Marcin Wolski

Marcin Wolski
Wśród przyjemności związanych z czytaniem literatury popularnej niemałą rolę odgrywa zaskoczenie. „Chemik” Stefanii Meyer zaskakuje podwójnie. Po pierwsze, autorka specjalizująca się dotąd w młodzieżowych opowieściach o wampirach (zekranizowana saga „Zmierzch”) śmiało wkracza do gatunku politycznej sensacji z rozmachem, jakiego nie powstydziliby się Tom Clancy i Robert Ludlum. Po drugie, poruszając się w mrocznym świecie tajnych służb USA, wchodzi na zaniedbaną dotąd ścieżkę, jaką jest państwowe skrytobójstwo za pomocą środków farmakologicznych. Wprawdzie była to domena głównie służb sowieckich, ale w krytykowaniu własnego państwa pani Meyer podąża utartymi szlakami swoich wielkich poprzedników i niczego nie zdradzę, jeśli ujawnię, że na końcu okaże się, iż zabójcza seria była...
Marcin Wolski
Niechęć do przeprowadzenia reprywatyzacji w Polsce nie wynikała, jak sądzę, jedynie ze złej woli czy nieudacznictwa klasy politycznej. Raczej ze skali trudności. Zwrot portfela ukradzionego kwadrans wcześniej to niewielki kłopot, chyba że chodzi o jego zawartość, gorzej z nieruchomością, która przez 80 lat pozostawała w obcych rękach. Powiedzmy, przed wojną na posesji stał pałacyk. Zrypała go bomba, po wojnie powstała tam kamienica, a na części ogrodu przedszkole. Obecnie zgłasza się spadkobierca właściciela, wprawdzie piąta woda po kisielu… Wedle prawa czyj grunt, tego reszta, więc po zwrocie przedszkole można rozebrać, lokatorów eksmitować… Dlatego logiczniejszy byłby zwrot finansowy. Tylko wedle jakiej wyceny? Z sierpnia 1939 r. czy maja 1945 r.? A co ze środkami wydanymi na...
Marcin Wolski
Bywają książki słabe, dobre, świetne, ale przede wszystkim potrzebne i niezbędne. Do tych ostatnich dwóch kategorii wypada zaliczyć „Resortowe togi” Macieja Marosza. W momencie, kiedy gruntowna przebudowa wymiaru sprawiedliwości staje się potrzebą chwili, znany autor naszej gazety ukazuje historię i geografię „nadzwyczajnej kasty”. Praktyki III RP dowiodły, jak złudne były marzenia o samooczyszczeniu czy nieuchronnej zmianie pokoleniowej. Od 1944 r. sprawiedliwością między Odrą a Bugiem zajmują się ci sami ludzie, poczęci w nieprawym łożu kolaboracji i bezprawia, ich potomkowie, wychowankowie. Historia, która nie uwzględnia powiązań nieformalnych w procesie kształtowania elit, nie jest w stanie opisać istoty rzeczy. I nie chodzi tu wcale o odpowiedzialność dzieci za grzechy ojców –...
Marcin Wolski
Zbrodnia jest stara jak ludzkość. Wspomnijmy Kaina – mordercę brata. Jednak prawie zawsze poprzedzały ją motywy – zazdrość, zemsta, żądza, a nade wszystko pieniądze. Zabijano tyranów i rewolucjonistów, niewierne żony i nieuczciwych wspólników. Zbrodnia dla rozgłosu nie jest wprawdzie czynem całkowicie nowym. Iluzją byłaby próba zakazania dziś informacji o aktach terrorystycznych, choć pewnie byłby to najskuteczniejszy środek przeciw nim. Nieznany nikomu snajper, nożownik czy kierowca używający jak tarana ciężarówki może być pewien, że po swoim czynie błyskawicznie trafi na czołówki mediów. Ale nie tylko ten fakt generuje zbrodnie – istnieje sporo okoliczności sprzyjających im we współczesnym świecie – upadek systemów wartości, redukcja religii to kolejni winowajcy. Podobnie jak...
Marcin Wolski
Szumnie reklamowany serial „Belle epoque” nie przyniósł oczekiwanego sukcesu oglądalnościowego. Może dlatego, że w niedostatecznym stopniu zaufano pierwowzorowi – powieści „Najdłuższa noc”, stworzonej przez aktora Marka Bukowskiego, gwiazdę najnowszego satyrycznego serialu „Pod wspólnym niebem”, i Macieja Dancewicza, historyka z IPN-u. Pochłonąłem ją w kilka godzin, wchodząc w znakomicie nakreśloną atmosferę Krakowa początku XX w., biednego, prowincjonalnego miasta CK Austro-Węgier z ogromnymi aspiracjami. Miasta, w którym zaczyna grasować seryjny morderca młodych kobiet. W autorskim tandemie Dancewicz, jak mniemam, znakomicie czuje historyczny detal, a Bukowski aktorskie spięcia, tym bardziej atrakcyjne, że co rusz łamane są konwencjonalne reguły. Ukochana dziewoja okazuje się cwaną...
Marcin Wolski
Kiepsko jest z kondycją Sądu Najwyższego, skoro w jego intencji (na stulecie działalności) zamówiono Mszę świętą, która zgromadziła w katedrze rzesze ateistów i wolnomyślicieli przekonanych, że już tylko cud (bo nawet nie prezydent Duda) jest w stanie ich uratować. Zresztą żyjemy w kraju, w którym zjawisk nadprzyrodzonych jest znacznie więcej. Oto Warszawa awansuje do rangi miasta duchów. I to niezwykle aktywnych. Jej zmarli przed wielu laty mieszkańcy piszą testamenty i mając 130 lat, pozostają w pełni władz umysłowych, zwłaszcza gdy cedują swe majątki na wirtualnych spadkobierców. Przy czym operacje przeprowadzają całkiem realni prawnicy i urzędnicy, a majątek jest jak najbardziej rzeczywisty. Z kolei w Gdańsku, mieście tkniętym totalną amnezją, okazuje się, że żaden prominent nie...
Marcin Wolski
Od wielu miesięcy witryny naszych księgarń zawalone są powieściami Remigiusza Mroza. Ten 30-letni autor przebojem wdarł się na rynek polskiego kryminału, a wydane niedawno „Wotum nieufności” dowodzi, że liczba, jak dotąd, nie zaszkodziła jakości. Political fiction, gatunek w Polsce dość nowy, funkcjonował głównie jako powieść z kluczem, służąc krytyce lub obśmianiu panującej rzeczywistości. Nie inaczej było z angielskim pierwowzorem „House of cards”, stworzonym przez rozczarowanego polityka, który wypadł z gry. Mróz czerpie wzór z wersji amerykańskiej (tej, w której bohatera gra Kevin Spacy), skupiającej się nie na karykaturze aktualnej polityki, lecz raczej na obnażaniu jej mechanizmów. W „Wotum nieufności” brak bezpośredniego odniesienia do konkretnych partii czy jej liderów....
Marcin Wolski
Powiadają, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Zwłaszcza gdy marzy jej się, by zostać świętą krową. Nie przestaje mnie zadziwiać, z jaką łatwością rozmaici ludzie przeskakują na drugą stronę barykady, aby walczyć z tym, co dotąd gorliwie głosili. Gdzie podział się dawny Tomasz Lis, pochylony nad patologiami III RP, pytający: „Co z tą Polską?”, gdzie Tomasz Wołek tropiący w „Życiu” kontakty Kwaśniewskiego ze szpiegiem Ałganowem, gdzie Cezary Michalski, ideolog „telewizyjnych pampersów”, definiujący „ludzi bez właściwości”, który dziś stoi z nimi w pierwszym szeregu, czy Radek Sikorski, ongiś Człowiek Roku „Gazety Polskiej”, obnoszący się ze swoim antysowieckim kombatanctwem? Nie wspominając już Elizy Michalik, przed laty na naszych łamach tak zajadłego młota na lesby i pederastów, że...
Marcin Wolski
Bohdan Urbankowski jest bezsprzecznie najlepszym współczesnym biografem Józefa Piłsudskiego. Parokrotnie sportretował Marszałka z należnym mu szacunkiem, ale nie na klęczkach. Wybitnego, ale popełniającego błędy, imponującego siłą charakteru, ale nie bezgrzesznego. Tym razem dopuszcza do głosu samego bohatera. „Józef Piłsudski do Polaków” przytacza obficie myśli, przemówienia i rozkazy jednego z dwóch najwybitniejszych Polaków dziejów najnowszych. Marszałek dysponował cechą różniącą go od większości polskich inteligentów: żelazną siłą woli i podporządkowaniu całej swojej działalności jednemu priorytetowi, którym była niepodległość Polski. Nie był doktrynerem, ideologię traktował jako środek, zaczynał jako socjalista, bo widział w robotnikach siłę niezbędną do osiągnięcia podstawowego...
Marcin Wolski
Współczesny lewak ma mentalność taliba. Nie wystarcza mu już walka z aktualnymi przeciwnikami. Obiektem szczególnej nienawiści jest przeszłość, którą usiłuje ocenzurować pod kątem poprawności politycznej. Przed laty zaszokowały mnie pomalowane na czerwono posągi w parku Pincio i Villa Borghese. Myślałem, że to chuligański wandalizm, dziś sądzę, że tych Platonów, Sokratesów itp. zapaćkano w imię walki z dawno zmarłymi, białymi, seksistowskimi mężczyznami, którzy stworzyli podstawy naszej cywilizacji. Dziś podobne praktyki zdarzają się coraz częściej – sprofanowano cokół pomnika Sobieskiego jako prekursora faszyzmu i ksenofobii. Wyrzuca się szczątki gen. Franco z mauzoleum w Dolinie Poległych, choć właśnie dzięki niemu w owej nekropolii zebrano zwłoki ofiar z obu stron hiszpańskiej wojny...
Marcin Wolski
„Orphan X” Gregga Hurwitza jest dość zręcznym połączeniem wątków i postaci znanych skądinąd. W bohaterze najwięcej chyba jest z Leona Zawodowca i Jasona Bourne’a. Choć są różnice. Leon jest najemnikiem, Bourne uciekinierem ze służb, Evan nawróconym grzesznikiem, który zabija, ale tylko złych ludzi, w dodatku pro publico bono. Rosjanie specjalizują się w agentach „matrioszkach”, wykształconych w Rosji i podstawionych pod amerykańską tożsamość, Jankesi wolą rodzimą hodowlę superagentów. Evan jest 10. modelem programu „Orphan” (Sierota”), którego celem jest przekształcenie porwanych sierot w bezlitosnych zabójców, działających oczywiście w interesie państwa, sięgających tam, gdzie państwo nie sięga. Podobnie jak wielu jego poprzedników, Evan w którymś momencie dochodzi do wniosku, że...
Marcin Wolski
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że pedagogika wstydu uprawiana na Polakach przez polskojęzyczne media ma źródła głębsze, niż mogłoby się wydawać. Wstyd legł przecież u podstaw poprawności politycznej, wszelkich „akcji afirmatywnych” i całego totalnego rozbrojenia Zachodu. Swój udział miał naturalnie szok II wojny i „biznes Holocaust”. Nagle Europa i Ameryka zaczęły przepraszać pozostałą część globu za swoją historię, ale przede wszystkim za to, że są potężne, bogate – utwierdzając resztę świata w przekonaniu, że sukces Zachodu zrodził się wyłącznie z wyzysku, grabieży, a nie z kreatywności, pomysłowości, oświaty i wielowiekowego trudu pokoleń Europejczyków. Gdzie jest granica przedawnienia – czy nieistniejący Rzymianie mają przepraszać nieistniejących Kartagińczyków, Czesi Polaków...
Marcin Wolski
„Kochanka” Jamesa Pattersona spełnia wszelkie cechy literatury popularnej, jaką lubię. Sprawnie napisany kryminał przechodzący w polityczną powieść akcji, dobrze nakreśleni bohaterowie, mnóstwo zaskoczeń. Nie brakuje paskudnych typów po stronie administracji kraju, lecz realne zagrożenia tkwią gdzie indziej. Chińscy lobbyści i wywiad rosyjski okazują się głównymi podejrzanymi w sprawie tajemniczej śmierci Diany Hotchkiss, pięknej kobiety, współpracowniczki CIA i kochanki kilku wpływowych osobistości. Diana wypada z okna swojego apartamentu, nie ma dowodów na „udział osób trzecich”, ale zakochany w niej Ben Casper, właściciel gazety internetowej, nie daje wiary tej wersji i podejmuje samodzielne śledztwo, podczas którego wielokrotnie ociera się o śmierć. Jego podejrzenia rosną, kiedy...
Marcin Wolski
Dawno już ojczyzna nasza nie była poddawana podobnej kanonadzie propagandowej. Przyzwyczailiśmy się do ujadania mediów czy ataków brukselskich harcowników w rodzaju Junckera i Timmermansa. Jednak kiedy zapiał kogut galijski – Macron i odezwała się „gruba Berta” w osobie Merkel, widać, że to nie żarty. Co się więc dzieje takiego, że porzucono subtelniejsze metody, a atak nie tylko nie poprawi notowań kolaborantów z „opozycji totalnej”, ale jeszcze wzmocni obóz rządzący? Bynajmniej nie chodzi o fikcyjne zagrożenie demokracji – to we Francji drugi rok trwa stan wojenny, a w Niemczech szaleje cenzura i wsadza się dziennikarzy za głoszenie przekonań. Idzie o rzeczy dużo poważniejsze. Po pierwsze, o program relokacji i cały stosunek do tzw. uchodźców, gdzie Polska z całą Grupą Wyszehradzką...
Marcin Wolski
W czasach, zanim Stryków stał się węzłem autostradowym i faktycznym centrum świata, jego okolica kojarzyła mi się głównie z gospodarstwem rolnym Mai Piwońskiej i Andrzeja Janeczko, których szersza publiczność znała pod nazwą Trzeci Oddech Kaczuchy. Zespół brawurowo wdarł się na estradę opolską w historycznym 1981 r. Po tryumfie „Kombajnisty” i „Wodza” w Opolu i na Zakazanych Piosenkach, przyszedł stan wojenny, zły czas dla artystów śpiewających o czymś. Azylem, podobnie jak dla wielu kabareciarzy, stała się estrada. W Łodzi, z którą po olsztyńskich początkach grupa była związani, działał stosunkowo liberalny cenzor, toteż rychło Kaczuch Show z programem reżyserowanym przez Andrzeja Zaorskiego ruszył w Polskę. Do podstawowego duetu dołączyła siostra Mai, starsza o dwa lata Jola Piwońska...
Marcin Wolski
Zapewne nie warto byłoby zajmować się tą kwestią, gdyby nie fakt, że społeczność lemingopodobna to ciągle znaczny odłam naszego społeczeństwa, a ich sposób myślenia pozostaje dla reszty Polaków zagadką. Każda najbardziej nawet niegodziwa działalność wymaga racjonalizacji. Dobrem Polski tłumaczyli swe czyny targowiczanie, obrona wyższych wartości i wybór mniejszego zła przyświecał kolaborantom z juntą Jaruzelskiego, a nawet większość funkcjonariuszy aparatu represji uważała, że broni Polaków przed Związkiem Sowieckim… Ale jak zracjonalizować coś, czego zracjonalizować nie można? Abstrahując od przyczyn katastrofy smoleńskiej, tego, co wyczyniano z trumnami, obronić się nie da. Nie daję najmniejszych szans adwokatom Wałęsy – zwłaszcza gdy ten, broniąc się desperacko, pogrąża się coraz...
Marcin Wolski
Stosunkowo niedawno neutralna Szwecja jawiła się krajem spokoju, dobrobytu i porządku. Tak postrzegali ją sami mieszkańcy i emigranci z Polski. Z rodzimą zbrodnią skutecznie mierzył się komisarz Wallander i wyglądało na to, że będzie tak trwać zawsze, tym bardziej że poprawność polityczna dbała, żeby nie mącić tego wizerunku. Jakże inny świat wyłania się z powieści Monsa Kallntofta zatytułowanej „Leon”. Szwecja jest w niej krajem bezprawia – coraz liczniejsi emigranci, szajki handlujące ludźmi (szczególnie dziećmi), mafia organizująca krwawe zabawy w rodzaju rosyjskiej ruletki. Sam stróż prawa Zack Herry, policjant o nieustabilizowanym życiu rodzinnym i seksualnym, okazuje się uzależnionym od amfetaminy narkomanem, którego zaopatruje w używkę przyjaciel, emerytowany po postrzale...
Marcin Wolski
Strach podróżować. Ciekaw jestem, kiedy popularne wydawnictwa przewodnikowe zaczną drukować suplementy uwzględniające miejsca współczesnych zamachów. Ich częstotliwość rośnie. Niedawno mierzono ją miesiącami, przyszła pora na tygodnie. Czy wkrótce nie będzie dnia bez czerwonego paska z napisem „breaking news”? Postępaki z grup trzymających media radzą się przyzwyczaić. Otumanione społeczeństwa próbują, ale idzie im to coraz oporniej. Policja dostaje nowy sprzęt i uprawnienia. Jednak narastają wątpliwości co do możliwości policji. A jeśli ataki będą w wielu miejscach jednego dnia? Jakoś nikt nie proponuje, aby uzbroić mieszkańców, ale prędzej czy później będzie musiało do tego dojść. Tyle że jak na razie zachodnia Europa nie jest zdolna do najprostszych działań: bezwzględnego zamknięcia...
Marcin Wolski
Lubię tego rodzaju zabawy. Czytasz interesującą historię i kiedy wydaje ci się, że odkryłeś tajemnicę, okazuje się, że zagadka ma kolejny poziom, potem następny i następny. „Dziewczyna z Brooklynu” zaczyna się dość stereotypowo. Między parą zakochanych szykujących się do ślubu na romantycznym Lazurowym Wybrzeżu dochodzi do sprzeczki. Tematem jest przeszłość dziewczyny, której ta nie chce ujawnić. I narzeczona znika na dobre. Narzeczony, dobrze zapowiadający się pisarz, który ma już za sobą jedno porzucenie, próbuje za wszelką cenę odnaleźć ukochaną Annę. Okazuje się to niełatwe – informacje, które o niej ma, okazują się szczątkowe, a w dodatku nieprawdziwe. Zdjęcie w jej telefonie komórkowym przedstawiające trzy zwęglone ciała zwiększa mroczność zagadki. Równocześnie w paryskim...
Marcin Wolski
Wśród wielu zapomnianych światów jest limbus, nazywany w średniowieczu rajem głupców. Ponoć trafiali tam po śmierci durnie, których nie można było wpuścić do nieba, a na piekło z racji ograniczenia umysłowego też nie zasługiwali. O pensjonariuszach z czasów odległych wspominać nie będę, choć apartamenty dla „użytecznych idiotów” ciągną się pewnie przez pół galaktyki, myślę za to o eszelonach klientów z naszych czasów i naszego kraju. Żeby było łatwiej, zacznę od tych, którzy z całą pewnością się tam nie znajdą. Są to wszyscy ci, którzy czynili zło dla określonych korzyści – beneficjenci finansowych afer, łakomi europejskich stanowisk politycy, pozbawiani wpływów i emerytur funkcjonariusze służb. Ich działania, choć paskudne, są uzasadnione. Ale co z artystami – pieszczochami...

Pages