Rafał Kotomski

Rafał Kotomski
Miłość od pierwszego słuchania Zapytany o zainteresowania pozanaukowe, prof. Kazimierz Nowaczyk ma nie lada kłopot z odpowiedzią. Wszystko dlatego, że tych zainteresowań było zawsze tak bardzo dużo... – O tym, że zostałem fizykiem, zadecydował czysty przypadek. Bo zastanawiałem się bardzo poważnie nad rozpoczęciem studiów polonistycznych na Uniwersytecie Gdańskim. Co tu dużo mówić, wybór był niełatwy – przyznaje. Przypadkowi, o którym mówi profesor, na imię kurs przygotowawczy na gdańskiej uczelni. Dla chętnych do studiowania filologii polskiej go nie zorganizowano. Na fizyce oraz matematyce zaś i owszem. Interdyscyplinarność późniejszego naukowca nie była dziełem przypadku. Urodzony w Wałczu na pograniczu Wielkopolski i Pomorza Zachodniego, Nowaczyk to absolwent pierwszego Liceum...
Rafał Kotomski
Wyobraźmy sobie sytuację, że rodzina z czwórką dzieci chce obejrzeć stolicę z trzydziestego piętra Pałacu Kultury. W końcu, jak głosił kiedyś popularny żart, stamtąd właśnie jest najładniejszy widok na Warszawę. Bo... nie widać Pałacu Kultury. Przy cenach obowiązujących przez większość roku taka przyjemność kosztuje 100 zł. Opłaty pobiera miejska spółka zarządzająca obiektem. Nietrudno się domyślić, że wiele osób znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej na podobną wycieczkę nigdy nie będzie mogło sobie pozwolić. Oczywiście, widok z pałacowego tarasu nie jest produktem pierwszej potrzeby. Ale jego cena dobrze pokazuje tendencje w stolicy, gdzie Warszawskiej Karty Rodziny jak nie było, tak nie ma. – Okazuje się, że konserwatywne deklaracje pani prezydent Gronkiewicz-Waltz to jedna...
Rafał Kotomski
Przygrywka pod krzyżami Dzisiaj wiadomo, że flagę na komitecie w samym sercu Poznania powiesiło dwóch 17-latków, Jacek Andrzejewski i Marek Gapiński. – Znaliśmy się jak łyse konie, mieszkaliśmy na tym samym osiedlu, blok w blok. Byliśmy nawet razem na przegranym meczu Lecha ostatniego sierpnia 1980 r. Pamiętam, że spiker ogłosił podpisanie porozumienia w Gdańsku, a my szaleliśmy z radości – wspomina Marek Gapiński. Razem z Jackiem, jeszcze zanim Jaruzelski ogłosił stan wojenny, zapisali się do Konfederacji Młodej Polski „Rokosz”. Byli pełni zapału, odważni, bezkompromisowi. Zanim dokonali najbardziej spektakularnej ze swoich akcji, nastąpiła ta pierwsza. I również zapadła w pamięć. Nie tylko zresztą mieszkańcom stolicy Wielkopolski. Na pomniku Czerwca’56, słynnych krzyżach górujących...
Rafał Kotomski
Nas nie zapraszają Kazimierz Załuska drugą kadencję jest przewodniczącym Rady Miasta i Gminy. Czuć, że o trudnej przeszłości rozmawia powściągliwie. By nie rzec – niechętnie. Temat najwyraźniej trudny. I nic dziwnego. Nazwę „Jedwabne” po jednostronnej, piętnującej książce Jana Tomasza Grossa wymieniano tysiące razy. Jako symbol polskiej ksenofobii i antysemityzmu. – Na szczęście nigdy nie spotkałem się ze złośliwymi reakcjami na ten temat – mówi Załuska. Nie sądzi też, by historia negatywnie wpływała na dzisiejszy rozwój gminy. – Choć oczywiście byłoby lepiej, gdyby tamta historia wcale się nie wydarzyła. Ale jak taką ranę zabliźnić? Jest naprawdę spora – dodaje. Co roku pod pomnikiem ofiar odbywają się uroczystości. Żydzi składają kwiaty, zapalają świeczki. Przyjeżdżają z całego...
Rafał Kotomski
– W Polsce system prawny i administracyjny zajmujący się rodziną jest w istocie skierowany przeciwko niej. Interesuje się nią nie po to, by jej pomagać, ale by ją ścigać i ubezwłasnowolnić. Działająca od dwóch lat nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie stała się narzędziem do jej stygmatyzacji. Zamiast wspierać rodziców, ustawa traktuje ich podejrzliwie, na siłę szukając patologii. To wbrew Konstytucji RP, w której przecież zapisana jest opieka i ochrona rodziny. Problem nie leży w urzędnikach, asystentach socjalnych czy policjantach, ale w systemie, który stworzono. Dlatego staramy się o zaskarżenie tzw. ustawy antyprzemocowej do Trybunału Konstytucyjnego – mówi Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców. Za duże jak dla was Dwupokojowe...
Rafał Kotomski
„Jakaś infekcja” Gdy 28 kwietnia 2005 r. Monika Wygoda przyszła na świat, została uznana przez lekarzy położników za dziecko całkowicie zdrowe. Niestety, już trzy dni później pediatra zauważył u niej poważne zaburzenia pracy serca. Ze szpitala położniczego trafiła do kliniki uniwersyteckiej, gdzie – po długich naleganiach – zgodził się ją przebadać profesor R. kierujący pracami kardiologów dziecięcych. Lekarz co prawda stwierdził wadę serca, ale nie zdecydował się na leczenie. – Później okazało się, że wada była bardzo łatwa do zdiagnozowania. Nasza córeczka miała mniejszą lewą komorę serca. Dzisiaj wiemy, że gdyby natychmiast podano jej preparat o nazwie Prostin, wszystko byłoby w porządku – mówią rodzice Moniki. Co ciekawe, podobną wadę stwierdzono u dziecka zajmującego się ich...
Rafał Kotomski
Jeśli nie używano wypróbowanego chwytu o „nieznanych sprawcach”, dobra była pierwsza z brzegu osoba, którą dało się obciążyć. Byle tylko wykazać, że niewinni zomowcy czy esbecy nie dość, że nie mieli nic wspólnego ze zbrodnią, to jeszcze nieśli bezinteresowną pomoc niewdzięcznym obywatelom. W milicyjnych czasopismach, takich jak zakłamany tygodnik „W służbie narodu”, ukazywały się artykuły o pełnych empatii zomowcach, którzy ratowali z opresji staruszki i z poświęceniem cucili lodowatą wodą rozgrzane głowy dzikich zwolenników Solidarności. W jednym z tekstów poznańskiego dziennikarza, publikowanych na łamach „Głosu Wielkopolskiego”, pojawia się fragment dotyczący zomowców, którzy 11 maja 1982 r. znaleźli się na ulicy Fredry, gdzie skatowany został Piotr Majchrzak. Milicjanci z pałkami nie...
Rafał Kotomski
Anita Czerwińska, szefowa warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”, organizatorka marszów pamięci w każdą miesięcznicę, mówi: – Pomnika z pewnością nie będzie, dopóki Polską rządzi Platforma, ale miliony Polaków oczekują, że kiedyś to się zmieni. Musimy pamiętać, że tabliczka i Krzyż Pamięci są ze sobą nierozerwalnie związane. A krzyż stanął w miejscu, w którym ludzie tuż po tragedii domagali się i wciąż domagają się godnego pomnika dla ofiar Smoleńska. Przykład daje Świnoujście Włodzimierz Kotuniak, szef klubu „Gazety Polskiej” w Świnoujściu, jest kapitanem żeglugi morskiej. Bardzo często wypływa w świat i nie ma go w domu przez kilka miesięcy. Pamięć o tamtych dniach zabiera wówczas ze sobą, w drogę. Tę dobrą i tę bolesną. Bo przecież Krzyż Pamięci przed Pałacem Prezydenckim był...
Rafał Kotomski
Wpłacałam, ile mogłam – W 2003 r. umarł mój mąż i zostawił mieszkanie, w którym oprócz mnie zameldowany był jeszcze pasierb. To niecałe 30 mkw. w centrum Warszawy. Kilka miesięcy później próbowałam nabyć prawa do mieszkania. Starania trwały rok, ale okazało się, że nie mogę nabyć praw do lokalu. Nawet jeśli ktoś mieszka przez kilkadziesiąt lat w zasobach wojskowych, a w wojsku nie pracuje, nie ma do lokalu żadnych praw. Grożono mi 200-proc. podwyżką czynszu albo eksmisją. Ale prawdziwa wojna o zajmowaną przeze mnie kawalerkę rozpoczęła się dwa lata temu. Jeden z sąsiadów wymyślił sobie, że może rozbudować swoje mieszkanie, i zaczął starania w wojskowej administracji. Wykorzystał fakt, że nie byłam w stanie płacić całego czynszu. Wpłacałam tyle, ile mogłam. Nie mam renty ani emerytury...
Rafał Kotomski
Tu jest Praga! – Nie ma dokładnych szacunków, ilu ludzi podobnych do pana Czesława z Rusałki mieszka na Pradze. –  Ale wystarczy się przejść, by zobaczyć różnicę między Pragą a Mokotowem czy Żoliborzem. Pracując z dziećmi, docieramy często do rodzin ekstremalnie ubogich, dotkniętych problemem alkoholizmu, braku pracy – opowiada streetworker Andrzej Orłowski. Jako pedagog ulicy zajmuje się najtrudniejszymi przypadkami młodych ludzi z okolic Stalowej, Inżynierskiej, Konopackiej. Miejsc, w których wychował się i do dziś mieszka bezrobotny pan Czesław. Dr Jacek Sałkowski przytacza dane, które wystarczą za cały komentarz do ekonomicznych i kulturowych różnic między dwoma stołecznymi światami. – Przeciętny prażanin żyje o całe 16 lat krócej niż mieszkaniec Wilanowa – mówi chirurg,...
Rafał Kotomski
Z łóżka do zielonego boksu Handlowe początki w podziemiach Centralnego były takie, jak wszędzie. Ludzie sprzedawali wszystko ze stolików, łóżek, naprędce skleconych straganów. Z jednej strony trochę wolna amerykanka, z drugiej – naturalny urok uwolnionej po latach komuny przedsiębiorczości. Jak wszędzie, miejsce po kilku latach zmieniło się w rodzaj pasażu handlowego, którym w imieniu wojewody zarządzała spółka Randal, przekształcona w 1995 r. w Warszawskie Przejścia Podziemne (WPP) spółka z o.o. Tak jak spółka, zmieniła się też „czapa” z państwowej (wojewoda) na samorządową, czyli Zarząd Dróg Miejskich. – Spółka WPP, wcześniej Randal, od początku nie inwestowała w podziemia. Kiedy powstały zielone boksy, w których handlowali kupcy, to oni sami zapłacili za ich urządzenie – opowiada...
Rafał Kotomski
„Oddajcie nasze dzieci” To autentyczne słowa, które Budajczakowie usłyszeli od jednego z nauczycieli publicznej szkoły, gdzie Emilia i Paweł rozpoczęli tylko swoją edukację. Reakcją na zabranie dzieci ze standardowej klasy były też inne wypowiedzi, w rodzaju „nie pozwolimy wam ich skrzywdzić, nie róbcie nam tego”. W każdym z tych zdań pobrzmiewa nie tylko przyzwyczajenie i niewiedza. Również arogancja, która jest wynikiem istniejącego systemu. Machina państwowa – nie zważając nawet na zapisy prawne – ruszyła i postanowiła udowodnić niepokornym, kto ma rację, siłę i władzę. – Ale my nie zamierzaliśmy się poddawać. Do kuratorium zawiozłem pismo o spełnianiu obowiązku szkolnego poza publiczną placówką. W ówczesnej ustawie o systemie oświaty była taka możliwość, by na wniosek rodziców...
Rafał Kotomski
Dlatego spotkanie odbywa się kątem, przy stoliku jednej z zatłoczonych kafejek na Rynku Głównym. Jerzy Kowalski nie ukrywa zdenerwowania, gdy opowiada historię siedziby „swojego” Stronnictwa. Przed wojną mieszkała tam bogata rodzina Rappaportów. Nieco dziś zaniedbany, zabytkowy obiekt położony jest kilkaset metrów od krakowskich Plant. Zaprojektował go architekt Jan Zawieyski, twórca słynnego budynku Teatru im. Słowackiego. Ponad 1000 mkw. powierzchni, kilkadziesiąt arów pięknego ogrodu w sercu Krakowa. Wszystko szacowane na blisko 15 mln zł. – Na wykupienie tego pałacyku prywatne pieniądze dali rzemieślnicy z trzech małopolskich województw. Później podarowali go Stronnictwu Demokratycznemu. Zawiesiliśmy nad kominkiem pamiątkową tablicę z listą darczyńców. Zresztą po kilku tygodniach od...
Rafał Kotomski
Ludzie wciąż się go boją Trudno w miasteczku spotkać kogoś, kto chciałby mówić o nim otwarcie. Do tego pod własnym nazwiskiem. Wiadomo: pan Ryszard może zaszkodzić. Monika Kolankiewicz przeżyła rewizję, którą w jej domu przeprowadzał Tymofiejewicz. Niechętnie jednak mówi o tamtych czasach. W jej głosie słychać wciąż silne emocje na wspomnienie przeszłości. – Zapamiętałam, że był nieprzyjemny, taki gorliwy. Chciał mieć wyniki. Potem słyszałam, że jego nazwisko łączono z Jerzym Urbanem. Może dlatego tak gładko mu poszło z kupieniem byłego ośrodka telewizji – zastanawia się pani Monika. O uwłaszczonym w III RP esbeku chce mówić pan Jacek. Ale incognito i zastrzegając, że nie wie zbyt wiele. Spotykamy się w sercu miasta, na placu Zwycięstwa. – O widzi pan, przed chwilą przechodził były...
Rafał Kotomski
Nasza, mała Strefa Gazy Jeszcze kilkanaście lat temu położony w Beskidzie Żywieckim Zwardoń przypominał górskie letnisko. Wszędzie turyści, budki z pamiątkami, kilka barów serwujących lokalne przysmaki. Dziś, jakby za dotknięciem złośliwej, magicznej różdżki, wszystko się zmieniło. – Śmieję się przez łzy i żartuję, że to taka nasza Strefa Gazy. Izolacja, pustka. Niech mi pan pokaże jakieś światło w oknie tego turystycznego pensjonatu – mieszkający w Zwardoniu przedsiębiorca obraca głowę w stronę Dworku Szwajcaria, leżącego przy szlaku wiodącym na szczyt Wielkiej Raczy. – Ludzie czekają na turystów, a ci nie przyjeżdżają. Ta miejscowość dosłownie umiera – dodaje. Wyglądający na zagubionych, dwoje licealistów z dużymi plecakami rusza wolno w kierunku dawnego schroniska PTTK. Ciekawe, czy...
Rafał Kotomski
I chyba dobrze, że w całym kraju panuje swoista moda na rekonstrukcje historyczne. Są wielkie, jak w Mławie, gdzie odtworzona niemal jeden do jeden zostaje bitwa Września ’39. I kameralne, na dziedzińcach zamkowych, pokazujące często zupełnie nieznane historyczne wydarzenia. Zaczęło się w 2002 r., gdy dwadzieścia osób rekonstruowało walkę o most w Tułowicach, epizod słynnej bitwy nad Bzurą. Widowisko oglądało wówczas dwieście osób, przeważnie krewnych i znajomych rekonstruktorów. Dziś – tak jak w Ossowie – publiczność stanowią tysiące ludzi. – Chcą zobaczyć to, co pokazujemy. Trochę teatru, ale najwięcej historii. Tym, którzy trafili tutaj jedynie przy okazji, nie zawsze będzie się podobało. Za to przypadkowych ludzi z pewnością nie ma wśród rekonstruktorów. Od najmłodszych dzieci robią...
Rafał Kotomski
Patriota z Ponidzia Janusz Zakrzeński pochodził z tradycyjnej, ziemiańskiej rodziny. Urodził się 8 marca 1936 r. w rodzinnym majątku Podedworze na Kielecczyźnie. Mawiał, że z domu wyniósł przeświadczenie o trzech najważniejszych powinnościach Polaka i obywatela. Wierze w Boga, oddaniu rodzinie i służbie dla Ojczyzny. Ksiądz prałat Józef Maj, proboszcz warszawskiej parafii św. Katarzyny na Służewie i jeden z legendarnych kapłanów pierwszej Solidarności, zna doskonale region, w którym artysta dorastał. – Miałem tam wielu krewnych. O Januszu moja ciocia mówiła „Niuniuś” i znakomicie go pamiętała. Na Ponidziu, gdzie się urodził, panuje specyficzny typ polskiego patriotyzmu. Spokojny, bez demonstracji i nie na pokaz. Za to bardzo głęboko zakorzeniony w ludzkich duszach i sercach – mówi...
Rafał Kotomski
Zabawa wyrokami Sprawa z czekami szybko okazała się naciągana i prokuratura wycofała zarzuty. Ale zatrzymanego biznesmena oskarżono o wiele innych przestępstw gospodarczych, jak poświadczenie nieprawdy czy fałszowanie dokumentów. On sam od początku konsekwentnie im zaprzecza. Prawnicy biznesmena wykazali zresztą, że zarzuty często brzmiały niewiarygodnie. Np. chodziło o rzekome przywłaszczenie jednej z maszyn przemysłowych, ale sąd nie potrafił jednoznacznie wskazać choćby jej numeru seryjnego. Ostatecznie przedsiębiorcy z Lublina postawiono kilkanaście zarzutów, głównie karnoskarbowych. Od końca stycznia 2004 r. przebywa za kratkami. Przez trzy pierwsze lata zastosowano wobec niego areszt tymczasowy. Później zaczęły się następne sprawy karne i kolejne wyroki. Wegera już dziewiąty...
Rafał Kotomski
Nie stać się rośliną To, co stało się w listopadzie 2003 r., spadło na młodego człowieka dosłownie jak grom z jasnego nieba. Właśnie ukończył technikum hodowli koni i zaczynał pierwszą pracę zawodową. Nie byle gdzie – w Stadninie Koni w Racocie. Jej historia sięga XIV w. Bywali tu sławni Polacy – Kościuszko, książę Poniatowski, Józef Wybicki. W II RP miejsce to upodobał sobie prezydent Ignacy Mościcki, który spędził w Racocie dwutygodniowy urlop, a stadnina stała się jedną z jego oficjalnych rezydencji. Do dziś ośrodek, jako jeden z niewielu w kraju, pozostał w gestii skarbu państwa i póki co ominęła go nie zawsze korzystna prywatyzacja. Niestety, swojej pierwszej pracy Dominik nie będzie dobrze wspominał. Wypadek, jakiego doznał, niewątpliwie odmienił jego życie. Choć jednocześnie...
Rafał Kotomski
Dajcie rybaka, a paragraf się znajdzie Z brzmiącego pompatycznie i na wyrost zdania może i dałoby się pokpiwać. Gdyby nie kary, jakie nałożono na Szomborga. Dziś kwoty urosły do naprawdę wielkich rozmiarów. Z odsetkami to około 300 tys. zł. – A poszło o trocie, które urzędnicy uznali za łososie. W podobnych sprawach innym rybakom w ogóle nie robiono kłopotów. Mimo że złowionych ryb mieli dziesięć razy więcej ode mnie – przyznaje armator. Sporne ryby złowił w okresie obowiązywania tzw. trójpolówki – zasad, które polskim rybakom narzuciła Unia Europejska. Najkrócej mówiąc, rzecz polega na tym, że przez dwa lata kutry stoją w porcie, a przez następny rok zaś wypływają na połowy. Za okres postoju Unia wypłaca odszkodowania. Jednak aby utrzymać firmę i rodzinę, pieniędzy z reguły rybakom...
Rafał Kotomski
Wystarczy ledwo na koszty Ze złością przyjmują ostatnie wiadomości o PSL-owskich „taśmach prawdy”. Ale tej nocy to niewątpliwie polityczny temat numer jeden. – Pawlak twierdzi, że to rozmowa dwóch sfrustrowanych ludzi, tak? Działaczy chyba frustruje to, że zarabiają zaledwie kilkadziesiąt tysięcy na miesiąc – ironizuje jeden z mężczyzn. Zdaniem pana Mariana z okolic Płocka politycy pokazali, na jakim żyją poziomie i jak bardzo są oderwani od rzeczywistości. – Zgroza, co wyszło na jaw z tych taśm – przyznaje rolnik. – Prawda jest taka, że władza ma nas kompletnie w nosie. Za rok to pewnie prawie nikt już tutaj nie będzie handlował. Jak tak dalej pójdzie, wielkie sieci i handlarze, którzy chcą na gwałt się dorobić, wykończą wszystkich producentów – mówi jeden z mężczyzn. Przyjechał z...
Rafał Kotomski
Czy to taka sytuacja, w której można sobie powiedzieć: boję się już tylko Boga? Zawsze w swojej posłudze, także gdy dochodzi do egzorcyzmów, staram się uświadamiać sobie, kim jestem. Sam o własnych siłach niczemu nie dam rady. Ani swoją mądrością, ani doświadczeniem, ani inteligencją. Owszem to wszystko pomaga, ale tylko jako narzędzia. Natomiast nie mogę, broń Boże, zapomnieć, że tylko z mocą Bożą można stawać do walki. Zwłaszcza z siłą tak potężną, jak zło. Również z jego inteligencją. Bez żadnej pychy, bo wtedy można się tylko ośmieszyć. I srodze zawieść. Czyli wielką rolę w misji egzorcysty odgrywa pokora. Nie da się jej pełnić bez świadomości, że jestem tylko człowiekiem. Słabym i w dodatku grzesznym, którego stać na zło i upadki. Na szczęście działam w obecności Tego...
Rafał Kotomski
Od kilkunastu dni pamiętne słowa sprzed roku wracają jak echo do paprykarzy z całej podradomskiej okolicy. Niemal dokładnie po roku od trąby powietrznej i gradobicia z lipca 2011 kilkudziesięciu z nich znów spotkało to samo. Nawałnica była trochę lżejsza, a jej niszczycielskie działanie trwało tym razem krócej. Ale to żadna pociecha dla tych, którzy znów stracili sporą część swoich upraw. Przecież dopiero co, z wielkim trudem, pozbierali się po ubiegłorocznej klęsce. No i kredyty zostały, a bank ma swoje wymagania, i na rozmowy o ludzkim współczuciu to zdecydowanie zły adres... Jeden kilogram, jeden złoty Po powrocie z giełdy warzywnej w podwarszawskich Broniszach Stanisław Kowalczyk przez kilka godzin dochodzi do siebie. Po prostu jest koszmarnie zmęczony, bo wyjeżdża z domu dwa...
Rafał Kotomski
Konflikt w Krakowie (a podobnych w kraju jest wiele – w Skarżysku-Kamiennej, Lesznie, Koninie i in.) doskonale oddaje klimat, jaki wśród pracowników służby zdrowia wytworzyła ekipa Donalda Tuska. Ludzie nie mają żadnych gwarancji, że utrzymają i tak źle opłacaną pracę. Muszą rezygnować z premii i części wynagrodzeń. Godzić się z cięciami w funduszu socjalnym. Wreszcie – przyjmować dodatkowe obowiązki bez dodatkowego wynagrodzenia. Platformerscy działacze w terenie prześcigają się w pomysłach na łączenie i przekształcanie placówek. Wynajmowane przez nich firmy konsultingowe proponują rozwiązania egzotyczne. Jak w Wielkopolsce, gdzie powstać miała jedna spółka zarządzająca 25 dużymi szpitalami, dotychczas pozostającymi w gestii władz województwa. Jest również drugie dno podobnych „słusznych...
Rafał Kotomski
Ucieczka jak z filmu Już sam wyjazd Żukawca z Mińska to niemal gotowy scenariusz filmu akcji. W 1999 r. jako biznesmen prowadzący holding „Trace” wprowadził pierwszą na Białorusi kartę rabatową. Zajmował się reklamą i nieruchomościami, ale na tym nie kończyła się jego aktywność. – W swojej firmie zatrudniałem 150 osób, przy czym oprócz interesów ważna była dla mnie też działalność opozycyjna. Razem z kolegami organizowałem i finansowałem w 1996 r. antyrządowy marsz „Czarnobylski Szlak”, w którym wzięło udział 10 tys. osób. Blisko współpracowałem z organizacją „Młody front”, której lider, Paweł Seweryniec, odsiaduje dziś wyrok za działalność polityczną – opowiada Żukawiec. Przyznaje, że spodziewał się kłopotów z władzą. W państwie Łukaszenki nie zdarza się, by przedsiębiorcy mogli...
Rafał Kotomski
Przeżyłem szok i zasłabłem Po kilku tygodniach wyszedł ze szpitala, ale poziom cukru w jego organizmie jest wciąż niestabilny i niepokoi medyków. Niezbędna jest ścisła kontrola i musi dokonywać jej sam chory. Dlatego pan Czesław prawie nie rozstaje się z glukometrem. Po Nowym Roku mężczyzna poszedł do apteki, by zaopatrzyć się w zestaw pasków do urządzenia mierzącego poziom cukru we krwi. – Od lat chodzę do tej samej pani farmaceutki, ale ta wizyta okazała się dla mnie pod każdym względem wyjątkowa – mówi z goryczą w głosie pan Czesław. Przeżył prawdziwy szok, gdy dowiedział się, że za zestaw pasków „Accu – Chec Aktiv” musi zapłacić 55 zł. Dotychczasowa cena wynosiła bowiem nieco ponad 3 zł. – W pierwszej chwili myślałem, że pani magister żartuje, bo jest znana z poczucia humoru. Ale...
Rafał Kotomski
Komuniści nie zamierzali tłumaczyć się ze swoich decyzji ani negocjować z robotnikami. Przeciw protestującym wysłali uzbrojonych milicjantów i żołnierzy. 22-letni Marian Sawicz był kierowcą w jednym z miejskich zakładów komunalnych w Elblągu. Kilka tygodni wcześniej narzeczona powiedziała mu, że jest w ciąży. W styczniu postanowili wziąć ślub. Feralnego piątku mężczyzna znalazł się w centrum miasta, w samym oku cyklonu, na ulicy 1 Maja, gdzie trwały robotnicze protesty i walki z milicją. Właśnie na tej ulicy mieszkała jego przyszła żona. Wstąpił do baru mlecznego na rogu, by coś zjeść. Gdy wyszedł, znalazł się w grupie demonstrantów. Milicjanci zaczęli do nich strzelać. Kilka osób zostało rannych. Sawicz nie przeżył. Numer służbowy mordercy w mundurze – obok namalowanego farbą krzyża w...
Rafał Kotomski
Uciekaliście przed niebezpieczeństwem w Rosji, ale podążyło ono za wami na Zachód, do pozornie wolnego świata. Rzeczywiście, w Rosji mój mąż nie mógł czuć się bezpiecznie. Przesiedział dziewięć miesięcy w więzieniu. Cały rosyjski wymiar sprawiedliwości był przeciwko niemu. To straszne, bo on przecież niczego złego nie zrobił. Chciał tylko żyć jak wolny człowiek, a oni mu na to nie pozwolili. Dlatego zdecydował się na ucieczkę z ojczyzny. Miał też na myśli dobro moje i syna, bo dalsze przebywanie w Rosji zagrażało życiu całej naszej rodziny. Jakim człowiekiem był Aleksandr Litwinienko? Jakie wspomnienia o mężu są dziś dla Pani najważniejsze? Był absolutnie odpowiedzialnym, niezwykle miłym człowiekiem. Bardzo troszczył się o swoją rodzinę i byliśmy dla niego najważniejsi. Wiele...
Rafał Kotomski
Na razie to brzmi trochę jak nieosiągalne marzenie. Co się dzisiaj dzieje ze stocznią Porta Holding, którą Pan kierował? Praktycznie ta spółka nie istnieje. Stocznia Szczecińska Porta Holding w upadłości została tylko w rejestrach, a jej majątek został przejęty przez Skarb Państwa. Konkretnie Towarzystwo Finansowe „Silesia”, które moim zdaniem kompletnie nie wie, czym się zająć. Dzieje się tak w sytuacji, gdy cała nowoczesna Europa ma zajęcie dla stoczni i buduje statki. Czyli o recesji w branży stoczniowej nie możemy mówić? Na pewno nie jest prawdą, że branża przeżywa jakąś katastrofę. Mówiąc żartobliwie – morza nie powysychały. Jako stocznia zaczęliśmy swój żywot na początku lat 90. w sytuacji zupełnie niekomfortowej. Co w takim razie pozwoliło wam przetrwać?...
Rafał Kotomski
Naprawdę dostrzega Pani szytą tak grubymi nićmi akcję w celu ograniczenia naszej wolności? Proszę nie zapominać, że w Polsce i Europie funkcjonują różne słowa, które przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Należy do nich demokracja. W swojej książce „O istocie narodowej tożsamości” próbowałam udowodnić, że w tej chwili – bo nie w ogóle – demokracja to równie puste hasło jak komunizm. Ono służy nie temu, co głosi. W dzisiejszej Polsce w sposób drastyczny ograniczono już wolność mediów. To ma bardzo niewiele wspólnego z demokracją. Nic dziwnego więc, że zaczyna się liczyć głos ulicy. Dla władzy, którą w tej chwili odbieram jako autorytarną, ten głos może stać się bardzo groźny. Sposobem na pustą demokrację może być silniejsze przywiązanie do narodowej tożsamości? Tożsamość narodowa...
Rafał Kotomski
– Kiedy okazało się, że mniejszości niemieckiej nie ma w koalicji rządzącej Urzędem Marszałkowskim, poszła szybka reprymenda z Warszawy. Nie zdziwiłbym się, gdyby u Tuska interweniowała sama kanclerz Merkel – opowiada jeden z polityków opolskiej prawicy. – To zabieganie o pozycję swojej mniejszości zasadniczo różni niemiecki rząd od polskiego. Nasi politycy nawet nie chcą przyznać, że w Niemczech istnieje polska mniejszość, nie mówiąc już o wsparciu dla starań o jej prawa – przyznaje Krzysztof Rak, publicysta i wykładowca UKSW, autor książki o sytuacji mniejszości polskiej za naszą zachodnią granicą. Zdaniem Raka, wyraźne są też działania władz niemieckich na podzielenie i zatomizowanie środowiska polskich imigrantów. Rząd w Warszawie nie tylko sprzyja niemieckiej mniejszości, ale też...
Rafał Kotomski
Transparenty i rzeczywistość To w mieście głos, jakich usłyszeć można wiele. Bo ludzie z Wołomina myślą całkiem inaczej od tych, którzy pod Wawelem hałaśliwie manifestowali przeciwko pochowaniu Pary Prezydenckiej w królewskiej krypcie. Również inaczej niż grupa kilkunastu gimnazjalistów, którzy parę dni temu przyszli w pobliże siedziby samorządu z transparentem „Precz z pomnikiem dla niezasłużonych Polaków”. – Młodym ludziom można wybaczyć, bo łatwo nimi manipulować, a podobne protesty często wynikają z niewiedzy. Ale przykro się robi, gdy słyszę, że razem z nimi na tej niewielkiej manifestacji pojawili się nauczyciele. To już żałosne – ocenia jeden z wołomińskich samorządowców. Burmistrz Ryszard Madziar to 38-letni dynamiczny menedżer. Ma zapał prawdziwego gospodarza miasta. Wybory...
Rafał Kotomski
Socjalna pizza na apatię Był 2001 r. W kraju ekipa Leszka Millera parła nieuchronnie ku władzy. W Wałbrzychu na odwrót – kończyły się eseldowskie rządy nad miastem. O pracę było bardzo ciężko. Pan Janusz przeżył załamanie psychiczne, potem był alkohol, coraz poważniejsze kłopoty. Znalazł się na zakręcie, z którego wyszedł dopiero po sześciu latach. Dziś ma rodzinną firmę, pracującą w systemie spółdzielni socjalnych. Wypieka pizzę i rozwozi ją po całym mieście. Jego wyroby mają markę, a on znalazł sposób na społeczne wykluczenie. – Rzeczywiście, takie spółdzielnie to skuteczny sposób na wyciąganie ludzi z bezrobocia. Ale w Wałbrzychu łatwo nie jest, bo narzekactwa i apatii jest tutaj sporo – przyznaje Kamil Zieliński, ekonomista, zawodowo zajmujący się spółdzielczością socjalną, a...
Rafał Kotomski
Jak Pan mówi „my”, rozumiem, że chodzi o młodych polityków PiS-u? Na dziś, według mnie, taki jest nasz pierwszy obowiązek. Musimy wykrzesać z siebie maksimum energii, by walczyć z przeciwnikiem, który dysponuje przecież dużo większym potencjałem. Na pewno nie intelektualnym... Swoją drogą, w tej dużej polityce ludzi w Pańskim wieku jest jak na lekarstwo, więc łatwo nie będzie. Ubolewam, że jest nas tak mało. Ale to przy okazji powinno być naszym kolejnym zobowiązaniem. Zapewnienie dopływu świeżej krwi na prawicy. W kampanii wyborczej widziałem, jak bardzo ludzie tego potrzebują. Spotykałem się z głosami „wreszcie ktoś młody, wreszcie coś zrobicie”. Choć zawsze uważałem, że idealnym rozwiązaniem jest synteza młodości z doświadczeniem. Zamiast smętnego politycznego rutyniarza...
Rafał Kotomski
Sąsiadujące z regionem Brudzińskiego województwo lubuskie do bastionów PiS-u nie należy. W ostatnich wyborach nie było inaczej. Wynik 21,7 proc. pogorszył się w stosunku do tego sprzed czterech lat o niespełna 1 proc. Mandaty takie same – Marek Ast, Elżbieta Rafalska i Jerzy Materna. Niepokoić musi jednak wynik lidera listy, posła Marka Asta, szefa sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych – dopiero trzeci w kolejności, z blisko 9 tys. głosów mniej niż w 2007 r. Wielkopolska: jedynka prawdę ci powie? Największym zaskoczeniem w Wielkopolsce był – czego nie odnotowujemy z satysfakcją – wynik prof. Andrzeja Waśki, byłego wiceszefa MEN. Okazało się, że znane nazwisko i dorobek naukowy to zbyt mało, gdy rywalami z listy są lokalni liderzy i poseł ze stolicy, który dobrze zapisał się dla...
Rafał Kotomski
– Jestem już tym wszystkim zmęczony. Wszystko, co mieliśmy do powiedzenia z bratem o 1971 roku, już powiedzieliśmy. Nie chcę, by ktoś mnie dzisiaj atakował, nie mam ochoty na spory. Na uniwersytecie na pewno się nie pojawię. Zastanowię się, czy nie przyjść do kościoła Franciszkanów na poświęcenie tablicy... Rozmowa, choć spokojna, jednak poraża. 22 lata po tym, gdy mieliśmy rzekomo znaleźć się z powrotem „we własnym domu”, Ryszard Kowalczyk, jeden z najsłynniejszych więźniów PRL-u, ma ochotę zaszyć się w domu i zejść ludziom z oczu. Jak jego brat, Jerzy, który od wielu lat żyje niczym pustelnik, z dala od ludzi, na torfowisku niedaleko mazowieckiego Wyszkowa. Dla takiej Polski w 1981 r. kleiliśmy plakaty „uwolnić braci Kowalczyków”? Taką właśnie fetowaliśmy po 4 czerwca roku 1989...
Rafał Kotomski
Prawa Warszawa dla... Borowskiego Marek Borowski, kandydujący z SLD były marszałek Sejmu, wygrał wybory w 42. okręgu wyborczym w Warszawie, obejmującym prawobrzeżną część stolicy – Pragę Północ, Pragę Południe, Rembertów, Targówek i Wesołą. Dostał ponad 50 proc. głosów (ponad 104 tys.) i wyprzedził kandydata PiS, który uzyskał niecałe 30 proc. (ponad 59 tys.). A był nim dotychczasowy wicemarszałek Senatu, Zbigniew Romaszewski. Przypomnijmy – jedyny spośród senatorów, który zasiadał w tej izbie od 1989 r. Doktor fizyki, opozycjonista od lat 60., członek KOR, organizator Radia „S”, więziony i prześladowany przez komunistów. „Senator prawej Warszawy”, jak napisał na swoich plakatach Romaszewski. Ta jednak – wybrała postkomunistę. Gwiazda, Morawiecki, Andrzejewski... Trudno o...
Rafał Kotomski
Dlaczego akurat media miały zawieść? Ponieważ to one wzmacniają poczucie wstydu części wyborców, a ten wstyd deformuje wyniki sondaży. Jesteśmy narodem o zaniżonej samoocenie, dlatego tak łatwo grać na naszych kompleksach. Gdy kampania wyborcza jest w toku i demokratyczne reguły wymuszają w miarę równoprawną obecność wszystkich sił politycznych w mediach, dochodzi do „odczarowania” podziału na lepszych i gorszych wyborców. Dzisiaj widać stopniowe równoważenie poparcia dla PiS i PO, których tzw. twarde elektoraty są podobne. Ale ok. 20 proc. wyborców jest bardzo podatnych na medialne nastroje i wrzutki. Stąd bierze się ta sondażowa huśtawka. Ale powtórzę raz jeszcze – jeśli dziennikarze bez przerwy pytają o sondaże i traktują je jako główny temat kampanii wyborczej, to niszczą...
Rafał Kotomski
Co w takim razie z Pana sytuacją? Moja sytuacja, jako prokuratora w stanie spoczynku, jest jeszcze prostsza. Nie ma żadnych przeszkód, bym startował w wyborach. Głupio brzmi, jak czterdziestolatek mówi o sobie, że jest emerytem. To nieprzyzwoita sytuacja, ale nie ja wymyślałem takie ustawy. Sądzę, że chodziło o to, by pozbyć się niewygodnych ludzi z prokuratury. Niewygodni, bo nie obawiali się walczyć z przestępczością? Starali się rozbroić układ, którego podobno nie było? Po prostu mieli zaszczyt pełnić kierownicze funkcje w prokuraturze w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. To grzech główny i niewybaczalny. Tzw. bezwzględna przesłanka odwoławcza. Poza tym robili to, co należało do ich obowiązków. Bezkompromisowo ścigali wszystkich przestępców. Nie tylko tych pospolitych, lecz...
Rafał Kotomski
Jedni trzymają się przekazu, a inni – zapewne większość – zmagają się z rzeczywistością i zastanawiają, jak żyć w dzisiejszej Polsce. Podstawowy problem polega na tym, jak daleko te dwie sprawy się rozejdą. Czy można prującą się materię zafastrygować i dociągnąć z nią przez kolejne półtora miesiąca, a później „się zobaczy”? Widzimy uśmiechniętych polityków rządowych, którzy zapewniają o stabilności i wspaniałej sytuacji, w jakiej się podobno znajdujemy. A jednocześnie, w tym samym serwisie, słyszymy informacje o przekroczeniu kolejnych progów cen walut czy rekordowych spadkach na giełdzie. To wygląda na całkowite prucie. Przekaz jest kompletnie niewiarygodny. W takim razie jaki powinien być przekaz drugiej strony? Przez następne tygodnie trzeba stawiać władzy konkretne pytania. W...
Rafał Kotomski
Przedstawienie musi trwać Swój rozkwit mafia węglowa przeżywała w drugiej połowie lat 90. za czasu niepodzielnych rządów SLD i później, gdy rządził AWS. Dziś już większość spraw się przedawniła, a po bohaterach tamtych opowieści pozostały tylko smętne ślady. Jak po skazanym na 25 lat więzienia Januszu T., ps. „Krakowiak” – przywódcy gangu znanego nie tylko z rozbojów, zabójstw oraz handlu narkotykami i bronią. Również ze związków z mafią węglową. – Widzi pan tamten budynek w głębi? – prokurator wskazuje ręką. To dawny hotel „Silesia” – dzisiaj pustostan w samym sercu Katowic, niedaleko od Spodka. Już kilka lat temu miał zostać wyburzony, a działka sprzedana przez Orbis. Póki co jednak stoi i straszy... przeszłością. – Na dole, w hotelowej restauracji rezydował gang „Krakowiaka”....
Piotr Ferenc-Chudy
Archiwum Łakosińskiego Zbiór unikalnych nagrań i dokumentów z obozów koncentracyjnych II wojny światowej zgromadził zespół pod kierunkiem Zygmunta Łakosińskiego. Ten mieszkający w Szwecji Polak pracował jako lektor języka polskiego na uniwersytecie w Lund. To jedna z najbardziej znanych i prestiżowych szwedzkich uczelni. Po wojnie do Szwecji właśnie trafiły tysiące więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych. Wśród ponad 21 tys. nazistowskich ofiar było prawie 6 tys. Polaków. Inicjatorem uwolnienia więźniów był szwedzki dyplomata Folke Bernadotte. Białe „autobusy Bernadotte’a” z wymalowanym godłem Czerwonego Krzyża transportowały uwolnionych z Niemiec do skandynawskiego kraju.   Zygmunt Łakosiński tłumaczył zeznania polskich więźniów. W czasie rozmów z ocalonymi Polakami...
Rafał Kotomski
Archiwum Łakosińskiego Zbiór unikalnych nagrań i dokumentów z obozów koncentracyjnych II wojny światowej zgromadził zespół pod kierunkiem Zygmunta Łakosińskiego. Ten mieszkający w Szwecji Polak pracował jako lektor języka polskiego na uniwersytecie w Lund. To jedna z najbardziej znanych i prestiżowych szwedzkich uczelni. Po wojnie do Szwecji właśnie trafiły tysiące więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych. Wśród ponad 21 tys. nazistowskich ofiar było prawie 6 tys. Polaków. Inicjatorem uwolnienia więźniów był szwedzki dyplomata Folke Bernadotte. Białe „autobusy Bernadotte’a” z wymalowanym godłem Czerwonego Krzyża transportowały uwolnionych z Niemiec do skandynawskiego kraju.   Zygmunt Łakosiński tłumaczył zeznania polskich więźniów. W czasie rozmów z ocalonymi Polakami...
Rafał Kotomski
Asłanbek Kecharsajew reprezentuje oficjalnie czeczeński rząd na uchodźstwie. Będzie jednym z najważniejszych ludzi, którzy za tydzień spotkają się w Siedlcach z okazji 20. rocznicy ogłoszenia niepodległości. Te lata znaczone są tysiącami ofiar dwóch wojen z Rosją. Czeczeni zdają się nimi wyczerpani i osłabieni. Według różnych szacunków stracili 250–300 tys. obywateli. Około jedną czwartą narodu. Statystyka przeraża jeszcze bardziej, gdy dopowiemy, że wśród ofiar jest ok. 50 tys. dzieci. Ale jakby na przekór tragicznej historii Czeczeni są jeszcze bardziej dumni i uparci. Mówią o sobie, że rodzą się żołnierzami. Trudno, by było inaczej, skoro od kilkuset lat ten niewielki kaukaski lud pada ofiarą rosyjskiego imperializmu. Poczucie niezależności i wolności każdy rodak Asłanbeka nosi głęboko...
