Tomasz Łysiak

Tomasz Łysiak
Z przyjemnością oglądam kolejną edycję festiwalu piosenki włoskiej w San Remo. Jak zawsze – odbija się w nim, jak w zwierciadle, cała kultura popularna Italii. Są i stare gwiazdy, i zupełni debiutanci. Na scenie występują Zucchero, Al Bano albo nikomu jeszcze nie znani młodzi artyści. Jest tu z jednej strony trochę kiczu, a z drugiej naprawdę sporo dobrej muzyki. Sanremo to po prostu przegląd kultury włoskiej – zarówno w perspektywie upływającego czasu, jak i wszelkich obszarów życia, które dotyczą Włochów. Oto na przykład w zeszłym roku na scenie pojawili się strażacy, którzy miesiąc wcześniej ratowali ludzi uwięzionych w hotelu przez lawinę – byli długo fetowani przez publiczność jako bohaterowie. Między występami słynnych piosenkarzy czy satyryków znajduje się nagle miejsce dla...
Tomasz Łysiak
Zastanawiam się właściwie, do czego jeszcze w Polsce mamy prawo. Co możemy robić bez ingerencji innych państw czy Unii Europejskiej? Bo okazuje się, że nie wolno nam reformować sądownictwa, nie wolno dbać o bezpieczeństwo przez podejmowanie decyzji o tym, czy chcemy, czy też nie chcemy przyjmować uchodźców, a wreszcie nie wolno nam nawet uchwalić ustawy, której celem jest obrona naszego dobrego imienia i walka z kłamstwem dotyczącym Holocaustu. Jako naród nie ponosiliśmy i nie ponosimy odpowiedzialności za zbrodnie niemieckie. Ani nie ponosimy odpowiedzialności za pojedyncze akty szmalcownictwa czy innych podłości – w każdym społeczeństwie znajdą się szuje i łajdaki. W czasie wojny wyłażą na powierzchnię i robią różne świństwa. Ale przecież w ustawie nie chodzi o przypadki indywidualne...
Tomasz Łysiak
Tak się zastanawiam, co trzeba mieć w głowie. Co trzeba wykonać na poziomie jakiejś analizy, logicznego powiązania faktów w rozumną całość, żeby będąc Polakiem, założyć na siebie mundur esesmana i obchodzić uroczyście urodziny Adolfa Hitlera? Wszędzie na świecie są ekstremalne grupy nazistów, ukrywających się pod auspicjami oficjalnie zarejestrowanych organizacji. Tyle że akurat w Polsce wyznawanie kultu Hitlera i jednoczesne strojenie się w piórka patrioty – to ekwilibrystyka znaczeniowa, której nie da się pojąć. „Sieg heil!” leży po drugiej stronie świata wartości od „Niech żyje Polska!”, bo Hitler – co dla każdego normalnego człowieka jest oczywistością – chciał, żeby Polska zginęła. Innymi słowy, jest to kompletnie niespójne. Z garstki idiotów, którzy w lesie zrobili nazistowski...
Tomasz Łysiak
Będąc młodym lekarzem, postanowiłem nie obsługiwać pacjentów z PiS. A to z tego względu, że mnie się pisiory nie podobają. Ogólnie uważam, że powinna być tolerancja i wszelakie dobro na świecie, ale z wyłączeniem niektórych. Bo ja rozumiem, jak czarnych segregowali kiedyś – był to skandal. Więcej, jak gejów, transy, lesbijki znieważają, nie tolerują, to ja jestem pierwszy, żeby protestować. Ale jeśli chodzi o to, żeby być za PiS-em… O, to już nie! Dlatego w gabinecie nie przyjmę. Bo pisiory nie dają na Owsiaka. Chodzi mię o znak, symbol – to serduszko. Czyli znak miłości. I ja sobie myślę, że pisior nie zasługuje na serduszko. Ja w ogóle myślę „primum non nocere”, po pierwsze, nie szkodzić, czyli „nic nie szkodzi, jak niektórych nie obsłużę”. Co więcej, proponuję także, żeby inni...
Tomasz Łysiak
Stulecie odzyskania Niepodległości to nie tylko świetna okazja do świętowania, ale także powód do refleksji nad główną wartością, o którą walczyli nasi przodkowie – zarówno sto lat temu, jak i w poprzednim wieku – czyli nad Wolnością. Była ona nie tylko celem walk, przelanej krwi, zabiegów dyplomatycznych czy politycznych, ale stała się też zobowiązaniem w chwili jej zdobycia. Nie ma prawdziwej wolności bez oddania czci przeszłym pokoleniom – to przez hołd składany bojownikom o Niepodległość łączymy się z nimi duchowo, stajemy się dziedzicami ich testamentu, a pielęgnując wolność obecną, sięgamy w przyszłość. Pokolenia dawne, obecne i te, które mają dopiero nadejść: oto pełna polska wspólnota. Wspólnota wartości, która wyrasta ponad proste „tu i teraz”, stawia mosty nad rzekami...
Tomasz Łysiak
Józef Piłsudski widział w sile duchowej Powstańców Styczniowych zaczyn dla moralnego zbudowania Żołnierza Polskiego, który idąc w powstańczy bój w roku 1914, miał wreszcie wywalczyć wolną Polskę. Wychowywał więc Legionistów na czynnych spadkobierców idei, które przyświecały bohaterom roku 1863. W tej wizji kształtowania nowego pokolenia niezbędnym elementem był szacunek wobec weteranów Powstania. W maju 1916 r. weterani Powstania Styczniowego przeszli ulicami Warszawy w patriotycznej manifestacji z okazji święta uchwalenia konstytucji. Pół roku później, w grudniu, do stolicy wkraczali legioniści, a ich wmaszerowanie pod udekorowanymi bramami stanowiło swego rodzaju symboliczne (chociaż w tym konkretnym wypadku oczywiście nie intencjonalne) pójście śladami powstańców. Duchowy szlak...
Tomasz Łysiak
Z przyjemnością oglądam hit serialowy sprzed dekady, a mianowicie serial „Mad Men”. Amerykańska rzeczywistość z lat 60. XX w. jest tam doskonale odwzorowana, przy czym najciekawsze są obserwacje dotyczące sposobu życia i tego, jak wyglądało wówczas społeczeństwo. Kapitalne są nie tylko wątki dotyczące rozwijającego się biznesu reklamowego (przypomnę, że serial opowiada o ludziach pracujących w agencji reklamowej), ale także, a może przede wszystkim, te, w których pokazane są rola kobiety, wychowanie dzieci czy wyraźne podziały międzyrasowe. Na całe szczęście serial nie wpycha treści politycznie poprawnych i opowiada po prostu o tym, jaka była wówczas rzeczywistość, np. Murzyn pracuje w windzie, a wszyscy pracownicy biura są biali. Notabene, obserwujemy zachowania, które wtedy były jak...
Tomasz Łysiak
Jedną z najbardziej pasjonujących historii o podbojach średniowiecznych można odnaleźć, studiując dzieje Europy w XI w. To właśnie wtedy nastąpił koniec „epoki wikińskiej”. W 1066 r. Harald III Srogi poległ w bitwie pod Stamford Bridge, a Wilhelm Bastard zwany Zdobywcą najechał i podbił Anglię, zwyciężając pod Hastings. Mniej znanym, a równie ciekawym wątkiem jest zdobycie przez Normanów całej południowej Italii oraz uwolnienie Sycylii spod panowania Saracenów. Historia Roberta Guiscard i jego braci to właściwie gotowy scenariusz na hollywoodzką superprodukcję. Synowie Tankreda dokonali czegoś niebywałego: przybywając do Italii jako najemnicy i niewiele znaczący rycerze podejmujący się średniowiecznych „umów na zlecenie” (zwykle chodziło o pozbawienie głów przeciwników zleceniodawcy...
Tomasz Łysiak
Nic tak ostatnio nie poruszyło użytkowników mediów społecznościowych jak telewizyjna premiera „Korony królów”. Z miejsca na głowy twórców i samej telewizji posypały się gromy. Krytykowano wszystko, serial porównywano z najlepszymi zachodnimi produkcjami, wysokobudżetowymi serialami takimi jak „The Crown” czy „Gra o tron”. Uważam tę krytykę za mocno przesadzoną. I to wcale nie dlatego, że „Korona królów” przypada mi do gustu. Od razu szczerze powiem – nie przypada, i wiele elementów tej opowieści mi się nie podoba. Nie będę jej widzem i co więcej, wcale nie powinienem nim być, bo nie jest ona do mnie skierowana. Nie oglądam przecież innych telenowel, nie zacznę więc oglądać i tej. A pomimo wielu wad i tak stanę w jej obronie. Po pierwsze, nie można porównywać niskobudżetowej telenoweli...
Tomasz Łysiak
Pewien góral mawiał, że z racją jest jak z d…ą – każdy ma swoją. To fakt, gdziekolwiek się rozejrzeć, tabuny ludzi, którzy mają rację. Od taksówkarza po profesora uniwersyteckiego. Najczęściej jest tak, że każdy uważa swoją rację za ważniejszą i niepodważalną. Stąd możliwe kłótnie na każdym poziomie – od studia telewizyjnego po rodzinę zgromadzoną przy wigilijnym stole. W kłótni taksówkarza z profesorem jadącym jego taksówką może także dojść do ostrej wymiany poglądów, i co więcej – racja kierowcy wcale nie musi być mniej prawdziwa niż racja profesora. Zresztą, co najgorsze, w racji nie chodzi o prawdę, lecz o własną wiarę w słuszność swojego poglądu. Filozofowie mogą toczyć niekończące się dysputy i nie dochodzić do prawdy, a mimo to będą uważać, iż mają rację. Bitwa na racje ma swój...
Tomasz Łysiak
27 grudnia 1918 r. wybuchło Powstanie Wielkopolskie. Powojenny ład światowy dopiero miał być ustalany na paryskiej konferencji, zaś rozejm w Compiègne z 11 listopada, kończący oficjalnie wielką wojnę, nie rozwiązywał kwestii zachodniej granicy Polski. Wielkopolanie chwycili więc za broń, a ich bohaterski czyn przyniósł zwycięski efekt – przyłączenie do Rzeczypospolitej olbrzymiej części Wielkopolski. W Boże Narodzenie 1918 r. do portu w Gdańsku przybił amerykański krążownik „Concorde”. Na jego pokładzie znajdował się światowej sławy kompozytor, pianista i polski patriota, Ignacy Jan Paderewski. W Warszawie działał już tymczasowy rząd Jędrzeja Moraczewskiego, 26 stycznia miały się odbyć pierwsze wolne wybory. Daleko było jednak do narodowej zgody, a wielką niewiadomą były przyszłe...
Tomasz Łysiak
Jeszcze trochę i rzeczywiście dojdzie do rozlewu krwi. Tak zwani opozycjoniści porównujący obecną rzeczywistość do stanu wojennego chcą chyba doprowadzić do tego, by takie zdarzenia jak podpalenie biura poselskiego Beaty Kempy były codziennością oraz by ludzie zaczęli prawdziwą rewolucję, taką, w której na szali stanie zdrowie i życie ludzkie. Do tego w końcu doprowadzi nakręcanie atmosfery i stwarzanie sztucznej rzeczywistości. Zapewne ktoś, kto czyta jedynie „Wyborczą”, ogląda TVN i słucha TOK FM zaczyna sądzić, że naprawdę żyje pod rządami jakiegoś potwornego reżimu. Przypomina to rok 1938 i audycję Orsona Wellesa, który na falach radia amerykańskiego CBS zaprezentował słuchowisko na podstawie powieści „Wojna światów” H.G. Wellsa. Zrobił to tak sugestywnie, że wielu słuchaczy...
Tomasz Łysiak
W Boże Narodzenie 800 r. w Bazylice św. Piotra w Rzymie król Franków Karol Wielki został przez papieża Leona III koronowany na cesarza rzymskiego. Dwór monarchy odkurzył dawno zapomniane słowo „Europa”, które miało pomóc określać tę część kontynentu, nad którą panował władca Franków. Dziś „Zachód” zamiast z szacunkiem spoglądać na swą ponadtysiącletnią historię opartą na fundamencie chrześcijańskich wartości – dawnemu dziedzictwu zaprzecza i dąży do samounicestwienia. Pięć naw Bazyliki św. Piotra w Rzymie było w dniu 25 grudnia 800 r. wypełnionych po brzegi Rzymianami i Frankami, książęcymi dworami, rycerstwem, zakonnikami i urzędnikami, ludźmi wysokiego i średniego urodzenia. Panował gwar, wymieniano uwagi i rozmawiano w oczekiwaniu na nadejście władcy Franków. Sprytny papież Do...
Tomasz Łysiak
Jedna z najpiękniejszych kolęd, którą notabene śpiewamy zawsze w trakcie redakcyjnych „opłatków”, to ta zaczynająca się od słów „Bóg się rodzi, moc truchleje…” autorstwa Franciszka Karpińskiego. Ukazała się ona w zbiorku „Pieśni Nabożnych” opublikowanym w 1792 r. To w tej wydanej anonimowo pracy znalazły się między innymi „Kiedy ranne wstają zorze” oraz właśnie „Pieśń o narodzeniu pańskim”. Pełna mistycznych treści i odniesień, zadziwiających oksymoronów („blask ciemnieje”) zawiera jednocześnie ładunek nie tylko religijny, lecz także polski. Jakoś tak „pod spodem” każdy Polak czuje w niej opowieść o Ojczyźnie – zarówno „ciemność” epoki rozbiorowej, jak i nadzieję na to, że nadejdzie czas światła, odrodzenia, że nie ma takich ciemności, w których Miłość nie rzuciłaby blasku nadziei....
Tomasz Łysiak
13 grudnia to data nie dla wszystkich Polaków mająca te same konotacje. Owszem, dla wielu nie ulega wątpliwości, że to jeden z najczarniejszy dni w naszej historii. Chwila, w której Jaruzelski wraz z całą grupą innych przestępców rozpoczął wojnę z własnym narodem. Niestety, są tacy, dla których rzecz wygląda inaczej: „Generał musiał podjąć się trudnego, ciężkiego zadania dla ratowania ojczyzny”. W opinii wielu ludzi podziemia solidarnościowego oraz tych wszystkich, którzy pamiętają aresztowania, strach, bicie ZOMO, podsłuchiwanie rozmów telefonicznych – takie spojrzenie wydaje się po prostu absurdalne, a jednak stanowi ono chorobliwą część naszej wspólnej, zbiorowej pamięci o przeszłości. Za ten stan rzeczy odpowiada Adam Michnik i środowisko „Gazety Wyborczej” oraz Lech Wałęsa (z...
Tomasz Łysiak
150. rocznica urodzin Marszałka Józefa Piłsudskiego to dobry pretekst do tego, by na różne sposoby przypominać postać Ziuka, Wiktora, Komendanta, Naczelnika, Dziadka, Marszałka. Jego życiorys jest tak przebogaty, że można by nim obdzielić kilku mężów stanu. Ale może warto też poświęcić więcej uwagi dzieciństwu Ziuka, wychowaniu, pierwszym latom życia w Zułowie, a potem w Wilnie, aż do zesłania na Syberię – czyli okresowi, w którym lwiątko dopiero wzrasta, choć już pokazuje cechy, które potem uczynią z niego prawdziwego Wskrzesiciela Państwa. „Urodziłem się na wsi, w szlacheckiej rodzinie, której członkowie zarówno z tytułu starożytności pochodzenia, jak i dzięki obszarowi posiadanej ziemi, należeli do rzędu tych, co niegdyś byli nazywani »benet nati e possesionati«” – pisał o swoim...
Tomasz Łysiak
Sarah Hall, brytyjska feministka, rozpoczęła walkę ze Śpiącą Królewną. A raczej – by wyrażać się ściśle – ze starą bajką autorstwa Charlesa Perraulta, który z kolei wzorował się na utworze Giambattisty Basilego z 1634 r. Historię królewny, która ukłuła się wrzecionem i zasnęła na sto lat, by w końcu zostać obudzona pocałunkiem przez księcia, znamy także z wersji braci Grimm. Pani Hall uznała jednak, że bajka zawiera treści na tyle oburzające, iż należy ją usunąć z książek dla dzieci. Czemu? Otóż chodzi o to, że Królewna śpiąca snem wiecznym (w sensie dosłownym) nie jest niczego świadoma, zaś podły książę tę jej nieświadomość wykorzystuje i kradnąc całusa, tak naprawdę dopuszcza się molestowania dziewczyny. Innymi słowy – Śpiąca Królewna jest dla niego obiektem seksualnej napaści. Baśń...
Tomasz Łysiak
Przed ponad 100 laty wojska niemieckie dokonały zbrodni ludobójstwa na ludach Herero i Nama. Niemcy zamordowali blisko 65 tys. ludzi, tworzyli obozy koncentracyjne, dokonywali okrutnych eksperymentów medycznych. Teraz muszą się zmierzyć z własną przeszłością. Niezbyt wygodną w świetle ich polityki historycznej ostatnich lat. Od wielu lat w stronę Polski wymierzone jest ostrze propagandy, której cel to osłabienie pozycji naszego kraju na świecie przez zmanipulowanie historii Rzeczypospolitej i zohydzenie jej w oczach Europejczyków. Czy wpływ na to ma fakt, iż pomimo największych (w stosunku do liczby obywateli) strat w II wojnie światowej, nie splamiliśmy się żadną kolaboracją z Niemcami? Wygląda to także na cyniczne „odwracanie kota ogonem” i przesuwanie odpowiedzialności ciążącej na...
Tomasz Łysiak
I znowu, po raz kolejny, pojawił się temat zburzenia Pałacu Kultury i Nauki. Oczywiście, obecnie nie jest to projekt rozpatrywany na poważnie przez rządzących, ale opozycja spróbowała na tym od razu coś ugrać i przedstawić społeczeństwu szalone wizje burzenia budynku. Tymczasem chyba warto poważnie (no, może nie na etapie kampanii do wyborów samorządowych) zastanowić się nad likwidacją tego giganta, który stanowi swego rodzaju pieczęć odciśniętą przez Stalina na zdobytej Warszawie. Notabene nadal pod neonem z nazwą Pałacu Kultury i Nauki można zobaczyć wykute niegdyś imię owego krwawego fundatora. Już sam ten fakt powinien skłonić do refleksji: czy akceptowalibyśmy w stolicy kraju jakiś wieżowiec, który postawiłby Adolf Hitler? Czy nie raziłby nas drapacz chmur szkicowany pieczołowicie...
Tomasz Łysiak
Twórczość filmowców tworzących seriale na Półwyspie Apenińskim przeżywa renesans, zdobywając widzów na całym świecie. Tak jest choćby z serialem „Gomorra”, którego trzeci sezon właśnie ukazał się na ekranach telewizorów. Inne serie, produkowane na wysokim poziomie, są nie tylko ciekawe z czysto filmowego punktu widzenia, ale także stanowią odbicie zmian, które zachodzą we współczesnym świecie. Jak bardzo serial może przeplatać się z prawdziwym życiem, świadczy niedawna afera z „Rosy Abate”, emitowanym na Kanale 5 należącym do grupy Berlusconiego Mediaset. Serial opowiada o losach kobiety związanej z sycylijską Cosa Nostra. W trakcie jednego z odcinków na ekranie pokazano kartkę z napisanym czarnym flamastrem numerem telefonu. I Włosi zaczęli masowo na niego dzwonić. Okazało się, że...
Tomasz Łysiak
W szpitalu więziennym w Parmie zmarł Totò Riina, capo dei capi sycylijskiej Cosa Nostra, potwór ukryty w niepozornym ciele (mierzył zaledwie 158 cm wzrostu). Zwano go „Bestią”, gdyż miał na sumieniu setki ofiar. Salvatore Riina zaczął się wdrapywać na szczyty mafijnej struktury w 1969 r. Przez następne dziesięciolecia trząsł mafijnym światkiem, budując imperium zła, które w Italii stało się państwem w państwie. To z jego polecenia Giovanni Brusca zabił w Capaci w 1992 r. sędziego Giovanniego Falcone wraz z żoną. I to na jego rozkaz kilkanaście dni później zginął drugi sędzia walczący z mafią – Paolo Borsellino. Czyny Totò Riiny najlepiej opisują sentencje wyroków dożywocia, które dostawał jeden za drugim w latach 90. XX w. – wystarczy przejrzeć listę, za co i z kim je otrzymał (to...
Tomasz Łysiak
Niemiecka gazeta „Süddeutsche Zeitung” ujawniła dokumenty, które nazwano „Paradise papers”. Dotyczyły one lokowania pieniędzy w rajach podatkowych przez światową elitę – polityków, sportowców czy artystów. Poza współpracownikami Trumpa i samą brytyjską królową są tam także czołowe postacie show biznesu, takie jak Madonna czy lider zespołu U2 – Bono. Niemal w tym samym czasie świat usłyszał o seksaferach w Hollywood – po oskarżeniach Weinsteina o gwałty i molestowanie wyszły na jaw skandaliczne wyczyny homoseksualisty Kevina Spaceya. Notabene wyjaśniło się, dlaczego tak dobrze zagrał on postać prezydenta Underwooda w serialu „House of Cards” – wystarczyło „być sobą”. Właściwie nikogo nie powinny te skandale dziwić, a nawet więcej – za naiwnego należałoby uznać tego, kto by sądził, że...
Tomasz Łysiak
Przed nami rok szczególny – zaczynamy uroczyste obchody stulecia odzyskania niepodległości. Wolna Polska to zwycięstwo kilku pokoleń Polaków, którzy nie ustawali w walce dla wydobycia Ojczyzny z grobu, do którego zepchnęli ją zaborcy. Piłsudski, Dmowski, Paderewski – to nazwiska pierwszoplanowe wydarzeń związanych z latami 1914–1921, kiedy to w końcu – po wojnie z bolszewikami, po powstaniach i plebiscytach – ugruntowały się granice suwerennej II Rzeczypospolitej. Rok 1918 jest jednak w tej perspektywie symboliczny – gdy kończyła się wielka wojna, Polska wychodziła z niej jako kraj zwycięski, mogąca poszczycić się czynem zbrojnym i krwią przelaną na wielu frontach, po różnych stronach. Celem była Oswobodzona Ojczyzna – celem dla legionistów Piłsudskiego i Hallera, dla żołnierzy polskich...
Tomasz Łysiak
Najbliższe święto 11 Listopada zaczyna ostatni rok obchodów Stulecia Odzyskania Niepodległości. Nie zabraknie wystaw, programów, filmów, odczytów i konferencji. Pośród wielu wątków i obszarów, które będziemy upamiętniać, nie powinno zabraknąć i takich, które są w jakiejś mierze „zepchnięte” na plan dalszy. Jest oczywiste, że mówić i pisać będzie się o Piłsudskim i Dmowskim, o Legionach i Błękitnej Armii czy o dyplomatycznych walkach o nasze granice. Ale czy znajdzie się miejsce na opowieść o Polakach walczących od 1 listopada 1918 r. w wojnie polsko-ukraińskiej? Czy przywołana zostanie postać Lisa-Kuli, bohaterskiego młodzieńca, który już jako 16-letni legionista wzbudził podziw Piłsudskiego, a zginął na froncie walk z Ukraińcami w 1919 r.? Bez takich wątków jak obrona Lwowa w...
Tomasz Łysiak
Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny to dla nas, Polaków, szczególna chwila. Inaczej niż ludzie wychowani w kulturze anglosaskiej, która wdziera się do nas, promując zabawy związane z Halloween, my wolimy ten czas poświęcić modlitwie, refleksji, a także symbolicznemu uczczeniu pamięci zmarłych. Łączą się w tym różne wątki: religijny – kult świętych, osobisty – wspomnienie nieżyjących bliskich nam osób czy patriotyczny – modlitwa i symboliczna cześć dla naszych rodaków, którzy życie oddali dla naszej Ojczyzny w trakcie różnych dziejowych wydarzeń. W czas tego święta warto przypomnieć sylwetkę wspaniałego historyka Feliksa Konecznego. Szczególnie że 1 listopada przypada rocznica jego urodzin (1 listopada 1862 r. w Krakowie), a w tym roku mija równo 80 lat od pierwszego wydania...
Tomasz Łysiak
Francuska Rada Stanu nakazała usunięcie krzyża z pomnika Jana Pawła II w miejscowości Ploërmel, uznając, że jego obecność w przestrzeni publicznej narusza przepisy z 1905 r. Ten akt barbarzyńskiego traktowania symbolu religijnego, który ma niby, jak to zapisano w ustawie sprzed ponad wieku, być sprzeczny z prawem – to najlepszy symbol upadku nie tylko Francji, lecz także całej politycznie poprawnej Europy. Oświeceniowe idee, obłudne hasła rewolucji francuskiej, rzeź katolików w Wandei legły u podstaw destrukcji dawnego porządku i otworzyły wrota najgorszym totalitaryzmom. Całe lewicowe zło, które rozlało się na świecie i pożarło miliony istnień ludzkich – czy to w szatach nazizmu, czy komunizmu – było wynikiem usunięcia Boga z przestrzeni, w której organizowały się życia państw i...
Tomasz Łysiak
Pewnie niejeden z nas dałby wiele za to, aby móc choć na chwilę przenieść się w czasie i zobaczyć, jak wyglądał hołd carów Szujskich. 29 października 1611 r. warto byłoby być, jeśli nawet nie w samej sali senatu na Zamku Królewskim, to może na Krakowskim Przedmieściu, gdzie pośród tłumu jechał hetman Żółkiewski, wiodąc za sobą więźniów – cara Wasyla IV Szujskiego oraz jego braci Dymitra i Iwana. Co prawda, stojąc na ulicy, nie widzielibyśmy chwili, w której carowie padają na kolana przed tronem Zygmunta III Wazy i biją królowi pokłony, ale wystarczyłby widok samego tryumfalnego wjazdu hetmana i pokonanych władców moskiewskich. Mieliśmy kiedyś w Warszawie pamiątkę tego triumfu – kaplicę carów Szujskich, nad wejściem do której widniały słowa: „Jezusowi Chrystusowi Synowi Bożemu, Królowi...
Tomasz Łysiak
Od tysiąca lat istnieje w Polsce tradycja wspólnej modlitwy, która jednoczy nas w trudnych chwilach i wyprasza łaski potrzebne w sytuacji zagrożeń. Mieszko I oddał swe państwo w opiekę Bogu, a wpisując je przez własny chrzest w obszar cywilizacji chrześcijańskiej, wprowadził do niego całą polską wspólnotę. Rycerstwo przed bitwami śpiewało „Bogurodzicę” i „Te Deum”, królowie poświęcali losy państwa Opatrzności Bożej, składali śluby Matce Bożej, powierzano Polskę Bogu i przed bitwą pod Wiedniem w 1863 r., i pod Warszawą w 1920 r. Cały okres zaborów to był czas wytężonej, wspólnej, grupowej modlitwy o Wolność, a różaniec stanowił narzędzie duchowe, dzięki któremu upraszaliśmy szczególnych łask. Także okres okupacji, a potem PRL-u to nie tylko walka zbrojna czy konspiracyjna działalność,...
Tomasz Łysiak
Już nam się wydawało, że absurdalny świat politycznej poprawności nie jest w stanie nas niczym zaskoczyć, a tu pojawiało się coś, co spowodowało, że człowiek się zastanawia, czy to jeszcze rzeczywistość, czy też jakiś dziwaczny sen, którego scenariusz piszą Marx do spółki z Engelsem. Niedawno Europa płakała po zamachu w Barcelonie, gdzie na pełnej turystów i spacerowiczów ulicy Las Ramblas rozpędzony van taranował ludzi, zabijając 14 osób i raniąc ponad 100. Te tragiczne wydarzenia przypomniano we włoskim mieście Pagazzano. W trakcie odbywającego się tam Drugiego Biennale Dialogu odsłonięto pomnik upamiętniający zamachy w Barcelonie i Cambrils. Problem w tym, że poza monumentem w hołdzie ofiarom upamiętniono także dżihadystów. Obok siebie stanęły dwa zielone (to święty kolor islamu),...
Tomasz Łysiak
Taki okrzyk wznosili żołnierze polscy, gdy atakowali Rosjan w trakcie działań wojennych czasu insurekcji. Nazwisko naczelnika powstania, Tadeusza Kościuszki, ma dla nas Polaków specjalne znaczenie. Wymieniamy je jednym tchem wśród największych naszych wodzów. 200 lat temu, 15 października 1817 r., Kościuszko zmarł poza ojczyzną, w dalekiej szwajcarskiej Solurze. Ci, którzy byli przy nim podczas tych ostatnich dni, opowiadali, że do samego końca myślał głównie o Polsce. Cztery miesiące potem jego ciało przewieziono na krakowski Wawel i pochowano w krypcie św. Leonarda. Serce naczelnika trafiło najpierw do Muzeum Polskiego w Rapperswilu, a w 1927 r. zostało uroczyście sprowadzone do Polski i złożone na Zamku Królewskim w Warszawie. Kościuszko był bohaterem dwóch narodów – polskiego i...
Tomasz Łysiak
Lewicowy świat obchodzi właśnie rocznicę śmierci swojego idola – Ernesto Ché Guevary. Kubański rewolucjonista, przyjaciel braci Castro, od dziesiątków lat jest przedmiotem kultu, a koszulki z jego wizerunkiem noszą „buntownicy” na całym globie. Ten kult masowego mordercy jest jednym z największych absurdów teraźniejszości. W jednym z ostatnich weekendowych dodatków włoskiego dziennika „La Repubblica” głównym tematem numeru był właśnie Ché. Jego twarz widniała na okładce. W środku zaś zamieszczono artykuł, który – tak jak inne krążące w przestrzeni medialnej – kreuje mit herosa, nieledwie lewicowego „Chrystusa”, ślizgając się po łebkach po niewygodnych faktach i używając eufemizmów. Nie jest to przypadek. Polskie hasło w Wikipedii, bardzo szerokie, także koncentruje się na tych...
Tomasz Łysiak
Film wyprodukowany przez IPN, w telegraficznym skrócie opowiadający o historii Polski, począwszy od ataku dwóch totalitarnych państw w 1939 r., a skończywszy na zwycięstwie Solidarności, z miejsca stał się hitem Internetu. Jednak, o dziwo, nie wszystkim się spodobał. Tak zwany salon z miejsca zaczął się doszukiwać dziury w całym i dopytywać, dlaczego w filmie promującym Polskę nie zawarliśmy samooskarżeń dotyczących naszego antysemityzmu i wszelkich okropieństw, które ponoć popełnialiśmy jedno za drugim. Przygotowałem zatem scenariusz dziejów Polski dla salonu, który „Gazeta Wyborcza” czy serwis internetowy OKO.press mogłyby sfinansować i wyprodukować. Rok 1939. Polskę atakują naziści. Polacy uderzają w nazistowskie czołgi szablami. Płonie Warszawa. Polskie wojska uciekają w panice. Ze...
Tomasz Łysiak
Równo 75 lat temu, 27 września 1942 r., rozpoczął działalność Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom. Podziemna organizacja została zawiązana z inicjatywy Zofii Kossak-Szczuckiej i Wandy Krahelskiej-Filipowicz. To był początek historii „Żegoty”, która przekształcając się 4 grudnia w Radę Pomocy Żydom przy Delegaturze Rządu RP na Kraj, organizowała pomoc dla Żydów eksterminowanych przez Niemców i czyniła to do końca wojny. Niestety, smutnym paradoksem jest fakt, iż najbardziej znanym na świecie człowiekiem ratującym Żydów jest niemiecki przemysłowiec Oskar Schindler. W dobie obecnych manipulacji przy sposobie opowiadania o historii Holocaustu może to wyglądać tak, że Żydów mordowali naziści, zaś ratowali ich, co prawda nieliczni, lecz bardzo szlachetni Niemcy. Amerykańskie dziewczynki, które...
Tomasz Łysiak
Niezwykła, skromna kobieta, która nie zważając na ryzyko, niosła nadzieję i miłość tam, gdzie panował najczarniejszy mrok. Uratowała blisko 2500 żydowskich dzieci. Wyprowadzała je z warszawskiego getta różnymi drogami, przekazywała pod opiekę rodzinom. Codziennie zaglądała śmierci w oczy. I codziennie patrzyła w oszalałe z rozpaczy oczy matek, które ratując swoje maluchy, musiały rozstać się z tym, co dla nich najdroższe. „Wczoraj zarządzono, aby wszystkie dzieci żydowskie stawiły się jutro na Umschlagplatz. Także wszyscy nieposiadający kart pracy. Zaciekłość w tępieniu małych dzieci jest zdumiewająca. Dziś wieczorem widziałem na rogu Gęsiej i Okopowej grupę około 150–200 małych dzieci zbitą w ciasny tłum. Naprzeciwko stało paru Niemców z karabinami wymierzonymi w ten tłumek. Dzieci...
Tomasz Łysiak
Z rosnącym zdumieniem i smutkiem patrzę, jak ludzie zacietrzewieni w poczuciu walki o słuszną sprawę porzucają wszelkie reguły dobrego wychowania, wrażliwości, czasem zwykłej kultury. Tym większe jest moje zdziwienie, gdy obserwuję, choćby na Twitterze, komentarze tak ostre i brutalne, że wierzyć się nie chce, iż pisze je ktoś, kto uznaje się za wyraziciela dawnych, konserwatywnych wartości, obrońcę świata budowanego na ewangelicznych prawdach. Jeśli po „drugiej stronie” pełno nienawiści czy zdziczenia, to czy nam, „prawym”, wolno w imię walki ze złem sięgać po metody, które same w sobie są objawem upadku norm i wartości? Kiedy pierwsze oddziały Strzelców wkraczały na teren Królestwa Polskiego w 1914 r., na jednym z drzew znaleziono powieszonego przez Rosjan młodziutkiego zwiadowcę....
Tomasz Łysiak
„Nie chcemy komuny, nie chcemy i już, nie chcemy ni sierpa, ni młota! Za Katyń, za Grodno, za Wilno i Lwów zapłaci czerwona hołota!” – ta pieśń śpiewana była często przez manifestantów, którzy tłukli się z ZOMO w latach 80. XX w. Była w niej złość, był żal za polskimi miastami, był także manifest pamięci – nie zapomnimy o naszej krwi przelanej przez Sowietów. Pośród tych miejsc-pomników ze słów solidarnościowej piosenki na specjalną uwagę zasługuje także Grodno. Miasto, które zostało brutalnie zdobyte przez Armię Radziecką 20–22 września 1939 r. Powszechnie pokutuje wyobrażenie, że tzw. wkroczenie sowieckiej armii do Polski było niemalże bezkrwawe, szczególnie wobec polskich rozkazów o niestosowaniu oporu. Mało się pisze o ciężkich walkach Korpusu Ochrony Pogranicza czy o takich...
Tomasz Łysiak
Włoskie państwo od lat jest rządzone przez Partię Demokratyczną. Czyli partię, która powstała jako zlepek różnych kolejnych, przepoczwarzających się formacji włoskich socjalistów. Rządy Renziego czy teraz Gentiloniego to nic innego jak politycznie poprawne prowadzenie Italii według wytycznych, które płyną z Brukseli. Na każdym polu: od kwestii obowiązkowych szczepień dla dzieci (dziecko nieszczepione w zgodzie z nakazem nie jest wpuszczane do szkoły) po najbardziej chyba drażliwe dla makaroniarzy sprawy – związane z kryzysem imigracyjnym. Włosi nie czują się bezpiecznie. Informacje, jakie napływają do nas o kolejnych gwałtach (nie ma prawie dnia, by jakiś „obcokrajowiec” nie rzucił się gdzieś na kobietę) to jedynie szczyt góry lodowej. Chodzi o zwykłe poczucie bezpieczeństwa na ulicy...
Tomasz Łysiak
We włoskich mediach pojawiły się szczegółowe, drastyczne opisy gwałtu, które zostały wyciągnięte z zeznań Polki, ofiary z Rimini. Cytowały je różne portale i gazety. A były to cytaty wstrząsające. W pewnej mierze po raz drugi dokonał się na naszej rodaczce gwałt, po raz kolejny odarto ją z intymności i godności. Tym razem w mediach. Trudno pisać o tym, czego nie da się w szczegółowy sposób opowiedzieć, by nie powielić zła uczynionego już w prasie włoskiej. Muszę zatem na początku prosić czytelników – drodzy państwo, uwierzcie mi na słowo: to, co czytałem, jeży włosy na głowie. Jestem w trudnej sytuacji, nie mogę, nie chcę cytować, a gdy mówi się, używając eufemizmów i ogólników, może wydawać się, że chodzi o sprawę owszem, nieładną, ale nie jakoś specjalnie rażącą w dobie agresywnych...
Tomasz Łysiak
Liczni bohaterowie opozycji ujawniają się tu i ówdzie, uderzając z impetem w obóz władzy. Po pierwsze, są to wszystkie panny anonimowe spod znaku białej róży, te, które z zapałem kopały w barierki pod budynkiem Sejmu. Dziwi mnie, że jeszcze nie uczyniono wodzem „wolnościowego” ruchu tego pana, który szarpał za stalowy płotek z siłą Prometeusza chcącego uwolnić nie tylko Polskę, lecz także całą ludzkość od tyranów z PiS. Jednocześnie ów pan stał na podstawie tejże barierki, którą usiłował wywrócić. Nie było więc jakiejkolwiek możliwości, aby się przewróciła. Jednak szarpał mocniej i mocniej, jak oszalały, jakby od tego zależała przyszłość naszego globu. W tym zacietrzewieniu nie widział, że jego wysiłki są bezskuteczne, gdyż w tym samym czasie używał siły do obalenia płotu i blokował go...
Tomasz Łysiak
„Inwazja” – piszą o napływie imigrantów, w przeważającej części muzułmanów, włoskie gazety konserwatywne. Takie zdarzenia jak gwałt w Rimini to część rzeczywistości, z którą Włosi mierzą się na co dzień. Teraz stają wobec kolejnego zagrożenia. W listopadzie włoski senat ma zatwierdzić „Ius soli” – prawo, które ułatwi dzieciom muzułmanów otrzymanie obywatelstwa. Bestialski gwałt, jakiego w Rimini dopuścili się czterej imigranci z Afryki Północnej, wstrząsnął nie tylko Polakami, ale także włoską opinią publiczną. Stał się jednym z elementów wojny medialnej, światopoglądowej i politycznej, która od wielu lat dzieli Włochów. Jeśli zdaje nam się, że konflikty w Polsce są szczególnie silne, to wystarczy lepiej przyjrzeć się Italii, by zrozumieć, że gotuje się tam jak w kotle. Na Półwyspie...
Tomasz Łysiak
Żałuję, że z jednej strony polityczna poprawność, a z drugiej walka z nią zabrały nam wolność wyrażania myśli przez słowa, których niegdyś używaliśmy zamiennie i swobodnie. Tak właśnie rzecz się ma ze słowami „Niemcy” i „naziści”. Doskonale zdaję sobie sprawę ze źródeł obecnej krucjaty, której celem jest używanie „prawidłowych” terminów – były i są nimi próby rozmydlania niemieckiej odpowiedzialności za II wojnę światową, ukrycia jej w terminologii uderzającej nie w naród, lecz w ideologię. Od wielu lat prowadzona jest operacja manipulowania świadomością ludzi na świecie przez używanie terminu „polskie obozy zagłady”. Ci, którzy go stosują, zasłaniają się czasem geografią, lokalizacją obozów – co przecież jest bzdurą. Polskie państwo nie posiadało wówczas żadnego terytorium – wszystko...
Tomasz Łysiak
Zawsze bezkompromisowa, waliła między oczy, co myśli, i twardo stała na stanowisku, że prawda może boleć, że może być niewygodna, ale trzeba ją wypowiadać. Zbierała za to gromy. Nie tylko od wszelkiej maści lewaków z całego świata, lecz także od swych rodaków: Włosi obrzucali ją najgorszymi kalumniami, a nawet – życzyli śmierci. Światowym autorytetem, prawdziwą Kasandrą Europy Fallaci stała się po ataku na nowojorskie wieże WTC 11 września 2001 r. Jej trzy książki układające się w antyislamską trylogię ukazywały boleśnie sedno rzeczy: świat Zachodu, niejako na własne życzenie – niczym samobójca szukający samounicestwienia – odsłonił się całkowicie przed wojującym islamem. Pierwszą pozycję cyklu – „Wściekłość i dumę” – Włoszka napisała wkrótce po 11 września. Mieszkała wtedy niedaleko,...
Tomasz Łysiak
Associated Press, jedna z największych agencji prasowych na świecie, wydała dla swoich dziennikarzy podręcznik. Nosi on tytuł „The Ap Stylebook 2017” i jest swego rodzaju przewodnikiem wskazującym, jakich słów należy używać w artykułach czy relacjach, a jakie są zakazane. Podręcznik robi wrażenie. Gdybym był dziennikarzem pracującym dla AP, nie mógłbym w swoim tekście użyć słowa „terrorysta”. Zamiast tego winienem posłużyć się zgrabnym określeniem „bojownik”. Jeśli ktoś z Państwa sądzi, że podręcznik AP sugeruje, aby używać słów „imigrant” czy choćby „uchodźca”, to jest w błędzie. Bo nawet te wyrazy – wydawałoby się zupełnie neutralne, opisujące stan rzeczy – powinno się wedle przewodnika zastępować ładniej brzmiącym wyrażeniem: „osoba poszukująca lepszego życia” lub „osoba próbująca...
Tomasz Łysiak
5 września 2016 r. na pokład statku „Vos Hestia”, należącego do organizacji Save the Children, zamustrował się Lucio M., policjant, który udając osobę zaangażowaną w pomoc imigrantom, prowadził na zlecenie specjalnej grupy policyjnej śledztwo dotyczące sposobu działania jednej z organizacji przerzucających ludzi z Afryki do Italii. Lucio zszedł na ląd 10 października. To m.in. jego zeznania przyczyniły się do kryzysu związanego z napływem imigrantów do Włoch. Na światło dzienne wypłynęły dowody współpracy organizacji pozarządowych z przemytnikami. Dziennik „Il Giornale” pokazał zdjęcia, na których widać przestępców współpracujących z członkami niemieckiej organizacji Jugend Rettet i przejmujących od nich imigrantów na pokład statku „Juventa”. Obecnie „Juventa” została zatrzymana...
Tomasz Łysiak
Po atakach w Barcelonie i w Finlandii na ulicach włoskich miast pojawiła się masa wojska. W Mediolanie, w pasażu słynnej galerii handlowej Corso Vittorio Emanuele, ustawiono betonowe bariery, takie, jakich używa się do blokowania czołgów. Stanęły po to, aby udaremnić ewentualny atak ciężarówką, który doczekał się nawet swojej nazwy – styl nicejski. Należy jednak zadać pytanie podstawowe – czy zamiast betonować miasta, nie należałoby pomyśleć o „zabetonowaniu” granic Europy? Włoski dziennik „Il giornale”, dwa dni po masakrze na ulicy Rambla, pisał o „wirusie islamu”, o chorobie, która już rozwija się w europejskim ciele i którą teraz trudno będzie zwalczyć. Redaktor naczelny gazety, Alessandro Salusti, w dużym komentarzu stwierdził, i słusznie, że pojawiła się nowa metoda...

Pages