Historia

Stary dylemat procesu integracji: celem ma być europejska ojczyzna czy Europa ojczyzn? Materialny dobrobyt i liberalizm kosztem odrzucenia wartości czy przyszłość oparta na szacunku dla tradycji, wartości i wolności jednostki? Polacy zawsze wybierali tę drugą drogę. Zalety państwa zintegrowanego dostrzegli już starożytni Rzymianie. Wiedzieli również, jak uczynić Imperium Romanum największą potęgą świata: granic przed najazdami wrogów strzegły niezwyciężone legiony, a dzięki pokojowi rozwijały się gospodarka i handel, zapewniające olbrzymiemu państwu pomyślność i bogactwo. Na rozkwit ekonomiczny zaś wpłynęły trzy rzeczy: ludne miasta połączone siecią doskonałych dróg, jednakowe prawo oraz wspólny dla całego państwa pieniądz. Wizja Ottona III i dwie unie Do idei Europy zjednoczonej...
Tomasz Łysiak
22 marca 1877 r., w wileńskiej aptece Tytusa Paszkowskiego, carska policja aresztowała pod zarzutem spisku na życie cara młodziutkiego studenta Józefa Piłsudskiego. Chociaż nie należał do spiskowców, a w procesie występował jako świadek, został skazany na pięć lat zsyłki na Syberię. Owiany złą sławą Sybir, miejsce zesłań i katorgi dziesiątków tysięcy Polaków, stał się fenomenem, który jako zjawisko historyczne i kulturowe wplótł się tak mocno w nasze dzieje, iż trudno opowiadać o losach Rzeczypospolitej, nie mówiąc o Syberii. W pewnej mierze ta opiewana przez poetów i pieśniarzy olbrzymia kraina sięgająca najdalszych wschodnich rejonów Rosji stała się polskim piekłem, Tartarem, do którego strącani byli bohaterowie, by odkupić swoje antycarskie grzechy. Wskrzesiciel państwa polskiego,...
W 1956 r. Polska przypominała beczkę prochu w ognisku: po czerwcowym powstaniu w Poznaniu przyszedł zryw październikowy. Potem był listopadowy atak na zagłuszarkę w Bydgoszczy i grudniowe zamieszki w Szczecinie. Przywódcy PRL-u zdecydowali, aby zgodnie z rosyjską tradycją sprawowania rządów, zrzucić z sań władzy paru już zbędnych towarzyszy. Bezpieka to najbardziej znienawidzona przez Polaków instytucja komunistycznej Polski. Jej funkcjonariusze mordowali, torturowali, śledzili, sporządzali akty oskarżenia, a następnie kierowali procesami tak, by wyroki były jak najsurowsze. W latach 1948–1953 to bezpieka kontrolowała partię komunistyczną, a w konsekwencji całe państwo. Jej wszechwładza załamała się w grudniu 1953 r., gdy pułkownik MBP Józef Światło uciekł na Zachód i na falach „Wolnej...
„Dziwna to rzecz i niepojęta, że Chróściechowski przez surową i baczną policję moskiewską nie był schwytany”. L. Stempowski, „O panu Chróściechowskim, dyplomatycznym agencie na Podolu, Wołyniu i Ukrainie” Początek maja 1831 r. Powstanie w Królestwie powoli się wykrwawia. Fiasko wspaniale zaczętej ofensywy wiosennej wlało zwątpienie w żołnierskie serca. Podole szykujące się do powstania czekało na pomoc gen. Dwernickiego, która miała nigdy nie nadejść. Za splotem dziwnych przypadków demobilizujących ruch powstańczy na Rusi stoi zagadkowa postać mjr. Bazylego Chróściechowskiego, mieniącego się agentem powstańczego Rządu Narodowego. Lecz kim był naprawdę? Wiele wskazuje na to, że to tajny współpracownik Rosji, agent genialnie umieszczony przy najwyższych cywilno-wojskowych...
Tomasz Łysiak
Mieliśmy w dziejach waleczne kobiety, które nie tylko zagrzewały mężów do walki, lecz także same chwytały za oręż. Wśród tych pięknych postaci jedno z najwybitniejszych miejsc należy do Powstańca Styczniowego – Henryki Pustowójtówny ps. Michał Smok. Złapana przez Austriaków, dała słowo, że uciekać nie będzie ani brać udziału w walkach. Ale gdy tylko przyjeżdżała do jakiegoś dużego miasta cesarstwa, tłumy się zbierały pod hotelem, w którym się zatrzymywała, wiwatując na jej cześć i czekając, ażeby się tylko w oknie pokazała – taka była sławna. Zanim jednak Henryka Pustowójtówna weszła do panteonu bohaterskiego Rzeczypospolitej, musiała się gdzieś tej wyznawanej potem i czynem polskości nauczyć. Córka rosyjskiego jenerała Urodziła się w domu rosyjskiego oficera, majora Trofima...
4 marca minęło 65 lat od zamordowania w więzieniu na lubelskim zamku mjr. Mariana Pilarskiego ps. Jar i ppor. Stanisława Biziora ps. Eam. Wyrok wydał Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie, a egzekucję, jak wiele innych, wykonano w piwnicach budynku administracyjnego obok zamku. Marian Pilarski urodził się 30 sierpnia 1902 r. w Pisarzowicach pod Krakowem. Jak wynika z życiorysu znajdującego się w aktach IPN, brał udział w obronie Lwowa, został wówczas ranny. Następnie walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, ponownie ocierając się o śmierć podczas bitwy na polach pod Tyszowcami. Według przekazów rodzinnych opatrzyła go tam młoda miejscowa dziewczyna, która później została jego żoną. Po zakończeniu działań wojennych został w wojsku, pełniąc służbę w 83. pułku piechoty stacjonującym w Kobryniu....
Jeszcze do niedawna były w każdym kącie pokoju mojego syna, pod łóżkiem, w listach do świętego Mikołaja, nawet w zeszytach. Drewniane, plastikowe, tandetne i wysmakowane, luźne interpretacje tematu i repliki konkretnych typów. I nawet jeden żelazny. Miecze. Dziś ich miejsce zajęły modele broni palnej. Mam nadzieję, że wraz z wakacjami i tradycyjnymi planami spędzenia ich części w Centrum Słowian i Wikingów na Wolinie miecze powrócą na należne im miejsce w systemie wartości mojego Marcela. Co takiego jest w tym dość prostym w budowie przedmiocie, że towarzyszy nam od stuleci, mimo że przestał być używany do tego, do czego został stworzony? – Miecz to broń będąca naturalnym przedłużeniem ręki. Podobnie jak topór – powiecie... Zgoda, z tą jednak różnicą, że topór może być cywilnym...
Często mówimy, że nasze polskie powstania stanowią pewną ciągłość, że bez kolejnego nie byłoby następnych. Pamiętajmy w takim razie, że konfederacja barska była pierwsza. Pozostawiła następnym pokoleniom kilka doniosłych odezw, ryngraf na zawsze już kojarzony z polskim wojownikiem, dumną „Pieśń konfederatów barskich”, przepowiednie Wernyhory, pamięć o charyzmatycznym księdzu Marku… Stawam na placu z Boga ordynansu Rangę porzucam dla nieba wakansu Dla wolności ginę Wiary swej nie minę Ten jest mój azard Krzyż jest mi tarczą, a zbawienie łupem W marszu nie zostaję, choć i padnę trupem Anonim, „Pieśń konfederatów barskich“ 1768 29 lutego 1768 r. Bar na Podolu, na południowo-wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej, blisko granicy tureckiej, tego dnia staje się sercem...
Coraz bardziej agresywne stają się nowe pokolenia UB walczące z legendą bohaterskich Żołnierzy Wyklętych. Szczególnie haniebnie brzmią w ustach postkomunistów zarzuty rzekomego „bandycenia się” partyzantów powstania antykomunistycznego. Konsekwentnie i z premedytacją tworzona jest zwłaszcza czarna legenda kpt. Romualda Rajsa „Burego”,  jednego z najbardziej zasłużonych dowódców polskiego podziemia niepodległościowego Kapitan Romuald Rajs „Bury” to kawaler Orderu Virtuti Militari, współtwórca sukcesów 3. Brygady Wileńskiej AK na Wileńszczyźnie, dowódca szwadronu 5. Brygady Wileńskiej AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” na Białostocczyźnie, dowódca 3. Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. To o nim pisał Jerzy Ślaski „Nieczuja” w książce „Żołnierze Wyklęci”: „...
Raźno szła budowa nowej drogi – szerokiej, asfaltowej, gładkiej. Miała ona połączyć Mełgiew z Łęczną, biegła przez Krzesimów, mijając położony w parku dawny dwór Dreckich i pozostałości dworskich zabudowań: oficjałówkę i obory. Prace na tym odcinku szły szybko, bo nie trzeba było sprowadzać piachu z daleka, przywożono go ze znajdującego się tuż obok starego wyrobiska. Któregoś dnia łyżka koparki prócz piasku wybrała z dołu ludzkie kości Bawiące się w pobliżu dzieci znalazły czaszkę, ułożyły ją starannie, otuliły polnymi kwiatkami i zapaliły świeczkę. Po 50 latach skazany na zapomnienie, otoczony milczeniem obóz pracy w Krzesimowie został odkryty. Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie prowadziła śledztwo w sprawie S.10/00/Zk, dotyczące spowodowania...
5 stycznia 1982 r. junta wojskowa, która zbrojnie zawładnęła własnym krajem, ogłosiła decyzję o zdelegalizowaniu Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Po brutalnej pacyfikacji strajków w pierwszych dniach stanu wojennego, morderstwie dokonanym w kopalni „Wujek”, rozbiciu niezależnych struktur związkowych, przyszła kolej na ostateczną rozprawę z tym wszystkim, co kojarzyło się z wolną myślą i wolnym słowem. Zwróćmy uwagę, że ten „wyrok” zapadł w błyskawicznym tempie, kilka miesięcy wcześniej przed prawną likwidacją Solidarności Uczelniom polskim grozi wielkie niebezpieczeństwo, władza, która wypowiedziała wojnę społeczeństwu, uczyniła szkoły wyższe obiektem szczególnie nasilonego ataku. Internowano lub aresztowano wielu pracowników i studentów, a przed pozostałymi zamknięto na długo...
Tomasz Łysiak
Odszedł od nas człowiek-symbol – generał Janusz Brochwicz-Lewiński, ps. Gryf. Można by rzec, że odszedł żywy pomnik. Dziękujmy Bogu, że „Gryf” dożył czasów, w których Polska zaczęła odzyskiwać godność przez oddawanie czci i honoru takim postaciom jak Brochwicz-Lewiński. Nieodmiennie towarzyszy mi ta myśl, gdy patrzę na weteranów Powstania Warszawskiego czy Żołnierzy Niezłomnych, zapraszanych na otwarcia poświęconych im wystaw lub honorowanych na scenie festiwalu Niepokorni Niezłomni Wyklęci, że winniśmy być wdzięczni Boskiej Opatrzności za to, iż zdążyliśmy tym jakże już nielicznym przedstawicielom całego pokolenia złożyć należny hołd. My, jako Naród, i My, jako Państwo Polskie Wraz z odchodzącym do wieczności generałem Brochwicz-Lewińskim oddala się od nas rzeczywistość Pałacyku...
19 listopada minęło 200 lat od dnia, w którym car Rosji i król Polski Aleksander I ogłosił akt erekcyjny Królewskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Wprawdzie o utworzenie uczelni zabiegali jeszcze w czasach Księstwa Warszawskiego Stanisław Kostka Potocki i Stanisław Staszic, ale decyzja zapadła już nie w blasku napoleońskich orłów, lecz w cieniu dwugłowego orła wschodniego imperium Dlaczego Aleksander I wydał taką zgodę? Rosyjski imperator próbował niewątpliwie zjednać sobie Polaków. Wcześniej nadał Królestwu konstytucję i zgodził się na utworzenie polskiej armii. Natomiast nasi rodacy trochę naiwnie odwdzięczali się nowemu władcy – a to budując mu bramy triumfalne, a to nadając jego imię nowo zbudowanemu kościołowi warszawskiemu, czy wreszcie nadmiernie szafując owym imieniem przy...
Wieczór 29 listopada 1830 r. był pochmurny i deszczowy, toteż o godz. 18 Park Łazienkowski i okolice Belwederu tonęły w ciemnościach. Widoczne były tylko czarne konary drzew, niemi świadkowie wydarzeń, jakie miały rozegrać się tej niezwykłej nocy... „Nie masz istoty na świecie, która by nie czuła potrzeby być wolną. Naród, który przez zbieg okoliczności utracił na chwilę to święte prawo natury, nie myśli o uzyskaniu swych swobód, śmiało może powiedzieć, że niegodzien nazwiska i nigdy nie zajmie szlachetnej karty w historii”. Piotr Wysocki „Wspomnienia” Garstka spiskowców-cywilów, których zadaniem było pojmanie lub zabicie Wielkiego Księcia Konstantego, błąkała się w mroku wokół pomnika Sobieskiego na Agrykoli, bezskutecznie oczekując sygnału do rozpoczęcia walki. Także młodzi...
Wielka wojna między dwoma potężnymi sojuszami wojskowymi – Trójprzymierzem i Trójporozumieniem – nie wybuchła, jak się niemal wszyscy spodziewali, z powodu ambicji imperialnych mocarstw europejskich. Ani też z powodu zawziętej rywalizacji na rynkach światowych, ani nawet nie na skutek niespotykanego w dziejach wyścigu zbrojeń. Wybuchła z powodu upartego przywiązania do suwerenności małego narodu wadzącego się z wielkim mocarstwem i z powodu strachu tego mocarstwa, nade wszystko obawiającego się upartych, małych narodów. Konflikt z lokalnej, małej i szybkiej wojenki błyskawicznie wyrwał się spod kontroli nawet tych, którzy jako władcy imperiów mogli decydować o losie milionów poddanych. W 1915 r. nikt już nie miał wątpliwości, że toczy się naprawdę Wielka Wojna W drugim roku jej...
„Wtenczas to, opuszczając mury Warszawy, przebywszy grzebień Wisły, znalazłem się pośród cieni niewinnych ofiar Pragi, wołając o zemstę. Tak, o zemstę na oprawców, którzy na oczach matek rozrywali na poły dzieci, wyrywali piersi, a na koniec dobywali z łona niedojrzały płód ludzki. Tu każdy z nas przysiągł wieczną zemstę iż tak długo nie złoży oręża, dopóki nie wywalczy wolności lub nie zobaczy już matki, siostry, żony i dzieci, a przekonawszy się, że nic nie pozostało barbarzyńcom do zniszczenia, legnie spokojnie” – fragment listu Piotra Wysockiego do Karoliny Karskiej, Radom, grudzień 1830 Zło ma niejeden wymiar. Genialny Dante Alighieri przedstawiając w „Boskiej komedii” swoją wizję czeluści piekielnych – „Przeze mnie droga w wiekuiste męki, /...
Tomasz Łysiak
Historia Polski to w wielkiej mierze opowieść o naszych zmaganiach z dwoma wielkimi żywiołami, z którymi graniczymy. Na przestrzeni wieków doznawaliśmy wielu ciosów i upokorzeń ze strony moskiewskiego wroga. Moskale nie spoczęli, dopóki nie doprowadzili do całkowitego upadku Rzeczypospolitej, a gdy tylko niepodległość odzyskaliśmy, nadal na nią nastawali, tyle że pod sztandarem bolszewickim. W wojnie roku 1920 udało nam się odeprzeć ich najazd wymierzony w całą Europę. Słusznie więc Jan Pietrzak i Towarzystwo Patriotyczne żądają odpowiedniego upamiętnienia Bitwy Warszawskiej w stolicy pomnikiem i mauzoleum. Mamy z czego być dumni. Ale tak, jak winniśmy w wolnej Polsce zadbać o uwiecznienie zwycięstwa roku dwudziestego, tak też moglibyśmy – i powinniśmy – przywrócić pamięć o naszej chwale...
Jan Paweł II mówił, że rok 1989 to czas przełomu, ale jednocześnie bał się o nas, czy potrafimy odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości i iść drogą dobra. Dlatego wskazywał nam jako patrona św. Alberta, czyli Adama Chmielowskiego, który zaznał wiele cierpień, znosił trudy walki i zawsze gotów był pomagać innym, a całe życie poświęcił dwóm wartościom, które były dla niego najważniejsze: Ojczyźnie i Bogu.  „Czy ten, który – idąc za Chrystusem – pomagał ludziom dźwigać się, odzyskiwać ludzką godność i podmiotowość, stawać się współtwórcami wspólnego dobra społeczeństwa – nie jest nam dany jako znak i jako patron tego trudnego przełomu?”. Fragment homilii kanonizacyjnej Jana Pawła II, 12 grudnia 1989 r. Heroiczne i piękne dzieje późniejszego świętego zaczynają się w dobie...
Życie Rafała (wcześniej Józefa) Kalinowskiego to faktycznie żywot tak niezwykły jak proroka Eliasza, a jednocześnie przykład zawiłości ludzkich losów, w których nawet przejściowa przyziemność i brak wiary nie zamyka drogi do sacrum. Droga późniejszego świętego to początkowo kuszenie karierą wojskową w służbie zaborcy, zwątpienie w sens walki o sprawę narodową, a później wspaniałe dzieło odkupienia, udział w powstaniu styczniowym, Golgota zesłania, wreszcie poświęcenie reszty życia Bogu w klasztornych murach „>>Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana<<. Kiedy Rafał Kalinowski usłyszał to wezwanie, miał już za sobą długą i trudną drogę życiową. A była to droga przez mękę, podobnie jak droga Eliasza, zanim dane mu było odpowiedzieć: >>Żarliwością rozpaliłem się o chwałę...
– Jestem wzruszony, że jako przedstawiciel rządu Rzeczypospolitej Polskiej mogę przekazać Wam wyrazy naszej pamięci i solidarności oraz wsparcie finansowe – powiedział w Radomiu minister obrony narodowej Antoni Macierewicz podczas uroczystości wręczenia zapomóg dla byłych pracowników Zakładów Metalowych „Łucznik”. Taką pomoc otrzymało 59 osób. Pieniądze pochodzą z Funduszu Wsparcia, który utworzyła Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. – jeden z największych koncernów obronnych w Europie  Uroczystość miała miejsce 14 października na terenie Fabryki Broni „Łucznik” w Radomiu. Pomoc finansową przekazał minister obrony narodowej Antoni Macierewicz wraz z prezesem zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Arkadiuszem Siwko. – Sowiecka władza zabierała nie tylko wolność. Zabierała też...
Tomasz Łysiak
W grudniu tego roku minie 35 lat od wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Próba założenia kagańca polskiemu narodowi przez wsadzanie do więzień i używanie iście totalitarnych metod utrzymania „porządku” za pomocą „stanu wojennego” nie była pierwszą w naszej historii. Stan wojenny ogłoszono również w 1833 r. w Królestwie Kongresowym, tuż po buncie partyzantki Zaliwskiego, argumentując jego wprowadzenie tym, iż: „biorąc na uwagę, że w Naszem Królestwie Polskiem dostrzeżono rozmaitych ludzi, którzy starając się uwodzić mieszkańców nierozsądnemi pogłoskami, usiłują wznowić zaburzenia, i że postępowanie takowe iako porządkowi przeciwne, dla ogółu kraiu szkodliwe i bezpieczeństwo spokoynych mieszkańców cierpiane bydź nie powinno”. Taki „porządek” obowiązywał na terenie Królestwa od 26 czerwca...
Wojnę z Niemcami Witold Kiedrowski rozpoczął w 1918 r. Miał wtedy sześć lat i został pierwszoklasistą w cesarsko-niemieckiej szkole. Któregoś dnia dyrektor placówki uderzył chłopca w twarz za to, że z siostrą rozmawiał po polsku. Wituś, nie namyślając się długo, kopnął wrednego pruskiego belfra w kostkę  W 1935 r., w wolnej Polsce, Witold Kiedrowski przyjął święcenia kapłańskie w pomorskim Pelplinie. Wierny patriotycznym tradycjom rodziny, aktywnie działał w Związku Obrony Kresów Zachodnich. W 1938 r. został wikarym w Wąbrzeźnie oraz nauczycielem religii w tamtejszym gimnazjum. Objęcie państwowej posady sprawiło, że został również mianowany kapelanem Wojska Polskiego w stopniu kapitana rezerwy i ujęty w planach mobilizacyjnych na wypadek wojny. Pokój w Europie był coraz bardziej...
Tomasz Łysiak
Tegoroczna, VIII edycja Festiwalu „Niepokorni Niezłomni Wyklęci” miała w pewnej mierze inny wymiar niż wszystkie poprzednie. Po raz pierwszy impreza została dofinansowana przez państwo, brali w niej udział, jako paneliści, członkowie elit rządzących (ministrowie Piotr Gliński, Wojciech Kolarski, Jan Dziedziczak), obecna była Telewizja Publiczna. Po raz pierwszy nie trzeba było sobie mówić i myśleć: „tu jest Polska”, bo Polskę w końcu mamy także w obiegu oficjalnym. Albo – by być bardziej precyzyjnym – jesteśmy na dobrej drodze, by ją mieć. Bo przecież jeśli chodzi o przestrzeń dotyczącą kultury oraz środków prowadzenia szerokiej polityki historycznej i tożsamościowej, to największym kłopotem jest samo środowisko związane z kulturą i filmem oraz sposób, w jaki ono funkcjonuje. Najlepszym...
Tomasz Łysiak
Losy Polaków na Wschodzie to nie tylko spływające krwią i nieprawdopodobnie okrutne obrazy wołyńskie, to nie tylko katyńska zbrodnia, o której przez tyle lat nawet nie można było wspomnieć. Trzeba do tego wszystkiego dodać wydarzenie, o którym nadal większość ludzi nie wie, a które skalą i grozą nie tylko przewyższało Katyń i Wołyń, ale w pewnej mierze szykowało pod nie grunt, otwierając drogę morderstwom na skalę tak wielką, że człowiek nie jest w stanie jej sobie wyobrazić. Jedynie zestawienie z Holocaustem przeprowadzonym przez Niemców na naszych ziemiach może być jakąś skalą porównawczą. Chodzi o zorganizowane, świadome, precyzyjne i pozbawione skrupułów ludobójstwo dokonane w Związku Sowieckim przez NKWD, na osobisty rozkaz Stalina, czyli tzw. operację polską z lat 1937–1938. Według...
Dorota Kania
Komitet Obrony Robotników był początkiem końca PRL, był wyrazem solidarności inteligencji z robotnikami – te stwierdzenia wypowiedziane przez prezydenta Andrzeja Dudę z 23 września 2016 r. w całości oddają genezę i działania KOR-u. Komitet był ewenementem w całym bloku wschodnim, a jego historię opisała Justyna Błażejowska w książce „Harcerską drogą do niepodległości. Od »Czarnej Jedynki« do Komitetu Obrony Robotników. Nieznana historia KOR-u i KSS »KOR«” Prawdziwa historia KOR-u ukazała się w 40. rocznicę powstania tej opozycyjnej organizacji, po latach zakłamywania wydarzeń związanych z twórcami Komitetu. Prym w tym zakresie wiodło środowisko Adama Michnika i związani z nim historycy, z Andrzejem Friszke na czele. Wystarczy prześledzić publikacje „Gazety Wyborczej” na temat KOR-u...
„Cała ludność województw kresowych spogląda na KOP jako na swoich własnych obrońców. Żołnierze, nie możecie tego zaufania stracić. Musicie stać się naprawdę obrońcami biednej, żyjącej w ciągłej obawie o swoje życie i mienie ludności. Musicie wierną i wytrwałą służbą zapewnić ludności ład i spokój, zagwarantować bezpieczeństwo” – rozkaz gen. Minkiewicza do żołnierzy KOP z 23 października 1924 r. W powszechnej świadomości kampania 1939 r. kojarzy się przede wszystkim ze starciami z niemieckim najeźdźcą, czyli z takimi wydarzeniami jak walki nad Bzurą, pod Wizną (polskie Termopile), Kockiem czy wreszcie z symboliczną już obroną Westerplatte. To prawda, wszystko to powinno na zawsze pozostać w panteonie narodowej pamięci, ale nie może w nim również zabraknąć miejsca dla...
Szlachta polsko-litewsko-ruska stanowiła ok. 10 proc. populacji, podczas gdy w innych krajach liczba uprzywilejowanych sięgała zaledwie 1 proc. Tytuły arystokratyczne, oprócz historycznie książęcych, przez naszych herbowych nie były uznawane – skoro demokracja (od uchwalenia w 1505 r. konstytucji „Nic o nas bez nas”), to demokracja. Trafiają się, owszem, w piśmiennictwie staropolskim przy niektórych nazwiskach margrabiowie czy hrabiowie, lecz te splendory, które ogół szlachty ostentacyjnie lekceważył, były kupowane przez naszych magnatów na Zachodzie, zwłaszcza – i to masowo – w XIX w. od zaborców Naszą szlachtę od końca XV w. do rozbiorów można nazwać w dzisiejszym języku klasą średnią – wszędzie, zawsze i we wszystkim najbardziej twórczą. Pod zaborami, do których z...
Tomasz Łysiak
„Pogrzeb Danuty Siedzikówny >>Inki<< i Feliksa Selmanowicza >>Zagończyka<< przywraca godność nie im, bo oni nigdy jej nie utracili, lecz państwu polskiemu, które przez lata, nawet po 1989 r., nie potrafiło uhonorować swoich bohaterów” – powiedział podczas ich uroczystego pogrzebu prezydent Andrzej Duda. Żołnierze Niezłomni nie uznawali Polski po 1945 r. za wolny kraj. Hitler był pokonany, Stalin święcił triumfy. To, co dla nich było oczywiste – fakt, iż zostaliśmy napadnięci przez Niemców i Sowietów jednocześnie – stało w sprzeczności z oficjalną propagandą. Tak jak Katyń miał być zbrodnią niemiecką, tak też odpowiedzialność za wybuch wojny miała ciążyć jedynie na Niemcach. Nieoficjalny, tajny protokół o rozbiorze Polski podpisany w Moskwie 23 sierpnia...
Krzysztof Wołodźko
Coraz dalej od Sierpnia 1980 r. Coraz dalej pierwsza Solidarność. Pod kotarą oficjalnej opowieści na ten temat ukrytych jest wiele zapomnianych bohaterek i wielu bohaterów tamtych czasów. Na niepamięci o nich zbudowano potężny gmach jednostronnej i prowałęsowskiej polityki (a)historycznej Prosta sprawa: przez lata III Rzeczypospolitej półgębkiem mówiono o tym, że nie byłoby pierwotnych struktur Solidarności i sierpniowego zwycięstwa w Stoczni Gdańskiej bez wcześniej powstałej organizacji opozycyjnej znanej jako Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża. Owszem, w „Człowieku z żelaza” Wajdy organizacja ta wprost jest wskazana, ale ewolucja mainstreamowej pamięci szła w jedynie słusznym kierunku. „Wałęsa. Człowiek z nadziei” to już kino na potrzeby skrajnego solipsyzmu i wybujałego ego:...
Tomasz Łysiak
Jeszcze niedawno, gdy warszawskimi ulicami płynął długi, nieprzerwany potok ludzkich głów, gdy tysiące ludzi towarzyszyło ostatniej drodze pułkownika Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, gdy łzy napływały do oczu, gdy na lawecie spoczywała rycerska trumna przykryta biało-czerwoną flagą, mieliśmy wszyscy poczucie, że oto dane nam jest dotknąć czegoś niezwykłego. Bośmy wszyscy w tym kondukcie wiedzieli, że nie jest on żałobny, lecz radosny – że to pożegnanie i jednocześnie zmartwychwstanie Polska zabijana, zakopywana w bezimiennych dołach, bita, okajdaniona, zelżona, wyklęta, zakłamana budzi się teraz właśnie – do godności, do prawdy, do sprawiedliwości. Wraca do nas ta Polska, która być powinna. Polska, w której bohaterowie stoją na cokołach, a zdrajcy i łotry, piętnowani i obleczeni w...
Ranking najważniejszych bitew świata, w którym cud nad Wisłą plasuje się na 18. miejscu, został ułożony według chronologii. Gdyby zapisać go pod względem ważności, Bitwa Warszawska byłaby przynajmniej w pierwszej dziesiątce, a może stałaby na podium, bo choć wcześniejsze wojny zmieniały świat, to rok 1920 mógł ten świat zniszczyć „Międzynarodówka komunistyczna zwycięży na całym świecie” – przekonywał wysoko postawiony komunista Grigorij Zinowiew niespełna dwa lata po rewolucji październikowej. „Za rok  cała Europa będzie komunistyczna” – twierdził w rozmowach z innymi towarzyszami. W tym czasie między Leninem, Stalinem a Trockim trwała dyskusja nad kształtem świata po zwycięstwie rewolucji – czy między Lizboną a Władywostokiem powinien być jeden komunizm ze stolicą w Moskwie?...
Scena otwarcia portu w Gdyni w 1923 r. wyglądała groteskowo. Prezydent Stanisław Wojciechowski i premier Władysław Sikorski przecinali wstęgi pomiędzy drewnianymi barakami i pomostem zbitym z bali, ogłaszając, że oto rośnie nowoczesne miasto morskie. A jednak – mieli rację Tuż przed wybuchem wojny miasto liczyło sto tysięcy mieszkańców – to sto razy więcej niż półtorej dekady wcześniej. Osiągnięcia w zakresie przemysłu i budownictwa były jeszcze bardziej imponujące, architektura Gdyni bowiem należała do najbardziej nowoczesnych w Europie, wyróżniając się polską odmianą modernizmu. Słynna siedziba dzisiejszych Polskich Linii Oceanicznych, zbudowana w 1936 r. dla Zakładu Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych w Poznaniu, z zaokrąglonymi narożnikami na wzór statków...
„Dzisiaj na Powstanie 1944 r. patrzymy nie jako na klęskę i tragedię, lecz jako na triumf wolnościowego ducha Polaków” – napisał prezydent Andrzej Duda w liście odczytanym w obecności powstańców warszawskich i mieszkańców stolicy. Hołd bohaterom z 1944 r. złożyli także premier Beata Szydło, marszałkowie obu izb parlamentu oraz – szczególnie uroczyście – minister obrony narodowej Antoni Macierewicz Z okazji 72. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego na placu Krasińskich w Warszawie odbył się uroczysty Apel Pamięci. Wzięli w nim udział przedstawiciele władz państwowych i Warszawy, powstańcy oraz mieszkańcy miasta. List od prezydenta Andrzeja Dudy do Powstańców odczytał po mszy św. Paweł Soloch – szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego (treść listu w ramce obok). Odczytany...
Chociaż jeden ze współczesnych polskich polityków jest przekonany, że obowiązuje nas dzisiaj konstytucja uchwalona 3 maja, to rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Konstytucja majowa została pogrzebana wraz z upadkiem I Rzeczypospolitej, ale gen wolności, który zaszczepiła potomnym, niejednokrotnie kształtował polskie losy. W tym tekście chcieliśmy przypomnieć dzieje ustawy najwyższej z XIX i z pierwszej połowy XX w., nieraz tworzonej przez naszych antenatów, nieraz narzuconej siłą, nieraz przebiegłością wrogów Pierwszej porozbiorowej konstytucji doczekaliśmy się już w roku 1807, a uchwalona została właśnie 22 lipca (!). Cóż za przekorna data dla Polski. Słowo „uchwalona“ jest tutaj jednak pewnym nadużyciem. W praktyce Napoleon wezwał do Drezna naszych reprezentantów i...
Chociaż jeden ze współczesnych polskich polityków jest przekonany, że obowiązuje nas dzisiaj konstytucja uchwalona 3 maja, to rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Konstytucja majowa została pogrzebana wraz z upadkiem I Rzeczypospolitej, ale gen wolności, który zaszczepiła potomnym, niejednokrotnie kształtował polskie losy. W tym tekście chcieliśmy przypomnieć dzieje ustawy najwyższej z XIX i z pierwszej połowy XX w., nieraz tworzonej przez naszych antenatów, nieraz narzuconej siłą, nieraz przebiegłością wrogów Pierwszej porozbiorowej konstytucji doczekaliśmy się już w roku 1807, a uchwalona została właśnie 22 lipca (!). Cóż za przekorna data dla Polski. Słowo „uchwalona“ jest tutaj jednak pewnym nadużyciem. W praktyce Napoleon wezwał do Drezna naszych reprezentantów i...
Pytanie zadane ministrowi Antoniemu Macierewiczowi podczas szczytu NATO w Warszawie przez rosyjską dziennikarkę: „Czy wystarczy wam jeden batalion, żeby się obronić?” dźwięczy dobrze znajomym echem. Trudno w tym miejscu nie przywołać innego, równie ironicznego pytania: „A ile dywizji ma papież?”, które padło z ust Stalina podczas konferencji w Poczdamie w 1945 r. Była to riposta na słowa Churchilla, który oznajmił, że Pius XII jest przeciwny przejęciu władzy w Europie Wschodniej przez komunistów. Oddaje ona wiernie intencje, wobec których cały Zachód nie jest dziś obojętny. Trudno też nie przypomnieć, że dla Stalina, oprócz mnogości własnych dywizji, gwarancją umocnienia władzy sowieckiej na terytorium Europy Środkowo-Wschodniej było pokonanie „pańskiej [szlacheckiej] Polski”, jak...
Jakub Augustyn Maciejewski
Ukraińcy napadali na całe wsie, na Polaka donosił jego sąsiad, który podpowiadał partyzantom z UPA, jak minąć warty i zarżnąć mieszkańców. W rodzinach mieszanych, polsko-ukraińskich, dochodziło do zabijania własnych krewnych – ogarnięci furią młodzi bracia potrafili zamordować siostrę swojej matki – bo była Polką Polacy długo nie mogli zrozumieć skali tamtej zbrodni. Okrucieństwo było powszechne i wręcz demonstrowane – kobietom w ciąży rozpruwano brzuchy, dzieci roztrzaskiwano o drzewa, mężczyzn zarąbywano siekierami albo kłuto widłami. Świadkowie opowiadają o pastwieniu się nad rannymi, okaleczaniu i pozostawianiu na powolną śmierć. W jednym z domów znaleziono zwłoki polskiego dziecka z jelitami rozciągniętymi od ściany do ściany, pomiędzy którymi widniała kartka z napisem: „Polska od...
Trwa renesans polskiej tradycji historycznej. Powstaje coraz więcej grup rekonstrukcyjnych, a młodzież na swoje autorytety wybiera bohaterów polskiej historii. Przejawia się to w akcjach edukacyjnych, tematycznych imprezach plenerowych, a także organizowaniu uroczystości upamiętniających najwybitniejszych Polaków, jak np. obchody 320. rocznicy śmierci króla Jana III Sobieskiego, które odbyły się 17 czerwca w Krakowie Uroczyste obchody rozpoczęły się w krakowskim kościele Mariackim, gdzie znajduje się płaskorzeźba wykonana przez Piusa Welońskiego, odsłonięta w 200. rocznicę bitwy pod Wiedniem. Wzięli w niej udział ułani z Krakowskiego Szwadronu Ułanów im. Józefa Piłsudskiego oraz członkowie krakowskiego Kurkowego Bractwa Strzeleckiego. Ponad 20 osób wystąpiło konno, w pełnym...
Tomasz Łysiak
Historia XIX i XX stulecia zdaje się sugerować, że dzieje Europy karmią się konfliktem żywiołu francuskiego i niemieckiego, co potwierdzają kolejne wojny i sojusze, które stawiały współczesnych Franków i Germanów po dwóch stronach barykady. Tymczasem gdyby zajrzeć głębiej, okazałoby się, że istnieją związki tożsamościowe wiążące te dwie siły wspólnym węzłem przeszłości Jak blisko kulturowo i cywilizacyjnie obu narodom do siebie, świadczyć mogła choćby ciepła współpraca państwa Vichy z hitlerowskimi Niemcami (obecnie wychodzą na jaw kolejne, skrywane do tej pory dokumenty dotyczące działalności Vichy). Ta obopólna „sympatia” Niemców i Francuzów ma swoje korzenie jeszcze w głębokim średniowieczu, w epoce karolińskiej, kiedy imperium zbudowane przez Karola Wielkiego postawiło na...
Jakub Augustyn Maciejewski
Nie żadni „prowokatorzy”, jak chrzciła ich na potęgę komunistyczna propaganda, lecz robotnicy w Radomiu domagali się nie tylko wyższych płac i niższych cen – żądali też wyjaśnień o nieprawidłowości systemu komunistycznego. Jednak ze sprawdzonymi PRL-owskimi technikami pacyfikacji nie mieli szans Edward Gierek zapisał się w pamięci Polaków jako łagodny komunista – nie tylko w związku z lepszą (chwilowo i pozornie) sytuacją ekonomiczną, lecz także rozmytym obrazem aparatu represji w latach 70. Ta wersja nie daje się pogodzić z brutalną pacyfikacją protestu radomian.  Sowiecka precyzja w rozbijaniu protestów Świadkowie tamtych wydarzeń nie mogli widzieć wszystkich chwytów Komitetu Wojewódzkiego PZPR, komendantury MO czy tamtejszej SB. Owszem, słyszeli rozmowy z przedstawicielami...
Magdalena Piejko
Bohater kultowego zdjęcia z Czerwca 1956 r. Kazimierz Kasprowski z obawy przed represjami uciekł z Poznania na Śląsk. Gdy dowiedział się, że jego zdjęcie ma znaleźć się na okładce płyty zespołu De Press, zgłosił się do naszej redakcji i po 60 latach po raz pierwszy opowiedział o swoich losach – To zdjęcie za mną chodzi, co chwilę przy jakiejś okazji na nie trafiam. Do tej pory nikomu nie opowiadałem o tamtych wydarzeniach. Tato radził, żeby siedzieć cicho. Zaraz po nich uciekłem na Śląsk – przyznaje Kazimierz Kasprowski w rozmowie z nami. To on był jedną z osób, która wtedy, w czerwcu 1956 r., trzymała transparent z hasłem „Żądamy chleba” (na zdjęciu z okładki pierwszy z prawej). W Poznaniu znalazł się z powodu studiów. Próbował bezskutecznie dostać się na tamtejszą Akademię...
Historia winna uczyć, że tak jak w 1658 r. nie brakło unii hadziackiej jawnych i skrytych wrogów, tak i dziś nie brak ich każdemu spotkaniu Polski i Ukrainy Hadziacz to dawne miasto i twierdza kozacka, położona na wschodnich krańcach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, w województwie kijowskim (od 1569 r. w granicach Korony), w starostwie perejesławskim, nad rzeką Psioł – lewym dopływem Dniepru.  Pierwsza wzmianka o Hadziaczu pochodzi z okresu wojny smoleńskiej (1632–1634), podczas której Stanisław Koniecpolski, hetman wielki koronny i starosta perejesławski, rozpoczął kolonizację lewobrzeżnej części Ukrainy (tj. usytuowanej po lewej stronie Dniepru) oraz lokował miasto Hadziacz. Tuż przed śmiercią hetman Koniecpolski, 15 i 20 grudnia 1636 r., nadał Hadziaczowi dwa przywileje, które...
Antoni Zambrowski
W marcu 1968 r. trafiłem do aresztu śledczego na Mokotowie przy ul. Rakowieckiej 37. W lecie tegoż roku siedziałem w jednej celi z  Mirosławem Perzem, taksówkarzem warszawskim, pochodzącym z letniskowej miejscowości Mrozy. (Nieżyjący już od wielu lat Mirek po opuszczeniu więzienia pracował w FSO). Urodził się tuż przed wojną, pochodził z rodziny akowskiej, ale nigdy nie wspominał, by ktoś z jego bliskich  uczestniczył w podziemiu antykomunistycznym. Inny więzień  z naszej celi – Roman Michalak – otwarcie przyznawał się do tego, że był partyzantem AK na Lubelszczyźnie, w mojej obecności często na spacerze nucił cicho pod nosem piosenkę o akowcach więzionych przez UB na Zamku Lubelskim.  Z kolei trzeci z kolegów opowiadał nam, że walczył w oddziale leśnym przez kilka...
Jest 14 czerwca 1863 r. Rozpoczęta kilka miesięcy wcześniej insurekcja, mimo kolosalnej przewagi Rosjan, trwa i potrafi zadawać skuteczne ciosy imperium. Warszawa nie jest wprawdzie terenem walk, ale w niej bije serce udręczonego, niepokornego Narodu. Tutaj zbiegają się też wszelkie drogi tajnego państwa polskiego. Owego dnia władze rosyjskie zadają Polakom cios symboliczny i bolesny. Mury stolicy opuszcza abp Zygmunt Szczęsny Feliński, choć nadal tytularny metropolita warszawski, ale teraz także – więzień stanu. Traci wolność, ponieważ ośmielił się powiedzieć: „Non possumus!” Uprzedziłem cesarza jeszcze w Petersburgu, że jeśli pomimo mych upomnień nastąpi powstanie, ja podzielę los narodu, gdyż nie przystoi Pasterzowi oddzielać się od powierzonych owieczek, chociażby nawet winnych....
