Wegetacja mistrza

Wymienieni aktorzy szokowali publiczność skrajnie naturalnym odgrywaniem swoich postaci. Wszyscy uczyli się w słynnym nowojorskim Actors Studio metody Stanisławskiego, która polegała na maksymalnym wczuwaniu się w rolę. Od razu widzowie zobaczyli zderzenie dwóch światów. Już nikt nie chciał patrzeć na klasyczne aktorstwo Cagneya, Stewarda czy Fondy. Należy oczywiście zaznaczyć, że drogę nowej fali utorowali tacy artyści jak Marlon Brando czy przedwcześnie zmarły James Dean. Jednak ich pojawienie się na srebrnym ekranie wydaje się być tylko momentem przejściowym. Dziś aktorstwo Deana wydaje się nieco anachroniczne, po prostu się zestarzało. Natomiast szalejący w „Ulicach nędzy” De Niro nawet 40 lat po premierze robi piorunujące wrażenie. Niestety przez takie gnioty jak „Showtime” czy „
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze