Marcin Wolski

Marcin Wolski
Ogromną rolę, obok niechęci Niemców do pełnego rozliczenia przeszłości, odegrała zimna wojna XX wiek za sprawą dwóch totalitaryzmów, czerwonego i brunatnego, okazał się stuleciem masowych zbrodni w skali dotąd niespotykanej. Przy czym o ile nazizm został potępiony i choć częściowo osądzony, komunistyczni zbrodniarze pozostali bezkarni. Historię powojennej rozprawy z nazistami przedstawia w książce „Łowcy nazistów” Andrew Nagorski, swojego czasu korespondent „Newsweeka” w Warszawie. Początkowo istniała wola Wielkiej Koalicji kompleksowego rozliczenia się z hitleryzmem. Jej uwerturą miał być proces norymberski, na którym osądzono czołowych przywódców III Rzeszy (stracono 10 z nich, a Göring popełnił samobójstwo) i szereg procesów podjętych wkrótce po wojnie, często w krajach wcześniej...
Marcin Wolski
Jak wiadomo, miłość jest ślepa. Ostatnio dochodzę do wniosku, że nienawiść jeszcze bardziej. Prowadzi do takiego stanu zaślepienia, że praktycznie niemożliwe staje się dokonywanie jakichkolwiek ocen. Przykładów jest aż nadto. Zwróćmy uwagę na reakcje w sprawach „romantycznych wojaży Ryszarda Petru” czy „wstydliwych faktur” Mateusza Kijowskiego w szeregach ich zwolenników. Ujawnione fakty winny wzbudzać jedynie śmiech i wstyd. Wywołały pewne zakłopotanie. Ale czy przełoży się to na ich notowania? Śmiem wątpić. Chyba że pojawi się jakiś nowy idol, który zdoła pociągnąć za sobą dość stabilny „elektorat nienawiści”. Wtedy dzisiejsi ulubieńcy znikną ze sceny jak Palikot. Podobne zaślepienie sporej części społeczeństwa towarzyszyło ośmiu latom rządów PO. Afera goniła aferę, a notowania...
Marcin Wolski
O ile III RP fundamentalnie różni się od PRL u, o tyle mieszkańcy współczesnej Polski niespecjalnie różnią się mentalnie od obywateli Polski Ludowej Znakomity historyk Jerzy Eisler, znany z fundamentalnych prac na temat marca 1968 r. i grudnia 1970 r., tym razem proponuje zestaw doskonale skomponowanych artykułów na temat dziedzictwa PRL-u. Problemy zawarte w tym tomie mają różny ciężar gatunkowy – od tekstu o fałszerstwach i cenzurze, poprzez opis ceremonii żałobnych po śmierci Stalina w Warszawie w 1953 r., aż po analizę zachowania Polskiego Radia w roku 1956, z wypadkami poznańskimi, przełomem październikowym i powstaniem węgierskim włącznie, o którym prawdę podawaliśmy jako jedyne medium w bloku sowieckim. (Z pewnym zaskoczeniem dowiedziałem się, że ówczesnym...
Marcin Wolski
W jednym z moich wierszyków dla „Codziennej” podsumowujących miniony rok, postawiłem tezę, że „dalej będzie z górki”. Zdania nie zmieniam, mimo że zdaję sobie sprawę z wszystkich niebezpieczeństw i przeciwieństw, które pojawią się na naszej drodze. Jednak w naszym politycznym starciu coraz więcej przemawia za tym, że jesteśmy skazani na wygraną. Czas też pracuje dla nas! Po części jest to zasługa realizowanych obietnic i perspektyw kreślonych przez obecną władzę. Efekty 500 plus stają się oczywiste, podobnie jak polityka proobronna czy pronarodowa w bankowości i przemyśle. Zmienia się świadomość społeczeństwa i wzrasta jego odporność na „kłamstwa całą dobę”. Można też podziękować opozycji – coraz bardziej skłóconej, histerycznej i, ogólnie biorąc, niepoważnej. Zamiast koncepcji „...
Marcin Wolski
Klimat, pogoda, warunki geograficzne zajmują w historii znacznie poważniejsze miejsce, niż piszą o tym w podręcznikach Przez pierwsze dni września 1939 r. w środkowej Europie panowała przepiękna, słoneczna pogoda. Wymarzona dla niemieckiego lotnictwa i czołgów. Można sobie wyobrazić – o czym opowiada Maciej Parowski w swej alternatywnej historii „Burza” – co by było przy nieustannych opadach. Z drugiej strony, gdyby zima 1941 r. okazała się dla Niemców łaskawsza, a generał Mróz nie wystąpił w roli najlepszego sojusznika Stalina... Klimat, pogoda, warunki geograficzne zajmują w historii znacznie poważniejsze miejsce, niż piszą o tym w podręcznikach. O losie krucjat, jak opisuje to w swym „Tsunami historii” Maciej Rosalak, w 1187 r. w mniejszym stopniu zdecydowały siły...
Marcin Wolski
Zbyt wiele rzeczy zdarzyło się między 13 a 17 grudnia, by potraktować je jedynie jak dziwny zbieg okoliczności. Nie wiem, na ile realne było dokonanie zamachu stanu, choć zadyma w sejmie, ruchawka na ulicach, mobilizacja mediów III RP i reakcje zagranicy wyglądały groźnie. Aby doszło do nieszczęścia, brakowało tylko ofiar (zresztą próbowano inscenizacji), władza jednak wykazała zimną krew. Toteż wiele wskazuje, że to, co zapowiadało się na tragedię, kończy się farsą. Sondaże PiS-owi rosną, Kaczyński w rankingach na wpływową osobistość świata lokuje się na 2. miejscu po Trumpie, serial grozy pt. „Trybunał Konstytucyjny” skończył się wraz z odejściem głównego aktora i nie widzę szans na jego kontynuację. Bezrobocie spada, liczba urodzeń rośnie… A co do gniewu ludu, zalecam więcej...
Marcin Wolski
Majchrzak rozwiewa dużo mitów, np. o dobrych relacjach junty i episkopatu, czemu zaprzeczają żmudna batalia o wizyty Papieża w ojczyźnie czy zabójstwa księży Prawda o stanie wojennym niełatwo torowała sobie drogę do świadomości ogółu Polaków. Cień magdalenkowej zmowy „tajnych współpracowników i ich oficerów prowadzących” na długie lata zaciążył nad znaczną częścią opinii publicznej. Do dziś istnieją zwolennicy „mniejszego zła”, gotowi wierzyć w dobre intencje Jaruzelskiego i towarzyszy, którzy wypowiadając wojnę własnemu narodowi, ochronili go nie tylko przed chaosem i anarchią, ale przede wszystkim przed interwencją sowiecką. Zresztą spór ten pozostaje w stałym związku z bieżącą polityką – czy to w kontekście zmniejszenia emerytur dla funkcjonariuszy byłej SB, degradacji autorów stanu...
Marcin Wolski
Ciekawa sprawa, całkiem do niedawna w światowych mediach negowano jakikolwiek wpływ tajnych służb Rosji na elity w zachodnich demokracjach. Wspominanie o mackach KGB czy FSB było w złym tonie, a to, że koryfeusze lewicy otrzymywali pensje np. w Gazpromie, całkowicie ignorowano. Teraz to się zmieniło. Nieoczekiwanie okazało się, że ludzie Putina są wszędzie, a głównie w partiach antysystemowych. Łatkę prorosyjskości przyszyto francuskiemu Frontowi Narodowemu, Alternatywie dla Niemiec, Narodowcom austriackim, Orbanowi, a ostatnio Donaldowi Trumpowi i jego kandydatom na ministrów. Najśmieszniejsze, że na tę wizję załapało się wielu polskich publicystów. Podejrzewam, że prorosyjskość prawicy jest mniej więcej taka jak skłonności autorytarne PiS-u. Po prostu ich wrogowie sprawujący...
Marcin Wolski
Jeszcze przed Okrągłym Stołem Znamierowski opisuje dzieje pogrudniowego podziemia, docenia rolę Solidarności Walczącej, pokazując pęknięcia i sprzeczności w łonie antykomunistycznej opozycji Jest coś fascynującego w obserwowaniu, jak z wielkim trudem i po grudzie prawda w końcu zwycięża. Jak tezy głoszone początkowo przez nielicznych, którym przypięto łatkę oszołomów, stają się własnością przeważającej części społeczeństwa, wchodzą do mediów narodowych i podręczników historii. Wyklęci, niezłomni, wykluczeni wreszcie zyskują prawo obywatelstwa. Na promocji książki Alfreda Znamierowskiego „Niezłomni” byli obecni: jeden z jej głównych bohaterów, Kornel Morawiecki – marszałek senior, rzeczywisty autorytet w obecnym sejmie, a także Andrzej Kołodziej, ważny świadek epoki, współtwórca...
Marcin Wolski
Do jednej z bardziej irytujących sytuacji dochodzi wówczas, gdy jakaś grupa podejmuje wspólne ważne zadanie – idzie jej ze zmiennym szczęściem, ale idzie, i naraz pojawia się przeszkadzacz. Ktoś, kto zaczyna stroić głupie miny, przedrzeźniać, urągać i na wszelkie sposoby utrudniać pracę. W większości przypadków ludzie starają się ignorować jego zaczepki, czasem odgryzą się słownie. Ale namolny nie ustępuje. Jak wściekły ratlerek szczeka, szczerzy krzywe zęby, łapie za nogawkę. Bywa, że komuś puszczają nerwy i jak nie kopnie...  Napastnik natychmiast w skowyt: – Biją, faszyści, zbrodniarze! – lamentuje, ale oczywiście dusza w nim się raduje, bo przecież o to chodziło. Sprowokować represje, żeby potem skargi na nieludzkich prześladowców zabrzmiały bardziej wiarygodnie. Może wezmą w...
Marcin Wolski
Oderwanie opozycji od rzeczywistości bije wszelkie rekordy. Oto wzywa ona społeczeństwo do wyjścia na ulice, chociaż nie definiuje, w jakim konkretnym celu. W historii masy niejednokrotnie wychodziły na ulice, często nawet bez wezwań – żądano chleba, protestowano przeciwko fałszerstwom wyborczym czy skandalom korupcyjnym. Ludzką wściekłość rozpalały podwyżka cen, obniżka płac lub mord polityczny. Czy mamy do czynienia z czymś podobnym? Jeśli Kaczyński komuś się nie podoba, to w kolejnych wyborach do dyspozycji będą kartki wyborcze. Oczywiście istnieją grupy czy raczej grupki społeczne, które mają powody do niezadowolenia. Spróbujmy je wyliczyć. Po pierwsze, byli esbecy pozbawiani sutych emerytur. Dalej, wszelkiej maści przekręciarze, którzy drżą, że ich kanty wyjdą na jaw – warszawscy...
Marcin Wolski
Trafnie zostaje nakreślony stosunek do Polski jej aliantów – Anglii wyprzedającej polskie interesy i Rosji dążącej do światowej hegemonii Reinhard Gehlen, szef hitlerowskiego wywiadu wojskowego (FHO–Wschód), był niezwykle zdolnym człowiekiem i nieprawdopodobnym szczęściarzem. Przeżył wojnę, niełaskę Hitlera, okres zamachu w Wilczym Szańcu i represji, czas po nim przeczekał w szpitalu (dość dyplomatycznie zapadł na sepsę), zdołał przenieść swoje bezcenne archiwa do amerykańskiej strefy okupacyjnej, a po ujawnieniu został pierwszym szefem zachodnioniemieckiej BND aż do 1968 r. Na początku roku 1945 opracował raport na temat polskiego ruchu oporu, mający za cel wykorzystanie metod działania polskiego państwa podziemnego w tworzeniu partyzantki w okupowanej Rzeszy. Nie powinno dziwić...
Marcin Wolski
Historia nie jest sprawiedliwa. Tyrani umierają najczęściej we własnym łóżku, ich ofiary czczą dopiero potomni. Lenin, Stalin, Mao, Ho Chi Minh, Tito czy Enver Hodża odchodzili w przekonaniu, że stworzony przez nich system będzie trwać wiecznie. Za wszystkie ich przewiny zapłacił stosunkowo najmniej winny Ceausescu. Wojciech Jaruzelski na dostatniej emeryturze tylko jeden raz oberwał cegłą... Jednak największym szczęściarzem ze wszystkich komunistycznych przywódców był Fidel Castro. Przeżył swój bezrozumny atak na koszary Moncada w 1953 r., dzięki rodzinnym koneksjom dostał niski wyrok, a po dwóch latach został przez „nieludzki system Batisty” zwolniony i wypuszczony za granicę. Ocalał podczas podróży jachtem Gramma, przeżył w górach Sierra Maestra, wykolegował kolegów rewolucjonistów...
Marcin Wolski
Lektura bywa, szczególnie momentami, pasjonująca – znajdujemy w niej fenomen polskiej odwilży, która zaczęła się w naszym kraju co najmniej rok wcześniej Po książkę Piotra Bojarskiego „1956 – przebudzeni” sięgnąłem co najmniej z dwóch powodów. Ciekaw byłem optyki redaktora „Gazety Wyborczej”, nadto sam ponad 40 lat temu obroniłem pracę magisterską „Październik 1956 r. w świetle prasy francuskiej”. Tu dominuje prasa polska, poszczególne rozdziały przegradzają wyciągi artykułów z ówczesnych gazet krajowych. W 1956 r. miałem 9 lat i już docierały do mnie echa wydarzeń, szczególnie z Węgier. Bojarski może odwoływać się do wspomnień ojca, podówczas 12-latka. Dysponuje jednak nieporównywalną bazą źródłową. Dostępne są mu prohibita, dysponuje relacjami świadków epoki (zarejestrowanymi...
Marcin Wolski
Gdyby zapytano mnie, co najbardziej różni obecną ekipę od poprzedniej, to odpowiedziałbym, że ambicja. Oczywiście ambicja nie ograniczona do własnych karier (najlepiej w strukturach europejskich) i związanych z nimi apanaży. Aspiracje obozu III RP najlepiej charakteryzuje wypowiedź pewnej znanej pani reżyser: „żeby było dalej, jak było”. Rozszyfrowując to głębiej, chodziło o to, żeby dalej trwał neokolonialny system oparty na strukturze składającej się z właścicieli Polski, ich klientów i całej reszty, której jeśli się nie podoba w kraju, ma alternatywę w postaci zlewozmywaka w Londynie. Okazuje się jednak, że społeczeństwu nie wystarczają tylko ciepła woda w kranach i zapewnienia o uznaniu wielkich tego świata. Nie wystarczają drobne korekty życia i zapewnienia o lepszym pojutrze....
Marcin Wolski
Dla Ewy Polak historia najnowsza, ta od „dobrej zmiany”, jest kontynuacją wielowiekowych zmagań z przeszłości Spotkałem się ostatnio z szeregiem publikacji dowodzących, że współczesnej Polski nie sposób uznać za kontynuację I Rzeczypospolitej, a ziemie między Odrą a Bugiem zamieszkuje zgoła inne plemię niż to z czasów Piastów, Jagiellonów i Wazów. Rozbiory, a następnie nazizm i komunizm, wieź tę bezpowrotnie zerwały. Nie zgadzam się z tą opinią. Jest w nas więcej przeszłości, niż możemy podejrzewać, czasami tylko późno ją odkrywamy i nazywamy. Żyje wśród nas paręset tysięcy potomków uczestników Sejmu Czteroletniego, z roku na rok rośnie liczba „rekonstruktorów pamięci” tropiących własne rodowody. Sam z niemałym wzruszeniem odkryłem mojego starszego o blisko 500 lat praprzodka, też...
Marcin Wolski
Można narzekać na jakość tegorocznych prezydenckich pretendentów, można krytykować styl kampanii, która zbliżała się do poziomu wulgarnego talk-show, nic nie zmieni jednak wymowy werdyktu Amerykanów, może tych biedniejszych, gorzej wykształconych, z małych ośrodków, ale stanowiących prawie połowę narodu. Być może wyczuli intuicyjnie zmowę elit (od pewnego czasu partie przestały się różnić między sobą) i postawili na kandydata antysystemowego, a zarazem na normalność, nie na lewacką utopię, nie na soft cenzurę, jaką jest poprawność polityczna. Jeśli popatrzyło się na wyborczą mapę USA na poziomie stanów i hrabstw, w oczy rzucała się przewaga Trumpowej czerwieni nad wysepkami błękitu, którymi były wielkie miasta. Tam biedota pospołu z finansjerą głosowała na starą cwaniaczkę,...
Marcin Wolski
W wypadku zbrojnych prób odbicia trzech państw należących do NATO Rosja grozi użyciem broni atomowej Generałowie niekoniecznie muszą być wybitnymi literatami czy utalentowanymi beletrystami. Przeważnie jednak nie można im odmówić wiedzy na temat, o którym piszą. Generał Richerd Shirreff, urodzony w 1955 r. w Kenii, pancerniak, uczestnik Wojny w Zatoce, dowódca sił szybkiego reagowania, wreszcie wiceszef NATO w Europie, jest wybitnym fachowcem od zapewniania ładu światowego. Jeśli zdecydował się napisać powieść „2017. Wojna z Rosją”, z pewnością nie uczynił tego z potrzeb komercyjnych. Przynajmniej nie wyłącznie. W odróżnieniu od wielu ludzi Zachodu zdaje sobie sprawę, że niebezpieczeństwo jest realne i bliskie. Powodują je dwa elementy kluczowe – coraz bardziej agresywne zakusy Putina...
Marcin Wolski
Szczęśliwe pokolenia Polaków, dla których niepodległość jest oczywistością! W ostatnich wiekach był to wyjątek. Dla generacji moich dziadków Niepodległa Polska była cudem po okresie niewoli, pięknym snem, który skończył się we wrześniu 1939 r. Pokolenie moich rodziców miało w życiorysie trochę sielskiego międzywojnia, okupację, powstanie, obozy koncentracyjne, wreszcie PRL – karykaturę suwerennego państwa, które wydawało się skazane na bytowanie w sowieckim łagrze po wieki wieków. Moje roczniki, odrobinę szczęśliwsze, wojny nie zaznały, stalinizm je ledwie musnął, ale żyliśmy wystarczająco długo w gomułkowsko-gierkowskiej beznadziei, licząc naiwnie na konwergencje dwóch systemów i gdzieś w dalekiej przyszłości status Finlandii, jeśli wcześniej nie zmiecie nas atomowa zawierucha....
Marcin Wolski
Odszczepieniec, zdrajca, renegat, a czasem jedynie konkurent nie mogą liczyć na pobłażanie Mord polityczny jest nieodłącznym składnikiem historii. Od niepamiętnych czasów zgładzano tyranów i likwidowano konkurentów. Wszelako ostrze kierowano głównie przeciwko zagrożeniom lub wrogom rzeczywistym. Pokonani i przegrani przeważnie ratowali się ucieczką, by dożywać swoich dni gdzieś za granicą. Nie w Rosji! Tam, niezależnie od tego, czy reżim był czarny czy czerwony, nie ma zapomnienia ani wybaczenia, a karzące ramię Kremla jest naprawdę długie. Odszczepieniec, zdrajca, renegat, a czasem jedynie konkurent nie może liczyć na pobłażanie. W książce Grzegorza Kuczyńskiego „Jak zabijają Rosjanie” możemy znaleźć dość przykładów takiej praktyki. Czy pilnie strzeżona ikona rewolucji – Lew Trocki w...
Marcin Wolski
Mnóstwo portali zwracało się do mnie ostatnio o komentarz w sprawie rewelacji Jürgena Rotha na temat spisku smoleńskiego. Unikałem wypowiedzi, ponieważ sprawa, choć wygląda fascynująco, wywołuje we mnie uczucia ambiwalentne. Przynajmniej od czasu filmu „Smoleńsk” znam zasadę nożyc Golicyna, na których od lat opierała się propaganda sowiecka, a rosyjska jeszcze ją udoskonaliła. Jak wiadomo, wspomniana metoda bazuje na kłamstwie założycielskim – to zasada zaprzeczania faktom i trzymanie się wygodnej, choć mało prawdopodobnej wersji początkowej. W wypadku Smoleńska – pijani piloci, naciski, mgła i brzoza… Drugie ramię kłamstwa to mnożenie wersji najbardziej nieprawdopodobnych, obliczonych na dezawuowanie normalnych ludzkich wątpliwości, racjonalnego rozumowania czy społecznego śledztwa....
Marcin Wolski
Lubię takie kryminały, których treść nie ogranicza się do serii pościgów i mordobić, ale pokazuje twórczy wysiłek inteligencji godnej Sherlocka Holmesa Już po kilku stronach lektury „Czarnej skrzynki” przyszedł mi na myśl polski serial „Komisja morderstw”, w którym współcześni policjanci zajmują się również starymi sprawami, zbyt pochopnie odłożonymi ad acta. W najnowszej powieści Michaela Connelly’ego za całą komisję musi wystarczyć jeden wiekowy policjant – Harry Bosch (bohater kilku wcześniejszych powieści tego autora). W dodatku wszystko sprzysięga się przeciw niemu, nie tylko nie ma zespołu, ale jest szykanowany przez szefa kretyna, zagrożony zawieszeniem i odesłaniem na emeryturę. A wszystko dlatego, że po 20 latach usiłuje z uporem maniaka rozwikłać zagadkę śmierci młodej...
Marcin Wolski
Gdyby zapytać dziś mieszkańca Zachodu, czy jest możliwy powrót do uroczych małych miasteczek, w których nie zamyka się drzwi i nie przykuwa rowerów setkami kłódek, do bezpiecznych wiosek, w których dzwony kościołów regularnie zwołują wiernych na modlitwę, do gwarnych miast, gdzie policjanci nie muszą nosić przy sobie broni – obawiam się, że odpowiedź byłaby przecząca. Podobnie  jak na pytanie o instytucje, których nie chroniłyby bramki z wykrywaczami metalu, szkoły bez ochroniarzy czy ulice bez inwigilacji za pomocą kamer. Optymiści stwierdziliby: „Nie za naszego życia”, a pesymiści: „Nigdy”, dodając, że może być tylko gorzej. I wszystkie te zmiany zaszły za życia praktycznie jednego pokolenia, w czasie, gdy po II wojnie światowej nastała epoka „wieczystego pokoju” i nieustannie...
Marcin Wolski
Ambicją autora jest opowiedzenie niebanalnej historii toczącej się w niezwykłych czasach Wiele lat temu, po obejrzeniu filmu „Wielka ucieczka” z Bourvilem i de Funesem, zastanawiałem się, czy możliwe jest u nas stworzenie podobnej komedii wojennej. I doszedłem do wniosku, że nie – zbyt wielka tragedia, zbyt świeże rany. A i nikt nie ma odwagi Roberto Benigniego („Życie jest piękne”), aby nakręcić polską holocaust-commedy. Owszem, dawno temu pojawiło się „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” czy „Giuseppe w Warszawie”, ale prześlizgiwały się one po marginesach tematu. Na polskie „Allô, allô” ciągle trudno liczyć. Rozumie to nasz znakomity reżyser Janusz Majewski, toteż pragnąc opowiadać o tamtej epoce w sposób popularny, wybiera konwencję kryminału. Film „Czarny mercedes” zapewne...
Marcin Wolski
Kłamstwo w komunizmie było jak wszystko w tamtych czasach – marne, miało szkaradną postać i niewielką skuteczność. Nawet idiota nie wierzył, że ZSRS walczy o pokój, program PZPR jest programem narodu, uczciwością i pracą ludzie się bogacą, a w USA Murzynów biją. Przeciwnie, na zasadzie przekory społeczeństwo impregnowało się na przekaz władzy, śmiejąc się z przekazów „Dziennika Telewizyjnego” i idealizując nad miarę Stany Zjednoczone. Dziś nie wiadomo, czy proceder oszukiwania nabrał finezji, czy też ludzie bardziej zgłupieli – kłamstwo bywa skuteczniejsze, choć przy odrobinie cierpliwości łatwo rozpoznawalne. Rzadziej polega ono na całkowitym zaprzeczeniu faktom, częściej na tendencyjnej ich interpretacji. Ta sama szklanka może być przecież opisana jako do połowy pełna lub do połowy...
Marcin Wolski
Lisicki zwraca uwagę naniebezpieczny proces, jakim jest (poczynając odII Soboru Watykańskiego) stopniowa kapitulacja nauczania Kościoła wobec starszych braci wwierze Wspominałem już parę felietonów temu o wielkim wrażeniu, jakie wywarła na mnie odważna praca Pawła Lisickiego „Krew na naszych rękach”. Przytaczałem zawarte w niej podstawowe kłamstwa wyznawców „religii Holocaustu” wymierzane w Polaków. Kłamstwa polegające na zmonopolizowaniu roli jedynej i największej ofiary wszech czasów i doprowadzeniu do praktycznego podziału świata na dzieci Abla (czyli Żydów) i Kaina (cała reszta) czy, jak kto woli, „koszer” i nie „koszer”. Stając na gruncie definicji wartości współczesnego świata, można by uznać taki podział za rasistowski, ale przecież to nie my mamy prawo do przydzielania...
Marcin Wolski
Z wydarzenia, jakim miał być kolejny Kongres Kultury, przebiło się ledwie trochę wrzasków przed pałacem im. Stalina i obrzędowych wyzwisk skierowanych przeciw „nieludzkiej” władzy. Skądinąd zawiódł porównywany do Gomułki Jarosław Kaczyński i nie wprowadził pod koniec drugiego dnia obrad (jak ongiś generał Jaruzelski) stanu wojennego, na co w kręgach tzw. intelektualistów bardzo liczono. Poza tym sprawa kultury okazała się obojętna dla większości mediów, toteż rewolucyjnie nastrojeni artyści bili pianę głównie we własnym towarzystwie. Ich postulaty sprowadzały się praktycznie do jednego żądania – ma być jak było, czyli PiS musi odejść, a jak nawet nie odejdzie, to powinien dawać dalej pieniądze na sztukę wolną i niczym nieskrępowaną, a najlepiej antypolską. Sam jestem artystą – tyle...
Marcin Wolski
Afryka się zdekolonizowała, popadając często w dyktatury. Powrócił islam w coraz bardziej radykalnej wersji Czasy wielkich odkryć geograficznych minęły. Przynajmniej na Ziemi. Znikły ostatnie plamy z map w interiorze Antarktydy i Nowej Gwinei, zdobyto wszystkie ośmiotysięczniki, opuszczono się na dno rowów oceanicznych… Stojąc kilka lat temu na wprost monumentalnych wodospadów Nilu Błękitnego, mogłem jedynie wspominać stulecia poszukiwań źródeł tej gigantycznej rzeki, absorbujących wyobraźnie geografów od starożytności, którą na najdawniejszych mapach usiłowano łączyć nawet z Nigrem. Książka „Nad Nilem Błękitnym i Białym” Alana Mooreheada (w swojej burzliwej karierze korespondenta wojennego podczas wielu konfliktów XX w., od wojny w Hiszpanii poczynając), dzieło już klasyczne, łączy...
Marcin Wolski
Biedny Michał Kamiński! Biedny niegdysiejszy „teczkowy” Chrzanowskiego, spin doktor Kaczyńskiego, kwiatek do kożucha Tuska, pamięć podręczna Ewy Kopacz. Usiłując za wszelką cenę utrzymać się na scenie politycznej, powołał wraz ze Stefanem Niesiołowskim nowy byt o nazwie Europejscy Demokraci, który wedle kilku moich znajomych winien raczej nazywać się ZSYP-em (Związkiem Spadów Y  Popaprańców). Pal sześć, że postępowej inicjatywie błogosławi z zaświatów Pinochet i generał Franco. Przydatność tego piątego (poselskiego) koła u wozu jest żadna, a perspektywy marne, może chyba tylko skrócić cierpienia rozsypującej się Platformy. Co nowego, atrakcyjnego dla wyborców mogą stworzyć panowie, którzy zwiedzili już prawie całą scenę polityczną – od skrajnej prawicy po postępową lewicę?...
Marcin Wolski
Baśniowy charakter dziejów Wikingów potęguje brak własnej historiografii– ich najazdy odnotowane są głównie w obcych źródłach Wikingowie są modni. Zainteresowanie okrutnymi najeźdźcami z północy utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie. W Polsce dodatkowo potęgują to kolejne tomy powieści Elżbiety Cherezińskiej o losach Świętosławy – żony i matki królów Skandynawii. „Furia ludzi północy”, praca Philipa Parkera, stanowi niezłe kompendium zdarzeń tej dramatycznej epoki. Na arenie dziejowej Wikingowie pojawiają się znienacka w roku 793, napadając na klasztor w Wielkiej Brytanii, i przez następne dwa i pół stulecia masakrują Europę dopiero podnoszącą się ze spustoszeń dokonanych przez wędrówki ludów. Rozmach ich działań jest niebywały, wyruszając znad swoich fiordów, łupią, a...
Marcin Wolski
Nie mam pojęcia, dlaczego z ujawnieniem zbioru zastrzeżonego mamy czekać do 31 marca kolejnego roku (a może i dłużej). Jeśli są tam pewne rzeczy do sprawdzenia, można udostępniać zasoby, sukcesywnie zostawiając najtrudniejsze kwestie na deser. Tym bardziej że jeśli idzie o te tajne zbiory, w przestrzeni publicznej hulają dwie sprzeczne narracje – że „niczego tam nie ma, ponad to, co i tak już wiemy” bądź że jest tam „porażająca prawda, która wstrząśnie polską sceną polityczną”. Mam, podobnie jak wielu obywateli, z którymi rozmawiam, dość niepewności! Wahania w sprawach lustracyjnych za poprzedniej „dobrej zmiany” kosztowały nas bardzo wiele. Kto wie, czy gdyby ujawniono aneks do raportu WSI, doszłoby do tragedii smoleńskiej. Wyeliminowanie nawet kilkunastu politycznych szkodników czy...
