Wielkie nicnierobienie

Właściwie to nawet jest w tym jakaś logika – po diabła robić budżet oparty na optymistycznych założeniach, skoro dziecko nawet wie, że nazajutrz po wyborach okaże się, że wszystko jest zupełnie inaczej? Tak, jak okazało się nazajutrz po wyborach samorządowych, że pieniędzy na budowanie różnych różności, za które premier bożył się, że na pewno będą, jednak nie ma.

Poza tym, uczciwie przyznajmy, tej ekipie wyszło właściwie tylko to, czego nie robiła. Powiedziałbym – jeśli czegoś nie robić, to tylko z Tuskiem. Największy sukces jego rządu to bez wątpienia ten, że w czasie finansowego kryzysu, gdy wszyscy inni pod naciskiem opinii publicznej wywalali kasę na mniej lub bardziej
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: