Ryszard Czarnecki

Ryszard Czarnecki
W minioną środę wszyscy (prawie) mówili o walentynkach. A ja sobie pomyślałem, że właśnie w ten dzień, 14 lutego, w naszej narodowej historii, ale też w dziejach świata, miało miejsce wiele naprawdę istotniejszych wydarzeń niż serduszkowa moda. „Znaj proporcje, mocium Panie!”. I tak na przykład 14 lutego 1831 r. w Powstaniu Listopadowym w bitwie pod Stoczkiem samodzielny korpus gen. Józefa Dwernickiego spuścił lanie rosyjskiej dywizji strzelców konnych. Przyjaciele Kresów Wschodnich RP i potomkowie Kresowian (jak ja) powinni pamiętać, iż 14 lutego 1907 r. otwarto Lwowską Galerię Obrazów. Jako historyk dodam, że tegoż dnia w 1919 r. wybuchła wojna polsko-bolszewicka, która w efekcie zatrzymała pochód komunizmu przez Europę. Data ta zresztą wpisała się w historię Polski także podczas...
Ryszard Czarnecki
W Strasburgu dzieją się rzeczy ciekawe. Mówię oczywiście o Parlamencie Europejskim, ale chodzi nie tylko o głosowanie nad moim „impeachmentem”, którego wynik Państwo znacie. Ciekawe są rezolucje, głosowania, a także inicjatywy podejmowane tuż pod bokiem UE. Oto np. liderzy grup politycznych chadeków (EPL tam gdzie PO i PSL), socjalistów i liberałów podjęli inicjatywę staży dla „młodych obywateli państw Afryki, Karaibów i Pacyfiku” w europarlamencie. Konkretnie w biurach posłów. Szefowie tychże grup żądali mojej dymisji, jednak, jak widać, mają w zanadrzu nie tylko postulaty negatywne, ale też pozytywne. Nie wiem tylko, dlaczego dyskryminują młodych adeptów polityki z Azji? Ktoś, kto miałby złą wolę, mógłby dopatrywać się w tym rasizmu. Ale oczywiście nic bardziej mylnego. Dziś Afryka,...
Ryszard Czarnecki
Totalna opozycja i eksestablishmentowe media były bardzo zawiedzione, że ze spotkania Kaczyński–Tillerson nie prowadzono transmisji na żywo. Zamiast „lajfa” były domysły. Mogę ujawnić – trudno, raz kozie śmierć – dwie rzeczy. Te, których... nie było. Otóż sekretarz stanu USA nie zapytał, czy posłanka Mucha Joanna mogłaby zaśpiewać amerykański hymn przed meczem Super Bowl. Nie odniósł się też do faktu, być może ku osłupieniu ekspertów z TVN24, że partia Nowoczesna pani Kasi spadła w sondażach w okolice progu wyborczego. Zostawmy Tillersona. Zajmijmy się „Księgą dziwów w Polsce”. To praca zbiorowa, którą codziennie pracowicie piszą, rozdział po rozdziale, śmieszność po śmieszności, politycy opozycji. Tej, która w dni parzyste jest zjednoczona, a w nieparzyste podzielona. W ostatnich...
Ryszard Czarnecki
Wyjątkowo, raz w roku, z okazji moich urodzin (25 stycznia, godz. 5 rano, znak zodiaku: Wodnik) felieton ten napiszę w oparciu o… myśli i sugestie moich Czytelników. Oto jeden z nich pisze: „Wzruszająca troska eurokratów o poziom debaty w Polsce, ale: 1. Czy są tak samo zatroskani jak obrońcy wartości europejskich, podpalający domy mieszkalne, w których mają biura posłowie PiS? 2. Czy są zszokowani, kiedy politycy opozycji nazywają politykę PiS bolszewicką lub faszystowską? 3. Czy uważają, że sytuacja w Warszawie jest gorsza niż w Aleppo? (Jeśli tak, to chyba nie powinno się wysyłać uchodźców do takiego piekła). 4. Czy w tych i innych przypadkach nie zachowują się jak trzy buddyjskie małpki, gdzie jedna zakrywa oczy, druga usta, a trzecia uszy?”. A oto drugi głos, złośliwy, trzeba...
Ryszard Czarnecki
Niestety, zdrada narodowa jest częścią polskich dziejów. Targowica istniała zawsze. O losach ojczyzny decydowali patrioci, często bezimienne masy polskie, ofiarne i gotowe do poświęceń, które przeważały szalę narodowej historii. Rzecz w tym, że na tej drugiej szali były masy nawet nie tyle oportunistów – bo przecież nie każdy może być bohaterem – ale zwykłych sprzedawczyków, biegających do obcych z donosami i po konfitury. Takich było niemało, niezależnie od epoki. W średniowieczu, zwłaszcza w okresie rozbicia dzielnicowego, niektórzy książęta czy możnowładcy, przegrywający walkę o władzę na części polskiego terytorium, pielgrzymowali do obcych tronów i obcych dworów, błagając o zbrojne posiłki, aby to „zagranica” zainstalowała ich z powrotem u władzy. W XVIII w. nawet część...
Ryszard Czarnecki
Tak, nawiązanie do słynnego „Jednego dnia z życia Iwana Denisowicza” A. Sołżenicyna, rosyjskiego pisarza, antykomunisty, ale też Wielkorusa – jest oczywiste. Chciałem Państwu przedstawić jeden dzień z mojego życia. Prawdopodobnie nie reprezentuję typowej średniej posła do Parlamentu Europejskiego, ale to już inna sprawa. Jest 10 stycznia. Pierwsza miesięcznica smoleńska A.D. 2018, jedna z czterech ostatnich w długiej, trwającej już 8. rok historii upamiętnienia tego narodowego dramatu. W kościele seminaryjnym jestem tuż przed g. 8.00, bo o tej godzinie zawsze zaczyna się msza święta za poległych 10 kwietnia 2010 r. Jak co miesiąc, od lat, czytam modlitwę wiernych: „Módlmy się za Najjaśniejszą Rzeczpospolitą – naszą Ojczyznę, by zawsze stała na straży chrześcijańskich zasad i miłości...
Ryszard Czarnecki
W Zürichu biorę do ręki „Blick” – „Dziennik dla Szwajcarii”. I zastygam w osłupieniu. Za 2,5 szwajcarskiego franka gazeta na pierwszej stronie, na czołówce, stwierdza: „Jeder zweite Muslim fuehlt sich diskriminiert”. OK, jasne: co drugi wyznawca islamu w jednym z najbogatszych krajów Europy czuje się dyskryminowany. Od razu widać, że Szwajcaria nie jest w Unii Europejskiej. W krajach UE bowiem większość uważa, że jest terroryzowana przez muzułmańską mniejszość. I, jak to mówi młodzież w Polsce, „konkretnie” terroryzowana... Swoją drogą, szwajcarska gazeta musi być ostro zakręcona w kierunku politycznej poprawności, bo zapewne w tym neutralnym kraju banków, sera i czekolad znalazłoby się, podobnie jak we Francji, Belgii czy Niemczech, wielu rodowitych mieszkańców, którzy mają poczucie,...
Ryszard Czarnecki
Gdy Mateusz Morawiecki jeszcze jako wicepremier odwiedzał mnie wraz ze swoim zastępcą z resortu rozwoju Jurkiem Kwiecińskim (przyszłość przed nim!) w Parlamencie Europejskim w Brukseli, zrobiliśmy sobie pamiątkową fotografię na tle ściany mojego gabinetu. Zdjęcie poszło na Twitter i na Facebook, no i się zaczęło. Przy całym szacunku dla ówczesnego wiceszefa rządu RP, obecnie premiera, to nie on ani tym bardziej nie ja wzbudziliśmy zainteresowanie internautów, ale... tło. A tym tłem było morze, ba, prawdziwy ocean sportowych szalików. Głównie piłkarskich. Ale nie tylko. Także sporo żużlowych, trochę koszykarskich, piłki ręcznej. Na fotografii nie widać bocznej ściany, gdzie wiszą piłkarskie koszulki, i innej, gdzie znajduje się piłkarski... ręcznik w zielono-biało-czerwonych barwach...
Ryszard Czarnecki
Kucyk z KOD został beneficjentem „ściepy”, jaką zrobiono na jego rzecz. W Polsce nie ma, podobnie jak w okresie PRL, czegoś, co można określić jako Berufsverbot, czyli zakazu zatrudniania. Obywatel Kijowski Mateusz mógłby zatem pracować, ale zdaje się, że mu się nie chce. Po co zresztą pracować, kiedy można nie pracować, być ofiarą kaczystów i utrzymankiem frustratów podobnej maści co on. Informatycy w Polsce zarabiają dobre pieniądze (i słusznie), więc ekslider KOD mógłby godziwie – w sensie finansowym, bo o innych aspektach nie mówię – żyć. Chyba że jest takim informatykiem jak ojcem. W takiej sytuacji rzeczywiście kwesta na jego rzecz jest koniecznością. Skądinąd facet, który jeszcze 1,5 roku temu był przyjmowany z honorami przez szefa PE, antypolskiego zresztą, Martina Schulza,...
Ryszard Czarnecki
Standardowe życzenia „Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia” przestały być we współczesnej Europie sloganem, a stały się pobożnym życzeniem. Przed rokiem w Niemczech zginął polski kierowca ciężarówki. Do dzisiaj pamiętam ten smutek, ale też poczucie obrzydliwości, gdy niemieckie media w haniebny sposób podkreślały przez długie godziny po zamachu fakt, że ludzi rozjeżdżał „samochód na polskich numerach”, nie zająknąwszy się nawet początkowo o narodowości i religii zamachowcy! Teraz słyszymy a to informacje o udaremnionym zamachu na kolejny świąteczny jarmark w Niemczech, a to o odnalezieniu amunicji. Ludzka natura ma to do siebie, że mimikrę, czyli dostosowanie się do każdych okoliczności, opanowała w stopniu doskonałym. Zatem powszednieją nam już informacje o islamskich zamachach...
Ryszard Czarnecki
Marszałek jechał pociągiem z Warszawy do Wilna. Postój był w Białymstoku. Ludzie się zwiedzieli i na Piłsudskiego na peronie czekały tłumy. Naczelnik stał w oknie, palił papierosa, lekko się uśmiechał. Takim widzę go na zdjęciu. Całkiem innym niż dziesiątki fotografii „Dziadka”. Na tamtych Józef Piłsudski jest srogi, ma marsową minę, a krzaczaste brwi dodają mu jeszcze i tak zasadniczego wyglądu. Na białostockiej fotografii wygląda na dobrotliwego męża stanu. Na większości pozostałych swoich zdjęć – na męża stanu... Dzieciaków przepuszczono do przodu, jak to zwykle bywa. Naprzeciwko Komendanta stanął młodziutki harcerz, syn kolejarza. Usłyszał słowa Piłsudskiego: „Rośnij duży, będziesz Polsce potrzebny”. Niedługo potem Rzeczpospolita opłakiwała swojego Wodza. A harcerz rósł. Gdy...
Ryszard Czarnecki
To Bruksela, a nie – wbrew obiegowym opiniom – Londyn jest stolicą europejskiego kraju o największej liczbie dni deszczowych w ciągu roku. Tutaj rzeczywiście, jak w piosence, ciągle pada. Podobno pogoda i deszcze skłaniają do depresji, a słońce do optymizmu. Gdyby rzeczywiście tak było, to należałoby przenieść „stolicę” Parlamentu Europejskiego z miasta, w którym piszę te słowa, do, na przykład, Rzymu. Skądinąd oficjalnie proponował to pewien polski europoseł paręnaście lat temu. Ale wtedy pana profesora nie słuchano ‒ teraz pomysł ten też nie ma żadnych szans na realizację. Aby bowiem zabrać czy to Strasburgowi, czy to Brukseli siedzibę KE – czytaj: źródło prestiżu i olbrzymich dochodów – trzeba by jednogłośnej zmiany Traktatu Europejskiego. A oczywiście ani Belgia, ani Francja nie są...
Ryszard Czarnecki
W Brukseli, gdzie piszę te słowa, zapadły decyzje dotyczące unijnych agencji – sierot po Brexicie. UE ma 44 agencje. Polska ma jedną, rzeczywiście ważną – FRONTEX – czyli Europejską Agencję Straży Granicznej i Przybrzeżnej. Najwięcej tychże agencji ma Belgia – 6, i Francja – 4. Ale są też takie kraje w UE, które nie mają siedziby żadnej z nich (choćby Słowacja, Chorwacja, Łotwa czy Rumunia). Brytyjskie referendum dało szansę, aby ten niesprawiedliwy podział zmienić. Bruksela z tej możliwości nie skorzystała. Łupami podzieliła się Francja (Europejski Urząd Nadzoru Bankowego, EBA) i Holandia (Europejska Agencja Leków, EMA). Jest w tym pewna – choć przewrotna – logika: i Paryż, i Haga były „ojcami założycielami” najpierw Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, a następnie jej córki o nazwie...
Ryszard Czarnecki
Czwarta klasa szkoły podstawowej w Autonomii Palestyńskiej. Zadanie z matematyki. „Liczba męczenników podczas pierwszej intifady (powstania przeciwko Izraelowi) wyniosła 2026 zabitych, a liczba męczenników w czasie intifady Al-Aqsa wyniosła 5050. Liczba męczenników podczas tych dwóch intifad to zatem ...”. Serio. Takie ćwiczenie mają rozwiązywać uczniowie w szkołach, które funkcjonują w Palestynie będącej cały czas – czy się to komuś podoba, czy nie – terytorium Izraela. W klasie trzeciej podczas nauki języka arabskiego w podręczniku „Our beautiful language” („Nasza piękna mowa”) 9-latki uczą się o „eliminowaniu uzurpatorów” z Izraela oraz o męczeńskiej krwi przelanej za wyrzucenie izraelskich wrogów. Są też teksty odpowiednich piosenek. W klasie piątej, także na lekcjach arabskiego...
Ryszard Czarnecki
Odwiedził mnie w Parlamencie Europejskim w Brukseli znajomy z Charleroi. Miasto znane Polakom z dwóch powodów: po pierwsze – historycznie, bo niegdyś były tam kopalnie węgla, w których pracowali nasi rodacy (ostatnią zamknięto w latach 90.) i wciąż jest tam polska „kolonia”. Po drugie, jest tu lotnisko, które obsługuje tanie linie lotnicze z Warszawy. Raptem tylko godzinę drogi autobusem stąd jest stolica Belgii. Znajomy mieszka w dzielnicy Marchienne-au-Pont i mówi, że chrześcijanie są tam już w mniejszości, a coraz więcej mieszkańców podąża do funkcjonujących tam dwóch meczetów. Opowiadał też, że coraz więcej kościołów w Królestwie Belgii, zwłaszcza francuskojęzycznej Walonii, jest zamykanych, bo nie ma księży i nie ma wiernych. Cóż, taka jest fotografia rzeczywistości. Bynajmniej nie...
Ryszard Czarnecki
Rosjanie okazali się mądrzejsi od Francuzów. Nieco mądrzejsi. Postawili w Moskwie pomnik polskiego papieża – no, pomniczek raczej – ale od razu bez krzyża. Ot, taki jeden „humanista” znad Wisły i Tybru. Z powodu Francji awantura o zabranie krzyża z pomnika Jana Pawła II w Bretanii. A o Rosji cisza. Ba, wcześniej nawet niektórzy mlaskali z zachwytu: no proszę, Putin wystawił pomnik katolickiemu „papie” – jaka wolność, jaka tolerancja. A że bez krzyża? Wot, drobiazg, papież uczczony. Cóż, zamach w Rzymie w 1981 r. nie do końca się udał, Turek spaprał, bułgarska bezpieka zrobiła co prawda to, co mogła, ale Polak przeżył i Kreml musiał się z nim męczyć jeszcze ponad dwie dekady. No to z tej ulgi, że poszedł do nieba, nawet mu „pamiatnik” pozwolili sprokurować. Na Twitterze opublikowałem...
Ryszard Czarnecki
Piszę te słowa w Strasburgu, w trakcie drugiej w tym miesiącu sesji Europarlamentu. Skądinąd Alzacja, ale też i Lotaryngia, to dwa o tyle wyjątkowe regiony w kraju zjadaczy ślimaków winniczków, że obowiązuje tam… konkordat ze Stolicą Apostolską. To taka, można rzec, katolicka wyspa na laickim, francuskim morzu. W Strasburgu czy Metz jest po prostu normalnie, a w reszcie Francji... Dyplomatycznie mówiąc: inaczej niż u nas. Skoro już jesteśmy przy Stolicy Świętej, to papież Franciszek wbrew temu, co o nim mówią, że jest tak ekumeniczny, że zapomina o misyjności Kościoła, pokazał, że w ową misyjność bardzo głęboko wierzy. Dowodem jest zaproszenie na konferencję w Watykanie wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa (sic!). Na konferencji tej wystąpi również przewodniczący frakcji...
Ryszard Czarnecki
Przyznaję, że nie dałem Włodzimierzowi Putinowi żadnego prezentu na 65. urodziny. Ze skąpstwa. Dla zasady. No, chyba żebym rózgę mu przesłał. Gdybym był złośliwy, podarowałbym mu… kota., bo on akurat uwielbia psy. Otrzymał zresztą kilka takich „psich” prezentów. 17 lat temu dostał sukę rasy labrador. Sprezentował ją ówczesny minister do spraw nadzwyczajnych Siergiej Szojgu. Connie była ulubienicą Putina, a sprytny Szojgu jest w tej chwili wpływowym szefem MSW. Siedem lat temu Putin dostał od premiera Bułgarii Bojko Borisowa paromiesięcznego owczarka. Nie wiem, jakie są losy psa ‒ wabił się Buffy, ale sam Borisow został znów szefem rządu w Sofii. Pięć lat temu gospodarz Kremla otrzymał od Japończyków psa ichniejszej rasy akita. Wabił się Jume, czyli marzenie. Głaszcząc go, mógł sobie...
Ryszard Czarnecki
W ramach protestu przeciwko różnym idiotyzmom dziejącym się w polityce międzynarodowej postanowiłem... zamilknąć. Będę protestował milczeniem, niczym Sejm Niemy. Zatem ani mru-mru, cicho sza. Ani słowa o pewnej portugalskiej europosłance, która na widok krzyża górującego nad pewnym bałkańskim miastem ze śmiertelną powagą zacytowała Marksa, który w XIX w. bredził, że „religia to opium dla ludu”. Ani słowa o prezydencie Macronie, który przypomina króla Midasa z mitologii greckiej, tyle że dawny mityczny władca rodem z Hellady czego się nie dotknął, zamieniało się w złoto, a tutaj nowy władca rodem z Francji czego się nie dotknie, to obraca się w klęskę lub gafę. Ani słowa o wciąż urzędującym ministrze spraw zagranicznych w Republice Federalnej Niemiec, towarzyszu Sigmarze...
Ryszard Czarnecki
To był fatalny dzień dla totalnej opozycji w Polsce. Wypróbowany towarzysz, zawsze niezawodny w próbach obalenia dyktatury w Polsce, tym razem wbił jej nóż w plecy. Ba, żeby tylko w plecy! W samo serce. Frans Timmermans Człowiek Roku 2016 „Gazety Wyborczej”, w czasie płomiennego, jak zwykle, wystąpienia na sesji Parlamentu Europejskiego zezwolił na pałowanie opozycji w Polsce. Oto dowód, oto cytat: „Utrzymywanie rządów prawa czasem wymaga proporcjonalnego użycia siły”. Opozycja wpadła w sidła, które sama zastawiła: skoro bowiem twierdzi, że jest taka wielka i ma wielkie poparcie społeczne (nie widać tego po sondażach, może je kot Prezesa pisze?), to i użycie siły musi być proporcjonalnie wielkie. Piszę to z przykrością, bom przejęty naukami Mohandasa Mahatmy Gandhiego o walce „non...
Ryszard Czarnecki
Cóż, składam się także w iluś procentach ze złośliwości. Stąd też ze szczerą złośliwością uśmiechałem się, gdy w poprzednią niedzielę napływały z dwóch krajów słynnego w świecie trójkątów Trójkąta Weimarskiego dane, pokazujące klęskę zagorzałych krytyków Polski: niejakiego Macrona i niejakiego Schulza. Tak, tak, Emmanuela Macrona – bo zupełnie w cieniu wyborów do niemieckiego Bundestagu niemalże niezauważone przeszły wybory do Senatu Republiki Francuskiej. A tam nowa formacja nowego prezydenta dostała w kuper, aż się kurzyło. Był to niewątpliwie kuper koguci, bo przecież kogut jest symbolem Francji. Inna sprawa, że prezydent Emmanuel coraz bardziej przypomina kogucika właśnie. A to zapieje nie wtedy, kiedy potrzeba, a to zapieje nie do tego, do kogo trzeba – na przykład do nas – i...
Ryszard Czarnecki
Właśnie pierwszy raz byłem w Chicago ‒ trzecim co do wielkości mieście USA i największej „polskiej” aglomeracji: ma w niej mieszkać 2 mln Polaków, z czego połowa z nich mówi po polsku. Po drodze z Polski do Waszyngtonu miałem raptem kilkanaście godzin, żeby dotknąć to miasto kontrastów. Bo z jednej strony to właśnie tutaj, o czym mało kto wie, jest największy poza Luwrem zbiór dzieł malarzy impresjonistów, a z drugiej ‒ to obszar olbrzymiej przestępczości. Codziennie ginie tu kilka osób, czasem więcej. To głównie efekt porachunków między rywalizującymi gangami. Policja ponoć przymyka na to oczy, bo gangsterzy wybijają się nawzajem, więc chicagowskie gliny mają więcej czasu, żeby zająć się ochroną obywateli. Było wyjątkowo ciepło, stąd mogłem oglądać skąpane w słońcu pomniki Kościuszki...
Ryszard Czarnecki
Odbyła się właśnie pierwsza powakacyjna sesja Parlamentu Europejskiego ‒ głównego obok Rady Europy „żywiciela” Strasburga. 751 europosłów plus trzy czy cztery razy tyle urzędników daje godnie żyć setkom właścicieli hoteli, hotelików, pensjonatów i restauracji. Na „dzień dobry”, po urlopie, zajęliśmy się „Przystąpieniem UE do Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”. Przepraszam za przydługi tytuł, ale nie ja go wymyśliłem. Jedną z dwóch współautorek owego sprawozdania była Włoszka, ale reprezentująca Szwecję, Anna Corazza Bildt. Tak, nazwisko nieprzypadkowe, bo po mężu, byłym centroprawicowym premierze Szwecji i przez długie lata ministrze spraw zagranicznych tego Królestwa. Skądinąd jej brat jest jednym z najbliższych...
Ryszard Czarnecki
Istniejąca od 23 lat francuska telewizja LCI (La Chaîne Info) nadała właśnie program, jak to imigranci ubogacają życie Francji i Francuzów i jakie fajne jest multi-kulti. Przełączam kanał. Wiem swoje. Ciekawe, jak wytłumaczyć emigrację starszych Francuzów z małych miasteczek, gdzie rośnie muzułmańska Europa – do Kanady, USA, do krewnych tam mieszkających? Tam starszym paniom z Francji nikt nie zerwie krzyżyka z szyi. Jeszcze. LCI mogę oglądać wśród blisko setki kanałów w telewizorze w moim gabinecie w Brukseli. Wyłączam zatem i udaję się piętro niżej. Tam w skrzydle Parlamentu Europejskiego nazwanego na cześć niemieckiego polityka Willy’ego Brandta są biura eurodeputowanych partii komunistycznych z różnych krajów. Siedzą tam ludzie z niemieckiej „Die Linke”, przy czym niemała część z...
Ryszard Czarnecki
Dostarczycielem terrorystów spod znaku półksiężyca są liczne muzułmańskie getta. W samej tylko Francji w 2015 r. było ich 751. Premier Winston Churchill powiedział kiedyś: „Niewiele jest cnót, których Polacy nie posiadają, ale niewiele też jest błędów, których potrafili uniknąć”. Tym razem jednak, w sprawie polityki imigracyjnej, to Polacy uniknęli błędów, które popełniono w ojczyznach Churchilla (to był główny powód Brexitu), Bismarcka czy de Gaulle’a. Być może już dosłownie za kilka tygodni u naszego najbliższego zachodniego sąsiada powstanie rząd, którego jednym z najważniejszych ministrów – szefem MSZ – może zostać pierwszy w dziejach tego państwa muzułmanin, Cem Ozdemir, współprzewodniczący Partii Zielonych. Tak się stanie, jeśli „czarni” (CDU–CSU) wejdą w koalicję nie z „...
Ryszard Czarnecki
Francuska wielkanocna pocztówka sprzed 73 lat. Duża, biała kwoka z napisem: „Notre Mere L’Europe”, czyli „Nasza matka Europa”. Obok niej małe kurki z flagami poszczególnych krajów. Parę metrów od europejskiej matki-kwoki kurka z flagą z białym krzyżem na czerwonym tle, czyli Szwajcaria. Widać, że trzyma się z boku albo jest z boku trzymana. Na krańcu kura z flagą Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, która zmierza do pudła wymalowanego w barwy USA... Prorok jakiś czy co? Czyżby autor przewidział powojenną integrację europejską w samym środku okupacyjnej nocy? Ależ skąd! Pocztówka była jak najbardziej oficjalna i nie dotyczyła jakichś futurystycznych wizji, ale... tamtej rzeczywistości! Była elementem propagandy ówczesnego francuskiego państwa Vichy. Opisując...
Ryszard Czarnecki
Trudno spodziewać się skutecznej walki z islamskim radykalizmem, skoro priorytetem większości europejskich partii politycznych jest trafienie do islamskiego elektoratu. Z 5 tys. bojowników ISIS (Islamic State in Iraq and Syria), którzy z paszportami kilkunastu krajów Unii Europejskiej przyjechali walczyć z niewiernymi, przeżyło i do Europy wróciło około 1600. Mniej więcej trzech na dziesięciu. Prawdopodobnie większość to „uśpieni agenci” wojującego islamu, którzy wcześniej czy później będą odpalać bomby w Belgii czy Holandii, Niemczech czy Francji, Skandynawii czy Wielkiej Brytanii. Piszę te słowa w Belgii, w której w jej flamandzkiej części są maleńkie, senne miasteczka, z których, ku zdumieniu sąsiadów i nauczycieli, potrafiło wyjechać nawet do kilkudziesięciu nastoletnich muzułmanów...
Ryszard Czarnecki
Mam dość. Nie będę pisał o rzeczach tak powtarzających się, że już wręcz nudnych, albo tak żenujących, że aż hadko otwierać komputer. Uprzejmie informuję zatem, że nie będę pisał: – o epistolarnej sztuce Fransa komisarza Timmermansa, który czepia się Polski jak rzep psiego ogona lub też jak pijany płotu. Chyba raczej to drugie w kontekście ostatniej, zastanawiającej wypowiedzi pierwszego wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej, gdzie znawca Timmermans porównywał nacjonalizm do alkoholizmu, mówiąc, iż jedno i drugie to jak „chwila egzaltacji, a potem ból głowy”. Doprawdy, być może jest tak, że „jak wszedłeś między wrony, musisz krakać jak i ony”, ale jako żywo nie pamiętam, aby ów reprezentant Królestwa Niderlandów w KE zajmował się alkoholizmem w swoich publicznych wypowiedziach w...
Ryszard Czarnecki
Wreszcie prezydent i szef MON są zgodni! Nawet w 100 proc. Pierwszy powiedział przed defiladą – i jednocześnie przed pomnikiem Piłsudskiego – że polska armia nie może być prywatną własnością jednej osoby. Stałem na trybunie honorowej 1,5 metra za PAD i może 2 metry po skosie za Antonim Macierewiczem i widziałem, jak pan minister energicznie kiwa głową. Kiwał potakująco. Na pewno nie był to tik. Minister obrony po prostu zgadzał się z Głową Państwa. Warszawiak zgadzał się z krakowiakiem. Norma. Gdyby min. Macierewicz był Bułgarem, to bym się zaniepokoił: nasi słowiańscy bracia z Bałkanów jak kiwają głową pionowo, z góry na dół, to oznacza, że mówią... NIE ! Czyli odwrotnie niż u nas. Z kolei gdy Bułgarzy kręcą głową poziomo – u nas to zaprzeczenie – to z kolei w Sofii, Warnie, Płowdiw...
Ryszard Czarnecki
Uwielbiam Amerykę, zwłaszcza geopolitycznie. Lubię Waszyngton z jego mniej zwariowanym życiem niż pędzący na złamanie karku Nowy Jork. Fajnie jest bywać w USA – znacznie mniej fajnie spędzać czas w kolejce po wizę na lotnisku. Choćby tym waszyngtońskim imienia Dullesa. Jak wyraźna większość Polaków, żywię ciepłe uczucia wobec Amerykanów. Ma to swoje znane historyczne uwarunkowania. Ale przy całej sympatii dla Jankesów, czasem się im dziwię. Ot, na przykład fajny i realnie pomocny Trumpowi wiceprezydent Mike Pence w czasie oficjalnej wizyty mówi o towarzyszącej mu żonie per „The second lady”... Rozumiem amerykański protokół dyplomatyczny, ale nie wyobrażam sobie, aby jakikolwiek polski facet o swojej kobiecie powiedział, że jest drugą damą. Co więcej, nie wyobrażam sobie też, żeby...
Ryszard Czarnecki
1 sierpnia – rocznica Powstania Warszawskiego – był dla mnie w Internecie jednym wielkim wzruszeniem. Zdjęcia anonimowych i rozpoznanych żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego, cywilów, w tym dzieci. Wiersze. Filmowe etiudy. Przejmująca Minuta Ciszy o g. 17., gdy duże europejskie miasto, a w zasadzie miasta, bo działo się to w wielu polskich aglomeracjach, zamiera… I zamiera z własnej woli, a nie decyzją administracyjną. To coś absolutnie wyjątkowego. I hymn Polski, podczas którego, jak napisał jeden z internautów, „aż ciary przechodzą po plecach”. Zapamiętam też i takie wpisy, iż „jestem dumny, że jestem Polakiem”. Przypominają mi się transparenty naszych rodaków w Ameryce podczas pierwszej pielgrzymki naszego papieża do USA z napisem „I’m proud to be Polish ”. Tak, to była jasna...
Ryszard Czarnecki
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami mieszkał kiedyś pan prezydent. Prezydent był szczerze prozachodni i proNATOwski. Nie lubił też, prawdę mówiąc, komuchów. Na prezydenta zgłosiła go prawica. Pan prezydent uznał jednak, że rola jego obozu politycznego, jego zaplecza partyjnego tak naprawdę skończyła się w dniu wyborów. Rządził zatem, nie zważając na formację polityczną, która go zgłosiła. I choć w jego kraju panował system parlamentarno-gabinetowy i decydująca rola należała do rządu, a nie do głowy państwa, to prezydent nie był „od macochy” i w szeregu ważnych spraw miał bardzo istotne zdanie. Obóz prezydenta, czy może raczej: pierwotny obóz prezydenta, był coraz bardziej rozczarowany, że „ich” prezydent lekceważy sobie prawicę ‒ ujawnię, że o prawicowego...
Ryszard Czarnecki
W Brukseli wakacje – rzecz święta. Nawet dla agnostyków, ateistów i osobistych nieprzyjaciół Pana Boga, właśnie tak – rzecz święta. Nieformalna stolica Unii zamiera od połowy lipca do trzeciej dekady sierpnia. Stare centrum miasta, pieczołowicie wyburzone przez władze w Brukseli w latach 70. (niczym Ceaușescu burzący stary Bukareszt), aby zrobić miejsce na nowoczesne budynki Komisji Europejskiej i europarlamentu – jest latem kompletnie opustoszałe. Tylko wiatr hula i diabeł (sic!) mówi dobranoc. W tych właśnie ciężkich okolicznościach, gdy antyeuropejskie, wsteczne, prawicowe siły polskiego ciemnogrodu znów podniosły rękę na przyjaciół czy rękodajnych UE – tylko Franio stanął na wysokości zadania. Zwaliste cielsko Frania, spoconego jak zwykle grubasa, pojawiło się na konferencji...
Ryszard Czarnecki
Jeżeliby politykę międzynarodową porównać, choć to ryzykowna metafora, do giełdy, to ostatnio akcje Polski poszybowały w górę. Wizyta D.J. Trumpa w Polsce, jako pierwszym kraju europejskim (45. prezydent był wcześniej w Belgii na szczycie NATO i we Włoszech na szczycie G7) zakończyła się oczywistym sukcesem. Podczas wizyty lokatora Białego Domu kontrast między radosną, bezpieczną Polską a Hamburgiem, opanowanym przez bandytów paraliżujących miasto, rzucał się w oczy. Wcześniejsze wejście Polski z przytupem do Rady Bezpieczeństwa ONZ, choć w ostatnich kilkunastu latach nie udało się tego choćby Czechom, Słowacji, Węgrom, Słowenii, a także Włochom i Grecji; wreszcie świetne oceny w ratingach ekonomicznych i bezpieczeństwa inwestycyjnego – to wszystko buduje pozycję Polski. Używając innego...
Ryszard Czarnecki
Przy wejściu do budynku Parlamentu Europejskiego w Strasburgu są bramki do wykrywania metalu, ale nie ma alkomatu. Podczas podsumowania prezydencji Malty w UE szef Komisji Europejskiej, Luksemburczyk Jean Claude-Juncker, ryczał, że PE jest „bardzo śmieszny” i jego noga tu nigdy więcej nie postanie. Gwoli ścisłości Malta liczy 450 tys. mieszkańców, a Wielkie (sic!) Królestwo Luksemburga ok. 600 tys. To tak informacyjnie. Dobrze, że Juncker nie zdjął buta jak Nikita Chruszczow, sowiecki gensek w ONZ, i nie walił nim o pulpit. On walił „tylko” ręką. Bez podtekstów. W mikrofon. Przewodniczący europarlamentu Włoch Antonio Tajani zaprzeczył Junckerowi stwierdzając, że „nie jesteśmy bardzo śmieszni” albo „jesteśmy bardzo nieśmieszni”, czy jakoś tak. I tak mało kto to słyszał, bo mało kto był...
Ryszard Czarnecki
W swoim czasie Jean Claude Juncker, jeszcze jako premier Luksemburga, radził premierowi Polski Jarosławowi Kaczyńskiemu, aby – mówiąc skrótowo – „pogodził się z Niemcami”. Dodał, że on wie, co mówi, bo Niemcy podczas II wojny światowej zabili kilkunastu członków jego rodziny. Zabrzmiało to, jak zabrzmiało... Szef rządu RP jako człowiek dobrze wychowany nie chciał ripostować, ale pewnie miał na końcu języka, że inaczej relacje z Berlinem wyglądają w kontekście państwa mającego niecałe 600 tys. mieszkańców, a zupełnie inaczej w przypadku kraju niemal 40-milionowego. No właśnie. Warto i trzeba współpracować z mniejszymi od nas państwami, nawet całkiem małymi, ale nie warto wkładać ich okularów do patrzenia na politykę międzynarodową. Polska, będąca po brexicie piątym krajem UE i...
Ryszard Czarnecki
Do Polski przyleciał Gulfstream 550, pierwszy z rządowej floty powietrznej. Cóż, lepszy rydz niż nic. Lepszy Jankes niż Rusek. Lepszy Gulfstream niż „tutka” (Tu-154). Ponoć Platforma zgłosiła już dwie propozycje nazw dla owego samolotu. Pierwsza z nich ma ponoć brzmieć Latający Pędzący Królik. Hm, widać, że kultowa restauracja, w której Piotr W. i inni młodzi funkcjonariusze PO obiadowali, ustalając, na jakim cmentarzu warto się spotkać i jak rozwijać hazardowy biznes, może przejść do legendy – także awiacji. Ponoć alternatywną nazwą dla Latającego Pędzącego Królika jest Latająca Sowa i Przyjaciele. Zacząłem od uśmiechu, ale, szczerze mówiąc, do śmiechu nie jest mi wcale. Piszę te słowa w Brukseli dzień po tym, jak na Dworcu Centralnym w tej belgijskiej formalnej i unijnej nieformalnej...
Ryszard Czarnecki
„Wyborów ci u nas dostatek” ‒ można by strawestować słowa Władysława Jagiełły z „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza po tym, gdy miłujący pokój nasi zachodni sąsiedzi przesłali mu dwa miecze, aby zachęcić do walki pod Tannenbergiem, czyli pod Grunwaldem. W rzeczy samej na Starym Kontynencie w odstępie trzech (sic!) dni odbyły się wybory w trzech państwach. Powszechnie zauważone i komentowane były wybory po obu stronach Kanału zwanego przez Francuzów i resztę Europejczyków La Manche, a przez Brytyjczyków – Kanałem Angielskim. Prawie niezauważone odbyły się natomiast wybory w najmłodszym europejskim państwie (choć nieuznawanym przez kilka krajów członkowskich UE), czyli Kosowie. Zacznijmy od Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, bo to oficjalna nazwa państwa, na...
Ryszard Czarnecki
„Trochę mamy problem z ciocią. Bardzo przeżywa ten czas. To matka, dla niej rany się nie zabliźniły nic a nic. Będzie dobrze. Prawda jest najważniejsza”. SMS o takiej treści dostałem od zaprzyjaźnionej osoby, bliskiej krewnej matki oficera, który 10 kwietnia 2010 r. zginął pod Smoleńskiem. Mam swoje lata, jestem długo w polityce, a to obszar, w którym emocje trzyma się raczej na wodzy, ale, nie powiem, poruszyła mnie ta wiadomość odczytana z telefonu komórkowego. Bo ekshumacje to przecież nie tylko problem odpowiedzialności sprzedajnych (Rosji) polityków, ale to też ludzkie tragedie. To matki – jak w tym przypadku – ojcowie, mężowie, żony, dzieci, wnuki, którym bezduszny poprzedni rząd funduje przeżywanie tego osobistego dramatu po raz kolejny. Nic nie wiemy o ich nieprzespanych nocach...
Ryszard Czarnecki
Jedno z ostatnich wydań brytyjskiego, prestiżowego dziennika gospodarczego „Financial Times” informuje międzynarodową opinię publiczną ‒ a jest on czytany na całym świecie – iż Polska przyjęła milion czterysta tysięcy uchodźców z Ukrainy. Bądź co bądź przyjeżdżają oni na terytorium Rzeczypospolitej z kraju ogarniętego wojną, gdzie na wschodzie toczą się walki, a część tegoż państwa jest okupowana (anektowana). Ciekawe, że wątek imigrantów – uchodźców z Ukrainy – podniósł kilka dni temu również wpływowy tygodnik ukazujący się po angielsku w Brukseli – „Politico”. Skądinąd wystarczy spojrzeć na wykres fali imigracyjnej ze Wschodu do Polski, aby zorientować się, jak olbrzymi wzrost napływu uchodźców nastąpił po agresji Rosji na Ukrainę. Ze strumyka zrobiła się porywista rzeka,...
Ryszard Czarnecki
Rzecz będzie o buczeniu. I o Kalim. Kali teraz jest uchodźcą. I uważa, że jak on zaczepia białe kobiety w tej bogatej Europie, to jest OK, a jak jego upominają, żeby nie zaczepiał tych białych kobiet ‒ to jest rasizm, dyskryminacja i łamanie praw człowieka. Z buczeniem jest identycznie. Jak Kali buczy na białych ‒ to dobrze. Jak biali buczą na Kalego ‒ to zgroza i szowinizm. Jak ludzie na Powązkach buczą na Gronkiewicz-Waltz czy Bartoszewskiego, to jest, proszę Państwa, straszne, niewyobrażalne chamstwo. A jak prawnicy: sędziowie, radcy, czy adwokaci buczą na wiceministra sprawiedliwości ‒ co za świetna reakcja, obywatelskie nieposłuszeństwo, ale mu pokazali! Tak, duch Afroamerykanina Kalego unosi się nad III RP. W czasach „Litwosa” ‒ bo taki był literacki pseudonim Henryka...
Ryszard Czarnecki
Jakże to interesujące, żeby nie powiedzieć – charakterystyczne, że UE zgłasza pretensje do swoich trzech członków: Polski, Węgier i Rumunii, którzy – cóż za przypadek! ‒ znajdują się w najściślejszej unijnej czołówce, gdy chodzi o rozwój gospodarczy. Ba, znowu przypadek, co za koincydencja! ‒ wszystkie te trzy państwa są z tzw. nowej Unii, na którą to nową Unię dawna Piętnastka, czyli stara Unia, patrzy tradycyjnie, tak jak patrzy się na mróweczki z 10 piętra. Bruksela uważa, że trzeba przylać kijem, żeby była dyscyplina i każdy znał swoje miejsce w szeregu. Bo przecież dla wielu bogatych krajów, które dziś wcielają się wobec Polski w rolę prokuratorów, z namaszczeniem ubierają togi sędziów i myślą, że są nauczycielami wobec krnąbrnych polskich uczniów, to obciach, że średnia wzrostu...
Ryszard Czarnecki
„Zapomniał wół, jak cielęciem był” ‒ to znane polskie porzekadło pasuje jak ulał do slalomu giganta w wykonaniu PO na stoku o nazwie „Muzułmańscy imigranci”. Liderzy Platformy: jednego dnia szef partii, a następnego dnia przewodniczący klubu oświadczają, że są... przeciwko obecności islamskich uchodźców w Polsce. Polityczna Polska wstrzymuje oddech, bo rzadko kiedy obserwuje się taką bezczelność. Platformersi zachorowali na amnezję, jednocześnie licząc, że inni też zachorują. Tymczasem my, Sarmaci, mamy wiele wad (słomiany zapał, opilstwo itd.), ale jednak na amnezję nie chorujemy, a nawet wręcz przeciwnie. Nie trzeba wszak być ekspertem integracji europejskiej, aby pamiętać coś, co miało miejsce raptem 1,5 roku temu. Październik 2015 r. Szczyt UE w Brukseli. Przewodnicząca PO (...
Ryszard Czarnecki
Jak Kali ukraść krowę – to dobrze, ale jak Kalemu krowę ukradną, to bardzo, bardzo źle. Nieśmiertelny Murzynek Kali, bohater powieści „W pustyni i w puszczy” pierwszego noblisty w polskiej literaturze, Henryka Sienkiewicza, mógłby być – zaprawdę powiadam wam ‒ patronem opozycji. Gdyby Kali żył w dzisiejszych czasach (mógłby się w niego wcielić były poseł Platformy Obywatelskiej, a potem partii Gowina ‒ z Nigerii i Łodzi, pastor John Godson), na pewno by głośno krzyczał o zdjęciu Donalda Tuska w niemieckim, narodowo-socjalistycznym mundurze ze swastyką, na Facebooku polskiej konsul honorowej w USA, ale jeszcze głośniej by milczał o opozycyjnym pośle Grzegorzu Furgo, który w hitlerowski mundur „ubrał” Jarosława Kaczyńskiego. To proste: ktoś za kulisami wciska, kiedy trzeba, guzik z...
Ryszard Czarnecki
Mieć pamięć słonia – jakże to obciąża! Tylu ludzi wokół szybko zapomina, co widzieli czy słyszeli. A ja obdarzony jestem  przekleństwem pamiętania. Inni, obdarzeni pamięcią dobrą, ale selektywną, albo dobrą, lecz „wybiórczą” (skojarzenie z tytułem pewnej gazety nasuwa się mimo woli), żyją w błogiej niepamięci, a ja pamiętać muszę. I chcę zresztą. Także za tych, co nie pamiętają. Gdy czytam o konszachtach byłego ministra spraw zagranicznych z Rosjanami odnośnie do rozdzielenia wizyt w Smoleńsku w 2010 r., to przypominają mi się od razu poniższe fakty; uderz w stół, a natychmiast w pamięci się odzywają. Po pierwsze: to ten sam Radosław Sikorski, słusznie wszak zwany „Radkiem”, był pierwszym i ostatnim – a więc jedynym ‒ szefem MSZ w historii Polski niepodległej, który na coroczne...

Pages