Giełdowy koniec świata?

Piątkowa sesja (19 sierpnia) na Wall Street przyniosła dalszy ciąg wahań. Początkowo indeksy poszły w górę, w końcu jednak Dow Jones i Nasdaq zniżkowały po 1,6 proc., a S&P500 spadł o 1,5 proc. Zmienność nastrojów na nowojorskim parkiecie wprowadziła zamieszanie na giełdach europejskich. Indeksy głównych giełd kontynentu były fatalne. Wskaźnik we Frankfurcie znalazł się na poziomie najniższym od września 2009 r. W ciągu poprzedniego tygodnia stracił 8,5 proc. Na warszawskim parkiecie w dalszym ciągu też były spadki, choć nasz WIG20 chwilowo się poprawił piątkowym popołudniem na pierwszy słaby sygnał wzrostu Wall Street. Na parkietach azjatyckich w piątek nadal było źle. Indeks Nikkei stracił 0,7 proc., indeksy giełdy w Szanghaju spadły o 0,3 i 0,7 proc. W Hongkongu i na Tajwanie spadki sięgały po ok. 0,5 proc. Najgorzej było na giełdach w Indonezji, Korei i Tajlandii – straty przekraczały 1,5 proc. Jeden z analityków brytyjskich powiedział mediom, że „rynki dyskontują koniec
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze