Tomasz Łysiak

Tomasz Łysiak
Zdjęcie operatora TVN, który kręcił słynne, nagrodzone ostatnio „urodziny Hitlera”, było tydzień temu hitem internetu. W końcu uniesiona do przodu ręka robi wrażenie. Ponieważ na operatora wylało się wiadro hejtu, postanowiłem od razu wziąć go w obronę. Otóż, jeśli komuś zdaje się, że było to tzw. hajlowanie, to jest on w błędzie! Szlachetni pracownicy TVN nigdy, ale to przenigdy, nie posunęliby się do tego, by pozdrawiać kogokolwiek nazistowskim gestem, nawet w celu zaskarbienia sobie sympatii uczestników jakichś urodzin. I nie posługujmy się tu głupim tłumaczeniem, że „to stary, rzymski salut”! Nein! Znaczy… Nie! Tego nie trzeba. Oto kilka prostych wyjaśnień. Po pierwsze – mogło chodzić o ustawianie świateł i gest do oświetlaczy. Wyżej, wyżej, wyżej, o, gdzieś tutaj! Łapie mi na rękę...
Tomasz Łysiak
Za nami 11 listopada. Obchody stulecia Niepodległości jednak trwają. W końcu pełny kształt granic musieliśmy wykuwać na drodze kolejnych powstań – wielkopolskiego i śląskich, plebiscytów i wreszcie wojny z bolszewikami. Tak naprawdę właśnie starcie z bolszewizmem stanowi tego procesu niepodległościowego kulminację. Już za niecałe dwa lata setna rocznica Bitwy Warszawskiej. Czy mamy na to jakiś pomysł, jakiś plan? Bo o ile 100. rocznica odzyskania naszej Niepodległości to – mimo naszych najszczerszych chęci – wydarzenie czysto polskie, „lokalne”, o tyle Cud nad Wisłą i jego upamiętnienie może być przecież polem do opowiadania w perspektywie szerszej. Na przeszkodzie staje oczywiście polityczna niechęć do uderzenia w rosyjskie mity o odwiecznej potędze oraz fakt, iż intelektualne elity...
Tomasz Łysiak
Trwa walka o nasz wizerunek w świecie. Także na polu historii i tzw. polityki historycznej. W dodatku wizerunek ten trzeba budować na nowo, gdyż przez kilkadziesiąt lat był zakłamywany zarówno przez wielkie mocarstwa, jak i przez nasze, zniewolone przez Sowietów, państwo. Kłamstwo ciążyło i ciąży nie tylko nad historią, ale także nad bieżącą polityką. Tym bardziej trzeba się cieszyć, gdy gdziekolwiek na świecie mówi się dobrze o Polakach. Tak właśnie stało się w tym roku w Wielkiej Brytanii. Na tamtejszym rynku księgarskim pojawiła się książka Dermota Turinga „XY&Z”. Zanim rozszyfrujemy ten enigmatyczny tytuł nadmieńmy, że jeśli komuś nazwisko autora skojarzyło się ze słynnym brytyjskim matematykiem, któremu przypisuje się na świecie główne autorstwo złamania Enigmy, to takie...
Tomasz Łysiak
Sto lat temu, 11 listopada 1918 r., Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu dowództwo nad Wojskiem Polskim. Komendant zainicjował powstanie pierwszego polskiego rządu, który zaczął działać już kilkanaście dni później. W styczniu i lutym roku 1919 doszło do pierwszych wyborów w wolnej już Polsce. Rodacy doczekali się polskiego parlamentu. Cały świat celebruje w tym roku setną rocznicę zakończenia Wielkiej Wojny. Dla nas finał czteroletniego konfliktu sprzed wieku był wymarzony – odzyskiwaliśmy utraconą w wieku XVIII niepodległość. Marzenia pokoleń, marzenia powstańców listopadowych i styczniowych, marzenia rewolucjonistów, insurgentów, pozytywistów, narodowców, socjalistów, działaczy chłopskich i robotniczych, profesorów i studentów, kobiet i mężczyzn, księży i naukowców,...
Tomasz Łysiak
Jak się zaczęło? Od marzenia. Od snu. Snu, w którym się pojawia pamięć przeszłej wielkości, potem następuje mrok, a dalej, gdzieś na horyzoncie, jutrzenka – nadchodząca Niepodległa. Marzenie o Polsce, miłość do Polski – to była wielka siła, która sprawiała, że porzucano spokój i szczęście rodzinne, aby walczyć o zmartwychwstanie Ojczyzny. „Point de rêveries!” – rzucił kiedyś car Aleksander II do Polaków – „Żadnych marzeń!”. Wiedział, że to one są duchowym fundamentem wielkiego ruchu polskiej irredenty. Ruch ten odniósł zwycięstwo 11 listopada 1918 r. Byli nośnikami marzeń, dziedzicami marzeń, synami, wnukami i prawnukami marzycieli. Ci, którzy na początku sierpnia roku 1914, gdy świat stawał w ogniu, ściągali do Krakowa na wezwanie Komendanta. Tym razem „złoty róg” musiał być oddany...
Tomasz Łysiak
Doszły mnie słuchy o zapowiadanym powrocie do czynnej polityki Ryszarda Petru. Od razu powiało optymizmem. Po pierwsze Szósty Król, twórca partii Nowoczesnej z kropką, stał się istotnym składnikiem nie tylko środowiska politycznego w Polsce, ale także naszej kultury. Być może za sto lat w słownikach frazeologicznych będą powiedzonka w stylu: „Na kiedy to zrobisz? Na Sześciu Króli” lub „Upadłeś jak imperium rzymskie – w szczycie swego rozwoju”. Liczne gafy, wpadki, Madery i Rubikonie dawały nam przecież tyle radości, że aż szkoda mi się zrobiło, gdy sabat babski wyrwał partię z rąk jej założyciela, który upadł wtedy w szczycie rozwoju. Może rzeczywiście wróci teraz na białym rubikoniu? Byłoby to korzystne w dwójnasób: bo poza wspomnianą porcją „beki” (jak mawia młodzież), Petru...
Tomasz Łysiak
Stefano Cucchi. To imię i nazwisko zna każdy Włoch. Sprawa jego śmierci w 2009 roku powraca co chwilę na czołówki gazet. W tych dniach z dwóch powodów – Netflix wypuścił doskonały film oparty na tej historii, a sam casus po raz kolejny trafił na wokandę, dzięki nowym zeznaniom jednego z karabinierów. Tymczasem minister spraw wewnętrznych i wicepremier Włoch Matteo Salvini podkreśla, że ta i podobne sprawy to wyjątki i nie powinny one przesłaniać prawdziwego wizerunku stróżów prawa, którzy na co dzień odważnie stają w obronie porządku i obywateli. To wszystko dzieje się niejako w tle ostrego zwarcia między rządem włoskim a Brukselą w sprawie przyszłorocznego budżetu. Gdy dodamy do tego sprawę gwałtu w rzymskiej dzielnicy San Lorenzo, jakiego dopuścili się imigranci z Afryki na 16-...
Tomasz Łysiak
Profesor Feliks Koneczny urodził się akurat w dniu Wszystkich Świętych, 1 listopada 1862 r. w Krakowie. Słynny historyk i historiozof, autor własnych definicji cywilizacji i starć między nimi, napisał także, pośród wielu innych prac, dzieło poświęcone dziejom Polski, ujrzanym przez pryzmat udziału świętych i błogosławionych w dziele budowania Ojczyzny. „Święci w dziejach narodu polskiego” ukazało się na dwa lata przed wybuchem II wojny światowej. Było kapitalną próbą zsyntetyzowania historii Polski przez opowieść o jej duchowych przewodnikach. Dzisiaj, gdy przed nami obchody stulecia niepodległości, warto idąc za myślą Konecznego, przywołać tych świętych, błogosławionych czy wreszcie po prostu wspaniałych duchownych, którzy ku wymarzonej Niepodległej nas prowadzili. Rafał Kalinowski...
Tomasz Łysiak
Bardzo jestem za równością. Wszystko powinno być po równo i każdemu po równo. Zgodnie z wyznaczoną przez rewolucję francuską linią, w której jeszcze jest wolność i braterstwo („albo śmierć” – jak to było w oryginalnym zapisie rewolucyjnego hasła, o którym dziwnym trafem się „zapomniało”). Równajmy sprawiedliwe i każdemu. Ot, taki Napoleon – gdy któryś z impertynenckich oficerów zasugerował, że jest od cesarza wyższy o głowę, ten z miejsca zaproponował, iż bez najmniejszego problemu można tę różnicę zniwelować. Dlatego apeluję do Sądu Najwyższego, by umożliwić obywatelom wieszanie na budynku haseł równie pięknych co „Konstytucja”. Czemu nie wywiesić wielkiej płachty z napisem „Prawo”? A obok drugiej – „Sprawiedliwość”? Toż właśnie jak „Wolność, Równość i Braterstwo” – najpiękniejsze...
Tomasz Łysiak
W połowie października świat obiegła sensacyjna wiadomość. W Pompejach, w tzw. Domu z Ogrodem, w trakcie prac wykopaliskowo-restauracyjnych odkryto wykonany węglem napis. Te kilka słów, napisanych na ścianie pompejańskiego domu najprawdopodobniej przez pracującego tam przed niespełna dwoma tysiącleciami robotnika, zmieniło przyjętą do tej pory datę kataklizmu. To, co widnieje w tysiącach podręczników, przewodników turystycznych, albumów i encyklopedii, trzeba wymazać gumką i w miejsce 24 sierpnia 79 r. wpisywać datę prawidłową – 24 października 79 r. Sam napis, co dodaje jeszcze całej sprawie uroku, ma wymiar nieco humorystyczny. Brzmi tak: „XVI (ante) K(alendas) Nov(embres) in[d]ulsit pro masumis esurit[ioni]”, co z łaciny na nadwiślański można przetłumaczyć jako: „Szesnaście dni...
Tomasz Łysiak
W starożytnym Rzymie istniało prawo dotyczące specjalnych odszkodowań dla ludzi poszkodowanych przez nocnik wyrzucony z okna. Proszę nie myśleć, że kwestia nocnika wynikała z niskich pobudek mieszkańców Wiecznego Miasta, którzy, dajmy na to, czyhali na sąsiada, żeby go ugodzić owym przedmiotem. O nie! Nie była też próbą stworzenia nowego sportu – ciskania nocnikiem na odległość. To po prostu był jeden z podstawowych problemów dawnego Rzymu, w którym co prawda znajdowały się piękne świątynie i pałace senatorskie, ale z drugiej z strony większość zabudowy była złej jakości, biedna i drewniana. Kiedy w 64 r. stolica cesarstwa płonęła na oczach trzymającego lirę Nerona, to po prostu miało co płonąć. Nie było dobrego, wydajnego systemu kanalizacji w rzymskich domach – ścieki i śmieci...
Tomasz Łysiak
Pod koniec sierpnia, dzięki działaniom klubów „Gazety Polskiej” Berlin II oraz Polskiej Misji Katolickiej, w stolicy Niemiec otwarto wystawę poświęconą kardynałowi Augustowi Hlondowi. Okazja jest wyjątkowa. 22 października obchodzić będziemy 70. rocznicę śmierci prymasa. Czcigodny Sługa Boży Hlond (w maju tego roku papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót) urodził się jako syn dróżnika kolejowego w Brzęczkowicach. Na biskupa został konsekrowany w 1926 roku, gdy w wolnej Polsce utworzono diecezję katowicką. Rok później został kardynałem. Założył Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej, zgromadzenie mające pomagać polskim emigrantom. We wrześniu 1939 roku usiłował przedostać się przez Rumunię do jeszcze wolnego świata. Mościski myślał o nim jako o kandydacie na...
Tomasz Łysiak
Ma ponad 70 metrów długości. Pół metra szerokości. Jest na nim kilkadziesiąt pracowicie wyhaftowanych scen, które opowiadają o inwazji Normanów na Anglię i o bitwie pod Hastings. Tkanina z Bayeux to jeden z najpiękniejszych zabytków średniowiecza, nieocenione źródło historyczne, a przede wszystkim dzieło sztuki, pełne znakomicie uchwyconych scen, dynamiki jak z hollywoodzkich storyboardów, i obrazków pokazujących nie tylko samą bitwę i przygotowania do niej, ale także uzbrojenie z epoki, statki, konie, architekturę, meble, ubrania, a nawet jadło czy napitki. Sama batalia pod Hastings z 1066 r., czyli główny temat opowieści z tkaniny z Bayeux, to jedna z najważniejszych bitew świata – na liście Edwarda Sheparda Creasy (tej, którą lord d’Abernon poszerzył o naszą Bitwę Warszawską) jest...
Tomasz Łysiak
Dwa tygodnie minęły od ponurej chwili, w której sejm polski ratyfikował pierwszy rozbiór, gdy nastąpiło wydarzenie wnoszące jakiś powiew nadziei w czas mroku i przygnębienia. 14 października 1773 roku, czyli 245 lat temu, powołano do życia Komisję Edukacji Narodowej. Był to pierwszy w Polsce i pierwszy w Europie oficjalny organ państwowy zajmujący się edukacją i będący swego rodzaju ministerstwem oświaty. KEN powstała na wniosek króla Poniatowskiego, zaś zgodę na to wydał (i to także świadczy o braku naszej suwerenności w XVIII wieku) poseł rosyjski von Stackelberg. Odważna próba naprawy Polski poprzez nowoczesny system kształcenia młodzieży była jednak wymuszona nie tylko rozbiorem, lecz także faktem rozwiązania przez papieża Klemensa XIV zakonu jezuitów, który do tego czasu w swoich...
Tomasz Łysiak
100. rocznica otrzymania stygmatów i 50-lecie śmierci św. ojca Pio to podwójna rocznica, która przychodzi do nas w szczególnym momencie – gdy Kościół zmaga się z jednej strony z falą skandali i wielu problemów, a z drugiej – z gigantyczną kampanią oszczerstw, manipulacji i ataków antychrześcijańskich środowisk liberalnych oraz lewicowych. Najlepszym tego przykładem jest wchodzący na ekrany kin jednostronny „Kler”. A właśnie życie św. o. Pio, jego droga ku świętości prowadziła przez walkę z własnymi słabościami, ale także z oszczerstwami. Duchowość ojca Pio to duchowość wywodząca się z południa Włoch – z prostej, szczerej i pełnej gorliwości religijnej Kampanii, w której przyszło mu się urodzić 25 maja 1887 r. Mała miejscowość w prowincji Benewent, Pietrelcina, była wtedy zapadłą dziurą...
Tomasz Łysiak
W trakcie Mszy św. w paryskim kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, należącym do Polskiej Misji Katolickiej, zebrał się tłum Polaków. Z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości członkowie klubów „GP”, dziennikarze i politycy modlili się w intencji Ojczyzny. Celebracja miała szczególny charakter, gdyż w jej trakcie dokonano uroczystego przekazania koron, którymi 11 listopada zostanie ozdobiony obraz Matki Boskiej Częstochowskiej znajdujący się w tej świątyni. Msza się już kończyła, gdy z zewnątrz dobiegł głos eksplozji. Wkrótce okazało się, że cała ulica Saint Honoré, przy której znajduje się kościół, jest zablokowana przez policję. Nie można wyjść. Służby bezpieczeństwa zdetonowały podejrzany ładunek, jak poinformował mnie policjant. A potem wyjaśnił, iż próbują...
Tomasz Łysiak
Z zaciekawieniem przyglądam się czasem kłótniom, jakie wybuchają w sprawie szczepionek. Upraszczając – z jednej strony tego frontu mamy ludzi, którzy chcą sami decydować o tym, kiedy szczepić dzieci, a z drugiej tych, którzy uważają, iż należy szczepić obowiązkowo na to, na co tylko się da. Prawda zapewne leży gdzieś pośrodku, bo jasne jest, że szczepienia w przypadku wielu chorób to cywilizacyjne osiągnięcia, których efekty znamy i dzięki którym nie borykamy się z masowymi epidemiami wielu niegdyś groźnych chorób. Z drugiej strony rzeczywiście przerażające są opowieści ludzi, których dzieci przeżywały koszmary związane z niepotrzebnymi w istocie szczepieniami i powikłaniami. Trudno przecież zaprzeczyć prostemu faktowi: przemysł farmaceutyczny ma swój interes w tym, by nas przekonać,...
Tomasz Łysiak
Jeszcze nawet nie mieliśmy zapewnionego żadnym traktatem dostępu do morza, a już zaczęliśmy budować naszą flotę wojenną. Józef Piłsudski powołał do życia Marynarkę Polską 28 listopada 1918 r. Floty cywilna, handlowa i wojenna powstawały właściwie z niczego – po ponad 120 latach braku państwowości. To, do czego udało się dojść Polakom w ciągu niepełnych dwóch dekad, zasługuje na największy szacunek… Mając tak naprawdę niewielki skrawek wybrzeża, oparliśmy swoją siłę morską na portach w Pucku i na Helu. Zbudowaliśmy Gdynię. W świat ruszyły nasze piękne transatlantyki, które olśniewały pasażerów nowoczesnością i wystrojem wnętrz (sztuka dekoratorska, osiągnięcia projektantów przedmiotów użytków czy najnowsze trendy wzornicze śmiało użyte podczas wykańczania pomieszczeń – i dzisiaj budzą...
Tomasz Łysiak
Byłem pod wielkim wrażeniem opowieści prof. Krzysztofa Szwagrzyka w trakcie paryskiego zjazdu klubów „GP”. W trakcie wyświetlania zdjęć z poszukiwań i ekshumacji szczątków Żołnierzy Niezłomnych prof. Szwagrzyk pokazał m.in. fotografię szczoteczki do zębów Zygmunta Kęski. „Świt” wykaligrafował na niej imię i nazwisko swej ukochanej, Kazimiery Adamkiewicz, a także adres do niej oraz własne imię i nazwisko. Takich sposobów przekazywania wiadomości do rodzin było wiele – płk Łukasz Ciepliński przed egzekucją włożył do ust medalik; wcześniej zapowiedział współwięźniom, że tak zrobi i że po tym być może odnajdzie go kiedyś rodzina. Wszystkie te napisy wyryte na ryngrafach i kawałkach metalu, wiadomości wyskrobywane na ścianach piwnic i ubeckich więzień miały na celu tylko jedno –...
Tomasz Łysiak
„Przyszła ta chwila, że Ojczyzna potrzebuje ludzi gotowych oddać życie, więc zgłaszam się jako ochotnik na żywe torpedy” – pisał w 1939 roku jeden z ochotników, którzy gotowi byli niezwłocznie oddać życie za Ojczyznę. Wyrażenie „żywa torpeda” od razu przywodzi na myśl kamikadze – samobójców z Japonii. Ale jeszcze zanim japońscy piloci zapisali się w historii straceńczymi atakami na okręty amerykańskie – kamikadze z japońskich wojsk lądowych, podczas wojny chińsko-japońskiej, zmieniali się w „żywe bomby”, wbiegając w chińskie okopy obwieszeni granatami. Cały świat rozpisywał się o samobójcach zmieniających losy wojny i przekaz ten wbił się mocno w ludzką pamięć. Dotarł także do naszego kraju. Pewnie z tego względu kilka lat później Polacy masowo zgłaszali się do projektu polskich „...
Tomasz Łysiak
Nic tak dobrze nie robi jak szczypta złośliwości. Szczerej, wydobytej prosto z serca. Dajmy na to kolega z pracy kładzie na talerzyku w kuchni pączka, a my nagle niechcący ciasteczko pac łokciem i trach – słodkość leci na ziemię. Właściwie robimy to dla dobra kolegi, ze szczerego serca, bo za dużo żre słodkiego i utyje. Innym razem widzimy faceta, który w sklepie przymierza koszulę. Ostatnią w tym rozmiarze.   Nam się kolor nie podoba, ale facet nas denerwuje, bo za przystojny i nasza żona się na niego patrzyła. To jak on tylko na chwilę odkłada koszulę, żeby zmierzyć pulower, to my wtedy łaps za to, co odłożył, i pędem do kasy. Że koszula ma rozmiar M, a my nosimy XXXL? Co tam! Ważne, że tamten się zapieni, bo mu ktoś sprzed nosa ciuch zabrał. Kretyn! Co żeśmy złośliwie zrobili,...
Tomasz Łysiak
Na ekrany polskich kin wleciały dwa dywizjony 303 – ten bardziej „brytyjski” pod tytułem „303. Bitwa o Anglię”, i ten polski „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” – chwalący się tym, że opiera się na fabule słynnej książki Arkadego Fiedlera. Paradoksalnie, bardziej prawdziwa, bo zawierająca m.in. kluczową w moim mniemaniu dla zrozumienia losów dywizjonu scenę, jest produkcja angielska. Obie zaś składają się na jakby dwuczęściową filmową story o polskich pilotach tłukących Szwabów na brytyjskim niebie. Dywizjon 303 nosił imię Tadeusza Kościuszki, a jego przedwojenne tradycje wywodziły się od warszawskiego III Dywizjonu Myśliwskiego 1. Pułku Myśliwskiego i 111. Eskadry Kościuszkowskiej. Opowiadając historię dywizjonu, trzeba więc zacząć od Kościuszki – zresztą sam fakt, że nazwisko...
Tomasz Łysiak
Mija właśnie kolejna rocznica zwycięstwa naszego króla Jana III Sobieskiego nad Imperium Osmańskim pod Wiedniem. Wspominamy kapitalne zwycięstwo, w którym szarże husarii przełamały osmańskie szyki. Gdy husarze ruszali do ataku, nad ich głowami unosił się okrzyk bojowy: „Jezus!”. Odpowiadał im wrzask: „Ałła, ałła” (wezwanie do Allacha). W tej różnicy zawierała się cała istota zwarcia – bitwy, w której decydowały się losy Europy.   Czy nadal miała pozostać chrześcijańska, czy też ulec muzułmańskiej nawale? I nie ma co gadać – właśnie ta najprostsza interpretacja wiedeńskiej wiktorii wpływa na problemy, jakie od lat piętrzą się w związku z budową pomnika króla Jana na wiedeńskim wzgórzu Kahlenberg. Mimo że wszystko już wydawało się gotowe, postawienie monumentu zaprojektowanego przez...
Tomasz Łysiak
A gdyby tak wystartować w jakichś wyborach? Tak sobie siedzę i myślę. Zamiast „być z zawodu redaktorem” (trawestując powiedzenie z komedii Barei: „Mój mąż jest z zawodu dyrektorem”), może by zmienić profesję na polityczną i uderzyć w koperczaki do wyborców nawet tej jesieni? Mógłbym na ten przykład stanąć w szranki w wyborach na prezydenta stolicy. Zebrałbym to, co mają najlepszego inni, zaprosił parę osób do komitetu i dawaj. Na pierwszy ogień hasło. O, tu na ten przykład, zamiast wymyślać samemu, wziąłbym już jakieś sprawdzone (po co wyważać otwarte drzwi?), niech będzie… „Warszawa dla wszystkich”. Najpierw chyba miał je Guział, a potem od niego zabrał Czaskoski, więc chyba się sprawdzi. Może dodam coś, dajmy na to: „Warszawa dla wszystkich znajomych i krewnych Hani”. A jak ktoś...
Tomasz Łysiak
Na przełomie lat 80. i 90. XX wieku bywałem tam często. Dojeżdżało się do placu Zawiszy w Warszawie, potem szło się na plac przed Dworcem Głównym, ale zaraz za budynkiem trzeba było skręcić w prawo, dalej – już „nieoficjalnie” – przechodząc w poprzek torów między pociągami z ekspozycji, z jednego zabytkowego wagonu przez drugi, dochodziło się położonego na ostatnim peronie budynku Muzeum Kolejnictwa. Tam, w tzw. sali lustrzanej, odbywały się próby teatru miłośniczego „Parabuch”, będącego wówczas teatralną wizytówką Domu Kultury Kolejarza w Warszawie. Teatr, notabene istniejący do dziś, kierowany „od zawsze” przez reżysera Ryszarda Jakubisiaka, stanowi jeden ze skarbów na mapie kulturalnej Polski, oferując publiczności doskonałe spektakle – od klasycznych komedii Fredry po „Odprawę...
Tomasz Łysiak
Po tym, jak prezydent Gdańska usiłował usunąć Wojsko Polskie z uroczystości rocznicowych na Westerplatte, warto przypomnieć czyn bojowy obrońców Wojskowej Składnicy Tranzytowej, który stał się symbolem polskiej kampanii obronnej roku 1939. Jest tym symbolem nadal, niezależnie od tego, jak rozkładały się akcenty w tej siedmiodniowej bitwie, kto i w którym momencie dowodził obroną i czy na wizerunku Westerplatte można doszukać się jakichś rys. Nie chodzi zresztą o pozbawiony wad spiżowy pomnik, ale o wymiar całościowy tej heroicznej walki. Westerplatte było, jest i będzie powodem dumy dla Wojska Polskiego. Dla kilku już pokoleń Polaków Westerplatte jest ikoną. Ugruntowaną lekcjami historii, imionami nadawanymi szkołom czy ulicom, pieśniami, obchodami, książkami, filmem Stanisława...
Tomasz Łysiak
Jeden leży w katedrze w Salerno. Wierni mogą przyklęknąć i pomodlić się przed ciałem zamkniętym w szklanej trumnie. Drugi został pochowany w rodzinnym grobowcu rodu Altavilla (Hauteville) w Venosie, sercu Basilicaty. Papież i książę. Grzegorz VII i Robert Guiscard. Zmarli w tym samym roku – 1085. Papież w maju, normański władca w lipcu. Łączył ich specyficzny sojusz, swego rodzaju przyjaźń, połączyła także pani Śmierć, wybierając się po nich prawie w tym samym czasie. Do wiszącego wysoko nad dachami Salerno śródziemnomorskiego ogrodu Minerwy trzeba wspinać się wąskimi, idącymi pod górę uliczkami. Ale można też, tak jak to zrobiliśmy, wjechać windą, z której wysiada się w miejscu zapierającym dech w piersiach: ponad rdzawoczerwonymi dachami widać lazur zatoki salernitańskiej, port z...
Tomasz Łysiak
Bitwa Warszawska często jest nazywana „Cudem nad Wisłą”. Jak wiadomo, o czym zresztą pisałem w ostatnim numerze „Gazety Polskiej”, termin ukuł endecki dziennikarz Stanisław Stroński, pisząc 14 sierpnia 1920 r. na łamach „Rzeczpospolitej” artykuł „Cud Wisły”. I wbrew temu, co piszą obecnie wszyscy, nie był to wcale ani termin ironiczny, ani tym bardziej uderzający w Piłsudskiego. Stroński pisał w tonie prośby do Bożej Opatrzności. Dopiero potem, ale już po bitwie, zaczęto używać tej nazwy jako formy ataku na Marszałka. Dlaczego przypominam gorące wezwanie Strońskiego? Ano dlatego, że sama bitwa, będąc jednoznacznym zwycięstwem militarnym i strategicznym, stanowiła jednocześnie cud JEDNOŚCI. Wszystkie dawne swary i złości, wszystkie polskie zwady zostawiono na boku, aby wspólnie walczyć...
Tomasz Łysiak
Bitwa Warszawska roku 1920 była zwycięstwem nie tylko militarnym, lecz także duchowym – wynikiem wielkiej mobilizacji całego narodu, wzmożonej modlitwy i pomocy Bożej Opatrzności. To był prawdziwy „Cud nad Wisłą”, cud Niepodległości, który wspominamy z tym większą atencją i wzruszeniem, że obchodzimy właśnie stulecie odzyskania suwerenności. Bez zwycięstwa roku 1920 Niepodległej Polski by nie było.   We włoskim Loreto, w bocznej nawie bazyliki znajduje się kaplica polska z pięknymi freskami Artura Gattiego. Mamy tam i Jana III Sobieskiego pod Wiedniem, i polskich świętych – św. Wojciecha, św. Stanisława, św. Stanisława Kostkę czy wreszcie klęczącego u stóp Maryi św. Kazimierza. I mamy także malunek przedstawiający Bitwę Warszawską: Matka Boska Częstochowska prowadzi naszych...
Tomasz Łysiak
Pamiętam, jak lata temu, w sierpniu, gdy był ogłoszony tradycyjny „miesiąc trzeźwości”, zostałem zaproszony na wiejskie wesele. Miało być, zgodnie z wytycznymi miejscowego proboszcza, bezalkoholowe, jak zresztą cała reszta wesel w okolicy. I owszem, było. Ale w sposób specyficznie „polski”. Oto po ślubie państwo młodzi zostali tradycyjnie zawiezieni elegancką bryką ustrojoną kwiatem do domu, gdzie miało się odbyć weselisko. Tu konieczna uwaga – to było wtedy, gdy jeszcze nie istniała kultura weselnych „kombinatów”, gigantycznych domów weselnych, wyspecjalizowanych w obsłudze takich imprez. Zamiast więc do weselnego zamczyska, młodzi zajechali do zwykłego domu wiejskiego. Po drodze zaliczyli tradycyjne „bramy”, w których musieli się wykupić za pomocą rozdawanych (niewyglądających na...
Tomasz Łysiak
Zderzenie z włoskimi realiami dotyczącymi kwestii imigrantów następuje w takich miejscach, jak m.in. neapolitański dworzec kolejowy. Po wyjściu ze Stazione Centrale człowiek natychmiast wpada w tłum oblegający chodniki wokół Piazza Garibaldi. A tam – jak w Afryce. I to, drodzy Państwo, nie jest przesada. Ludzi o białym kolorze skóry jest po prostu dużo, dużo mniej. Spacer w stronę Forcelli (zabytkowa dzielnica Neapolu) zamienia się w marsz pomiędzy setkami imigrantów. Są młodzi, ubrani w sportowe, drogie ubrania, mają markowe buty, telefony komórkowe, są krzykliwi i pewni siebie. Pewien neapolitańczyk, który mieszka w Warszawie od ponad dwudziestu lat, powiedział mi ostatnio, że gdy wybrał się niedawno w rodzinne strony, to nie poznał własnego miasta. Nie z racji zmian w architekturze...
Tomasz Łysiak
Wiara, Nadzieja, Miłość. Trzy siostry, trzy wartości, trzy symbole polskiej walki o Niepodległość. W czasach powstania styczniowego przedstawiane jako Krzyż, Kotwica i Serce, noszone przez Polaków m.in. w formie biżuterii patriotycznej. Do tych samych wartości odnosiły się kolejne pokolenia walczące o naszą suwerenność. „W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej, przysięgam być wierny Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej. Stać nieugięcie na straży jej honoru, o wyzwolenie z niewoli walczyć ze wszystkich sił, aż do ofiary mego życia” – brzmiał początek przysięgi żołnierzy Armii Krajowej. Powstanie Warszawskie było zbrojną odpowiedzią na lata okupacji, niewoli, poniewierania ludzkiej godności, było odpowiedzią cywilizacji Miłości na niemiecką...
Tomasz Łysiak
Salerno to miasto na południe od Neapolu. Pełne otwartych, życzliwych ludzi – jak to zresztą zawsze u południowców w Italii. Ci z północy mówią o nich „terroni” („wieśniaki”), ale to czysta złośliwość bogatych regionów. Południowa życzliwość, uśmiech i otwartość mają jednak swoje granice. Moi dobrzy znajomi salernitańczycy – Mario, Pasquale, Peppe, Nino – zaczynają się skarżyć. Peppe prowadzi niewielki bar przy Lungomare Trieste. Podaje kawę i opowiada o tym, jak bardzo życie zwykłych mieszkańców zostało zrujnowane przez imigrantów. „Większość z nich to zwykłe bandziory – mówi Peppe, wymachując rękami. – Powypuszczani z więzień, pozbawieni kultury. Kradną, handlują narkotykami”. Pokazuje mi filmik nakręcony na bulwarze tuż przy jego knajpce. Widać na nim grupę czarnoskórych imigrantów...
Tomasz Łysiak
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru nasza odmowa niezgoda i upór mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku Tak smaku Zbigniew Herbert „Potęga smaku” Żyjemy w czasach, gdy wiele zła wyrządzają nadal „wnuczęta Aurory”, niezliczone szeregi „Mefistofelesów ubranych w leninowskie kurtki”. Potrzeba nam zasadniczego instrumentu, dzięki któremu można zachować kręgosłup w czasach, w których zatarto granice, rozmydlono pojęcia, wymieszano aksjologiczne obszary – dokonano tego przez manipulację w ocenach postaci i faktów z dziejów Polski ostatnich dziesięcioleci. Potrzeba nam herbertowskiego smaku. Mamy przecież wokół szeregi epigonów dawnych luminarzy systemu, działających jak szaleńcy, uderzających w najważniejsze wartości, a co gorsza, i owych...
Tomasz Łysiak
Ten felieton, chociaż Państwo tego nie możecie zobaczyć, ale musicie uwierzyć mi na słowo – piszę narzędziem sprzed 90 lat. Wykorzystuję to narzędzie w każdym tekście czy liście wysyłanym drogą elektroniczną. Chodzi o czcionkę „Brygada 1918”, udostępnioną na stronach www.prezydent.pl jako swojego rodzaju cyfrowy pomnik stawiany na stulecie odzyskania niepodległości. Czcionka została wykonana w 1928 r., czyli w dziesięciolecie odzyskania suwerenności, ale odnaleziono ją całkiem niedawno. Dwa lata temu w Muzeum Książki Artystycznej porządkowano zbiory matryc z Odlewni Czcionek w Warszawie. Janusz Tryzno natrafił wówczas na duży, starannie zapakowany zespół podpisany „Brygada”. Czcionki pieczołowicie zrekonstruowano, przetworzono na potrzeby cyfrowe i teraz każdy z nas może ją sobie...
Tomasz Łysiak
Jak zawsze dziwią upadające autorytety! Szczególnie gdy mowa o wielbionych artystach, pisarzach, intelektualistach, piewcach wszelkich cnót, ludziach wielu talentów, wzorcach moralności i prawdziwych pomnikach kultury, nauki czy historii. Ostatnio bomba wybuchła w świecie literackim za sprawą biografii Ernesta Hemingwaya pióra Nicholasa Reynoldsa. Okazało się, że laureat Nagrody Nobla i autor powieści znanych każdemu uczniowi szkoły średniej w latach 40. ubiegłego wieku podjął współpracę z NKWD. Hemingway był z przekonania lewakiem – wie o tym każdy, kto choć pobieżnie zna jego życie. Udział w wojnie domowej w Hiszpanii po stronie Republiki wspieranej przez Sowietów czy ostatnie lata życia spędzane w domu pod Hawaną w blasku kubańskiej rewolucji to szczegóły powszechnie znane. Reynolds...
Tomasz Łysiak
550 lat polskiego parlamentaryzmu – ponad pół tysiąca lat polskiej idei republikańskiej! Świętujemy to wszystko, co stanowiło o naszej wyjątkowości, w której na pierwszym miejscu było zawsze umiłowanie wolności i godności człowieka. Owszem, krytycy powiedzą, że wszystkie swobody, sejmikowe swary, kupczenie głosami czy owo nieszczęsne liberum veto – były istotnymi powodami naszej zguby. I tym krytykom także trzeba przyznać rację. Albo przynajmniej jej część. Ale z drugiej strony w pewnej mierze płaciliśmy cenę, jaką płacą wszyscy wynalazcy i pionierzy. Nic nie przychodzi bez trudu. Błędy i porażki są wpisane w budowanie tego, co nowe. Ileż wpadek musieli zaliczyć konstruktorzy samolotów, zanim wznieśli swoje maszyny ku niebu, zgodnie ze swoim marzeniem i światłymi planami? Podobnie było...
Tomasz Łysiak
11 lipca 1943 r. to jedna z najbardziej ponurych dat w naszych dziejach. Właśnie mija 75. rocznica wołyńskiej krwawej niedzieli, która stanowiła apogeum ukraińskiego ludobójstwa dokonanego na Polakach na Kresach Wschodnich w latach 1939–1947. Mówiąc o ludobójstwie i prześladowaniu Polaków, należy wspomnieć o perspektywie czasowej i terytorialnej większej niż to, co działo się w lipcu roku 1943 – poza Wołyniem musimy wymienić i Małopolskę Wschodnią, i Lubelszczyznę, a także tereny dzisiejszego Podkarpacia. Przeraża zarówno skala – najprawdopodobniej wymordowano sto kilkadziesiąt tysięcy naszych rodaków – jak i okrucieństwo trudne nawet do wyobrażenia: relacje osobiste osób, które cudem przeżyły, są tak wstrząsające, iż pióro czasem wzdraga się, by dokładnie opisać to, czego dopuszczali...
Tomasz Łysiak
Profil na Facebooku o nazwie „Nagroda Złotego Goebbelsa” opisał ciekawy przypadek kreowania tzw. fake newsów – niby drobny, a dla mnie symptomatyczny i wskazujący, jak bardzo jest obecnie fałszowana rzeczywistość w obiegu medialnym oraz jak bardzo trzeba być czujnym, gdy czyta się cokolwiek w tzw. sieci. Oto na stronach sportowych Onetu (Axel Springer) miał się znaleźć przetłumaczony z zachodnich mediów wywiad z grającym kiedyś w ŁKS-ie piłkarzem brazylijskim Paulinho. Gracz opisywał przypadki rasistowskich zachowań na Litwie i miał wspomnieć też o naszym kraju: „Ludzie prowokowali nas na ulicach, a podczas meczów rzucali w nas monetami i wydawali odgłosy jak małpy. W Polsce również”. Pod artykułem (przytaczam relację „Nagrody Złotego Goebbelsa”) ktoś napisał, że w oryginalnym tekście...
Tomasz Łysiak
Wszystko zaczęło się 4 lipca 1916 r. W dorzeczu Styru na Wołyniu. Podczas morderczej, trzydniowej bitwy, w trakcie której z nieba leciały tony artyleryjskich pocisków, a karabiny grzały się tak bardzo, że zamki trzeba było otwierać stopą, żeby się nie poparzyć – walczyli dzielnie legioniści z trzech legionowych brygad. Zjednoczeni w ostatnim, największym i najkrwawszym dla nich boju I wojny światowej. Zginęło wówczas lub zostało rannych około 2 tys. Polaków! Pamięć o bitwie pod Kościuchnówką to dla nas obowiązek. Walki nad Styrem trwały już od 1915 r. – na jesieni nasi bili się pod Kuklami i zdobyli Kamieniuchę, spychając Rosjan za rzekę. To wtedy z Besarabii przybyła na Wołyń II Brygada, która niedługo potem biła się pod Berezaną, wzgórzem flankującym Kościuchnówkę, pod Bielgowem i...
Tomasz Łysiak
Staliśmy się świadkami ważnej wolty w ciągnącej się już od wielu lat historii kryzysu imigracyjnego. Oto w trakcie szczytu europejskiego, po trwającej całą noc dyskusji szefów państw, przyjęto zaakceptowany przez wszystkich plan działania w sprawie napływu wielkiej fali imigrantów do Europy. Korzystny dla nas. Bez przymusowej relokacji. Jest jasne, że stało się to dzięki ostrej, zdecydowanej postawie włoskiego rządu. Notabene ten nowy rząd jest w Italii nazywany „rządem zmiany”. Tu podpowiadam Włochom: możecie jeszcze, ściągając od nas, mówić o „dobrej zmianie”. Wynik szczytu to także nasz sukces, bo okazało się, że nasza twarda postawa i sprzeciw wobec mechanizmów przymusowej relokacji przyniosły w końcu wygraną, ale… nie oszukujmy się. Dopiero stanowisko Włoch, które zagroziły...
Tomasz Łysiak
„Populistyczny trąd”. W ten sposób wyraził się na temat Włochów prezydent Francji, rozsierdzony faktem, iż Italia nie zgadza się na dalszy udział w przemytniczym interesie, jakim od lat jest „ratowanie imigrantów”. Spotkało się to z natychmiastową, ostrą odpowiedzią najważniejszych osób w państwie włoskim. Wicepremier i szef Movimento Cinque Stelle, Luigi di Maio, uznał takie wypowiedzi za „obraźliwe i nie na miejscu”. Przy czym, musimy wiedzieć, iż ów „trąd populizmu” ma się według głowy państwa francuskiego odnosić do kilku krajów europejskich, w „których nikt nie spodziewałby się, że się znowu pojawi”. A zatem, w domyśle, także do Polski. Prezydent Francji dodał kilka gorzkich słów o „przyjaciołach-sąsiadach”, którzy według niego „mówią najgorsze rzeczy”, a reszta się „do tego...
Tomasz Łysiak
Gdy w lipcu 1943 r. Jan Karski spotkał się z prezydentem Stanów Zjednoczonych Franklinem Delano Rooseveltem i przekazał mu sporządzone przez siebie raporty z okupowanej Polski, miał nadzieję, iż wypełni się jego najważniejsza misja, której podjął się podczas wojny, oraz że prośby żydowskich organizacji o pomoc spotkają się ze zrozumieniem i natychmiastową reakcją Zachodu. Z narażeniem życia Jan „Karski” Koźlewski zdobywał dane do swoich raportów – dwukrotnie przenikał do warszawskiego getta, dostał się też do niemieckiego obozu tranzytowego w Izbicy. Robił to, aby móc przekazać świadectwo, które umożliwi zaalarmowanie świata o tragedii Holokaustu. I które spowoduje, jak sądził, błyskawiczne podjęcie działań... Jednak mijały kolejne miesiące od przekazania raportów, a te działania nie...
Tomasz Łysiak
Zachęcony fantastycznym materiałem o mediolańskim muzeum Brera kupiłem czerwcowy numer miesięcznika „Bell’Italia”. Faktycznie świetnie napisany artykuł z cudownym obrazem „Martwy Chrystus” Andrea Mantegni na rozkładówce. Do tego zdjęcia i opisy innych wielkich dzieł, a nawet rozkładana mapa całego budynku. Jakież było jednak moje zdumienie, gdy zaraz za tekstem o Brerze zobaczyłem stronę wykupioną przez radio RTL 102.5. Widniało na niej duże zdjęcie pary homoseksualistów biorących „ślub” – obaj elegancko ubrani, jeden drugiemu zakładał obrączkę, a całość wieńczyło wypisane dużymi literami słowo: NORMAL. Pod nim zdanie: „Otwórzmy oczy, umysł, serce: to wszystko jest normalne”. I jeszcze wyjaśnienie: „Nazywamy się Marco i Andrea i właśnie zawarliśmy nasz związek cywilny. Tego dnia został...
Tomasz Łysiak
„Legiony to żołnierska nuta, Legiony to straceńców los” – śpiewali legioniści Piłsudskiego, jadąc wagonami do miejsc internowania w 1917 r. Beliniacy mieli ze sobą ułańskie czaka. Nawiązywały one kształtem do tych sprzed stu lat, do tych, które mieli na głowach żołnierze Legionów Polskich bijący się o Rzeczpospolitą w blasku napoleońskich orłów. W roku 1912 ukazała drukiem książka znakomitego historyka dr. Mariana Kukiela „Dzieje oręża polskiego w epoce napoleońskiej” – stanowiąca swego rodzaju hołd dla pokolenia Polaków walczących o wolność przy boku Napoleona. Upływała właśnie setna rocznica wojny z Rosją, smutno zakończonej „wojny polskiej”, a przecież jej efektem mogłaby być już wtedy niepodległość. Dwa lata później Kukiel miał współtworzyć Legiony, które rozpoczynały wymarszem...

Pages