Maciej Parowski

Maciej Parowski
Nowy film Martina Scorsese „Milczenie”, tak jak „Ludzie Boga” (2009) Xavier Beauvois, to obraz o męczeństwie. Przypomina „Misję” Rolanda Joffé z 1986 r. Chodziło tam o odkupienie bratobójstwa i mękę Indian oraz ich jezuickich przewodników. Zgoda na religijne cierpienie mieliśmy też w fantastycznej „Katedrze” Tomasza Bagińskiego i Jacka Dukaja. Pątnik przybywa na dziwną planetę, by jego ciało mogło się przemienić, w budzącym trwogę procesie, w łuk i filar cudownej katedry. Wszędzie poza „Milczeniem” człowiek duchowo zwycięża, nie traci wiary, nie cofa się przed męką. Nadaje jej sen wyższy. Scorsese w filmie, o którym marzył latami, prowadzi nas na bardziej bolesną artystyczną przygodę; poddaje bohaterów cielesnym i duchowym udręczeniom, zakończonym moralną porażką. XVII wiek,...
Maciej Parowski
W latach 50. i 60. Jackie była naprawdę skończoną pięknością. Bogata z domu, miała wszechstronne wykształcenie, klasę i udaną praktykę dziennikarską. Nie od razu powiedziała „tak” senatorowi Johnowi Kennedy’emu, herosowi II wojny, kobieciarzowi, potem prezydentowi USA. Biały Dom za ich kadencji to był Camelot, ciągnęli doń twórcy i światłe umysły. Gospodarze emanowali ambicją i werwą, uderzającą na tle prezydentury Eisenhowera. Jackie urzekała koronowane głowy, była ikoną mody, modyfikowała siedzibę, a szwagrowie – Robert, prokurator generalny, i Edward, od 1962 r. senator – zakładali dynastię. Panowie flirtowali z gwiazdą Hollywood, partnerką mistrza baseballu, potem wybitnego pisarza. Prezydent remisował z Chruszczowem konflikt kubański, grzązł w Wietnamie, ale ruszył dobry...
Maciej Parowski
Jako człowiek wiekowy potwierdzam: w Polsce lat 60. i 70. ubiegłego wieku było szaro, nie mieliśmy komórek, komputerów, kablówki ani wolności, ale orgazmy się jednak trafiały. Mimo żelaznej kurtyny docierały tu znaczące dzieła, a większe kulturowe i obyczajowe otwarcie nastąpiło po Grudniu’70. Za Gierka ukazała się „Trędowata” Mniszkównej, czyli kicz (i rynek) został ułaskawiony. Podobnie z aktem artystycznym, do obejrzenia na budzących emocje wystawach „Wenus” w Krakowie. Prasa drukowała zdjęcia pań bez bielizny, na których erotyzm gromił sztukę, na następnych stronach szły poradniki życia płciowego dla młodzieży. Wielu widziało w tym kamień obrazy – oto partia walczy o rząd dusz z Kościołem i rodziną. Taranem była Michalina Wisłocka, lekarka, publicystka, ekscentryczna społeczniczka...
Maciej Parowski
Zwalisty, długowłosy 70-latek (Simonischek) konfunduje listonosza, zakładając i zdejmując wielkie zęby. Przedstawia się jako Winfried Conradi, a potem jako jego brat – Toni Erdman. Który z nich może podjąć przesyłkę? To zaledwie przedsmak kłopotów, jakie sprokuruje Toni swojej córce Ines (Huller). Ines jest blondwłosą niemiecką korporacyjną wydrą. Szczupła, zagoniona dziewczyna o zaciętej twarzy, w służbowym żakiecie pracuje w Rumunii w agencji PR. Programuje strategiczną brudną robotę: zwolnienia, outsourcing, redukcje. Potem pracodawcy zamiast podejmować decyzje, przedstawią jej pomysły jako rozwiązanie speców. Problemy się zaczną, kiedy Ines rzuci niewiążąco, by ojciec zajrzał do niej do Bukaresztu. Ines nie ma złudzeń, wie, że uczestniczy w grze pozorów. Natomiast już prawie nie...
Maciej Parowski
Paleta więziennych fabuł jest skromna. Ucieczka z zakładu, walki gangów, więzień zabija klawisza (albo odwrotnie). Karcer jako miejsce demoralizacji lub rehabilitacji, co pokazał Mrozowski w mądrym „Bad Boys. Cela 425”. Mrocznym, innym światem za kratami, w którym można utonąć, przerażał Niewolski w „Symetrii”. „Konwój” tytułem przedstawia się jako kino dojazdowe, ale już na napisach są sygnały, że da więcej. Dyrektor więzienia idzie do niesfornego aresztanta, może go zastrzeli, jak było w realu. Więzień drży ze strachu – torturowano go, jest niewinny, a może symuluje szaleństwo? Skład funkcjonariuszy eskortujących go do zakładu psychiatrycznego zostaje zmieniony – czyżby ci nowi przygotowali ucieczkę? Oglądamy tu kamerą, uczestniczącą i w retrospekcjach, tajemniczą historię...
Maciej Parowski
Bobry”, w młodzieżowych kręgach kultowy film Gotkowskiego i Kabaja, to nietypowy u nas przykład amatorskiej fantastyki na poziomie. Skręcony z wigorem prowadzi na zapyziałą prowincję, między łagodnych wykolejeńców. Miejsce akcji – bezdroża między stacyjką, podmiejskim klozetem, wiejską budką z sikaczami i wariatkowem, ale obejmuje też zaświaty. Oglądamy pokolenie, któremu nie ułożyło się w III RP, jeśli pojechało do Irlandii, to wróciło, i mało dlań alternatyw. Szczęśliwie nie chodzi o skargę, to czarna komedia, zagranie losowi na nosie i duchowa przestroga – nie sprzedawaj się złemu za żadną cenę. Bo jest i zły, podróżujący rozklekotanym karawanem ciemny Kosiarz (Jarociński), połączenie Śmierci z Diabłem. Poluje na samobójców, ma taką pokutę czy karmę, strasznie kantuje, wbrew woli...
Maciej Parowski
15stycznia 2009 r. doszło do awaryjnego lądowania airbusa na rzece Hudson. Tuż po starcie, w wyniku zderzenia ze stadem ptaków, padły oba silniki i ratunkiem pozostawał lot szybowy. Pilot Chesley Sullenberg uznał, że najbliższe lotniska są poza zasięgiem opadającej maszyny i wodował na rzece Hudson. Zniszczył samolot, ale ocalił pasażerów i załogę, nie czyniąc krzywdy miastu. Eastwood rekonstruuje tę sytuację. Ewakuacja była mistrzowska, tak pokazuje ją reżyser. Na ekranie zimowa rzeka, woda wdzierającą się do maszyny, oglądamy miejsce kraksy z lotu ptaka i skaczących w dół płetwonurków. Mamy ruszające z nadbrzeży ekipy ratunkowe i desperackie próby jednostek ewakuacji na własną rękę. Widać dyscyplinę załogi i zdecydowanie dowódcy, który zostaje narodowym bohaterem i pupilkiem...
Maciej Parowski
Jarmusch to pierwszy filmowiec niezależny, jaki zjawił się u nas na początku wolności A.D. 1990. Jego filmy ujmowały spokojem, poezją codzienności, inaczej niż graniczne obrazy Lyncha i Tarantino, atakujące dziwnością, dzikością i przemocą. Życie toczy się u niego leniwie, dialogi bywają absurdalne, ich humor rezonuje w widzu z opóźnieniem. Bohaterowie „Inaczej niż w raju”, „Poza prawem”, „Mystery Train”, „Noc na ziemi”, których Jarmusch po prostu lubi, donikąd nie zmierzają, żyją chwilą, filozofują. Znamy to z kina Czechów, tak bywało w „Rejsie”, tyle że Jarmusch nie uprawia złośliwej publicystki, w Polsce raczej niezbędnej. Późniejsze obrazy z herosami popkultury – „Truposz” (antywestern), „Gost Dog: Droga samuraja” (dreszczowiec o płatnym zabójcy), „Tylko kochankowie przeżyją” (...
Maciej Parowski
To widzowie zdecydowali nogami, a Disney wyciągnął wnioski. Rok po spotkaniu z „Przebudzeniem Mocy” ukazującym przyszłość sagi wracamy do uniwersum „Gwiezdnych wojen”. W „Przebudzeniu…” spotkali się po latach Lea i Solo. Ich syn okazał się neo-Vaderem, ciężar akcji wzięła na siebie dwójka młodych, zauroczonych sobą outsiderów, Chewbaca porykiwał, a podstarzały Luke groźnie marszczył czoło, zapowiadając kolejny odcinek. „Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie” cofa nas do opowieści przed „Nową nadzieję”. Z ważnych bohaterów mamy tu jedynie Vadera, dozoruje on budowniczego Gwiazdy Śmierci, inżyniera Krennica (Mendelsohn). W prologu Krennic morduje żonę konstruktora Gelena Erso (Mikkelsen)) i zmusza go do współpracy. Mała córka Erso ucieknie, a już dorosłą Jyn Erso (Jones), więzioną przez...
Maciej Parowski
W „Nowym początku” nad Ziemią zawisają dziwaczne statki, w dole rozbijają namioty wojskowi, a przed laptopami trwają próby nawiązania dialogu. Czego chcą obcy, co mogą nam dać? Są badaczami, turystami czy szpicą inwazji? Po niebie krążą myśliwce, w dole naradzają się sztaby, trwają rozruchy, a w eterze szpiegują podejrzliwe mocarstwa – jak daleko posuną się rywale w szukaniu osobnego porozumienia i interesu z obcymi? Mamy to wszystko w filmie Villeneuve, ale sedno jest inne. Jak u Chianga w „Historii twojego życia”, reżyser skupia uwagę na naukowcach. Lingwistka dr Louise (Adams) i fizyk Ian (Renner) przez grubą szybę próbują się z siedmionogami dogadać. Reżyser, znany z „Sicario” i „Pogorzeliska”, przekłada paradoksy językowe z noweli na język kina. Ludzie próbują komunikacji za...
Maciej Parowski
Creativ Control” upozowano na kino krytyczne, nawet awangardowe. To nadużycie. Penetruje Dickinson w swoim filmie sfery wielokroć pokazane w filmach pop, by nie powiedzieć nic nowego. Oto David, grany przez reżysera kreator reklam, zatraca się w seansach erotycznych z wirtualną partnerką (Rasmussen), skopiowaną z koleżanki, której nie ma odwagi wyznać uczucia.  Rzeczywistość rozszerzona, sztuczne światy, czasem nawet atrakcyjne fabularnie i wizualnie, mają w science fiction złą prasę, bo okazują się groźną pułapką. Agencje reklamowe też nie są pupilkami kina, lecz ta z „Creativ Controle” wygląda wyjątkowo niedorzecznie. Zleceniodawcy reklam, ich twórcy, ich bohaterowie i adresaci cierpią na brak wyobraźni i zły gust. Idioci wytwarzają tu produkt dla idiotów, bo Dickinson uprościł...
Maciej Parowski
Creativ Control” upozowano na kino krytyczne, nawet awangardowe. To nadużycie. Penetruje Dickinson w swoim filmie sfery wielokroć pokazane w filmach pop, by nie powiedzieć nic nowego. Oto David, grany przez reżysera kreator reklam, zatraca się w seansach erotycznych z wirtualną partnerką (Rasmussen), skopiowaną z koleżanki, której nie ma odwagi wyznać uczucia.  Rzeczywistość rozszerzona, sztuczne światy, czasem nawet atrakcyjne fabularnie i wizualnie, mają w science fiction złą prasę, bo okazują się groźną pułapką. Agencje reklamowe też nie są pupilkami kina, lecz ta z „Creativ Controle” wygląda wyjątkowo niedorzecznie. Zleceniodawcy reklam, ich twórcy, ich bohaterowie i adresaci cierpią na brak wyobraźni i zły gust. Idioci wytwarzają tu produkt dla idiotów, bo Dickinson uprościł...
Maciej Parowski
To drugi film inspirowany losami Julii Brystigerowej. Pierwszy, oscarowa „Ida”, mitologizował krzywdy Żydów doznane nie od Niemców, lecz od polskich sąsiadów. W „Zaćmie” Bugajskiego oglądamy w retrospekcjach machinę Urzędu Bezpieczeństwa, w której wyróżniali się dręczyciele – komuniści żydowskiego pochodzenia.  Wystarczy, by miał Bugajski towarzyskie kłopoty. W dodatku zrobił film bardziej religijny niż polityczny. Wysoka funkcjonariuszka UB, intelektualistka, zgodnie z faktami po Październiku podejrzana i inwigilowana, ląduje na marginesie PRL. Gomułka zarzucił gesty pod adresem Prymasa i Kościoła, a ta wariatka wprasza się do owego Prymasa do Lasek (filmowe Górki) i wdaje w religijne dysputy. One są w filmie najważniejsze.  Brystigerowa, filmowa Julia (Mamona), to żeński...
Maciej Parowski
Rumuński „Egzamin”, podobnie jak recenzowany tu niedawno brytyjski „Ja, Daniel Blake”, uhonorowano na festiwalu w Cannes 2016. Są to filmy, mówiąc w skrócie, okrutne wobec widza i bohaterów. Wrzucają nas w ułomny świat, między ludzi doświadczających trudności i klęsk wywołanych bezdusznością systemu i perfidią bliźnich. Ale też, jak w przypadku „Egzaminu”, ściągają na siebie kłopoty własną słabością.  W słynnym „4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni” Mungiu upominał się o kobiety, zarówno te udręczone prawem zabraniającym aborcji, jak i przez aborcyjne podziemie. Teraz w mniej kontrowersyjnym „Egzaminie” to Romeo, lekarz (zwalisty, ale znakomity Titieni) żyjący w społeczeństwie niedostatku, musi zabiegać o lepszy los dla córki. Przy okazji okazuje się zaprzańcem wobec własnych zasad,...
Maciej Parowski
Paradoks filmów komiksowych – grzeją się przy ogniu sztuki niższej i sięgają po jej herosów. W komiksie małe kadry wymuszają eksplozję dziwności i przebieranek, za tym idą księżycowe intrygi, dzikie czyny i zniekształcone oblicza. Kinu, startującemu od rejestracji ruchu, fanaberie z komiksowych plansz same z siebie nie przyszłyby do głowy.  Nie zawsze filmy z komiksów się udają. Np. są estetycznie nijakie lub zbyt stateczne, jak obraz o kobiecie-kotce z Halle Berry. Mogą się okazać dziecinne, to przygoda obrazów z człowiekiem-pająkiem granym przez Maguiera, kiedy pojawił się Spiderman Garfielda. Kinu nie wolno traktować komiksu nonszalancko – widzowie docenią staranność realizacji Burtona, Nolana czy Snydera (twórcy adaptacji „Strażników” i  „300”), ale wyśmieją krzykliwą...
Maciej Parowski
Gibson kręci filmy twardych tez i ostrych opozycji. W „Walecznym sercu” staje po stronie szkockich powstańców z XIII w. Brytyjczycy zbierają też baty w „Patriocie”, opiewającym rewolucję amerykańską (Gibson nie reżyserował tego obrazu, ale w nim zagrał). W „Apocalipto” przedkolumbijska krwiożercza Ameryka jest siedzibą diabła. Nawet żądni złota konkwistadorzy wyglądają na tym tle na aniołów. Literalnego szatana, jeśli tak można powiedzieć, oglądamy w „Pasji”.  Bohater „Przełęczy ocalonych” to postać autentyczna. Desmond T. Doss (Garfield), uczestnik wojny na Okinawie, któremu przekonania religijne i wynikłe z nich obiekcje nie pozwoliły dotknąć broni ani ćwiczyć w soboty, chce się zaciągnąć do armii jako sanitariusz. System nie cierpi takich oryginałów, dowódcy oraz prości...
Maciej Parowski
Rosnąca u nas liczba dzieł o PRL nie dowodzi tęsknoty za komuną. Zostały setki spraw sfałszowanych przez władze, przemilczanych przez pisarzy, nietkniętych przez historyków. Odeszli świadkowie skrzywdzeni i niedopuszczani do głosu. Idzie o zrozumienie tamtych czasów i wymierzenie im sprawiedliwości. W 1998 r. Pieprzyca nakręcił dokument „Jestem mordercą” o śląskim wampirze z końca lat 60. W 1972 r. sąd złamał życie braci Marchwickich, bo pochopnie wytypowano ich na sprawców, a skazano w procesie poszlakowym. Wątpliwości nie uwzględniono; inny hipotetyczny sprawca popełnił samobójstwo, a szło o ujęcie winowajcy żywcem. Pieprzyca wraca do tej historii fabułą o tym samym tytule. Na ekranie biedny PRL, szary śląski pejzaż, zastraszeni ludzie i służby – cyniczne i nadużywające władzy....
Maciej Parowski
„Ja, Daniel Blake”, kolejny skromny i rzetelny społeczny film Loacha, dotyka spraw ważnych i uniwersalnych, lecz boję się, że polegnie w kinach. Jest w nim sporo prawdy o Anglii w kryzysie, ale brak filmowej werwy.  Za PRL rolnik orał pole, a hutnik lał surówkę, by w domu obejrzeć to na małym ekranie. Sztuka społeczna na Zachodzie przejęła manierę – gdy obywatel/szarak odbije się od biurokratów arogantów i dotknie setek niemożności, artysta zaangażowany przypomni mu te klęski na dużym ekranie.  Blake, stolarz po zawale, zamiłowany w zawodzie, nie wróci do pracy, póki nie pozwoli mu lekarz. Tyle że jako niepracujący nie otrzyma należnego zasiłku, bo do emerytury trochę czasu zostało. Urzędy, komisje, centrale oddelegowane do rozstrzygania takich sytuacji, sięgają po strategię...
Maciej Parowski
Emily Blunt, zahukana i dyspozycyjna sekretarka z „Diabeł ubiera się u Prady”, okazała się aktorką z charakterem o mocnej osobowości. Piękna, choć nie klasyczną urodą, bywa dobra w rolach wojowniczek („Na krawędzi jutra”, „Sicario”) i szlachetnych uwodzicielek („Władcy umysłów”, „Połów szczęścia w Jemenie”).  W „Dziewczynie z pociągu” aktorka zmienia emploi, gra słabą, odrzuconą Rachel, która przegrała swoją szansę. Oglądamy ją więc zapłakaną, z rozmazanym makijażem, a wredni mężczyźni nie zachowują się wobec niej z szacunkiem należnym kobiecie. Codziennie rano z okien podmiejskiej kolejki obserwuje nowy dom byłego męża, nachodzi jego żonę i dziecko, odkrywa kochanki. Sama nie wie czemu, lecz spala się w tym podglądactwie. Rozpamiętuje różne momenty z teraźniejszości i przeszłości...
Maciej Parowski
Smarzowskiego słabo uhonorowano w Gdyni, choć był moralnym zwycięzcą festiwalu. „Wołyń” urzekł również tych, którzy obrazowi źle życzyli. Film wyważony, dobrze napisany, dużo zawdzięcza pisarzowi Srokowskiemu. Sceny rzezi na „skrwawionych ziemiach” po przejściu sowieckiego i niemieckiego walca przerażają, lecz to nie jest marne kino przemocy.  Rzecz spełnia się w wymiarze artystycznym, moralnym, popularyzatorskim. Ta pierwsza opowieść o ukraińskich czystkach etnicznych (poza epizodem w „Ogniomistrzu Kaleniu”) pokazuje i jednostki, i kontekst historii. Błędy w polityce narodowościowej II Rzeczypospolitej, straszna wojna, sowiecka agitacja, nadzieje OUN i UPA na niepodległą Ukrainę – dolały benzyny do starej waśni między chamami i panami. Było o niej już w „Ogniem i mieczem”....
Maciej Parowski
Długo wyczekiwany film o jednym z najważniejszych polskich artystów przyciąga przed wielki ekran pasjonatów jego sztuki. Nie jest to jednak, jak wielu oczekiwało, obraz o twórczości Zdzisława Beksińskiego, nie odnajdziemy rozważań o jego malarstwie, fotografii czy, co sam podkreślał, najważniejszej z jego pasji – sztuce wideo Temat swojej sztuki wyczerpał w zasadzie sam Beksiński w nieco zapomnianym, poprzednim filmie Grzesiuka pt. „Z wnętrza”. To niezwykły dokument, w którym Grzesiuk, razem z Tomaszem Szwanem i Grzegorzem Jóźwikiem, zmontował odnalezione po latach, archiwalne, prywatne VHS-y nagrywane przez Beksińskiego przez kilkanaście ostatnich lat życia. W premierowej „Ostatniej rodzinie”  tematem staje się relacja ojca – wybitnego malarza – z synem Tomaszem Beksińskim,...
Maciej Parowski
Zwiastun i plakat „Sług Bożych” sugeruje antykościelne brewerie, tymczasem film Gawrysia to zręczny współczesny kryminał z politycznymi podtekstami. Błyskotliwie fotografowany Wrocław, dobre aktorstwo, ciekawy i gęsty scenariusz pomagają filmowi równać do wysokich intelektualnych i gatunkowych standardów. Ustalali je u nas ostatnio Smarzowski „Drogówką”, Bromski „Uwikłaniem” (bo już nie słabszą „Anatomią zła”), Vega „PitBullami”, Hryniak „Trickiem”, Bugajski „Układem zamkniętym”.  Współczesność nie oznacza tu doglądania detali, kalendarzy i zegarów. Film przytomnie kieruje uwagę na fakty omijane przez mainstreamowe media, pokazuje Polskę w przeciągu wewnętrznych i cudzych szemranych interesów. Są tu gry tajnych służb, także sytuacja Kościoła podmywanego nową obyczajowością,...
Maciej Parowski
Obejrzeliśmy niedawno film „Geniusz” o narwanym debiutancie, na którego talencie poznaje się bystry redaktor. Ta opowieść o zmaganiach i współpracy Thomasa Wolfe z Perkinsem, odkrywcą literackich sław, niesie pewien schemat. Młody wierzga, ale wiedza starego jest pociągająca, a postawa – ojcowska. Figury ucznia i nauczyciela, buntownika i mędrca powtarzają się w opowieściach o sztuce, nauce, sporcie. Boks jest tu szczególnie fascynujący. Chodzi o przemoc, ale walki wygrywa się głową, a nie jedynie pięściami. Trafiają doń ostrzy chłopcy z poplątanymi życiorysami, a medialna otoczka ringu bywa szemrana. Cyzelowanie kunsztu i charakteru też ma swoją dramaturgię, dlatego kino wraca na ring. W filmie o Robercie Duranie, zawodowym mistrzu paru wag, królu nokautu skuteczniejszym od Claya/Ali...
Maciej Parowski
Katastrofa smoleńska nie była prostym, zbadanym rzetelnie wypadkiem lotniczym. Państwo zawiodło, służby śledcze mataczyły, a urzędnicy szkalowali ofiary i ich rodziny, co silnie wsparły załgane media. Projekt scenariusza dezawuowali inni twórcy, to oni zablokowali Krauzemu drogę do środków PISF. W PRL obyczaje artystów bywały lepsze. Niepytani aktorzy trąbili, że w filmie nie wystąpią, ośmieszano tych, którzy wzięli role. Znany reżyser zobaczył w Smoleńsku materiał na komedię, inny straszył, że obraz Krauzego pcha nas do wojny z Rosją i podzieli naród. Jakby jednanie osób, które zapalały żałobne znicze, z kanaliami oddającymi na nie mocz było możliwe.  Mimo to powstało dzieło wyważone. Oto fakty, czyny i rozmowy, które wielu wolałoby zapomnieć, a weryfikowane zostają przez...
Maciej Parowski
Marni w syntezach, bywamy dobrzy w opisach jednostek. Taka jest historia „Ki” Dawida czy apoteoza Białoszewskiego w filmie „Parę osób, mały czas” Barańskiego. Kameralne paranoje były w „Sali samobójców” Komasy, ale też w kronice rodzinnej Szumowskiej „33 sceny z życia” i okrutnym „Hardkor Disko” Skoniecznego.  Scenarzysta „Hardkor…” napisał Matuszyńskiemu opowieść o rodzinie Beksińskich. W latach 70. matka z ojcem, z dwiema teściowymi na głowie, przyjeżdża z Sanoka do wielkiej płyty na Stegnach. Z czasem zjawi się u nich marchand Dmochowski (Chyra) z dobrym kontraktem. W bloku naprzeciwko ląduje syn artysty Tomasz – student, potem radiowiec i tłumacz. Chłopak dusi się w stolicy, frustruje i ponawia próby samobójcze.   Zdzisław Beksiński to znany na świecie artysta, który...
Maciej Parowski
Podobnie jak znane u nas filmy z przyrodniczego cyklu – „Mikrokosmos” (1996 r.) i „Makrokosmos” (2001 r.) oraz nieznane „Oceany” (2009 r.), także „Królestwo” to wielkie przedsięwzięcie realizatorskie. Stoi za nim Perrin, kiedyś jeden z czołowych „pięknisiów” francuskiego kina, teraz producent i reżyser. Te obrazy odkrywają przed widzem olśniewające różnorodnością bogactwo dzikiej przyrody. Za każdym razem ma to wymiar dokumentacyjny, a więc i naukowy, ale też mitologiczny, metaforyczny. Nie tak trudno w postaci mrówki zmagającej się ze słomką dostrzec figurę Syzyfa, a towarzysząc lotom ptaków, bliskich na wyciągnięcie ręki, poczuć się jak przemieniony w krasnoludka bohater „Cudownej podróży” Selmy Lagerlöf. Miło się pochwalić, że część zdjęć do ostatniego obrazu...
Maciej Parowski
Almodóvar, artysta prowokator i rzetelny majster, nie jest już cudownym enfant terrible hiszpańskiego kina, ale nadal płata figle lewicowym zwolennikom. Jawny gej, spec od sercowych powikłań prostytutek, maniaków seksualnych, zakonnic, torreadorów, stał się reżyserem kobiet. Twórcą kina dla nich i o nich – samodzielnych, rozkwitających bez wsparcia i inspiracji mężczyzn. W „Juliecie”, inspirowanej prozą noblistki Alice Munro, reżyser idzie dalej, bo pisarka zwana kanadyjskim Czechowem podszepnęła mu pochwałę konwencjonalnych związków.  Na ekranie spełnia się ona a rebours przez zapis dzikiego seksu, potem miłości rozkwitającej w niebezpiecznym trójkącie, wreszcie konfliktu między kochankami. Jego cień pada na następne pokolenie. Film rozgrywa się w retrospekcjach, a bohaterkę...
Maciej Parowski
Czekałem niecierpliwie na „Tajemnice Manhattanu”, adaptację powieści Harrisona. Zanosiło się na nowe „Chinatown”, ale rzecz nie radzi sobie w kinach. Sam zaliczyłem film w małym gronie. Pamiętam Brody z podobnej roli detektywa w „Hollywoodland”, gdzie badał kulisy śmierci odtwórcy superbohaterów. Teraz detektywi i reporterzy robią w tym samym – w dramatach, brudach i zbrodni wielkiego miasta. Estetycznie ta fosforyzująca neonami asfaltowa dżungla wygląda najlepiej. Na salonach królują odrażający ludzie władzy i zależne od nich uciśnione piękności. Śliczna Caroline (Strahowski) prosi zagrożonego redukcją dziennikarza Portera Wrena (Brody) o pomoc w odnalezieniu pewnej płyty z nagraniem, inaczej ją zabiją. Tego samego szuka też burmistrz Hobbs (Berkoff), niepokojony anonimami. Mąż...
Maciej Parowski
Nagroda w Berlinie nie zmieni faktu, że Wasilewski zrobił film grany na jednej strunie i przykry w odbiorze. Przecież zdając do naszych filmówek, pokazywał skrypt „Zjednoczonych stanów miłości”, a jednak na reżyserię go nie przyjęli. Orędowniczką konceptu stała się natomiast jurorka Meryl Streep.  Może chodzi o film, jaki się podoba obcym, nie swojakom, a Wasilewski utrafił w światowy stereotyp? Na ekranie blokowisko AD 1990, a w nim kobiety szamoczące się bezradnie i wściekle, nieodnajdujące się w domu, kościele, w pracy, macierzyństwie. Marzenia każdej łamią jakieś tabu, społeczny czy moralny uzus. Ten świat estetycznej szarzyzny wykreowanej kamerą operatora Mutu (który pokazał oscarowo rumuńską wędrówkę przez aborcyjne podziemia) wygląda na efekt retorycznej kondensacji i...
Maciej Parowski
Hollywood kręci widzów i filmowców. Bracia Coen uwodzili niedawno scenami z fabryki snów w komedii z lat 50. „Ave Cezar” (a zaczynali mrocznym „Bartonem Finkiem”). Woody Allen też robił filmy żywiące się kinem: „Koniec z Hollywood”, „Przejrzeć Harry’ego”. Także „Purpurowa róża z Kairu” (która podpowiedziała Marczewskiemu „Ucieczkę z kina WOLNOŚĆ”) czy nawet „Strzały na Broadwayu”. W „Śmietance towarzyskiej” wracają złote lata 30. Allen nawet nie próbuje podglądać filmowej kuchni. Bawi się jej garderobą, życiem towarzyskim i uczuciowym szemranych producentów oraz tęsknotami uwodzonych przez nich dziewczyn. Chodzi o blichtr branży stworzonej przez żydowskich emigrantów, którzy przesiedli się z nizin do high life’u bez zmiany mentalności. A jeśli już, to na gorsze. Oglądamy ich oczami...
Maciej Parowski
Postać Bourne’a, agenta CIA, który stracił pamięć, stworzył pisarz Robert Ludlum i zaraz przechwycili ją filmowcy. Bourne (Damon) nie jest bawidamkiem jak Bond i nie pajacuje szpiegostwa. To wyrzutek, w przeszłości wykonawca brudnej roboty, której CIA się wstydzi, więc próbuje go odstrzelić. Bourne musi sobie przypomnieć, kim jest, a jednocześnie umykać z celownika firmy o nieczystym sumieniu. Mamy tu większą skalę dramatu niż w filmowym uniwersum Bonda. Bourne jest dojrzalszy, jego zagrożenie wynika z nieczystych procederów, jak te ujawnione przez Snowdena. Choć przyznajmy, że i w literackich Bondach Fleminga było więcej powagi i nawet sztuki niż w traktujących o nim filmach. Bournem kieruje instynkt samozachowawczy, głód prawdy, skrucha i wdrukowane zdolności bojowe. To drapieżnik...
Maciej Parowski
Redaktor Maxwell Perkins to ciekawa literacka postać, o której czytelnicy nie wiedzą.  Przyjaciel i egzegeta pisarzy straconego pokolenia. Malcom Cowley w pracy „O sytuacji w literaturze amerykańskiej” wymienia owego redaktora tylko raz. Do dzieła Thomasa Wolfa, którego Perkins odkrył i przyuczył do pisarskiej wielkości, nawiązuje już w sześciu miejscach. To właściwe proporcje, ale dobrze, że film Grandage jednak zmienia je i skupia uwagę na wydawcy. Jak pisze Cowley: „Personel wydawniczy Scribnera współpracował całe lata z Jamesem Jonesem, zanim »Stąd do wieczności« było gotowe do druku. Jones słyszał, że nieżyjący już pracownik Scribnera, Maxwell Perkins, pracował jeszcze dłużej nad Thomasem Wolfe’em; młody powieściopisarz głęboko podziwiał Wolfe’a, i podziw ów był jedną z...
Maciej Parowski
Fabrice Luchini wystąpił w „Kolanie Klary” Romera z 1970 r., lecz nie tylko dlatego jest aktorem trochę z innej epoki. Przed pięciu laty zagrał sentymentalnego, dobrze ustawionego maklera z paryskiej rodziny, odkrywającego gorszy świat hiszpańskich pokojówek – „Kobiet z szóstego piętra”. Pobudziło to jego socjalną wrażliwość, makler pomógł paniom, a przy okazji zakochał się i wywrócił swoje życie do góry nogami. „Subtelność” też dotyka spraw sercowych. Chodzi o Michela (Luchini), mądrego sędziego, prowadzącego sprawę zabójstwa małego chłopca. Podejrzany ojciec, eks-komandos, uparcie zaprzecza swojej winie, matka histeryzuje, ale sędzia gra prawniczy spektakl nie tylko przed publicznością, kolegami, świadkami, oskarżycielem czy podejrzanym. Okazuje się bowiem, że ławniczka Ditte (...
Maciej Parowski
Jestem za stary na dziecięce książki Dahla. „Willy Wonka i fabrykę czekolady”, „BFG” (u nas „Wielkomilud”), „Wiedźmy” tłumaczono w Polsce na przełomie lat  80 i 90 XX w. Za to w latach 60. w „Przekroju” odkrywałem jego ekstrawaganckie nowelki, niektóre przypomniano w tomie „Niespodzianki”. Dziwny Angol, Norweg z pochodzenia, w sposób do nikogo niepodobny opowiadał o kanciarzach na wyścigach psów, o żonie, która korzysta z okazji, by dokuczyć trwającemu w szklanym słoju mózgowi despotycznego męża. Drażnił suspensem historii o handlarzach starzyzną, wystawionych do wiatru przez cwanych chłopków. Bajki Dahla zachowują rys jego przewrotnej wyobraźni. Nie są stricte dziecinne, odwołują się również do gorszej strony egzystencji, nie unikają obrazów zła, badają strefę dnia i mroku. W...
Maciej Parowski
Kino odkryło w zasadzie wszystkie utwory Jane Austen, poza pierwszą dłuższą nowelą z 1795 r. „Lady Susan”. Jej luźna adaptacja w reżyserii Stillmana wchodzi właśnie na nasze ekrany. Utwór złożony z listów opisuje zabiegi powabnej wdówki, która w XIX-wiecznej Anglii, mało przychylnej dla bezbronnej kobiety, próbuje sprytem, obmową, urokiem, intrygą zapewnić sobie byt, a córce dostatnie małżeństwo. Lady Susan nie jest aż tak przewrotna jak markiza de Merteuil. Francuska bohaterka wcześniejszych o 13 lat, też epistolarnych „Niebezpiecznych związków” Choderlos de Laclos łamała prawa ludzkie i boskie, by zemścić się na byłym kochanku. W osobie Susan dochodzi do głosu brytyjski pragmatyzm – skuteczniejszy i bezpieczniejszy dla bliźnich, bo mniej kategoryczny. Lady Susan bywa...
Maciej Parowski
Trochę groźną twarz Julie Delpy odkryła dla nas Agnieszka Holland w filmie „Europa, Europa”. Potem paryska gwiazdka wystąpiła u Kieślowskiego w „Trzy kolory: Biały”. Neurotyczna Francuzica upokarzała tam polskiego fryzjera/artystę, tracącego za granicą całą moc (Zamachowski). Delpy grała też w trylogii Linklatera – „Przed wschodem słońca” (1995 r.), „Przed zachodem słońca” (2004 r.) i „Przed północą” (2013 r.) oraz we własnym filmie „Dwa dni w Paryżu” (także „...w Nowym Jorku”). Mamy tam niewinne podchody młodych oraz gry i zabawy ciut starszych reprezentantów francuskiego i światowego mieszczaństwa, którzy romantyczne zasady miłosnych gier zmienili na pragmatyczne i ulotne. Dlatego wpadają w kłopoty. W „Lolo” wchodzi na scenę drugie pokolenie owej przemiany i dokucza pierwszemu. Pod...
Maciej Parowski
W PRL lękano się szmiry. „Trędowatą” Mniszkówny, a potem film według tej powieści dostaliśmy po Grudniu ’70. Gdy władza użyła już broni, to pojęła, że lepiej skupić się na pilnowaniu stołków niż artyzmu. Stan wojenny też przyniósł rozluźnienie estetyczne, wylało się na Polskę Kino Nowej Przygody i powstała „Fantastyka”. Później przyszły Harlekiny, romantyczne komedie i prasa na golasa. Krytyka mogła wybrzydzać, ale widzowie wybierali wstydliwe przyjemności.   „Zanim się pojawiłeś” w wersji literackiej i filmowej to jeden z fenomenów, wobec których stoję bezradny. Miliony czytelników, tzn. czytelniczek, odnalazły siebie w tej powieści. Zidentyfikowały się ze spontaniczną i naiwną do bólu bohaterką, która zakochuje się w sparaliżowanym podopiecznym, dzieli się z nim radością życia i...
