Tomasz Łysiak

Tomasz Łysiak
Przez dwa długie lata polski żołnierz legionowy przelewał krew na polach bitew, a ostatnia z nich – pod Kostiuchnówką – z początków lipca 1916 r. była bojem, w którym wzięły udział wszystkie trzy brygady i który kosztował Polskę najwięcej ofiar. Płaciliśmy krwią za powrót do świadomości Europy, a także budowaliśmy stawkę w grze – chodziło przecież o Niepodległość, to ona była jedynym celem walki u boku Austriaków, Niemców, czy potem także Rosji. Akt 5 Listopada stanowił swego rodzaju obietnicę powstania Rzeczypospolitej, ale z drugiej strony nie dawał jasnych odpowiedzi co do faktycznej suwerenności. Legiony rozwiązano, powołując Polski Korpus Posiłkowy, a później przekazano je pod komendę generała-gubernatora Hansa von Beselera. Rozpoczął się proces tworzenia Polskiej Siły Zbrojnej –...
Tomasz Łysiak
Trzymam w ręku niewielką książeczkę. To wspomnienia Władysława Kęsika, ułana 1. Pułku ułanów Beliny zatytułowane „Za drutami Szczypiorny i Łomży”. Wydane nakładem autora w roku 1936. Rzecz jest o tyle cenna, że przedstawia Kryzys Przysięgowy i wydarzenia, które po nim nastąpiły, z punktu widzenia jednego z uczestników. Gdy przed żołnierzami Legionów odczytywano ostatni rozkaz Piłsudskiego, w którym Komendant prosił ich, że jeśli dotąd za Polskę przelewali krew na polach bitew, aby teraz poszli za nią do więzienia – to stojący na zbiórce legioniści płakali. Historia tych łez równie wiele znaczy, co analizy wydarzeń stricte historycznych. To opowieść o Duchu Polskim. A owe dwa kroki w przód, które wspólnie postawili żołnierze, by odmówić złożenia przysięgi to był symbol Jedności. Tej...
Tomasz Łysiak
„Na koniec bóg morza, któremu poświęcone było Paestum, odwrócił się od swoich czcicieli. Podniósł brzeg morski. Pobliska rzeka Silarus straciła ujście i  zaczęła rozkładać się. Strabon narzeka na złe powietrze okolic. To, czego nie mogli dokonać barbarzyńcy, dokonuje malaria” – pisał Herbert w „Barbarzyńcy w ogrodzie”. Piękne Paestum, które należy smakować powoli jak najlepszy trunek – to starożytne miasto greckie na wybrzeżu włoskim. Trzy piękne doryckie świątynie zapierają dech w piersiach. Gdy się je zwiedza podążając za Herbertem, trzeba, tak jak on, położyć dłoń w rowkach kolumny, a potem ścigać wzrokiem potomków tych jaszczurek, które kilkadziesiąt lat temu widział nasz poeta. Nad Paestum niebo jest błękitne. Tymczasem w Pompejach zasnute dymami. Płoną zbocza Wezuwiusza i...
Tomasz Łysiak
Wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych stała się pretekstem do kolejnych wykwitów antypisowskiej chorej wyobraźni salonowych elit. Tym razem na czele jednego z ataków na ciemnogrodzką część świata stanął światły rektor warszawskiej Akademii Teatralnej, który błysnął listem skierowanym wprost do Trumpa. Utyskiwał w nim na to, że wizyta amerykańskiej głowy państwa utrudni przegląd studenckiej twórczości. Pan rektor jednocześnie zasugerował prezydentowi USA, żeby ten ofiarował szkole jakąś gratyfikację finansową.  Klasa sama w sobie! Toć to jak poziom wzięty z klasków literatury. Oto przez ziemie zaboru rosyjskiego jedzie sotnia kozacka. Zajeżdża do wsi, staje w karczmie. Nagle chłop przychodzi do esauła, kłania się, kapelusz trzyma w garści. „Panie oficyrze. Nie może tak być. Kozaki...
Tomasz Łysiak
W październiku będziemy obchodzili 200. rocznicę śmierci Tadeusza Kościuszki. Sejm ustanowił rok 2017 Rokiem Kościuszki. Naczelnik i wódz insurekcji kojarzy się Polakom przede wszystkim z wydarzeniami 1794 r. – przysięgą na krakowskim rynku i wielkimi bitwami przeciwko Moskalom, pod Racławicami i Maciejowicami. Zanim jednak Kościuszko wsławił się walką z armią rosyjską, bił się za oceanem w wojnie o Niepodległość Stanów Zjednoczonych. Do Polski wrócił jako amerykański generał. „To waleczny polski patriota Tadeusz Kościuszko pokazał generałowi Gatesowi, jak należy się okopać na Bemis Heights” – W. Wilson, „History of American People” Walczył zawsze o to samo – o Wolność. Sztandar wolności raz miał barwy polskie, raz amerykańskie, ale za każdym razem niósł ze sobą tę samą myśl – ponad...
Tomasz Łysiak
Mija 210 lat od utworzenia Księstwa Warszawskiego. Zanim w lipcu 1807 r. powstało niewielkie, lecz niepodległe państwo polskie, Napoleon pogonił kota Rosjanom i Prusakom, którzy zawarli przeciwko niemu koalicję antyfrancuską. Dwie październikowe bitwy z 1806 r. – pod Jeną i Auerstedt otwierały drogę do dalszych działań i rozpoczęcia tzw. polskiej wojny. Polacy marzyli o odzyskaniu całego swojego terytorium utraconego w zaborach, lecz w 1807 r. nie było to jeszcze możliwe. Tak czy siak, nasi rodacy walczący u boku Napoleona – w tym Legiony utworzone we Włoszech przez Dąbrowskiego – bili Moskali, mając nadzieję na zmartwychwstanie Ojczyzny. Zwycięstwo Bonapartego pod Frydlandem 15 czerwca 1807 r. miało już niedługo przynieść konkretne wyniki. Polityczny akt utworzenia Księstwa rozegrał...
Tomasz Łysiak
Capaci. To jedno słowo ma dla Włochów specjalne znaczenie. O położonej pod Palermo miejscowości nikt nie słyszał aż do 23 maja 1992 r. Już następnego dnia dzienniki telewizyjne wszystkich krajów pokazywały wstrząsające zdjęcia z autostrady prowadzącej z lotniska do sycylijskiej stolicy. W asfalcie była olbrzymia wyrwa, wyglądało to tak, jakby w drogę uderzyła bomba, na pasach ruchu leżały wraki. Szczątki, gruz, fragmenty ubrań, karoserii, szyb, reflektorów można było znaleźć w promieniu kilkudziesięciu metrów. Na zdjęciach prasowych uwieczniono chwile po masakrze – wszystko rozegrało się przy zjeździe z autostrady A29, nad którą widać tablice drogowe z napisami „Palermo” i „Capaci”. W tym właśnie miejscu zginął sędzia Giovanni Falcone, a wraz z nim poniosła śmierć jego żona Francesca...
Tomasz Łysiak
Najwyraźniej coś odbija francuskiej głowie państwa. Być może takie efekty przynosi zbyt dużo francuskiego szampana, zbyt wiele żabich udek, sera pleśniowego i śpiewania Marsylianki na święto okrutnej Rewolucji Francuskiej. Robi się mieszanka wybuchowa i mąci umysł Macrona. Szkoda, że monsieur le président upomina w skandaliczny sposób Polskę i Węgry, sam zaś ma najwyraźniej kłopoty z pamiętaniem historii własnego kraju. Można by mu przypomnieć choćby, w jaki sposób jego rodacy wcielali w życie ideały Wielkiej Rewolucji. Choć słowa „w życie” nie do końca tu pasują. Lepiej by było – „wcielali w śmierć”, zgodnie z pełnym, acz wymazywanym pracowicie ze świadomości hasłem „Wolność, Równość, Braterstwo lub Śmierć!”. To w trakcie tej rewolucji uczono mieszkańców Wandei, w jaki sposób należy...
Tomasz Łysiak
Jedno z najbardziej dolegliwych uczuć – bezsilność – wiele razy było już udziałem Polaków. Czuliśmy się bezsilni, gdy nam zabierano Ojczyznę w trakcie rozbiorów, a zwykły obywatel poza głosem sprzeciwu czy zaciągnięciem się w szeregi wojska nie miał zbyt wiele możliwości wpłynięcia na losy Polski. Mógł tylko płakać nad losami kraju zabieranego nam przez obcych. Bezsilni byli ci, którzy nagle w wyniku rozbiorczego traktatu stawali się obywatelami innego państwa – razem z całą wsią, kościołem, probostwem i wszystkimi dobrami stawali się „towarem”. Bezsilność czuli ci, którzy przez lata okupacji musieli patrzeć na to, co w naszym kraju wyprawiali Niemcy i Rosjanie podczas II wojny światowej. Ileż to razy mogliśmy jedynie płakać w duchu, zagryzać zęby, zaciskać pięści, widząc kolejne...
Tomasz Łysiak
Setna rocznica utworzenia we Francji tzw. Błękitnej Armii to jedna z tych chwil, o których trzeba w szczególny sposób przypominać – jesteśmy przecież w trakcie trwających obchodów setnej rocznicy odzyskania Niepodległości. Nie byłoby jej, gdyby nie Józef Piłsudski i jego czyn bojowy, nie byłoby jej także, gdyby nie działania Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego na Zachodzie. Generał Józef Haller objął dowództwo nad polską armią we Francji w lipcu 1918 r. Zmarł dokładnie w rocznicę jej utworzenia – 4 czerwca. Rok 2017 został uchwałą Senatu RP ogłoszony rokiem Hallera. Losy „Błękitnego Generała” to nie tylko, wraz z II Brygadą, boje na frontach I wojny światowej, lecz także walka z bolszewikami w 1920 r. czy wreszcie tak piękne karty naszej historii jak akt „zaślubin z morzem”. Z tej...
Tomasz Łysiak
Pójście z małżonką na kawę na Nowy Świat może owocować niespodziankami. Na przykład spotkaniem z TVN. Ekipa TVN w składzie długowłosy operator i wypomadowany młody Chajzer usiadła sobie tuż przed nami w kawiarnianym ogródku. Zaraz obok kamery położonej na stolik pojawiło się ciacho i duża latte. Nagle po drugiej stronie ulicy ukazał się Ryszard Petru z jakąś blondynką. Żeby nie było – nie Joanną. Petru zaczął się rozglądać w lewo i w prawo. Operator TVN czujnie chwycił kamerę i wycelował w polityka. Chajzer natychmiast uspokoił kolegę. – Nie, no zostaw Rysia, Rysia zostaw… – Operator jeszcze przez chwilę się opierał, chcąc złapać jakiś materiał, ale… Chajzer był twardy. Zostawić Rysia w spokoju! Jasne – co jak co, ale Rysiów w TVN się nie rusza. Za to… atakuje się innych. Na przykład...
Tomasz Łysiak
W poprzednią środę na łamach „Gazety Polskiej” ukazał się dodatek historyczny dotyczący objawień fatimskich. Otwierał go artykuł Andrzeja Wrońskiego. Nikt z nas nie wiedział, że tego samego dnia po południu odejdzie od nas do wieczności jego Autor. Śp. Andrzej Wroński (ur. 1956) był historykiem, nauczycielem, szefem wydawnictwa Instytutu Historii PAN „Neriton”, wykładowcą Akademii Sztuki Wojennej, społecznikiem, współtwórcą Stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza, a także – co stanowi dla nas zaszczyt – autorem działu historia tygodnika „Gazeta Polska”. Dla mnie osobiście ta śmierć ma bardzo bolesny wymiar. Jestem wdzięczny losowi, że dał mi szansę poznać Andrzeja. Był moim profesorem historii w warszawskim liceum im. Bolesława Prusa i w wielkiej mierze wpłynął na to, kim jestem...
Tomasz Łysiak
Idę o zakład, że gdyby zrobić sondę uliczną, w której pytano by Polaków o słynną szarżę w wykonaniu biało-czerwonych kawalerzystów, to wymieniliby Wiedeń, Kircholm czy Somosierrę, a jedynie nieliczni wspomnieliby Rokitną. Co takiego się stało, że tak skutecznie zasypano pyłem niepamięci czyn Legionów Polskich w trakcie I wojny światowej? Czy aż tak skuteczna była propaganda PRL-u, że koleje walki Polaków o wolność w latach 1914–1918 tak naprawdę do dzisiaj są właściwie mało znane? 13 czerwca 1915 r. pod Rokitną, na pograniczu Besarabii i Bukowiny, doszło do szarży polskich ułanów pod wodzą rotmistrza Dunina-Wąsowicza. Rozkaz ataku na cztery umocnione linie okopów rosyjskich wyszedł ze strony dowództwa austriackiego. De facto oznaczał wyrok śmierci dla atakujących. Żeby ograniczyć...
Tomasz Łysiak
Objawienia fatimskie stanowią szczególne wydarzenie w historii nie tylko Kościoła i obszaru duchowego, lecz także dziejów powszechnych i dziejów Polski. Można na nie patrzeć pod kątem zawartych w nich wizji i ostrzeżeń, snuć refleksje dotyczące roli Rosji w historii Europy, można zastanawiać się, czy apokaliptyczne obrazy związane z zamachem na papieża już stały się faktem, czy też jeszcze czekają na nas w przyszłości. Ale jedno nie ulega kwestii – sam kult Niepokalanego Serca Maryi stał się częścią naszej historii, wpłynął na polskie losy, przede wszystkim po II wojnie światowej. Wymiar objawień dotyczący kierunku, w jakim zmierza świat, brnąc w ateizm, kpiąc z wartości duchowych, niszcząc to, co Boskie, a trzymając się tego, co szatańskie – jest bardzo aktualny. I aktualne jest wezwanie...
Tomasz Łysiak
Zastanawiam się czasem, gdzie leżą granice tego jazgotu, tej potwornej nienawiści, jaka bije z oczu i z ust sympatyków tych wszystkich KOD-ów, PO czy Nowoczesnej. Co ciekawe, te bluzgi, ataki, szyderstwa i rechoty stają się po prostu groteskowe. Ot, niedawno, w trakcie szczytu NATO w Brukseli – szefowie państw stali, pozując do zbiorowego zdjęcia. Atmosfera była luźna, machano do dziennikarzy, uśmiechano się. Nasz prezydent podniósł w pewnej chwili do góry dwa kciuki i uśmiechnął się. W sieci natychmiast zaczęło krążyć zdjęcie z kpiącym komentarzem, że oto dwoje „poważnych” polityków, to znaczy Macron i Merkel, a nad nimi uśmiechnięty, „mało poważny” prezydent RP. I dalej jazda – jakie to ponoć słabe, tak się uśmiechać, tak pokazywać kciuki, tak „pajacować”. Nie wiem, jakie zachowania...
Tomasz Łysiak
Taki Schetyna to jest biedny gość. Już się wydawało, że sprawa uchodźców przycichła i można zmącić ludziom w głowach, twierdząc, że PO nigdy nie była za ich przyjmowaniem, a tu buch, nagle znowu Unia zaczęła się srożyć, grożąc Polsce, Węgrom i Austrii. Trzeba więc było natychmiast po raz kolejny zmienić front – i na powrót stać się zwolennikiem imigracyjnej polityki Unii. Schetyna i reszta jego ekipy stanęli właśnie w rozkroku: z jednej strony mają przed oczami gigantyczny słupek badań opinii społecznej, mówiący o zgodnym i chóralnym sprzeciwie Polaków wobec otwierania granic naszego kraju dla imigrantów, z drugiej zaś swych europejskich przyjaciół i de facto pryncypałów, którzy wysuwają żądania. Stawanie imć Grzegorza w rozkroku przysparza frajdy obserwującym, bo Schetyna nie dość, że...
Tomasz Łysiak
Sytuacja, w której my, Polacy, musimy walczyć z coraz częstszym określeniem „polskie obozy zagłady”, wydaje się z gruntu absurdalna, ale wymaga od nas nieustannego budowania w świadomości świata odpowiednio zdefiniowanych pojęć. Wyobraźnia masowa daje się, niestety, łatwo manipulować – a to przez kłamliwe czy powierzchowne edukowanie w szkole, a to przez propagandę w dziełach kultury, prasie, filmach czy książkach. Na szczęście na oszczerstwa i wykrzywianie rzeczywistości reagują obecnie nie tylko polski rząd, ale i rozmaite instytucje państwowe, jak IPN, czy społeczne, np. Reduta Dobrego Imienia, Fundacja Tradycji Miast i Wsi. Dochodzi też do tego działanie zwykłych ludzi, którzy zamiast przyglądać się wszystkiemu z boku i narzekać, po prostu zaczęli walkę. Do tej ostatniej grupy...
Tomasz Łysiak
Słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane w trakcie obchodów miesięcznicy tragedii smoleńskiej podchwyciły salonowe media i natychmiast obłożyły olbrzymią dawką hejtu i rechotu. Jednak słowa te zostały całkowicie wyjęte z kontekstu. Zdanie „te białe róże, które tam widać, to właśnie symbol nienawiści i głupoty, skrajnej głupoty i skrajnej nienawiści” – odnosiło się do zaistniałych wydarzeń, kiedy ludzie z białymi różami wtargnęli w przestrzeń modlitwy i refleksji, przynosząc groźby, nienawiść, a nawet agresję fizyczną – uderzenie w twarz Adama Borowskiego. Odcięcie tego kontekstu i cytowanie samego zdania jako zabawnego quasi lapsusu językowego to po prostu zwykła nieuczciwość. I to wykonywana w stosunku do premiera Kaczyńskiego po raz kolejny. Dość wspomnieć sprawę „gorszego sortu”...
Tomasz Łysiak
Słowo nostalgia pochodzi od greckich słów „νóστος”, czyli „powrót do domu”, oraz „ἄλγος”, czyli „ból”. Nostalgię czuli wszyscy nasi emigranci, którzy w ciągu wieków z różnych powodów musieli opuścić Ojczyznę, czy to w wyniku przegranych powstań w wieku XIX, czy wojen i okupacji przez Niemców i Sowietów w wieku XX. Poruszani nostalgią poeci tworzyli wielkie dzieła, płakali za krajem zesłańcy na Syberii. Wszyscy byli polskimi Odyseuszami – którzy po długich tułaczkach wracali do rodzinnej Itaki. Homerycki Ulisses nie miał tak łatwego powrotu. Nie dość że nimfa Kalypso nieźle mu namieszała w głowie, to jeszcze gdy w końcu dotarł do ojczyzny, nie mógł jej poznać. Cóż się w tej „patrii”, ojczyźnie, czyli „ziemi ojców”, stało? Czemu zdawała się być inną niż lata temu? My, Polacy, czuliśmy...
Tomasz Łysiak
Mniej znany w naszej historii, a przecież niezwykle ważny jest XIX-wieczny epizod „majowy” wileńskiego, intelektualnego ruchu patriotycznego. Mowa o „Promienistych” i ich majówkach, które na 10 lat przed Powstaniem Listopadowym zapoczątkowały powstanie Towarzystwa Filaretów. Patriotyczne majówki „Promienistych” to swego rodzaju pomost prowadzący do utworzenia przez Filomatów towarzystwa, które podzielone na sekcje naukowe, koncentrowało się na działalności naukowej i kulturalnej, mającej na celu budowę świadomego, narodowego ducha polskich studentów. Promienie Tomasza Zana W gronie Filomatów byli m.in. Józef Jeżowski (prezes), Tomasz Zan, Erazm Poluszyński, Onufry Pietraszkiewicz, Jan Czeczot, Aleksander Chodźko, Ignacy Domeyko. To właśnie ten ostatni – inżynier i geolog,...
Tomasz Łysiak
4 maja 1834 r. oficjalnie otwarto Cytadelę Aleksandrowską w Warszawie. Ceglana twierdza została zbudowana na rozkaz cara Mikołaja po upadku Powstania Listopadowego. Wyburzono spory kawał miasta i w samym centrum polskiej stolicy (oficjalnie stolicy Królestwa Polskiego) wzniesiono wojenny kompleks, który miał dwa główne zadania: po pierwsze, trzymanie w szachu miasta – przez umieszczenie w nim wojska oraz artylerii, a więc możliwą natychmiastową interwencją zbrojną lub po prostu ostrzał, po drugie, stał się on siedzibą sądów wojskowych oraz dużym więzieniem, w którym trzymano polskich patriotów. Przez mury Cytadeli przewinęli się najwięksi – siedział tu Levittoux (którego akt samospalenia stał się krzykiem-symbolem oporu), siedzieli Powstańcy Styczniowi z Trauguttem na czele, a pod koniec...
Tomasz Łysiak
Siedziałem właśnie na Piazza Unità d’Italia w Trieście i piłem kawę, gdy mi się to przydarzyło. Niestety. A przecież tak nie lubię, gdy na przykład Amerykanie rechoczą na całą restaurację, aż się wszyscy oglądają. Ale cóż robić? Teraz sam wybuchnąłem śmiechem po tym, jak na jednym z polskich portali zobaczyłem zdjęcie Donalda Tuska z filiżanką w dłoni pozdrawiającego tłum z okna prokuratury i tekst, który byłego polskiego premiera porównywał do naszego wielkiego, świętego papieża. Akurat tego dnia załatwiałem kilka spraw we włoskich urzędach i każda z kolejnych urzędniczek, uśmiechając się miło, nawiązywała do Jana Pawła II, wzdychając i żałując, że już go z nami nie ma. Biedaczki, nie wiedziały, że w Polsce jest już nowy święty i męczennik, który zajechał pociągiem, witany przez...
Tomasz Łysiak
Grunt to konsekwencja w doborze środków – twierdzą aktorzy, którzy muszą wcielić się w jakąś postać. Gdy, dajmy na to, aktor wymyśli sobie, że w danej roli będzie się jąkał w co trzecim słowie, to potem musi umieć utrzymać narzuconą samemu sobie formę przez cały spektakl. Podobnie powinno być z tymi wszystkimi aktorami politycznie poprawnej sceny kształtującej opinię publiczną, począwszy od redaktorów z Czerskiej, a skończywszy na politykach i działaczach szalejących na ulicznych wiecach i marszach „za Europą”. Gdy już przyjmą jakąś formę, na Boga, winni się jej trzymać. A tu niestety – nici. Co chwila pani Konsekwencja cierpi w związku z ich absurdalnymi woltami. Z jednej więc strony płaczą nad „wyrzynaniem drzew”, jakie ponoć miał rozpocząć minister Szyszko, z drugiej żądają...
Tomasz Łysiak
Widziałem ostatnio, jak pewnej rodzinie wręczono świąteczny kosz prezentowy. Dzieci rzuciły się do wielkiego pakunku pełnego słodkości i z radością zaczęły rozrywać celofanowe opakowanie. Maluchy wyciągały kolejne czekolady, cukierki, łakocie. Naraz jeden z brzdąców zakrzyknął zdziwiony: „Mamo, co to jest?”. Trzymał w ręku… wielkanocną palemkę. Drugi dzieciak także spojrzał zaskoczony, nie wiedząc, do czego służy ta dziwna kolorowa „miotełka”. A matka nic nie odpowiedziała. Zrobiło mi się tych dzieci i tej rodziny bardzo żal. Nie tylko dlatego, że – jak było widać – jest ona niewierząca, chociaż i to zawsze smuci. Myślę bowiem, że gdy Boga nie ma w rodzinie, to nie jest ona postawiona na dobrym fundamencie. Bo to On jest Dawcą Miłości. Jak można bez Niego obdarowywać prawdziwą miłością...
Tomasz Łysiak
Tragedia wydarzyła się w nocy 14 kwietnia 1912 r. Titanic – największy transatlantyk świata, okrzyknięty w prasie jako „niezatapialny” – płynąc z Southampton do Nowego Yorku otarł się o górę lodową i zatonął. Ocean pochłonął ponad 1500 ofiar, przeżyło jedynie 730 osób. Katastrofa Titanica natychmiast urosła do rangi symbolu – statek tonący w trakcie dziewiczego rejsu, w dobie zachłystywania się nowymi technologiami, nowoczesnością, cywilizacją maszyn opiewanych w futurystycznych manifestach był jak metafora ludzkiej pychy zderzającej się z pierwotną naturą. Tysiące artykułów, książek, filmów o Titanicu współtworzyło i unieśmiertelniało tragiczną legendę oceanicznego kolosa. Snuto domysły, dlaczego statek zatonął – wiadomo było, że miał poradzić sobie nawet w razie zalania czterech...
Tomasz Łysiak
Zamiar wyjścia Wielkiej Brytanii ze strefy euro były zapewne dość długo ukrywane. Ujawnił je dopiero Ryszard Petru podczas wywiadu udzielonego zaprzyjaźnionej sobie stacji radiowej. Proces chyba już się zaczął. Najprawdopodobniej na Wyspach zaczyna się operacja powrotu do ich tradycyjnej waluty – rubla szterlinga. Nie tylko Ryszard jest odkrywcą rzeczywistości alternatywnej. Są inni spece, którzy zajmują się „exitami” – równie genialni. Tak jak Rychu „przejęzyczył” się z Wielką Brytanią, tak oni „przejęzyczyli się” twierdząc, że PiS zamierza wyprowadzić Polskę z Unii. Zupełnie tak, jakby walka o naszą pozycję na europejskiej arenie miała się równać ustawieniu kierunku „na wyjście”. I zupełnie tak, jakby wszędzie – wszem i wobec – politycy partii rządzącej obwieszczali, że noszą się...
Tomasz Łysiak
Po ataku na Westminster Bridge świat wstrzymał oddech. Jednak prawdziwy wstrząs przeżyli londyńczycy będący blisko wydarzeń. Niektórzy z nich siedzieli dość długo zamknięci w awaryjnie zatrzymanym diabelskim młynie nad brzegiem Tamizy i stamtąd patrzyli bezradnie na wydarzenia dziejące się niżej. Inni byli przeszukiwani przez brytyjskie służby na pokładach barek sunących rzeką. Ciekawe obrazki z tych akcji pokazały niektóre telewizje. Oto pojawili się tam ubrani na czarno antyterroryści, którzy z bronią gotową do strzału wchodzili do wnętrza turystycznych, przeszklonych kabin. Przerażeni pasażerowie kładli ręce na głowę jak podejrzani. Strach, panika, szok – wśród dzieci, rodziców, wycieczek szkolnych, starszych ludzi. A potem fala tego strachu rozlała się po całej Europie i świecie....
Tomasz Łysiak
22 marca 1877 r., w wileńskiej aptece Tytusa Paszkowskiego, carska policja aresztowała pod zarzutem spisku na życie cara młodziutkiego studenta Józefa Piłsudskiego. Chociaż nie należał do spiskowców, a w procesie występował jako świadek, został skazany na pięć lat zsyłki na Syberię. Owiany złą sławą Sybir, miejsce zesłań i katorgi dziesiątków tysięcy Polaków, stał się fenomenem, który jako zjawisko historyczne i kulturowe wplótł się tak mocno w nasze dzieje, iż trudno opowiadać o losach Rzeczypospolitej, nie mówiąc o Syberii. W pewnej mierze ta opiewana przez poetów i pieśniarzy olbrzymia kraina sięgająca najdalszych wschodnich rejonów Rosji stała się polskim piekłem, Tartarem, do którego strącani byli bohaterowie, by odkupić swoje antycarskie grzechy. Wskrzesiciel państwa polskiego,...
Tomasz Łysiak
Wizyta szefa partii Lega Nord w Neapolu Matteo Salviniego wywołała wściekłą reakcję lewackich „Centrów Socjalnych” – na ulice wypadły dzikie hordy w kominiarkach na głowie i zaczęły zamieniać miasto w kupę gruzu ze skutecznością obudzonego Wezuwiusza. Ragazzi da Napoli mogli poszaleć, bo czuli wsparcie samego… burmistrza, który swoimi wypowiedziami dał wyraźny sygnał, że prawicowy polityk nie jest mile widziany w mieście. Luigi De Magistris mówił wręcz o „faszystowskich” wypowiedziach Salviniego. W stronę policji poleciały więc butelki, kamienie i race, demolowano samochody i sklepy. Na Salviniego sypią się gromy, bo wyraża w prosty sposób opinię wielu Włochów, przerażonych zmianami w kraju i w całej Europie, przede wszystkim zalewem imigrantów. Takie poglądy są na cenzurowanym. Tak...
Tomasz Łysiak
15 marca roku 1000 zakończył się Zjazd Gnieźnieński. Spotkanie Ottona III i Bolesława Chrobrego odbyło się podczas pielgrzymki młodziutkiego cesarza do grobu św. Wojciecha. Miało niezwykły wizjonerski wymiar i znaczenie. Otton III niejako „koronował” polskiego księcia, nakładając mu na głowę cesarski diadem i wręczając włócznię św. Maurycego. Najważniejsze jednak było zaproszenie Polaka i jego państwa do współtworzenia nowego porządku europejskiego, udziału w Europie czterech dziedzictw i ojczyzn kulturowych – Germanii, Italii, Galii i Sclavinii (Słowiańszczyzny). Wizja zachodniego świata skupionego wokół cesarskiej władzy była nowoczesna – nie czyniła z zapraszanego Bolesława biernego podmiotu, obiektu podboju, lecz pełnoprawnego partnera. Otto umarł młodo i wraz z nim do grobu...
Tomasz Łysiak
Mieliśmy w dziejach waleczne kobiety, które nie tylko zagrzewały mężów do walki, lecz także same chwytały za oręż. Wśród tych pięknych postaci jedno z najwybitniejszych miejsc należy do Powstańca Styczniowego – Henryki Pustowójtówny ps. Michał Smok. Złapana przez Austriaków, dała słowo, że uciekać nie będzie ani brać udziału w walkach. Ale gdy tylko przyjeżdżała do jakiegoś dużego miasta cesarstwa, tłumy się zbierały pod hotelem, w którym się zatrzymywała, wiwatując na jej cześć i czekając, ażeby się tylko w oknie pokazała – taka była sławna. Zanim jednak Henryka Pustowójtówna weszła do panteonu bohaterskiego Rzeczypospolitej, musiała się gdzieś tej wyznawanej potem i czynem polskości nauczyć. Córka rosyjskiego jenerała Urodziła się w domu rosyjskiego oficera, majora Trofima...
Tomasz Łysiak
Wpis na internetowym profilu polskojęzycznego wydania „Le Monde Diplomatique” mówiący o „zbrodniarzach takich jak »Ogień« czy »Łupaszka«” to jedynie część ohydnej kampanii prowadzonej przez środowiska salonowe, a wymierzonej w Żołnierzy Niezłomnych. Tak więc nazwa „Żołnierze Wyklęci” jest ciągle adekwatna, bo opisuje zjawisko trwające do dzisiaj – obrzucanie błotem bohaterów antykomunistycznego powstania. Kiedyś jeden z oficerów UB przesłuchując Żołnierza Niezłomnego, powiedział mu, że nie chodzi tylko o fizyczną likwidację polskiej, podziemnej armii antykomunistycznej, lecz także o zniszczenie pamięci o niej oraz zohydzenie w oczach społeczeństwa. To było przemyślane działanie, nakazane przez władze sowieckie, wobec Żołnierzy Wyklętych. Fizyczna eksterminacja trwała długo, aż do...
Tomasz Łysiak
Fenomen Żołnierzy Wyklętych stał się czymś więcej niż tylko zjawiskiem dotyczącym historii samej w sobie. Niezłomni wydobyci z mroku, zapomnienia i trwającego dekady „wyklęcia” stali się symbolem nowej wizji Polski – stojącej na fundamencie dawnych wartości. Co ważniejsze – w dzisiejszych czasach są nam bardzo potrzebni, przypominając o tym, że warto trwać przy Prawdzie za wszelką cenę. Bo dookoła jest ciągle wiele podłości i zła. W niniejszym dodatku „Gazeta Polska Historia” składamy hołd czynowi Żołnierzy Wyklętych, radując się, że wreszcie żyjemy w państwie, w którym otwiera się droga do przywracania naszym bohaterom należnego im miejsca i pamięci. Nasz tygodnik objął patronatem Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. W cotygodniowej stałej rubryce będziemy...
Tomasz Łysiak
Za nami rocznica bitwy pod Olszynką Grochowską. Podczas zaborów w nabożeństwach, procesjach i manifestacjach ją upamiętniających uczestniczyły tłumy Polaków. Rosjanie rozpędzali je bez litości. Tak jak rozbijali inne demonstracje przypominające o polskiej wielkości. Niezwykłą siłę patriotyczną miały też sprzeciwy i modły, choć nie były tak spektakularne. Pod figurą Matki Bożej Pasawskiej stojącej w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu modlono się zawsze w rocznicę wiktorii wiedeńskiej. A gdy ktoś zapalił świeczkę, szedł dalej i koło budki strażniczej, przed którą stał rosyjski żandarm, wyżej podnosił głowę. Był dumny. Pamięć polskiej wielkości i znaczenia Rzeczypospolitej dla Europy pozwalała nosić głowę wysoko, nawet w czasach, gdy próbowano nam polskość wydrzeć i doprowadzić do jej...
Tomasz Łysiak
Zakon dominikanów kończy właśnie obchody 800-lecia powołania do życia. Konwenty polskiej prowincji poświęciły temu wydarzeniu wiele uwagi przez modlitwę, eucharystię czy specjalne publikacje. Tymczasem wychodząc od upamiętnienia faktu założenia zakonu przez św. Dominika de Guzmàn, można zobaczyć perspektywę naszego kraju – początek istnienia polskiej prowincji dominikańskiej Zakon ojców kaznodziejów (ordo praedicatorum) miał wielki wpływ na rozwój nie tylko sfery religijnej, duchowej, ale także obszaru kultury Rzeczypospolitej, i to zarówno w wymiarze intelektualnym, jak i czysto materialnym. Do dzisiaj dominikańskie świątynie stanowią ozdobę polskich miast, a ojcowie w białych habitach głoszą Słowo Boże na Ukrainie, Białorusi czy w Rosji. Jako jednego z najbardziej znamienitych mężów...
Tomasz Łysiak
Odszedł od nas człowiek-symbol – generał Janusz Brochwicz-Lewiński, ps. Gryf. Można by rzec, że odszedł żywy pomnik. Dziękujmy Bogu, że „Gryf” dożył czasów, w których Polska zaczęła odzyskiwać godność przez oddawanie czci i honoru takim postaciom jak Brochwicz-Lewiński. Nieodmiennie towarzyszy mi ta myśl, gdy patrzę na weteranów Powstania Warszawskiego czy Żołnierzy Niezłomnych, zapraszanych na otwarcia poświęconych im wystaw lub honorowanych na scenie festiwalu Niepokorni Niezłomni Wyklęci, że winniśmy być wdzięczni Boskiej Opatrzności za to, iż zdążyliśmy tym jakże już nielicznym przedstawicielom całego pokolenia złożyć należny hołd. My, jako Naród, i My, jako Państwo Polskie Wraz z odchodzącym do wieczności generałem Brochwicz-Lewińskim oddala się od nas rzeczywistość Pałacyku...
Tomasz Łysiak
Pod koniec grudnia 1944 r. dokonał się jeden z ostatnich aktów zagłady Warszawy. Na rozkaz Hitlera Niemcy podłożyli ładunki pod Pałac Saski i wysadzili go w powietrze. W gruzach ostały się jedynie resztki kolumnady, w której jeszcze przed wojną złożono szczątki Nieznanego Żołnierza. Pałac wraz z tzw. Osią Saską, pięknym ogrodem i rozległym placem, należał do najwspanialszych zabytków dawnej Rzeczypospolitej i chociaż za Sasów Polska zaczęła gnić i rozpadać się, to dzieje tego miejsca są tak pełne symboliki splecionej z losami kraju, iż opowieść o jednym budynku mogłaby być swojego rodzaju parabolą historiozoficzną Pamiętamy znamienne słowa, które wypowiedział nasz święty papież Jan Paweł II, prorokując zstąpienie Ducha, który „odnowi oblicze tej ziemi”. I pamiętamy także, że śp. ...
Tomasz Łysiak
Minęły dwa lata między tymi Wigiliami. Jedna z nich miała miejsce kilka miesięcy po rozpoczęciu wojny i wyruszeniu pierwszych kompanii z Oleandrów. Druga, w 1916 r., kiedy legioniści okrzepli i doświadczyli się w boju. Za nimi były największe bitwy, krew przelana pod Laskami, Anielinem, Krzywopłotami, Marcinkowicami, Łowczówkiem, Konarami, Rokitną czy wreszcie Kościuchnówką. Tyle się zdarzyło w ciągu tych dwóch lat i kilku miesięcy. Strzelcy usiłowali wzniecić powstanie w Królestwie, powstał 1 pułk. Potem Naczelny Komitet Narodowy powołał do życia Legiony. Tysiące Polaków walczyło w trzech brygadach, a po dymisjach i kryzysie lata i jesieni 1916 r. zdawało się, że te Legiony przestaną istnieć Żołnierze I Brygady...
Tomasz Łysiak
Hasła wyniesione na sztandary przez Fidela Castro brzmiały identycznie jak te jakobińskie: „Socialismo o muerte!”. Realizowano je z drobną poprawką – nie „Socjalizm lub śmierć”, lecz „Socjalizm i śmierć” Stosunek całej światowej liberalnej elity politycznej i medialnej do zgonu kubańskiego dyktatora i mordercy Fidela Castro to w sumie nic zaskakującego. Od wielu lat politycy europejskiego i światowego „mainstreamu” upatrują wroga w ruchach konserwatywnych, zdając się nie widzieć zbrodni kreowanych przez bożków lewicowych idei. Stalin do tej pory nie jest stawiany na równi z Hitlerem. Nikomu nie przeszkadza, że młodzież chodzi w koszulkach, na których widnieje portret Che Guevary. W zrozumieniu, kim byli komunistyczni zbrodniarze, nie pomagają nawet nowe opracowania książkowe, takie jak...
Tomasz Łysiak
Historia Polski to w wielkiej mierze opowieść o naszych zmaganiach z dwoma wielkimi żywiołami, z którymi graniczymy. Na przestrzeni wieków doznawaliśmy wielu ciosów i upokorzeń ze strony moskiewskiego wroga. Moskale nie spoczęli, dopóki nie doprowadzili do całkowitego upadku Rzeczypospolitej, a gdy tylko niepodległość odzyskaliśmy, nadal na nią nastawali, tyle że pod sztandarem bolszewickim. W wojnie roku 1920 udało nam się odeprzeć ich najazd wymierzony w całą Europę. Słusznie więc Jan Pietrzak i Towarzystwo Patriotyczne żądają odpowiedniego upamiętnienia Bitwy Warszawskiej w stolicy pomnikiem i mauzoleum. Mamy z czego być dumni. Ale tak, jak winniśmy w wolnej Polsce zadbać o uwiecznienie zwycięstwa roku dwudziestego, tak też moglibyśmy – i powinniśmy – przywrócić pamięć o naszej chwale...
Tomasz Łysiak
Hala Stulecia we Wrocławiu nosi nazwę nadaną budowli w czasach, gdy świat stał na progu wielkiej wojny, a my jedynie śniliśmy o niepodległości. Sto lat wcześniej, 17 marca 1813 r., Fryderyk Wilhelm III wydał proklamację, w której wzywał do oporu przeciwko Napoleonowi. Gdy więc w 1913 r. organizowano Wystawę Stulecia i zaprojektowano wielką halę wystawową o niezwykle nowoczesnej konstrukcji, naciskano na jej twórców, aby otwarcie uświetniło nie tylko proklamację, lecz także bitwę pod Lipskiem. Wystawiono również spektakl teatralny, ale ponieważ pokazywał w zbyt dobrym świetle cesarza Francuzów, nie spodobał się monarszemu środowisku w Berlinie i przedstawienie zdjęto. Tak czy inaczej, sama budowla, jaką jest Hala Stulecia, została wzniesiona przez naszego zaborcę i w założeniu...
Tomasz Łysiak
W grudniu tego roku minie 35 lat od wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Próba założenia kagańca polskiemu narodowi przez wsadzanie do więzień i używanie iście totalitarnych metod utrzymania „porządku” za pomocą „stanu wojennego” nie była pierwszą w naszej historii. Stan wojenny ogłoszono również w 1833 r. w Królestwie Kongresowym, tuż po buncie partyzantki Zaliwskiego, argumentując jego wprowadzenie tym, iż: „biorąc na uwagę, że w Naszem Królestwie Polskiem dostrzeżono rozmaitych ludzi, którzy starając się uwodzić mieszkańców nierozsądnemi pogłoskami, usiłują wznowić zaburzenia, i że postępowanie takowe iako porządkowi przeciwne, dla ogółu kraiu szkodliwe i bezpieczeństwo spokoynych mieszkańców cierpiane bydź nie powinno”. Taki „porządek” obowiązywał na terenie Królestwa od 26 czerwca...
Tomasz Łysiak
Tegoroczna, VIII edycja Festiwalu „Niepokorni Niezłomni Wyklęci” miała w pewnej mierze inny wymiar niż wszystkie poprzednie. Po raz pierwszy impreza została dofinansowana przez państwo, brali w niej udział, jako paneliści, członkowie elit rządzących (ministrowie Piotr Gliński, Wojciech Kolarski, Jan Dziedziczak), obecna była Telewizja Publiczna. Po raz pierwszy nie trzeba było sobie mówić i myśleć: „tu jest Polska”, bo Polskę w końcu mamy także w obiegu oficjalnym. Albo – by być bardziej precyzyjnym – jesteśmy na dobrej drodze, by ją mieć. Bo przecież jeśli chodzi o przestrzeń dotyczącą kultury oraz środków prowadzenia szerokiej polityki historycznej i tożsamościowej, to największym kłopotem jest samo środowisko związane z kulturą i filmem oraz sposób, w jaki ono funkcjonuje. Najlepszym...
Tomasz Łysiak
Losy Polaków na Wschodzie to nie tylko spływające krwią i nieprawdopodobnie okrutne obrazy wołyńskie, to nie tylko katyńska zbrodnia, o której przez tyle lat nawet nie można było wspomnieć. Trzeba do tego wszystkiego dodać wydarzenie, o którym nadal większość ludzi nie wie, a które skalą i grozą nie tylko przewyższało Katyń i Wołyń, ale w pewnej mierze szykowało pod nie grunt, otwierając drogę morderstwom na skalę tak wielką, że człowiek nie jest w stanie jej sobie wyobrazić. Jedynie zestawienie z Holocaustem przeprowadzonym przez Niemców na naszych ziemiach może być jakąś skalą porównawczą. Chodzi o zorganizowane, świadome, precyzyjne i pozbawione skrupułów ludobójstwo dokonane w Związku Sowieckim przez NKWD, na osobisty rozkaz Stalina, czyli tzw. operację polską z lat 1937–1938. Według...
Tomasz Łysiak
„Pogrzeb Danuty Siedzikówny >>Inki<< i Feliksa Selmanowicza >>Zagończyka<< przywraca godność nie im, bo oni nigdy jej nie utracili, lecz państwu polskiemu, które przez lata, nawet po 1989 r., nie potrafiło uhonorować swoich bohaterów” – powiedział podczas ich uroczystego pogrzebu prezydent Andrzej Duda. Żołnierze Niezłomni nie uznawali Polski po 1945 r. za wolny kraj. Hitler był pokonany, Stalin święcił triumfy. To, co dla nich było oczywiste – fakt, iż zostaliśmy napadnięci przez Niemców i Sowietów jednocześnie – stało w sprzeczności z oficjalną propagandą. Tak jak Katyń miał być zbrodnią niemiecką, tak też odpowiedzialność za wybuch wojny miała ciążyć jedynie na Niemcach. Nieoficjalny, tajny protokół o rozbiorze Polski podpisany w Moskwie 23 sierpnia...
Tomasz Łysiak
Jeszcze niedawno, gdy warszawskimi ulicami płynął długi, nieprzerwany potok ludzkich głów, gdy tysiące ludzi towarzyszyło ostatniej drodze pułkownika Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, gdy łzy napływały do oczu, gdy na lawecie spoczywała rycerska trumna przykryta biało-czerwoną flagą, mieliśmy wszyscy poczucie, że oto dane nam jest dotknąć czegoś niezwykłego. Bośmy wszyscy w tym kondukcie wiedzieli, że nie jest on żałobny, lecz radosny – że to pożegnanie i jednocześnie zmartwychwstanie Polska zabijana, zakopywana w bezimiennych dołach, bita, okajdaniona, zelżona, wyklęta, zakłamana budzi się teraz właśnie – do godności, do prawdy, do sprawiedliwości. Wraca do nas ta Polska, która być powinna. Polska, w której bohaterowie stoją na cokołach, a zdrajcy i łotry, piętnowani i obleczeni w...
Tomasz Łysiak
Twierdzą nam będzie… 15 lipca 1910 r. po raz pierwszy wykonano publicznie przepiękną, patriotyczną pieśń autorstwa Konopnickiej i Nowowiejskiego – „Rotę”. Działo się to w 500. rocznicę zwycięstwa nad Krzyżakami i miało miejsce w Krakowie, w trakcie uroczystego odsłonięcia Pomnika Grunwaldzkiego. Donośne głosy kilkuset chórzystów, którzy pochodzili ze wszystkich zaborów, wyciskały łzy zebranym. A słowa takie, jak „twierdzą nam będzie każdy próg”, wpadały nie tylko w ucho, lecz także w serce, bardzo głęboko, by potem stanowić źródło niewyczerpanej energii w walce o wolną Polskę. Ci, którzy ruszali walczyć o Niepodległość w 1914 r., mieli dobrze ugruntowaną duchową podstawę – byli wychowani w szacunku i czci wobec dokonań dawnej Polski i bohaterskich czynów dawnych Polaków. Tworzyli...
Tomasz Łysiak
Żołnierze Stolicy! Wysłałem dziś upragniony przez was rozkaz do jawnej walki z odwiecznym wrogiem Polski, najeźdźcą niemieckim. Po pięciu latach nieprzerwanej i twardej walki prowadzonej w podziemiach konspiracji stajecie dziś z bronią w ręku, by Ojczyźnie przywrócić Wolność i wymierzyć zbrodniarzom niemieckim przykładną karę za terror i zbrodnie dokonane na ziemiach polskich. Bór Dowódca Armii Krajowej Warszawa, 1 sierpnia 1944 Dodatek specjalny pod redakcją Tomasza Łysiaka Być zwyciężonym i nie ulec, to zwycięstwo Dramat bohaterów greckich tragedii polegał na ich uwikłaniu w niezmienny los. Jakiekolwiek decyzje by podjęli, cokolwiek by zrobili, nieubłagana konieczność pchała ich ku fatalnemu przeznaczeniu. Gdy 27 lipca gubernator...
Tomasz Łysiak
Podobno Janina Broniewska miała przywiezioną z Moskwy lampkę w kształcie sierpa i młota. Cóż za światło musiała dawać w pokoju tej komunistycznej aktywistki? Czasem można odnieść wrażenie, że takie lampki paliły się w domach wielu ludzi, którzy dzisiaj wychodzą na ulice, krzycząc o demokracji, a w istocie bronią tego wszystkiego, co wiązało się przez dziesięciolecia PRL‑u ze stanem zniewolenia umysłów i dusz Takie myśli przychodzą do głowy niejako na marginesie lektury książki Joanny Siedleckiej „Biografie odtajnione. Z archiwów literackich bezpieki”. To już trzecia po „Obławie” oraz „Kryptonimie Liryka” opowieść tej autorki o grze służb i uwikłaniu literatów, dziennikarzy czy artystów w pracę na rzecz systemu. I znowu bardzo mocna. Rzecz nie tylko w opisach perfidnych sposobów, jakimi...
Tomasz Łysiak
Dodatek pod redakcją  Tomasza Łysiaka W tym roku Francja obchodzi z wielką pompą 100. rocznicę bitwy pod Verdun. Batalii, która pochłonęła tysiące ofiar, trwała wiele miesięcy i stała się dla Francuzów symbolem I wojny światowej. Pamięć o Verdun pielęgnują, urządzając uroczystości, organizując wystawy, drukując dziesiątki książek i pamiątkowych publikacji. Prawie każdy obywatel francuski o bitwie słyszał, a na pytanie o wielką wojnę odpowie, wskazując właśnie Verdun. Czy Polacy są w stanie równie dobrze identyfikować wysiłek i ofiarę wojenną swoich bohaterów, którzy w latach 1914–1918 idąc za gwiazdą Piłsudskiego, wywalczyli w końcu niepodległość? W powszechnej świadomości nie istnieją takie słowa-klucze, jak:...

Pages