Joanna Lichocka

Emocje, jakie wzbudził wyrok Trybunału Konstytucyjnego, są zrozumiałe. Ludzie wychowywani w duchu liberalnym przez kulturę masową nie są w stanie zrozumieć i przyjąć za własne zdanie, że życie człowieka podlega ochronie od poczęcia aż do naturalnej śmierci.    Ta dyskusja tocząca się od wiosny 1989 roku, gdy kwestia aborcji została świadomie wprowadzona jako temat walki politycznej przez służby specjalne upadającej PRL, przyniosła przekonanie, że aborcja nie jest „zabiegiem” z pakietu środków antykoncepcyjnych, a płód jest dzieckiem. Pomógł w tym także rozwój medycyny – badania USG pokazujące dokładnie dziecko w brzuchu matki skutecznie rozwiewają wątpliwości wielu kobiet. Z takiego właśnie przekonania Trybunał wywiódł swój wyrok: „Życie ludzkie jest wartością w każdej fazie...
Gdy prawicowi publicyści kontestujący wprowadzanie obostrzeń związanych z koronawirusem będą w przyszłości pisać o „najwyższej wartości, jaką jest życie człowieka”, można będzie wzruszyć ramionami. Bo COVID-19 ich demaskuje. Ta wartość kończy się, gdy naraża się ich na niewygodę noszenia maseczek czy brak możliwości chodzenia na koncerty. Gdy dwa tygodnie temu byłam na festiwalu filmowym „Niezłomni, niepokorni, wyklęci” przed jednym z pokazów pani z obsługi zwróciła się do kogoś na sali, by zgodnie z wymogami założył maseczkę. Spotkała się z odmową. „Ja nie noszę maseczek” – z nutą wyższości odrzekł redaktor wpolityce i tygodnika „Sieci” Maciej Pawlicki. I ani on, ani towarzyszące mu osoby maseczek nie założyły. Na sali znajdowało się kilka osób w podeszłym wieku. Zdumiało mnie, że ów...
Podpisanie nowej umowy koalicyjnej i rekonstrukcja rządu za nami – przed nami wprowadzenie w życie reform zapowiadanych w kampanii parlamentarnej i oczekiwanych przez Polaków zmian, o których mówili na spotkaniach wyborczych.   Już ten tydzień pokaże nam zapewne, ilu w szeregach Zjednoczonej Prawicy jest maruderów, którzy mogą osłabiać w kluczowych bitwach obóz Dobrej Zmiany.   Czas na test lojalności Myślę tu oczywiście o tych posłach Prawa i Sprawiedliwości, którzy w głosowaniach nad ustawą o ochronie zwierząt stanęli w jednym szeregu z brutalnie atakującą PiS opozycją, o tych politykach, którzy wzięli udział w demonstracji przeciw Prawu i Sprawiedliwości przed Sejmem, i o tych, którzy wypowiadając się w mediach, nie pozostawiają wątpliwości, że w fundamentalnych sprawach...
Podpisanie nowej umowy koalicyjnej Zjednoczonej Prawicy oznacza, że kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości uznało, iż trwanie tej koalicji – mimo trudności w jej funkcjonowaniu – jest obecnie scenariuszem korzystniejszym dla Polski niż rząd mniejszościowy i wcześniejsze wybory.  Wielu publicystów komentowało, że dylemat, przed jakim stał lider PiS, był podobny do tego, z którym miał do czynienia w 2007 roku, gdy niemożność kontynuowania koalicji z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin doprowadziła do przyspieszonych wyborów. Wtedy PiS oddał władzę – przypominali z satysfakcją, licząc na powtórzenie tego scenariusza. Tymczasem, jeśli szukać porównań historycznych, to raczej warto cofnąć się do przełomu lat 2005/2006, gdy w grudniu i styczniu po fiasku rozmów z sabotującą powstanie...
Projekt zmiany Ustawy o ochronie zwierząt wzbudził furię właścicieli ferm norek i finansowanych przez nich internetowych trolli oraz, niestety, niektórych publicystów.  Paweł Lisicki, Rafał Ziemkiewicz czy Łukasz Warzecha, którzy współpracowali lub wciąż współpracują z portalami internetowymi finansowanymi przez hodowców norek, bez żadnego zażenowania otwarcie lobbują przeciw ustawie. Oni, politycy Konfederacji, a także wiele anonimowych kont w internecie usiłuje przedstawiać projekt ws. ochrony zwierząt jako „lewacki” i „bzdurny”, „zagrażający” lub wręcz „niszczący” polskie rolnictwo i z gruntu „sprzeczny” z konserwatyzmem i prawicą. Gdyby potraktować poważnie bzdury, które lobbujący za interesami hodowców norek głoszą, trzeba by uznać, że okrucieństwo wobec zwierząt jest „...
„Polska jest pod swego rodzaju okupacją medialną” – napisał niedawno na Twitterze Maciej Świrski, szef i założyciel Reduty Dobrego Imienia i od kilku dni szef rady nadzorczej Polskiej Agencji Prasowej.  „Media w Polsce są opanowane przez nieformalną cenzurę wynikającą z nienawiści do PiS, którą żywią członkowie tzw. elit medialnych. Nienawiść wynika i z ich życiorysów, i rachunku, bo ta cenzura zapewnia im istnienie w mediach i dochody” – dodał. To był komentarz do mojego stwierdzenia, że większość mediów w Polsce to kilka wielkich grup medialnych, których działania w praktyce ograniczają wolność debaty. To uczucie okupacji i przemocy medialnej pojawia się zwłaszcza wyraźnie, gdy śledzi się publikacje portalu onet.pl i „Newsweeka” – wydawanych po polsku tytułów niemiecko-...
Temat dekoncentracji mediów rozpala część środków masowego przekazu, zanim jeszcze pojawia się jakikolwiek projekt w tej sprawie. Reakcja na samo poruszenie tematu, rozpoczęcie dyskusji o tym, że na polskim rynku mamy do czynienia z dominacją kilku grup medialnych, które praktycznie ograniczają wolność słowa, i prowadzenie szerokiej debaty jest samo w sobie przyczynkiem do opisu zjawiska. Pracownicy medialni zatrudnieni w tych koncernach prześcigają się w torpedowaniu już samej diagnozy, nie tylko potencjalnego projektu ustawy, który przecież jeszcze złożony nie jest i nikt z jej krytyków żadnych szczegółów nie zna. Agnieszka Kublik z „Gazety Wyborczej” nie waha się nawet przed używaniem sformułowań powszechnie uważanych za obelżywe, publikując histeryczny (nie tylko w prostackim tonie...
W Programie Trzecim Polskiego Radia doszło jednak do zmiany dyrektora. Prezes Agnieszka Kamińska postanowiła przerwać zjazd w dół słuchalności Trójki i podjęła decyzję o daleko idących zmianach dotychczasowego charakteru anteny.  Słuchacze mają wreszcie otrzymać pasmo o charakterze muzyczno-kulturalnym, stację rockową, ale starającą się dotrzeć do jak najszerszej grupy odbiorców, w tym do słuchaczy zdecydowanie młodszych. Działania ratunkowe są zdaniem zarządu Polskiego Radia niezbędne.  Tak jak pisałam tydzień temu, wspieram panią prezes Polskiego Radia w jej decyzjach dotyczących przebudowania tego programu, bo doprawdy, momentów zażenowania, gdy słuchało się w ostatnim czasie niektórych popisów prowadzących audycje, było sporo.  Jednak chyba największe zażenowanie...
Radio Nowy Świat, jak wiadomo od jego założycieli, powstało z potrzeby wolności. Chodziło podobno o to, że w gnębionej przez reżim radiowej Trójce nie da się realizować programu bez nacisków politycznych i ręcznego sterowania siepaczy z PiS. Dlatego pod światłym przywództwem Magdaleny Jethon trzeba było stworzyć nowe wolne radio. Do jego rozreklamowania potrzebne było medialne głośne wydarzenie, które uruchomiłoby przelewy na rzecz powstającej rozgłośni. Udało się to dzięki prowokacji przeprowadzonej w Trójce – niegrana wcześniej na antenie piosenka Kazika, prostacko uderzająca w lidera Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, była świetnym narzędziem. Słuchacze mogli ją usłyszeć po raz pierwszy w Trójce jako „przebój” wywindowany na 1. miejsce Listy Przebojów. Aby to umożliwić...
Gdy znów zwiększa się liczba zakażonych i grozi nam nawrót epidemii, warto przyjrzeć się, co już w tej walce z koronawirusem uczynił rząd. W jak innej, o niebo lepszej sytuacji jesteśmy dziś niż w kwietniu czy maju – zarówno jeśli chodzi o zabezpieczenie możliwości leczenia chorych, jak i przygotowanie gospodarki.  W razie gdyby doszło do wysokiego wzrostu zakażeń, mamy sprzęt, zorganizowaną pod kątem walki z epidemią służbę zdrowia i wdrożone procedury. Opowieści opozycji, że jest inaczej, a działania rządu w walce z epidemią cechuje chaos, niewiele mają wspólnego z rzeczywistością i jak zawsze w przypadku totalnej opozycji są elementem ustawicznej gry na emocjach Polaków i szczucia na rządzących.  Przypomnieć należy, że Polska była jednym z pierwszych krajów w Europie,...
Przegrany i wyrzucony poza nawias polskiej polityki były lider Platformy Obywatelskiej usiłuje istnieć w debacie publicznej za pomocą wpisów na Twitterze.  Dzięki temu Donald Tusk jest cytowany – przez media społecznościowe i zaprzyjaźnione – i jest to jedyna forma jego funkcjonowania w polskiej polityce. Były premier, parlamentarzysta wielu kadencji, jedna z postaci mająca niegdyś kluczowe znaczenie dla losów kraju (jego postępowanie miało wpływ na tragiczne wydarzenia, takie jak katastrofa smoleńska, do której mogło dojść także dzięki prowadzonej przez niego walce z prezydentem i zlekceważeniu zasad bezpieczeństwa przez podległe mu służby), najwyraźniej z nudów zamienia się w internetowego trolla-hejtera. Jeden z jego wpisów brzmiał tak: „Jako szef europejskich chrześcijańskich...
Wysiłki, by ten świetny efekt pracy polskiej ekipy zrelatywizować, oglądamy każdego dnia w mediach postkomunistycznych, ale politycy opozycji swoim zwyczajem zaangażowali się także w to, by próbować je storpedować. Poparcie eurodeputowanych z PO i Lewicy dla rezolucji Parlamentu Europejskiego atakującej korzystne dla Polski ustalenia budżetowe wpisuje ich po raz kolejny w istniejącą od z górą 300 lat tradycję służenia części elit obcym tronom przez działania na szkodę kraju. Ta tradycja od wieków – mniej lub bardziej zawoalowana, ucukrowana, maskowana intelektualnymi czy eksperckimi pozami – przynosi przecież wymierne profity i polityczne korzyści.  Ot, choćby w postaci wsparcia medialnego niesionego przez media obcych dworów dla takich polityków, kreującego ich na nieodmiennie „...
Słusznie wielu polityków mówi o minionej, zwycięskiej dla prezydenta Andrzeja Dudy kampanii, że charakteryzowała się drastycznym zaburzeniem równowagi sił. Że w tej rywalizacji jeden kandydat był na mocniejszej pozycji, mając ogromne wsparcie machiny medialnej. Że w gruncie rzeczy – przez tę znaczącą nierówność w zasobie sił – kampania nie była w pełni uczciwa.  Rafała Trzaskowskiego wpychała do Pałacu Prezydenckiego przeważająca armia mediów, celebrytów, ludzi świata kultury i sportu. To faktycznie była bitwa Dawida z Goliatem, postkomuna rzuciła wszystkie swoje siły, pokazała całą swoją moc… i Bogu dziękować przegrała. Jest to, rzecz jasna, ogromna zasługa Jarosława Kaczyńskiego, bez jego decyzji w kluczowych momentach kampanii wynik wyborów nie musiał być tak dobry. Bez dwóch...
Kampania wyborcza ma pewna dobrą cechę – demaskuje jakość postkomunistycznych „elit”, ludzi ze środowisk świetnie ustawionych niegdyś w PRL i dziedziczących tę pozycję (w pełnym przeświadczeniu, że im się ona po prostu należy) w systemie postkomunistycznym.  Kampania demaskuje także środowisko dziennikarskie – gorliwość w popieraniu kandydata Platformy Obywatelskiej i ataki na Andrzeja Dudę demonstrowała większość publicystów i dziennikarzy. Niewielu próbowało zachować dystans i po prostu relacjonować przebieg kampanii, a kilka tytułów zachowywało się tak, jakby ścigały się, który z nich – „Fakt”, TVN czy „Wyborcza” – pobije nowe rekordy manipulacji, szczucia i kłamstwa, wytyczane niegdyś przez tygodnik „Nie” Urbana. Wydawało się, że wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do poziomu...
Fakty nie mają żadnego znaczenia, emocje i szczucie owszem – na tym właśnie polega taktyka sztabu Rafała Trzaskowskiego.   Dawno temu, w kampanii wyborczej przed wyborami samorządowymi w Szczecinie, gdy o fotel prezydenta rywalizował Piotr Krzystek (wówczas z PO) z popieraną przez PiS Teresą Lubińską, było tak: „Był tydzień do wyborów i wiedzieliśmy, że mamy jeden słaby punkt. Kontrowersje wokół mieszkania komunalnego, które zostało Krzystkowi (kandydatowi PO) przyznane” – opowiadał w 2008 roku Sławomir Nitras „Wyciągnął to PiS. Ich kandydatką była Teresa Lubińska. Było tylko kilka godzin, żeby im »oddać«. Posadziłem kilka osób przed komputerem i kazałem szukać. No i znaleźliśmy: sprawę umorzenia przez Ministerstwo Finansów długów pewnego działacza Samoobrony. Gdy oskarżyłem o to...
Wypadek autobusu w Warszawie, w wyniku którego zginęła jedna osoba, a kilkanaście zostało rannych, ponieważ kierowcy będącemu pod wpływem amfetaminy urwał się film, oprócz wymiaru tragedii przynosi ilustrację sposobu rządzenia stolicą przez ludzi Platformy.  Za ten dramat – jak możemy zobaczyć w mediach – nie jest odpowiedzialny nikt oprócz kierowcy. Ani prezydent miasta, ani większość w Radzie Warszawy, ani nawet szef Zarządu Transportu Miejskiego do chwili oddawania tego tekstu do druku nie poczuli się do najmniejszej odpowiedzialności. Na tym to właśnie polega – miasto, do którego zadań należy organizacja transportu miejskiego, sprywatyzowało w znakomitej części to zadanie. Od 2016 roku potężne pieniądze zarabia na tym należąca do niemieckiej państwowej firmy spółka Arriva. W...
Byłoby znakomicie, gdyby udało się nam wszystkim tak zmobilizować, by wybory prezydenckie zostały rozstrzygnięte już w I turze przez zwycięstwo Andrzeja Dudy.  Na podstawie energii i frekwencji, które towarzyszą spotkaniom wyborczym Andrzeja Dudy, można ostrożnie optymistycznie założyć, że I tura powinna wystarczyć. Byłaby to racjonalna decyzja Polaków – nie ma żadnego innego wiarygodnego i poważnego kandydata, któremu można by powierzyć ster państwa na najbliższe lata, w których będziemy musieli zmierzyć się z prawdopodobną kolejną falą epidemii i skutkami kryzysu ekonomicznego, będącego jej efektem. Zgoda między ośrodkami władzy – rządem i prezydentem – jest kluczowa dla sprawnego działania w tym czasie, a wybór Rafała Trzaskowskiego czy Szymona Hołowni oznaczałby wojnę na górze...
Siły antydemokratyczne nie ukrywają swoich zamiarów. Zablokowanie wielkich inwestycji dających krajowi możliwość skoku gospodarczego i podniesienia jego pozycji, likwidacja mediów publicznych i ograniczenie pluralizmu oraz odtworzenie systemu, w którym nadzwyczajna kasta nadal stałaby ponad prawem i chroniła wybrańców systemu – zapowiadane są przez Platformę wprost. W ostatnich dniach nieco mniej otwarcie formułowany jest plan kulturowy dla Polski – Rafał Trzaskowski unika jak ognia powtórzenia swoich wcześniejszych deklaracji o jego marzeniu – jako prezydenta stolicy – o udzieleniu ślubu homoseksualistom, niemniej jego propagandyści w TVN podtrzymują ten przekaz, budując oś sporu wokół ideologii LGBT. W tym sensie gorliwość Katarzyny Kolendy-Zaleskiej „oburzonej” słowami posła Żalka,...
Nowe otwarcie kampanii wyborczej wyraźnie służy Andrzejowi Dudzie – przedstawienie planu Dudy było w ostatni weekend jak przejechanie walcem po bełkotliwych deklaracjach kandydatów totalnej o „walce z nienawiścią” i „przeciw dzieleniu Polaków” Rafała Trzaskowskiego oraz Władysława Kosiniaka-Kamysza.  Zwłaszcza kandydat Platformy próbuje odwracać kota ogonem i przypisywać własną taktykę polityki hejtu PiS-owi. „Mamy dość języka nienawiści, dość dzielenia nas” – mówił na Podhalu prezydent Warszawy, zatrudniający za ciężkie pieniądze twórcę Soku z Buraka i wspierający wysokimi dotacjami agentkę SB. „Kim oni są, żeby wydawać nam świadectwo moralności? Jeżeli spotka mnie najwyższy zaszczyt w Rzeczypospolitej, nie pozwolę na to, żeby nas dzielono i opluwano. Nie pozwolę na język pogardy...
Jeśli ktoś jeszcze ufał kompetencjom polityków PO, to ostatnie dni nawet ten najbardziej wierny elektorat tej partii pozbawiły wszystkich złudzeń.    Sprzeczne komunikaty w sprawie terminów wyborów, ponowna obstrukcja ich przeprowadzenia, bezpośrednio uderzająca w możliwości działania sztabu Trzaskowskiego, oraz próba ogłoszenia marszałka Grodzkiego prezydentem Polski dają obraz ich dziecinady. Dlatego, mimo początkowego wrażenia silnego restartu kampanii totalnych, dziś znów widać ciamajdan zamiast groźnego dla PiS rywala w wyborach prezydenckich. Totalna opozycja jest – mimo pudrowania i podtrzymywania przez totalne media – w intelektualnej i organizacyjnej rozsypce. Świetnie to było widać w Senacie, gdy nagle – wbrew wcześniejszym ustaleniom przy zorganizowanym przez...
Restart kampanii PO okazał się udany – trzeba to przyznać, by także docenić przeciwnika. Rafał Trzaskowski powtarza, że Andrzej Duda przegra wybory – to bardzo dobry przekaz dla kampanii obecnego prezydenta. Polacy powinni usłyszeć, że recydywa pseudoliberalnych rządów postkomuny jest możliwa. Andrzejowi Dudzie potrzebna jest teraz mobilizacja wszystkich tych, którzy tego powrotu nie chcą. Oraz uświadomienie rzeczywistego zagrożenia tym, którzy zapomnieli już, czym były rządy formacji pana Trzaskowskiego. Zimny prysznic w postaci spadających sondaży i nieustającego, brutalnego ataku większości mediów przyda się także dlatego, że sporo osób po prawej stronie uwierzyło w ostateczną przegraną postkomuny oraz w to, że już można zająć się sobą, wewnętrznymi sporami i ambicjami. Nic bardziej...
Z dużym dystansem podchodzę do tych wypowiedzi ludzi prawicy – jej polityków i dziennikarzy – którzy dziś składają wyrazy współczucia Małgorzacie Kidawie-Błońskiej po tym, jak jej partia pozbyła się jej z wyścigu prezydenckiego. Oczywiście można, tak zwyczajnie po ludzku, żałować kobiety, że została brutalnie potraktowana przez swoje środowisko, niemniej nie zapominajmy, że wicemarszałek Sejmu współtworzy to środowisko od lat. I że jej kampania – dzięki także jej przyzwoleniu – nie była ani kulturalna, ani przyzwoita. Tylko zatem kindersztubie prezydenta Andrzeja Dudy przypisuję te serdeczne słowa do Kidawy-Błońskiej, że „dziękuje za kulturalną rywalizację”, bo rywalizacja ta, z użyciem hejterów z Soku z Buraka czy chamskiej bojówki w Pucku, taka nie była. Trzeba pamiętać serdeczne...
Najbardziej wyluzowanymi osobami po czwartkowym głosowaniu w sprawie odrzucenia uchwały Senatu odrzucającej ustawę o głosowaniu korespondencyjnym byli posłowie opozycji.  Ich liderzy stroili marsowe miny, ale posłowie z dalszych ław, uśmiechnięci i zadowoleni, nie posiadali się ze szczęścia po porażce. Głosowanie przegrali, ale właśnie wygrana Zjednoczonej Prawicy i dalsze istnienie tej szerokiej centroprawicowej koalicji odsunęło od nich widmo wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Wielu z obecnych posłów Platformy, PSL i lewicy dobrze zdaje sobie sprawę z chybotliwości łódek, na których siedzą – duży spadek poparcia, zwłaszcza dla PO, oznacza, że gdyby w ciągu najbliższych miesięcy doszło do wyborów, wielu z nich mogłoby się nie dostać do parlamentu. A rozbicie obozu...
Po raz kolejny – tym razem w wyjątkowo trudnym czasie dla kraju – część elit i klasy politycznej nie zdaje egzaminu z odpowiedzialności za państwo i z przywiązania do reguł demokratycznych. PO przegrywa z ogromnym hukiem rywalizację wyborczą i z równym hukiem próbuje wywrócić stolik. Kosztem państwa, trwałości i stabilizacji jego władz.  Posłanka Platformy Obywatelskiej Joanna Mucha powiedziała w jednym z wywiadów, że „mamy dziś do czynienia z jakimiś opryszkami politycznymi, którzy próbują nam proceder głosowania przygotować” – to tylko jedna z wielu wypowiedzi polityków PO atakujących proces wyborczy. Można pani poseł odpowiedzieć w podobnym stylu – mamy raczej do czynienia z opryszkami politycznymi, którzy usiłują doprowadzić do kryzysu konstytucyjnego, w którym polskie państwo...
Epidemia uderzyła silnie w podstawy mitu o wspaniałości decentralizacji i powierzaniu wszystkiego, co możliwe, w ręce samorządów. Ale zweryfikowała nie tylko to. Koronawirus zdemaskował różne słabości systemu – choćby na początku brak wystarczającej liczby laboratoriów, bo w czasie rządów PO-PSL większość z nich (w tym te działające przy szpitalach) została zlikwidowana i diagnostykę oddano prywatnym sieciom. Skutki pokazało zniszczenie przemysłu farmaceutycznego – w kraju nie było żadnego przedsiębiorstwa produkującego maseczki ochronne. Najbardziej znane, działające od 1894 roku, Pabianickie Zakłady Środków Opatrunkowych w 2002 roku postawiono w stan likwidacji, firma pod tym szyldem zajmuje się dziś wynajmem nieruchomości. Wyszła też jak na dłoni niekompetencja władz samorządowych....
Jak dotąd Polacy mogą mieć satysfakcję – jako wspólnota, solidarnie stosująca się do ograniczeń spowodowaliśmy, że liczba zarażeń nie jest ogromna. To zasługa mądrych i wcześnie wdrażanych decyzji rządu, ale też, równie istotne osiągniecie postawy zwykłych Polaków, którzy znów pokazali się jako mądry i solidarny naród. Jeszcze wiele trudnych tygodni i miesięcy przed nami, ale na dziś, wbrew jazgotowi opozycji i jej totalnych mediów, możemy wszyscy czuć satysfakcję – zapewne uratowaliśmy wiele tysięcy naszych rodaków. O to jednak, by Polacy nie poczuli tej siły wspólnoty, dbają wciąż politycy i działacze opozycji, jej trolle i zatrudnieni w platformerskich mediach dziennikarze. Stara się o to także część skołowanych przez nie lemingów. Wbrew pustym deklaracjom polityków opozycji więzi...
Warto niekiedy zaglądać do „Gazety Wyborczej”, bo tam można odnaleźć ślady mechanizmu inżynierii medialnej, z jaką, ku szkodzie życia publicznego, mamy do czynienia.  Dziwili się Państwo, skąd różni dziennikarze recytują ten sam komunikat. Dziennikarz „GW” Piotr Głuchowski wyjaśnia to zjawisko. Opisując piątkowe wydarzenia w Sejmie niemal godzina po godzinie, w pewnym momencie pisze tak: Ważny polityk PO rozesłał do dziennikarzy krótką wiadomość: „Konstytucja – nie!”. Potem była konferencja Borysa Budki, który ów przekaz dnia wyłożył. Do dziś dziennikarze TVN, „Gazety Wyborczej” i innych mediów służących Platformie trzymają się tego przekazu. Zatem proszę nie mieć złudzeń – te wszystkie głosy rozpisane na kilka redakcji, programów informacyjnych i publicystycznych to jeden głos –...
Nie sposób dziś przewidzieć, jaka będzie sytuacja w maju – czy nadal będziemy zmagać się z epidemią i w jakim stopniu rozważna polityka rządu ochroniła nas przed jej skutkami. Ale jedno wydaje się pewne. Jeśli wybory się odbędą, – a dziś nie ma przesłanek, by tak się nie stało – to Platforma Obywatelska poniesie druzgocącą klęskę.  Państwo to wiecie i oni to wiedzą. Nie trzeba wielkich analiz, by to przewidzieć – porażka Małgorzaty Kidawy-Błońskiej będzie spektakularna. Trudno sobie wyobrazić, co właściwie mogłoby się stać, aby kandydatka PO odwróciła trend wielkiego upadku i kompromitacji, który może pociągnąć tę formację już ostatecznie na dno. Przyznam się Państwu, że tego upadku szczerze bym im życzyła – od roku 1989 nie ma chyba ugrupowania – oprócz wytworzonej w środowisku...
Epidemia koronawirusa pokazuje w błyskawicznym tempie słabości państwa, weryfikuje z dnia na dzień postkomunistyczne, liberalne hasła i rozwiązania.  Mnóstwo rzeczy widać czarno na białym – okazuje się, że umowy zlecenie i inne śmieciówki są dramatycznie złym rozwiązaniem dla pracowników w chwili kryzysu, że likwidacja strategicznych dla bezpieczeństwa państwa zasobów, jak własny przemysł farmaceutyczny czy laboratoria diagnostyczne przy szpitalach i klinikach, może kosztować zdrowie obywateli, że bez mocnej pozycji mediów publicznych, które wywiązują się z obowiązku informowania, łatwo byłoby zasiać panikę i wywołać złe emocje. I że bez silnego i dobrze zorganizowanego państwa i szanującego go społeczeństwa w takich chwilach jesteśmy bezradni. Mądrze działający rząd jest też, jak...
Szybkie i zdecydowane działania rządu powszechnie aprobowane i oczekiwane przez właściwie wszystkich, bez względu na podziały polityczne (nie licząc niektórych mało mądrych polityków PO), zostały przyjęte przez Polaków i są realizowane.  Włosi o umówionych porach śpiewają piosenki na balkonach swoich miast, Polacy odkrywają, że państwo oraz wspólnota mają ogromną wartość i moc. Najzabawniej wychodzi to na łamach gazet, które przez ostatnie 30 lat przekonywały nas, że państwo to ograniczenie i opresja. Oto jeden z cytatów z „Gazety Wyborczej”, pisma, które w normalnej republice reprezentowałoby marginalne środowiska, a które dzięki pozycji w systemie postkomunistycznej III RP miało niestety przez lata ogromny wpływ na sposób myślenia milionów Polaków. Oto co w ostatnich dniach...
W strategii postkomuny groźniejsze od wrzasku są znacznie cichsze szeptanki. Prezydent Andrzej Duda podpisując ustawę zapewniającą finansowanie mediów publicznych, ocalił je przed poważnym kryzysem finansowym. Ustawa umożliwia dalsze funkcjonowanie na rynku Telewizji Polskiej i Polskiego Radia bez utraty ich pozycji, bez zwolnień pracowników i bez rezygnacji z ważnych programów. I oto politycy opozycji, wszystkich partii, łącznie z udającą prawicę Konfederacją, zgodnie tę decyzję prezydenta potępili, używając kłamstwa i manipulacji wymyślonej przez hejterów ze sztabu Platformy. Zdumiewające, jak łatwo zaprząc liderów partii do służenia interesom stacji komercyjnych przeciw mediom publicznym – niszczenie ich zapoczątkował podczas swych rządów Donald Tusk, najwyraźniej projekt ich...
Postkomuna postanowiła pograć w tej kampanii zdrowiem Polaków. Robi to w swoim stylu – kłamiąc i szczując, wykorzystując chorych na raka i zagrożenie epidemią koronawirusa. Ale próba zbudowania z ochrony zdrowia głównej osi sporu politycznego jest dla postkomuny zabójcza. Wystarczy przypomnieć fakty. W 2015 roku wydatki na ochronę zdrowia wynosiły 77 mld zł – to były decyzje rządu PO-PSL. Gdy do władzy doszło PiS, wydatki na służbę zdrowia od razu zaczęły rosnąć. W 2019 roku wyniosły 104 mld zł. W 2020 roku nakłady te mają stanowić ponad 5 proc. PKB, a do końca obecnej kadencji sejmu na finansowanie służby zdrowia ma być przeznaczane co najmniej 6 proc. PKB, czyli 160 mld zł. Jak było z nakładami na onkologię? PO-PSL w 2015 roku wydało 7,1 mld zł. W zeszłym roku było to ponad 10 mld zł...
Nigdy dość tego powtarzać: nie może być mowy o sprawiedliwym państwie bez dobrze funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości.  Zamknięta korporacja, z tolerowaną korupcją, nepotyzmem i w znacznym stopniu po prostu bezkarnością jej członków, nie jest właściwie działającym mechanizmem demokratycznego państwa. To po prostu nie może się udać – losy III RP świetnie to pokazały. O potrzebie obrony praworządności mówią ci, którzy tolerują w wymiarze sprawiedliwości patologie – mamy sytuację z klasycznym odwróceniem znaczeń. Bo właśnie dlatego, że nadzwyczajna kasta opanowała wymiar sprawiedliwości, a sądownictwo zachowało pozycję faktycznie autonomiczną od demokratycznych mechanizmów, o demokratycznym państwie prawa nie może być mowy.  Rząd Mateusza Morawieckiego tłumaczy to naszym...
To już ostatnia prosta – czwarty krok wyborczy z najdłuższego sezonu politycznego ostatnich dekad już 10 maja. Wybory prezydenckie to decydujący o najbliższych latach akt wyborczy Polaków.  Jeśli wygra Andrzej Duda, kierunek zmian zostanie potwierdzony i jego realizacja w znacznym stopniu będzie zagwarantowana. Jeśli zdarzyłoby się tak, że wygra któryś z kandydatów postkomuny – Kidawa-Błońska, Kosiniak-Kamysz, Hołownia, Biedroń czy Bosak – nie tylko zostanie zaciągnięty hamulec ręczny zmian, lecz także będziemy mieli do czynienia z próbą wykolejenia tego, co przez ostatnie lata w kwestii suwerenności i dobrobytu kraju było budowane. Widać to gołym okiem – od sprawy reformy sądownictwa po kwestie podmiotowości państwa – tylko Andrzej Duda nie jest kandydatem postkomunistycznego...
Umowa na zakup samolotów F-35 jest kontraktem historycznym, który będzie miał wpływ na uzbrojenie polskiej armii przez kolejne dekady. Politycznie jej podpisanie oznacza wejście do grona państw o ścisłej militarnej współpracy z USA i zyskanie przez Polskę skutecznego, supernowoczesnego sprzętu, który stanowi ważny element odstraszania potencjalnego agresora ze wschodu. To oczywiście nie może się podobać ani w Berlinie, ani w Moskwie – stąd widać w postkomunistycznych mediach albo próbę lekceważenia znaczenia tego kontraktu, albo wprost atak na rząd i ministra obrony, który tę strategiczną decyzję przygotował i podjął.   Warto przyjrzeć się szczegółom kontraktu, którego stronami są rządy Rzeczpospolitej Polskiej i Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Przedmiotem umowy jest...
Rosja cofa się tam, gdzie czuje opór, atakuje tam, gdzie widzi słabość – ta reguła sprawdziła się w ostatnich dniach, gdy dzięki umiejętnym i konsekwentnym działaniom okazało się, że Polska wygrywa walkę o pamięć. Władimir Putin, mimo że w ostatnich tygodniach kłamliwie mówił o Polsce (a w kłamstwach tych Rosja wzbiła się na wysoki, właściwy jej poziom bezczelności), nie odważył się swoich łgarstw powtórzyć w Yad Vashem. Sprawiła to reakcja Polski – w różnych mediach na całym świecie, w najważniejszych tytułach ukazały się publikacje blokujące fałszowanie historii przez Putina. Wywiady prezydenta, premiera, prezesa Jarosława Kaczyńskiego, artykuły ekspertów i intelektualistów pokazujących prawdziwy obraz historii przebiły się – faktycznie – do międzynarodowej opinii publicznej. Złożyło...
W miniony weekend Warszawa przeżyła kolejny marsz tysiąca – bo zapowiadany przez opozycję marsz miliona jakoś wciąż nie może się odbyć. I tym razem wysiłek organizacyjny opozycji pokazał to, co zwykle – frekwencja, mimo naganiania przez media postkomuny, zwożenie działaczy partyjnych autokarami do Warszawy, ściągnięcie z zagranicy sędziów i przedstawicieli organizacji prawniczych – okazała się marna.  Kilka tysięcy ludzi (władze Warszawy, które zawsze zawyżające liczbę uczestników, mówiły o kilkunastu tysiącach) – tyle było protestujących. Oto miara poparcia dla nadzwyczajnej kasty. Podkreślanie „apolityczności” protestu, mimo że wśród oficjalnych organizatorów wymieniono jak najbardziej polityczny KOD, a rozpoczęcie manifestacji poprzedzały w mediach społecznościowych wpisy...
Przełom lat to tradycyjny czas podsumowań, ale próżno szukać poważnych tekstów na ten temat w większości mediów. Poważnych to znaczy takich, które prócz mniej lub bardziej odrealnionych tez publicystycznych zawierałyby konkrety, merytoryczne argumenty, dane i diagnozy faktycznie opisujące rzeczywistość. Przypomnijmy zatem – rok 2019 to nie tylko rozszerzenie programu 500 plus na każde dziecko, obniżenie podatków – podatku dochodowego PIT i podatku CIT dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz wprowadzenie zerowej stawki podatkowej dla młodych pracowników. To także wypłata trzynastej emerytury – od nowego roku będzie to zobowiązanie wynikające z ustawy. To po raz pierwszy w historii przedstawienie projektu budżetu bez deficytu – ten na 2020 rok jest budżetem zrównoważonym, w którym...
Lepiej nie bawić się w proroka we własnym kraju, a na pewno w Polsce, gdzie zwroty akcji bywają zaskakujące, ale trzeba to chyba z nadzieją napisać – to może być niezły rok. Na pewno będzie ciekawie, a jeśli powiedzie się realizacja projektu politycznego Jarosława Kaczyńskiego, może to być wręcz kluczowy rok dla Polski. Ten projekt, jak wiadomo, zakłada m.in. reelekcję Andrzeja Dudy. Wybory prezydenckie odbędą się na wiosnę, a w ciągu miesiąca dowiemy się, która z niedziel maja zostanie ogłoszona jako dzień pierwszej tury wyborów. Patrząc na nieprzygotowanie potencjalnych rywali Andrzeja Dudy, najlepszy byłby termin jak najwcześniejszy. Oczywiście trzeba uważnie przyglądać się poczynaniom opozycji i z szacunkiem i cierpliwością przekonywać przeciwników obozu Dobrej Zmiany do poparcia...
Jakoś tak się układa, że czas przedświąteczny jest dla opozycji wyjątkowo trudny. Zamiast wyciszenia emocji i łagodzenia sporów, dzielenia się opłatkiem na kolejnych spotkaniach, politycy totalnej wprowadzają się w stan graniczący z histerią i demonstrują zupełny rozstrój nerwów. Uniemożliwia im to, rzecz jasna, podejmowanie racjonalnych decyzji i wyklucza chłodne reakcje – stąd słynny „pucz” sejmowy w czasie Wigilii i kolejnych dni, gdy posłowie PO i Nowoczesnej okupowali salę sejmową. Jedna z najgłupszych akcji politycznych, z której kpić będą Polacy jeszcze przez długie lata. Teraz także szał ogarnia umysły i sama jestem ciekawa (piszę ten tekst jeszcze przed ostatnim przed świętami posiedzeniem Sejmu), co tym razem panowie i panie z ław opozycji będą wyprawiać. Jedno jest pewne –...
Mało kto zrobił tyle zła, jeśli chodzi o wizerunek kobiet w polityce, co Platforma Obywatelska. Najpierw Donald Tusk wyznaczył na swego następcę – gdy sam rzucił stanowisko premiera i pojechał zarabiać pieniądze dzięki fusze, jaką dostał od Angeli Merkel – swą przyjaciółkę Ewę Kopacz. Wcześniejsza minister zdrowia wsławiła się kłamstwami i zupełnym brakiem kompetencji po katastrofie w Smoleńsku. Będąc premierem Polski (sic!), demonstrowała nie mniejszy dystans do kryteriów kompetencji, jakie powinna spełniać osoba na tym stanowisku. Jej słynny przemarsz po czerwonym dywanie w Berlinie, gdy z całkowicie bezmyślnym wyrazem twarzy popełniała protokolarne błędy i musiała być prowadzona pod ramię przez kanclerz Niemiec, jest pamiętanym do dziś symbolem tych rządów – przyprawiającym o...
Ubiegły tydzień upłynął pod znakiem kolejnych awantur w Sejmie wzniecanych przez totalną opozycję. Wrzask, tumult i szczucie, jakie wydobywają się z ekranów telewizorów i gazet reprezentujących głos postkomuny, przysłaniają dwa zdarzenia, które będą – z perspektywy czasu – oceniane jako niezwykle istotne. Jedno wydarzenie to wspaniałe pożegnanie dowódców i żołnierzy powstania styczniowego w Wilnie. Trzy narody, trzy państwa wyrosłe z I Rzeczypospolitej oddały hołd swoim wspólnym bohaterom. Sztandar powstania styczniowego, na którym widnieją Orzeł, Pogoń i Archanioł, znaki Polski, Litwy i Rusi, pod którym walczyli i ginęli nasi przodkowie ponad 150 lat temu, stał się – w ostatnich dniach – znakiem współczesnym, aktualnym.  „Niesamowity dzień w Wilnie. Dreszcz mnie przeszedł, gdy...
Niewykluczone, że projekt „opozycji totalnej” naprawdę wygasa. Wprawdzie Platforma próbuje do niego zagonić opozycyjnych polityków innych partii, twierdząc – jak Małgorzata Kidawa-Błońska – że jeśli nie będą w nim uczestniczyć, to są „nic nie warci”, oraz że „są w PiS”, ale widać wyraźnie, że to już nie działa. Oburzenie po słowach pani polityk z PO, jakie pojawiło się po stronie Lewicy, mówi samo za siebie. Raczej nie do powtórzenia jest w tym Sejmie sytuacja z poprzedniej kadencji, gdy polityka nienawiści do PiS, jaką prowadziła PO, została narzucona także innym klubom. Swojego rodzaju szantażowi, jaki stosował postkomunistyczny establishment – jeśli nie walczysz z PiS, to znaczy, że jesteś z PiS i będziesz wykluczony i zwalczany – udawało się przełamać nielicznym. Pokazową lekcją...
Kolejny tydzień dowodzi, że pamiętny okrzyk do PO na jednej z demonstracji organizowanej przez PiS: „Cała Polska z was się śmieje, komuniści i złodzieje”, był wnikliwym opisem rzeczywistości. PO nie tylko przegrała wszystkie wybory w ciągu czterech lat i pozbawiła mandatów znaczną część swoich dotychczasowych parlamentarzystów, wprowadzając na ich miejsce ludzi takich jak pani Jachira. Umocniła także swój wizerunek – ugrupowania złodziei i komunistów, a ostatnie dni przyniosły ku temu spektakularne dowody. Pierwszy to zatrzymanie burmistrza warszawskiej dzielnicy Włochy. Złapany został na gorącym uczynku, gdy przyjął łapówkę w wysokości 200 tys. zł. Były skarbnik warszawskiej PO z pewnością zna wartość pieniądza i nie zawahał się nadać temu wymiar praktyczny. Być może opublikowanie...
Przed nami ostatni krok z cyklu wyborczego, który zdecyduje o kierunku, w jakim podąży Polska. Wybory prezydenckie, które odbędą się w maju, obóz Polski patriotycznej, republikańskiej i demokratycznej musi koniecznie wygrać. To będzie ciężka walka. Nic nie jest w tych wyborach przesądzone, a obóz postkomunistyczny, choć dziś rozbity i skłócony, ma siły rozlokowane zarówno po lewej, jak i po „narodowej” stronie sceny politycznej. Ma też ogromne zaplecze medialne – nie tylko w postaci największych informacyjno-publicystycznych tytułów, lecz także kobiecych pism czy magazynów dla panów, całej prasy kolorowej należącej do niepolskich, w przeważającej części niemieckich wydawnictw. Należy się liczyć z tym ogromnym frontem. To, że kandydatem Zjednoczonej Prawicy będzie prezydent Andrzej...

Pages