Ryszard Czarnecki

Ryszard Czarnecki
Raptem pięć dni po dwudniowym szczycie Rady Europejskiej odbyła się w Parlamencie Europejskim debata na temat konkluzji posiedzenia RE. Głos zabrał Donald Tusk – następnego dnia nikt nie pamiętał, co powiedział. Przemówił też szef Komisji Europejskiej  Jean-Claude Juncker, który dość histerycznie reagował na głosy krytyki ze strony eurosceptyków. Poza tym niemal bez przerwy pił wodę i od czasu do czasu wstawał w trakcie wystąpień innych posłów. Stał nieruchomo przez parę minut, wpatrując się gdzieś w przestrzeń, po czym znowu siadał. Niektórzy mówili, że może widzi tu i ówdzie białe myszki ‒ ale ja ich nie widziałem, zatem trudno mi te wersję potwierdzić. Głos zabrał też premier Włoch Paolo Gentiloni. Pretekstem do jego wystąpienia był fakt, że jeszcze w marcu ma być w Rzymie...
Ryszard Czarnecki
Niemiec, były dwukrotny komisarz w Brukseli, dawny wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, a w Polsce znany z tego, że był „Mister Europe” i odpowiadał za rozszerzenie Unii Europejskiej ‒ Guenter Verheugen jest autorem słynnej maksymy, iż gorszym nieszczęściem od niemieckich socjalistów są tylko... francuscy socjaliści. Warto podkreślić, że Verheugen to też socjalista właśnie, towarzysz Guenter po prostu. Pewnie wie, co mówi. Ale ostatnio pomyślałem sobie, że jest jeszcze jedna rzecz porównywalna z francuską czy niemiecką lewicą: Labour Party w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. To właśnie europosłanka z Partii Pracy, pani Claire Moody, podniosła rękę na nasz kraj w raporcie przyjętym najpierw przez komisję do spraw kobiet w PE, a potem już na forum PE....
Ryszard Czarnecki
Żeby nabrać dystansu i pokory do rzeczywistości, trzeba wyjechać dalej niż do Brukseli. Najlepiej do Indii. Tam, w kraju, gdzie nad brzegami jego najdłuższej rzeki – Gangesu codziennie pali się tysiące zwłok, człowiek staje się bardziej pokorny wobec rzeczywistości niż na Starym Kontynencie. W Europie ludziom wydaje się, że są bogami. W cywilizacjach czy kulturach liczących kilka tysięcy lat już tej pewności nie ma. W New Delhi pomyślałem, iż powiedzenie o Indiach, że to kraj kontrastów, to wręcz banał. To prawda, ale najwięcej mówi się o kontrastach ekonomicznych, a za mało o społecznych. System kastowy jest dalej de facto podstawą funkcjonowania społeczeństwa hinduskiego. Parias może zostać lekarzem, ale będzie miał klientów wyłącznie pariasów. Tak samo z prawnikami wywodzącymi się z...
Ryszard Czarnecki
Między końcem listopada 2013 a drugą połową lutego 2014 r. byłem na Majdanie sześciokrotnie. Przemawiałem do tłumów, przedstawiany jako „polski deputat jewroparlamenta”. W te bardzo zimne dni niezwykle ciepło przyjmowano wyrazy tej polskiej solidarności z ukraińską wolnością i ukraińskim odrzucaniem rosyjskiego jarzma. Teraz byłem na Majdanie ponownie, akurat w trzecią rocznicę zwycięstwa „pomarańczowej rewolucji 2.0”. Kilka dni przed moim przyjazdem odbyły się demonstracje, które przerodziły się w zamieszki. Protestowali nacjonaliści, kilku policjantów zostało rannych. Gdy idę ulicami, które pamiętam z walk w lutym AD 2014, jest ciemno, cicho i smutno. 36 miesięcy temu byłem na tej ulicy, przy której znajduje się stadion Dynama Kijów – i wyglądała zupełnie inaczej. Ulica ta, spadająca...
Ryszard Czarnecki
Właśnie minęły walentynki, czyli święto miłości i zakochanych. Oczywiście dla wielu ważniejsze jest, że tego dnia są imieniny Jana Chrzciciela, a także Dobiesława, Niedamira czy też Modesta, Walentego, Witalisa i Zenona. Ale skoro już mowa o dniu zakochanych, położę akcent gdzie indziej niż wszyscy Zwrócę bowiem uwagę, iż ludzie zakochani w Polsce powinni pamiętać, że na 14 lutego przypadła 186. rocznica słynnej zwycięskiej bitwy powstania listopadowego, gdy pod Stoczkiem gen. Józef Dwernicki rozbił rosyjską dywizję strzelców konnych. Dla ludzi zakochanych w Kresach ważne jest, że 110 lat temu otwarto Lwowską Galerię Obrazów. Szkoda, że ją ostatnio złupiono, a jej ukraiński dyrektor nie wie, co dokładnie skradziono (sic!) i nie umie oszacować strat... Ludzie zakochani w...
Ryszard Czarnecki
Na pierwszej stronie wydawanego w Brukseli w języku angielskim wpływowego tygodnika „Politico” ukazała się informacja o ciekawym zjawisku. W artykule „Internetowa armia Marine Le Pen” czytam, że liczba internetowych „followersów” kandydatki Frontu Narodowego na prezydenta Francji osiągnęła już liczbę miliona 250 tys. Sama zaś córka Jeana-Marie Le Pena ma już 35 proc. poparcia W moim kraju w 2015 r. zarówno wybory prezydenckie, jak i wybory parlamentarne zostały wygrane przez Prawo i Sprawiedliwość w niemałej mierze dzięki pospolitemu ruszeniu w necie. Wybory prezydenckie w USA A.D. 2016 wygrał, podobnie jak w Polsce, kandydat prawicowy i stało się to głównie dzięki oddolnym inicjatywom amerykańskiego społeczeństwa obywatelskiego. Dlatego nie lekceważyłbym informacji o internetowych...
Ryszard Czarnecki
Unia Europejska z czołem zroszonym potem urodziła pakiet zimowy. Nie mylić z Pałacem Zimowym, od którego zdobycia w 1917 r. zaczęła się sowiecka rewolucja październikowa, która tak naprawdę była w listopadzie Unijna góra urodziła wielką mysz? Nawet jeśli UE uznać można za górę lodową ‒ chyba nie w okresie „ocieplenia klimatycznego”, rzekłem, podkręcając kaloryfery, bo zimno wszak jak cholera ‒ to trudno jednak ów dokument uznać za mysz. Chyba że za mysz genetycznie modyfikowaną, bo ów dokument liczy 1000 stron podstawowych plus 3000 stron załączników. Rzecz dotyczy polityki energetycznej. Jest to opracowanie na tyle sążniste, iż nie dziwię się Krzysztofowi Tchórzewskiemu, naszemu ministrowi energetyki, który w Parlamencie Europejskim powiedział, że jego urzędnicy, gdy po miesiącu...
Ryszard Czarnecki
Pamiętajcie, że „feminizm to nie jest atak na mężczyzn”. Takiej treści transparent widziałem na ulicach Waszyngtonu w dzień inauguracji prezydentury Donalda Trumpa Całując Chorwatki w policzek, pamiętajcie, by uczynić to tylko dwa razy. Boże broń trzy! Moja znajoma Dubravka Šuica trochę się żachnęła, gdy gratulując jej wyboru na wiceprzewodniczącą AFET ‒ Komisji Spraw Zagranicznych europarlamentu – wycałowałem ją po polsku, po trzykroć. Okazało się, że trzy razy całuje się w Serbii, ale nigdy, przenigdy w Chorwacji. Jak jest w innych krajach bałkańskich czy też może precyzyjniej – w państwach powstałych na gruzach dawnej Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii, tego, dalibóg, nie wiem. A może Czytelnicy wiedzą? Pamiętajcie, drogie Panie, nie chodźcie na Bal Wolności (Freedom...
Ryszard Czarnecki
Nasz podziw, a czasem nawet szacunek, zyskują ci, którzy potrafią rządzić latami, co w systemach demokratycznych łatwe nie jest Łatwiej jest wejść na szczyt, niż na nim pozostać. Tak mówią sportowcy. To powiedzenie dotyczy w jakiejś mierze także polityki. Dlatego podziwiamy nie tylko mężów stanu, którzy potrafili przeprowadzić wiekopomne reformy, wygrać wojnę, ocalić niepodległość własnego państwa czy też poszerzyć jego granice. Nasz podziw, a czasem nawet szacunek, zyskują ci, którzy potrafią rządzić latami, co w systemach demokratycznych łatwe nie jest. Zwłaszcza dziś, w dobie internetu i telewizji, gdy obszar politycznych kuluarów zmniejszył się do minimum minimorum. Jak to jest na poziomie europejskim? Mówię oczywiście o instytucjach UE, a nie państwach członkowskich. Ostatnio...
Ryszard Czarnecki
Tradycyjnie już od 2010 r. przyznaję Antynagrody dla tych, którzy skompromitowali się w polskim życiu publicznym w danym roku A oto m.in. laureaci Antynagrody Czarneckiego za poprzednie lata. 2010 – Tusk jr, Jan Grzechowiak, Andrzej Chyra, Daniel Olbrychski, Jan Kidawa-Błoński, Roman Polański, Jakub Wojewódzki, Krzysztof Materna, Franciszek Smuda, Kazimierz Kutz, Stanisław Tym, bp Tadeusz Pieronek, gen. Mieczysław Cieniuch. 2011 ‒ PZPN, Ewa Kopacz, Cezary Grabarczyk, min. Jerzy Miller, Joanna Kluzik-Rostkowska, Radosław Sikorski, Paweł Graś, Donald Tusk, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Bronisław Komorowski, Janina Paradowska. 2012 ‒ „GW”, min. Joanna Mucha, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Jan Dworak, Jacek Rostowski, Grzegorz Hajdarowicz, Radosław Sikorski, sędzia Ryszard...
Ryszard Czarnecki
Już od 2010 roku – a więc teraz po raz siódmy – przyznaję honorowe Nagrody Czarneckiego Otrzymują je ludzie, organizacje czy środowiska, które w danym roku swoją działalnością publiczną lub zawodową szczególnie zasłużyły się Rzeczypospolitej. Za 2016 rok nagrody otrzymują: Program „Rodzina 500+” ‒ po wściekłym ataku liberalnych mediów, ale też świetnym odbiorze społecznym, widać, jak bardzo był potrzebny. Tego już nikt Polakom nie zabierze. Grupa Wyszehradzka ‒ choć polska prezydencja w V4 potrwa jeszcze do czerwca 2017 r. (zaczęła się 1 lipca 2016 r.), to już można mówić, że reanimowaliśmy organizację w praktyce zamordowaną przez poprzedni rząd: udało się wspólnie określić cele w sprawie przyszłości UE czy muzułmańskich imigrantów. Przede wszystkim daliśmy jednak sygnał dla...
Ryszard Czarnecki
Nie znam takiego drugiego proamerykańskiego kraju w Europie jak Albania. Choć w tej miłości kryje się też wyrachowanie, bo gdyby nie Stany, Albania nie należałaby do NATO, a Kosowo nie ogłosiłoby niepodległości, w każdym razie nie tak szybko Tirana wita chłodną zimową nocą. Znów jestem w Albanii, niegdyś kraju za najbardziej stalową kurtyną – i to z obu stron komunistyczną. Dziś ten ponoć jeden z dwóch, obok Mołdawii, najbiedniejszych krajów Europy już nie jest pod wpływem czerwonego cienia dyktatora Envera Hodży. Towarzysz Hodża nie kłaniał się Moskwie, ale Marksowi jak najbardziej, i to w najbardziej ortodoksyjnej formie jego ideologii. Dziś już nikt nie nazywa Albanii Koreą Północną Europy, a stolica Albanii przez ostatnie dziewięć lat zmieniła się nie do poznania, choć prowincja...
Ryszard Czarnecki
Jak tu żyć, nie roniąc łez nad ofiarami straszliwego reżimu w Warszawie? Centrum miasta zdemolowane. Szkło na ulicach i chodnikach, porozbijane wiaty przystanków autobusowych i tramwajowych, zniszczone samochody, policja w pełnym rynsztunku, bezwzględni demonstranci wyżywający się na mieniu komunalnym i prywatnym, stosujący przemoc. Rzecz dzieje się w sercu Europy. Czy to fotografia Warszawy? Nie. Może jeszcze nie. To obrazki z Brukseli z ostatniego weekendu. Wtedy, gdy w Polsce trwały demonstracje, stolica Królestwa Belgii i nieformalna stolica UE była w ogniu ulicznych starć sił porządkowych z demonstrantami. Odbywała się manifestacja „antyfaszystów” z całej Europy, a następnie zwyczajowa uliczna zadyma. „Antyfaszystów” z Antify znamy z bicia Polaków 11 listopada 2011 r. Byli to...
Ryszard Czarnecki
Wiem, że to spotkanie z historią Chrystusa zapamiętam na zawsze, do końca moich dni. Czuję wzruszenie Znów Izrael, znów Jerozolima, znów Ziemia Święta, znów Grób Pański. Ale teraz, choć jestem już trzeci raz w miejscu pochowania Jezusa Chrystusa, przeżywam to szczególnie – a nie jestem człowiekiem skorym do częstych i nadmiernych uniesień. Oprowadza mnie wicekustosz Kustodii Ziemi Świętej Zakonu Franciszkanów o. Dobromir Jasztal. To miejsce trudnej, a czasem burzliwej współpracy i rywalizacji katolików, prawosławnych i Ormian. Ich konflikty nagłaśniane są w mediach, ich współpraca już mniej. Dotykam z pełną czcią drzwi z 1099 r. Przy wejściu Kamień Namaszczenia. Przy nim kobiety zostawiły ciało umarłego Chrystusa. Gdy wróciły, już Go nie było. Zmartwychwstał. Jedynym świadkiem...
Ryszard Czarnecki
Przywożą tu śmieci z całego Kairu. Tu są sortowane, przetwarzane, utylizowane. Dzięki śmieciom powstały nawet fortuny Jest taka dzielnica. Choć ci, którzy tam mieszkają, bardzo nie lubią, jak się tak to określa. Wolą mówić, że są „z Mukatta”. Tak nazywa się wzgórze. Ale to naciągane. Dzielnica Mukatta istnieje naprawdę, jednak to ekskluzywna część stolicy i mieszkają tu bogacze, a nie śmieciarze. Ale można też używać neutralnej nazwy Dzielnica Jam. Ona nikogo nie pozycjonuje, a oddaje istotę rzeczy. To przecież w tym miejscu były przez lata kamieniołomy. Gdzie jest ta dzielnica? W Kairze. Właśnie stamtąd wracam. Piszę te słowa w samolocie do Polski. Byłem w „dzielnicy śmieciarzy”. To część egipskiej stolicy. Mieszkają tu głównie nasi bracia chrześcijanie, Koptowie. Prezydent Naser...
Ryszard Czarnecki
Stylem uprawiania polityki europejskiej przez Donalda Tuska było prawo mimikry, przystosowania się, demonstrowanie swojej nieobecności Słowa piosenki „Im więcej ciebie – tym mniej”, śpiewanej przez Natalię Kukulską, strawestować należy ‒ w kontekście Brukseli i Donalda Tuska ‒ na: „Im dłużej ciebie – tym mniej”… Niespodziewany wywiad, udzielony dla TVN24 przez kończącego powoli swoją kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej i ekspremiera, należy odczytać jako efekt uświadomienia sobie przez „chłopaka z podwórka”, iż jego „misja” w unijnej stolicy kończy się. Wcześniej bowiem Tusk generalnie unikał wypowiedzi dla mediów w Polsce. Odzywał się rzadko i zawsze w nadzwyczajnych okolicznościach. Tym razem, ni z gruchy, ni z pietruchy, ni w pięć, ni w dziewięć, ani nawet w dziewiętnaście...
Ryszard Czarnecki
Okazuje się, że koniec końców eksponowane stanowisko we własnym państwie jest realną pokusą i skutecznie konkuruje z fotelami w UE „Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka” ‒ tak brzmi stare polskie porzekadło, które w mowie ojczystej zakorzenił biskup bajkopisarz Ignacy Krasicki. Przypomniałem sobie te słowa, gdy przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz zapowiedział, że nie będzie ubiegał się o trzecią kadencję na tej funkcji. Ale jednocześnie pomyślałem sobie, że te słowa nie do końca tu pasują, bo przecież niemiecki socjalista nie przegrał wyborów ani też nie zrejterował w obawie przed porażką. Wycofał się, bo wie, że w połowie lutego zostanie ministrem spraw zagranicznych najważniejszego państwa w Unii Europejskiej. Skądinąd może to być przyczynkiem do dyskusji, co w...
Ryszard Czarnecki
Uderzenia w Trumpa, w jego ludzi, jego grzechy popełnione i niepopełnione, będą przejawem dobrego, lewicowego smaku Amerykański „Newsweek” upodabnia się, gdy chodzi o chamstwo, do jego polskiego odpowiednika. W złożonym do druku jeszcze przed wyborami prezydenckimi numerze, który ukazał się z powyborczą datą 11 listopada 2016 r., Nina Burleigh pisze o tym, że „motłoch przychodził na wiece Trumpa”. A więc już nie sam Donald J. Trump był rasistą, seksistą, islamofobem, homofobem, faszystą i generalnie burakiem, ale też, zdaniem światłego (a jakże) liberalno-lewicowego tygodnika, wybrało go bydło. Jaki to polityk w Polsce, były szef MSZ i były doradca premiera Tuska mówił o przeciwnikach politycznych per „bydło”? Zaiste, szef dyplomacji... Tyle że, zdaje się, był znacznie starszy niż...
Ryszard Czarnecki
Zdaje się, że pospolite ruszenie artystów i pseudoartystów amerykańskich było jeszcze większe niż adekwatne wzmożenie działalności tych środowisk w Polsce „Lecz choćby przyszło tysiąc atletów / I każdy zjadłby tysiąc kotletów, / I każdy nie wiem jak się wytężał, / To nie udźwigną, taki to ciężar”. „Lokomotywa” Juliana Tuwima przypomniała mi się, gdy obserwowałem ostatnią kampanię prezydencką w USA. Była ona żywym zaprzeczeniem łacińskiej maksymy „Nec Hercules contra plures”. Donald Hercules Trump może nie był sam (okazało się, że poparła go miażdżąca większość Amerykanów), ale „plures”, czyli tłumy tzw. celebrytów, znanych z tego, że są znani, albo i nawet dobrych aktorów czy piosenkarzy, ale kompletnie niekapujących, o co chodzi w polityce, i oderwanych od życia przeciętego Johna...
Ryszard Czarnecki
Karuzela personalna toczy się w Brukseli (i Berlinie) w najlepsze W polityce europejskiej jest teraz zupełnie jak w ustawianiu kostek domina: przewrócenie jednej uruchamia lawinowo upadek następnych. To widać, słychać i czuć w Brukseli. Jedna zmiana w łańcuszku (niekoniecznie św. Antoniego) może uruchomić kolejne zmiany personalne. Dotyczy to już nie tylko Unii Europejskiej jako takiej, ale i poszczególnych państw członkowskich, bo przecież często bywa, że unijni gracze grają na dwa fortepiany: brukselsko-strasburski i własny, narodowy.  A tak konkretnie. Jeżeli w połowie stycznia 2017 r. na szefa Parlamentu Europejskiego nie zostanie ponownie wybrany Niemiec – socjalista Martin Schulz, to fotel szefa PE obejmie nie inny eurolewicowy towarzysz, lecz po pięciu latach od...
Ryszard Czarnecki
Polskich kompozytorów czy śpiewaków mogą wysłuchać pasażerowie wielu linii lotniczych z państw od nas geograficznie znacznie odleglejszych niż Niemcy – bądź co bądź, nasz sąsiad Niektórym starszym moim rodakom Lufthansa kojarzy się z Luftwaffe, ale młodszym Polakom już w mniejszym stopniu. Piszę do państwa jako Wasz klient – nie zawsze bowiem mogę wszędzie dolecieć naszym narodowym przewoźnikiem, czyli Polskimi Liniami Lotniczymi LOT. Dlatego korzystam czasami z Państwa usług, zwłaszcza na trasach transatlantyckich, pozakontynentalnych. Biuro podróży znajdujące się w PE w Brukseli (i Strasburgu) często oferuje nam, europarlamentarzystom, Państwa połączenia. Nie chcę w tej chwili ocenić jakości usług, które otrzymujemy z Państwa strony, ani też tego, czy jedzenie jest smaczne, czy mniej...
Ryszard Czarnecki
Czasy się zmieniają, rządy się zmieniają, lata lecą, a nienawiść i strach pozostają niezmienne W ostatnich dniach miałem poczucie deja vu. Poczułem się jak za czasów koalicji PO–PSL i Komorowskiego. Chodzi o Smoleńsk. Chodzi o język nienawiści ‒ dziś identyczny jak kiedyś. Zaliczyłem oto powrót do przeszłości. Znów nasłuchałem się słów pogardy. Ten sam szymel. Te same instrukcje. Te same nienawistne narracje. Dowiedziałem się po raz n-ty, że wszystkiemu i tak winny jest PiS i Macierewicz. Gdy argumentowałem, że przecież to nie jest wina mojego środowiska politycznego, że ktoś oddał śledztwo w sprawie smoleńskiej tragedii Rosjanom ‒ słyszałem rechot i kpiny. I to w studio „naszej” telewizji. Obecnie PO na naszych oczach dokonuje ucieczki do przodu. Dlaczego? Bo wiedzą, że to nie...
Ryszard Czarnecki
Słyszeliśmy zatem, że obrażamy Francję i jej prezydenta. Ergo ważniejsze jest dla tych pań i panów samopoczucie głowy państwa francuskiego niż miejsca pracy w Polsce i interesy naszego przemysłu obronnego! Sprawa niezrealizowanego ostatecznie kontraktu na import francuskich śmigłowców pokazała jedną rzecz, o której w ogóle się nie pisze. Chodzi o stan tak zwanych „elit” w Polsce. Uważna obserwacja reakcji różnych polityków, dziennikarzy i komentatorów na fakt, że Polska ośmieliła się nie kupić francuskich helikopterów, świadczy o swoistym syndromie klientyzmu.  Oczywiście biorę poprawkę na to, że zbójeckim prawem opozycji jest dokuczać rządowi. Tak się dzieje wszędzie i zawsze, pod każdą szerokością geograficzną i niezależnie od tego, kto rządzi, a kto się tym rządom sprzeciwia....
Ryszard Czarnecki
Jak nie mogą użyć maczugi dyrektyw, bejsbolowego kija formalnoprawnego, to biorą kastet presji propagandowo-medialno-europarlamentarnej Unijni, w tym europarlamentarni obrońcy Trybunału Konstytucyjnego nie są konsekwentni, co pokazała ostania debata w PE w Strasburgu na temat Polski. Była to debata nr 3 podczas ostatnich kilku miesięcy. Do końca kadencji PE pozostały niespełna trzy lata, jest szansa – jak się bawić, to się bawić ‒ żeby jeszcze takich debat było 10 albo i 15. UE dostała Pokojową Nagrodę Nobla, to PE może wejść do Księgi Rekordów Guinnessa, czyż nie? Wracając do niekonsekwentnych europosłów, to owi brukselscy defensorzy Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, którzy bronili go zdaje się bardziej niż niepodległości własnych krajów, chyba zapomnieli, że TK w Polsce wydał...
Ryszard Czarnecki
Najwięcej Polaków przybyło tutaj pod koniec II wojny światowej. Z armią generała Andersa do Libanu ściągnęło około 5 tys. ludzi Sączę libańskie piwo Almaza (produkowane od 1933 r., gdy Liban znajdował się  pod „patronatem” Francji, a browar był w rękach francuskiej rodziny) w towarzystwie polskiego ambasadora w Bejrucie Tomasza Niegodzisza oraz zastępcy ambasadora Unii Europejskiej w ojczyźnie cedrów, naszego rodaka Macieja Gołubiewskiego. Dyplomaci są po pracy, oni mogą, ja jeszcze w jakiejś mierze w robocie, ja chcę... Rozmawiamy o polskich śladach w Libanie. Co łączy wieszcza Słowackiego, papieża Jana Pawła II, Ordonkę, Sadyka Paszę – Michała Czajkowskiego i, miej proporcje mocium Panie, piszącego te słowa? Wszyscy to Polacy, którzy odwiedzili libańską ziemię w ostatnich dwustu...
Ryszard Czarnecki
Ujawnienie zmian w strukturze demograficznej Libanu poprzez nowy spis ludności groziłoby naruszeniem i tak kruchego status quo Właśnie wróciłem z dwóch obozów dla uchodźców. Piszę te słowa w stolicy Libanu, Bejrucie. W styczniu też byłem w takich obozach, tyle że w Iraku. Gdy słyszę u nas, w Polsce, jak całe zastępy ludzi wypowiadają się na temat konieczności przyjęcia imigrantów na terytorium Rzeczypospolitej, od razu chętnie bym im poradził, aby najpierw odwiedzili uchodźców, najlepiej na własny koszt, a potem dopiero zabierali głos. Choć raczej ich nie przekonam: zwykle dyletanci wiedzą wszystko najlepiej. Na początku roku w irackim Kurdystanie, w jego stolicy Erbilu (Irbilu), odwiedziłem uchodźców chrześcijańskich. Tym razem muzułmańskich. A ściślej: Palestyńczyków. To ważne...
Ryszard Czarnecki
Bywając w tych krajach, mówiąc o nich czy pisząc, pamiętajmy, że nadmierne ich krytykowanie jest wodą na młyn Rosji. Nie róbmy zatem prezentów Putinowi Dopiero co wróciłem z Azerbejdżanu, gdzie byłem jako szef delegacji naszej europejskiej partii AECR. Wrażenia bardzo podobne jak z Turcji, gdzie również przewodniczyłem delegacji Sojuszu Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (AECR właśnie). Oba te kraje zawiodły się na Zachodzie, bo choć postawiły na współpracę ze strukturami europejskimi i euroatlantyckimi, to spotkały się w odpowiedzi z podwójnymi standardami i duża dawką hipokryzji. Turcja jest bardzo dużym krajem i od biedy może machnąć na to ręką, ale państwo Azerów, które pozbyło się cyrylicy jako oficjalnego alfabetu i które przez lata usiłowało prowadzić politykę...
Ryszard Czarnecki
Część starszych mieszkańców Belgii – mówię o konkretnych przykładach ludzi mających dzieci w USA i Kanadzie – właśnie sprzedaje swoje domy czy mieszkania i przenosi się na stałe za Wielką Wodę Grozi nam fala imigracyjna. Ale nie ta muzułmańska, o której myślimy z uzasadnioną obawą, a która w Europie Zachodniej, Południowej i Północnej już dawno przerodziła się w prawdziwą islamską inwazję. Ta nowa fala jest na razie strumyczkiem. Ale błogosławionym. Jestem entuzjastą takiej właśnie odmiany imigrantów. Chodzi o mieszkańców państw członkowskich Unii Europejskiej, którzy mają dość „rodzimych” islamistów, boją się agresji z ich strony w codziennym życiu, że o atakach terrorystycznych nie wspomnę. Część starszych mieszkańców Belgii ‒ mówię o konkretnych przykładach ludzi mających dzieci w...
Ryszard Czarnecki
Ten sam Zachód, który pozbył się kłopotu z potencjałem nuklearnym na Ukrainie, nie był w stanie odstraszyć Rosji, która zagarnęła Krym i de facto wschodnią Ukrainę Steinmeier Frank-Walter (ciekawe, jaki jest źródłosłów polskiego określenia „franca”?) ogłosił właśnie w Poczdamie, że czas wreszcie zrobić „misia” z Rosją . Jak dla mnie minister spraw zagranicznych Republiki Federalnej Niemiec może nawet wpić się w usta Władimira Putina, tak jak przed laty czynił to namiętnie jego rodak Erik Honecker (pierwszy sekretarz komunistycznej partii w dawnej NRD), śliniąc się (a fuj!) z Leonidem Breżniewem (wyjaśnienie dla młodych czytelników „GP”: to były długoletni gensek kompartii Związku Sowieckiego). Niechże jednak swoje uczucia do Moskwy F.W. Steinmeier deklaruje w imieniu swoim, ewentualnie...
Ryszard Czarnecki
Dzisiaj już nie tylko polska opinia publiczna, ale wreszcie i polski rząd walnął pięścią w stół, gdy chodzi o zabieranie polskich dzieci przez władze niemieckie Akcja niemieckiego Jugendamtu i zabranie polskiego niemowlaka polskim rodzicom mieszkającym w RFN (decyzją sądu zostało zwrócone, ale jak podkreślono, „czasowo”) uruchomiła u mnie pokłady pamięci. Mój długoletni kolega rodem z Poznania, ze starej rodziny mieszkającej od zawsze w Wielkopolsce, opowiadał mi, że dwóch starszych braci jego ojca urodzonego w 1943 r. zabrali podczas II wojny światowej Niemcy „do germanizacji”. Jego dziadkom pierwszy syn został zabrany w ramach represji za odmowę podpisania kolaboracyjnej Volkslisty. Gdy dziadek, pan S., odmówił po raz drugi zostania Volksdeutschem, zabrano mu... drugiego syna. Żaden...
Ryszard Czarnecki
Fani „lekkiej” na całym świecie słyną z kultury dopingu. Wszędzie, ale nie w Brazylii. Ryczenie na francuskiego tyczkarza, głównego konkurenta Brazylijczyka do złotego medalu, okazało się skuteczne Nie będę pisał o internetowych wyczynach Bolka czy Radka ‒ ich wpisy określają ich nie tylko jako polityków, ale przede wszystkim jako ludzi. Na poziom poniżej depresji na Żuławach schodzić nie będę. Nie będę też komentował informacji o tym, że lider euronegatywistów i jedna z twarzy Brexitu, Nigel Farage, miał wystąpić o niemieckie obywatelstwo (ma żonę Niemkę). Prawdę mówiąc, mam to w nosie. Dla mnie równie dobrze, jakby Mr Farage zwrócił się o przyznanie mu obywatelstwa Zimbabwe. Może wówczas kraj rządzony od parudziesięciu lat przez Roberta Mugabe wystąpiłby z Unii Afrykańskiej? Na pewno...
Ryszard Czarnecki
Czyżby liczba miejsc hotelowych była odwrotnie proporcjonalna do skali antysemityzmu? „Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami”... Tych rzek było więcej, gór, lasów, puszcz i dżungli – takoż. Rzecz zdarzyła się naprawdę i choć daleko od Polski, to o polskiego polityka tu chodziło. Było to, uwaga, na Czarnym Lądzie (sic!). Niech żandarmi politycznej poprawności tak rozpowszechnieni w USA i Europie Zachodniej, a także starający się buszować na naszej ojczystej ziemi, spadają na drzewo: określenie Czarny Ląd nie jest przejawem żadnego rasizmu. Chyba że za skrajnie rasistowski uznamy Międzynarodowy Komitet Olimpijski i same igrzyska. Przecież symbolem MKOl jest słynnych pięć olimpijskich kółek, z których, no właśnie, kółko czarne oznacza Afrykę (czemuż to, czemuż?). Kółko żółte......
Ryszard Czarnecki
„Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe” – to polskie przysłowie dedykuję tym naszym publicystom i politykom, którzy w ostatnich tygodniach zaczęli z zapałem krytykować sytuację wewnętrzną w innych państwach. Tych, które nas nie atakowały w ostatnich parunastu miesiącach, gdy Polska stała się dla wielu chłopcem do bicia. Inna sprawa, gdy ktoś nam przykłada. Rewanż – rzecz święta. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. W polityce międzynarodowej nie obowiązuje – i słusznie – nadstawianie drugiego policzka. Ale gdy inni skaczą na Polskę jak koza na pochyłe drzewo, tym bardziej trzeba uszanować te kraje, których przedstawiciele tego nie czynili W polityce zagranicznej jest zasada: biją ‒ musisz oddać. Inaczej będą bili jeszcze bardziej ‒ i jeszcze mniej szanowali. Gdy napuszony holenderski wiceszef...
Ryszard Czarnecki
Udawanie, że imigranci – sprzed dwóch pokoleń czy też najświeżsi – nie mają nic wspólnego z terroryzmem, to śmianie się w twarz ofiarom zamachów i ich rodzinom Nie będę pisał o pielgrzymce papieża (wszyscy to robią), poza tym, że dobrze, iż pierwszy raz w życiu odwiedził Polskę i naszą część Europy. To na pewno pomoże Jego Świątobliwości lepiej zrozumieć specyfikę ojczyzny swojego wielkiego poprzednika Jana Pawła II, ale i całego regionu. Wizyta papieża w Polsce, poza aspektem religijno-duchowym, była też wielką promocją Polski. Francuski arcybiskup Georges Pontier stwierdził: „W Polsce młodzi Francuzi mogą swobodnie wyrażać swoją wiarę”. Ale chodzi nie tylko o promocję w chrześcijańskim świecie. Nagle ludzie w Europie i Ameryce, karmieni bełkotem o naszym rzekomym...
Ryszard Czarnecki
Sytuacja geopolityczna w Europie (głównie, choć nie tylko w niej) po brytyjskiej decyzji „out of EU” zmieni się wyraźnie. Jeżeli miałbym to określić jednym zdaniem, to byłoby to tak: osłabienie Unii Europejskiej jako takiej, osłabienie euroatlantyckiego wymiaru UE, zmniejszenie geopolitycznego (niekoniecznie ekonomicznego – bo to przecież jeszcze nie wiadomo) znaczenia Londynu, pewien wzrost roli Rosji, poszerzenie możliwości tendencji odśrodkowych, wreszcie zwiększenie roli innych nowych, dużych państw Unii, a szczególnie Niemiec. Co dalej z sankcjami? Pewne jest, że Brexit zmieni geopolityczną mapę Europy, bo trzy największe spośród 27 pozostałych po wyjściu Wielkiej Brytanii państw członkowskich Unii Europejskiej są znacznie bardziej otwarte na „argumenty” Rosji, niż był i...
Ryszard Czarnecki
Człowiek, który stał się symbolem Barcelony, jest znany nawet tym, którzy nie za wiele wiedzą Jestem w Barcelonie, w stolicy Prowincji Autonomicznej  Katalonii (a w zamyśle Katalończyków, w niedalekiej przyszłości, stolicy niepodległego państwa). Kolejny i kolejny raz wracam do wyjątkowej świątyni – Sagrada Familia, jednego z najwyższych kościołów świata, wciąż jeszcze budowanym (sic!), i to już 134 lata. Przed sześcioma laty została ona ogłoszona przez Ojca Świętego Benedykta XVI bazyliką mniejszą. Im częściej ją oglądam, tym – paradoksalnie – robi na mnie coraz większe wrażenie. Po lewej stronie od wejścia jest niedostrzegane przez wielu polonicum w postaci witraża poświęconego Matce Boskiej Częstochowskiej. Autor Sagrady, Antoni Gaudi, to również architektoniczny ojciec...
Ryszard Czarnecki
Mój Boże, jakże prowincjonalna ta nasza lewica. Istny zaścianek na tle Europy! Zapytałem znajomą, co to jest „gościnia”? Nie wiedziała. Znajoma jest kobietą, zapewniam. Zapytałem drugą, wysyłając jej SMS-a. Odpowiedziała : „nie rozumiem”. Odpisałem: „ja też”. Potem wysłałem jeszcze drugiego SMS-a, ale nie zacytuję, bo było tam brzydkie słowo o języku feministek i owładniętych polityczną poprawnością facetów. Otóż „gościnia” to gość, ale płci żeńskiej. Czy wyobrażacie sobie Państwo feministkę, która szanuje polskie tradycje i obyczaje (wiem, że to się wyklucza) i do tego jest osobą wierzącą, zatem mówi „ Gościnia w dom, Bóg w dom”? Ja sobie nie wyobrażam, ale może ktoś po dłuższej wizycie w coffee shopie w Amsterdamie rzeknie i tak. Idąc tą drogą – chociaż odradzam – można usłyszeć np...
Ryszard Czarnecki
„Gadał dziad do obrazu, a obraz doń ani razu” – to staropolskie określenie pasuje do bytowania w czasach Brexitu. Dziad to obywatele wielu krajów UE, którzy w różny sposób okazywali swoje zniecierpliwienie wobec instytucji unijnych. Obraz zaś to właśnie owe nadęte unijne, za przeproszeniem, organy, które wyniośle milczą w odpowiedzi na pytania stawiane przez dziada. Choć prawdę mówiąc, bardziej niż słowo „obraz” pasuje tu inne – „karykatura”. Po Brexicie ‒ i tu znów polskie powiedzenie ‒ unijna „góra urodziła mysz”. Ale żeby jednak było choć trochę „internacjonalnie” ‒ jesteśmy w UE, to wypada – przypomnę słynną frazę prezydenta Francji Jacques’a Chiraca. Zirytowany Polską, która cały czas czegoś się domagała, powiedział, że nie skorzystaliśmy z okazji, aby siedzieć cicho... Dziś...
Ryszard Czarnecki
„Taśma! To boli!”  ‒ tak dramatycznie krzyczał wielki Bogdan Tomaszewski, nestor polskiego dziennikarstwa sportowego, gdy Wojciech Fibak uderzył w siatkę przedzielającą kort w czasie bardzo ważnego meczu. Trawestując: „Karny! Pudło! Boże, jak boli!”. Tak można by spuentować heroiczny bój polskich piłkarzy o półfinał Euro 2016. W historii rozgrywek o mistrzostwo Starego Kontynentu Biało-Czerwoni nigdy nie zaszli tak wysoko, ale żaden z nich po porażce nie mówił, że „to tylko sport” ani nie podkreślał, że przecież i tak to wielki sukces. Okazało się, że jesteśmy krajem ludzi o mentalności zwycięzców. Nie tylko w piłce zresztą, na szczęście. Wspomniany Bogdan Tomaszewski, którego miałem szczęście znać, wywodzący się z biednej warszawskiej rodziny, mistrz Polski juniorów w tenisie II...
Ryszard Czarnecki
Mówią, że Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej, bo pomyliło się jej to z wychodzeniem z grupy na EURO 2016 Dziwne to materii pomieszanie, bo pomylić coś przyjemnego dla ludzi ‒ czym są mistrzostwa piłkarskie ‒ z UE to doprawdy duża sztuka albo przejaw sarkastycznego poczucia humoru. Taki Monty Python AD 2016... Brytyjczycy opanowali wychodzenie do perfekcji, najpierw Anglia, Walia i Irlandia Północna wyszły z grupy na europejskim czempionacie futbolowym, a następnie, wespół w zespół, Wielka Brytania wyszła z grupy o nazwie UE. To drugie wzbudziło jednak większe zainteresowanie niż sukcesy bitnych Walijczyków i północnych Irlandczyków, którzy po raz pierwszy w dziejach światowej piłki będą grać o ćwierćfinał na jakichkolwiek poważnych zawodach. Ciekawe, że Szkocja,...
Ryszard Czarnecki
UE jest tutaj traktowana jak ledwo tolerowany Święty Mikołaj, który ma zostawić prezenty i zmykać                                          W Johannesburgu – nawet jeśli jest się tu krótko ‒ czuć, że kończy się „tęczowa Republika Południowej Afryki”, idea kraju, który według może nieco idealistycznych zamysłów ojca-założyciela „nowej RPA”, Nelsona Mandeli, miał być krajem wreszcie wolnym (sic!) od uprzedzeń rasowych. Ci, którzy tu mieszkają i pracują, mówią mi, że takich podziałów i konfliktów rasowych jak teraz nie było tu od upadku apartheidu.  Władze w Pretorii, ale też media skręcają wyraźnie w lewo, gdy chodzi o politykę międzynarodową. Widać to po enuncjacjach...
Ryszard Czarnecki
W czasie debaty w Europarlamencie w tygodniu, w którym piszę te słowa, ujawniono, jakie są efekty „planu Junckera”, który miał rozhuśtać gospodarkę krajów europejskich. Przyjęto aż 450 projektów. Z Polski... jeden! Z Węgier – zero... Zapytano mnie ostatnio podczas audycji w wielkopolskim radiu publicznym (Radio Merkury), czy tzw. Stara Unia nie wykorzystuje lub nie traktuje po macoszemu krajów, które do UE weszły dopiero w ostatnich 12 latach, czyli tzw. nowej Unii. Odparłem, że oczywiście TAK. Dziennikarz, który pytał, siedział w Poznaniu, ja w Strasburgu, ale odległość nie przekreśliła wspólnoty odczuwania, że coś tu jest nie halo. Bo jest, i to bardzo. Ci, którzy liczyli, że im dłużej będziemy w Unii, tym bardziej będą zacierały się podziały, dziś chyba czują, że albo byli...
Ryszard Czarnecki
Parlament Europejski, Boże broń, nie chce być gorszy od sąsiada, czyli Komisji Europejskiej, gdy chodzi o tworzenie listy priorytetów i uznanie tego, co ważne, i tego, co mniej ważne Komisja Europejska ma zaiste dziwaczną listę priorytetów. Co tam „Brexit” ‒ czyli ewentualne wyjście jednego z trzech największych państw członkowskich z tejże Unii! Furda z dramatycznym kryzysem strefy Schengen, pogrążonej w ciężkiej chorobie, oby nie śmiertelnej... Machnąć ręką na prawie 2 mln imigrantów, głównie islamskich, głównie spoza Europy, którzy przybędą na nasz kontynent w tym roku (a może to będzie „tylko” 1,6 mln?)! Lepiej zająć się Polską. A na pewno łatwiej.  Przy okazji bije się rekordy hipokryzji, bo jeżeli komisarz z Holandii – a jednocześnie pierwszy wiceprzewodniczący Komisji...
Ryszard Czarnecki
Gruzińscy przywódcy deklarowali w rozmowach z moim udziałem, że chcą i do Unii, i do NATO. Wiele ich dzieli – ale nie to Lubię przyjeżdżać do tego małego, ale dumnego narodu. O Gruzinach mowa. Jeden z dwóch najstarszych chrześcijańskich krajów świata (obok Armenii). Nacja zaradna, honorna, ale też „krew, nie woda”. Nasi przybywali tam głównie w XIX w., przemieszczając się po zesłaniach, będących karą za kolejne antyrosyjskie powstania. Gruzini kochają wolność, wino, śpiew i kobiety – a więc tak bardzo nie różnią się od Polaków... Z Polski można dolecieć tam bezpośrednio samolotem LOT-u, czego nam jeszcze Unia nie zakazała, jak to uczyniła, czasowo ponoć, w przypadku Armenii. Geopolitycznie Gruzja jest dla nas ważna, bo umiejętnie przesiada się ze statku rosyjskich wpływów...
Ryszard Czarnecki
W samej siedzibie samorządu Lwowa popiersie metropolity greckokatolickiego Szeptyckiego, bohatera narodowego Ukrainy – jego rodzony brat był walecznym polskim generałem Właśnie wróciłem, mój Boże, ze Lwowa. Język polski w obwodzie lwowskim jest znany powszechnie. Mówią nim tzw. przeciętni ludzie, często wcześniej pracujący w naszym kraju, mówią politycy i hotelowe recepcjonistki, samorządowcy i kelnerzy, nauczyciele i biznesmeni. Nasza mowa ojczysta będzie znana jeszcze bardziej, bo wyraźnie zwiększa się liczba Ukraińców chcących wyjechać do Polski ‒ a więc na Zachód. Tylko w pierwszym kwartale tego roku i tylko w jednym konsulacie RP we Lwowie wydano Ukraińcom 160 tys. wiz. To wzrost o ponad 40 proc. w porównaniu z ...
Ryszard Czarnecki
Jesteśmy dumnym, wielkim (także demograficznie) narodem, ale nie oznacza to bynajmniej, abyśmy nie mogli czerpać od naszych bliższych i dalszych sąsiadów Od każdego można się czegoś nauczyć. Od jednych bardziej, od drugich mniej, pamiętając wszak, że bezwiednie kopiować nie warto, ale dostosowywać – jak najbardziej. Lećmy alfabetem. Od Austriaków ‒ nie będziemy brali ich sceptycyzmu do imigrantów. Mamy w tym zakresie własne przemyślenia. Natomiast ściągnąć od nich warto ‒ spryt. Naród, który wszystkim wmówił, że Adolf Hitler był Niemcem, a Mozart Austriakiem, zasługuje na wielki szacunek. Nakręcanie makaronu na uszy to duża umiejętność. Od Belgii ‒ trzeba by wziąć umiejętność infiltracji środowisk radykalnych islamistów... No, nie, to był ponury żart. Wziąłbym od nich króla, bo...
Ryszard Czarnecki
Co jest w moim brukselskim biurze w Parlamencie Europejskim? Wszystko to, co ważne lub związane z jakimiś wspomnieniami Z okien mojego biura w Parlamencie Europejskim w Brukseli widać plac Luksemburski. Jest słonecznie, jutro i pojutrze, 5 i 6 maja, to w Królestwie Belgii dni wolne od pracy – a więc tłum pracowników PE, asystentów i stażystów już od godzin południowych 4 maja w środę przesiaduje w  kilkunastu restauracjach i kawiarenkach na placu, z którego tak samo blisko jak do gmachu Europarlamentu jest do Dworca Luksemburskiego. Ludzie grzeją się w słońcu – a to rzecz rzadka w Brukseli, bo stolica Belgii ma największą ilość dni deszczowych w Europie spośród wszystkich metropolii (ponad 200, więcej nawet niż deszczowy Londyn). To jest na zewnątrz mojego biura. A co wewnątrz?...
Ryszard Czarnecki
Gruzini zmienili władzę przed czterema laty nie dlatego, że chcieli z powrotem wepchnąć gruziński pociąg na rosyjskie tory, ale z powodów wewnętrznych. Stolica wypiękniała dzięki ekipie Saakaszwilego, ale politykę gospodarczą ówczesnego rządu i swoistą arogancję władzy oceniono bardzo surowo Rosja liczy 145 mln ludzi, która to liczba wciąż spada, mimo pronatalistycznej polityki Putina. Mała Gruzja ma zaś ledwie 4,5 mln mieszkańców, nieco większy Azerbejdżan ok. 10 mln, a mimo to sprawiają sporo kłopotów Moskwie. Tbilisi podpisało z Unią Europejską umowę stowarzyszeniową, tak jak Kijów i Kiszyniów, a Baku, w przeciwieństwie do Erywania czy Mińska, nie weszło do neo-ZBiR, czyli unii euroazjatyckiej. Władze gruzińskie nie patyczkują się niestety z opozycją – w więzieniu od trzech lat...
Ryszard Czarnecki
Tylko 18 proc. personelu unijnej dyplomacji (na szczeblu „administratorów”) pochodzi z 13 krajów „nowej Unii” Tytuł rubryki „Widziane z Brukseli” jest prawdziwy. Piszę te słowa właśnie w stolicy Królestwa Belgii, która jednocześnie jest nieformalną, choć faktyczną stolicą Unii Europejskiej. Tytuł rubryki pasuje jak ulał do dzisiejszego tematu. Z Brukseli bowiem jak na dłoni widać, jak bardzo jesteśmy dyskryminowani – jako Polacy ‒ gdy chodzi o zatrudnienie („kwoty narodowe”, „parytety geograficzne”) w instytucjach unijnych. Konkretnie – choćby w EEAS (European External Action Service), czyli unijnej dyplomacji (Europejska Służba Działań Zewnętrznych), mamy tylko czterech ambasadorów na około 130. Biorąc jednak pod uwagę polską populację, to szóste co do liczebności państwo w Unii...
Ryszard Czarnecki
Stary  Kontynent, mamroczący o jedności i „integracji europejskiej”, coraz bardziej staje się areną darwinistycznych wręcz walk o wpływy między poszczególnymi narodami Co jak co, ale sytuacja w II połowie II dekady XXI w. zupełnie nie przypomina tej między Kongresem Wiedeńskim a powstaniem listopadowym, gdy Europa zastygła w geopolitycznym bezruchu. Nie trwał on bynajmniej przez cały XIX w., bo przecież dzięki powstańczemu zrywowi Polaków w 1830 r., który związał wojska rosyjskie na tyle, że nie były w stanie pomóc w tłumieniu niepodległościowych aspiracji Belgów – powstało nowe państwo: Królestwo Belgii. Później również powstawały państwa na Bałkanach, zmieniała się geografia polityczna w ramach Austro-Węgier, niemieckie Prusy przekształciły się w  Niemcy  i stały się...

Pages