Publicystyka

Wojciech Mucha
„Co tam ze sprawami polsko-żydowskimi?” – zagadnąłem w połowie marca znajomego historyka, znawcę tematu, człowieka dobrze poinformowanego. „Chyba mamy już najgorsze ze sobą?” – dopytywałem, mając nadzieję, że kurz po bitwie wokół nowelizacji uchwały o IPN opadł na dobre. „O, panie redaktorze. Jeszcze sporo przed nami” – zasępił się mój rozmówca. Dopytałem, o co chodzi. „Jeszcze chwila i wyjdzie książka wydana przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów – dwa tomy, o tym, jak to rzekomo Polacy mordowali i ograbiali Żydów ocalałych z Holocaustu. Rzecz jest obliczona na wielki międzynarodowy skandal” – mówił mój rozmówca. W Polin o złocie w łonie Pod nazwiskiem tego nie powtórzy, ale nie pomylił się. 8 kwietnia w internecie pojawiła się szokująca okładka zapowiadająca kolejny numer...
Polskie dziennikarstwo trapi dziś wiele nieprzyjemnych, a czasem wręcz wstydliwych chorób. Ich przyczyna tkwi w mentalności środowiska dziennikarskiego, w której kompleksy PRL-u zastąpione zostały przez kompletne spsienie etyczne. Chyba nie ma w naszym kraju środowiska zawodowego, w którym tak dobitnie objawiałoby się prawo Kopernika–Grishama. „Środowisko” jest już tak przeżarte patologią, że racje mają ci, którzy od dziennikarzy trzymają się z daleka. Dzieje się tak bowiem dlatego, że dziś role „dziennikarzy” pełnią indywidua najgorszego autoramentu. Ostatnie zachowanie Wojciecha Czuchnowskiego z „Gazety Wyborczej”, który ordynarnie obraził i zaatakował Antoniego Macierewicza, to jedynie przejaw upadku dziennikarskiego zawodu w Polsce. Jeśli zetkną się Państwo z kimś, kto przedstawia...
Wybory u naszych „bratanków” udowodniły, że istnieją dwa oblicza Węgier. Prowincja popierająca wartości konserwatywne i chrześcijańskie oraz stolica wyrażająca poparcie dla lewicy oraz wartości liberalnych. Zjawisko to jest od dziesięcioleci obecne w polityce węgierskiej. Według oficjalnych wyników koalicja FIDESZ-KDNP może liczyć na 133 mandaty na 199 miejsc w krajowym parlamencie. Podczas wyborów odnotowano ponad 68-procentową frekwencję. Co ważne, Węgrzy w krajach ościennych (około 115 tys. wyborców) aż w 93 proc. poparli Fidesz. Społeczność stolicy Węgier to prawie 2 mln ludności, a wraz z przedmieściami jeszcze więcej. Już w poprzednich dziesięcioleciach Budapeszt dał się poznać jako „przyczółek zachodnich idei” w morzu konserwatyzmu i przywiązania do tradycji. Doprowadziło to do...
Od pierwszej chwili nie miałem złudzeń, że to był zamach, miałem też bardzo poważne podejrzenia, kto go dokonał. Myślicie państwo, że Rosja? Putin powiedział, że skoro był wybuch, no to przecież samolot wyleciał z Warszawy. Kto jak kto, ale Władimir Władimirowicz to się na pewno z tego wykręci, a jedyne dowody, jakie mamy na Rosjan, to fałszowanie śledztwa i zacieranie śladów. Zastanawia mnie tylko jedno – dlaczego to kłamstwo o wypadku, brzozie, błędzie pilotów jest szyte tak grubymi nićmi, kłamstwo widoczne na pierwszy rzut oka. Czy to demonstracja siły, bo sprawcy chcą pokazać, że czują się bezkarnie? Choć Polska to mały kraj, który dla Moskwy niewiele znaczy i niekoniecznie wobec nas musiałby Putin prężyć muskuły, to jednak śp. prezydent Lech Kaczyński był tym, który postawił...
Joanna Lichocka
Politycy PO i Nowoczesnej są ostatnio dosyć zabawni w swoich górnolotnych deklaracjach o niezłomności i odwadze w starciu z wymiarem sprawiedliwości. Posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz oznajmia na Twitterze – po tym, gdy Sejm odebrał jej immunitet – że nie da się zastraszyć. Poseł PO, zatrzymany w związku z zarzutami o branie łapówek, ogłasza się więźniem politycznym, a obie partie uderzają w tony rozpaczliwej obrony uciśnionych. Tyle że sprawy, w których Sejm zgodził się na postępowania wobec polityków opozycji, są poważne i nie ma żadnych przesłanek, aby uciekać przed odpowiedzialnością. O co chodzi w wypadku Gasiuk-Pihowicz? O zgodę na uchylenie jej immunitetu wnioskował Dawid Jackiewicz, były minister skarbu. Chce on dochodzić swoich praw wobec naruszenia jego dobrego...
Wojciech Mucha
Anegdota mówi, że kiedy podczas koncertu w Bukareszcie Michael Jackson chciał przywitać się z fanami, pozdrowił ich z balkonu Pałacu Daków, mówiąc „I love You, people of Budapest” („Kocham was, mieszkańcy Budapesztu”). Podobnych pomyłek było zresztą więcej. Mylili się Ozzy Osbourne i muzycy Iron Maiden. Cóż to bowiem za różnica? Budapeszt, Bukareszt. Gdzieś tam w środku Europy, zresztą blisko siebie. Z Polską do niedawna było podobnie, a i pewnie niewiele się zmienia. Jak przeciętny Amerykanin ma traktować poważnie doniesienia z kraju wielkości stanu Texas? Ot, lokalne sprawy jednego z wielu małych kraików na kontynencie wielkości samych tylko Stanów Zjednoczonych. Nieznane skrwawione ziemie To, że w USA niekoniecznie szczegółowo zajmują się tym, jakimi językami i o czym mówią na...
Dobra zasada głosi, że chcąc komuś wypomnieć niegodziwość, samemu należy zadbać o to, aby być czystym. W polityce powszechnie uznane zasady moralne wydają się nie obowiązywać, jednak kiedy Platforma Obywatelska wyrzuca dziś rządzącej koalicji nieuczciwe posunięcia, warto na moment skupić się na swoistym „dorobku” tej formacji. Fakt, że nikt z bardziej znaczących polityków PO jeszcze nie znalazł się za kratkami, nie świadczy wcale o ich niewinności. Potwierdza jedynie obawy, że polski wymiar sprawiedliwości w istocie jest nieruchawy wobec znaczących postaci. Jest także konglomeratem patologii, wpływów politycznych i złej woli. Właśnie brak polityków poprzedniej koalicji, którzy dziś odpowiadaliby (w charakterze oskarżonych) przed sądami za korupcyjne afery, świadczy o zapaści polskiego...
Zdegradowanie członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego to i tak niewielka konsekwencja za przedłużenie komunizmu o 10 lat. Dotyczy tylko sfery symbolicznej i nie byłoby obciążone żadnymi, nawet prawnymi, skutkami. Umiem sobie wyobrazić człowieka, który jest przeciwko ustawie degradacyjnej, ale nie umiem wyobrazić sobie kogoś, kto podziela uzasadnienie prezydenckiego weta. Zdumiewa mnie tłumaczenie, że w wojsku nie ma procedury odwoławczej od rozkazu. Owszem, jest – ale po wykonaniu rozkazu. To jest podstawowa zasada wojskowa: rozkaz należy wykonać, a następnie można złożyć zażalenie. Procedura odwoławcza nie wstrzymuje wykonania rozkazu. Czyli gdyby członkowie WRON po wprowadzeniu stanu wojennego czy kiedykolwiek później wyrazili sprzeciw wobec tamtych działań, to można by ich...
Joanna Lichocka
Po ostatnich wyczynach propagandowych PO można wnosić, że jej politycy działają wciąż wedle przekonania, że odpowiedzialność w polityce nie istnieje. Że Polacy mają krótką pamięć, a hipokryzja i manipulacja to najlepszy wobec wyborców sposób działania. Sprawdzali to już nieraz i niestety, często z dobrym skutkiem. Teraz także – przypisując PiS własne cechy, usiłują wmówić Polakom, że istotą działania partii Jarosława Kaczyńskiego jest to, co było naczelną zasadą systemu stworzonego przez Donalda Tuska, czyli żerowanie na państwie. Otóż mocno się pomylili. Skoro opinia publiczna, wyborcy dają znać, że politycy nie powinni zarabiać dużo, że wejście do polityki nie oznacza wysokich uposażeń, że to misja i służba, że jej celem nie jest osobiste bogacenie się – PiS dostosowuje się do...
Gdyby ktoś chciał sprawdzić kondycję polskiego państwa w XXI wieku, śmiało mógłby rozpocząć od analizy sposobu wyjaśniania katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r. Właśnie mija ósma rocznica tego tragicznego wydarzenia, zakończy się dziewięćdziesiąta szósta smoleńska „miesięcznica”, czy istotnie jesteśmy już blisko prawdy o tym zdarzeniu? Tragedia rządowego samolotu w Smoleńsku tylko na moment sprawiła, że uczestnicy życia publicznego zamilkli i stanęli w zjednoczonym, żałobnym kondukcie. Chwila jedności szybko jednak prysła i rozgorzał jeden z najbardziej brutalnych sporów w dziejach polskiej niepodległości. Oczywiste – zdawałoby się dla wszystkich – tchórzostwo ekipy Donalda Tuska, która oddała całe smoleńskie śledztwo w ręce Rosjan, znalazło licznych obrońców, ba, nawet...
Jakub Augustyn Maciejewski
Jest bezpieczniej dla Kremla, gdy jego wrogowie nie zostają otruci lub zastrzeleni, lecz giną w wypadkach, w przypadkowych okolicznościach – choćby absurdalnych. Wypadają z okien, toną w morzu, ich samoloty rozbijają się o niewielką brzozę. W ostatniej dekadzie wiele było takich nieszczęśliwych zajść. W listopadzie 2009 r. w areszcie w Moskwie zginął rosyjski adwokat Siegiej Magnicki. Prawnik był współpracownikiem brytyjskiego miliardera Billa Browdera, z którego firm Rosjanie wyprowadzili 230 milionów dolarów. Gdy Magnicki odkrył mechanizm wyłudzania pieniędzy przez rosyjski aparat państwowy, sam stał się obiektem ataków, wreszcie osadzono go w areszcie, gdzie zmarł 16 listopada 2009 r. Rosjanie stwierdzili, że adwokat był chory i zmarł z przyczyn naturalnych, ale Bill Browder chwilę...
Joanna Lichocka
Katastrofa smoleńska była największym sprawdzianem dla mediów po 1989 roku – testem w ogromnej mierze oblanym. Autokompromitacja mainstreamu i środowiska dziennikarskiego była gremialna – i widoczna na kilku płaszczyznach. Tym, co można było zauważyć od pierwszego momentu po katastrofie, był strach przed rozliczaniem odpowiedzialnych za wizytę Lecha Kaczyńskiego w Katyniu i stworzenie warunków, w których tragedia ta była możliwa. Lęk podyktował lansowanie hasła „bądźmy razem”. To stanowiło pierwszy odruch postkomunistycznego układu medialnego – uciszyć nastrój rozliczenia winnych. „Bądźmy razem” powtarzane na okrągło przez telewizję miało dawać ułudę zjednoczenia ze wszystkimi – także z tymi, którzy – jak Donald Tusk na życzenie Putina – odpowiadali za rozdzielenie wizyty prezydenta i...
Jej legendę próbowano zniszczyć za życia i po śmierci, a jej zasługi przypisać komuś innemu. W rocznicę tragedii smoleńskiej wspominam Anię Walentynowicz, którą usiłowano wymazać z pamięci jeszcze za jej życia. Kiedy siedziałyśmy w obozie internowanych w Gołdapi, pewnego razu przybiegli do nas dozorcy i obwieścili z jakimś dziwnym entuzjazmem, że do Ani przyjechała rodzina. Poszłyśmy zobaczyć, co się dzieje, a tam jakiś facet rzucił się Ani na szyję, wycałował ją, twierdząc, że jest jej wujkiem, i wręczył jej wielkie pudełko czekoladek. Każda czekoladka była opakowana w osobny papierek, samo pudełko było pięknie ozdobione i eleganckie. „Mam nadzieję, że będą ci te czekoladki smakować” – rzucił ów „wujek” na odchodne. Okazało się, że opakowanie było wypchane grypsami – zawiniętymi w...
Piotr Lisiewicz
„Kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy” – pisał Donald Tusk w tekście, który stał się słynny, bo padły w nim słowa „polskość to nienormalność”. Główny defekt polskości to nadmierny romantyzm, „bohaterszczyzna” – mówiono Polakom od czasów stalinowskich, poprzez filmy Andrzeja Wajdy, po „Gazetę Wyborczą”. Teraz z tych samych ust dowiadujemy się, że byliśmy romantyczni za mało, w gruncie rzeczy tchórzliwi, konformistyczni i skłonni do działań podłych. Niech więc nasze oświecone elity zdecydują się: albo, albo. To ta sprzeczność, której wytłumaczyć nie sposób, jest główną przyczyną przegranej elit III RP w obecnej debacie o polskiej historii. Można komuś zarzucać niedostatek bohaterstwa. Można twierdzić, że odwrotnie, ponosiła go brawura, dowodzić,...
Wojciech Mucha
Środowisko „Klubów Gazety Polskiej” kolejny raz udowodniło, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Natomiast nasi przeciwnicy – również po raz kolejny – że nie ma granicy śmieszności, której nie zdecydują się przekroczyć. Mówiąc szczerze, zastanawialiśmy się, czy nie powinniśmy do redakcji „Wirtualnej Polski” wysłać butelki tokaju albo garnka gulaszu węgierskiego. Mało kiedy zdarza się, aby ktoś w mediach z reguły nam nieprzychylnych zrobił nam taką reklamę jak Kamil Sikora, redaktor portalu znanego jako „Wirtualne Parówki”. Jak zapewne wszyscy wiedzą, redaktor Sikora wybrał się incognito na Wielki Wyjazd na Węgry. Podsłuchał, nakręcił, napisał i… I chyba nie spodziewał się, że Kluby spotkają się z takim zainteresowaniem i sympatią. Nic jednak dziwnego. Tytułując swój „reportaż”: „...
Przed mającymi się odbyć 8 kwietnia wyborami na Węgrzech należy podkreślić nadal dominującą rolę Fideszu. Poparcie dla tej partii kształtuje się na poziomie 30–35 proc. Zwycięstwo w kwietniowych wyborach wydaje się więc pewne, aczkolwiek może ona nie zdobyć tak przygniatającej przewagi jak w latach 2010 i 2014. Mimo to zaskakująca wydawała się porażka Fideszu w wyborach w Hódmezővásárhely, 50-tysięcznym mieście uważanym za bastion Orbána. Zwyciężył tam kandydat popierany przez partie opozycji. Wynik z Hódmezővásárhely uświadomił lewicy szanse wyborcze. Zapowiedziała ona możliwość rozmów z centrową partią LMP (Polityka Może Być Inna). A tylko współpraca partii opozycyjnych może zagrozić rządzącemu dotąd Fideszowi. Paliwo z Rosji Orbán zawdzięczał swoją reelekcję w 2014 r....
Czy na prawicy – która potencjalnie może wygrać najbliższe wybory samorządowe i parlamentarne – w ciągu najbliższych miesięcy może pojawić się polityczna konkurencja wobec Prawa i Sprawiedliwości? Na razie nic na to nie wskazuje, ale jeśli PiS pogrąży się w słodkim nieróbstwie i konsumowaniu owoców władzy, to może nadejść niespodzianka. Rzecz nie w przystawkach. Mówiąc o poważnej konkurencji wobec PiS, trudno oczywiście myśleć o dzisiejszych koalicjantach – partii Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobro. Ich polityczne byty uzależnione są jedynie od sojuszu z dzisiejszym PiS. Narodowy zaułek Na razie obrodziło konkurującymi ze sobą inicjatywami tam, gdzie sytuują się ludzie o poglądach narodowych, ceniący myśl Romana Dmowskiego. Kilka miesięcy temu swoją partię polityczną założył...
Rząd i cały establishment władzy znalazł się w przełomowym momencie swojej działalności. To chwila, która zaważy na całej przyszłości tej formacji i przesądzi, czy czeka ją niesławny los AWS, czy też zmiany, które zostały poczynione przez koalicję pod wodzą PiS, będą miały szanse się utrwalić. Na czym polega próba, o której piszę? Na samoograniczeniu się, narzuceniu sobie koniecznej, ale niezwykle trudnej ascezy. Minęły newralgiczne dwa lata, rząd PiS utrzymał władzę, nie uległ dekompozycji, oparł się kilku zręcznie i przy pomocy sporych nakładów finansowych przygotowanym próbom rozbicia. Rząd premiera Mateusza Morawieckiego działa jednak w sytuacji wzmożonej interwencji zagranicznej, w niekorzystnej aurze dyplomatycznej – wzmacnianej przez działania wpływowych osób związanych z PO i...
Joanna Lichocka
Posłowie PiS złożyli w sejmie projekt zmiany ustawy o KRS. Chodzi o zapis, że pierwsze posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa po odejściu jej przewodniczącego będzie zwoływane przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Zmiana jest konieczna, ponieważ wcześniej Sejm i Senat nie przewidziały, że stojąca na czele Sądu Najwyższego sędzia Gersdorf nie będzie zwoływać Rady. Nikomu nie przyszło do głowy, że prezes SN może otwarcie działać przeciw instytucji państwa. Ignorowanie obowiązku niezwłocznego zwołania posiedzenia Rady jest nie tylko próbą opóźnienia działania KRS w nowym składzie. To w istocie próba anarchizacji państwa – doprowadzenia do sytuacji, w której sądownictwa po prostu… nie ma. Tak najwyraźniej wykombinowali to sobie strażnicy postkomunistycznego systemu. Zablokowanie...
W Polsce trwa konflikt dwóch tradycji – niepodległościowej, która swoich źródeł upatruje w symbolach i kulcie, w jakich przeplatają się motywy religijne i ważne fakty z dziejów walki o niepodległość, oraz kosmopolitycznej, która swoją najnowszą mitologię osadza na wydarzeniach 1968 r. Tę stanowią ludzie, którzy nigdy nie czuli się związani z polską tradycją, a w czasach II RP ich przodkowie wierzyli w komunizm i spiskowali przeciwko polskiej niepodległości. Te dwa nurty nigdy nie osiągną porozumienia, nigdy też nie będą się tolerować. Wynika to z agresywnej ideologii i strategii działania postsowieckich elit i z bardzo wolno wyrównywanej przewagi, jaką kosmopolici osiągnęli nad resztą społeczeństwa. Rodziny sowieckich kolaborantów nigdy nie pogodzą się z utratą dominującej pozycji w...
Gdy słucham premiera Mateusza Morawieckiego, nie muszę nic komentować – wszak mówi on językiem Solidarności, którym posługujemy się od blisko 40 lat. Byliśmy zresztą za to wyklinani i wyszydzani, więc tym milej się słucha, gdy dziedzictwo naszego zrywu staje się mową władz Rzeczypospolitej. Szef rządu odrzuca bowiem ideologię neoliberalizmu, tak jak my chcieliśmy odrzucić komunizm w latach 80. Rzecz w tym, aby pozbyć się dominacji ideologii – jakiejkolwiek – nad zdrowym rozsądkiem. Ale elity Okrągłego Stołu z taką samą gorliwością, z jaką odrzuciły ideologię marksizmu, przyjęły friedmanizm – ideologię równie abstrakcyjną. Jedni mówią „każdemu według potrzeb”, a drudzy, że każdy może wejść na rynek. Wybuchową mieszanką okazało się to, że ci sami ludzie wyznawali najpierw jedną, a potem...
Joanna Lichocka
Obecna rozgrywka medialna wokół kryzysu w relacjach Polski z Izraelem i USA jest chyba pierwszym poważnym uderzeniem, które obliczono na osłabienie zaufania Polaków do rządzącej większości. Taki ma cel machina propagandowa obozu III RP i jego zewnętrznych opiekunów. Jednocześnie Polacy stawiani są przed ewentualnością nie do przyjęcia – jeśli zgodzicie się na to, że można głosić, iż jesteście współsprawcami zbrodni niemieckich, wszystko będzie OK. Z jednej strony wyborcy mają prawo czuć się zaniepokojeni opowieściami o „zamrożeniu” relacji z USA, bo wszyscy – prócz ludzi złej woli, głoszących, jak przez lata publicyści „Wyborczej” czy „Polityki”, że Stany Zjednoczone nie są nam do niczego potrzebne – wiedzą, że to kluczowy gwarant naszego bezpieczeństwa. Z drugiej – zupełnie...
Dziś o marcu 1968 roku mówi się nie tyle z perspektywy Warszawy, nie tyle nawet oczami studentów Uniwersytetu Warszawskiego, ile wręcz jednego środowiska tej uczelni. Tymczasem w całej Polsce miały miejsce wydarzenia, o których jest cisza, a które nie wpisują się w oficjalny mit założycielski „opozycji demokratycznej”. Pracowałem wówczas jako asystent na Politechnice Gdańskiej i nagle zaczęły mnie odwiedzać tłumy studentów, pytając, jak należy postępować, gdy sytuacja robi się gorąca. Przychodziła młodzież z różnych uczelni Trójmiasta, wyczuwając moje poglądy na rzeczywistość. To po raz kolejny potwierdza tezę, że studenci wiedzą o swoich prowadzących więcej, niż wypada. Niektórzy narzekali na zajęcia z ekonomii politycznej, która była tępą propagandówką marksizmu, i ciężko było tego...
Czyli dlaczego kult Żołnierzy Niezłomnych jest śmiertelnym zagrożeniem dla wygodnie umoszczonych – na polskim grzbiecie – środowisk postkomunistów. Były prezydent Bronisław Komorowski twierdzi, że antykomunistyczne powstanie po 1945 r. było „przejawem bratobójczej walki”. Jeszcze dalej idzie dzisiejszy lider SLD Włodzimierz Czarzasty, który na antenie TVP oznajmił, że „wśród żołnierzy wyklętych była masa morderców, świń, złodziei, gwałcicieli, nie pokłonię się im”. I Komorowski, i Czarzasty mają w jednym rację. Nie mogą ze sobą współistnieć dwie wersje polskiej historii, dwie logiki pojmowania patriotyzmu i obowiązków wobec ojczyzny. Jeśli bowiem żołnierze i dowódcy antykomunistycznego powstania są naszymi narodowymi bohaterami, to ci, którzy z nimi walczyli, którzy ich mordowali,...
Joanna Lichocka
Uderz w stół, nożyce się odezwą – wielkie poruszenie postkomuny wywołało przyjęcie przez rząd projektu umożliwiającego degradację ze stopni oficerskich przywódców PRL służących Moskwie. Generał Koziej, znany jako „Szogun” i przyboczny prezydenta Bronisława Komorowskiego, raczył skomentować ten projekt na portalu społecznościowym tymi słowy: „Degradowanie bez sądu nieżyjących żołnierzy to polityka kadrowa w zaświatach. Ciekawe, czy projektodawcy ustawy degradacyjnej uzgadniali ją ze... św. Piotrem?”. Pomijając fakt, że Jaruzelski i Kiszczak zapewne mogli nie mieć szans spotkać się ze św. Piotrem, lądując wprost za swoje czyny w piekle, gdzie przybić piątkę mogli raczej z Marchlewskim czy Dzierżyńskim, postkomunistyczny generał chyba nie zrozumiał, w czym rzecz. Otóż ten projekt nie...
Starcie z potężnymi machinami propagandowymi, które rozpędzały się od wielu dziesiątków lat, uzmysłowiło Polakom, jak bardzo są bezbronni i jak nasze państwo nie jest przygotowane do współczesnej wojny. Wojny, której zadaniem nie jest kolonizowanie terytoriów. Tu idzie o kolonizację umysłów. Wojna 2.0 – jakkolwiek nie widać przecież ani ofiar, ani zniszczeń – przebiega w myśl klasycznych strategii. Najpierw trwa długotrwałe rozpoznanie i przygotowanie teatru działań, a potem zaczyna się zmasowana kanonada zapowiadająca ofensywę. Wystrzał z antypolskiej „Aurory” Swoistym wystrzałem z „Aurory” (w tej wojnie) było wystąpienie ambasador Izraela w Polsce, pani Anny Azari, na terenie obozu koncentracyjnego Auschwitz. Rychło się okazało, jak bardzo jesteśmy bezbronni i nieprzygotowani do...
Joanna Lichocka
Wyborcom PO, jeśli został tam ktoś jeszcze przyzwoity i są tam jeszcze jakieś naiwne oraz ufne lemingi, należą się słowa współczucia. Drewniany, nieutalentowany lider, układ postkomunistyczny narzucający wybory personalne i przebijające się słowa prawdy o „gangsterce” ze środka partii. Wprawdzie grono wyborców PO topnieje, ale sondaże wciąż pokazują poparcie w okolicach 20 procent. Z sondażu firmy Estymator dla tygodnika „Do Rzeczy” wynika, że PiS cieszy się rekordowym, bo wynoszącym 50,2 proc., poparciem. Ale PO w tym sondażu ma 22,9 proc. Opublikowany w tym samym czasie sondaż zrealizowany dla „Super Expressu” przez firmę Pollster wskazuje, że PiS ma 47 proc., a PO 19 proc. O ile najwyższe w historii poparcie dla PiS-u kompletnie nie dziwi, to jakim cudem w 2018 r. jest aż 20 proc....
Centralne Biuro Antykorupcyjne i Prokuratura Regionalna w Katowicach, prowadząca śledztwo w sprawie prywatyzacji Ciechu, poinformowały, że wśród zatrzymanych podejrzanych znalazł się były wiceminister skarbu w rządzie PO-PSL Paweł T. To właśnie on był jednym z głównych bohaterów prywatyzacji „polskiej chemii” w latach 2012–2014. W legendarnym „Muppet Show” Jima Hensona stałym elementem był cykl „Świnie w kosmosie”. W jednym z odcinków dowodzący „Świniolotem” dr Strangepork ostentacyjnie oświadczył: „Są takie rzeczy na świecie, o których nawet świniom się nie śniło”. Tak zaczynał się jeden z serii kilkunastu artykułów z 2014 r., w których opisywałem kulisy prywatyzacji tzw. polskiej chemii. Warto przypomnieć fakty, które wówczas ujawniałem. Nie tylko dlatego, że kilka z tych tekstów...
Dlaczego polska polityka jest taka jałowa? Co sprawia, że politycy – nawet jak wcześniej są interesującymi ludźmi – intelektualnie karleją natychmiast po tym, jak zawodowo zaczynają parać się polityczną profesją? Dlaczego polską dyskusję publiczną zamulają „przekazy dnia”, które zastępują żywe intelektualnie spory? Odpowiedzi może być wiele, ale ja uprę się przy jednej: polska polityka – w minionym ćwierćwieczu – nie wygenerowała żywej i dającej się realizować idei. Ciągle poruszamy się pomiędzy konceptami wielkich Polaków, którzy dawno już zamknęli swoje oczy. Tańczymy na trumnach Dmowskiego, Piłsudskiego i Giedroycia. To taniec rytualny, coraz bardziej pusty i zasłaniający myślową łysinę dzisiejszej polityki praktycznej. Fiasko „sanitarnego kordonu” Oczywiście na użytek tzw....
W obliczu udramatyzowania przez Władysława Frasyniuka jego zatrzymania pojawia się pytanie, dlaczego tak postąpił. Być może chciał sprawdzić, czy państwo to nadal „kamieni kupa”, jak wspominali jego polityczni koledzy, po której można skakać i ją lekceważyć. Z drugiej strony, cała ta hucpa jest jakimś ratunkiem dla programów informacyjnych TVN, którym brakuje już pretekstów do atakowania władzy i dowodów na jej rzekomy autorytaryzm. Zatrzymanie zostało dokonane zgodnie z prawem i podstawowymi procedurami, a akt oskarżenia jest jawny. Wszystko wskazuje na to, że zachowanie Frasyniuka było zaaranżowane tak, aby kamery TVN mogły uchwycić go w otoczeniu funkcjonariuszy. Było to także paliwo dla opozycji totalnej, czy właściwie totalitarnej, której retoryka nie dociera już do nikogo, ale...
Joanna Lichocka
Kolejne tygodnie działalności premiera Mateusza Morawieckiego pokazują, że uczynienie z niego frontmena spraw polskich na arenie międzynarodowej było strzałem w dziesiątkę. Zaczynając od kwestii wizerunkowych, na merytorycznych kończąc. Nie było dotąd szefa rządu biegle posługującego się językiem angielskim i niemieckim i prezentującego się jako jeden z przedstawicieli europejskich elit w najlepszym tego słowa znaczeniu. Wiele zabiegów godnych lepszej sprawy stosowali niegdyś propagandyści PO, by wykreować na polityka formatu europejskiego Donalda Tuska, gdy ten był premierem, ale „europejskość” lidera Platformy sprowadzała się do poklepywania go po plecach. Nic innego nie dało się wykrzesać, bo ten po angielsku zaczął jako tako mówić dopiero po wielu miesiącach urzędowania w Brukseli...
Grupa izraelskich demonstrantów wdarła się na teren polskiej ambasady w Tel Awiwie. Codziennie narasta fala gróźb i kłamstw kierowanych pod adresem Polski. Nikt już nie zwraca uwagi na formy, ważne jest, aby Polskę i Polaków podeptać, zastraszyć i pognębić. Jaki jest cel tej bezprecedensowej akcji, którą przygotowywano przez ostatnie dziesięciolecie? Odpowiedź brzmi: chodzi o ogromne pieniądze! Celem tej narastającej kampanii jest doprowadzenie do wydarcia Polsce majątku przekraczającego 100 miliardów dolarów. Tu też kryje się odpowiedź na inne pytanie: dlaczego nie zaatakowano na przykład Litwy, której spore terytorium leżało przecież w granicach II Rzeczypospolitej? W dziejach Litwy szybciej można dojrzeć ślady działalności zorganizowanych grup o faszyzującym obliczu niż w najnowszej...
O hierarchach kościelnych i profesorach KUL-u, którzy sprzeniewierzają się dziedzictwu papieża Polaka, o zideologizowanym Zachodzie i współpracy państw Europy Środkowowschodniej mówi prof. Andrzej Nowak. Rozmawia Jakub Maciejewski Jeszcze dziesięć lat temu przekonywał Pan Profesor, że Polska powinna nieść Europie chrześcijańskie dziedzictwo Jana Pawła II. Czy dzisiaj się to spełnia? Sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż mogłem sobie wyobrazić jakiś czas temu. Wprawdzie zmiany na scenie politycznej w Polsce dały szanse spełnienia nadziei na kierowanie sprawami publicznymi w sposób, który nawiązuje do dziedzictwa wielkiego patriotyzmu Jana Pawła II, ale jest jeszcze inna, bardziej istotna spuścizna. Rola św. Jana Pawła II jako jednego z naśladowców Chrystusa jest bezspornie...
Joanna Lichocka
Różnie można oceniać zaproponowaną przez wicepremiera i ministra szkolnictwa wyższego reformę nauki, ale jedno trzeba przyznać. To może doprowadzić wreszcie do odcięcia się od dziedzictwa komunizmu w polskiej nauce. Dziś kontynuatorów rodzinnych dynastii i układów ustanowionych tu jeszcze w czasach stalinowskich mamy aż nadto liczną reprezentację. Warto pod tym kątem czytać nekrologi – kierownictwa uczelni, katedr, instytutów publikują hołdownicze wspomnienia tym, którzy – dzięki czystkom w czasie terroru – zajęli miejsca mordowanych lub tylko wyrzucanych i skazanych na niebyt w świecie nauki intelektualistów wolnej Polski. Gdyby zaś przyjrzeć się badawczo pod względem genealogicznym rodowodom współczesnych elit naukowych (mogłoby to być kolejne zadanie Marka Jerzego Minakowskiego,...
Gratuluję. Wasza wytężona i mrówcza praca przyniosła spodziewane efekty. Sprawiliście to, czego – jeszcze pokolenie wcześniej – nie pomyślałby najbardziej szalony człek nad Wisłą. W opinii świata staliśmy się pomocnikami Hitlera, bardziej winnymi niż on sam. Wy – stypendyści niemieckich fundacji, „artyści” opłacani za niemieckie, rosyjskie i żydowskie pieniądze – co prawda nie stworzyliście niczego, co zasługiwałoby na miano dzieła o uniwersalnym, światowym zasięgu – staliście się zbiorowym autorem wielkiego obrazu, który teraz – już coraz bardziej i coraz mocniej opromieniony fanfarami „prawdy jedynej” – podróżuje przez świat. Wszystkich was – naukowców, twórców, celebrytów, dziennikarzy, polityków i innej maści głosicieli – wymienić nie sposób. Staliście się jednak twórcami...
Po upadku PRL większość sił politycznych i biznesowych była zainteresowana rozmydleniem polskiej tożsamości narodowej. Pustka świadomościowa pomagała urabiać społeczeństwo, które już dojrzało do samookreślenia. Ale po pustce może przyjść inne zagrożenie. W żadnym postkomunistycznym kraju nie udało się wypłukać przeszłości. Nawet otoczenie Borysa Jelcyna nie przebudowało świadomości rosyjskiej tak, aby pozbawić ją imperialnych sentymentów – projekt Federacji przyciągającej sąsiadów swoją kulturą i gospodarką padał już w pierwszych latach prezydentury. Nie udało się utrzymać sklejonej, mdłej narodowościowo Czechosłowacji, nie ostała się hybryda Jugosławii, a gdyby nie mniejszość rosyjska w Mołdawii, to ten kraj już dawno złączyłby się z Rumunią. Polacy mieli być przerobieni na...
Powszechna służba wojskowa, przemysł zbrojeniowy jako motor gospodarki i skuteczna repatriacja to trzy fundamenty modelu ekonomiczno-społecznego współczesnego Izraela. Wszystkie te rozwiązania moglibyśmy zastosować także w Polsce. Spór polsko-izraelski dotyczący penalizowania oskarżeń Polski o współudział w Holokauście nie tylko ujawnił, że doświadczenia historyczne Żydów i Polaków różnią się w wielu punktach. Przede wszystkim przypomniał, że Izrael to kraj, który niezwykle twardo broni swoich interesów – i to nawet wtedy, gdy ewidentnie jest w błędzie. Współczesny Izrael to przykład wspólnoty, która potrafi skutecznie dbać o swoje dobro wspólne, pomimo bardzo trudnego położenia geopolitycznego. Ten przez lata otoczony przez wrogów i zmagający się z makabryczną przeszłością naród...
Joanna Lichocka
To, co się dzieje w ostatnich dniach w sprawie zmiany w ustawie o IPN, wcale nie jest złe. Oczywiście trudno cieszyć się z zaniepokojenia departamentu stanu USA i z gwałtownego ochłodzenia stosunków polsko-izraelskich oraz ataków dziennikarzy, ekspertów czy polityków. Przy czym – gdy w Izraelu krytyka Polski w tej sprawie jest dominującą linią, to w Polsce, w największych mediach – także. Wystąpienia antypolskie, oczywiste manipulacje i powtarzanie kłamstw o „współudziale w mordowaniu Żydów” są tam raczej normą niż wyjątkiem. Autorzy chyba nie do końca zdają sobie sprawę, że to moment bycia w snopie światła – zostaną tak, w tej właśnie postawie, zapamiętani. Mamy też do czynienia z wypowiedziami antysemickimi – wielki ich wysyp na forach społecznościowych ma taką skalę, że trudno go...
Neonaziści ze stowarzyszenia „Duma i Nowoczesność” nie są osamotnieni. W całej Europie istnieją środowiska radykałów odwołujące się do Hitlera. W Polsce muszą się chować po lasach, ale na Zachodzie maszerują głównymi ulicami miast. W Polsce martwimy się, że dekomunizacja i dezubekizacja poszły tak marnie. Aco dopiero mówić o kampanii denazyfikacyjnej po II wojnie światowej. Kanclerz Konrad Adenauer z jednej strony pilnował, aby państwo rozliczało zbrodniarzy – funkcjonariuszy III Rzeszy podzielono na sześć kategorii, od najbardziej zaangażowanych i decydujących nazistów, po drugorzędnych wykonawców najbardziej banalnych funkcji administracyjnych. Dawnym zwolennikom Hitlera nie trzeba było podpowiadać, że czasem łapówką, czasem kłamstwem, a czasem fikcyjnymi dokumentami można było się...
Joanna Lichocka
Głosowanie w senacie nad zgodą na zatrzymanie senatora Stanisława Koguta – przegrane przez Prawo i Sprawiedliwość – spotkało się, jak powszechnie wiadomo, ze zdecydowaną, krytyczną oceną kierownictwa partii. Chodzi nie tylko o to, że grupa senatorów wybranych z list PiS postanowiła hołdować zasadom republiki kolesi – zapomnieli najwyraźniej, że zjednoczona prawica szła do wyborów z hasłem równości wszystkich obywateli wobec prawa. Immunitet posła czy senatora nie służy zapewnianiu bezkarności ani unikaniu aresztu w sytuacji udokumentowanego przestępstwa, przedstawionego przez prokuraturę wniosku popartego zebranym materiałem dowodowym. Tymczasem zwolennicy senatora Koguta powtarzali w kuluarach, a niekiedy w mediach, że wniosek prokuratury był słaby. Ba, powielali wręcz narrację PO,...
Rząd premiera Mateusza Morawieckiego został tak skonstruowany, aby budzić jak najmniejsze kontrowersje w Brukseli. Widać, że teraz cały wysiłek PiS-owskiej strategii zostanie skierowany na załagodzenie sporu z eurokratami i przekonanie Waszyngtonu, że czas radykalizmu już się skończył. W tym celu nie tylko zmieniono czołowe postaci gabinetu, ale także zaczęto forsować nowy język, którym wypowiada się polska polityka. Zagranica Właściwie można było obstawiać, gdzie skieruje się ze swoją pierwszą zagraniczną wizytą nowy szef resortu spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. Berlińskie spotkanie ze swoim odpowiednikiem w rządzie Republiki Federalnej Sigmarem Gabrielem pokazało, jakie będą priorytety działań MSZ. Słuchając tonu, w jakim – po rozmowach z Gabrielem – wypowiadał się...
Przemysław Żurawski vel Grajewski
Problem imigrantów ożył na forum UE i w polskiej debacie publicznej. Warto więc do niego wrócić, przypominając realia zaciemniane przez propagandę wymierzoną w stanowisko Polski i innych państw Grupy Wyszehradzkiej, które odmawiają uznania narzucanego przez UE systemu kwotowego dystrybucji przybyszy. Przekonywanie przekonanych jest zajęciem jałowym. Pominę zatem kwestie oczywiste. W dyskusjach z nieprzekonanymi trzeba zaś stosować argumenty obalające ich tezy. Poniższy artykuł z tą myślą był pisany. Na problem imigrantów trzeba spojrzeć bez emocji, jako na wyzwanie z dziedziny administrowania kryzysami. Ani uchodźcy, ani imigranci z Bliskiego Wschodu nie koczują u polskich granic, a nawet nie przechodzą przez Polskę w drodze do innych krajów. Moralne szantażowanie nas tym, że...
Młodzi, zdeterminowani, nowocześni – tacy wydają się na pierwszy rzut oka. W rzeczywistości czerpią z przebrzmiałych ideologii pokolenia’68 i szkoły frankfurckiej, w praktyce broniąc interesów resortowych rodzin z PRL. Latem roku 2015 podszedł do mnie na ulicy działacz Partii Razem. „Czy podpisze się pan pod listą poparcia dla naszego komitetu wyborczego?” – rozpoczął. Znałem założenia tego skrajnie lewicowego środowiska i sprzeciwiałem się im, ale postanowiłem zapytać: „A jaki jest wasz stosunek do małżeństw homoseksualnych?”. Błysk zaskoczenia tylko przez chwilę przemknął przez twarz młodego człowieka, po czym odpowiedział z pewnością siebie: „Taki jak papieża Franciszka”. Kłamał, ale to nieistotne. Choć Ojciec Święty faktycznie w sposób inny niż jego poprzednicy odnosi się do...
Joanna Lichocka
Opozycja odetchnęła z ulgą – parlament uchwalił budżet na rok 2018. A tak się bali – widać to było w tekstach wielu publicystów i przebąkiwano o tym na korytarzach sejmowych. Bo jak nie będzie w terminie ustawy budżetowej, to mogą być wcześniejsze wybory – i co wtedy? Z rozbawieniem czytałam o obawach, że PiS może mieć taki plan, by nie uchwalić budżetu i doprowadzić do wcześniejszych wyborów, które, rzecz jasna, w opinii dziennikarzy i ekspertów postkomuny musiałyby oznaczać katastrofę dla tego obozu. Kataklizm, nie ma co zbierać, to już byłby koniec – taki to był ton. Ta wiara w siłę opozycji uderzająca z łamów „Gazety Wyborczej” i podobnych jej tytułów była i zabawna, i krzepiąca zarazem. Przyznali oni w tych swoich strachach, że nie ma obecnie żadnej siły na scenie politycznej...
Zmiany w rządzie Mateusza Morawieckiego nie są jedynie rutynową wymianą ministrów słabszych na kandydatów, którzy dają szanse na skuteczniejsze działanie. To był wykalkulowany manewr, który dał Morawieckiemu więcej swobody, co więcej, jest to także uwolnienie się od postulatów, dzięki którym na PiS głosował tzw. twardy elektorat. Tych ludzi potraktowano jako zakładników rządu Morawieckiego, uważając, że i tak nie mają na kogo głosować. Zwłaszcza trzy zmiany: odwołanie Antoniego Macierewicza, stworzenie odrębnego ministerstwa dla związanej z Jarosławem Gowinem Jadwigi Emilewicz oraz oddanie steru resortu spraw zagranicznych w ręce członka „korporacji Geremka” Jacka Czaputowicza muszą wywołać głębsze refleksje. Istotne przesunięcie w lewo Odwołanie Antoniego Macierewicza, Jana...

Pages