Tomasz Łysiak

Tomasz Łysiak
Kolejne dokumenty ujawnione przez polskiego ambasadora w Bernie odsłaniają prawdę o wielkim wysiłku, jaki podejmowali polscy urzędnicy i polskie instytucje państwowe w trakcie II wojny światowej dla ratowania Żydów. To ważne przede wszystkim z tego względu, iż coraz częściej i coraz mocniej ukazuje się Polskę i Polaków nie jako ofiary niemieckiego totalitaryzmu (co przez wiele lat było oczywiste, a teraz już chyba przestało) – lecz jako współsprawców Shoah. My wiemy, przez co przechodzili Polacy ratujący Żydów, wiemy, na co się narażali, ale opinia publiczna na świecie jest teraz karmiona pisaną na nowo wersją historii, wedle której razem z Niemcami jesteśmy winni Zagłady. Może czasem w ramach prostej lekcji należałoby pokazywać czytelnikom zachodnich mediów plakat z czasów okupacji,...
Tomasz Łysiak
Główny plac w Trieście jest z jednej strony otwarty na morze i port. Zawijają tu wielkie statki wycieczkowe, wysokie jak wieżowce i rzucające snopy światła na okolicę. Gdy do Triestu przypływa taka snobistyczna morska twierdza luksusu, zamyka się okoliczne parkingi, a ludzie gromadzą się wokół, robiąc pamiątkowe zdjęcia i marząc o wyprawie w pływającym hotelu. Jednak najlepsze miejsce do obserwacji miasta, mieszkańców i turystów to antyczna kawiarnia Caffè degli Specchi, w której można spędzać długie godziny, delektując się rozmaitymi rodzajami kawy. Wyspecjalizowane w zdobywaniu wykwintnych przekąsek rybitwy potrafią pikować z nieba na niczego niespodziewających się konsumentów i precyzyjne porwać minikanapeczkę z talerzyka. Jak stało się w wypadku autora tego felietonu. Najciekawsze...
Tomasz Łysiak
Chyba nie ma Polaka, który na hasło „Kanał Sueski” nie przypominałby sobie, iż temat ten był istotny dla rozwoju akcji powieści Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy”. Panowie Tarkowski i Rowlinson byli pracownikami Kompanii Kanału Sueskiego i gdyby nie ich udział w przedsięwzięciu, to i Staś, i Nel nie przeżyliby przygód, które każdy z nas zna. W listopadzie tego roku świat obchodzić będzie 150. rocznicą otwarcia kanału łączącego Morze Śródziemne z Morzem Czerwonym. Warto przypomnieć, że w jego budowie mieli swój udział Polacy, a wśród nich byli wielcy naukowcy, a nawet współpracownicy… „Gazety Polskiej”. O budowie kanału łączącego Zatokę Wiślaną z Morzem Bałtyckim pisze się obecnie na świecie, a artykuły o przekopie Mierzei Wiślanej znaleźć można tuż obok tekstów przypominających...
Tomasz Łysiak
Jakie szczęście, że dzieci już odchowane. Bo gdyby moi synowie chodzili powiedzmy do przedszkola, to bym teraz, jako warszawiak, przeżywał ciężkie chwile. Oto okazało się, że w stolicy po wprowadzeniu kart LGBT zaczął się proces seksualizowania małych dzieci. Jeśli maluchy w przedszkolach, zamiast bawić się klockami, lalkami, samochodzikami, mają się uczyć o masturbacji albo tego, jak wyglądają bezpieczne kontakty erotyczne, to mam wrażenie, że chyba komuś Słońce urządziło zaćmienie. Kumple mający małe dzieci opowiadają mi, co się dzieje w szkołach, i o tym, jak bardzo zaniepokojeni są rodzice. W końcu poddawanie młodzieży homopropagandzie pod pozorem nauki tolerancji to wkroczenie w obszar moralno-etyczny, manipulacja w obrębie wartości. Co gorsza, dokonywana w imię miłości i Dobra....
Tomasz Łysiak
Gala Oscarów 2019 za nami. Nad Wisłą rozległy się lekkie jęki zawodu, bo „Zimna wojna” Pawlikowskiego nic nie dostała. Żal, że nic nie dostał nawet Łukasz Żal za zdjęcia. Owszem, były piękne. Ale przyznać trzeba, że to, co zrobił Cuarón w „Romie”, to majstersztyk i nagrodę odebrał zasłużenie. Po raz kolejny jednak okazało się, że Oscary są wielką imprezą promocyjną, spełniającą zapotrzebowania politycznie poprawnego świata amerykańskich mediów i elit oraz części ogłupianych przez lewackie gazety i telewizje widzów. Jakkolwiek patrzeć – wygrały filmy, w których albo biały wozi czarnego samochodem, albo homoseksualista zakłada zespół muzyczny, albo rzecz dzieje się w meksykańskiej dzielnicy, albo Murzyni walczą o swe skradzione przez cywilizację białych artefakty, albo wreszcie...
Tomasz Łysiak
10 marca 1793 roku we francuskiej Wandei wybuchło rojalistyczne, antyrewolucyjne powstanie. Zostało stłumione w brutalny sposób. Potworna rzeź miała wymiar pierwszego w nowożytnych dziejach ludobójstwa dokonanego na katolikach. Ofiarami okrutnych poczynań armii w departamencie Wandei stali się także księża. Gdyby szukać źródeł komunistycznego zdziczenia, barbarii, która od czasu rewolucji październikowej zagrażała cywilizowanej Europie, zaś Polskę miała dotknąć bezpośrednio, wystarczy zacytować Lenina. Wódz bolszewickiej wojny ze Starym Światem miał powiedzieć w 1917 roku: „Musimy się rozprawić z Kozakami. To nasza Wandea”. Rzeź Wandei, ludobójstwo dokonane na chrześcijańskiej ludności francuskiego departamentu, to pierwowzór dla kolejnych hekatomb sygnowanych przez lewicową ideologię...
Tomasz Łysiak
Konferencja PAN w Paryżu dotycząca Holocaustu wywołała nad Wisłą słuszne oburzenie – bo oto pod pozorem debaty ściśle naukowej wylano po raz kolejno na Polaków wiadra pomyj. Padły nawet słowa o tym, jakoby w Polsce chciano wykopywać kości żydowskie z grobów, a zamiast nich wrzucać do mogił kamienie. Wszystko po to (tak można zrozumieć te zdania), aby zobrazować dziki szał ukrywania prawdy o przeszłości, jaki niby to ma miejsce w naszym kraju. Szef PAN Jerzy Duszyński stanął w obronie placówki paryskiej, mówiąc, iż wszystko miało wymiar naukowy, w duchu „wolności dialogu w nauce”. Problem w tym, że „naukowy dialog” ma miejsce wtedy, gdy w debacie biorą udział naukowcy mający odmienne zdania w przedmiotowych kwestiach. Szczególnie takich, które są kontrowersyjne, które budzą emocje, w...
Tomasz Łysiak
W tym roku mija 75 lat od akcji „Burza”. Od stycznia 1944 roku, gdy pierwsze oddziały Armii Czerwonej przekroczyły dawną granicę II RP, aż po styczeń roku kolejnego, gdy gen. Okulicki rozwiązał Armię Krajową, akowcy podejmowali walkę z cofającymi się Niemcami, a wobec Sowietów stawali w roli gospodarza. Historycy spierają się o to, czy decyzja o akcji była słuszna co do zasady i formy (rozkaz wydał jeszcze jesienią 1943 roku komendant główny AK gen. Tadeusz „Bór” Komorowski). Na początku wydawało się, że ujawnianie się polskich oddziałów i próby kontaktów z czerwonoarmistami rokują dość dobrze. Jednak z biegiem czasu, gdy jasne stawało się, iż marionetkowy lubelski PKWN realizuje od lipca 1944 roku wizję Stalina podporządkowania sobie Polski, zaczęły wychodzić na jaw prawdziwe intencje...
Tomasz Łysiak
Armia Czerwona chętnie korzystała z pomocy oddziałów AK w walce z Niemcami. Ale gdy tylko udało się ich na jakimś odcinku pokonać, akowców natychmiast rozbrajano i internowano. Wielu z nich wsadzano do więzień urządzanych na terytorium „wyzwalanej” Polski. Po początkowym zaskoczeniu działaniami sowieckimi, żołnierze polscy zaczęli się ukrywać, chować broń, odbudowywać struktury. „Jeden wróg odchodzi, drugi przychodzi” – por. „Jastrząb”, 27. WDP AK Był rok 2002, sierpniowa, upalna noc. Siedziałem przy ognisku rozpalonym pod wielkimi dębami z moim wiekowym wujkiem Kaziem Wroną. Wszyscy poszli już spać. Nagle zaczął on, ni stąd ni zowąd, wspominać najtrudniejsze chwile, które przeżył jako żołnierz Armii Krajowej w czasie wojny i po niej. Opowiadał m.in. o akcji „Burza” – o tym, jak...
Tomasz Łysiak
„Il Giornale” to centroprawicowy dziennik włoski, wydawany od lat przez grupę medialną rodziny Berlusconich, a będący własnością brata Il Cavaliere – Paolo. Gazeta, poza treściami konserwatywnymi, serwuje też często dziennikarskie propagandówki wspierające Forza Italia albo samego Silvio. W stylu: oto Berlusconi ma urodziny – i… bum, w „Il Giornale” mamy wywiad i kilka szerszych tekstów. Gdy trzeba, dziennik wspiera Salviniego, a gdy z szefem ministerstwa spraw wewnętrznych mu nie po drodze, to wali w niego jak w bęben. Otworzyłem wydanie z 19 lutego tego roku i dosłownie ręce mi opadły. Oto w artykule poświęconym kryzysowi polsko-izarelskiemu, a pisanym ręką Fiammy Nirenstein, znajduję zdanie, które na polski można przetłumaczyć tak: „Za Polską ciągnie się wstydliwa sprawa ludobójstwa...
Tomasz Łysiak
Ryszard Wagner nie bez przyczyny był czczony i wynoszony pod niebiosa przez nazistowskie Niemcy. Jego dzieła muzyczne i pisma polityczno-filozoficzne wywarły wielki wpływ na Hitlera. Po II wojnie zatarto w Niemczech pamięć o obsesyjnym antysemityzmie Wagnera. A także o związkach jego rodziny z Adolfem, zwanym pieszczotliwie przez wnuczęta kompozytora wujkiem Wolfem. Festiwal w Bayreuth do dzisiaj prezentuje dzieła muzyka, przyjeżdżają tłumy z całego świata. Ale jedynie do nielicznych dociera prawda o dziele i życiu Wagnera w kontekście historii niemieckiego nazizmu. Ważnym głosem w tej sprawie jest biograficzna książka prawnuka mistrza z Bayreuth, Gottfrieda Wagnera – „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Ryszard Wagner – pole minowe”. Wielbiciele Wagnera celebrują różne daty...
Tomasz Łysiak
Wypowiedź amerykańskiej korespondentki telewizyjnej Andrei Mitchell nie wynikała w mojej opinii z niewiedzy. To nie ignorancja leżała u podstaw stwierdzenia, że Żydzi walczyli w trakcie powstania w getcie z „polskim i nazistowskim reżimem”. Myślę, że to raczej efekt prowadzonej od wielu już lat akcji, mającej na celu „utytłanie” naszej historii w szambie pomówień, a której autorami są szeroko rozumiane środowisko intelektualno-polityczne „Gazety Wyborczej” czy dawnej Unii Demokratycznej wraz ze wspierającymi je przedstawicielami „elyty kulturalnej”. Od zachwytów nad „Malowanym ptakiem”, książkami Grossa, „Pokłosiem” i artystycznie świetną, lecz krzywdząco niesprawiedliwą z punktu widzenia wrażenia, jakie kreuje wokół rzekomego powszechnego polskiego antysemityzmu, „Idą” Pawlikowskiego...
Tomasz Łysiak
Odszedł były premier Jan Olszewski. Ta smutna wiadomość przyszła do nas zaledwie kilka dni po tym, jak w Polsce rozpoczęto celebrację trzydziestej rocznicy obrad Okrągłego Stołu. Można się tu doszukać niezwykłej symboliki – bo właśnie premier Olszewski, wieloletni działacz opozycyjny, zwolennik lustracji i przeciwnik polityki „grubej kreski”, stał się obiektem nieprawdopodobnych wręcz ataków ze strony środowiska sankcjonującego miękką transformację, w ramach której byli agenci i współpracownicy służb mieli zostać objęci ochroną. Nie bez kozery ciskano na niego gromy, nazywano „olszewikiem”, ukazywano prawie jak szaleńca, który wspólnie z Antonim Macierewiczem dokonuje kowbojskich i „nieodpowiedzialnych” rozliczeń. Był bowiem pierwszym prawdziwie wolnym premierem Polski, która miała...
Tomasz Łysiak
Gdy Paolo Sorrentino odbierał Oscara za film „Wielkie Piękno”, podziękował rodzicom i Maradonie. Wielki piłkarz Napoli faktycznie w jakiś sposób „uratował” młodziutkiego Paola od śmierci, zostawiając w duszy filmowca mistyczny ślad. W swoją dobrą gwiazdę wierzył i wierzy Berlusconi – bohater filmu Sorrentino „Oni” („Loro”) – choć jego życiorysem można obdarować kilka filmów. Został miliarderem, właścicielem telewizji i klubu piłkarskiego, najdłużej sprawującym urząd premierem włoskim po II wojnie światowej i przyjacielem z jednej, a wrogiem z drugiej strony największych gigantów światowej polityki. Film Sorrentino opowiada o Berlusconim z okresu słynnych „bunga bunga” – wielkich imprez z młodymi dziewczętami i skandalami finansowymi w tle. Gorzka komedia, z rewelacyjną rolą Tony’ego...
Tomasz Łysiak
Antoni Słonimski pisał o nim tak: „Archetyp Wieniawy stał się po wojnie jego karykaturą, utrwalony jako wzór dla czasów przedwojennych typowy. Stał się jednym z rekwizytów nieznośnej Warszawki, jak »Adria«, Ordonka, dwukonka na gumach czy gołębie na Mariensztacie”. Bolesław Wieniawa-Długoszowski, jako adiutant Piłsudskiego, kawalerzysta, człowiek honoru, oficer z jednej z strony, a birbant, hulaka, bawidamek i żartowniś z drugiej – stał się legendą już za życia. Epos legionowy, służba państwowa w wolnej ojczyźnie, dyplomatyczna misja w Rzymie, aż po tragiczną, samobójczą śmierć w Nowym Jorku – przebogaty, romantyczny życiorys Wieniawy stanowi immanentną część dziejów II RP. Samych anegdot na temat przystojnego ułana krążyły setki. Częścią jego legendy były również, a jakże, częste...
Tomasz Łysiak
Zalew nieprawdopodobnych informacji, jakich doświadczyliśmy w ostatnich dniach, mógłby zasilić niejedną pełnometrażową komedię o politykach żyjących w jakimś kraju. Od dinozaurów i rzucania w nie kamieniami po Stefana, który miał ponoć w ramach korzyści przyjmować usługi różnych pań, zarwać przy tym nie tylko niejedną noc, ale i łóżko, a do tego wszystkiego zamawiać jeszcze fasolkę po bretońsku. Właśnie wątek tejże fasolki zaciekawił mnie bardziej. Nie znałem bowiem cudownych mocy owej potrawy. Czyżby nowy afrodyzjak? Już nie sproszkowany róg nosorożca, już nie kisiel z baobabu, lecz zwykła fasolka miałaby tak ożywcze działanie na ciała poselskie, nawet te zmęczone wieloma dekadami sejmowych sporów? Zerknąłem w przepisy. A tu ciekawostki. Na przykład to, że może być kiełbaska, ale nie...
Tomasz Łysiak
Najpierw 26 stycznia odbyły się pierwsze wolne wybory. Potem, 9 lutego 1919 roku, miała miejsce uroczysta Msza święta w warszawskiej katedrze św. Jana. Świątynia przybrana była „sztandarami, purpurą i barwami kościelnymi”. Poza dostojnikami państwowymi i kościelnymi był także nuncjusz papieski monsignore Ratti. Był arcybiskup Kakowski. Byli naczelnik Piłsudski i premier Paderewski. Przed katedrą wystawiono kompanię honorową. Ksiądz arcybiskup Teodorowicz wygłosił piękne kazanie okolicznościowe. A już następnego dnia, 10 lutego 1919 roku, sto lat temu, odbyło się pierwsze, inauguracyjne, uroczyste posiedzenie Sejmu Ustawodawczego. To był ten moment, który można uznać za pełne odrodzenie Polski. Gdy wszyscy posłowie zajęli miejsca na sali sejmowej, na trybunę wyszedł naczelnik państwa....
Tomasz Łysiak
Wszyscy znamy werset naszego hymnu przypominający drogę Legionów Dąbrowskiego „z ziemi włoskiej do Polski”. Nie każdy jednak wie, że w hymnie Italii znajduje się nawiązanie do historii Polski. Oto austriacki orzeł „stracił pióra”, zaś „krew włoska i polska wypijana przez kozaków” i wroga austriackiego połączyła oba narody. Jeszcze ciekawiej wyglądają pewne wątki współpracy patriotów polskich i włoskich w trakcie zjednoczenia Włoch czy naszej walki z Rosją w powstaniu styczniowym. Kilka lat temu Włosi radowali się niezwykłym świętem – 150-leciem zjednoczenia Włoch (chociaż de facto trwało ono jeszcze kilka lat po 1861 roku). Dwa lata później czciliśmy rocznicę półtora wieku od chwili wybuchu powstania styczniowego (czciliśmy niejako półoficjalnie, ówczesny sejm nawet nie uchwalił 2013...
Tomasz Łysiak
W trakcie tzw. prób czytanych sztuki szykowanej do wystawienia na scenie aktorzy wraz z reżyserem poddają tekst interpretacji. Innymi słowy, każde zdanie wypowiadane przez postać dramatu jest rozbierane na czynniki pierwsze w poszukiwaniu sensu, jaki autorzy przedstawienia chcą mu nadać. Co ciekawe, nie musi, chociaż może, być on zgodny z intencją autora. Powiedzenie „kocham cię” może oznaczać zarówno wyznanie miłości, jak i na odwrót – ironicznie i sarkastycznie wypowiadaną niechęć (tak naprawdę „nienawidzę cię”) lub też na przykład rozczulenie („jesteś taki zawsze, lubię cię nawet z twoimi wadami”). Tak oto tymi samymi słowami, w zależności od intencji twórców, można wyrazić dziesiątki różnych stanów, myśli, zamiarów i uczuć. To jest wielka potęga interpretacji. Kiedyś wykonano...
Tomasz Łysiak
Dowiedziałem się właśnie, że siostra mojego przyjaciela, mieszkająca od lat w Kanadzie, dostała niedawno mail ze szkoły, w którym ostrzegano, by nie przyszło jej do głowy przebrać dziecko za Indianina na bal karnawałowy. Teraz w Kanadzie, rządzonej przez ultraliberalnego Justina Trudeau, obywatele doznają szczególnego szczęścia – życia w lewicowym raju, w którym wszystko urządzane jest według ideałów liberalnych. Wolność według Trudeau oznacza dajmy na to, że dziecko białe nie może się przebrać za Indianina (mogą to robić tylko indiańskie dzieci), ale dziecko o pochodzeniu indiańskim może się przebrać za kowboja. To jasne. Zakazany jest także przyjęty jeszcze w wieku XIX zwyczaj malowana sobie twarzy na czarno przez białych aktorów – makijaż w stylu „blackface” uznawany jest za rasizm...
Tomasz Łysiak
„Starzy i młodzi” – tak zatytułował swój esej z 1905 roku Ludwik Dębicki, rozpoczynając w ten sposób złożoną z kilku tomów opowieść o sylwetkach Polaków XIX wieku. Starzy i młodzi – czyli między pokoleniami. Tak się krzesały iskry powstań i zrywów: co starsze pokolenia zostawiały w formie tradycji, wychowania, dziedzictwa, to młodsze podchwytywały i ideę walki o niepodległość wskrzeszały na nowo. Podobnie było z insurekcją roku 1863. Buntownicza młodość była jej zarzewiem. Młodość wrażliwa, pełna uczuć i wzniosłych myśli. Czasem naiwna, zbyt pochopna. I płacąca daninę krwi. Ale też znaczona najszlachetniejszymi pobudkami, pozostawiając po sobie niezwykły pomnik niezłomnych postaw. Arcypolski malarz Wojciech Kossak urodził się w Paryżu w noc sylwestrową roku 1855. Miesiąc po śmierci...
Tomasz Łysiak
Niektórzy już oceniają, że pobyt wicepremiera Włoch Matteo Salviniego w naszym kraju i jego rozmowy z ministrem Joachimem Brudzińskim oraz z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim to jedno najważniejszych wydarzeń ostatniego czasu – to pierwszy krok w stronę zmian, jakie mogą czekać UE po majowych wyborach. W Polsce w związku z wizytą rozpętała się burza, a opozycja sięgnęła po najcięższe działa, porównując włoskiego ministra spraw wewnętrznych do… Mussoliniego! Czyli i u nas, i na Półwyspie Apenińskim panuje ta sama histeria wywoływana przez środowiska liberalne i lewicowe, które bardzo boją się tego, że już wkrótce padnie ich najważniejszy bastion: Parlament Europejski. Czego boją się Włosi Zacznijmy od tego, co nas różni. I co było podnoszone przez nasze media sympatyzujące z...
Tomasz Łysiak
Mija właśnie sto pięćdziesiąt lat od urodzin Stanisława Wyspiańskiego. Genialny artysta, malarz, dramatopisarz, poeta, czuły dyrygent duszy polskiej, nie doczekał wolnej Ojczyzny. Ale śnił o niej. Jego sny, jego słowa ubierane w doskonałe rytmy, zapisywały się w duszach Polaków marzących o chwili, gdy Rzeczpospolita zmartwychwstanie. Kilka lat przed śmiercią Wyspiański spotkał się ze Stefanem Żeromskim i Józefem Piłsudskim. Wsparł wówczas sprawę polską. Jan Rogowski, brat matki Wyspiańskiego, miał jeszcze przed urodzeniem się Stasia widzenie. Był rok 1863, trwało Powstanie Styczniowe. Sąsiad Rogowskich – Herut – przed wyruszeniem do walki z Moskalami zajechał saniami pod dom, by się pożegnać. Przyglądał się temu młodziutki Janek. Nagle ujrzał zjawę – ni to anioła, ni ducha śmierci....
Tomasz Łysiak
Równo sto lat temu, 16 stycznia 1919 roku, Ignacy Paderewski został mianowany premierem rządu. Dodajmy, że wielki kompozytor i pianista, wirtuoz sprawy polskiej, był przedstawicielem obozu politycznego Romana Dmowskiego. Piłsudski, jak i pozostali gracze sceny politycznej, widzieli w nim jednak o wiele więcej: Paderewski jako osobowość i wielki Polak tamtego czasu nie tylko dawał szanse na porozumienie pomiędzy skonfliktowanymi obozami, lecz także – a może przede wszystkim – był idealnym kandydatem na szefa rządu wtedy, gdy rozpoczynała się walka o polskie granice. I to na wielu obszarach – bo nie tylko walka militarna na wschodzie (toczyła się wojna z Ukraińcami i zaczynała się właśnie wojna z bolszewikami), lecz także walka dyplomatyczna na rozpoczynającej się konferencji pokojowej w...
Tomasz Łysiak
Świat zatrzymany w ułamku sekundy i uwieczniony na szklanych płytach. Polska, której już nie ma. Polacy, którzy dawno odeszli. Twarze, uczucia, myśli ukryte w spojrzeniach skierowanych w obiektyw, oczy smutne, radosne lub zamyślone, nobliwi mężowie, starsze panie, dzieci przebiegające ulice... I pies śpiący w podcieniach kamienicy. Karczmarz stojący w drzwiach, który wziął się pod boki. Żandarm. Szewc. Hrabia. Woźnica. A w końcu sam fotograf na autoportrecie, uchwycony we własnym atelier. Światło i cień. Życie i śmierć. Dwa miasta na „W” — Warszawa i Wilno. I dwóch panów na „B” — Beyer i Bułhak. Oto krótka opowieść o ojcach polskiej fotografii.    Rodzice „ojca polskiej fotografii” przybyli do Warszawy z Prus. Wilhelm Beyer i Henrietta (Henryka) z domu Minter pojawili się w...
Tomasz Łysiak
Coraz bardziej przekonuję się, iż zamiast zapowiadanej niegdyś przyszłości pełnej futurystycznych wizji wiejących grozą i atakami obcych, czeka nas raczej groteskowy upadek świata. Widziałem kapitalnego mema, w którym dwóch przedstawicieli obcej cywilizacji, obserwując Ziemię rozbłyskującą sztucznymi ogniami wystrzeliwanymi z okazji sylwestra, stwierdza: „To idioci! Cieszą się z tego, że ich planeta zrobiła pełen obrót wokół Słońca”. W roku, w którym przecież toczy się akcja filmu „Łowcy androidów”, nie widać samochodów latających na wysokości dziesięciu pięter, ale za to co i rusz pojawiają się symptomy tragikomicznego epilogu historii Europejczyków. Ci bowiem, zamiast bronić się przed upadkiem wszystkiego, co ważne dla przetrwania ich cywilizacji, zdają się metodycznie i w pocie...
Tomasz Łysiak
Verdi tworzył „Trubadura” zafascynowany sztuką hiszpańskiego dramaturga Garcii Gutiérreza. Libretto napisał Salvatore Cammarano. Jak słusznie dowodził w swoim sztandarowym leksykonie operowym Piotr Kamiński – ta opera nie daje takiej jasności fabularnych zdarzeń jak choćby „Rigoletto”. Tu wiele zdarzeń jest „relacjonowanych”, opisywanych przez śpiewających bohaterów, a nie pokazywanych bezpośrednio na scenie. Trzeba sobie wyobrażać to, czego nie widać. Wielkość „Il Trovatore” to kaskada muzycznych popisów i przepięknych melodii. Ich piękno porywa, uwodzi, zaczarowuje i nie pozwala prawie odetchnąć już od wstępnego „All’erta! All’erta!” Kapitana Ferrando. Ostatnio miałem okazję obejrzeć nagranie „Trubadura” zarejestrowane w 2015 roku na scenie nowojorskiej Metropolitan Opera. W roli...
Tomasz Łysiak
W Bożonarodzeniową noc roku 1914 na froncie zachodnim stał się cud. Ustały walki, a żołnierze wyszli z okopów, by złożyć sobie życzenia. Śpiewano kolędy. Jedną z nich była „Cicha noc” – chyba najpopularniejsza pieśń wigilijna na świecie, istniejąca w kilkuset wersjach językowych. Kolęda ta obchodzi w tym roku jubileusz – mija równo 200 lat od jej pierwszego wykonania. W Polsce mamy też swoją, wielką i piękną tradycję kolęd. O nich chcemy przypomnieć w ten szczególny czas. Żołnierze legionów raczej nie śpiewali „Cichej nocy” pod Łowczówkiem w 1914 r. Wtedy nad naszymi okopami unosiły się dźwięki i melodie charakterystyczne dla polskiej tradycji. Podchwytywali je Polacy walczący po drugiej stronie frontu, wcieleni do rosyjskiej armii. Śpiew płynący z jednej na drugą stronę wojennej...
Tomasz Łysiak
Składanie sobie życzeń to jeden z piękniejszych zwyczajów świątecznych, kultywowanych w Polsce zarówno z okazji Bożego Narodzenia, jak i na Wielkanoc. Dzielenie się opłatkiem idzie w parze ze słowami, które wypowiadamy do najbliższych. Przełamujemy się Miłością. Te życzenia w pewnej mierze są modlitwą, z niej wyrastają, nią się stają. Oto gdy przy porannym pacierzu modlimy się za Rodziców, za Braci, Siostry, Dzieci, Przyjaciół i innych Ludzi, wzbudzamy w sobie intencję Miłości. W trakcie składania życzeń wypowiadamy te intencje na głos i nadajemy im moc. Słowo wypowiedziane nabiera siły, brzmi i istnieje, staje się duchowym ciałem. A za tym idą jeszcze dary – składamy je pod choinką, obdarowujemy bliskich, tak jak to jeszcze w średniowieczu czyniono na Trzech Króli. To też są oznaki...
Tomasz Łysiak
9 stycznia 1982 roku. Milicyjnymi sukami wieziono na wschód, w stronę ruskiej granicy, kilka kobiet. Było bardzo zimno, a one nie miały ciepłej odzieży. Gdy włączano ogrzewanie, do środka peerelowskiej „kibitki” dostawały się spaliny. Milicjanci rozłożyli mapę i zaczęli się zastanawiać, jak przekazać więźniarki Rosjanom, gdy już dojadą na miejsce. Zaczęły więc po drodze wyrzucać karteczki ze słowami: „Tą drogą jechały internowane kobiety wiezione w nieznane”. Wśród nich była Anna Walentynowicz. Bohaterka Sierpnia ’80. „Matka” Solidarności. Postanowiłem przypomnieć sylwetkę „Anny Solidarność” (jak celnie nazwał ją w tytule swojej książki Sławomir Cenckiewicz) właśnie w grudniu, w okolicach 13. Może z racji tego, iż wydarzenia związane ze stanem wojennym w 1981 roku w pewnej mierze...
Tomasz Łysiak
W Warszawie przy ul. Mickiewicza 20 odsłonięto tablicę poświęconą Marianowi Rejewskiemu. W tym właśnie domu, w wynajętym pokoju, w okresie Świąt Bożego Narodzenia 1932 roku, ów genialny matematyk po raz pierwszy złamał Enigmę. Podkreślmy – stało się to na siedem lat przed wybuchem wojny, w czasie, w którym ani Francuzom, ani Anglikom nawet się nie śniło, że takie „monstrum kryptologiczne” można pokonać. Na uroczystości, poza młodzieżą z kilku szkół, w tym ze szkoły imienia trójki matematyków rozpracowujących niemiecką maszynę szyfrującą (poza Rejewskim byli to Henryk Zygalski i Jerzy Różycki), była także Janina Sylwestrzak (córka Rejewskiego) i Marek Grajek, autor doskonałych opracowań dotyczących Enigmy. Jak się szacuje, Rejewski, Zygalski i Różycki, dzięki swej pracy, skrócili wojnę...
Tomasz Łysiak
Dawno, dawno temu, gdy Warszawa była stolicą potężnego państwa, ale już nad jej głową zbierały się czarne chmury, zbudowano pałac. Miał różne losy, ktoś go odkupił, ktoś rozbudował, mieszkali w nim królowie i żołnierze, w ogrodzie bawiły się dzieci, a w pobliskim teatrze wystawiano sztuki. Oto jednak nadszedł czas mroku i całe królestwo zostało skradzione przez trzy groźne sąsiednie cesarstwa. Pałac trafił w ręce wroga. A gdy kraj odzyskał Niepodległość – wspaniały budynek służył pięknym celom. Ale nadeszła kolejna wojna i pod jej koniec postanowiono go zniszczyć. Za karę. Zostało po nim kilka kolumn, miejsce symbolicznego grobu nieznanych żołnierzy. Aż nadszedł dzień, gdy w tym pięknym państwie postanowiono pałac odbudować. By był świadectwem dla następnych pokoleń, iż państwo to, po...
Tomasz Łysiak
W Italii kolejny temat, który wywołuje wielkie emocje, to sprawa obrony koniecznej i jej granic. Jest to tym istotniejsze, że bezpieczeństwo obywateli spadło do takiego poziomu, iż w niektórych miastach kobiety boją się wyjść wieczorem na spacer z psem. Media obiegają kolejne szokujące informacje o rabunkach i gwałtach. W mediach społecznościowych krążą filmiki, na których widać imigrantów atakujących ludzi, bijących się między sobą czy awanturujących się w środkach transportu. Ostatnio doszło do kolejnego głośnego incydentu. Oto w miejscowości Monte San Savino sprzedawca opon samochodowych Fredy Pacini, który spał pewnej nocy w siedzibie swojej firmy, nagle zorientował się, że ktoś się do niej włamuje. Wystrzelił dwukrotnie w stronę bandytów, trafiając jednego z nich w nogi. Złodziej...
Tomasz Łysiak
Stali w kilku niedaleko pomnika Sobieskiego w warszawskich Łazienkach. Czekali na znak – pożar na Solcu. „Mogliśmy wyjść nareszcie spoza drzew naszych, skupić się, obliczyć, coś postanowić” – pisał we wspomnieniach uczestnik spisku Seweryn Goszczyński. Była pamiętna Noc Listopadowa. Ta Noc, której początek opisał potem Wyspiański w sławnym dramacie, wkładając słowa w usta Pallas Ateny: „Do mnie! Do mnie! Do mnie! Zwycięskie duchy w orli lot / powietrznym szlakiem / biegajcie w wichrowym szumie; potrząsam władnym znakiem!”. Tętniło w sercach podchorążych marzenie zwycięstwa Dobra i Wolności nad opresyjną siłą Niewoli i Zła. Pchała ich do czynu „Nike Fidyaszowa”… Prof. Andrzej Nowak w „Metamorfozach Imperium Rosyjskiego 1721–1921” pisze o państwie wyrosłym z Rusi Moskiewskiej, zadając...
Tomasz Łysiak
Nie wiem właściwie, co to za zawód „seksedukatorka”. Nawet jeśli to jeden z najstarszych zawodów na świecie, to ja niestety – o święta naiwności – pierwszy raz się z takowym zetknąłem. A stało się to w związku z publikacją książkową takiej właśnie „seksedukatorki”, Kathariny von der Gathen, której „dzieło” zostało wydane przez wydawnictwo „Dwie siostry” pod tytułem „Odpowiedz mi! Dzieci pytają o intymne sprawy”. Jak zapewnia wydawnictwo, jest to zbiór pytań, które zadawali autorce w trakcie specjalnych warsztatów uczniowie szkół podstawowych, oraz udzielonych przez nią odpowiedzi. Teksty opatrzono dodatkowo komiksowymi rysunkami. We wstępie wydawca zastrzega, że „seksualność to delikatny temat” i przezornie zachęca, by rodzice sami zapoznali się z tekstem przed udostępnieniem książki...
Tomasz Łysiak
Zdjęcie operatora TVN, który kręcił słynne, nagrodzone ostatnio „urodziny Hitlera”, było tydzień temu hitem internetu. W końcu uniesiona do przodu ręka robi wrażenie. Ponieważ na operatora wylało się wiadro hejtu, postanowiłem od razu wziąć go w obronę. Otóż, jeśli komuś zdaje się, że było to tzw. hajlowanie, to jest on w błędzie! Szlachetni pracownicy TVN nigdy, ale to przenigdy, nie posunęliby się do tego, by pozdrawiać kogokolwiek nazistowskim gestem, nawet w celu zaskarbienia sobie sympatii uczestników jakichś urodzin. I nie posługujmy się tu głupim tłumaczeniem, że „to stary, rzymski salut”! Nein! Znaczy… Nie! Tego nie trzeba. Oto kilka prostych wyjaśnień. Po pierwsze – mogło chodzić o ustawianie świateł i gest do oświetlaczy. Wyżej, wyżej, wyżej, o, gdzieś tutaj! Łapie mi na rękę...
Tomasz Łysiak
Za nami 11 listopada. Obchody stulecia Niepodległości jednak trwają. W końcu pełny kształt granic musieliśmy wykuwać na drodze kolejnych powstań – wielkopolskiego i śląskich, plebiscytów i wreszcie wojny z bolszewikami. Tak naprawdę właśnie starcie z bolszewizmem stanowi tego procesu niepodległościowego kulminację. Już za niecałe dwa lata setna rocznica Bitwy Warszawskiej. Czy mamy na to jakiś pomysł, jakiś plan? Bo o ile 100. rocznica odzyskania naszej Niepodległości to – mimo naszych najszczerszych chęci – wydarzenie czysto polskie, „lokalne”, o tyle Cud nad Wisłą i jego upamiętnienie może być przecież polem do opowiadania w perspektywie szerszej. Na przeszkodzie staje oczywiście polityczna niechęć do uderzenia w rosyjskie mity o odwiecznej potędze oraz fakt, iż intelektualne elity...
Tomasz Łysiak
Trwa walka o nasz wizerunek w świecie. Także na polu historii i tzw. polityki historycznej. W dodatku wizerunek ten trzeba budować na nowo, gdyż przez kilkadziesiąt lat był zakłamywany zarówno przez wielkie mocarstwa, jak i przez nasze, zniewolone przez Sowietów, państwo. Kłamstwo ciążyło i ciąży nie tylko nad historią, ale także nad bieżącą polityką. Tym bardziej trzeba się cieszyć, gdy gdziekolwiek na świecie mówi się dobrze o Polakach. Tak właśnie stało się w tym roku w Wielkiej Brytanii. Na tamtejszym rynku księgarskim pojawiła się książka Dermota Turinga „XY&Z”. Zanim rozszyfrujemy ten enigmatyczny tytuł nadmieńmy, że jeśli komuś nazwisko autora skojarzyło się ze słynnym brytyjskim matematykiem, któremu przypisuje się na świecie główne autorstwo złamania Enigmy, to takie...
Tomasz Łysiak
Sto lat temu, 11 listopada 1918 r., Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu dowództwo nad Wojskiem Polskim. Komendant zainicjował powstanie pierwszego polskiego rządu, który zaczął działać już kilkanaście dni później. W styczniu i lutym roku 1919 doszło do pierwszych wyborów w wolnej już Polsce. Rodacy doczekali się polskiego parlamentu. Cały świat celebruje w tym roku setną rocznicę zakończenia Wielkiej Wojny. Dla nas finał czteroletniego konfliktu sprzed wieku był wymarzony – odzyskiwaliśmy utraconą w wieku XVIII niepodległość. Marzenia pokoleń, marzenia powstańców listopadowych i styczniowych, marzenia rewolucjonistów, insurgentów, pozytywistów, narodowców, socjalistów, działaczy chłopskich i robotniczych, profesorów i studentów, kobiet i mężczyzn, księży i naukowców,...
Tomasz Łysiak
Jak się zaczęło? Od marzenia. Od snu. Snu, w którym się pojawia pamięć przeszłej wielkości, potem następuje mrok, a dalej, gdzieś na horyzoncie, jutrzenka – nadchodząca Niepodległa. Marzenie o Polsce, miłość do Polski – to była wielka siła, która sprawiała, że porzucano spokój i szczęście rodzinne, aby walczyć o zmartwychwstanie Ojczyzny. „Point de rêveries!” – rzucił kiedyś car Aleksander II do Polaków – „Żadnych marzeń!”. Wiedział, że to one są duchowym fundamentem wielkiego ruchu polskiej irredenty. Ruch ten odniósł zwycięstwo 11 listopada 1918 r. Byli nośnikami marzeń, dziedzicami marzeń, synami, wnukami i prawnukami marzycieli. Ci, którzy na początku sierpnia roku 1914, gdy świat stawał w ogniu, ściągali do Krakowa na wezwanie Komendanta. Tym razem „złoty róg” musiał być oddany...
Tomasz Łysiak
Doszły mnie słuchy o zapowiadanym powrocie do czynnej polityki Ryszarda Petru. Od razu powiało optymizmem. Po pierwsze Szósty Król, twórca partii Nowoczesnej z kropką, stał się istotnym składnikiem nie tylko środowiska politycznego w Polsce, ale także naszej kultury. Być może za sto lat w słownikach frazeologicznych będą powiedzonka w stylu: „Na kiedy to zrobisz? Na Sześciu Króli” lub „Upadłeś jak imperium rzymskie – w szczycie swego rozwoju”. Liczne gafy, wpadki, Madery i Rubikonie dawały nam przecież tyle radości, że aż szkoda mi się zrobiło, gdy sabat babski wyrwał partię z rąk jej założyciela, który upadł wtedy w szczycie rozwoju. Może rzeczywiście wróci teraz na białym rubikoniu? Byłoby to korzystne w dwójnasób: bo poza wspomnianą porcją „beki” (jak mawia młodzież), Petru...
Tomasz Łysiak
Stefano Cucchi. To imię i nazwisko zna każdy Włoch. Sprawa jego śmierci w 2009 roku powraca co chwilę na czołówki gazet. W tych dniach z dwóch powodów – Netflix wypuścił doskonały film oparty na tej historii, a sam casus po raz kolejny trafił na wokandę, dzięki nowym zeznaniom jednego z karabinierów. Tymczasem minister spraw wewnętrznych i wicepremier Włoch Matteo Salvini podkreśla, że ta i podobne sprawy to wyjątki i nie powinny one przesłaniać prawdziwego wizerunku stróżów prawa, którzy na co dzień odważnie stają w obronie porządku i obywateli. To wszystko dzieje się niejako w tle ostrego zwarcia między rządem włoskim a Brukselą w sprawie przyszłorocznego budżetu. Gdy dodamy do tego sprawę gwałtu w rzymskiej dzielnicy San Lorenzo, jakiego dopuścili się imigranci z Afryki na 16-...
Tomasz Łysiak
Profesor Feliks Koneczny urodził się akurat w dniu Wszystkich Świętych, 1 listopada 1862 r. w Krakowie. Słynny historyk i historiozof, autor własnych definicji cywilizacji i starć między nimi, napisał także, pośród wielu innych prac, dzieło poświęcone dziejom Polski, ujrzanym przez pryzmat udziału świętych i błogosławionych w dziele budowania Ojczyzny. „Święci w dziejach narodu polskiego” ukazało się na dwa lata przed wybuchem II wojny światowej. Było kapitalną próbą zsyntetyzowania historii Polski przez opowieść o jej duchowych przewodnikach. Dzisiaj, gdy przed nami obchody stulecia niepodległości, warto idąc za myślą Konecznego, przywołać tych świętych, błogosławionych czy wreszcie po prostu wspaniałych duchownych, którzy ku wymarzonej Niepodległej nas prowadzili. Rafał Kalinowski...
Tomasz Łysiak
Bardzo jestem za równością. Wszystko powinno być po równo i każdemu po równo. Zgodnie z wyznaczoną przez rewolucję francuską linią, w której jeszcze jest wolność i braterstwo („albo śmierć” – jak to było w oryginalnym zapisie rewolucyjnego hasła, o którym dziwnym trafem się „zapomniało”). Równajmy sprawiedliwe i każdemu. Ot, taki Napoleon – gdy któryś z impertynenckich oficerów zasugerował, że jest od cesarza wyższy o głowę, ten z miejsca zaproponował, iż bez najmniejszego problemu można tę różnicę zniwelować. Dlatego apeluję do Sądu Najwyższego, by umożliwić obywatelom wieszanie na budynku haseł równie pięknych co „Konstytucja”. Czemu nie wywiesić wielkiej płachty z napisem „Prawo”? A obok drugiej – „Sprawiedliwość”? Toż właśnie jak „Wolność, Równość i Braterstwo” – najpiękniejsze...
Tomasz Łysiak
W połowie października świat obiegła sensacyjna wiadomość. W Pompejach, w tzw. Domu z Ogrodem, w trakcie prac wykopaliskowo-restauracyjnych odkryto wykonany węglem napis. Te kilka słów, napisanych na ścianie pompejańskiego domu najprawdopodobniej przez pracującego tam przed niespełna dwoma tysiącleciami robotnika, zmieniło przyjętą do tej pory datę kataklizmu. To, co widnieje w tysiącach podręczników, przewodników turystycznych, albumów i encyklopedii, trzeba wymazać gumką i w miejsce 24 sierpnia 79 r. wpisywać datę prawidłową – 24 października 79 r. Sam napis, co dodaje jeszcze całej sprawie uroku, ma wymiar nieco humorystyczny. Brzmi tak: „XVI (ante) K(alendas) Nov(embres) in[d]ulsit pro masumis esurit[ioni]”, co z łaciny na nadwiślański można przetłumaczyć jako: „Szesnaście dni...

Pages