Nr 34 z 24 sierpnia 2011

Teresa Wójcik
Pojawia się także pytanie, na ile państwo może być konkurentem w walce o oszczędności obywateli? Gdy prywatyzowano, a w istocie wyprzedawano za bezcen, polskie banki, obiecywano nam, że w zamian za to przyjdzie do nas wielki kapitał zagraniczny i te pieniądze będą w Polsce pracowały, pomagając m.in. w rozwoju rynku kredytowego. Jednak okazało się, że nic z tego nie wyszło. Wielki kapitał bankowy do nas nie przyszedł, a „wielka rura” finansowa zassała pieniądze z Polski za granicę. Niewykluczone też, że oszczędności gromadzone w walutach przez obywateli RP w tych bankach służą temu, aby zagraniczne grupy finansowe mogły za te waluty kupować obligacje skarbowe polskiego rządu. Zapewne nie bez powodu – jak wynika z wypowiedzi szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego – banki komercyjne...
Maciej Pawlak
Pojawia się także pytanie, na ile państwo może być konkurentem w walce o oszczędności obywateli? Gdy prywatyzowano, a w istocie wyprzedawano za bezcen, polskie banki, obiecywano nam, że w zamian za to przyjdzie do nas wielki kapitał zagraniczny i te pieniądze będą w Polsce pracowały, pomagając m.in. w rozwoju rynku kredytowego. Jednak okazało się, że nic z tego nie wyszło. Wielki kapitał bankowy do nas nie przyszedł, a „wielka rura” finansowa zassała pieniądze z Polski za granicę. Niewykluczone też, że oszczędności gromadzone w walutach przez obywateli RP w tych bankach służą temu, aby zagraniczne grupy finansowe mogły za te waluty kupować obligacje skarbowe polskiego rządu. Zapewne nie bez powodu – jak wynika z wypowiedzi szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego – banki komercyjne...
Józef Darski
Rzeczpospolita punkt szczytowy osiągnęła w 1648 r., kiedy brak impulsu do konsolidacji polsko-litewsko-ruskiej spowodował kryzys. W tym wypadku zawiodły jednak elity, które nie stanęły na wysokości zadania, jak panowie krakowscy w 1385 r. Zaczął się więc kryzys, a od XVIII w. upadek Polski, która utraciła suwerenność w 1717 r. (Sejm Niemy), następnie państwowość (1795 r.). W 1918 r. Polska powstała, bo była potrzebna jako obrona przed Sowietami. Wkrótce jednak przestała być potrzebna, zwłaszcza Francji, gdyż zbrojenia niemiecko-sowieckie zniwelowały nasze znaczenie wojskowe, a sojusz niemiecko-sowiecki ostatecznie rozstrzygnął o losie Europy Środkowej. W okresie II wojny światowej z kolei Sowiety jako przeciwwaga dla Niemiec stały się potrzebne Zachodowi, co było przyczyną utraty...
Powitaniu uczestników biesiady towarzyszyło przekazanie gościom honorowym upominków w postaci biało-zielonych szalików. Nałożone na mundury kombatantów z NSZ i AK szaliki towarzyszyły obdarowanym podczas całego spotkania. W dowód uznania za wkład w umacnianiu polskiego patriotyzmu i polskich tradycji narodowych zgromadzeni żołnierze uhonorowali organizatorów spotkania pamiątkowymi pucharami oraz dyplomami Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Po wspólnej uczcie i krótkiej uroczystości wymiany upominków nastąpił czas prawdziwej, pisanej życiorysami uczestników, lekcji historii. Przedstawiciele kombatantów NSZ i AK świadczyli historię bohaterów narodowych w walce o wolną i niepodległą Polskę. Pomiędzy kolejnymi świadectwami odbył się recital pieśni o Żołnierzach Wyklętych w...
ks. Jarosław Wąsowicz SDB
Odnaleźć na szlaku Chrystusa Jak mocnym doświadczeniem religijnym jest piesza pielgrzymka, wiedzą dobrze ci, którzy chociaż raz się na nią wybrali. Pozostali są w zasadzie skazani na nieudolne próby zrelacjonowania piórem tego, co dokonuje się w sercach pielgrzymów. A zawsze dzieje się wiele. Kto chciał, mógł na pewno podczas wędrowania do Ostrej Bramy na nowo odnaleźć Chrystusa. A Bóg dawał się poznać na różne sposoby: w codziennej eucharystii, w modlitwie, w dobrych ludziach spotkanych na trasie i w miejscach noclegowych, w braterskiej atmosferze wśród uczestników, w wygłoszonych konferencjach, w sakramencie pojednania, w pięknie przyrody ziemi wileńskiej. Wydaje się, że większość dobrze wykorzystała ten czas łaski dany przez Boga. Uczestnicy pielgrzymki W każdej pielgrzymkowej...
Filip Rdesiński
Tusk wygwizdany na własnym stadionie Tusk po raz kolejny zaliczył propagandową wpadkę. Po nieudanej wizycie w paprykowym zagłębiu doświadczonym klęską żywiołową i serii pytań zdenerwowanego rolnika, zakończonych puentą „Jak żyć, panie premierze?”, postanowił odrobić straty wizerunkowe podczas uroczystego otwarcia nowego stadionu w Gdańsku. I znowu przeżył zawód. Kilkadziesiąt tysięcy kibiców Lechii Gdańsk przywitało bowiem premiera gwizdami, a następnie skandowało modne tego lata hasło „Donald, matole, twój rząd obalą kibole”. Następnie rozwieszono transparent o treści „Nie jesteś, nie byłeś, nie będziesz nigdy kibicem Lechii!”. Nie obyło się też bez kilku mniej cenzuralnych okrzyków. Mina Tuska spoglądającego na tłum kibiców ze stadionowego telebimu mówiła sama za siebie. Toteż...
Filip Rdesiński
Kolejnym istotnym pomysłem jest całkowity zakaz sprzedaży alkoholu na stadionach. Kibice od wielu lat konsekwentnie wpajali swoim młodszym kolegom, że do barw klubowych i narodowych należy odnosić się z szacunkiem. Nie należy też wywoływać niepotrzebnych awantur na stadionie. Spożywanie alkoholu nie gwarantuje poszanowania tych zasad. Ponadto pijany kibic nie jest w stanie przez dziewięćdziesiąt minut aktywnie dopingować swojej drużyny i może być podatny na prowokacje ze strony osób pragnących wywołać zadymę. Dlatego prawdziwi kibice wielokrotnie wypraszali ze stadionu pijanych osobników. Dziś chcą ten problem zlikwidować za pomocą regulacji prawnych. Nie ułatwia im tego rząd Donalda Tuska i Platforma Obywatelska, która pragnie wspierać przede wszystkim interesy klubów. Biorąc pod uwagę...
Teresa Wójcik
Przeinwestowana gospodarka Inwestycje krajowe i zagraniczne stanowią aż 65 proc. chińskiego PKB. Analitycy od dłuższego czasu zwracają uwagę władz w Pekinie, że ich gospodarka musi obecnie przeorientować się wyłącznie na spożycie krajowe. Jest bowiem przeinwestowana i nadal „żyje” z inwestycji, czego już dłużej nie da się utrzymywać bez poważnych konsekwencji, przede wszystkim zupełnego zahamowania wzrostu. Rosnąca inflacja jest jednym z sygnałów, że Pekin musi się szybko zdecydować na zmianę modelu wzrostu gospodarczego. Ostatnio sam chiński premier Wen Jiabao stwierdził, że ten model jest „niestabilny, niezbilansowany i ostatecznie jest nie do utrzymania”. Potwierdzają to niektóre podane ostatnio w Pekinie wskaźniki makroekonomiczne. Niekorzystny był szczególnie tzw. wskaźnik...
Teresa Wójcik
Piątkowa sesja (19 sierpnia) na Wall Street przyniosła dalszy ciąg wahań. Początkowo indeksy poszły w górę, w końcu jednak Dow Jones i Nasdaq zniżkowały po 1,6 proc., a S&P500 spadł o 1,5 proc. Zmienność nastrojów na nowojorskim parkiecie wprowadziła zamieszanie na giełdach europejskich. Indeksy głównych giełd kontynentu były fatalne. Wskaźnik we Frankfurcie znalazł się na poziomie najniższym od września 2009 r. W ciągu poprzedniego tygodnia stracił 8,5 proc. Na warszawskim parkiecie w dalszym ciągu też były spadki, choć nasz WIG20 chwilowo się poprawił piątkowym popołudniem na pierwszy słaby sygnał wzrostu Wall Street. Na parkietach azjatyckich w piątek nadal było źle. Indeks Nikkei stracił 0,7 proc., indeksy giełdy w Szanghaju spadły o 0,3 i 0,7 proc. W Hongkongu i na Tajwanie...
Maciej Parowski
Przedtem Annie wda się w ryzykowną przygodę organizowania wesela i zaręczyn najlepszej przyjaciółce Lilian (Rudolph). Problem w tym, że Annie jest sceptyczna i zgorzkniała. Mężczyzna zawodzi, cukiernia, którą prowadziła, padła, a klienci, którym sprzedaje biżuterię w sklepie przyjaciela mamy, wierzą w miłość, która przecież nie istnieje. W dodatku zjawia się nowa przyjaciółka panny młodej, Helen (Byrne), nieprzyzwoicie piękna, bogata, ustosunkowana, i kradnie Annie rolę pierwszej druhny. Film jest zbiorem gagów i skeczy, w którym dziewczyny niepodglądane przez mężczyzn rozgrywają swoje opowieści, tajemnice, pragnienia. Annie nieprzyzwoicie rywalizująca z Helen doprowadza do zabawnych awantur i kraks podczas zaręczyn i wesela. Wyganiają ją z samolotu wiozącego ekipę druhen do Vegas,...
Marcin Wolski
Nie wiadomo, gdzie i kiedy zmarł. Jan Nowak-Jeziorański, który jako dyrektor Radia Wolna Europa musiał mieć z nim kontakt, stwierdził w 1993 r., że Światło umarł parę lat wcześniej. Co robił przez ponad ćwierć wieku, czy rzeczywiście prowadził koszerną jatkę, czy założył nową rodzinę? Ze starą nie kontaktował się nawet wówczas, gdy w komplecie znalazła się w Izraelu. A może – jak głosiły plotki – został zlikwidowany przez tych, których zdradził? A w ogóle kim był? Syjonistą nawróconym na komunizm? Przewerbowanym agentem? Figurą w skomplikowanej grze Sowietów? Jeden z czytelników artykułów Paczkowskiego napisał dosadnie: „Dla mnie Światło miał tylko jedną twarz – wredną twarz sowieckiej kanalii, która od dawna gnije już na śmietniku historii”. Jednak to stwierdzenie, choć prawdziwe, nie...
Piotr Gontarczyk
Jednostki ludowego WP „przebywające czasowo” na terenie CSSR poddano wnikliwej inwigilacji wojskowego kontrwywiadu. Nad ich właściwym morale czuwał też Główny Zarząd Polityczny Wojska Polskiego, który poddał żołnierzy gruntownej indoktrynacji. Najazd na sąsiedni kraj najczęściej tłumaczono potrzebą „udzielenia bratniej pomocy” Czechom i Słowakom wobec zagrożenia w ich kraju socjalizmu, a także… koniecznością obrony niepodległości Czechosłowacji (przed szykującymi się do agresji wojskami NATO). Szef Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego WP gen. Józef Urbanowicz nawet dwa razy dziennie składał meldunki na temat sytuacji panującej w wojskach inwazyjnych, a także o nastrojach i zachowaniu Czechów i Słowaków. Sprawozdania te trafiały do szefa Sztabu Generalnego WP gen. Bolesława Chochy...
Jarosław Grzędowicz
Krwiopijca w świetle księżyca Komary z roznoszącego malarię gatunku Anopheles funestus dotkliwiej kąsają w księżycowe noce – wynika z badań przeprowadzonych w Mozambiku przez zespół entomologów. Dzielni badacze przez 35 nocy chwytali uciążliwe owady, a następnie porównywali plon połowów z poszczególnych nocy oraz obyczaje komarów. Okazało się, że światło księżyca nie miało większego wpływu na zachowanie samców, natomiast samice znacznie intensywniej poszukiwały krwawego pokarmu. Badacze nie dotarli do żadnych wniosków, poza prostym stwierdzeniem, by strzec się krwiopijców w księżycowe noce. (Medical and Veterinary Entomology) Wody gruntowe podnoszą poziom oceanów Według Leonarda Konikowa, geologa z U.S. Geological Survey, zwiększone wydobycie wód gruntowych do irygacji pól,...
Jarosław Grzędowicz
„Edukacja wpływa na strategie działania, a strategie działania mają z kolei wpływ na to, jak postrzegamy niektóre rodzaje aktywności religijnej i wierzenia – twierdzi autor badania Philip Schwadel, profesor socjologii na UNL. „Wpływ edukacji na religijność nie powoduje po prostu wzrostu albo zmniejszenie wagi wiary. Efekt jest wielokierunkowy, zależy od tego, jak definiowana jest religia”. Jak wynika z analizy, stopień wykształcenia istotnie zmienia punkt widzenia na kwestie religijne – wyedukowani Amerykanie rzadziej uważają, że ich indywidualne wyznanie jest „jedyną prawdą”, rzadziej też traktują Biblię jako dosłowne Słowo Boże. Równocześnie wraz ze wzrostem wykształcenia zwiększa się też ich wiara w świat nadprzyrodzony i życie wieczne. Znacznie bogatsze są także ich osobiste...
Jarosław Grzędowicz
Stworzony przez zespół Wanga wirus nosi nazwę lentiviral vector, czyli „wskaźnik lentiwirusowy”, i jego zadaniem jest oznaczenie celu. W chorobach takich jak zakażenie HIV, podobnie jak w wypadku nowotworów, problemem nie jest opracowanie lekarstwa niszczącego chore komórki, lecz uniknięcie zniszczenia komórek zdrowych. W obu przypadkach natura schorzenia sprawia, że układ immunologiczny nie radzi sobie z odróżnieniem komórek zainfekowanych od zdrowych i w efekcie samo użycie lekarstwa może okazać się równie zabójcze jak działanie choroby. Sposobem na to mają być właśnie „wskaźniki wirusowe” Wanga. Zdaniem uczonego, metoda ta pozwala osiągnąć skuteczność, jakiej nie zapewniają same leki. Na razie jednak znajduje się we wczesnej fazie badań – na szalkach laboratoryjnych zastosowanie „...
Teresa Stylińska
Podatek Tobina, nazywany tak od nazwiska Jamesa Tobina, amerykańskiego ekonomisty i laureata nagrody ekonomicznej im. Alfreda Nobla z 1981 r., to podatek od transakcji finansowych. Francja postuluje wprowadzenie go w całej strefie euro i na tym najbardziej zależało Sarkozy’emu. Angela Merkel z kolei pragnie, by wszystkie państwa euro zobowiązały się do utrzymania deficytu budżetowego w określonych granicach. Zobowiązanie to, na wzór Niemiec, powinny wprowadzić do konstytucji, i to jak najszybciej, do lata 2012 r. – co komentatorzy i politycy zgodnie uznali za mało realne. W myśl konstytucji Niemiec deficyt, poczynając od 2016 r., nie może przekroczyć 0,35 proc. PKB. Tak czy inaczej, szczyt spełnił zadanie, które paryski dziennik „Le Figaro” podsumował krótko: „Chciano pokazać, że...
Tomasz Terlikowski
Nergal od bardzo dawna opowiada, że jest satanistą, jego „sztuka” jest ewidentnie wroga wobec Chrystusa, Kościoła i chrześcijan. Ten „artysta” wychwala „morderców św. Wojciecha”, a w swoich piosenkach otwarcie odwołuje się do Złego. Trudno zatem uznać, że podarcie przez niego Biblii było tylko zabawą. To był akt wrogości wobec Boga, ale i wobec chrześcijan. Ale nawet gdyby uznać jego zachowanie tylko za spektakl, to istnieją przecież wartości czy symbole, którymi bawić się nie wolno. Trudno zresztą nie zapytać sędziego, czy gdyby Nergal – by posłużyć się znakomitym przykładem ojca Dariusza Kowalczyka, jezuity – podarł traktat unijny, czy wówczas sąd również uznałby, że nie ma w tym nic złego? A gdyby „artysta” zdecydował się sprofanować (żeby nie pisać już o Koranie) muzeum Holokaustu...
Robert Tekieli
Proste sprawy można jednak komplikować. Współczesna kultura próbuje zastąpić religie duchowościami. A to odcina od pełnej relacji z Bogiem. Wcześniejszym pomysłem włodarzy nowożytnej kultury europejskiej było wyeliminowanie z niej sfery ducha i ogłoszenie wartości estetycznych najwyższym dobrem dostępnym człowiekowi. Pogubieni epigoni powtarzają ten gest do dziś. Jeden z takich pogubionych pisze w „Wyborczej”: pobyt na alternatywnym festiwalu to „jak pielgrzymka”. „Katowice są w sierpniu moją Jasną Górą. Festiwal jest pielgrzymką, tyle że pątnicy na festiwalu innej muzyki słuchają”. Jedzie się tam, by „dostąpić duchowego przeżycia”, choć przecież nie ma się do czynienia z Transcendencją. W świecie pogubionych „nie adoruje się świętych obrazów, ale artystów, którzy są świętymi w laickim...
Krystyna Grzybowska
Żeby Donald miał bliżej Pewnie dlatego niewielki entuzjazm dla Wałęsy i polskiej drogi, która wydaje się prowadzić donikąd albo zabrnęła w ślepy zaułek. Na ratunek polskiej pozycji w Europie, a także na świecie pospieszył minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który ostatnio znany jest z tego, że się bawi, wypisując na Twitterze kawałki w stylu satyry z gazetki szkolnej. Ostatnio zagroził jednemu dyktatorowi, prezydentowi Syrii Baszarowi al-Assadowi, który bez przeszkód wymordował już parę tysięcy swoich obywateli protestujących przeciwko reżimowi. Radek napisał na: „Panie Assad, odejdź albo zobaczymy się w Hadze”. A co na to Assad? Chyba nie ma komputera albo nie czyta wypocin polskiego szefa dyplomacji, zresztą Assad ma w nosie nie tylko pogróżki Sikorskiego, ale także...
Krzysztof Wyszkowski
Onyszkiewicz jest typem już dawno temu zanalizowanym i opisanym przez Gombrowicza w „Transatlantyku” z jednej strony, a z drugiej przez Dostojewskiego w postaciach „Polaczków”. To tak absolutna nicość, tak kompletna pustka i jałowość, że w procesie ucierania się ludzi sowietyzmu ze sprzedawczykami z Solidarności okazał się niezbędny – jako doskonały, bezwonny i bezbarwny, bezsmakowy i beztreściowy smar, potrafiący płynnie zapośredniczać najbardziej – wydawałoby się – sprzeczne tendencje i interesy. „Ojciec wnuków” zwycięzcy z 1920 r. chcący być jednocześnie sługą sług morderców żołnierzy Marszałka, to najwłaściwszy człowiek do zorganizowania „gwoździa” kampanii wyborczej Donalda Tuska. Gdzie miała się ona rozpocząć? Po rozwaleniu polityki wschodniej prezydenta Lecha Kaczyńskiego,...
Wojciech Wencel
Przybysz z zagranicy może być trochę zaskoczony, że polski premier uważa polskość za nienormalność, a minister spraw zagranicznych nazywa Powstanie Warszawskie narodową katastrofą. Ale dla nas, znających lokalne realia, nie ma w tym nic dziwnego. Polskość i powstanie to bowiem sprawy śmiertelnie poważne. Z perspektywy Twittera czy boiska piłkarskiego naprawdę trudno jest je zrozumieć i docenić. Politycznym infantom wydają się nieprzyjemne, pozbawione luzu, a nawet groźne. Jak cały świat dorosłych. W książce „Niedojrzałość. Choroba naszych czasów” Francesco Cataluccio twierdzi, że nie ma już na świecie dorosłych. Są tylko dzieci i starcy. Miejsce osób dojrzałych zajęli „kuriozalni pełnoletni, którzy nigdy nie dojrzeli i traktują życie jak świetną rozrywkę, jak parodię dziecinnych zabaw...
Rafał Ziemkiewicz
Nie minęło kilka dni, a tu kolejny prominentny platformers przywala lemingom z drugiej strony. To nieprawda, co piszą w sondażach, że mamy nad PiS wielką i trwałą przewagę – oznajmia w wywiadzie dla zaprzyjaźnionego tygodnika Grzegorz Schetyna. W rzeczywistości wygrywamy tylko ledwie-ledwie, o parę procent! No, po prostu się w pale nie mieści. To sondaże mogą mówić nieprawdę? Sondażownie mogą fałszować polityczną rzeczywistość, zawyżać poparcie dla władzy, a zaniżać dla opozycji? Oczywiście, nie jest to myśl nowa, ale dotychczas podobne oskarżenia formułowali jedynie wstrętni pisowcy, chorzy z nienawiści i hołdujący spiskowym paranojom. A tu sam marszałek Schetyna… Parę dni po sondażu pokazującym, że PO tradycyjnie nokautuje PiS piętnastoma punktami procentowymi… A na okładce...
Jacek Kwieciński
Atoli, choć mógłbym dalej dobierać, wydaje się, że wszystkich przebił przed paru laty Rafał Świątek (wraz z kolegą) do dziś produkujący się w „Rzeczpospolitej”. 1. Obaj spokojnie piszą, że McCarthy stał na czele komisji do spraw działalności antyamerykańskiej i „oskarżał aktorów”. Akurat. Senator McCarthy stał przez niecałe dwa lata na początku lat 50. na czele senackiej stałej podkomisji do badania działalności administracji państwowej. Z komisją kongresową ds. działalności antyamerykańskiej nie miał nic wspólnego. Senat i Kongres to oddzielne instytucje. Żadnych aktorów nie widział na oczy. Ta podkomisja działała i przed, i po odejściu McCarthy’ego. Pod przewodem i Republikanów, i Demokratów. Zajmowała się wpływami najpierw zwolenników Adolfa Hitlera, później gangsterów na...
Krystyna Grzybowska
Każdy z każdym to może sobie porozmawiać w poselskiej restauracji. Wybory do parlamentu to nie piknik ani tym bardziej mecz piłki nożnej, gdzie zwycięża drużyna chłopów dużych, silnych i bezczelnych. Wybory to polityka, a do polityki nie trzeba mieć mięśni, tylko głowę. Obserwując przepychanki przedwyborcze i aktywność mediów oraz medioznawców (niektórzy chlubią się wzorcami francuskimi), mogę z góry założyć, że po debacie Tusk–Kaczyński większość publicystów obwoła zwycięzcą Tuska, nawet gdyby przegrał. A dlaczego? Bo jedni nienawidzą PiS-u, inni ze strachu przed utratą pracy, niektórzy na wszelki wypadek i z powodu, który wydaje się być najbardziej niezrozumiały – z obiektywizmu, czyli odbijania się od ściany do ściany. Takim obiektywizmem wyróżniają się niektórzy komentatorzy,...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Od strony formy oświadczenie to jest zaskakująca z kilku powodów. Po pierwsze, do tej pory nie było żadnej reakcji kardynała na teksty dziennikarskie, które ukazywały się np. w „Gazecie Wyborczej”, a które nie zostawiały suchej nitki na Kościele katolickim, w tym na nauczaniu zarówno byłego, jak i obecnego papieża. Po drugie, jeżeli w ogóle była jakaś reakcja, to wychodziła ona z ust rzecznika prasowego, ks. Roberta Nęcka, który za pomocą kościelnej nowomowy zaistniałe problemy starał się rozmydlić, jak się tylko dało. Po trzecie, sformułowania zawarte w oświadczeniu naruszają godność drugiej osoby, o której to godności tak wiele mówił bł. Jan Paweł II. Można bowiem ze sobą polemizować, ale nie takim językiem, który jest godny Stefana Niesiołowskiego, a nie byłego sekretarza papieskiego....
Magdalena Michalska
Sędziowie Szymborska i Schmidt: do psychiatry Po wyroku pan Jan zapowiedział, że zamierza pozwać warszawską Straż Miejską i wystąpić od niej o odszkodowanie finansowe. Tymczasem strażnicy miejscy wnieśli o ukaranie Jana Kossakowskiego, który w trakcie procesu ma być… przebadany psychiatrycznie. Według Straży Miejskiej, pan Jan dopuścił się wykroczeń polegających na wykrzykiwaniu słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym i nieudzielenie funkcjonariuszowi straży miejskiej informacji co do tożsamości własnej osoby. Dwóch strażników miejskich ma wziąć udział w rozprawie w charakterze świadków. Przewodnicząca XI Wydziału Karnego Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia, Aleksandra Smyk, zarządziła wszczęcie postępowania, prowadzący sprawę sędzia Rafał Schmidt postanowił dopuścić w...
Aleksander Ścios
Piętno obcego elementu III RP, której fundamenty zbudowano na zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki, przez ostatnie 20 lat doświadczyła również aktów takiej zbrodni. Jadwiga Popiełuszko, ks. Stanisław Suchowolec, ks. Stefan Niedzielak, ks. Sylwester Zych, Walerian Pańko, Michał Falzmann, Marek Karp, ale też Stanisław Trafalski, Piotr Jaroszewicz, Sylwester Kaliski, Jerzy Fonkowicz, Tadeusz Steć, Ireneusz Sekuła, Jeremiasz Barański „Baranina” to tylko najbardziej znani ludzie, których dopadli specjaliści od eliminacji. Od czasu dojścia do władzy płk. Putina i przejęcia rządów przez grupę siłowików „eliminacja doskonała” stała się w Rosji nie tylko narzędziem umacniania wpływów, ale również metodą rozwiązywania konfliktów. Obok zabójstw Aleksandra Litwinienki, Anny Politkowskiej, Natalii...
Tomasz Terlikowski
Metropolita krakowski napisał… Już samo to, że po tekście, który prawdopodobnie przeszedłby w większości niezauważony, sam kardynał wydaje oświadczenie dość ostro dementujące opinię zawartą w artykule, jest całkowicie nietypowe. W Polsce, ale i na świecie, nie zdarza się, by metropolici polemizowali z tekstami publicystycznymi. Nie jest też czymś typowym wypuszczanie takich polemik, jako pilnych w agancjach informacyjnych, a tak się właśnie stało. Katolicka Agencja Informacyjna, która w sobotę pracuje od 16, została zmuszona do wypuszczania „pilnej” depeszy z oświadczeniem metropolity krakowskiego już o godz 14. I to w dniu tak ważnej dla archidiecezji krakowskiej uroczystości, jaką jest odpust w Kalwarii Zebrzydowskiej. Zaskakująca była jednak także treść samego oświadczenia....
Dorota Kania
Wersja Maksymiuka W wywiadzie dla Wirtualnej Polski Janusz Maksymiuk stwierdził: „Z tego, co wiem, to Sakiewicz chciał się spotkać. Przewodniczący przekazał mi, że powiedział naczelnemu »Gazety Polskiej«, iż mimo że szef PiS bardzo go skrzywdził, to ma wątpliwości, czy Jarosław Kaczyński miał świadomość, że wobec Leppera zastosowano prowokację. Lepper chciał mu przebaczyć, dlatego stworzył sobie teorię, że Kaczyński sam został wsadzony na minę. (…) Przewodniczącemu bardzo na tym zależało. Chciał się dowiedzieć, czy szef PiS wiedział o prowokacji, czy ktoś go podpuścił. Gdyby okazało się, że Kaczyński działał nieświadomie, mógłby przeprosić Leppera i on by te przeprosiny przyjął” – stwierdził Janusz Maksymiuk. Na pytanie, czy może Andrzej Lepper szukał furtki przed zbliżającymi się...
Antoni Rybczyński
Zamach z zimną krwią Środek tygodnia, sezon wakacyjny w administracji. Nagle do siedziby estońskiego ministerstwa obrony w Tallinie, przy ulicy Sakala 1, wkracza uzbrojony napastnik. Padają strzały, do akcji wkraczają antyterroryści. Po dwóch godzinach jest już po wszystkim. Ze stolicy Estonii napływają sprzeczne doniesienia o przebiegu akcji. Po kilku godzinach szczegóły podaje estońska służba bezpieczeństwa Kaitsepolitsei (KAPO). Mężczyzna wtargnął do budynku, w hallu głównym otworzył ogień, zdetonował bomby dymne oraz kilka niewielkich ładunków wybuchowych. Był uzbrojony w dwa pistolety, miał ok. 100 naboi. Nie mógł dostać się dalej, do biur ministerstwa, które od hallu oddzielały drzwi bezpieczeństwa. Mimo to wystraszeni urzędnicy zaczęli wyskakiwać na zewnątrz z okien I piętra...
Rafał Kotomski
Nie obawia się Pan, że dokument nie przebije się do opinii publicznej, ponieważ będzie traktowany jako „pisowska propaganda”? Na pewno będą próby takiego zdyskredytowania naszej pracy, tym bardziej że zainteresowani dziennikarze właściwie wydali już wyrok. Zrobili to z chwilą przyjęcia uchwały sejmowej o powołaniu komisji. Napisano tam, że wszystkiemu winni są PiS, Kaczyński i Ziobro. Gdyby się przyjrzeć uchwale sprzed trzech i pół roku, a potem porównać ją z raportem Kalisza, to raport stanowi tylko rozwinięcie tej fałszywej tezy. Czyli nieważne, co ustaliła komisja podczas wielogodzinnych przesłuchań? Dla komisji nie były istotne ustalenia, tylko zebranie materiałów pod jedną tezę. Niestety, w taki sam sposób podeszła do tego część mediów. Trudno nie przywołać „Gazety Wyborczej...
Leszek Misiak
Dowód „made in Russia” Fotografie zamieszczone w raporcie Millera przeanalizował na swoim blogu na Niezależnej.pl dr Kazimierz Nowaczyk – fizyk z amerykańskiego uniwersytetu w Baltimore. Okazuje się, że większość zdjęć drzewostanu, mających udowadniać tezę o uderzeniu Tu-154 w brzozę, utracie skrzydła i przechyleniu się maszyny o 150 st., jest autorstwa Siergieja Amielina – rosyjskiego autora serii artykułów o katastrofie, publikowanych na smoleńskim forum internetowym, oraz książki „Ostatni lot. Spojrzenie z Rosji”. Dr Nowaczyk zapytał nawet ironicznie na blogu: „Czy Siergiej Amielin był członkiem Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego Rzeczypospolitej Polskiej?”. Przypomnijmy, że według tabelki na str. 70 załączników do raportu Millera najważniejsze wartości...
Grzegorz Wierzchołowski
Dowód „made in Russia” Fotografie zamieszczone w raporcie Millera przeanalizował na swoim blogu na Niezależnej.pl dr Kazimierz Nowaczyk – fizyk z amerykańskiego uniwersytetu w Baltimore. Okazuje się, że większość zdjęć drzewostanu, mających udowadniać tezę o uderzeniu Tu-154 w brzozę, utracie skrzydła i przechyleniu się maszyny o 150 st., jest autorstwa Siergieja Amielina – rosyjskiego autora serii artykułów o katastrofie, publikowanych na smoleńskim forum internetowym, oraz książki „Ostatni lot. Spojrzenie z Rosji”. Dr Nowaczyk zapytał nawet ironicznie na blogu: „Czy Siergiej Amielin był członkiem Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego Rzeczypospolitej Polskiej?”. Przypomnijmy, że według tabelki na str. 70 załączników do raportu Millera najważniejsze wartości...
Przemysław Harczuk
Czyli rozważa Pani start w wyborach? Jest to dla mnie niełatwa decyzja, gdyż wcześniej przez wiele lat byłam raczej wsparciem dla mojego męża, nie politykiem pierwszej linii. Powoli jednak dojrzewam do decyzji o kandydowaniu w wyborach, przede wszystkim dlatego, że zdaję sobie sprawę, iż jest na to zapotrzebowanie społeczne. Pierwsze pytanie o mój start padło już ponad rok temu, gdy na murze katedry kieleckiej odsłaniano tablicę ku czci mojego męża. Od tego czasu to pytanie padało coraz częściej zarówno ze strony mieszkańców regionu świętokrzyskiego, jak i działaczy PiS. Czuję ich ogromne wsparcie. Choć – jak wspomniałam – decyzja o kandydowaniu jest dla mnie bardzo trudna, uważam jednak start w wyborach i uczestnictwo w życiu publicznym za swój obowiązek. W zasadzie to już od...
Przemysław Harczuk
– Jest to rzecz skandaliczna – oburza się poseł Prawa i Sprawiedliwości Zbigniew Girzyński. – Kilka dni temu minister Elżbieta Radziszewska protestowała przeciwko rekonstrukcji historycznej, przedstawiającej spalenie na stosie czarownicy. Tłumaczyła, że dziecko po obejrzeniu inscenizacji może podpalić kota lub koleżankę z przedszkola. Ciekawe, jak pani minister zareaguje na skandaliczną grę PO, a także jakie stanowisko zajmą organizacje broniące praw zwierząt? Przedstawiciele tych ostatnich potwierdzają, że gry tego typu mogą stanowić zagrożenie: – Wszelkie gry, reklamy czy filmiki, które promują przemoc wobec zwierząt, mogą mieć fatalny wpływ na zachowanie młodych ludzi – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” Ewa Roszko, z kujawsko-pomorskiego oddziału Towarzystwa Opieki Nad...
Tadeusz Święchowicz
Mordercza brzoza Wersja o rozbiciu się samolotu o drzewo pojawiła się natychmiast po katastrofie, zanim jeszcze ustalono najważniejsze fakty czy liczbę ofiar. Teoria ta jest więc równie stara jak dezinformacje o czterech podejściach do lądowania czy nieposłuszeństwie pilotów wobec poleceń kontrolerów. W przeciwieństwie do innych kłamstw odcięcie skrzydła przez drzewo jest jednak wciąż uznawane przez oficjalne kręgi w Rosji i Polsce za jedynie prawdziwą wersję. I trzeba przyznać, że do pewnego czasu była ona rzeczywiście spójna i odporna na ustalenia śledztw. Mimo że przecięcie tępym pniem dziesięć razy szerszego od drewna kawałka blachy wydaje się sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, to jednak teoria trzymała się mocno, bo jej elementy pasowały do siebie, jak ulał. Twórcą tej wersji...
Piotr Lisiewicz
Czytam, że w wyborze wzięły udział „miesięczniki lifestylowe”. Ki diabeł? Ponoć to te, w których brylują Agata Passent i Monika Jaruzelska oraz dziennikarze kulinarni, którzy wybrali niegdyś Tomasza Lisa dziennikarzem roku. Ten nie jest jeszcze aż tak gentelmeński jak Passent, ale niewątpliwie nosi pałkę w tornistrze. Tfu, oczywiście buławę. Poza wszystkim – co na to Lech Wałęsa? Passent mędrcem?! Toż to wchodzenie mu w paradę. Zabawnie działa zasada „uderz w stół, a nożyce się odezwą”. Napisałem tydzień temu, że powinniśmy być w „GP” „bardziej szowinistyczni wobec różnych nowo nawróconych, nowo zradykalizowanych”. Oraz że do rządu dusz w naszym obozie powinny być dopuszczane „wyłącznie osoby, które w czasie bardzo wielu lat działalności poddane były próbie i potrafiły oprzeć się...
Joanna Lichocka
Wcześniej premier takich wpadek wizerunkowych nie notował, nie bał się spotykać z ludźmi i umiał robić w tych rozmowach niezłe wrażenie. Teraz nie tylko poziom rozczarowania rządami Platformy, ale też słabnący prestiż premiera sprawia, że na takich spotkaniach nie ma już dawnego, sprawnego w kontaktach z ludźmi Tuska, a Polacy, którzy z nim się spotykają, nie ulegają jego „czarowi”. Dlatego teraz premier unika otwartych i niereżyserowanych spotkań. Zamiast niego kampanię Platformy w terenie przejmuje po trosze prezydent, który jeździ po sprawdzonych terenach – takich jak gmina Czyże, gdzie na Bronisława Komorowskiego głosowało w ostatnich wyborach ponad 90 proc. mieszkańców – i zachęca do udziału w wyborach i głosowaniu „jak serce nakazuje”. Komorowski, wybierając te, a nie inne cele...

Pages