Maciej Parowski

Maciej Parowski
Parę lat temu obejrzeliśmy „Rumbę”, bajkową komedię Abla i Gordon, w którym nieporadne ludziki przeżywają niedorzeczne przygody. I mimo że kiksują, to przecież się spotykają – w życiu i w tańcu. Takimi pamiętamy filmy Tatiego, refleksyjnego dryblasa z nieodłączną fajką. Bohater stale się potykał, coś wywracał, powodował minikataklizmy, w czym sporo było z baletu. Dlatego on ze światem i świat z nim wychodzili na swoje. „Paryż na bosaka” utrzymany jest w poetyce i rytmie „Rumby”, a przygody Fiony, zabawnej sześćdziesięciolatki z Kanady przylatującej do Paryża na rozpaczliwe wezwanie starej ciotki, to wielka komedia pomyłek. Kanada pokazana jest skrótowo, jako miasteczko pokryte białym puchem i biuro bohaterki, do którego wpada niszczycielska śnieżyca. Paryż to statua wolności nad...
Maciej Parowski
I premierowy „Valerian…”, i „Spiderman” Wattsa to kino sztubackie. Nie dlatego, że grają w nich bohaterowie w trykotach i maskach, wszak mroczny Batman u Nolana też był taki. Ale tutaj uczniowie mają jeszcze kłopoty z nauczycielami i z zaproszeniem na randkę miss prywatki. Fabuły komiksowe dają im szansę, do młodzieńczych problemów dodają wielką przygodę. Przemytnik groźnych artefaktów z kosmosu jest ojcem piękności, w której kocha się Spiderman – dzieciak, ale i wojownik dobra. Konflikt jak z „Romea i Julii”. W „Valerianie” kosmiczny agent zaprowadza pokój na skłóconych planetach, ratuje szlachetną rasę pięknych istot zagrożonych intrygą wojskowych, połykany i wypluwany przez kosmiczne potwory unosi się ponad przestrzenią i czasem. Ale agentka Laureline traktuje jego zaloty jak...
Maciej Parowski
Nolana otwiera „Dunkierkę” grupką brytyjskich piechurów pod ogniem we francuskim miasteczku. Francuz z barykady woła „Bon voyage”, ale tylko jeden przeżyje i dotrze do morza. Wyspiarze uciekają, dopiero z wyspy postawią się Niemcom, Francja jest stracona. Plaże Dunkierki pod majowym słońcem (w istocie dymy i smog zasłaniały niebo) są pułapką. Niemieckie myśliwce i bombowce dziesiątkują żołnierzy ustawionych w kolejkach do ewakuacji. Na ich oczach płoną trafione bombami statki. Nolan rekonstruuje to pandemonium, ale nie zajmuje się strategami. Churchilla się tylko cytuje, że trzeba ratować wojsko, nie ryzykując za wiele. Nie będzie samolotów, ile trzeba, bo nie wrócą do Anglii, ani statków, bo ich zabraknie na wyspie. Na ratunek pospieszą cywilne łódki, jak pokazano w lekkim tonie w...
Maciej Parowski
Gros szpiegowskich thrillerów szanuje ustalenia Le Carre. Chodzi o upodabnianie się wrogów, bliskość ludzi po obu stronach frontu służących podobnej misji, co skazuje ich na zaciekłość, zdradę, ale i współpracę. Jedni i drudzy do bólu instrumentalni, wysyłają swoich na stracone pozycje, uprawiają kamuflaże, nie odróżniając bohaterów od zdrajców. Tak jest w „Atomic Blonde”. Agentka MI6 (Theron) przybywa do Berlina jesienią 1989 r. podczas upadku muru. Lud wiwatuje na ulicach, strzelają korki od szampana, za kulisami gorączkowe przetasowania. Trwa wojna agentów, którzy muszą się przepoczwarzyć, przenieść życie i informacje w nowe czasy. Ginie zastrzelony agent, kochanek bohaterki, i teraz ten Bond w spódnicy, jeszcze bardziej dynamiczny i sprawny niż męski oryginał, ma znaleźć mordercę,...
Maciej Parowski
„Volta” to sprawna i barwna, lecz schematyczna komedia, wymijająca sedno tego, co nam się przydarza. Śliczna konserwatorka (Olga Bołądź) odkrywa w ścianie zabytkowej kamienicy w Lublinie koronę Kazimierza Wielkiego, zupełnie jak z 50-złotowego banknotu. Wokół dziewczyny rusza wir osób i wydarzeń, mnożą się napaści i podsłuchy, rezonują profesorowie i kustosze, puszą bankierzy i szare eminencje. Panna konserwatorka zaprzyjaźnia się z żoną lokalnego dygnitarza, ale to on okaże się głównym chętnym do przechwycenia zabytku i rozegrania go politycznie. Retrospekcje związane z losami korony przeplatają się z akcją bieżącą. Mamy w „Volcie” skrzyżowanie „Vabanków” z „Vinci” i… „Szatanem z siódmej klasy”.  Tu też chodzi o pułapkę, zemstę i przekręt, ze skarbem czy artefaktem z przeszłości...
Maciej Parowski
Weterani mają wzięcie w kinie, m.in. dlatego, że starzeją się społeczeństwa. Wiedza o geriatrycznych bolączkach staje się powszechna, coraz liczniejsi doświadczają też wykluczenia z powodu wieku, a żyć wciąż się chce. Parę lat temu Caine zagrał eksmarines w ponurym „Harry Brown”, gdzie rozbijał gang ćpunów i mścił śmierć przyjaciela. Teraz w komedii Brafa karci w naszym imieniu bank, który za sprawą cwanych przypisów do kredytu chce go wykończyć ekonomicznie. Z Arkinem i Freemanem jest ich trzech, wszystkich spotkało to samo. Bank wysyła groźne kolorowe koperty, naciągacz zwodzi branżową gadką szmatką, a zakład pracy zawiesza emerytury. Starsi panowie chcieliby jeszcze coś załatwić, pojednać córkę z zięciem, pomóc w edukacji wnuczce, przedłużyć życie przeszczepem nerki, a nawet runąć...
Maciej Parowski
Gdyby Kuosmanen nakręcił swój film na kolorowej taśmie, nie byłoby nominacji do Oscara. W latach 60. Finlandia wyglądała szaro jak na starych telewizorach. Tylko boks był wspaniały – ten amatorski, olimpijski – lepszy niż dziś. Rządziliśmy w nim wtedy, Finowie też, dlatego ich film ma charakter nostalgicznej rekonstrukcji. W 1962 r. Olli Mäki, mistrz i wicemistrz Europy, stoczy u siebie walkę z Amerykaninem Daveyem Moorem. W sensie sportowym to spotkanie Davida z Goliatem, prowincjusza z arystokratą. Fin musi forsownie zbijać wagę, stoi za nim kiepski potencjał zrujnowanego wojną państewka, a trener i sponsor za bardzo troszczy się o pijar i zyski; zawodnik pomieszkuje u niego kątem. Takie czasy, możliwości i klimat. W dodatku Olli się zakochuje, dziewczyna staje się dlań ważniejsza od...
Maciej Parowski
Kino światowe reaguje na terroryzm islamski, balansując między ckliwością a trzeźwością, między rekonstruktorskimi ambicjami a efekciarskim kinem gatunków. W „Monachium” Spielberga komando mścicieli dopadało katów monachijskiej olimpiady w całej Europie, ponosząc zarazem moralną porażkę. We „Wrogu numer jeden” z J. Chastain terroryści są bezlitośni, polujący na nich agenci używają zaś tortur. Twórcy „Bardzo poszukiwanego człowieka” z P. S. Hoffmanem uniknęli pułapki sentymentalizmu, bo oprócz skruszonego muzułmanina pokazali, jak łatwo terroryści w Berlinie mogą zmusić do współpracy hipotetycznie czystego ziomka. „Tożsamość zdrajcy” wprowadza w tę sferę odmianę. Film Apteda podaje w wątpliwość motywacje i morale specsłużb. Widziałbym w tym raczej pogoń za standardami kina...
Maciej Parowski
Japońska animacja ma w Polsce zwolenników, a na świecie naśladowców. „Matrix” został zainspirowany „Duchem w pancerzu”, a filmy głośnego studia Ghilbi („Księżniczka Mononoke”, „Ruchomy zamek Hauru”, „Spirited Away: W krainie Bogów”) to kino oscarowe. Oscara zdobył też de Wit, któremu Japończycy po obejrzeniu jego krótkiego „Ojca i syna” zlecili opowieść o kobiecie-żółwiu zmieniającej życie rozbitka. De Wit robi kino oszczędne, ale wielkiej poetyckiej powagi z uproszczonymi postaciami, które doznają zdarzeń granicznych. Ich przygody nie są tak barwne jak w najsłynniejszych obrazach studia, ale niosą przekaz filozoficzny. Oto rzucony na wyspę rozbitek najpierw poznaje granice swojego małego świata, walczy z przyrodą, podejmuje próby ucieczki, wielokrotnie udaremniane przez tajemniczą...
Maciej Parowski
W finale „Zwyczajnej dziewczyny” scenarzystka propagandowego obrazu tonie we łzach wraz z widownią filmu, nad którym pracowała. Jesteśmy w Londynie pod bombami. Catrine (dobra Gemma Arterton), zatrudniona w reklamie, dostaje filmową fuchę. Wojna wygnała mężczyzn na fronty, stwarzając przestrzeń dla kobiet. Jej partner, szemrany malarz, nie sprzedaje obrazów, noce zarywa dla straży obywatelskiej, toteż Catrine, by przeżyć, przyjmuje niższą stawkę. Szczęśliwie pomysł Catrine z bliźniaczkami, ratującymi motorówką żołnierzy z Dunkierki, zdobywa uznanie. Siostry co prawda nawet nie dopłynęły do Francji, ale scenarzyści wystukują coraz ciekawsze perypetie. Przybywa postaci, musi być pies, potem z uwagi na USA, które trzeba zachęcić do interwencji, pojawi się wątek amerykańskiego pilota....
Maciej Parowski
Zaczęta przez Scotta seria o Alienie od czterech dekad dostarcza nam grozy, ale i konsternacji. Tak było już przy drugim „Obcym”, kiedy Cameron wydobywał z cienia enigmatycznego potwora, a opowieść zamieniał w militarną rąbankę. Fincher pozwolił Alienowi biologicznie posiąść Ripley, a Jeunet pokazał odrażające owoce-hybrydy tej krzyżówki. Wszędzie za katastrofą człowieka stoi korporacja, która pragnie mieć obcego na ziemi do własnej dyspozycji. Scott w „Prometeuszu” (2013 r.) ciut zmienił zasady gry. Alien okazuje się naszym okrutnym stwórcą/przodkiem, może bratem. Do zatrważającej relacji drapieżnika i ofiary doszły elementy denikenowskie. W najnowszym „Przymierzu” Scott, z pomocą podwójnej roli Fasbendera, pociągnął motyw robota asystującego człowiekowi w kosmosie, sprawdzającego...
Maciej Parowski
Autor tryptyku „Raj” („Wiara”, „Nadzieja”, „Miłość”) nie ma litości dla człowieczej pożądliwości. Jego obywatele wydrążonej z sacrum cywilizacji nie wytyczają sobie moralnych granic. Stąd obraz starych kobiet bezwzględnie dążących do seksualnego spełnienia z młodymi Afrykańczykami („Miłość”). W dokumentalnym „Safari” oglądamy inną namiętność. Chodzi o polowanie na ozdobę Afryki i królów stworzenia – gazele, byki, lwy, żyrafy. Zwierzę wybiera się z katalogu, cenę i miejsce ustala telefonicznie. Pragnienie oddania celnego strzału i podglądania, jak życie wycieka z pięknego stworzenia – starcza za wyjaśnienie procederu. Pozostaje kasa, akurat nie problem dla Austriaka. Może rzecz zawsze była brzydka i podszyta perwersją, a Hemingway w „Zielonych wzgórzach Afryki” mami nas pisarską...
Maciej Parowski
Malick praktycznie kręci wciąż ten sam film, byśmy intensywnie, bez mała fizycznie i kulturowo uczestniczyli w przejściach jego bohaterów. W „Drzewie życia” (2011 r.) zupak tresuje synów. Opowieść wciąga nas w krąg biblijnego i freudowskiego fatum, w tej wojnie nie ma zwycięzców. Młody ociera się o grzech kainowy i ojcobójstwo. Ojciec ponosi wychowawczą porażkę, a matka cierpi. W tle celebracja dzieła stworzenia i jego paradoksów, ewokowana z pomocą ujęć przyrodniczych i figury litościwego dinozaura. Towarzyszy temu źle widziany w kinie ekstatyczny komentarz z offu. W „Cienkiej czerwonej linii” doświadczamy absurdów i okropieństw wojny USA z Japonią. Swoim medium uczynił tam reżyser Caviezela, który potem u Gibsona zagrał Chrystusa, męczennika wzorcowego. I tu, jak w „Drzewie życia”,...
Maciej Parowski
Ćwierć wieku temu obejrzeliśmy „Delicatessen” – surrealistyczną komedię Jeuneta i Caro. W upiornej przyszłości rzeźnik kanibal terroryzuje kamienicę, dopóki nie przybędzie prostaczek i nie oczaruje córki łajdaka. Upiorny świat wracał do normy, a Jeunet zrobił potem wiele dla kina wyobraźni. Dumont naśladuje styl i dezynwolturę Jeuneta, ale brak mu kręgosłupa i nadziei. Nie ma w jego świecie poczciwców. Jest rok 1910 i zidiociali państwo żyjący w pałacyku w stylu egipskim z widokiem na Kanał La Manche. Jest ich dorosłe rodzeństwo i potomstwo, płód kazirodczych związków. Mamy mieszkającą w chałupie przy plażach straszną rodzinkę zbieraczy muli i zarazem aktywnych ludojadów. Przybywają też gliny w stylu Flipa i Flapa, ale jakże mają odnaleźć znikających turystów, skoro nie patrzą w garnki...
Maciej Parowski
Farhadi, Irańczyk, ulubieniec europejskiej krytyki, robi kino męczące. Jego „Rozstanie” i „Przeszłość”, o których pisałem, to bolesne konflikty dorosłych i dzieci w nieudanych małżeństwach. Kraksy dotykają tu jednostek, które odrzuciły stare reguły międzyludzkiej nawigacji, a nie stworzyły nowych. Lewacy widzą w tym krytykę patriarchatu (w Iranie jeszcze gorszego niż w Polsce!!!), prawica podejrzewa, że wąskie w sumie pole artystycznych penetracji Farhadiego wynika z lęku przed cenzurą. Za najnowszego „Klienta” przyznano reżyserowi Oscara; nie odebrał go osobiście, żeby skarcić USA za postawienie szlabanu dla islamistów. Dwa sukcesy w jednym. W filmie aktor i reżyser wystawia „Śmierć komiwojażera”, prywatnie zmienia z żoną locum, bo poprzednie legło w gruzach. W tym nowym, w którym jak...
Maciej Parowski
„Fałszerze”(2007 r.) tak dobrze pokazywał więźnia niemieckich łagrów zmuszonego do produkcji brytyjskich funtów, że film dostał Oscara. W „Piekle” Ruzowitzky nie błyszczy już tamtą biegłością, daje za to publice miłe poczucie przewagi. Widz zna hollywoodzkie chwyty, więc przewiduje akcję. Nie zaskoczą go wynik bokserskiego sprawdzianu dziewczyny o orientalnych rysach, dramatyczne konsekwencje zamiany kurtek czy finał starcia panny z mordercą. Ucieszy niepoprawny politycznie obraz Wiednia, w którym panoszą się wyznawcy islamu, stwarzając enklawy innych praw, innego obyczaju, a zdolni są zainfekować nawet siedzibę ONZ. Na pierwszym planie Violetta, wyrodna córka muzułmańskiej rodziny; nienawidzi ojca, jeździ na taksówce i ćwiczy sztuki walki. Jest poza – jak Salander w Sztokholmie z...
Maciej Parowski
Znawcy kina SF mogą jednak uznać aktorski remake japońskiej animacji „Duch w pancerzu” (1995 r.) za cofnięcie. Film Mamoru Oshi urzekał cyberprzestrzenią ciekawszą od tej, jaką dawał wówczas „System”, „Hakerzy” czy „Johnny Mnemonic”. Estetycznie i filozoficznie wizja Oshi natchnęła braci Wachowskich do głośnego „Matrixa” (1999 r.). Tu i tam pojawiają się cyfrowe istoty, świat wirtualny równie realny jak materialny. W sieci toczą się gry biznesowe, wojskowe i zmagają giganci o prawie religijnym wymiarze. W „Duchu…” chodzi o Major, policjantkę-cyborga sekcji 9, i jej kobiecego ducha zaklętego w ponętnej maszynie. Nie ogranicza jej przestrzeń i czas, pokona każdego wroga i udaremni każdą intrygę. Ale ma ontologiczne kłopoty z tożsamością – swoją i otoczenia. Atutem obu „Duchów…” jest...
Maciej Parowski
Warszawskie zoo już w latach 30. było rajem dla zwierząt, po wojnie odwiedziły je miliony naszych dzieciaków. W 1939 r. wtargnęli tu Niemcy jak stado wrednych małp Bandar-Log z księgi Kiplinga. Ich szef Luztz Hetz, berliński zoolog z koneksjami u Goeringa, przed wojną gość Żabińskich, rabuje cenne okazy, udając, że je przechowa. Traktuje o tym amerykański film, który powinni nakręcić Polacy. Po otwarciu, słodkim niczym disneyowski „Zwierzogród”, niszczą ów raj niemieckie bomby. Ocalałe drapieżniki muszą zostać zabite przez naszych żołnierzy. Ogołocone przez Hetza zoo zamieni się w świniarnię, ale to wybieg – w piwnicach funkcjonuje prowadzony przez Antoninę Żabińską azyl dla Żydów (i AK-owski arsenał). W getcie i mieście trwa konspiracyjna robota Jana, dyrektora zoo, czego Żabińscy...
Maciej Parowski
Aktorkę do słynnego „Fish Tanku” brytyjska reżyser wypatrzyła w robotniczej dzielnicy. Panna rozrabiała w sklepie, więc zagrała dziewczynę, która gniew wyraża w tańcu. Bohaterkę „American Honey” odkryła Arnold na Florydzie i z grupą amatorów wzięła ją do swego debiutu w USA. Star – dziewczyna z rozbitej rodziny, podrywana przez ojczyma, harująca przy młodszym rodzeństwie, dołącza do barwnych wagabundów. Zamiast oglądać matkę ćwiczącą aerobik, zwiedzi Stany szalonym mikrobusem i zarobi kasę. Będzie namawiać ludzi do prenumeraty niepotrzebnych im pism. Znosić upokorzenia. Kochać i być zdradzaną. Doświadczać świata jako absurdalnego kalejdoskopu, czasem groźnego, ale i tak lepszego od tego, co ma w domu. Oprócz amatorów grają tu też legendy, w tle śpiewa Rihanna. Wnuczka Presleya...
Maciej Parowski
„Cienie” to podróż w przeszłość kina i świadectwo trwałości naszych kłopotów. O mistrzu podsłuchu, zaplątanym w manipulacje biznesu i służb, opowiadał Coppola w „Rozmowie” (1974 r.). Także „Syndykat zbrodni” (1974 r.) Pakuli i „Trzy dni Kondora” (1975 r.) Pollacka badały zbliżone rejony. Kruithof, nawiązując do tamtego kina, zagląda pod podszewkę współczesnej Europy i opuszcza ją z przerażeniem. Ma zasady, a ludzie z cienia siłę i kasę. Robi kino mniej krwiste, bez amerykańskiej rodzajowości. Jego nocny Paryż, gmachy, pakamery wyjęte są z tła. Samotny bohater spisuje z taśm podsłuchane rozmowy. U Coppoli krew wybijała z klozetu, w „Syndykacie…” miał wybuchnąć samolot, a w „Kondorze…” cyngiel CIA zabijał niewinnych. Tutaj, gdy w słuchawkach rozlegną się krzyki, skrybę nawiedza strażnik...

Pages