Marcin Wolski
Był pracoholikiem, w kontaktach z ludźmi trudnym i bezkompromisowym. A zarazem głęboko religijnym W XIX i XX w. nie brakowało architektów oryginalnych, pomysłowych, efektownych, nawet szalonych. Chyba jednak żadnemu z nich nie udało się osiągnąć takiej harmonii w pozornym chaosie, jaka cechowała Gaudiego – świętego z Barcelony (od 20 lat trwa jego proces beatyfikacyjny). Choć dziś powszechnie znany, rozpoznawalny i podziwiany, pozostaje zagadką – mało mówił i pisał, nie był towarzyski, w ostatnich latach życia mieszkał we wznoszonej przez siebie Sagrada Familia jako prawdziwy abnegat. Kiedy 7 czerwca 1926 r. podczas porannego spaceru potrącił go tramwaj, nikt w rannym kloszardzie nie rozpoznał geniusza. Trzech taksówkarzy odmówiło zabrania go do szpitala, gdzie w końcu przewieziony, po...
Marcin Wolski
Zaintrygowała mnie zapowiedź książki Pawła Lisieckiego, „Krew na naszych rękach?”, którą obiecuję zrecenzować jak najrychlej, ale na razie chciałbym zająć się tematem fascynującym mnie od dawna, a mianowicie trzema wielkimi kłamstwami „religii Holocaustu” , która jest jednym z kamieni węgielnych współczesnej poprawności politycznej. Żeby było jasne: nie neguję ani rozmiarów, ani bestialstwa Zagłady, milczenia świata, ogromu obojętności w latach II wojny światowej, co nie znaczy, że nie widzę piarowo-biznesowego podtekstu tego przedsięwzięcia. Kłamstwo pierwsze – Holocaust jest w dziejach czymś wyjątkowym, jedynym, niepowtarzalnym. Jest to bzdura, którą może zakwestionować każdy student historii. Praktyki wyrzynania całych narodów zdarzały się w dziejach nagminnie. Stosowali je...
Marcin Wolski
W planach Hitlera długi czas Polska postrzegana była jako cenny sojusznik w przyszłej wojnie z ZSRS Wojnę polską 1939 r. zwykło się u nas rozpatrywać w kategoriach greckiej tragedii. Jej wybuch, przebieg i efekt były nieuniknione ze względu na układ geopolityczny, różnicę potencjałów gospodarczych i militarnych i dalekosiężne plany Hitlera. Nieliczni naukowcy, np. Jerze Łojek czy Paweł Wieczorkiewicz, prezentowali zdanie odrębne, oddając w zasadzie pole publicystyce (głośny „Pakt Ribbentrop–Beck” Zychowicza) czy powieściom alterhistorycznym (że przytoczę mojego „Wallenroda”). O nowe spojrzenie pokusił się prof. Grzegorz Górski, prawnik i historyk dyplomacji, w pracy „Wrzesień 1939”. Jego zdaniem, najgorszy możliwy wariant, jaki się nam wydarzył, był w znacznej mierze winą polskiej...
Marcin Wolski
O ile nie brak Polaków żywiących sympatię do Rosjan – do rosyjskiej muzyki, literatury, a przede wszystkim do poszczególnych obywateli tego kraju, obdarzonych jakoby licznymi przymiotami – uczucia te w najmniejszym stopniu nie znajdują wzajemności. Z wyjątkiem krótkich okresów w PRL-u, gdy bywaliśmy dla sowieckiej inteligencji oknem na świat, a tygodnik „Przekrój” spełniał dla nich taką rolę, jak dla nas przemycana „Paryska Kultura”. W propagandzie, ale także w opinii zwykłych mieszkańców byłego imperium spełniamy rolę czarnego charakteru, Polacy są zdradzieccy, podstępni jaśniepańscy i ogólnie rzecz biorąc – wredni. Rosja, która chętnie zapomina, że byliśmy jej oknem na Zachód, język polski był językiem moskiewskich dyplomatów, w cerkwiach śpiewano po polsku psalmy, a gramatyka i...
Marcin Wolski
Crandall nie wierzy w magię, nie przypisuje sobie cudotwórczych zdolności, wierzy natomiast w Bożą ingerencję, do której drogę stanowi modlitwa Od czasu ukazania się słynnej książki Raymonda Moody’ego temat życia po życiu pojawiał się w setkach bardziej lub mniej udanych prac. „Śmierć nie istnieje” Chauceya Crandalla jest w tym gronie pracą szczególną. To świadectwo lekarza kardiologa, który poświęcił temu problemowi większość swojego życia, łącząc jednocześnie tropienie dowodów życia po śmierci w wielu zakątkach świata z aktywną działalnością lekarską. I dodajmy – co ma znaczenie istotne – z głęboką wiarą. Crandall był człowiekiem wierzącym od dziecka, jednak kilka zdarzeń w jego życiu i karierze zawodowej wpłynęło na przejście od wiary, nazwijmy ją, obrzędowej do naprawdę głębokiej...
Marcin Wolski
W kontekście wielkich afer (z warszawską na czele) pojawia się niestety jedno wielkie niedomówienie, być może z obawy o odpowiedzialność sądową za oskarżenia bez pokrycia. We wszystkich przykładach dziwnej działalności urzędniczej, decydującej o mieniu wielkiej wartości, brakuje mi motywu. Nie dowiaduję się, dlaczego to zrobili? Dlaczego urzędnik, grupa urzędników i ich przełożonych przekazała działkę o astronomicznej wartości tej, a nie innej osobie? Z czystej bezinteresownej przyjaźni? Każdy posiadacz mniejszej lub większej nieruchomości wie, jaką drogę przez mękę musi pokonać w tak błahych sprawach jak wycinka drzewa na własnej posesji, rozbiórka garażu, nie mówiąc już o próbie postawienia czegoś większego niż psia buda. Tymczasem w tym samym kraju ktoś inny ma problemy milionkroć...
Marcin Wolski
Testem skuteczności wszystkich działań miało okazać się pamiętne referendum z roku 1946, nazwane później kłamstwem założycielskim PRL-u. Referendum sromotnie przegrane, ale skutecznie sfałszowane Współczesnemu człowiekowi trudno wyobrazić sobie poziom i natężenie indoktrynacji obywateli w PRL – główną rolę spełniały oczywiście media: prasa, radio i telewizja. Propaganda lała się kanałami partyjnymi, związkowymi, wypełniała programy szkolne i akademickie. Mniej znane są początki systemu, kiedy władzy przyniesionej na sowieckich bagnetach wydawało się, że uda się dokonać szybkiej zmiany świadomości społecznej za pomocą ujęcia życia duchowego narodu. Takie to utopijne cele przyświecały powołanemu już na mocy Manifestu PWN 22 lipca 1944 r. Ministerstwu Informacji i Propagandy. Mówi o tym...
Marcin Wolski
Spośród wszystkich marzeń, które zdarzyło się śnić Polakom, sen o Międzymorzu wydaje się najbardziej realny do urzeczywistnienia. W dodatku jest koniecznością. Polska – jak zauważył kiedyś Piłsudski – jest za słaba, by stać się mocarstwem (swoje szanse utraciła w XVII w.), a za wielka, by zgodzić się na status państwa kieszonkowego lub wasalnego. Położenie między dwoma potęgami skazuje ją notorycznie na ataki z prawa lub z lewa. I istnieje tylko jedna korzystna możliwość – sojusz państw międzymorza, a właściwie trójmorza – bo w grę wchodzi przestrzeń między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym, a kto wie, czy nie czwórmorza, skoro zgodnie z ideą prometejską w owej wspólnocie winien znaleźć się Kaukaz. Pomysł nie jest nowy. Był czas, kiedy bliscy spełnienia wizji byli Węgrzy za...
Marcin Wolski
Paprocki odważnie lokuje swoje „Polowanie” współcześnie i umieszcza je w środowisku prowincjonalnej socjetki W ostatnich czasach kryminał w Polsce ożywa, i to w wielu atrakcyjnych wariantach – polityczno-sensacyjnym, historyczno-rozrachunkowym czy gangstersko-mafijnym. Stosunkowo rzadziej autorzy sięgają po intrygi rodzinne oraz zbrodnie w zamkniętym kręgu. Jacek Paprocki pozazdrościł sławy amerykańskim twórcom bestsellerów o psychopatach, Deaverowi, Harrisowi czy Pattersonowi, tworzy więc powieść, w której w Koszalinie pojawia się seryjny zabójca. „Polish psychol” to w końcu motyw nieczęsto wykorzystany. Sam pisząc coś w tym gatunku, umieściłem akcję „Skeczu zwanego morderstwem” w końcówce PRL-u. Natomiast Paprocki odważnie lokuje swoje „Polowanie” współcześnie i umieszcza je w...
Marcin Wolski
Można dyskutować, czy wsadzanie do więzienia notorycznych kłamców na temat „polskich obozów koncentracyjnych” okaże się skuteczne i możliwe do wyegzekwowania. Osobiście wolałbym dotkliwe kary finansowe. Jest to jednak z pewnością krok we właściwym kierunku. Bezkarne szkalowanie dobrego imienia Polski i Polaków było od dawna ulubioną rozrywką krajowych i zagranicznych mediów wspieranych ochoczo prze łże-autorytety moralne. Do niedawana dość samotnie walczyła z tym Reduta Dobrego Imienia nieocenionego Maćka Świrskiego, ale polskie władze milczały, tylko w wyjątkowych sytuacjach wydając jakiś pomruk. Żeby było jasne, walka z zakłamywaniem historii nie ma nic wspólnego z uderzaniem w swobodę badawczą – można przecież twierdzić, że Mieszko I popełnił błąd, przyjmując chrzest, unia...
Marcin Wolski
Nie jestem miłośnikiem publicystyki historycznej Piotra Zychowicza. Przeciwnie – uważam ją za jednostronną, efekciarską i szkodliwą. Ale… Poczynając od „Paktu Ribbentrop–Beck” przez „Obłęd 44” po „Pakt Piłsudski–Lenin”, korzystając z wiedzy współczesnej – niedostępnej uczestnikom omawianych wydarzeń – Zychowicz tworzy konstrukcje do złudzenia powtarzające argumenty największych wrogów Polski i Polaków. I choć wiele tam faktów ciekawych i hipotez inspirujących, efekt jest wybitnie szkodliwy. Na szczęście jest i inny Zychowicz, wnikliwy, a zarazem odważny śledczy, tropiący nieznane karty historii, bez stosowania niepotrzebnych uogólnień. Do takich prac należy zaliczyć tom „opowieści niepoprawnych politycznie” pod tytułem stawiającym na baczność anty- i filosemitów: „Żydzi”. Autor zawarł...
Marcin Wolski
Bitwa Warszawska i nasze zwycięstwo w wojnie z bolszewikami w 1920 r. były wynikiem maksymalnego zespolenia wszystkich sił polskich dla obrony ojczyzny. Dodajmy – krótkotrwałego. Prowadzący wojnę Piłsudski miał potężną opozycję, która nieomal do przełomu sierpniowego nie szczędziła mu obelg i szykan. Na moment zamilkła, aby – gdy zagrożenie minęło – podważać jego sukces, lansując na triumfatora Rozwadowskiego, Weyganda oraz czynniki nadprzyrodzone (stąd nazwa „cud nad Wisłą”). Kto wie, jak potoczyłyby się losy II RP, gdyby walka dwóch wielkich obozów – obu patriotycznych – nie była tak wyniszczająca i destruktywna. Co gorsza, przeniosła się ona na lata wojny, ułatwiając robotę Moskwie i umożliwiając nielojalność sojuszników. Zawiniły obie strony, choć warto przypomnieć, że Piłsudski...
Marcin Wolski
Można się zastanawiać, czym byłaby Rosja, gdyby nie bolszewicki kolaps Władimir Władimirowicz Putin zwykł twierdzić, że największą tragedią w dziejach Rosji był upadek Związku Radzieckiego. Osobiście uważam, że o wiele większą było jego powstanie. Pogląd ten podziela wielu naukowców, w tym dwaj dysydenccy (dziś już nieżyjący) historycy: Michał Heller i Aleksander Niekricz. Ich monumentalne dzieło „Utopia u władzy” powstało na początku lat 80., kiedy Imperium Zła wydawało się trwać u szczytu potęgi. Uzupełnione w roku 1986 historią trzech ostatnich sekretarzy, ostatnie posłowie otrzymało osiem lat później, kiedy sowiecki Golem przeszedł już do historii. Trwała Jelcynowa smuta, a nie pojawił się jeszcze Putin – nowe wcielenie rosyjskiego imperializmu. Praca składa się z dwóch części –...
Marcin Wolski
Na marginesie ostatnich wydarzeń w Europie, które narastają w sposób lawinowy, przypomina się zdanie Winstona Churchilla wypowiedziane po konferencji monachijskiej z 1938 r.: „ Mieli do wyboru wojnę i hańbę, wybrali hańbę, ale wojnę też będą mieli”. Współczesne elity europejskie zachowują się dokładnie jak Chamberlain i koledzy i próbują zapudrować dżumę, pragnąc zyskać na czasie, który, jak wiadomo, pracuje na rzecz przeciwnika. Policja i media sprowadzają rozpoczęte już „zderzenie cywilizacji” do szeregu  niepowiązanych ze sobą incydentów bez podłoża religijnego czy rasowego, ewentualnie mówią o pladze szaleństw roznoszących się drogą medialną. (Jeden dobrze nagłośniony akt terroru zachęca do następnego, a telewizji i internetu nikt przecież nie wyłączy!). Co do mnie – nie mam...
Marcin Wolski
Przy dokładniejszym badaniu nic w biografii tego najlepiej rozpoznawanego z wieszczów nie jest stuprocentowo pewne Bohdan Urbankowski, ignorowany przez salon i nie zawsze doceniany przez twórców naszej opcji, należy do najświetniejszych piór Rzeczypospolitej. W tej opinii utwierdza mnie lektura dzieła „Adam Mickiewicz, tajemnice wiary, miłości i śmierci”. Mogłoby się wydawać, że na temat autora „Pana Tadeusza” napisano już wszystko, a biorąc pod uwagę twórczość Jarosława Marka Rymkiewicza „więcej niż wszystko”, jednak praca Urbankowskiego dowodzi, że ten zdrój daleki jest od wyczerpania. Dodatkowym walorem jest język autora, lekki, przystępny, dowcipny, żywy, daleki od elaboratów nudziarzy z profesorskimi tytułami. Efekt wspiera zamysł wyjściowy pracy – rozwikływanie tajemnic. Przy...
Marcin Wolski
Nie mów mi o miłosierdziu, Ojcze Święty. Nie dziś i nie teraz! Nie mów mi o miłosierdziu wobec tych, którzy miłosierdzia nie znają. Którzy zaproszeni w nasz dom chcą go zniszczyć, nas zabić lub złamać. Którzy mordują nasze dzieci, gwałcą nasze kobiety, plugawią nasze kościoły i przechwalają się, że czynić tak będą nadal, którzy wyśmiewając naszą tolerancję, gościnność, otwartość – uznają ją za słabość i głupotę! Życia nie da się zaplanować figurą retoryczną – przed obowiązkiem gościnności wobec obcych stoi prawo do chronienia siebie i swoich bliskich. Nadto nie można traktować identycznie wszystkich przybyszów – wśród nich są naprawdę potrzebujący, życzliwi, przybywający w dobrej wierze, ale jak odnosić się wobec tych, którzy przybywają w wierze złej? Uchodźca to nie jest człowiek...
Marcin Wolski
Z każdym upadkiem Kaczyński stawał się mocniejszy, dojrzalszy. Doświadczenia PC przydały się przy tworzeniu PiS‑u, a porażka w 2007 r. stała się początkiem długiego marszu, którego zwieńczeniem stał się rok 2015 Prac o braciach Kaczyńskich pojawiło się sporo, jedne były pisane nieomal na klęczkach, inne przypominały strzały zza węgła. Moim zdaniem, „Porozumienie przeciw monowładzy”, swoisty fragment politycznej autobiografii Jarosława Kaczyńskiego, jest w tym zestawie publikacją najciekawszą. W omawianej pracy nie znajdziemy tak chętnie przypisywanych mu uprzedzeń wobec ludzi czy ideologicznych fobii. Nie ma nienawiści do osób kiedyś bliskich, które zdradziły i znalazły się po drugiej stronie barykady. Jest próba obiektywnego oglądu sytuacji – opowiedzenia, jak to się wszystko odbyło,...
Marcin Wolski
Obawiam się, a właściwie jestem prawie pewien, że po tragedii w Monachium będziemy bombardowani kolejnymi doniesieniami o atakach samotnych szaleńców, wybrykach pozbawionych celu, logiki, motywacji politycznej, rasowej czy wyznaniowej. Policja i zachodnie media grają pod tym względem w jednej drużynie. A jeśli nie da się wszystkiego wytłumaczyć paranoją, wzorów będzie się szukało w działaniach nazistów czy Breivików. Byle tylko nie nazwać problemu po imieniu, nie spojrzeć prawdzie prosto w oczy. Oczywiście jest to jedynie pudrowanie trądu. Terrorystyczna zaraza przekroczyła swoje stadium inkubacyjne i teraz będzie rozpowszechniała się z siłą pandemii. Przykład, zwłaszcza wzmocniony fundamentalistyczym przekazem, jest zaraźliwy. I tylko można się zastanawiać, ilu potencjalnych...
Marcin Wolski
Informacja, że plenery do narodowej epopei wieszcz poeta wziął z innego krańca Rzeczypospolitej, nie są aż tak zaskakujące, jeśli idzie o praktykę literacką Kilka lat temu mój wydawca Tadeusz Zysk, właściciel pięknego dworu w Brzostkowie, uświadomił mi, że Adam Mickiewicz opisując w „Panu Tadeuszu” krajobrazy i obyczaje, niekoniecznie posługiwał się dziecięcymi wspomnieniami z Litwy. Wizja narodowej epopei narodziła się podczas pobytu w Wielkopolsce, dokąd przybył, by, jak twierdzą jedni, przebić się do Królestwa i dołączyć do narodowego zrywu, lub, jak szepczą inni, cierpieć za miliony w ramionach wielkopolskich arystokratek, z Konstancją Łubieńską na czele. To, co lekko mnie zaskoczyło, jest dla skrzętnych mieszkańców regionu powodem do dumy, a także biznesu. Na Mickiewiczu można...

Pages

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.