Publicystyka

Politycy rzadko mówią językiem, który byłby wspólny z całą resztą społeczności. Różne są tego przyczyny, ale to, co podczas wakacji wyprawia ekipa „wyjazdu w teren” pod przewodnictwem pana Bartosza Arłukowicza, budzi osłupienie. Skąd bierze się tak zaskakujący brak empatii i pogarda wobec większości naszego społeczeństwa, która emanuje od politycznych celebrytów „poruszających się w terenie prowincjonalnym”? Nie wdając się w psychologiczne analizy, można orzec jedno: takie zjawisko charakteryzuje właśnie celebrytów. Oni nie tylko że nie mają pojęcia o realiach normalnego życia, ale na dodatek nie chcą się tego nauczyć. Są sztucznym tworem, który nie czerpie soków z tego, czym żyją zwykli obywatele. Na początek zatem słowo wyjaśnienia: różnica pomiędzy celebrytą, a człowiekiem znanym i...
Stało się. Opozycja ustami Grzegorza Schetyny przedstawiła zarys swojego programu. Nie wiadomo jednak, kto miałby realizować „szóstkę Schetyny”, skoro koalicja z SLD i Wiosną nie jest pewna, a PSL już zapowiada, że woli pójść do wyborów w samodzielnym bloku. To już standardowy obrazek: najpierw PiS z rozmachem organizuje konwencję, narzuca opinii publicznej tematy, a następnie PO reaguje na to z opóźnieniem. Tak jest i tym razem. Co prawda politycy opozycji „pojechali w teren i wyszli do ludzi”, ale ich nachalność i bufonada w stosunku do Polaków jeśli coś wzbudzają, to nie zainteresowanie, lecz zażenowanie. Ale oddać opozycji trzeba jedno. Podczas zorganizowanego w Pałacu Kultury i Nauki forum programowego Koalicji Obywatelskiej pojawiła się nowość – ekipa Grzegorza Schetyny wreszcie...
Joanna Lichocka
Zwycięża ten, kto narzuca tempo i narrację – to jedna z podstawowych zasad rządzących kampaniami wyborczymi. Bywało w przeszłości, że Prawo i Sprawiedliwość goniło rywali, broniło się przed narzucanymi tematami kampanii i musiało sprostać pułapkom zastawianym przez przeciwników. Teraz obóz zjednoczonej prawicy jest na pozycji lidera. Siła Prawa i Sprawiedliwości i bezsiła totalnej opozycji są wprawdzie widoczne gołym okiem, łatwo więc o poczucie, że wygrana jest przesądzona. A to nic bardziej zgubnego. Do dnia wyborów trzeba powtarzać, że sondaże to rzeczywistość wirtualna, że jeśli ludzie prawicy nie będą zmobilizowani, przewaga może być nie wystarczająca do prowadzenia dalszej polityki Dobrej Zmiany. Jest nieźle, to prawda, apetyty na zwycięstwo są duże, ale walna bitwa dopiero przed...
Niezrozumiała polityka nowych władz Ukrainy może doprowadzić do eskalacji rosyjskiej agresji. Wszystko dzieje się w momencie, gdy również w Europie trwają niebezpieczne próby cywilizowania Kremla. Specjalnie dla Czytelników „Gazety Polskiej” wstrząsający głos znad Morza Azowskiego. Mariupol to miasto na Wschodzie Ukrainy nad Morzem Azowskim, o którym było głośno w polskich i światowych mediach po aneksji Krymu w 2014 roku, a także na początku agresji rosyjskiej na Donbas. Miasto, którego mieszkańcy dzielnie walczyli, by zostać w granicach Ukrainy, kopali okopy, rowy obronne, z których wielu z bronią w ręku do dnia dzisiejszego walczy o ukraińskość, a niektórzy z nich oddali życie… Mariupol pamięta ostrzał dzielnicy „Wostocznyj” z rosyjskich wyrzutni rakietowych typu „Grad”, kiedy 24...
To musiało się zdarzyć, choć nie wszystko wygląda tak, jakby się na pierwszy rzut oka mogło wydawać. Mówię o nagłym ataku homopolityki na polską zwyczajność. To nie fanaberia i przypadek. Starannie zaplanowana akcja przyspieszyła, bowiem Polska ciągle jest ością w gardle „światowego postępu”, wylęgającego się – od 1968 roku – w Europie Zachodniej i na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Z czasem ludzie i pieniądze projektujący przemiany społeczne opanowali wiele innych miejsc, a punktami centralnymi nowego kultu stały się Hollywood i Bruksela. Tyle uwag generalnych, warto jednak pamiętać, że zarówno miliarderzy promujący „nowy porządek rzeczy”, jak i główni ideolodzy tej manipulacji pozostają w cieniu. Na froncie ataku na „starą kulturę” stoją postacie takie jak George Soros czy...
Jakie realne pole manewru politycznego ma opozycja? Co zrobi PSL? Czy Donald Tusk stanowi wartość dodaną dla opozycji? – PiS wygra te wybory. Niezależnie od tego, czy będzie jedna wielka lista opozycyjna. PiS wygra i bardziej zasadne jest pytanie, czy po wyborach nie będzie to czasem większość konstytucyjna. Do października teoretycznie może się jeszcze wiele zdarzyć, ale żadne afery bądź aferki, żaden planowany film Vegi nie są w stanie PiS-owi zagrozić – mówi Eugeniusz Kłopotek, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ten smutny dla totalnej opozycji stan nastrojów wydaje się jak najbardziej uzasadniony. Poseł Kłopotek w swej diagnozie zapomniał co prawda dodać, że główną przyczyną wygranej PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest fakt, że Zjednoczona Prawica po prostu dobrze...
Joanna Lichocka
Kolejne sondaże przynoszą bardzo miłe wyniki dla obozu Prawa i Sprawiedliwości. Rankingi zaufania i poparcia dla partii politycznych jednoznacznie pokazują przewagę bloku kierowanego przez Jarosława Kaczyńskiego. Dzieje się tak mimo nieustającego jazgotu postkomuny – Polacy stali się wyjątkowo odporni na propagandę serwowaną im przez „Gazetę Wyborczą”, TVN i media niemieckich wydawnictw. Wyborcy po prostu widzą efekty rządów obozu Zjednoczonej Prawicy jako zdecydowanie korzystniejsze niż to, co mogli obserwować w wyniku jakichkolwiek poprzednich rządów. Widzą też fikcję zarzutów totalnej opozycji – nikt nie ogranicza ich wolności, przeciwnie, poprawa sytuacji finansowej polskich rodzin to dla wielu Polaków przywrócenie godności i właśnie poczucia wolności.   Piszę ten tekst nad...
Dużo łatwiej jest budować państwo od podstaw, niż reformować instytucje, które powstały w czasach totalitarnej podległości obcemu mocarstwu. Świadczy o tym historia funkcjonowania urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich. Instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich powita w czasach Jaruzelskiego, zatoczywszy krótki kurs ku przyzwoitości – za czasów doktora Janusza Kochanowskiego – obecnie – za sprawą Adama Bodnara – wraca do swojego ideologicznego, nieprawego łoża. Bodnar sprawił, że sprawowanie tej funkcji stało się synonimem skrajnego politycznego zaangażowania, które wykracza daleko poza ramy zdrowego rozsądku i powszechnego pojmowania zasad sprawiedliwości i realnej dbałości o przestrzeganie praw obywateli. PRL-owskie korzenie W art. 2 ustawy o RPO czytamy: „Rzecznikiem praw...
Wojciech Mucha
„To największe zagrożenie od 1939 roku” – przekonuje Stanisław Michalkiewicz na łamach tygodnika „Do Rzeczy”, analizując sytuację w Polsce. Już we wrześniu ubiegłego roku dr Jerzy Targalski w poświęconym Michalkiewiczowi komentarzu pisał, że „ulubionym zabiegiem tego felietonisty jest przekonywanie swoich odbiorców, że Polska pada ofiarą ciemnych sił, a sytuacja jest beznadziejna”. Od tamtego czasu wszystko znacznie się pogorszyło. W ubiegłotygodniowym numerze tygodnika „Do Rzeczy” (17 czerwca) ukazał się wywiad ze Stanisławem Michalkiewiczem, publicystą wspierającym w wyborach do Parlamentu Europejskiego partię Konfederacja. Wywiad jest ciekawy przede wszystkim dlatego, że daje pewien spójny obraz chyba wszystkich teorii spiskowych znanego redaktora. Co by było, gdyby się ziściły?...
Joanna Lichocka
Polska, odkąd wybory wygrało Prawo i Sprawiedliwość, miała w polityce zagranicznej uzyskać podmiotowość, odzyskać własny głos. Z klienta stać się na arenie międzynarodowej partnerem.  Ostatnie tygodnie pokazują, że ta zmiana przynosi efekty, stajemy się istotnym graczem w regionie – i jest to widoczne gołym okiem nawet dla laika. Ogromny sukces rządu i prezydenta w Stanach Zjednoczonych i ciekawa rozgrywka na ostatnim szczycie UE dowodzą, że kierunek samodzielnego definiowania polityki, konsekwencja w jej prowadzeniu i akcentowana podmiotowość państwa przynoszą efekty. Być może skutkiem wzmocnienia relacji Polski z USA w kwestii bezpieczeństwa jest pewna korekta działań kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która zapowiedziała właśnie, że Niemcy zwiększą jednak wydatki na zbrojenia –...
Joanna Lichocka
Wszyscy przyzwoici publicyści w tych dniach piszą o wielkim sukcesie prezydenta Andrzeja Dudy i rządu premiera Mateusza Morawieckiego na arenie międzynarodowej, który zwiększył prestiż, status i bezpieczeństwo polskiego państwa. Trudno nie docenić tego, co się wydarzyło – niezwykłej wizyty polskiego prezydenta w Białym Domu i umów, które gwarantują zwiększenie obecności wojskowej USA i NATO w Polsce. To niewątpliwie chwile historyczne – opozycja wraz ze swymi propagandystami, próbująca dzień po dniu ich wymiar umniejszyć, dokonuje samozaorania. Niczym pan Ryszard Schnepf, który atakując decyzję polskiego rządu dotyczącą zakupu samolotów F-35, przywoływał oceny z rosyjskiego Sputnika. Ale warto dostrzec, że w tym tygodniu zdarzyło się jeszcze kilka innych spraw, o które sprawiedliwość...
Polska nie urośnie bez Polaków. Zdanie powalające banałem, ale czy na pewno? Spróbujmy głębiej wniknąć w sens tej prawdy. Mankamentem naszego kraju jest poczucie bezsilności obecne w wielu kręgach społeczeństwa, szczególnie mocno dojmujące na tzw. polskiej prowincji. Bierze się ono stąd, że dotychczas żadnej władzy nie udało się przezwyciężyć zjawiska, które opętuje Polaków i odbiera im sens jakichkolwiek starań – nie udało się zwyciężyć lokalnej sitwy! Stara prawda mówi, że im słabsze jest państwo, tym silniejsze są wpływy i władza lokalnych sitw, które z czasem przeradzają się we wrastające w społeczną tkankę mafie. Widmo południa Włoch, gdzie rolę administracji i służb policyjnych, wymiaru sprawiedliwości przejęły organizacje mafijne (’Ndrangheta, Camorra, Sacra Corona Unita czy...
Krzysztof Wołodźko
W 1974 roku ukazał się „Świat nieprzedstawiony”, esej Adama Zagajewskiego i Juliana Kornhausera, jeden z najważniejszych ideowych dokumentów tamtych czasów. Był typowym, poromantycznym dziełem polskiej inteligencji: literatura służyła w nim jako źródło krytyki społecznej. Dwaj poeci, współtwórcy Nowej Fali, wystąpili przeciw poezji/literaturze jako estetycznej ucieczce w mity, symbole i metafory. Chcieli twórczości, która opisywałaby polską rzeczywistość, jaka ona jest, chcieli realizmu w poezji i literaturze.  I choć nie był to nowy spór, wtedy znów trafił na swój czas. Ale na moment skupmy się na teraźniejszości. Niedawny wywiad Adama Zagajewskiego dla Onet.pl zatytułowany jest „Oślepiający blask wolności”. Identyczną nazwę nosi zresztą znacznie wcześniejszy esej...
Wojciech Mucha
„Cztery mecze, cztery wygrane i cztery gole w meczu z Izraelem. Jeśli mieliśmy prawo do narzekania na grę Biało-Czerwonych, to Jerzy Brzęczek zamknął nam usta. Polacy zagrali z Izraelem najlepszy mecz od czasu eliminacji do mundialu w Rosji” – pisał w „Gazecie Polskiej Codziennie” Krzysztof Oliwa. To prawda. Ale ten mecz zamknął usta także tym wszystkim, którzy obawiali się rzekomego „polskiego antysemityzmu” lub prowokacji. I choć „momentów” nie brakowało, to przedstawiamy je po to, by pokazać skalę rzekomego problemu. A ta jest niewielka. To był chyba najbardziej kuriozalny element okołomeczowego wzmożenia. Dziennikarz Samuel Pereira, szef portalu TVP.info, zamieścił w jednym z serwisów społecznościowych fotografię, na której stoi na Stadionie Narodowym w koszulce reprezentacji...
Czy wyniki jesiennych wyborów są już przesądzone? Czy wystarczy tylko czekać, aż PiS zdobędzie drugą kadencję? Obawiam się, że takie myślenie jest bardzo niebezpieczne. Nie tylko demobilizuje i usypia, lecz także tworzy fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Nic nie jest bowiem przesądzone, a zaprowadzone przez PiS reformy nie utrwaliły się jeszcze na tyle, aby nie mogły zostać cofnięte. Obecna opozycja zdaje sobie sprawę z tego, że nie przetrzyma kolejnych czterech lat odsunięcia od władzy i związanych z nią przywilejów czy funduszy. Determinacja „odstawionych” będzie zatem bliska desperacji. Przy takim napięciu wiele jeszcze może się wydarzyć. Gra służb Jesienne wybory staną się polem konfrontacji nie tylko dla formacji politycznych, ale także nieformalnych grup ludzi ze służb...
Joanna Lichocka
Niestety, nie sposób dowiedzieć się, ilu właściwie prezydentów, burmistrzów i wójtów podpisało się pod przedstawionymi przez samorządowców POstkomuny 21 tezami, które dotyczą funkcjonowania samorządów. A ściślej – takiego funkcjonowania, które prowadzi do rozbicia państwa. Wiadomo, że do Gdańska na zaproszenie prezydent tego miasta 4 czerwca przyjechało ok. 400 samorządowców. Chodziło o świętowanie 30. rocznicy wyborów w 1989 r. Zwieńczeniem obchodów było właśnie faktyczne ogłoszenie żądania autonomii od państwa. Nie wiemy, kto prócz tych najgłośniejszych postaci występujących już wprost przeciw polskiemu państwu w przeszłości popiera ten szokujący manifest. Wiemy, że z całą pewnością byli w Gdańsku samorządowcy, którzy go nie popierają. Ale tylko jeden, prezydent Leszna Łukasz...
Tomasz Sakiewicz
W tych wyborach PiS został wzięty w dwa ognie. Z lewej szedł walec Koalicji Europejskiej, a z prawej, przy pomocy całkowicie zdezorientowanej młodzieży, rozwalano najtwardszy okop obozu patriotycznego. Uderzenie poszło też na zaplecze duchowe tego obozu, czyli Kościół. Obóz patriotyczny, choć przez chwilę jego szeregi zachwiały się, pozbierał się i wykonał kontratak na miarę słynnych uderzeń husarii w XVII wieku. Przeciwnik poszedł w rozsypkę, a straty są tak ogromne, że musi przemyśleć swoją taktykę. Pewnie nie wszyscy bohaterowie tej bitwy dadzą się upodobnić do literackich postaci z powieści Henryka Sienkiewicza, choć „Mały Rycerz” jest jak znalazł – mężny i sprytny. Poprowadził kluczowy atak. Premier Mateusz Morawiecki, wzrostem podobny do Longinusa Podbipięty, na szczęście...
Nie ma wątpliwości, że długoterminowym celem Konfederacji jest pokonanie Prawa i Sprawiedliwości oraz stworzenie na prawicy hegemonii tzw. wolnościowców i narodowców. Na to właśnie liczyli sympatycy tego ugrupowania. Krzysztof Bosak jednak usilnie podkreślał w kampanii wyborczej, że narodowcy nie zabierają elektoratu PiS, lecz Pawła Kukiza. I miał rację. Wyniki wyborów jasno pokazały, że Konfederacja nie przekonała wyborców Dobrej Zmiany, natomiast start narodowców i korwinistów znacząco wpłynął na klęskę Kukiz’15. Liderzy konfederatów byli pełni optymizmu, kiedy patrzyli na słupki sondażowe, które dawały im nawet 8 proc. poparcia. Chwalili się również, że popiera ich duża część młodzieży. Jednak ostatecznie okazało się, że najmłodsi wyborcy poparli PiS. Konfederacji nie udało się...
PiS zawsze miał pod górkę w eurowyborach, tymczasem jeśli nawet nie znokautował Koalicji Europejskiej, to leży ona na deskach i „jest liczona”. Różnica niemal siedmiu punktów procentowych w wyborach europejskich jest dla opozycji zabójcza. Nie tak miało być. Liderzy Koalicji Europejskiej i wspierający ją publicyści liczyli na walkę „łeb w łeb” nawet z lekką przewagą własnych kandydatów. Wskazywały na to proplatformerskie sondaże. W „Newsweeku” anonimowy do 2019 roku Instytut Badań Spraw Publicznych dawał opozycji aż 42,6 proc. poparcia, a partii Jarosława Kaczyńskiego zaledwie 36 proc. Nie brakowało komentatorów, którzy z powagą analizowali wyniki IBSP, choć na czele instytutu stoi były działacz PO, Łukasz Pawłowski, który zresztą do niedawna współpracował z formacją Grzegorza Schetyny...
Krzysztof Wołodźko
Establishment III RP potrzebuje 4 czerwca 1989 roku jako demokratycznego mitu założycielskiego postkomunistycznej Polski. Ale temu mitowi trzeba przyglądać się bardzo uważnie, właśnie ze względu na wielką wagę tamtych wydarzeń. Wybory parlamentarne, przeprowadzone 4 i 18 czerwca, na zasadach przyjętych przy Okrągłym Stole, były bardzo ważne. Są jednak zbyt problematyczne na piękną, demokratyczną legendę. Dlaczego? Aż nadto wpisują się w proces przepoczwarzania PRL w III RP, czyli metamorfozę, która dała postkomunistom nie tylko szansę politycznego przetrwania, ale sprowadziła na Polskę mnóstwo patologii, dysfunkcji i głębokich strukturalnych problemów. Te problemy znacznie przyczyniły się do naszego statusu „demokracji peryferii”, by użyć tytułowego określenia z książki prof. Zdzisława...
Joanna Lichocka
Pewnie się Państwu nie chce już czytać kolejnego tekstu o tym, że Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory do Parlamentu Europejskiego, ale ucieszmy się raz jeszcze: było to bardzo miłe zwycięstwo. Ja cieszę się zwłaszcza z wyników PiS w Wielkopolsce – na początku kampanii wyglądało na to, że mamy marne szanse na zdobycie dwóch mandatów do Parlamentu Europejskiego. Do tej pory był tylko jeden i wydawało się, że w Wielkopolsce niepodzielnie rządzą i rządzić będą partie postkomuny. A tymczasem intensywną kampanią, zaglądaniem do każdego powiatu, spotkaniami w wielkich miastach i maleńkich gminach udało się nie tylko zmobilizować wyborców PiS, by do tych wyborów koniecznie poszli, lecz także przekonać takich, którzy dotąd na PiS nie głosowali, by przerzucili swe głosy na obóz Dobrej Zmiany....
Ostatnio znów wybuchła w Polsce petarda hukowa „rosyjskiej agentury”. Wszystkim zainteresowanym tematem dedykuję zatem opowiadanie inspirowane prawdziwymi realiami. Jego ślad znajdziecie w mojej nowej powieści „Szlag trafił”, gdzie bardziej faktograficznie (choć to przecież nieszkodliwa beletrystyka) opisuję sposób działania rosyjskiej siatki GRU penetrującej polskie sfery gospodarcze i polityczne. Dla ułatwienia dodam, że w kręgu fachowców owa sieć jest nazywana „siecią popów” bądź „siecią prawosławną”, a miastem węzłowym dla tej działalności jest Białystok. Sieć – podejrzewam, że dla „sportu” – prowadzi osobiście generał Z. z GRU. *** Adam wychował się w domu dziecka, był mądrym i pojętnym chłopcem. Wychowawcy często zwracali uwagę na jego dojrzałe wypowiedzi i umiejętność...
Krzysztof Wołodźko
Hiperkonsumpcyjny świat łatwo gra pozorami. „Przecież to tylko gadżet, smartfon, komunikacja i rozrywka” – usłyszałem jakiś czas temu urywek rozmowy kilku trzydziestolatków w Warsie ekspresu gnającego z Warszawy do Gdyni. Tak, chodziło o Huawei. Ubrani w ciuchy i dodatki za minimum trzy średnie krajowe mężczyźni pracowali w korpo i chyba jechali na integrację. W manierze dobrze znających świat młodych, wykształconych, z wielkiego miasta pokpiwali z kumpla, który próbował im wyjaśniać coś z konfliktu między USA i Chinami. Nawet się zdziwiłem, że dobrze zarabiającym facetom „trzaskającym taski” w Mordorze na Domaniewskiej ktoś musi wyjaśniać takie rzeczy. „Bartosiaka, psiakość, nie czytali” – zdziwiłem się w myślach. Ale najwyraźniej nawet ludzie ze smartwatchami na ręku wciąż wierzą, że...
Joanna Lichocka
W chwili gdy zamykamy ten numer „Gazety Polskiej”, nie wiemy, czy i jak wysoko Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory do Parlamentu Europejskiego. Gdybym miała wróżyć na podstawie własnych doświadczeń z kampanii, to oczywiście zakładałabym zwycięstwo. Państwo, czytając ten tekst, już wiedzą – ja, pisząc, mam nadzieję. Przejechałam wzdłuż i wszerz powiatową Wielkopolskę i było to doświadczenie budujące. Polakom żyje się znacznie lepiej niż ponad trzy lata temu, gdy PO i PSL oddawały ster rządów. Widać to gołym okiem i słychać podczas rozmów z wyborcami. Ma na to wpływ nie tylko program 500 plus, który od 1 lipca zostanie rozszerzony na każde dziecko bez względu na próg dochodowy rodziny, a co zostało przyjęte z wielkim – przynajmniej w powiatowej Wielkopolsce – uznaniem. Na ten nastrój...
Wojciech Mucha
Skandaliczne reakcje na fakt zaatakowania polskiego ambasadora w Izraelu, zadyma informacyjna wokół ustawy 447 i straszenie Polaków rzekomą „żydowską inwazją”. Wszystko w jednym celu – osłabienia pozycji naszego kraju i niedopuszczenia do trwałego uniezależnienia się Polski od wpływów rosyjskich. W Izraelu miał miejsce skandal – Marek Magierowski, polski ambasador, został zwyzywany i opluty przez mężczyznę, który zablokował wjazd na teren polskiej placówki w Tel Awiwie. Napastnikiem okazał się 65-letni Arik Lederman, który po usłyszeniu zarzutów przeprosił za to, co zaszło, oświadczył jednak, że „jest potomkiem ofiar Holokaustu i że do polskiej ambasady zwrócił się w sprawie zwrotu mienia” (sic!). Nie trzeba głośno mówić? Nim jednak napisze się o owym „mieniu” i jego zwrocie, warto...
Joanna Lichocka
Nie wiem, co dzieje się w ostatnich dniach kampanii – tekst powstaje w sobotę, w dniu zamykania numeru „Gazety Polskiej” – ale miejmy nadzieję, że POstkomuna przegrała. Recydywa PRL, którą zaproponowali w postaci pierwszych sekretarzy na bilbordach wyborczych i poetyce rodem z instrukcji SB do walki z Kościołem, wywołała co najmniej dużą rezerwę u znaczącej części Polaków. Część tych, którzy wahali się, na kogo głosować, została powstrzymana od pokusy głosowania właśnie na Koalicję Europejską antyklerykalnym, agresywnym językiem opozycji. Strategia POstkomuny, by ostro spolaryzować scenę polityczną, zmobilizować własny elektorat na emocji nienawiści do PiS i prawicowych wyborców, być może obraca się przeciw niej. Wskazuje na to absencja na marszu, zorganizowanym przez opozycję w sobotę...
Czy w Polsce mamy obiektywne, informacyjne media? Odpowiedź wymaga dłuższego namysłu i… brzmi: raczej nie! O czym to może świadczyć? Na pewno o tym, że właśnie teraz przeżywamy jeden z największych kryzysów polskiego dziennikarstwa. Inny wniosek jest jeszcze bardziej smutny: coraz większą rolę w polskim życiu społecznym odgrywają właściciele mediów, ich klientami stają się politycy, a dziennikarze pełnią u nich jedynie rolę najemnych posługaczy, którzy muszą tańczyć tak, jak im medialny kapitał zagra. Czy nie jest to konstatacja zbyt brutalna? Dobrze, urządźmy sobie zatem krótki przegląd polskiego rynku medialnego i poszukajmy na nim niezależnych, posiadających własne zdanie komentatorów i reporterów. Media publiczne Prawo i Sprawiedliwość było mocno wspierane także przez...
Przemysław Żurawski vel Grajewski
W artykule Huberta Kowalskiego „Łódzkie księstwo Leszka Jażdżewskiego” („GP” nr 20/1344 z 15.05.2019) znalazła się błędna informacja o moim rzekomym udziale w łódzkich „Igrzyskach Wolności”, organizowanych w tym roku, tak jak od lat, przez środowisko pisma „Liberté!”, którego liderem jest Leszek Jażdżewski. Autor miał prawo do tego błędu. Zapewne przeczytał program Igrzysk Wolności, w którym istotnie widnieje moje nazwisko, i uznał, że sama impreza przebiegała zgodnie z programem, tak zaś nie było. Jak było? Część osób związanych ze środowiskiem „Liberté!” to absolwenci Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologii (WSMiP) Uniwersytetu Łódzkiego, którego jestem pracownikiem. Wielu znałem jako studentów. Mimo różnic ideowych, darzyłem ich pewnym zaufaniem. Uczestniczyłem w...
TVN 24: „Były ambasador: w 2020 roku Polska będzie poza Unią Europejską”. Na zdjęciu ilustrującym ten tytuł widzę twarz byłego dyplomaty RP w Waszyngtonie Ryszarda Schnepfa. Czytam i przecieram oczy ze zdumienia. Jest maj 2019 roku, co prawda narracja o wyprowadzeniu Polski z Unii pojawia się w naszej przestrzeni publicznej od początku maratonu wyborczego, ale raczej nikt poważnie tego już nie przyjmuje, szczególnie że PiS na każdym kroku podkreśla swój proeuropejski kierunek polityki i już nawet co rozsądniejsi kandydaci Koalicji Europejskiej przyznają w wywiadach, że polexit to wierutna bzdura i żadne działania obecnie rządzących nie wskazują, by groziło nam wyjście z Unii. Do tego w ostatnich dniach największym zwolennikiem nie tyle wyjścia Polski z Unii, ile likwidacji UE, okazał...
Kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego przebiega w rytm „odpalanych” tuż przed jej terminem haków. Zamiast czytelnego sporu o przyszły kształt Starego Kontynentu wzmaga się podsycający emocje jazgot. Haki i używane z rosyjska „kompromaty” – prawdziwe bądź urojone – mają zastąpić rzetelne wyjaśnianie wyborcom sytuacji i proponowanych posunięć. Zamiast więc interesującej rozmowy o ideach mamy kąpiel w błocie. Pod szyldem walki z populizmem stosuje się najbardziej cyniczne i pozbawione odniesienia do realiów zarzuty wobec rządzącego dziś PiS. PiS odpowiada mało przekonująco, a to tylko rozzuchwala nawet postkomunistów, którzy przedstawiają się teraz jak wczoraj urodzone anioły demokracji i tolerancji. Filmowa rozprawa z Kościołem Najpierw odbyła się szalona promocja...
Krzysztof Wołodźko
Polacy są o wiele bardziej zadowoleni z działania demokracji we własnym kraju, niźli obywatele wielu państw zachodnioeuropejskich z jej funkcjonowania u siebie. Tak wynika z najnowszego raport Pew Research Center, amerykańskiego ośrodka badawczego, informującego globalną opinię publiczną o tendencjach społecznych, religijnych i kulturowych zachodzących na całym świecie. Pew uchodzi za ośrodek politycznie/ideologicznie niezaangażowany i pośrednim na to dowodem jest fakt, że często powołują się na niego bardzo różne media, uznające raporty amerykańskiego centrum za miarodajne i wiarygodne. Co warte podkreślenia, badania Pew za godne nagłośnienia uważają na ogół środowiska lewicowo-liberalne. Rok temu chętnie informowały o raporcie dotyczącym religijności w Polsce. Dokument cytowały OKO....
Tomasz Sakiewicz
Są ich setki w Polsce i na całym świecie. Czasem bywa o nich naprawdę głośno. Różnią się między sobą sposobem organizacji, aktywnością, a nawet poglądami. Łączą je trzy rzeczy: miłość do Polski, logo klubów „Gazety Polskiej” i Karta Klubów, od której przestrzegania zależy nadanie logo. O klubach zaczęto głośno mówić dopiero po tragedii smoleńskiej. Powód był prosty – nie było dużej ogólnopolskiej organizacji, która dałaby radę masowo wyprowadzić ludzi na ulicę i domagać się prawdy o tym, co się stało 10.04.2010 roku. Jednak historia klubów zaczyna się dużo wcześniej. Pierwsze próby zakładania klubów „GP” zaczęły się jeszcze w latach 90. Ruch ten jednak nie przetrwał próby czasu. Brakowało dobrej formuły działania. Nie pomogła też zmiana profilu politycznego za poprzedniego kierownictwa...
Joanna Lichocka
Było naprawdę pięknie – majowe imprezy i uroczystości pokazały radosną i roześmianą Polskę. Na piknikach, biegach i najróżniejszych imprezach na rynkach miast i miasteczek świętowało mnóstwo ludzi. Imponujące tłumy były też na zorganizowanej przez ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka defiladzie wojskowej. Ludzie trochę odetchnęli – żyje im się lepiej, w Polsce dzieje się lepiej i święta polskiej republiki to pokazały. „Serce roście, patrząc na te czasy” – można by powtórzyć za Janem Kochanowskim, gdyby nie zgrzyt rodem raczej z „Biesów” Fiodora Dostojewskiego niż z „Pieśni” naszego poety. Myślę tu oczywiście o poczynaniach ludzi postkomuny, tej jej części, która, jeśli chodzi o wyznawane wartości państwowe, pokazuje się w wersji najbardziej nihilistycznej, zdemoralizowanej i...
Co by się stało, gdyby nagle zniknęło Prawo i Sprawiedliwość? To koszmarny sen dzisiejszych liderów tzw. opozycji. Piszę: „tzw.”, bo gdyby nie odniesienia do PiS i Jarosława Kaczyńskiego, to z programu Koalicji Europejskiej pozostałyby jedynie pustosłowne banały i żenujące oczekiwanie na interwencję z zewnątrz. Malowani chłopcy i dziewczęta, którzy mają pozbawić PiS władzy, zaskakująco niemrawo odgrywają swoje rytualne role. Jednak poza wzbudzaniem złych emocji i grą na wykreowanie jak największych podziałów w polskim społeczeństwie, nie potrafią przedstawić sensownej alternatywy dla obecnej władzy. Jeśli antidotum na błędy polityków PiS ma być powrót ludzi pokroju Tomasza Siemoniaka – jako lidera zmian w naszych siłach zbrojnych, Borysa Budki – jako reformatora wymiaru sprawiedliwości...
Zamach, do jakiego doszło w Wielkanoc na Sri Lance, jest dowodem na to, że przetrącenie kręgosłupa Państwu Islamskiemu w Syrii i Iraku nie oznacza końca wojny z tą organizacją. Pokonana ona została tylko w swym wymiarze parapaństwowym. Z punktu widzenia Europy kluczowy problem związany jest z powrotami tzw. foreign fighters. Państwo Islamskie (IS) funkcjonowało od początku na trzech równoległych płaszczyznach: parapaństwowo-militarnej, ideologicznej i terrorystycznej. Kluczowe znaczenie ma ten drugi aspekt, gdyż ideologia IS jest swego rodzaju duszą tej organizacji, bez której nie mogłaby ona funkcjonować na pozostałych płaszczyznach. To ta ideologia skłaniała ochotników z całego świata do wyjazdów na tereny opanowane przez samozwańczy kalifat, by go budować, bronić, mordować w jego...
Wojciech Mucha
Dla jednych to triumf postpolityki i politechnologów, dla innych dowód na niedojrzałość wyborców. Jeszcze inni wskazują, że to potwierdzenie standardów demokratycznych i przestroga dla polityków. Jednak niezależnie od tego, jak ocenimy miażdżące zwycięstwo Wołodymyra Zełenskiego w ukraińskich wyborach prezydenckich, jest to dla Polski wyzwanie i problem. Potwierdziły się sondaże. W drugiej turze wyborów prezydenckich na Ukrainie zwyciężył komik i aktor Wołodymyr Zełenski, który otrzymał 73,22 proc. poparcia. Na urzędującego szefa państwa Petra Poroszenkę zagłosowało natomiast 24,45 proc. wyborców. Póki co, to dalej komik „Nie widzę powodu, żeby w każdym wystąpieniu wypominać mu, że jest aktorem. Jeśli ktoś ma 70 proc. poparcia przy wysokiej frekwencji, to jest poważnym politykiem...
Kiedy w 2003 roku uczniowie założyli nauczycielowi języka angielskiego kosz na śmieci na głowę i wytarli mu twarz gąbką do ścierania tablicy, wybuchła krótkotrwała dyskusja o tym, co się dzieje w polskich szkołach. Trwała krótko i nie doprowadziła do większych zmian. Tymczasem zawód nauczyciela coraz bardziej się pauperyzował i spadał w rankingu prestiżowych profesji. Do zawodu zaczęli trafiać ci, którzy nie poradziliby sobie w innych dziedzinach zawodowej aktywności. Zawieszony właśnie strajk nauczycieli, któremu przewodził lewicowy Związek Nauczycielstwa Polskiego, stał się okazją do gruntownej refleksji, swoistej lekcji na temat stanu polskiej edukacji. To może okazać się ozdrowieńcze, ale pod warunkiem, że wszyscy z tej lekcji wyciągną konkretne wnioski. Polska szkoła może zostać...
ZNP i strajkujący nauczyciele, którzy nie chcieli wystawić ocen swoim uczniom, nie dali wyjścia Zjednoczonej Prawicy. Na szali leżały matury, stres młodzieży i rodziców, a w konsekwencji także gniew młodych wyborców i ich rodziców. Owszem, ZNP zawiesiło strajk. Ale ta decyzja była już tylko formalnością. To, co o niej przesądziło, to interwencja Mateusza Morawieckiego i nowelizacja prawa oświatowego, która zakłada, że w ekstremalnej sytuacji dyrektorzy szkół przejmą kompetencje rad pedagogicznych i zdecydują o klasyfikacji uczniów. Jeśli dyrektor zdecyduje inaczej, klasyfikację przejmie samorząd. Pozwoliło to na zatwierdzenie ocen do ostatecznego terminu, czyli ostatniego piątku kwietnia. Zabrać małpie brzytwę Ustawa maturalna może i powinna być przygotowana wcześniej, ale była...
Projekt europejski jest jedną z bardziej udanych inicjatyw powojennej Europy. Zdajemy sobie sprawę, że to wielka spuścizna i nie powinniśmy jej zaprzepaścić. Z tą myślą idziemy do wyborów do Parlamentu Europejskiego. Ale wiemy jednocześnie, że Unia wymaga zmian i przebudowy. To, co dobre dla Polski, jest również dobre dla Europy. Filozofia „więcej Europy” jako jedyna odpowiedź na wszystkie problemy okazała się nietrafiona. Wspólny rynek pomaga w rozwoju gospodarczym, ale już wprowadzenie waluty euro dla gospodarek na różnych poziomach rozwoju jest pułapką dla tych słabszych. Kolejne cykle wyborcze pokazują, że dziś europejskie narody chcą, by bardziej uszanować narodową suwerenność w sprawach takich jak kwestie tożsamości narodowej, tradycji czy migracji. Dziś zamiast „więcej Europy”...
Joanna Lichocka
Wielki wysiłek logistyczny i marketingowy włożono w to, by przy okazji strajku nauczycieli zorganizować coś na kształt nowej Solidarności. Najwyraźniej postkomunie zamarzył się wielki ruch rewolucyjny, dla którego iskrą miałby być protest nauczycieli – jednoczący inteligencję, rodziców, uczniów, celebrytów, artystów, aktorów… Starano się bardzo. „Spontaniczne” wiece poparcia na rynkach i ryneczkach miast skwapliwie relacjonowane przez niemieckie media prasy regionalnej i krajowej, ze starannie dobieranymi fotografiami mającymi stworzyć wrażenie obecności tłumów. Protest dzień po dniu pokazywany przez telewizje i rozgłośnie postkomuny, z których wynikało, że rodzice maturzystów ze zrozumieniem odnoszą się do strajku nauczycieli, w wyniku którego ich dzieci nie będą miały egzaminów w...
Krzysztof Wołodźko
Nie uważam za wartościowe powtarzających się po pożarze Notre Dame złośliwości i szyderstw pod adresem Francuzów. My sami jako społeczeństwo mamy zbyt wiele ze sobą do zrobienia, sami też dobrze nie wiemy, jak zmienimy się jako społeczeństwo w nadchodzących dekadach. W 1997 roku Tomasz Merta w eseju „Nieodzowność konserwatyzmu” zapisał słowa, które towarzyszyły przez dekady kolejnym rocznikom inteligentów/intelektualistów prawicy. Brzmiały one: „Podstawowym problemem polskiego konserwatyzmu jest trudność w zbudowaniu wiarygodnej odpowiedzi na pytanie: »co konserwować?«. Konserwatysta powinien przecież konserwować to, co jest, a to, co jest, okazuje się niewątpliwie mało zachęcające. Polski konserwatysta nie może więc afirmować zastanej rzeczywistości, ale od samego początku się jej...
W polskim Kościele tkwi ogromny potencjał ideowy i naturalna inspiracja do działań, które nie tylko pomogą ochronić nasz kraj przed nadciągającymi zagrożeniami, lecz posłużą także do wypracowania realnego programu działań społecznych i politycznych, które będzie można nazwać patriotyzmem XXI wieku. Czy tradycyjne odwoływanie się polskich niepodległościowców do łączności z przesłaniem polskiego Kościoła katolickiego jest dziś anachronizmem – jak chcieliby ideologiczni „reformatorzy” polskiego żywiołu spod skrzydeł Adama Michnika – czy też niesie w sobie świeże i inspirujące do działania treści? Schronienie Przez wieki Kościół stanowił naturalne schronienie dla polskiego żywiołu. Pozbawieni niepodległości Polacy właśnie w polskim Kościele odnajdowali skarbnicę negowanych na zewnątrz...
Tomasz Sakiewicz
Pseudonarodowcy stają się dzisiaj wielką nadzieją liberalnej lewicy. W USA prowokując konflikt pomiędzy Polakami i Żydami, mogą doprowadzić do zwycięstwa demokratycznego kandydata. W Polsce odbiorą PiS-owi parę procent i dzięki temu powstanie pierwszy po 1989 roku rząd liberalno-lewicowy. Z punktu widzenia światowego lewactwa – marzenie. PiS nie przegra wyborów przez strajk nauczycieli ani przez żaden inny protest. W tej sprawie większość społeczeństwa przyznaje rządowi rację. PiS-owi nie odbierze władzy też Koalicja Europejska. Ta efemeryda zanim powstała, już trzeszczała w szwach i coraz szybciej sama się kompromituje bezideowością. Jedynym sposobem powrotu do rządu ludzi Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny jest podzielenie elektoratu PiS-u. Trzeba znaleźć prawdziwych Polaków, którzy...
Piotr Lisiewicz
Janusz Korwin-Mikke domagający się dowodów, że Hitler wiedział o Holokauście, oraz Grzegorz Braun opowiadający, że jakkolwiek nie popiera kamienowania homoseksualistów, to batożenie by rozważył. To oni zbudują powagę i silną pozycję Polski na arenie międzynarodowej. A w kraju w przeprowadzeniu zmian, przy których PiS to tchórzliwe mięczaki, wesprze ich Piotr Liroy-Marzec, parę lat temu zwolennik partii Palikota i Biedronia. Groteska? Zapewne, ale w sytuacji, w której dla PiS ważny jest każdy ułamek procenta głosów, nawet ona może realnie zaszkodzić Polsce. Wspomniałem na początku o dwóch wypowiedziach liderów ugrupowania Konfederacja z ostatnich tygodni. Janusz Korwin-Mikke, który przeżył w tym roku najdłuższy post od wygłaszania publicznie szokujących wypowiedzi, pokazał, że natura...
Od najbliższych wyborów do europarlamentu może zależeć to, w jakim kierunku Unia Europejska będzie się rozwijać i czy będzie to zgodne z naszymi oczekiwaniami. Co sprawia, że frekwencja w wyborach do europarlamentu była dotąd niższa niż w wyborach krajowych? Tak się dzieje, ponieważ większość wyborców nie jest przekonana o znaczeniu tego głosowania dla zwykłych obywateli, dla tych, którzy na co dzień nie interesują się polityką zagraniczną. Tymczasem tym razem europejskie wybory mogą być najważniejsze od czasu wstąpienia Polski do Unii. Polska przede wszystkim Kandydując w wyborach do Parlamentu Europejskiego, stawiamy sobie trzy cele. Po pierwsze, polska reprezentacja w Unii musi pilnować interesów naszego kraju. Opozycja do swoich celów używa instytucji europejskich, a ostatnio...

Pages