Obywatel Mickiewicz

Trzeba przyznać, że Mickiewicz potrafi ostro namieszać, zwłaszcza po swojej śmierci. Podczas premiery „Dziadów” w 1967 r. wbił nóż w plecy przyjaźni polsko-radzieckiej, i to wbrew intencjom reżysera. Teraz znów wyszedł z grobu, żeby zburzyć nasz święty spokój. I pomóc nam przemienić współczesną Polskę. Ci, którzy – dosłownie i w przenośni – nie mają zamiaru umierać za ojczyznę, już czują jego obecność. Wiedzą, że jego myśl polityczna może się odrodzić. Dlatego starają się go wykluczyć. Łatwiej bagatelizować mohery niż kontynuatorów mickiewiczowskiej tradycji. Ale wieszcz zdążył na nowo wejść między wolnych Polaków, a jego wykluczenie stało się częścią wspólnego losu. Słusznie mówił w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” Jarosław Marek Rymkiewicz: „To ogromny zaszczyt być wykluczonym razem z Mickiewiczem i z wszystkimi moherami”.

Dla ludzi – z różnych względów – wynarodowionych, pragnących realizować własne interesy lub plany Stwórcy wyłącznie w przestrzeni prywatnej, wskazówki wieszcza faktycznie muszą być irytujące. Wolność? Tak, ale jako doświadczenie polskiej duszy. Mała ojczyzna? Proszę bardzo: Soplicowo, centrum polskości. Multikulturowość? Żyd czy Słowianin nam bratem, w granicach polskiego imperium. Żywe chrześcijaństwo? Oczywiście! Niech miele ziarna polskich sumień i odnowi oblicze tej ziemi. Czego byś nie tknął, jesteś w Polsce.

W „Księgach narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego” (1832 r.) Mickiewicz pisze: „Nieraz mówią Wam, iż jesteście wpośród narodów ucywilizowanych i macie od nich uczyć się cywilizacji, ale wiedzcie, że ci, którzy Wam mówią o cywilizacji, sami nie rozumieją, co mówią. Wyraz cywilizacja znaczył obywatelstwo, od słowa łacińskiego civis, obywatel. Obywatelem zaś nazywano człowieka, który poświęcał się za Ojczyznę swą. (…) Ale potem, w bałwochwalczym pomieszaniu języków, nazwano cywilizacją modne i wykwintne ubiory, smaczną kuchnię, wygodne karczmy, piękne teatra i szerokie drogi”.

Z perspektywy XXI...
[pozostało do przeczytania 36% tekstu]
Dostęp do artykułów: