Potrzeba

I właśnie w tym miejscu, w ciszy i spokoju (względnej, bo u franciszkanów konwentualnych gościłem z żoną i czwórką dzieci, co sprawiło, że o całkowitej ciszy mogłem marzyć po g. 21), pośród modlitwy, z codzienną Eucharystią i wieczornymi koncertami, przypomniałem sobie, jak bardzo potrzebujemy wyciszenia, przebaczenia i miłości. Do cichutkiej, leżącej na uboczu wielkiego świata Kalwarii przyjechałem, jak zwykle, z centrum wydarzeń. Dopiero co głosowane było przyjęcie do prac sejmowych ustawy chroniącej życie, zaraz potem musiałem skończyć dwie książki, a tuż przed moim wyjazdem do niewinnych ludzi zaczął strzelać norweski szaleniec, z niewiadomych przyczyn określany mianem religijnej
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: