Chronić uczucia to nie chronić niczego!

Dodano: 23/08/2011

Nergal od bardzo dawna opowiada, że jest satanistą, jego „sztuka” jest ewidentnie wroga wobec Chrystusa, Kościoła i chrześcijan. Ten „artysta” wychwala „morderców św. Wojciecha”, a w swoich piosenkach otwarcie odwołuje się do Złego. Trudno zatem uznać, że podarcie przez niego Biblii było tylko zabawą. To był akt wrogości wobec Boga, ale i wobec chrześcijan. Ale nawet gdyby uznać jego zachowanie tylko za spektakl, to istnieją przecież wartości czy symbole, którymi bawić się nie wolno. Trudno zresztą nie zapytać sędziego, czy gdyby Nergal – by posłużyć się znakomitym przykładem ojca Dariusza Kowalczyka, jezuity – podarł traktat unijny, czy wówczas sąd również uznałby, że nie ma w tym nic złego? A gdyby „artysta” zdecydował się sprofanować (żeby nie pisać już o Koranie) muzeum Holokaustu, także pod pozorem aktu twórczego (jak zrobił to pewien łodzianin, bawiąc się w motyla podczas procesji Bożego Ciała), czy wówczas również polski sędzia nie „wytyczałby granic wolności sztuki”? Zadaję te
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze