Ryszard Czarnecki

Ryszard Czarnecki
Sierpień. Ojcu zebrało się na wspomnienia i opowiada rodzinną historię powstańczą. Polskie losy. Przyrodnia siostra Taty wyszła za spolonizowanego Austriaka, handlowca, w którego pustym biurze na Nowym Świecie, między Smolną a Pierackiego (dziś: Foksal), przekoczowali część Powstania. Siostra Ojca, Isia, była w czasie Powstania sanitariuszką AK, jej mąż, antykomunista, przed komuną uciekł do Wiednia, a gdy i tam wkroczyła Armia Czerwona (była w austriackiej stolicy aż do 1955 r.), popełnił samobójstwo. Dokładnie tak, jak Witkacy na Kresach Wschodnich RP na wieść o wkroczeniu Sowietów na terytorium Rzeczypospolitej. Ojciec opowiada – a mnie aż żal, że tego nie nagrywam – o opasce, którą zachował do dzisiaj, biało-czerwoną, choć wyblakłą, z orzełkiem w  koronie i napisem „Sztab...
Ryszard Czarnecki
Kreślę te słowa w dzień szczególny: 1 sierpnia. Z pamięci cytuję: „Powstanie chłopców pełne / Powstanie pełne snów / I tamte pieśni rzewne / I tamten pożar głów”. Tak po wojnie pisał o tym czasie uczestnik zrywu sprzed 75 lat, ksiądz Jan Twardowski. Jako dzieciak chodziłem na niedzielne msze do kościoła sióstr wizytek, gdzie o godzinie dziesiątej kazanie miał właśnie ksiądz Jan, a potem z mamą przechodziliśmy spacerkiem na plac Zamkowy, aby w cukierni na rogu ul. Świętojańskiej (dziś jest tam restauracja) zjeść babeczkę za dwa złote. Pamiętam dotąd ich smak… Gdy byłem studentem, to na ćwiczeniach u nieżyjącego już rektora Uniwersytetu Wrocławskiego, profesora Wojciecha Wrzesińskiego, w studenckiej debacie broniłem tezy, że Powstanie A.D. 1944 było… niepotrzebne. I znalazłem na to...
Ryszard Czarnecki
Dnia 21 lipca przypadają nie tylko urodziny mojego najmłodszego syna, ale również lądowanie pierwszego człowieka na księżycu (1969 r.). Tegoż  jednak dnia swoje święto narodowe obchodzi Belgia. Z tej okazji odbyła się w Brukseli defilada, podczas której brat króla Filipa I, Laurent, demonstracyjnie spoglądał na zegarek, a  nawet dzwonił z telefonu komórkowego, mimo gromiących spojrzeń króla. Królewski brat, jak mówi belgijski lud, najwyraźniej nie może się pogodzić z tym, że to nie on jest królem i nie osładza mu tego zawodu pół miliona euro, które otrzymuje jako roczną pensję. To jednak są michałki. Z polskiego punktu widzenia znacznie ważniejszy był fakt, że władze Belgii na defiladę zaprosiły amerykańskich weteranów (i dobrze), ale nie zaprosiły Polaków! A przecież to...
Ryszard Czarnecki
Nowa geografia polityczna Europy A.D. 2019 jest jak sensacyjny film z częstymi zwrotami akcji. Bardzo wiele rzeczy dzieje się „po raz pierwszy”. A więc po raz pierwszy Rada Europejska, czyli przywódcy państw członkowskich Unii Europejskiej, skutecznie oprotestowała wcześniejszą decyzję personalną podjętą przez dwa największe państwa Unii, czyli Niemcy i Francję (tradycyjnie to grono poszerzono o parę kolejnych jako listek figowy). Po raz pierwszy też Parlament Europejski „bryknął” i oprotestował układankę personalną ułożoną przez Radę Europejską. Tak stało się w przypadku uzgodnionego w Brukseli kandydata na stanowisko przewodniczącego izby. Rada wskazała byłego premiera Bułgarii Sergeja Staniszewa, a europarlament wybrał socjalistę, przedstawiciela starej Unii, czyli dawnej...
Ryszard Czarnecki
Kocham sport, choć nienawidzę jego komercjalizacji. Więcej radości i pasji do gry dostrzegam w meczach dzieciaków czy nastolatków niż czołowych drużyn grających milionerów. Jeszcze 15 lat temu kluczowe role w zawodowych klubach piłkarskich grali prezesi – nieraz silne osobowości, czasem wariaci, zmieniający kilku trenerów w sezonie. Dziś w futbolu, ale także w innych sportach drużynowych, decydującą rolę odgrywają menedżerowie. To oni dyktują warunki. To oni w praktyce często decydują, gdzie maja grać „ich” zawodnicy. I karuzela finansowa się kręci. Żyję sportem od dzieciaka. Od czasów, kiedy pochłaniałem książki o wielkich polskich sportowcach, których niemała część zginęła w walce z Niemcami lub z ręki Niemców podczas II wojny światowej. Jak chyba niemal każdy polski dzieciak,...
Ryszard Czarnecki
Parlament w Brukseli i Strasburgu poza tym, że ma kadencję dłuższą o rok niż zdecydowana większość parlamentów narodowych (pięć i cztery lata), to dodatkowo odróżnia się większą labilnością, gdy chodzi o skład posłów. Normalnie połowa europosłów to „pierwszacy”, ci, którzy wybrani zostali pierwszy raz (a bywa, że i ostatni...) do PE. Parlamenty w krajach członkowskich UE – od francuskiego Zgromadzenia Narodowego przez niemiecki Bundestag, polski Sejm, litewski Sejmas i na szwedzkim Riksdagu kończąc – zwykle mają mniejsze fluktuacje personalne. Oczywiście zdarzają się wyjątki, gdy antyestablishmentowa zmiana solidnie wymiata dotychczasowych wybrańców ludu. Takie „rewolucje” miały miejsce ostatnio we Francji i we Włoszech. Tyle że nad Sekwaną bunt przeciwko duopolowi dwóch głównych...
Ryszard Czarnecki
Zaskoczę wszystkich i nie będę pisać o szczycie w Brukseli, który miał trwać parę godzin, a trwał w sumie trzy dni i zakończył się po raz pierwszy w historii EWG-UE pokazaniem gestu Kozakiewicza nieformalnej grupie trzymającej władzę w Unii, czyli „Biuru politycznemu” złożonemu z największych i najbogatszych państw. Zaskoczę wszystkich i nie będę pisał o tym, że z kolei w Strasburgu inny gest Kozakiewicza pokazał Parlament Europejski – tyle że Radzie Europejskiej, wybierając na szefa PE, owszem, człowieka z Południa, tylko że nie z Bułgarii, lecz z Italii. Zaskoczę wszystkich, ale nie będę pisał o napięciach między poszczególnymi instytucjami Unii Europejskiej – a tu rzeczywiście aż iskrzy. Zaskoczę wszystkich i nie napiszę o tym, że równie wielkie konflikty i napięcia są między...
Ryszard Czarnecki
Dobry znajomy został wykładowcą na jednej z brytyjskich uczelni. Jak tylko dopełnił wszelkich formalności, dostał identyfikator umożliwiający mu wstęp do budynku. Mógł sobie wybrać do niego kolor tasiemki, było ich parę, w tym oczywiście… tęczowy. Na uczelni poza toaletami dla mężczyzn i kobiet są też te dla trzeciej płci. Po przyjściu z pracy może sobie włączyć telewizję i na otwartym kanale obejrzeć bajkę dla dzieci, w której para gejów oraz książę w koronie wraz z adoptowaną 10-letnią dziewczynką biorą udział w wyścigu… Nie dziwię się, że mój znajomy wykładowca pisze do mnie: „Polityczna poprawność przepoczwarza się w szaleństwo”. W Polsce kolejna tzw. parada równości, mocno ochraniana przez policję, bo entuzjazm obywateli nie zna granic – pomaszerowała tym razem w Rzeszowie. Ponoć...
Ryszard Czarnecki
Zrobiliśmy dużą rzecz z Amerykanami. Rzecz historyczną. Opozycja zamiast się cieszyć polskim sukcesem, kwiczy niczym prosię i narzeka jak smerf Maruda. Przypomniały się przy okazji dwie partie. Pierwsza to PPR, czyli Partia Przyjaciół Rosji. Druga to Partia Kupiecka. Przedstawiciele pierwszej chętnie wejdą Moskwie nie powiem gdzie. Nie powiem gdzie – bo i tak wiadomo. Ci drudzy o naszym bezpieczeństwie chcą rozmawiać, akcentując kupieckie detale i podnosząc obiekcje w tym zakresie. To o tyle ciekawe, że żadnych ustaleń co do kwot za amerykańskie F-35 nie ma. Negocjacje się toczą. Ale opozycja oczywiście wie lepiej… Co do tego „wie lepiej”, to w 1968 r. cenzura zdjęła artykuł, który odnosił się, także w tytule, do ideologa PZPR, Tadeusza Kura: „Kur wie lepiej”… Przepraszam za...
Ryszard Czarnecki
Eksprezydent Wałęsa znacznie częściej niż w garnitur wbija się w T-shirt z napisem „Konstytucja”. Wdzianko na Wałęsie się kurczy, toteż często widać na nim tylko litery „OTUA”, co pasuje raczej do jakiegoś rugbisty z Fidżi niż do lokatora Pałacu, nomen  omen, Namiestnikowskiego. Skądinąd Wałęsa miał prawnika Falandysza, który mniej lub bardziej sprawnie, ale za to zawsze z wyraźną przyjemnością, obchodził konstytucję. Stąd też ten sam Wałęsa jako obrońca konstytucji to „pic na wodę, fotomontaż”. Jasne że wystarczy, iż PiS zechce zmienić konstytucję, to Wałęsa będzie jej bronił. Gdyby Prawo i Sprawiedliwość powiedziało jutro, że trzeba ustawowo potwierdzić, iż po sobocie jest niedziela, a po jesieni zima, to Wałęsa wraz z Wałęsą juniorem, który właśnie przerżnął wybory do...
Ryszard Czarnecki
Poszły konie po brukselskim betonie. Na trzecim piętrze skrzydła budynku Parlamentu Europejskiego, którego patronem jest węgierski premier Jozsef Antall (skądinąd przyjaciel Polaków), kłębi się tłum nowo wybranych posłów, którzy w siedmiu różnych punktach załatwiają formalności związane z przyszłą pięcioletnią pracą. Ja spędziłem tu ze 130 minut przed obiadem i pół godzinki po nim, choć ci „starzy-nowi” mieli załatwiać sprawy szybciej niż „nowi-nowi”. Tuż obok położona jest stołówka i zupełnie bez związku z powyższym przypomniał mi się film „Wielkie żarcie” z niezapomnianym Marcello Mastroiannim. Posłowie, którzy nie zostali wybrani lub nie startowali, przemykają w milczeniu. Jeśli ktoś z cudzoziemców spyta cię o reelekcję, możesz być pewny, że pytający też wygrał wybory. Pytają i mnie...
Ryszard Czarnecki
Jaka jest nowa definicji terminu „włos”? Siedem punktów procentowych. To tak à propos „Gazety Wyborczej” z poniedziałku, dzień po wyborach europejskich, i tytułu, który krzyczał z pierwszej strony: „PiS wygrał o włos”. Cieszymy się triumfem, ale przestrzegam przed triumfalizmem. Nasz triumfalizm to sojusznik PO i Koalicji Europejskiej. Nie wolno popadać w pychę, bo pycha kroczy przed upadkiem. To nie komunał, to prawda, która sprawdza się również w polityce. „Gazeta Wyborcza” oparła się na wynikach exit poll, które były przeprowadzone przez IPSOS. Tak, ten sam IPSOS, który w wyborach samorządowych A.D. 2018 pomylił się o… 40 proc! Nie, to nie chochlik drukarski: nie 0,4 proc., nie 4 proc. (to też byłby skandal), tylko właśnie 40 proc. Po pół roku od tamtego blamażu, w wieczór...
Ryszard Czarnecki
O wyborach europejskich ani mru-mru. Cicho sza. Nie dlatego, że poszły źle, bo z mojego punktu widzenia nie poszły źle, ale dlatego, że oddaję ten tekst tak ze 40 godzin przed wyborami. Będę więc pisał o czymś innym. A może tylko… pozornie innym. Uwielbiam słuchać, jak politycy Koalicji Europejskiej powtarzają niczym mantrę, jak to bardzo chcą, by Polska była w UE przy głównym stole. Rzecz w tym, że śledząc ich polityczną działalność, mam nieodparte wrażenie graniczące z pewnością, iż owszem, chcą Rzeczpospolitą widzieć przy głównym stole, ale jako… kelnera. Owszem, przy głównym stole, w lekko uniżonej postawie, z białą serwetką na dłoni i pilnie baczącym, żeby uczestnikom kolacji nie zabrakło jadła ani popitku. Ale też w myślach przeliczającym potencjalne napiwki. Otrzymywane zresztą...
Ryszard Czarnecki
W ramach debaty publicznej w naszym kraju mam jedną uwagę. Oto ona: przytaczanie siódmego przykazania z Dekalogu, czyli „Nie kradnij”, doprawdy nie jest… mową nienawiści! Dedykuję to niemałej liczbie opozycyjnych publicystów, komentatorów, celebrytów i polityków, którzy oburzają się setnie za nazywanie rzeczy po imieniu. Jako żywo fotografowanie rzeczywistości nie ma nic wspólnego z hejtem. Nazwanie złodzieja złodziejem nie jest naruszeniem dóbr osobistych złodzieja, tylko stwierdzeniem faktu, nazwaniem rzeczy po imieniu, uznaniem prymatu rzeczywistości nad światem wirtualnym. Postawienie zarzutów politykom opozycyjnym zamieszanym w korupcję czy inne szwindle nie jest politycznym polowaniem ani nagonką na PO. Inaczej dojdziemy do absurdu polegającego na tym, że można być świętą krową,...
Ryszard Czarnecki
Pojawił się nam nowy wykładowca. Donald Tusk zaniósł kaganek europejskiej oświaty najpierw na UW – patron tej uczelni marszałek Józef Piłsudski ponoć zakrył w niebiesiech twarz dłońmi – aby udać się potem na Uniwersytet Poznański imienia Adama Mickiewicza. Ten z kolei patron miał mowę Tuska skwitować słowami: „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?”. Wykładowca Tusk odwołał się do wolności słowa na wyższych uczelniach. Doskonały dowcip. Gdy rektor Politechniki Gdańskiej udostępnił – oczywiście odpłatnie – salę na konwencję Prawa i Sprawiedliwości na Pomorzu z udziałem prezesa Kaczyńskiego i premiera Morawieckiego, to w ramach „akademickiej wolności” rozpoczęła się akcja zaszczuwania tego człowieka. List potępiający go podpisało stu kilkudziesięciu pracowników...
Ryszard Czarnecki
Balcerowicz, Petru, Tusk et consortes, którzy bajali o szybkim wprowadzeniu euro do Polski, dziwnie milkną, gdy w przestrzeni publicznej zawisa pytanie, że skoro wspólna waluta dla krajów tego samego kontynentu jest tak wielką wartością, to dlaczego owej wspólnej waluty nie mają państwa takie jak USA i Kanada na kontynencie północnoamerykańskim. Tu jakoś owe bystrzaki zapadają w letarg i milczą doprawdy głośno. Skądinąd wizjoner obdarzony darem profetycznym, Tusk Donald, przed 11 laty (sic!) ogłosił w Krynicy na Forum Ekonomicznym, że Polska za trzy lata zamelduje się w strefie euro... Co ciekawe, nie powiedział tego w żadnej kampanii wyborczej, bo kolejne wybory po tych wypowiedziach miały miejsce dopiero po… ośmiu miesiącach i były to wybory europejskie A.D. 2009. W związku z tym nie...
Ryszard Czarnecki
Ciekawy komentarz w BBC po tragicznym pożarze katery Notre Dame. Dziennikarka konserwatywnej „The Daily Telegraph” mówi, że paryska katedra musi być odbudowana – a jeśli ktoś wątpi, czy to będzie możliwe, powinien zobaczyć… Warszawę. A w Warszawie w szczególności Old Town – Stare Miasto. Cóż, krzepiące. A skoro już jesteśmy przy brytyjskich mediach, to parę dni później, akurat w pierwszy dzień Świąt Wielkiej Nocy, niedzielne wydanie „The Sunday Times” przynosi rewelacje o Fundacji Otwarty Dialog. Jaki pan – taki kram. Jaki panek – taki kramek. Zdaje się, że parudziesięciu osobom w Europie zrobiło się gorąco pod siedzeniem. Jak się może czuć kandydat socjalistów na szefa Komisji Europejskiej, towarzysz Frans Timmermans, gdy po publikacji brytyjskiej gazety cały internet jedzie po...
Ryszard Czarnecki
W tym roku rocznica tragedii smoleńskiej przypadła na okres Postu przed Wielkanocą. Wielki Piątek obchodziliśmy dziewięć dni po uroczystościach 10 kwietnia. Golgota koło Golgoty. A dzień po Niedzieli Palmowej zapłonęła katedra Notre Dame. Widziało ją wielu z nas, słyszał o niej każdy. Jest (była) sercem chrześcijańskiej Europy, symbolem Europy katedr, obok choćby słynnej katedry w Chartres. Ten pożar był jak metafora. Historycy piszą, że XIX wiek skończył się tak naprawdę w 1914 roku strzałami serbskiego zamachowca Gawriło Principa do arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i politycznym skutkiem tegoż, czyli wybuchem Wielkiej Wojny – jak kiedyś nazywano I wojnę światową, zanim nie wybuchła ta II, dużo większa od swojej poprzedniczki. Tak samo teraz, być może, po iluś dekadach współcześni...
Ryszard Czarnecki
Ludzie mówią, że nawet producenci filmowego reality show „Nasz nowy dom”, który pokazuje, jak z ruiny zrobić mieszkaniowe cacko, nie podjęliby się remontu leśniczówki używanej przez... No, właśnie, zgaduj-zgadula! Źle myślę o ludziach, którzy o Polsce, naszej Ojczyźnie, mówią „ten kraj”. Bo to nie jest żaden „ten kraj”, tylko kraj wyjątkowy, bo własny, swój, nasz. I co mam myśleć o politykach takich jak posłanka PO, była minister sportu w rządzie Tuska, Joanna Mucha, która w „Kropce nad i” w TVN24 mówi o trzynastej emeryturze dla „tych ludzi”. Tych ludzi! Właśnie tak! To co? Polscy emeryci są z innej gliny niż pani polityk Platformy? Niby takie pospólstwo dla pani poseł? Jeżeli emerycka „trzynastka” jest dla polityków PO czy Nowoczesnej „ochłapem”, to nie jest to bynajmniej nagły...
Ryszard Czarnecki
Brytyjski pisarz George Orwell otarł się o komunizm, poparzył się solidnie i do końca życia, zachowując lewicowe poglądy, był antykomunistą. Do historii światowej literatury przeszedł jako autor m.in. „Folwarku zwierzęcego”, którego setki egzemplarzy kolportowałem w podziemiu w stanie wojennym i potem, a także innej książki, będącej wielkim oskarżeniem wszelkich totalitaryzmów, czyli „Roku 1984”. Gdy ją czytaliśmy w czasie wojny polsko-jaruzelskiej, miało to szczególną wymowę, bo było to tuż przed owym tytułowym rokiem 1984. W tejże książce funkcjonuje Ministerstwo Pokoju, które faktycznie jest Ministerstwem Wojny, oraz Prawdomin – Ministerstwo Prawdy, które tejże prawdy jest żywym zaprzeczeniem. „Rok 1984” jest i dziś jak znalazł, mimo że mamy A.D. 2019. Oto bowiem Platforma...
Ryszard Czarnecki
Jestem za, a nawet przeciw – mawiał klasyk gatunku, ob. Wałęsa Lech. Zgodnie z tą dewizą zachowała się partia Pustych Obietnic, która w minionym tygodniu w Strasburgu zagłosowała za ACTA 2, chociaż w lipcu zeszłego roku głosowała – tak jak Prawo i Sprawiedliwość – przeciwko. Wówczas to na swojej stronie internetowej PO ogłosiła, że jest za... wolnością, przeciw cenzurze i że prawa twórców nie mogą kolidować z ograniczaniem wolności w necie! Nie minęły dwa miesiące, jak tuż po wakacjach A.D. 2018 Platforma zagłosowała wbrew tym swoim kolejnym Pustym Obietnicom, i zjadła, a właściwie zżarła własny język, dołączając do tych w polskiej historii, którzy byli za cenzurą. Cóż, rzeczywiście, w tym zakresie są pewne tradycje, do których może nawiązywać i do których partia DEG (Donka, Ewy itd.)...
Ryszard Czarnecki
Tylko „Szóstka Wspaniałych” – trawestując tytuł filmu o czasach II wojny światowej – czyli sześć państw w NATO, będących jednocześnie członkami Unii Europejskiej, wypełnia limit 2 proc. PKB przeznaczanych na obronność. Polska jest wśród nich. Niedługo będzie ich mniej, jeśli oczywiście brytyjska sójka wybierze się za morze, czyli Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej opuści w końcu UE. Na razie sójka z Albionu jest ślimakiem albo żółwiem i robi brexit w ich tempie. Poza nami i Wyspami, dodajmy, budżetowymi prymusami są kraje bałtyckie i Grecja. Co do Hellady, to nie dziwota. Ateny reagują odruchem Pawłowa: jak Turcja zwiększa wydatki na armię, to Grecja robi natychmiast to samo. I odwrotnie: Ankara patrzy uważnie na greckie słupki budżetowe i też od razu naciska...
Ryszard Czarnecki
Zdjęcie liderów niezjednoczonej opozycji. Niezjednoczonej, bo Platforma sobie, Wiosna sobie, a Razem akurat nie razem, lecz całkiem osobno. Każdy sobie rzepkę skrobie. Ale wracając do tej foty. Jest na niej Schetyna, Kosiniak-Kamysz, Lubnauer, Czarzasty, zielone ludziki (znaczy z Partii Zielonych, ale nazwisk jeszcze się nie nauczyłem). Uściski. Splecione ręce. Aż pasuje tu podpis: Zły dotyk. Ot, tak, zupełnie bez związku i kontekstu. Po prostu: skojarzenie. Kiedyś zresztą był taki teleturniej „Skojarzenia”. Na gruncie europejskim, w cieniu brexitu, dotychczasowi koalicjanci w Parlamencie Europejskim ujeżdżają szefa europarlamentu Antonio Tajaniego niczym łysą kobyłę. Ten szczery polityk mówi to, co myśli. A co myśli? To co myśli, nie jest po myśli Chorwatów i Słoweńców, którzy się...
Ryszard Czarnecki
Zaprawdę powiadam wam: polityka to gra zespołowa. Kto tego nie rozumie – nic nie rozumie. Jak pisał Marek Aureliusz: „To, co nie jest dobre dla roju, nie jest też dobre dla pszczoły”. Polityczne cmentarze pełne są singli, którzy uważali, że mogą okiwać wszystkich, aż w końcu sami zakiwali się na śmierć. Wiem, co mówię, bom w polityce długie lata. Widziałem masę jegomości, którym wydawało się, że sami z siebie są tak genialni, najmądrzejsi, najlepsi, najsprytniejsi, że mogą wszystko ze wszystkimi. Dawno są już na aucie, mało kto o nich pamięta. Myślałem o tym, gdy zadawano mi pytania, dlaczego jestem „dopiero” drugi na liście PiS do wyborów europejskich w Warszawie i tzw. „warszawskim obwarzanku” (Otwock, Pruszków, Wołomin, Legionowo, Piaseczno, Nowy Dwór Mazowiecki, Grodzisk Mazowiecki...
Ryszard Czarnecki
Węgry znów na zakręcie! A Budapeszt ponownie pod artyleryjskim ostrzałem unijnego establishmentu. Powodem kampania informacyjna, którą rząd Viktora Orbána prowadzi, zapewne nie przypadkiem, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Węgierskie zarzuty wobec UE o wspieranie nielegalnej imigracji na Stary Kontynent zostały ostro zaatakowane przez Komisję Europejską, ale też przez rodzimą European People’s Party, czyli Europejską Partię Ludową. Do tej największej w europarlamencie grupy politycznej posłowie Fideszu należą od 16 lat: w latach 2003–2004 jako obserwatorzy, a od lipca 2004 r., czyli ukonstytuowania się pierwszego Parlamentu Europejskiego po akcesji dziesięciu państw do UE, jako pełnoprawni europosłowie. Wojna domowa w Europejskiej Partii Ludowej Rzeczywiście Orbán...
Ryszard Czarnecki
Jeżeli Koalicja Europejska nie ma jeszcze hasła, to podsuwam: „Żeby było tak jak było”. Skądinąd nazwa owej Koalicji to oświecona wersja nazwy, jak mówią warszawscy taksówkarze, koalicji „towarzyszy i TW”. Zostawmy na boku przystawki PO, bo dużo ciekawiej zająć się kierowniczą siłą Koalicji Europejskiej, czyli ową Platformą. Skrót „PO” przez wielu obywateli RP (ale tych prawdziwych obywateli) był rozszyfrowywany jako skrót od słów: „Puste Obietnice”. Czy pamiętacie, jak PO obiecywała swoje słynne 3x15? Oni nawet mają swoją własną, platformerską matematykę. U nich równanie 3x15 =… zero. Z drugiej strony jednak, w gruncie rzeczy, powinniśmy być Platformie Obywatelskiej głęboko wdzięczni. Za co? Za to, że… na szczęście nie spełniła swoich obietnic. Na przykład zaledwie po roku rządów...
Ryszard Czarnecki
Polski papież Jan Paweł II wzywał nas, swoich rodaków: „Czuwajcie!”. Mieliśmy czuwać, aby nic złego nie spotkało Ojczyzny. Czyżby znał słowa jednego z pierwszych amerykańskich prezydentów, Tomasza Jeffersona: „Ceną wolności jest nieustanne czuwanie”? Polska jest wolnym krajem wolnych ludzi – jest wspólnotą różnych, często bardzo różniących się w wielu sprawach osób, wszak „połączonych myślą jedną”, by użyć słów Jana Pietrzaka z „Żeby Polska była Polską”. Jesteśmy różni, to naturalne, bo jak pisał Voltaire: „Umysły różnią się od siebie nawet bardziej niż twarze”. Tenże Wolter, piewca wolności, wysługiwał się za pieniądze wrogowi wolności – carycy Rosji Katarzynie II. Jak mówi stare polskie powiedzenie: „Drogowskazy nie chodzą”. Do Francuza Woltera też jakoś to pasuje. Od bardzo...
Ryszard Czarnecki
W lipcu we Francji w miejscowości Le Dorat (Haute-Vienna) odbędą się światowe mistrzostwa w... strzyżeniu owiec. Cóż, można i tak. Ja nie wystartuję, ale nikomu nie zabraniam. Jak jakiemuś juhasowi się zachce, to mu ani baca, ani gazda nie zakaże. I odwrotnie. Ponieważ nie jestem felietonistą ani „Owcy Polskiej”, ani też „Barana Obywatelskiego”, to nie zamierzałem się na ten temat rozpisywać. Bo i po co? Nie mój cyrk, nie moje małpy, nie moje zawody i nie moje owce. Ale musiałem zmienić zdanie, jak tylko zobaczyłem w budynku Parlamentu Europejskiego w Strasburgu (Francja) plakat zapraszający na wystawę poświęconą owym mistrzostwom w Le Dorat. Zapraszała francuska europosłanka, niech ją Pan Bóg kocha. Osłupiałem byłem. Co ma parlament reprezentujący ponad pół miliarda Europejczyków do...
Ryszard Czarnecki
Ludzie są okrutni. Ludzie to bestie, bo tylko bestiom mógł przyjść do głowy pomysł, aby tak niegodziwie spostponować Donalda Tuska. Chodzi o przerobienie jego billboardów z logo Platformy Obywatelskiej, podpisem byłego przewodniczącego PO i już niedługo (we wrześniu) byłego przewodniczącego Rady Europejskiej poprzez dodanie tekstu: „Polska zasługuje na lepsze afery”. Cóż, Tusk Donald na zdjęciu jest szeroko uśmiechnięty, gdyby jednak zobaczył, jakie hasło firmuje, pewnie by mu mina zrzedła, a uśmiech przemienił się w grymas. Grymas wskazujący na mowę – tę najbardziej popularną dziś w mediach, zaczynającą się na literę „n”, tak jak np. wyrazy „nic” i „nicość”. Zresztą od litery „n”, która w przeciwieństwie do „v” jest w polskim alfabecie, zaczynają się też charakterystyczne w opisie ...
Ryszard Czarnecki
W Brukseli, olaboga, spadł śnieg. Zrobiło się biało. Całkiem biało. Duże zdziwienie miejscowych. Lokalsi przyzwyczajeni do tego, że przez 300 dni w roku (albo niewiele mniej) pada deszcz, są w stanie egzystencjalnego szoku. Skoro już o pogodzie mowa, zawsze dużą radość sprawiają mi cudzoziemcy, którzy uwiedzeni stereotypem o mroźnej Polsce, krainie lodowców i białych niedźwiedzi, pytają mnie, jak bardzo zimno jest w naszym kraju. Kiedyś takie pytania słyszało się nierzadko w Europie, teraz głównie poza naszym kontynentem. Gdy słyszę powielanie stereotypu o Polsce skutej lodem, wstępuje we mnie diabeł i odpowiadam, że tak, owszem, jest u nas w stolicy co prawda „tylko” minus paręnaście stopni (wtedy słychać głośne „och”), za to na północnym wschodzie bywa, że jest ponad minus...
Ryszard Czarnecki
Już dwóch premierów w Europie – i to z unijnej Big Four − wyleciało w powietrze, gdy z własnej woli wdepnęli na minę z napisem „referendum”. Jednym z nich był przedstawiciel słonecznej Italii, socjalista Matteo Renzi, drugim reprezentant deszczowego Albionu, David Cameron. Obaj młodzi – Włoch miał wtedy 41 lat, a Anglik − 49. Jednak między Republiką Włoską a Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej jest taka różnica, że włoskie głosowanie powszechne w sprawie reformy państwa katapultowało Renziego, a jego następca Paolo Gentiloni też poległ w wyborach. W odróżnieniu od Italii następczyni Camerona, premier Jej Królewskiej Mości Theresa May, jeszcze się trzyma, choć przegrała dwa kluczowe głosowania w House of Commons w sprawie brexitu. Wygrała jednak votum zaufania...
Ryszard Czarnecki
Minister spraw wewnętrznych Francji, Christophe Castaner, powiedział, że komentarze prezydenta USA na temat protestów żółtych kamizelek w Paryżu są „nie na miejscu” i że „to wewnętrzne sprawy Francji”. A mnie się przypomina od razu amerykański film „I kto to mówi?”. Przypomina mi się też polskie przysłowie, które pasuje tu, jak ulał: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. A monsieur Castaner z Francji ociekający hipokryzją to widok doprawdy przezabawny. Skok na nasze podwórko. W sondażach dystans między formacją rządzącą a główną partią opozycyjną powiększył się w porównaniu z początkiem grudnia prawie o 7 proc. na rzecz Prawa i Sprawiedliwości. Te sympatyczne sondaże nie powinny nas usypiać ani wprowadzać w stan błogostanu, ale miło, kiedy opozycja słyszy: „Hasta la vista, baby...
Ryszard Czarnecki
Czy oszaleli zwolennicy politycznej poprawności zażądają wycofania filmu z Jamesem Bondem? A konkretnie p i e r w s z e g o, premierowego „Bonda”? Nosił on tytuł „Dr No”, a Bonda grał Sean Connery, jeszcze młody i bez brody, jak ten z „Polowania na Czerwony Październik” 28 lat później. Ciekawostka: w „Polowaniu…” grał polski aktor Krzysztof Janczar. Dziś już mało kto o tym pamięta. Ale wracając do „Bonda nr 1”, którego premiera odbyła się w mieście mojego urodzenia − Londynie, trzy miesiące przed tym wiekopomnym faktem, a dokładnie na początku października 1962 r. Film powstał w oparciu o powieść Iana Fleminga. Angielski pisarz osiadł na Jamajce i tam właśnie umieścił większość akcji książki o walce brytyjskiego wywiadu z tajemniczym Chińczykiem (synem niemieckiego misjonarza i Chinki...
Ryszard Czarnecki
Antykatolicki neofita (były właściciel konserwatywnego tygodnika „Ozon”) Palikot Janusz skończył na śmietniku historii, a eksksiądz z partyjki ateistów i eksposeł Roman Kotliński wraz z nim. Chciałoby się powiedzieć – „Lenina nie ma, ale jego idee są wiecznie żywe”. Radna „spoko-poko-loko”, czy jak się to tam nazywa, miasta Warszawy, obywatelka Diduszko, „wdowa” po obywatelu Diduszko, który „poległ” podczas puczu przed sejmem w grudniu 2016 r., aby po paru minutach cudownie zmartwychwstać, wydaliła z siebie tezę, że opłatek podczas Wigilii radnych w warszawskim ratuszu jest… pogwałceniem konstytucji. Kiedyś, też zresztą antyklerykał, tylko że intelektualnie parę pięter wyżej, Tadeusz Boy-Żeleński pisał, iż „paraliż postępowy najzacniejsze chwyta głowy”. Patrząc na współczesnych „...
Ryszard Czarnecki
Cóż, możecie mnie nazywać prorokiem Ryszardem, bo tydzień temu na łamach mojej stałej rubryki „Widziane z Brukseli” opublikowałem tekst „Pani Hipokryzja”, który odnosił się do hipokryzji unijnych elit. Felieton jeszcze się nie ukazał, dopiero zawieźli go do drukarni, a Parlament Europejski już potwierdził, że miałem rację, odrzucając zgłoszony przeze mnie w imieniu europejskich konserwatystów wniosek o debatę na temat Francji. Na to w Strasburgu czasu nie znaleziono – ale znaleziono, a jakże, czas i miejsce, aby porozmawiać o … Czechach. To dopełnia obraz swoistego zachodnioeuropejskiego polowania z nagonką na kraje naszego regionu. Ta decyzja w sprawie naszego południowego sąsiada oznacza, że Republika Czeska będzie już piątym krajem z Europy Środkowo-Wschodniej na cenzurowanym....
Ryszard Czarnecki
To bardzo popularna i wpływowa osobistość – ta Pani Hipokryzja. Juncker Junckerem, Tusk Tuskiem, a to właśnie owa dama króluje na salonach Europy. Hołdy składają jej wszędzie. No, prawie wszędzie, bo przede wszystkim w samej centrali Unii Europejskiej oraz w największych państwach członkowskich, szerzej – Europie Zachodniej. Króluje od dawna, bo czymże jak nie specjalnymi względami wobec niej kierowała się holenderska komisarz (dwóch  kadencji) Neelie Kroes, która Polsce kazała oddać środki, które nasz kraj wydał na ratowanie stoczni na Wybrzeżu – w efekcie doprowadzając do ich upadku – ale w tym samym czasie odwracała głowę, gdy państwo niemieckie czyniło to samo wobec swoich stoczni położonych na terenie dawnej NRD. Rostock okazał się krową, którą kradł Murzynek Kali – i to było...
Ryszard Czarnecki
Amerykanom świetnie wychodzi wiele rzeczy, ale gdy chodzi o sztukę epistolograficzną, nie są, delikatnie mówiąc, mistrzami. Pisać listy każdy może, ale niektórzy lepiej, żeby tego nie czynili. W interesie własnym i państwa, które reprezentują. Wkurzeni na przyjaciół zza Wielkiej Wody Polacy w Polsce – to źle, ale to pół biedy. Gorzej z Polakami w USA czy też z Amerykanami polskiego pochodzenia, którzy przesądzili o zwycięstwie Donalda Johna Trumpa, czyniąc go – dzięki głosom w „swing states”  – 45. w dziejach prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Prawdę mówiąc, pani ambasador USA w Warszawie powinna tłumaczyć się nie tylko i nie głównie Polakom, ale jeszcze bardziej swojemu szefowi, który będzie walczył o reelekcję. I tu stawiam kropkę, bo o braku profesjonalizmu, także...
Ryszard Czarnecki
Wyspiański wieszczem był. Co prawda tak właśnie Gombrowicz pisał o Słowackim (słynna fraza profesora Pimko z „Ferdydurke”), ale symbol Młodej Polski był wieszczem na pewno w sprawach… polityki zagranicznej. Jego „Chińcyki trzymają się mocno”, a więc słowa, które z „Wesela” zna każdy polski inteligent, pasują jak ulał do oceny sytuacji na świecie. Chiny Ludowe w nieodległej przeszłości były w pierwszej piątce globalnych mocarstw, a teraz ustępują tylko Stanom Zjednoczonym. Piszę te słowa w Pekinie, gdzie jestem po raz trzeci – choć pierwszy raz w sytuacji nieformalnej wojny ekonomicznej między USA a ChRL oraz rosnących obaw Europy przed inwazją chińskich towarów i chińskich inwestycji. A mimo to na moich oczach coraz więcej europejskich polityków staje się nawet ambasadorami obecności...
Ryszard Czarnecki
Piszę ten felieton w Strasburgu, gdy nad jedną z trzech oficjalnych stolic Parlamentu Europejskiego (obok Brukseli i Luksemburga) zapadł jesienny, zimny zmierzch. Przedostatnia sesja PE w tym roku upłynęła pod znakiem wystąpień Angeli Merkel oraz prezydenta RPA Cyrila Ramaphosy. Ważniejsze było to pierwsze. Gdyby chcieć je streścić jednym zdaniem, należałoby napisać: w sprawie imigrantów obowiązuje europejska solidarność, ale w sprawie Nord Streamu – Niemcy mają swoje interesy i musicie to zrozumieć. Pani Merkel nie krzyczała, nie budziła emocji, a jej skala hipokryzji nie była ani mniejsza, ani większa od unijnej średniej. Aha, jeszcze chciała europejskiej armii. Nie dodała tylko, że w praktyce osłabiłoby to NATO. Ale to chyba nie byłby jej ból głowy. W tej sprawie Frau Kanzlerin jest...
Ryszard Czarnecki
Smog w New Delhi jest taki, że lepiej nie wychodzić z hotelu. Gdzieś w dole przemykają tuk-tuki, czyli trzykołowe elektryczne ryksze, którymi Hindusi sprytnie manewrują w oceanie samochodów, busików i pasażerskich busów bez okien. Tak, czuć, że to obok Chin jedno z dwóch najliczniejszych państw świata. No właśnie: Indie, przez wieki podzielone i rozdrobnione, potem będące brytyjską kolonią, mają niepodległość sięgającą ledwie siedmiu dekad. Może także przez to żyją w cieniu Chińskiej Republiki Ludowej. Nie muszą mieć kompleksów, gdy chodzi o cywilizację i historię, ale rosnąca potęga ekonomiczna − a zatem i polityczna – Kraju Środka musi powodować poczucie zagrożenia nawet u sąsiada, który liczbą ludności niewiele ustępuje ojczyźnie Konfucjusza i − nolens volens − Mao Tse-tunga....
Ryszard Czarnecki
Lektury kształcą. Także zagranicznych gazet. Na przykład niemiecka „Tagesspiegel”, ale też „Berliner Kurier”, opisały to, co dzieje się w stolicy Republiki Federalnej w biały dzień i ciemną noc. „Gang w Gesundbrunnen” walczy o wpływy. Co kryje się pod tą nazwą? Przestępcy z dawnej Jugosławii, a konkretnie z Bośni i Hercegowiny. W tle muzułmańscy „uchodźcy” z Albanii walczą z „uchodźcami” – chrześcijanami z Macedonii. Wojna cywilizacji? Wojna religii? Życie jest bardziej skomplikowane. Oto przeciwko wyznawcom islamu działającym pod szyldem słynnej mafii albańskiej Macedończycy sprzymierzyli się z innymi wyznawcami Allacha – tyle że z Czeczenii! Jedni wyrzynają drugich. Skądinąd korzystają z arsenału wojennego, którego na terenie dawnej Jugosławii jest pod dostatkiem i zdaje się niezbyt...
Ryszard Czarnecki
Drugie w październiku, dziesiąte w tym roku (zostały jeszcze dwa) posiedzenie Parlamentu Europejskiego w Strasburgu zakończone. Świat wstrzymał oddech. Żartowałem. Posiedzenie trwało jak zwykle cztery dni, a irlandzka wiceprzewodnicząca europarlamentu przed głosowaniami, które prowadziła, pochwaliła się drewnianym młotkiem, którym przywołuje posłów do porządku – był to dar rzemieślników z Zielonej Wyspy. Francuski eurodeputowany narzekał, że jego kolega z Frontu Narodowego ma tylko dwie minuty na swoją obronę przed głosowaniem o uchylenie mu immunitetu. Cóż, europarlament okazał się i tak bardzo łaskawy w porównaniu z państwem francuskim, które przywódczynię tegoż Front National wysłało na przymusowe badania psychiatryczne. Trawestując, językiem piłkarskim: Tak się bawi, tak się bawi...
Ryszard Czarnecki
Niewinne pytania ministra sprawiedliwości do Trybunału Konstytucyjnego anonimowi prawnicy-„specjaliści” i nieanonimowy Matczak M. uznali „za poważny krok do polexitu”. Jak to kiedyś powiedział Joachim Brudziński: „Proszę mnie nie rozśmieszać, bo mi zajady pękną”. Straszenie polexitem zaczyna przypominać straszenie PiS-em. To drugie miało dla straszących opłakane skutki, bo podwójnie przegrali wybory w 2015 r. Właściwie zatem nasuwa się wniosek: niech straszą dalej… Znając tendencje, wedle których mimo różnych unijnych wybryków 4 na 5 obywateli RP popiera członkostwo Polski w Unii, żaden rząd, który chodzi po ziemi (a rząd Morawieckiego chodzi) ani by nie straszył exitem, ani też by go nie chciał – choćby ze względów wyborczych. Ci, którzy straszą polexitem, czyli „totalsi”, sami nie...
Ryszard Czarnecki
Irlandzki piosenkarz Bono z U2 pojawił się w Parlamencie Europejskim. Spotkał się z liderami grup politycznych, a następnie pognał do Tuska. Ja osobiście, mówiąc szczerze, jako historyk, od Bono wolę Bonę. Sforzę. Żona króla Zygmunta Starego, matka Zygmunta Augusta, a także, co wciąż jakoś za mało się podkreśla, teściowa Barbary Radziwiłłówny, sprowadziła do Polski różne warzywa, od XVI w. zwane u nas w związku z tym „włoszczyzną”. To był konkret. Zaimportowała z rodzimej Italii („z ziemi włoskiej do Polski”) sporą liczbę artystów, a także nieco makiawelicznych intryg. Co do tego drugiego, to niewątpliwie podniosło to poziom gier politycznych nad Wisłą, choć zapewne nie wiązało się z podniesieniem poziomu moralnego tychże. Co do pozyskania artystów, to dopiero w XVIII w. Canaletto,...
Ryszard Czarnecki
Nie chce mi się pisać o „taśmach kelnerów” w kontekście naszego premiera, bom uwierzył „Gazecie Wyborczej” (jako człowiek ufny z natury), że te taśmy to manipulacja i gra wyborcza PiS. Skoro jeszcze kilka tygodni temu za taśmami miała stać obecna formacja rządząca, a więc taśmy były niewiarygodne, to dlaczego nagle stały się wiarygodne teraz? Nie nadążam za tymi zmianami, a raczej swoistą biegunką myślową ze strony totalnej opozycji. Skądinąd mamy teraz rzeczywistą, a nie domniemaną manipulację. Najpierw ogłasza się, że na tych taśmach jest coś o kupowaniu mieszkań na słupa, po czym następnego dnia publikuje się taśmę, na której tego wątku jakoś nie ma. Ale medialne grzanie było, tytuły i oskarżenia pozostały. Pyta mnie dziennikarz, czy owe taśmy nie zaszkodzą polskiemu premierowi w...

Pages