Joanna Lichocka

Gdy znów zwiększa się liczba zakażonych i grozi nam nawrót epidemii, warto przyjrzeć się, co już w tej walce z koronawirusem uczynił rząd. W jak innej, o niebo lepszej sytuacji jesteśmy dziś niż w kwietniu czy maju – zarówno jeśli chodzi o zabezpieczenie możliwości leczenia chorych, jak i przygotowanie gospodarki.  W razie gdyby doszło do wysokiego wzrostu zakażeń, mamy sprzęt, zorganizowaną pod kątem walki z epidemią służbę zdrowia i wdrożone procedury. Opowieści opozycji, że jest inaczej, a działania rządu w walce z epidemią cechuje chaos, niewiele mają wspólnego z rzeczywistością i jak zawsze w przypadku totalnej opozycji są elementem ustawicznej gry na emocjach Polaków i szczucia na rządzących.  Przypomnieć należy, że Polska była jednym z pierwszych krajów w Europie,...
Przegrany i wyrzucony poza nawias polskiej polityki były lider Platformy Obywatelskiej usiłuje istnieć w debacie publicznej za pomocą wpisów na Twitterze.  Dzięki temu Donald Tusk jest cytowany – przez media społecznościowe i zaprzyjaźnione – i jest to jedyna forma jego funkcjonowania w polskiej polityce. Były premier, parlamentarzysta wielu kadencji, jedna z postaci mająca niegdyś kluczowe znaczenie dla losów kraju (jego postępowanie miało wpływ na tragiczne wydarzenia, takie jak katastrofa smoleńska, do której mogło dojść także dzięki prowadzonej przez niego walce z prezydentem i zlekceważeniu zasad bezpieczeństwa przez podległe mu służby), najwyraźniej z nudów zamienia się w internetowego trolla-hejtera. Jeden z jego wpisów brzmiał tak: „Jako szef europejskich chrześcijańskich...
Wysiłki, by ten świetny efekt pracy polskiej ekipy zrelatywizować, oglądamy każdego dnia w mediach postkomunistycznych, ale politycy opozycji swoim zwyczajem zaangażowali się także w to, by próbować je storpedować. Poparcie eurodeputowanych z PO i Lewicy dla rezolucji Parlamentu Europejskiego atakującej korzystne dla Polski ustalenia budżetowe wpisuje ich po raz kolejny w istniejącą od z górą 300 lat tradycję służenia części elit obcym tronom przez działania na szkodę kraju. Ta tradycja od wieków – mniej lub bardziej zawoalowana, ucukrowana, maskowana intelektualnymi czy eksperckimi pozami – przynosi przecież wymierne profity i polityczne korzyści.  Ot, choćby w postaci wsparcia medialnego niesionego przez media obcych dworów dla takich polityków, kreującego ich na nieodmiennie „...
Słusznie wielu polityków mówi o minionej, zwycięskiej dla prezydenta Andrzeja Dudy kampanii, że charakteryzowała się drastycznym zaburzeniem równowagi sił. Że w tej rywalizacji jeden kandydat był na mocniejszej pozycji, mając ogromne wsparcie machiny medialnej. Że w gruncie rzeczy – przez tę znaczącą nierówność w zasobie sił – kampania nie była w pełni uczciwa.  Rafała Trzaskowskiego wpychała do Pałacu Prezydenckiego przeważająca armia mediów, celebrytów, ludzi świata kultury i sportu. To faktycznie była bitwa Dawida z Goliatem, postkomuna rzuciła wszystkie swoje siły, pokazała całą swoją moc… i Bogu dziękować przegrała. Jest to, rzecz jasna, ogromna zasługa Jarosława Kaczyńskiego, bez jego decyzji w kluczowych momentach kampanii wynik wyborów nie musiał być tak dobry. Bez dwóch...
Kampania wyborcza ma pewna dobrą cechę – demaskuje jakość postkomunistycznych „elit”, ludzi ze środowisk świetnie ustawionych niegdyś w PRL i dziedziczących tę pozycję (w pełnym przeświadczeniu, że im się ona po prostu należy) w systemie postkomunistycznym.  Kampania demaskuje także środowisko dziennikarskie – gorliwość w popieraniu kandydata Platformy Obywatelskiej i ataki na Andrzeja Dudę demonstrowała większość publicystów i dziennikarzy. Niewielu próbowało zachować dystans i po prostu relacjonować przebieg kampanii, a kilka tytułów zachowywało się tak, jakby ścigały się, który z nich – „Fakt”, TVN czy „Wyborcza” – pobije nowe rekordy manipulacji, szczucia i kłamstwa, wytyczane niegdyś przez tygodnik „Nie” Urbana. Wydawało się, że wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do poziomu...
Fakty nie mają żadnego znaczenia, emocje i szczucie owszem – na tym właśnie polega taktyka sztabu Rafała Trzaskowskiego.   Dawno temu, w kampanii wyborczej przed wyborami samorządowymi w Szczecinie, gdy o fotel prezydenta rywalizował Piotr Krzystek (wówczas z PO) z popieraną przez PiS Teresą Lubińską, było tak: „Był tydzień do wyborów i wiedzieliśmy, że mamy jeden słaby punkt. Kontrowersje wokół mieszkania komunalnego, które zostało Krzystkowi (kandydatowi PO) przyznane” – opowiadał w 2008 roku Sławomir Nitras „Wyciągnął to PiS. Ich kandydatką była Teresa Lubińska. Było tylko kilka godzin, żeby im »oddać«. Posadziłem kilka osób przed komputerem i kazałem szukać. No i znaleźliśmy: sprawę umorzenia przez Ministerstwo Finansów długów pewnego działacza Samoobrony. Gdy oskarżyłem o to...
Wypadek autobusu w Warszawie, w wyniku którego zginęła jedna osoba, a kilkanaście zostało rannych, ponieważ kierowcy będącemu pod wpływem amfetaminy urwał się film, oprócz wymiaru tragedii przynosi ilustrację sposobu rządzenia stolicą przez ludzi Platformy.  Za ten dramat – jak możemy zobaczyć w mediach – nie jest odpowiedzialny nikt oprócz kierowcy. Ani prezydent miasta, ani większość w Radzie Warszawy, ani nawet szef Zarządu Transportu Miejskiego do chwili oddawania tego tekstu do druku nie poczuli się do najmniejszej odpowiedzialności. Na tym to właśnie polega – miasto, do którego zadań należy organizacja transportu miejskiego, sprywatyzowało w znakomitej części to zadanie. Od 2016 roku potężne pieniądze zarabia na tym należąca do niemieckiej państwowej firmy spółka Arriva. W...
Byłoby znakomicie, gdyby udało się nam wszystkim tak zmobilizować, by wybory prezydenckie zostały rozstrzygnięte już w I turze przez zwycięstwo Andrzeja Dudy.  Na podstawie energii i frekwencji, które towarzyszą spotkaniom wyborczym Andrzeja Dudy, można ostrożnie optymistycznie założyć, że I tura powinna wystarczyć. Byłaby to racjonalna decyzja Polaków – nie ma żadnego innego wiarygodnego i poważnego kandydata, któremu można by powierzyć ster państwa na najbliższe lata, w których będziemy musieli zmierzyć się z prawdopodobną kolejną falą epidemii i skutkami kryzysu ekonomicznego, będącego jej efektem. Zgoda między ośrodkami władzy – rządem i prezydentem – jest kluczowa dla sprawnego działania w tym czasie, a wybór Rafała Trzaskowskiego czy Szymona Hołowni oznaczałby wojnę na górze...
Siły antydemokratyczne nie ukrywają swoich zamiarów. Zablokowanie wielkich inwestycji dających krajowi możliwość skoku gospodarczego i podniesienia jego pozycji, likwidacja mediów publicznych i ograniczenie pluralizmu oraz odtworzenie systemu, w którym nadzwyczajna kasta nadal stałaby ponad prawem i chroniła wybrańców systemu – zapowiadane są przez Platformę wprost. W ostatnich dniach nieco mniej otwarcie formułowany jest plan kulturowy dla Polski – Rafał Trzaskowski unika jak ognia powtórzenia swoich wcześniejszych deklaracji o jego marzeniu – jako prezydenta stolicy – o udzieleniu ślubu homoseksualistom, niemniej jego propagandyści w TVN podtrzymują ten przekaz, budując oś sporu wokół ideologii LGBT. W tym sensie gorliwość Katarzyny Kolendy-Zaleskiej „oburzonej” słowami posła Żalka,...
Nowe otwarcie kampanii wyborczej wyraźnie służy Andrzejowi Dudzie – przedstawienie planu Dudy było w ostatni weekend jak przejechanie walcem po bełkotliwych deklaracjach kandydatów totalnej o „walce z nienawiścią” i „przeciw dzieleniu Polaków” Rafała Trzaskowskiego oraz Władysława Kosiniaka-Kamysza.  Zwłaszcza kandydat Platformy próbuje odwracać kota ogonem i przypisywać własną taktykę polityki hejtu PiS-owi. „Mamy dość języka nienawiści, dość dzielenia nas” – mówił na Podhalu prezydent Warszawy, zatrudniający za ciężkie pieniądze twórcę Soku z Buraka i wspierający wysokimi dotacjami agentkę SB. „Kim oni są, żeby wydawać nam świadectwo moralności? Jeżeli spotka mnie najwyższy zaszczyt w Rzeczypospolitej, nie pozwolę na to, żeby nas dzielono i opluwano. Nie pozwolę na język pogardy...
Jeśli ktoś jeszcze ufał kompetencjom polityków PO, to ostatnie dni nawet ten najbardziej wierny elektorat tej partii pozbawiły wszystkich złudzeń.    Sprzeczne komunikaty w sprawie terminów wyborów, ponowna obstrukcja ich przeprowadzenia, bezpośrednio uderzająca w możliwości działania sztabu Trzaskowskiego, oraz próba ogłoszenia marszałka Grodzkiego prezydentem Polski dają obraz ich dziecinady. Dlatego, mimo początkowego wrażenia silnego restartu kampanii totalnych, dziś znów widać ciamajdan zamiast groźnego dla PiS rywala w wyborach prezydenckich. Totalna opozycja jest – mimo pudrowania i podtrzymywania przez totalne media – w intelektualnej i organizacyjnej rozsypce. Świetnie to było widać w Senacie, gdy nagle – wbrew wcześniejszym ustaleniom przy zorganizowanym przez...
Restart kampanii PO okazał się udany – trzeba to przyznać, by także docenić przeciwnika. Rafał Trzaskowski powtarza, że Andrzej Duda przegra wybory – to bardzo dobry przekaz dla kampanii obecnego prezydenta. Polacy powinni usłyszeć, że recydywa pseudoliberalnych rządów postkomuny jest możliwa. Andrzejowi Dudzie potrzebna jest teraz mobilizacja wszystkich tych, którzy tego powrotu nie chcą. Oraz uświadomienie rzeczywistego zagrożenia tym, którzy zapomnieli już, czym były rządy formacji pana Trzaskowskiego. Zimny prysznic w postaci spadających sondaży i nieustającego, brutalnego ataku większości mediów przyda się także dlatego, że sporo osób po prawej stronie uwierzyło w ostateczną przegraną postkomuny oraz w to, że już można zająć się sobą, wewnętrznymi sporami i ambicjami. Nic bardziej...
Z dużym dystansem podchodzę do tych wypowiedzi ludzi prawicy – jej polityków i dziennikarzy – którzy dziś składają wyrazy współczucia Małgorzacie Kidawie-Błońskiej po tym, jak jej partia pozbyła się jej z wyścigu prezydenckiego. Oczywiście można, tak zwyczajnie po ludzku, żałować kobiety, że została brutalnie potraktowana przez swoje środowisko, niemniej nie zapominajmy, że wicemarszałek Sejmu współtworzy to środowisko od lat. I że jej kampania – dzięki także jej przyzwoleniu – nie była ani kulturalna, ani przyzwoita. Tylko zatem kindersztubie prezydenta Andrzeja Dudy przypisuję te serdeczne słowa do Kidawy-Błońskiej, że „dziękuje za kulturalną rywalizację”, bo rywalizacja ta, z użyciem hejterów z Soku z Buraka czy chamskiej bojówki w Pucku, taka nie była. Trzeba pamiętać serdeczne...
Najbardziej wyluzowanymi osobami po czwartkowym głosowaniu w sprawie odrzucenia uchwały Senatu odrzucającej ustawę o głosowaniu korespondencyjnym byli posłowie opozycji.  Ich liderzy stroili marsowe miny, ale posłowie z dalszych ław, uśmiechnięci i zadowoleni, nie posiadali się ze szczęścia po porażce. Głosowanie przegrali, ale właśnie wygrana Zjednoczonej Prawicy i dalsze istnienie tej szerokiej centroprawicowej koalicji odsunęło od nich widmo wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Wielu z obecnych posłów Platformy, PSL i lewicy dobrze zdaje sobie sprawę z chybotliwości łódek, na których siedzą – duży spadek poparcia, zwłaszcza dla PO, oznacza, że gdyby w ciągu najbliższych miesięcy doszło do wyborów, wielu z nich mogłoby się nie dostać do parlamentu. A rozbicie obozu...
Po raz kolejny – tym razem w wyjątkowo trudnym czasie dla kraju – część elit i klasy politycznej nie zdaje egzaminu z odpowiedzialności za państwo i z przywiązania do reguł demokratycznych. PO przegrywa z ogromnym hukiem rywalizację wyborczą i z równym hukiem próbuje wywrócić stolik. Kosztem państwa, trwałości i stabilizacji jego władz.  Posłanka Platformy Obywatelskiej Joanna Mucha powiedziała w jednym z wywiadów, że „mamy dziś do czynienia z jakimiś opryszkami politycznymi, którzy próbują nam proceder głosowania przygotować” – to tylko jedna z wielu wypowiedzi polityków PO atakujących proces wyborczy. Można pani poseł odpowiedzieć w podobnym stylu – mamy raczej do czynienia z opryszkami politycznymi, którzy usiłują doprowadzić do kryzysu konstytucyjnego, w którym polskie państwo...
Epidemia uderzyła silnie w podstawy mitu o wspaniałości decentralizacji i powierzaniu wszystkiego, co możliwe, w ręce samorządów. Ale zweryfikowała nie tylko to. Koronawirus zdemaskował różne słabości systemu – choćby na początku brak wystarczającej liczby laboratoriów, bo w czasie rządów PO-PSL większość z nich (w tym te działające przy szpitalach) została zlikwidowana i diagnostykę oddano prywatnym sieciom. Skutki pokazało zniszczenie przemysłu farmaceutycznego – w kraju nie było żadnego przedsiębiorstwa produkującego maseczki ochronne. Najbardziej znane, działające od 1894 roku, Pabianickie Zakłady Środków Opatrunkowych w 2002 roku postawiono w stan likwidacji, firma pod tym szyldem zajmuje się dziś wynajmem nieruchomości. Wyszła też jak na dłoni niekompetencja władz samorządowych....
Jak dotąd Polacy mogą mieć satysfakcję – jako wspólnota, solidarnie stosująca się do ograniczeń spowodowaliśmy, że liczba zarażeń nie jest ogromna. To zasługa mądrych i wcześnie wdrażanych decyzji rządu, ale też, równie istotne osiągniecie postawy zwykłych Polaków, którzy znów pokazali się jako mądry i solidarny naród. Jeszcze wiele trudnych tygodni i miesięcy przed nami, ale na dziś, wbrew jazgotowi opozycji i jej totalnych mediów, możemy wszyscy czuć satysfakcję – zapewne uratowaliśmy wiele tysięcy naszych rodaków. O to jednak, by Polacy nie poczuli tej siły wspólnoty, dbają wciąż politycy i działacze opozycji, jej trolle i zatrudnieni w platformerskich mediach dziennikarze. Stara się o to także część skołowanych przez nie lemingów. Wbrew pustym deklaracjom polityków opozycji więzi...
Warto niekiedy zaglądać do „Gazety Wyborczej”, bo tam można odnaleźć ślady mechanizmu inżynierii medialnej, z jaką, ku szkodzie życia publicznego, mamy do czynienia.  Dziwili się Państwo, skąd różni dziennikarze recytują ten sam komunikat. Dziennikarz „GW” Piotr Głuchowski wyjaśnia to zjawisko. Opisując piątkowe wydarzenia w Sejmie niemal godzina po godzinie, w pewnym momencie pisze tak: Ważny polityk PO rozesłał do dziennikarzy krótką wiadomość: „Konstytucja – nie!”. Potem była konferencja Borysa Budki, który ów przekaz dnia wyłożył. Do dziś dziennikarze TVN, „Gazety Wyborczej” i innych mediów służących Platformie trzymają się tego przekazu. Zatem proszę nie mieć złudzeń – te wszystkie głosy rozpisane na kilka redakcji, programów informacyjnych i publicystycznych to jeden głos –...
Nie sposób dziś przewidzieć, jaka będzie sytuacja w maju – czy nadal będziemy zmagać się z epidemią i w jakim stopniu rozważna polityka rządu ochroniła nas przed jej skutkami. Ale jedno wydaje się pewne. Jeśli wybory się odbędą, – a dziś nie ma przesłanek, by tak się nie stało – to Platforma Obywatelska poniesie druzgocącą klęskę.  Państwo to wiecie i oni to wiedzą. Nie trzeba wielkich analiz, by to przewidzieć – porażka Małgorzaty Kidawy-Błońskiej będzie spektakularna. Trudno sobie wyobrazić, co właściwie mogłoby się stać, aby kandydatka PO odwróciła trend wielkiego upadku i kompromitacji, który może pociągnąć tę formację już ostatecznie na dno. Przyznam się Państwu, że tego upadku szczerze bym im życzyła – od roku 1989 nie ma chyba ugrupowania – oprócz wytworzonej w środowisku...
Epidemia koronawirusa pokazuje w błyskawicznym tempie słabości państwa, weryfikuje z dnia na dzień postkomunistyczne, liberalne hasła i rozwiązania.  Mnóstwo rzeczy widać czarno na białym – okazuje się, że umowy zlecenie i inne śmieciówki są dramatycznie złym rozwiązaniem dla pracowników w chwili kryzysu, że likwidacja strategicznych dla bezpieczeństwa państwa zasobów, jak własny przemysł farmaceutyczny czy laboratoria diagnostyczne przy szpitalach i klinikach, może kosztować zdrowie obywateli, że bez mocnej pozycji mediów publicznych, które wywiązują się z obowiązku informowania, łatwo byłoby zasiać panikę i wywołać złe emocje. I że bez silnego i dobrze zorganizowanego państwa i szanującego go społeczeństwa w takich chwilach jesteśmy bezradni. Mądrze działający rząd jest też, jak...
Szybkie i zdecydowane działania rządu powszechnie aprobowane i oczekiwane przez właściwie wszystkich, bez względu na podziały polityczne (nie licząc niektórych mało mądrych polityków PO), zostały przyjęte przez Polaków i są realizowane.  Włosi o umówionych porach śpiewają piosenki na balkonach swoich miast, Polacy odkrywają, że państwo oraz wspólnota mają ogromną wartość i moc. Najzabawniej wychodzi to na łamach gazet, które przez ostatnie 30 lat przekonywały nas, że państwo to ograniczenie i opresja. Oto jeden z cytatów z „Gazety Wyborczej”, pisma, które w normalnej republice reprezentowałoby marginalne środowiska, a które dzięki pozycji w systemie postkomunistycznej III RP miało niestety przez lata ogromny wpływ na sposób myślenia milionów Polaków. Oto co w ostatnich dniach...
W strategii postkomuny groźniejsze od wrzasku są znacznie cichsze szeptanki. Prezydent Andrzej Duda podpisując ustawę zapewniającą finansowanie mediów publicznych, ocalił je przed poważnym kryzysem finansowym. Ustawa umożliwia dalsze funkcjonowanie na rynku Telewizji Polskiej i Polskiego Radia bez utraty ich pozycji, bez zwolnień pracowników i bez rezygnacji z ważnych programów. I oto politycy opozycji, wszystkich partii, łącznie z udającą prawicę Konfederacją, zgodnie tę decyzję prezydenta potępili, używając kłamstwa i manipulacji wymyślonej przez hejterów ze sztabu Platformy. Zdumiewające, jak łatwo zaprząc liderów partii do służenia interesom stacji komercyjnych przeciw mediom publicznym – niszczenie ich zapoczątkował podczas swych rządów Donald Tusk, najwyraźniej projekt ich...
Postkomuna postanowiła pograć w tej kampanii zdrowiem Polaków. Robi to w swoim stylu – kłamiąc i szczując, wykorzystując chorych na raka i zagrożenie epidemią koronawirusa. Ale próba zbudowania z ochrony zdrowia głównej osi sporu politycznego jest dla postkomuny zabójcza. Wystarczy przypomnieć fakty. W 2015 roku wydatki na ochronę zdrowia wynosiły 77 mld zł – to były decyzje rządu PO-PSL. Gdy do władzy doszło PiS, wydatki na służbę zdrowia od razu zaczęły rosnąć. W 2019 roku wyniosły 104 mld zł. W 2020 roku nakłady te mają stanowić ponad 5 proc. PKB, a do końca obecnej kadencji sejmu na finansowanie służby zdrowia ma być przeznaczane co najmniej 6 proc. PKB, czyli 160 mld zł. Jak było z nakładami na onkologię? PO-PSL w 2015 roku wydało 7,1 mld zł. W zeszłym roku było to ponad 10 mld zł...
Nigdy dość tego powtarzać: nie może być mowy o sprawiedliwym państwie bez dobrze funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości.  Zamknięta korporacja, z tolerowaną korupcją, nepotyzmem i w znacznym stopniu po prostu bezkarnością jej członków, nie jest właściwie działającym mechanizmem demokratycznego państwa. To po prostu nie może się udać – losy III RP świetnie to pokazały. O potrzebie obrony praworządności mówią ci, którzy tolerują w wymiarze sprawiedliwości patologie – mamy sytuację z klasycznym odwróceniem znaczeń. Bo właśnie dlatego, że nadzwyczajna kasta opanowała wymiar sprawiedliwości, a sądownictwo zachowało pozycję faktycznie autonomiczną od demokratycznych mechanizmów, o demokratycznym państwie prawa nie może być mowy.  Rząd Mateusza Morawieckiego tłumaczy to naszym...
To już ostatnia prosta – czwarty krok wyborczy z najdłuższego sezonu politycznego ostatnich dekad już 10 maja. Wybory prezydenckie to decydujący o najbliższych latach akt wyborczy Polaków.  Jeśli wygra Andrzej Duda, kierunek zmian zostanie potwierdzony i jego realizacja w znacznym stopniu będzie zagwarantowana. Jeśli zdarzyłoby się tak, że wygra któryś z kandydatów postkomuny – Kidawa-Błońska, Kosiniak-Kamysz, Hołownia, Biedroń czy Bosak – nie tylko zostanie zaciągnięty hamulec ręczny zmian, lecz także będziemy mieli do czynienia z próbą wykolejenia tego, co przez ostatnie lata w kwestii suwerenności i dobrobytu kraju było budowane. Widać to gołym okiem – od sprawy reformy sądownictwa po kwestie podmiotowości państwa – tylko Andrzej Duda nie jest kandydatem postkomunistycznego...
Umowa na zakup samolotów F-35 jest kontraktem historycznym, który będzie miał wpływ na uzbrojenie polskiej armii przez kolejne dekady. Politycznie jej podpisanie oznacza wejście do grona państw o ścisłej militarnej współpracy z USA i zyskanie przez Polskę skutecznego, supernowoczesnego sprzętu, który stanowi ważny element odstraszania potencjalnego agresora ze wschodu. To oczywiście nie może się podobać ani w Berlinie, ani w Moskwie – stąd widać w postkomunistycznych mediach albo próbę lekceważenia znaczenia tego kontraktu, albo wprost atak na rząd i ministra obrony, który tę strategiczną decyzję przygotował i podjął.   Warto przyjrzeć się szczegółom kontraktu, którego stronami są rządy Rzeczpospolitej Polskiej i Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Przedmiotem umowy jest...
Rosja cofa się tam, gdzie czuje opór, atakuje tam, gdzie widzi słabość – ta reguła sprawdziła się w ostatnich dniach, gdy dzięki umiejętnym i konsekwentnym działaniom okazało się, że Polska wygrywa walkę o pamięć. Władimir Putin, mimo że w ostatnich tygodniach kłamliwie mówił o Polsce (a w kłamstwach tych Rosja wzbiła się na wysoki, właściwy jej poziom bezczelności), nie odważył się swoich łgarstw powtórzyć w Yad Vashem. Sprawiła to reakcja Polski – w różnych mediach na całym świecie, w najważniejszych tytułach ukazały się publikacje blokujące fałszowanie historii przez Putina. Wywiady prezydenta, premiera, prezesa Jarosława Kaczyńskiego, artykuły ekspertów i intelektualistów pokazujących prawdziwy obraz historii przebiły się – faktycznie – do międzynarodowej opinii publicznej. Złożyło...
W miniony weekend Warszawa przeżyła kolejny marsz tysiąca – bo zapowiadany przez opozycję marsz miliona jakoś wciąż nie może się odbyć. I tym razem wysiłek organizacyjny opozycji pokazał to, co zwykle – frekwencja, mimo naganiania przez media postkomuny, zwożenie działaczy partyjnych autokarami do Warszawy, ściągnięcie z zagranicy sędziów i przedstawicieli organizacji prawniczych – okazała się marna.  Kilka tysięcy ludzi (władze Warszawy, które zawsze zawyżające liczbę uczestników, mówiły o kilkunastu tysiącach) – tyle było protestujących. Oto miara poparcia dla nadzwyczajnej kasty. Podkreślanie „apolityczności” protestu, mimo że wśród oficjalnych organizatorów wymieniono jak najbardziej polityczny KOD, a rozpoczęcie manifestacji poprzedzały w mediach społecznościowych wpisy...
Przełom lat to tradycyjny czas podsumowań, ale próżno szukać poważnych tekstów na ten temat w większości mediów. Poważnych to znaczy takich, które prócz mniej lub bardziej odrealnionych tez publicystycznych zawierałyby konkrety, merytoryczne argumenty, dane i diagnozy faktycznie opisujące rzeczywistość. Przypomnijmy zatem – rok 2019 to nie tylko rozszerzenie programu 500 plus na każde dziecko, obniżenie podatków – podatku dochodowego PIT i podatku CIT dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz wprowadzenie zerowej stawki podatkowej dla młodych pracowników. To także wypłata trzynastej emerytury – od nowego roku będzie to zobowiązanie wynikające z ustawy. To po raz pierwszy w historii przedstawienie projektu budżetu bez deficytu – ten na 2020 rok jest budżetem zrównoważonym, w którym...
Lepiej nie bawić się w proroka we własnym kraju, a na pewno w Polsce, gdzie zwroty akcji bywają zaskakujące, ale trzeba to chyba z nadzieją napisać – to może być niezły rok. Na pewno będzie ciekawie, a jeśli powiedzie się realizacja projektu politycznego Jarosława Kaczyńskiego, może to być wręcz kluczowy rok dla Polski. Ten projekt, jak wiadomo, zakłada m.in. reelekcję Andrzeja Dudy. Wybory prezydenckie odbędą się na wiosnę, a w ciągu miesiąca dowiemy się, która z niedziel maja zostanie ogłoszona jako dzień pierwszej tury wyborów. Patrząc na nieprzygotowanie potencjalnych rywali Andrzeja Dudy, najlepszy byłby termin jak najwcześniejszy. Oczywiście trzeba uważnie przyglądać się poczynaniom opozycji i z szacunkiem i cierpliwością przekonywać przeciwników obozu Dobrej Zmiany do poparcia...
Jakoś tak się układa, że czas przedświąteczny jest dla opozycji wyjątkowo trudny. Zamiast wyciszenia emocji i łagodzenia sporów, dzielenia się opłatkiem na kolejnych spotkaniach, politycy totalnej wprowadzają się w stan graniczący z histerią i demonstrują zupełny rozstrój nerwów. Uniemożliwia im to, rzecz jasna, podejmowanie racjonalnych decyzji i wyklucza chłodne reakcje – stąd słynny „pucz” sejmowy w czasie Wigilii i kolejnych dni, gdy posłowie PO i Nowoczesnej okupowali salę sejmową. Jedna z najgłupszych akcji politycznych, z której kpić będą Polacy jeszcze przez długie lata. Teraz także szał ogarnia umysły i sama jestem ciekawa (piszę ten tekst jeszcze przed ostatnim przed świętami posiedzeniem Sejmu), co tym razem panowie i panie z ław opozycji będą wyprawiać. Jedno jest pewne –...
Mało kto zrobił tyle zła, jeśli chodzi o wizerunek kobiet w polityce, co Platforma Obywatelska. Najpierw Donald Tusk wyznaczył na swego następcę – gdy sam rzucił stanowisko premiera i pojechał zarabiać pieniądze dzięki fusze, jaką dostał od Angeli Merkel – swą przyjaciółkę Ewę Kopacz. Wcześniejsza minister zdrowia wsławiła się kłamstwami i zupełnym brakiem kompetencji po katastrofie w Smoleńsku. Będąc premierem Polski (sic!), demonstrowała nie mniejszy dystans do kryteriów kompetencji, jakie powinna spełniać osoba na tym stanowisku. Jej słynny przemarsz po czerwonym dywanie w Berlinie, gdy z całkowicie bezmyślnym wyrazem twarzy popełniała protokolarne błędy i musiała być prowadzona pod ramię przez kanclerz Niemiec, jest pamiętanym do dziś symbolem tych rządów – przyprawiającym o...
Ubiegły tydzień upłynął pod znakiem kolejnych awantur w Sejmie wzniecanych przez totalną opozycję. Wrzask, tumult i szczucie, jakie wydobywają się z ekranów telewizorów i gazet reprezentujących głos postkomuny, przysłaniają dwa zdarzenia, które będą – z perspektywy czasu – oceniane jako niezwykle istotne. Jedno wydarzenie to wspaniałe pożegnanie dowódców i żołnierzy powstania styczniowego w Wilnie. Trzy narody, trzy państwa wyrosłe z I Rzeczypospolitej oddały hołd swoim wspólnym bohaterom. Sztandar powstania styczniowego, na którym widnieją Orzeł, Pogoń i Archanioł, znaki Polski, Litwy i Rusi, pod którym walczyli i ginęli nasi przodkowie ponad 150 lat temu, stał się – w ostatnich dniach – znakiem współczesnym, aktualnym.  „Niesamowity dzień w Wilnie. Dreszcz mnie przeszedł, gdy...
Niewykluczone, że projekt „opozycji totalnej” naprawdę wygasa. Wprawdzie Platforma próbuje do niego zagonić opozycyjnych polityków innych partii, twierdząc – jak Małgorzata Kidawa-Błońska – że jeśli nie będą w nim uczestniczyć, to są „nic nie warci”, oraz że „są w PiS”, ale widać wyraźnie, że to już nie działa. Oburzenie po słowach pani polityk z PO, jakie pojawiło się po stronie Lewicy, mówi samo za siebie. Raczej nie do powtórzenia jest w tym Sejmie sytuacja z poprzedniej kadencji, gdy polityka nienawiści do PiS, jaką prowadziła PO, została narzucona także innym klubom. Swojego rodzaju szantażowi, jaki stosował postkomunistyczny establishment – jeśli nie walczysz z PiS, to znaczy, że jesteś z PiS i będziesz wykluczony i zwalczany – udawało się przełamać nielicznym. Pokazową lekcją...
Kolejny tydzień dowodzi, że pamiętny okrzyk do PO na jednej z demonstracji organizowanej przez PiS: „Cała Polska z was się śmieje, komuniści i złodzieje”, był wnikliwym opisem rzeczywistości. PO nie tylko przegrała wszystkie wybory w ciągu czterech lat i pozbawiła mandatów znaczną część swoich dotychczasowych parlamentarzystów, wprowadzając na ich miejsce ludzi takich jak pani Jachira. Umocniła także swój wizerunek – ugrupowania złodziei i komunistów, a ostatnie dni przyniosły ku temu spektakularne dowody. Pierwszy to zatrzymanie burmistrza warszawskiej dzielnicy Włochy. Złapany został na gorącym uczynku, gdy przyjął łapówkę w wysokości 200 tys. zł. Były skarbnik warszawskiej PO z pewnością zna wartość pieniądza i nie zawahał się nadać temu wymiar praktyczny. Być może opublikowanie...
Przed nami ostatni krok z cyklu wyborczego, który zdecyduje o kierunku, w jakim podąży Polska. Wybory prezydenckie, które odbędą się w maju, obóz Polski patriotycznej, republikańskiej i demokratycznej musi koniecznie wygrać. To będzie ciężka walka. Nic nie jest w tych wyborach przesądzone, a obóz postkomunistyczny, choć dziś rozbity i skłócony, ma siły rozlokowane zarówno po lewej, jak i po „narodowej” stronie sceny politycznej. Ma też ogromne zaplecze medialne – nie tylko w postaci największych informacyjno-publicystycznych tytułów, lecz także kobiecych pism czy magazynów dla panów, całej prasy kolorowej należącej do niepolskich, w przeważającej części niemieckich wydawnictw. Należy się liczyć z tym ogromnym frontem. To, że kandydatem Zjednoczonej Prawicy będzie prezydent Andrzej...
Media postkomuny robią, co mogą, by pomniejszyć wrażenie wielkiego zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości i bolesnej klęski Platformy Obywatelskiej. Mimo tych wysiłków furia działaczy PO jednak daje o sobie znać nawet w zaprzyjaźnionych mediach. Nic dziwnego – klub, który po połączeniu z Nowoczesną liczył 155 posłów, w nowym Sejmie zostaje zmniejszony do 134 miejsc. Na dodatek 66 posłów upływającej kadencji w tym zmniejszonym klubie się nie znajdzie – zastąpią ich takie tuzy jak Klaudia Jachira czy Tomasz Zimoch albo dawni posłowie SLD – Dariusz Joński, Katarzyna Piekarska, Grzegorz Napieralski. Zatem coraz mniej jest Platformy w Platformie – postkomunistyczna formacja zrzuca coraz więcej listków figowych i widać wyraźnie, że to raczej spadkobiercy PZPR nadawać będą ton opozycji w nowym...
Jak inteligent z Żoliborza zawojował wieś i małe miasteczka? – takie pytanie będzie się pewnie tu i ówdzie pojawiało w powyborczych komentarzach. Warto zatem zestawić działania rządu PiS dla polskiej wsi w ciągu ostatnich czterech lat – to sporo wyjaśni. Tekst ten powstaje w sobotę wieczorem, a więc przed dniem głosowania. Nic jeszcze nie wiadomo – jakiej skali zwycięstwo odniosło PiS. Ale mogę się dziś w sobotę wieczorem założyć, że w środę, gdy ten numer „Gazety Polskiej” trafi do rąk czytelników, jednym z tematów komentarzy będzie sukces partii Jarosława Kaczyńskiego na wsi. Jak do niego doszło? W czasie rządów PO-PSL rolnictwo traktowano po macoszemu – mimo że współrządziło PSL, to aparatowi tej partii chodziło o czerpanie korzyści z różnych spółek i interesów realizowanych w...
Gdybym miała przewidywać wynik wyborów tylko na podstawie moich spotkań z Polakami podczas tej kampanii do parlamentu, musiałabym napisać, że PiS wygra je zdecydowanie przygniatającą większością głosów. Rozdawanie ulotek na targowiskach i rynkach miast i miasteczek jest w tym sezonie samą radością. Oczywiście zdarzają się tacy, którzy na widok logo PiS krzywią się i nie chcą rozmawiać. Są tacy, którzy używają agresywnych określeń, jak elegancko ubrana pani na rynku w Pabianicach, która wycedziła do mnie: „Wszędzie jesteście, jak pluskwy”. Niekiedy z takich spotkań można dowiedzieć się, jak poprzedniego wieczora szczuła stacja TVN – większość wypowiedzi pełnych złości (a jednocześnie kompletnie kontrfaktycznych) sprowadzało się do powielania „informacji” tej stacji. Co charakterystyczne...
Tak zdecydowany, jednoznaczny i głośny sprzeciw POstkomuny wobec propozycji Prawa i Sprawiedliwości, które mają na celu zwiększenie dochodów Polaków, naprawdę mocno zaskakuje.   Jednak ta antypracownicza tonacja i wyłaniająca się niemal z każdej wypowiedzi faktyczna pogarda dla zwykłych ludzi to dziś główne motywy kampanii wyborczej opozycji. Są one widoczny gołym okiem i na szczęście – samobójcze dla partii POstkomunizmu. Żadne miłe uśmiechy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i recytowane przez nią formułki o tym, że Polacy dostaną więcej pieniędzy, nie przykryją głównego przekazu opozycji: sprzeciwu wobec podnoszenia płac i poparcia dla nastawienia biznesu na maksymalny zysk dzięki między innymi taniej sile roboczej. To niewątpliwie musi sprowadzać PO do poziomu poparcia dawnego KLD –...
Trochę to trwało, ale w końcu na to wpadli – POstkomuna ma pomysł, jak znów nabrać część wyborców. To manewr „na Komorowskiego” znany z 2010 roku, gdy upozorowano przed Polakami, że ówczesny kandydat PO na prezydenta jest konserwatystą, z dobrego domu i świetnymi manierami, patriotą i rzecz jasna antykomunistą. Jowialny wizerunek wąsatego pana, rozsądnego i umiarkowanego, z pięciorgiem dzieci i żoną, która – jak opowiadano wówczas w mediach – była „jak panna z dworku”, zadziałał – Komorowski wygrał wybory. Było to oczywiście zwycięstwo przez nieporozumienie – Polacy zostali wprowadzeni w błąd i nie zorientowali się na czas, że postkomuna wciska im kit – a wkrótce okazało się, że ani manier, ani umiarkowanego nawet rozsądku w posadzonym na fotelu prezydenta dzięki sztuczkom propagandy...
Ubiegły tydzień zakończyliśmy z ponad milionem podpisów poparcia pod listami PiS. Udało się je zebrać strukturom partii w kilkanaście dni – to ogromna liczba świadcząca o wielkim zaangażowaniu drużyny Jarosława Kaczyńskiego. Zaangażowanie zarówno członków i sympatyków partii, jak i zwykłych Polaków, pokazuje, jak istotne jest dla nich, by projekt polityczny realizowany od 2015 roku mógł być kontynuowany. W kolejnych okręgach rejestrowane są już listy kandydatów – znów pokazujemy, że opozycja jest za nami daleko w tyle. Rozpoczęły się też konwencje regionalne – odbyły się już w Toruniu, Sieradzu, Piotrkowie Trybunalskim, Koninie, Poznaniu. W każdej brał udział prezes Jarosław Kaczyński i plan kampanii zakłada, że lider PiS będzie w każdym okręgu. Także premier Mateusz Morawiecki ma...
To, że politycy PO kłamstwo traktują jako dopuszczalną i skuteczną metodę walki politycznej, jest wiadome i opisywane od lat. Sama napisałam na ten temat mnóstwo tekstów. Teraz pokazał się nowy przykład, który tym razem może nieść jednak poważniejsze niż opis w mediach konsekwencje. Otóż polityk PO Sławomir Nitras postanowił skłamać przed sądem – zeznając pod przysięgą stwierdził, że jego od ponad 10 lat znana wypowiedź na temat fałszywego oskarżenia, jakie rzucił wobec minister Lubińskiej w kampanii wyborczej w Szczecinie, jest nieprawdziwa i nie została zautoryzowana. Tak się składa, że to ja byłam autorką artykułu w „Rzeczpospolitej” o Sławomirze Nitrasie i doskonale pamiętam naszą ówczesną rozmowę i to, jak opowiadał o tym „zagraniu” w kampanii przeciw kandydującej na prezydenta...
Tym, którzy lubią teorie spiskowe, zapewne miła by była taka, że totalna opozycja działa tak, a nie inaczej, bo wszechpotężny Jarosław Kaczyński ma w jej szeregach swoich ludzi. Ta piąta kolumna straszliwego PiS przejęła wpływ na kierownictwo Platformy i dzień po dniu pracuje na ponad 50-procentowy wynik PiS w nadchodzących wyborach. Wszystkie ostatnie ruchy PO wskazują, że choć nie jest to prawda, to podstawy, by snuć tę teorię, są mocne. Bo czym innym wyjaśnić to, że kierownictwo PO postanowiło obrazić mieszkańców Katowic, głosząc, że defilada z okazji Święta Wojska Polskiego nie powinna odbywać się w stolicy Górnego Śląska? Co lub kto podpowiedziało im, by deprecjonować wydarzenie, na które spontanicznie przybyło 200 tys. Ślązaków i które okazało się wielkim wydarzeniem...
Każdy tydzień przynosi kolejne ciosy w narrację opozycji. Polska podobno jest izolowana na arenie międzynarodowej, nic nie znaczy i ponosi same porażki – to generalna teza głoszona przez ludzi POstkomuny. Tymczasem nowa szefowa Komisji Europejskiej zaraz po wizycie w Paryżu i Berlinie wybrała Warszawę i spotkanie z premierem Mateuszem Morawieckim. Podobno Polska nie miała także wpływu na to, że Frans Timmermans nie został przewodniczącym KE, i sromotnie w tej sprawie przegrała, ponieważ znany ze swojej zaciętości w walce z Warszawą komisarz nadal ma się zajmować praworządnością. W ten przekaz najwyraźniej uwierzyła Ewa Kopacz, która w Parlamencie Europejskim zdążyła już wystąpić zgodnie z dotychczasową narracją Timmermansa, żądając powiązania rozdzielania funduszy dla poszczególnych...

Pages