Mit o pancernej brzozie

Brzozowa maczeta

Centralną rolę w tej oficjalnie uznawanej wersji destrukcji tupolewa odgrywa 16-metrowa brzoza, która stanęła na drodze odrzutowca. Od dawna w internecie nazywana jest „pancerną”, co podkreśla jej wytrzymałość i wyjątkowość. Większość ekspertów i media elektroniczne zarówno polskie, jak i rosyjskie uznają destrukcyjną rolę brzozy za fakt oczywisty. Mówią o „potężnym” lub „solidnym” drzewie, które miało być początkiem końca tupolewa.

Fatalne drzewo było wielokrotnie mierzone i zostało uwiecznione na setkach fotografii, jednak wszystko budzi w tej sprawie wątpliwości, nawet najbardziej oczywiste cechy tego kikuta bez korony. Według ekspertów Jerzego Millera, brzoza została ścięta na wysokości dokładnie 5,1 m, a jej średnica wynosiła ok. 30 cm. Siergiej Amielin, pracowity rosyjski „poszukiwacz prawdy” o katastrofie, który jako jeden z pierwszych dotarł do tego drzewa, twierdzi jednak, że została ona ścięta na wysokości 6,5–6,7 m, a szerokość jej pnia wynosi 44 cm. Obie strony mają liczne grono zwolenników. Półtora metra różnicy w tak prostej zdawałoby się sprawie pokazuje, jak ogromne i zwodnicze mogą być pomiary i interpretacje mniej wyraźnych i trwałych śladów katastrofy, np. przyciętych wierzchołków drzew. A na nich opiera się głównie teoria dotycząca obrotu maszyny na plecy.

Bezsporne jest, że „pancerna” brzoza rosła 855 m od brzegu pasa startowego smoleńskiego lotniska. Według ustaleń komisji Millera, samolot uderzył w nią dokładnie 2,8 s po minięciu bliższej radiolatarni. 2,7 s po zderzeniu z tą brzozą przestał pracować rejestrator parametrów lotu samolotu (QAR), a po kolejnych dwóch sekundach samolot uderzył w ziemię.

Wersja rosyjska jest trochę mniej precyzyjna, ale nie różni się zasadniczo od ustaleń Millera. Według MAK, oderwanie końcówki skrzydła doprowadziło do intensywnego obrotu samolotu i po 5–6 s, w odwróconym położeniu, samolot zderzył się z ziemią i uległ całkowitemu...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: