Tomasz Łysiak

Tomasz Łysiak
Jak zawsze dziwią upadające autorytety! Szczególnie gdy mowa o wielbionych artystach, pisarzach, intelektualistach, piewcach wszelkich cnót, ludziach wielu talentów, wzorcach moralności i prawdziwych pomnikach kultury, nauki czy historii. Ostatnio bomba wybuchła w świecie literackim za sprawą biografii Ernesta Hemingwaya pióra Nicholasa Reynoldsa. Okazało się, że laureat Nagrody Nobla i autor powieści znanych każdemu uczniowi szkoły średniej w latach 40. ubiegłego wieku podjął współpracę z NKWD. Hemingway był z przekonania lewakiem – wie o tym każdy, kto choć pobieżnie zna jego życie. Udział w wojnie domowej w Hiszpanii po stronie Republiki wspieranej przez Sowietów czy ostatnie lata życia spędzane w domu pod Hawaną w blasku kubańskiej rewolucji to szczegóły powszechnie znane. Reynolds...
Tomasz Łysiak
550 lat polskiego parlamentaryzmu – ponad pół tysiąca lat polskiej idei republikańskiej! Świętujemy to wszystko, co stanowiło o naszej wyjątkowości, w której na pierwszym miejscu było zawsze umiłowanie wolności i godności człowieka. Owszem, krytycy powiedzą, że wszystkie swobody, sejmikowe swary, kupczenie głosami czy owo nieszczęsne liberum veto – były istotnymi powodami naszej zguby. I tym krytykom także trzeba przyznać rację. Albo przynajmniej jej część. Ale z drugiej strony w pewnej mierze płaciliśmy cenę, jaką płacą wszyscy wynalazcy i pionierzy. Nic nie przychodzi bez trudu. Błędy i porażki są wpisane w budowanie tego, co nowe. Ileż wpadek musieli zaliczyć konstruktorzy samolotów, zanim wznieśli swoje maszyny ku niebu, zgodnie ze swoim marzeniem i światłymi planami? Podobnie było...
Tomasz Łysiak
11 lipca 1943 r. to jedna z najbardziej ponurych dat w naszych dziejach. Właśnie mija 75. rocznica wołyńskiej krwawej niedzieli, która stanowiła apogeum ukraińskiego ludobójstwa dokonanego na Polakach na Kresach Wschodnich w latach 1939–1947. Mówiąc o ludobójstwie i prześladowaniu Polaków, należy wspomnieć o perspektywie czasowej i terytorialnej większej niż to, co działo się w lipcu roku 1943 – poza Wołyniem musimy wymienić i Małopolskę Wschodnią, i Lubelszczyznę, a także tereny dzisiejszego Podkarpacia. Przeraża zarówno skala – najprawdopodobniej wymordowano sto kilkadziesiąt tysięcy naszych rodaków – jak i okrucieństwo trudne nawet do wyobrażenia: relacje osobiste osób, które cudem przeżyły, są tak wstrząsające, iż pióro czasem wzdraga się, by dokładnie opisać to, czego dopuszczali...
Tomasz Łysiak
Profil na Facebooku o nazwie „Nagroda Złotego Goebbelsa” opisał ciekawy przypadek kreowania tzw. fake newsów – niby drobny, a dla mnie symptomatyczny i wskazujący, jak bardzo jest obecnie fałszowana rzeczywistość w obiegu medialnym oraz jak bardzo trzeba być czujnym, gdy czyta się cokolwiek w tzw. sieci. Oto na stronach sportowych Onetu (Axel Springer) miał się znaleźć przetłumaczony z zachodnich mediów wywiad z grającym kiedyś w ŁKS-ie piłkarzem brazylijskim Paulinho. Gracz opisywał przypadki rasistowskich zachowań na Litwie i miał wspomnieć też o naszym kraju: „Ludzie prowokowali nas na ulicach, a podczas meczów rzucali w nas monetami i wydawali odgłosy jak małpy. W Polsce również”. Pod artykułem (przytaczam relację „Nagrody Złotego Goebbelsa”) ktoś napisał, że w oryginalnym tekście...
Tomasz Łysiak
Wszystko zaczęło się 4 lipca 1916 r. W dorzeczu Styru na Wołyniu. Podczas morderczej, trzydniowej bitwy, w trakcie której z nieba leciały tony artyleryjskich pocisków, a karabiny grzały się tak bardzo, że zamki trzeba było otwierać stopą, żeby się nie poparzyć – walczyli dzielnie legioniści z trzech legionowych brygad. Zjednoczeni w ostatnim, największym i najkrwawszym dla nich boju I wojny światowej. Zginęło wówczas lub zostało rannych około 2 tys. Polaków! Pamięć o bitwie pod Kościuchnówką to dla nas obowiązek. Walki nad Styrem trwały już od 1915 r. – na jesieni nasi bili się pod Kuklami i zdobyli Kamieniuchę, spychając Rosjan za rzekę. To wtedy z Besarabii przybyła na Wołyń II Brygada, która niedługo potem biła się pod Berezaną, wzgórzem flankującym Kościuchnówkę, pod Bielgowem i...
Tomasz Łysiak
Staliśmy się świadkami ważnej wolty w ciągnącej się już od wielu lat historii kryzysu imigracyjnego. Oto w trakcie szczytu europejskiego, po trwającej całą noc dyskusji szefów państw, przyjęto zaakceptowany przez wszystkich plan działania w sprawie napływu wielkiej fali imigrantów do Europy. Korzystny dla nas. Bez przymusowej relokacji. Jest jasne, że stało się to dzięki ostrej, zdecydowanej postawie włoskiego rządu. Notabene ten nowy rząd jest w Italii nazywany „rządem zmiany”. Tu podpowiadam Włochom: możecie jeszcze, ściągając od nas, mówić o „dobrej zmianie”. Wynik szczytu to także nasz sukces, bo okazało się, że nasza twarda postawa i sprzeciw wobec mechanizmów przymusowej relokacji przyniosły w końcu wygraną, ale… nie oszukujmy się. Dopiero stanowisko Włoch, które zagroziły...
Tomasz Łysiak
„Populistyczny trąd”. W ten sposób wyraził się na temat Włochów prezydent Francji, rozsierdzony faktem, iż Italia nie zgadza się na dalszy udział w przemytniczym interesie, jakim od lat jest „ratowanie imigrantów”. Spotkało się to z natychmiastową, ostrą odpowiedzią najważniejszych osób w państwie włoskim. Wicepremier i szef Movimento Cinque Stelle, Luigi di Maio, uznał takie wypowiedzi za „obraźliwe i nie na miejscu”. Przy czym, musimy wiedzieć, iż ów „trąd populizmu” ma się według głowy państwa francuskiego odnosić do kilku krajów europejskich, w „których nikt nie spodziewałby się, że się znowu pojawi”. A zatem, w domyśle, także do Polski. Prezydent Francji dodał kilka gorzkich słów o „przyjaciołach-sąsiadach”, którzy według niego „mówią najgorsze rzeczy”, a reszta się „do tego...
Tomasz Łysiak
Gdy w lipcu 1943 r. Jan Karski spotkał się z prezydentem Stanów Zjednoczonych Franklinem Delano Rooseveltem i przekazał mu sporządzone przez siebie raporty z okupowanej Polski, miał nadzieję, iż wypełni się jego najważniejsza misja, której podjął się podczas wojny, oraz że prośby żydowskich organizacji o pomoc spotkają się ze zrozumieniem i natychmiastową reakcją Zachodu. Z narażeniem życia Jan „Karski” Koźlewski zdobywał dane do swoich raportów – dwukrotnie przenikał do warszawskiego getta, dostał się też do niemieckiego obozu tranzytowego w Izbicy. Robił to, aby móc przekazać świadectwo, które umożliwi zaalarmowanie świata o tragedii Holokaustu. I które spowoduje, jak sądził, błyskawiczne podjęcie działań... Jednak mijały kolejne miesiące od przekazania raportów, a te działania nie...
Tomasz Łysiak
Zachęcony fantastycznym materiałem o mediolańskim muzeum Brera kupiłem czerwcowy numer miesięcznika „Bell’Italia”. Faktycznie świetnie napisany artykuł z cudownym obrazem „Martwy Chrystus” Andrea Mantegni na rozkładówce. Do tego zdjęcia i opisy innych wielkich dzieł, a nawet rozkładana mapa całego budynku. Jakież było jednak moje zdumienie, gdy zaraz za tekstem o Brerze zobaczyłem stronę wykupioną przez radio RTL 102.5. Widniało na niej duże zdjęcie pary homoseksualistów biorących „ślub” – obaj elegancko ubrani, jeden drugiemu zakładał obrączkę, a całość wieńczyło wypisane dużymi literami słowo: NORMAL. Pod nim zdanie: „Otwórzmy oczy, umysł, serce: to wszystko jest normalne”. I jeszcze wyjaśnienie: „Nazywamy się Marco i Andrea i właśnie zawarliśmy nasz związek cywilny. Tego dnia został...
Tomasz Łysiak
„Legiony to żołnierska nuta, Legiony to straceńców los” – śpiewali legioniści Piłsudskiego, jadąc wagonami do miejsc internowania w 1917 r. Beliniacy mieli ze sobą ułańskie czaka. Nawiązywały one kształtem do tych sprzed stu lat, do tych, które mieli na głowach żołnierze Legionów Polskich bijący się o Rzeczpospolitą w blasku napoleońskich orłów. W roku 1912 ukazała drukiem książka znakomitego historyka dr. Mariana Kukiela „Dzieje oręża polskiego w epoce napoleońskiej” – stanowiąca swego rodzaju hołd dla pokolenia Polaków walczących o wolność przy boku Napoleona. Upływała właśnie setna rocznica wojny z Rosją, smutno zakończonej „wojny polskiej”, a przecież jej efektem mogłaby być już wtedy niepodległość. Dwa lata później Kukiel miał współtworzyć Legiony, które rozpoczynały wymarszem...
Tomasz Łysiak
Zobaczyłem niedawno film z jakiejś debaty uniwersyteckiej, w trakcie której prof. Monika Płatek powiedziała, iż dzieci „w związkach jednopłciowych rodzi się tyle samo, a często więcej, niż w związkach różnopłciowych”. Uczestniczący w debacie Janusz Korwin-Mikke wybuchnął śmiechem. Ja także dosłownie padłem po wysłuchaniu światłych słów profesor. Żeby było jasne – w dalszej części dyskusji zarówno pani Płatek, jak i jej akolici, upierali się przy tym absurdalnym twierdzeniu. Padł nawet argument, że jest to tak oczywiste (to rodzenie się dzieci w związkach homoseksualistów), jak to, iż ziemia jest okrągła, a nie płaska. Dość długo dochodziłem do siebie po obejrzeniu tego zaskakującego filmu, szczególnie iż w liceum uczęszczałem do klasy biologiczno-chemicznej i z tego względu mam w...
Tomasz Łysiak
Bertold Merwin, czyli Baruch Menkes, legionista wyznania mojżeszowego, żołnierz II Brygady, wspomina w pamiętniku o bojach Legionów w Karpatach. Pośród wielu ciekawych opisów znajdujemy i taki, który mówi o uroczystej mszy świętej z okazji 3 Maja. Pisze w nim Merwin o Kochanowskim i Mickiewiczu. Wzrusza się, gdy ksiądz Antosz cytuje wieszczów, wspomina chwile polskiej chwały, myśli o krakowskim dzwonie Zygmuncie i dodaje: „Dzwoń na wielką godzinę swobody, / my wolni do wolnych wyciągniemy ręce. / Podniosą się nasze sztandary / przepadną satrapy i cary, / wieko się trumny odkryje. / Odżyje Polska, odżyje!”. A potem wraz z innymi śpiewa „Boże coś Polskę”. Czyni to samo, co czynili Żydzi w XIX wieku – idzie tropem Berka Joselewicza czy rabinów, którzy płomiennymi patriotycznymi mowami...
Tomasz Łysiak
Okres przed wybuchem powstania styczniowego, lata 1860–1861, to czas manifestacji patriotyczno-religijnych. Polacy pieśnią i modlitwą sprzeciwiali się rządom cara Aleksandra, który wbrew początkowym obietnicom, kontynuował ostrą linię swego ojca Mikołaja. Wtedy także, gdy padły pierwsze ofiary i stracili życie bezbronni manifestanci, doszło do aktów jedności wśród obywateli Rzeczypospolitej wszystkich wyznań: katolików, prawosławnych, protestantów i żydów. 27 lutego 1861 r. na Krakowskim Przedmieściu, Rosjanie strzelali do bezbronnego tłumu – zginęło pięciu niewinnych ludzi, tzw. Pięciu Poległych. Gdy 2 marca odbył się ich uroczysty pogrzeb, uczestniczyło w nim ponad sto tysięcy osób. W pochodzie, od kościoła Świętego Krzyża do cmentarza na Powązkach, szli również Żydzi wraz z...
Tomasz Łysiak
W gorącym okresie przed Powstaniem Styczniowym w lubelskim liceum grupa uczniów szykowała się do walki z Moskalami. Ćwiczono charakter i ciało, by być gotowym w chwili próby. Był wśród nich kilkunastoletni Stefek Brykczyński, który zostawił po sobie piękne wspomnienia powstańcze. Ślad i dowód zaangażowania tysięcy młodych powstańców – natchnienie dla kolejnych młodych bohaterów, którzy w latach 1914–1921 bili się o wolną Polskę. Brykczyński był wzorem dla pokolenia wydobywającego Polskę z grobu. Dożył spełnienia swych marzeń i w wolnej Ojczyźnie nadal przekazywał dawne ideały. Był jedną z tych pięknych postaci, które całą swoją młodość, całą swą młodzieńczą energię i zapał złożyły na ołtarzu Ojczyzny. Dzisiaj takich młodych ludzi, którzy jak Stefek, rzucili swe dziecięce niemal lata,...
Tomasz Łysiak
W wyniku marcowych wyborów nastąpiło w Italii przetasowanie sił – wygrał blok centroprawicowy – Forza Italia, Lega i Fratelli d’Italia. Jednocześnie najlepszy wynik „monopartyjny” uzyskał Ruch Pięciu Gwiazd, założony przez komika Beppe Grillo. I zaraz potem nastąpił festiwal przepychanek i pomysłów, jak stworzyć rząd. Zakończyło się to kontraktem podpisanym przez wcześniejszych przeciwników – partię prawicową Salviniego i anarchizujący Ruch Pięciu Gwiazd, któremu obecnie przewodniczy Di Maio. Doszło do pęknięcia w bloku prawicowym – Berlusconi się wściekł, nie jest zadowolona Giorgia Meloni z FdI. W końcu na premiera obie dogadane partie wysunęły prawnika, Giuseppe Conte. Co wynika z tego włoskiego bałaganu dla Polski i Europy? Po pierwsze – związki prawicy włoskiej z Putinem zaowocują...
Tomasz Łysiak
Aresztowany 8 maja 1947 r. Torturowany przez agentów Urzędu Bezpieczeństwa. Jego proces rozpoczął się 3 marca 1948 r. Oskarżony m.in. o zdradę i przygotowywanie zamachu, został 15 marca skazany na karę śmierci. Skazał go skład sędziowski z podpułkownikiem Janem Hryckowianem na czele, sędzią wojskowym Józefem Badeckim oraz ławnikiem Stefanem Nowackim. Te nazwiska hańby, tak jak i nazwisko prokuratora Czesława Łapińskiego, trzeba przypominać – także w takich chwilach, gdy w modlitwie i w zadumie wspominamy wspaniałą i tragiczną postać rotmistrza Witolda Pileckiego. Bo to oni personalnie odpowiadają za śmierć naszego bohatera. W 70. rocznicę śmierci rotmistrza (pośmiertnie mianowanego w 2013 r. na stopień pułkownika), który zginął zastrzelony strzałem w tył głowy 25 maja 1948 r.,...
Tomasz Łysiak
Skąd się biorą zasoby sił i ducha, które w chwili próby okazują się na wagę dobrze podjętych, z punktu widzenia moralnego, decyzji? Przecież nie z instynktownej reakcji na to, co przynosi los. Muszą z czegoś wyrastać. Bohater nie rodzi się w ułamkach sekund – wzrasta, buduje się dziesiątki lat przed tym, zanim przyjdzie czas owej próby. Rotmistrz Witold Pilecki – który poszedł na ochotnika do Auschwitz, by opowiedzieć światu, co się tam dzieje, i który stanął potem wobec grozy komunistycznego aparatu bezprawia – był rycerzem nie z przypadku. Został na takiego wychowany w rodzinnym domu, kiedy z chłopca stawał się mężczyzną. Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 r. w Ołońcu, w Karelii, blisko fińskiej granicy na obrzeżach carskiej Rosji. Julian, ojciec Witolda, był pomocnikiem leśnym...
Tomasz Łysiak
„Gdy pamięć ludzka gaśnie, mówią kamienie. Tu ukrywał się i został aresztowany gen. ks. Stanisław Brzóska, ostatni Komendant Powstania 1863 r. na Podlasiu, oraz jego adiutant Franciszek Wilczyński. Wielka chwała bohaterom”. Taki napis umieszczono na pomniku księdza Brzóski we wsi Krasnodęby-Sypytki. W II RP pamięć o bohaterskim księdzu była żywa. Polacy pamiętali heroiczną postawę kapłana-powstańca zamordowanego przez Rosjan w Sokołowie 23 maja 1865 r. Ksiądz Stanisław Brzóska był swego rodzaju „powstańcem wyklętym”, walczył nawet wtedy, gdy oficjalnie powstanie styczniowe już upadło. Być może dlatego tak czczono zarówno jego, jak i adiutanta Wilczyńskiego – byli wzorcami, na których budowano wychowanie młodych pokoleń. Księdza Brzóskę aresztowano po raz pierwszy już w 1861 r., podczas...
Tomasz Łysiak
Nikt, kto nie żył w czasach zagłady, nie jest w stanie wyobrazić sobie strachu, jaki musieli odczuwać ludzie, którzy w każdej chwili mogli zginąć na ulicy albo trafić do łapanki i obozu śmierci. Najmniejszy nawet czyn miłosierdzia skierowany w stronę Żydów groził w Polsce najpoważniejszymi konsekwencjami. A co dopiero udział w faktycznej pomocy – przechowywaniu i ukrywaniu całych rodzin żydowskich. Losy Kowalskich czy Ulmów to tego tragiczne i mocne przykłady. Jednak pomimo wielkiego ryzyka Polacy nieśli pomoc Żydom. Irena Sendler, podobnie jak inni rodacy podejmujący się tego zadania, była wychowana w kulcie życia i bezwarunkowej miłości i nie wyobrażała sobie, że można inaczej. Jednak, co najważniejsze, pomoc niesiona Żydom miała wymiar zorganizowany – „Żegota” była organizacją...
Tomasz Łysiak
Wszystkie opowieści o poziomie ogólnego wykształcenia Amerykanów po raz kolejny znajdują potwierdzenie w faktach. Od dawna wiadomo, że społeczeństwo amerykańskie, przy wszystkich swoich zaletach, umiłowaniu wolności i odwadze, a także przy sporej liczbie światłych, mądrych i wspaniałych postaci – w swojej przeważającej masie jest niestety słabo wyedukowane i wychowane. Jego fatalna znajomość historii czy geografii jest już właściwie legendarna. Swego czasu ludzie zaśmiewali się, oglądając fragment show telewizyjnego, w którym uczestniczka konkursu nie potrafiła odgadnąć państwa, którego stolicą jest Budapeszt, zaś gdy usłyszała od prowadzącego słowo „Hungary” (Węgry), zrozumiała je jako „hungry” (głodny) i dopytywała o to, czy w ogóle taki kraj istnieje. Mnie osobiście wyjątkowo bawi...
Tomasz Łysiak
Etam, jakieś polskie święta, np. taki 3 Maja. Co innego jest modne na świecie i zapewne w postępowych kręgach w Polsce też. W końcu wszyscy pamiętają pana Zandberga w koszulce z Marksem, fundatorem intelektualnym najbardziej zbrodniczej ideologii świata. Właśnie minęła 200. rocznica urodzin Karola! Pół Europy musiało zalewać pałę sowietskoje igristoje, wznosząc toasty w komsomolskich barkach i restauracjach. We włoskim lewicowym dzienniku „La Repubblica” pojawił się z okazji urodzin artykuł pióra Giuseppego Mazza o tym, jak Marks stał się ikoną nie tylko świata popkultury Zachodu (przypomnijmy sobie okładkę płyty Beatlesów „Sgt. Peppers”, na której można było zobaczyć brodaty, dobrze wszystkim znany, wizerunek), ale także świata – a jakże! – reklamy. Mazza przypomniał choćby serię...
Tomasz Łysiak
3 Maja? Czym właściwie jest dla Polaków ta data? Pozbawionym już konotacji patriotycznej świętem narodowym? Jednym z wielu wydarzeń, które uczeń szkolny dostaje w ramach podręcznikowej wiedzy? Czy też żywym śladem dawnej walki ducha, dawnych sporów i odmiennych wizji państwa? A może jest, jak niegdyś, potrzebny nie tyle ku pokrzepieniu serc, ile dla przypomnienia, iż naszym obowiązkiem jest dbać o naprawę Rzeczypospolitej, i że hańbę przynosi stanięcie u boku obcych sił? Na dzieło Konstytucji 3 maja patrzeć można rzeczywiście pod różnymi kątami – porządkować fakty, idąc za biegiem wydarzeń, przypominać, jak burzliwy był sam ten dzień, ile krzyku było w salach zamkowych, jakie obcesowe okoliczności towarzyszyły uchwalaniu aktu (w tym terrorystyczne działania Suchorzewskiego, który...
Tomasz Łysiak
Sprawa małego Alfiego Evansa poruszyła ludzi na całym świecie. Wszystko to, co od dawna mówią środowiska konserwatywne, ostrzegając świat o staczaniu się w przepaść śmierci i odhumanizowania – znalazło swoje potwierdzenie w wydarzeniach na brytyjskich wyspach. Co ciekawe, ten akurat nagłośniony wypadek jest tylko jednym z wielu dowodów na to, że Europa choruje na śmiertelną samobójczą chorobę. Proaborcyjni szaleńcy, także w Polsce, wychodzą na ulice walczyć o prawo do swobodnego dysponowania cudzym życiem – do czego sprowadza się przecież zabijanie dzieci nienarodzonych. Najbardziej szokujące jest to, że te same osoby, które na manifach wykrzykują proaborcyjne hasła, potrafią potem obłudnie ujmować się za niepełnosprawnymi protestującymi w Sejmie. Cywilizacja śmierci zdobywa żniwo...
Tomasz Łysiak
Bunt Chmielnickiego i wojna RP z Kozakami każdemu Polakowi kojarzy się od razu z „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza. Genialną powieść przeniósł na ekran Jerzy Hoffman. Widzowie zobaczyli m.in. zrealizowaną z dużym rozmachem scenę bitwy nad Żółtymi Wodami – pierwszej bitwy powstania kozackiego i pierwszej klęski polskiej. Niestety, zapewne walory czysto filmowe spowodowały, iż obraz ten utrwalił w świadomości widzów nieprawdziwy jej przebieg i przyczyny porażki. Na pewno nie były to – jak sugerują sceny z filmu – nieporadność polskiej husarii i jej szarże prosto w błoto, które świadczyłyby albo o żenującym poziomie rzemiosła, albo o głupocie dowódców. O tym, że w „Ogniem i mieczem” bitwa nad Żółtymi Wodami została pokazana w sposób fałszywy, pisano niedługo po premierze. Oczywiście...
Tomasz Łysiak
Zastanawia mnie pasja, jaką różnego typu media salonowe przejawiają w poszukiwaniu „polskiej winy” we wszystkich wydarzeniach związanych z Holocaustem. Od „Newsweeka” po „Gazetę Wyborczą” i TVN – wszędzie króluje pęd do wynalezienia takich kontekstów, relacji czy wątków, które umożliwiłyby zbudowanie niedobrego wizerunku Polaków w trakcie wojny. Jest to tym bardziej przykre, że tego ataku doświadczamy we własnym kraju, w sytuacji, w której na Zachodzie trwa oszczercza, wymierzona w Rzeczpospolitą kampania (inaczej niż kampanią tego nazwać nie można). Nawet jeśli nie wprost, to przez stworzenie skojarzeń, tła opowieści, w której „aryjska strona” ma się niby z obojętnością przyglądać wydarzeniom w getcie – buduje się wizerunek Polaków wspierających zbiorowo nazistowskie, niemieckie...
Tomasz Łysiak
Minęło 75 lat od powstania w getcie warszawskim. 19 kwietnia 1943 roku, nad ranem, na teren getta wjechały pierwsze niemieckie jednostki. Spotkały się ze zorganizowanym i skutecznym oporem. Niemcy, zaskoczeni, musieli się wycofać. Ludobójcza akcja, którą hitlerowcy nazywali „Grossaktion”, była częścią zakrojonego na szeroką skalę planu wymordowania polskich Żydów. Jednak oni postanowili walczyć – i to w sytuacji, w której wiadomo było, iż powstanie jest skazane na klęskę. Walczyli o honor i godność, walczyli, by przeciwstawiać się złu. Ich odwaga i nieugięta postawa zdumiewała niemieckich przywódców. Morzeni głodem, pozbawieni środków do życia polscy Żydzi dawali przykłady niezwykłego bohaterstwa. Wspierani przez Polaków, bili się z wielokrotnie silniejszym, posiadającym przewagę pod...
Tomasz Łysiak
Jürgen Stroop. Wysoki, postawny, na zdjęciach często stoi w wysokich butach do końskiej jazdy. Czasem ma czapkę górskich oddziałów z szarotką na boku. Na niektórych fotografiach z getta, z kwietnia i maja 1943 r., pozuje z uśmiechem, otoczony osobistą ochroną. Śmieją się także inni oficerowie. Tuż za nimi widać stojącą na gruzach rodzinę żydowską, ale ból i cierpienie Żydów zdają się nie obchodzić Niemców. W końcu „to tylko Żydzi”, czyli – w oczach hitlerowców – podludzie niezasługujący na litość i współczucie. To „zwierzęta”. Mamy więc na pierwszym planie Aryjczyków w eleganckich, wyprasowanych mundurach. Wśród nich bryluje generał Jürgen Stroop. Wcześniej nosił imię Józef, ale było za mało niemieckie. Zmienił na Jürgen. Po swym pierwszym synu, zmarłym tuż po narodzinach… To znak...
Tomasz Łysiak
W trakcie obchodów stulecia niepodległości przypomina się czasem wydarzenia, które rozegrały się w Małopolsce Wschodniej w lutym 1918 r. Doszło wtedy do buntu II Brygady i walk pod Rarańczą, a wszystko miało związek z tzw. Traktatem Brzeskim – układem między Austro-Węgrami i Cesarstwem Niemieckim a Ukraińską Republiką Ludową. Powstanie ukraińskiego państwa kosztem terenów rdzennie polskich doprowadziło w listopadzie do wojny polsko-ukraińskiej. Wśród bohaterów tamtych walk doczesne miejsce zajmują duchowni – słowem, postawą, a czasem i z bronią w ręku – bijący się o naszą Ojczyznę. Pomiędzy nimi znamienne miejsce zajmuje ksiądz Walerian Raba. Warszawski kościół św. Stanisława Kostki w pierwszym rzędzie kojarzy się z postacią kapłana męczennika, bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Ale...
Tomasz Łysiak
Na pomnik katastrofy smoleńskiej autorstwa Jerzego Kaliny rzucane są gromy – rzecz jasna prym wiodą w tym zarówno politycy „bundesopozycji”, jak i salonowe media. Krytykuje się zbyt prostą formę oraz samo miejsce, w którym pomnik postawiono. Zanim jednak w ogóle podejmie się rozmowę na temat umiejscowienia czy formy, należy zadać pytanie podstawowe – dlaczego na coś tak oczywistego jak symboliczne upamiętnienie zmarłego w katastrofie polskiego prezydenta i członków elity państwowej trzeba było czekać aż osiem lat? Dlaczego blokowano ten pomnik właściwie niemal do samego końca? Odpowiedź znamy, ale to retoryczne pytanie warto ponawiać… Bo ta walka, ten sprzeciw wobec pomnika to symptom „antysmoleńskiej” choroby, która toczyła i toczy dużą część polskiego społeczeństwa, otumanionego...
Tomasz Łysiak
„Bundesopozycja” wietrzyła sukces… Już szły ogary puszczone w las, już grali szczwacze, już nagonka ruszyła z zarośli, by dopaść zwierza, a ten nagle zamiast czmychnąć gdzieś w matecznik, dał nura w stronę polujących i sam ich popędził. Polowanie było urządzane pod hasłem „Konwój wstydu” i wykonywane za pomocą jeżdżących billboardów. Niektórzy dowcipnie nawiązywali do filmu „Trzy billboardy za Ebbing, Missuori”, wyśmiewając akcję Platformy tekstem „Trzy billboardy za Elblągiem, Mazury”. Ale billboardy z „Konwoju wstydu” miały być bronią masowego rażenia, wyrzutnią katiusza, politycznym czołgiem.  Niestety, wszystkie padły. Leżą jak pokot na polowaniu. Wszystko z powodu jednej, konkretnej akcji Jarosława Kaczyńskiego, który swoją zwierzynę przytrzymał krótko i wszystko odwrócił w...
Tomasz Łysiak
Juliusz Cezar zginął z ręki Brutusa w Idy Marcowe. Gdy się mówi o „idach”, czyli rzymskim święcie połowy miesiąca, na ogół jako pierwsze pojawia się owo skojarzenie ze śmiercią Cezara. Idy wyznaczały także środek innych miesięcy. W kwietniu wypadały w dniu trzynastym. Ten rzymski kwiecień był bogaty, jeśli chodzi o święta. W pierwszej połowie ważna była Ludi Megalenses, czyli festa ku czci bogini Kybele (Wielkiej Matki). Obchody zaczynały się 4, a kończyły 10 kwietnia. Lukrecjusz pisał, że tylko z pozoru były łagodne i radosne. Tancerze, ubrani w pancerze i hełmy wojenne, uderzali w tarcze, „uniesieni przelaną krwią”. Rzymscy nobile odwiedzali się w domach, a na ulicach słychać było dziką muzykę i wrzaski. Radość nadchodzącej wiosny mieszała się z pamięcią krwawych ofiar. Ten kontrast...
Tomasz Łysiak
Bitwa pod Racławicami, stoczona 4 kwietnia 1794 r., jest szczególna. Przede wszystkim z racji tego, iż wiktorii odnoszonych w trakcie powstań narodowych było niewiele, a ta w dodatku wyróżniała się także innymi wartościami niż tylko taktyczno-militarne. Jak chociażby dobrze nam znany udział kosynierów. Insurekcja Kościuszkowska, podobnie jak następne powstania, nie skończyła się sukcesem. Doszło do kolejnych, ostatecznych rozbiorów i Polska zniknęła z mapy. Jednak czyn Kościuszki i jego żołnierzy stanowił ziarno, zaczyn dla przyszłych pokoleń. To na legendzie Naczelnika budowano wychowanie patriotyczne i obywatelskie. Nie tylko sam czyn bojowy był jego spuścizną, bo także – a może przede wszystkim – był nim sens działań powstańczych. Wystarczy zerknąć w akt insurekcji, ogłoszony...
Tomasz Łysiak
Minął rok wielkiej wojny. Mocarstwa, stojące naprzeciw siebie, zraszały hektolitrami krwi pola bitewne w całej Europie. Pośród bijących się państw, pośród przedstawicieli narodów – tych wolnych i tych zniewolonych, oddających życie w nie swojej sprawie – byli też Polacy, którzy bojem legionowym pragnęli doprowadzić do odzyskania niepodległości. W Ożarowie pod Lubartowem, 5 sierpnia, w rocznicę wyjścia strzelców z krakowskich Oleandrów, komendant Piłsudski zwrócił się do swych żołnierzy z pięknym rozkazem. Podsumował ciężki rok zmagań wojennych, rozpoczęty z „małą garścią źle uzbrojonych ludzi”, dziękował za stanięcie w obronie „jeśli już nie szczęścia, to przynajmniej honoru” ojczyzny. Tę rocznicową przemowę do swoich chłopców zakończył znamiennymi słowami: „Żołnierze! Dziś po roku...
Tomasz Łysiak
Ostatnio na poczcie, w części „handlowej”, pośród klasycznego „badziewka” zobaczyłem naprawdę ciekawe książki historyczne – takie niepodległościowe i tożsamościowe. Tego typu oferta spotyka się oczywiście z hejtem i szyderstwem (i to nie tylko ze strony lewactwa). A ja pomyślałem, że to świetnie, iż właśnie przy okienku pocztowym można się natknąć a to na biuletyn IPN, a to na książkę Tadeusza Płużańskiego „Obława na Wyklętych”. Doskonale! Jeśli w badaniach okazuje się, że wielu Polaków nie rozumie podstawowych procesów zniewalania ojczyzny, jeśli nie potrafi odróżniać zdrajców od bohaterów (jak to jest z zaskakująco niejednorodną opinią o Jaruzelskim), to oznacza, że te długie lata prania mózgów za komuny, a potem może jeszcze gorsze (bo ukryte pod maską wolnościową) kłamstwa i...
Tomasz Łysiak
Książka ta wyszła w dobrym czasie. Potrzebujemy głębokiej refleksji nad tym, jak wyglądają nasze relacje z sąsiadami. Szczególnie wobec zmasowanego ataku liberalno-lewicowych elit wymierzonego w nasz kraj. W tym kontekście pytanie „Czego chcą od nas biedni Niemcy?” jest szczególnie ważne. Bo stosunek Niemców do Polaków, ukształtowany na fobiach, niechęci i kłamstwie, ma rangę szczególną: w końcu to Berlin jest głównym rozgrywającym w Unii Europejskiej. Sedno zbioru esejów „Czego chcą od nas biedni Niemcy” to w istocie poszukiwanie odpowiedzi na to kluczowe pytanie: dlaczego nasi zachodni sąsiedzi zachowują się tak, a nie inaczej, dlaczego mataczą, odrzucają swoje winy i z zadowoleniem przyglądają się, jak polityka narracji o „polskich obozach śmierci”, o polskim „współsprawstwie” i „...
Tomasz Łysiak
Dominika Wielowieyska zamieściła na Twitterze dramatyczny wpis okraszony zdjęciem ściętych w lesie drzew: „W Mazowieckim Parku Krajobrazowym trwa wycinka drzew. Zastanawiam się nad sensem tej polityki”. Na to posypały się odpowiedzi internautów – zarówno takich, którzy są przerażeni wycinkami, jak i tych, którzy przypomnieli, iż generalnie to drewno pochodzi z lasów, a żeby je mieć, to trzeba wyciąć drzewa. Mam wrażenie, że cały „antypisowski” salon, odkąd wyczuł, że na wycinkach leśnych można przywalić „pisiorom”, to nagle zainteresował się tą sprawą. Zupełnie tak, jakby wcześniej lasów nie wycinano, zaś Polska była porośnięta jedną wielką, niedotkniętą ręką człowieka, puszczą. Tymczasem gospodarka leśna stanowi od zawsze część gospodarki państwa. Drzewa się ścina i na ich miejsce...
Tomasz Łysiak
Wybory we Włoszech, które odbyły się 4 marca 2018 r., to zarówno koniec pewnej epoki, jak i powód do egzaltacji oraz zdumienia w całej politycznie poprawnej Europie. Dla Polski ich wynik może oznaczać korzystniejszy układ sił w Brukseli. Jednak ciągle możliwe są różne scenariusze utworzenia nowego rządu – od centroprawicowego po taki, w którym premier pochodziłby z Ruchu Pięciu Gwiazd. Być może w chwili publikacji tego tekstu znana już będzie polityczna przyszłość Włoch, przynajmniej jeśli chodzi o to, kto i na jakich zasadach będzie tworzył rząd. Na razie jednak są możliwe różne scenariusze. Z wynikiem 37 proc. w wyborach proporcjonalnych wygrała koalicja Centroprawicy, otrzymując w sumie 260 miejsc we włoskim sejmie. Składają się na nie zarówno te z wyborów proporcjonalnych, jak i...
Tomasz Łysiak
Był chłodny ranek marca 1934 r. W Alejach Ujazdowskich drzewa pokryte były szronem. Mieczysław Lepecki, adiutant Józefa Piłsudskiego, wszedł do sypialni, by obudzić Marszałka. Kaszlnął. Nic. Zaczął przesuwać krzesła. Znowu nic. Komendant spał. W końcu odważył się krzyknąć: „Panie Marszałku!”. Piłsudski powoli otworzył oczy. Spojrzał i mruknął: „A co?”. „Już ósma”– odpowiedział oficer. Za chwilę mieli wyjechać do Wilna, by tam, w gronie rodziny, świętować imieniny Piłsudskiego. Pod koniec życia twórca Legionów uciekał w dniu swych imienin od całego państwowego blichtru do kraju lat dziecinnych. Gdy pociąg z Marszałkiem jechał na Wileńszczyznę, ten wspominać nagle zaczął wojnę roku 1920. Rozmawiał z Lepeckim, który przyklejając czoło do szyby, patrzył na zmieniający się krajobraz. Gdy...
Tomasz Łysiak
Po raz kolejny w mediach i w środowiskach politycznych przetoczyła się burza. Wszystko za sprawą tekstu Andrzeja Gajcego i Andrzeja Stankiewicza zatytułowanego „Amerykańskie sankcje wobec polskich władz”. Użyte w tytule słowo „sankcje” nie pozostawia wątpliwości, jest konkretne i zdecydowane. Gdy już ze strony USA usłyszeliśmy dyplomatyczne zapewnienia, że informacje o sankcjach są fałszywe, wtedy zewsząd (także w szeroko pojmowanym konserwatywnym obozie światopoglądowym) popłynęły różnego rodzaju wyjaśnienia, analizy i próby obrony wzmiankowanego tekstu. Wszystkie one mijają się z podstawowym wymiarem tej sprawy – odpowiedzialnością za słowo. Nie tylko za jego sens konkretny, merytoryczny, lecz także emocjonalny, za skojarzenia, jakie budzi, i za efekt, jaki może przynieść. Każdy, kto...
Tomasz Łysiak
Nowojorska gala ku czci Ignacego Paderewskiego, zorganizowana przez amerykańską fundację klubów „Gazety Polskiej”, odbyła się w 85. rocznicę ostatniego koncertu, jaki wielki polski pianista i kompozytor dał w tym miejscu. Notabene grywał tam wielokrotnie, a jego los i dzieje naszej ojczyzny splotły się trwale. W 100. rocznicę odzyskania niepodległości warto przypomnieć sylwetkę artysty, światowej sławy muzyka, orędownika polskiej sprawy, premiera polskiego rządu w 1919 r. Paderewski w okresie szczytu swojej popularności był tak sławny, że gdy opuszczał sale koncertowe, na ulicy czekały na niego dzierlatki, piszcząc z zachwytu i próbując – na pamiątkę – uciąć mu choć najmniejszy kosmyk jego słynnej fryzury. Ale gdyby nie ta jego sława, gdyby nie renoma wielkiego muzyka, Paderewski nigdy...
Tomasz Łysiak
Urocze święto obchodzone pod nazwą Dzień Kobiet na pewno ma wpływ na stabilność holenderskiej gospodarki. Psiakrew, zastanawiam się nawet, czy to nie Holendrzy je wymyślili w celu zbycia tulipanów, które są ich dobrem narodowym. Teraz ciągną tantiemy od każdego naręcza tych kwiatów, sprzedawanych od Krupówek po sopockie molo. Gdyby święto wymyślili górale – mężczyzna obdarowywałby panie naręczem zakopiańskich oscypków. Chociaż tych w sumie już praktycznie nie ma. W Zakopanem sprzedaje się jakieś „scypki” i „serki góralskie z grilla z żurawiną” – w ten sposób można nabrać cepra na dutki, a Unia się nie doczepi. Jak ostatnio jednego sprzedawcę spytałem, ile jest sera owczego w jego „serku scypkowym”, najpierw zbaraniał, jakby go niedźwiedź właśnie wytarmosił za parzenicę, potem...
Tomasz Łysiak
Ryngrafy niegdyś ozdabiały piersi konfederatów, dziś wykopywane są z bezimiennych dołów, w których chciano pogrzebać pamięć o Żołnierzach Wyklętych. Byli niezłomni od początku. Już od 1768 roku. Pierwsi powstańcy, którzy czuli, że muszą chwycić za broń, by uwolnić ojczyznę od rosyjskiego knuta. Konfederaci barscy podjęli niezłomną walkę. Mijały dziesięciolecia i mimo serii najtrudniejszych dla naszego kraju chwil, ciągle znajdowali się godni ich następcy. Sztandar z Maryją, Orłem Białym i Pogonią chwytały kolejne ręce. Bili się z Moskalem żołnierze Kościuszki, powstańcy listopadowi i styczniowi. Gdy pojawiało się kolejne młode pokolenie, wznawiało walkę. Bez wytchnienia. Na sposób wilczy. Ciągle i ciągle. Kryjąc się w lasach i atakując z zajadłością, jak ktoś, kto musi zwyciężyć, bo...
Tomasz Łysiak
Kiedy Cześnik w „Zemście” Fredry wyciąga szable do pojedynku z Rejentem, jedną z nich darzy szczególną estymą. Mówi o niej z wyraźnym wzruszeniem: „He, he, he! Pani Barska! Pod Słonimem, Podhajcami, Berdyczowem, Łomazami. Dobrze mi się wysłużyła. Inna też to sprawa była: Młódź acz dzielna, w boju dziarska, Prym dawała starszym w radzie. Tak jak w poczet Bóg nas kładzie”. Ta „pani Barska” u Cześnika nie była przypadkowa – Fredro doskonale wiedział, że konfederacja barska stanowi część narodowej pamięci, duchowej spuścizny, do której odwoływały się kolejne pokolenia Polaków zmagające się z ograniczaną suwerennością. Śladem tej duchowej pamięci były utwory poetyckie, pieśni czy romantyczne powieści, które opiewały czyny konfederatów. Żołnierze Wyklęci dobrze znali historie polskich powstań,...
Tomasz Łysiak
„Polski Holokaust” zaszokował Polaków. Robiona zapewne za ruskie pieniądze propaganda zrobiła jednak swoje, nawet pomimo totalnie absurdalnej tezy wygłaszanej przez aktorów zatrudnionych w USA przez pewną fundację. Wypadki ostatniego czasu pokazują, że wkraczamy w okres jakiejś nawałnicy dyplomatyczno-wizerunkowej. Doświadczenie uczy niestety, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Potem zazwyczaj, jak chce pech, faktycznie robi się jeszcze gorzej. Za jakiś czas się okaże, że nie tylko istniał „polski Holokaust”, ale że tak naprawdę II wojnę światową wywołali Polacy. Ktoś napisze, że Niemcy, owszem, wkroczyli na nasze ziemie, ale tylko dlatego, iż słusznie bronili własnych, zagrożonych przez sanacyjną Polskę interesów. I że właściwie trudno zrozumieć, dlaczego nie...
Tomasz Łysiak
Gdyśmy w wyniku rozbiorów granice utracili, odczuliśmy to boleśnie. Przez wieki marzyliśmy o ich powrocie. W stulecie odzyskania niepodległości warto przypomnieć sobie uczucia, jakie wypełniały piersi Legionistów, którzy 6 sierpnia 1914 r. wyruszyli z Oleandrów na bój o Polskę i tego samego dnia pokonali „fałszywą” granicę między zaborami austriackim i rosyjskim. Sfragistyka to nauka o pieczęciach. Coś, co mogłoby się wydawać nudną dziedziną wiedzy, jest tak naprawdę pasjonującą dziedziną pomocniczą historii. Kształt, użyte formy i czcionka, czasem nawet błędy powstałe w wyniku nieuważnej pracy osoby wykonującej pieczęć, umożliwiają dziś wysnucie pasjonujących opowieści. Dawne polskie pieczęcie królewskie z dumą oglądamy na starych dokumentach kancelaryjnych. Pieczęć może mieć też inny...

Pages