Maciej Parowski
Życie naśladuje sztukę. Palestyński „Idol z ulicy” Abu Assada powstał pod oczywistym wpływem hitu sprzed ośmiu lat, „Slumdog. Milioner z ulicy”. Ale „Slumdog…” był bajką o chłopcu z nizin wygrywającym wielki teleturniej i ukochaną, bo ciężki los nauczył go odpowiedzi na trudne i nawet perfidne pytania. Natomiast „Idol…” przynosi historię jakoś bliźniaczą, równie dramatyczną, lecz mniej naciąganą, bo prawdziwą. Poznajemy tu dzieciństwo Mohammada Assafa, samorodnego piosenkarskiego talentu, który ma nieszczęście urodzić się na Bliskim Wschodzie w obozie dla uchodźców. Przeklęta zda się przez Boga i ludzi Gaza, oddzielona dziś od Egiptu i Izraela, otoczona zasiekami, już w czasach biblijnych była centrum buzujących konfliktów. Cóż to za miejsce do życia dla dzieciaków, które mogą, co...
Maciej Parowski
Zakładnik z Wall Street” to kolejny obraz demaskacja jak stary film Stone’a czy świeży obraz Scorsese. Wall Street nie jest ulicą diabła, lecz stała się symbolem strzyżenia jeleni przez cwaniaków. Chodzi np. o bankierską „Chciwość” (tytuł znakomitego filmu Chandora z 2011 r.) i przerzucenie jej kosztów na innych. W myśl wdrażanej tam pułapkowej zasady „Volenti non fit iniuria” dobrano się przecież do naszych frankowiczów, którzy też „sami chcieli”.  „Zakładnik z Wall Street” nie ma aż takiej mocy jak „Big short”. Film Foster pokazuje medialny cyrk związany z „potworną forsą”. Ludzie podejmują tu decyzje intuicyjnie (irracjonalnie), ulegając sugestiom medialnych szczurołapów.  Takiego szczurołapa/błazna i zarazem telewizyjnego doradcę milionów gra Clooney. Bankowcy dokonują...
Maciej Parowski
„Alicja w krainie czarów” (2010 r.) Tima Burtona zaniepokoiła purystów. Twórca „Edwarda Nożycorękiego” z pomocą scenarzystki Lindy Woolverton zmodyfikował literę i ducha intelektualnej gry oxfordzkiego matematyka. Z dziewczynki, w jakich Dodgson/Caroll gustował, które fotografował i dla których pisał, uczynił pannę na wydaniu. W olśniewającej wizji reżyserskiej zjawiły się nowe wątki, ale przepadło sporo matematycznych, filozoficznych, językowych paradoksów. I wtedy, i teraz, w wyprodukowanej tylko przez Burtona „Alicji po drugiej stronie lustra” bohaterka  (Wasikowska) jest bardziej niż u Carolla aktywna. Kiedyś musiała pokonać karcianą królową, teraz ma dokonać korekty losów Kapelusznika (Depp) i Czerwonej Królowej (Bonham Carter). Tu i tam bruździ jej odrzucony zalotnik Hamish...
Maciej Parowski
Film Guadagnino w oryginale zatytułowano „Wielki plusk”, mamy tu nawet basen, jak na słynnym obrazie Hockneya. Ale jest także dwójka zakochanych, między których niczym kamień z nieba spada jego stary kumpel, a jej były kochanek i menedżer, by narobić duchowego bałaganu. A to z kolei bezpośrednie nawiązanie do mistrzowskiego „Basenu” (1969) Deraya ze Schneider, Delonem i Ronetem.   Marianne (Swinton), czasowo niema gwiazda rocka po operacji przełyku, oraz Paul (Schoenarts), fotograf na odwyku, to rekonwalescenci. Ukryli się na wysepce Pantellerii na południu Włoch, marzą o intymności.  Tymczasem Harry (Fiennes) niepokoi ich już z lądującego samolotu, przez komórkę, by po chwili brylować na ich posiadłości, brać wszystko w posiadanie, zagłuszać myśli. Nie przyjechał sam,...
Maciej Parowski
Droczących się gwiazdorów – Crowa i Goslinga – obejrzeliśmy w lutym na gali Oscarów. W maju pojawił się film – Jackson Healy (Crow) jest w nim twardym łapaczem od brudnej roboty, Holland March (Gosling) to tani detektyw, bardziej goniący za kasą niż realizacją zleceń. Ciekawa para: grubianin w tenisówkach i elegancki kanciarz z rezolutną córką Holly; najpierw pierwszy pobije drugiego, potem ruszy akcja, suspens i jajcarskie dialogi. W sumie: „Równi goście”.   Film zaczyna się lekko, Jackson i Holland to leszcze. Małe sprawy, szalone zlecenia. Jakaś staruszka, której coś się przywidziało, a z drugiej strony nawiedzona hippiska, która prosi, by obrzydzić życie naprzykrzającemu się jej intruzowi. To początek kłębka, tylko z początku wyglądającego niewinnie. Poszukiwanie, a potem...
Maciej Parowski
Choć głośno o ciemnych stronach różnych karier, to ludzie wiedzą swoje. Któż by nie chciał zostać aktorem, wziętym politykiem, dziennikarzem, sportowcem, prawnikiem, miss, modelką wreszcie. Zasadniczo nie są to branże niemoralne, ale roi się w ich światkach od groźnych wyzwań i pokus. Taka moda np. skupia uwagę wielu niebezpiecznych, bo wpływowych, cwanych i nagrzanych mężczyzn. Niezdary, nawiasem mówiąc, też tam ciągną, jak ćmy do lampy. Dobrze, że reżyserem (Matthiesen), scenarzystami i główną protagonistką „Modelki” są Duńczycy. Emma (Palm), dziewczyna z Kopenhagi, to nawiązanie do paru intrygujących karier wampów o zimnych, kocich, trochę perwersyjnych twarzach. Christensein, Nielsen, Rasmussen ciekawie zapisały się w historii branży, ale i dały typowy wzór losu kobiety światowej,...
Maciej Parowski
Tragedia powtarzająca się jako farsa? Powiedzmy, że w przypadku „Niewygodnej prawdy” aż tak źle to nie wygląda. Za sprawą Redforda, który znów gra niezłomnego dziennikarza, wracamy do klimatów pamiętnych z „Wszystkich ludzi prezydenta”. Ale czasy się zmieniły, Redford nie jest już szykownym młodzieńcem z „Żądła” czy „Trzech dni Kondora”. A i widz nie odnajdzie w sobie szlachetnego ekstremizmu, by żądać od polityków nieskazitelności. Afera Watergate była szokiem, prezydent Nixon przyłapany na kłamstwie złożył urząd. Po latach wyszło na jaw, że wysadził go w powietrze instruujący dziennikarzy wiceszef FBI, tajemniczy osobnik z cienia, ukryty pod pseudonimem „Głębokie gardło”. To określenie dało nazwę modnym wówczas praktykom pornograficznym, poniżającym kobiety, bałamutnym i obrzydliwym...
