Nr 31 z 3 sierpnia 2011

Z nauki o wytrzymałości materiałów, którą wykładam na Politechnice Opolskiej i którą zajmuję się zawodowo oraz z historii wielu innych podobnych katastrof wynika, że przy takim locie koszącym, jaki wykonywał polski samolot z prezydentem, nie mógł on rozpaść się na tak drobne części. Przy zetknięciu z ziemią – podłożem mokrym, gliniastym, błotnistym – musiała być inna przyczyna takiej destrukcji samolotu, aniżeli zetknięcie samolotu z ziemią przy locie koszącym. Takie skutki – a konsultowałem mój wniosek z innymi profesorami – spowodować mogła tylko nietypowa, niekonwencjonalna eksplozja. Wszystko wskazuje, że mogła to być eksplozja ładunku tzw. termobarycznego. Niektórzy nazywają to bombą próżniową, inni – eksplozją wolumetryczną, a jeszcze inni – bombą paliwową. Takie skutki...
Jarosław Wróblewski
Zapach i smak walki Na bazie wielkiego zainteresowania tematyką powstańczą, jakie wywołało otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego, odbyła się na Woli pierwsza inscenizacja powstańcza. Stanęła barykada z poprzewracanych tramwajów, zabrzmiały piosenki i strzały. Była walka, krzyki rannych, wybuchy, emocje, brawa i w wielu oczach łzy. Lecące pod nogi karabinowe łuski, dym, padające komendy, zapach i smak walki… Można to było oglądać nie w telewizji, ale na żywo, na warszawskiej ulicy, po 60 latach. To była rewolucja w podejściu do historii i na bazie tego przełomu i wielkiego zapału zawiązała się w stolicy Grupa Historyczna Zgrupowanie „Radosław”. Na jej czele stanął Tomasz Karasiński, którego ojciec walczył podczas Powstania na Starym Mieście. Młodzi pasjonaci zaczęli się spotykać,...
Krystyna Grzybowska
A my budujemy Stadion Narodowy, jedną nitkę metra i jeden most, i to ma być ten największy plac? Z telegazety dowiedziałam się, że udostępniony do zwiedzania Stadion Narodowy odwiedziły tysiące warszawiaków. Było cudnie, tyle tylko, że z jakiegoś powodu zaczęły się kruszyć trybuny. Co będzie, gdy na trybunach zasiądą tysiące kibiców? Wagony towarowe wjechały w budynek stacji kolejowej. Zginęły trzy osoby. Tak funkcjonuje polska kolej. Podobno na trasie z Gdyni do Wrocławia ludzie muszą stać przez dziewięć godzin, bo jest za mało wagonów. Nie podoba się? To niech idą piechotą albo pojadą samochodem. Po polskich drogach, których stan prowadzi do wielu katastrof z tragicznym skutkiem. Przyczyną wypadków na naszych „wielkich” budowach jest niestosowanie się do przepisów o...
Aleksander Ścios
Rosyjskie inspiracje Dopiero po zamachu w Norwegii społeczność międzynarodowa miała okazję docenić przenikliwość myśli rosyjskiego przywódcy. Anders Breivik mógł nawet dostrzec ją wcześniej, bo w opublikowanym w internecie manifeście „chrześcijańskiego fundamentalisty” napisał: „Niefunkcjonująca w Europie demokracja mas powinna zostać zastąpiona przez formę demokracji kierowanej, przypominającą tę w Rosji”. Norweski zamachowiec musiał zatem wiedzieć, że „demokracja kierowana” wymaga inspirowania poszczególnych zdarzeń, a nawet tworzenia pożądanych faktów. Choćby takich, o których wspomina diaboliczny sekretarz ambasady rosyjskiej Vladimir w „Tajnym agencie” Conrada, gdy mówi o „spowodowaniu jakiegoś określonego, znaczącego faktu, powiedziałbym niemal – faktu przerażającego”....
Jacek Laskowski
Jednoczenie opozycji Mimo to stopniowo zmienia się układ sił. Kolejne fale demonstracji są coraz silniejsze. Baszar Assad nie potrafi znaleźć skutecznego sposobu, by je spacyfikować. Miota się między ponawianymi ofertami dialogu a aktami wzmożonych represji. Po serii brutalnych pacyfikacji w czerwcu i lipcu po raz kolejny wystąpił z deklaracjami politycznych ustępstw i „przełomowych” reform. 26 lipca rząd zatwierdził nowe prawo wyborcze, które ma ułatwić głosowanie na kandydatów niezależnych od władzy i ustanowić kontrolę Naczelnej Komisji Wyborczej nad procesem głosowania. Tydzień wcześniej przywrócił po 50 latach ograniczoną możliwość rejestrowania partii politycznych. Nic jednak nie przynosi rezultatu. Lipcowe manifestacje okazały się największe z dotychczasowych. W niektóre dni...
Krzysztof Głowacki
Kolejna prowokacja Państwowy Fundusz Filmowy Federacji Rosyjskiej ogłosił konkurs na scenariusz filmu o „śmierci czerwonoarmistów w polskiej niewoli”. – To zamówienie polityczne. Chodzi o to, żeby zwykły Rosjanin we „właściwy” sposób zinterpretował informacje o zbrodni katyńskiej – uważa Nikita Pietrow, historyk z Memoriału. Mniejsze zło „Jeśli Putin ponownie zostanie prezydentem, Rosja będzie skazana na status peryferyjnej, surowcowej despocji, gdzie w imię zachowania władzy nomenklatura nie będzie się wahać przed stosowaniem represji”. To słowa rosyjskich intelektualistów, którzy w specjalnym liście wzywają do poparcia Dmitrija Miedwiediewa w nadchodzących wyborach prezydenckich. Knebel Na niedawnym posiedzeniu rządu prezydent Turkmenistanu skrytykował decydentów za...
Rafał Ziemkiewicz
Właściwie to nawet jest w tym jakaś logika – po diabła robić budżet oparty na optymistycznych założeniach, skoro dziecko nawet wie, że nazajutrz po wyborach okaże się, że wszystko jest zupełnie inaczej? Tak, jak okazało się nazajutrz po wyborach samorządowych, że pieniędzy na budowanie różnych różności, za które premier bożył się, że na pewno będą, jednak nie ma. Poza tym, uczciwie przyznajmy, tej ekipie wyszło właściwie tylko to, czego nie robiła. Powiedziałbym – jeśli czegoś nie robić, to tylko z Tuskiem. Największy sukces jego rządu to bez wątpienia ten, że w czasie finansowego kryzysu, gdy wszyscy inni pod naciskiem opinii publicznej wywalali kasę na mniej lub bardziej bezsilne programy pomocowe, Tusk nie przedsięwziął niczego konkretnego. Sukces drugi – to niekupienie szczepionek...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Wydarzenia w Sahryniu były walką zbrojnych oddziałów. Miejscowość ta, zamieszkana w większości przez Ukraińców, była bazą wypadową tak dla policjantów ukraińskich na żołdzie Hitlera, jak i oddziałów UPA. Formacje te dokonywały ustawicznych zbrodni na okolicznej ludności polskiej. Chcąc chronić tę ludność, dowództwo AK postanowiło zniszczyć wrogą bazę. Ataku tego w nocy z 9 na10 marca 1944 r. dokonał kilkusetosobowy oddział pod dowództwem por. Zenona Jachymka ps. „Wiktor”. Oficer ten, chłopski syn spod Tomaszowa Lubelskiego, walczył w 1939 r., a następnie w oddziałach partyzanckich. Przed uderzeniem na Sahryń wydał rozkaz oszczędzenia ludności cywilnej. Fakt ten potwierdza nawet Grzegorz Motyka, gloryfikator UPA. Niestety, mimo tego rozkazu doszło do śmierci ukraińskich cywili. Śp. prof...
Krystyna Grzybowska
Łapóweczki, znajomości, układziki Zatem, jak się dobrze zastanowić, ministrem spraw zagranicznych mógłby zostać każdy, byle był ambitny i bezkompromisowy. I odważny! A co się tyczy wpływów na politykę, to czy ktoś wie, na czym ona polega i czy jest dobra albo zła? W tych kręgach społecznych, które kochają Sikorskiego, najważniejsze jest utrzymanie obecnej władzy przy władzy. Bo jej niekompetencja, amatorszczyzna, bałaganiarstwo i nieodpowiedzialność są im na rękę. Są na rękę małym i większym cwaniakom, kombinatorom i oszustom. A to znaczy, że władza daje człowiekowi żyć i bezkarnie nabierać państwo. Czy na tym elektoracie Radosława Sikorskiego może zrobić większe wrażenie afera Platformy Obywatelskiej w Wałbrzychu? W Wałbrzychu byli prezesi dwóch wałbrzyskich zakładów komunalnych...
Robert Tekieli
Raport, mimo że zwany końcowym, niczego nie kończy. Jest mało zręczną próbą wywinięcia się rządu Tuska z sideł, którymi ta ekipa sama siebie omotała pomiędzy 10 a 15 kwietnia ubiegłego roku, stając się zakładnikami Putina. Tusk rządzeniu krajem nie sprostał intelektualnie. Odwracanie pojęć już nie działa. Klicha zwolnił, bo ten sobie świetnie radził. Genialny pomysł! Po publikacji raportu również polskie media pełne były komentarzy. Jeśli ktoś zastanawiał się, jak działa agent wpływu, wystarczyło, że posłuchał wypowiedzi współ-brzmiących z tezami głoszonymi przez Moskwę. Tomasz Hypki wie, że załoga Tu-154 chciała lądować w Smoleńsku. I głosi swoje mniemania w zadziwiający sposób zbieżne z całkowicie wybielającymi Rosjan tezami raportu generał Anodiny. Wstyd i hańba. Szkoda więcej...
Tomasz Terlikowski
I właśnie w tym miejscu, w ciszy i spokoju (względnej, bo u franciszkanów konwentualnych gościłem z żoną i czwórką dzieci, co sprawiło, że o całkowitej ciszy mogłem marzyć po g. 21), pośród modlitwy, z codzienną Eucharystią i wieczornymi koncertami, przypomniałem sobie, jak bardzo potrzebujemy wyciszenia, przebaczenia i miłości. Do cichutkiej, leżącej na uboczu wielkiego świata Kalwarii przyjechałem, jak zwykle, z centrum wydarzeń. Dopiero co głosowane było przyjęcie do prac sejmowych ustawy chroniącej życie, zaraz potem musiałem skończyć dwie książki, a tuż przed moim wyjazdem do niewinnych ludzi zaczął strzelać norweski szaleniec, z niewiadomych przyczyn określany mianem religijnej prawicy. Słowem, cały czas coś się działo, wciąż trzeba było coś komentować, przed kimś się bronić, kogoś...
Antoni Łepkowski
Lekarstwem mogła być rejterada do ukochanej przez Kalisza (z wzajemnością) Partii, ale jego przyjaciel Aleksander dba, by nasz system polityczny wrócił wreszcie na sprawdzone peerelowskie tory, a więc Partia nie może grupować wszystkich pieszczoszków mediów, bo kilku musi obstawiać stronnictwa sojusznicze. Kalisz musiał pozostać w SD (występującym pod handlową nazwą SLD), tak jak Kłopotek w ZSL (oficjalnie – PSL). Dlatego postawił pod ścianą Napieralskiego i by ten mógł umieścić Kalisza na czele warszawskiej listy SD (SLD), dzielny Rysio wyprodukował pełnego fikcji literackiej harlekina i sprzedał go jako „raport” komisji śledczej. Głównym wnioskiem, do którego miał od początku prowadzić ten tzw. raport, jest postulat postawienia Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem Stanu za pogwałcenie...
Ryszard Czarnecki
Rzecznik MSZ, były korespondent „Gazety Wyborczej” w USA, a wcześniej dziennikarz „GW” w Poznaniu, stwierdził, że tych 222 agentów w MSZ to nie problem. Ale wspaniałomyślnie przyznał, że może to być problem dla kogoś. Jest w tym pewna metafora. W zasadzie Radek Sikorski mógłby mieć ksywę „Mister No Problem”. Jacyś ubecy u niego w resorcie? No problem. Czegoś od nas żądają Niemcy? Proszę bardzo, bierzta, co chceta, no problem. Rosja robi nas po raz kolejny w bambuko? Cóż, takie czasy, wszystko cacy, no problem. Bruksela z nami znów pogrywa? Spoko, spoko, po prostu: no problem. „Mr No Problem” jest podwładnym człowieka, którego w brukselskich kuluarach – przyznajmy, dość złośliwie – określa się mianem „Mr Absynt”, czyli „pan nieobecny”. Nieobecny oczywiście na najważniejszych spotkaniach...
Krzysztof Wyszkowski
Michnik musi zdawać sobie sprawę, że te ustalenia oznaczają, iż winę za katastrofę ponoszą Rosjanie (to rosyjska dziennikarka, a nie ktoś z „GW”, powiedziała, że skoro nagranie z wieży zaginęło, to Rosjanie nie mają alibi). Musi wiedzieć, że Miller kłamie, ale eksperci tej oceny nie ukrywają – Małgorzata Wassermann: „W rozmowie z nami podkreślana była wina rosyjska. Od przygotowania lotniska po pracę kontrolerów (…) to nie była wina naszego pilota, po to miał wieżę, żeby korygowała jego lot”. Jeżeli pilotom pozwolono lądować, ale oszukiwano ich co do położenia samolotu – miejsca na ścieżce, kursie i odległości od lotniska – a skala tych różnic dowodzi, że nie mogły to być pomyłki, to pisanie o „niedokładnych informacjach” jest taką różnicą, jaka dzieli stwierdzenie, że Polaków w...
Wojciech Wencel
Trzeba przyznać, że Mickiewicz potrafi ostro namieszać, zwłaszcza po swojej śmierci. Podczas premiery „Dziadów” w 1967 r. wbił nóż w plecy przyjaźni polsko-radzieckiej, i to wbrew intencjom reżysera. Teraz znów wyszedł z grobu, żeby zburzyć nasz święty spokój. I pomóc nam przemienić współczesną Polskę. Ci, którzy – dosłownie i w przenośni – nie mają zamiaru umierać za ojczyznę, już czują jego obecność. Wiedzą, że jego myśl polityczna może się odrodzić. Dlatego starają się go wykluczyć. Łatwiej bagatelizować mohery niż kontynuatorów mickiewiczowskiej tradycji. Ale wieszcz zdążył na nowo wejść między wolnych Polaków, a jego wykluczenie stało się częścią wspólnego losu. Słusznie mówił w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” Jarosław Marek Rymkiewicz: „To ogromny zaszczyt być wykluczonym razem z...
Joanna Lichocka
Irytujący hierarchowie Jako pierwszy zwrócił uwagę na owo zniecierpliwienie liderów Platformy Obywatelskiej, na postawy krytyczne wobec niej niektórych ludzi Kościoła – Jarosław Sellin, poseł PiS. W debacie zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą” zauważył, że Kościół jest przez PO postrzegany jako konkurent w szeroko pojętej domenie władzy, w której Platforma chce mieć po prostu monopol. To nie tylko arogancja władzy niezadowolonej z kazań jednego czy drugiego biskupa, to – zdaniem Sellina – przemyślany i konsekwentnie wprowadzany mechanizm, który ma na celu zmarginalizowanie pozycji Kościoła w życiu publicznym w Polsce. Na razie widać z tych działań wyraźnie, że ci, którzy nie zaakceptują domeny Platformy, mają zostać zepchnięci do roli „pisowskich” biskupów czy księży, których „Polska...
Marcin Wolski
Ich opis jest porywającą opowieścią rozgrywającą się na wielu płaszczyznach w kręgu władzy, wśród elit artystycznych, wpierw gorliwie wspierających reżim, a potem go kontestujących, ale również w rzeczywistości kolejkowej, wśród kibiców sportowych. Opowieści nierzadko towarzyszy ówczesny żart czy satyryczny kuplet, jedyna i skuteczna broń zniewolonego społeczeństwa. Mamieni dziś jakże często reklamami „szyneczki jak za Gierka” otrzymujemy rzeczywisty obraz tego pozornie „najweselszego baraku w obozie”, pozostającego wszak pokraczną krzyżówką więzienia z domem wariatów. Nie przypadkiem tom zaczyna rozdział poświęcony ucieczkom z socjalistycznego raju, od Stanisława Mikołajczyka po Ryszarda Kuklińskiego, a problem wolności czy dobra superrzadkiego, jakim był paszport „na wszystkie kraje...
Maciej Parowski
Nie pójdzie jej łatwo. Na placówce trwa polityczne przełożenie wajchy. Kapitan, świński blondyn o urodzie pruskiego oficera, trwoni kapitał zaufania i sympatii, jaki w kontaktach z Tuaregami zgromadził jego poprzednik, empatyczny porucznik (Canet). Ruszają aresztowania, padają pierwsze ofiary. To uniwersalne doświadczenie – w gazecie, fabyce, szkole, korporacji, państwie przejmuje stery zadufany dureń bez charakteru i wyczucia, więc w krótkim czasie wszystko idzie w diabły. Zamiast misji ratunkowej ruszy ekspedycja karna przeciw zbuntowanym Tuaregom. Marie de Beaumont, mimo kategorycznego zakazu, znajdzie sposób, by do niej dołączyć. Sympatyzują z nią Arabowie na żołdzie francuskim, wspiera, ale nie daje się namówić na żadne ekstrawagancje rozgoryczony porucznik. Szybko się okaże, że...
Magdalena Merta Z bardzo dużym zadowoleniem należy przyjąć, że nie ma już, i nigdy nie będzie mowy o rzekomych naciskach czy też zasiadaniu za sterami kogoś, kto nie miał ku temu uprawnień. Przestaną być kolportowane kłamstwa na temat wpływu na przebieg lotu, czy to prezydenta Kaczyńskiego, czy generała Błasika. Pewne rzeczy w tym raporcie nie są dla nas zaskoczeniem. Wcześniej wiedzieliśmy, że kontrolerzy z wieży na smoleńskim lotnisku prowadzili ten samolot na pewną śmierć. I raport Millera w pełni to potwierdził. Na pewno pozostaje bardzo dużo pytań, na które prawdopodobnie sama komisja nie zna odpowiedzi, ponieważ na spotkaniu z rodzinami ofiar unikała ich udzielenia. Raport rozczarowuje, bo nie odnosi się w żaden sposób do teorii czy ustaleń do niego równoległych. Komisja...
Leszek Misiak
Raport spodobał się także dziennikowi „Izwiestia”, który podkreślił, że za katastrofę prócz pilotów odpowiada także prezydent Lech Kaczyński. Na temat publikacji ekspertów Jerzego Millera oficjalnie wypowiedział się też MAK, który w styczniu 2011 r. zaprezentował własny, wyjątkowo kłamliwy raport. Przewodniczący Komisji Technicznej MAK Aleksiej Morozow stwierdził, że „Polska wersja katastrofy pod Smoleńskiem w dużej mierze jest zbieżna z raportem Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego”. Dodał, iż „nie wywołuje żadnych zastrzeżeń punkt 3.2.1 raportu, który mówi, że przyczyną zdarzenia było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania przy nadmiernej prędkości opadania w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią” (cyt. za PAP). Morozow zaznaczył jednak, że...
Grzegorz Wierzchołowski
Raport spodobał się także dziennikowi „Izwiestia”, który podkreślił, że za katastrofę prócz pilotów odpowiada także prezydent Lech Kaczyński. Na temat publikacji ekspertów Jerzego Millera oficjalnie wypowiedział się też MAK, który w styczniu 2011 r. zaprezentował własny, wyjątkowo kłamliwy raport. Przewodniczący Komisji Technicznej MAK Aleksiej Morozow stwierdził, że „Polska wersja katastrofy pod Smoleńskiem w dużej mierze jest zbieżna z raportem Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego”. Dodał, iż „nie wywołuje żadnych zastrzeżeń punkt 3.2.1 raportu, który mówi, że przyczyną zdarzenia było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania przy nadmiernej prędkości opadania w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią” (cyt. za PAP). Morozow zaznaczył jednak, że...
Dorota Kania
Konformista Różne są opinie, dlaczego Tomasz Arabski ma tak duże wpływy. Jedną z nich kilka lat temu sformułował śp. Maciej Płażyński, były marszałek Sejmu i współtwórca Platformy Obywatelskiej. – Ułatwiał kontakty kościelne, np. z abp. Tadeuszem Gocłowskim – mówił Maciej Płażyński „Rzeczpospolitej” w październiku 2008 r. Kontakty z arcybiskupem Tomasz Arabski nawiązał w końcu lat 80. Był wówczas członkiem Niezależnego Związku Studentów. Byli działacze NZS-u doskonale to pamiętają. – Tomek był w grupie Przemka Gosiewskiego, ale później przeszedł do katolickiego Związku Studentów Verbum, który działał na Politechnice Gdańskiej, gdzie Tomek studiował. ZSV patronował ówczesny biskup gdański Tadeusz Gocłowski – wspomina jeden z byłych działaczy gdańskiego NZS-u. To dzięki...
Anita Gargas
W paragrafie 1 ust. 7 „Instrukcji organizacji lotów statków powietrznych o statusie HEAD” (czyli lotów z głową państwa na pokładzie) czytamy: „W odniesieniu do lądowania na terenie innym niż stałe lądowiska w zakresie organizacji bezpieczeństwa miejsca lądowania lub startu oraz zabezpieczenia ratowniczo-gaśniczego oraz organizacji ochrony statku powietrznego w czasie postoju odpowiada Biuro Ochrony Rządu”. Lotnisko w Smoleńsku jest właśnie takim incydentalnym lądowiskiem, nieczynne było bowiem od wielu miesięcy. Tymczasem, jak wynika z raportu Millera, dopiero w ostatniej chwili, bo 6 kwietnia, „została podjęta próba rekonesansu na lotnisku Smoleńsk Północny przez funkcjonariuszy BOR”. Próba się nie powiodła, bo „ambasada RP w Moskwie nie została powiadomiona o zamiarze wizytowania...
Antoni Macierewicz
Jeżeli jednak przyjrzymy się dokładnie temu, co pisze zespół Millera, to bałagan w 36. specpułku, złe wyszkolenie, zły skład załogi, fakt, że została dopiero w ostatniej chwili w takim składzie powołana – to wszystko obarcza winą rząd Donalda Tuska. To premier rządu był odpowiedzialny za taką sytuację. Ale przede wszystkim obciąża to Jerzego Millera, który jako minister MSWiA nadzoruje Biuro Ochrony Rządu. Odpowiada więc za to, że BOR nie wysłał do Smoleńska funkcjonariuszy i fachowców, by sprawdzili lotnisko pod względem bezpieczeństwa i możliwości technicznych lądowania samolotu z prezydentem, oraz za to, że na lotnisku w Smoleńsku w czasie, gdy miał tam lądować samolot z prezydentem, nie było żadnego funkcjonariusza tej służby. Te obowiązki BOR są wprost zapisane w ustawie o Biurze...
Tadeusz Święchowicz
Brzozowa maczeta Centralną rolę w tej oficjalnie uznawanej wersji destrukcji tupolewa odgrywa 16-metrowa brzoza, która stanęła na drodze odrzutowca. Od dawna w internecie nazywana jest „pancerną”, co podkreśla jej wytrzymałość i wyjątkowość. Większość ekspertów i media elektroniczne zarówno polskie, jak i rosyjskie uznają destrukcyjną rolę brzozy za fakt oczywisty. Mówią o „potężnym” lub „solidnym” drzewie, które miało być początkiem końca tupolewa. Fatalne drzewo było wielokrotnie mierzone i zostało uwiecznione na setkach fotografii, jednak wszystko budzi w tej sprawie wątpliwości, nawet najbardziej oczywiste cechy tego kikuta bez korony. Według ekspertów Jerzego Millera, brzoza została ścięta na wysokości dokładnie 5,1 m, a jej średnica wynosiła ok. 30 cm. Siergiej Amielin,...
Krzysztof Głowacki
Widząc bezpardonowość władz, Teodoro „El Teo” Garcia Simental postanowił nie stawiać oporu. Najbardziej brutalny przemytnik został aresztowany w La Paz. Teraz będzie sądzony za obcinanie głów, porzucanie zwłok i rozpuszczanie ciał w kwasie. W ślady „El Teo” poszedł również szef narkotykowego gangu Los Aztecas, Arturo Gallegos Castrellón. Od lat władze w Meksyku toczą zdecydowaną wojnę z narkobaronami. Ostatnimi czasy, oprócz przestępczej wierchuszki, złapano 82 tys. szeregowych zabójców, a za kraty trafiło ponad tysiąc skorumpowanych policjantów. Jednocześnie wojsko odebrało gangom 34 tys. sztuk broni palnej, 3 mln sztuk amunicji, 2,5 tys. granatów, 12 tys. samochodów terenowych i ciężarówek, 60 łodzi motorowych i 76 awionetek. W wyniku akcji „Czysty dom” zatrzymano dyrektora...
Teresa Wójcik
Pętla limitu zadłużenia 2 sierpnia br. [tekst został oddany do druku 1 sierpnia – przyp. red.], według Sekretariatu Skarbu, miało zabraknąć federalnych pieniędzy na pokrycie finansowych zobowiązań bieżących rządu Stanów Zjednoczonych. Lista tych należności jest długa. Znajdują się na niej – oprócz niekwestionowanych wydatków na obronę, bezpieczeństwo, podstawowy system emerytalny (Social Security dla osób płacących składki emerytalne) – także wydatki na rozbudowaną przez Demokratów i prezydenta reformę opieki zdrowotnej, świadczenia socjalne itd. Przede wszystkim jednak środki na terminowy wykup dużych pakietów obligacji skarbowych USA. Łącznie zobowiązania te znacznie przekraczają dochody rządu federalnego i w sumie składają się na dług federalny wynoszący 14,3 bln dol., co stanowi...
Michał Stróżyk
Jesienią zapewne wyjdą na jaw kolejne fakty niewygodne dla władzy, choćby związane z naszym nieprzygotowaniem do Euro 2012. Czy kibice nie staną się znowu głównym tematem zastępczym przed jesiennymi wyborami? Myślę, że nie. Ci panowie chyba poczuli, że kibiców jest dosyć dużo. Ci panowie, czyli rządzący politycy… Tak, kibice to znacząca siła i ta siła będzie uczestniczyła w wyborach. Myślę, że ostry kurs z ostatnich miesięcy zostanie złagodzony z obawy przed porażką przy urnach. Tak oto niespodziewanie kibice znaleźli się na linii politycznego frontu. Kibice nie chcieli i nie chcą angażować się w politykę. Oczywiście każdy z nas ma jakieś poglądy, ale uznajemy to za jego osobistą sprawę. W politykę zostaliśmy wmanewrowani nie z własnej woli. Chcemy jeździć na mecze, bawić...
Teresa Wójcik
22 kwietnia rano uwolnił go specjalny oddział OMON. W akcji brali też udział mundurowi policjanci i funkcjonariusze FSB w cywilu. O porywaczach podano bardzo niewiele informacji. Było ich pięciu, zatrzymano wszystkich. Wszyscy mają kryminalną przeszłość. Śledztwo podobno trwa, ale nic na jego temat nie wiadomo. Portal Lifenews, a za nim niektóre inne media podały już po uwolnieniu Iwana, że Kaspierskij senior zdecydował się zapłacić okup. Portal powoływał się na anonimowego informatora, osobę rzekomo znającą szczegóły śledztwa. Ale jeśli porwanie było dla okupu, to dlaczego trzeba było siłą uwalniać Iwana? Wrogami są hakerzy… Rosyjskie media skupiły się na powierzchownym, „internetowym” wątku porwania. Mianowicie Iwan udostępnił wszystkie swoje dane osobowe w sieci na Facebooku,...
Maciej Marosz
Wymieniała Jarosława Wałęsę i Marka Biernackiego Odpowiadając na drobiazgowe pytania zadawane przez sędziów Marka Celeja, Huberta Gąsiora i Wojciecha Małka, Kamiński udowadniał, że na każdym etapie śledztwa w sprawie próby nielegalnego zakupu działki na Helu CBA podejmowało uzasadnione decyzje. Kamiński przekonywał też, że nie było potrzeby, by ingerować w czynności operacyjne prowadzone przez zaangażowanych w śledztwo funkcjonariuszy pod przykryciem. Były szef CBA podkreślił, że sprawą zajmowali się profesjonaliści, mający wieloletnie doświadczenie w tego typu sprawach, nabyte w pracy w policji i CBŚ. Mieli oni na swoim koncie sukcesy zawodowe i byli wielokrotnie nagradzani. Mariusz Kamiński zeznał też, że stroną inspirującą do nielegalnego zakupu działki na Helu była posłanka...
Maciej Marosz
– Pani Jolanta ma moją torebkę – potwierdziła Niezależnej.pl projektantka. Zaraz dodała jednak, że jej sukces nastąpił po tym, jak zakupy w jej sklepie zrobiła córka byłej prezydentowej, Aleksandra Kwaśniewska. – Wtedy wszystko to się zaczęło – podkreślała w rozmowie z nami Pilewicz. – Ola Kwaśniewska w warszawskim sklepie Showroom zakupiła torebkę jakieś trzy lata temu – dodała. „Jestem dumna, że »superkobiety«, takie jak Aleksandra Kwaśniewska czy Edyta Herbuś, noszą i lubią moje torebki” – mówiła w jednym z wywiadów prasowych Pilewicz. Według Aleksandry Kwaśniewskiej produkty Pilewicz dobrze reprezentują kraj. – Gdy jestem za granicą, torebki Sabriny zwracają na siebie uwagę. Nie ma obciachu. Te podobne do torebek Hermes Birkin, nawiązują do ponadczasowej klasyki – powiedziała...
Anita Gargas
Przy wejściach do kancelarii premiera ustawiają się również przedstawiciele rodzin ofiar tragedii. Zostali zaproszeni na spotkanie zorganizowane w tym samym czasie, gdy nastąpi upublicznienie raportu – choć wcześniej rodziny usilnie prosiły, by dano im więcej czasu na zapoznanie się z tym obszernym, liczącym kilkaset stron dokumentem, a ponadto, by mogły obejrzeć wystąpienie Jerzego Millera oraz innych reprezentantów komisji i posłuchać pytań dziennikarzy. Bez skutku. Terminu spotkania nie zmieniono. Mimo to rodziny usiłują dostać się na konferencję. Wkrótce zostają odseparowane od dziennikarzy i zaproszone do innego skrzydła gmachu, gdzie mają czekać na zakończenie spotkania ministra z żurnalistami. Na prezentację i konferencję przybywają, oprócz przewodniczącego Jerzego Millera, jego...
Leszek Misiak
Czego bali się Miller i Tusk? Nie mogliśmy się dowiedzieć, czy komisja stwierdzając, że nie użyto materiałów wybuchowych konwencjonalnych, chemicznych i jądrowych, posiada potwierdzające to ekspertyzy, a jeśli tak, to jakie? Czy uzyskała je, badając wrak, czy też w inny sposób? I czy komisja badała, a jeśli tak, czy ma odpowiednie analizy dotyczące użycia wobec Tu-154 broni niekonwencjonalnej? Pytania te były o tyle zasadne, że dzień wcześniej poznaliśmy wynik ekspertyzy amerykańskiego fizyka, dr. Kazimierza Nowaczyka z Uniwersytetu Maryland, który od wielu miesięcy pracuje nad danymi amerykańskimi z przyrządów Tu-154M 101. Stwierdził on, że przyczyną katastrofy były „dwa wielkie wstrząsy”, które miały charakter zewnętrzny w stosunku do mechanizmu samolotu, nie zaś uderzenie w...
Grzegorz Wierzchołowski
Czego bali się Miller i Tusk? Nie mogliśmy się dowiedzieć, czy komisja stwierdzając, że nie użyto materiałów wybuchowych konwencjonalnych, chemicznych i jądrowych, posiada potwierdzające to ekspertyzy, a jeśli tak, to jakie? Czy uzyskała je, badając wrak, czy też w inny sposób? I czy komisja badała, a jeśli tak, czy ma odpowiednie analizy dotyczące użycia wobec Tu-154 broni niekonwencjonalnej? Pytania te były o tyle zasadne, że dzień wcześniej poznaliśmy wynik ekspertyzy amerykańskiego fizyka, dr. Kazimierza Nowaczyka z Uniwersytetu Maryland, który od wielu miesięcy pracuje nad danymi amerykańskimi z przyrządów Tu-154M 101. Stwierdził on, że przyczyną katastrofy były „dwa wielkie wstrząsy”, które miały charakter zewnętrzny w stosunku do mechanizmu samolotu, nie zaś uderzenie w...
Rafał Kotomski
W Polsce chce się stawiać przed Trybunałem Stanu polityków, którzy działali zgodnie z prawem i chcieli przywrócić Polakom wiarę w uczciwe państwo. Tymczasem osoby takie jak generałowie Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak, które odpowiadają za śmierć niewinnych ludzi, patriotów walczących z komuną, są wciąż bezkarne. To porażka demokracji. Uważam, że działania polityków PO i SLD wpisują się w brutalną kampanię wyborczą i tak je trzeba traktować. Czy komisja pod przewodnictwem Ryszarda Kalisza pracowała w sposób obiektywny? Ryszard Kalisz robił wszystko, by przed komisję nie trafili kluczowi świadkowie, którzy mieli wiedzę w sprawie przekazywania przez Barbarę Blidę łapówki. A konkretniej, kogo ma Pan na myśli? Kalisz bał się jak ognia wezwania posła SLD Ryszarda Zająca,...
Marcin Wolski
Wiele wskazuje na to, że mozolnie dopasowywali posiadane materiały do tezy, którą Rosjanie sformułowali już parę minut po katastrofie (złośliwiec wyznający „spiskowe teorie dziejów” powiedziałby, że nawet przed). Nie było to zadanie łatwe. Można rzec, żegluga między Scyllą i Charybdą to wypoczynkowy rafting w porównaniu z ewolucjami, jakie przyszło wywijać komisji. Jeśli przyjąć raport MAK-u za balon próbny, po reakcjach społecznych wiedziano już, że zwalenie całej winy wyłącznie na pilotów, ich pijanego dowódcę i ogarniętego samobójczą obsesją Najwyższego Zwierzchnika, nie przejdzie – w dodatku rykoszetem uderzy w organizatorów lotu, a także w osoby odpowiedzialne za wyszkolenie. Dlatego wycofano się z teorii nacisków, dopuszczono odrobinę winy Rosjan, ale nie tyle, żeby się za bardzo...
Piotr Lisiewicz
Mieczysława Grydzewskiego uważam za najbardziej zasłużonego polskiego redaktora XX w. Jerzemu Giedroyciowi przyznaję w tej klasyfikacji miejsce drugie. Grydzewski więcej znaczył przed wojną jako szef „Wiadomości Literackich”, których nazwę przekręcano na „Jadą Mośki literackie” (ale endecy też w nich pisali). Po wojnie wydawał zaś „Wiadomości” londyńskie, przez ministra Wyszyńskiego nazywane najbardziej antysowieckim pismem na naszej półkuli. Grydzewski przytaczał w nich anegdotę o tym, jak to pewien tyran zadekretował, że dwa plus dwa jest dziewięć. Matematycy, którzy nie chcieli uznać dekretu, poszli do więzienia. Po kilku latach pojawił się łagodniejszy tyran. Matematyków wypuścił i zadekretował, że wynik to siedem. Ci wyjaśnili mu, że i ten dekret nie zgadza się z ich przekonaniami. „...
Piotr Lisiewicz
Tak byłoby w krajach cywilizowanych, w których zazwyczaj toczą się akcje kryminalnych seriali. Trudno wyobrazić sobie serial z jakimkolwiek dobrym gliniarzem, w którym wrak samolotu niszczeje pod gołym niebem, a potem przykryty zostaje brezentem. Taki szeryf natychmiast zostałby aresztowany. Zresztą żaden producent nie zapłaciłby ani centa autorowi takiego scenariusza, bo ani jeden widz w cywilizowanym kraju nie uwierzyłby, że jego służby mogą w ten sposób prowadzić śledztwo. Płaczemy z wami, ale nie patrzymy kagiebistom na ręce Mamy więc istotną część odpowiedzi na postawione na początku pytania o opłacalność ewentualnego zamachu. Owszem, o smoleńskiej tragedii mówił cały świat, dzięki niej trochę ludzi na świecie dowiedziało się o Katyniu, wszyscy nam współczuli, przy czym...
Już w styczniu 2010 r. wychowawca wnioskował o przeniesienie Janka do innej klasy, ale oburzeni rodzice nie zgodzili się i wszystko pozostało po staremu. Wprawdzie groziło mu 6 dwój na koniec roku, ale ostatecznie zakończył II klasę gimnazjum ze średnią 2,46 i naganną, czyli najgorszą oceną ze sprawowania, głównie za przeszkadzanie nauczycielom w prowadzeniu lekcji. No cóż, nie chcieli się słuchać, a trzeba było! To przez nich jesienią 2010 r. Janek osiągnął już średnią 1, podczas gdy w klasie wynosiła ona 4,7. Otwarty konflikt wybuchł 15 września, kiedy Janek zgłosił swoją kandydaturę w wyborach na przewodniczącego samorządu uczniowskiego, choć zgodnie z regulaminem przyjętym wiele lat wcześniej „kandydatem nie może być uczeń, który ma ocenę z zachowania niższą niż dobrą” (tj. musi...