Nr 42 z 17 października 2012

Antoni Łepkowski
Przy okazji dyskusji z przyjaciółmi nad propozycjami objęcia pełnym podatkiem zusowskim wszelkich umów o pracę, ukrywanych do tej pory pod szatą prawną umów zlecenia i umów o dzieło, jeden z dyskutantów zauważył, iż ideą rządu dresiarzy jest objęcie składkami na ZUS wszelkich dochodów. Drugi zaproponował zatem, już nieco ironicznie, by obciążyć składką także dochody z wynajmu mieszkań, a trzeci – już w zupełnie kpiarskim tonie – skonstatował, że jeśli tak, to także odsetki od lokat oszczędnościowych w bankach powinny zostać „ozusowane”. Funkcjonujące nie tylko w potocznym języku określenie „ozusowane” jest bardzo praktycznym neologizmem, nawiązującym w swym źródłosłowie do faktycznego charakteru składki na ZUS, czyli charakteru podatkowego. Nietrudno bowiem zgadnąć, że „ozusować” to...
Krystyna Grzybowska
Założę się, że jednak naród jej nie słucha, bo o tej porze dnia jest w pracy i ma już wyrobione zdanie na temat obietnic składanych przez władzę pod wodzą PO i jej przywódcy, Donalda Tuska. Roczny urlop macierzyński – to dopiero zdobycz socjalna. Minister od pracy i spraw społecznych, wyjątkowo z PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnia, że będzie zabiegać o powrót matek do pracy, po roku macierzyństwa, a urzędy pracy będą rozliczane za efektywność swoich działań. Chyba zwariował. Czyżby nie wiedział, że pracę daje pracodawca, a nie jakiś minister, a właściciel firmy zrobi wszystko, żeby biznes się opłacał, a przy tym bezrobociu młodych ludzi będzie zatrudniał osoby nie obciążone macierzyństwem? Aktywiści od robienia ludzi w balona Nie sposób zrozumieć tej słownej ekwilibrystyki...
Robert Tekieli
Konsumenci uodparniają się na nowe typy marketingu powoli. Ale się uodparniają. Dziś reklamy nie mają siły działania takiej, jak jeszcze 20 lat temu. W takiej sytuacji szuka się nowych dróg dotarcia do serc i umysłów klientów. Czasami przesadzając. Narracja marketingowa używana przy promocji histeryczno-zaczepnej twórczości Marii Peszek zwraca uwagę na nią samą, a nie na promowany produkt. Nikt nie mówi o jej piosenkach. Ludzie zareagowali na przekroczenie kolejnej granicy. Obnażyć się, by zarobić. Teraz uodpornimy się również na publiczne, bezwstydne mówienie o skrajnym cierpieniu i próbach samobójczych. To skutek marketingowego używania śmierci i depresji do sprzedaży produktu. Musi istnieć tabu. Niszczący tabu dewastują kulturę. Skąd się wziął motłoch sikający do zniczy na Krakowskim...
Tomasz Terlikowski
Ale mimo to można mówić o znaczącym sukcesie. Przesunięcie polskiej polityki w lewo, harce Palikota, jazgot mediów, które domagały się od polityków dowodów nowoczesności – nie wpłynęły bowiem znacząco na postawę posłów. Ci pozostali w swojej większości wierni umiarkowanej postawie pro life. I dlatego odrzucili – wspierany przez media – projekt Palikota, a przyjęli ten proponowany przez Solidarną Polskę. Jeśli więc w najbliższym czasie prawo będzie się w tej sprawie zmieniać, to raczej w kierunku jego doskonalenia niż liberalizacji. Zasługę zaś za tę zmianę można zaś przypisać nie tylko politykom, ale także coraz nowocześniejszym i skuteczniejszym ruchom pro life, które nauczyły się skutecznego lobbingu i marketingu politycznego. Nie bez znaczenia dla tego niewielkiego na razie sukcesu...
Ryszard Czarnecki
Rzecz działa się w Brukseli kilkanaście lat temu. Chodziło o Theodorosa Pangalosa, szefa MSZ w socjalistycznym rządzie Hellady. Pana Pangalosa poznałem osobiście. Był rok 1998. Ateny. Byłem wtedy najmłodszym ministrem rządu Jerzego Buzka. Ba, najmłodszym w całej historii Polski po 1989 r. (później byli jeszcze młodsi). Miałem 34 lata. Wchodziłem w skład oficjalnej delegacji polskiego rządu, która udała się do stolicy Grecji towarzyszyć… prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Ministrowie z AWS i prezydent z PZPR. Nie przejmuj się, Kwaśniewski W czasie oficjalnego obiadu siedziałem przy jednym stole właśnie z Pangalosem i Kwaśniewskim. Grecja to kraj, w którym smykałka do polityki przechodzi z ojca na syna, z syna na wnuka i tak dalej. Tak było w przypadku Jeoriosa Papandreu, do...
Wojciech Wencel
Któż mógł przypuszczać, że w III RP znów sprzedadzą się nam postać z gumy, rozciągliwej, w pakiecie z historyjkami? Dzisiejszy Donald jest tak podobny do swojego pierwowzoru sprzed lat, że mógłby fizycznie występować w kreskówkach. Mimo to do 2007 r. przegrywał wszystko, co było do przegrania. Nawet wśród politycznych gangsterów prezentował się jak popychadło. Gdy w czasie nocnej zmiany wypowiadał frazę: „Panowie, policzmy głosy”, trudno było dosłyszeć, co tam mruczy pod nosem. Pamiętam, że kiedy w 2005 r. przegrał teoretycznie wygrane wybory prezydenckie, było mi go autentycznie żal. Starał się, żądza władzy kipiała w nim jak wrzątek w czajniku, miał za sobą całą okrągłostołową wierchuszkę i speców od reklamy, a Polacy wciąż kierowali się zdrowym rozsądkiem. Może byłoby lepiej dla niego...
Krzysztof Wyszkowski
Otóż już wcześniej byłem przyzwyczajony do tego, że ci młodzi ludzie na określenie różnych interesów, w które się angażowali, używali zabawnych, bo kojarzących się z domową kuchnią, określeń, np. „kręcenie lodów”.  Tym razem – a był to już czas rządów premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego – ze  zdumieniem usłyszałem, że zamiast idiomów w rodzaju „wyjadanie konfitur” zaczęto wobec pewnych projektów używać słowa „ukraść”. I to nie krępując się nawet obecnością swoich żon! Gdyby nie było tam tych żon, od razu zaprotestowałbym przeciwko używaniu takiego języka i zapytałbym o jego znaczenie, ale znając te kobiety jako osoby dobre i, jak sądziłem, w pełni uczciwe, nie mogąc dalej słuchać tego języka, wyskoczyłem z pokoju. Traf chciał, że w korytarzu natknąłem się właśnie na Donka. W...
Krystyna Grzybowska
Leci na przykład, że Polska wyraża pełne poparcie dla Turcji, a za chwilę, że „to jest cud nad Wisłą”. A ten cud, to nasz cud gospodarczy, którego zazdrości cała Europa, co stwierdził doradca premiera, Witold Orłowski. Adrenalina skacze, na dodatek pozytywnie, a tu za chwilę spada na człowieka jak grom z jasnego nieba wypowiedź prezydenta wszystkich Polaków: „Smoleńsk, to jest jakieś polskie samobiczowanie”. Rany Boskie, co on gada? – chwila zastanowienia, ale już za moment dowiadujemy się, że nie wszystko stracone, bo w pewnej komercyjnej telewizji informują, że „sponsorem pogody było Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi”. No, jak widać, nie jest tak źle, nie trzeba będzie zwolnić wszystkich dziennikarzy i stacja się uratuje. Dzięki wsparciu organu władzy i prognozie pogody. Słusznej...
Piotr Lisiewicz
Przyjaciel arcybiskupa Michalika patriarcha Cyryl postanowił odwiedzić jeszcze lepszego ze swych przyjaciół, a mianowicie Aleksandra Łukaszenkę. Zachwalał tam, mimo narodowych odrębności, „starania skierowane na utrzymanie duchowej i kulturowej przestrzeni tej samej historycznie Świętej Rusi”. Nie wiedzieć czemu w Priwislanskim Kraju patriarcha gadał bardziej asekuracyjnie. Wcale nie trzeba było! U nas duchowi czciciele Świętej Rusi też mają się świetnie. No może oprócz tych, co przeżywają chwilowy kryzys taksówkowy. „Jesteście wiernym, prawdziwym przyjacielem naszego kraju i nieraz udowodniliście to poprzez wspieranie nas w najtrudniejszych sytuacjach” – powiedział do Cyryla Łukaszenka. Cóż za piękne, przepełnione chrześcijańską miłością i pokojem słowa! Może wspólne posłanie Cyryla i...
Rafał Ziemkiewicz
Eksperyment w ten sposób rozpoczęty właśnie dobiegł końca − końca żałosnego. Lewacka redakcja zredukowała sprzedaż tygodnika – i tak słabą – jeszcze o połowę, nowych czytelników nie zdobyła i ostatecznie została zwolniona. Można się zastanawiać, czy zawiodło wykonanie, czy cała w ogóle koncepcja tygodnika wyraziście lewicowego była chybiona. Za pierwszą odpowiedzią przemawia fakt, że lewicowi działacze faktycznie się na prasie znali słabo, profesjonalnej gazety robić nie umieli, a teksty dobierane do druku pełne były sekciarskiej paranoi (pożegnalnym strzałem jakiś oszalały „łowca faszystów” zdemaskował mnie, że przed pojawieniem się w radiu lub telewizji instruowany jestem, co mam mówić, przez Roberta Winnickiego, szefa Młodzieży Wszechpolskiej. Nie uśmiałem się tak od czasu, kiedy...
Filip Rdesiński
DWA KONCERTY BETH Beth Hart znów zagra w Polsce. Ostry, mocny, charakterystyczny głos, sceniczny ogień i prawdziwe do bólu teksty. Beth to sceniczne zwierzę, które z rockowo-bluesowych kawałków potrafi stworzyć zabójczą muzyczną amunicję. Jej życie pod względem ilości nałogów, skandali i problemów z prawem przypomina życie Janis Joplin i Amy Winehouse, z tą różnicą, że Beth udało się wyjść na prostą. Swoje trudne doświadczenia opisuje w piosenkach. Wokalistka 25 lutego wystąpi w Warszawie, a dzień później da koncert w Chorzowie. Już dziś jednak można poczuć przedsmak lutowych koncertów. Właśnie ukazała się bowiem jej najnowsza płyta „Bang Bang Boom Boom”. NASZE POCZĄTKI „Myśliwi, rolnicy i pasterze epoki kamienia. Osadnictwo i życie codzienne nad dolnym Sanem i Łęgiem”....
Maciej Parowski
Młodzi żarliwie przyjęli autora na premierze „Felixa, Neta i Niki…”, żywo reagując na odstępstwa filmu od oryginału. Jego książki są syntezą polskiej szkoły pisania z przymieszką sentymentu (Makuszyński), hultajstwa (Niziurski), wiedzy historycznej („Pan Samochodzik” Nienackiego) czy science fiction (jak u Broszkiewicza w „Wielkiej, większej, największej”). Wszystkie były filmowane z dobrym skutkiem. Tematycznie najbliżej Kosikowi do Broszkiewicza, językowo do Niziurskiego. Miała TVP wobec jego dzieła plany serialowe, poległy na kosztach. Na razie jest adaptacja drugiego tomu z katastrofą w tytule. Młodzi aktorzy – wynalazca Felix (Klier), komputerowy geniusz Net (Stolarczyk) i obdarzona paranormalnymi zdolnościami Nika (Łepkowska) zostali dobrze wybrani. Przygoda wakacyjna obok...
Marcin Wolski
Zresztą i on nie mówi wszystkiego, chroni agentów, których prowadził, a także największych resortowych tajemnic, nie chcąc zapewne znaleźć się na liście „seryjnych samobójców”. Jeśli kogoś nie oszczędza, to siebie, pastwiąc się wręcz nad sobą. Nie szuka wykrętów, okoliczności łagodzących, a nawet traumy z dzieciństwa, która podobno mogłaby postawić jego działania w trochę innym świetle. Przy okazji obnaża słabość opowieści o agentach, którzy „mniej szkodzili”, ekshibicjonistycznie wyznając, jak donosił na rodzinę, inwigilował znajomych, łamał kariery przyjaciołom, permanentnie żyjąc w kłamstwie. Przypadek Molki jest nietypowy z jeszcze jednego powodu – podobno na palcach jednej ręki można policzyć płatnych tajnych współpracowników, którzy zostali przekształceni w regularnych...
Jacek Laskowski
Zwrot w tureckiej polityce nastąpił w trakcie powstania przeciw Kaddafiemu w Libii. Początkowo Ankara była jednym z głównych oponentów zachodniej interwencji w tym kraju, spodziewając się zapewne, jak w Iraku, powszechnego niezadowolenia świata muzułmańskiego, a ponadto bojąc się podejrzeń o sympatyzowanie z „islamskimi rebeliantami”. Gdy jednak okazało się, że operacja NATO tym razem cieszy się poparciem muzułmańskich mediów i ulicy, Turcja zmieniła front, włączając się w dyplomatyczne i finansowe wsparcie opozycji. Turecko-syryjskie rozstanie Podobny krok był jednak dużo trudniejszy w stosunku do sąsiedniej Syrii, gdyż oznaczałby konieczność poświęcenia budowanych przez całą dekadę dobrych relacji z Damaszkiem i popierającym go Iranem. W pierwszych miesiącach rewolucji Ankara...
Antoni Rybczyński
20 września prezydent podjął w ambasadzie RP w Kijowie przedstawicieli dwóch partii: boksera Witalija Kliczkę (UDAR) oraz Natalię Korolewską i piłkarza Andrija Szewczenkę (Ukraino Naprzód!). Co więcej, już 1 października w Warszawie Komorowski podjął ponownie Kliczkę oraz rozmawiał z byłym prezydentem Wiktorem Juszczenką. Odpowiadający w Kancelarii Prezydenta za sprawy międzynarodowe Jaromir Sokołowski mówił wówczas, że jego pryncypał zainteresowany jest utrzymywaniem dialogu ze wszystkimi najważniejszymi siłami politycznymi na Ukrainie. Dlaczego więc Komorowski znalazł czas na spotkanie z Korolewską, liderką partii, która zapewne nawet nie przekroczy progu wyborczego, a nie było rozmów z główną siłą opozycji, ugrupowaniem Zjednoczona Opozycja „Batkiwszczyna”, którego liderami są była...
Filip Rdesiński
Wyjątkowym świadectwem historycznym są, według badaczy, listy pisane z więzienia. Co takiego się w nich znajduje? To byli młodzi chłopcy, którzy w czasie ciężkich przeżyć więziennych, w obliczu nieuchronnej śmierci zachowali wręcz fantastyczną postawę. W ich zapiskach, grypsach, listach odnaleźć można uniwersalne prawdy, na których opiera się nasza cywilizacja. Nie ma w nich nienawiści, smutku czy negacji rzeczywistości. Są w nich – jak określił jeden z ich biografów – wielkie przygotowania, rekolekcje wewnętrzne w drodze do lepszego świata. Widać w nich moc w pełni ukształtowanych charakterów, które powinny być wzorem także dla naszych czasów. Instytut Pamięci Narodowej współorganizuje uroczystości upamiętniające bohaterstwo Poznańskiej Piątki. Jak wygląda program tegorocznych...
ks. Jarosław Wąsowicz SDB
Oratorium na Wronieckiej W okresie międzywojennym przy salezjańskim domu wychowawczym przy ul. Wronieckiej w Poznaniu funkcjonowało prężne oratorium młodzieżowe. Wystawiano w nim sztuki teatralne (m.in. tradycyjne salezjańskie „Jasełka” i „Pasję”), funkcjonowały kółka zainteresowań, towarzystwa i grupy formacyjne, tętniło życie muzyczne i sportowe. Wszystko po to, aby w duchu ks. Bosko „wychować młodych na dobrych chrześcijan i prawych obywateli”. To właśnie tu, wśród gwaru, śpiewów, zabaw i modlitwy, ugruntowała się wiara naszych bohaterów. Wiara, która pozwoliła im przetrwać najgorsze i stać się wzorem dla chrześcijan i polskich patriotów. 13 czerwca 1999 r. w Warszawie Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi grupę 108 polskich męczenników II wojny światowej. Znalazła się wśród nich...
Piotr Gontarczyk
Zychowicz stawia tezę, że w przededniu II wojny światowej polska dyplomacja nie powinna była zawierać sojuszu z Francją i Wielką Brytanią, tylko związać się z Niemcami, Rzeszą. Pakt Beck–Hitler miałby na celu doprowadzić do uderzenia na Rosję Sowiecką i starcie z powierzchni ziemi ZSRS i komunizmu. Autor zakłada, że III Rzesza i tak zostałaby pokonana przez aliantów zachodnich, do których przyłączyłaby się Polska w końcowej fazie wojny, odwracając się od swojego sojusznika i dołączając do obozu zwycięzców. Ale wcześniejszy wybór Niemiec miałby oszczędzić nam wielu zniszczeń i ofiar: represji sowieckich i niemieckich, kacetów i łagrów, Palmir i Katynia. Nie tylko utrzymalibyśmy Kresy Wschodnie, ale nawet moglibyśmy rozszerzyć strefę wpływów na Ukrainę. W ten sposób nawet państwo polskie...
Rafał Kotomski
Wpłacałam, ile mogłam – W 2003 r. umarł mój mąż i zostawił mieszkanie, w którym oprócz mnie zameldowany był jeszcze pasierb. To niecałe 30 mkw. w centrum Warszawy. Kilka miesięcy później próbowałam nabyć prawa do mieszkania. Starania trwały rok, ale okazało się, że nie mogę nabyć praw do lokalu. Nawet jeśli ktoś mieszka przez kilkadziesiąt lat w zasobach wojskowych, a w wojsku nie pracuje, nie ma do lokalu żadnych praw. Grożono mi 200-proc. podwyżką czynszu albo eksmisją. Ale prawdziwa wojna o zajmowaną przeze mnie kawalerkę rozpoczęła się dwa lata temu. Jeden z sąsiadów wymyślił sobie, że może rozbudować swoje mieszkanie, i zaczął starania w wojskowej administracji. Wykorzystał fakt, że nie byłam w stanie płacić całego czynszu. Wpłacałam tyle, ile mogłam. Nie mam renty ani emerytury...
Bohdan Urbankowski
1. Polska Nie krył się w cichych katakumbach modlitw lecz wyrywał najeźdźcom kraj skibę po skibie, człowieka po człowieku. I na pewno uczynił jeden co najmniej cud: widziałem: ludzie którzy klęczeli wzdłuż trasy jego przejazdu podnosili się z kolan! Nim odjechał długo stał na kamiennym placu w środku miasta modlitwą i krzykiem skądś, może z zaświatów przywoływał ducha ziemi – tej ziemi by czuwał, gdy jego zabraknie. 2. Europa, młodość Ból – zastrzyki – kroplówka – znów ból. Lecz dla młodych miał zawsze twarz ojca. Był dla nich przewodnikiem po rzekach, górskich szlakach i po krętych ścieżkach w głąb dusz – Tylko na którejś z tych dróg można jeszcze napotkać Boga. Przekonywał ich do własnej młodości – – bo kto będzie odmieniał świat jeśli nie ty...
Marcin Wolski
Urodzony w 1928 r. w Warszawie, jako 13-latek wstąpił do Szarych Szeregów. Po Powstaniu Warszawskiem trafił do Oświęcimia, a następnie do obozu Hersbruck, skąd wyzwolili go Amerykanie. W amerykańskiej strefie okupacyjnej uczęszczał do szkoły średniej i udzielał się w Polskiej Służbie Wartowniczej. Kiedy w 1947 r. wrócił do Polski, nie czekały go nagrody. Po paru miesiącach został aresztowany przez Informację Wojskową i oskarżony o szpiegostwo na rzecz USA. Piętnastoletni wyrok odsiedział na Mokotowie, we Wronkach i Rawiczu. Wyszedł na mocy amnestii w 1956 r. Z zarzutu szpiegostwa oczyścił go dopiero Sąd Najwyższy w 1998 r. Choć zadebiutował wkrótce po uwolnieniu wierszem w „Po prostu” i opowiadaniem w „Przeglądzie Kulturalnym”, jego kariera literacka rozwijała się powoli....
Katarzyna Gójska-Hejke
W 2006 r. w rozmowie z „GP” premier Jarosław Kaczyński powiedział: „W Polsce nie ma żadnego państwa. To jedno z głównych błędnych założeń mediów, które myślą tak: oto przychodzi nowy rząd i aparat państwowy zaczyna realizować jego postanowienie. Otóż nie. Niczego takiego u nas nie ma”. Coś się od tego czasu zmieniło? Nie ulega wątpliwości, że ta diagnoza dziś jest jeszcze ostrzejsza. Jestem posłem od roku. W ciągu tego czasu w moim okręgu wyborczym przestały istnieć sąd, kilka szkół i połączeń kolejowych, zamknięto oddział pogotowia ratunkowego, bankrutują jednostki straży pożarnej i oddziały szpitali, likwiduje się ważne placówki obsługujące rolników – a to i tak niepełna lista. Nie sądzę, by rejon Wadowic, Chrzanowa, Oświęcimia, Myślenic i Suchej Beskidzkiej był terenem szczególnie...
Andrzej Zybertowicz
Z tymi drugimi warto rzeczowo oraz uprzejmie się spierać.  Wielu z nich dopiero poszukuje swojego miejsca w zawodzie i dobrze przedstawione argumenty do części z nich mogą niekiedy trafić. Pochopnie krytykując tych drugich, wpycha się ich w ramiona funkcjonariuszy. Ale czy zawsze wiemy, jak odróżnić jednych od drugich? Słucham radia Socjolog powinien pobierać informacje z wszystkich społecznie istotnych stref życia społecznego. Dlatego raz po raz słucham radia Tok FM – radia establishmentu systemu III RP. Środowisko, którego głos jest w tym radiu eksponowany, ma niemały wpływ na bieg spraw polskich. Można nad tym boleć, ale nie wolno się na rzeczywistość obrażać. Przynajmniej badaczom społecznego świata. W piątek 12 października 2012 r. prowadzący w tym radiu stałe audycje...
Leszek Misiak
Redakcja „Gazety Polskiej” gwarantuje, że są to części z miejsca katastrofy. Może potwierdzić to zbadanie innych próbek z miejsca katastrofy, jakie – miejmy nadzieję – wykona prokuratura (skład i właściwości chemiczne muszą być wówczas zbieżne). Być może stanie się tak niebawem, bo, jak poinformowało kilka dni temu radio RMF, „grupa polskich prokuratorów i biegłych zakończyła prace w Smoleńsku. (…) polscy śledczy badali m.in. szczątki samolotu Tu-154 pod kątem śladów po materiałach wybuchowych, a także miejsce katastrofy”. Minęło jednak 30 miesięcy od katastrofy smoleńskiej, w czasie których prokuratura nie zbadała gruntownie części rozbitego samolotu i innych przedmiotów z miejsca tragedii. Substancje niewyjaśnionego pochodzenia W swoim opracowaniu „Wstępna Analiza Materiałowa...
Grzegorz Wierzchołowski
Redakcja „Gazety Polskiej” gwarantuje, że są to części z miejsca katastrofy. Może potwierdzić to zbadanie innych próbek z miejsca katastrofy, jakie – miejmy nadzieję – wykona prokuratura (skład i właściwości chemiczne muszą być wówczas zbieżne). Być może stanie się tak niebawem, bo, jak poinformowało kilka dni temu radio RMF, „grupa polskich prokuratorów i biegłych zakończyła prace w Smoleńsku. (…) polscy śledczy badali m.in. szczątki samolotu Tu-154 pod kątem śladów po materiałach wybuchowych, a także miejsce katastrofy”. Minęło jednak 30 miesięcy od katastrofy smoleńskiej, w czasie których prokuratura nie zbadała gruntownie części rozbitego samolotu i innych przedmiotów z miejsca tragedii. Substancje niewyjaśnionego pochodzenia W swoim opracowaniu „Wstępna Analiza Materiałowa...
Aleksander Ścios
Troska RPO o żołnierzy byłych WSI wydawała się niezrozumiała, ponieważ uchwalona w czerwcową noc 2008 r. nowelizacja ustawy o SKW i SW faktycznie zakończyła proces weryfikacji i otworzyła przed ludźmi WSI drogę do nowych służb. Intencje rządu Tuska zostały wyraźnie sformułowane w ówczesnym komunikacie MON, w którym napisano, że „ministerstwo stoi na stanowisku, iż żołnierzom WSI nie można odbierać szansy udowodnienia, że są dobrymi fachowcami, a ich wiedza i doświadczenie mogą być w dalszym ciągu wykorzystywane w odnowionych służbach wywiadu i kontrwywiadu wojskowego”. Dukaczewski upomina Tuska Od czasu objęcia władzy przez PO–PSL priorytetem nowego rządu stała się reaktywacja układu byłych WSI. Pod koniec 2007 r. rozpoczęto kombinację operacyjną z udziałem ludzi WSW/WSI, szefostwa...
Leszek Misiak
Konsulaty tracą swą tożsamość Państwo polskie po wprowadzeniu nowego systemu może stracić kontrolę nad legalizowaniem pobytu na terenie państw grupy Schengen osób niepożądanych. Konsulat nie będzie miał bowiem bezpośredniego kontaktu z petentem. A właśnie podczas takich rozmów można ustalić pewne fakty, których „sucha” ankieta nie odda. – Hindus poprzez firmy-filie na Ukrainie i w Rosji staje do przetargów na usługi wizowe i wygrywa. Ale zdarzyło się, w Rosji, że kilka firm zaskarżyło sposób rozstrzygnięcia tych przetargów. Być może to, a następnie krytyczne publikacje na temat obsługi wizowej przez firmy komercyjne, spowodowały, że potem w Moskwie wygrała przetarg inna firma – mówi nasze źródło. Outsourcing, czyli nowy system załatwiania wiz polegający na powierzeniu pewnych...
Grzegorz Wierzchołowski
Konsulaty tracą swą tożsamość Państwo polskie po wprowadzeniu nowego systemu może stracić kontrolę nad legalizowaniem pobytu na terenie państw grupy Schengen osób niepożądanych. Konsulat nie będzie miał bowiem bezpośredniego kontaktu z petentem. A właśnie podczas takich rozmów można ustalić pewne fakty, których „sucha” ankieta nie odda. – Hindus poprzez firmy-filie na Ukrainie i w Rosji staje do przetargów na usługi wizowe i wygrywa. Ale zdarzyło się, w Rosji, że kilka firm zaskarżyło sposób rozstrzygnięcia tych przetargów. Być może to, a następnie krytyczne publikacje na temat obsługi wizowej przez firmy komercyjne, spowodowały, że potem w Moskwie wygrała przetarg inna firma – mówi nasze źródło. Outsourcing, czyli nowy system załatwiania wiz polegający na powierzeniu pewnych...
Maciej Marosz
– Dawni sędziowie i prokuratorzy mają w tym swój udział – gorzko kwituje Wołyniec. Występował on jako oskarżyciel posiłkowy lub świadek w kilku procesach przeciwko byłym funkcjonariuszom SB oskarżonym przez IPN o znęcanie się nad opozycjonistami. Mimo niekwestionowanych zasług w działalności niepodległościowej do dziś musi walczyć przed polskimi sądami o godne zadośćuczynienie. Gdy po latach od zmiany systemu, w 2006 r. utworzył komórkę NSZZ „Solidarność” w miejskiej spółce, najpierw stracił za to pracę. Później jeszcze został skazany z niesławnego art. 212 kodeksu karnego za pomówienia szefa spółki miejskiej, który zdecydował o jego zwolnieniu z pracy. Zapytany przez nas, wylicza długą listę przypadków byłych działaczy antykomunistycznych, podobnie jak on brutalnie traktowanych...
Maciej Marosz
Główni bohaterowie tajnej operacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego o kryptonimie „Alfa”, dotyczącej podejrzenia korupcji w Sądzie Najwyższym, kilka lat wcześniej pojawili się w śledztwie dotyczącym mafii paliwowej. Podobnie jak w przypadku „Alfy”, w tle pojawiają się ludzie z Wojskowych Służb Informacyjnych. Obydwie sprawy łączy też osoba Marka Wełny – prokuratora, który nadzorował te postępowania. Co ciekawe, w kluczowym momencie dotyczącym sprawy podejrzenia korupcji w Sądzie Najwyższym Wełna został odsunięty od śledztwa; w przypadku mafii paliwowej próbowano go skompromitować. Kluczową rolę w tej sprawie odegrał Andrzej Rozenek, obecnie polityk Ruchu Palikota i zarazem rzecznik tej partii.Prokurator Marek Wełna w trakcie...
Dorota Kania
Główni bohaterowie tajnej operacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego o kryptonimie „Alfa”, dotyczącej podejrzenia korupcji w Sądzie Najwyższym, kilka lat wcześniej pojawili się w śledztwie dotyczącym mafii paliwowej. Podobnie jak w przypadku „Alfy”, w tle pojawiają się ludzie z Wojskowych Służb Informacyjnych. Obydwie sprawy łączy też osoba Marka Wełny – prokuratora, który nadzorował te postępowania. Co ciekawe, w kluczowym momencie dotyczącym sprawy podejrzenia korupcji w Sądzie Najwyższym Wełna został odsunięty od śledztwa; w przypadku mafii paliwowej próbowano go skompromitować. Kluczową rolę w tej sprawie odegrał Andrzej Rozenek, obecnie polityk Ruchu Palikota i zarazem rzecznik tej partii.Prokurator Marek Wełna w trakcie...
Piotr Bączek
Kto mijał się z prawdą Tej błyskotliwej karierze nie przeszkodziły nawet ujawnione informacje o dobrej znajomości Janusza Noska z adwokatem Markiem P., byłym funkcjonariuszem SB, oskarżonym w aferze Komisji Majątkowej, która miała przekazywać Kościołowi skonfiskowane przez komunistów nieruchomości. We wrześniu 2010 r. Marek P. został aresztowany. Tymczasem żona Noska pracowała w spółce tego aferzysty. Jednocześnie i generał, i adwokat bawili się razem na weselu znajomego. W lutym 2011 r. TVN przytoczył wyjaśnienia Noska twierdzącego, że znajomość z P. była tylko „powierzchowna i sporadyczna”. Przekonywał on też, że nic o nielegalnej działalności P. nie wiedział. To wyjaśnienie szefa SKW zaskakuje, zwłaszcza jeżeli porównamy je z odpowiedzią min. Jacka Cichockiego na interpelację posła...
Piotr Lisiewicz
Tomasz Turowski, były komunistyczny szpieg w Watykanie, który organizował wizytę polskiej delegacji w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r., ustanowił radcę Jerzego Pardusa swoim pełnomocnikiem prawnym. W tej roli przysłał on pismo do „Gazety Polskiej”. Reprezentuje też Turowskiego w procesie wytoczonym Cezaremu Gmyzowi, dziennikarzowi „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze”. Jak pisaliśmy w tekście „Wróg Michnika i Izraela prawnikiem Turowskiego” („GP” z 5 września br.), Pardus był w latach 80. redaktorem naczelnym „Rzeczywistości” – pisma partyjnego betonu. Dziś ujawniamy, czym – według dokumentów IPN – zajmował się wcześniej, w latach 70. „6 miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniu na 2 lata za pobicie” „Ja niżej podpisany, świadomy patriotycznego obowiązku i chęci służenia Ojczyźnie,...
Andrzej Waśko
Elektorat III RP Jest to bowiem elektorat nie tyle samej PO, ile III Rzeczypospolitej. Rzeszę wyborców, która od 23 lat stabilizuje konstrukcję polityczną z Magdalenki, tworzy w istocie nie jeden, ale trzy elektoraty. Pierwszy to elektorat nienawiści do opozycji, ideałów Solidarności i do Kościoła – to ludzie sikający na znicze, którzy teraz przepływają do Palikota i SLD. Drugi to elektorat strachu – ci, którzy boją się wszystkiego, i można się z nimi medialnie bawić w strachy na Lachy: np. w „wojnę z Rosją o Smoleńsk”. Trzecią, największą grupę obecnych wyborców Platformy można by nazwać elektoratem kompromisu. W pewnej mierze grupa ta dostrzega, czym jest PO i popiera tę partię nie dlatego, że ją lubi i ceni, tylko dlatego, że, jak sądzi, utrzymując ją przy władzy, mimo wszystko...
Joanna Lichocka
Dziennikarze na zawołanie Uruchomione zostały błyskawicznie pierwsze z brzegu zasoby na froncie medialnym – Jan Ordyński i Wojciech Mazowiecki w Jedynce Polskiego Radia, transmisje live w kanałach informacyjnych ze spotkań i konferencji prasowej premiera i organizowanych, nie bacząc na weekend, przez jego ministrów. Wreszcie wizyta u Moniki Olejnik, której z okazji wywiadu z premierem wydłużono program. Nie zapomniano oczywiście o Tomaszu Lisie, który kolejny raz udowodnił, że choć nie nazbyt rozgarnięty (i karcony publicznie u konkurencji przez szefa rządu za popełniane błędy), wciąż zasługuje na miano pluszaka premiera. Pokazała się przy tej okazji nowa funkcja medialnych celebrytów – dziennikarze na zawołanie – którzy nad podziw lojalnie uczestniczą w rozpisanym na prowadzone przez...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Uzasadnienie to jest wyjątkowe podłe. Nie chodzi jednak o ataki na moją skromną osobę, bo od czasu wydania książki „Księża wobec bezpieki” (i od czasu podjęcia stałej współpracy z „Gazetą Polską”) jestem do nich przyzwyczajony, ale o oszczerstwa skierowane pod adresem wydawnictwa. Jak można pomawiać wydawnictwo, które tyle razy stawało w obronie Kościoła, że sprzedało się za judaszowe srebrniki? Sytuacja godna czasów PRL. Inna sprawa, że jest to kuriozalny przypadek, gdyż po raz pierwszy do nagrody kościelnej wysuwa się osobę świecką, która w brutalny sposób na łamach świeckiego pisma zaatakowała (bez prawa do obrony) wypowiedzi duchownego katolickiego, pełniącego bez żadnych zakazów i kar obowiązki duszpasterskie w strukturach kościelnych. Kuriozum polega również na tym, że w ten sposób...
