Antoni Łepkowski

Antoni Łepkowski
Jeśli wybieracie się do budynku sądu, musicie mieć baczenie, czy aby nie będzie odbywać się w sąsiedniej sali żaden proces komunistycznego kolaboranta We Francji lat 60. sądy orzekające w procesach byłych funkcjonariuszy kolaboranckiego reżimu Vichy nie paliły się wcale do wydawania skazujących wyroków, a w postępowaniach odszkodowawczych toczonych przez francuskich patriotów w związku z krzywdami, których doznali za sprawą marionetkowego reżimu pozostającego na pasku pochodzącego zza wschodniej granicy okupanta, niechętnie zasądzano rzetelne zadośćuczynienia. Wówczas sędziowie zasłużeni w gnębieniu tą drogą miejscowych bohaterów, a równocześnie w wybielaniu byłych katów i kolaborantów, dostawali od obecnych na sądowych salach działaczy francuskiego ruchu oporu słodkie prezenty w...
Antoni Łepkowski
Jeśli – a wszystko na to wskazuje – adwokatura rozrastać się będzie w tempie z ostatnich lat, wejdziemy w fazę palestry masowej i jedynym forum, na którym będą się mogły odbywać nasze coroczne zgromadzenia, będzie Pepsi Arena lub Stadion Narodowy.   Liczba i waga symbolicznych skojarzeń, jakie nawiedziły mnie w jeden z wrześniowych weekendów, sprawiły, iż zdecydowałem się podzielić z czytelnikami refleksjami nad życiem samorządowym warszawskiej adwokatury, do której przynależę już od ćwierćwiecza.   Akurat w dniu kulminacji protestu Solidarności i pozostałych związków odbyło się w Warszawie coroczne Zgromadzenie Warszawskiej Izby Adwokackiej. Moje środowisko zawodowe do chwili obecnej hołduje zasadom demokracji bezpośredniej. Każdy wykonujący zawód ma prawo uczestniczyć w...
Antoni Łepkowski
Jest na frustrację wykluczanych lek skuteczny. To sytuacja, w której z roli np. lotniskowego pariasa przeradzamy się w pieszczoszka systemu kontroli bramkowej i sami jesteśmy uprzywilejowani.   Od dziecka jestem kibicem piłki nożnej. Powiedzenie zatem, że nie lubię bramek, w sensie że nie podobają mi się gole, brzmi w moich ustach cokolwiek idiotycznie. Całe szczęście, że w każdym, także w naszym ojczystym języku słowa miewają różne znaczenie, więc tytułu swojego tekstu wcale nie muszę się wstydzić.   Myślę, że wielu kibiców piłkarskich czy hokejowych odczuwa podobną niechęć do bramek, bo w dzisiejszym tytule felietonu mowa o tzw. bramkach antyterrorystycznych. Nie są one wcale wymysłem wdrożonym po ludobójczych atakach z 11 września 2001 r., jak mogłoby się zdawać młodszym...
Antoni Łepkowski
Pomiędzy sędzią czy prokuratorem a adwokatem broniącym podsądnego bardzo często dochodzi do cichego dealu.   Mruganka to neologizm pochodzący oczywiście od mrugania do siebie okiem. Gdy dwie osoby doskonale wiedzące, co piszczy w trawie, rozumiejąc się bez słów, „puszczają do siebie oczko”, a następnie robią to, co bezgłośnie ustaliły owym mrugnięciem i mają pewność, że druga strona mruganki nie wyłamie się z nawiązanej konwencji działania, dzieje się dokładnie to, co bez zbędnych słów ustaliły. Ludzie powiadają w takich razach, że jeden wie, a drugi rozumie. Taka mruganka w kontaktach zawodowców reprezentujących laików bardzo często odbywa się na salach sądowych. Pomiędzy sędzią czy prokuratorem a adwokatem broniącym podsądnego dochodzi do cichego dealu. Sędzia wie, iż obrońca...
Antoni Łepkowski
W politycznym rozpaczliwcu bezładne ruchy można pogrupować w dwu kategoriach – działania HGW i jej otoczenia oraz medialna nadbudowa całej akcji ocalenia prezydenty.   Pewnie do końca moich dni nie zapomnę instruktora pływania z jego cierpkimi i ironicznymi uwagami, którymi wypełnione były dwie lekcyjne godziny, spędzane w każdym tygodniu piątej klasy szkoły podstawowej na basenie Polonii. Gdy oceniał styl, w którym usiłowałem bronić się przed utonięciem, najczęściej nie proponował nazywania go ani dowolnym, ani crawlem, lecz używał wytworzonego przez siebie neologizmu – „rozpaczliwiec”. Miał rację. Trudno było lepiej określić tę bezładną, rozpaczliwą machaninę kończynami, podjętą w panicznym strachu przed śmiercią, przez małego, bezradnego chłopca. To określenie przypomniało mi...
Antoni Łepkowski
Stopień reglamentacji codziennego życia jest w obecnych czasach wręcz nienotowany w historii.   Tę historię zna każde polskie dziecko. Przynajmniej w czasach, w których chodziłem do szkoły podstawowej, uczyliśmy się patriotyzmu, m.in. poznając opisywaną przez Konopnicką czy Prusa historię polskiego chłopa Michała Drzymały, urodzonego w połowie XIX w., który w latach 1904–1909 toczył zażarty spór z pruską administracją cesarza Wilhelma II o pozwolenie na budowę domu. Dom miał stanąć na wolnej działce, nabytej od niemieckiego kupca, w miejscowości Podgradowice, zwanej obecnie Drzymałowem. Pisząc te słowa, zorientowałem się jednak, że może obecna edukacja szkolna jest już tak zeuropeizowana i politycznie poprawna, a niechęć do zadrażniania stosunków z naszym zachodnim, odwiecznym...
Antoni Łepkowski
Tusk podąża konsekwentnie drogą Pompidou, Nixona czy Gyurcsányego i chlapie językiem na prawo i lewo.   Historia ta działa się akademicką paryską wiosną 1968 r. Georges Pompidou dopytywał się swoich informatorów, kim jest jeden z najaktywniejszych studenckich działaczy Daniel Cohn-Bendit. Asystent francuskiego premiera, a niebawem także prezydenta, miał powiedzieć, że to jakiś niemiecki Żyd. Zaiste, „czerwony Dany” urodził się w rodzinie niemiecko-żydowskich emigrantów we Francji. Co prawda, by nie służyć w wojsku, zrzekł się obywatelstwa francuskiego i pozostał przy niemieckim, ale studiował w Paryżu i był – do czasu deportacji do Niemiec – przywódcą paryskiego Maja. Informacje przekazane więc przez premierowskiego doradcę były prawdziwe. Podane zostały jednak w tak...
Antoni Łepkowski
Wypada życzyć nam wszystkim, by w wyborach na przewodniczącego PO wzięło udział ponad 100 proc. uprawnionych.   W 2007 r. koncern z ul. Czerskiej poczuł się dotknięty w swych dobrach osobistych jedną z wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego. Premier w wywiadzie prasowym, ostrzeżony przez rozmówców przed awanturą w jednym z głównych dzienników, jaką mogą wywołać jego wypowiedzi udzielane właśnie dziennikarzom „Rzeczpospolitej”, odparł, że nie spodziewa się pogorszenia sytuacji, bo to, co wyprawia się w tej gazecie, to istna „Trybuna Ludu” z 1953 r. Kaczyński mówił, rzecz jasna, nie o konkretnych artykułach z „Trybuny” i wiadomego dziennika, lecz o wytwarzanej przez porównywane gazety atmosferze ataku na wroga ideologicznego, którym całkiem słusznie i nie bez osobistej dumy się czuł....
Antoni Łepkowski
Jedynie kombatanci, których dochody miesięczne nie przekraczają 831 zł, otrzymają za swoją patriotyczną aktywność drugie tyle.   Pisałem już o tym w kwietniu, gdy dowiedziałem się z prasowych enuncjacji, że pod wpływem zwiększenia się w ostatnim czasie liczby wniosków kombatantów antykomunistycznej walki o Polskę i jej niepodległość o zasądzenie im jednorazowych odszkodowań i zadośćuczynień, ekipa Bronisława Komorowskiego przygotowała projekt ustawy, na mocy której najgorzej sytuowani działacze ruchu antykomunistycznego mają otrzymać symboliczne świadczenia rentowe. Projekt ustawy otrzymałem niedawno od jednego z byłych działaczy opozycji z Trójmiasta, wspaniałego człowieka, który, jak wielu innych, nie cierpi głodu, co w myśl projektu ustawy o pomocy dla działaczy opozycji...
Antoni Łepkowski
Pisałem już o tym niedawno. Ale sprawa jest niezmiernie ważna i dlatego sądzę, że nigdy zbyt dużo próśb, a nawet błagań o zachowania racjonalne, mądre, a w konsekwencji dla naszego życia – zbawienne. Ostatnie wybory, zwłaszcza elbląskie, były doskonałym testem siły dwu głównych partii politycznych. Mimo koalicji wymierzonych przeciw kandydatom PiS, zarówno na prezydenta Elbląga, jak i na radnych miejskiego ratusza, ludziom Prawa i Sprawiedliwości udało się wygrać, ale wiadomości o zupełnym rozkładzie Platformy, a zwłaszcza o spisaniu na straty idei konstruowania antypisowskiej koalicji, okazały się mocno przesadzone. Nerwowość towarzyszyła nam do samego finiszu, i jak słusznie ze swojego punktu widzenia argumentują przegrani, porażka kilkuprocentowa, co w praktyce oznacza ok. tysiąca...
Antoni Łepkowski
Wydaje mi się, że prezentowanie symboliki totalitarnej jest prezentowaniem skrajnej głupoty i niczym więcej.   Ostatnio postępowcy znowu dmą w surmy walki z faszyzmem. Tropione i piętnowane zatem są wszelkie objawy każdej myśli prawicowej, która – równie bez sensu co bez wyjątku – zwana jest przez salonowców faszyzmem. Atakowani są prokuratorzy niepodejmujący śledztwa za namalowanie na murze swastyki lub za demonstrowanie w uniwersyteckiej auli niezadowolenia z fetowania tam byłego enkawudzisty. Historyczny już tekst skandowany przez – na zmianę i naraz – gazowane i pałowane tłumy w czasie demonstracji stanu wojennego i powojennego: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!” staje się pretekstem do zadawania głupawych pytań o przyczynę jego skandowania akurat na wykładzie Baumana...
Antoni Łepkowski
Zaczęły się wakacje, pora więc na lżejszy temat. Czas zafrasowane twarze rozświetlić uśmiechem, zwłaszcza że w polityce polskiej sporo nadziei, więc wszystkim nam trochę lżej się żyje. Zatem o właściwościach humoru w polskiej polityce słów parę.   Spośród dwu kategorii osób, które cieszą się odgadywaniem ironii ukrytych w dowcipach, należę raczej do tych, którzy dowcipy opowiadają, niż do tych, którzy ich – co prawda ze zrozumieniem i satysfakcją – jedynie słuchają. Perfidna złośliwość mojej pamięci pozwala mi wprawdzie zapomnieć o imieninach najlepszego przyjaciela, ale nie daje mi wytchnienia od dowcipów, więc pamiętam niemal wszystkie od czasu, gdy zacząłem je już, jeszcze jako dziecko, rozumieć. A że urodziłem się w głębokim Peerelu, bo PESEL rozpoczyna mi się od piątki, a...
Antoni Łepkowski
Póki Jarosław Kaczyński na polskiej scenie funkcjonuje, póty jest szansa na stworzenie koalicji, której spoiwem byłyby najważniejsze wspólne zasady ideowe prawicy.   Gdy piszę te słowa, nie znam jeszcze wyników drugiej tury wyborów samorządowych w Elblągu. Wiem jednak, że w czasie tury pierwszej po raz kolejny okazało się, jakie skutki po obu stronach politycznej barykady mają swary i podziały. Jeśli podzielona lewica lub rozproszona prawica nie posiada w swych szeregach żadnego charyzmatycznego lidera, kończy się to tak jak w Elblągu dla lewych – kompletną klapą. Jeśli zaś taki koncentrujący uwagę i przyciągający głosy polityk jest w jednych lub drugich szeregach obecny, odpowiednio prawica lub lewica co prawda zwycięża, lecz na zasadzie wiktorii typowo pyrrusowej, w praktyce...
Antoni Łepkowski
Przy okazji kontroli prasowej, jaką wdrożono ostatnio w sprawie rodzaju wydatków ponoszonych przez główne partie polityczne, ożywił się miłosierny chrześcijanin przodującej siły narodu – Stefan Niesiołowski.   Stały gość programu Moniki Olejnik zwierzył się ostatnio, indagowany na okoliczność wydania przez Partię ćwierci miliona złotych na odzież roboczą dla jej funkcjonariuszy, że, po pierwsze, nie obchodzi go ta kwestia, bo napisała o tym gazeta, której nie czyta, a po wtóre, że ważniejsze jest to, iż z publicznych pieniędzy Prawo i Sprawiedliwość wydaje milion złotych rocznie na ochronę swojego prezesa. Z wrodzoną sobie delikatnością i taktem Niesiołowski, podkreślający przy okazji, iż chrześcijanie winni kierować się w życiu miłością i szacunkiem dla innych, wykrzyczał, że...
Antoni Łepkowski
W przypadku kombatantów walki o niepodległość i suwerenność naszego kraju sądy rekompensują krzywdy w kilkakrotnie mniejszej skali niż ofiarom sądowych pomyłek.   Zapewne po ukazaniu się tego felietonu ktoś z życzliwych mi działaczy samorządu adwokackiego wpadnie na pomysł wszczęcia wobec mnie postępowania dyscyplinarnego. Mało komu bowiem wiadomo, że adwokat nie powinien komentować w mediach prowadzonej przez siebie sprawy. Moje publiczne wystąpienia, dotyczące procesów o zasądzenie odszkodowań i zadośćuczynień za krzywdy poniesione przez bohaterskich weteranów walki o Niepodległą, nie są jednak komentarzami do konkretnych spraw. Nie wymieniam nazwisk, sygnatur, nie wskazuję konkretnych sądów i sędziów wydających w tych sprawach wyroki. Porównuję praktykę orzeczniczą w sprawach...
Antoni Łepkowski
Stawiam tezę, że decyzja, czy zakaz handlu niedzielnego uchwalić czy nie, powinna zostać przesądzona w referendum ogólnokrajowym.   Wielu publicystów zarzuca inicjatywie zmian w kodeksie pracy zmierzających do uchwalenia zakazu pracy handlowców w niedziele podjęcie tematu zastępczego w miejsce debaty nad rzeczywistymi problemami trapiącymi ludzi. Ma to być klasyczna zapchajdziura na polityczny sezon ogórkowy. Inni z kolei, ci przesyceni duchem lewacko-antyklerykalnym, wskazują, że pomysł PiS, SP i PSL to taran, którym sterują biskupi katoliccy. Ma on według lewaków utorować drogę do pogłębienia już i tak za silnych w naszym kraju elementów państwa wyznaniowego. Niewielu dostrzega, że inicjatywa ta, jak mało która, dotyczy problemu naprawdę ludzi zajmującego. I mało kto akcentuje,...
Antoni Łepkowski
Leming nie idzie do lokalnych wyborów ani na referendum, bo go to fundamentalnie nic nie obchodzi.   Kilkakrotnie wskazywałem w swoich felietonach, że w naszym systemie samorządowym słabo wykorzystywana jest możliwość rozpisywania referendum obywatelskiego, czyli zainicjowanego wnioskiem mieszkańców samorządowej wspólnoty, poprzedzonym akcją zbierania podpisów. Za każdym razem rzecz dotyczyła stolicy, a tak naprawdę to samej Hanny Gronkiewicz-Waltz. Nie robię sobie złudzeń, że akcja zainicjowana w maju w Warszawie, mająca w efekcie doprowadzić do pozbawienia stołecznego prezydenckiego fotela wiceszefowej Biura Politycznego KC PO, czy jak tam się obecnie zwą naczelne organa PRL-bis, jest efektem moich niecnych i wrogich podszeptów, niemniej sam pomysł zaatakowania kierowniczej roli...
