Tomasz Łysiak

Włoski senat zagłosował za odebraniem immunitetu Matteo Salviniemu, senatorowi i szefowi Legi, największej włoskiej partii opozycyjnej. Włoscy sędziowie chcą go oskarżyć o „uprowadzenie ludzi” – nielegalnych imigrantów ze statku „Open Arms”. Sprawa absurdalnego procesu zajmuje tym bardziej włoską opinię publiczną, że od miesięcy trwa prawdziwa inwazja imigrantów na brzegi południowej Italii.   Podobnie jak w Polsce, także we włoskim kiosku poglądy kioskarza można poznać po tym, jakie gazety są wyłożone „na plan pierwszy”, a które są schowane gdzieś pod ladą i wydawane tylko, gdy się wyraźnie o nie poprosi. I tak jak u nas, olbrzymią przewagę mają we Włoszech media tzw. głównego nurtu, czyli dzienniki lewicowe bądź lewicowo-centrowe, jak „La Repubblica” czy „Il Corriere della Sera...
Rocznica śmierci Traugutta. Rosjanie powiesili go na stokach Cytadeli 5 sierpnia 1864 roku wraz z jego współpracownikami z polskiego powstańczego rządu. Co ma to wydarzenie do rocznicy Bitwy Warszawskiej? Wbrew pozorom istnieje nić, która tamten ponury dzień sierpniowy łączy z tymi zwycięskimi latami później. W roku 1914, dzień przed wymarszem I kompanii kadrowej z Oleandrów, ci strzelcy, którzy potem z Piłsudskim mieli walczyć o niepodległość, już jako Legioniści, poszli wspólnie do kościoła. Była to równa, 50. rocznica stracenia ostatniego Naczelnika powstania. Traugutt przed śmiercią ucałował krzyż. Rosjanie wrzucili zwłoki do bezimiennego dołu, by pamięć o nim znikła na zawsze. Ale Józef Piłsudski tę pamięć nieustannie wskrzeszał, a na fundamencie szacunku i miłości do powstańców...
W sobotni poranek 19 lipca nad katedrą w Nantes pojawił się dym i płomienie. Strażacy rozpoczęli akcję o 7.45. Obrazy płonącej świątyni szybko obiegły świat, przypominając o pożarze katedry Notre Dame w Paryżu w 2019 roku. Tym bardziej mocne, tym bardziej bolesne, iż to nie pierwszy taki pożar we Francji. Najstarsza córka Kościoła zbiera ciągle owoce trwającej dwa wieki laicyzacji. A jednocześnie na jej łonie wzrasta coraz silniejsze źródło wojującego islamu.   Strażacy bardzo szybko stwierdzili, iż pożar, jaki ogarnął świątynię, to nie dzieło przypadku – ogień pojawił się w kilku miejscach naraz. Początkowo na celowniku śledczych znalazł się 39-letni imigrant z Rwandy, który był objęty opieką parafii i służył w niej jako klucznik. To właśnie on, z kompletem kluczy, ostatni zamknął...
Byliśmy w walce roku 1944 osamotnieni. Stalin czekał, by Powstanie się wykrwawiło. Ze strony Zachodu pomoc dla Powstańców była symboliczna. Nasza 1. Samodzielna Brygada Skoczków Spadochronowych, wbrew oczekiwaniom dowódcy i żołnierzy, nie mogła być przerzucona do kraju. Armia Krajowa biła się więc w samotności – z przeciwnikiem, który rzucił na nią przeważające siły, realizując szalony rozkaz rozwścieczonego Führera, by Warszawę zrównać z ziemią.  Trwający przez 63 dni heroiczny bój stał się więc starciem, w którym dokonano najwyższego wysiłku, wykazano się najwyższą odwagą i poświęceniem, by tak długo stawać przeciwko Niemcom, sięgającym w dodatku po wszelkie możliwe środki dla złamania bohaterskiego ducha Polaków. W Powstaniu swoją walkę prowadzili nie tylko mężczyźni, ale i...
Milczenie. Tak trzeba określić to, w jaki sposób chrześcijański świat przyjął zamianę Hagii Sophii – zabytku, w który wpisana jest historia chrześcijaństwa – w meczet. Owszem, protestowała Cerkiew prawosławna, słychać było głosy oburzenia w Grecji, we Włoszech, w środowisku konserwatywnym (protest ugrupowania Lega przed konsulatem tureckim w Mediolanie). Papież wyraził jedynie smutek i żal. Zarządzono modlitwy w kościołach kilku krajów. Ale to wszytko. Tymczasem obrazki, jakie zobaczyliśmy w dniu, w którym po raz pierwszy do świątyni Mądrości Bożej powrócili muzułmanie, były wstrząsające. Około tysiąca wiernych w środku. Trzech imamów. Kilku muezzinów. Jeden z imamów trzymający szablę w dłoniach – widomy znak konkwisty. Nie bez przyczyny ta szabla. No i wielkie płachty...
W piątek 10 lipca prezydent Turcji Recep Tayyi Erdoğan ogłosił, że dawna świątynia cesarstwa bizantyjskiego, Hagia Sophia, stanie się meczetem. „Święta Zofia” będzie 3272. meczetem Stambułu. W przestrzeni symboliki historyczno-politycznej to wyraźny znak, że starcie cywilizacyjne, jakie od wieków toczy się między chrześcijaństwem a islamem, nadal trwa.   Taki ruch umożliwił Erdoğanowi turecki sąd administracyjny, unieważniając decyzję Mustafy Kemala Atatürka, który w 1934 roku (11 lat po ustanowieniu republiki) postanowił kościół Mądrości Bożej, zwany też Wielkim Kościołem, „przekazać ludzkości”,  tworząc ze skarbu architektury sakralnej – muzeum. Po ogłoszeniu przekształcenia świątyni w meczet natychmiast zaczęli gromadzić się przed nią muzułmańscy zwolennicy prezydenta...
„Ruch Pięciu Gwiazd” powstał we Włoszech z inicjatywy i wokół komika Beppe Grillo. 14 czerwca 2007 roku satyryk i celebryta telewizyjny Grillo rzucił ideę zorganizowania V-Day. Nazwa wywodzi się od wulgarnego słowa włoskiego, które po polsku zaczyna się od „sp….”, a oznacza „usilną prośbę, by kto inny szybko się oddalił”.  Można też to ordynarne słówko tłumaczyć i na inne sposoby, wszystkie znalazłyby dobre miejsce na stadionach piłkarskich (i znajdują). Sens Ruchu? Ano taki, że wszyscy politycy to k… i złodzieje, a zatem powinni się usunąć, zaś na ich miejsce wejdzie ruch czysto obywatelski, niesplamiony, idealistyczny, naprawdę demokratyczny. Pięć gwiazdek w nazwie wzięło się z kilku przyczyn. Po pierwsze, litera „V” w „V-Day” to jednocześnie rzymskie „pięć”. Po drugie,...
Był pewnego razu „człowiek z harmonijką”, który z kina uczynił Raj – można powiedzieć o muzyku, który zawładnął wyobraźnią ludzi na całym świecie. Od „Za garść dolarów” przez „Pewnego razu w Ameryce” po „Misję”, „Cinema Paradiso” czy „Nietykalnych” – wielkie dzieła, a nawet gatunki w niezwykły sposób były unoszone przez niego w sferę wyższą, metafizyczną. Morricone czynił więcej niż „pisanie soundtracków” – muzykę filmową podniósł do rangi sztuki wybitnej. Morricone nie tylko podbijał film jakością artystyczną o kilka poziomów, lecz także z muzycznej oprawy ilustracyjnej robił dzieła najwyższej próby. Pokazał, że muzyka filmowa może być, sama w sobie, porywająca, wyjątkowa, genialna. I faktycznie, jego utwory „same grają w uszach”, wystarczy, że przypomni się niektóre filmy, takie jak...
Czasem jednak felietonista jest w sytuacji fatalnej. Tekst, który ukaże się po wyborach, musi oddać przed wyborami. Nie da się więc skomentować wyniku (szczególnie gdy sondaże wskazują, że obaj kandydaci idą „łeb w łeb”). Da się natomiast – a jakże – odnieść do stylu, w jakim była prowadzona ta kampania. Bo polityka zawsze jest „brudna”, niejako z definicji. Jednak w tym szlamie można brodzić tak, by nie umoczyć krawata, a może zanurkować po czubek nosa. Niektórzy postawili na ten ostatni sposób. Mowa o sztabie pana Trzaskowskiego i o jego obozie politycznym. Sięgnięto chyba po wszystko – od gróźb w stronę dziennikarzy, straszenie utratą pracy, aż po najohydniejsze insynuacje. Szczytem była okładka „Faktu”  – z sugestią w tytule, jakoby praktycznie sam Prezydent RP bił i znęcał...
Wywracanie pomników, niszczenie dorobku cywilizacji zachodniej i podstaw kultury łacińsko-chrześcijańskiej – to nie wypreparowany, abstrakcyjny z punktu widzenia Polaka, problem. Najbliższe wybory przesądzą o tym, czy Polska pozostanie w kręgu dawnej tradycji, obyczaju i sposobu życia, czy też zostanie pchnięta w stronę nowoczesnej, pełnej politycznej poprawności wizji świata, w którym cywilizacyjny fundament wartości Zachodu (szacunek wobec przeszłości, wiarę, obyczaj, tradycję) wyrzuca się na śmietnik historii. A nad głowę wznosi tęczową flagę.  Dopiero co na łamach „Gazety Polskiej” pisałem o tym, że za chwilę dojdzie do tego, iż pojawią się żądania, by zburzyć Koloseum, lecz sądziłem, że używając takiego zdania, sięgam jedynie po broń publicysty – zbyt daleko idące porównanie...
Właściwie prawidłowym tytułem niniejszego felietonu powinno być: „Konfederacja a wybory”. Albo inaczej – „Jak nienawiść do Piłsudskiego wpływa na wyborcze konfiguracje?”. Otóż właśnie, słówko chcę napisać o endeckiej anty-piłsudczykowskiej zapiekłości, która w sensie praktycznym przekłada się potem na takie dziwolągi intelektualno-światopoglądowe jak chęć głosowania części konfederatów na Trzaskowskiego. Rzecz zupełnie, dla wielu patriotów myślących o Polsce w ponadpartyjnych kategoriach, niezrozumiała.  Ta zapiekłość i nienawiść wobec Marszałka (określanie go mianem „zbrodniarza”, odmawianie wszelkich zasług w dziele odbudowy Ojczyzny, obrzucanie inwektywami, błotem, przypisanie mu nawet współpracy z bolszewikami etc.) – to objaw stanu umysłu. Krytyka wobec powstań narodowych,...
WHO, a także wielu specjalistów na świecie, ciągle ostrzegają przed możliwym nadejściem „drugiej fali” epidemii COVID-19. Tymczasem we Włoszech coraz częściej słyszy się głosy środowiska medycznego i naukowego, że koronawirus złagodniał czy też „stracił na agresywności”. Fundacja Mario Negri funkcjonuje we Włoszech od 1963 roku. Specjalizuje się w naukach biomedycznych i ma nie tylko włoską, ale i międzynarodową renomę. Od 2018 roku jej dyrektorem jest Giuseppe Remuzzi. To właśnie profesor Remuzzi udzielił włoskiemu dziennikowi „Corriere della Sera” (19.06.20) wywiadu, który dał przyczynek późniejszym, coraz częstszym światowym echom. Wspomnieć też trzeba, że zanim wywiad się ukazał, w Italii coraz częściej pojawiały się głosy lekarzy, którzy twierdzili, że według ich obserwacji...
Proces docierania z prawdą do świadomości społecznej, zwłaszcza do młodzieży, jest długi i wymaga czasu oraz ludzi dobrej woli, gotowych zapłacić za swoją postawę nawet wysoką cenę – mówi prezes IPN. Z Jarosławem Szarkiem rozmawia Tomasz Łysiak   Mamy rok wielkich rocznic, a pośród nich na plan pierwszy wysuwa się setna rocznica zwycięstwa Polaków nad bolszewikami w 1920 roku. Jak wyglądają plany IPN dotyczące obchodów Cudu nad Wisłą?  Setną rocznicę zwycięstwa nad bolszewizmem Instytut Pamięci Narodowej przedstawi w dwóch kontekstach – międzynarodowym i polskim. W tym pierwszym, pod hasłem „Wojna światów”, pokażemy zderzenie cywilizacji łacińskiej z rewolucyjnym, niszczycielskim żywiołem komunistycznym, który zawładnął wówczas nie tylko Rosją, lecz wybuchł także na obszarach...
Obejrzałem ostatnio debatę, jaką kilka lat temu zorganizowano w Wielkiej Brytanii. Starło się w niej dwóch historyków, biografów cesarza Napoleona Bonaparte – Adam Zamoyski oraz Andrew Roberts. Temat brzmiał: „Czy Napoleon był Wielki?” Innymi słowy, czy tytuł „The Great” (wielki, wspaniały), jakim obdarzył go w tytule swojej biografii Roberts, jest zasłużony, czy też nie?  Obaj dyskutanci spierali się przez półtorej godziny, w atmosferze doskonałej dysputy, pełnej złośliwych przekomarzanek i celnych ripost, zaiste na poziomie dżentelmenów historii. Mieli przekonać salę – na oko było na niej kilkuset widzów. Każdy z nich na koniec miał zagłosować, wrzucając do urny głos na TAK (czarna karteczka) lub NIE (biała karteczka – czyżby dlatego, że kolor rojalistów?). Utkwiło mi w pamięci...
Pandemia koronawirusa obnażyła wiele słabości współczesnego świata – w tym także sposobu funkcjonowania nauki oraz pism, które stanowią fundament ustanawiania naukowych prawd. Afera związana z artykułem zamieszczonym na łamach, a następnie wycofanym przez prestiżowy periodyk „The Lancet”, naprowadziła dziennikarzy zachodniej prasy na interesujący trop. Z prowadzonych dziennikarskich śledztw wyłania się ciekawy obraz tego, jak funkcjonują pisma naukowe. Wszystko zaczęło się od publikacji z 22 maja 2020 roku na łamach „Lancetu”. „The Lancet” to jedno z najstarszych i najbardziej cenionych w naukowym świecie pism, które koncentruje się na publikacjach związanych z medycyną. Jego tradycja sięga roku 1823. Od 1995 roku kieruje nim Richard Horton (profesor kilku znanych uniwersytetów...
2 maja 1946 roku ubecy spalili Wąwolnicę. Dramat rodzin próbujących ratować własne życie i dobytek uwiecznił na kilkunastu zdjęciach amerykański fotograf John Vachon. W czerwcu tego roku w Lublinie otwarto wystawę (zorganizowaną przez CBA), na której po raz pierwszy pokazano Polakom te wstrząsające zdjęcia.  Zostały one udostępnione przez córkę Vachona oraz Sławomira Rybałtowskiego, kustosza polskich prac fotografa. Część z nich pokazujemy Czytelnikom „Gazety Polskiej” (po raz pierwszy na łamach prasowych w naszym kraju) – nie tylko zachęcając do zobaczenia całej wystawy, ale także wierząc, iż zdjęcia z Wąwolnicy to wstrząsający dokument: przykład tego, jak komunistyczna władza traktowała zwykłych ludzi. Płomienie, czarne dymy nad wsią, przerażeni ludzie, płaczące dzieci – tak...
„Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo” („Panie, chroń mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam”) – mawiał kardynał Richelieu. O tym, jak boli zdrada dokonana przez przyjaciela przekonywali się wielcy i mali tego świata od tysiącleci. Judasz stał się symbolem zdrajcy, my w Polsce na zawsze będziemy pamiętać targowicę i związane z nią nazwiska. Bonaparte, opuszczony przez najbliższych mu marszałków i „przyjaciół” w 1814 roku, był właśnie przez to zraniony mocniej niż przez sam fakt porażki i wymuszonej abdykacji. Gdy odchodząc na wygnanie, całował w Fontainebleau sztandar i orła gwardii cesarskiej – oddawał hołd wierności. Na Elbę jechał otoczony niewielką grupą najwierniejszych, w której byli także Polacy. Za sobą zostawiał zdrajców i tchórzy. Ale mierzi...
Odcięta głowa Kolumba. Inne pomniki „białych rasistów” obmazywane farbą, padające na ziemię, ciągnięte na linach. W Anglii, Francji, Belgii, we Włoszech. Tłumy białych ludzi klęczących na placach i ulicach. Co się z nami stało? Dokąd zmierza rewolucja „Black lives matter”?   We francuskim „Le Figaro” ukazał się znakomity wywiad z filozofem i pisarzem Alainem Finkielkrautem, członkiem Académie Française. Nad Sekwaną postrzega się Finkielkrauta (syna polskich Żydów, jego ojciec doświadczył piekła Auschwitz) przede wszystkim jako wyraziciela konserwatywnych poglądów. Tym razem zabrał głos w sprawie wydarzeń związanych ze śmiercią George’a Floyda. Przypadek Floyda stał się bowiem jedynie iskrą, punktem zapalnym fali protestów, niszczenia pomników, agresji z jednej strony, a z drugiej...
Tadeusz Kościuszko niejako „z automatu” znalazł się na „białej liście” osób, które w przestrzeni symbolicznej zostały poniżone przez protestujących z ruchu „Black lives matter”  – jego pomnik waszyngtoński pochlapano farbą i pomazano ordynarnymi napisami. Pewnie dlatego, że to biały człowiek. Tymczasem powinno być na odwrót – protestujący powinni mu stawiać pomniki. Wyprzedzał czas i epokę swoim wolnościowym myśleniem i działaniem.   Kamień węgielny pod pierwszy pomnik Kościuszki w Stanach Zjednoczonych położono 24 lipca 1828 roku w West Point. Jest na nim napis: „Wzniesiony przez Korpus Kadetów USMA. Dopóki twoje rzeki płyną i twój kraj istnieje, nikt nie będzie pytał, co to za pomnik, czemu służy i dlaczego tu stoi”. I nikt nie pytał. Nie musiał – bo wiadomo było, kto zacz....
Sir Nicholas Soames, wnuk Churchilla, gdy zobaczył, gdy pomnik jego wielkiego Dziadka został dla bezpieczeństwa, na polecenie premiera Johnsona, zapakowany w wielką stalową skrzynię, stwierdził, że „społeczeństwo straciło swój kompas”.  Kompasem jest to urządzenie, które składa się z pudełka, magnetycznej igły oraz podziałki umieszczonej pod nią, co umożliwia określenie kierunku. To od tej podziałki, z języka włoskiego „un compasso” – „miarka”, „cyrkiel”, wzięła się nazwa całego przyrządu. Idea działania jest prosta – igła ustawia się wzdłuż linii pola magnetycznego, a jej czubek wskazuje północ. Pojawienie się kompasu w Europie przypisuje się Arabom i – jak utrzymują Włosi – mieszkańcom wybrzeża Amalfi. Pierwsze źródłowe doniesienie dotyczące użycia go w świecie Zachodu...
Sprofanowany pomnik Tadeusza Kościuszki – pośród burzy zamieszek, rabunków sklepów, podpaleń, wandalizmów, które zalały Stany Zjednoczone, to mocny symbol. Antifa, która według Donalda Trumpa stoi za tą erupcją barbarzyństwa, jest w prostej linii przedłużeniem bolszewii. Bowiem to bolszewicy w drodze do podboju kapitalistycznego świata stawiali na ślepą nienawiść i zniszczenie wszystkiego, co staje na ich drodze: dóbr kultury, domów, pałaców, a przede wszystkim ludzkiego życia.   Na początek będzie cytat z Tuchaczewskiego. To tekst rozkazu, jaki wydał bolszewickiej armii 2 lipca 1920 roku, rozpoczynając wyprowadzanie ciosu, który miał dosięgnąć Warszawę i otworzyć wrota do Europy. Rozkaz miał numer 1423, a brzmiał tak: „Czerwoni żołnierze! Wybiła godzina odwetu. […] Wojska  ...
Pierwszym, co czyni człowieka pisarzem, jest wyobraźnia. Moc wyobraźni także jest potrzebna, by podróżować w sposób odkrywczy, pełny – sięgając nie tylko po urok krajobrazu, ale i po historię zaklętą w ruinach czy ulicach dawnych miast. Wyobraźnia była u progu pisarstwa Marcina Wolskiego, ona też stoi za jego podróżami, które ze swadą, humorem i klasą opisał w swojej książce „W 80 podróży dookoła świata”.   Tytuł nie bez kozery. Tłumaczyć go oczywiście Państwu nie zamierzam. Ale dodać muszę, że duch dziecięcych lektur towarzyszył mi zawsze, także w dorosłym życiu. Z tym większą przyjemnością odkryłem go i teraz, zanurzając się w baśniową podróż z Wolskim. Ten w dodatku, nie owijając rzeczy w bawełnę, właśnie od młodzieżowych fascynacji swoją opowieść rozpoczyna – tam przecież i...
Nazywał się Louis Charles Antoine Desaix. Zginął równo 220 lat temu – 14 czerwca 1800 roku w trakcie bitwy pod Marengo. Samą bitwę i śmierć generała opisywałem niespełna rok temu na łamach „Gazety Polskiej” w większym artykule, ale teraz – przynajmniej felietonem – muszę go znowu przypomnieć. Był żołnierzem, który skradł serce Napoleona.  Być może z tego względu, iż miał wiele cech jemu podobnych. Tak jak on gardził pustymi dworskimi obyczajami, „kostiumem” i blichtrem światowym. A jednocześnie ponad wszystko stawiał takie cechy charakteru jak odwaga, honor, lojalność. Był głodny wojennej sławy. Wielki i prosty. W trakcie działań wojennych potrafił sypiać wraz z wojskiem, nie dbając o ubiór, bo co innego się liczy w życiu mężczyzny i żołnierza. Tłukł się z wrogiem zawsze na...
Stara horacjańska zasada „Ridentem dicere verum” („Śmiejąc się, mówić prawdę”) ma czasem odzwierciedlenie w formach teatralnych. Ot, Molier czy Fredro pod komediową formą ukazywali prawdę o ludzkich postawach czy charakterach. Śmiech może jednak być używany i w innym celu, czysto technicznym. Pozostając ciągle w obrębie przykładów teatralnych: każdy aktor zna doskonale jedną ze sztuczek warsztatowych, które pomagają ciekawie zagrać kilka „groźnych linijek” tekstu. Otóż gdy postać sceniczna ma na przykład wypowiedzieć groźbę, ciekawym rozwiązaniem jest podanie tekstu, ale nie z marszczeniem brwi i przybieraniem marsowego oblicza, ale wręcz przeciwnie – przez uśmiech. Kontrast wychodzi na dobre – słowa rzucane przez zęby, lecz skryte za uśmiechem, brzmią wówczas jeszcze groźniej, są...
Od 3 czerwca Włochy wchodzą w kolejną fazę „odmrażania” działalności gospodarczej i społecznej – jednak zamiast oddechu ulgi w związku z normalizującą się sytuacją, ciągle powstaje sporo pytań i niepewności. A tym to ważniejsze, że zaczyna się już sezon wakacyjny, zaś dochody z turystyki to olbrzymia część włoskiego budżetu.   Chaos związany z koronawirusem w Italii sięga już nawet kosmosu – oto Luca Parmitano, astronauta z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, palnął w jednym z wywiadów, że już w listopadzie wiedział o pandemii. Jak łatwo sobie wyobrazić, rozpętał burzę domysłów i teorii, także związanych z ewentualnymi źródłami takich informacji (USA? Rosja?). Musiał się szybko ze wszystkiego wycofywać, przepraszać i na Facebooku zamieścić post z wyjaśnieniami, że się przejęzyczył....
W Polsce Dzień Matki ma tradycję sięgającą dwudziestolecia międzywojennego. Wówczas święto to było jeszcze ruchome. Dzisiaj obchodzimy je 26 maja. W innych krajach ta tradycja wygląda różnie, czasem data jest konkretna, a czasem ruchoma (i na przykład przypada w jakąś niedzielę). Często jednak Dzień Matki celebruje się w maju. Wszystko zaś ma swój początek w wieku XIX i jest związane z historią Stanów Zjednoczonych. Zapewne każdy słyszał słynny „Bojowy Hymn Republiki”, ze słowami refrenu „Glory, Glory Hallejuah!” – pieśń jest śpiewana na zakończenie konwencji partii republikańskiej w USA i generalnie należy do żelaznego zestawu prostych, patriotycznych pieśni jankeskich. Przy czym słowo „jankes” pasuje tu jak ulał, gdyż sięgamy właśnie historii wojny secesyjnej. Zapewne niektórzy z...
„Zacząłem prosić rodziców, czy nie mógłbym wstąpić do wojska, lecz rodzice nie pozwolili i zamyśliłem uciec. Pewnego razu powiedziałem, że pójdę do lasu na grzyby (było to w lipcu); rodzice nie pozwolili, lecz po długich prośbach zezwolili (…)” – tak zaczyna się wspomnienie z roku 1920 chłopca o inicjałach Z.T. z Grudziądza, który uciekł z domu, żeby zostać żołnierzem i bić się z bolszewikami. Podobne pragnienia i doświadczenia miało wielu jego rówieśników.  Kilkuset z nich opowiedziało o tym w specjalnej ankiecie zrobionej w 1921 roku przez ministra Rataja. W tych opowieściach przeplata się nieustannie – poza zwykłymi sprawami, takimi jak trudy żołnierki, uciążliwe marsze czy parszywe żarcie – niezmienne poczucie obowiązku i miłość ojczyzny splecione z chęcią walki. Wielu tych...
W niedzielę 10 maja 2020 roku na lotnisku Ciampino w Rzymie wylądował samolot z Somalii. Była godzina 14.10. W otwartych drzwiach maszyny pojawiła się ona – Silvia Romano, Włoszka porwana przez islamskich terrorystów, a teraz uwolniona po półtorarocznym więzieniu, dzięki rządowi włoskiemu, który zapłacił za nią wysoki okup. Wszyscy zamarli zdziwieni nieoczekiwanym widokiem: dziewczyna ubrana była w zakrywający ją aż po czubek głowy zielony, powiewający na wietrze dżilbab. I w dodatku nie nazywała się już Silvia, lecz… Aisha.   Przez kilka miesięcy gazety w Italii zajęte były praktycznie jednym tematem: koronawirusem. Nawet inne sprawy, jak problemy z wypuszczanymi z więzień bossami mafii czy konflikty z niektórymi państwami Unii, miały swoje źródło w pandemii. Aż do teraz. Historia...
Bitwa Warszawska to nie tylko zwycięstwo militarne i polityczne. To także zwycięstwo w sferze ducha, w którym siły Dobra zmagają się z „imperium zła”. O tym właśnie opowiada prof. Nowak w swojej książce „Klęska imperium zła. Rok 1920”.   Wiele lat temu uczestniczyłem we mszy Świętej celebrowanej w jednym z gdańskich kościołów. Kapłan, który wygłaszał kazanie, w pewnej chwili zadał głośno proste pytanie: „Kim jesteś?” – zawieszając je w ciszy naw nad głowami wiernych tak, by słowa dotarły tam, gdzie trzeba – w głąb duszy. „Kim jesteś?” – powtórzył po długiej pauzie, a po plecach ludzi przeszedł dreszcz. Jakby to jedno, kluczowe pytanie było u początku wszystkiego. Odpowiedź na nie wyznacza to, co dalej, refleksja nad nim prowadzi do życiowych wyborów, ułatwia podejmowanie decyzji,...
Nigdy nie mów nigdy – ta zasada od zawsze sprawdza się w polityce. O tym zdaje się zapomnieli stratedzy PO zarzekający się, że Kidawa-Błońska „była, jest i będzie” ich kandydatką w wyborach prezydenckich. Obecnie wiemy, że z trzech czasów użytych w cytowanym sformułowaniu aktualny jest tylko przeszły – Kidawa-Błońska była kandydatką własnej partii. Na jej miejsce do boju wystawiono Rafała Trzaskowskiego. Tu jednak trzeba od razu postawić pytanie: „Do boju o co?”.  W trakcie nieudolnego rozgrywania politycznych gierek w czasie pandemii z jednej strony, a kampanii prezydenckiej z drugiej – Platforma oberwała mocno. Spadek poparcia do poziomu kilku procent to katastrofa. Nie chodzi tu jedynie o walkę z Andrzejem Dudą, lecz raczej o utratę „przewodniej roli” w obozie opozycyjnym. To,...
Jakiś czas temu nikt ich nie znał, nikt o nich nie słyszał. Nagle, za sprawą koronawirusa, wyskoczyli jak z kapelusza i zaczęli wyznaczać nie tylko kierunek i sposób walki z epidemią, ale tak naprawdę wpłynęli na losy świata w najbliższych latach: wirusolodzy, epidemiolodzy, specjaliści chorób zakaźnych, lekarze. Stali się z jednej strony bohaterami, a z drugiej swego rodzaju celebrytami, którzy poza swoimi dziedzinami zaczęli być ważnym punktem odniesienia dla innych sfer życia, w tym polityki. Jeszcze niedawno we Włoszech niewielu znało ich nazwiska: prof. Burioni, prof. Locatelli, prof. Brusaferro, prof. Galli. Teraz ich twarze są rozpoznawalne niczym oblicza gwiazd filmu, telewizji czy piłki nożnej. Każde dziecko we Włoszech zna słynne albumy firmy PANINI, w których kolekcjonuje...
Kilka lat temu, na lotnisku w Meksyku, celnik prowadził drobiazgową kontrolę mojego bagażu. Zerknął w paszport. – Polak? – spytał po hiszpańsku. Przytaknąłem. Wtedy na twarzy pojawił mu się promienny, pogodny uśmiech. – Juan Pablo Segundo! – wykrzyknął, i zmieniając postawę z ostrej na przyjacielską, zrezygnował z dalszej kontroli i puścił mnie dalej. To też cud, jaki pozostawił po sobie nasz Wielki Święty Papież Jan Paweł Drugi. Ślad zapisany w duszach, w pamięci emocjonalnej ludzi na całym świecie. Do dzisiaj na sam dźwięk imienia Jan Paweł II otwierają się ludzkie serca, łagodnieją, napełniają Dobrocią. Tym najpiękniejszym rodzajem pogodnej Dobroci, wypływającej z Prawdy i Miłości czerpanej z Ewangelii. Ale także z polskości jako takiej, z fenomenu polskości, którą ten Papież, jak...
Tak się składa, że 85. rocznica śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego splata się z wieloma ważnymi i symbolicznymi rocznicami tego roku. Dopiero co przypominaliśmy z dumą, że równo 100 lat temu Wojsko Polskie wkroczyło do Kijowa, a wspólna defilada z Ukraińcami to nie tylko wyraz naszej ówczesnej mocarstwowej polityki (tuż po powstaniu z ponadwiekowej niewoli!), ale też znakomitej myśli geopolitycznej Piłsudskiego, który planował budowanie sił i sojuszy mogących stanowić przeciwwagę dla zagrażających nam potęg.  W roku 1920 urodził się nasz Wielki Papież, w tym samym roku obroniliśmy Polskę i Europę przed bolszewicką zarazą. Słowo „zaraza” pojawia się czasem w dyskursie dotyczącym bolszewizmu, komunizmu i dobrze opisuje zjawisko. Tym bardziej aktualne, że świat właśnie zmaga się...
Komunikaty. Liczby. Krzywe epidemiczne. „Zarażonych” – tyle tysięcy, „nowych przypadków” – tyle, „testów” – tyle na dobę… Z jednej strony rządy państw, komitety, ministerstwa, wirusolodzy, epidemiolodzy. Z drugiej obywatele, którzy z dnia na dzień dowiadują się, że mają trzymać dystans, nie zakładać masek, zakładać maski, nie chodzić do lasu, chodzić do lasu, nie jechać do hotelu, jechać do hotelu... Jak się w tym połapać? Kluczem jest prawidłowa komunikacja między władzą a zwykłymi ludźmi.   W Polsce komunikacja odbywa się za pomocą konferencji prasowych premiera, rządu, ministrów odpowiedzialnych za różne resorty, z których najczęściej, co oczywiste, widzimy ministra zdrowia, prof. Szumowskiego. Codziennie są podawane komunikaty – o liczbie nowych zarażeń, o osobach...
Czemu ze znakiem zapytania? Bo cóż oznaczał ów Dzień Zwycięstwa dla jednych, a co dla innych? Chyba jednym z jego najlepszych symboli jest defilada zwycięskich wojsk koalicji w Londynie, kiedy nakazano polskim pilotom wielu dywizjonów, w których służyli, stać na chodniku i stamtąd obserwować maszerujących dumnie Anglików, Amerykanów, Francuzów, Holendrów, Belgów, Nowozelandczyków czy Hindusów. Polscy żołnierze nie zostali zaproszeni do celebrowania końca wojny i zwycięstwa, gdyż znaleźli się pod butem Stalina, którego alianci nie chcieli drażnić. Dla świata ów Dzień Zwycięstwa oznaczał koniec potwornej wojny, która pochłonęła dziesiątki milionów istnień ludzkich, zrujnowała całe kraje, doprowadziła do skraju naszą cywilizację, przekroczyła wszelkie granice. Auschwitz było miejscem, w...
Dochodzą do mnie wieści, że pani Kidawa-Błońska chce się wycofać z wyborów, w których jednak pozostanie jako kandydatka. I się pytam panią Kidawę-Błońską: Dlaczego? Why? Warum? Paciemu? Perché? To ostatnie zaakcentuję nawet śpiewnie tenorem jak w operze Rossiniego: „Ma perché? Ma perché”? (Ale dlaczego?). Naród zawiedziony będzie.  Demokracja, która przecież zagrożona i w gruzach, też zawiedziona będzie. „Gazeta Wyborcza” zawiedziona będzie. Komisja Europejska zawiedziona będzie. Trzeba walczyć. To fight! Nie dać tym faszystom, nazistom, rasistom, szowinistom, populistom, nacjonalistom, pisiorom, dyktatorom, przejąć władzy, którą posiadają! Nie można odpuszczać! Pani wraz z Borysem Budką to przecież najlepsze, co Polskę może spotkać: kompetencja, pewność jutra, troska o budżet...
Na naszych oczach dzieje się historia. Pandemia wymusza w otaczającej nas rzeczywistości zmiany, które wpłyną być może na to, jak w przyszłości będzie wyglądało nasze życie społeczne i zawodowe. Jak chronić siebie i bliskich? Jak korzystać z obowiązkowych masek? Czy biegać i jeździć na rowerze? Jakie technologie mogą nam pomóc nie tylko w zwalczaniu COVID-19, ale też w codziennym życiu?  Właśnie w związku z potrzebą naszych Czytelników przygotowaliśmy cykl dodatków ułatwiających zrozumienie tego, co nas otacza, co nam grozi, a co nie. Postaramy się rozwiać Państwa obawy, zachęcić do mądrego postępowania, poradzić w podstawowych życiowych sprawach. Vademecum – tak nazywano poradniki w zamierzchłej dobie, zaś nazwa brała się z łacińskich słów „vade mecum”, czyli „chodź ze mną”....
Umberto Eco w jednej ze swoich książek opisał zjawisko, które stanowi część kultury Zachodu – „szaleństwo katalogowania”. Od chwili, w której wybuchła pandemia koronawirusa, żyjemy w świecie, w którym poza samym wirusem zaczęły rządzić liczby, wyznaczające skalę zagrożeń, służące wyliczaniu i wyrysowywaniu krzywych epidemicznych. O liczbach i statystykach mówią profesorowie, piszą gazety, dyskutują ludzie w mediach społecznościowych: służą one nie tylko opisaniu rzeczywistości w dobie pandemii, ale także polityce czy sporom dotyczącym oceny podjętych środków. Często są nierozumiane, nadużywane i służą do manipulacji. Kilka tygodni temu w internecie krążyła informacja: „W pierwszym trymestrze roku 2019 (od stycznia do marca 2019, gdy nie było koronawirusa) we Włoszech zmarło 185 967...
Konstytucja 3 maja jako fenomen historyczno-polityczny, poza wpływem na bieżący tok wydarzeń, wpisała się także w historię duchową narodu polskiego. Nie na darmo przypominano ją we wszystkich istotnych momentach: i tych trudnych, i tych wzniosłych czy celebracyjnych.  Mamy 3 Maja zawsze przed oczami jako przykład organizacyjnego, intelektualnego, prawnego i państwowotwórczego aktu naprawczego w najtrudniejszych dziejowo chwilach, na granicy upadku. Niektórzy biorą ją w ogień krytyki, przypisując jej wręcz, jeśli nawet nie zamierzoną, to jednak sprawczą siłę politycznie destrukcyjną, która przyśpieszyła rozbiory. Jednak w ten zjadliwie krytyczny sposób widziała ją też Targowica, już od samego początku uznając, że odbiera polskie wolności, i odwołując się pod skrzydła opiekuńcze...
Słynne powiedzenie „Osły i uczeni do środka” przypisywane jest najczęściej generałowi Maksymilianowi Caffarelliemu, który miał je wypowiedzieć w trakcie bitwy pod piramidami 21 lipca 1798 roku, podczas egipskiej kampanii Bonapartego. Czasem to zdanie wkłada się w usta samego Napoleona, niektórzy zaś piszą, iż rozkaz padł 13 lipca pod wsią Szubra Chit. A chodziło o to, by w trakcie starć ustawić wewnątrz czworoboków armii to, co chciano ochronić, czyli osły taboru niosące sprzęt i prowiant oraz grupę uczonych, którą do dawnego imperium faraonów zabrał Bonaparte. Uczeni ci stanowili prawdziwy kwiat ówczesnej nauki – prawie 160 specjalistów z różnych dziedzin: począwszy od historii sztuki, przez inżynierię, biologię, po kartografię. Była to prawdziwa naukowa wyprawa, której zadaniem było...
Co dalej? Jakie technologie i jakie rozwiązania umożliwią nam funkcjonowanie przez najbliższe miesiące (jeśli nie lata) w rzeczywistości, w której SARS-CoV-2 będzie częścią naszej codzienności? Jak mówi wielu – i w Polsce, i na świecie – na razie nie ma co myśleć o powrocie do „tego, co było”. Przynajmniej do czasu wynalezienia i wyprodukowania szczepionki. Zatem, co zrobić, by w ramach zdrowego rozsądku funkcjonować, ożywić państwo i gospodarkę, a jedocześnie nie zaprzestać walki z samym wirusem? Na te pytania można odpowiedzieć, przyglądając się bacznie Italii – to tam przez cały czas jest, z chronologicznego punktu widzenia, „pierwsza linia frontu” walki z pandemią. Nie sposób nie odwoływać się więc do doświadczeń włoskich, a konkretnie lombardzkich. Nawet Brytyjczycy, którzy...
Jeszcze niedawno mowa była o tym, że nie powinno się ich nosić na ulicach. Jednak w ciągu kilku tygodni ta strategia całkiem się zmieniła, a minister Szumowski ogłosił, iż od czwartku 16 kwietnia w polskiej przestrzeni publicznej będzie obowiązywał nakaz zakrywania twarzy i ust. Maseczką lub jakimkolwiek sposobem. W ten sposób Polska przyśpiesza o kilka kroków w walce z epidemią, czerpiąc z doświadczeń innych krajów, przede wszystkim Włoch. We włoskim dzienniku „La Verità” ukazał się znakomity wywiad z szefem lombardzkiej Izby Pielęgniarzy Gianluką Solitro, południowcem z Apulii, który od lat pracuje w Lombardii – najbogatszym i najlepiej zorganizowanym regionie Włoch. To tu przyszło mu się zetknąć z tsunami, jakie uderzyło w szpitale – od Bergamo, przez Cremonę, Brescię po Mediolan....
Admirał McRaven zmienił moje życie. Gdy w 2014 roku mówił do studentów w Teksasie, to tak, jakby mówił do mnie. Najpierw opowiedział o słaniu łóżka. Gdy pościelesz rano łóżko dobrze i sumiennie, to ruszając do innych zadań, już masz poczucie, że zrobiłeś coś dobrego, że coś uporządkowałeś. Gdy pościelesz łóżko, potem zaczniesz porządkować inne elementy swojego świata.  Przypominam słynny speech admirała opowiadającego o doświadczeniach ze służby w Navy Seals dlatego, że proste mądrości, które wtedy przekazywał, są ciągle do wzięcia: i indywidualnie, i zbiorowo właśnie teraz, w trakcie pandemii. Lubię na przykład fragment o mundurze – gdy oficer sprawdzał na zbiórce, jak wyglądają mundury. Zawsze się do czegoś przyczepił, nie było siły, wszystko mogło być idealnie, a on jeśli...
Wpatrzeni w Krzyż. W modlitwie. W cierpieniu. W dni zwykłe, w dni szczęśliwe i w dni trudne. Wpatrzeni w Krzyż szczególnie mocno w trakcie Świąt Wielkiej Nocy. Bo w Krzyżu zbawienie, w Krzyżu łaska, w Krzyżu uzdrowienie. Tym mocniej w Krzyż wpatrzeni, gdy świat stoi w obliczu epidemii. Tak teraz wpatrzeni, jak to czynili nasi przodkowie, już przed wiekami.   27 marca 2020 roku. Pada deszcz. Na pustym placu św. Piotra samotny papież Franciszek. W ciszy i skupieniu podchodzi do krucyfiksu z San Marcello. „Stat Crux dum volvitur orbis” – „Krzyż stoi, gdy świat się kręci”. Głowa Kościoła modli się. Spogląda na krzyż, a kamery pokazują zbliżenie twarzy papieża. Wszyscy ludzie przed telewizorami czują, że dzieje się coś niezwykłego. Że krzyż stoi, ale i świat się zatrzymał w tej chwili,...
Wszystko wskazuje na to, że system obostrzeń przynosi w Italii efekty. Mimo to pandemia COVID-19 uderza w coraz więcej włoskich rodzin. Jednak Włosi próbują patrzeć w przyszłość. Co ich czeka? Jak wyjść z kryzysu i jak wracać do normalności?   Minister spraw zagranicznych Włoch Luigi di Maio podziękował naszym lekarzom za przybycie do Włoch i pomoc, jaką okazujemy Italii w tych trudnych chwilach. Praca naszych medyków wojskowych przyniesie wiele dobrego nie tylko ich kolegom w Lombardii, ale stanowić będzie także dla nas bezcenne doświadczenie. To lekarze są na pierwszej linii frontu, zmagając się z chorobą, i to do nich kierowane są słowa wsparcia ze strony społeczeństwa włoskiego. Ale nie płyną jednocześnie ciągle obiecywane środki. Dlatego ciągle dochodzi do spięć na linii...

Pages