Marcin Wolski
Czy to przywołanie premiera do porządku? Czy raczej ostatnie poważne ostrzeżenie? Dezorganizacja czy chytry zamysł? Ale czyj? Dużego Pałacu? Jakiegoś Zleceniodawcy Zewnętrznego? Komu zleży dziś na obaleniu Donka? Trudno wyobrazić sobie Millera i Palikota popierających rząd ekspertów profesora Glińskiego. Jeszcze trudniej dać szanse konstrukcji Rządu Marzeń (Adama Michnika) na czele z pięknym Olkiem (w charakterze już nie Ojca, ale Teścia Ojczyny). Konserwatyści w PO to – jak się niedawno okazało – co najmniej 60 szabel, alergicznie reagujących na hasła w rodzaju „wybierzmy przyszłość – i wypierzmy przeszłość”. Więc o co chodzi? Najgorsze podejrzenie, że o to, aby było dalej, jak jest: chaos, bezrząd, słaby premier, przestraszony rząd, podzielona koalicja i opozycja. I oczywiście...
Tomasz Sakiewicz
Brak spójnego przekazu to jednak nic w porównaniu z kompromitującymi doniesieniami mediów. To, że Tuska łoi niemiłosiernie „Gazeta Polska”, chyba nikogo nie dziwi. Dlaczego jednak zaczął obrywać od TVN i „Gazety Wyborczej” - jest dużo bardziej zastanawiające. Z dużą radością czytałem najnowsze odkrycie pisma Adama Michnika, że bałtycka gazrura zablokuje nam port w Świnoujściu. Piszemy o tym od kilku lat i właśnie dziennikarze „GW” doszli do tego samego wniosku, co my. Pytanie, dlaczego do niego doszli? Tego nie wiem. Wiem jednak, że zgodnie do niedawna zarządzające polską kondominium przeżywa trudne chwile. Berlin, a wraz z nim obóz premiera, chce Europy zjednoczonej pod swoim przewodem, a Rosja tego absolutnie nie chce. Do tego jeszcze rząd planuje wydobywać masowo gaz łupkowy, a to...
Tomasz Łysiak
Kijem w Kukiza, Rymkiewicza i Skowrońskiego Dlatego musiano z trybunem coś zrobić bardzo szybko i bardzo stanowczo. Kilkuset nobliwych senatorów w rozwianych togach, każdy z kijem w ręku, wpadło na forum i zatłukło Tyberiusza jak wieprza. Niedaleko świątyni Wierności. Tuż obok siedmiu posągów królewskich. Ciało wrzucono do Tybru. Wraz z trzema setkami ciał jego zwolenników. Potem prawdopodobnie senatorowie odrzucili kije ze wstrętem, umyli porządnie ręce i kazali przeczytać niewolnikowi kilka ustępów z jakiegoś poety lub ulubionego greckiego filozofa. W końcu wysoka kultura to rzecz, która charakteryzuje Rzymianina. Tak jak – uwieczniana na posągach – toga okrywająca ciało czy zwój z literaturą w dłoni. Nie na darmo taka prowincja, która uznawana była za zromanizowaną na tyle, że...
Piotr Lisiewicz
Tusk to wieczny zwycięzca, a do tego człowiek bardzo mściwy, przed którym trzeba drżeć niczym osika – taki mit własnego lidera funkcjonował wśród działaczy PO i był gwarancją trwania partyjnej dyscypliny. Padł on w ostatnich tygodniach. Poczuli oni, iż ktoś silniejszy pozbawił Tuska medialnej ochrony. I że z tym kimś lepiej żyje frakcja Grzegorza Schetyny. „Grillowanie” to najważniejsze słowo jesiennego politycznego sezonu, odmieniane przez wszystkie przypadki w sejmowych kuluarach. – O tym, że we wrześniu Tusk będzie grillowany i że szykuje się zmiana w PO, dowiedziałem się w sierpniu – opowiada nasz informator pracujący na kierowniczym stanowisku w jednej ze spółek Skarbu Państwa. – Powiedziała mi o tym osoba z górnej p...