Rafał Kotomski
Profesor-trener z sukcesami Tadeusz Huciński przez wiele lat związany był z katowicką AWF. W tej właśnie uczelni pracował naukowo, tam również rozpoczęła się jego wieloletnia przygoda z koszykówką. W 1979 r. został trenerem żeńskiej reprezentacji narodowej. Dwa lata później zdobył ze swoją drużyną wicemistrzostwo Europy. Później, pracując z reprezentacją młodzieżową – w 1992 r. – był kolejny medal, tym razem brąz na mistrzostwach świata drużyn młodzieżowych. Huciński przez wiele lat pracował również z drużynami ligowymi, osiągając wiele sukcesów, wśród nich mistrzostwo Polski z koszykarkami Warty Gdynia w 1996 r. Był wiceprezesem Polskiego Związku Koszykówki. W grudniu 2008 r. od śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego dostał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski za zasługi dla rozwoju...
Rafał Kotomski
Nie obawia się Pan, że dokument nie przebije się do opinii publicznej, ponieważ będzie traktowany jako „pisowska propaganda”? Na pewno będą próby takiego zdyskredytowania naszej pracy, tym bardziej że zainteresowani dziennikarze właściwie wydali już wyrok. Zrobili to z chwilą przyjęcia uchwały sejmowej o powołaniu komisji. Napisano tam, że wszystkiemu winni są PiS, Kaczyński i Ziobro. Gdyby się przyjrzeć uchwale sprzed trzech i pół roku, a potem porównać ją z raportem Kalisza, to raport stanowi tylko rozwinięcie tej fałszywej tezy. Czyli nieważne, co ustaliła komisja podczas wielogodzinnych przesłuchań? Dla komisji nie były istotne ustalenia, tylko zebranie materiałów pod jedną tezę. Niestety, w taki sam sposób podeszła do tego część mediów. Trudno nie przywołać „Gazety Wyborczej...
Rafał Kotomski
Iście prorocze słowa... Powiedziałam sobie: o nie, w ustawkach nie będę brała udziału. Mimo że znajomi namawiali, błagali, że tak nie można i trzeba dać szansę. Twardo jednak powiedziałam, że nie będę w tym uczestniczyć. Mam czyste sumienie, że nie brałam udziału w tym grzechu założycielskim, za jaki uważa się okrągły stół i sfałszowane wybory, w trakcie których zmieniono ordynację. Ale co z tego? Właśnie, banalna prawda mówi, że nieobecni nie mają racji. Ale Pani mąż nie chciał być „nieobecny”. Sprawa FOZZ-u najlepiej to pokazuje. Kiedy się w nią zaangażował, uważał, że pokazuje się jakaś nitka i trzeba za nią pociągnąć i może wyciągnie się cały kłębek. Okazało się jednak, że to nie jest takie proste. Za mało czasu i miejsca, by omawiać przedziwną i wielce podejrzaną sprawę...
Rafał Kotomski
W Polsce chce się stawiać przed Trybunałem Stanu polityków, którzy działali zgodnie z prawem i chcieli przywrócić Polakom wiarę w uczciwe państwo. Tymczasem osoby takie jak generałowie Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak, które odpowiadają za śmierć niewinnych ludzi, patriotów walczących z komuną, są wciąż bezkarne. To porażka demokracji. Uważam, że działania polityków PO i SLD wpisują się w brutalną kampanię wyborczą i tak je trzeba traktować. Czy komisja pod przewodnictwem Ryszarda Kalisza pracowała w sposób obiektywny? Ryszard Kalisz robił wszystko, by przed komisję nie trafili kluczowi świadkowie, którzy mieli wiedzę w sprawie przekazywania przez Barbarę Blidę łapówki. A konkretniej, kogo ma Pan na myśli? Kalisz bał się jak ognia wezwania posła SLD Ryszarda Zająca,...
Rafał Kotomski
Słabością polskiej opozycji jest fakt, że nie potrafi stworzyć gabinetu cieni i dać tym samym czytelnego sygnału wyborcom, że jest gotowa do przejęcia władzy. Rozumiem, że wy taki gabinet stworzyliście? Nie używaliśmy oficjalnie określenia „gabinet cieni”, choć na takiej właśnie zasadzie działaliśmy. Za poszczególne resorty odpowiedzialne były konkretne osoby. Nawet jeśli nie do końca było wiadomo, że właśnie ci ludzie zostaną po wyborach ministrami. Fidesz przyjął bardzo szeroki zakres reform – gospodarka, sprawy społeczne, media, a do tego przeprowadza coś w rodzaju rewolucji obyczajowej. Nie obawiacie się, że społeczeństwo tego nie wytrzyma i możecie przegrać następne wybory? Najnowsze sondaże pokazują, że jesteśmy zdecydowanie najpopularniejszą partią na Węgrzech. Przez cały...
Rafał Kotomski
Racja siedzenia „zaciekłego obrońcy” Prof. Andrzej Zybertowicz, socjolog z toruńskiego UMK, doradca ds. bezpieczeństwa państwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Jarosława Kaczyńskiego, aż dwukrotnie miał okazję spotkać się z Michnikiem w sądzie. Za każdym razem poszło o słowa, których użył naukowiec. W pierwszym przypadku chodziło o publicystyczne stwierdzenie, że Michnik w debacie publicznej używa argumentu w rodzaju „wiele lat siedziałem w więzieniu, to mam rację”. On sam oczywiście nie zgodził się z tym twierdzeniem. I trudno się dziwić, nawet małe dziecko w Polsce wie, że Adam Michnik nigdy nie wykorzystywał swojego życiorysu w debacie publicznej. Zybertowicz sprawę przed sądem przegrał. Drugi proces dotyczył stwierdzenia profesora, że w pierwszym procesie „pozwało go...

Pages