodzi o nakładanie knebla na nasz tygodnik przez Zbigniewa Bońka. Czy dziennikarze stają, tak jak powinni, po stronie wolności słowa? Ależ skąd! Piszą, owszem, o tekstach Piotra Nisztora (nonszalancko popełniając błąd w nazwisku), ale całość przedstawiają jako formę wielkiej walki i olbrzymiego sporu na linii Kaczyński–Boniek. Wszystko ma służyć, w domyśle, jedynie temu, by dalej prowadzić walkę z wolnymi sądami i pod spodem (chociaż nie wprost) da się z tekstu wyczytać ukryty sens: wszystko miało być z góry zaplanowaną akcją na linii nasza redakcja–kierownictwo PiS. Da się? Da się. To zresztą nie pierwszy przypadek manipulowania faktami, by uzyskać odpowiedni „efekt”....
Może dobrze się stało, że niejaki Michał wmawiający wszystkim, iż jest „Margotem” płci niejednoznacznej, niebinarnym, znaczy raz kobitą, a raz chłopem, zaczął być zapraszany przez niektóre media do powiedzenia paru słów. Bez tego być może niektórzy Polacy nadal łudziliby się, że to jakaś szlachetna postać walcząca o dobro na świecie, wolność i tolerancję i jednocześnie pokrzywdzona przez złych, prawicowych, obskuranckich komentatorów. A tymczasem wyszło Margot z worka (bo ani nie „wyszła”, ani nie „wyszedł”, w końcu osobnik niebinarny).  Dowiedziano się więc, że poza tym, iż właściwie to czasem chłop, a czasem baba, nie wiadomo co bardziej, to jeszcze wraz z partnerką (partnerem) jest poliamorystą – znaczy kimś, kto nie uznaje jednego związku, tylko za regułę obiera ogólne...
Włoskie dzieci wracają do szkół 14 września. Zanim się to jednak stanie, w całej Italii trwają gorące dyskusje i spory: jak ten powrót powinien wyglądać? I jak wpłynie na rozwój sytuacji związanej z pandemią? Toczy się debata naukowców, kłócą się politycy. Temat szkół jest szeroko komentowany przez prasę. Zresztą nie tylko we Włoszech, ale i w całej Europie, w tym także we Francji czy w Wielkiej Brytanii.  Włoskie regiony otrzymują nieustannie dopracowywane wytyczne z krajowego Instytutu Zdrowia, dotyczące tego, jak ma wyglądać zabezpieczenie szkół w trakcie ich ponownego otwarcia. Prasa od wielu dni informuje o szczegółach projektowanych zasad, publikując teksty, serie pytań i odpowiedzi, rozmów z ekspertami oraz infografiki, które pokazują, jak ma być zorganizowana nauka w tej...
Pakt Hitler–Stalin. Tak należałoby najczęściej mówić na to, co zwyczajowo jest określane paktem Ribbentrop–Mołotow. To jednak nie ministrowie spraw zagranicznych, nie komisarze byli faktycznymi sygnatariuszami tej umowy uruchamiającej wybuch II wojny światowej. Ów dokument, wraz z tajnym protokołem, to było uściśnięcie ręki dokonane przez dwóch ludobójców nad jeszcze żywym ciałem Polski, uściśnięcie, które było planem zbrodni. Od tej chwili ruszał potworny, eksterminacyjny licznik, mający wkrótce rozpędzić się w koszmarną karuzelę, która zagarnęła w otchłań śmierci miliony ludzi.  Pierwsze bomby spadły na Polskę. Atakowany był Wieluń. Niemiecki pancernik otworzył ogień do naszej placówki na Westerplatte. To Niemcy doprowadzili do wybuchu tej wojny. Hitlerowskie Niemcy wysyłały...
Szkołę wzniesiono w latach 1881–1882. Nadano jej imię brytyjskiej królowej. Uczyły się w niej gdańskie dziewczęta. We wrześniu 1939 roku klasy nie zapełniły się jednak uczennicami, lecz więźniami. To tutaj Niemcy więzili, bili, katowali Polaków, mieszkańców Gdańska. W tym urzędników i dyplomatów z Konsulatu Generalnego.  Można „Melchiorem Wańkowiczem” czytać różne historie. Często przez pióro i wrażliwość reporterską Wańkowicza Polacy układają sobie własne wyobrażenia o Monte Cassino czy o historii Hubala. Podobnie jest z naszym „wrześniem”. Zbiór reportaży, opowiadań pisarza o najsmutniejszym z punktu widzenia dziejów najnowszych miesiącu polskim ukazywał się już w trakcie wojny. Nosił ten zbiór tytuł „Wrzesień żagwiący”, zaś poza opowieściami o tym, co pierwszoplanowe, jak...
Tak się składa, że jedna z największych bitew kawaleryjskich wojny bolszewicko-polskiej (używam tej kolejności w nazwie, by podkreślać, kto był agresorem) zazwyczaj nie ma szansy przebicia się do świadomości, gdyż jest „zakrywana” przez inne doniosłe rocznice przełomu sierpnia i września. Zawsze wtedy mówimy i piszemy o wybuchu II wojny światowej czy o polskim Sierpniu, wydarzeniach na Wybrzeżu, o powstaniu Solidarności. A to powoduje, że o Komarowie cisza.  Tymczasem to właśnie pod Komarowem 31 sierpnia nasze wspaniałe pułki ułańskie tłukły bolszewika z I Armii Konnej Siemiona Budionnego, zapisując najchlubniejsze (ostatnie na taką skalę) karty dziejowe polskiej jazdy. Same nazwy zapadły w serca i w pamięć Polaków: w bitwie brało udział 6 pułków polskich i 20 sowieckich. W naszej...
Od protestów Wolnych Związków Zawodowych, od walki o chleb, o po prostu godne życie, po walkę o imponderabilia: wolność, niezawisłość, suwerenność Polski i Polaków. Cud, jaki się zaczął od wyboru Polaka na papieża, miał swój wielki moment inicjacyjny w sierpniu 1980 roku. Te dwa akty nowego dramatu „Wyzwolenie”, te fenomeny patriotyczno-duchowe, czyli Jan Paweł II oraz figura zbiorowa, jaką była Solidarność, splatają się ze sobą w wielu punktach: w trosce o Człowieka, w oparciu o chrześcijańskie wartości, w budowaniu pamięci o przeszłości i patrzeniu w przyszłość, a przede wszystkim w otwartym sprzeciwie wobec zła.  Cud Solidarności był cudem zjednoczenia. Nie dziełem jednego człowieka, lecz wytworem ducha zbiorowości. W trakcie strajków, potem stanu wojennego i kolejnych lat...
Gdzieś „na uboczu” wielkich rocznic tego sierpnia przepływa nam 80-lecie, jakie minęło od początków historii dywizjonu 303 i czynu bojowego naszych pilotów z innych dywizjonów w trakcie Bitwy o Anglię. Do głowy przychodzi kilka symboli.  Ten słynny rysunek na boku jednego z samolotów, z liczbą 126 zestrzeleń szwabskich maszyn (potem zweryfikowaną na niższą, lecz nadal była ona niesamowita). I słowa Churchilla o tym, że „nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym” – które odnosiły się do naszych asów przestworzy tłukących Niemców na brytyjskim i kontynentalnym niebie. A wreszcie ten obrazek finalny, który nijak się miał do słów angielskiego premiera – z owej nieszczęsnej defilady w 1946 roku, gdy nas zepchnięto na chodnik. Bo to z londyńskiego chodnika musieli piloci...
Fałszywa pandemia. Taki termin pojawia się ostatnio w polskiej przestrzeni publicznej – przede wszystkim za sprawą książki o takim tytule, która ukazała się na polskim rynku i wzbudziła szereg komentarzy – od tych z mównicy sejmowej po teksty prasowe. Czy faktycznie Covid-19 to wymysł i szaleństwo, jakie ogarnęło świat? W książce „Fałszywa pandemia” zebrano wypowiedzi tych autorytetów i lekarzy, którzy uważają, że przy SARS-CoV-2 i COVID-19 mamy do czynienia z wielkim nadużyciem, jeśli chodzi o zastosowane środki, oraz że w istocie pandemii koronawirusa na świecie nie ma. To przez strach, panikę czy niepotrzebne wyolbrzymianie problemu świat miał w ostatnich miesiącach stanąć na głowie, a globalna ekonomia ulec potężnemu i niepotrzebnie wywołanemu kryzysowi. W publikacji czytelnik...
Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach świata – tak często mówi się o Bitwie Warszawskiej, nawiązując do klasyfikacji Lorda D’Abernona. Warto prześledzić, jakie są te pozostałe bitwy, i rzucić okiem na zestawienia powstające już od XIX wieku. Lord D’Abernon był brytyjskim dyplomatą, wysłanym w roku 1920 do Polski wraz z Międzynarodową Misją Sojuszniczą. Swoje zapiski, uwagi i wspomnienia zawarł w wydanej w latach 30. książce „Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach świata pod Warszawą 1920 r.”. D’Abernon umieszczając Bitwę Warszawską na miejscu osiemnastym (chronologicznie), tak naprawdę jedynie poszerzył klasyfikację opublikowaną w połowie wieku XIX. W 1851 roku historyk angielski Edward Shepherd Creasy opublikował książkę „Piętnaście przełomowych bitew w dziejach świata”, zaś...
Czy wiecie Państwo, że zakładając konto na Facebooku, należy wybrać swoją płeć? Są trzy możliwości. Można być kobietą. Można być mężczyzną. A można też być „trzecią płcią”. Jaką? To sam każdy ma sobie określić w opcjach i opisać wedle woli. A po chwili, jakby ktoś wszedł w opcję „chat” na Messengerze, mógłby sobie wybrać kolorystykę. Jaką? Albo jeden z dostępnych kolorów, albo też po prostu jeden z gotowych „tematów”. Tu jest „olbrzymi” wybór. Temat kolorystyczny za to jeden – tęcza. Wiecie Państwo, kiedyś się mówiło za reklamowym sloganem (jeszcze przedwojennym chyba):„Jaki samochód najlepiej wybrać? Może być każdy, dowolny, byle był to czarny Ford T”. Tu też, w świecie wolności i tolerancji promowanym przez Facebooka i inne instytucje oraz firmy nadające ton poglądom świata, jest...
Adam Grzymała-Siedlecki taki tytuł dał swojej książce ze wspomnieniami z roku 1920. Tak też zatytułował swój artykuł w „Rzeczypospolitej” Stanisław Stroński, który w przededniu bitwy prosił rodaków o wzmożoną modlitwę i wspólny wysiłek, nawiązując do „cudu Marny”, bitwy z okresu I wojny światowej. Cud się ziścił. Składały się nań różne elementy. Po pierwsze, na polecenie Marszałka Piłsudskiego sztab polskiego wojska opracował rewelacyjny plan – zatrzymania bolszewików na linii Wisły i kontruderzenia wyprowadzonego znad Wieprza. W tym sensie Wisła, jako długa linia, stała się granicą nie tylko bojową, ale też cywilizacyjną. By pokonać bolszewika, trzeba było się bić i na „przedmościu warszawskim”, i pod Lwowem, i w Płocku. Cud Wisły to zatem cud wysiłku żołnierzy i wszystkich Polaków,...
Grupa amerykańskich lotników walczyła po stronie polskiej w wojnie polsko-bolszewickiej. Eskadra Kościuszkowska w roku 1920 biła bolszewików. Kontynuatorzy jej tradycji, piloci osławionego dywizjonu 303, w 1940 roku walczyli z Niemcami. Godło dywizjonu i wcześniejszej eskadry nawiązują do słynnych Polaków w historii Stanów Zjednoczonych – Kościuszki i Pułaskiego.   „Dług honorowy” – tak zatytułowali swoją książkę o jankeskich pilotach roku 1920 Karolevitz i Fenn. Trafnie. Faktycznie Amerykanie, którzy wpadli na to, by wspomóc nas w bojach z bolszewikami, czuli, że spłacają dług – Polacy walczyli przecież w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Pułkownik John Cooper, prapradziadek założyciela eskadry, w 1779 roku odbył wraz z rannym Pułaskim drogę z miejsca bitwy pod Savannah...
Jakiś facet, który mówi o sobie „Margot” i każe zwracać się do siebie jak do kobiety, pobił człowieka, brał udział w rozróbach i aktach wandalizmu. Sąd nakazał areszt. Wtedy podniósł się jazgot lewicy, że oto do więzienia wsadza się „za poglądy”. Nie, proszę państwa, nie za poglądy, tylko za pobicia i rozróby. Prawo ma być dla wszystkich, a to, że ktoś próbuje narzucić innym poglądy grup LGBT, nie ma tu nic do rzeczy. Najzabawniej wyglądała rozmowa reportera TVN z jednym z protestujących lewicowców na ulicy. Reporter mówił o zatrzymanym „Margot” per „on” i naraził się na ostrą krytykę. Upierał się, że w świetle prawa i raportów policyjnych zatrzymany jest mężczyzną, ale co tam – według protestującego wszyscy powinniśmy tak zwracać się do danej osoby i tak ją traktować, jak ona sobie...
Włoski senat zagłosował za odebraniem immunitetu Matteo Salviniemu, senatorowi i szefowi Legi, największej włoskiej partii opozycyjnej. Włoscy sędziowie chcą go oskarżyć o „uprowadzenie ludzi” – nielegalnych imigrantów ze statku „Open Arms”. Sprawa absurdalnego procesu zajmuje tym bardziej włoską opinię publiczną, że od miesięcy trwa prawdziwa inwazja imigrantów na brzegi południowej Italii.   Podobnie jak w Polsce, także we włoskim kiosku poglądy kioskarza można poznać po tym, jakie gazety są wyłożone „na plan pierwszy”, a które są schowane gdzieś pod ladą i wydawane tylko, gdy się wyraźnie o nie poprosi. I tak jak u nas, olbrzymią przewagę mają we Włoszech media tzw. głównego nurtu, czyli dzienniki lewicowe bądź lewicowo-centrowe, jak „La Repubblica” czy „Il Corriere della Sera...
Rocznica śmierci Traugutta. Rosjanie powiesili go na stokach Cytadeli 5 sierpnia 1864 roku wraz z jego współpracownikami z polskiego powstańczego rządu. Co ma to wydarzenie do rocznicy Bitwy Warszawskiej? Wbrew pozorom istnieje nić, która tamten ponury dzień sierpniowy łączy z tymi zwycięskimi latami później. W roku 1914, dzień przed wymarszem I kompanii kadrowej z Oleandrów, ci strzelcy, którzy potem z Piłsudskim mieli walczyć o niepodległość, już jako Legioniści, poszli wspólnie do kościoła. Była to równa, 50. rocznica stracenia ostatniego Naczelnika powstania. Traugutt przed śmiercią ucałował krzyż. Rosjanie wrzucili zwłoki do bezimiennego dołu, by pamięć o nim znikła na zawsze. Ale Józef Piłsudski tę pamięć nieustannie wskrzeszał, a na fundamencie szacunku i miłości do powstańców...
W sobotni poranek 19 lipca nad katedrą w Nantes pojawił się dym i płomienie. Strażacy rozpoczęli akcję o 7.45. Obrazy płonącej świątyni szybko obiegły świat, przypominając o pożarze katedry Notre Dame w Paryżu w 2019 roku. Tym bardziej mocne, tym bardziej bolesne, iż to nie pierwszy taki pożar we Francji. Najstarsza córka Kościoła zbiera ciągle owoce trwającej dwa wieki laicyzacji. A jednocześnie na jej łonie wzrasta coraz silniejsze źródło wojującego islamu.   Strażacy bardzo szybko stwierdzili, iż pożar, jaki ogarnął świątynię, to nie dzieło przypadku – ogień pojawił się w kilku miejscach naraz. Początkowo na celowniku śledczych znalazł się 39-letni imigrant z Rwandy, który był objęty opieką parafii i służył w niej jako klucznik. To właśnie on, z kompletem kluczy, ostatni zamknął...
Byliśmy w walce roku 1944 osamotnieni. Stalin czekał, by Powstanie się wykrwawiło. Ze strony Zachodu pomoc dla Powstańców była symboliczna. Nasza 1. Samodzielna Brygada Skoczków Spadochronowych, wbrew oczekiwaniom dowódcy i żołnierzy, nie mogła być przerzucona do kraju. Armia Krajowa biła się więc w samotności – z przeciwnikiem, który rzucił na nią przeważające siły, realizując szalony rozkaz rozwścieczonego Führera, by Warszawę zrównać z ziemią.  Trwający przez 63 dni heroiczny bój stał się więc starciem, w którym dokonano najwyższego wysiłku, wykazano się najwyższą odwagą i poświęceniem, by tak długo stawać przeciwko Niemcom, sięgającym w dodatku po wszelkie możliwe środki dla złamania bohaterskiego ducha Polaków. W Powstaniu swoją walkę prowadzili nie tylko mężczyźni, ale i...
Milczenie. Tak trzeba określić to, w jaki sposób chrześcijański świat przyjął zamianę Hagii Sophii – zabytku, w który wpisana jest historia chrześcijaństwa – w meczet. Owszem, protestowała Cerkiew prawosławna, słychać było głosy oburzenia w Grecji, we Włoszech, w środowisku konserwatywnym (protest ugrupowania Lega przed konsulatem tureckim w Mediolanie). Papież wyraził jedynie smutek i żal. Zarządzono modlitwy w kościołach kilku krajów. Ale to wszytko. Tymczasem obrazki, jakie zobaczyliśmy w dniu, w którym po raz pierwszy do świątyni Mądrości Bożej powrócili muzułmanie, były wstrząsające. Około tysiąca wiernych w środku. Trzech imamów. Kilku muezzinów. Jeden z imamów trzymający szablę w dłoniach – widomy znak konkwisty. Nie bez przyczyny ta szabla. No i wielkie płachty...
W piątek 10 lipca prezydent Turcji Recep Tayyi Erdoğan ogłosił, że dawna świątynia cesarstwa bizantyjskiego, Hagia Sophia, stanie się meczetem. „Święta Zofia” będzie 3272. meczetem Stambułu. W przestrzeni symboliki historyczno-politycznej to wyraźny znak, że starcie cywilizacyjne, jakie od wieków toczy się między chrześcijaństwem a islamem, nadal trwa.   Taki ruch umożliwił Erdoğanowi turecki sąd administracyjny, unieważniając decyzję Mustafy Kemala Atatürka, który w 1934 roku (11 lat po ustanowieniu republiki) postanowił kościół Mądrości Bożej, zwany też Wielkim Kościołem, „przekazać ludzkości”,  tworząc ze skarbu architektury sakralnej – muzeum. Po ogłoszeniu przekształcenia świątyni w meczet natychmiast zaczęli gromadzić się przed nią muzułmańscy zwolennicy prezydenta...
„Ruch Pięciu Gwiazd” powstał we Włoszech z inicjatywy i wokół komika Beppe Grillo. 14 czerwca 2007 roku satyryk i celebryta telewizyjny Grillo rzucił ideę zorganizowania V-Day. Nazwa wywodzi się od wulgarnego słowa włoskiego, które po polsku zaczyna się od „sp….”, a oznacza „usilną prośbę, by kto inny szybko się oddalił”.  Można też to ordynarne słówko tłumaczyć i na inne sposoby, wszystkie znalazłyby dobre miejsce na stadionach piłkarskich (i znajdują). Sens Ruchu? Ano taki, że wszyscy politycy to k… i złodzieje, a zatem powinni się usunąć, zaś na ich miejsce wejdzie ruch czysto obywatelski, niesplamiony, idealistyczny, naprawdę demokratyczny. Pięć gwiazdek w nazwie wzięło się z kilku przyczyn. Po pierwsze, litera „V” w „V-Day” to jednocześnie rzymskie „pięć”. Po drugie,...
Był pewnego razu „człowiek z harmonijką”, który z kina uczynił Raj – można powiedzieć o muzyku, który zawładnął wyobraźnią ludzi na całym świecie. Od „Za garść dolarów” przez „Pewnego razu w Ameryce” po „Misję”, „Cinema Paradiso” czy „Nietykalnych” – wielkie dzieła, a nawet gatunki w niezwykły sposób były unoszone przez niego w sferę wyższą, metafizyczną. Morricone czynił więcej niż „pisanie soundtracków” – muzykę filmową podniósł do rangi sztuki wybitnej. Morricone nie tylko podbijał film jakością artystyczną o kilka poziomów, lecz także z muzycznej oprawy ilustracyjnej robił dzieła najwyższej próby. Pokazał, że muzyka filmowa może być, sama w sobie, porywająca, wyjątkowa, genialna. I faktycznie, jego utwory „same grają w uszach”, wystarczy, że przypomni się niektóre filmy, takie jak...
Czasem jednak felietonista jest w sytuacji fatalnej. Tekst, który ukaże się po wyborach, musi oddać przed wyborami. Nie da się więc skomentować wyniku (szczególnie gdy sondaże wskazują, że obaj kandydaci idą „łeb w łeb”). Da się natomiast – a jakże – odnieść do stylu, w jakim była prowadzona ta kampania. Bo polityka zawsze jest „brudna”, niejako z definicji. Jednak w tym szlamie można brodzić tak, by nie umoczyć krawata, a może zanurkować po czubek nosa. Niektórzy postawili na ten ostatni sposób. Mowa o sztabie pana Trzaskowskiego i o jego obozie politycznym. Sięgnięto chyba po wszystko – od gróźb w stronę dziennikarzy, straszenie utratą pracy, aż po najohydniejsze insynuacje. Szczytem była okładka „Faktu”  – z sugestią w tytule, jakoby praktycznie sam Prezydent RP bił i znęcał...
Wywracanie pomników, niszczenie dorobku cywilizacji zachodniej i podstaw kultury łacińsko-chrześcijańskiej – to nie wypreparowany, abstrakcyjny z punktu widzenia Polaka, problem. Najbliższe wybory przesądzą o tym, czy Polska pozostanie w kręgu dawnej tradycji, obyczaju i sposobu życia, czy też zostanie pchnięta w stronę nowoczesnej, pełnej politycznej poprawności wizji świata, w którym cywilizacyjny fundament wartości Zachodu (szacunek wobec przeszłości, wiarę, obyczaj, tradycję) wyrzuca się na śmietnik historii. A nad głowę wznosi tęczową flagę.  Dopiero co na łamach „Gazety Polskiej” pisałem o tym, że za chwilę dojdzie do tego, iż pojawią się żądania, by zburzyć Koloseum, lecz sądziłem, że używając takiego zdania, sięgam jedynie po broń publicysty – zbyt daleko idące porównanie...
Właściwie prawidłowym tytułem niniejszego felietonu powinno być: „Konfederacja a wybory”. Albo inaczej – „Jak nienawiść do Piłsudskiego wpływa na wyborcze konfiguracje?”. Otóż właśnie, słówko chcę napisać o endeckiej anty-piłsudczykowskiej zapiekłości, która w sensie praktycznym przekłada się potem na takie dziwolągi intelektualno-światopoglądowe jak chęć głosowania części konfederatów na Trzaskowskiego. Rzecz zupełnie, dla wielu patriotów myślących o Polsce w ponadpartyjnych kategoriach, niezrozumiała.  Ta zapiekłość i nienawiść wobec Marszałka (określanie go mianem „zbrodniarza”, odmawianie wszelkich zasług w dziele odbudowy Ojczyzny, obrzucanie inwektywami, błotem, przypisanie mu nawet współpracy z bolszewikami etc.) – to objaw stanu umysłu. Krytyka wobec powstań narodowych,...
WHO, a także wielu specjalistów na świecie, ciągle ostrzegają przed możliwym nadejściem „drugiej fali” epidemii COVID-19. Tymczasem we Włoszech coraz częściej słyszy się głosy środowiska medycznego i naukowego, że koronawirus złagodniał czy też „stracił na agresywności”. Fundacja Mario Negri funkcjonuje we Włoszech od 1963 roku. Specjalizuje się w naukach biomedycznych i ma nie tylko włoską, ale i międzynarodową renomę. Od 2018 roku jej dyrektorem jest Giuseppe Remuzzi. To właśnie profesor Remuzzi udzielił włoskiemu dziennikowi „Corriere della Sera” (19.06.20) wywiadu, który dał przyczynek późniejszym, coraz częstszym światowym echom. Wspomnieć też trzeba, że zanim wywiad się ukazał, w Italii coraz częściej pojawiały się głosy lekarzy, którzy twierdzili, że według ich obserwacji...
Proces docierania z prawdą do świadomości społecznej, zwłaszcza do młodzieży, jest długi i wymaga czasu oraz ludzi dobrej woli, gotowych zapłacić za swoją postawę nawet wysoką cenę – mówi prezes IPN. Z Jarosławem Szarkiem rozmawia Tomasz Łysiak   Mamy rok wielkich rocznic, a pośród nich na plan pierwszy wysuwa się setna rocznica zwycięstwa Polaków nad bolszewikami w 1920 roku. Jak wyglądają plany IPN dotyczące obchodów Cudu nad Wisłą?  Setną rocznicę zwycięstwa nad bolszewizmem Instytut Pamięci Narodowej przedstawi w dwóch kontekstach – międzynarodowym i polskim. W tym pierwszym, pod hasłem „Wojna światów”, pokażemy zderzenie cywilizacji łacińskiej z rewolucyjnym, niszczycielskim żywiołem komunistycznym, który zawładnął wówczas nie tylko Rosją, lecz wybuchł także na obszarach...
Obejrzałem ostatnio debatę, jaką kilka lat temu zorganizowano w Wielkiej Brytanii. Starło się w niej dwóch historyków, biografów cesarza Napoleona Bonaparte – Adam Zamoyski oraz Andrew Roberts. Temat brzmiał: „Czy Napoleon był Wielki?” Innymi słowy, czy tytuł „The Great” (wielki, wspaniały), jakim obdarzył go w tytule swojej biografii Roberts, jest zasłużony, czy też nie?  Obaj dyskutanci spierali się przez półtorej godziny, w atmosferze doskonałej dysputy, pełnej złośliwych przekomarzanek i celnych ripost, zaiste na poziomie dżentelmenów historii. Mieli przekonać salę – na oko było na niej kilkuset widzów. Każdy z nich na koniec miał zagłosować, wrzucając do urny głos na TAK (czarna karteczka) lub NIE (biała karteczka – czyżby dlatego, że kolor rojalistów?). Utkwiło mi w pamięci...
Pandemia koronawirusa obnażyła wiele słabości współczesnego świata – w tym także sposobu funkcjonowania nauki oraz pism, które stanowią fundament ustanawiania naukowych prawd. Afera związana z artykułem zamieszczonym na łamach, a następnie wycofanym przez prestiżowy periodyk „The Lancet”, naprowadziła dziennikarzy zachodniej prasy na interesujący trop. Z prowadzonych dziennikarskich śledztw wyłania się ciekawy obraz tego, jak funkcjonują pisma naukowe. Wszystko zaczęło się od publikacji z 22 maja 2020 roku na łamach „Lancetu”. „The Lancet” to jedno z najstarszych i najbardziej cenionych w naukowym świecie pism, które koncentruje się na publikacjach związanych z medycyną. Jego tradycja sięga roku 1823. Od 1995 roku kieruje nim Richard Horton (profesor kilku znanych uniwersytetów...
2 maja 1946 roku ubecy spalili Wąwolnicę. Dramat rodzin próbujących ratować własne życie i dobytek uwiecznił na kilkunastu zdjęciach amerykański fotograf John Vachon. W czerwcu tego roku w Lublinie otwarto wystawę (zorganizowaną przez CBA), na której po raz pierwszy pokazano Polakom te wstrząsające zdjęcia.  Zostały one udostępnione przez córkę Vachona oraz Sławomira Rybałtowskiego, kustosza polskich prac fotografa. Część z nich pokazujemy Czytelnikom „Gazety Polskiej” (po raz pierwszy na łamach prasowych w naszym kraju) – nie tylko zachęcając do zobaczenia całej wystawy, ale także wierząc, iż zdjęcia z Wąwolnicy to wstrząsający dokument: przykład tego, jak komunistyczna władza traktowała zwykłych ludzi. Płomienie, czarne dymy nad wsią, przerażeni ludzie, płaczące dzieci – tak...
„Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo” („Panie, chroń mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam”) – mawiał kardynał Richelieu. O tym, jak boli zdrada dokonana przez przyjaciela przekonywali się wielcy i mali tego świata od tysiącleci. Judasz stał się symbolem zdrajcy, my w Polsce na zawsze będziemy pamiętać targowicę i związane z nią nazwiska. Bonaparte, opuszczony przez najbliższych mu marszałków i „przyjaciół” w 1814 roku, był właśnie przez to zraniony mocniej niż przez sam fakt porażki i wymuszonej abdykacji. Gdy odchodząc na wygnanie, całował w Fontainebleau sztandar i orła gwardii cesarskiej – oddawał hołd wierności. Na Elbę jechał otoczony niewielką grupą najwierniejszych, w której byli także Polacy. Za sobą zostawiał zdrajców i tchórzy. Ale mierzi...
Odcięta głowa Kolumba. Inne pomniki „białych rasistów” obmazywane farbą, padające na ziemię, ciągnięte na linach. W Anglii, Francji, Belgii, we Włoszech. Tłumy białych ludzi klęczących na placach i ulicach. Co się z nami stało? Dokąd zmierza rewolucja „Black lives matter”?   We francuskim „Le Figaro” ukazał się znakomity wywiad z filozofem i pisarzem Alainem Finkielkrautem, członkiem Académie Française. Nad Sekwaną postrzega się Finkielkrauta (syna polskich Żydów, jego ojciec doświadczył piekła Auschwitz) przede wszystkim jako wyraziciela konserwatywnych poglądów. Tym razem zabrał głos w sprawie wydarzeń związanych ze śmiercią George’a Floyda. Przypadek Floyda stał się bowiem jedynie iskrą, punktem zapalnym fali protestów, niszczenia pomników, agresji z jednej strony, a z drugiej...

Pages