O, cholero, zapatero

9 października Polacy nie wyrzucili Tuska do śmietnika. Dlaczego? Tusk to w pewnym sensie ciekawa postać. Marionetka pociągająca za własne sznurki. Baron Munchausen po raz kolejny wyciągnął się z bagna za włosy. Ale myślę, że ostatni raz. Od paru miesięcy wyglądał, jakby mu ktoś odciął prąd. W kampanii właściwie nie walczył. Żadna bomba nie została odpalona. Przez kogoś, kto jest bezpośrednim przełożonym służb specjalnych. Czy dlatego, że Polacy lubią sielanki? I odwracają się, gdy wyciąga się dziadka z Wehrmachtu? Może dlatego Tusk nic nie odpalił. A może dlatego, że był rozkaz nie przynosić mu nic do odpalenia?

Za to błąd Kaczyńskiego z Merkel wykorzystany został do cna. Dziennikarze III RP po raz kolejny przekroczyli granice narodowej solidarności.
Jednak to ostatnia taka flinta Tuska. Następnym razem się nie wyśliźnie. Jednak to nie Jarosław Kaczyński wykona cios łaski. Krajowa i grająca na Moskwę zgraja już zaprojektowała podział terytoriów łownych. Nie powtórzą błędu SLD. Komor ze Schetyną idą za padliną.

Z dużą radością wspieram Janka Pospieszalskiego w tworzeniu działu kultury w „Gazecie Polskiej Codziennie”. „Codzienna” powoli tworzy swój format. Znajduje swoją publiczność. Mimo wściekłego ataku z różnych stron. Bycie redaktorem ma parę fajnych stron. Na przykład oprawianie cudzych tekstów to wielka przyjemność. Oprawianie, to znaczy klarowanie linii logicznej, podkręcanie, czyli krystalizowanie tez, uwyraźnianie przesłania.

„Gdzie był Bóg, gdy płonęli maturzyści?” No właśnie. A pytanie to zapisane zostało na marginesie premiery spektaklu granego przez licealistów o śmierci licealistów z Białegostoku. 30 września 2005 r. spłonęli, jadąc w pielgrzymce na Jasną Górę. Czy można wyobrazić sobie coś bardziej absurdalnego? Dzieci jadące się pomodlić i szukać siły wewnętrznej do egzaminu dojrzałości giną w zderzeniu z tirem. Bo autokar próbował coś wyprzedzić. Jak pisze Ola Koehler, autorka recenzji: „Do tej pory nie...
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: