Nr 41 z 12 października 2011

Tomasz Mysłek
Nie myślą o euro 4 października premierzy Bułgarii Bojko Borisow i Czech Petr Neczas na wspólnej konferencji prasowej stwierdzili, że na razie w ogóle nie myślą o wstąpieniu ich państw do strefy euro. „Rządy Czech i Bułgarii z całą stanowczością odmawiają wyznaczenia daty akcesji do strefy euro, ponieważ dzisiaj nikt nie wie, dokąd zmierza ten projekt. A poza tym wszyscy widzimy, że unia walutowa zmienia się w unię transferową, a nawet w unię zadłużeniową” – powiedział premier Neczas. „Państwa Wspólnoty powinny wydawać tylko tyle, ile zarabiają, być może niektóre kraje euro powinny zmniejszyć wysokość swych emerytur do poziomu Bułgarii. Zapewniam, że w ciągu roku czy dwóch znacznie poprawiłoby to sytuację w Europie” – stwierdził premier Borisow.      ...
Jacek Laskowski
Powrót prezydenta Mająca trwać tylko kilka dni absencja prezydenta przeciągnęła się do trzech miesiący. Zaczęto więc spekulować, że Saleh znalazł się w saudyjskim szpitalu pod dyskretną kuratelą tamtejszego rządu, który nie życzy sobie jego powrotu. Pod nieobecność prezydenta Arabia Saudyjska i USA spróbowały bowiem po raz kolejny skłonić członków reżimu do podjęcia narodowego dialogu i podziału władzy z opozycją. Sprawujący tymczasowe rządy syn Saleha Ahmed i wiceprezydent al-Hadi uchylili się jednak od podejmowania wiążących decyzji. Przez całe lato opozycja kontynuowała wielotysięczne pokojowe protesty, które jednak ani o krok nie przybliżyły rozwiązania konfliktu. Nowe walki wybuchły pod koniec września, gdy wojsko otworzyło ogień do nieuzbrojonych demonstrantów w stolicy....
Krzysztof Głowacki
„Na całym świecie” Astana zacieśnia relacje z Pekinem. Kilka dni temu kazachski holding ds. zarządzania majątkiem państwowym Samruk-Kazyna porozumiał się co do strategicznych celów z chińską spółką inwestycyjną CITIC Group. Efekt? Wspólny fundusz inwestycyjny, którego celem jest „realizacja perspektywicznych projektów inwestycyjnych na całym świecie”. Priorytet Prezydent Rosji oświadczył, że nie zamierza oszczędzać na armii. „Nie możemy się obejść bez wydatków na obronę, wydatków godnych Federacji Rosyjskiej, a nie bananowej republiki, jakkolwiek byłoby to przykre dla budżetu” – zakomunikował Dmitrij Miedwiediew. Kara Od kiedy Ałła Pugaczowa ujęła się za Michaiłem Prochorowem (zdymisjonowanym liderem Słusznej Sprawy) w jego konflikcie z władzą, artystka znalazła się na...
Maciej Pawlak
Niezgodny z konstytucją W wyroku z 13 czerwca 2011 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że niezgodne z konstytucją jest pozostawienie w obecnym brzmieniu art. 215 ust. 2 ustawy z 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (u.g.n.). Chodzi o tę jej część, która nakazuje wypłacanie odszkodowań jedynie właścicielom domów jednorodzinnych odebranych przez dekret bierutowski, którzy zostali pozbawieni faktycznej możliwości władania nimi po 5 kwietnia 1958 r. A jednocześnie pozbawia takiego prawa właścicieli innych nieruchomości, w tym kamienic, innych budynków komercyjnych i działek niezabudowanych. Odszkodowanie przysługiwało Wspomniany przepis zaskarżyli Jan S. i Marek S. Są oni spadkobiercami nieruchomości, która na podstawie przepisów dekretu bierutowskiego przeszła na własność miasta...
Jacek Laskowski
Rosyjska gra na dwa fronty W ceremonii otwarcia oprócz irańskich dygnitarzy wzięli udział minister energetyki Rosji i szef Rosyjskiej Agencji Energii Atomowej, którzy pogratulowali Teheranowi sukcesu. Moskwa jest głównym międzynarodowym partnerem irańskiego programu atomowego. Bez jej pomocy uruchomienie elektrowni nie byłoby możliwe. Finalizacja projektu wpłynęła na poprawę relacji dyplomatycznych między Teheranem a Moskwą, napiętych w ostatnich miesiącach właśnie z powodu opóźnień prac w Buszerze. Pierwotnie elektrownia miała ruszyć już na początku roku. W październiku 2010 r. Iran zaczął wypełniać paliwem rdzeń jej reaktora. Jednakże w lutym musiał go opróżnić z powodu awarii. Wstrzymało to prace na kilka miesięcy. Przez pewien czas istniała nawet groźba, że trzeba będzie...
Krzysztof Głowacki
Nie wszystko jednak złoto, co się świeci. „Światowe zagłębie mózgów” ma również swoje bolączki. Najpoważniejszą z nich jest wysoki poziom korupcji. Poważna patologia O tym, jak istotna to kwestia, mogliśmy się niedawno przekonać. Anna Hazare, działacz społeczny, domagał się uchwalenia surowej ustawy antykorupcyjnej i powołania specjalnego prokuratora, przed którym nie będzie chronił parlamentarny ani sędziowski immunitet. Nie obeszło się bez przeszkód. Zanim parlament poparł pomysły społecznego samozwańca, Hazare trafił do więzienia. I pewnie by w nim pozostał, gdyby nie masowe wiece poparcia, do których doszło w Delhi, Bombaju, Kalkucie, Madrasie oraz Bengalurze. Hinduscy deputowani zobowiązali się rozpocząć krucjatę przeciw korupcji, czy to się jednak uda, zobaczymy. Wszak...
Antoni Rybczyński
Polowanie na Czeczenów Rosyjskie media natychmiast próbowały narzucić własną wersję wydarzeń – Czeczeni mieli paść ofiarą pobratymców. Sugerowano, że mężczyzn zabili czeczeńscy przeciwnicy islamistycznego skrzydła rebelii. Ofiary były bowiem związane z liderem Emiratu Kaukaskiego, Doku Umarowem. Musajew, który trafił do Stambułu 1,5 roku temu, ciężko ranny w walkach w górach Kaukazu, odgrywał ważną rolę w zdobywaniu pieniędzy dla rebelii. Ale wersja „czeczeńska” od początku budziła wątpliwości. Rzucało się w oczy doskonałe przygotowanie zamachu, choćby wybór czasu i miejsca. Napastnicy wiedzieli, że ofiary nie będą uzbrojone – do meczetu nie można wnosić broni. Zabójca strzelał z zimną krwią w jednej z najruchliwszych części Stambułu i mógł szybko zniknąć, korzystając z paniki tłumu...
„Usłyszcie mój krzyk!” Takie przesłanie nagrane przed śmiercią zostawił nam Ryszard Siwiec w 1968 r. Czy podobne chciał zostawić Andrzej Żydek? Czy wybrane miejsce, sposób, listy, które pozostawił, zwłaszcza ten do premiera RP Donalda Tuska, nie potwierdzają wspólnoty intencji – Siwca, Palacha, Walentego Badylaka i Andrzeja Żydka? Czy tragiczny wybór najbardziej bolesnego, długiego i świadomego umierania nie ma czegoś z cierpienia męczenników? Gdyby to był jedynie efekt depresji, wybrałby śmierć szybką i cichą. Depresja to straszne poczucie winy, aż do próby unicestwienia siebie jako niegodnego życia. Tutaj śmierć jest inna. Ona miała być głośna, zauważona, przekazać nam zadanie, dla wielu bardzo trudne. Jest nim niezgoda na kłamstwo i wszelkie zło, które ono niesie. Ma zmusić nas do...
– Dopiero kilka dni temu mogłam pojechać go zobaczyć. Będzie żył! Musi żyć! Tylko czy odzyska chęć do życia? Czy po tym wszystkim jeszcze bardziej nie będzie się zadręczał poczuciem winy? Nie chciałabym mówić o polityce, ale mam żal, wielki żal do władzy, że doprowadzili Andrzeja do takiego stanu. A on by za Polskę, za prawo, za prawdę wszystko oddał. I oddał. Czy tak musi być, żeby człowiek, i to człowiek mądry, uczciwy, tryskający energią i inteligencją był spychany na margines, poniewierany, odrzucony? Jak patrzę wokół siebie na to wszystko, co się dzieje w naszym kraju, który przecież też kocham tak jak on, to boję się o przyszłość swoich dzieci, o swoją, jego po powrocie ze szpitala. Wiem, jak wiele osób cierpi podobnie jak ja, boi się o przyszłość, zwłaszcza przyszłość właśnie...
Anita Gargas
Na wynikach zaważyło niefortunne zdanie Jarosława Kaczyńskiego na temat Angeli Merkel zamieszczone w jego książce i późniejsze nieumiejętne tłumaczenie znaczenia tego sformułowania. To spowodowało, że Platformie udało się zmotywować do głosowania elektorat, który przede wszystkim boi się PiS – i w ten sposób odnieść sukces. Czy to nie nazbyt powierzchowna interpretacja? Platforma, partia, która rządziła cztery lata i ma na koncie potworne wpadki, przechodzi przez wybory obronną ręką, a obrywa PiS, który nie miał wpływu na rządzenie i zaliczył jedną wpadkę? Tak, bo PiS miał i ma elektorat negatywny. Jeszcze tydzień przed wyborami ten elektorat nie był dość zmobilizowany. Powtórzę, że na wynik wyborów mają mały wpływ względy merytoryczne. Przeciwnie, często są to wybory emocjonalne. W...
Andrzej Zybertowicz
Ale są także wyborcze plusy. Proszę spojrzeć na wynik Ruchu Palikota. Zawdzięczamy mu osłabienie środowisk postkomunistycznych. Wyjdzie to Polsce na dobre. Nie podważa tej tezy spostrzeżenie (być może trafne), iż środowisko, które poustawiało się wokół Janusza Palikota, pod wieloma względami ma poglądy bardziej lewackie niż ludzie SLD. Z socjologicznego punktu widzenia, z punktu widzenia gier interesów, istotne jest to, iż osłabienie wyborczego wyniku SLD oznacza mniej środków dla tej partii, mniej etatów w biurach poselskich, mniejsze odziaływanie w mediach, w administracji publicznej, także w policji i tajnych służbach. Koniec z aurą potęgi odziedziczonej z PRL. Nawet jeśli Ruch Palikota przejmie część aktywu SLD, to palikotowcy – ludzie w polityce nowi – będą chcieli, konkurując ze...
Tomasz Terlikowski
Scena polityczna radykalnie w lewo Gdy władza nie jest w stanie dostarczyć chleba, to zazwyczaj zastępuje go igrzyskami. I tak będzie również teraz. PO, nawet do spółki z PSL, SLD i Palikotem, nie jest w stanie sprawić, że ostry kryzys gospodarczy nas nie dopadnie. Bezrobocie będzie się powiększać, środków z Unii Europejskiej będzie mniej, a rozkopane drogi nie zmienią się w autostrady. W takiej sytuacji jedyne, co będzie miała do zaoferowania władza, to ostry konflikt światopoglądowy, który pozwoli w mediach przykryć realne problemy. Do tego zaś zarówno Palikot, jak i jego partia będą idealni. To oni (bo przecież nie uznająca się za konserwatywno-liberalną socjaldemokrację PO) będą wrzucać najostrzejsze tematy, a PO będzie się do nich, w zależności od wskazań sondażowych,...
Paweł Paliwoda
Postępowe mieszczki Z perspektywy Warszawy Polska wygląda zupełnie inaczej niż z punktu widzenia wsi czy miasteczek. To charakterystyczne dla krajów Trzeciego Świata – bogata metropolia otoczona oceanem nędzy. To w niej mieszczą się centralne urzędy, siedziby najwyższych władz i organów państwa. Tutaj lokują się kwatery główne przemysłowych korporacji, banków i mediów. Tutaj w pierwszym rzędzie ściągają zagraniczni inwestorzy i terenowi lobbyści. To w Warszawie i innych dużych miastach Polski widzi się najbardziej luksusowe samochody i najbogatsze sklepowe witryny. To w takich enklawach przeciętne zarobki są najwyższe. Przynależność – rzeczywista lub urojona – do tych swoistych subspołeczności daje ich członkom poczucie wywyższenia. Tacy ludzie patrzą na „prowincjuszy” z góry....
Piotr Lisiewicz
Jednak jeden z czołowych polityków (prosił o niewymienianie nazwiska) powiedział dziennikarzowi „GP”, że „wygrana z partią Kaczyńskiego nie jest tak znacząca, aby Tusk mógł spać spokojnie. Możliwy jest przecież scenariusz węgierski, kryterium uliczne na poważną skalę, a nie na skalę kiboli. Sytuacja społeczno-gospodarcza jest bardzo trudna. Potrzebna nam będzie poważna analiza zagrożeń. Przecież Donald tylko udawał radość”. Jak dowiedziała się „Gazeta Polska Codziennie”, prezydent Bronisław Komorowski będzie nakłaniał Donalda Tuska, by Ruch Palikota wszedł jednak do rządu. Nie wiadomo, czy tego typu perswazje odniosą skutek. Jeszcze w niedzielę Michał Boni mówił nam, że ugrupowanie Palikota nie wchodzi w grę jako koalicjant PO. Inny polityk uważa, że wszystko zależy od przyszłych...
Teresa Wójcik
Jednak jeden z czołowych polityków (prosił o niewymienianie nazwiska) powiedział dziennikarzowi „GP”, że „wygrana z partią Kaczyńskiego nie jest tak znacząca, aby Tusk mógł spać spokojnie. Możliwy jest przecież scenariusz węgierski, kryterium uliczne na poważną skalę, a nie na skalę kiboli. Sytuacja społeczno-gospodarcza jest bardzo trudna. Potrzebna nam będzie poważna analiza zagrożeń. Przecież Donald tylko udawał radość”. Jak dowiedziała się „Gazeta Polska Codziennie”, prezydent Bronisław Komorowski będzie nakłaniał Donalda Tuska, by Ruch Palikota wszedł jednak do rządu. Nie wiadomo, czy tego typu perswazje odniosą skutek. Jeszcze w niedzielę Michał Boni mówił nam, że ugrupowanie Palikota nie wchodzi w grę jako koalicjant PO. Inny polityk uważa, że wszystko zależy od przyszłych...
Anita Gargas
Jednak jeden z czołowych polityków (prosił o niewymienianie nazwiska) powiedział dziennikarzowi „GP”, że „wygrana z partią Kaczyńskiego nie jest tak znacząca, aby Tusk mógł spać spokojnie. Możliwy jest przecież scenariusz węgierski, kryterium uliczne na poważną skalę, a nie na skalę kiboli. Sytuacja społeczno-gospodarcza jest bardzo trudna. Potrzebna nam będzie poważna analiza zagrożeń. Przecież Donald tylko udawał radość”. Jak dowiedziała się „Gazeta Polska Codziennie”, prezydent Bronisław Komorowski będzie nakłaniał Donalda Tuska, by Ruch Palikota wszedł jednak do rządu. Nie wiadomo, czy tego typu perswazje odniosą skutek. Jeszcze w niedzielę Michał Boni mówił nam, że ugrupowanie Palikota nie wchodzi w grę jako koalicjant PO. Inny polityk uważa, że wszystko zależy od przyszłych...
Leszek Misiak
Jednak jeden z czołowych polityków (prosił o niewymienianie nazwiska) powiedział dziennikarzowi „GP”, że „wygrana z partią Kaczyńskiego nie jest tak znacząca, aby Tusk mógł spać spokojnie. Możliwy jest przecież scenariusz węgierski, kryterium uliczne na poważną skalę, a nie na skalę kiboli. Sytuacja społeczno-gospodarcza jest bardzo trudna. Potrzebna nam będzie poważna analiza zagrożeń. Przecież Donald tylko udawał radość”. Jak dowiedziała się „Gazeta Polska Codziennie”, prezydent Bronisław Komorowski będzie nakłaniał Donalda Tuska, by Ruch Palikota wszedł jednak do rządu. Nie wiadomo, czy tego typu perswazje odniosą skutek. Jeszcze w niedzielę Michał Boni mówił nam, że ugrupowanie Palikota nie wchodzi w grę jako koalicjant PO. Inny polityk uważa, że wszystko zależy od przyszłych...
Grzegorz Wierzchołowski
Jednak jeden z czołowych polityków (prosił o niewymienianie nazwiska) powiedział dziennikarzowi „GP”, że „wygrana z partią Kaczyńskiego nie jest tak znacząca, aby Tusk mógł spać spokojnie. Możliwy jest przecież scenariusz węgierski, kryterium uliczne na poważną skalę, a nie na skalę kiboli. Sytuacja społeczno-gospodarcza jest bardzo trudna. Potrzebna nam będzie poważna analiza zagrożeń. Przecież Donald tylko udawał radość”. Jak dowiedziała się „Gazeta Polska Codziennie”, prezydent Bronisław Komorowski będzie nakłaniał Donalda Tuska, by Ruch Palikota wszedł jednak do rządu. Nie wiadomo, czy tego typu perswazje odniosą skutek. Jeszcze w niedzielę Michał Boni mówił nam, że ugrupowanie Palikota nie wchodzi w grę jako koalicjant PO. Inny polityk uważa, że wszystko zależy od przyszłych...
Maciej Pawlak
Dworce – stan obecny Z informacji na stronach internetowych www.dworzecpolski.pl wynika, że w Polsce jest łącznie 2625 dworców. Większość z nich jest nieczynna, znajdują się przy zamkniętych liniach kolejowych lub są zbędne z punktu widzenia obsługi pasażera. Czynnych dworców kolejowych jest 936. Jarosław Kiepura z portalu Nakolei.pl podkreśla, że linie kolejowe rozbudowywano na ziemiach polskich głównie w XIX w. i na początku XX w. Dzisiaj zmienił się przebieg wykorzystywanych szlaków kolejowych. Wiele istniejących dworców nie spełnia i już nie będzie spełniać swoich funkcji – stają się niepotrzebne. Przynajmniej dla kolei. Stan techniczny 361 dworców czynnych określany jest jako zły i bardzo zły. Jedynie 56 obiektów  zakwalifikowano do kategorii „bardzo dobry” lub „dobry”....
Dorota Kania
Po mszy mimo brzydkiej pogody wierni przeszli pod Pałac Prezydencki. W trakcie przemarszu śpiewano pieśni religijne i patriotyczne, odmawiano modlitwy. Niesiono transparenty z napisami m.in.: „Dał nam przykład Viktor Orban, jak zwyciężać mamy” i „TVP, TVN, Polsat = obłuda PRL-u”. W marszu, podobnie jak w poprzednich miesiącach, szli prezes PiS Jarosław Kaczyński, poseł Antoni Macierewicz, a także świeżo wybrani parlamentarzyści: Tomasz Kaczmarek, Adam Kwiatkowski i Jan Maria Jackowski.   Pod Pałacem Prezydenckim zgromadzeni odśpiewali hymn, a chwilę później głos zabrał prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Na początku podziękował wszystkim, którzy w niedzielę oddali na niego głos. – Wiemy dziś, że nasza droga będzie długa i trudna, ale zwyciężają w końcu ci, którzy...
Cios w miasto symbol We wrześniu 1939 r. spośród miast II Rzeczypospolitej największe straty poniosła Warszawa, stolica kraju, która dla dobra sprawy ogólnonarodowej złożyła w ofierze nie tylko życie tysięcy mieszkańców, ale i skarby zgromadzonego tu polskiego dorobku kulturalnego. To w tym mieście, stanowiącym źródło historycznej identyfikacji narodu, symbolu jego jedności i aspiracji niepodległościowych, do 1939 r. znajdowało się centrum życia politycznego, społecznego, intelektualnego i gospodarczego odrodzonego po latach niewoli kraju. Po kilku tygodniach ciężkich walk, podczas których w wyniku celowych nalotów bombowych zniszczeniu uległo około 10 proc. zabudowy miasta, stolica została ostatecznie przez Niemców opanowana i miała zostać wkrótce zdegradowana do rangi miasta...
Rafał Kotomski
Prawa Warszawa dla... Borowskiego Marek Borowski, kandydujący z SLD były marszałek Sejmu, wygrał wybory w 42. okręgu wyborczym w Warszawie, obejmującym prawobrzeżną część stolicy – Pragę Północ, Pragę Południe, Rembertów, Targówek i Wesołą. Dostał ponad 50 proc. głosów (ponad 104 tys.) i wyprzedził kandydata PiS, który uzyskał niecałe 30 proc. (ponad 59 tys.). A był nim dotychczasowy wicemarszałek Senatu, Zbigniew Romaszewski. Przypomnijmy – jedyny spośród senatorów, który zasiadał w tej izbie od 1989 r. Doktor fizyki, opozycjonista od lat 60., członek KOR, organizator Radia „S”, więziony i prześladowany przez komunistów. „Senator prawej Warszawy”, jak napisał na swoich plakatach Romaszewski. Ta jednak – wybrała postkomunistę. Gwiazda, Morawiecki, Andrzejewski... Trudno o...
Marcin Wolski
Urodzona w 1958 r. w Nowym Jorku jako Anna Mazepa, córka ukraińskich dyplomatów, stała się symbolem i nieugiętym liderem w kurczącej się strefie wolnego słowa. Była honorem i sumieniem współczesnej Rosji. Pojawiała się wszędzie tam, gdzie być powinna – na froncie walki z korupcją, za co w 2001 r. otrzymała nagrodę rosyjskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Złote Pióro, w miażdżonej Czeczenii, której poświęciła swoją książkę „Druga Wojna Czeczeńska”. W trakcie tragedii w Teatrze na Dubrowce uczestniczyła w negocjacjach, a potem demaskowała kłamstwa władzy, docierając do Chanpaszy, uczestnika grupy terrorystycznej, a zarazem współpracownika Kremla, jednego z niewielu świadków, którzy przeżyli. Usiłowała dotrzeć do oblężonej szkoły w Biesłanie, ale zasłabła w samolocie, prawdopodobnie...
Maciej Parowski
Przez dwa tysiąclecia nic podobnego się nie zdarzyło, aż ateista Moretti postanowił bez kompleksów pograć z ideą papiestwa. Wymyślił kapłana w kryzysie wiary i powołania, co ma świadczyć o zagubieniu współczesnego Kościoła. Tak to będzie czytać liberalna krytyka, która nigdy nie zarzuciła swojej misji dokuczania religii. Żeby jeszcze zagubiony arcykapłan, który w filmie ucieka z Watykanu, poszedł naprawdę w miasto, w lud, odkrył nieznane wcześniej rejony, lepiej pojął wyzwania, ogarnął nowy kształt misji. Ale gdzie tam – on wraca do siebie, do swojej młodości, trafia między aktorów i daje się złapać w teatrze podczas spektaklu Czechowa, który namiętnie oglądał w dzieciństwie. Moretti robi założenie, w moim pojęciu fałszywe, że ludzie Kościoła nie rozumieją świata ani samych siebie. A...
Jacek Kwieciński
Wstępnie Utrwalenie rządów niesłychanie szkodliwej, a w swojej hipokryzji wręcz bezczelnej Partii władzy i tego rezultaty będą trudne do zniesienia. O Palikocie wciąż nie mogę pisać spokojnie. PSL wypadło w normie. Groteskowo „nadymana” PJN – też. Jako dożywotni antykomunista powinienem cieszyć się fatalnym rezultatem pseudonowych postkomunistów. Ale skoro zastąpił ich Palikot… Zachować aktywny spokój Pewno w kampanii PiS to lub tamto należało zrobić inaczej. Nie wierzę jednak, by nawet gdyby była perfekcyjna, zmieniłaby zasadniczo wynik. Pewno, że niezadługo należy błędy wypunktować, ale może nie dziś. Nawet jednak to czyniąc, należy – słowo to będę teraz często powtarzał – pamiętać o potrzebie jedności. Do zasadniczych „rozliczeń” będą gorąco namawiać „przyjazne” media. Już ten...
Robert Tekieli
9 października Polacy nie wyrzucili Tuska do śmietnika. Dlaczego? Tusk to w pewnym sensie ciekawa postać. Marionetka pociągająca za własne sznurki. Baron Munchausen po raz kolejny wyciągnął się z bagna za włosy. Ale myślę, że ostatni raz. Od paru miesięcy wyglądał, jakby mu ktoś odciął prąd. W kampanii właściwie nie walczył. Żadna bomba nie została odpalona. Przez kogoś, kto jest bezpośrednim przełożonym służb specjalnych. Czy dlatego, że Polacy lubią sielanki? I odwracają się, gdy wyciąga się dziadka z Wehrmachtu? Może dlatego Tusk nic nie odpalił. A może dlatego, że był rozkaz nie przynosić mu nic do odpalenia? Za to błąd Kaczyńskiego z Merkel wykorzystany został do cna. Dziennikarze III RP po raz kolejny przekroczyli granice narodowej solidarności. Jednak to ostatnia taka flinta...
Tomasz Terlikowski
Pod każdym z drzew jest kamień, a na nim zdjęcie ofiary katastrofy (zazwyczaj codzienne, zwyczajne, bez żałobnego zadęcia), tabliczka z jej imieniem i nazwiskiem, a także – imieniem i nazwiskiem osoby (czasem kilku osób), które zobowiązały się do modlitwy w jej intencji. Wśród nich są zwykli parafianie, którzy poczuli solidarność z poległymi w Smoleńsku (za Sławomira Skrzypka modli się pani, która pracowała w banku), ale też politycy z różnych opcji (także prezydent Płocka z PO czy marszałek województwa mazowickiego z PSL). Zaskakuje również i to, że środki na park pochodzą także od władz, które z Prawem i Sprawiedliwością nie mają nic wspólnego. Stojąc tam, na mazowieckiej ziemi, w blasku świec, podczas poświęcenia parku i pomnika płockiej Niobe, miałem głębokie poczucie solidarności...
Krystyna Grzybowska
W kampanii wyborczej trwa zaciekła walka o wygraną i to też jest normalne. W naszej rzeczywistości istnieje jednak pewne zjawisko, które powinno niepokoić i być ostrzeżeniem na przyszłość. Jest to walka nie o dominację polityczną czy chociażby o sukcesy w rządzeniu, ale walka z ideami. Toczy się ona między obozem ideowym i obozem ludzi bezideowych. Ci bezideowi mogą sobie pozwolić na każde świństwo, na poniżanie godności przeciwników, na kłamstwo i manipulację. I to jest w porządku, jeśli bezideowcy są w przewadze i na dodatek rządzą masami. Ludzie obozu przeciwnego muszą uważać na każde słowo, na każdy gest i broń Boże nie mogą pozwolić sobie na jakiś błąd. A dziennikarze podzielający ich poglądy bardzo często czerwienią się ze wstydu za swoich pupili i domagają się od nich innego stylu...
Krystyna Grzybowska
Mniejsze zło Wizerunek w świecie medialnym jest, jak się okazuje, ważniejszy niż dobre i skuteczne rządzenie. Wszelkie reformy, zwłaszcza niepopularne, wizerunkowi szkodzą. Donald Tusk i jego rząd nie poważyli się na żadne reformy zmierzające do usprawnienia gospodarki, zwiększenia eksportu i poprawy sytuacji ludzi biednych oraz ogłupionych brzydkim wizerunkiem Kaczyńskiego i wyszli na swoje. Gazety zachodnie nie mogą wyjść z podziwu: Donald Tusk i jego Platforma będą rządzić w Polsce drugą kadencję! Coś nadzwyczajnego. I jak z entuzjazmem ogłosiła lewicowa stacja niemieckiej telewizji publicznej ARD: zwycięstwo Tuska to błogosławieństwo dla stosunków polsko-niemieckich. I trzeba się z tym zgodzić, tylko z małą, choć istotną poprawką: to błogosławieństwo dla Niemiec, bo nie dla Polski...
Rafał Ziemkiewicz
Co zaś do działalności wykraczającej poza opis i analizę, można wyciągać z tej sytuacji dwojakie wnioski. Pierwszy – to uznać, że patriota musi być dziś pozytywistą. Że nie jest to czas na działania powstańcze, ale na ciężką orkę u podstaw. Nie zmobilizuje się ludzi, którzy ugrzęźli w cwaniactwie i dorobkiewiczostwie, którzy ponad wszystko pragną, by zapewnić im spokój i możliwość garnięcia do siebie, patriotyzmem i odwołaniem do podeptanej narodowej godności – bo te pojęcia nic im nie mówią. Trzeba im najpierw wytłumaczyć, dlaczego i po co potrzebują patriotyzmu i poczucia godności. Trzeba ich podnieść z błota, w które zostali wdeptani, strzegąc się przy tym powstańczej pogardy, z jaką legioniści Piłsudskiego śpiewali o przeciętnych Polakach swych czasów „j… was pies”. Zygmunt Balicki,...
Wojciech Wencel
Doprawdy wszystko jedno? Przypomnijmy sobie, co mówili, kiedy jeszcze żyli. „Imperium gdy powstanie, to tylko z naszej krwi” – pisał Andrzej Trzebiński. – Ja nie doczekam niepodległości, ale niech moje dzieci i wnuki doczekają – powtarzały nasze babki. Polska nie była więc dla nich jedynie „tu i teraz”, nie wiązali jej z własną biografią i własnym dobrem. Przeciwnie: widzieli w niej byt wieczny, łączący pokolenia. Byli jak Mojżesz, który prowadził swój lud do Ziemi Obiecanej, ale sam do niej nie wszedł. Jeśli przez całe życie interesowała ich Polska przyszłości, dlaczego mieliby stracić to zainteresowanie po śmierci? Oni na nas patrzą, czy tego chcemy, czy nie. Z nadzieją, że starczy nam sił, by godnie odpowiedzieć na Smoleńsk: uczcić poległych, zawierzyć Bogu i podnieść Polskę do...
Antoni Łepkowski
Na początek przypomnienie o zasadzie domniemania niewinności, tak popularnej wśród salonowych lwic i lwów, gdy chodzi o Sawicką, Karnowskiego, Drzewieckiego czy Lewandowskiego. Ta instytucja procesu karnego (i wyłącznie tego procesu) odmieniana jest przez reżymowych dziennikarzy przez wszystkie osoby i przypadki tak długo, jak długo mowa jest o gwiazdach Platformy. Domniemanie niewinności ma być uzasadnieniem pełnienia (vide Karnowski) funkcji publicznych aż do czasu, gdy sądy po latach wydadzą prawomocny wyrok. W odniesieniu do swoich, ta wyłącznie procesowa zasada rozciąga się na sfery życia, w których nikt zdrowo myślący stosować jej nie powinien. Ale gdy tylko idzie o wroga ideologicznego, domniemanie niewinności nie obejmuje nawet dziedziny postępowania karnego. W toku trwającej...
Ryszard Czarnecki
W Moskwie pili więc z radości do rana, ale przecież nie była to jedyna stolica w Europie (przepraszam w Eurazji), gdzie zwycięstwo Platformy Obywatelskiej wzbudziło wielkie ukontentowanie. Jeszcze do rana establishment zacierał tłuste łapska, popijając koniak (nawet nie wódkę „palikotówkę”). Bo przecież ta nowa–stara ekipa to dla nich partnerzy najwygodniejsi z wygodnych. Chłopy z PO i PSL to w polityce zagranicznej chłopaki w krótkich majteczkach. Ograć ich może każdy, kto chce i jak chce. Dla naszych bliższych i dalszych powinni rządzić w kraju dumnych sarmatów po wsze czasy. I jeden dzień dłużej. Byli też oczywiście tacy, którzy w Rosji nie widzą kumpla, tylko realnego konkurenta. Ci, co w niedzielny wieczór nieco posmutnieli, choćby nawet słowem się na ten temat nie zająknęli. Byli...
Aleksander Ścios
Polityka robiona wstecz Nie ma wątpliwości, że 72 lata po zbrodni katyńskiej współczesna Rosja przyjmuje rolę wspólnika sowieckich ludobójców, a major Błochin będzie mógł wkrótce liczyć na poczesne miejsce w panteonie rosyjskich bohaterów. Od czasu objęcia władzy przez płk. Putina formuła sowieckiego historyka – marksisty Michaiła Pokrowskiego, iż „historia to polityka robiona wstecz”, stała się dewizą władz Rosji, a program odbudowy pozycji międzynarodowej i tworzenia nowej tożsamości narodowej Rosjan nabrał charakteru ofensywnego i rewizjonistycznego. Moskwa zaczęła dążyć do podważenia całego pozimnowojennego porządku także w wymiarze interpretacji historii. W skrajnych formach kremlowska propaganda stała się polityką obrony sowieckiej wersji przeszłości, której zakwestionowanie...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Odpowiedź na to pytanie nasunęła się w końcu sama, gdy niedawno obejrzałem teledysk pt. „Ballada o marynarzach z »Titanica«. Bardzo piękny i zmuszający do refleksji utwór autorstwa Andrzeja Górszczyka, wykonywany przez kabaret, „Lach”, jest ilustrowany nakręconym przez esbeków filmem z biesiady, którą w 1989 r. w Magdalence urządził gen. Czesław Kiszczak dla starannie wybranych osób. Osoby te w jego zamierzeniach miały tworzyć tzw. konstruktywną opozycję. Widać na poszczególnych ujęciach filmowych, jak rozbawieni Adam Michnik, Lech Wałęsa i Tadeusz Mazowiecki (wszyscy trzej są obecnie też kawalerami Orderu Orła Białego) trącają się kieliszkami wódki z szefem komunistycznej bezpieki. Padają słowa Michnika „Ja piję, panie generale, za taki rząd, gdzie Lech będzie premierem, a pan ministrem...
Marcin Wolski
Powiedziałem, że jako satyryk powinienem się cieszyć. Ale wyłącznie potencjalnie, cóż bowiem, że materiałów do szopek, audycji czy widowisk satyrycznych moc. Nie nada ich żadna telewizja, nie puści żadne radio, których twarzami pozostaną Kuba Wojewódzki, Szymon Majewski i żałosne stadko z „Bielma kontaktowego”. Oczywiście, trzeba robić swoje, tyle że droga stroma, pod górę, a rzeczywistość skrzeczy, że „lepiej już było”. W dodatku zawodowemu prestiżowi błazna cios zadaje błazen-amator. W Sejmie. PS A wybory w Polsce po raz kolejny wygrali Niemcy. W 2005 r. Tusk poległ dzięki dziadkowi w Wehrmachcie, a 2011 r. wygrał dzięki Angeli (i Stasi).
Piotr Lisiewicz
PiS dostał 30 proc. głosów, bo po prostu więcej nas nie ma.  I za szybko nie będzie. My, kontynuujący historię i tradycję polskiego narodu, jesteśmy mniejszością. Sporą, zdeterminowaną, perspektywiczną, ale mniejszością. Emigracyjny publicysta prof. Tymon Terlecki pisał w 1948 r.: „Polska sowiecka nie byłaby Polską. Byłaby rzeczywistością innego wymiaru kulturalnego, związkiem o innym składzie chemicznym... Nawet gdyby w niej przywrócono orła z koroną, jako symbol bez głębszego znaczenia, bo już odcięty od pnia historii”. Niestety, sprawdziło się. Inny z emigracyjnych komentatorów, Jan Ulatowski, stwierdzał: „Wynarodowienie znacznie szybciej kradnie narodowi substancję niż tysiące poległych w szaleńczych walkach”. Zapewne PiS mógł poprowadzić kampanię wyborczą lepiej, wprowadzić w...
Łukasz Adamski
Wymienieni aktorzy szokowali publiczność skrajnie naturalnym odgrywaniem swoich postaci. Wszyscy uczyli się w słynnym nowojorskim Actors Studio metody Stanisławskiego, która polegała na maksymalnym wczuwaniu się w rolę. Od razu widzowie zobaczyli zderzenie dwóch światów. Już nikt nie chciał patrzeć na klasyczne aktorstwo Cagneya, Stewarda czy Fondy. Należy oczywiście zaznaczyć, że drogę nowej fali utorowali tacy artyści jak Marlon Brando czy przedwcześnie zmarły James Dean. Jednak ich pojawienie się na srebrnym ekranie wydaje się być tylko momentem przejściowym. Dziś aktorstwo Deana wydaje się nieco anachroniczne, po prostu się zestarzało. Natomiast szalejący w „Ulicach nędzy” De Niro nawet 40 lat po premierze robi piorunujące wrażenie. Niestety przez takie gnioty jak „Showtime” czy „...
O co chodzi z Tymoszenko? Wytaczając proces Julii Tymoszenko, otoczenie Wiktora Janukowycza chce zrealizować kilka celów: dokonać osobistej zemsty na pięknej Julii, z którą prowadzi walkę polityczną i biznesową; upokorzyć opozycję; zerwać kontrakty gazowe z Gazpromem, uznając, iż premier Tymoszenko popełniła nadużycia przy ich podpisywaniu. Przy okazji do Tymoszenko przyklei się etykietkę „agentki Kremla”. Sprawa kontraktów gazowych z Rosją wiąże się ściśle z dążeniem do polepszenia wizerunku rządzącej na Ukrainie Partii Regionów i jej lidera prezydenta Janukowycza. W zderzeniu między jego prorosyjskością a interesem własnym ten drugi musi wygrać, a pcha go teraz do kolizji z interesami Kremla. Temat gazowy odgrywa bowiem decydującą rolę w procesie Julii Tymoszenko. Rosyjski...
Leszek Misiak
Jedna rocznica, trzy wizyty Według naszych informacji, Departament Wschodni MSZ w piśmie z 28 stycznia 2010 r. informował: „W związku z planowanymi obchodami 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej, Departament Wschodni przekazuje w załączeniu kopie pism z Kancelarii Prezydenta RP i Kancelarii Sejmu RP, dotyczące planowanego udziału Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w uroczystościach w Katyniu oraz wizyty Marszałka Sejmu RP Pana Bronisława Komorowskiego w Ostaszkowie i Miednoje”. W tym samym czasie Kancelaria Sejmu zawiadamiała ambasadora RP w Moskwie, Jerzego Bahra: „Informuję, że na początku kwietnia br. w związku z obchodami 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej planowana jest wizyta Marszałka Sejmu RP Bronisława Komorowskiego w Ostaszkowie i Miednoje”. Byłaby to więc już trzecia wizyta...

Pages