Piotr Wielgucki „Matka Kurka”

Każdy byt ma swoje wady, od jednostki, przez naród, aż po ludzkość. Niechętnie mówimy o własnych wadach, ale takie przemilczenia prowadzą do niejednej porażki i tragedii. Prawica, jak wszystko co się po ziemi rusza, ma wady i musi sobie z tego zdawać sprawę, inaczej przestanie się odróżniać od „oświeconej” lewicy. Jedną z takich wad jest naiwność, która przybiera różne formy, ale dla przejrzystości felietonu zajmę się tylko tą jedną. Całą listę, w konwencji pitawalu, można zbudować z niegdysiejszych bohaterów prawicy. Pierwszy z brzegu Hadacz, dalej „Joanna od krzyża”, kilku nawróconych esbeków, natchniony lider dziwnej fundacji, wreszcie obrotowi politycy i artyści. Gdybym chciał podać pełen alfabetyczny spis, to miałbym zabukowaną robotę do końca roku. Niestety, pomimo tylu porażek...
Naród ma prawo i obowiązek traktować polityków jak dzieci, na co politycy ciężko pracują. Polityka trzeba sobie wychować i każdy rodzic doskonale wie, że system kar i nagród jest niezastąpiony. Za złe karać, za dobre wynagradzać, przynajmniej pochlebnym słowem. Prezydent jest politykiem, głową państwa, zwierzchnikiem sił zbrojnych, i trzeba bardzo uważać przy wychowywaniu tak wysoko postanowionej osoby, w przeciwnym razie można usłyszeć wyrok, i to w procesie karnym. Z drugiej strony naród musi być odważny i nie bać się karać pierwszego obywatela, który na to zasłużył. Dostało się prezydentowi Andrzejowi Dudzie nie raz i nie dwa, ale po prostu zasłużył, szczególnie w dwóch sprawach. Pierwsza to zawetowanie ustaw sądowniczych, co niestety do dziś odbija nam się czkawką. Druga porażka...
Jednego tak zwanej opozycji i jej zapleczu medialnemu odmówić nie można. Do wszystkiego bym się przyczepił, ale rozrywki to towarzystwo dostarcza przedniej. Pomyślmy przez chwilę za opozycję. Kampania nie idzie tak jak trzeba, sondaże nie dają złudzeń i oczywiście mam na myśli te wewnętrzne, a nie słupki, którymi się karmi elektorat. Co tu robić? Po jaką bombę sięgnąć, żeby odwrócić trend? Jest! Przypomnijmy 27:1 i postraszmy Tuskiem! Eeee, nie, to chyba nie zaskoczy. W takim razie „Misiewicze”! Mówmy dzień i noc o braku kompetencji PiS. No tak, ale to się jednak zużyło. A nagrody? Afera z nagrodami Beaty Szydło, przecież to nieźle żarło. Racja, tylko niestety się przeżarło. Cóż, nie pozostaje nic innego jak straszyć Kaczyńskim i przypomnieć Hel, o którym Macierewicz nigdy nie mówił....
Człowiek ma tendencję do czepiania się wszystkiego, co smutne lub bulwersujące. Prawie każdy ma taką słabość. Nie wolno się jednak poddawać i warto, przynajmniej od czasu do czasu, dostrzec pozytywy. Sprawa prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej to jest przełom, który przeszedł niezauważony. Oczywiście nie mówię o samym wyroku, tutaj było bardzo głośno, mówię o bardzo ciekawym tle. Prawomocny wyrok, uznający Zdanowską za winną poświadczenia nieprawdy w celu uzyskania kredytu przez jej partnera, zapadł w arcyciekawych okolicznościach. Zdanowskiej wielkiej krzywdy sąd nie zrobił, ale też nie miał podstaw, sprawa dotyczyła raptem 50 tysięcy zł, a właściwie 50 tysięcy na papierze. Skazana dostała 20 tysięcy zł grzywny i taki wyrok nie powinien bulwersować, jest to dość uczciwe rozstrzygnięcie....
Nie wiem, jak Szanownych Państwa, ale mnie „plastusiowa” i popisowa akcja z polowaniem na Żyda przede wszystkim setnie ubawiła. Barbara Piela, jedna z ciekawszych i oryginalniejszych artystek – tak, artystek, nie jakichś happenerek – przygotowała chyba najlepszy filmik z całej serii i nadała mu tytuł: „Jak powstaje RUDA KONSTYTUCJA?”. Każde dzieło może, a nawet powinno budzić skojarzenia, w końcu nie jest tajemnicą, że w sztuce już wszystko było. Mnie forma i treść przekazu artystycznego jednoznacznie się skojarzyły z taśmą produkcyjną i filmem Charliego Chaplina „Modern Times („Dzisiejsze czasy”). Szpanować nie będę, sam musiałem sprawdzić tytuł filmu w maszynie do szukania tytułów, ale scenę, gdy Charlie Chaplin pracuje przy taśmie, jest karmiony przez taśmę i wpada w tryby taśmy,...
Ryzykuję trochę, a może nawet bardzo, w końcu piszę tekst w chwili, gdy w Parlamencie Europejskim wstępnie przegłosowano projekt, który ma być dopiero przedmiotem prac. Cóż zatem można pewnego powiedzieć? Jak zwykle nie ma mądrych i nikt nie odgadnie, łącznie z brukselskimi biurokratami, co ostatecznie znajdzie się w dyrektywie i czy ona w ogóle powstanie.    Dlatego odnosząc się do powtórki z ACTA, mam na myśli napięcia społeczne, nie proces legislacyjny. Gdy usłyszałem, że w pierwszej kolejności alarm podnieśli politycy i media z prawej strony, stało się dla mnie jasne, jak bardzo różna jest to reakcja od kultowego protestu ponad podziałami. Tylko raz w historii III RP młodzi ludzie wyszli z Facebooka na ulice i każdy polityk, próbujący się podłączyć pod ten spontaniczny...
Strasznie nerwowo zrobiło się w środowisku sędziowskim, chociaż nie całym, bo trzeba w tym szaleństwie odnaleźć proporcje. Co do zasady, większość sędziów pochodzi z wiadomego klucza, ale to większość, nie całość. Po drugie, nie wszystkim chce się bić.   Działa to mniej więcej tak jak nagłówki medialne z cyklu „pali się”. Gdy wybuchnie jedna kuchenka gazowa w starej kamienicy, natychmiast robi się aferę, że w starych kamienicach mieszkają sami pijacy, którzy zasypiają z papierosem w ustach. Złudzeń nie mam żadnych, środowisko sędziowskie i w ogóle prawnicze jest na wskroś przesiąknięte najgorszymi nawykami, ale bohaterów zdolnych umierać za sprawę to się wielu nie znajdzie. Widać wyraźnie, że protestują i krzyczą tacy, którzy mają się czego bać lub mają czego bronić. Doskonałą...
Przyznaję bez tortur, że tytuł jest odrobinę kontrowersyjny, bo prawdę mówiąc, mało mnie interesuje, jak się Niemcom wiedzie, byle im się nie wiodło zbyt dobrze. Jakoś nie mam zaufania do naszego „strategicznego partnera w Unii Europejskiej”, ale wiadomo, że jak my się nie zainteresujemy Niemcami, to Niemcy zainteresują się nami. Zajrzyjmy zatem do sąsiada i od razu zobaczymy dwa dziwne zjawiska. Pierwsze to w zasadzie incydent, śmiem jednak twierdzić, że swoją wagę posiada. Josip Brekalo, 20-letni chorwacki piłkarz VfL Wolfsburg, nie pozwolił założyć sobie na ramię tęczowej opaski LGBT. Nie chcę się wyzłośliwiać, ale Niemcy mają ciągoty do kontynuowania tradycji z czasów III Rzeszy. Tak czy siak, nie koniec sensacji, chorwacki zawodnik nie tylko się postawił LGBT, ale jeszcze...
Przyszedł czas, aby zapracować na szlachetny tytuł „pisowskiego włazidu*a”, który mi nadano w sposób mało uroczysty, ale za to jednoznaczny. Jest to o tyle ciekawa nominacja, że na przykład Joachim Brudziński nie tak dawno zaprosił mnie na drzewo, abym banany prostował, ale dość megalomanii. Prezes to polityk numer jeden i pod tym się trzeba podpisać, bo w przeciwnym razie narażamy się na śmieszność. Gdy wszyscy, nie wyłączając piszącego te słowa, podniecali się bieżącymi sprawami i proponowali radykalne ruchy, Jarosław Kaczyński zachował zimną krew i podjął jedynie słuszne decyzje. Po wetach prezydenta cały mój organizm trzęsie się do dziś, a w chwili niemądrej decyzji Andrzeja Dudy byłem gotów rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady. Prezes wykonał dokładnie przeciwne kroki i wybrał...
Uwielbiam obserwować rytualne łowy, które organizuje postępowa elita na ciemnogród. Już sam schemat działania jest zabawny, bo męczą się biedni łowczy przy oglądaniu TV Trwam albo czytaniu „Gazety Polskiej”, żeby upolować bodaj jedno słowo. Jest to o tyle łatwe i pewne, że każde normalne zachowanie u postępowych myśliwych pobudza instynkty mordercze. Tak się stało z określeniem, jakiego użył minister Mariusz Błaszczak wobec dewiantów obnoszących się ze swoimi preferencjami seksualnymi i na obnoszeniu, nie na preferencjach, polega dewiacja. Po poznańskim „Marszu równości”, czyli popisie Orwellowskiej miłości i tolerancji, Mariusz Błaszczak nazwał towarzystwo sodomitami. Celny strzał, a ponieważ słowo należy do pradawnych, to się elity lewicowe pogubiły. Nie słuchają, co się do nich mówi...
Wchodzenie w jakikolwiek spór prawny z ludźmi łamiącymi prawo przypomina negocjacje z terrorystami. Bez żadnej ostrożności procesowej napiszę wprost, że sędziowie, którzy podpisali się pod „postanowieniem” o zawieszeniu ustawy przy pomocy kodeksu postępowania cywilnego, nie są błaznami, są terrorystami i powinni stanąć przed sądem. System, którego korzenie sięgają lat 50. XX wieku i radzieckich „sędziów”, kształcących półanalfabetów na swoich następców, pokazał swoją twarz. Takie „postanowienie” mógł wydać tylko ktoś, komu od lat nie groziła żadna kara, obojętnie jak bardzo łamał prawo. Poczucie bezkarności pozwoliło zakpić nie tylko z prawa, lecz także z wszelkiego porządku logicznego i ustrojowego. Jeszcze dwa lata temu, na suto zakrapianej imprezie korporacyjnej słowa sędziego, że...
Należę do tych heretyków wśród konserwatystów, którzy nie tylko popkulturą nie gardzą, lecz także nieustannie namawiają do wykorzystania jej potencjału. Co ciekawe, krytycy takiej postawy najczęściej są obrońcami marnej popkultury, czyli disco polo. Człowieka nie odgadniesz, ale na szczęście nie psychologii poświęcam cotygodniowy felieton. Marzenia peerelowskiej opozycji sprowadzają się do jednego obrazu, jaki wielokrotnie próbowali zaklinać. Milion ludzi na ulicach niesionych jedną myślą i pragnieniem – wykończyć Kaczyńskiego. Nic z tego pragnienia nie wychodzi, w dodatku kolejne próby wymykają się nawet tragifarsie, po prostu brakuje magnesu popkulturowego. Tymczasem w środę, 1 sierpnia 2018 r., „na ulicę” wylało się morze warszawiaków. Jak okiem sięgnąć, wszędzie tłum śpiewający...
Dziennikarskie wygi, a jest ich mało, twierdzą, że większość rozgrywek politycznych to trywialne zawody, z których dopiero mało doświadczeni publicyści robią piętrowe analizy. Zgadzam się prawie w całości, bo czasami dzieje się odwrotnie. Miało być prosto, ale się tak skomplikowało, że nikt za tym nie nadąża. Dość wspomnieć rekonstrukcję rządu PiS na przełomie 2017 i 2018 r. Za to modelową prostotą w podejmowaniu politycznej decyzji popisał się PiS przy odrzuceniu wniosku prezydenta Andrzeja Dudy o przeprowadzenie referendum konstytucyjnego. Nic tu nie jest skomplikowane i wszystko jasne. Widzieliśmy teatr polityczny, nawiasem mówiąc, na kiepskim poziomie, ale z bardzo dobrą puentą. Nikt mnie nie przekona, że odrzucenie prezydenckiego wniosku nie było polityczną „ustawką”, której cel...
Zawsze uważałem za dużą przesadę opinie wszelkich cioć i sąsiadek, które wróżyły małemu Grzesiowi czy Jasiowi karierę mordercy recydywisty, bo Grzesio (Jasio) przywiązał kotu puszkę do ogona. Życie potem potwierdzało, że słowa cioć i sąsiadek to tylko egzaltacja. Nie znaczy to, że znęcanie się nad kotem, choćby wynikające z dziecięcej beztroski, należy do czynów szlachetnych. Nic z tych rzeczy, po prostu trzeba być starszym i mądrzejszym, przyjąć naukę, w jaki sposób postępować, aby nikomu nie czynić krzywdy, i uważać na własne słowa, szczególnie te oderwane od rzetelnej oceny sytuacji. Bywa jednak i tak, że ta życiowa reguła działa w drugą stronę i nie dotyczy dzieci. Muszę się podzielić obawą i irytacją, gdy kolejny raz słyszę, że opozycja zachowuje się jak przedszkolaki. Po pierwsze...
Bardzo ostrożnie, żeby nie siać defetyzmu w trudnym okresie wprowadzania ustaw sądowniczych, starałem się zwrócić uwagę na problem dużo poważniejszy niż sama reforma sądownictwa. Znam z autopsji to, co się w sądach dzieje, i wiedziałem doskonale, że to nie takie proste wprowadzić nowe przepisy dla starej kadry. Byłem pewien, że od napisania nowych paragrafów nie znikną zależności rodzinne, towarzyskie i historyczne. Niestety moje obawy się potwierdzają i w tej grupie zawodowej panuje wyjątkowo ostra selekcja negatywna, która wyznacza kierunek awansu. Liczne protesty sędziów w poszczególnych okręgach, próby anarchizacji Sądu Najwyższego, i to z ewidentnym naruszeniem prawa, to wszystko pokłosie głębokiej patologii w środowisku sędziowskim. Obojętnie jak spojrzymy na poczynania Andrzeja...
W tytule nie pojawił się pluralis maiestatis, bo „my” nie chodzimy praktycznie na żadne wywiady. Parę razy byliśmy, ale z tą pewnością, że nikt nam gęby nie przyprawi, a w przypadku wizyty u „Lenina” – po prostu strach było odmówić. Pytam, po co Wy chodzicie, i proszę mnie nie prostować, że tak to towarzysze ze sobą gadali. Piszę „Wy” i niestety wiem, co piszę, ponieważ cała grupa prawicowych dziennikarzy – czy to z naiwności, czy próżności – łazi do lewicowych mediów i potem beczy. Wiadomo, że wizyta w takich przybytkach musi się skończyć zamówioną manipulacją, jednak pomimo tej wiedzy co rusz powtarza się schemat działania. Idzie jakiś naiwny lub próżny dziennikarz prawicy do wrażych jaskiń, dostaje łomot i publicznie liże rany. Ostatnią taką sztampową historię widzieliśmy w wydaniu...
Banałem jest stwierdzenie, że nikt tak nie pracuje na zniechęcenie Polaków do Unii Europejskiej jak sama UE. Banał niekonieczne koresponduje z prawdą i w tym przypadku mamy dość ciekawą korelację, odłożoną w czasie. W tej chwili Polacy wcale nie są zrażeni do „europejskości’, niestety jest dokładnie odwrotnie. Polacy in gremio entuzjastyczne i nawinie podchodzą do UE. Króluje przekonanie podobne do oceny WOŚP. Ludzie widzą bruk na chodnikach, baseny oraz dopłaty dla rolników i są święcie przekonani, że to „Unia dała”. Naturalnie Unia niczego nie daje, Unia dość skutecznie zabiera na przykład całe gałęzie gospodarki i zarzyna rolnictwo. Przy tym do każdej inwestycji wymagany jest kredyt, a przeciętny zjadacz chleba tego nie wie, że nie da się wyłożyć gotówki, ale trzeba się zadłużyć....
Trudno znaleźć cokolwiek poważnego w prezydenckim projekcie referendum, czego nie należy mylić z referendum konstytucyjnym, dlatego pozostaje mi tylko jedno. Poważnie się zastanawiam, po co to komu? Polakom nie przyda się do niczego, chyba że ktoś wyniesie z lokalu kartkę i podłoży sobie pod nogę kiwającego się stołu. Prezydent też ma problem ze wskazaniem jednego konkretnego argumentu, przemawiającego za wyrzuceniem 150–200 milionów złotych w błoto. Proszę wybaczyć, ale hasła „uruchamiamy debatę o konstytucji” nie kupuję, w każdym razie nie za takie absurdalne pieniądze. Ze wstępnych ocen i deklaracji wynika jasno, że więcej podmiotów chce to referendum zbojkotować lub co najmniej zniechęca swoich wyborców, niż ma zamiar je wspierać. Średnio rozgarnięta opozycja mówi wprost, że nie...
Zabawne są te wszystkie uwagi, niczym przedszkolna gra w pomidora, które kierują pod swoim adresem politycy. Pamiętaj, kolego z partii konkurencyjnej, że pycha kroczy przed upadkiem! Nie, to ty pamiętaj, kolego z partii wrogiej, że pycha kroczy przed upadkiem! Mniej więcej w tym stylu skomentowano „seksaferę” z udziałem posła Stanisława Pięty i „modelki”, która ma kolekcję zdjęć z prawie całą wierchuszką PiS. W porządku, róbcie tak dalej, chciałoby się powiedzieć, o ile komuś nie sprawia różnicy, kto w Polsce rządzi i pilnuje interesów. Mnie zależy, dlatego powiem głośno, że to beztroska kroczy przed upadkiem. PO przez osiem lat kradła miliardy, a w tle pojawiały się nawet krwawe zbrodnie, dość przywołać „samobójstwo” Jolanty Brzeskiej. No i co? Nic, najmniejszego wrażenia nie zrobiło...
Z wykształcenia jestem socjologiem, ale socjologii nie uważam za naukę. Na pierwszym roku studiów odważny profesor wyjaśnił nam, że największą tajemnicą socjologów jest definicja socjologii. Krótko mówiąc, nikt naprawdę nie wie, kiedy ta paranauka stała się regularną dyscypliną naukową, na co zdecydowanie nie zasługuje. Zgadzam się z profesorską ironią w całej rozciągłości, ale obojętnie czym jest socjologia, przyjęło się, że eksperyment socjologiczny naprawdę istnieje i czasami przybiera formę socjotechniki. Poeksperymentowałem sobie trochę i zadałem publiczne pytanie, co to jest ten cały Booker przyznany Oldze Tokarczuk? Reakcje były do bólu przewidywalne i aby je zrozumieć, trzeba dołożyć odrobinę psychologii. Ludzie robią sobie różne żarty i tak zwane wkręcania, a za szkolnego „...
Szantaż emocjonalny to jedna z najpodlejszych broni biologicznych, jaką wynalazł człowiek. Obrona przed tym jest bardzo trudna, wymaga przełamania odruchu wymiotnego, zatkania nosa, oczu i w końcu użycia ostrych środków perswazji. Z szantażem emocjonalnym stykamy się od dziecka, gdy rozwydrzone pociechy tupią nóżkami przed „zabawkowym”. Potem przychodzi etap dorastania i groteskowe: „Jak mnie kochasz, to mi to udowodnij”, a dowodem ma być oczywiście seks. Jednak prawdziwa tragedia zaczyna się wówczas, gdy szantaż odwołuje się do rozmaitych tabu. Łatwo szantażuje się próbą samobójczą, ale też pewnym zgonem. Obojętnie jaki bydlak dokona żywota, natychmiast należy zapomnieć o wszystkich popełnionych zbrodniach, bo o zmarłym „tylko dobrze”. Doskonale szantażuje się starością i świętymi...
Coraz trudniej w polskim ciemnogrodzie zbudować coś naprawdę światowego lub chociaż europejskiego w pięknych, tęczowych kolorach. Trup niegdysiejszej nowoczesności, pod kierownictwem degenerata z Biłgoraja, dawno się rozłożył, a najnowsze wcielenie nowoczesności właśnie się przeobraża w zombie, bo wiadomo, że „chodzący trup” to zbyt polskie określenie. Z partii Nowoczesna odchodzą członkinie, dwie znane Joanny. Znane głównie z tego, co nie ma najmniejszego związku z poważną polityką. Joanna Schmidt razem z Ryszardem Petru zasłynęła lotem na Maderę, który miał być służbowy, ale dziś wiemy, że tam iskrzyło. Z romantycznej podróży lidera Nowoczesnej pierwszą relację zdała obecna szefowa trupa, Katarzyna Lubnauer, i zupełnie jej to nie wyszło. Za to w zemście wyszło jej wysadzenie Ryszarda...
Na mieście mówią, że leci, płynie i jedzie do Polski pół amerykańskiej armii i jak to z miastowymi rozmowami bywa, trzeba te wszystkie informacje podzielić przez sto i tak też czynię. Zobaczymy, kto, czym i za co przyjedzie, tymczasem nasi sojusznicy prowadzą wobec nas politykę kija i marchewki, i to w stylu dość dobrze Polakom znanym. Wiadomo, czym jest dla Polaków Katyń, to symbol martyrologii i eksterminacji polskiej inteligencji, ale też zdrady. Sowieci wbili nam bagnet w plecy, internowali ponad 30 tysięcy polskich oficerów, których przetrzymywali w barakach i ostateczne zamordowali strzałem w tył głowy. Przez wiele lat pamięć o Katyniu z jednej strony była zacierana i cenzurowana, z drugiej ZSRS do końca rozsiewał propagandę, że to zbrodnia niemiecka. Po upadku PRL-u zbrodnia na...
Na zaproszenie posłanki Scheuring-Wielgus w Sejmie pojawiły się matki z pełnoletnimi niepełnosprawnymi dziećmi. Komu znajomość życia nie jest obca, ten wie doskonale, że taki zabieg na starcie naszpikowany jest fałszywym ładunkiem emocjonalnym uniemożliwiającym racjonalną rozmowę. Z drugiej strony, znajomość życia podpowiada i to, że podobne sytuacje w polityce nie są czymś nadzwyczajnym. Każda partia wykorzystuje problemy społeczne i w zależności od tego, w jakiej występuje roli, władzy lub opozycji, rozgrywa protesty pod swoje potrzeby. Istnieją jednak granice działań politycznych, za którymi cynizm zamienia się w podłość albo komedię. W przypadku posłanki Scheuring-Wielgus i całej opozycji mamy do czynienia z jednym i drugim. Politycy, celebryci i wyborcy, którzy popierali „czarne...
W przeddzień odsłonięcia pomnika smoleńskiego odbyła się inna „uroczystość”. Na Krakowskim Przedmieściu pojawiła się barbaria Obywatele RP, żeby odegrać kolejny spektakl pogardy. Obywatelska tłuszcza skupiła się wokół „pomnika” wyrzeźbionego w brzozie i przedstawiającego śp. Lecha Kaczyńskiego. Prymitywna prowokacja szybko nabrała wymiaru „sztuki”, takiej samej jak krzyż zbudowany z puszek po piwie znanej marki z Lechem w nazwie. Będę szczery i być może kogoś zniesmaczę, ale mnie wyczyny dziczy w najmniejszym stopniu nie oburzyły, nie zirytowały, tylko znudziły. Jest to symboliczne podsumowanie tego, co margines społeczny, uznający siebie za obrońców demokracji, robił po katastrofie i czym się zajmuje do dziś. Żadnej niespodzianki, wszystko jest tak oczywiste, że aż nudne, i z tej...
Tłum jest bezlitosny i bezrefleksyjny. Przekonał się o tym niejeden człowiek, a nawet Syn Boży, przecież to tłum krzyczał do Piłata: „Uwolnij Barabasza”. Do tego stopnia można ogłupić ludzi, że będą czuć więcej sympatii i szacunku do bandziora niż do człowieka wybitnego i szlachetnego. Podałem skrajny przykład z dziedziny „psychologia tłumu” i jestem gotów założyć się o sporą sumkę, że zaraz część tłumu będzie krzyczeć w moją stronę: „Idiota, który porównuje Suskiego do Chrystusa’. Nie, nikogo nie porównuję do Chrystusa, natomiast uwydatniam sam mechanizm wywyższania i poniżenia człowieka przez tłum. Cóż niby tak bardzo śmieszy w kandydaturze Marka Suskiego na Prezydenta RP? Perukarstwo, jowialny wygląd, charakterystyczne poczucie humoru? Wyłącznie to. W każdym razie nigdy nie...
Prawie miesiąc temu, pierwszy nazwałem Michała Bilewicza żydowskim rasistą i od tej pory zauważyłem liczne grono naśladowców. Bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ w mojej ocenie działań najnowszej gwiazdy lewackiej propagandy nie ma cienia prowokacji, jest wyłącznie precyzyjne podsumowanie. Żydzi, w tym ideolodzy marksizmu, wpajali przez wieki „nie-Żydom”, że wszelkie ułomności i przypadłości dotyczą przedstawicieli narodów „poślednich”. Żydzi zawsze i wszędzie czy to w ortodoksyjnej, czy marksistowskiej wykładni występowali w roli ofiar. Nikt nigdy nie słyszał o żydowskim rasiście, chociaż prawie każdy słyszał o narodzie wybranym. Taka jest siła fanatyzmu, który potrafi ludziom wpoić najbardziej absurdalne postrzeganie rzeczywistości. Tymczasem rasizm jest zjawiskiem uniwersalnym...
Jednym z najczęściej powtarzających się pytań jest: „Kiedy w Polsce będzie normalnie?”. Jedna z najczęściej powtarzających się odpowiedzi to: „Jak złodzieje z PO pójdą siedzieć”. Podpisuję się pod odpowiedzią, ale pozwolę sobie na rozszerzenie. W Polsce będzie normalnie, gdy PAP poda, że były premier Polski Tusk jest w areszcie, gdzie został przesłuchany w kilku sprawach, ze szczególnym uwzględnieniem defraudacji i sprzeniewierzenia się narodowym interesom. Za PAP informację podadzą polskie media, które stwierdzą, że chodzi o miliardowe złodziejstwo i przekazanie obcym mocarstwom pełnej kontroli nad Polską, i nikt nie będzie mówił o spiskach czy oszołomach. Przedstawicielom polskich instytucji, w tym sądom, nie przyjdzie do głowy palenie świeczek. Polscy eksperci i autorytety nie będą...
Nie widzę, nie słyszę, nie czuję – tyle o polityce zagranicznej w wykonaniu PiS mogę powiedzieć. W polityce krajowej PiS uczynił pośmiewisko z opozycji i wprowadził reformy cieszące się większościowym poparciem społecznym. Na krajowym podwórku partia rządząca nie ma konkurencji, czego nie należy mylić z „nie mamy z kim przegrać”. W skali szkolnych ocen wystawiłbym PiS 5 z minusem, 5 za całokształt, minus za komunikację. Niestety, w polityce zagranicznej ocena 2 z plusem wynika włącznie z moich obaw, że zostanę posądzony o defetyzm. PiS na arenie międzynarodowej jest Nowoczesną, ale też trudno się dziwić, skoro w tak trudnym geopolitycznym czasie ministrem spraw zagranicznych zostaje człowiek z łapanki. Jak stwierdził Jarosław Kaczyński, Czaputowicz to eksperyment, i pojąć nie mogę,...
Powoływanie się w prawicowym tygodniku na Gombrowicza można uznać za herezję i przejaw brawury. Nic nie poradzę, Gombrowicza czytałem w LO i do dziś mam sentyment. Jako dojrzały człowiek nie podniecam się już nadzwyczajną formą, która teraz trąca efekciarstwem, i jeszcze mniej mnie przekonuje treść, typowa dla współczesnych ideologów „liberalnej demokracji”. Niemniej Gombrowiczowską pupę i gębę oraz legendarne: „jak nie zachwyca, jak zachwyca” szanuję. Przypomniałem sobie „Ferdydurke”, gdy w medialnych plotkach USA zagroziły Polsce „sankcjami”. Ponoć najwyżsi przedstawiciele państwa polskiego z powodu przyjęcia ustawy o IPN otrzymali zakaz wstępu do Białego Domu. Druga plotka głosiła, że prezydent Andrzej Duda nie odebrał telefonu od sekretarza Tillersona, uznając, że nie ma w tym...
Spodziewam się jasnych gromów z wielkiego prawicowego nieba, ale i tak napiszę, że nie widziałem nic bulwersującego w „sztuce”, która trafiła do ramówki TVN. Główny powód jest taki, że wytrzymałem 5 minut w „Fabryce patriotów”. Po drugie, całe to nowoczesne dzieło rozbawiło mnie do łez, i to nie jest zabieg retoryczny, ale reakcja fizjologiczna. Jak się nie ubawić, gdy się widzi na scenie i na widowni dziennikarzy TVN, jedni odgrywają codzienność stacji na Wiertniczej, drudzy pieją z zachwytu przy kotlecie. W prawdziwej sztuce lepienie postaci z nawozu nazywamy personifikacją, ale Czytelnik może wyłapać rozbieżność w mojej ocenie. Skoro było takie śmieszne, to dlaczego wytrzymałem zaledwie 5 minut? Wbrew pozorom rzecz jest prosta, ubawił mnie sam pomysł przedstawienia serwisów...
Należałem do tych autorów, którzy o żydowskim kodzie kulturowym pisali wtedy, gdy się za to wylatywało z prawie każdego środowiska, prawicowego również. Dziś na szczęście się nie wylatuje i nawet w głównych mediach można usłyszeć podobne „herezje”. W felietonie na 1700 znaków nie ma miejsca na fragment wierzchołka tej góry, dlatego zainteresowanych odsyłam do powieści „Berek”, cudem wydanej w 2013 r. Największym możliwym skrótem mogę powiedzieć tyle, że mit założycielski narodu żydowskiego i w szczególności doktryna państwa Izrael nie przewiduje przyjaciół wśród innych narodów, ale od zawsze wrogów. Każdy, kto choć trochę zna religię i historię Żydów, musi tę oczywistość potwierdzić. Żydzi etniczni od wieków podtrzymują mit o śmiertelnym niebezpieczeństwie i to jest pacierz, który...
Naraziłbym się na śmieszność, gdybym po raz setny pisał o podwójnych standardach „liberalnej” demokracji, co jest przypisane do tego ustroju, jak przewodnia siła PZPR do demokracji ludowej. Ślepy zobaczy i głuchy usłyszy, że casus Ryszarda Czarneckiego to modelowe zastosowanie różnej miary do różnych osób. Zadałem sobie trud i sprawdziłem, co faktycznie powiedział Czarnecki o Woźniakowskiej, i dokładnie brzmiało to tak: „Podczas II wojny światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein”. Kto umie czytać i myśleć, ten nie ma wątpliwości, że nie ma tu określenia Woźniakowskiej mianem szmalcownika, co się przypisuje byłemu wiceprzewodniczącemu PE. Czarnecki stwierdził jedynie, że w czasie II wojny światowej mieliśmy jeden margines społeczny, a dziś mamy inny,...
W programie TVN24 „Tak jest” pojawił się gość niezwykły, pisarka, reporterka, dziennikarka Anna Bikont. Pani Bikont prócz wymienionych talentów jest również absolwentką biologii i psychologii, co jest dość istotne w kontekście całej historii. Pomimo treningu nie jestem w stanie obejrzeć programu Morozowskiego w całości, dlatego podglądam po kawałku i tak się „szczęśliwie” złożyło, że trafiłem na osobliwy fragment. Rozmowa zeszła na polski antysemityzm, co w zestawieniu dzinnikarz TVN24 i dziennikarka „GW” jest obowiązkowym punktem programu. Morozowski zapytał, skąd w ogóle ten pomysł, że Polacy są współodpowiedzialni za Holocaust, i tutaj padła przełomowa odpowiedź dziennikarki i biolog Bikont. Wypaliła mniej więcej coś takiego: Polacy byli potrzebni, przecież Niemcy nie mieli...
Do wszystkich informacji podawanych przez liberalne i lewicowe media należy podchodzić z higienicznym dystansem, ale od każdej reguły istnieją wyjątki. Współpracownik Tomasza Lisa, który słynie z pisania bredni, tym razem chyba napisał prawdę, bo nie miał interesu, żeby kłamać. Niejaki Krzymowski doniósł, że członkowie PO przeszli szkolenia i nic w tym nie byłoby dziwnego, gdyby nie temat: „Jak radzić sobie z wizytami CBA”. Internet z jednej strony zaryczał ze śmiechu, z drugiej padły poważne głosy oburzenia. Nie będę udawał hipokryty. Chociaż sprawa wcale śmieszna nie jest, to należałem do tych, którzy ryczeli. Na usprawiedliwienie dodam, że gdy się pozbierałem, przyszło poważne oburzenie. Oburzający jest sam temat szkolenia i uczestniczący w nich posłowie RP, ale jedna rzecz uszła...
Dzieckiem będąc, łba nie urwałem hydrze, może dlatego, że byłem naiwnym chłopcem. Bardzo długo, aż do osiągnięcia pełnoletności, tkwiłem w przekonaniu, że taki aktor, pisarz czy znany prezenter z telewizji musi być wybitny. Wyobrażałem sobie, że pisarz, rozmawiając z żoną, posługuje się językiem literackim, metaforami, opisami przyrody, alegoriami. Tak samo widziałem aktora w domowych pieleszach, prawdziwy heros, odgrywający swoje wybitne role. Będzie to dla mnie bardzo krępujące, jednak muszę się przyznać, że żyłem z tą naiwnością do chwili, gdy pełną parą ruszył Internet. Wówczas znani aktorzy, wybitni pisarze i piękne prezenterki telewizyjne zaczęli uruchamiać swoje profile na portalach społecznościowych i zabierać głos w „sprawach”. Czar prysł w jednej sekundzie! To, co ci ludzie...
Ileż razy słyszałem tę frazę, która doprowadza do pasji jako dyżurna „riposta” na krytykę rządu lub PiS. Okrzyk bojowy podobny do tego z Czerskiej: „dzielenie Polaków”. Przy okazji dostaje się po łbie ruskim agentem, dywersantem itd. Do czego zmierzam? Piszę w dniu dymisji Antoniego Macierewicza, a felieton ukaże się za tydzień i wtedy emocje będą znacznie mniejsze, a być może nakierowane na zupełnie inny temat. Dziś czytam wiele deklaracji, że ktoś nie będzie na kogoś głosował, dla kogoś skończył się pewien etap i świat się zawalił. Widać też i armaty wycelowane w sens „całej tej dobrej zmiany”. Cóż, mógłbym małostkowo się zrewanżować tytułową „ripostą”, ale w ogóle mnie w tę stronę nie ciągnie. Racjonalna krytyka nie dzieli prawicy i nie podejrzewam nikogo o współpracę z ruską...
Spokojnie! Znam granice megalomanii i nie ma mowy, żebym się tak nisko wycenił, bo cóż to za rewelacja, że geniusz nie jest głupi. Okazało się coś zupełnie innego, a mianowicie to, że nie jestem już głupi dla redaktorów „Gazety Wyborczej”. Wiem, że tak się stało dzięki lekturze kawałka tekstu na portalu gazeta.pl. Zwyczajem wychowanych przez ten portal czytelników, zapoznałem się wyłącznie z tytułem: „Poznajcie wyborców PiS: cenią demokrację, mają udane życie, nie znoszą pouczania”. Tyle wystarczy i nawet nie wiem, kto jest autorem, tych odkrywczych tez, wiem natomiast, że to nie żart, o czym dowiedziałem się z Twittera. Produkcja genialnych recept na bałagan, który wcześniej samemu się stworzyło, to znane zjawisko, ale tu chyba wchodzimy na wyższy poziom abstrakcji. „Gazeta Wyborcza”...
Pyskowanie to moja specjalność, z profetycznymi diagnozami jest już znacznie gorzej, ale połączę te dwie bezczelne wady w jedną całość i wchodzę w zakład. Przyjmuję wszystkie warunki, stawki i każdą kartę, że za kilka miesięcy Timmermans będzie chciał się zamienić z Kijowskim na sławę i wizerunek. Doprecyzuję tylko, że chodzi o pośmiewisko, karierę „od bohatera najgłupszej na świecie opozycji do frajera”. Nie jest sztuką wskazać frajera, gdy każdy widzi, z kim mamy do czynienia, jak to się stało z trybunem ludowym Mateuszem. Sztuką jest wskazanie nagiego króla, gdy wszyscy zachwycają się nowymi szatami. Rzucam się na ten hazard u szczytu sławy Timmermansa i to podbija stawkę, ale nie świadczy o brawurze. Skąd to przekonanie, że dzisiejszy „postrach” Polski i nadzieja „nowoczesnych”...
Moim idolem jest Adam Michnik, bo nauczyłem się od Michnika wielu rzeczy. Pierwszą naukę odebrałem po latach fascynacji legendarnym dysydentem. Dziś wiem, że Michnik siedział i tak się brzydził komuną, że miliony mu uwierzyły. Potem walczył o Polskę, jaka nam się bezczelnie śniła. Kolorowa, tęczowa, nowoczesna, europejska, z pełnymi półkami niemieckich towarów i amerykańskiej Coca Coli. Michnik poświęcił życie, żeby wszyscy mogli mówić i myśleć to, co Michnik mówi i myśli, a ponieważ katalog jego myśli i mów błogosławionym jest, to któżby się pod tym systemem wartości nie podpisał? Według jedynie słusznej linii Adama Michnika znikały z Polski peerelowskie fabryki i przyzwyczajenia. Niewydajny polski przemysł przejęły wydajne kapitalistyczne korporacje. Zapyziałe polskie PGR-y do ładu i...
Sprawdziłem w popularnej encyklopedii elektronicznej i mogę odpowiedzialnie napisać, że Jan Rulewski ma 73 lata. Nie chce się wierzyć, jak ten czas szybko leci. Nie tak dawno miałem 9 lat, gdy w 1981 r. 37-letni Rulewski został pobity przez MO. Jeszcze trudniej uwierzyć, ten sam – można powiedzieć – nestor polskiej polityki nie pierwszy raz przebrał się w Senacie RP w maskę błazna. Parę miesięcy wcześniej założył strój więźnia i wparował na mównicę z aluminiowym kubkiem. W ogóle się nie ubawiłem i nie zbulwersowałem, po prostu żal było na to patrzeć. Drugi wyczyn Rulewskiego, ojca dzieciom, dziadka wnukom, to występ w greckiej masce, a właściwie chińskiej masce, w której odegrał polską tragedię. Tego nie dało się nawet oglądać. Rulewski z powodzeniem mógłby uchodzić za rodzynka w PO....
Milczenie jest złotem, ale nie wtedy, gdy się pali. Po wielu miesiącach zakończyła się (de)rekonstrukcja rządu PiS. I wbrew temu, co się usiłuje narzucić elektoratowi, ta operacja była katastrofą i ma znacznie szerszy kontekst. Obojętnie jaki geniusz przypiszemy liderowi partii i jak bardzo będziemy wierzyć w szczere intencje partii, co samo w sobie jest naiwnością, jednej rzeczy żaden elektorat nie przełknie. Narzucania partyjnych decyzji, wbrew woli elektoratu i w połączeniu z brakiem racjonalnego wyjaśnienia decyzji – to zawsze i wszędzie musi się skończyć źle. Ważne jest, kto zostanie premierem, ale jeszcze ważniejszy od samej zmiany jest sposób jej przeprowadzenia. Niczym nieuzasadnione upokorzenie Beaty Szydło jest faktem. Żałosne laudacje dla Morawieckiego w TVP, w najgorszym...
Nigdy nie byłem zwolennikiem budowania tragikomicznych hagiografii „naszych” i „waszych” z PRL-u. Dlatego też historia o dzielnym prokuratorze Stanisławie Piotrowiczu, który z narażeniem życia ratował opozycjonistów, trochę mnie mierzi, trochę śmieszy. Nie kupuję tej bajeczki, chociaż przyjmuję do wiadomości, że Piotrowicz jak na prokuratora stanu wojennego zachował się w miarę przyzwoicie. Niemniej uczciwość intelektualna i moralna nie pozwalają tego fragmentu życiorysu posła Piotrowicza zaliczyć do udanych. Każdy, kto chce być uczciwy wobec siebie i innych, musi się umieć zmierzyć ze swoimi słabościami. Piszę te słowa z pozycji człowieka, który z głupoty i niewiedzy przez co najmniej pięć lat powielał wszystkie brednie propagandowe za Michnikiem i TVN. Swoich durnych tekstów nigdy z...
Pamiętam takie czasy, gdy nawet zatwardziali „kaczyści” widzieli w Pawle Kukizie fantastycznego koalicjanta dla PiS i chcieli zabijać każdego, kto krzyczał, że król jest nagi. Dokładnie w tamtym czasie popełniłem tekst, który stał się kultową skarbnicą wiedzy na temat towarzystwa, jakie Kukiza wywindowało i jakie on sam za sobą pociągnął. Tekst Bogu dzięki stracił na aktualności, co więcej, śmiem twierdzić, że zmienił – i to w sposób zasadniczy – listy wyborcze obecnego klubu Kukiz’15. Lubińskie i wrocławskie kliki samorządowe powiązane ze Schetyną Kukiz zastąpił „narodowcami” i paroma postaciami znanymi z oryginalnych poglądów: Kornel Morawiecki, Marek Jakubiak czy Liroy. Warto też przypomnieć, że Kukiz po ujawnieniu powiązań z PO i całej grupy osobliwości, nie wyłączając byłych...
Przyznaję, że się starzeję albo tracę polityczną czujność. W życiu bym nie powiedział, że wróci stara, zdarta do imentu, propagandowa płyta z przebojem o „polskim nazizmie i faszyzmie”. Byłem przekonany, że to paliwo się zużyło do ostatniej kropli, aż tu nagle ktoś znów podjechał świeżą cysterną i wszystkiego nie da się wyjaśnić Marszem Niepodległości. Pretekst rzeczywiście był, jeśli nie przy okazji masowej demonstracji patriotycznej, to kiedy odpalić „polski nazizm”, ale ta skala i zbiegi okoliczności nie dają spokoju. Nawet z lewej strony dziennikarz Polsatu zauważył, że rok temu było znacznie bardziej ciekawie, dużo więcej powakacyjnych banerów i okrzyków, a jednak wielkiej międzynarodowej afery się nie doczekaliśmy. Ki diabeł? Jeśli nie wiadomo, o kogo chodzi, to wiadomo, że...

Pages