12 października 2011

PiS dostał 30 proc. głosów, bo po prostu więcej nas nie ma.  I za szybko nie będzie. My, kontynuujący historię i tradycję polskiego narodu, jesteśmy mniejszością. Sporą, zdeterminowaną, perspektywiczną, ale mniejszością. Emigracyjny publicysta prof. Tymon Terlecki pisał w 1948 r.: „Polska sowiecka nie byłaby Polską. Byłaby rzeczywistością innego wymiaru kulturalnego, związkiem o innym składzie chemicznym... Nawet gdyby w niej przywrócono orła z koroną, jako symbol bez głębszego znaczenia, bo już odcięty od pnia historii”. Niestety, sprawdziło się. Inny z emigracyjnych komentatorów, Jan Ulatowski, stwierdzał: „Wynarodowienie znacznie szybciej kradnie narodowi substancję niż tysiące poległych w szaleńczych walkach”. Zapewne PiS mógł poprowadzić kampanię wyborczą lepiej, wprowadzić w nią więcej satyry, sarkazmu, happeningu. Niestety, zabrakło go, ale to rzecz trzeciorzędna. Umiarkowanie wierzę w PR-owe czary-mary w wykonaniu mniejszościowego obozu, który nie ma wielkich mediów. Pozostaje nam praca u podstaw.

PiS powinien być bardziej umiarkowany, przestać mówić o Smoleńsku, przepraszać za to, że żyje, a wtedy dostanie więcej głosów, bla, bla, bla... Imponujący wynik Antoniego Macierewicza pokazuje, ile warty jest cały ten bełkot.

„Czy jestem Stańczykiem, trochę takim błaznem? Tak” – stwierdził Janusz Palikot. Nie, ty, kolego, jesteś tylko kupą komercyjnego szajsu. „Cwelebryta” – znasz takie nowe określenie z młodzieżowego slangu?

W Wałbrzychu głośna afera korupcyjna pomogła PO – dostała tam ona 45 proc. głosów. W Poznaniu jedynką na liście PO był Rafał Grupiński, ale wyprzedził go Waldy Dzikowski, startujący z trzeciego miejsca. Powody wydają się oczywiste. Dzikowski schował się przed zarzutami korupcyjnymi za immunitetem, a Grupiński za żadną łapówę oskarżony nie jest. Na cieniasa, co nawet nakraść się nie potrafi, elektorat PO głosować nie będzie.

Ironia ironią, ale ja czuję się po tych wyborach podwójnie przegrany. Bo...
[pozostało do przeczytania 52% tekstu]
Dostęp do artykułów: