Antagonizowanie wyszło Platformie na dobre

Na wynikach zaważyło niefortunne zdanie Jarosława Kaczyńskiego na temat Angeli Merkel zamieszczone w jego książce i późniejsze nieumiejętne tłumaczenie znaczenia tego sformułowania. To spowodowało, że Platformie udało się zmotywować do głosowania elektorat, który przede wszystkim boi się PiS – i w ten sposób odnieść sukces.Czy to nie nazbyt powierzchowna interpretacja? Platforma, partia, która rządziła cztery lata i ma na koncie potworne wpadki, przechodzi przez wybory obronną ręką, a obrywa PiS, który nie miał wpływu na rządzenie i zaliczył jedną wpadkę? Tak, bo PiS miał i ma elektorat negatywny. Jeszcze tydzień przed wyborami ten elektorat nie był dość zmobilizowany. Powtórzę, że na wynik wyborów mają mały wpływ względy merytoryczne. Przeciwnie, często są to wybory emocjonalne. W takich przypadkach ludzie kierują się chęciami i niechęciami do określonych polityków i określonych partii. Ale żeby poruszyć elektorat negatywny w stosunku do PiS, potrzebny był jego
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze