Widziane z Brukseli

W Moskwie pili więc z radości do rana, ale przecież nie była to jedyna stolica w Europie (przepraszam w Eurazji), gdzie zwycięstwo Platformy Obywatelskiej wzbudziło wielkie ukontentowanie. Jeszcze do rana establishment zacierał tłuste łapska, popijając koniak (nawet nie wódkę „palikotówkę”). Bo przecież ta nowa–stara ekipa to dla nich partnerzy najwygodniejsi z wygodnych. Chłopy z PO i PSL to w polityce zagranicznej chłopaki w krótkich majteczkach. Ograć ich może każdy, kto chce i jak chce. Dla naszych bliższych i dalszych powinni rządzić w kraju dumnych sarmatów po wsze czasy. I jeden dzień dłużej. Byli też oczywiście tacy, którzy w Rosji nie widzą kumpla, tylko realnego konkurenta. Ci, co w niedzielny wieczór nieco posmutnieli, choćby nawet słowem się na ten temat nie zająknęli. Byli tacy w Wielkiej Brytanii. Ale najbardziej zmartwili się nasi najbliżsi sąsiedzi, którzy za komuny na własnym grzbiecie ćwiczyli politykę miłości ze strony sowieckiej Rosji. Idę o zakład, że w Tallinie,
     
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze