Marcin Wolski

Marcin Wolski
Czy fantastyka stanie się kiedyś składnikiem literatury z górnej półki? Nadziei na ostateczny awans SF nie traci mój sąsiad z łamów „GP”, Maciej Parowski, autor kolejnego zbioru tekstów „Kukułka na koniu trojańskim”. Maciej – pisarz, redaktor i demiurg polskiej fantastyki jest zarazem twórcą jej mitologii. Zręcznie wymyśla nowe fale, kategoryzuje nurty, lansuje młodych autorów, a czasami (mam wrażenie) za nich pisze. Bez dwóch zdań, na przełomie lat 70. i 80. fantastyka i powstała w 1982 r. „Fantastyka” odegrały w naszej kulturze rolę wiodącą. Ubierając w atrakcyjny kostium nasz świat nieprzedstawiony, zrazu zapowiadała kryzys systemu, później zaś rozpaczliwie szukała wyjścia. Fantastyka socjologizująca próbowała zdefiniować świat, a de facto go zmienić. Jej wielka era kończy się w...
Marcin Wolski
„Niczego nie zrozumieli i niczego się nie nauczyli” – ten cytat powraca do mnie od dwóch lat, kiedy obserwuję daremne zabiegi opozycji. Nie tyle totalnej, ile totalnie nieskutecznej, jeśli chodzi o szanse powrotu do władzy. Osobiście za głównego winowajcę uważam pospolitą pychę. Przekonanie, że wie się lepiej i jest się depozytariuszem jedynej prawdy, zabiło już kilka ugrupowań poprzedzających Platformę. Zetknąłem się z tym zjawiskiem jeszcze przed wyborami 1989 r. W ramach kampanii wyborczej zebrano na jednej z uczelni delegatów warszawskich środowisk twórczych. Sądziliśmy, że będziemy wybierać kandydatów, dyskutować na ich temat, a przynajmniej ich poznamy. Nic z tego. Nie zjawił się nikt z drużyny Wałęsy. Bliżej nieznany działacz odczytał nam gotową listę, przykazał głosować i tyle...
Marcin Wolski
Piotr Zychowicz, z którego tezami (zwłaszcza gdy dotyczą Powstania Warszawskiego) radykalnie się nie zgadzam, lubi chadzać pod prąd obowiązującym poprawnopolitycznym prądom w historiografii i książka „Niemcy” stanowi przykład tej tendencji. Autor, przeciwstawiając się obiegowym mitom, obala kilka głównych tez dotyczących hitlerowskiej Trzeciej Rzeszy, zrywa z metodą oceniania historii na postawie efektów finalnych. Wedle niego ani eksterminacja Polaków, ani Holocaust nie były przesądzone od samego początku. Zwłaszcza kwestia żydowska opierała się na wielkiej improwizacji. Nie kwestionując antysemickiej obsesji Hitlera, Zychowicz dowodzi, że zarówno „Mein Kampf”, jak i początkowe działania reżimu Führera miały na celu jedynie usunięcie Żydów z aryjskiej Rzeszy, i długi czas spotykało...
Marcin Wolski
W starej anegdocie żydowskiej dwóch obywateli wylegujących się na łączce zakłada się, czy jeden z nich zje żabę za 100 rubli. Facet zjada i inkasuje wygraną. Wtedy drugiemu robi się żal pieniędzy i proponuje ponowny zakład: tym razem on zje żabę. I zjada. Pieniądze wracają do właściciela, a po chwili obu nachodzi refleksja – po co właściwie jedli tę żabę? Anegdota przypomniała mi się, gdy obserwowałem prezydenta Macrona podejmującego premier Szydło. I po cóż były te wszystkie puszenia się, pouczenia, pogróżki? Po to, żeby teraz usiłować skraść całusa szefowej polskiego rządu. Analogiczne pytania cisną się na usta, kiedy ogląda się zabiegi totalnej opozycji w Polsce. Dwa lata wysiłków, knucia, wielkich słów – i nic. Poparcie sondażowe spada, a liczba chętnych do bronienia demokracji...
Marcin Wolski
Wiele lat temu wielkiego hałasu narobiła w PRL-u publikacja Małgorzaty Szajnert „Mitra pod kapeluszem”. Był rok 1973 – wczesny Gierek – a my, piękni 20-letni, zorientowaliśmy się, że prawdziwi arystokraci żyją wśród nas. Nie przepadli wraz z III rozbiorem ani z wprowadzeniem realnego socjalizmu. W odróżnieniu od całej czeredy „ludzi nowych”, którzy poprzywłaszczali sobie historyczne nazwiska, żyli w cieniu systemu, podobnie jak reszta obywateli. Te trudne, a często fascynujące losy polskiej arystokracji przypomina książka Agnieszki Lewandowskiej-Kąkol „Arystokraci”. Niezwykła to historia kopciuszków à rebours, którzy ze światowych bywalców stali się ludźmi drugiej kategorii. Skądinąd ich sytuacja już za wspomnianego Gierka zaczęła się poprawiać – pojawiły się ułatwienia w komunikacji,...
Marcin Wolski
Mecz Polska – reszta świata trwa. I tylko garstce naiwniaków, którzy swoje nadzieje przenieśli z ulicy za granicę, wydaje się, że Polacy tę rozgrywkę mogą przegrać. Próżne nadzieje! Nie żyjemy w XVIII wieku. Macron to nie Fryc Wielki, Merkel nie caryca Katarzyna, a i Timmermansowi daleko do Marii Teresy. Zabawy w targowicę mogą jedynie przyśpieszyć proces demaskowania narodowej zdrady i sprawić dalsze jednoczenie się Polaków wokół obozu patriotycznego. Suflowanie Zachodowi, że nad Wisłą rozgrywa się jakiś dramat, jest zagrożona demokracja, gwałcone są prawa człowieka, a ulicami nadciąga faszyzm, jest tak głupie, że aż śmieszne. Ćwierć wieku wolnej Polski wyleczyło nasze społeczeństwo z licznych kompleksów. Ludzie poznali świat i niejeden z funkcjonujących przed laty mitów całkowicie...
Marcin Wolski
Teoretycznie Tadeusz Kościuszko jest jednym z najbardziej znanych Polaków. Spoczywający na Wawelu bohater dwóch kontynentów spogląda z licznych  znaczków, monet, banknotów. Jego nazwisko nosi najwyższy szczyt Australii (jeśli nie zabiorą go Aborygeni). Jednak wiedza na jego temat jest płytka, brak legend, afer, romansów (wszystkie ważne miłości Naczelnika okazały się nieudane), a najbardziej znany cytat z maciejowickiego pola „Finis Poloniae” jest wymysłem jego wrogów. Być może na jego wizerunku zaciążyła propaganda PRL-u, która zrobiła z Kościuszki nieomal socjalistę. W tym kontekście ukazująca się w 200-lecie śmierci (15 października) ilustrowana biografia Janusza Wesołowskiego „Kościuszko” jest pracą nadzwyczaj potrzebną. Porządkuje życiorys, będący pięknym przykładem...
Marcin Wolski
Zapowiedzi niemieckiej „ministry” obrony narodowej, że będzie wspierać w Polsce ruch oporu, mogłyby wzbudzić ponury śmiech, jako że ciągle jeszcze żyją ludzie pamiętający o niemieckich doświadczeniach z Ruchem Oporu w Generalnej Guberni, dziś jednak świadczą głównie o szaleństwie zachodnich elit, dla których demokracja oznacza wyłącznie rządy tych, których one popierają, a społeczeństwa nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia. I nie można usprawiedliwiać tego niewiedzą niemieckiej decydentki czy też wyłącznie donosami, jakie śle obóz zdrady narodowej. Wniosek jest jeden. Przywódcy czołowych państw Zachodu serio traktują zagrożenie, jakie modele polski czy węgierski stanowią dla obowiązującej poprawności politycznej. Czy wobec społecznego poparcia dla „dobrej zmiany” ulica i zagranica...
Marcin Wolski
Popularność książek Dana Browna jest odwrotnie proporcjonalna do ich wartości. Dla mnie są to bryki historyczne, pełne koncepcji z drugiej ręki, zręcznie zmieszane z przewodnikami turystycznymi. W dodatku podlane sosem swoistej antychrześcijańskiej filozofii przy zachowaniu pozorów obiektywizmu. Tak było w przypadku „Kodu Leonarda da Vinci”, eksploatującego wątek rzekomych potomków Chrystusa i Marii Magdaleny, tak jest w najnowszym „Początku”. Tyle że o ile „Kod” miał demistyfikować Jezusa, o tyle „Początek” uderza w samego Boga, a właściwie we wszystkie religie, które zamierza zdemaskować genialny miliarder Kirsch (ot, taki Soros z mózgiem Einsteina). Jak zwykle u Browna znajdziemy liczne zbrodnie, pościgi, ucieczki oraz papierowe charaktery z profesorem Langdonem na czele. Tym razem...
Marcin Wolski
Zadziwiające, jak szybko „brzydka panna bez posagu” stała się atrakcyjną damą, na którą patrzy się z rosnącym zainteresowaniem. Takie wrażenie odnosi się, oglądając Polskę po dwóch latach rządów „dobrej zmiany”. Jej premier lokuje się w pierwszej dziesiątce najbardziej wpływowych kobiet w światowej polityce, a gospodarka budzi coraz większe uznanie firm ratingowych. A przecież nie stało się nic szczególnego – nie odkryto kopalń złota i diamentów, nie dostaliśmy wsparcia międzynarodowych instytucji finansowych (i w ogóle go nie potrzebujemy), ot ludzie mniej kradną, lepiej płacą podatki, a strumienie pieniędzy płyną tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Odbudowuje się polski przemysł, praca wraca do stoczni, rentowne stają się kopalnie, uznawany za bankruta LOT rozwija skrzydła. Są...
Marcin Wolski
Niełatwo znaleźć wspólny mianownik dla 10 bohaterek, których sylwetki przedstawiła Joanna Puchalska, niepotrzebnie zresztą beletryzując ich biografie w książce „Bo to złe kobiety”. W swoich czasach bywały tematem plotek i sensacji, ale ich działania trudno uznawać w jednakowym stopniu za grzeszne i szkodliwe. Sądzę, że w swoim wyborze autorka kierowała się atrakcyjnością tematów. Cóż bowiem łączy historie instrumentalnie wykorzystanej mieszczki Giżanki, podstawionej przez Mniszhów królowi Zygmuntowi Augustowi jako duch Barbary Radziwiłłówny, z awanturnicą Agnieszką Machówną, dziewczyną z gminu, która omotała głowy licznych herbowych, by ostatecznie skończyć pod katowskim toporem? Czy z cwaną mężobójczynią Barbarą Bnińską, której zbrodnie nie zostały ukarane? Trudno też porównywać z...
Marcin Wolski
Mój stryj Stach Wolski, poległy w styczniu 1920 r. nad Dźwiną, był człowiekiem systematycznym, prowadzącym codzienne zapiski. Niestety między 11 listopada 1918 r., w którym pojawia się notatka „Podobno Dziadek wrócił. Oby!”, a początkiem grudnia zieje nigdy nieuzupełniona luka. Miał zbyt wiele zajęć (oprócz organizowania harcerstwa i przygotowywania się do matury), żeby pisać – odradzał Polskę. Z pamiętników Ojca wiem, że m.in. dowodził szturmem na niemieckie koszary w Łodzi. Nie musiało pójść tak łatwo. Kraj był podzielony wewnętrznie nie tylko zaborowymi granicami. Mogliśmy mieć rewolucję, wojnę domową albo Księstwo Warszawskie z łaski Ententy. Opatrznościowym mężem okazał się Józef Piłsudski, któremu po powrocie z Magdeburga Rada Regencyjna oddała władzę. Nie miał większości w...
Marcin Wolski
Kiedy poznałem wykaz papieży z proroctwa św. Malachiasza, śledziłem kolejne pontyfikaty, widząc nieuchronnie zbliżający się kres tej listy. Po naszym papieżu „de labor solis” przyszedł ten, który miał w herbie głowę Murzyna, i wreszcie nastał ostatni... Prorok określił go imieniem Piotr Rzymianin, który miał paść swe przetrzebione owce na gruzach Rzymu, czekając na powtórne przyjście Chrystusa. A może, jak chcą inni interpretatorzy, to Benedykt jest ostatni z podstawowej listy, a po nim nastąpi epoka idąca w stulecia wielkiego zamieszania i dopiero potem Paruzja i Piotr II… Nie sposób odrzucać taką interpretację po lekturze najnowszej książki Pawła Lisickiego „Luter”. Kreśląc sylwetkę niemieckiego reformatora, który podzielił chrześcijaństwo, wpędził Europę w krwawe wojny domowe, a po...
Marcin Wolski
Przeczytałem ostatnio kilka materiałów dotyczących molestowania. Jako stary, biały seksista mam na ten temat pogląd tyleż niepoprawny, co tradycyjny. Nienawidzę chamstwa w każdej postaci, a takim bywa niechciane nagabywanie kobiet. Zaznaczam: bywa, ale nie musi! Granica między flirtem a stalkingiem, podrywaniem a molestowaniem, nie jest wcale ostra, a ocena zdarzenia zależy od kultury i nastroju osób uczestniczących w grze. Żart mówi, że już dziś na randkę w Ameryce należy umawiać się z adwokatem. Aliści jeżeli męską galanterię, grzeczność czy prawienie komplementów uznamy za molestowanie, to praktycznie każda kobieta jest jedną wielką molestacją a rebours. Chcąc wykluczyć element kokieterii, należałoby wszystkie niewiasty odziać w burki. Sęk w tym, że ton debacie nadały swojego czasu...
Marcin Wolski
Wśród przyjemności związanych z czytaniem literatury popularnej niemałą rolę odgrywa zaskoczenie. „Chemik” Stefanii Meyer zaskakuje podwójnie. Po pierwsze, autorka specjalizująca się dotąd w młodzieżowych opowieściach o wampirach (zekranizowana saga „Zmierzch”) śmiało wkracza do gatunku politycznej sensacji z rozmachem, jakiego nie powstydziliby się Tom Clancy i Robert Ludlum. Po drugie, poruszając się w mrocznym świecie tajnych służb USA, wchodzi na zaniedbaną dotąd ścieżkę, jaką jest państwowe skrytobójstwo za pomocą środków farmakologicznych. Wprawdzie była to domena głównie służb sowieckich, ale w krytykowaniu własnego państwa pani Meyer podąża utartymi szlakami swoich wielkich poprzedników i niczego nie zdradzę, jeśli ujawnię, że na końcu okaże się, iż zabójcza seria była...

Pages