Antoni Łepkowski
Często słyszane z ust polityków zdanie, że nie komentują orzeczeń sądów, jest efektem niemal 30 lat obowiązywania ograniczeń prawa prasowego, które przez bojaźliwych polityków i pismaków zostało już dość dawno rozszerzone na całość dorobku judykatury.   W mrocznych latach stanu świeżo powojennego, 26 stycznia 1984 r., ówczesny sejm uchwalił tzw. prawo prasowe. Obok innych utrwalających władzę ludową przepisów tej kagańcowej ustawy znalazł się tam artykuł – nomen omen – trzynasty. Otwiera go norma ze wszech miar niedemokratyczna i tłumiąca prawo do krytyki władzy, w tym konkretnym przypadku – władzy sądowniczej. Wedle nadal obowiązującego brzmienia tej ustawy, nie wolno wypowiadać w prasie opinii co do rozstrzygnięcia w postępowaniu sądowym przed wydaniem orzeczenia w pierwszej...
Antoni Łepkowski
W gmachu, na którego fasadzie wykuto napis: „Sprawiedliwość jest ostoją mocy i trwałości Rzeczpospolitej”, dokonano zatrzymania, skucia i odprowadzenia do aresztu bohatera walki o prawa naszego narodu do niepodległości i suwerenności. W toku jednego z procesów, mającego za przedmiot zadośćuczynienie za krzywdy doznane z rąk ubeckich oprawców, w ławach dla publiczności pojawił się bohater walki o niepodległy byt naszego państwa, jeden z historycznych i obecnych przywódców Konfederacji Polski Niepodległej, były poseł i niegdysiejszy kandydat na urząd prezydenta – Adam Słomka. Przyszedł obserwować proces, w którym jeden z jego kolegów zmagać się miał z wymiarem sprawiedliwości III RP. W swoich roszczeniach wobec prawnej kontynuatorki Peerelu żądał on zadośćuczynienia za represje doznane...
Antoni Łepkowski
Kwas powstały przy naruszeniu naszej tajemnicy zawodowej może łatwo wyżreć całą tkankę Polskiej Adwokatury. Jeden z przyjaciół mego rodzinnego domu, przedwojenny lwowski prawnik, opowiadał mi, gdy jeszcze byłem chłopcem, ponoć prawdziwą historyjkę o swoim lwowskim koledze, który po wielu latach adwokackiej praktyki zdecydował się porzucić zawód i zatrudnić na państwowej, doskonale płatnej posadzie pisarza w gminie żydowskiej. Ponoć, gdy mijany był na ulicy przez któregoś ze swoich byłych klientów, który witał go np. słowami: „Dzień dobry, panie mecenasie!”, odwracał się, doganiał pozdrawiającego, chwytał go za ramię i rzucał wściekły: „Sam pan jesteś złodziej!”. Świeżo upieczony pisarz z żydowskiej gminy jeszcze jako adwokat traktowany był jak prawnik gorszej kategorii i musiał zapewne...
Antoni Łepkowski
Czy sądy polskie będą stosować inne zasady prawa wobec pieszczoszków Peerelu-bis, a inne wobec nas, którzy nimi nie jesteśmy?   Na temat wyroku w sprawie posłanki Sawickiej i burmistrza Helu, wyroku w sprawie Stanisława Kociołka, doktora Garlickiego czy mafii pruszkowskiej praktykującemu adwokatowi trudno jest mówić tak, jak mówią o tym ludzie pozbawieni codziennego, aktywnego kontaktu z wymiarem sprawiedliwości. Oburzenie narosłe u większości z nas po usłyszeniu, że mafiosi z Pruszkowa, Stanisław Kociołek czy Beata Sawicka są niewinni, oczywiście każdy uczciwy adwokat podziela, lecz zastanawia się także, dlaczego w dziesiątkach procesów, w których bronił i w których oskarżano osoby niebędące profitentami systemu PRL-bis, nie przebiły się do orzekających błyskotliwe refleksje...
Antoni Łepkowski
W życiu publicznym ludzie piastujący władzę lub zajmujący pryncypialne stanowiska, wiążące się z pokaźnymi profitami, nie korzystają i nie powinni korzystać z jakichkolwiek domniemań koniecznych w procesie karnym.   Poruszanie po raz kolejny problemu niezrozumienia, zarówno wśród polityków, jak i publicystów wypowiadających się w kwestiach stosowania prawa, istoty zasady domniemania niewinności zaczyna należeć do moich ulubionych sportów. Być może moje dotychczasowe teksty poświęcone tej tematyce trafiają jak groch o ścianę. Możliwa jest również niechęć funkcjonariuszy mainstreamowych mediów do poważnego traktowania felietonisty „Gazety Polskiej” bądź – co bardzo prawdopodobne – po prostu nie potrafię jasno wyłuszczyć, o co w sprawie chodzi. Dość że w przypadku zatrzymania kolejnej...
Antoni Łepkowski
Gdy przemnoży się przez liczbę miesięcy wypłacane esbekom renty lub emerytury, to w przypadku najaktywniejszych oprawców otrzymamy kwoty już po roku przekraczające 100 tys. zł.   Być może pod wpływem wydatnego zwiększenia się w ostatnich tygodniach liczby wniosków kombatantów antykomunistycznej walki o Polskę i jej niepodległość o odszkodowania i zadośćuczynienia za poniesione przez nich krzywdy, składanych na podstawie przepisów o unieważnieniu orzeczeń wydanych wobec represjonowanych za działalność na rzecz niepodległości, ekipa związana z naszym Naczelnym Strażnikiem Żyrandola poczuła nagły przypływ energii i aktywności. Doradcy Bronisława z Ruskiej Budy – Jan Lityński i Henryk Wujec – przygotowali nawet projekt ustawy, na mocy której najgorzej sytuowani działacze ruchu...
Antoni Łepkowski
Polacy po ukazaniu się informacji o szczęśliwych losach przestępców w prokuratorskich togach i zawstydzających jałmużnach przyznanych przez sądy III RP ich bestialsko potraktowanym ofiarom wybuchają śmiechem. Bezsilnym śmiechem zrezygnowanych ludzi.   To nie tak, że nagle zamyśliłem sobie zostać krytykiem filmowym. Po prostu tak się zdarzyło, że w krótkim czasie weszły na ekrany kin dwa współczesne polskie filmy, których fabularne osadzenie zmusza prawnika-felietonistę do refleksji o naszym kraju, jego systemie prawnym, politycznym, a nade wszystko o systemie wartości, który powoduje, że kraj jest taki, a nie inny. Refleksji o kraju, w którym, jak to mówił bodaj Raymond Aron za Alexisem de Tocqueville o Rosji, władza nie lubi obywateli, obywatele nie lubią władzy i nikt z niczego...
Antoni Łepkowski
Pisałem wtedy: „Mam Ją jeszcze przed oczyma. Trochę ponad miesiąc przed tragiczną śmiercią, na Nadzwyczajnym Zjeździe Adwokatury, 6 marca tego roku, zamieniłem z Nią dosłownie jedno, może dwa konwencjonalne zdania. Godzinę później Joanna wprowadzała na salę naszych obrad Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Staliśmy i klaskaliśmy i oczywiście nikt z nas nie sądził wówczas, że za niespełna czterdzieści dni obydwojga nie będzie już wśród nas”. Po trzech latach mogę tylko dodać, że przede wszystkim jako Polakowi, ale też jako adwokatowi przyszło mi w przypadku obu wspominanych w mym tekście wybitnych postaci boleśnie przekonać się o nieprzystawalności popularnych powiedzonek do skomplikowanej polskiej rzeczywistości. Oczywiste, że skutki dojmującej pustki na prezydenckim fotelu dotykają nas...
Antoni Łepkowski
W radiowym wywiadzie usłyszałem jakiś czas temu głos Rysia Kalisza, znany mi jeszcze z lat studenckich, a potem z lat adwokackiej praktyki. Już kiedyś wspominałem w jednym z felietonów, że podobnie jak przed wojną każdy antysemita musiał mieć „swojego Żyda”, tak każdy antykomunista ma zazwyczaj swojego komucha i że moim jest właśnie Ryszard, przeto wiele mu wybaczam. Wybaczam mu więc także, że w rozmowie z dziennikarzem udaje dobrego znawcę konstytucjonalizmu, tylko dlatego, że jest dobrym znajomym Aleksandra Kwaśniewskiego. Jako że każdy ma swoich znajomych, to ja nie miałem okazji zostać Kwaśniewskiemu nawet przedstawiony, zatem znawcy prawa konstytucyjnego udawać nie zamierzam. Ale nie trzeba być szczególnym specjalistą w tej dziedzinie prawa, by móc ze zrozumieniem przeczytać tekst...
Antoni Łepkowski
Ta poprzednia miała wykorzenić z rynku prywaciarzy, a w ich miejsce ustanowić monopol tzw. handlu uspołecznionego, który ze społeczeństwem miał mniej więcej tyle wspólnego, co Janina Paradowska z Orianą Fallaci. Obecna bitwa uderzyć ma we wszystkich. Kto lub co stanie się przyczyną bankructwa współczesnego systemu handlowego? Wydaje się, że Jarosław Gowin ze swoim projektem podwyższenia granicy kwotowej, do której kradzież nie jest sądzona jak przestępstwo, lecz jak wykroczenie. Pomysł, wedle którego wartość zabranego przedmiotu decyduje o kwalifikacji prawnej zaboru, nie jest nowy i w wielu systemach prawnych funkcjonuje z powodzeniem. Pod jednym wszakże warunkiem. Idzie o to, by pojedyncze przypadki zaboru mienia o wartości symbolicznej nie zaprzątały organów ścigania i sądów, lecz...
Antoni Łepkowski
Kolejnym podobieństwem w obu typach spraw jest niezwykła mitręga w realizacji swych roszczeń zarówno wobec wszechmogących instytucji finansowych, jak i – zwłaszcza – wobec publicznej kiesy. Prowadząc sprawy przeciwko bankom, prawnicy doznają dojmującego przeczucia, że gdy Orwell pisał, że wszystkie zwierzęta są równe, ale świnie równiejsze, to miał na myśli właśnie nas i naszych przeciwników procesowych. Gdy zacznie się prowadzić sprawy, w których przeciwnikiem jest Skarb Państwa, podejrzenia te przeradzają się w pewność. Obywatel, prywatna firma lub organizacja pozarządowa idąc sądzić się z innym równym mu pozwanym, oczekują od trzeciej władzy sprawiedliwego rozsądzenia sporu. Choć najczęściej wychodzimy z budynku sądowego niezadowoleni – bo brak obiektywizmu (w końcu walczymy o swoje...
Antoni Łepkowski
Oczywiście „Drogówka” zasługuje na profesjonalne oceny wszystkich elementów sztuki filmowej: wspaniałego aktorstwa, doskonałych zdjęć i montażu, a przede wszystkim świetnego scenariusza i reżyserii. Ja jednak skoncentruję się na wydźwięku i przesłaniu tego dzieła, bo przedstawia ono tyleż barwną co tragiczną wizję Polski, pokazanej na przykładzie oddziału policyjnej drogówki, której funkcjonariusze – jak to często bywa – stają się równie niemoralni i nieuczciwi jak ci, których powinni ścigać. Powie ktoś, że Smarzowski przedstawia wizję przejaskrawioną, prezentując wszystkich bohaterów jako – do wyboru – seksoholików, alkoholików, łapówkarzy lub padliniarzy. Przejaskrawienie jest jednak dopuszczalną metodą dla twórców prawdziwej sztuki, gdy służy wytłuszczeniu rzeczywistego i ważnego...
Antoni Łepkowski
Warto zarejestrować głosy reżymowej prasy i czołowych utrwalaczy platformianej władzy, podniesione w nawiązaniu do pokazowego procesu Katarzyny W., który pokazowym stał się głównie za sprawą oskarżonej, której patologiczne „parcie na szkło” i mechanika funkcjonowania mediów, zwłaszcza brukowych, spowodowały, że sprawa najpierw „zaginięcia”, a potem przyczyn śmierci malutkiej dziewczynki, córki oskarżonej, stała się sprawą publiczną i nic tego już zmienić nie może. Pośród głównych obrońców praw obywatelskich Katarzyny W., w pierwszym szeregu stanęła nestorka peowskich wazeliniarzy – Janina Paradowska. Zawtórowały jej także mniej zasłużone bojowniczki, np. Dominika Wielowieyska. Pierwszym grzechem sędziego Chmielnickiego stało się, wedle medialnych obrońców Katarzyny W., ujawnienie na...
Antoni Łepkowski
Istota tej sejmowej konstytucji, będąca wyrazem prymatu władzy narodu szlacheckiego nad królewską egzekutywą, była diametralnie odmienna od sytuacji obecnej. Dzisiaj naród nie akceptuje tego, co czyni władza w naszym kraju, władza ma poniżej pasa to, co myśli sobie naród, a wszystko to razem smakuje – jak rzekłby Witkacy – niczym „mieszanina z roztartych wszów w letniej wodzie, z lekka ocukrzonej”. Dlatego też postanowiłem dodać „sub sole”, by wskazać czytelnikom na problem powtarzalności dwu sytuacji naszego życia politycznego, co do których obie ścierające się w obecnym obozie władzy dresiarzy frakcje utrzymują, że są zjawiskiem wyjątkowym. A jest wręcz przeciwnie. Stanowią one typowe i powtarzalne zagrywki, w których niczego nieznanego i nowego dopatrzeć się nie można. Pierwsza...
Antoni Łepkowski
Przydałyby się kolejne pomysły, które zmierzałyby do destrukcji zbiorowej moralności Polaków, które kruszyłyby skałę narodowej tradycji i uczyniłyby z naszego narodu zbiorowisko hedonistycznych bydląt złączonych wyłącznie wspólnymi chuciami i kiepską, coraz bardziej podłą i zanglicyzowaną polszczyzną. Im gorsze rządzenie i sytuacja w kraju, tym więcej przecież potrzeba tematów zastępczych, walki ideologicznej. Coś musi przykryć rażącą indolencję rządzących dresiarzy. Światopoglądowo motywowane „akcje społeczne” są pod tym względem doskonałymi świecami dymnymi i dla ich rozrzucania Tusk powołał grupę dziwadeł pod dowództwem nihilisty z Biłgoraja. Debatując nad akcją dotyczącą rugowania małżeństwa, trzeba uwypuklić wielotorowość argumentacji. Obok przekonań skrajnie agresywnych...
Antoni Łepkowski
Tak właśnie piękny tytuł „Każdy dla siebie, a Bóg przeciw wszystkim” został „Historią Kaspara Hausera”, znany zaś na całym globie film „Szminka” („Lipstick”) w Polsce został „Dziewczyną z reklamy”. Nie do końca wiem, czy to już bezzębne dziąsła cenzury przepuściły w 1989 r. film oparty na powieści osiemnastowiecznego francuskiego pisarza Choderlosa de Laclosa, a w wersji amerykańskiej zatytułowanego „Dangerous Liaisons”, i dopuściły do dystrybucji dzieła pod tytułem „Niebezpieczne związki”. Być może był to wynik wcześniejszej publikacji powieści pod takim właśnie tytułem, ale znane dzieło filmowe, a wcześniej skandalizująca powieść, wprowadziły do języka potocznego zbitkę frazeologiczną, która zrobiła dość sporą karierę. Mimo iż bliższa oryginałowi byłaby translacja „Niebezpieczne...
Antoni Łepkowski
Tym argumentem jest fakt, że obecne państwo, leżące między Bałtykiem i Tatrami oraz między Odrą i Bugiem, jest prawną kontynuacją wspomnianego wcześniej bytu, którego żaden z członów nazwy nie odpowiadał prawdzie. Polska nie była bowiem wówczas wcale polska, moskiewski protektorat zastąpić miał republikę, czyli po naszemu Rzeczpospolitą, a ludowa była ona w stopniu, w którym lud wpływał na jej kształt ustrojowy i polityczny, czyli w żadnym. Użyty argument, jak miałem okazję przekonać się, wysłuchując głosów czytelników, jest powszechnie niezrozumiany i zapewne dlatego głęboko lekceważony. Pokutuje tyleż powszechne co podświadome przekonanie, że zmiana ustrojowa jest równoznaczna z dyskontynuacją państwowości. Piszę „podświadome”, gdy zaczynam bowiem ze zwolennikami tego poglądu dyskutować...
Antoni Łepkowski
Chcę natomiast podzielić się refleksjami, jakie nasuwają mi się po kolejnych medialnych wypowiedziach coraz to nowych osób z dziennikarskiego i politycznego świecznika na temat praw do odszkodowania i zadośćuczynienia za krzywdy doznane na skutek prześladowań, których z rąk oprawców, do dziś sowicie opłacanych miesiąc w miesiąc z publicznej kasy, doznała wcale nie tak liczna grupa bohaterskich kombatantów walki o Polskę w czasach okupacji sowieckiej z lat 1944–1991. Niezależnie od rzeki pomyj, wylanych na przeróżnych forach internetowych już kilkanaście minut po opublikowaniu 11 stycznia wiadomości o przyznanym dostojnemu senatorowi odszkodowaniu i zadośćuczynieniu – co tłumaczyć może tylko zawiść, małostkowość, podłość i głupota tych, których Rafał Ziemkiewicz trafnie nazywa mendami...
Antoni Łepkowski
Refleksja pierwsza, w sprawie nieuctwa niektórych dziennikarzy i polityków. W toku licznych publicystycznych programów z udziałem politycznych i dziennikarskich celebrytów dało się słyszeć głosy wątpliwości, czy aby samo wzięcie kopertówki lub cennego prezentu, bez uzależniania odeń podjęcia przez funkcjonariusza publicznego swych obowiązkowych czynności, jest łapownictwem. Już same takie wątpliwości zdradzają bez dwóch zdań skrajną niekompetencję wyrażających je osób. Stypizowane w art. 228 § 1 kodeksu karnego przestępstwo łapownictwa polega wyłącznie na przyjmowaniu (także ex post) korzyści w związku z pełnieniem funkcji publicznej. Uzależnianie wykonania czynności służbowych od wcześniejszego udzielenia korzyści lub jej obietnicy jest odrębnym typem łapownictwa opisanym w paragrafie 4...
Antoni Łepkowski
Najbardziej typową sytuacją w polskim postępowaniu karnym jest ta, w której zarzucane komuś przestępstwo ścigane jest z tzw. oskarżenia publicznego. Przestępstwa publicznoskargowe stanowią przytłaczającą większość stypizowanych w kodeksie karnym występków i zbrodni i należą do kategorii przestępstw ściganych z urzędu przez prokuratorów, czyli – jak się ich określa – oskarżycieli publicznych. Odróżniać ich należy od oskarżycieli prywatnych, którzy inicjują postępowania w nielicznych przypadkach dotyczących łagodniejszych występków (np. pomówienie, zniewaga, naruszenie nietykalności cielesnej). Wówczas udział w sprawie oskarżyciela publicznego jest możliwy, ale nie jest konieczny. W sprawach publicznoskargowych także pokrzywdzony może wystąpić w roli tzw. oskarżyciela posiłkowego. Jeśli w...
Antoni Łepkowski
Z tej mojej pogardy dziewiętnastowiecznego inteligenta do przyziemnych kwestii ekonomicznych płynie zapewne absolutne niezrozumienie dla licznych „rynkowych” i liberalnych recept wypisywanych naszym narodowym liniom lotniczym przez ekonomicznych dziennikarzy i publicystów oraz przesiąkniętych ekonomicznym fetyszem polityków liberalnych. Na wieść o kłopotach finansowych LOT‑u cały chór wyżej wymienionych entuzjastów wolnego rynku zakrzyknął w mediach, że konieczna jest prywatyzacja LOT‑u. Jak to powtarza w kółko w charakterze prawdy objawionej Leszek Balcerowicz, wszystko, co państwowe, musi być nieefektywne, a zatem remedium na każdą bolączkę przedsiębiorstwa, w którym jakiś udział ma państwo, jest prywatyzacja. Najlepszym przykładem groteskowości tej chronicznej niechęci opiniotwórczych...
Antoni Łepkowski
By dopiec znienawidzonemu Kaczorowi, Giertych jest w stanie sprzymierzyć się z każdym i we wszystkim. Dlatego stał się pieszczoszkiem reżimowych mediów. W ciągu ponad roku swojego ministrowania w rządzie PiS‑u nie zagościł w reżimówkach typu TVN24 czy TOK FM pewnie nawet połowy tego czasu, który spędził tam w ostatnim półroczu, czyli w okresie, w którym formalnie nie uczestniczy w życiu politycznym. Roman Giertych gotów jest wypowiadać się na każdy temat. Nie w każdej jednak sprawie reżimówki chcą go słuchać, bo jest pożyteczny tylko w tym zakresie, który wyznaczają mu różowe media – jako Atylla na Kaczora. W takiej właśnie roli Mecenas czuje się doskonale i con amore wygłasza najbardziej wyświechtane komunały i najwulgarniejsze uproszczenia, z rozsądną analizą mające co prawda niewiele...
Antoni Łepkowski
Kolejny sukces pani prezydenty to przebudowa ul. Emilii Plater na odcinku pomiędzy byłą ul. Świętokrzyską a Al. Jerozolimskimi. Zlikwidowano tam kilkadziesiąt miejsc parkingowych, bo miał powstać wielki parking podziemny. Nie powstał, a w miejscu, w którym można było poprzednio zaparkować samochód i zapłacić parkingowe dla miasta, ustawiono metalowe siatki, wsypano do nich tysiące kamieni i posadzono brzozy. Ot, takie upiększenie stolicy, a dla parkujących pozostaje płatny parking pod galerią handlową, z którego dochód czerpie jej właściciel, a nie stolica. Na największy do tej pory sukces pani Hani trzeba było jednak poczekać do momentu, gdy weszło w życie rozporządzenie miłościwie nam panującego prezesa Rady Ministrów w sprawie instrukcji kancelaryjnej. Powołując się na ten wiekopomny...
Antoni Łepkowski
Prawnicza wykładnia potwierdziła jedynie przenikliwą analizę Senatora. Norma konstytucyjna, wysłowiona w art. 173 naszej ustawy zasadniczej, głosząca, że „Sądy i trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz”, proklamuje niezależność i odrębność także od władzy zwierzchniej w Rzeczypospolitej, należącej z mocy normy art. 4 ust. 1 Konstytucji do Narodu. Sądy i sędziowie są faktycznie nieusuwalni ze swoich stanowisk inaczej niż na mocy decyzji własnej sędziowskiej korporacji lub pojedynczych orzeczeń innych sędziów, odbierających wyrokami byłym kolegom prawo sprawowania funkcji sędziowskich przez konkretny czas. Nie ma w polskim prawie wszczynanej na żądanie obywateli lub ich przedstawicieli procedury usunięcia sędziego z urzędu. Instancje kontrolne nie mają w swoich...
Antoni Łepkowski
Nie tylko redaktor Paradowska, ale także młoda gwardia w osobie Dominiki Wielowiejskiej dołączyła dzień później do chóru delegalizatorów. W rozmowie z Markiem Jurkiem wyraźnie podniecona dziennikarka gazety, o której nie można powiedzieć, że jest podobna do Trybuny z 1953 r., dopytywała marszałka, co on myśli o chęci obalenia republiki, czyli zamachu stanu planowanego przez narodowców. Ani słowa o rzeczywistej treści wypowiedzi. Próba obalenia republiki okrągłego stołu miała już miejsce w latach 2005–2007. Była ona przeprowadzona drogą demokratycznych wyborów, ale zjednoczone siły restauracji tej szczególnej formy republikańskiego ustroju, jaką jest PRL-bis (notabene PRL oryginalny też był republiką) doprowadziły najpierw do obalenia – także metodą wyborczą – Rzeczypospolitej Trzeciej i...
Antoni Łepkowski
Już rok temu środowiska związane z rynkiem giełdowym wyrażały wątpliwości, czy premier rządu w swoim exposé powinien wskazywać plany wprowadzenia podatku od wydobywanych kopalin. Podkreśla się, że aby zapewnić równość w dostępie do informacji o istotnym znaczeniu dla notowań papierów wartościowych – a taka z całą pewnością jest, zwłaszcza dla spółek wydobywczych notowanych na giełdzie, zapowiedź wprowadzenia podatku od kopalin – należy, jeśli to tylko możliwe, podawać takie informacje po zakończeniu sesji. Wówczas sądziłem, i dziś też tak uważam, że takie wymagania stawiane rządowemu exposé i samemu premierowi, nawet temu obecnemu, są nadmierne, choć nie wykluczam, że sporo osób, które miały wątpliwe szczęście słuchać tego słabiutkiego retorycznie występu Donalda Tuska, mogło się...
Antoni Łepkowski
Jestem przede wszystkim cywilistą, zatem powinno mnie być stać na nieco więcej niż tylko wskazanie słabych punktów cudzej propozycji legislacyjnej. Zwłaszcza w sprawie, w której moja opinia o łagodności zarówno samego prawa, jak i jego stosowania, w wyjątkowy sposób zgodna jest z właściwą naszym środowiskom prawicowym tendencjom do rygoryzmu prawnego. Rozumiem przez to potrzebę nieustannego podwyższania kar w sprawach rozpatrywanych według kodeksu karnego. Wśród nich spraw dotyczących pijanych kierowców. Akurat w tej mam poglądy skrajne. Od lat obserwuję bowiem, że na większość ludzi fakt zajęcia miejsca za kierownicą samochodu działa jak dziwny narkotyk. Moi znajomi, nawet ci, którzy na co dzień prezentują postawy łagodne, w roli kierowcy stają się niespodziewanie agresywni. Gdyby...
Antoni Łepkowski
W poprzedniej kadencji parlamentu dwie grupy światopoglądowo diametralnie różniące się od siebie, jedna pod wodzą Jarosława Gowina, druga Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, przygotowały dwie wersje projektu ustawy dotyczącej dopuszczalności i warunków dokonywania zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego. Latem tego roku okazało się, że projekty te nie dadzą się ze sobą pogodzić. Tusk zarządził powołanie kolejnej wewnętrznej komisji i zapowiedział, że na początku września ujrzy światło dzienne projekt kompromisowy i że wszystko będzie w najlepszym porządeczku, jak to zwykle u Słońca Kaszub bywa. Ale nie było i nie jest. W tak zwanym międzyczasie notowania PO spadły tak drastycznie, że Tusk zaczął się rozglądać, gdzie tu można zyskać elektorów i dostrzegł, że już jedynie na lewicy. Musiał więc w...

Pages