Tomasz Łysiak
Były w jego historii epizody niezwykłe: prowadzenie kawiarni Pod Pikadorem, działalność skamandrycka, publikowanie w „Wiadomościach Literackich”, redagowanie „Cyrulika Warszawskiego”, a potem znienacka misja związana ze służbą dyplomatyczną – w latach 1930–1939 został attaché kulturalnym ambasady polskiej w Paryżu. Dziś mija 60. rocznica jego samobójczej śmierci To była jesień roku 2012. Razem z żoną byliśmy w Nowym Yorku. Do wybrzeży zbliżał się huragan „Sandy”. Zamykano sklepy, witryny zabijano wielkimi dyktami, a po wymarłym Broadwayu sunęły na sygnale samochody straży pożarnej i policji. W telewizji podawano komunikaty o wysokości fali powodziowej, która miała przetoczyć się przez miasto. Tak się stało, że przyszło nam spędzić cały ten huraganowy tydzień w niezwykłym towarzystwie....
Tomasz Łysiak
W cerkwi pod wezwaniem Trójcy Świętej rozpoczęło się uroczyste nabożeństwo. W otoczeniu najbliższych oficerów do świątyni wszedł generał-gubernator Josif Władimirowicz Hurko, przygładzając długie wąsy i bokobrody opadające aż na kołnierz i pagony munduru. W jego stronę zbliżyło się dwóch młodych oficerów. Jeden z nich pociągnął za sznureczek i uruchomił zapalnik. Potężna eksplozja zatrzęsła murami świątyni, zaś jeden z dzwonów odlanych z polskich dział po powstaniu listopadowym jęknął głucho i zawisł przekrzywiony. Na posadzce leżało kilkunastu rannych lub zabitych, a wśród nich generał-gubernator, który podniósł jeszcze głowę i popatrzył na martwych zamachowców. „Polacy…” – wyszeptał. Pomyślał z jakąś przedśmiertną satysfakcją o tym, że jeśli tak go nienawidzą w Warszawie, to znaczy, że...
Może wiosną 1989 r. entuzjazm społeczny nie był tak szczery i gorący jak dziewięć lat wcześniej, ale za to rachunek krzywd, za które Polacy chcieli odpłacić komunistom, był o te dziewięć lat dłuższy. Datą rozliczenia miał być 4 dzień czerwca. Jednak – wbrew pozorom – nie wszystko było oczywiste, a klarowne różnice między bielą a czernią (czy raczej proletariacką czerwienią) wciąż były zacierane przez autorytety „przychodzące z różnych stron historycznego podziału” Niezwykłych 16 miesięcy lat 1980 i 1981 nie można zapomnieć. To był fenomen na skalę światową – spontaniczny zryw solidarnych Polaków stworzył gigantyczny ruch społeczny, grupujący przeróżnych ludzi. Łączyło ich jedno – przemożne pragnienie wolności. Z gorącego sierpnia roku 1980 najbardziej w pamięci utkwiły mi uczucia...
Dorota Kania
4 czerwca 1989 r. Polacy są przekonani, że w pierwszych wolnych wyborach raz na zawsze zostali odsunięci od władzy komuniści, za którymi stały służby specjalne. Trzy lata później okazuje się jednak, że bezpieka ma się bardzo dobrze – podczas nocnego głosowania zostaje pozbawiony władzy rząd Jana Olszewskiego, który chciał przeprowadzić lustrację i dekomunizację. Paradoksalnie była to jednak pozorna klęska – nic już nie powstrzymało ujawniania nazwisk tajnych współpracowników, którzy chcieli pozostać w ukryciu Projekt uchwały lustracyjnej zgłosił w sejmie 28 maja 1992 r. Janusz Korwin-Mikke (UPR) i została ona przyjęta w tym samym dniu. Głosowało za nią 186 posłów (KPN, ZChN, PC, NSZZ „Solidarność”, PSL-PL, PChD, UPR), przeciw było 15, a 32 (głównie z SLD)...
Jakub Augustyn Maciejewski
Gdy wreszcie pojawiają się polityczne możliwości upomnienia się o ofiary ludobójstwa na Polakach z Kresów Wschodnich, na przeszkodzie stają emocje, ignorancja i wewnętrzne spory w kraju W lutym tego roku do marszałka sejmu wpłynął projekt ustawy o ustanowieniu 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. To jednoznaczna data – tego dnia w 1943 r. doszło na Wołyniu do punktu kulminacyjnego zbrodni Ukraińców na Polakach. W mordowaniu ludności cywilnej brały udział nie tylko sotnie UPA, bowiem świadoma polityka nacjonalistów ukraińskich gwarantowała bezkarność za mordowanie ludności polskiej, lecz także zwykli chłopi ukraińscy, często sąsiedzi swoich ofiar – Polaków. Historyk Grzegorz Motyka przytacza sprawozdania opisujące metody morderców: „Koniecznie trzeba zauważyć, że...
Pamiętam ten dzień, 31 maja 1981 r. Jak wielu moich ówczesnych kolegów ze studiów, w szeregach Kościelnej Służby Porządkowej uczestniczyłem w pogrzebie Prymasa Tysiąclecia. Żegnaliśmy postać niezwykłą, przepełniał nas smutek, ale jednocześnie towarzyszyło nam jakieś niemal irracjonalne uczucie potężnej siły, stworzonej przez solidarność serc kilkuset tysięcy zgromadzonych osób Z takimi emocjami miałem do czynienia tylko kilka razy w życiu. Dwa lata wcześniej, gdy słuchałem pamiętnych słów naszego papieża „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”, w mglisty listopadowy poranek 1984 r., kiedy na warszawskim Żoliborzu z bólem serca oddawaliśmy ostatni hołd bestialsko zamordowanemu bł. księdzu Jerzemu Popiełuszce, czy wreszcie zaledwie...

Pages