Krach w Stanach zażegnany?

Pętla limitu zadłużenia

2 sierpnia br. [tekst został oddany do druku 1 sierpnia – przyp. red.], według Sekretariatu Skarbu, miało zabraknąć federalnych pieniędzy na pokrycie finansowych zobowiązań bieżących rządu Stanów Zjednoczonych. Lista tych należności jest długa. Znajdują się na niej – oprócz niekwestionowanych wydatków na obronę, bezpieczeństwo, podstawowy system emerytalny (Social Security dla osób płacących składki emerytalne) – także wydatki na rozbudowaną przez Demokratów i prezydenta reformę opieki zdrowotnej, świadczenia socjalne itd. Przede wszystkim jednak środki na terminowy wykup dużych pakietów obligacji skarbowych USA. Łącznie zobowiązania te znacznie przekraczają dochody rządu federalnego i w sumie składają się na dług federalny wynoszący 14,3 bln dol., co stanowi limit dopuszczalnego zadłużenia państwa.

Tak więc 2 sierpnia USA były zagrożone utratą płynności finansowej, a ze względu na obowiązujący limit nie mogłyby ratować się kolejną sprzedażą obligacji. Skutki finansowej katastrofy USA stałyby się niewyobrażalną klęską na skalę światową. Nigdy bowiem nie zdarzyło się, żeby największa gospodarka globu nie mogła spłacać własnego zadłużenia.

Tymczasem obecny układ sił we władzach federalnych nie sprzyja podejmowaniu trudnych decyzji: w Izbie Reprezentantów zdecydowaną większością dysponują Republikanie, w Senacie – Demokraci, którzy dodatkowo mają „swojego” prezydenta w Białym Domu. Republikańska większość przedstawiła projekt zwiększenia limitu zadłużenia tylko o bilion dolarów. Tyle potrzeba do końca roku, aby utrzymać wypłacalność rządu. Projekt przewidywał też stopniowe cięcia budżetu federalnego w wysokości 1,3 bln dol. w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Izba Reprezentantów uchwaliła ten projekt w piątek (29 lipca) wieczorem, ale tego samego dnia wieczorem odrzucił go Senat. A Biały Dom i Demokraci oskarżyli Johna Boehnera, lidera Republikanów w Izbie Reprezentantów, że traci czas na...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: