Robert Kilen

Dobrze jest mieć pomysły, będąc u władzy. Oczywiście wszystko zależy, jakie to są pomysły. Niektórzy mają na przykład pomysł na kupienie za publiczne pieniądze ławek, na których nie można usiąść. Lecz zakładając, że rządzący mają dobre, a nie złe idee, równie ważna jest także umiejętność realizacji swoich zamierzeń. Pomysł z jednym okienkiem w urzędach był przecież dobry. Bo w założeniu miał ułatwić życie. Niestety nie udało się go wprowadzić bezproblemowo. Po tym nieco ogólnikowym wstępie przechodzę do szczegółów.  Przez wiele lat pomysły, jakie władze miały do zaproponowania kierowcom, to były przede wszystkim podwyżki cen mandatów. Od jakiegoś czasu to się jednak zmienia. Jakiś czas temu mogliśmy odłożyć do szuflady dowód rejestracyjny samochodu. Teraz najgłośniej jest o...
Możliwość wyboru to coś, co charakteryzuje wolny rynek. Niestety nie dostrzegamy tego, dopóki go mamy. W tej chwili, niestety, z uwagi na światową sytuację w motoryzacji, wybór się kurczy. Z pol-skiego rynku wycofuje się na przykład Ssangyoung. Koreańczycy wypowiedzieli umowę dotychcza-sowemu importerowi. Jeśli miałbym zgadywać, to powodem prawdopodobnie jest nieopłacalność inwestycji.  Podobnie rzecz ma się z Mitsubishi, choć w tym przypadku marka opuszcza nie tylko nasz kraj, lecz całą Europę. Ktoś zapewne zauważy, że obaj producenci byli na naszym podwórku traktowani jako niszowi. Owszem, podobnie jak Chevrolet, Saab, Dodge czy Chrysler. Samochody tych marek można było jeszcze niedawno nabyć w polskich salonach. Kupował je co prawda niewielki odsetek klientów. Ale była...
Nie ma co ukrywać, że spoglądając ogólnie na przemysł motoryzacyjny, każdy dojdzie do wniosku, że znajduje się on w zapaści. Firmy motoryzacyjne pokazują co prawda nowe modele, ale to tak naprawdę zasłona dymna. Coś na kształt orkiestry na Titanicu, która grała wesołe melodie, mimo że statek tonął.  Dobra mina do złej gry. Spadki sprzedaży są bardzo duże. Dlatego koncerny podwyższają ceny aut, żeby choć w części zrekompensować sobie znacznie zmniejszone przychody. Sprytni i inteligentni managerowie jednak znaleźli drogę wyjścia z kryzysu. To samochody elektryczne. Coraz ostrzejsze normy spalin, które muszą spełniać koncerny motoryzacyjne, to jedynie jeden z powodów ofensywy elektrycznej. Drugim jest ucieczka do przodu. No bo zastanówmy się, ile jest w stanie ugrać producent,...
Ostatnio szerokim echem odbiła się sprawa postulatu niemieckiej organizacji Deutsche Umwelthilfe, nazywającej się ekologiczną, która domaga się natychmiastowego wstrzymania dotacji udzielanych na kupno hybryd plug-in – samochodów z napędem hybrydowym, które można doładować z gniazdka (w Polsce tego typu samochody korzystają z 50-proc. obniżki akcyzy). Zdaniem „ekologów” hybrydy plug-in w kontekście emisji gazów cieplarnianych są bardziej szkodliwe dla środowiska niż… diesle.  Na stanowisku badawczym osiągają znakomite wyniki rzędu kilkudziesięciu g CO2/km jazdy. Życie codzienne jednak weryfikuje te dane. Rzeczywiste zużycie paliwa oraz emisja CO2 mogą być kilkakrot-nie wyższe. Dlaczego tak się dzieje? Otóż firmy motoryzacyjne podają dane w oparciu o założenie, że użytkownik...
Kilka miesięcy temu musiałem podładować pożyczony samochód elektryczny na, darmowej jeszcze wówczas, stacji ładowania. Obok „tankował” prąd miły właściciel Mitsubishi Outlandera PHEV. Ten samochód to, można powiedzieć, prekursor napędu hybrydowego w świecie SUV-ów. – To świetne auto – zagadał do mnie mężczyzna. – Ma wszystko, czego mi potrzeba. Jest duży. Wystarczy mi 25 minut ładowania i jadę dalej – powiedział. Ponieważ obaj czekaliśmy, aż nam się baterie napełnią dostateczną ilością energii, porozmawiałem z nim dłużej. Dowiedziałem się, że sprowadził go z Holandii, bo na nowy, kupiony w Polsce, nie byłoby go stać. To się teraz zmieniło, bo Mitsubishi obniżyło cenę o 45 tys. zł. Wynika z tego, że obecnie można mieć nowoczesną hybrydę PHEV w cenie benzynowego SUV-a. Najtańsza...
„Ma dwie rury, musi być szybki” – powiedział kiedyś syn sąsiadki, kiedy podjechałem pod dom jakimś samochodem użyczonym do testów. Przypomniało mi się to zdarzenie, kiedy wysiadałem z kolejnego auta z dwoma rurami wydechowymi, które miałem okazję testować. Tym razem był to Suzuki Swift Sport w nowym wydaniu, czyli tzw. miękka hybryda. Co się zmieniło w porównaniu z poprzednią wersją usportowionego malucha Japończyków? Otóż zmniejszono mu moc. Teraz silnik 1.4 Boosterjet uzyskuje jedynie 129 KM (przed zmianami proekologicznymi było ich 140). Mógłbym oczywiście użyć teraz zwracającego uwagę porównania, jak to Unia Europejska „kastruje” samochody sportowe. To poniekąd byłaby prawda. Bo układ mild hybryd zastosowany w Swifcie niezupełnie rekompensuje braki mocy. Owszem, dodaje nieco...
Puma to rodzaj drapieżnika z podrodziny kotów. Obejmuje dwa gatunki żyjące w Ameryce: pumę płową i jaguarundi. Ford Puma także obejmuje dwa gatunki. Małe miejskie sportowe coupé, które było marzeniem nastolatków na przełomie wieku XX i XXI, oraz crossovera, którego amerykańska firma zaprezentowała w zeszłym roku na salonie samochodowym we Frankfurcie. Samochód wygląda adekwatnie do nazwy – dość drapieżnie. To, moim zdaniem, zdecydowanie najładniejszy z fordów. Mimo że mierzy około 420 cm, wydaje się znacznie większy niż Fiesta, na bazie której został zbudowany. To dzięki potężnemu grillowi, stosunkowo wysoko poprowadzonej masce, a także dużym, 18-calowym, agresywnie stylizowanym aluminiowym felgom. Podchodząc do Pumy z przodu, mamy wrażenie, że obcujemy ze znacznie większym samochodem...
Pamiętam, wracałem kiedyś w sierpniu do Polski z Hiszpanii. We Francji tworzyły się korki na autostradach, bo ludzie z północy kraju masowo ruszyli na Lazurowe Wybrzeże. W hotelach po drodze brakowało miejsc. A kilkugodzinne czekanie, wychodzenie z samochodu i pogaduszki ze stojącymi obok zdarzały się niemal nagminnie… Dziś rzeczywistość jest inna. Lecz Kia, mimo wszystko, wprowadziła na rynek nową wersję swojego największego SUV-a, samochodu skonstruowanego na wakacyjne, aktywne wyjazdy, czyli Sorento. Masywna sylwetka, potężny grill i naszpikowane elektroniką wnętrze oraz luksusowe wyposażenie mają pokazać, że auto aspiruje do segmentu premium. I trzeba przyznać, że Koreańczycy doskonale rozgrywają pozycjonowanie swojego SUV-a. Nowe Sorento ma ponad 4,8 m długości, co oznacza, że...
W zeszłym tygodniu z wielką pompą przedstawiono szerokiej publiczności prototypy polskich samochodów elektrycznych. Hatchback i SUV o nazwie Izera to niewątpliwie atrakcyjne wizualnie pojazdy. Ale czy faktycznie są pojazdami? Jak twierdzą sami twórcy, to, co zobaczyliśmy, to prototypy niejeżdżące. Byliśmy więc świadkami prezentacji karoserii i wnętrza samochodów, które przecież mogą się jeszcze nieraz zmienić, zanim dojdzie do seryjnej produkcji. Niestety praktycznie nic nie wiadomo o napędzie.  Łukasz Maliczenko, dyrektor do spraw rozwoju technicznego produktu ElektoMobility Poland, powiedział co prawda, że „zastosowany w samochodach elektryczny napęd pozwoli osiągnąć przyspieszenie od 0 do 100 km/h w niecałe osiem sekund”. Producent planuje wprowadzenie dwóch pojemności...
Niekiedy nie ma niczego złego w kopiowaniu cudzych pomysłów. Na przykład siostra mojej żony wybrała się z mężem samochodem na Korsykę, wcześniej słysząc opowieści o tej wyspie od koleżanki z pracy, która była tam kilka tygodni wcześniej. Skopiowała więc pomysł na wakacje. Takie naśladownictwo rozpatrujemy w kategoriach inspiracji. Lecz jeżeli napisałbym książkę o przygodach nastoletniego czarodzieja, który uczy się w szkole magii, a trafia do niej tajnym przejściem z peronu Dworca Centralnego w Warszawie, autorka Harry’ego Pottera mogłaby dochodzić swoich praw w sądzie. Podobnie w przemyśle motoryzacyjnym – pewne rozwiązania są chronione patentami właśnie w obawie przed kradzieżą przez konkurencję. Przodują w tym Chińczycy. Swojego czasu, widząc kopie swoich samochodów, Mercedes...
Za kilka lat ceny samochodów elektrycznych i spalinowych zrównają się. To sformułowanie jest typowym zagraniem specjalistów od wizerunku. Zrównanie będzie polegało bowiem na tym, że ceny samochodów spalinowych wzrosną, a więc dogonią ceny samochodów na prąd. Nie ma się co łudzić. Ponieważ mam dobrą pamięć, to mogę napisać, że kilka lat temu najtańsze auto na polskim rynku (wówczas był to Ford Ka stworzony w kooperacji z Fiatem) kosztowało nieco ponad 26 tys. zł. Dziś za tej wielkości samochód (np. Toyotę Aygo) trzeba zapłacić już ponad 38 tys. zł. Jedną trzecią więcej!  Tej podwyżki nie tłumaczy ani inflacja, ani wyposażenie auta, lecz jedynie fakt, że firmy samochodowe inwestują w ulepszanie technologii napędu elektrycznego kosztem klientów. Faktycznie jednak samochody...
Producenci samochodów co jakiś czas lansują rzekome przełomowe technologie, które poprawiają to albo tamto. Jeszcze w zeszłym wieku zaczęła się moda na turbodiesle. Wówczas silnik wysokoprężny przeżył jak gdyby drugą młodość.  Dzięki o wiele większemu momentowi obrotowemu prześcigał benzynowe w elastyczności. Dziś diesle stały się passé, mimo że wciąż nie ma lepszych jednostek napędowych na przykład w segmencie SUV-ów. Potem, wraz z tak zwanym downsizingiem, turbo wkroczyło do motorów benzynowych. Dziś niektóre koncerny potrafią włożyć nawet do dużego pojazdu rodzinnego silnik o pojemności 1.2, któremu wigor zapewnia sprężarka. Kolejnym krokiem stały się hybrydy, które w założeniu mają być pomostem między odchodzącymi silnikami spalinowymi a przyszłością mobilności, czyli napędami...
Być może niektórzy mieszkańcy warszawskiego Wilanowa nie będą mogli pojąć, jak to się stało, że w czasie rządów PiS-u niemiecki Volkswagen obwieścił, że chce przenieść produkcję większości aut użytkowych do Polski. To ponad wszelką wątpliwość oznacza, że w biznesie chodzi jedynie o pieniądze, a nie o sympatie polityczne. Thomas Sedran, szef VW Samochody Użytkowe, powiedział, że zamierza zredukować załogę zakładu w Hanowerze i przenieść produkcję samochodów dostawczych za Odrę. Powodem decyzji są oczywiście oszczędności. Niemiecki gigant motoryzacyjny mocno odczuł zastój spowodowany pandemią koronawirusa. Podobnie zresztą jak inni producenci samochodów. Managerowie VW policzyli, że w Niemczech nie da się robić tanich samochodów użytkowych bez dokładania do interesu. A koszty produkcji...
Ponoć w branży rowerowej jest lepiej niż kiedykolwiek. Największa zagraniczna sieć sklepów sportowych działająca w Polsce poinformowała o 80-procentowym wzroście zainteresowania rowerami. A Iwona Szurkowska, żona legendy kolarstwa szosowego Ryszarda Szurkowskiego, a przy okazji właścicielka sklepu sportowego, poskarżyła się w mediach, że rowerów brakuje. Podobno „wyczyszczone” są hurtownie w Holandii, ojczyźnie bicykli. Na szczęście polskie firmy Romet i Kross zapowiadają, że staną na wysokości zadania i zapewnią ciągłość dostaw. Czy w salonach samochodowych także euforia? Obawiam się, że nie.  Wielu dealerów wciąż sprzedaje auta z wyprzedaży 2019. Fiat w połowie czerwca zorganizował akcję „Noc cudów”, w czasie której ceny na popularne modele były nawet o 26 procent niższe od...
Szef koncernu PSA, czyli producenta peugeotów, citroënów i opli, miał niedawno dobry pomysł. Mianowicie chciał do Francji sprowadzić polskich robotników, żeby ci pomogli w uruchomieniu produkcji po zapaści spowodowanej pandemią koronawirusa. Francuski rząd pod presją lewicowych związków zawodowych CGT i komunistów zwrócił się do koncernu z prośbą, by ten nie sprowadzał pracowników Opla z Gliwic, którzy mieli pomóc w uruchomieniu trzyzmianowej produkcji w zakładach w Hordain.  Dość komiczne jest to, że szef prywatnego koncernu PSA Carlos Tavares natychmiast cofnął decyzję o „imporcie” 270 polskich pracowników. Zastanówmy się przez chwilę, co wynika z tego zamieszania. Oczywistym faktem jest, że lewicowe struktury we Francji boją się napływu polskiej siły roboczej. A dlaczego? Bo...
Cudze chwalicie… swoje poznajcie! Pisałem ostatnio o Citroënie Ami, który moim zdaniem rozkocha w sobie rzesze młodych ludzi i panie w Europie Zachodniej. Lecz już w przyszłym roku serca Francuzek może podbić „hydraulik z Polski”. Nie wiem, co mi przyszło do głowy, żeby użyć takiego porównania. Lecz myślę, że czytelnicy „Gazety Polskiej” pamiętają przystojnego hydraulika, który napsuł trochę krwi zachodnim politykom w 2005 roku. Tak też może być w 2021 roku, kiedy do sprzedaży wejdzie polski pojazd przeznaczony do miasta, czyli Triggo.  O innowacyjnej polskiej myśli technicznej, czyli hybrydzie motocykla z samochodem, mówi się od paru lat. Lecz w tym roku na ulicach Warszawy pojawiła się dopracowana, czwarta generacja i zarazem przedprodukcyjna wersja Triggo. Producent testuje...
Czy można zakochać się w przyjacielu? Tak postawione pytanie może niektórych zwieść. Czy postanowiłem zająć się w rubryce motoryzacyjnej doradzaniem nastolatkom w sferze uczuciowej? Nic podobnego. Zanim wyjaśnię, o co chodzi, odpowiem na pytanie zadane w pierwszym zdaniu. Owszem, można. Ja chyba się zakochałem. Mimo że ów przyjaciel obiektywnie jest dość brzydki, to jednak na tyle uroczy, że patrząc na niego, wciąż się uśmiecham. Mało tego, jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że w owym przyjacielu zakocha się niedługo znacznie więcej osób.  Mowa oczywiście o Citroenie Ami, nowym pojeździe francuskiej marki. Ami w języku Napoleona, de Gaulle’a i Piotra Curie oznacza właśnie przyjaciela. Małe autko, które Citroen zaprezentował w zeszłym roku jako Ami One Concept, trafiło...
Izolacja. To słowo ostatnio często słyszymy. Podobno jest ona potrzebna, żeby spłaszczyć krzywą zachorowań. Dlatego ludzie pracują w swoich domach, a w sklepach czy komunikacji miejskiej wprowadzono limity przebywających wewnątrz osób. Wszystko po to, żebyśmy nie mieli zbyt bliskiego kontaktu z drugim człowiekiem. Postanowiłem więc dziś przybliżyć samochód, który idealnie nadaje się na dzisiejsze czasy. Suzuki Jimny wjedzie bowiem tam, gdzie inni nie dotrą. Możemy być pewni, że dojedzie w miejsca, w których będziemy sami. Trudno o lepszego kompana, gdy chcemy się wyizolować z rozentuzjazmowanego tłumu innych aut. Ten mały Japończyk ma jedynie 3,5 m długości. 2250 mm to rozstaw osi. Szerokość samochodu to 165 cm, a wysokość 182 cm. Prowadząc go, siedzimy wysoko, dlatego kierowcy wydaje...
W kwietniu liczba rejestracji nowych samochodów w Polsce spadła o ponad 67 proc. To dla mnie, miłośnika motoryzacji, wiadomości przygnębiające. Jest źle, ale inni mają gorzej. W Wielkiej Brytanii w minionym miesiącu sprzedaż nowych samochodów spadła o 97 procent. A ruch uliczny wygląda tam tak jak w latach 70. Covid-19 cofnął wyspiarzy o pół wieku.  Najgorzej jest jednak w Indiach. W kwietniu, w kraju zamieszkanym przez ponad 1,35 mld ludzi, nie zarejestrowano żadnego samochodu. Żadnego! To dlatego, że rząd zamknął fabryki, urzędy i salony sprzedaży. Tylko źli ludzie cieszą się z krzywdy innych. Dlatego się nie cieszę. To fatalne dane. Przemysł samochodowy generuje bowiem w Indiach aż 15 proc. PKB. Podobnie katastrofalną sytuacją można nazwać to, co dzieje się na Wyspach...
Parafrazując Winstona Churchilla można rzec, że jeszcze nigdy los tak wielu nie zależał od czegoś tak małego. Covid-19 wywrócił nasz świat do góry nogami. Jednak człowiek potrafi się przystosować do nowych warunków. Dość szybko zaczęliśmy funkcjonować w tzw. nowej rzeczywistości. Dobrym przykładem zdolności akomodacji są także firmy samochodowe, które niemal z dnia na dzień przestawiły swoją produkcję z samochodów na przykład na respiratory.  Tak uczynił Ford w USA. W Wielkiej Brytanii Jaguar Land Rover z tygodnia na tydzień zwiększa produkcję przyłbic ochronnych dla służby zdrowia. Podobnie Francuzi z PSA (Citroen, Peugeot, Opel) zajmują się na razie wytwarzaniem masek ochronnych dla służb ratunkowych oraz respiratorów. Na razie władze koncernu nie mówią o produkowaniu pojazdów....
Samochody stanęły na parkingach i w garażach. Zapomnieliśmy już, co to takiego godziny szczytu. Bezproblemowo możemy o każdej porze przejechać nawet przez do niedawna najbardziej zakorkowane rejony. Drogi szybkiego ruchu w obrębie miast znowu są rzeczywiście drogami szybkiego ruchu. Ropa staniała tak, że dostawcy gotowi są płacić za to, żeby ktoś od nich ją wziął. Tak, wziął, a nie kupił.  Minusowa cena za baryłkę to fakt. A jeszcze dwa miesiące temu gdybym to napisał, każdy kazałby mi popukać się w czoło. A jednak. Taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy w historii. Żyjemy niewątpliwie w ciekawych czasach. To, co jeszcze niedawno wydawało się oczywiste, dziś już takie nie jest. Chyba nikt nie wie, co będzie dalej z rynkiem motoryzacyjnym. Jest co prawda teoria, że po powrocie do...
Rzadko zdarza mi się, że samochód mnie aż tak zaskakuje. Gdy odebrałem do testów Seata Tarraco spodziewałem się Skody Kodiaq. W końcu Hiszpanie stworzyli swoje auto z tych samych klocków co Czesi i Niemcy. Tarraco to bliźniak technologiczny Tiguana Allspace i Kodiaqa. Jednak wchodząc do Tarraco w wersji Xcellence, byłem autentycznie zaskoczony. Seat nie należy przecież do producentów aut premium. A jednak trzeba docenić dobór materiałów zastosowanych w największym SUV-ie marki.  Nie tylko plastików, które w najczęściej dotykanych miejscach są miękkie i przypominają fakturą te stosowane w BMW. Ale całego, przemyślanego wnętrza. Dobre wrażenie podkreśla ozdobna, drewnopodobna listwa. Bardzo szlachetnie prezentuje się także tapicerka foteli z grubo plecionej, szarej tkaniny...
Nadchodzi wiosna. Przybrała kształt nowej Dacii. Spring, tak będzie się nazywać pierwszy samochód elektryczny tej marki, który może stać się najważniejszym samochodem w Europie. Wcale nie przesadzam. Otóż pandemia COVID-19, jak prognozują analitycy, spowoduje wzrost popularności tanich samochodów miejskich, które będą stanowiły konkurencję dla komunikacji publicznej. Z kolei obowiązujące coraz ostrzejsze normy czystości spalin muszą spowodować wzrost popularności aut na prąd. Taka będzie właśnie Dacia Spring – mała, tania i elektryczna.  Samochód pomieści cztery osoby, a jego cena ma oscylować wokół 50 tys. zł. Na początku Rumuni mówili o 10 tys. euro, czyli znacznie mniejszej kwocie. Jest to jedynie nieco ponad połowa tego, co musimy zapłacić za obecnie najtańsze elektryki Skody...
W tym miejscu w tym tygodniu miał pojawić się artykuł, w którym miałem się dzielić swoimi spostrzeżeniami z salonu samochodowego w Genewie. Być może zauważyłbym ciekawe trendy bądź modele aut, jakie mają szansę podbić rynek. Niestety, ten tekst nie powstał. A to dlatego, że tegoroczna wystawa w Genewie została odwołana.  Szwajcarski rząd zakazał organizowania imprez masowych przeznaczonych dla ponad tysiąca uczestników. A salon samochodowy taką imprezą z pewnością by był. Na dodatek stałby się także wydarzeniem międzynarodowym, co ułatwiłoby koronawirusowi rozprzestrzenienie się do miejsc, w których jeszcze nie jest obecny. Bo przecież w Genewie spotkaliby się dziennikarze z Włoch, Niemiec, Francji, Austrii, ale także z Polski. To dobrze, że impreza została odwołana. Dzięki temu...
Marka BMW rozpala wyobraźnię, szczególnie kierowców lubiących dynamiczną jazdę. Młodzi marzą o serii 3, uznawanej przez niektórych, poniekąd słusznie, za najlepsze auto na świecie. Miałem w swoim życiu dwie „trójki”. Najpierw czarną, jakżeby inaczej, E-46. A potem szarą, metaliczną, skrzącą się w słońcu i wpadającą nieco w purpurę E-90 ze sportowym zawieszeniem. Oba samochody były precyzyjne jak żaden inny. Ta druga „trójka” cięła tak zakręty jak maszynka do golenia z trzema ostrzami. Na dodatek śmiałem się z kolegów, którzy mówili, że w zimie tylny napęd się nie sprawdza. DSC, czyli bawarskie ESP, trzymało samochód w ryzach w każdych warunkach. Dlaczego wzięło mnie na sentymenty? Bo mamy początek marca. A właśnie 7 marca 1916 roku powstało przedsiębiorstwo BMW.  Dziś to symbol...
Zwykle o tej porze roku ukazuje się kolejna książka Lee Childa z Jackiem Reacherem w roli głównej. Nie ukrywam, że czekam na nią z niecierpliwością. Jednak i pewną niepewnością. Bo co będzie, jeśli kolejna sprawa, którą zajmuje się Reacher, zawiedzie moje oczekiwania? Przecież każdemu twórcy może przytrafić się złe dzieło. Podobnie mam z filmami o przygodach Jamesa Bonda. Siedzę jak na szpilkach, oglądając każdy następny odcinek cyklu, i muszę przyznać, że po ostatnich dwóch czułem się zawiedziony. Podobnie mam z samochodami.  Gdy przed wakacjami w zeszłym roku Kia pokazała model X Ceed, byłem oczarowany jego sylwetką. Samochód wygląda nowocześnie, proporcjonalnie i przede wszystkim modnie. Nie chciałem się rozczarować, więc nie przeczę, unikałem go. Aż do teraz. Kia X Ceed to...
Przemysł motoryzacyjny ma w sobie coś z iluzji. Kiedyś patrząc na pokaz najsłynniejszego polskiego magika Maćka Pola pomyślałem sobie, że tego typu spektakle lubimy dlatego, że łudzimy się, iż to prawdziwe czary. Chcemy wierzyć, że kobieta naprawdę jest przecinana na pół, a potem składana do kupy. Tę naszą nieco naiwną wiarę wykorzystują także producenci samochodów. Łudzimy się, że na przykład ogrzewanie foteli będzie działało tak samo w każdym samochodzie. A tymczasem to nieprawda.  Jedne modele mają ogrzewane jedynie siedziska, a oparcia już nie. Inne mają jedynie ogrzewanie zero-jedynkowe. To znaczy albo jest zimno, albo parzy. Lecz w katalogach te gorsze i lepsze rozwiązania nazywa się ogrzewanymi fotelami. Podobnie jest z wyświetlaczem znanym jako head up display. W...
Mały samochód, żeby dziś mieć sens, musi należeć do jednej z dwóch grup. Pierwsza z nich to urocze cudeńka, które zdobywają serca głównie kobiet i zniewieściałych mężczyzn. Można je zamówić w pastelowych kolorach z tapicerką w stylową kratę i cieszyć się gadżetami, które nic nie wnoszą do wygody czy jakości jazdy, lecz mile łechtają ego właściciela. Druga grupa to precyzyjni, zwrotni i sprytni zawodnicy, którzy nawet jeśli nie są szybcy i wszechstronni, to chcą takich udawać.  Konstruktorzy nie oczekują, że ktoś się zakocha w takich samochodach, ale doceni ich cechy użyteczne na co dzień. Do tej grupy zalicza się auto, w którym spędziłem zeszły tydzień – Suzuki Swift o pojemności 1,2 litra i mocy 90 KM. Jednostka ta dysponuje technologią podwójnych wtryskiwaczy na cylinder....
Brytyjczycy lubią się wyróżniać. Mają specyficzne, inteligentne poczucie humoru. Ogólnie są niezbyt urodziwi, przeważnie opalają się na różowo i mają krzywe zęby. Ich gwiazdy telewizyjne są błyskotliwe, lecz niezbyt wyględne w przeciwieństwie do prezenterów telewizyjnych z innych krajów. Kreują nowe trendy w muzyce. Większość muzyki popularnej XX wieku to ich pomysły: The Beatles, The Rolling Stones, Elton John, Sex Pistols…  Wymyślili nawet brexit, żeby wyróżnić się spośród krajów Unii Europejskiej. Jeśli chodzi o motoryzację, to także są odszczepieńcami. Jeżdżą po innej stronie jezdni. I mimo że obecnie praktycznie ich przemysł motoryzacyjny nie istnieje, to marki brytyjskie, przejęte głównie przez Niemców i trochę przez Hindusów, wciąż działają na wyobraźnię milionów miłośników...
Żeby odzyskać równowagę, trzeba najpierw się potknąć. Audi jakiś czas temu się potknęło. Trochę za sprawą swojego większego brata, czyli Volkswagena, i majstrowania przy dieslach. Lecz także przez nie dość odważne zmiany stylistyczne nowych modeli. Firma z Ingolstadt stała się synonimem jakości, perfekcyjnego montażu, ale i nudy. Dlatego sprzedaż zaczęła spadać. W tym czasie konkurenci odrobili lekcję i wyciągnęli wnioski.  Mercedes na przykład postawił na klasyczne linie, dzięki którym dziś jego modele wyglądają ponadczasowo i nowocześnie. A obecna klasa C Coupe sprawia, że wiele osób przechodząc obok niej, do których się zaliczam, musi łykać tabletki normujące ciśnienie. Wygląda na to, że i Audi chce znowu sprawić, że nadciśnienie motoryzacyjne będzie spowodowane ich modelami,...
Rzadko jesteśmy szczerzy. To cecha, która nie jest zbyt lubiana w dorosłym świecie. Często ukrywamy, co naprawdę myślimy. Zupełnie inaczej jest w świecie dzieci. One są szczere, niekiedy do bólu. Dlatego w ich słowniku pojawiają się słowa typu łysol czy grubas. Dopiero potem, gdy dorastają, orientują się, że szczerość to broń obosieczna i także mogą zostać potraktowani tak, jak oni traktowali innych. Uczą się wtedy sztuki dyplomacji, prościej mówiąc – udawania.  Niestety, w miarę doskonalenia tej umiejętności zaczynamy udawać także przed sobą. Wydaje nam się, że jesteśmy kimś innym niż w rzeczywistości. Wykorzystują to między innymi koncerny motoryzacyjne. Stanąłem ostatnio na parkingu centrum handlowego obok Hyundaia i20 active. To nic innego jak miejskie auto uzbrojone w...
Strategia to ważne pojęcie. A teraz w okresie transformacji, który przeżywa przemysł motoryzacyjny, dobra strategia to podstawa. Od niej zależy sukces lub porażka. Nawet nie wyobrażam sobie stresu, jaki przeżywał Elon Musk, rzucając wyzwanie wielkim, gdy uruchamiał produkcję elektrycznej Tesli 3, która stanowi konkurencję dla samochodów premium, czyli BMW serii 3 (nomen omen), Audi A4 i Mercedesowi klasy C.  Mimo początkowych zawirowań amerykańska „trójka” staje się na wielu rynkach liderem sprzedaży wśród zasilanych bateriami aut. Więc uruchomienie produkcji porównywalnego cenowo samochodu elektrycznego, który stał się alternatywą dla spalinowych limuzyn segmentu D, było trafionym pomysłem. Lecz także ryzykownym. Znacznie ostrożniej postępuje Renault, który na rynku chińskim...
Nie ukrywam, że patrzę z optymizmem w 2020 rok. W sferze aut napędzanych ropą naftową na rynku europejskim szykuje się co prawda to co zwykle, czyli pojedynek nowego VW Golfa z nowym Renault Clio, które będą rywalizować o miano najlepiej sprzedającego się auta. Oczywiście znowu wygra Golf, bo jak mówił Gary Lineker, choć w zawodach biorą udział wszyscy, to na końcu i tak zwyciężają Niemcy. Dotyczyło to oczywiście piłki nożnej, lecz w motoryzacji jest podobnie. Tu muszę wtrącić, że ten pojedynek niemiecko-francuski nie dotyczy naszego kraju, w którym o miano najpopularniejszego samochodu z pewnością powalczą nowa Skoda Octavia z Toyotą Corolla. To świadczy o mądrości Polaków, bo czeski wóz to nic innego jak Golf, jedynie bardziej praktyczny, większy i chwilami nieco tańszy. A Japończyk...
Rok 2019 w motoryzacji był... no właśnie, jaki? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Pod pewnymi względami był dobry. Zmotywowane karami za przekroczenie norm firmy motoryzacyjne zaczęły pokazywać samochody, które nie dość, że będą bardziej przyjazne dla środowiska, to jeszcze pozwolą odczuwać frajdę z jazdy. Tak jest na przykład z nową wersją BMW 330e, czyli hybrydą plug-in Bawarczyków, która oprócz tego, że zachwyca osiągami, to jeszcze jest w stanie przejechać ponad 50 km na samym prądzie. W ogóle w tym roku pojawiło się kilka interesujących hybryd typu PHEV. Mamy więc SKODĘ SUPERB iV, odświeżonego PASSATA GTE i MINI COUNTRYMANA z większymi bateriami, MERCEDESA C 300e i tańszego MERCEDESA A 250e. Wszystkie te samochody są niemal wymarzonymi pojazdami dla tych, którzy...
Kiedy odbierałem do testów najnowszego i najmniejszego zarazem crossovera Volkswagena, czyli model T-Cross, pomyślałem, że udający twardziela pudełkowaty maluch może się podobać. Nie ukrywam, mnie się podoba. Może właśnie dzięki temu klockowatemu kształtowi, który nieco kojarzy się z Suzuki Jimny. Proszę tylko nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków, bo T-Cross nie potrafi niczego z arsenału umiejętności wymienionej terenówki. Tak naprawdę to samochód miejski, tylko nieco podwyższony, a przez to oferujący więcej miejsca w środku niż inne maluchy segmentu B. T-Cross nie ma zdolności przemierzania bezdroży, a w wersji Style wzbogaconej o pakiet R-Line, którą miałem okazję poruszać się przez ostatni tydzień, nie potrafi nawet sprawnie podjeżdżać pod krawężniki z racji „sportowego” zderzaka...
Przed świętami Bożego Narodzenia w 1991 r., najpierw w Rzymie, a tydzień później w warszawskim hotelu Victoria, zaprezentowano Cinquecento – samochód, który wprowadził Polskę w erę nowoczesnej motoryzacji. Mimo że niektórzy mówili o nim „cienkocienko”, wcale takim cieniasem nie był.  Wręcz przeciwnie, wtedy to była nowoczesna konstrukcja. Nie zapominajmy, że wówczas po ulicach jeździły w większości relikty PRL-u, czyli Syreny z silnikiem od motopompy, przestarzałe FSO 1500, do których Fiat nie chciał się już przyznawać, równie leciwe mechanicznie Polonezy i kochane, lecz niemal muzealne konstrukcyjnie maluchy. Cinquecento jawił się więc jak powiew świeżości, przepustka do współczesności. I faktycznie nią był. Fakty są takie, że poczciwy 126p wywodził się od modelu 500 z lat 50....
Muszę się przyznać, że będąc w USA kilkakrotnie odczuwałem strach, patrząc na samochody. Kiedy na parkingu mijał mnie podwyższony na wielkich kołach dodge RAM, który bulgotał swoją V ósemką, mimowolnie wzdrygnąłem się. Podobnie było, gdy na autostradzie wyprzedzała mnie wielka jak dom jednorodzinny ciężarówka. Jednak samochód, który jest bohaterem dzisiejszego tekstu, w USA nie wydaje się wcale duży. Zupełnie inaczej jest w Europie. Gdy stanąłem w zeszłym tygodniu naprzeciwko Jeepa Grand Cherokee, poczułem respekt. To kawał samochodu. Nawet nie uruchomiony daje jasny sygnał, że jest solidnym kompanem. Po odpaleniu trzylitrowego diesla zauważamy zaś, że na tego kumpla możemy co prawda liczyć, lecz jest nieco szorstki w obyciu. Jeśli takie auta jak Audi Q7, BMW X5 czy najnowsze wcielenie...
W życiu rzadko zdarza się, że coś jest takie, jakim się wydaje. Na przykład pizza serwowana w restauracji przy Krzywej Wieży w Pizie jawi się jako ideał w idealnym miejscu. Tymczasem w rzeczywistości jest gumowata, często przypalona i skąpią na niej dodatków. Wiem, bo byłem dwukrotnie i za każdym razem rzeczywistość nie zbliżała się do wyobrażenia. Albo wyprawa kamperem w nieznane. W powszechnym mniemaniu to prawdziwy smak przygody, niczym nie zmąconej wolności. A tymczasem w Europie Zachodniej istnieje szereg ograniczeń dla samochodów, które są jednocześnie domami. Na dziko można bez konsekwencji właściwie rozbijać się jedynie w Skandynawii. A w Hiszpanii trzeba uważać na złodziei wyspecjalizowanych w rabunkach kamperów. Kolejny przykład. Nissan Qashqai, ideał samochodu dla kobiet....
To Polak z pochodzenia, Wacław Rechniewski, na przełomie XIX i XX w. przekonywał, że przyszłością są samochody na prąd. Już w 1893 r. zamontował w aucie elektryczny silnik o mocy 3,5 kW. Dwa lata później automobil z mocniejszym silnikiem (5 kW) jego konstrukcji brał udział w wyścigu Paryż–Bordeaux. Samochód poruszał się z prędkością 24–30 km/h, posiadał wymienne baterie, które można było zmienić w 10 minut. Akumulatory zapewniały możliwość przejechania od 50 do 75 km. Warto wspomnieć, że silnik elektryczny Rechniewskiego przewyższał wydajnością konstrukcje Thomasa Alvy Edisona. Konstruktor dostał nawet złoty medal na wystawie światowej w Paryżu w 1889 r., tej, której symbolem stała się wieża do dziś stojąca w stolicy Francji. Dopiero ponad wiek później przedsiębiorstwa motoryzacyjne...
Od 11 listopada możemy polecieć do USA bez wiz. W związku z tym zabieram dziś Państwa na wycieczkę po Stanach. Zwłaszcza że 11. dzień listopada (1926 roku) to również data otwarcia Drogi Matki, jak ją nazywają Amerykanie, czyli Route 66. Do lat 50. stanowiła ona właściwie jedyną nitkę komunikacyjną z Chicago na Zachodnie Wybrzeże. W latach 30. w czasie Wielkiego Kryzysu podróżowało nią za chlebem wielu Amerykanów. A w późniejszych latach – wielu muzyków w ramach tras koncertowych. W 1946 r. Bobby Troup napisał o niej piosenkę „Get Your Kicks on Route 66”, którą później nagrali m.in. The Rolling Stones i Depeche Mode. Droga jest obecna nie tylko w muzyce. Także w literaturze. Gości na kartach powieści Johna Steinbecka „Grona gniewu”. Dziś odcinki przebiegające przez stany ...
Vitara jest dobra i tania. Tak napisałem kilka miesięcy temu, gdy miałem okazję zapoznać się z samochodem wyposażonym w silnik 1.0 (111KM). Pochwalę się, że cały ubiegły tydzień spędziłem nad morzem, ciesząc się bajeczną pogodą i testując Suzuki Vitarę z napędem na cztery koła i silnikiem 1.4 o mocy 140 KM. Ta wersja już nie jest tak tania, ale dobra. A nawet lepsza. Choć ma oczywiście swoje wady. (…) Ten wielokropek ma oznaczać czas, w którym zastanawiałem się, czy najpierw mam napisać o zaletach, czy też o niedoskonałościach samochodu. Doszedłem do wniosku, że zacznę od wad. Po pierwsze, samochód jest wąski, co sprawia, że staje się na autostradzie podatny na podmuchy wiatru. Ma także dziwną przypadłość objawiającą się tym, że przy wyższych prędkościach zaczyna myszkować po drodze....
Ferruccio Lamborghini był niezmiernie utalentowanym mechanikiem. Swój biznes rozpoczął tuż po II wojnie światowej. Przerabiał stary wojskowy sprzęt na ciągniki rolnicze, których wówczas brakowało w całej Europie. W 1949 r. założył przedsiębiorstwo Lamborghini Trattori, które produkowało już własne konstrukcje maszyn rolniczych. Mimo że wytwarzał traktory, to jego pasją były wyścigi samochodowe, w których zresztą często brał udział. W latach 60. Ferruccio stał się już tak majętnym przedsiębiorcą, że stać go było na kupno samochodu sportowego ferrari 250 GT. Nie był z niego zadowolony. Nie podobała mu się szczególnie praca sprzęgła. Ponieważ, jak zaznaczyłem na początku, był zdolnym mechanikiem, postanowił umówić się z Enzo Ferrari, żeby przekazać mu swoje uwagi. Ferrari jednak unikał...
Zaczyna się okres przedwyborczy. W najbliższych miesiącach wielu Polaków podejmie wiążące decyzje. W związku z tym co sprytniejsi już zaczęli kampanię, inni jeszcze czekają. Myślą Państwo, że coś mi się pomyliło, bo wybory już za nami? To jest wszakże rubryka motoryzacyjna, nie polityczna. A w samochodowym świecie właśnie na przełomie roku zaczyna się prawdziwa walka o klienta, bo wtedy liczni z nas myślą o zmianie samochodu, mając nadzieję na duże upusty. Wybór na rynku jest spory. Niektóre z firm motoryzacyjnych (np. Volvo) już nęcą nas sporymi rabatami. Inne wstrzymują jeszcze kampanię, czekając na ruch konkurencji. Po tym, kto jakie daje upusty, można się zorientować, ile samochodów zostało producentowi na stoku. Prosta zasada – im lepsze ceny, tym więcej samochodów do wyboru....
Franek Dolas (Marian Kociniak) grał w filmie „Jak rozpętałem II wojnę światową” w trzy kubki. Na bazarze Różyckiego w Warszawie w czasach, kiedy chodziłem do szkoły podstawowej, grano w trzy karty. W tych grach chodzi o to, żeby nie stracić z pola widzenia właściwego kubka bądź karty. A to niezwykle trudne, nie dlatego, że inicjator gry ma wyjątkowo sprawne ręce, lecz dlatego, że asekurują go pomagierzy, których zadaniem jest rozproszenie uwagi grającego. Volkswagen zdaje się gra teraz w trzy karty z klientami. Bo pierwszy wielkoseryjny samochód koncernu ID.3 będzie dostępny w trzech wariantach. Pierwszą wersję, najtańszą, wyposażono w powerbank o pojemności 45 kWh, dzięki któremu możliwe, że przejedzie 330 km. Druga wersja, średniak, ma przejechać 420 km (58 kWh). A największy zasięg...
Proces tworzenia samochodu jest bardzo złożony. Wiadomo, że nowe rozwiązania konstrukcyjne trzeba nie tylko sprawdzić na modelach komputerowych, ale także w ekstremalnych warunkach. Potem należy zaprojektować nadwozie i testować je w tunelu aerodynamicznym. Opracować wnętrze i wykazać się fantazją przytłumioną nieco przez księgowych, którzy nie pozwolą użyć w nowym modelu fikuśnych przełączników, tylko każą zastosować stare, sprawdzone z poprzednich modeli. Żeby było taniej w produkcji. W dużym skrócie i uproszczeniu przemknęliśmy przez proces tworzenia nowego samochodu. Jednak gdy produkt jest już gotowy, do akcji wkraczają specjaliści z zupełnie innej branży, których zadaniem jest wymyślić patent na to, żeby odróżnić samochód od innych, które przecież mają podobne silniki, cztery...

Pages