Publicystyka

Stare amerykańskie przysłowie mówi: uczciwy polityk to ten, który weźmie łapówkę i się wywiąże ze zobowiązania. Oczywiście to wyostrzony sposób spoglądania na przedstawicieli politycznych establishmentów. Pasował jednak znakomicie do atmosfery panującej w okresie, gdy Polską rządziła koalicja PO-PSL. Gdy w 2015 roku do władzy przyszedł PiS, stało się jasne, że od przedstawicieli tego ugrupowania wyborcy oczekują znacznie więcej niż od ich poprzedników. Sprawa „lotów marszałka Marka Kuchcińskiego” postawiła przed nami kilka pytań: ile wolno władzy? Czy zawsze to, co jest prawnie dopuszczalne, w istocie jest dozwolone? I czy politycy nowej władzy mogą wchodzić w buty tych, których utożsamialiśmy z najmniej moralną formą sprawowania rządów? Marek Kuchciński nie złamał prawa, nie znaczy...
Od czasu rozpoczęcia transformacji ustrojowej postępowała degradacja polskiej floty pod polską banderą. „Nie ma znaczenia, pod jaką banderą pływa statek, byle przynosił zyski” – mówili neoliberałowie. Prawda jest taka, że z chwilą, gdy ze statków znikała polska bandera, znikały również statki. Polskie regulacje prawne dotyczące bandery pozostawały niezmienione od czasów PRL. Na efekty nie trzeba było długo czekać – w 1990 roku było blisko 250 statków i wszystkie pływały pod polską banderą. Dzisiaj jest ich pod nią zaledwie 21, a w żegludze międzynarodowej są tylko cztery. Profesor Witold Modzelewski szacuje, że utracone wpływy z powodu braku floty pod polską banderą kształtują się na poziomie 7 mld zł rocznie. Jeżeli pomnożymy tę sumę przez okres 30 lat, który minął od rozpoczęcia...
W polityce zdolność zmiany barw i czerpania z tego profitów jest zjawiskiem częstym i nie budzi większego zdziwienia, jednak skok, który wykonał Roman Giertych, jest na tyle spektakularny, że aż prosi się o głębszą analizę. Gdyby Roman Giertych posiadał tzw. kręgosłup ideowy, już dawno jego kręgi byłyby w całkowitej rozsypce. Zapiekły nacjonalista, wydawałoby się, że genetycznie nasiąknięty wyolbrzymioną aż do granic absurdu dmowszczyzną, pokazowy konserwatysta i wróg modernizmu, naraz porzuca stare – rodzinne – dekoracje i ubiera się w szaty liberalnego modernizmu. Rano zasypia jako wróg Unii Europejskiej, a rankiem budzi się rasowym, salonowym kosmopolitą. Co stało się powodem tak spektakularnej iluminacji? Korzenie Sprawa ponoć zaczyna się od pradziadka Franciszka, pracownika...
Sławomir Nowak, były minister transportu, bohater afer i skandali, a od 2016 roku szef Ukrautodoru, Państwowej Agencji Dróg Ukrainy, ma się czego obawiać. „Skala korupcji w Ukrautodorze jest jedną z największych na Ukrainie, zaś kierujący nim Nowak musi być świadomy tego, co się dzieje” – wskazują ukraińscy eksperci. A prezydent Wołodymyr Zełenski mówi wprost o wsadzeniu do więzienia odpowiedzialnych za korupcję przy budowie dróg. Od początku swej ukraińskiej kariery, w październiku 2016 roku, Sławomir Nowak miał się nad Dnieprem jak pączek w maśle. Jak wynika z jego deklaracji majątkowej, tylko w lipcu otrzymał 365 tys. hrywien (56 tys. zł) wynagrodzenia. W sumie za 2018 rok jego oficjalna pensja wyniosła 1,684 miliona hrywien (258 tys. zł). To kwoty astronomiczne, biorąc pod uwagę,...
Piotr Najsztub, Stefan Niesiołowski, Kazimierz Marcinkiewicz czy wreszcie Kamil D. – coś tych ludzi łączy. Każdy z nich był – jeszcze niedawno – kreowany na autorytet i wyrocznię politycznych sądów, gustu i tego, co jest wskazane. Do tego można dopisać jeszcze obecnego europosła Włodzimierza Cimoszewicza. Łączy ich także przekonanie o własnej bezkarności i znajdowaniu się o wiele powyżej poziomu szarego obywatela naszego kraju. Fakty są takie: 26 lipca na trasie autostrady A1 na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego doszło do wypadku z winy kierowcy, którym okazał się 51-letni Kamil D. W wydychanym powietrzu miał on 2,6 promila alkoholu. Tajemnicą nie jest, że chodzi o znanego dziennikarza – celebrytę, byłego prowadzącego „Fakty” TVN. TVN to stan umysłu Tyle suchej informacji. Ale...
Michał Rachoń
Robert Mazurek swój list do Danuty Holeckiej zaczyna od chwytającego za serce obrazka. Jego latorośl musi zostać odseparowana od telewizyjnych „Wiadomości”, bo konstrukcja materiałów dotyczących polskiego sporu politycznego jest dla młodego umysłu równie niebezpieczna co publikowanie domowych sposobów na produkcję bomby zegarowej lub narkotyków w piwnicy. Cóż zatem jest tak niebezpieczne? Robertowi Mazurkowi nie podoba się materiał dziennikarza, który uznaje za stosowne zwrócić uwagę na jeden z fundamentalnych problemów w sporze politycznym, jaki toczy się na polskiej scenie, a nie jest nazywany po imieniu. W Polsce, o czym Mazurek świetnie wie, toczy się spór pomiędzy dwiema głównymi siłami politycznymi na temat struktury naszej państwowości. Wielokrotnie prezentowany, a jednak nie...
Joanna Lichocka
Każdy tydzień przynosi kolejne ciosy w narrację opozycji. Polska podobno jest izolowana na arenie międzynarodowej, nic nie znaczy i ponosi same porażki – to generalna teza głoszona przez ludzi POstkomuny. Tymczasem nowa szefowa Komisji Europejskiej zaraz po wizycie w Paryżu i Berlinie wybrała Warszawę i spotkanie z premierem Mateuszem Morawieckim. Podobno Polska nie miała także wpływu na to, że Frans Timmermans nie został przewodniczącym KE, i sromotnie w tej sprawie przegrała, ponieważ znany ze swojej zaciętości w walce z Warszawą komisarz nadal ma się zajmować praworządnością. W ten przekaz najwyraźniej uwierzyła Ewa Kopacz, która w Parlamencie Europejskim zdążyła już wystąpić zgodnie z dotychczasową narracją Timmermansa, żądając powiązania rozdzielania funduszy dla poszczególnych...
Ponad 43 procent poparcia dla prezydenckiej partii Sługa Narodu to największy sukces w wyborach do ukraińskiego parlamentu. Nowa partia jest w stanie samodzielne utworzyć rząd i dowolnie kształtować politykę kraju. W relacjach z Polską może to oznaczać jednoczesne odprężenie na niwie historycznej i niebezpieczeństwo załamania prozachodniego kursu naszego sąsiada. Sługa Narodu, faktycznie będąca partią prezydencką, uzyskała 254 mandaty w 450-osobowej Radzie Najwyższej. Sukces jest tak potężny, że chyba zaskoczył samego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i jego otoczenie – jeszcze w dniu wyborów analizowano przecież możliwość utworzenia koalicji z partią Hołos, nowym ugrupowaniem na scenie politycznej, którego liderem jest Swiatosław Wakarczuk, znany dotychczas przede wszystkim jako...
Nie dwie, lecz trzy koalicje opozycji ruszą do walki z „pisowskim zagrożeniem”. Tego nie spodziewali się najwięksi fantaści. W sytuacji gdy Grzegorz Schetyna – jako budowniczy antypisowskiego pospolitego ruszenia – ponosi właśnie totalną klęskę, uśmiech nie schodzi mu z ust i jeszcze wieszczy, że jego ugrupowanie zdobędzie ponad 40 procent głosów. Dobra mina do złej gry czy też stres, który powoduje coraz większe oderwanie od rzeczywistości? Analiza procesów myślowych Grzegorza Schetyny nie jest zajęciem inspirującym, jednak ten – do niedawna – lider całej antypisowskiej opozycji wyraźnie traci grunt pod nogami. Czy jest to wynikiem jedynie jego niezdarności w przewodzeniu Platformie Obywatelskiej, czy też dołączyły do tego inne siły? Oczywiście nie spędzam czasu w sztabie PO, ale...
Joanna Lichocka
W tle zabiegów totalnej opozycji o przedstawienie się w kolejnym przebraniu, tak by zwiedzeni nowymi hasłami i szyldami wyborcy oddali głos na polityków starego, postkomunistycznego systemu, toczy się batalia o samorządy. A raczej o to, jaka ma być rola samorządów w państwie. Siły postkomunistyczne starają się przeciwstawiać samorządność państwowości. Środowisko polityczne Platformy Obywatelskiej kolejną dekadę kultywuje mit Wolnego Miasta Gdańska – odwołuje się do tej części historii prastarego polskiego miasta, kiedy było ono zniemczone i nie należało do Polski. Co więcej, w którym polskość i Polacy byli prześladowani. To najostrzejsza forma występowania wprost – choć w sposób nienazwany – przeciw idei polskiego państwa przez ludzi POstkomuny. To sformułowanie, które napisałam...
Ryszard Czarnecki
Nowa geografia polityczna Europy A.D. 2019 jest jak sensacyjny film z częstymi zwrotami akcji. Bardzo wiele rzeczy dzieje się „po raz pierwszy”. A więc po raz pierwszy Rada Europejska, czyli przywódcy państw członkowskich Unii Europejskiej, skutecznie oprotestowała wcześniejszą decyzję personalną podjętą przez dwa największe państwa Unii, czyli Niemcy i Francję (tradycyjnie to grono poszerzono o parę kolejnych jako listek figowy). Po raz pierwszy też Parlament Europejski „bryknął” i oprotestował układankę personalną ułożoną przez Radę Europejską. Tak stało się w przypadku uzgodnionego w Brukseli kandydata na stanowisko przewodniczącego izby. Rada wskazała byłego premiera Bułgarii Sergeja Staniszewa, a europarlament wybrał socjalistę, przedstawiciela starej Unii, czyli dawnej...
W krakowskim eksperckim opracowaniu „Raport o stanie samorządności terytorialnej w Polsce” jeszcze z lat 2013–2014 jako jedną z dysfunkcji państwa uznano upartyjnienie działalności samorządu terytorialnego, a partyjność, która wdarła się do samorządu terytorialnego w Polsce, uznano za wadę osłabiającą więzi wspólnotowe, prowadzącą do degeneracji pojęcia interesu publicznego, ładu instytucjonalnego i wypaczenia procedury wyborczej. Wnioski ówczesne stają się szczególnie aktualne. Dziś jest to „partyjność” okresu wyborczego.   Pod hasłem decentralizacji samorządu odbywa się próba dokonywana przez środowiska związane z opozycją konfrontacji władzy samorządowej i „scentralizowanej” władzy państwowej – samorządu terytorialnego i państwa. Dzieje się to na różnych forach oraz w ramach...
Krzysztof Wołodźko
Zapewne część z Państwa kojarzy z czasów PRL instytucję „patykiem pisanego”, czyli najtańszego wina, zwanego też jabolem czy jabcokiem. Nikt o zdrowych zmysłach po to nie sięgał – ale też nie były to czasy zdrowym zmysłom sprzyjające. Jabol był trochę jak cały realny socjalizm: tani, ale obrzydliwy, i solidnie zaburzał kontakt z rzeczywistością. Nie bez powodu nazywano go też niekiedy mózgotrzepem – choć zasadniczo niezbyt dobrze działał na cały organizm. Pewnie trochę purnonsensowo, ale z „patykiem pisanym” skojarzyły mi się obietnice wyborcze Platformy Obywatelskiej. Nie tylko sześciopak Grzegorza Schetyny, ale i cały „gospodarczy” program Platformy Obywatelskiej, przedstawiony niedawno na Forum Programowym Koalicji Obywatelskiej przez prof. Andrzeja Rzońcę. Jest tam właściwie...
Partia, która jeszcze całkiem niedawno organizowała dni skupienia w klasztorach i promowała istnienie „Kościoła łagiewnickiego”, dziś staje się rzecznikiem ideologii LGBT i broni barbarzyńskich ekscesów homoterrorystów. Co jest przyczyną tej zmiany? Wszyscy pamiętamy zdumiewającą swoją furią napaść Leszka Jażdżewskiego na polski Kościół i całą wspólnotę wierzących przeprowadzony w dniu Święta Narodowego Trzeciego Maja, a równocześnie kościelnej uroczystości Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. W zamysłach miało to być hasło do kampanii niszczenia polskiego Kościoła, coś w rodzaju wystrzału z „Aurory”, mającego dać sygnał do nowej „pieriekowki dusz” nowej rewolucji kulturalnej, która na kształt pierwowzoru chińskich hunwejbinów o mentalności rzeźników z Wandei miała zburzyć...
Półtora miliona pytań od zatroskanych Rosjan padło podczas 17. już konferencji Władimira Putina z obywatelami. Co rzuca się w oczy, to liczba tych pytań – 1,5 miliona – która spadła w stosunku do dwóch w roku ubiegłym. Warto jednak przeanalizować kilka kwestii z tego czterogodzinnego przedstawienia, aby na ich podstawie zrozumieć, że polityka Kremla wciąż opiera się na zasadzie „kłamstwo zawsze i wszędzie”. Na pytanie: „Dlaczego w telewizji pojawia się tak wiele rodzajów nowej broni? Do jakiej wojny się szykujemy?” odpowiedź Putina brzmiała: „Rosja nie jest liderem pod względem wydatków na uzbrojenie. Wyprzedzają nas, i to bardzo mocno, Stany Zjednoczone i Chiny. Jesteśmy też jedynym dużym krajem, który zmniejsza te wydatki”. To kłamstwo. Po pierwsze, Rosja jest jednym z liderów w...
Politycy rzadko mówią językiem, który byłby wspólny z całą resztą społeczności. Różne są tego przyczyny, ale to, co podczas wakacji wyprawia ekipa „wyjazdu w teren” pod przewodnictwem pana Bartosza Arłukowicza, budzi osłupienie. Skąd bierze się tak zaskakujący brak empatii i pogarda wobec większości naszego społeczeństwa, która emanuje od politycznych celebrytów „poruszających się w terenie prowincjonalnym”? Nie wdając się w psychologiczne analizy, można orzec jedno: takie zjawisko charakteryzuje właśnie celebrytów. Oni nie tylko że nie mają pojęcia o realiach normalnego życia, ale na dodatek nie chcą się tego nauczyć. Są sztucznym tworem, który nie czerpie soków z tego, czym żyją zwykli obywatele. Na początek zatem słowo wyjaśnienia: różnica pomiędzy celebrytą, a człowiekiem znanym i...
Stało się. Opozycja ustami Grzegorza Schetyny przedstawiła zarys swojego programu. Nie wiadomo jednak, kto miałby realizować „szóstkę Schetyny”, skoro koalicja z SLD i Wiosną nie jest pewna, a PSL już zapowiada, że woli pójść do wyborów w samodzielnym bloku. To już standardowy obrazek: najpierw PiS z rozmachem organizuje konwencję, narzuca opinii publicznej tematy, a następnie PO reaguje na to z opóźnieniem. Tak jest i tym razem. Co prawda politycy opozycji „pojechali w teren i wyszli do ludzi”, ale ich nachalność i bufonada w stosunku do Polaków jeśli coś wzbudzają, to nie zainteresowanie, lecz zażenowanie. Ale oddać opozycji trzeba jedno. Podczas zorganizowanego w Pałacu Kultury i Nauki forum programowego Koalicji Obywatelskiej pojawiła się nowość – ekipa Grzegorza Schetyny wreszcie...
Joanna Lichocka
Zwycięża ten, kto narzuca tempo i narrację – to jedna z podstawowych zasad rządzących kampaniami wyborczymi. Bywało w przeszłości, że Prawo i Sprawiedliwość goniło rywali, broniło się przed narzucanymi tematami kampanii i musiało sprostać pułapkom zastawianym przez przeciwników. Teraz obóz zjednoczonej prawicy jest na pozycji lidera. Siła Prawa i Sprawiedliwości i bezsiła totalnej opozycji są wprawdzie widoczne gołym okiem, łatwo więc o poczucie, że wygrana jest przesądzona. A to nic bardziej zgubnego. Do dnia wyborów trzeba powtarzać, że sondaże to rzeczywistość wirtualna, że jeśli ludzie prawicy nie będą zmobilizowani, przewaga może być nie wystarczająca do prowadzenia dalszej polityki Dobrej Zmiany. Jest nieźle, to prawda, apetyty na zwycięstwo są duże, ale walna bitwa dopiero przed...
Niezrozumiała polityka nowych władz Ukrainy może doprowadzić do eskalacji rosyjskiej agresji. Wszystko dzieje się w momencie, gdy również w Europie trwają niebezpieczne próby cywilizowania Kremla. Specjalnie dla Czytelników „Gazety Polskiej” wstrząsający głos znad Morza Azowskiego. Mariupol to miasto na Wschodzie Ukrainy nad Morzem Azowskim, o którym było głośno w polskich i światowych mediach po aneksji Krymu w 2014 roku, a także na początku agresji rosyjskiej na Donbas. Miasto, którego mieszkańcy dzielnie walczyli, by zostać w granicach Ukrainy, kopali okopy, rowy obronne, z których wielu z bronią w ręku do dnia dzisiejszego walczy o ukraińskość, a niektórzy z nich oddali życie… Mariupol pamięta ostrzał dzielnicy „Wostocznyj” z rosyjskich wyrzutni rakietowych typu „Grad”, kiedy 24...
To musiało się zdarzyć, choć nie wszystko wygląda tak, jakby się na pierwszy rzut oka mogło wydawać. Mówię o nagłym ataku homopolityki na polską zwyczajność. To nie fanaberia i przypadek. Starannie zaplanowana akcja przyspieszyła, bowiem Polska ciągle jest ością w gardle „światowego postępu”, wylęgającego się – od 1968 roku – w Europie Zachodniej i na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Z czasem ludzie i pieniądze projektujący przemiany społeczne opanowali wiele innych miejsc, a punktami centralnymi nowego kultu stały się Hollywood i Bruksela. Tyle uwag generalnych, warto jednak pamiętać, że zarówno miliarderzy promujący „nowy porządek rzeczy”, jak i główni ideolodzy tej manipulacji pozostają w cieniu. Na froncie ataku na „starą kulturę” stoją postacie takie jak George Soros czy...
Jakie realne pole manewru politycznego ma opozycja? Co zrobi PSL? Czy Donald Tusk stanowi wartość dodaną dla opozycji? – PiS wygra te wybory. Niezależnie od tego, czy będzie jedna wielka lista opozycyjna. PiS wygra i bardziej zasadne jest pytanie, czy po wyborach nie będzie to czasem większość konstytucyjna. Do października teoretycznie może się jeszcze wiele zdarzyć, ale żadne afery bądź aferki, żaden planowany film Vegi nie są w stanie PiS-owi zagrozić – mówi Eugeniusz Kłopotek, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ten smutny dla totalnej opozycji stan nastrojów wydaje się jak najbardziej uzasadniony. Poseł Kłopotek w swej diagnozie zapomniał co prawda dodać, że główną przyczyną wygranej PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest fakt, że Zjednoczona Prawica po prostu dobrze...
Joanna Lichocka
Kolejne sondaże przynoszą bardzo miłe wyniki dla obozu Prawa i Sprawiedliwości. Rankingi zaufania i poparcia dla partii politycznych jednoznacznie pokazują przewagę bloku kierowanego przez Jarosława Kaczyńskiego. Dzieje się tak mimo nieustającego jazgotu postkomuny – Polacy stali się wyjątkowo odporni na propagandę serwowaną im przez „Gazetę Wyborczą”, TVN i media niemieckich wydawnictw. Wyborcy po prostu widzą efekty rządów obozu Zjednoczonej Prawicy jako zdecydowanie korzystniejsze niż to, co mogli obserwować w wyniku jakichkolwiek poprzednich rządów. Widzą też fikcję zarzutów totalnej opozycji – nikt nie ogranicza ich wolności, przeciwnie, poprawa sytuacji finansowej polskich rodzin to dla wielu Polaków przywrócenie godności i właśnie poczucia wolności.   Piszę ten tekst nad...
Dużo łatwiej jest budować państwo od podstaw, niż reformować instytucje, które powstały w czasach totalitarnej podległości obcemu mocarstwu. Świadczy o tym historia funkcjonowania urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich. Instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich powita w czasach Jaruzelskiego, zatoczywszy krótki kurs ku przyzwoitości – za czasów doktora Janusza Kochanowskiego – obecnie – za sprawą Adama Bodnara – wraca do swojego ideologicznego, nieprawego łoża. Bodnar sprawił, że sprawowanie tej funkcji stało się synonimem skrajnego politycznego zaangażowania, które wykracza daleko poza ramy zdrowego rozsądku i powszechnego pojmowania zasad sprawiedliwości i realnej dbałości o przestrzeganie praw obywateli. PRL-owskie korzenie W art. 2 ustawy o RPO czytamy: „Rzecznikiem praw...
Wojciech Mucha
„To największe zagrożenie od 1939 roku” – przekonuje Stanisław Michalkiewicz na łamach tygodnika „Do Rzeczy”, analizując sytuację w Polsce. Już we wrześniu ubiegłego roku dr Jerzy Targalski w poświęconym Michalkiewiczowi komentarzu pisał, że „ulubionym zabiegiem tego felietonisty jest przekonywanie swoich odbiorców, że Polska pada ofiarą ciemnych sił, a sytuacja jest beznadziejna”. Od tamtego czasu wszystko znacznie się pogorszyło. W ubiegłotygodniowym numerze tygodnika „Do Rzeczy” (17 czerwca) ukazał się wywiad ze Stanisławem Michalkiewiczem, publicystą wspierającym w wyborach do Parlamentu Europejskiego partię Konfederacja. Wywiad jest ciekawy przede wszystkim dlatego, że daje pewien spójny obraz chyba wszystkich teorii spiskowych znanego redaktora. Co by było, gdyby się ziściły?...
Joanna Lichocka
Polska, odkąd wybory wygrało Prawo i Sprawiedliwość, miała w polityce zagranicznej uzyskać podmiotowość, odzyskać własny głos. Z klienta stać się na arenie międzynarodowej partnerem.  Ostatnie tygodnie pokazują, że ta zmiana przynosi efekty, stajemy się istotnym graczem w regionie – i jest to widoczne gołym okiem nawet dla laika. Ogromny sukces rządu i prezydenta w Stanach Zjednoczonych i ciekawa rozgrywka na ostatnim szczycie UE dowodzą, że kierunek samodzielnego definiowania polityki, konsekwencja w jej prowadzeniu i akcentowana podmiotowość państwa przynoszą efekty. Być może skutkiem wzmocnienia relacji Polski z USA w kwestii bezpieczeństwa jest pewna korekta działań kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która zapowiedziała właśnie, że Niemcy zwiększą jednak wydatki na zbrojenia –...
Joanna Lichocka
Wszyscy przyzwoici publicyści w tych dniach piszą o wielkim sukcesie prezydenta Andrzeja Dudy i rządu premiera Mateusza Morawieckiego na arenie międzynarodowej, który zwiększył prestiż, status i bezpieczeństwo polskiego państwa. Trudno nie docenić tego, co się wydarzyło – niezwykłej wizyty polskiego prezydenta w Białym Domu i umów, które gwarantują zwiększenie obecności wojskowej USA i NATO w Polsce. To niewątpliwie chwile historyczne – opozycja wraz ze swymi propagandystami, próbująca dzień po dniu ich wymiar umniejszyć, dokonuje samozaorania. Niczym pan Ryszard Schnepf, który atakując decyzję polskiego rządu dotyczącą zakupu samolotów F-35, przywoływał oceny z rosyjskiego Sputnika. Ale warto dostrzec, że w tym tygodniu zdarzyło się jeszcze kilka innych spraw, o które sprawiedliwość...
Polska nie urośnie bez Polaków. Zdanie powalające banałem, ale czy na pewno? Spróbujmy głębiej wniknąć w sens tej prawdy. Mankamentem naszego kraju jest poczucie bezsilności obecne w wielu kręgach społeczeństwa, szczególnie mocno dojmujące na tzw. polskiej prowincji. Bierze się ono stąd, że dotychczas żadnej władzy nie udało się przezwyciężyć zjawiska, które opętuje Polaków i odbiera im sens jakichkolwiek starań – nie udało się zwyciężyć lokalnej sitwy! Stara prawda mówi, że im słabsze jest państwo, tym silniejsze są wpływy i władza lokalnych sitw, które z czasem przeradzają się we wrastające w społeczną tkankę mafie. Widmo południa Włoch, gdzie rolę administracji i służb policyjnych, wymiaru sprawiedliwości przejęły organizacje mafijne (’Ndrangheta, Camorra, Sacra Corona Unita czy...
Krzysztof Wołodźko
W 1974 roku ukazał się „Świat nieprzedstawiony”, esej Adama Zagajewskiego i Juliana Kornhausera, jeden z najważniejszych ideowych dokumentów tamtych czasów. Był typowym, poromantycznym dziełem polskiej inteligencji: literatura służyła w nim jako źródło krytyki społecznej. Dwaj poeci, współtwórcy Nowej Fali, wystąpili przeciw poezji/literaturze jako estetycznej ucieczce w mity, symbole i metafory. Chcieli twórczości, która opisywałaby polską rzeczywistość, jaka ona jest, chcieli realizmu w poezji i literaturze.  I choć nie był to nowy spór, wtedy znów trafił na swój czas. Ale na moment skupmy się na teraźniejszości. Niedawny wywiad Adama Zagajewskiego dla Onet.pl zatytułowany jest „Oślepiający blask wolności”. Identyczną nazwę nosi zresztą znacznie wcześniejszy esej...
Wojciech Mucha
„Cztery mecze, cztery wygrane i cztery gole w meczu z Izraelem. Jeśli mieliśmy prawo do narzekania na grę Biało-Czerwonych, to Jerzy Brzęczek zamknął nam usta. Polacy zagrali z Izraelem najlepszy mecz od czasu eliminacji do mundialu w Rosji” – pisał w „Gazecie Polskiej Codziennie” Krzysztof Oliwa. To prawda. Ale ten mecz zamknął usta także tym wszystkim, którzy obawiali się rzekomego „polskiego antysemityzmu” lub prowokacji. I choć „momentów” nie brakowało, to przedstawiamy je po to, by pokazać skalę rzekomego problemu. A ta jest niewielka. To był chyba najbardziej kuriozalny element okołomeczowego wzmożenia. Dziennikarz Samuel Pereira, szef portalu TVP.info, zamieścił w jednym z serwisów społecznościowych fotografię, na której stoi na Stadionie Narodowym w koszulce reprezentacji...
Czy wyniki jesiennych wyborów są już przesądzone? Czy wystarczy tylko czekać, aż PiS zdobędzie drugą kadencję? Obawiam się, że takie myślenie jest bardzo niebezpieczne. Nie tylko demobilizuje i usypia, lecz także tworzy fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Nic nie jest bowiem przesądzone, a zaprowadzone przez PiS reformy nie utrwaliły się jeszcze na tyle, aby nie mogły zostać cofnięte. Obecna opozycja zdaje sobie sprawę z tego, że nie przetrzyma kolejnych czterech lat odsunięcia od władzy i związanych z nią przywilejów czy funduszy. Determinacja „odstawionych” będzie zatem bliska desperacji. Przy takim napięciu wiele jeszcze może się wydarzyć. Gra służb Jesienne wybory staną się polem konfrontacji nie tylko dla formacji politycznych, ale także nieformalnych grup ludzi ze służb...
Joanna Lichocka
Niestety, nie sposób dowiedzieć się, ilu właściwie prezydentów, burmistrzów i wójtów podpisało się pod przedstawionymi przez samorządowców POstkomuny 21 tezami, które dotyczą funkcjonowania samorządów. A ściślej – takiego funkcjonowania, które prowadzi do rozbicia państwa. Wiadomo, że do Gdańska na zaproszenie prezydent tego miasta 4 czerwca przyjechało ok. 400 samorządowców. Chodziło o świętowanie 30. rocznicy wyborów w 1989 r. Zwieńczeniem obchodów było właśnie faktyczne ogłoszenie żądania autonomii od państwa. Nie wiemy, kto prócz tych najgłośniejszych postaci występujących już wprost przeciw polskiemu państwu w przeszłości popiera ten szokujący manifest. Wiemy, że z całą pewnością byli w Gdańsku samorządowcy, którzy go nie popierają. Ale tylko jeden, prezydent Leszna Łukasz...
Tomasz Sakiewicz
W tych wyborach PiS został wzięty w dwa ognie. Z lewej szedł walec Koalicji Europejskiej, a z prawej, przy pomocy całkowicie zdezorientowanej młodzieży, rozwalano najtwardszy okop obozu patriotycznego. Uderzenie poszło też na zaplecze duchowe tego obozu, czyli Kościół. Obóz patriotyczny, choć przez chwilę jego szeregi zachwiały się, pozbierał się i wykonał kontratak na miarę słynnych uderzeń husarii w XVII wieku. Przeciwnik poszedł w rozsypkę, a straty są tak ogromne, że musi przemyśleć swoją taktykę. Pewnie nie wszyscy bohaterowie tej bitwy dadzą się upodobnić do literackich postaci z powieści Henryka Sienkiewicza, choć „Mały Rycerz” jest jak znalazł – mężny i sprytny. Poprowadził kluczowy atak. Premier Mateusz Morawiecki, wzrostem podobny do Longinusa Podbipięty, na szczęście...
Nie ma wątpliwości, że długoterminowym celem Konfederacji jest pokonanie Prawa i Sprawiedliwości oraz stworzenie na prawicy hegemonii tzw. wolnościowców i narodowców. Na to właśnie liczyli sympatycy tego ugrupowania. Krzysztof Bosak jednak usilnie podkreślał w kampanii wyborczej, że narodowcy nie zabierają elektoratu PiS, lecz Pawła Kukiza. I miał rację. Wyniki wyborów jasno pokazały, że Konfederacja nie przekonała wyborców Dobrej Zmiany, natomiast start narodowców i korwinistów znacząco wpłynął na klęskę Kukiz’15. Liderzy konfederatów byli pełni optymizmu, kiedy patrzyli na słupki sondażowe, które dawały im nawet 8 proc. poparcia. Chwalili się również, że popiera ich duża część młodzieży. Jednak ostatecznie okazało się, że najmłodsi wyborcy poparli PiS. Konfederacji nie udało się...
PiS zawsze miał pod górkę w eurowyborach, tymczasem jeśli nawet nie znokautował Koalicji Europejskiej, to leży ona na deskach i „jest liczona”. Różnica niemal siedmiu punktów procentowych w wyborach europejskich jest dla opozycji zabójcza. Nie tak miało być. Liderzy Koalicji Europejskiej i wspierający ją publicyści liczyli na walkę „łeb w łeb” nawet z lekką przewagą własnych kandydatów. Wskazywały na to proplatformerskie sondaże. W „Newsweeku” anonimowy do 2019 roku Instytut Badań Spraw Publicznych dawał opozycji aż 42,6 proc. poparcia, a partii Jarosława Kaczyńskiego zaledwie 36 proc. Nie brakowało komentatorów, którzy z powagą analizowali wyniki IBSP, choć na czele instytutu stoi były działacz PO, Łukasz Pawłowski, który zresztą do niedawna współpracował z formacją Grzegorza Schetyny...
Krzysztof Wołodźko
Establishment III RP potrzebuje 4 czerwca 1989 roku jako demokratycznego mitu założycielskiego postkomunistycznej Polski. Ale temu mitowi trzeba przyglądać się bardzo uważnie, właśnie ze względu na wielką wagę tamtych wydarzeń. Wybory parlamentarne, przeprowadzone 4 i 18 czerwca, na zasadach przyjętych przy Okrągłym Stole, były bardzo ważne. Są jednak zbyt problematyczne na piękną, demokratyczną legendę. Dlaczego? Aż nadto wpisują się w proces przepoczwarzania PRL w III RP, czyli metamorfozę, która dała postkomunistom nie tylko szansę politycznego przetrwania, ale sprowadziła na Polskę mnóstwo patologii, dysfunkcji i głębokich strukturalnych problemów. Te problemy znacznie przyczyniły się do naszego statusu „demokracji peryferii”, by użyć tytułowego określenia z książki prof. Zdzisława...
Joanna Lichocka
Pewnie się Państwu nie chce już czytać kolejnego tekstu o tym, że Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory do Parlamentu Europejskiego, ale ucieszmy się raz jeszcze: było to bardzo miłe zwycięstwo. Ja cieszę się zwłaszcza z wyników PiS w Wielkopolsce – na początku kampanii wyglądało na to, że mamy marne szanse na zdobycie dwóch mandatów do Parlamentu Europejskiego. Do tej pory był tylko jeden i wydawało się, że w Wielkopolsce niepodzielnie rządzą i rządzić będą partie postkomuny. A tymczasem intensywną kampanią, zaglądaniem do każdego powiatu, spotkaniami w wielkich miastach i maleńkich gminach udało się nie tylko zmobilizować wyborców PiS, by do tych wyborów koniecznie poszli, lecz także przekonać takich, którzy dotąd na PiS nie głosowali, by przerzucili swe głosy na obóz Dobrej Zmiany....
Ostatnio znów wybuchła w Polsce petarda hukowa „rosyjskiej agentury”. Wszystkim zainteresowanym tematem dedykuję zatem opowiadanie inspirowane prawdziwymi realiami. Jego ślad znajdziecie w mojej nowej powieści „Szlag trafił”, gdzie bardziej faktograficznie (choć to przecież nieszkodliwa beletrystyka) opisuję sposób działania rosyjskiej siatki GRU penetrującej polskie sfery gospodarcze i polityczne. Dla ułatwienia dodam, że w kręgu fachowców owa sieć jest nazywana „siecią popów” bądź „siecią prawosławną”, a miastem węzłowym dla tej działalności jest Białystok. Sieć – podejrzewam, że dla „sportu” – prowadzi osobiście generał Z. z GRU. *** Adam wychował się w domu dziecka, był mądrym i pojętnym chłopcem. Wychowawcy często zwracali uwagę na jego dojrzałe wypowiedzi i umiejętność...
Krzysztof Wołodźko
Hiperkonsumpcyjny świat łatwo gra pozorami. „Przecież to tylko gadżet, smartfon, komunikacja i rozrywka” – usłyszałem jakiś czas temu urywek rozmowy kilku trzydziestolatków w Warsie ekspresu gnającego z Warszawy do Gdyni. Tak, chodziło o Huawei. Ubrani w ciuchy i dodatki za minimum trzy średnie krajowe mężczyźni pracowali w korpo i chyba jechali na integrację. W manierze dobrze znających świat młodych, wykształconych, z wielkiego miasta pokpiwali z kumpla, który próbował im wyjaśniać coś z konfliktu między USA i Chinami. Nawet się zdziwiłem, że dobrze zarabiającym facetom „trzaskającym taski” w Mordorze na Domaniewskiej ktoś musi wyjaśniać takie rzeczy. „Bartosiaka, psiakość, nie czytali” – zdziwiłem się w myślach. Ale najwyraźniej nawet ludzie ze smartwatchami na ręku wciąż wierzą, że...
Joanna Lichocka
W chwili gdy zamykamy ten numer „Gazety Polskiej”, nie wiemy, czy i jak wysoko Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory do Parlamentu Europejskiego. Gdybym miała wróżyć na podstawie własnych doświadczeń z kampanii, to oczywiście zakładałabym zwycięstwo. Państwo, czytając ten tekst, już wiedzą – ja, pisząc, mam nadzieję. Przejechałam wzdłuż i wszerz powiatową Wielkopolskę i było to doświadczenie budujące. Polakom żyje się znacznie lepiej niż ponad trzy lata temu, gdy PO i PSL oddawały ster rządów. Widać to gołym okiem i słychać podczas rozmów z wyborcami. Ma na to wpływ nie tylko program 500 plus, który od 1 lipca zostanie rozszerzony na każde dziecko bez względu na próg dochodowy rodziny, a co zostało przyjęte z wielkim – przynajmniej w powiatowej Wielkopolsce – uznaniem. Na ten nastrój...
Wojciech Mucha
Skandaliczne reakcje na fakt zaatakowania polskiego ambasadora w Izraelu, zadyma informacyjna wokół ustawy 447 i straszenie Polaków rzekomą „żydowską inwazją”. Wszystko w jednym celu – osłabienia pozycji naszego kraju i niedopuszczenia do trwałego uniezależnienia się Polski od wpływów rosyjskich. W Izraelu miał miejsce skandal – Marek Magierowski, polski ambasador, został zwyzywany i opluty przez mężczyznę, który zablokował wjazd na teren polskiej placówki w Tel Awiwie. Napastnikiem okazał się 65-letni Arik Lederman, który po usłyszeniu zarzutów przeprosił za to, co zaszło, oświadczył jednak, że „jest potomkiem ofiar Holokaustu i że do polskiej ambasady zwrócił się w sprawie zwrotu mienia” (sic!). Nie trzeba głośno mówić? Nim jednak napisze się o owym „mieniu” i jego zwrocie, warto...
Joanna Lichocka
Nie wiem, co dzieje się w ostatnich dniach kampanii – tekst powstaje w sobotę, w dniu zamykania numeru „Gazety Polskiej” – ale miejmy nadzieję, że POstkomuna przegrała. Recydywa PRL, którą zaproponowali w postaci pierwszych sekretarzy na bilbordach wyborczych i poetyce rodem z instrukcji SB do walki z Kościołem, wywołała co najmniej dużą rezerwę u znaczącej części Polaków. Część tych, którzy wahali się, na kogo głosować, została powstrzymana od pokusy głosowania właśnie na Koalicję Europejską antyklerykalnym, agresywnym językiem opozycji. Strategia POstkomuny, by ostro spolaryzować scenę polityczną, zmobilizować własny elektorat na emocji nienawiści do PiS i prawicowych wyborców, być może obraca się przeciw niej. Wskazuje na to absencja na marszu, zorganizowanym przez opozycję w sobotę...
Czy w Polsce mamy obiektywne, informacyjne media? Odpowiedź wymaga dłuższego namysłu i… brzmi: raczej nie! O czym to może świadczyć? Na pewno o tym, że właśnie teraz przeżywamy jeden z największych kryzysów polskiego dziennikarstwa. Inny wniosek jest jeszcze bardziej smutny: coraz większą rolę w polskim życiu społecznym odgrywają właściciele mediów, ich klientami stają się politycy, a dziennikarze pełnią u nich jedynie rolę najemnych posługaczy, którzy muszą tańczyć tak, jak im medialny kapitał zagra. Czy nie jest to konstatacja zbyt brutalna? Dobrze, urządźmy sobie zatem krótki przegląd polskiego rynku medialnego i poszukajmy na nim niezależnych, posiadających własne zdanie komentatorów i reporterów. Media publiczne Prawo i Sprawiedliwość było mocno wspierane także przez...
Przemysław Żurawski vel Grajewski
W artykule Huberta Kowalskiego „Łódzkie księstwo Leszka Jażdżewskiego” („GP” nr 20/1344 z 15.05.2019) znalazła się błędna informacja o moim rzekomym udziale w łódzkich „Igrzyskach Wolności”, organizowanych w tym roku, tak jak od lat, przez środowisko pisma „Liberté!”, którego liderem jest Leszek Jażdżewski. Autor miał prawo do tego błędu. Zapewne przeczytał program Igrzysk Wolności, w którym istotnie widnieje moje nazwisko, i uznał, że sama impreza przebiegała zgodnie z programem, tak zaś nie było. Jak było? Część osób związanych ze środowiskiem „Liberté!” to absolwenci Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologii (WSMiP) Uniwersytetu Łódzkiego, którego jestem pracownikiem. Wielu znałem jako studentów. Mimo różnic ideowych, darzyłem ich pewnym zaufaniem. Uczestniczyłem w...
TVN 24: „Były ambasador: w 2020 roku Polska będzie poza Unią Europejską”. Na zdjęciu ilustrującym ten tytuł widzę twarz byłego dyplomaty RP w Waszyngtonie Ryszarda Schnepfa. Czytam i przecieram oczy ze zdumienia. Jest maj 2019 roku, co prawda narracja o wyprowadzeniu Polski z Unii pojawia się w naszej przestrzeni publicznej od początku maratonu wyborczego, ale raczej nikt poważnie tego już nie przyjmuje, szczególnie że PiS na każdym kroku podkreśla swój proeuropejski kierunek polityki i już nawet co rozsądniejsi kandydaci Koalicji Europejskiej przyznają w wywiadach, że polexit to wierutna bzdura i żadne działania obecnie rządzących nie wskazują, by groziło nam wyjście z Unii. Do tego w ostatnich dniach największym zwolennikiem nie tyle wyjścia Polski z Unii, ile likwidacji UE, okazał...
Kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego przebiega w rytm „odpalanych” tuż przed jej terminem haków. Zamiast czytelnego sporu o przyszły kształt Starego Kontynentu wzmaga się podsycający emocje jazgot. Haki i używane z rosyjska „kompromaty” – prawdziwe bądź urojone – mają zastąpić rzetelne wyjaśnianie wyborcom sytuacji i proponowanych posunięć. Zamiast więc interesującej rozmowy o ideach mamy kąpiel w błocie. Pod szyldem walki z populizmem stosuje się najbardziej cyniczne i pozbawione odniesienia do realiów zarzuty wobec rządzącego dziś PiS. PiS odpowiada mało przekonująco, a to tylko rozzuchwala nawet postkomunistów, którzy przedstawiają się teraz jak wczoraj urodzone anioły demokracji i tolerancji. Filmowa rozprawa z Kościołem Najpierw odbyła się szalona promocja...

Pages