Maciej Parowski
Mam kłopot z polsko-niemieckim kinem. Wydumane były „Wróżby kumaka” Glińskiego według Grassa. Niedorzeczna „Agnieszka” Tomasza Emila Rudzika z Gorczycą w roli buntownicy, odkrywającej mroki Monachium. Historycy sparzyli się na projekcie wspólnej europejskiej historii, która nie byłaby parodią; ten problem dotyka i filmu. Choć możliwe, że Unia zechce nam kiedyś parodię narzucić. Zasadniczo „Letnie przesilenie” Rogalskiego daje sugestywny obraz polskiej prowincji i młodych, którym niemiecka okupacja odbiera miłość, szczęście, życie. Chłopaka (Nay) z niemieckiego oddziału osłaniającego stację i bocznicę oraz polskiego terminatora na maszynistę Franka (Piotrowicz) łączy zainteresowanie tą samą dziewczyną. Dorośli grają o władzę, zrabowane trofea; Niemcy polują na Żydów, Polacy kombinują, a...
Maciej Parowski
W filmie „Bóg nie umarł” (2014), pierwszej części zamierzonego tryptyku, stawiał Harold Cronka kwestię logiczną. Wierzący student musi tam dowieść istnienia Boga, by uzyskać zaliczenie u szykanującego go profesora, ateisty. W tegorocznym „Bogu….2”, dramacie sądowym, chodzi o eksces społeczny. Zapytana wprost nauczycielka potwierdza intuicję uczennicy o pierwszeństwie myśli Chrystusa wobec apeli nonviolence  Mahatmy Ghandiego i Martina Luthera Kinga. Zostaje oskarżona o religijną agitację i zawieszona. Melissa (Wesley) nie chce ugody nakazującej jej przepraszać i odwoływać cokolwiek, toteż w mediach narasta histeria, a do miasteczka przyjeżdża prokurator Kane. Gra go Wise, aktor demoniczny już u Lyncha. Prywatny przeciwnik pana Boga chce się rozprawić z religią i chrześcijaństwem...
Maciej Parowski
Lanthimos ma u nas wielbicieli, mimo że kreuje światy absurdalne i ponure. W filmie „Attenberg” zaprzyjaźnionej pani reżyser A.R. Tsnagari oglądaliśmy jego i żonę (Labed). Dziewczyna o rozchwianej osobowości odkrywa tam zdrowy związek z granym przez Lanthimosa inżynierem na przekór fatum złych pierwszych połączeń. Postaci filmu „Lobster” mają gorzej. Oto świat, w którym pary się rozstają, toteż obywateli poddaje się reedukacji. Kto w specjalnym hotelu w ciągu 45 dni nie znajdzie partnera, tego przerobi się na zwierzę.  Dawid (Farrel) wybiera kraba (tytułowy lobster), bo lubi morze, a w hotelu stawia się z psem, którym był jego brat. Ale walczy, by zostać człowiekiem, szuka partnerki podług idiotycznych zasad doboru, jest stymulowany (i blokowany) erotycznie, edukowany do...
Maciej Parowski
Oswojenia figury Batmana dokonał u nas Tim Burton i jego odrealniona estetyka. W tej roli sprawdził się Keaton, a kabaretowi Nicholson (Joker), Pfeifer (Kobieta Kot) i DeVito (Pingwin) wypadli znakomicie jako jego antagoniści. Schumacher uczynił świat Batmana hałaśliwym i dosłownym; nie zachował dystansu, toteż nie pomógł mu sam George Clooney. Nolan z trylogii „Mrocznego rycerza” zbudował moralitet. Jego Batman także duchowo wydostaje się z mrocznej „studni z nietoperzami”, broni świata przed kataklizmem i łajdakami, którzy mają swoje racje, ale twarze bardziej z piekła niż z cyrku (Ledger i Hardy). Balle jako Batman nie musiał tu ograniczać autorskich środków, a że opowieść o walce z Supermanem niosła takie zagrożenie, więc odmówił gry Zackowi Snyderowi. Snyder, w głośnych „300...
Maciej Parowski
Paryż, słodkie lata 20. Minęła wojna, nie wiadomo, że następna za progiem. Także niebezpiecznego kryzysu nikt się jeszcze nie spodziewa. Czas na rewolucyjne teatrzyki i igraszki bohemy, na artystyczne eksperymenty napędzane szaleństwem, za którymi mistrz polskiego eseju Jerzy Stempowski dostrzeże „chimerę jako zwierzę pociągowe”. Podparyskie charytatywne koncerty baronowej Marguerite Dumont (Frot) są legendą. Dziennikarz Lucien (Dieuaide) i poeta anarchista Kyril (Fenoy) dostają się na jeden z nich, forsując ogrodzenie posiadłości. Początkującą piosenkarkę (Theret) skuszono dobrą gażą. Wytworne towarzystwo oklaskuje dobre wykonania klasyki, aż przyjdzie kolej na panią domu. I choć absolutnie pozbawiona głosu, afektowana Marguerite okrutnie kaleczy Mozarta, Pucciniego, goście udają...
Maciej Parowski
„Zwierzogród”, najnowsze dzieło Disneya, polecam również dorosłym jako dowcipną alegorię społeczeństw i ich pragnień. Zootopia, kraina radosnych (i niepożerających się) zwierząt jest możliwa tylko w bajkach, mimo to niektórzy próbują powtórzyć ją w realu. Już Orwellowi nie wyszło, dlatego że do zwierzęcego folwarku wprowadził człowieka jako czynnik niezgody. W „Zwierzogrodzie” , stylizowanej na metropolię krainie, zawierającej wiele środowisk przyrodniczych z centralną Wielką Sawanną na czele, każdy może być, kim zechce. Toteż kiedy królica Judy Hops z rodziny farmerów marchewki zapragnie zostać policjantką, to nią zostanie. Zacznie od mandatów za złe parkowanie, potem z cwaniakiem lisem, którego zmusi do współpracy, ruszy tropem afery rozsadzającej cudowną społeczność. Klasyczna...

Pages

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.