Wirusem w wirus

Stworzony przez zespół Wanga wirus nosi nazwę lentiviral vector, czyli „wskaźnik lentiwirusowy”, i jego zadaniem jest oznaczenie celu. W chorobach takich jak zakażenie HIV, podobnie jak w wypadku nowotworów, problemem nie jest opracowanie lekarstwa niszczącego chore komórki, lecz uniknięcie zniszczenia komórek zdrowych. W obu przypadkach natura schorzenia sprawia, że układ immunologiczny nie radzi sobie z odróżnieniem komórek zainfekowanych od zdrowych i w efekcie samo użycie lekarstwa może okazać się równie zabójcze jak działanie choroby. Sposobem na to mają być właśnie „wskaźniki wirusowe” Wanga.

Zdaniem uczonego, metoda ta pozwala osiągnąć skuteczność, jakiej nie zapewniają same leki. Na razie jednak znajduje się we wczesnej fazie badań – na szalkach laboratoryjnych zastosowanie „wektorów wirusowych” sprawiło, że udało się zniszczyć około 35 proc. komórek zakażonych HIV, bez niszczenia zdrowych. Nie jest to jeszcze imponujący wynik, jednak uczony twierdzi, że jeśli nowa metoda okaże się na tyle bezpieczna i skuteczna, by zastosować ją u ludzi, można będzie ponawiać proces znakowania komórek, zwielokrotniając jej skuteczność.

Na razie kolejnym krokiem będzie przeprowadzenie badań z udziałem myszy. Sam Wang podkreśla, że jego odkrycie to ważny przełom, ale jeszcze nie ostateczny lek na HIV. To wczesny etap badań, wyznaczający możliwy kierunek dalszych eksperymentów.
(Virus Research; ScienceDaily)
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: