Felieton

Michał Rachoń
Czy po przegraniu konstruktywnego wotum nieufności w Sejmie PO wezwie do dymisji Grzegorza Schetynę? #Opozycja, czyli „ugrupowanie lub grupa ugrupowań, które sprzeciwiają się polityce rządu, krytykują dominującą ideologię czy instytucje, nie naruszając przy tym prawa ani zasad gry wyborczej. #Opozycja nie tworzy rządu i dąży do przejęcia władzy”. Wilczym prawem, a nawet obowiązkiem środowisk kontestujących polityczny stan rzeczy jest dążenie do ich zmiany i dlatego posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli w Sejmie wniosek o konstruktywne wotum nieufności. Wniosek, który ze względu na obowiązujący układ sił politycznych w Sejmie zostanie odrzucony oraz upadnie. Podobnie jak upadł wniosek polskiego rządu w przededniu posiedzenia Rady Europejskiej o wybór Jacka Saryusz-Wolskiego na...
Katarzyna Gójska-Hejke
Media w Polsce są zdominowane przez ośrodki reprezentujące obce interesy. Z jednej strony mamy zatem grupę zorientowaną na Berlin, z drugiej tę wywodzącą się z byłej komunistycznej bezpieki, pozostającą z nią w relacji głębokiej lojalności, a tym samym lojalności wobec interesu jej moskiewskiego zwierzchnika. Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że szef RASP tydzień w tydzień śle swym żurnalistom w Polsce instrukcje, w jaki sposób mają tłumaczyć zawiłe relacje europejskie swym biednym, zagubionym czytelnikom. Pan Mark Dekan wskazuje, co ma być ukazywane jako korzystne dla naszego kraju, którzy politycy mają uchodzić za zwolenników demokracji, praworządności i gwarancji wolności. Ot, taka życzliwa podpowiedź człowieka bardziej otrzaskanego ze społeczeństwem obywatelskim. Sprawa wytycznych...
Tomasz Terlikowski
Mélanie Ségard ma 21 lat i kilkanaście dni temu spełniło się jej największe marzenie. Zaprezentowała pogodę przed ponad pięcioma milionami Francuzów. Jeśli coś szokuje to tylko to, że… dzieci takie jak ona mogą być zabijane. Nie tylko we Francji, także w Polsce. Dlaczego? Bo Mélanie ma zespół Downa, który zarówno w Polsce, jak i we Francji może stać się podstawą do wyroku śmierci. We Francji aż 96 proc. kobiet, u dzieci których zdiagnozowano zespół Downa, decyduje się na ich aborcję. A przecież dzieci te nie tylko są szczęśliwe (o wiele bardziej niż tysiące innych), ale też mogą osiągać rozmaite cele. Tak jest z młodą Francuzką. Od dawna pragnęła być prezenterką pogody. Udało jej się przekonać do tego wiele osób, a na koniec zebrała 200 tys. lajków w zaledwie 10 dni pod propozycją, by...
Jan Pospieszalski
W plebiscycie „I ty zostaniesz Rzeplińskim swojej branży robi się ciasno. Obok mocnych kandydatur (sędziowie Małgorzata Gersdorf, Waldemar Żurek) pojawiają się mniejsze, ale dość hałaśliwe, np. rzecznik niektórych obywateli – Andrzej Bodnar, dyrektor Teatru Klątwy Powszechnej – Paweł Łysak, budowniczy najdroższego hotelo-muzeum w Polsce – Paweł Machcewicz. Do tego grona dołączyli ostatnio, i to całą trójką: Jerzy Bralczyk, Katarzyna Kłosińska i Andrzej Markowski – członkowie Rady Języka Polskiego. Poszło o kandydaturę Wojciecha Wencla, zgłoszonego do Nagrody „Zasłużony dla Polszczyzny”. Gdy okazało się, że prezydent wręczył nagrodę właśnie Wenclowi, wspomniana trójka, członkowie kapituły, zgłosiła votum separatum. W uzasadnieniu czytamy, że język poety zamiast łączyć, dzieli, że...
Robert Tekieli
Korzystając ze skandalicznej ingerencji zagranicznych ośrodków władzy w działania gazet wydawanych w Polsce, należy przyspieszyć ich repolonizację i jak najszybciej powołać Radę do spraw dekoncentracji obcego kapitału w polskich mediach. W 2016 r. fakt24.pl pisał: „Po co nam tylu generałów? Mamy ich więcej niż Amerykanie”. W 2017 r.: „Macierewicz dokonuje rzezi wśród oficerów”. Bezczelna goebbelsowska propaganda. Znane są z niej redakcje „Newsweeka”, Onetu i „Faktu”. Łączy je jeden właściciel. Ostatnio było o nim głośno w Polsce za sprawą skandalicznego listu szefa koncernu Ringier Axel Springer Marka Dekana do polskich dziennikarzy. Pouczał ich, dlaczego i jak należy uderzać w polski rząd. Antyrządowych instrukcji z zagranicy broni „Gazeta Wyborcza”. Nie wiem, czy trzeba więcej....
Wojciech Mucha
Rosyjskie media na Ukrainie to jedna z największych armii w wojnie hybrydowej. Są odpowiedzialne za lata manipulacji i fałszywego przedstawiania zarówno Europy i USA, jak i prodemokratycznych tendencji w społeczeństwie ukraińskim. Winne są temu także władze  Ukrainy, będące de facto oddelegowanymi na odcinek Kijowa realizatorami polityki Kremla. „Przez dekady mieszkańców Donbasu i Krymu zamieniono w zombie” – mówił mi kiedyś jeden z opozycjonistów. „Zostawiliśmy ich samych sobie i pozwoliliśmy, by karmiono ich propagandą. By nie uczyli się języka ukraińskiego, nie obcowali z naszą historią, bohaterami czy kulturą. Człowiek sowiecki trwa na Ukrainie przez kilka pokoleń. Wsłuchany w »pierwyj kanał« rosyjskiej telewizji, wczytany w »Prawdę«, zasłuchany w rosyjską muzykę, myślący jak...
Jak co roku Szczyt G20 skupił uwagę całego świata. Przedstawiciele grupy państw i Unii Europejskiej spotykają się na dorocznym szczycie, aby dyskutować o wspólnej polityce gospodarczej. Początkowo w spotkaniach G20 brali udział ministrowie finansów i prezesi banków centralnych. Globalny kryzys finansowy dał w 2008 r. impuls do organizacji w tym formacie spotkań głów państw i szefów rządów. Teoretycznie G20 działa raczej na zasadzie nieformalnego forum wymiany poglądów, a ustalenia Grupy nie mają wiążącej mocy prawnej. A jak to wygląda w praktyce? Podczas mojej pracy w Stanach Zjednoczonych dla Banku Światowego miałem okazję zobaczyć, że G20 staje się swojego rodzaju ciałem koordynacyjnym, które zawiaduje politykami gospodarczymi w skali całego globu i w dużej części programuje pracę...
Budują szałasy i ziemianki. Szybko znajdują się lokatorzy. I są zadowoleni... Zabawa w leśnego dewelopera trwa od trzech lat. Pierwszy szałas Łukasz Tulej i Remigiusz Romaniuk – certyfikowani instruktorzy surwiwalu, prowadzący portal ZielonaStrona.net – zbudowali w lesie na północnych krańcach warszawskich Bielan jako sprawdzian swych umiejętności. Sprawdzian zdany celująco, gdyż szałas szybko znalazł użytkownika w osobie pewnego zbieracza surowców wtórnych. – I dobrze – mówił wówczas Łukasz – zbudujemy następny, bo nie robimy tego po to, by mieć bazę, ale by doskonalić swoje umiejętności i uczyć się działań zespołowych. A zespół się rozrastał, dlatego następna konstrukcja była już bardziej skomplikowana: szałas z otwartym nad paleniskiem dachem i miejscem do spania dla sześciu osób....
Dla Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Andrzej Gwiazda był wzorem patrioty. Dlatego trudno się dziwić, że został uhonorowany z dwóch inicjatyw dwiema nagrodami imienia tego właśnie Prezydenta. Jedna z nich powstała w 2011 r. pod honorowym patronatem Jadwigi Kaczyńskiej, matki obu braci. To Ona, obok innych wybitnych postaci, zaprosiła Andrzeja Gwiazdę do grona kapituły i Jej podpis, złożony w maju 2011 r., widnieje na dyplomie wręczonym pierwszemu laureatowi, Wojciechowi Kilarowi. Ta kapituła, której mam zaszczyt być sekretarzem, działa w ramach Kongresu „Polska Wielki Projekt” i nominuje do swojej nagrody laureatów z grona wybitnych twórców polskich. Po otrzymaniu tej nagrody Wojciech Kilar powiedział, że to, co uważa za najważniejsze, zawiera się w triadzie „Bóg, Honor i Ojczyzna”. Ten...
Tomasz Łysiak
Wizyta szefa partii Lega Nord w Neapolu Matteo Salviniego wywołała wściekłą reakcję lewackich „Centrów Socjalnych” – na ulice wypadły dzikie hordy w kominiarkach na głowie i zaczęły zamieniać miasto w kupę gruzu ze skutecznością obudzonego Wezuwiusza. Ragazzi da Napoli mogli poszaleć, bo czuli wsparcie samego… burmistrza, który swoimi wypowiedziami dał wyraźny sygnał, że prawicowy polityk nie jest mile widziany w mieście. Luigi De Magistris mówił wręcz o „faszystowskich” wypowiedziach Salviniego. W stronę policji poleciały więc butelki, kamienie i race, demolowano samochody i sklepy. Na Salviniego sypią się gromy, bo wyraża w prosty sposób opinię wielu Włochów, przerażonych zmianami w kraju i w całej Europie, przede wszystkim zalewem imigrantów. Takie poglądy są na cenzurowanym. Tak...
Marcin Wolski
„Widmo krąży nad Europą – widmo populizmu!” – mogą wołać dzisiejsze prawnuki Marksa. A może nie tyle populizmu, ile normalności? Niezależnie od tego, ile wyborów dzieli partię Wolności od rządów w Holandii, czy Marine Le Pen zostanie prezydentem Francji i czy Alternatywa dla Niemiec zdobędzie tyle głosów, by wejść na pozycję rozgrywającego w RFN, historyczna wajcha została już przełożona. Społeczeństwa zaczynają mieć wpływ na to, co do tej pory elity rozgrywały wyłącznie między sobą. Pytanie nie brzmi, czy zdobędą w końcu władzę, tylko – kiedy? Równocześnie bowiem toczy się inny, dużo ważniejszy wyścig. O uratowanie cywilizacji Zachodu. Jeśli partie antyimigranckie obejmą rządy, zanim wyznawcy proroka uzyskają pakiet kontrolny ‒ a w wielkich miastach przewagę – jest szansa na ratunek....
Dawid Wildstein
Czasem jedno zdjęcie starczy za tysiąc słów. Poseł Nowoczesnej Piotr Misiło ze szczęścia, że wybory w Holandii wygrał urzędujący Rutte, typowy eurokrata europejski à la Tusk, wrzucił na Twittera swoje rozmazane zdjęcie. Założył pomarańczową bluzę z napisem Holland i… gogle oraz narciarski kask. Nie ma sensu dywagować, czy to na przykład efekt PR-u posła, który chce zdobyć świat polityki, robiąc z siebie błazna (co zresztą zdarza się posłom i z prawej, i z lewej strony). To zdjęcie jest jednak symbolem poziomu refleksji na temat Europy, jaka cechuje naszych euroentuzjastów. Holandia płonie. Rutte zwyciężył tylko dlatego, że doprowadził do radykalnej eskalacji sytuacji między turecką mniejszością a swoim państwem, odbierając w ten sposób kilka głosów skrajnym populistom. Wszystkie...
Ryszard Czarnecki
Raptem pięć dni po dwudniowym szczycie Rady Europejskiej odbyła się w Parlamencie Europejskim debata na temat konkluzji posiedzenia RE. Głos zabrał Donald Tusk – następnego dnia nikt nie pamiętał, co powiedział. Przemówił też szef Komisji Europejskiej  Jean-Claude Juncker, który dość histerycznie reagował na głosy krytyki ze strony eurosceptyków. Poza tym niemal bez przerwy pił wodę i od czasu do czasu wstawał w trakcie wystąpień innych posłów. Stał nieruchomo przez parę minut, wpatrując się gdzieś w przestrzeń, po czym znowu siadał. Niektórzy mówili, że może widzi tu i ówdzie białe myszki ‒ ale ja ich nie widziałem, zatem trudno mi te wersję potwierdzić. Głos zabrał też premier Włoch Paolo Gentiloni. Pretekstem do jego wystąpienia był fakt, że jeszcze w marcu ma być w Rzymie...
Jerzy Targalski
Dziś zamiast teorii przygoda z życia w kraju absurdu. Zostałem przesłuchany przez bardzo miłą panią z GIODO, bowiem podobno publikuję w Internecie strasznie tajne dane osobowe persony, która – jak widać – chciałaby pozostać anonimowa. Po przeczytaniu skargi, którą złożył na mnie Tomasz Buś, sekretarz miasta Żywca, okazało się, że ma on pretensję o podanie w artykule jego imienia, nazwiska i funkcji sekretarza miasta. Musiałem więc wytłumaczyć, na jakiej podstawie prawnej dokonałem tego zuchwałego czynu, a pani z GIODO całkiem na poważnie musiała to zapisywać, bo skoro procedura na skutek skargi Tomasza z bažin została wszczęta, trzeba było ją doprowadzić do końca. Musiałem też podać źródło informacji. Widocznie Biuletyn Informacji Publicznej Żywca, który w dziale władze miasta podaje,...
Jacek Liziniewicz
Wraz z pierwszymi przebiśniegami i topnieniem bałwanów w Polsce nastąpił wysyp hipokrytów. Wszystko za sprawą Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że ustawa o zgromadzeniach autorstwa Prawa i Sprawiedliwości jest zgodna z konstytucją. Natychmiast zawył tzw. świat prawniczy, który już przecież dawno orzekł, że PiS-owskie prawo łamie ustawę zasadniczą. I żaden wyrok sądu tego nie zmieni! Biją pianę dziennikarze i politycy. Co ciekawe, najbardziej dzisiaj krzyczą ci, którzy jeszcze kilkanaście tygodni temu twierdzili, że wyroki Trybunału są „niepodważalne” i żeby tę świętą zasadę zmienić, należałoby zmienić ustawę zasadniczą. Tak mówi PO, tak pieje „Gazeta Wyborcza”. Rzecznik KRS Waldemar Żurek uznał nawet jednoosobowo, że „orzeczenie TK ws. zgromadzeń należy traktować jako...
Zdrowy na ciele i umyśle obywatel zawsze i wszędzie powinien mieć krytyczny stosunek do władzy, bo władza nie jest od tego, aby ją wielbić, ale od tego, by wypełniać święte obowiązki wobec narodu. Nie szkodzi, że krytykowanie władzy jest wygodne i przyjemne, dostarcza wielu emocji i sprawia satysfakcję. W żadnym razie nie należy, co do zasady, z krytykowania władzy rezygnować. Istnieją jednak wyjątki, kiedy obywatel nie tylko nie powinien, ale też nie ma prawa atakować władzy. Z całą pewnością do takich okoliczności nadzwyczajnych należy uczciwe dbanie o interes narodowy. Na szczycie w Brukseli Premier Beata Szydło reprezentowała Polskę w taki sposób, który dotąd pozostawał w strefie moich marzeń. Trzeba mieć polski charakter, żeby w imię zasad i polskiego interesu samotnie...
Piotr Lisiewicz
W czasie naszego wyjazdu na Węgry sławny i wpływowy redaktor Tomasz Sakiewicz znalazł się na budapeszteńskim lotnisku. Tam zaczepił go sprzedawca kosmetyków. No i od słowa do słowa padło pytanie, jaką robotę wykonuje w Polsce pasażer Sakiewicz. Ten oświadczył dumnie, iż jest dziennikarzem, na dowód czego wyciągnął ostatni numer „Gazety Polskiej”, z głośną okładką. Sprzedawca obejrzał ją i oświadczył, iż redaktor Sakiewicz bardzo dobrze czyni, wydając w Polsce gazetę po niemiecku. Do takich wniosków sprzedawca, jak się okazało niemiecki patriota, doszedł, widząc na okładce Donalda Tuska w mundurze Wehrmachtu oraz napis na tramwaju „Nur für Deutsche”. Daję słowo, że nie wiedziałem, iż ojciec popularnego konferansjera Piotra Bałtroczyka był pracownikiem KW PZPR, oddelegowanym na odcinek...
Michał Rachoń
Zgodnie z niemiecką logiką takie państwo jak Polska powinno być podporządkowane Berlinowi, a nie budować konkurencyjne koncepcje kształtu Europy, jak stara się to robić obecna ekipa rządząca. Latem zeszłego roku do stolic państw Unii Europejskiej ówcześni ministrowie spraw zagranicznych Francji i Niemiec przesłali memorandum opisujące kształt przyszłej, zreformowanej Unii Europejskiej. Ponadnarodowe #superpaństwo, z własną armią (w tym flotą), służbami specjalnymi, organami ścigania i jednolitym systemem podatkowym zostało opisane, a prezentacja przekazana mniejszym państwom formalnie jako punkty do dyskusji, a de facto jako opis docelowego kształtu UE, do którego dążą dominujące w niej państwa. Pozostali mają się dopasować lub zostaną wypchnięci poza nawias. Kolejne deklaracje...
Katarzyna Gójska-Hejke
Warto czytać wypowiedzi byłych ambasadorów, którzy dziś występują w roli recenzentów polityki zagranicznej rządu PiS. Na tym polu szczególnie aktywny jest ostatnio Ryszard Schnepf. Od kilku miesięcy były reprezentant Rzeczypospolitej w Waszyngtonie, wcześniej wiceszef dyplomacji, biadoli nad dramatyczną pozycją Polski na arenie międzynarodowej. Szlocha, że byliśmy prymusem, a teraz nie jesteśmy nawet na pozycji średniego ucznia. Uzewnętrznienia Schnepfa wyglądają na autentyczne, bo przecież on i jemu podobni tak wyobrażają sobie aktywność naszego kraju: my się staramy i ktoś nam wystawia oceny. Zabiegamy, rzecz jasna, o jak najlepsze, staramy się, ile sił. A „wielki nauczyciel” obserwuje nasze wysiłki, chwali postępy, gani niesubordynację, wyznacza zadania. Dramatem polskiej polityki...
Robert Tekieli
Tak o Marion Maréchal-Le Pen napisał jeden z polskich dzienników. Czy reprezentantka trzeciego pokolenia rodziny kandydatki do francuskiej prezydentury jest nadzieją chrześcijańskiej Europy? Na pewno nie. Jednak sojusz unijnej nomenklatury z europejską lewicą, który zaowocował przegraną polskiego rządu, czyli ponownym wyborem Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europy, powinien niepokoić. PiS nie ma nic wspólnego z partią Le Penów i nie może dać zepchnąć się do rogu europejskiej sceny politycznej. Trzeba zrobić wszystko, by polskiego rządu nie dotknęło porozumienie liderów UE z socjalistami w sprawie „otoczenia i odizolowania obozu populistycznego”. Jest to konieczne tym bardziej, że ten mega plan współgra z planami przegranych z polskiej sceny politycznej. Gra na marginalizację...
Wiosna zaprasza na łono natury. Na spacer, na odpoczynek, na... obiad. Cieplej, nareszcie cieplej. Słońce wygania nas w teren. Spacery będą dłuższe, wówczas trzeba będzie zregenerować siły. Grill? Ognisko? Choć palenie ognisk w lesie jest zakazane, w pobliżu nietrudno znaleźć wyznaczone miejsca biwakowe. Również w miejskich parkach czy na osiedlowych placach zabaw coraz częściej pojawiają się grillowiska z rusztami. Czy jednak musi na nich królować banalna kiełbasa? Jeszcze ujdzie, gdy jest równomiernie przyrumieniona, chrupiąca i soczysta. Gorzej, gdy to jedynie chłodny wewnątrz, a z zewnątrz przypalony lub (o zgrozo!) odymiony kawałek wędliny. Co gorsza, nie zawsze zwracamy uwagę na drewno, a jeśli podwawelską traktujemy sosnową, żywiczną gałęzią, nie dziwmy się, że nasze kubki...
W przemówieniu po odebraniu nagrody „Człowiek Wolności” tygodnika „wSieci” Jarosław Kaczyński powiedział, że Polacy są szczególnie predestynowani, żeby w swoim państwie „doprowadzić do wielkiego wybuchu wolności w sferze kultury, ekonomii, we wszystkich ważnych sferach społecznych”. To znamienna kolejność. Postawienie kultury na pierwszym miejscu jest zaskakujące, nowe i budzące nadzieję. To jak znane amerykańskie hasło it’s the economy, stupid – tyle że w odmianie: kultura, głupcze. Jak miałby wyglądać taki wybuch w sferze kultury? Kiedyś w Polsce zdarzyło się coś podobnego i miało miejsce w latach 20. ubiegłego wieku. Na Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu w 1925 r. Polacy otrzymali 35 nagród Grand Prix, 70 złotych medali, 56 medali srebrnych i innych wyróżnień. W...
Jacek Liziniewicz
Jest taka scena w filmie „C.K. Dezerterzy”, gdy Oberleutnant Franz von Nogay jest poddawany badaniu psychiatrycznemu. Dzielni lekarze próbują zdiagnozować obowiązkowego oficera. W tym celu przynoszą rysunek przedstawiający kurę. – Co to jest? – pyta psychiatra. – Kura – odpowiada von Nogay. – Na pewno kura? A może się pan myli? Może to nie jest kura, ale dajmy na to pies? – dopytuje lekarz. Po kilku takich pytaniach nerwowy von Nogay nazywa kurę osłem, co dowodzi, że jest wariatem. Ta scena z filmu przyszła mi na myśl, gdy przeczytałem o kuriozalnym wyroku sądu w Pruszkowie. Otóż w gminie Nadarzyn, aspirującej do miana stolicy polskiego absurdu w 2015 r., zorganizowano przyjęcie z okazji Dnia Edukacji Narodowej. Impreza odbyła się na terenie szkoły podstawowej w Ruścu. Nie byłoby w tym...
O co chodzi babom feministkom? Jeszcze miesiąc temu nie potrafiłbym odpowiedzieć na to pytanie, ale dziś mogę udzielić precyzyjnej informacji, bo niestety obejrzałem spot bab z Poznania, pod tytułem „Dość kompromisów”. Babom feministkom chodzi o to, żeby być bardziej chamskimi od chłopów. Zwykle odradzam konsumpcję tandety, jednak tym razem zachęcam do obejrzenia, spot jest dostępny w Internecie i naocznie można się przekonać, o jaki poziom chamstwa chodzi. Złamię jeszcze jedną zasadę i opowiem, jak się ten filmik kończy. Z basenu wychodzi baba z plamą na mało atrakcyjnym tyłku. Jestem daltonistą i jak się Państwo domyślają, miałem poważne problemy z ustaleniem koloru i tym samym źródła pochodzenia kleksa. Ostatecznie odgadłem, że chodzi o czerwień. Wniosek z tego taki, że dopóki baba...
Trzech na czterech Polaków studiujących w Wielkiej Brytanii planuje po skończeniu nauki wrócić do Polski. Powodem jest nie tylko tęsknota. Absolwenci najbardziej prestiżowych uczelni w Europie chcą wracać ze względu na wysoką jakość życia w Polsce. Jest też kolejny powód, który szczególnie mnie cieszy: po skończeniu studiów planują założyć w ojczyźnie własną firmę. To wyniki badania, przeprowadzonego przy okazji Polskiego Forum Gospodarczego, które już po raz szósty odbyło się na London School of Economics and Political Science (LSE), jednej z najbardziej prestiżowych uczelni ekonomicznych świata. Studenci, przedstawiciele polityki i biznesu dyskutowali o tym, jak wykorzystać potencjał gospodarczy Polski w czasach gwałtownych zmian gospodarczych i politycznych. Kluczowym filarem...
Wojciech Mucha
„Wy macie zasady, my mamy fundusze unijne”. Ta do bólu szczera wypowiedź prezydenta Francji François Hollande’a była reakcją na słowa polskiej premier o tym, że rząd w Warszawie nie mógł poprzeć Donalda Tuska jako kandydata na przewodniczącego Rady Europejskiej. Nie mógł, gdyż sam Tusk wielokrotnie działał wbrew Polsce. Słowa francuskiego prezydenta skomentował Witold Waszczykowski: – To niesłuszna wypowiedź, pokazująca, że fundusze strukturalne są traktowane jak jakaś jałmużna – powiedział szef polskiego MSZ. Słowa Hollande’a to także kolejny dowód na to, że „stara unia” traktuje kraje naszej części Europy jako wasali, mających „nie tracić okazji do siedzenia cicho”. Hollande wprost zapowiedział, że „oni” nasze zasady mają za nic, mogą zrobić z „nami”, co chcą, gdy nie działamy pod...
Ryszard Czarnecki
Niemiec, były dwukrotny komisarz w Brukseli, dawny wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, a w Polsce znany z tego, że był „Mister Europe” i odpowiadał za rozszerzenie Unii Europejskiej ‒ Guenter Verheugen jest autorem słynnej maksymy, iż gorszym nieszczęściem od niemieckich socjalistów są tylko... francuscy socjaliści. Warto podkreślić, że Verheugen to też socjalista właśnie, towarzysz Guenter po prostu. Pewnie wie, co mówi. Ale ostatnio pomyślałem sobie, że jest jeszcze jedna rzecz porównywalna z francuską czy niemiecką lewicą: Labour Party w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. To właśnie europosłanka z Partii Pracy, pani Claire Moody, podniosła rękę na nasz kraj w raporcie przyjętym najpierw przez komisję do spraw kobiet w PE, a potem już na forum PE....
Tomasz Łysiak
15 marca roku 1000 zakończył się Zjazd Gnieźnieński. Spotkanie Ottona III i Bolesława Chrobrego odbyło się podczas pielgrzymki młodziutkiego cesarza do grobu św. Wojciecha. Miało niezwykły wizjonerski wymiar i znaczenie. Otton III niejako „koronował” polskiego księcia, nakładając mu na głowę cesarski diadem i wręczając włócznię św. Maurycego. Najważniejsze jednak było zaproszenie Polaka i jego państwa do współtworzenia nowego porządku europejskiego, udziału w Europie czterech dziedzictw i ojczyzn kulturowych – Germanii, Italii, Galii i Sclavinii (Słowiańszczyzny). Wizja zachodniego świata skupionego wokół cesarskiej władzy była nowoczesna – nie czyniła z zapraszanego Bolesława biernego podmiotu, obiektu podboju, lecz pełnoprawnego partnera. Otto umarł młodo i wraz z nim do grobu...
Marcin Wolski
Ktoś, kto wymyślił termin „mowa nienawiści”, był nieprawdopodobnym cwaniakiem. Stworzył bowiem zupełnie nowy rodzaj cenzury, niezwykle użyteczny w rozwoju światowego soft-totalitaryzmu. Teoretycznie miało służyć to ochronie słabszych i uniemożliwiać terror większości nad mniejszością, z czasem stało się odwrotnie. W wielu krajach za szerzenie tzw. mowy nienawiści można trafić za karty. We Francji werbalne zwalczanie aborcji jest karalne, w Szwecji można oberwać wyrok, jeśli krytykuje się politykę imigracyjną rządu. W dodatku „mowa nienawiści” jest pojęciem niezwykle pojemnym, rozciągliwym i subiektywnym. W Polsce nasza strona wyraża się wprawdzie ostro, ale z dbałością o konkrety (nie mówię tu o wariatach dzwoniących do mediów i natychmiast uciszanych czy o kilku marginalnych...
Dawid Wildstein
Jakie będą konsekwencje ostatniej batalii w Unii Europejskiej? Ciężko teraz ocenić. Oczywiście stanowisko Tuska nie jest aż tak istotne, by rwać szaty i ronić łzy. Można też pisać, że cała ta rozgrywka nastawiona była na użytek wewnętrzny, jednoznaczne wskazanie, że Donald Tusk istnieje w polityce dzięki sile interesów niemieckich, ergo – jest też ich reprezentantem. Parafrazując stary już dowcip: co wyszło Donaldowi Tuskowi? Wielka Brytania z Unii i uwalenie polskiego kandydata na stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej. Z drugiej strony nie powinniśmy bagatelizować konkretnych strat, jakie poniósł obecnie rządzący obóz. Po pierwsze, mimo iż dość jasne było, że przy sprzeciwie Merkel, Saryusz-Wolski nie ma szans, to jednak dla przeciętnego wyborcy, niezależnie od narracji,...
Jerzy Targalski
Wszyscy pamiętamy, jak w „Alternatywach 4” Anioł tłumaczył, na czym polega zasada podczepienia. Także dziś jest to powszechnie obowiązująca reguła. I nie ma żadnej siły politycznej czy grupy społecznej, która nie działałaby zgodnie z nią. Jest tak źle, że kto chce działać w myśl innych zasad, nie może niczego zrobić. Musi się dostosować i jeśli nie wykorzysta znajomości i personalnych powiązań, drogą instytucjonalną nic nie załatwi, niczego nie osiągnie. Oznacza to, że tak naprawdę współczesne państwo nie istnieje. Zastępują je sieci klientelistyczne. Nie pracujemy w instytucji „X”, tylko u jej szefa. Jeśli on zmienia miejsce pracy, zabiera „swoich ludzi”, a nowe naczalstwo przyprowadza „swoich” z poprzedniej firmy. Awans, nie mówiąc już o rekrutacji, zależny jest wyłącznie od...
Tomasz Terlikowski
Wiele wskazuje na to, że jesteśmy na progu powolnej i częściowej zmiany dyscypliny Kościoła. Celibat może zostać zniesiony – nie od razu i nie wszędzie, ale jednak. I nie chodzi o dyspensy dla byłych pastorów, którzy przechodzą na katolicyzm (te już bowiem funkcjonują), ale o dopuszczenie do kapłaństwa mężczyzn żonatych, zwanych w slangu kościelnym „viri probati”. Kiedy to się może stać? Dobrym momentem zdaje się, z punktu widzenia reformatorów, Synod, który wprawdzie poświęcony ma być młodzieży, ale w jego trakcie omawiany będzie także problem powołań. I właśnie w tej drugiej dyskusji można przemycić zniesienie celibatu, tak jak dopuszczenie rozwodników do Komunii przemycono w debacie o małżeństwie i rodzinie. Zanim się to jednak stanie, odegrany zostanie standardowy scenariusz...
Jan Pospieszalski
Czarne stroje, upiorne makijaże, wrzask, kocia muzyka z użyciem pokrywek i hasła, z których niewiele nadaje się do cytowania. Żądania nieograniczonego dostępu do aborcji, atak na rząd, wulgaryzmy, hejt pod adresem Kościoła i transparenty pełne obrzydliwych rysunków, niektóre z użyciem symboli religijnych. Manifa 8 marca zaplanowana była jako powtórzenie wielotysięcznego, czarnego protestu z października. Wtedy KOD i jego organ, „Gazeta Wyborcza”, odtrąbili wielki sukces. Rządzący (co widać po decyzjach) też uznali, że protestu nie da się zlekceważyć. Teraz to, co miało być pokazem siły, zamieniło się w groteskę. Mimo dęcia we wszystkie możliwe tuby, mimo wielkiej sceny i nagłośnienia – frekwencja słabiutka, a w tym liczna reprezentacja emerytek, pewnie tych, co walczyły o resortowe...
Piotr Lisiewicz
Szanowny lemingu, który zabłąkałeś się na nasze łamy, aby poznać propagandę wroga! Mam do Ciebie pytanie: czy ty znasz Bartka Padyaska? A disco-polowy zespół D-Bomb? Nie?! Gardzisz taką tandetą dla plebsu? No to nawet nie wiesz, jak bardzo się kompromitujesz! Oto wspomniany Padyasek napisał o nowym-starym szefie Rady Europy: „Kiedy spacerowaliśmy po ulicach Brukseli, dostrzegliśmy pana Donalda, szedł z zakupami i zgrzewką wody. Rozpoznał nas, widać słucha disco polo”. Jak ustalił Padyasek, Tusk „to bardzo fajny człowiek, ciepły, inteligentny”. I „oczywiście” zrobił sobie ze swoim fanem zdjęcie. Zgrzewka wody też na nim jest. By cały naród nie miał wątpliwości, że prezydent Europy nie tylko słucha disco-polo, ale i sam chodzi na zakupy. I Jacek Kurski może się przy nim schować ze swoim...
Michał Rachoń
Forsowanie Tuska wbrew stanowisku Polski może stanowić próbę tworzenia mechanizmu zabezpieczającego status quo: wybierajcie w państwach, kogo chcecie, ale w strukturach unijnych nie rządzą wyborcy, tylko my. Które z 28 państw Unii Europejskiej zgłosiło kandydaturę Donalda Tuska na stanowisko Przewodniczącego Rady Europejskiej? Z jasnych deklaracji członków polskiego rządu wiemy, że państwem, które promuje przedłużenie kadencji obecnego przewodniczącego, nie jest Polska (Gowin: „Wypowiedzi Tuska wspierające możliwość sankcji dla Polski wykluczają wsparcie”). Wiemy również, że rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert wypowiedział się tak: „Angela Merkel bardzo ceni sobie pracę dotychczasowego Przewodniczącego Rady Europejskiej Tuska”. Politycy Platformy Obywatelskiej, z której wywodzi...
Katarzyna Gójska-Hejke
Wiele lat temu pierwszy prezes Sądu Najwyższego Adam Strzembosz uspokajał Polaków, że wymiar sprawiedliwości sam pozbędzie się wszystkich tych, którzy sprzeniewierzyli się zasadom sprawiedliwości i niezawisłości. Z perspektywy czasu trudno nie odnieść wrażenia, iż ówczesne słowa sędziwego dziś profesora były albo wielką naiwnością (w której tenże tkwi do dziś, vide choćby jego ostatnia aktywność medialna), albo wielką mistyfikacją nakierowaną na oszukanie obywateli. Warto postawić pytanie: kto był głównym beneficjentem zachowania sądownictwa w takim stanie, w jakim wyszło ono z czasu komunistycznego tworu o nazwie PRL? Po pierwsze, cała kasta czerwonych zarządców Polski. Zbrodniarze komunistyczni, którzy nie ponieśli w rzeczy samej żadnej kary. Ale przecież sądy chroniły aferzystów,...
Robert Tekieli
Wielki Post jest jak prom kosmiczny, może wynieść naszą duszę w duchową stratosferę. Rakieta wynosząca prom jest czterostopniowa. Potrzebne jest najpierw nawrócenie. Czyli podjęta w całkowitej wolności decyzja o odrzuceniu zła. Trzeba się przyznać do tego, co jest. Stanąć w bezradności. Powierzyć się Wszechmocnemu, nie ukrywając swych słabości. Potem już jest tylko lot. Paliwem są wyrzeczenia, jałmużna, post. Drugim etapem jest pielęgnowanie nawiązanej relacji z Bogiem. Zawarłem to kiedyś w haśle: bądź w łasce, módl się, wszystko się rozwiąże. Modlitwę trzeba planować. Najlepiej wieczorem na następny dzień. Modlitwa to rozmowa z Jezusem: trzeba mówić Mu, co się czuje, opowiadać o emocjach i dużo słuchać. Nie zagadywać Pana Boga. W milczeniu można usłyszeć Jego głos. Chodzi o to, by...
Może być długi lub krótki, prosty lub wygięty, mocny lub łagodny. Proszę Państwa: oto łuk! Historia łuku sięga kilkudziesięciu tysięcy lat, a wynalezienie go stawia się w jednym rzędzie z okiełznaniem ognia i wynalezieniem koła. Łuki sprzed wieków i dzisiejsze wyglądają podobnie: kawałek kija spięty cięciwą, służący do miotania strzał. Różnice tkwią w szczegółach. Łuki mogą być proste (paradoks?), refleksyjne, bloczkowe, długie lub krótkie. Przez wieki spełniały dwie funkcje: były narzędziem myśliwskim i bronią. Rozwój broni palnej niemal całkowicie odsunął łuk do lamusa. Na szczęście, ponad 100 lat temu łucznictwo powróciło do łask jako sport olimpijski. Było też propagowane wśród panien z dobrych domów jako aktywność dobrze rozwijająca mięśnie klatki piersiowej. Dziś, obok...
Wojciech Mucha
Wstawałem rano: papieros, kawa. Ten nie najzdrowszy rytuał zawsze przedłużał się w nieskończoność za sprawą mediów społecznościowych. Druga kawa, piąty papieros, 60. minuta. Sprawy mniejszej wagi: śniadanie czy spacer z psem stawały się ważne dopiero wówczas, gdy żołądek z czworonogiem zaczynali się domagać atencji. Trzeba było przecież sprawdzić, kto i komu, co „udostępnił”, jak się mają sprawy od Nowego Jorku do Awidjewki. I koniecznie wdać się w kłótnię oraz przejrzeć oferty aukcyjne. Powiadomienia na Facebooku i Twitterze przychodzą z taką prędkością, że nim zdołam się odkopać z gąszcza nocnych „lajków”, nim odpowiem na co ważniejsze, to żołądek, pies i oczywiście domownicy krzyczą naraz: „Zostaw ten komputer choć na chwilę!”. Nie mogę. To symptomy uzależnienia od mediów...
Czytelnikom należą się przeprosiny: tym razem nie będzie to felieton o kulturze. Uwagę naszą przykuł bowiem ciekawy eksperyment w dziedzinie medycznej. Oto w przytułku dla umysłowo chorych Charenton*, z siedzibą na ulicy Zamoyskiego, na warszawskiej Pradze, w ramach działań psychoterapeutycznych odbyło się przedstawienie przygotowane przez pensjonariusza tego zakładu, niejakiego Oliwera F. Treść – tak to nazwijmy z braku lepszego określenia – spektaklu pana F. to historia męczeństwa i śmierci wybitnego polskiego dramaturga Stanisława Wyspiańskiego. Dyrektor przytułku wyznaje wiarę w skuteczność metody tzw. arteterapii. Zezwolił więc pacjentowi Oliwerowi F. na ten eksperyment, który może być pomocny w leczeniu osób, które mają trudności z wyrażeniem swoich myśli. To bowiem jest...
Pierwszy rok i pierwszy krok – mówią często dumni rodzice. Fundusz Witelo, najmłodsze dziecko PZU, ruszył jeszcze wcześniej. Ale to dopiero początek wielkich i dobrych zmian. Fundusz Witelo, powołany do życia przez PZU we współpracy z NCBR, pod patronatem Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwa Rozwoju, wystartował w ubiegłym roku. I po zaledwie kilku miesiącach mamy pierwsze inwestycje. Podpisanie umów z trzema funduszami Venture Capital ogłosiliśmy podczas konferencji w Warszawie. Były gratulacje i miłe dla ucha słowa uznania, bo nie wszyscy wierzyli, że nam się uda. Wydawałoby się, że sprawa jest banalnie prosta. Mamy pieniądze, chcemy je zainwestować, kolejka funduszy VC czeka... Nic bardziej mylnego. Może nie wszyscy o tym wiedzą, ale przed wejściem do...
Jacek Liziniewicz
Powiem szczerze, że gdy zobaczyłem newsa o martwej wiewiórce, ofierze prof. Jana Szyszko, nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Wydawało mi się, że mało kto uwierzy w propagandę szytą tak grubymi nićmi. Po chwili sprawa przestała mnie bawić, bo dotarło do mnie, że jestem w mniejszości. Okazało się, że całkiem rozsądni ludzie przejęli się losem małego gryzonia tak bardzo, że gotowi byli wzywać ministra środowiska do natychmiastowej dymisji. Oczywiście, jak zwykle w takich wypadkach, obrodziło ekspertami z zoologii. Część twierdziła, że wiewiórka została zaskoczona przez pilarza z włączoną piłą spalinową. Inni przekonywali, że gryzoń nie chciał opuścić zniszczonego przez człowieka domu i w nim umarł. Jeszcze inni zapewniali, że wiewiórka spała na pieńku. Wszyscy sprawiali wrażenie,...
W gnieździe należy mówić o problemach gniazda, tak to widzę. Hollywoodzkiej produkcji o polskich bohaterach nie wymyślił wicepremier Piotr Gliński, ale nakreślił ją Jarosław Kaczyński. Obaj obiecali, że taki film powstanie i projekt utknął na etapie konkursu scenariuszy. W sumie dobrze, że tak się stało, bo czas najwyższy zastanowić się, jaki ten film ma być? Przypominam sobie epickie i genialne produkcje PRL-u. Na pierwszym miejscu widzę „Potop”, w którym nie dokonano żadnej politycznej wolty, to był po prostu wybitny film, z wybitnymi aktorami, podobnie jak „Ziemia obiecana”. Szlag mnie trafia, że dziś skacowany Jędruś gra Babinicza KOD-u, i nie umiem powstrzymać obrzydzenia, ale oglądając „Potop” po raz setny, widzę Kmicica, nie Olbrychskiego. Kmicic nie przeżyłby w Internecie...
Ryszard Czarnecki
Żeby nabrać dystansu i pokory do rzeczywistości, trzeba wyjechać dalej niż do Brukseli. Najlepiej do Indii. Tam, w kraju, gdzie nad brzegami jego najdłuższej rzeki – Gangesu codziennie pali się tysiące zwłok, człowiek staje się bardziej pokorny wobec rzeczywistości niż na Starym Kontynencie. W Europie ludziom wydaje się, że są bogami. W cywilizacjach czy kulturach liczących kilka tysięcy lat już tej pewności nie ma. W New Delhi pomyślałem, iż powiedzenie o Indiach, że to kraj kontrastów, to wręcz banał. To prawda, ale najwięcej mówi się o kontrastach ekonomicznych, a za mało o społecznych. System kastowy jest dalej de facto podstawą funkcjonowania społeczeństwa hinduskiego. Parias może zostać lekarzem, ale będzie miał klientów wyłącznie pariasów. Tak samo z prawnikami wywodzącymi się z...
Tomasz Łysiak
Wpis na internetowym profilu polskojęzycznego wydania „Le Monde Diplomatique” mówiący o „zbrodniarzach takich jak »Ogień« czy »Łupaszka«” to jedynie część ohydnej kampanii prowadzonej przez środowiska salonowe, a wymierzonej w Żołnierzy Niezłomnych. Tak więc nazwa „Żołnierze Wyklęci” jest ciągle adekwatna, bo opisuje zjawisko trwające do dzisiaj – obrzucanie błotem bohaterów antykomunistycznego powstania. Kiedyś jeden z oficerów UB przesłuchując Żołnierza Niezłomnego, powiedział mu, że nie chodzi tylko o fizyczną likwidację polskiej, podziemnej armii antykomunistycznej, lecz także o zniszczenie pamięci o niej oraz zohydzenie w oczach społeczeństwa. To było przemyślane działanie, nakazane przez władze sowieckie, wobec Żołnierzy Wyklętych. Fizyczna eksterminacja trwała długo, aż do...
Marcin Wolski
Wydaje mi się, że pewne działania ludzkie można tłumaczyć już jedynie opętaniem.  Bo jak inaczej wytłumaczyć postępowanie posła Niesiołowskiego w sprawie „Klątwy”? Czy ktoś mający choćby luźny związek z katolicyzmem mógłby zaangażować się w obronę ewidentnej profanacji, prowokacji, chamstwa… (dalej kończą się już normalne słowa, a zaczynają wulgaryzmy!)? Szarganie świętości, obrażanie symboli wiary, poniżanie tego co najświętsze – w jakiej kulturze to się mieści? Chyba tylko w sowieckiej i hitlerowskiej. Ale tam stymulowała to obłędna ideologia. A tu o jakiej ideologii może być mowa? O nienawiści do „kaczyzmu”, polskości, religii, przyzwoitości? Bo wytłumaczcie mi, w imię czego powstają tego rodzaju widowiska? We współczesnej Polsce można wierzyć lub nie, demonstrować lub siedzieć...
Dawid Wildstein
Prawica ma problem z uchodźcami. Sensownie diagnozuje patologie politycznej poprawności. Jednocześnie nagminnie usiłuje bagatelizować realność koszmaru, z jakim muszą mierzyć się ludzie na Bliskim Wschodzie, wschodniej Ukrainie czy w Afryce. Często wręcz pastwi się nad ofiarami, atakując je. Tymczasem nie jest winą uciekającego Syryjczyka, że Merkel usiłuje go wykorzystać do swoich politycznych gierek czy że lewactwo wzięło go w swoją „obronę”. Można to wszystko skwitować słowami: przecież to daleko. Ale współczesne media przybliżaj nam te tragedie, a nasz brak reakcji musi kończyć się zobojętnieniem na ludzką krzywdę, zobojętnieniem, które dotyka całą wspólnotę. Niestety, polska debata o uchodźcach znalazła się w klinczu. Pomiędzy obojętnością prawicy a głupotą bądź cynizmem lewicy....
Jerzy Targalski
W ostatnim tygodniu zapanowało zdziwienie, że znany prowokator okazał się TW „Matką”. Nie to jest jednak najważniejsze, bo czyż można sobie wyobrazić, że w Ubekistanie zawartość Ubekistanu jest bliska zeru? Oczywiście nie, w odróżnieniu od zawartości cukru w niemieckim cukrze procent Ubekistanu w Ubekistanie jest wysoki. Od 1988 r. jesteśmy widzami w teatrzyku dla ludu. Jeśli ludzie zmęczą się marionetkami stojącymi na straży żerowiska, zmienia się im nazwy i lud wybiera nową szansę. Jeśli rośnie niezadowolenie, tworzy się partię antysystemową, by skanalizować niezadowolenie. Jeśli autentyczne siły sprzeciwu wychodzą z niszy, scenarzysta uruchamia infiltrację w celu kompromitacji. Mając monopol medialny i sądowy, można też selekcjonować przeciwnika, eliminując osobniki niebezpieczne, i...
Tomasz Terlikowski
Idzie ku gorszemu. Islam, jeśli nic się nie zmieni, w ciągu kilkudziesięciu lat stanie się największą religią na świecie, a chrześcijaństwo (w całej swej różnorodności) – już w 2070 r. będzie musiało ustąpić mu miejsca. Takie wnioski płyną z raportu przygotowanego przez Pew Research Centre. I nie są to wyliczenia wyssane z palca. Liczba muzułmanów, wedle dobrze udokumentowanych przewidywań, do 2050 r. zwiększy się o 73 proc., a chrześcijan – choć nas także będzie przybywać – zaledwie o 37 proc. Spadnie natomiast globalna liczba ateistów i agnostyków. W 2010 r. mieli stanowić 16,4 proc. światowej populacji, w 2050 r. ma być ich 13,2 proc. Ale mniejsza o ateistów, o wiele istotniejsza dla przyszłości jest zwiększająca się liczba muzułmanów. Skąd taki wzrost? Odpowiedź jest prosta: z...
Jan Pospieszalski
„Podczas porannej mszy świętej podbiega do konfesjonału człowiek z wiadomością, że nagi mężczyzna chodzi po katedrze, a za nim ktoś z kamerą. Zanim zdążyłem zareagować, intruzi wyszli z kościoła” – relacjonował zdarzenie z maja 2010 r. ksiądz Ireneusz Kulesza. Prokuratura ustaliła, że zajście było częścią „performance” filmowanego przez prof. Marka Wasilewskiego. Sprawcy nie znaleziono, ponieważ Wasilewski zataił dane nagusa. Dziś performera Wasilewskiego prezydent Poznania mianuje szefem najważniejszej miejskiej galerii „Arsenał”. Akcja Wasilewskiego działa się w tym samym czasie, gdy różne szumowiny atakowały obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu. To wtedy pod Pałacem Prezydenckim pojawił się prowokator Hadacz, o którym dziś wiemy, że był TW. Wkrótce powstał, z nim w roli...

Pages