Nasza tożsamość

Tomasz Łysiak
Takie dni jak rocznica Bitwy Warszawskiej, zwycięstwa nad bolszewizmem – powinny stanowić faktyczne, wielkie narodowe święto. A tymczasem jest ono świętem jedynie dla konserwatywnej, związanej z patriotycznymi środowiskami części społeczeństwa. Dalej jest niestety wielu obojętnych, wielu takich, którzy patrząc na jadące wojsko w defiladzie, mają twarze nieporuszone żadną emocją. To do tych oziębłych dusz trzeba trafić, żeby budować polską wspólnotę Patrzę na leżący przede mną „Ilustrowany Tygodnik Polski” numer trzeci, z piętnastego sierpnia, sprzed lat równo stu. Na okładce z przyżółkłego papieru piękny polski orzeł. W szponach ma tarczę z herbem warszawskim, zwieńczoną koroną podobną do tej, którą wydobyto z grobowca Kazimierza Wielkiego. Scenę jej odnalezienia odmalował genialnym...
Krzysztof Szewczyk
Sukces wydawał się być bliski. Wprowadzenie w życie Konstytucji 3 maja w ciągu kilkunastu lat uczyniłoby z Polski kraj nowoczesny i bogaty, a więc groźny w oczach sąsiadów, szczególnie Rosji Twórcy Konstytucji 3 maja, a w szczególności król, zdawali sobie sprawę, że reforma państwa musi iść w parze z kształtowaniem się nowej postawy obywatelskiej, wychowania – jak to wtedy mówiono – „w duchu miłości do króla i ojczyzny”. W tej koncepcji naród nie zawężał się do szlachty, ale obejmował też mieszczan, a w perspektywie także chłopów. Spośród wszystkich reform, jakie wprowadzała Konstytucja 3 maja, największe emocje w kraju i za granicą budziła ustawa sukcesyjna. Wokół sukcesji polskiego tronu Polski tron był elekcyjny od 1573 r. Elekcja viritim, filar „złotej wolności”, stała się...
Piotr Lisiewicz
„Prawda, choćby opluta i najgłębiej zepchnięta, zawsze utoruje sobie drogę” – mówiła Anna Walentynowicz. Oprawa kibiców Śląska, na której przedstawiona została obok „Inki” z hasłem „Zachowały się, jak trzeba”, to lekcja dla setek tysięcy młodych patriotów. Jaka? Dziś także toczy się walka i też, choć w innych warunkach niż za czasów Żołnierzy Wyklętych, trzeba „zachować się, jak trzeba” To będzie parę słów do Was. Ta druga bohaterka obok zamordowanej sanitariuszki Żołnierzy Wyklętych „Inki” żyła obok Was, ale wielu z Was nie wiedziało o jej istnieniu. Mieszkała w Gdańsku-Wrzeszczu, w kawalerce, na trzecim piętrze, do której z trudem wspinała się o kulach. Jeździła tramwajem. Gdy była chora, brakowało jej pieniędzy na wykup recept. Nie wiedzieliście? Nie uczyli Was o Niej w szkole,...
Piotr Lisiewicz
„Zachowały się, jak trzeba” – taką oprawę z wizerunkami „Inki” oraz Anny Walentynowicz trzymały w niedzielę tysiące kibiców Śląska Wrocław. Wcześniej policja nachodziła w mieszkaniach uczestników Marszu Żołnierzy Wyklętych w Gorzowie, a w Warszawie ukarała Legię 5 tys. zł za wspaniałą oprawę upamiętniającą niezłomnych bohaterów Wnuk Anny Walentynowicz Piotr w niedzielę wieczorem obejrzał oprawę kibiców Śląska Wrocław przedstawiającą Danutę Siedzikównę „Inkę” i jego Babcię. Przez chwilę nie był w stanie wykrztusić z siebie słowa. – Aż ścisnęło mnie w gardle. Coś wielkiego! Dziękuję kibicom Śląska – powiedział łamiącym się głosem portalowi Niezalezna.pl. Tak samo zareagował jego ojciec Janusz, syn Anny Solidarność. Kibice Śląska uzasadnili umieszczenie na olbrzymim transparencie...
Tomasz Łysiak
W Związku Harcerstwa Polskiego postanowiono po raz kolejny zmienić tekst przyrzeczenia harcerskiego, wyrzucając z niego Boga i proponując wariant ateistyczny. Z obecnie obowiązującego: „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym prawu harcerskiemu” ZHP co prawda nie rezygnuje, ale przedstawi kandydatom do swoich szeregów wersję drugą, laicką: „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Polsce, dążyć do Sprawiedliwości i Prawdy, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym prawu harcerskiemu” Historia skautowej przysięgi w Polsce jest wbrew pozorom niezwykle zagmatwana, a liczba jej wersji przyprawia o zawrót głowy. Sięgając wstecz, aż do prapoczątków ruchu skautowego w Polsce, czyli do roku 1909, zacząć trzeba od jej pierwszej...
Tomasz Łysiak
Obchody rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz pokazały, że Polska nie dorasta do miana państwa dojrzałego, zakorzenionego w przeszłości i odpowiedzialnego wobec systemu znaczeń i symboli, jakie kształtują nasz wewnętrzny obraz duchowy. Niezaproszenie na oficjalne uroczystości córki rotmistrza Pileckiego wzbudziło szok i niedowierzanie jedynie wśród ciemnogrodzkiej części opinii publicznej Reszta zadowoliła się tłumaczeniem dyrektora muzeum Piotra Cywińskiego, który wyjaśnił, że trudno byłoby „do wszystkich wysłać zaproszenia”, a jak „ktoś się zgłosił”, to pracownicy starali się „w ramach wąskiej puli go umieszczać”. Dodał jeszcze kuriozalne: „Trudno, byśmy wysłali setki tysięcy zaproszeń; trudno też, żebyśmy wybierali sobie, do kogo wysłać, a do kogo nie...
Piotr Ferenc-Chudy
W Polakach drzemią zasoby twórczej energii, o jakiej na Zachodzie mogą tylko pomarzyć. Wyzbądźmy się kompleksów, skończmy z wewnętrznymi swarami, a Polskę czeka jeszcze świetlana przyszłość w wielu wymiarach – z urodzonym w 1951 r. na emigracji w Londynie Janem Żylińskim, biznesmenem i fundatorem pomnika Chwały Kawalerii Polskiej w Kałuszynie – „Złotego ułana”, inicjatorem i sponsorem wielu przedsięwzięć kulturalnych i patriotycznych, rozmawia Piotr Ferenc-Chudy Dzisiaj jest Pan biznesmenem dużego formatu. Co zadecydowało w przeszłości o tym, że postanowił Pan studiować historię? I w jakiej szkole? Przecież to humanistyczny kierunek i – powiedzmy otwarcie – dający małe perspektywy na zrobienie dużych pieniędzy… Dlatego po pierwszym roku studiów opuściłem uczelnię. Była to London...
Tomasz Łysiak
Zygmunt Sroczyński, ambasador RP w Kujbyszewie w latach 1941–1943, ofiarował kiedyś Instytutowi im. J. Piłsudskiego w Nowym Jorku niezwykły dar. Była to papierowa teczka z pięknie ozdobioną okładką, którą wykonali Polacy zesłani w okolice Archangielska. Czyjaś ręka namalowała polską wieś, ludzi idących przez śniegowe zaspy do roziskrzonego kościółka i napis: „Z życzeniami świątecznymi”. Oprócz tego w każdym rogu teczki widniał orzełek na czerwonym tle, a całość związana była bordowymi sznureczkami W środku były różne papiery  i dokumenty, a między nimi znalazła się również świąteczna karta z wyrysowanym Jezuskiem i klęczącymi aniołkami. I znów pojawiają się biało-czerwone litery „Wesołych Świąt” oraz pieczołowicie przyklejone zasuszone, syberyjskie kwiatki. Ale największe wrażenie...
Urszula M. Radziszewska
Boże Narodzenie niesie nadzieję na zbawienie i wiarę w Bożą łaskę. Dla Polaków pod zaborami w chwilach nieszczęścia kolęda stawała się pieśnią nadziei na wyzwolenie. Długie lata niewoli sprawiły, że tradycyjne kolędy zaczynały nabierać nowego kształtu Wystarczy przejrzeć zachowane kolędy powierzające Polskę Narodzonemu Bogu, by dostrzec zapis historii. Za pierwszą patriotyczną kolędę słusznie uchodzi „Pieśń o Narodzeniu Pańskim” Franciszka Karpińskiego z 1784 r., znana od pierwszych słów: „Bóg się rodzi”. Ostatnia zwrotka wspaniale wpisywała się w oświeceniowe ideały towarzyszące czasom uchwalenia Konstytucji 3 maja: Podnieś rękę Boże Dziecię, Błogosław krainę miłą, W dobrych radach, w dobrym bycie, Wspieraj jej siłę swą siłą, Dom nasz i majętność...
Urszula M. Radziszewska
Chociaż wyznawcy różnych konfesji inaczej obchodzą Boże Narodzenie, w Polsce łączy ich bardzo wiele. Podobne są zwyczaje, wywodzące się z tych samych, słowiańskich korzeni, podobne są kolędy i potrawy. W gruncie rzeczy – nie o wyznanie chodzi, lecz o pamięć o tradycji i o korzeniach Niegdyś Rzeczpospolitą zamieszkiwało wiele narodów, które różnie obchodziły swoje święta. Szczególnie wyróżniali się oczywiście Żydzi, licznie też zamieszkiwali Rzeczpospolitą muzułmanie. Rzeczpospolita była jednak krajem chrześcijańskim, choć niekoniecznie wyłącznie katolickim, o czym dzisiaj często zapominamy. II wojna światowa i terror komunistyczny wykreśliły z polskiej kultury obyczajowość kiedyś u nas obecną. Z pogańskiego źródła Wiele obyczajów znanych powszechnie w ...
Chociaż wyznawcy różnych konfesji inaczej obchodzą Boże Narodzenie, w Polsce łączy ich bardzo wiele. Podobne są zwyczaje, wywodzące się z tych samych, słowiańskich korzeni, podobne są kolędy i potrawy. W gruncie rzeczy – nie o wyznanie chodzi, lecz o pamięć o tradycji i o korzeniach Niegdyś Rzeczpospolitą zamieszkiwało wiele narodów, które różnie obchodziły swoje święta. Szczególnie wyróżniali się oczywiście Żydzi, licznie też zamieszkiwali Rzeczpospolitą muzułmanie. Rzeczpospolita była jednak krajem chrześcijańskim, choć niekoniecznie wyłącznie katolickim, o czym dzisiaj często zapominamy. II wojna światowa i terror komunistyczny wykreśliły z polskiej kultury obyczajowość kiedyś u nas obecną. Z pogańskiego źródła Wiele obyczajów znanych powszechnie w ...
Kaja Bogomilska
Darek, dziś zawodowy wojskowy i mężczyzna zbliżający się do czterdziestki, wychowany w głęboko wierzącej rodzinie, który zapomniał o swoich dziewięciu pierwszopiątkowych spowiedziach, podczas pielgrzymki Jana Pawła do Polski 14–15 sierpnia 1991 r. doznał na Jasnej Górze głębokiego wstrząsu Doświadczył wtedy znaczenia wiary jednoczącej milionową rzeszę młodych oczekujących na papieża. Odżyły też zasady wyniesione z domu. To dzięki polskiej pedagogice katolickiej, która wypracowała niezwykle skuteczne metody wychowawcze. Drogę wychowawczą stanowią w niej cztery kategorie pedagogiczne: dialog, autentyczność, spotkanie i zaangażowanie. Czym jest wychowanie? „Chodziło mi raczej tylko o rozbudzenie dzieci i młodych pod względem umysłowym, emocjonalnym, działaniowym, aby pomóc im wejść na...
Dawid Wildstein
W Rzymie, w dniu, gdy na ołtarze wynoszono naszego papieża, dokonywało się odrodzenie ideału Drugiej Rzeczypospolitej. Wielości ludów i kultur. Wśród krzyży, moherów i polskich flag. Rzym był miejscem kształtowania się polskości. Dziesiątki tysięcy naszych rodaków uczestniczyło w prawdziwym, narodowotwórczym doświadczeniu Dzień kanonizacji Jana Pawła II. Dzień, gdy do Wiecznego Miasta przybyły ludy z ziem wszelakich. Kolory najróżniejsze się spotkały. Żółty, czarny, biały i wszelakie mieszanki między nimi. Mężczyźni i kobiety w wieku każdym. Zdrowi i chorzy. Biedni i bogaci. Ludy ściągały zewsząd. Dziko kolorowa wycieczka z Nigerii. Masywne matrony wyhaftowały na swoich brązowo-pomarańczowo-niebieskich szatach twarz Jana Pawła II. Kolejka ciemnoskórych mężczyzn i kobiet, wszyscy mają...
● strona Komitetu: ndzw.pl ● kontakt e-mailowy: skondp@gmail.com; ● facebook.com (Społeczny Komitet Obchodów Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych) WARSZAWA 28 lutego (piątek) • Bazylika św. Krzyża (Krakowskie Przedmieście) 19.00 – msza św., nadanie odznaczeń „Zło Dobrem Zwyciężaj”, koncert promocyjny płyty „Podziemna armia powraca – Żołnierze Niezłomni” (21 utworów, wyk.: Jan Pietrzak, Jerzy Zelnik, Leszek Czajkowski, Paweł Piekarczyk oraz pianista Andrzej Perkman) [Stowarzyszenie 13 Grudnia, Ogólnopolski Komitet ks. Jerzego Popiełuszki] 1 marca (sobota) • Park Skaryszewski Bieg Ludzi Honoru (projekt TROPEM WILCZYM) 9.30–12.00 – godziny działania Biura Zawodów (od strony ul....
Tomasz Łysiak
Na niewielkim cmentarzu stało piętnaście trumien zbitych z desek. Na jednej z nich leżał sztandar z wyszytym białym orłem. Podrywał go ciągle do góry ciepły wiatr. Jak wiele lat później stronice Biblii podczas pogrzebu naszego papieża. Do jednej z trumien podszedł siwiejący już żołnierz polski. Leżał w niej jego syn – Bronisław Łuszczewski. Obok ojca stanął młodszy, siedemnastoletni brat poległego. Matka, gdzieś daleko, w Polsce – jeszcze nie wiedziała W lipcu 1917 r., w koszarach Blocha w Warszawie, legioniści I Brygady mieli złożyć przysięgę na wierność sojuszniczą. Oddziały ustawiono na dziedzińcu. Naprzeciwko – jak można to dostrzec na pewnym archiwalnym zdjęciu – przygotowano krzesła dla przedstawicieli Rady Stanu. Zajechał samochód. Wyszło z niego kilku dżentelmenów, a także...
Artur Szczepanik
Kiedy Kamil Stoch w Soczi składał hołd polskim pilotom, malunki na jego kasku i to, co mówił, wielu fanom sportu mogło się wydać dziwnie znajome. Po prostu nasz wielki sportowiec przemówił do kibiców ich własnym głosem. Tym samym, który od kilku lat ze stadionowych trybun upomina się o pamięć o Żołnierzach Wyklętych czy powstańcach warszawskich Kask Stocha to nic innego jak znana ze stadionów piłkarskich „oprawa”. Tak jak kibole, włożył w jej przygotowanie mnóstwo wolnego czasu. Żeby z dumą nosić szachownicę na kasku, musiał bowiem poprosić o zgodę Ministerstwo Obrony Narodowej. Na szczęście – bo nie było to wcale takie oczywiste – otrzymał ją i mógł całemu światu zaprezentować jeden z symboli naszej dumy narodowej. – W końcu ma się w Polsce dobrych lotników, prawda? – pytał z...
Marcin Wolski
Jadwiga Kaczyńska miała swój rytuał: zawsze w niedziele po powrocie z kościoła czytała chłopcom książkę. Właściwie cała niedziela upływała na lekturze. Bracia zasłuchani w głos matki szybko poznali całą Trylogię Sienkiewicza 18 czerwca 1949 r. Jadwiga z Jasiewiczów i jej mąż Rajmund Kaczyński przebywali w niewielkim mieszkaniu spółdzielczym przy ulicy Suzina 3/216, które należało do rodziców Jadwigi. Oczekiwali potomstwa. Poród odbywał się w domu (w szpitalu panowała epidemia pęcherzycy), był długi i ciężki (trwał całą dobę). Spodziewali się raczej córki, a urodzili się dwaj chłopcy, bliźniacy. „Miała być Magdalena – wspominała Jadwiga Kaczyńska. – A tu niespodzianka. Ale natychmiast przyjęłam to jako rzecz normalną. Strasznie się cieszyłam. Pierwszy urodził się Jarek, a za pół godziny...
Andrzej Waśko
Brońmy „Pana Tadeusza” i pojęcia kanonu literackiego. Nie dlatego, że jest „tradycyjny”, czyli stary, lecz dlatego, że jest ponadczasowy i uniwersalny. Dwie zwrotki Mickiewicza inteligentnemu człowiekowi mówią więcej niż sto powieści stu laureatów nagrody Nike Poruszające były słowa wypowiadane w czasie ostatniego „protestu poetów” po usunięciu „Pana Tadeusza” z listy lektur gimnazjalnych. Już we wrześniu „Gazeta Wyborcza” skwitowała pierwsze wystąpienia w obronie polskiego kanonu literackiego kpiącymi komentarzami – bo to związana z organem Michnika koteria od lat samodzielnie gospodaruje w oficjalnym piśmiennictwie nadwiślańskim i z tylnego siedzenia nadaje kierunek zmianom w nauczaniu szkolnym, firmowanym przez MEN. Chociaż więc protest poetów nic nie zmieni w działaniach ministrów...
POD PATRONATEM JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO WARSZAWA 10 listopada 2013 18.45 – archikatedra pw. św. Jana Chrzciciela Koncert na Święto Niepodległości, chór archikatedry warszawskiej pod dyrekcją Dariusza Zimnickiego Msza św. w intencji ofiar katastrofy w Smoleńsku 20.30 – Marsz Pamięci pod Pałac Prezydencki, Apel Pamięci 21.00 – złożenie kwiatów pod pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego, pl. Piłsudskiego. Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego KRAKÓW 11 listopada 2013 16.30 – msza św. w katedrze wawelskiej 17.30 – złożenie kwiatów przy grobach Marszałka Józefa Piłsudskiego oraz Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Marii Kaczyńskiej przez delegację Prawa i Sprawiedliwości  – złożenie kwiatów pod pomnikiem bł. Jana Pawła II  – przemarsz pod Krzyż Katyński  –...
Tomasz Łysiak
Ten, kto posiada władzę, ponosi także odpowiedzialność za to, co się dzieje pod jego rządami. Ducha tej dawnej, dziewiętnastowiecznej jeszcze odpowiedzialności nie znają ministrowie Tuska, on sam i jego urzędnicy. Sposób sprawowania władzy w Warszawie nie jest więc jakimś przypadkiem odosobnionym. To wykwit tego samego systemu, jaki w Polsce panuje już drugą kadencję – ciągłego „robienia dobrego wrażenia”, a nie pracy na rzecz dobra kraju i jego obywateli Komenda wykrzyczana przez generała Zabołockiego brzmiała – „Pli!” („Pal!”). Żołnierze zareagowali natychmiast. Palce nacisnęły spusty. Rozległy się strzały. Kule poleciały w stronę zgromadzonych na Krakowskim Przedmieściu ludzi. Pięć osób padło martwych na warszawski bruk. Stolica, a wraz z nią cała Polska, była wstrząśnięta tym, co...
Jan Pospieszalski
Album „Stocznia” autorstwa Michała Szlagi to wstrząsający fotograficzny zapis procesu niszczenia Stoczni Gdańskiej. Autor od 13 lat z aparatem w ręku śledzi stopniowe znikanie unikalnego zespołu obiektów przemysłowych i mieszkalnych. Pokazuje, jak dobro wspólne – nasze dziedzictwo – przegrywa z głupotą i chciwością   Na 270 stronach albumu (jego pojawienie się zapowiadaliśmy w „Codziennej”) kilkaset zdjęć nabiera rangi dowodu w sprawie, która pewnie nigdy nie będzie wytoczona, a która powinna rozegrać się przed trybunałem opinii publicznej.   Sztuka jako akt oskarżenia   Michał Szlaga nie formułuje zarzutu wprost, ale jego album działa jak akt oskarżenia. Pokazuje bowiem, jak przez nieodpowiedzialne decyzję i doraźną chęć zysku z naszej rzeczywistości zostaje usunięty...
Tomasz Łysiak
Za PRL „znaleziono” sposób na Mickiewicza – uwypuklono jego rusofilstwo i przyjaźń z Puszkinem. „Przyjaciele Moskale” i wpływ Towiańskiego na wizje życiowe Mickiewicza ułatwiły wykorzystywanie go przez reżimową propagandę. Nikt jednak  „Pana Tadeusza” nie skasował.   W gorącym okresie przed wybuchem Powstania Styczniowego, gdy na ulicach wrzało jak w tyglu, a najprostszy znak polskości powodował represje, specjalnego znaczenia nabierała każda polska głoska i litera. Jeśli z balkonu nad Towarzystwem Kredytowym przy ul. Erywańskiej zerwano czarnego orła, by na miejsce dwugłowego ptaszyska powiesić naszego, białego – uwaga była skupiona na tym, co niesie za sobą narodowego ducha, co go wyraża i co jest jego obrazem. Wtedy także polska literatura była spadkobiercą dawnej wielkości...
Tomasz Łysiak
Polska po raz kolejny uroczyście obchodzi dzień, w którym została napadnięta przez Niemcy. Za chwilę będzie obchodzić drugą rocznicę – ataku Sowietów. Obaj agresorzy próbowali na różne sposoby unicestwić Polaków. W tym także likwidując szkolnictwo.   Robili to na różne sposoby. Najprostszym było zamykanie szkół i uniwersytetów i po prostu zakaz nauki. Wiadomo jednak było, że takie środki nie wystarczą. Należało iść dalej. Zniszczyć tę tkankę, która mogłaby być przekaźnikiem kulturowej wielkości i nawet w warunkach całkowitego zniewolenia fizycznego po kryjomu kształcić Polaków na wolnych i mądrych ludzi. To dlatego był Katyń. I dlatego mordowano elity uniwersyteckie. Czy dzisiaj – kiedy ponoć żyjemy w wolnym kraju – edukacja przyszłych pokoleń leży na sercu naszych włodarzy? Gdy...
Krystyna Grzybowska
Nie zdziwiła mnie entuzjastyczna opinia lewackiego publicysty i medialnego celebryty, naczelnego redaktora „Newsweeka” Tomasza Lisa na temat książki Piotra Zychowicza „Obłęd ’44”, bo dzieło to wpisuje się w coraz bardziej dominującą w naszych kołach „intelektualnych” próbę zdezawuowania wartości narodowych, patriotycznych, dążenie do odebrania Polakom poczucia dumy z własnej historii. Mamy do czynienia z nową interpretacją rzeczywistości, która polegać ma na tu i teraz, pod warunkiem że takie bycie przynosi korzyści. Czy gdyby Zychowicz napisał pozytywną historię Powstania Warszawskiego uwzględniającą popełnione błędy, spotkałaby się ona z tak wielkim zainteresowaniem, w tym niemieckiej zagranicy? Oczywiście że nie Takich książek napisano w Polsce dużo, i o wiele lepszych. Patriotyzm...
Jan Żaryn
Polska coraz częściej jawi się naszym sąsiadom jako przestrzeń, za którą nikt nie odpowiada. Skoro bowiem polityka historyczna głównych ośrodków władzy skupia się na dotowaniu antypolskich dzieł, skoro nie dopuszcza się do głównego nurtu przekazu środowisk wypracowujących autentyczne dobra narodowe w dziedzinie kultury, a w zamian za to każe się „ludowi miast i wsi” wcinać czekoladowego orła, skoro władze państwowe organizują siły i środki, by niszczyć obywatelską wolę manifestowania swego patriotyzmu, to znaczy, że możemy bezkarnie panoszyć się na tym terytorium – mogą mówić politycy od historii z Moskwy i Berlina.   Coraz wyraźniej widać, że historia (szczególnie najnowsza) staje się jednym z ważniejszych narzędzi używanych w grze dyplomatycznej przez państwa europejskiego...
Tomasz Łysiak
Napawa mnie smutkiem postawa władz polskich uczelni, które nadając  tytuły Zygmuntowi Baumanowi, relatywizują oceny moralne postępków ludzkich. To jest przerażające. Bo każe po raz kolejny stawiać pytania o jakość naszych elit naukowych i środowiska akademickiego; środowiska, w którym piętnuje się ludzi takich jak prof. Pawłowicz (za światopogląd), a jednocześnie gloryfikuje innych (których światopogląd wiązał się z nagannymi uczynkami).   Daleko, daleko, tam, gdzie step Dzikich Pól wydaje się być morzem, po którym płynie się powozem jak korabiem czy łodzią, stała polska strażnica kresowa. Futor, z kilkoma budynkami gospodarczymi. Zbliżał się do niego jeździec. Po czym zsiadł z konia i wszedł do izby. W środku, za stołem siedziała niezwykła postać… W blasku kaganka wydawała...
Andrzej Zybertowicz
Nawet opór bezsensowny, bo nierokujący powodzenia, opór w danej sytuacji prowadzący tylko do niepotrzebnych ofiar, może mieć pewien sens. Wartość dla przyszłości jednostki i dla zbiorowości. Dla narodu.   Włączam się w spór o Powstanie Warszawskie. Ale tylko pośrednio. Na problem Powstania Warszawskiego i problem naszego stosunku do decyzji o Powstaniu spoglądam przez pryzmat pewnego mechanizmu psychologicznego. Mechanizmu, który dotyczy nasz wszystkich – tu i teraz.   Między Powstaniem a Smoleńskiem   Między sierpniem 1944 r. a kwietniem 2010 r. był Sierpień ’80. W otwartym, masowym akcie sprzeciwu ludzie odzyskiwali swoją godność. To Jadwiga Staniszkis pierwsza zwróciła uwagę na godnościowy wymiar strajków Sierpnia 1980 r. Godnościowy, oczyszczający efekt miało nie...
Tomasz Łysiak
Człowiek, który chce być wolny prawdziwie, musi przyjąć na siebie zobowiązania i je wypełniać. Wtedy staje się naprawdę wolny – przez dobrowolne (a nie narzucone) przyjęcie zasad moralnych i etycznych, a potem bycie im wiernym wbrew wszelkim okolicznościom i przeciwnym wiatrom. To paradoks – być wolnym przez samoograniczenie się.   Było południe. Pod murami mauretańskiego zamku Sohail, w pobliżu hiszpańskiego miasteczka Fuengirola, pasło się bydło. Krów pilnowało dwóch polskich żołnierzy w mundurach Czwartego Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego. Dzień upływał sennie i powoli. Nagle z ukrycia wyskoczyło kilkunastu hiszpańskich bandziorów, którzy rzucili się na Polaków. Jednego z czwartaków zamordowali. Drugi został ranny, ale udało mu się dotrzeć do zamku. Demonstracja siły...
Tomasz Łysiak
Wrak Tupolewa leży w Rosji. I będzie leżał. Jego los jest losem więźnia stanu. Wrak niesie za sobą jakiś sens i cel. On mówi. A mówi nie tylko o tym, co tragicznego zdarzyło się na wschodnim podejściu do lotniska Siewiernyj rankiem 10 kwietnia. Mówi o tym, po co tam leciał. Kogo wiózł. W jakim celu. Miasteczko Schlüsselburg leży nad brzegiem Newy, zaraz obok miejsca, w którym rzeka wypływa z wielkiego jak morze jeziora Ładoga. Mieścina sprawia wrażenie wymarłej – przy nabrzeżach stoją rdzewiejące, butwiejące kutry i brudne, nieruchome jak zastygłe potwory, koparki. Pomiędzy nimi, pomiędzy jakimiś komórkami z dykty i budynkami o odpadającym tynku, kręcą się wychudłe psy. Więźniowie wyspy Kiedy błotnistą drogą dotrze się na brzeg szeroko rozlewającej się rzeki, to na samym środku...
Tomasz Łysiak
Polska jako idea – ta właśnie, którą odczytujemy w skrzydłach naszego Orła, w jego hardym wzroku, w szponach, w bieli i czerwieni – ta Polska jest zabijana. Premier kraju, ongiś pełnego dumnych rycerzy, ściska się z nowym carem Wszechrusi nad pogorzeliskiem, w którym zginęła elita narodu. A kiedy nadchodzi rocznica – dzień, w którym Naród upamiętnia największą współczesną tragedię – ucieka do Nigerii. Skrywa się przed własnym Narodem w afrykańskim buszu.   Dzień 27 listopada Roku Pańskiego 1633 był w Rzymie ciepły, niemal letni, powietrze pachniało ponoć jak w lipcu. Poranek nie wróżył takiej pogody – był ciężki od chmur i wydawało się, że lada moment runie ulewa. Jednak obłoki rozsunęły się jak na zawołanie i promienie słońca dodały splendoru i odpowiedniej oprawy wydarzeniu,...
2. Zbrodni dokonano z woli Stalina, na rozkaz naj­wyższych władz Związku Sowieckiego: Biura Poli­tycznego WKP(b). Decyzja zapada 5 marca 1940, na wniosek Ławrentija Berii: rozstrzelać! W uzasadnie­niu wniosku czytamy: to zatwardziali, nie rokujący poprawy wrogowie władzy sowieckiej.   3. Tych ludzi zgładzono bez procesów i wyroków. Zo­stali zamordowani z pogwałceniem praw i konwencji cywilizowanego świata. Czym jest śmierć dziesiątków tysięcy osób – obywateli Rzeczypospolitej – bez sądu? Jeśli to nie jest ludobójstwo, to co nim jest?   4. Pytamy, nie przestajemy pytać: dlaczego? Historycy wskazują zbrodnicze mechanizmy komunistycznego totalitaryzmu. Część jego ofiar leży tuż obok, również w katyńskim lesie. To tysiące Rosjan, Ukraińców, Bia­łorusinów, ludzi innych narodów....
Tomasz Łysiak
Wąwóz Kaudyński w italskich Apeninach idealnie nadaje się na pułapkę. Wiedzie do niego tylko jedno wejście, wewnątrz zaś nie ma żadnych ścieżek, które umożliwiałyby ucieczkę. Nie wiadomo więc, dlaczego obaj konsulowie – Spurius Postumius Albinus i Titus Veturius Calvinus – podjęli decyzję o przejściu przez ów wąwóz. Może zgubiła ich pycha? A może zawiódł zwiad? W każdym razie legiony pomaszerowały w idealnym szyku, z łomotem caligarum na kamieniach wyściełających dno. Nikt nie spodziewał się, że za chwilę dojdzie do klęski, która niechlubnie zapisze się w historii państwa założonego na siedmiu wzgórzach. Właśnie trwała druga wojna z Samnitami, prawdopodobnie był to rok 321 p.n.e. Wkrótce Wąwóz Kaudyński miał się stać synonimem nie tylko sromotnej porażki, ale także hańby i upokorzenia...
Tomasz Łysiak
Powrót polskiego Ducha Data wprowadzenia stanu wojennego nie była przypadkowa. Dopiero co w Horodle uroczyście obchodzono wspomnienie Unii Polsko-Litewskiej, a już zbliżała się kolejna ważna rocznica – zgonu Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Moskale wiedzieli bardzo dobrze, że wokół tych wszystkich rocznic skupia się energia narodowo-wyzwoleńcza Polaków, że są one po prostu niebezpieczne i trzeba im przeciwdziałać. Na murach pojawiły się więc płachty papieru mówiące o „najwyższym rozkazie J.C.K. Mości”, a sygnowane przez ówczesnego namiestnika, hrabiego Lamberta. W myśl opisanych zasad, pełną władzę przejmowało wojsko, a sam generał-gubernator Aleksander Gerstenzweig obejmował zwierzchnictwo nad Komisjami Śledczymi. Najważniejszy był jednak zakaz dokonywania wszelkich ulicznych...
Tomasz Łysiak
Chciałbym ich zobaczyć wtedy w Resursie. Jak płonęły ich twarze wewnętrznym ogniem przyszłej walki... Byli przecież tacy sami jak ci, którzy potem w 1863 albo w 1944 r. śpiewali piosenki, głaszcząc bagnet opuszkiem palca. Jak dwudziestu czterech spiskowców Maurycy Mochnacki wspomina, że tańczyli. Był tam także obecny pułkownik Ludwik Kicki. W owym czasie już od dawna w cywilu, po tym, gdy odmówił Rosjanom dalszej u nich służby. Patrzył pułkownik na tę szalejącą grupę młodzieńców i ponoć ich „dziwny wyraz twarzy go uderzył”. Zapytał Adama Chłędowskiego: „Kto są ci, z którymi rozmawiał?”. I wtedy, jak wzmiankuje Mochnacki, redaktor Chłędowski odparł mu, iż „ta młodzież pojutrze wcale nie pląsy rozpocznie”. Ludwik Kicki, usłyszawszy o zamiarach powstańczych, rzekł: „Pałasz i pistolety...
Tomasz Łysiak
W styczniu 1848 – gorącego roku, który wstrząsnął Europą Wiosną Ludów – miało miejsce w Rzymie pewne spotkanie. W Koloseum stanęło naprzeciw siebie dwóch wielkich poetów i po raz pierwszy uścisnęli swoje dłonie. Byli to Zygmunt Krasiński oraz Cyprian Kamil Norwid. Przyjaźnili się potem, znajdując we wzajemnym kontakcie niezwykłą bliskość duchową. Świadek narodzin tej przyjaźni miał niezwykły wymiar – rzymska arena uświęcona męczeństwem chrześcijan była jak symbol wykuwającej się tożsamości Europy, w której na antycznym fundamencie wykwitała nowa siła, wywiedziona z duchowej nauki Nazareńczyka. Obaj poeci – i Krasiński, i Norwid – właśnie w prawowiernym katolicyzmie widzieli oparcie dla dążenia Polaków do odzyskania Niepodległości. Działalność towiańczyków i mistycyzm, który rządził...
Tomasz Łysiak
Wprzepiękny sposób zaczyna się tragedia Ajschylosa pt. „Prometeusz skowany”. Na pustym „skityjskim brzegu” Hefajstos wraz z Kratosem przykuwają łańcuchami do skały Prometeusza. Za jego miłość do ludzi: stworzenie człowieka i obdarzenie go iskrą bożą – pełną namiętności i ognia duszą ludzką. Kulawy Bóg-kowal płacze, uderzając młotem w żelazne okowy i przybijając szlachetnego tytana do zimnego kamienia. Ten zaś… milczy. W tym właśnie zobaczyć można wielkość Ajschylosa, że brakiem słów Prometeusza buduje całą siłę tej pierwszej sceny. Z ust Kratosa i Hefajstosa płyną potoki heksametru. A choć są piękne, to najmocniej „gra” … milczenie Prometeusza. Ci dwaj radzą nad nim, Kratos grzmi o wypełnianiu woli bogów, Hefajstos cierpi, wykonując zadanie sprzeczne z głosem serca. Młot huczy, stal...
Tomasz Łysiak
Pożegnałem tę serdeczną panią i zostawiłem ją samą. W cudownej enklawie polskości. W której czuła się szczęśliwa. Przez chwilę nawet jej zazdrościłem. Ta śmieszna polskość Bo gdzieś daleko, na zewnątrz, została ta Polska współczesna: z haniebnym zachowaniem rządu polskiego wobec największej tragedii naszego kraju w tym wieku; z tchórzostwem i serwilizmem okazywanym wobec obcych państw; z Anną Grodzką (mężczyzną, który twierdzi, że jest kobietą) – jako wicemarszałkiem Sejmu; z jednym wielkim spektaklem opluwania patriotów a wychwalania zboczeńców, popaprańców, słabeuszy i zniewieściałych mężczyzn; ze zrywaniem z tradycją; z niszczeniem tego, co katolickie, polskie, tego co – prawdziwe… Są jeszcze na szczęście tacy ludzie, którzy się temu przeciwstawiają. Lecz siłą są spychani do „...
Tomasz Łysiak
Dziewiątego czerwca 1860 r., kiedy z wolna na horyzoncie zbierały się chmury zapowiadające kolejną burzę dziejową, umarła wdowa po generale Sowińskim. On sam był już wtedy jednym z herosów mitologii polskiej, wniesiony do niej życiorysem bogatym w patriotyczne czyny. Bił się Józef Sowiński z Rosjanami, zapisując piękną kartę w trakcie napoleońskiej wyprawy na Moskwę i bitwy o Smoleńsk w sierpniu 1812 r., ale dopiero jego bohaterska śmierć w wolskim kościółku, w czasie Powstania Listopadowego, stała się przyczynkiem wyniesienia do termopilejskiego panteonu polskiego. Juliusz Słowacki „wpisał” go tam genialnymi pociągnięciami pióra, awansując „starca o drewnianej nodze” na jednego z wielkich duchów narodowych, który „nie jest świętym” ani „męczennikiem”, lecz po prostu „prawym Polakiem...
Tomasz Łysiak
W roku 1887 w Sankt Petersburgu ukazała się pewna arcyciekawa i dość nietypowa książka. Na karcie tytułowej widniało nazwisko autora – Nikołaj Iwanowicz Pawliszczew. Poniżej tytuł: „Siedmicy Polskawo Miatieża 1861–1864” („Tygodnie Polskiego Buntu” 1). Na dole frontyspisu znaleźć można było informację o tym, że została wydana przez niejakiego Bałaszczewa, którego zakład typograficzny znajdował się przy numerze 28 Kanału Katarzyny. Cała książka nie była jednak ani dziełem historyka, ani też powieścią. Był to wielki, składający się z wielu odcinków… donos. Zemsta Już samo miejsce wydania zdaje się mieć charakter symboliczny. Kanał Jekateriny. Jego nabrzeżem pędziła w 1881 r. kareta z Aleksandrem II Romanowem – carem, który „uśmierzył” Powstanie Styczniowe (używając rusycyzmu z...
Tomasz Łysiak
Na drugi dzień po klęsce pod Maciejowicami straszne wieści doszły do Warszawy. Nie dość, że w wyniku przegranej stanęliśmy rzeczywiście blisko finis Poloniae, to jeszcze ranny Kościuszko dostał się w ręce wroga. Major Fiszer pisał do generała Zajączka, że „Naczelnik mocno cięty w głowę, tak że kość nadwerężona i prócz tego dwa razy spisą pchnięty”. Potworna nowina z maciejowickiego boju była podawana z ust do ust. Warszawiacy szaleli z rozpaczy. Chodzili po ulicach z obłędem w oczach szlochając i krzycząc: „Ojczyzna ginie! ” lub „Już nie ma Kościuszki! ”. Michał Ogiński wspominał: „Widziano w tym dniu nieszczęsnym wielu, zbytkiem żałosnego uczucia przyprawionych o słabość; widziano niewiasty mdlejące, widziano dzieci nawet, topiące we łzach swe oczy i pytające się rodziców, gdzie jest...
Tomasz Łysiak
Działo się to niedaleko Kowna. Był czerwiec 1812 r. Napoleon Bonaparte założył mundur oficera polskiego 6. Pułku Ułanów i wyszedł nad brzeg rzeki. Przed nim wił się szeroki nurt Niemna. Cesarz przyglądał się przeciwległym brzegom, na które miała przeprawić się Wielka Armia, by w morderczej kampanii zgnieść cara Rosji. Za wodą czekało Imperium. Zaczynała się Druga Wojna Polska – tak oficjalnie nazwał tę wielką operację sam Bonaparte w rozkazie podpisanym w Wiłkowyszkach, tuż przed atakiem. „Polska wojna” i kwestia nadrzędnych wartości Ten polski mundur włożony przez słynnego Korsykanina służył jako kamuflaż umożliwiający lustrowanie okolicy i spokojne rozpoznawanie pozycji wroga. Lecz poza tym można w nim zobaczyć symbol – przywdzianie sarmackich „barw” na rozpoczęcie „polskiej wojny...
Tomasz Łysiak
Jaki jest kształt, wymiar owej wolności? Jaka jest jej barwa i jakość? Trudno mówić przecież o całkowitej wolności – zarówno w wymiarze ludzkim, jak i narodowym – gdy własne lęki, uprzedzenia i egoistyczne interesy powodują, że traci się z oczu najwyższe ideały. Człowiek wolny to ten, który żyje wedle pięknych wartości. Czyż tej prawdy nie należy rozciągnąć także na życie państw i narodów? Czarowne dni tęsknoty i woli W 1933 r. potrafiono unieść Pamięć o pokoleniach patriotów do rangi najwyższej. Organizowano setki uroczystości honorowych w całym kraju. Przewodnictwo Komitetu Honorowego objęła Aleksandra Piłsudska. Starzy, siwiuteńcy weterani, w granatowych mundurach ze srebrnymi cyframi 1863 na pagonach, byli w tych dniach bohaterami całego Narodu. Wieczorem, w Noc Styczniową,...
Tomasz Łysiak
Cyrkowe widowisko ma to do siebie, że – za pomocą sztuczek iluzjonistów, zręcznej woltyżerki i popisów treserów – wzbudza emocje widowni, która wznosi okrzyki zdziwienia i zastanawia się, czy człowiek skaczący na trapezie spadnie, czy też utrzyma się wysoko w powietrzu. Nikt jednak przy zdrowych zmysłach nie traktuje całej sprawy serio – prestidigitator wyciąga papugę spod płaszcza i zamienia ją w wielobarwny melonik jedynie ku uciesze i zabawie. Każdy wie, że papuga nie jest tak naprawdę melonikiem, a jednak „kupuje” zabawę i konwencję, w końcu za to zapłacił w kasie cyrku. Minister cyrkowiec Takim widowiskiem zostaliśmy uraczeni pod koniec roku przez polskiego ministra spraw zagranicznych, który rozpoczął kampanię medialną pt. „Oddajcie wrak”. Jak z iluzjonistycznego cylindra...
Tomasz Łysiak
Kwestia powinności Cóż owa figura symboliczna mogła znaczyć dla zwiedzających wystawę w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w roku 1912? Równo sto lat temu? Przed obiema wojnami, dwudziestoletnią naszą Niepodległością, a potem dużo dłuższym zniewoleniem? Jakiego znowu nabrała znaczenia teraz, równo wiek później? Co przynosi nam Fatum w ostatnich latach, gdy dotknęła nasz naród smoleńska tragedia? Jak się z nami obchodzi ów Los w czasie, gdy śmierć głowy państwa polskiego i członków elit Rzeczypospolitej nie tylko nie może doczekać się rzetelnego, uczciwego śledztwa, lecz także – co równie bolesne – odpowiedniego rangą, symbolicznego upamiętnienia w postaci pomnika? Tymczasem obie te sfery – praktyczno-sądowa i duchowo-moralna – domagają się prostych w istocie czynności: zrobienia tego...
Filip Rdesiński
Ze wspomnieniem tym łączy się w Poznaniu także pewna smaczna tradycja. W 1891 r. proboszcz parafii św. Marcina w Poznaniu, ks. Jan Lewicki, poprosił zgromadzonych wiernych, aby – podobnie jak patron parafii – zrobili coś dla ludzi potrzebujących. Cukiernik Józef Melzer zaproponował, aby powrócić do starej tradycji wypieku smakołyków, które kupowaliby bogatsi mieszczanie, a biedniejsi otrzymywali za darmo. Smakołykiem tym był charakterystyczny rogal z ciasta półfrancuskiego z nadzieniem z białego maku. Od 1901 r. nad wypiekiem rogala sprawowało pieczę Stowarzyszenie Cukierników. Tak narodziła się w Poznaniu tradycja wypieku na 11 listopada rogala świętomarcińskiego. Dziś poznaniacy zjadają około 250 ton tego dość drogiego ciastka. Nie każdy jednak ma prawo je wypiekać. Potrzebny jest do...
Marcin Wolski
30 listopada 2011 r. odeszła Maryla Płońska, ostatnia z trzech dzielnych kobiet (obok Anny Walentynowicz i Aliny Pieńkowskiej), które 16 sierpnia 1980 r. zamknęły bramę Stoczni Gdańskiej, powstrzymując rozejście się robotników po przedwczesnym zakończeniu strajku przez Lecha Wałęsę. Gdyby nie one, najnowsza historia Polski, a może i świata, potoczyłaby się inaczej. Odeszła zapomniana, uboga – symbol tych, którzy odzyskali dla nas Ojczyznę i którym Ojczyzna nie potrafiła się odwdzięczyć. Żyła 54 lata. * * * 4 grudnia 2011 r. zmarł Adam Hanuszkiewicz, aktor, reżyser. Artystyczny samorodek, który nie kończył żadnej szkoły aktorskiej. Po tym, jak w atmosferze skandalu i bojkotu objął w 1968 r. po Dejmku Teatr Narodowy, zrealizował tam głośną inscenizację „Balladyny”, charakteryzującą...
Tomasz Łysiak
Grecki historyk, filozof, autor starożytnych esejów moralnych Plutarch z Cheronei jest znany przede wszystkim jako pierwszy twórca biografii – spod jego pióra wyszło prawie pięćdziesiąt słynnych „Żywotów równoległych”. I to właśnie dzięki nim zapisał się najmocniej w historii kultury europejskiej. Co ciekawe, tworzył owe żywoty w dużej mierze dla młodzieży, także dla własnych dzieci. Można by rzec, iż podążał śladem szlachetnej, antycznej triady miłosnej, w której jest miejsce na – parafrazując Okudżawę – trzy miłości. Po pierwsze było to umiłowanie rodziny: niezmiennie i głęboko kochał swoją żonę Timoksenę oraz czterech synów i jedną córkę; po drugie szczery patriotyzm – ojczyznę widział nie tylko we własnej „polis”, czyli Cheronei, ale także w krainie helladzkiej Beocji i szerzej, w...
Tomasz Łysiak
Z Kaźmirakiem czy z „Wilkami” W czasie wojny, we wsi Owczarnia, na opanowanej przez Niemców Lubelszczyźnie, doszło do krwawej jatki. Oddział AL dowodzony przez „Cienia” (Bolesława Kaźmiraka) natknął się na odpoczywający na kwaterach pododdział AK podporucznika „Moczara” (Mieczysława Zielińskiego). Najpierw doszło do strzelaniny, bo obie strony wzięły się za Niemców. Po krótkim czasie nieporozumienie wyjaśniono. Zaczęto się witać, stając w dwuszeregu naprzeciwko siebie. Nagle „Cień” strzelił z pistoletu do dowódcy AK. I w ruch poszły karabiny ludowców. Rozpoczęła się egzekucja. Mord był zaplanowany… Z martwych akowców zdarto buty i mundury. Ciała wrzucono do dołu. Razem z zastrzelonym przypadkowo psem. Zabójca nigdy nie poniósł żadnej kary. Pułkownik „Cień” zmarł w 1966 r. Został...
Tomasz Łysiak
Z bramy Cytadeli warszawskiej wyjechało pięć czarnych wózków. Obok każdego z nich szedł spowiednik. Na miejsce kaźni wieziono skazańców – Romualda Traugutta, Rafała Krajewskiego, Józefa Toczyskiego, Romana Żulińskiego i Jana Jeziorańskiego. Był 5 sierpnia 1864 r. Zbliżała się godzina dziesiąta. Na szubienicy miał się właśnie dokonać ostatni akt Powstania Styczniowego. Wokół niej zgromadziły się milczące, wielotysięczne tłumy, odgradzane kordonami wojska. Grały bębny. Powstańcom nie związano rąk. Sami zakładali na siebie duże białe koszule. Gdy stanęli pod belką, rozpoczęto czytanie wyroku. Sentencja liczyła kilkanaście stron. Beznamiętny głos rosyjskiego urzędnika niósł się daleko w tej potwornej ciszy, która otulała stok Cytadeli. Jedynie Traugutt nie słuchał. Rozmawiał szeptem ze...

Pages

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.