Zamach w Norwegii

Rosyjskie inspiracje

Dopiero po zamachu w Norwegii społeczność międzynarodowa miała okazję docenić przenikliwość myśli rosyjskiego przywódcy. Anders Breivik mógł nawet dostrzec ją wcześniej, bo w opublikowanym w internecie manifeście „chrześcijańskiego fundamentalisty” napisał: „Niefunkcjonująca w Europie demokracja mas powinna zostać zastąpiona przez formę demokracji kierowanej, przypominającą tę w Rosji”.

Norweski zamachowiec musiał zatem wiedzieć, że „demokracja kierowana” wymaga inspirowania poszczególnych zdarzeń, a nawet tworzenia pożądanych faktów. Choćby takich, o których wspomina diaboliczny sekretarz ambasady rosyjskiej Vladimir w „Tajnym agencie” Conrada, gdy mówi o „spowodowaniu jakiegoś określonego, znaczącego faktu, powiedziałbym niemal – faktu przerażającego”.

Wiedzę o tworzeniu takich faktów Breivik mógł czerpać nie tylko z internetu. Jak twierdzi opozycyjny polityk białoruski Michaił Reszetnikow, Norweg był kilkakrotnie na Białorusi, gdzie m.in. miał uczestniczyć w szkoleniu sabotażowo-terrorystycznym prowadzonym przez byłego białoruskiego oficera KGB. Do państwa Łukaszenki Breivik miał wjechać z fałszywym paszportem, a podczas szkolenia używać pseudonimu „Viking”.

Niezależnie od wartości tej informacji, istnieją dość mocne poszlaki, by postać „prawicowego ekstremisty” łączyć również z działalnością rosyjskich grup nacjonalistycznych i nazistowskich, a w kontekście zamachu dostrzec rolę rosyjskich służb specjalnych. Wiele tego typu organizacji działających w Rosji jest głęboko infiltrowana przez służby, a członkowie tych grup wykonują często zadania zlecone przez FSB. Można nawet sądzić, że rola „straszaków” i „czyścicieli”, jaką organizacje te grają wobec „czarnych” przybyszów z Kaukazu, jest jednym z powodów ich trwałej obecności w realiach Federacji Rosyjskiej.

Jak dotąd, w publikacjach dotyczących zamachu wątek rosyjski nie pojawia się niemal w ogóle. Jest to o tyle...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: