Tomasz Łysiak

Tomasz Łysiak
W lutym, jeszcze przed wybuchem epidemii we Włoszech, opublikowałem na łamach naszego tygodnika spory tekst o tym, dlaczego warto „być preppersem” (osobą, która przygotowuje dom i swoją rodzinę na różne nieoczekiwane zagrożenia) i dlaczego właśnie takie podejście należy uznać za bardziej odpowiedzialne od lekceważących wszystko konsumentów współczesnego „bezpiecznego świata”. Jak bardzo to bezpieczeństwo jest kruche, właśnie się dowiadujemy.  Przykładem nie tylko Włochy, lecz także Nowy Jork, gdzie lawinowo wzrosła liczba zarażonych. To właśnie kilka lat temu w wielkiej metropolii Ameryki, w trakcie huraganu Sandy, zobaczyłem, że spokojny byt oparty na dopływie składników dobrobytu – od elektryczności i telefonii komórkowej po sklepy pełne towarów – może runąć dosłownie od...
Tomasz Łysiak
W sobotę 21 marca wszyscy we Włoszech w napięciu oczekiwali na wystąpienie premiera Giuseppe Conte, który miał ogłosić nowe zasady postępowania, czyli kolejny dekret związany z koronawirusem. Wystąpienie przesuwano z godziny na godzinę. Wreszcie o 23:20 na ekranach telewizorów pojawił się premier. Zaczął mówić, wyraźnie poruszony, czując, że jego słowa mają znaczenie historyczne. Media już następnego dnia, krok po kroku, wyjaśniały obywatelom, na czym polegają zasady walki z koronawirusem i jak będzie wyglądało życie Włochów w najbliższych tygodniach i miesiącach.  Praca dziennikarzy jest traktowana we Włoszech ze specjalną atencją – to służba, która ma olbrzymie znaczenie dla efektywności podejmowanych działań. Po pierwsze, istotną rolę spełnia tu telewizja, która nie tylko...
Tomasz Łysiak
Nic już nie będzie takie samo. Życie nie wróci na te same tory, co przed pandemią. To znaczy wróci, ale jednak na wielu obszarach nasz sposób funkcjonowania się zmieni. Niektórzy mówią, że dzięki nawoływaniom o porządne mycie rąk i dziesiątkom instrukcji, jak należy to czynić, ludzie nauczą się lepiej przestrzegać zasad higieny i baczniej zwracać uwagę na możliwości zarażania się chorobami. To jeden z dobrych skutków. Ale będą i złe, a nawet bardzo złe – kryzys gospodarczy, utrata pracy, spadek zarobków. Każda katastrofa, a szczególnie tak masowa, to fala idących jeden ze drugim efektów, których na teraz nawet nie jesteśmy w stanie przewidzieć. To jak z osławionym już papierem toaletowym, który przecież sam z siebie nie jest produktem mającym związek z wirusem. Jednak gdy jeden...
Tomasz Łysiak
W polskich kościołach znowu zabrzmiała modlitwa, śpiewana w Rzeczypospolitej od wieków, gdy nadchodziły lata klęsk żywiołowych, zarazy lub wojen. „Suplikacje” zaczynające się od słów: „Święty Boże, Święty Mocny, Święty a Nieśmiertelny…” wypraszały, by Bóg ratował „od powietrza, głodu, ognia i wojny”, a także, w kolejnej strofie, „od nagłej i niespodziewanej śmierci”. To w tych słowach znajduje się klucz do zrozumienia stosunku wiernych i Kościoła do klęsk, w tym epidemii. Gdyż wyznaczają one linię refleksji, która łączy ciało z Duchem, Ducha stawiając na pierwszym miejscu. Zamknięte kościoły we Włoszech, w Polsce wstrzymanych wiele mszy, inne odprawiane przy obecności tylko pięćdziesięciu wiernych, zgodnie z wytycznymi służby zdrowia i państwowymi ograniczeniami. Cóż jednak ważniejsze...
Tomasz Łysiak
Włochy na linii frontu. Z dnia na dzień zwiększająca się liczba zachorowań i liczba zmarłych, która przekroczyła nawet tę w Chinach. Wiele osób niestosujących się do nakazów i zakazów. Rząd usiłujący zmusić obywateli do posłuszeństwa i mający kłopot z dostosowaniem rygorystycznych prawideł do szeroko rozumianego zakresu wolności osobistych. Kwestie osłonowe i problemy gospodarki. Wreszcie wybór strategii walki z koronawirusem. To wszystko powoduje, że świat patrzy na Italię ze wzmożoną uwagą. Nic nie zastąpi osobistego doświadczenia – wiedza i teoretyczne modele znajdują uzasadnienie przez empiryczne potwierdzenie. Ta zasada jest także stosowana w medycynie czy w epidemiologii. Jeśli czyjeś obserwacje nie zostaną poddane procesowi badawczemu, następnie nie zostaną opublikowane w...
Tomasz Łysiak
Jeszcze w poprzednim numerze opisywałem Państwu, w relacji z Włoch, program publicystyczny „Czwarta Republika” prowadzony przez Nicola Porro. Gdy numer „GP” był w kioskach, okazało się, że Porro jest chory na COVID-19. Zamknął się na domowej kwarantannie, choruje, od czasu do czasu wrzuca do internetu swoją relację czy felieton. Notabene w tym wydaniu tygodnika publikujemy krótki z nim wywiad. Dwie z tego płyną ciekawe obserwacje. Pierwsza jest taka, że koronawirus wyznacza inne ramy czasowe – jak na wojnie – kilka dni mija i nagle jesteśmy w innej rzeczywistości. Po drugie, jego wpływ na życie codzienne jest olbrzymi, a sytuacja faktycznie „wojenna”, jak to określają włoscy lekarze. Piszę o tym zresztą od dawna, już od przełomu stycznia i lutego, nawołując, żeby zająć się tym co ważne...
Tomasz Łysiak
Tu jest wojna! Błagamy – pomóżcie nam, zostańcie w domach! – alarmują włoscy lekarze z regionów i prowincji, które zostały najmocniej dotknięte chorobą. Całe Włochy zostały objęte regułami uprzednich tzw. czerwonych stref, a oczy wszystkich zwrócone są na szpitale i personel medyczny, który toczy walkę z chorobą. Stawką jest życie setek, tysięcy ludzi. Ocenia się, że niepowstrzymana na czas choroba może kosztować Italię tyle ofiar, ile pochłonęła w tym kraju I wojna światowa.  Prawdziwi bohaterowie Włoch to lekarze i pielęgniarki ze szpitali i z oddziałów zakaźnych. W internecie krążą ich zdjęcia – przemęczonych, śpiących gdzie się da, niewychodzących praktycznie z pracy, narażonych na ciągłe ryzyko i stres. Pojawiają się ich bezpośrednie relacje – o tym, co oznacza taka praca w...
Tomasz Łysiak
W stały kalendarz ostatnich dni w Italii wpisał się codzienny komunikat szefa Obrony Cywilnej, który o godzinie 18 wygłasza dzienny komunikat o sytuacji związanej z koronawirusem. Życie Włochów z tygodnia na tydzień uległo całkowitym zmianom. Epidemia wpłynęła na wszystkie dziedziny życia – od służby zdrowia przez sposób witania się aż po działanie szkół, sklepów i barów z kawą. Czy rząd premiera Conte zrobił wszystko co należy? Nie ulega wątpliwości, że popełnił w tej sprawie błędy. W pierwszych dniach po wybuchu epidemii w Lombardii oskarżył lekarzy i personel ze szpitala w Codogno, gdzie trafił pacjent zero, o fatalne zachowania, które doprowadziły do wybuchu ogniska choroby w szpitalu. Potem okazało się, że nie miał racji – szpital bowiem… stosował się do procedur rządowych, które...
Tomasz Łysiak
Sąd staje po stronie Niemca, który mówi, że czuje się hitlerowcem, że nienawidzi wszystkich Polaków i najchętniej by ich wymordował. Polski sąd. Dzielną Polkę, która postanowiła nie pozwolić na takie zachowania i nie dać obrażać swych rodaków i swej Ojczyzny, ukarano – nie tylko zresztą finansowo. Natalia Nitek-Płażyńska została również zobowiązana do przeproszenia owego hitlerowca (jak on sam siebie nazywa). Czyli, idąc tym tropem – będą teraz otrzymywać wyroki ci, którzy nagrają złodzieja w sklepie i upublicznią jego wizerunek? Lub ci, którzy zamieszczą w sieci nagrania z monitoringu, na którym widać, jak jakiś bydlak bije staruszkę i kradnie jej torebkę? Nie da się nie zauważyć faktu, że nagranie i udostępnienie opinii publicznej tak jaskrawych przypadków nienawiści do Polaków i...
Tomasz Łysiak
„Pacjent nr 1”, 38-letni Mattia, trafia do szpitala w Codogno w Lombardii na Oddział Pierwszej Pomocy. Jest 19 lutego, 3.12 w nocy. Ma objawy koronawirusa SARS-CoV-2 – gorączkę, trudności w oddychaniu. Zostaje zastosowany protokół przygotowywany kilka tygodni wcześniej przez włoskie ministerstwo zdrowia. Padają standardowe pytania wynikające z dokumentu: Czy w ostatnim czasie wrócił pan z rejonów ryzyka w Azji? Był pan w Chinach? Odpowiedź jest przecząca i pacjent zostaje… odesłany do domu. Po 36 godzinach wraca na oddział, ale już w bardzo złym stanie. Wtedy lekarze – mimo że nie przewiduje tego zalecany protokół ministerialny – wykonują test na koronawirusa. Wynik jest pozytywny…   Zaledwie kilka dni później Włochy pogrążają się w kryzysie związanym z rozprzestrzenianiem się...
Tomasz Łysiak
Naukowcy z Półwyspu Apenińskiego nie są zgodni co do oceny niebezpieczeństwa związanego z koronawirusem.   Na samym początku kryzysowej sytuacji spowodowanej koronawirusem dr Maria Rita Gismondo, lekarz z mediolańskiego centrum zwalczania chorób zakaźnych (szpital „Sacco di Milano”), powiedziała: „Nasze laboratorium wykonywało przez całą noc testy. Ciągle przybywały kolejne próbki. Wydaje mi się, że to szaleństwo. Wybuchła infekcja trochę poważniejsza niż grypa i ma być śmiertelną pandemią? To nie tak. Spójrzcie na cyfry. To szaleństwo wyrządzi olbrzymie szkody z punktu widzenia ekonomicznego. Poczytajcie! To nie jest pandemia! W ostatnim tygodniu na grypę umierało 214 osób dziennie. Na koronawirusa tylko jedna”. Na ten wpis, który ukazał się w dwa dni po zdiagnozowaniu „Pacjenta...
Tomasz Łysiak
Nie bez kozery od dłuższego czasu dopominam się o publiczną debatę na temat koronawirusa. Tymczasem, poza standardowymi informacjami w serwisach zagranicznych, w Polsce temat zagrożenia wirusem nie był i nie jest jedną z głównych spraw, jakimi interesują się od dwóch miesięcy media na Zachodzie. Problem polega na tym, że właśnie zaangażowanie mediów w tę sprawę – nie tylko informacyjne, lecz także związane z podejmowanymi przez urzędy państwowe decyzjami – jest jednym z kluczowych czynników w dobrym przygotowaniu się wspólnoty, jaką tworzy państwo i jego obywatele, do takich zagrożeń jak koronawirus. Oczywiście trzeba zauważyć, iż w sprawie SARS-CoV-2 z jednej strony nie wolno panikować, ale z drugiej trzeba do tematu podejść odpowiedzialnie. Gdyby bowiem wyobrazić sobie, że...
Tomasz Łysiak
Wacław Szacoń z kontrwywiadu WiN we wspomnieniach spisanych przez M.A. Koprowskiego opisał taką scenę: „Kiedy zmieniono mi dożywocie na dwanaście lat więzienia, przyjechał do mnie oficer śledczy, niejaki Stachyra, którego znałem, bo w czasie okupacji ukrywał się w naszej wiosce. Jak tylko mnie zobaczył, powiedział: Wacek, przywiozłem ci wolność! Zdziwiłem się, ale szybko się okazało, że za owo wyjście wyznaczono określoną cenę. Miałem pomóc UB w aresztowaniu Józka Franczaka”. W tych kilku zdaniach odnajdujemy kluczowe treści dla „wyzwolenia”, jakie ponoć przynieśli nam Sowieci: więzienia, przesłuchania, wyroki, wyłapywanie tych, którzy jeszcze za konspiracji dali się poznać jako prawdziwi polscy patrioci. I ta fałszywa „wolność”… „Przyniosłem ci wolność” – mówi ubek, by za chwilę...
Tomasz Łysiak
Na początek małe zastrzeżenie – obym się mylił, pisząc po raz kolejny na ten temat. I naprawdę chciałbym się mylić. A i tak napiszę, co myślę w kwestii nowego koronawirusa i groźby epidemii, której wagi, mam wrażenie, w Polsce ciągle nie dostrzegamy. Dobrym przykładem wpływu na wszystkie obszary życia choroby COVID-19 wywoływanej nowym koronawirusem są Włochy.  Jak wiadomo, wirus o niesamowitych możliwościach zarażania (może być przenoszony przez wiele dni przez osoby bez objawów i może się utrzymać bardzo długo na dotkniętych przez te osoby powierzchniach) i olbrzymiej sile rażenia już wpłynął na gospodarkę światową. Ale ma też przełożenie na świat polityki. Oto ostatnie wydarzenia w Lombardii – nowe wypadki zakażeń natychmiast uruchamiają lawinowe wydarzenia: zamykane są szkoły...
Tomasz Łysiak
Kiedyś zupełnie naturalne było przechowywanie zapasów na „czarną godzinę”, a dobrze zaopatrzona spiżarnia stanowiła ważną część każdego domostwa. Obecnie cywilizacyjne ułatwienia, sklepy pełne produktów i dostawy z internetu uśpiły podstawowe instynkty mieszkańców wielkich miast. Jesteśmy nieprzygotowani na katastrofy i klęski żywiołowe. Czy ma to znaczenie wobec zagrożenia wirusem SARS-CoV-2? O tym, że nie należy wyśmiewać ludzi określających się mianem „preppers” (nazwa  pochodzi od angielskiego „to be prepared”, czyli „być przygotowanym”), przekonałem się w 2012 roku, gdy byłem z żoną w Nowym Jorku akurat wtedy, gdy na miasto runął huragan Sandy. Zawsze jest tak, że dopiero doświadczenie czegoś na własnej skórze, trudności, z jakimi zetknie się człowiek zanurzony do tej pory w...
Tomasz Łysiak
Matteo Salvini stanie przed włoskim wymiarem sprawiedliwości. Tak zdecydował włoski senat w głosowaniu z 12 lutego tego roku. O co chodzi? Otóż szef prawicowej Ligi został oskarżony, uwaga, o „uprowadzenie osób”, czyli przestępstwo zagrożone maksymalnym wyrokiem 15 lat więzienia.  Chodzi o tzw. przypadek Gregoretti z lipca 2019 roku, gdy decyzją Salviniego, ówczesnego ministra spraw wewnętrznych, nie pozwolono zejść na ląd 131 nielegalnym imigrantom, których przewoził statek Gregoretti. Najpierw jednak nie tylko zgodzono się, by wszedł on na wody terytorialne Włoch, ale i zabrano z niego kobiety, dzieci oraz osoby chore, które natychmiast objęto opieką medyczną. Mężczyźni mieli pozostać na pokładzie, ale jedynie do czasu zdecydowania co do ich dalszych losów, co miało nastąpić po...
Tomasz Łysiak
Czterdzieści lat temu zmarł człowiek, dzięki któremu II wojna światowa zakończyła się o wiele miesięcy wcześniej. Nie stałoby się tak, gdyby nie poświęcił on swego życia pracy kryptologicznej w polskim przedwojennym Biurze Szyfrów. Uratował setki tysięcy, jeśli nie miliony istnień ludzkich. Zasługiwał na nagrodę Nobla, a nawet dwie: tę z matematyki i tę pokojową. 13 lutego 1980 roku odszedł do lepszego świata genialny polski matematyk, Marian Rejewski. „Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym” – najsłynniejsze chyba zdanie Winstona Churchilla o polskich pilotach można filtrować przez obraz tychże lotników odstawionych na bok w trakcie londyńskiej parady zwycięstwa w 1946 roku. To samo zdanie można też wypowiedzieć – nawet z jeszcze większym naciskiem na słowo...
Tomasz Łysiak
Polakami wstrząsnął przypadek zmniejszenia przez sąd kary zwyrodnialcowi, który gwałcił, katował i w końcu zabił trzylatka. Bo niby „można sobie wyobrazić” gorszy sposób zadawania śmierci, jak napisano w uzasadnieniu. Oczywiście jedynie środowisko „Gazety Wyborczej” rzuciło się do obrony sędziego.  Każdemu normalnemu człowiekowi „nóż się w kieszeni otwiera”, jak słyszy o takich przypadkach oraz o próbach ich obrony. Niestety, nijak nie może się to wszystko przebić do zatwardziałych elit, które ciągle nie widzą zasadniczego problemu: wymiar sprawiedliwości wymaga zasadniczej reformy, nie tylko organizacyjnej, ale po prostu jakościowej, potrzebuje sanacji moralnej. Nie da się tego procesu przeprowadzić bez wymiany personalnej i bez wprowadzenia jakiegoś systemu, który nie pozwalałby...
Tomasz Łysiak
Po kolejnym ważnym politycznym zwarciu w Italii, czyli wyborach regionalnych w Emilii-Romanii i w Kalabrii, śpieszę z doniesieniami z włoskiego frontu. Tak, z frontu – bo jeśli ktoś myśli, że tylko nad Wisłą fruwają siekiery z jednej strony barykady na drugą, to się myli. Nad Tybrem też nikt się nie patyczkuje. A wobec możliwego powrotu prawicowych „nazistów”, „faszystów” i „rasistów” do władzy cały obóz liberalno-lewicowy wyje ze złości i walczy, używając wszelkich dostępnych środków. Przygotowałem dla państwa specjalny włoski „słowniczek polityczny”, umożliwiający zapoznanie się z podstawowymi terminami, nazwiskami i pojęciami, które stanowią esencję obecnego politycznego sporu na Półwyspie Apenińskim.   Sovranista Każdy szanujący się „europeista” („trzymający za nowoczesną...
Tomasz Łysiak
Za Chiny Ludowe – mówiliśmy w szkole, gdy się czegoś nie chciało zrobić. Teraz Chińczykom udało się coś zrobić – wstrząsnąć całym światem. Za pomocą wirusa, który wedle wielu oficjalnych wypowiedzi ma nie być wcale taki straszny, jak go malują. Że niby tylko dwa procent śmiertelności etc. Taka bardziej niebezpieczna grypa, no, może zapalonko płuc.  Powstaje oczywiście pytanie natury logicznej – jeśli tak jest w istocie, to dlaczego w Chinach odizolowano od świata kilkadziesiąt milionów ludzi, zamknięto całe miasta, buduje się specjalne szpitale w dziesięć dni? Czy rzeczywiście nikt nie powinien się niepokoić i wszystko jest pod kontrolą? Właśnie w takich chwilach przydają się, często krytykowane, media społecznościowe. Można się bowiem z nich dowiedzieć, choćby od Chińczyków...
Tomasz Łysiak
Dobrze, że mówimy coraz więcej i głośniej o polskich bohaterach ratujących Żydów w trakcie II wojny światowej. Problemem może być jednak perspektywa. Bowiem opowiadając o postawach Sprawiedliwych, można je ukazać albo jako niezwykłe, lecz wynikające z powszechnie obowiązujących w społeczeństwie polskim moralnych postaw i nakazów, albo zupełnie wyjątkowe, rzadko spotykane i wyróżniające się na tle ponurej powszechnej rzeczywistości. To właśnie odmalowanie kontekstu wydarzeń może odgrywać ważną rolę w kształtowaniu narracji o polskich postawach wobec Żydów w czasie okupacji. Za przykład niech posłuży książka o rotmistrzu Witoldzie Pileckim napisana przez Jacka Fairweathera – „The Volunteer” („Ochotnik”). „The Volunteer” to książka, która dostała szerokie wsparcie polskich instytucji, z...
Tomasz Łysiak
I znowu, dzięki cudownemu cyklowi wydawniczemu, autor stoi przed trudnym zadaniem wróżenia z sondażu i własnego, nie ukrywam, oczekiwania. Oto w ostatnią niedzielę odbyły się (z perspektywy ukazania się tygodnika piszę w czasie przeszłym) w Italii wybory regionalne w Emilii-Romanii i w Kalabrii.  Przy czym uwaga opinii publicznej bardziej skoncentrowana była na tym, co się stanie w tym pierwszym regionie, od dziesięcioleci twardym bastionie lewicy. W Emilia-Romania zawsze wygrywali komuniści, którzy nieustannie przekształcając nazwy formacji przetrwali do dzisiaj i funkcjonują jako Partia Demokratyczna. Główny pojedynek, który toczył się w tych wyborach, to starcie kandydatów na stanowisko prezydenta regionu. Byli to kandydat lewicy, dotychczasowy prezydent Stefano Bonaccini, oraz...
Tomasz Łysiak
Warto sięgnąć po „Dzieje Polski” prof. Andrzeja Nowaka. Szczególnie wtedy, gdy z jakichś względów wydaje się, iż współczesność dla nas bywa trudna – czy z racji wewnętrznych sporów, czy z powodów uciążliwej polityki zewnętrznej. Warto sięgnąć po te „Dzieje”, by ze skarbnicy losów Rzeczypospolitej czerpać wszystko, co jest nam w danej chwili potrzebne: dumę i pokorę, jasną radość i chmurną troskę, a także – przede wszystkim – mądrość i refleksję nad ojczystą historią. Czwarty już tom dziejów dał nam krakowski historyk prof. Andrzej Nowak. Tym razem opowieść dotyczy „Trudnego złotego wieku” i prowadzi przez epokę jagiellońską – od Kazimierza Jagiellończyka, przez jego synów, aż do Zygmunta Augusta, który zasypia snem wiecznym, zostawiając Polsce dzieło Unii z Litwą. Stulecie to obejmuje...
Tomasz Łysiak
Szał ataków na konserwatystów w Europie przyrównać można właściwie do jakiejś furii. Tytułem lekkiego pocieszenia dla nas, którzy zarówno na własnym podwórku, jak i w Brukseli, musimy cały czas zmagać się z falą oszalałej nienawiści, niech będzie fakt, że „odjazdy” dzieją się wszędzie. We Włoszech również, i to pomimo tego, że Salvini został odsunięty od władzy już pół roku temu. Nadal jest „wrogiem numer jeden” elit na Półwyspie Apenińskim. Ataki na niego wzmogły się jeszcze bardziej przed mającymi się odbyć 26 stycznia w regionie Emilia Romagna wyborami regionalnymi. Oto szykuje się proces, w którym były minister spraw wewnętrznych ma być oskarżony o przetrzymywanie imigrantów na pokładzie statku (czyli tak naprawdę niewpuszczenie ich do włoskiego portu). Jednocześnie jednak, gdy...
Tomasz Łysiak
Targowica. Synonim zdrady. Symbol zdrady. Usprawiedliwiana przez „realistów” i „ugodowców”. A przecież – poza wszystkim – casus targowiczan pokazuje, jak zgubne w skutkach może być tworzenie alternatywnego ośrodka politycznego uzurpującego sobie władzę i szukającego wsparcia u innych mocarstw. To przestroga dla współczesnych. Dla tych, którzy – jak marszałek Senatu – zaczynają toczyć własną grę, a to spotykając się z ambasadorem rosyjskim tuż po kłamliwych atakach Putina na Polskę, a to na własną rękę zapraszając do Warszawy przedstawicieli tzw. Komisji Weneckiej. Tylko po to, by pod pozorem walki o wolność i demokrację uderzyć w przeciwnika, jakim jest polski rząd. Wolność – to słowo nie schodziło z ust tym, którzy przy pomocy moskiewskich bagnetów parli do zniszczenia dzieła...
Tomasz Łysiak
Jak „uczcić” urodziny Marszałka Józefa Piłsudskiego?  Może... nazywając go publicznie „bandytą”? Nie mieści się w głowie? A jednak – to możliwe. Tak się stało 5 grudnia ubiegłego roku. Mój tweet o urodzinach „Dziadka” został skomentowany przez Rafała Ziemkiewicza słowami: „Gdzie jest generał Zagórski, bandyto?”. Sprawa domniemanego morderstwa generała Zagórskiego jest przywoływana często przez środowiska nienawidzące Piłsudskiego, czyli najczęściej przez endecję – to już właściwie taka ich „świecka tradycja”.  Trzeba przypomnieć, że hipotez dotyczących tego, co się stało z Zagórskim, jest chyba kilkanaście, ukazało się na ten temat wiele książek, a żadna ze stawianych tez nie może być uznana za pewną. Wiadomo, że generał był zajadłym wrogiem Piłsudskiego jeszcze z czasów...
Tomasz Łysiak
Właśnie w takich chwilach jak ta, po aroganckiej, kłamliwej wypowiedzi Putina na temat Polski i ambasadora Lipskiego, można zobaczyć, jak funkcjonują najważniejsze instytucje w naszym państwie i zadać pytanie: „Czy zdają egzamin?” Czy też, jak to miało miejsce w roku 2010, w czasie tragedii smoleńskiej, kapitulują już na wstępie? Odpowiedzi można szukać, przyglądając się reakcji premiera Morawieckiego czy stanowczo protestujących polskich dyplomatów, a wreszcie ministerstw oraz takich instytucji państwowych jak Instytut Pileckiego. Premier Mateusz Morawiecki znakomicie zareagował na słowa Putina, który z notatki dyplomatycznej z września 1938 roku wyciągnął zdanie ambasadora Józefa Lipskiego o „budowaniu pomnika Hitlerowi w Warszawie” i poddał je manipulacji, stwarzając wrażenie,...
Tomasz Łysiak
Zaczynam mieć dosyć. Próbuję uciekać, zmieniać kanały i telewizje. Z nadzieją, że w końcu natrafię na świat normalny, konserwatywny, pozbawiony tych wszystkich zmian kulturowo-cywilizacyjnych, które są wokół nas. Ale jest ciężko. Włączam mecz Juventusu (kibicuję drużynie z Turynu), który gra o superpuchar Włoch. Przeciwnikiem „Starej Damy” jest Lazio z Rzymu. Ale widowisko nie jest rozgrywane na jakimś stadionie w Italii, lecz w Rijadzie. Dlaczego wewnętrzne trofeum włoskie zdobywa się, grając poza granicami kraju? Otóż są trzy ważne powody, dla których piłkarze grali w Arabii Saudyjskiej: petrodolary, petrodolary oraz petrodolary. To jeszcze nic. Zdębiałem zupełnie, gdy zobaczyłem koszulki, w których Ronaldo, Higuain i Dybala wybiegli na boisko. Nazwiska graczy były na nich wypisane w...
Tomasz Łysiak
Tradycja świętowania lat jubileuszowych rozpoczęła się za sprawą papieża Bonifacego VIII w roku 1300. Wiążą się z nią historie rzymskich bazylik, słynnych Świętych Drzwi i kolejnych okrągłych rocznic, będących dla wiernych okazją do wzmożonych modlitw czy uzyskania odpustów. Przed nami rok szczególny – 2020 od narodzenia Chrystusa. Dla nas, Polaków, będzie to w jakiejś mierze Rok Jubileuszowy. Minie sto lat od czasu, gdyśmy ocalili Polskę i Europę przed nawałą bolszewicką. Papież Bonifacy VIII nie ma dobrej opinii u historyków, mimo że wiadomo, iż jego zła legenda została w dużej mierze ukształtowana przez politycznych przeciwników i wrogów – króla francuskiego Filipa IV Pięknego czy omnipotentny włoski ród Colonna. Choć jego poprzednik na tronie piotrowym, Celestyn V, zmarł od...
Tomasz Łysiak
W trakcie uroczystości pogrzebowych Jana Pawła II wiatr przewracał stronice Ewangelii położonej na trumnie, aż w końcu księga się zamknęła. Jakby skończyła się historia. Kadr, w którym widać te przewracane wichrem stronice Ewangelii, znalazł się pośród kilku innych nielicznych archiwaliów w filmie udostępnionym na platformie Netflix – „Dwóch papieży”. Wbrew tytułowi Fernando Meirelles skonstruował film, w którym nie mamy zrównoważonej opowieści o „dwóch papieżach”, lecz raczej o jednym. Głównym bohaterem został bowiem Bergoglio, a nie Ratzinger, bo z perspektywy Argentyńczyka opowiadana jest cała historia. Benedykta XVI pokazano jako ucieleśnienie konserwatywnego, „złego” Kościoła, pełnego bogactwa, pychy, zaściankowych, nieprzystających do naszych czasów poglądów i w dodatku...
Tomasz Łysiak
Kilkadziesiąt lat temu włoska telewizja RAI poprosiła słynnego reżysera Franco Zefirellego, aby opowiedział o freskach Giotta w Asyżu. Filmowiec miał wtedy jedyną okazję przyjrzeć im się bliżej, gdyż narrację prowadził z wysokich rusztowań, zaglądając bohaterom malunków w oczy. A w nich widział Zefirelli geniusz Giotta – w umiejętności doskonałego oddania napięcia, emocji i myśli postaci uczestniczących w różnych scenach. Jedna z nich ukazuje właśnie „szopkę”, „jasełka” – czyli przedstawienie zaaranżowane w celu odegrania historii narodzenia Pana Jezusa w miejscowości Greccio. To tam św. Franciszek zorganizował w roku 1223 ukazaną na fresku szopkę (po włosku „presepe”, „presepio”). Pamiątka Dziecięcia W żywocie świętego, pióra braciszka Tomasza z Celano, odnajdujemy opis tego, co...
Tomasz Łysiak
„Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja” – to jeden z moich ulubionych cytatów z Ewangelii, pojawiający się w trakcie liturgii mszy św. W zapisie łacińskim (mszy w rycie trydenckim) brzmi nawet ciekawej, bo są tam słowa: „Domine non sum dignus ut intres sub tectum meum sed tantum dic verbo et sanabitur anima mea” (Mt 8,8) – setnik z Kafarnaum zaprasza Chrystusa „pod swój dach”. W samym tekście Nowego Testamentu znajdujemy też zdanie, w którym ów setnik nie tyle prosi o łaskę dla siebie, ile dla swego sługi, i to o jego zdrowie zabiega u Jezusa. Święta Bożego Narodzenia są dla mnie takim zaproszeniem Chrystusa pod mój dach, do mojego domu. Zapraszam Go, bo jest On, sam przez się, przez swoje narodzenie – Dobrą Nowiną,...
Tomasz Łysiak
We Włoszech rozgorzała po raz kolejny dyskusja na temat obrony koniecznej. Pod Bolonią, w niewielkiej mieścinie Bazzano, pan Stefano Natalini, od wielu lat opiekujący się pewną willą, został w nocy obudzony jakimiś dziwnymi odgłosami. Okazało się, że przez ogrodzenie wdzierają się złodzieje.  Jak pisze włoska prasa, cała ta okolica to zapomniana przez świat, zapadła dziura z różnymi uprawami, niewielkimi posiadłościami i obozowiskami, gdzie po nocach grasują złodziejskie bandy. Pan Natalini był przerażony. Wiedział, że wokół żywej duszy, a w wielkim domu był tylko on i jego żona. Widząc wchodzących do środka ludzi, zaczął strzelać. Część strzałów oddał w ciemność, część w stronę tych, którzy naszli jego domostwo. Następnego dnia rano, kilkadziesiąt metrów od posiadłości,...
Tomasz Łysiak
Przedstawienie w reżyserii Roberta Carsena na deskach Teatro dell’Opera di Roma to kolejny przykład, jak luminarze światowej kultury usiłują dokonać manipulacji naszej zbiorowej świadomości przez wplatanie w dzieła artystyczne wątków przynależnych do sfery publicystyki czy sporów politycznych i światopoglądowych. Na scenie stalowe płoty z drucianej siatki. Wysokie na tyle, żeby nikt nie przeskoczył. Może jak na „homofobicznych Węgrzech”? Może jak w „strasznych Stanach Zjednoczonych” gdzie „potwór Trump” odgradza Amerykanów od Meksyku? Przed płotami wystraszeni ludzie. Imigranci. Patrzą na widza. Z kanału orkiestrowego bucha strumień dźwięków. Uwertura. Mozart. Gdy premiera dobiega końca, zrywa się huragan braw kulturalnej elity, dla której jasne jest, że sztuka powinna być wpleciona w...
Tomasz Łysiak
Przyszedł na świat 5 grudnia 1839 roku w New Rumley w Ohio. Nazywał się George Armstrong Custer. Był mu pisany los pełen chwały i przekleństwa. Jego najsłynniejszy przeciwnik urodził się praktycznie równo dziesięć lat później, najprawdopodobniej 4 grudnia 1849 roku, w obozie plemienia Oglala (jednej z odnóg Lakotów). Indianinowi nadano imię Tȟašúŋke Witkó, czyli „Szalony Koń”. Losy obydwu miały się skrzyżować 25 czerwca 1876 roku w jednej najsłynniejszych bitew świata – starciu nad Little Big Horn. Legendarny „Szalony Koń” tym mocniej przemawia do serc i wyobraźni Polaków, że to właśnie nasz rodak, Korczak Ziółkowski, wyrzeźbił w skale góry Thunderhead w Black Hills (Dakota Południowa), słynny wizerunek wodza. Już po wykonaniu dzieła odnaleziono fotografię „Szalonego Konia” i okazało...
Tomasz Łysiak
Dawne komunistyczne upiory, które zdawało się, iż już się nie obudzą, otrzepały sępie skrzydła i wstały z popiołów jak feniksy. Tylko nam się jakoś zdawało, że dawno temu, zawstydzone swym udziałem w komunistycznym reżimie, przepoczwarzyły się w jakiś nowy lewicowy twór, by walczyć o sprawy „nowoczesnej lewicy” i że istnieje jakiś generalny konsensus co do tego, że za komuny generalnie funkcjonowało „zło” (nawet jeśli w wersji lewicowców, to było zło w formie „wypaczeń”). Uparta jednak praca „Gazety Wyborczej”, Wałęsy, wspieranie „lewej nogi”, uznawanie morderców za „ludzi honoru”, a wreszcie chowanie z państwowo-wojskowym ceremoniałem takich ludzi, jak Jaruzelski – zrobiło swoje. Teraz już otwarcie mówi się nie tylko o tym, jakoby to w PRL był naprawdę sympatyczny ustrój, ale w...
Tomasz Łysiak
W Palazzo Madama, czyli siedzibie włoskiego senatu, można natknąć się na ciekawe malowidło. Zostało wykonane w roku 1880 przez Cesare Maccariego, a przedstawia scenę, jaka rozegrała się w starożytności, a dokładniej – 8 listopada roku 63 przed Chrystusem. Oto w obecności rzymskich senatorów Cyceron oskarża siedzącego na osobności, ponurego i zamkniętego w sobie Katylinę o próbę zamachu stanu. Do dzisiaj sprzysiężenie Katyliny oraz cycerońskie mowy zwane „katylinarkami” stanowią punkt odniesienia dla rozważań o władzy, retoryce, buntach, sprawiedliwych lub niesprawiedliwych procesach.   Jako że w Polsce szykuje się zapewne czteroletni czas senackich bojów propagandowo-prawnych (trudno się spodziewać, by było inaczej), tym chętniej może zostawmy na chwilę bieżące nadwiślańskie...
Tomasz Łysiak
Za nami jedno z najbardziej wzniosłych wydarzeń tego roku. Uroczysty pogrzeb bohaterów powstania styczniowego na Litwie – Zygmunta Sierakowskiego i Wincentego Konstantego Kalinowskiego oraz innych powstańców, których szczątki odnaleziono na Górze Giedymina. Msza Święta, Trumny, Piękne Słowa... Nasz Pan Prezydent, który jest Tu Gdzie Trzeba i Kiedy Trzeba. Jak bardzo żałowałem, że nie udało mi się tam być. Akurat Zygmunt Sierakowski jest mi postacią szczególnie bliską – pisałem o nim kilkakrotnie na łamach „Gazety Polskiej”. Zastanawiam się, skąd się bierze mój tak emocjonalny stosunek do niego. Pewnie powodów jest kilka. Pierwszym może być nawet nazwa uliczki, przy której mieszkamy, a która wiąże się z Wilnem i wileńskimi Łukiszkami oraz placem, na którym stoi ponure więzienie i który...
Tomasz Łysiak
Plutarch w swoich „Żywotach równoległych” opisywał znakomite postacie z historii starożytności, zestawiając je w pary. Oto w jednej parze mógł być Aleksander Wielki i Gajusz Juliusz Cezar albo Perykles i Fabiusz Maksymus. Sensem tej biografistyki było nakłonienie czytelnika do refleksji nad samym sobą. Podobnie bywa w trakcie uroczystych pogrzebów, gdy chowamy bohaterów narodowych, chyląc przed nimi głowy, i jednocześnie sięgamy po pozostawione przez nich dziedzictwo duchowe. Tak było, gdy w roku 2016 szliśmy w kondukcie żałobnym za trumnami „Inki” i „Zagończyka”. Tak będzie i teraz – 22 listopada 2019 roku – gdy w Wilnie pochowamy dwóch wielkich bohaterów powstania styczniowego: Zygmunta Sierakowskiego i Wincentego Konstantego Kalinowskiego.   Obaj powstańcy to ślad wielkiej...
Tomasz Łysiak
W starożytnej Grecji ludzi nieinteresujących się życiem publicznym uważano za niewartościowych i nadawano im miano „idiotes”. Po drugiej stronie byli ci, którym kwestie dotyczące zbiorowości i życia polityczno-publicznego leżały na sercu. Dla nich zarezerwowano termin „polites”. Z czasem oba terminy zafunkcjonowały w innych językach, zmieniając też znaczenie i sens. Ale jak idiota był kiedyś, tak znaleźć go można i dzisiaj. Co gorsza, „idiotes” dość szybko potrafią zostać „polites”, a niektórzy dostają się nawet do ław sejmowych. Jedni mają wysoki iloraz inteligencji, inni bardzo niski (ba, być może nawet iloczyn inteligencji, gdyż mnożąc zero i tak wychodzi zawsze zero), ale to nie przeszkadza, by spod garnituru czy sukienki wyzierał starogrecki, no niestety, idiotes. Lub też, co...
Tomasz Łysiak
Czasem pogrzeb Polaka jest wydarzeniem ogniskującym na sobie spojrzenia narodu, staje się czymś więcej niźli tylko podniosłą uroczystością – wkracza w sferę transcendentną, w której uczestnicy czują wagę dziejowej chwili. Serca drżą, a intelekt ustępuje miejsca intuicji podpowiadającej, że oto jawi się moment niezwykły, sięgający tego, co ponad czasem i przestrzenią. Tak było, gdy statkiem płynęły do kraju prochy Juliusza Słowackiego – ludzie stali na nabrzeżu portowym i patrzyli na wyłaniający się jak z dalekich krańców letejskiego jeziora, okręt z doczesnymi szczątkami wieszcza. Tak było, gdy kondukt żałobny szedł za złożoną na lawecie trumną Marszałka Piłsudskiego, a cała Polska płakała pogrążona w rozpaczy. I tak było wtedy, gdyśmy na Cmentarzu Powązkowskim żegnali tego, który w...
Tomasz Łysiak
Jakiś czas temu wściekaliśmy się na zmiany nazw ulic w Warszawie, gdy usuwano z nich bohaterów i wracano do dawnych, jeszcze komunistycznych nazw. Symbolem najbardziej dobitnym była zamiana ulicy Lecha Kaczyńskiego na stare miano – aleja Armii Ludowej. Niestety, psu na budę się zdały tłumaczenia i naciski, aby tego nie czynić. Dla coraz większej grupy ludzi nic nie znaczą takie terminy czy nazwy jak „Armia Ludowa”, a wielu ma wdrukowany przez komunę fałszywy obraz szlachetnej formacji wojskowej, walczącej „ramię w ramię” z Armią Krajową „z faszystowskim okupantem”. Teraz opinią publiczną wstrząsnęły kolejne zmiany ulic. Te najgłośniejsze to usunięcie przez radnych Białegostoku ulicy majora Szendzielarza „Łupaszki”, niezłomnego bohatera walki o Wolną Polskę, oraz zmiana nazwy ulicy gen...
Tomasz Łysiak
Komendant Józef Piłsudski w słynnym rozkazie wydanym w Oleandrach w sierpniu 1914 roku mówił do mających wyruszyć do walki o Polskę strzelców, że będą kadrami przyszłego polskiego wojska. To młode pokolenie miało się stać nie tylko fundamentem Legionów, ale także swego rodzaju „kadrą zmartwychwstającej ojczyzny”. Przyszło temu pokoleniu brać udział w obronie Polski i cywilizacji zachodniej, chrześcijańskiej przed nawałą bolszewicką w roku 1920. Jak zrozumieć dziedzictwo pozostawione nam przez antenatów bijących się o niepodległość sto lat temu? Ta refleksja jest nam potrzebna także teraz, gdy mamy już Polskę wolną. Ta wolność i jej kształt to nie tylko dar, ale i ogromne zobowiązanie. Zapraszamy do lektury specjalnego dodatku z okazji Święta Niepodległości. Cieszmy się! Jesteśmy...
Tomasz Łysiak
Rzeczpospolita Zakopiańska, terytorium wolnej Polski znaczone nie tylko patriotyzmem Podhalan, ale także charyzmą Stefana Żeromskiego, istniała tylko kilka tygodni: od 13 października do 18 listopada 1918 roku. Wieloletni pobyt pisarza w zimowej stolicy Polski i jego osobista tragedia, utrata syna Adama, który zgasł u progu dorosłości w chwili, gdy ojczyzna była u progu zmartwychwstania, to piękna opowieść o miłości i marzeniach. To śniony na jawie Sen o wolnej Polsce. Pierwsza myśl, jaka mi przychodzi do głowy, gdy ktoś powie: Stefan Żeromski a walka o niepodległość, to „Sen o szpadzie”. W tym tekście, pisanym w roku 1905, pojawia się obraz japońskiego żołnierza, który tuż przed śmiercią nie kłopocze się o los swych dzieci, bo wie, że zajmie się nimi cesarz – Mikado. A cóż ma za...
Tomasz Łysiak
Piękna jest litania do Wszystkich Świętych. Gdy się ją odmawia, człowiek w myślach przechodzi przez kolejne etapy życia Kościoła, a nawet dziejów powszechnych. Każdy przecież ze świętych i błogosławionych swoją drogę do świętości prowadził w określonej rzeczywistości historyczno-politycznej, a więc za jego sylwetką od razu idzie cały kontekst – opowieść nie tylko o samej postaci, ale także o czasach i ówczesnym świecie. Ot, na przykład święte Perpetua i Felicyta przenoszą badacza ich historii do Kartaginy i stanowią impuls do zgłębiania wczesnochrześcijańskich źródeł. Ja czekam na wyniesienie na ołtarze księcia Henryka II Pobożnego, który poniósł męczeńską śmierć w trakcie bitwy pod Legnicą w roku 1241. Gdy się przygląda jego pięknej postaci, trzeba także objąć spojrzeniem całą rodzinę...

Pages