Co wolno wojewodzie...

W kampanii wyborczej trwa zaciekła walka o wygraną i to też jest normalne. W naszej rzeczywistości istnieje jednak pewne zjawisko, które powinno niepokoić i być ostrzeżeniem na przyszłość. Jest to walka nie o dominację polityczną czy chociażby o sukcesy w rządzeniu, ale walka z ideami. Toczy się ona między obozem ideowym i obozem ludzi bezideowych. Ci bezideowi mogą sobie pozwolić na każde świństwo, na poniżanie godności przeciwników, na kłamstwo i manipulację. I to jest w porządku, jeśli bezideowcy są w przewadze i na dodatek rządzą masami. Ludzie obozu przeciwnego muszą uważać na każde słowo, na każdy gest i broń Boże nie mogą pozwolić sobie na jakiś błąd. A dziennikarze podzielający ich poglądy bardzo często czerwienią się ze wstydu za swoich pupili i domagają się od nich innego stylu prowadzenia polityki, unikania drażliwych ponoć tematów i chwilami odnoszę wrażenie, że byliby zadowoleni, gdyby zrezygnowali z tych swoich poglądów i ideałów, czym upodobniliby się do swoich
     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze