Tomasz Łysiak

Tomasz Łysiak
„Nie chcemy komuny, nie chcemy i już, nie chcemy ni sierpa, ni młota! Za Katyń, za Grodno, za Wilno i Lwów zapłaci czerwona hołota!” – ta pieśń śpiewana była często przez manifestantów, którzy tłukli się z ZOMO w latach 80. XX w. Była w niej złość, był żal za polskimi miastami, był także manifest pamięci – nie zapomnimy o naszej krwi przelanej przez Sowietów. Pośród tych miejsc-pomników ze słów solidarnościowej piosenki na specjalną uwagę zasługuje także Grodno. Miasto, które zostało brutalnie zdobyte przez Armię Radziecką 20–22 września 1939 r. Powszechnie pokutuje wyobrażenie, że tzw. wkroczenie sowieckiej armii do Polski było niemalże bezkrwawe, szczególnie wobec polskich rozkazów o niestosowaniu oporu. Mało się pisze o ciężkich walkach Korpusu Ochrony Pogranicza czy o takich...
Tomasz Łysiak
Włoskie państwo od lat jest rządzone przez Partię Demokratyczną. Czyli partię, która powstała jako zlepek różnych kolejnych, przepoczwarzających się formacji włoskich socjalistów. Rządy Renziego czy teraz Gentiloniego to nic innego jak politycznie poprawne prowadzenie Italii według wytycznych, które płyną z Brukseli. Na każdym polu: od kwestii obowiązkowych szczepień dla dzieci (dziecko nieszczepione w zgodzie z nakazem nie jest wpuszczane do szkoły) po najbardziej chyba drażliwe dla makaroniarzy sprawy – związane z kryzysem imigracyjnym. Włosi nie czują się bezpiecznie. Informacje, jakie napływają do nas o kolejnych gwałtach (nie ma prawie dnia, by jakiś „obcokrajowiec” nie rzucił się gdzieś na kobietę) to jedynie szczyt góry lodowej. Chodzi o zwykłe poczucie bezpieczeństwa na ulicy...
Tomasz Łysiak
We włoskich mediach pojawiły się szczegółowe, drastyczne opisy gwałtu, które zostały wyciągnięte z zeznań Polki, ofiary z Rimini. Cytowały je różne portale i gazety. A były to cytaty wstrząsające. W pewnej mierze po raz drugi dokonał się na naszej rodaczce gwałt, po raz kolejny odarto ją z intymności i godności. Tym razem w mediach. Trudno pisać o tym, czego nie da się w szczegółowy sposób opowiedzieć, by nie powielić zła uczynionego już w prasie włoskiej. Muszę zatem na początku prosić czytelników – drodzy państwo, uwierzcie mi na słowo: to, co czytałem, jeży włosy na głowie. Jestem w trudnej sytuacji, nie mogę, nie chcę cytować, a gdy mówi się, używając eufemizmów i ogólników, może wydawać się, że chodzi o sprawę owszem, nieładną, ale nie jakoś specjalnie rażącą w dobie agresywnych...
Tomasz Łysiak
Liczni bohaterowie opozycji ujawniają się tu i ówdzie, uderzając z impetem w obóz władzy. Po pierwsze, są to wszystkie panny anonimowe spod znaku białej róży, te, które z zapałem kopały w barierki pod budynkiem Sejmu. Dziwi mnie, że jeszcze nie uczyniono wodzem „wolnościowego” ruchu tego pana, który szarpał za stalowy płotek z siłą Prometeusza chcącego uwolnić nie tylko Polskę, lecz także całą ludzkość od tyranów z PiS. Jednocześnie ów pan stał na podstawie tejże barierki, którą usiłował wywrócić. Nie było więc jakiejkolwiek możliwości, aby się przewróciła. Jednak szarpał mocniej i mocniej, jak oszalały, jakby od tego zależała przyszłość naszego globu. W tym zacietrzewieniu nie widział, że jego wysiłki są bezskuteczne, gdyż w tym samym czasie używał siły do obalenia płotu i blokował go...
Tomasz Łysiak
„Inwazja” – piszą o napływie imigrantów, w przeważającej części muzułmanów, włoskie gazety konserwatywne. Takie zdarzenia jak gwałt w Rimini to część rzeczywistości, z którą Włosi mierzą się na co dzień. Teraz stają wobec kolejnego zagrożenia. W listopadzie włoski senat ma zatwierdzić „Ius soli” – prawo, które ułatwi dzieciom muzułmanów otrzymanie obywatelstwa. Bestialski gwałt, jakiego w Rimini dopuścili się czterej imigranci z Afryki Północnej, wstrząsnął nie tylko Polakami, ale także włoską opinią publiczną. Stał się jednym z elementów wojny medialnej, światopoglądowej i politycznej, która od wielu lat dzieli Włochów. Jeśli zdaje nam się, że konflikty w Polsce są szczególnie silne, to wystarczy lepiej przyjrzeć się Italii, by zrozumieć, że gotuje się tam jak w kotle. Na Półwyspie...
Tomasz Łysiak
Żałuję, że z jednej strony polityczna poprawność, a z drugiej walka z nią zabrały nam wolność wyrażania myśli przez słowa, których niegdyś używaliśmy zamiennie i swobodnie. Tak właśnie rzecz się ma ze słowami „Niemcy” i „naziści”. Doskonale zdaję sobie sprawę ze źródeł obecnej krucjaty, której celem jest używanie „prawidłowych” terminów – były i są nimi próby rozmydlania niemieckiej odpowiedzialności za II wojnę światową, ukrycia jej w terminologii uderzającej nie w naród, lecz w ideologię. Od wielu lat prowadzona jest operacja manipulowania świadomością ludzi na świecie przez używanie terminu „polskie obozy zagłady”. Ci, którzy go stosują, zasłaniają się czasem geografią, lokalizacją obozów – co przecież jest bzdurą. Polskie państwo nie posiadało wówczas żadnego terytorium – wszystko...
Tomasz Łysiak
Zawsze bezkompromisowa, waliła między oczy, co myśli, i twardo stała na stanowisku, że prawda może boleć, że może być niewygodna, ale trzeba ją wypowiadać. Zbierała za to gromy. Nie tylko od wszelkiej maści lewaków z całego świata, lecz także od swych rodaków: Włosi obrzucali ją najgorszymi kalumniami, a nawet – życzyli śmierci. Światowym autorytetem, prawdziwą Kasandrą Europy Fallaci stała się po ataku na nowojorskie wieże WTC 11 września 2001 r. Jej trzy książki układające się w antyislamską trylogię ukazywały boleśnie sedno rzeczy: świat Zachodu, niejako na własne życzenie – niczym samobójca szukający samounicestwienia – odsłonił się całkowicie przed wojującym islamem. Pierwszą pozycję cyklu – „Wściekłość i dumę” – Włoszka napisała wkrótce po 11 września. Mieszkała wtedy niedaleko,...
Tomasz Łysiak
Associated Press, jedna z największych agencji prasowych na świecie, wydała dla swoich dziennikarzy podręcznik. Nosi on tytuł „The Ap Stylebook 2017” i jest swego rodzaju przewodnikiem wskazującym, jakich słów należy używać w artykułach czy relacjach, a jakie są zakazane. Podręcznik robi wrażenie. Gdybym był dziennikarzem pracującym dla AP, nie mógłbym w swoim tekście użyć słowa „terrorysta”. Zamiast tego winienem posłużyć się zgrabnym określeniem „bojownik”. Jeśli ktoś z Państwa sądzi, że podręcznik AP sugeruje, aby używać słów „imigrant” czy choćby „uchodźca”, to jest w błędzie. Bo nawet te wyrazy – wydawałoby się zupełnie neutralne, opisujące stan rzeczy – powinno się wedle przewodnika zastępować ładniej brzmiącym wyrażeniem: „osoba poszukująca lepszego życia” lub „osoba próbująca...
Tomasz Łysiak
5 września 2016 r. na pokład statku „Vos Hestia”, należącego do organizacji Save the Children, zamustrował się Lucio M., policjant, który udając osobę zaangażowaną w pomoc imigrantom, prowadził na zlecenie specjalnej grupy policyjnej śledztwo dotyczące sposobu działania jednej z organizacji przerzucających ludzi z Afryki do Italii. Lucio zszedł na ląd 10 października. To m.in. jego zeznania przyczyniły się do kryzysu związanego z napływem imigrantów do Włoch. Na światło dzienne wypłynęły dowody współpracy organizacji pozarządowych z przemytnikami. Dziennik „Il Giornale” pokazał zdjęcia, na których widać przestępców współpracujących z członkami niemieckiej organizacji Jugend Rettet i przejmujących od nich imigrantów na pokład statku „Juventa”. Obecnie „Juventa” została zatrzymana...
Tomasz Łysiak
Po atakach w Barcelonie i w Finlandii na ulicach włoskich miast pojawiła się masa wojska. W Mediolanie, w pasażu słynnej galerii handlowej Corso Vittorio Emanuele, ustawiono betonowe bariery, takie, jakich używa się do blokowania czołgów. Stanęły po to, aby udaremnić ewentualny atak ciężarówką, który doczekał się nawet swojej nazwy – styl nicejski. Należy jednak zadać pytanie podstawowe – czy zamiast betonować miasta, nie należałoby pomyśleć o „zabetonowaniu” granic Europy? Włoski dziennik „Il giornale”, dwa dni po masakrze na ulicy Rambla, pisał o „wirusie islamu”, o chorobie, która już rozwija się w europejskim ciele i którą teraz trudno będzie zwalczyć. Redaktor naczelny gazety, Alessandro Salusti, w dużym komentarzu stwierdził, i słusznie, że pojawiła się nowa metoda...
Tomasz Łysiak
Główny bohater ucieka przed niemieckim ostrzałem. W pewnej chwili wybiega na plażę. Tu na przestrzeni dziesięciu mil wybrzeża stłoczone są tysiące żołnierzy. Niektórzy stoją w kolejkach, które zaczynają się nad samym morzem. Inni na molo oczekują przybycia statków, których nie widać na horyzoncie. Tak zaczyna się film Christophera Nolana „Dunkierka”. Ten obraz to majstersztyk – trzy historie (jedna dzieje się na lądzie, druga na morzu, trzecia w powietrzu), splatają się na końcu w całość. Wbija w fotel doskonały filmowy warsztat – wspaniałe zdjęcia, dźwięk i olbrzymia dbałość o wierność historycznych szczegółów, jeśli chodzi o realia, uzbrojenie i sprzęt. Wydawać by się mogło, że Nolan będzie zbierał same pochwały i ma drogę usłaną różami do Oscara. Okazuje się jednak, że nie jest to...
Tomasz Łysiak
Wiele tematów związanych z naszą historią dzieli tzw. prawą stronę, czyli środowisko konserwatywno-prawicowe. Jednym z nich jest chociażby stosunek do powstań narodowych, przy czym na pierwsze miejsce wysuwa się tu kwestia Powstania Warszawskiego. Ze smutkiem patrzę, jak właśnie w okresie rocznicowym krytycy decyzji o wybuchu powstania podejmują ze zdwojoną siłą działania publicystyczne wymierzone w ten zryw. O ile uznaję za ożywczą i dobrą dyskusję na temat naszych dziejów, o tyle nie mogę się zgodzić z uderzaniem w wartości, które nas jednoczą – w sposób i w formie, która nabiera wymiaru frontalnego, szaleńczego ataku. Książka Zychowicza „Obłęd ’44” ukazała się właśnie na rocznicę powstania w 2013 r. i już samym tytułem obrażała pamięć powstańców. W podobny sposób atakowany jest...
Tomasz Łysiak
Ostatnia sylaba to „Gua…”. I nic więcej. Wszystko się urywa. Czarne skrzynki notują ten wydany z ust pilota początek słowa „guarda” („patrz”). Potem zapada cisza. Ostatni kontakt radarowy zanotowany na wieży kontrolnej lotniska Ciampino to godzina 20.59. Samolot DC-9 linii lotniczych Itavia, lecący z Bolonii do Palermo drogą lotniczą Ambra 13, znika ze wszystkich ekranów. Powinien przybyć do Punta Raisi o 21.13. Wieża kontrolna wywołuje go o 21.04. Cisza. Wołają inne lotniska. Trapani. Woła Palermo. Na darmo. Nikt nie odpowie. DC-9 i 81 osób na pokładzie ginie w ciągu kilku sekund. Wszystko rozgrywa się 27 czerwca 1980 r. u wybrzeży maleńkiej wysepki Ustica. Mija 37 lat. Gdy telewizja RAI organizuje po raz kolejny specjalny program poświęcony tragedii, gośćmi są jak zwykle członkowie...
Tomasz Łysiak
Bitwa Warszawska nie bez przyczyny zwana jest Cudem nad Wisłą. W sierpniu tamtego roku cały naród zjednoczył się w modlitwie, w intencji zagrożonej przez bolszewików stolicy. Genialne posunięcie Piłsudskiego – słynny manewr znad Wieprza – nie powiódłby się, gdyby nie pełna mobilizacja społeczeństwa, wojska i podległych Marszałkowi dowódców. Każdy spełniał tu swoją rolę, jak mógł najlepiej, i sam Naczelny Wódz, i młodzież broniąca Warszawy, i ksiądz Skorupka, który pełniąc duchową posługę na froncie, zginął z krzyżem w dłoni. Co najważniejsze – to wspaniałe zwycięstwo ma wymiar nie tylko polski. Jest to wiktoria zachodniej, chrześcijańskiej cywilizacji odniesiona nad cywilizacją zła i nihilizmu. W tej mierze napawa nas szczególnie dumą bojowy wysiłek i krew przelana przez naszych...
Tomasz Łysiak
W bohaterskiej obronie Warszawy 1920 r. brały udział rzesze młodych ludzi, uczniów klas gimnazjalnych, studentów. Nie brakło też harcerzy. Walczyli oni zresztą na froncie w trakcie całej kampanii lat 1919–1920. Bitwa zwana Cudem nad Wisłą była punktem kulminacyjnym ich wojennej epopei. Mniej są znane relacje osobiste zwykłych żołnierzy z tamtych lat, tymczasem to właśnie one wiele wnoszą do zrozumienia ducha, który ożywiał wtedy polską młodzież. Ten Duch to była największa siła, z jaką przyszło się zmierzyć barbarzyńcom ze Wschodu, którzy uderzyli w Polskę, mając w planach zdobycie całej Europy. Tym więcej dla mnie znaczy opowieść, jaką na kartach wspomnień przekazał Aleksander Ordża-Dawid. Zapis stanów duszy Mój egzemplarz „Pamiętnika Wojennego Harcerza 1918–1920” z ilustracjami...
Tomasz Łysiak
W nawale pięknych sierpniowych rocznic – wybuchu Powstania Warszawskiego, Bitwy Warszawskiej z roku 1920, wyruszenia Kompanii Kadrowej z Oleandrów, stracenia Traugutta na stokach Cytadeli czy wreszcie strajków sierpniowych – umknąć może czasem rocznica innego polskiego zwycięstwa. Wygranej przez powstańców listopadowych bitwy pod Iłżą. Do starcia doszło 9 sierpnia 1831 r. Rosjanie dowodzeni przez gen. Kvitnitsky’ego i Rydygiera mieli dwukrotną przewagę liczebną. Jednak to Polacy, prowadzeni przez gen. Samuela Różyckiego, dali im popalić. Nasze wojska zbliżyły się do Iłży dzień wcześniej i przygotowały zasadzkę. Różycki obsadził miasto strzelcami, zaś dwa bataliony rozrzucił po ogrodach, sadach i w zabudowaniach podmiejskich. Na lewym skrzydle ustawił kosynierów i pułk jazdy wołyńskiej...
Tomasz Łysiak
Praktycznie w przededniu kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego i następującej tuż po niej, na początku sierpnia, rocznicy stracenia Traugutta na stokach Cytadeli, w Wilnie odnaleziono szczątki dowódcy powstania styczniowego – Zygmunta Sierakowskiego. W trakcie prac archeologicznych prowadzonych na Górze Zamkowej odkryto cztery jamy grobowe, w których zostały pochowane ciała siedmiu straconych powstańców. Jak zawsze – bez trumien, wrzucone do dołów i przysypane wapnem – by zasypać także ślady w pamięci. Obraz bestialstwa sprzed 150 lat, tak podobny do tego, czego jesteśmy świadkami na „Łączce” czy w wielu innych miejscach, w których ciągle odnajdywani są bohaterowie antykomunistycznego podziemia. Wśród tych strzępów ubrań, pasów, butów, guzików, medalików i kości, na palcu...
Tomasz Łysiak
Wystarczyłoby stworzyć galerię portretów, by wszystko było jasne. Galerię osób, które dziękowały za dwa prezydenckie weta – od Timmermansa po Wałęsę. I jednocześnie tych, którzy po cichu rechocząc z zadowolenia, oficjalnie jeszcze kręcili nosem czy nawoływali od razu do dalszej walki ulicznej. Te zadowolone, pełne pychy i arogancji twarze Salonu to aż nadto widomy znak, że reforma sądownictwa jest bardzo potrzebna. Uderzono bowiem w czuły punkt układu, który funkcjonuje w Polsce od czasów komuny. Trzeba być chyba całkiem odseparowanym od normalnego życia, by nie widzieć, jak źle w naszym kraju działają sądy – jak bardzo przeżarte są mniejszymi i większymi układzikami, korupcją, a czasem pogrążone w hierarchicznej, zacementowanej głębinie, w której o kształcie toczenia się spraw...
Tomasz Łysiak
Poszłem pod Sejm i Senat. Żeby protestować ze świecą. Świecy oryginalnej akurat nie mam, ale jedna posłanka z PO mi pokazała, że można sobie na ajfonie wrzucić takiego skrina z ruchomą świecą. To wrzuciłem. Ogólnie z kolegami robimy liberum veto razy trzy, żeby nam nie odebrali sądów, które są nasze. – Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie, a nie po stronie Prawa i Sprawiedliwości – mówiła moja babka. To ona zostawiła granaty po dziadku z urzędu, który to walczył z bandami. Te granaty to symbol naszego pokojowego podejścia. Sam Wałęsa nas zachęca do takiego działania. A notabene teraz żeśmy dopiero zrozumieli, co to za afera była z tym synem Wałęsy, który kradł świece w sklepie. Pojęliśmy, jaki był cel – świece były na demonstrację w obronie sądów. Jeśli już chodzi o...
Tomasz Łysiak
Przez dwa długie lata polski żołnierz legionowy przelewał krew na polach bitew, a ostatnia z nich – pod Kostiuchnówką – z początków lipca 1916 r. była bojem, w którym wzięły udział wszystkie trzy brygady i który kosztował Polskę najwięcej ofiar. Płaciliśmy krwią za powrót do świadomości Europy, a także budowaliśmy stawkę w grze – chodziło przecież o Niepodległość, to ona była jedynym celem walki u boku Austriaków, Niemców, czy potem także Rosji. Akt 5 Listopada stanowił swego rodzaju obietnicę powstania Rzeczypospolitej, ale z drugiej strony nie dawał jasnych odpowiedzi co do faktycznej suwerenności. Legiony rozwiązano, powołując Polski Korpus Posiłkowy, a później przekazano je pod komendę generała-gubernatora Hansa von Beselera. Rozpoczął się proces tworzenia Polskiej Siły Zbrojnej –...

Pages