Tomasz Łysiak

Tomasz Łysiak
Taki Schetyna to jest biedny gość. Już się wydawało, że sprawa uchodźców przycichła i można zmącić ludziom w głowach, twierdząc, że PO nigdy nie była za ich przyjmowaniem, a tu buch, nagle znowu Unia zaczęła się srożyć, grożąc Polsce, Węgrom i Austrii. Trzeba więc było natychmiast po raz kolejny zmienić front – i na powrót stać się zwolennikiem imigracyjnej polityki Unii. Schetyna i reszta jego ekipy stanęli właśnie w rozkroku: z jednej strony mają przed oczami gigantyczny słupek badań opinii społecznej, mówiący o zgodnym i chóralnym sprzeciwie Polaków wobec otwierania granic naszego kraju dla imigrantów, z drugiej zaś swych europejskich przyjaciół i de facto pryncypałów, którzy wysuwają żądania. Stawanie imć Grzegorza w rozkroku przysparza frajdy obserwującym, bo Schetyna nie dość, że...
Tomasz Łysiak
Sytuacja, w której my, Polacy, musimy walczyć z coraz częstszym określeniem „polskie obozy zagłady”, wydaje się z gruntu absurdalna, ale wymaga od nas nieustannego budowania w świadomości świata odpowiednio zdefiniowanych pojęć. Wyobraźnia masowa daje się, niestety, łatwo manipulować – a to przez kłamliwe czy powierzchowne edukowanie w szkole, a to przez propagandę w dziełach kultury, prasie, filmach czy książkach. Na szczęście na oszczerstwa i wykrzywianie rzeczywistości reagują obecnie nie tylko polski rząd, ale i rozmaite instytucje państwowe, jak IPN, czy społeczne, np. Reduta Dobrego Imienia, Fundacja Tradycji Miast i Wsi. Dochodzi też do tego działanie zwykłych ludzi, którzy zamiast przyglądać się wszystkiemu z boku i narzekać, po prostu zaczęli walkę. Do tej ostatniej grupy...
Tomasz Łysiak
Słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane w trakcie obchodów miesięcznicy tragedii smoleńskiej podchwyciły salonowe media i natychmiast obłożyły olbrzymią dawką hejtu i rechotu. Jednak słowa te zostały całkowicie wyjęte z kontekstu. Zdanie „te białe róże, które tam widać, to właśnie symbol nienawiści i głupoty, skrajnej głupoty i skrajnej nienawiści” – odnosiło się do zaistniałych wydarzeń, kiedy ludzie z białymi różami wtargnęli w przestrzeń modlitwy i refleksji, przynosząc groźby, nienawiść, a nawet agresję fizyczną – uderzenie w twarz Adama Borowskiego. Odcięcie tego kontekstu i cytowanie samego zdania jako zabawnego quasi lapsusu językowego to po prostu zwykła nieuczciwość. I to wykonywana w stosunku do premiera Kaczyńskiego po raz kolejny. Dość wspomnieć sprawę „gorszego sortu”...
Tomasz Łysiak
Słowo nostalgia pochodzi od greckich słów „νóστος”, czyli „powrót do domu”, oraz „ἄλγος”, czyli „ból”. Nostalgię czuli wszyscy nasi emigranci, którzy w ciągu wieków z różnych powodów musieli opuścić Ojczyznę, czy to w wyniku przegranych powstań w wieku XIX, czy wojen i okupacji przez Niemców i Sowietów w wieku XX. Poruszani nostalgią poeci tworzyli wielkie dzieła, płakali za krajem zesłańcy na Syberii. Wszyscy byli polskimi Odyseuszami – którzy po długich tułaczkach wracali do rodzinnej Itaki. Homerycki Ulisses nie miał tak łatwego powrotu. Nie dość że nimfa Kalypso nieźle mu namieszała w głowie, to jeszcze gdy w końcu dotarł do ojczyzny, nie mógł jej poznać. Cóż się w tej „patrii”, ojczyźnie, czyli „ziemi ojców”, stało? Czemu zdawała się być inną niż lata temu? My, Polacy, czuliśmy...
Tomasz Łysiak
Mniej znany w naszej historii, a przecież niezwykle ważny jest XIX-wieczny epizod „majowy” wileńskiego, intelektualnego ruchu patriotycznego. Mowa o „Promienistych” i ich majówkach, które na 10 lat przed Powstaniem Listopadowym zapoczątkowały powstanie Towarzystwa Filaretów. Patriotyczne majówki „Promienistych” to swego rodzaju pomost prowadzący do utworzenia przez Filomatów towarzystwa, które podzielone na sekcje naukowe, koncentrowało się na działalności naukowej i kulturalnej, mającej na celu budowę świadomego, narodowego ducha polskich studentów. Promienie Tomasza Zana W gronie Filomatów byli m.in. Józef Jeżowski (prezes), Tomasz Zan, Erazm Poluszyński, Onufry Pietraszkiewicz, Jan Czeczot, Aleksander Chodźko, Ignacy Domeyko. To właśnie ten ostatni – inżynier i geolog,...
Tomasz Łysiak
4 maja 1834 r. oficjalnie otwarto Cytadelę Aleksandrowską w Warszawie. Ceglana twierdza została zbudowana na rozkaz cara Mikołaja po upadku Powstania Listopadowego. Wyburzono spory kawał miasta i w samym centrum polskiej stolicy (oficjalnie stolicy Królestwa Polskiego) wzniesiono wojenny kompleks, który miał dwa główne zadania: po pierwsze, trzymanie w szachu miasta – przez umieszczenie w nim wojska oraz artylerii, a więc możliwą natychmiastową interwencją zbrojną lub po prostu ostrzał, po drugie, stał się on siedzibą sądów wojskowych oraz dużym więzieniem, w którym trzymano polskich patriotów. Przez mury Cytadeli przewinęli się najwięksi – siedział tu Levittoux (którego akt samospalenia stał się krzykiem-symbolem oporu), siedzieli Powstańcy Styczniowi z Trauguttem na czele, a pod koniec...
Tomasz Łysiak
Siedziałem właśnie na Piazza Unità d’Italia w Trieście i piłem kawę, gdy mi się to przydarzyło. Niestety. A przecież tak nie lubię, gdy na przykład Amerykanie rechoczą na całą restaurację, aż się wszyscy oglądają. Ale cóż robić? Teraz sam wybuchnąłem śmiechem po tym, jak na jednym z polskich portali zobaczyłem zdjęcie Donalda Tuska z filiżanką w dłoni pozdrawiającego tłum z okna prokuratury i tekst, który byłego polskiego premiera porównywał do naszego wielkiego, świętego papieża. Akurat tego dnia załatwiałem kilka spraw we włoskich urzędach i każda z kolejnych urzędniczek, uśmiechając się miło, nawiązywała do Jana Pawła II, wzdychając i żałując, że już go z nami nie ma. Biedaczki, nie wiedziały, że w Polsce jest już nowy święty i męczennik, który zajechał pociągiem, witany przez...
Tomasz Łysiak
Grunt to konsekwencja w doborze środków – twierdzą aktorzy, którzy muszą wcielić się w jakąś postać. Gdy, dajmy na to, aktor wymyśli sobie, że w danej roli będzie się jąkał w co trzecim słowie, to potem musi umieć utrzymać narzuconą samemu sobie formę przez cały spektakl. Podobnie powinno być z tymi wszystkimi aktorami politycznie poprawnej sceny kształtującej opinię publiczną, począwszy od redaktorów z Czerskiej, a skończywszy na politykach i działaczach szalejących na ulicznych wiecach i marszach „za Europą”. Gdy już przyjmą jakąś formę, na Boga, winni się jej trzymać. A tu niestety – nici. Co chwila pani Konsekwencja cierpi w związku z ich absurdalnymi woltami. Z jednej więc strony płaczą nad „wyrzynaniem drzew”, jakie ponoć miał rozpocząć minister Szyszko, z drugiej żądają...
Tomasz Łysiak
Widziałem ostatnio, jak pewnej rodzinie wręczono świąteczny kosz prezentowy. Dzieci rzuciły się do wielkiego pakunku pełnego słodkości i z radością zaczęły rozrywać celofanowe opakowanie. Maluchy wyciągały kolejne czekolady, cukierki, łakocie. Naraz jeden z brzdąców zakrzyknął zdziwiony: „Mamo, co to jest?”. Trzymał w ręku… wielkanocną palemkę. Drugi dzieciak także spojrzał zaskoczony, nie wiedząc, do czego służy ta dziwna kolorowa „miotełka”. A matka nic nie odpowiedziała. Zrobiło mi się tych dzieci i tej rodziny bardzo żal. Nie tylko dlatego, że – jak było widać – jest ona niewierząca, chociaż i to zawsze smuci. Myślę bowiem, że gdy Boga nie ma w rodzinie, to nie jest ona postawiona na dobrym fundamencie. Bo to On jest Dawcą Miłości. Jak można bez Niego obdarowywać prawdziwą miłością...
Tomasz Łysiak
Tragedia wydarzyła się w nocy 14 kwietnia 1912 r. Titanic – największy transatlantyk świata, okrzyknięty w prasie jako „niezatapialny” – płynąc z Southampton do Nowego Yorku otarł się o górę lodową i zatonął. Ocean pochłonął ponad 1500 ofiar, przeżyło jedynie 730 osób. Katastrofa Titanica natychmiast urosła do rangi symbolu – statek tonący w trakcie dziewiczego rejsu, w dobie zachłystywania się nowymi technologiami, nowoczesnością, cywilizacją maszyn opiewanych w futurystycznych manifestach był jak metafora ludzkiej pychy zderzającej się z pierwotną naturą. Tysiące artykułów, książek, filmów o Titanicu współtworzyło i unieśmiertelniało tragiczną legendę oceanicznego kolosa. Snuto domysły, dlaczego statek zatonął – wiadomo było, że miał poradzić sobie nawet w razie zalania czterech...
Tomasz Łysiak
Zamiar wyjścia Wielkiej Brytanii ze strefy euro były zapewne dość długo ukrywane. Ujawnił je dopiero Ryszard Petru podczas wywiadu udzielonego zaprzyjaźnionej sobie stacji radiowej. Proces chyba już się zaczął. Najprawdopodobniej na Wyspach zaczyna się operacja powrotu do ich tradycyjnej waluty – rubla szterlinga. Nie tylko Ryszard jest odkrywcą rzeczywistości alternatywnej. Są inni spece, którzy zajmują się „exitami” – równie genialni. Tak jak Rychu „przejęzyczył” się z Wielką Brytanią, tak oni „przejęzyczyli się” twierdząc, że PiS zamierza wyprowadzić Polskę z Unii. Zupełnie tak, jakby walka o naszą pozycję na europejskiej arenie miała się równać ustawieniu kierunku „na wyjście”. I zupełnie tak, jakby wszędzie – wszem i wobec – politycy partii rządzącej obwieszczali, że noszą się...
Tomasz Łysiak
Po ataku na Westminster Bridge świat wstrzymał oddech. Jednak prawdziwy wstrząs przeżyli londyńczycy będący blisko wydarzeń. Niektórzy z nich siedzieli dość długo zamknięci w awaryjnie zatrzymanym diabelskim młynie nad brzegiem Tamizy i stamtąd patrzyli bezradnie na wydarzenia dziejące się niżej. Inni byli przeszukiwani przez brytyjskie służby na pokładach barek sunących rzeką. Ciekawe obrazki z tych akcji pokazały niektóre telewizje. Oto pojawili się tam ubrani na czarno antyterroryści, którzy z bronią gotową do strzału wchodzili do wnętrza turystycznych, przeszklonych kabin. Przerażeni pasażerowie kładli ręce na głowę jak podejrzani. Strach, panika, szok – wśród dzieci, rodziców, wycieczek szkolnych, starszych ludzi. A potem fala tego strachu rozlała się po całej Europie i świecie....
Tomasz Łysiak
22 marca 1877 r., w wileńskiej aptece Tytusa Paszkowskiego, carska policja aresztowała pod zarzutem spisku na życie cara młodziutkiego studenta Józefa Piłsudskiego. Chociaż nie należał do spiskowców, a w procesie występował jako świadek, został skazany na pięć lat zsyłki na Syberię. Owiany złą sławą Sybir, miejsce zesłań i katorgi dziesiątków tysięcy Polaków, stał się fenomenem, który jako zjawisko historyczne i kulturowe wplótł się tak mocno w nasze dzieje, iż trudno opowiadać o losach Rzeczypospolitej, nie mówiąc o Syberii. W pewnej mierze ta opiewana przez poetów i pieśniarzy olbrzymia kraina sięgająca najdalszych wschodnich rejonów Rosji stała się polskim piekłem, Tartarem, do którego strącani byli bohaterowie, by odkupić swoje antycarskie grzechy. Wskrzesiciel państwa polskiego,...
Tomasz Łysiak
Wizyta szefa partii Lega Nord w Neapolu Matteo Salviniego wywołała wściekłą reakcję lewackich „Centrów Socjalnych” – na ulice wypadły dzikie hordy w kominiarkach na głowie i zaczęły zamieniać miasto w kupę gruzu ze skutecznością obudzonego Wezuwiusza. Ragazzi da Napoli mogli poszaleć, bo czuli wsparcie samego… burmistrza, który swoimi wypowiedziami dał wyraźny sygnał, że prawicowy polityk nie jest mile widziany w mieście. Luigi De Magistris mówił wręcz o „faszystowskich” wypowiedziach Salviniego. W stronę policji poleciały więc butelki, kamienie i race, demolowano samochody i sklepy. Na Salviniego sypią się gromy, bo wyraża w prosty sposób opinię wielu Włochów, przerażonych zmianami w kraju i w całej Europie, przede wszystkim zalewem imigrantów. Takie poglądy są na cenzurowanym. Tak...
Tomasz Łysiak
15 marca roku 1000 zakończył się Zjazd Gnieźnieński. Spotkanie Ottona III i Bolesława Chrobrego odbyło się podczas pielgrzymki młodziutkiego cesarza do grobu św. Wojciecha. Miało niezwykły wizjonerski wymiar i znaczenie. Otton III niejako „koronował” polskiego księcia, nakładając mu na głowę cesarski diadem i wręczając włócznię św. Maurycego. Najważniejsze jednak było zaproszenie Polaka i jego państwa do współtworzenia nowego porządku europejskiego, udziału w Europie czterech dziedzictw i ojczyzn kulturowych – Germanii, Italii, Galii i Sclavinii (Słowiańszczyzny). Wizja zachodniego świata skupionego wokół cesarskiej władzy była nowoczesna – nie czyniła z zapraszanego Bolesława biernego podmiotu, obiektu podboju, lecz pełnoprawnego partnera. Otto umarł młodo i wraz z nim do grobu...
Tomasz Łysiak
Mieliśmy w dziejach waleczne kobiety, które nie tylko zagrzewały mężów do walki, lecz także same chwytały za oręż. Wśród tych pięknych postaci jedno z najwybitniejszych miejsc należy do Powstańca Styczniowego – Henryki Pustowójtówny ps. Michał Smok. Złapana przez Austriaków, dała słowo, że uciekać nie będzie ani brać udziału w walkach. Ale gdy tylko przyjeżdżała do jakiegoś dużego miasta cesarstwa, tłumy się zbierały pod hotelem, w którym się zatrzymywała, wiwatując na jej cześć i czekając, ażeby się tylko w oknie pokazała – taka była sławna. Zanim jednak Henryka Pustowójtówna weszła do panteonu bohaterskiego Rzeczypospolitej, musiała się gdzieś tej wyznawanej potem i czynem polskości nauczyć. Córka rosyjskiego jenerała Urodziła się w domu rosyjskiego oficera, majora Trofima...
Tomasz Łysiak
Wpis na internetowym profilu polskojęzycznego wydania „Le Monde Diplomatique” mówiący o „zbrodniarzach takich jak »Ogień« czy »Łupaszka«” to jedynie część ohydnej kampanii prowadzonej przez środowiska salonowe, a wymierzonej w Żołnierzy Niezłomnych. Tak więc nazwa „Żołnierze Wyklęci” jest ciągle adekwatna, bo opisuje zjawisko trwające do dzisiaj – obrzucanie błotem bohaterów antykomunistycznego powstania. Kiedyś jeden z oficerów UB przesłuchując Żołnierza Niezłomnego, powiedział mu, że nie chodzi tylko o fizyczną likwidację polskiej, podziemnej armii antykomunistycznej, lecz także o zniszczenie pamięci o niej oraz zohydzenie w oczach społeczeństwa. To było przemyślane działanie, nakazane przez władze sowieckie, wobec Żołnierzy Wyklętych. Fizyczna eksterminacja trwała długo, aż do...
Tomasz Łysiak
Fenomen Żołnierzy Wyklętych stał się czymś więcej niż tylko zjawiskiem dotyczącym historii samej w sobie. Niezłomni wydobyci z mroku, zapomnienia i trwającego dekady „wyklęcia” stali się symbolem nowej wizji Polski – stojącej na fundamencie dawnych wartości. Co ważniejsze – w dzisiejszych czasach są nam bardzo potrzebni, przypominając o tym, że warto trwać przy Prawdzie za wszelką cenę. Bo dookoła jest ciągle wiele podłości i zła. W niniejszym dodatku „Gazeta Polska Historia” składamy hołd czynowi Żołnierzy Wyklętych, radując się, że wreszcie żyjemy w państwie, w którym otwiera się droga do przywracania naszym bohaterom należnego im miejsca i pamięci. Nasz tygodnik objął patronatem Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. W cotygodniowej stałej rubryce będziemy...
Tomasz Łysiak
Za nami rocznica bitwy pod Olszynką Grochowską. Podczas zaborów w nabożeństwach, procesjach i manifestacjach ją upamiętniających uczestniczyły tłumy Polaków. Rosjanie rozpędzali je bez litości. Tak jak rozbijali inne demonstracje przypominające o polskiej wielkości. Niezwykłą siłę patriotyczną miały też sprzeciwy i modły, choć nie były tak spektakularne. Pod figurą Matki Bożej Pasawskiej stojącej w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu modlono się zawsze w rocznicę wiktorii wiedeńskiej. A gdy ktoś zapalił świeczkę, szedł dalej i koło budki strażniczej, przed którą stał rosyjski żandarm, wyżej podnosił głowę. Był dumny. Pamięć polskiej wielkości i znaczenia Rzeczypospolitej dla Europy pozwalała nosić głowę wysoko, nawet w czasach, gdy próbowano nam polskość wydrzeć i doprowadzić do jej...
Tomasz Łysiak
Zakon dominikanów kończy właśnie obchody 800-lecia powołania do życia. Konwenty polskiej prowincji poświęciły temu wydarzeniu wiele uwagi przez modlitwę, eucharystię czy specjalne publikacje. Tymczasem wychodząc od upamiętnienia faktu założenia zakonu przez św. Dominika de Guzmàn, można zobaczyć perspektywę naszego kraju – początek istnienia polskiej prowincji dominikańskiej Zakon ojców kaznodziejów (ordo praedicatorum) miał wielki wpływ na rozwój nie tylko sfery religijnej, duchowej, ale także obszaru kultury Rzeczypospolitej, i to zarówno w wymiarze intelektualnym, jak i czysto materialnym. Do dzisiaj dominikańskie świątynie stanowią ozdobę polskich miast, a ojcowie w białych habitach głoszą Słowo Boże na Ukrainie, Białorusi czy w Rosji. Jako jednego z najbardziej znamienitych mężów...
Tomasz Łysiak
Odszedł od nas człowiek-symbol – generał Janusz Brochwicz-Lewiński, ps. Gryf. Można by rzec, że odszedł żywy pomnik. Dziękujmy Bogu, że „Gryf” dożył czasów, w których Polska zaczęła odzyskiwać godność przez oddawanie czci i honoru takim postaciom jak Brochwicz-Lewiński. Nieodmiennie towarzyszy mi ta myśl, gdy patrzę na weteranów Powstania Warszawskiego czy Żołnierzy Niezłomnych, zapraszanych na otwarcia poświęconych im wystaw lub honorowanych na scenie festiwalu Niepokorni Niezłomni Wyklęci, że winniśmy być wdzięczni Boskiej Opatrzności za to, iż zdążyliśmy tym jakże już nielicznym przedstawicielom całego pokolenia złożyć należny hołd. My, jako Naród, i My, jako Państwo Polskie Wraz z odchodzącym do wieczności generałem Brochwicz-Lewińskim oddala się od nas rzeczywistość Pałacyku...
Tomasz Łysiak
Pod koniec grudnia 1944 r. dokonał się jeden z ostatnich aktów zagłady Warszawy. Na rozkaz Hitlera Niemcy podłożyli ładunki pod Pałac Saski i wysadzili go w powietrze. W gruzach ostały się jedynie resztki kolumnady, w której jeszcze przed wojną złożono szczątki Nieznanego Żołnierza. Pałac wraz z tzw. Osią Saską, pięknym ogrodem i rozległym placem, należał do najwspanialszych zabytków dawnej Rzeczypospolitej i chociaż za Sasów Polska zaczęła gnić i rozpadać się, to dzieje tego miejsca są tak pełne symboliki splecionej z losami kraju, iż opowieść o jednym budynku mogłaby być swojego rodzaju parabolą historiozoficzną Pamiętamy znamienne słowa, które wypowiedział nasz święty papież Jan Paweł II, prorokując zstąpienie Ducha, który „odnowi oblicze tej ziemi”. I pamiętamy także, że śp. ...
Tomasz Łysiak
Minęły dwa lata między tymi Wigiliami. Jedna z nich miała miejsce kilka miesięcy po rozpoczęciu wojny i wyruszeniu pierwszych kompanii z Oleandrów. Druga, w 1916 r., kiedy legioniści okrzepli i doświadczyli się w boju. Za nimi były największe bitwy, krew przelana pod Laskami, Anielinem, Krzywopłotami, Marcinkowicami, Łowczówkiem, Konarami, Rokitną czy wreszcie Kościuchnówką. Tyle się zdarzyło w ciągu tych dwóch lat i kilku miesięcy. Strzelcy usiłowali wzniecić powstanie w Królestwie, powstał 1 pułk. Potem Naczelny Komitet Narodowy powołał do życia Legiony. Tysiące Polaków walczyło w trzech brygadach, a po dymisjach i kryzysie lata i jesieni 1916 r. zdawało się, że te Legiony przestaną istnieć Żołnierze I Brygady...
Tomasz Łysiak
Hasła wyniesione na sztandary przez Fidela Castro brzmiały identycznie jak te jakobińskie: „Socialismo o muerte!”. Realizowano je z drobną poprawką – nie „Socjalizm lub śmierć”, lecz „Socjalizm i śmierć” Stosunek całej światowej liberalnej elity politycznej i medialnej do zgonu kubańskiego dyktatora i mordercy Fidela Castro to w sumie nic zaskakującego. Od wielu lat politycy europejskiego i światowego „mainstreamu” upatrują wroga w ruchach konserwatywnych, zdając się nie widzieć zbrodni kreowanych przez bożków lewicowych idei. Stalin do tej pory nie jest stawiany na równi z Hitlerem. Nikomu nie przeszkadza, że młodzież chodzi w koszulkach, na których widnieje portret Che Guevary. W zrozumieniu, kim byli komunistyczni zbrodniarze, nie pomagają nawet nowe opracowania książkowe, takie jak...
Tomasz Łysiak
Historia Polski to w wielkiej mierze opowieść o naszych zmaganiach z dwoma wielkimi żywiołami, z którymi graniczymy. Na przestrzeni wieków doznawaliśmy wielu ciosów i upokorzeń ze strony moskiewskiego wroga. Moskale nie spoczęli, dopóki nie doprowadzili do całkowitego upadku Rzeczypospolitej, a gdy tylko niepodległość odzyskaliśmy, nadal na nią nastawali, tyle że pod sztandarem bolszewickim. W wojnie roku 1920 udało nam się odeprzeć ich najazd wymierzony w całą Europę. Słusznie więc Jan Pietrzak i Towarzystwo Patriotyczne żądają odpowiedniego upamiętnienia Bitwy Warszawskiej w stolicy pomnikiem i mauzoleum. Mamy z czego być dumni. Ale tak, jak winniśmy w wolnej Polsce zadbać o uwiecznienie zwycięstwa roku dwudziestego, tak też moglibyśmy – i powinniśmy – przywrócić pamięć o naszej chwale...
Tomasz Łysiak
Hala Stulecia we Wrocławiu nosi nazwę nadaną budowli w czasach, gdy świat stał na progu wielkiej wojny, a my jedynie śniliśmy o niepodległości. Sto lat wcześniej, 17 marca 1813 r., Fryderyk Wilhelm III wydał proklamację, w której wzywał do oporu przeciwko Napoleonowi. Gdy więc w 1913 r. organizowano Wystawę Stulecia i zaprojektowano wielką halę wystawową o niezwykle nowoczesnej konstrukcji, naciskano na jej twórców, aby otwarcie uświetniło nie tylko proklamację, lecz także bitwę pod Lipskiem. Wystawiono również spektakl teatralny, ale ponieważ pokazywał w zbyt dobrym świetle cesarza Francuzów, nie spodobał się monarszemu środowisku w Berlinie i przedstawienie zdjęto. Tak czy inaczej, sama budowla, jaką jest Hala Stulecia, została wzniesiona przez naszego zaborcę i w założeniu...
Tomasz Łysiak
W grudniu tego roku minie 35 lat od wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Próba założenia kagańca polskiemu narodowi przez wsadzanie do więzień i używanie iście totalitarnych metod utrzymania „porządku” za pomocą „stanu wojennego” nie była pierwszą w naszej historii. Stan wojenny ogłoszono również w 1833 r. w Królestwie Kongresowym, tuż po buncie partyzantki Zaliwskiego, argumentując jego wprowadzenie tym, iż: „biorąc na uwagę, że w Naszem Królestwie Polskiem dostrzeżono rozmaitych ludzi, którzy starając się uwodzić mieszkańców nierozsądnemi pogłoskami, usiłują wznowić zaburzenia, i że postępowanie takowe iako porządkowi przeciwne, dla ogółu kraiu szkodliwe i bezpieczeństwo spokoynych mieszkańców cierpiane bydź nie powinno”. Taki „porządek” obowiązywał na terenie Królestwa od 26 czerwca...
Tomasz Łysiak
Tegoroczna, VIII edycja Festiwalu „Niepokorni Niezłomni Wyklęci” miała w pewnej mierze inny wymiar niż wszystkie poprzednie. Po raz pierwszy impreza została dofinansowana przez państwo, brali w niej udział, jako paneliści, członkowie elit rządzących (ministrowie Piotr Gliński, Wojciech Kolarski, Jan Dziedziczak), obecna była Telewizja Publiczna. Po raz pierwszy nie trzeba było sobie mówić i myśleć: „tu jest Polska”, bo Polskę w końcu mamy także w obiegu oficjalnym. Albo – by być bardziej precyzyjnym – jesteśmy na dobrej drodze, by ją mieć. Bo przecież jeśli chodzi o przestrzeń dotyczącą kultury oraz środków prowadzenia szerokiej polityki historycznej i tożsamościowej, to największym kłopotem jest samo środowisko związane z kulturą i filmem oraz sposób, w jaki ono funkcjonuje. Najlepszym...
Tomasz Łysiak
Losy Polaków na Wschodzie to nie tylko spływające krwią i nieprawdopodobnie okrutne obrazy wołyńskie, to nie tylko katyńska zbrodnia, o której przez tyle lat nawet nie można było wspomnieć. Trzeba do tego wszystkiego dodać wydarzenie, o którym nadal większość ludzi nie wie, a które skalą i grozą nie tylko przewyższało Katyń i Wołyń, ale w pewnej mierze szykowało pod nie grunt, otwierając drogę morderstwom na skalę tak wielką, że człowiek nie jest w stanie jej sobie wyobrazić. Jedynie zestawienie z Holocaustem przeprowadzonym przez Niemców na naszych ziemiach może być jakąś skalą porównawczą. Chodzi o zorganizowane, świadome, precyzyjne i pozbawione skrupułów ludobójstwo dokonane w Związku Sowieckim przez NKWD, na osobisty rozkaz Stalina, czyli tzw. operację polską z lat 1937–1938. Według...
Tomasz Łysiak
„Pogrzeb Danuty Siedzikówny >>Inki<< i Feliksa Selmanowicza >>Zagończyka<< przywraca godność nie im, bo oni nigdy jej nie utracili, lecz państwu polskiemu, które przez lata, nawet po 1989 r., nie potrafiło uhonorować swoich bohaterów” – powiedział podczas ich uroczystego pogrzebu prezydent Andrzej Duda. Żołnierze Niezłomni nie uznawali Polski po 1945 r. za wolny kraj. Hitler był pokonany, Stalin święcił triumfy. To, co dla nich było oczywiste – fakt, iż zostaliśmy napadnięci przez Niemców i Sowietów jednocześnie – stało w sprzeczności z oficjalną propagandą. Tak jak Katyń miał być zbrodnią niemiecką, tak też odpowiedzialność za wybuch wojny miała ciążyć jedynie na Niemcach. Nieoficjalny, tajny protokół o rozbiorze Polski podpisany w Moskwie 23 sierpnia...
Tomasz Łysiak
Jeszcze niedawno, gdy warszawskimi ulicami płynął długi, nieprzerwany potok ludzkich głów, gdy tysiące ludzi towarzyszyło ostatniej drodze pułkownika Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, gdy łzy napływały do oczu, gdy na lawecie spoczywała rycerska trumna przykryta biało-czerwoną flagą, mieliśmy wszyscy poczucie, że oto dane nam jest dotknąć czegoś niezwykłego. Bośmy wszyscy w tym kondukcie wiedzieli, że nie jest on żałobny, lecz radosny – że to pożegnanie i jednocześnie zmartwychwstanie Polska zabijana, zakopywana w bezimiennych dołach, bita, okajdaniona, zelżona, wyklęta, zakłamana budzi się teraz właśnie – do godności, do prawdy, do sprawiedliwości. Wraca do nas ta Polska, która być powinna. Polska, w której bohaterowie stoją na cokołach, a zdrajcy i łotry, piętnowani i obleczeni w...
Tomasz Łysiak
Twierdzą nam będzie… 15 lipca 1910 r. po raz pierwszy wykonano publicznie przepiękną, patriotyczną pieśń autorstwa Konopnickiej i Nowowiejskiego – „Rotę”. Działo się to w 500. rocznicę zwycięstwa nad Krzyżakami i miało miejsce w Krakowie, w trakcie uroczystego odsłonięcia Pomnika Grunwaldzkiego. Donośne głosy kilkuset chórzystów, którzy pochodzili ze wszystkich zaborów, wyciskały łzy zebranym. A słowa takie, jak „twierdzą nam będzie każdy próg”, wpadały nie tylko w ucho, lecz także w serce, bardzo głęboko, by potem stanowić źródło niewyczerpanej energii w walce o wolną Polskę. Ci, którzy ruszali walczyć o Niepodległość w 1914 r., mieli dobrze ugruntowaną duchową podstawę – byli wychowani w szacunku i czci wobec dokonań dawnej Polski i bohaterskich czynów dawnych Polaków. Tworzyli...
Tomasz Łysiak
Żołnierze Stolicy! Wysłałem dziś upragniony przez was rozkaz do jawnej walki z odwiecznym wrogiem Polski, najeźdźcą niemieckim. Po pięciu latach nieprzerwanej i twardej walki prowadzonej w podziemiach konspiracji stajecie dziś z bronią w ręku, by Ojczyźnie przywrócić Wolność i wymierzyć zbrodniarzom niemieckim przykładną karę za terror i zbrodnie dokonane na ziemiach polskich. Bór Dowódca Armii Krajowej Warszawa, 1 sierpnia 1944 Dodatek specjalny pod redakcją Tomasza Łysiaka Być zwyciężonym i nie ulec, to zwycięstwo Dramat bohaterów greckich tragedii polegał na ich uwikłaniu w niezmienny los. Jakiekolwiek decyzje by podjęli, cokolwiek by zrobili, nieubłagana konieczność pchała ich ku fatalnemu przeznaczeniu. Gdy 27 lipca gubernator...
Tomasz Łysiak
Podobno Janina Broniewska miała przywiezioną z Moskwy lampkę w kształcie sierpa i młota. Cóż za światło musiała dawać w pokoju tej komunistycznej aktywistki? Czasem można odnieść wrażenie, że takie lampki paliły się w domach wielu ludzi, którzy dzisiaj wychodzą na ulice, krzycząc o demokracji, a w istocie bronią tego wszystkiego, co wiązało się przez dziesięciolecia PRL‑u ze stanem zniewolenia umysłów i dusz Takie myśli przychodzą do głowy niejako na marginesie lektury książki Joanny Siedleckiej „Biografie odtajnione. Z archiwów literackich bezpieki”. To już trzecia po „Obławie” oraz „Kryptonimie Liryka” opowieść tej autorki o grze służb i uwikłaniu literatów, dziennikarzy czy artystów w pracę na rzecz systemu. I znowu bardzo mocna. Rzecz nie tylko w opisach perfidnych sposobów, jakimi...
Tomasz Łysiak
Dodatek pod redakcją  Tomasza Łysiaka W tym roku Francja obchodzi z wielką pompą 100. rocznicę bitwy pod Verdun. Batalii, która pochłonęła tysiące ofiar, trwała wiele miesięcy i stała się dla Francuzów symbolem I wojny światowej. Pamięć o Verdun pielęgnują, urządzając uroczystości, organizując wystawy, drukując dziesiątki książek i pamiątkowych publikacji. Prawie każdy obywatel francuski o bitwie słyszał, a na pytanie o wielką wojnę odpowie, wskazując właśnie Verdun. Czy Polacy są w stanie równie dobrze identyfikować wysiłek i ofiarę wojenną swoich bohaterów, którzy w latach 1914–1918 idąc za gwiazdą Piłsudskiego, wywalczyli w końcu niepodległość? W powszechnej świadomości nie istnieją takie słowa-klucze, jak:...
Tomasz Łysiak
Historia XIX i XX stulecia zdaje się sugerować, że dzieje Europy karmią się konfliktem żywiołu francuskiego i niemieckiego, co potwierdzają kolejne wojny i sojusze, które stawiały współczesnych Franków i Germanów po dwóch stronach barykady. Tymczasem gdyby zajrzeć głębiej, okazałoby się, że istnieją związki tożsamościowe wiążące te dwie siły wspólnym węzłem przeszłości Jak blisko kulturowo i cywilizacyjnie obu narodom do siebie, świadczyć mogła choćby ciepła współpraca państwa Vichy z hitlerowskimi Niemcami (obecnie wychodzą na jaw kolejne, skrywane do tej pory dokumenty dotyczące działalności Vichy). Ta obopólna „sympatia” Niemców i Francuzów ma swoje korzenie jeszcze w głębokim średniowieczu, w epoce karolińskiej, kiedy imperium zbudowane przez Karola Wielkiego postawiło na...
Tomasz Łysiak
Lech Kaczyński miał tę wyjątkową umiejętność, która odróżnia mężów stanu od zwykłych polityków, że umiał w swoich działaniach odnaleźć wymiar wszystkich trzech planów czasowych – budując siłę i tożsamość narodu na szacunku wobec przeszłości, dobrym rozeznaniu bieżących problemów i umiejętnie wybiegając myślą w przyszłość. Przy tym wszystkim postać Lecha Kaczyńskiego wraz z tragicznym końcem życia urosła i urasta do wymiarów iście szekspirowskich. I taki dramatyczny wymiar wyłania się z biografii Cenckiewicza i Chmieleckiego „To było 70 lat temu. Zabijano ich – wcześniej skrępowanych – strzałem w tył głowy. Tak, by krwi było mało. Później – ciągle z orłami na guzikach mundurów – kładziono w głębokich dołach (…). Tych ludzi...
Tomasz Łysiak
Były w jego historii epizody niezwykłe: prowadzenie kawiarni Pod Pikadorem, działalność skamandrycka, publikowanie w „Wiadomościach Literackich”, redagowanie „Cyrulika Warszawskiego”, a potem znienacka misja związana ze służbą dyplomatyczną – w latach 1930–1939 został attaché kulturalnym ambasady polskiej w Paryżu. Dziś mija 60. rocznica jego samobójczej śmierci To była jesień roku 2012. Razem z żoną byliśmy w Nowym Yorku. Do wybrzeży zbliżał się huragan „Sandy”. Zamykano sklepy, witryny zabijano wielkimi dyktami, a po wymarłym Broadwayu sunęły na sygnale samochody straży pożarnej i policji. W telewizji podawano komunikaty o wysokości fali powodziowej, która miała przetoczyć się przez miasto. Tak się stało, że przyszło nam spędzić cały ten huraganowy tydzień w niezwykłym towarzystwie....
Tomasz Łysiak
W cerkwi pod wezwaniem Trójcy Świętej rozpoczęło się uroczyste nabożeństwo. W otoczeniu najbliższych oficerów do świątyni wszedł generał-gubernator Josif Władimirowicz Hurko, przygładzając długie wąsy i bokobrody opadające aż na kołnierz i pagony munduru. W jego stronę zbliżyło się dwóch młodych oficerów. Jeden z nich pociągnął za sznureczek i uruchomił zapalnik. Potężna eksplozja zatrzęsła murami świątyni, zaś jeden z dzwonów odlanych z polskich dział po powstaniu listopadowym jęknął głucho i zawisł przekrzywiony. Na posadzce leżało kilkunastu rannych lub zabitych, a wśród nich generał-gubernator, który podniósł jeszcze głowę i popatrzył na martwych zamachowców. „Polacy…” – wyszeptał. Pomyślał z jakąś przedśmiertną satysfakcją o tym, że jeśli tak go nienawidzą w Warszawie, to znaczy, że...
Tomasz Łysiak
„Wielka Boga-Człowieka Matko, Panno Najświętsza! Ja, Jan Kazimierz, z łaski Syna Twego, króla królów, i Pana mego, i z Twego miłosierdzia król, upadłszy do stóp Twoich najświętszych, Ciebie za opiekunkę moją i za królowę królestwa mojego obieram. […] A że mnie wielkie dobrodziejstwa Twoje z całym narodem moim do nowego gorliwszego służenia Tobie pobudzają, więc przyrzekam też i na przyszłość w mojem własnym, senatorów moich i ludów moich imieniu, Tobie najświętsza Panno i Synowi Twojemu Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi: że cześć i chwałę Twoją wszędzie i zawsze po całym królestwie mojem z największą usilnością pomnażać i utrzymywać będę” – tak w roku 1656 brzmiały słowa Ślubów, jakie podczas mszy św. w ...
Tomasz Łysiak
Legia Warszawa świętuje, odwołując się do tradycji związanej z Legionowymi korzeniami – powstała w 1916 r., gdy utalentowani zawodowi gracze futbolowi, pochodzący w przeważającej mierze z Galicji, jako żołnierze Legionów Piłsudskiego walczyli nad Styrem i pod Kostiuchnówką podczas wielkiej wojny Stroje dzisiejszej drużyny nawiązują wyglądem do tych sprzed 100 lat. Na białej koszulce widnieje czarny pas biegnący od lewego ramienia do prawego biodra. Taki sam pas mieli na swoich trykotach piłkarze legionowi grający w meczach z pułkowymi drużynami w miasteczku wojskowym „Legionowo”, gdy na trybunach zasiadał sam Piłsudski. Kibice uczestniczą obecnie w specjalnym programie lojalnościowym zwanym „Legiony” – za udział w meczach można dostać punkty i stopnie wojskowe takie, jakie mieli...
Tomasz Łysiak
Dzień 12 maja tradycyjnie przyciąga myśli patriotów do roku 1935, kiedy to Marszałek Józef Piłsudski odszedł do lepszego świata, zaś Polska pogrążyła się w żałobie – nie tylko żegnając jednego z największych wodzów w swoich dziejach, lecz także czując, iż wraz z nim znika gdzieś poczucie bezpieczeństwa, jakie płynęło z sulejowskiego zacisza, skąd Komendant spoglądał ojcowskim, opiekuńczym okiem na sprawy polskie. Zupełnie tak, jakby wraz z trumną okrytą biało-czerwonym sztandarem odeszła nadzieja na spokojne jutro. Los sprawił, że dokładnie tego samego dnia, tyle że w 1970 r., zmarł inny wybitny polski dowódca – w Londynie oddał ducha Bogu generał Władysław Anders Generał Władysław Anders także był posłańcem polskich nadziei, symbolem wyzwolenia, jakie należało i trzeba było nieść...
Tomasz Łysiak
Czasem pogrzeb Polaka jest wydarzeniem ogniskującym na sobie spojrzenia narodu, staje się czymś więcej niźli tylko podniosłą uroczystością – wkracza w sferę transcendentną, w której uczestnicy czują wagę dziejowej chwili. Serca drżą, a intelekt ustępuje miejsca intuicji podpowiadającej, że oto jawi się moment niezwykły, sięgający tego, co ponad czasem i przestrzenią Tak było, gdy statkiem płynęły do kraju prochy Juliusza Słowackiego – ludzie stali na nabrzeżu portowym i patrzyli na wyłaniający się, jak z dalekich krańców letejskiego jeziora, okręt z doczesnymi szczątkami wieszcza. Tak było, gdy kondukt żałobny szedł za złożoną na lawecie trumną Marszałka Piłsudskiego, a cała Polska płakała pogrążona w rozpaczy. I tak być powinno...
Tomasz Łysiak
„Lecz ojciec nikomu z donoszących mu o tym nie uwierzył, aż matka, powstawszy od biesiady, poszła do chłopca i położyła kres niepewności ojca, pokazując wszystkim biesiadnikom patrzącego już chłopca. Wtedy na koniec radość stała się powszechna i pełna, gdy chłopiec rozpoznał tych, których poprzednio nigdy nie widział, i w ten sposób hańbę swej ślepoty zmienił w niepojętą radość. Wówczas książę Siemomysł pilnie wypytywał starszych i roztropniejszych z obecnych, czy ślepota i przewidzenie chłopca nie oznacza jakiegoś cudownego znaku. Oni zaś tłumaczyli, że ślepota oznaczała, iż Polska przedtem była tak jakby ślepa, lecz odtąd – przepowiadali – ma być przez Mieszka oświeconą i wywyższoną ponad sąsiednie...
Tomasz Łysiak
Czego o Polsce i Polakach dowiedzą się Francuzi z najnoawszego wydania francuskiego magazynu historycznego „L’Histoire” i serii zamieszczonych tam artykułów reklamowanych na okładce pod wspólnym tytułem „Żydzi z Polski. Od złotego wieku do pogromów”? Ni mniej, ni więcej, tylko tego, że zaczęliśmy eksterminować naród żydowski w wieku XVII, a potem było już tylko gorzej… Całe szczęście, że wpadł w moje ręce marcowy numer jednego z największych francuskich pism historycznych, a mianowicie magazynu „L’Histoire”. Całe szczęście – podkreślę – gdyż tkwiłbym dalej w nieco naiwnym przekonaniu, że Polska była ofiarą II wojny światowej, a Polacy nie tylko potwornie w jej wyniku ucierpieli, utracili wolne państwo i miliony obywateli, ale jeszcze walczyli za...
Tomasz Łysiak
Przez ponad trzysta lat w polskich kościołach w okresie Wielkiego Postu śpiewano i modlono się w ramach nabożeństw zwanych „Gorzkimi żalami” – stały się one częścią naszej historii i kultury, łączyły nas w chwilach trudnych, budowały poczucie wspólnoty, i to zarówno w kraju, jak i na obczyźnie, gdzie Polonia darzyła je szczególnym uwielbieniem Gorzkie żale przybywajcie, Serca nasze przenikajcie. Rozpłyńcie się me źrenice. Toczcie smutnych łez krynice. Słońce, gwiazdy omdlewają, Żałobą się pokrywają. Płaczą rzewno Aniołowie, A któż żałość ich wypowie? Opoki się twarde krają, Z grobów umarli powstają. Co, się pytam, co się dzieje? Wszystko stworzenie truchleje! Boleść Męki Chrystusowej Żal przeplata bez wymowy! Uderz Jezu bez odwłoki W twarde serc naszych opoki! Jezu mój...
Tomasz Łysiak
Gwiazdor przedwojennego kina polskiego mający na koncie dziesiątki filmów, bawiący widzów swym wdziękiem i vis comica, którego niemalże każda zaśpiewana piosenka stawała się przebojem, doczekał tragicznego końca w sowieckiej niewoli, zniszczony przez potworny system „Jedna śmierć to tragedia, milion to statystyka” – tę myśl przypisuje się Józefowi Stalinowi, chociaż w obiegu literackim funkcjonuje za sprawą Ericha M. Remarque’a i jego „Czarnego obelisku”. Jeśli jednak rzeczywiście ów bon mot zawdzięczamy jednemu z najkrwawszych dyktatorów świata, to można mówić o iście diabolicznym chichocie historii – bo to właśnie Stalin sprowadził ludzką tragedię do wymiaru porażającej liczbami statystyki. Łączną liczbę ofiar komunizmu ocenia się na blisko 100 mln (jak podaje „Czarna księga...
Tomasz Łysiak
Francja przygotowuje w tym roku szczególną oprawę uroczystości związanych ze stuleciem bitwy, która dla kraju nad Sekwaną jest symbolem całej Wielkiej Wojny i która, nie bez przyczyny, dostała „szatański” przydomek – „Piekła Verdun” Pierwszy niemiecki atak na francuskie pozycje nad Mozą, tworzące pierścień umocnień pod Verdun, miał miejsce 21 lutego 1916 r., ale główne obchody przewidziane są na koniec maja. Prezydent Hollande zaprosił na nie m.in. laureatów Pokojowej Nagrody Nobla (w tym Lecha Wałęsę). Celem zabiegów dyplomatycznych i propagandowych jest wywołanie światowego zainteresowania bitwą, która tak wiele znaczy dla Francuzów. To pod Verdun powstawały podstawowe mity związane z francuskim orężem XX w.: bohaterskiej obrony, poświęcenia hektolitrów krwi dla ocalenia każdego...
Tomasz Łysiak
Mamy szczęście. Żyjemy bowiem w czasie, gdy niejako na naszych oczach powstaje wybitne dzieło historyczne, które tworzy – w moim mniemaniu – najznamienitszy historyk dzisiejszej doby. I podobnie jak niegdyś Polacy zaczytywali się drukowaną w gazetowych odcinkach „Trylogią” Henryka Sienkiewicza, wraz z losami Skrzetuskiego czy Kmicica deszyfrując ukryte treści tożsamościowe, tak dzisiaj możemy czytać wydawaną „w odcinkach” historię Polski pióra prof. Andrzeja Nowaka Historia ta to nie tylko doskonałe ujęcie dziejów z punktu widzenia naukowych kryteriów, ale także – co jeszcze ważniejsze – twórcze, autorskie uplecenie jej w opowieść o budowaniu się polskiej tożsamości, państwowości oraz najistotniejszych wartościach, wokół których ogniskuje się nasza...
Tomasz Łysiak
Marcin Wolski napisał „Eurodżihad” w roku 2007. Na długo przed tym, zanim powstało ISIS, zwane obecnie al-Daesh, zanim na terytorium Iraku i Syrii wyrosło całe islamskie państwo – kalifat, który za oficjalny cel stawia sobie eksterminację cywilizacji zachodniej i ustanowienie w świecie nowego ładu opartego na słowie proroka Mahometa. Czytelnicy obecnego wydania tej powieści przecierają ze zdumienia oczy, mówiąc sobie półgłosem: „Skąd ten facet wiedział, że takie rzeczy wydarzą się w Europie, i to w tak niedługim czasie?” W istocie niektóre sceny z „Eurodżihadu” przywodzą na myśl zatrważające obrazki telewizyjne, które wszyscy mamy jeszcze przed oczami: krew płynącą ulicami Paryża, strzały, lecące na bruk kawałki szkła z witryn sklepowych, okrzyki przerażenia, odgłosy serii z broni...

Pages