Publicystyka

Krzysztof Wołodźko
W czas wyborów samorządowych sporą popularnością cieszą się przeróżne stowarzyszenia i ruchy miejskie, mniej lub bardziej słusznie kojarzone z oddolną aktywnością obywatelską. Ich nazwy mają nie kojarzyć się z wielką polityką i tymi ugrupowaniami partyjnymi, które wyborcy skłonni są aktualnie omijać szerokim łukiem. Strategia na „apolitycznego”, czyli bezpartyjnego kandydata cieszy się w czas wyborów samorządowych sporym wzięciem. Stare polityczne lisy potrzebują obywatelskich szyldów, by zdobyć zaufanie kurnika. Przykładów nie brakuje. Najbardziej wyrazisty to bodaj Paweł Adamowicz, wieloletni prezydent Gdańska. Jego polityczna przeszłość jest powszechnie znana. Był w Kongresie Liberalno-Demokratycznym – formacja działała co prawda krótko, ale miała znaczne wpływy polityczne i...
Europejskie „tournée” Ljudmiły Kozlovskiej, która obficie i w sposób świetnie zorganizowany pluje na Polskę, daje możliwość wielu przemyśleń. Okazuje się bowiem, jak bardzo doskwiera nam brak prawdziwej reformy służb specjalnych, które miały przecież ochraniać interesy naszego państwa. Od czasu, gdy Zbigniew Siemiątkowski – w czasach rządów SLD – rozmnożył służby cywilne i wojskowe, galimatias w tym środowisku jedynie narasta. Cywilna kontrola nad jedną służbą cywilną i jedną wojskową to jednak coś zupełnie innego niż kontrola nad czterema konkurującymi ze sobą formacjami. Ustrój polskich służb specjalnych – od początku rządów Dobrej Zmiany – wymagał natychmiastowej reformy. Niestety, rząd pod przewodnictwem PiS od trzech lat nie zdobył się na przeprowadzenie koniecznej naprawy służb....
Joanna Lichocka
Dziś coraz więcej Polaków rozumie, że można lokalne sitwy odrzucić. Jeśli ludzie PiS zajmą na wszystkich szczeblach samorządowych miejsce peeselowsko-platformerskiej postkomuny, będzie to rzeczywista zmiana, która może odmienić całkowicie oblicze kraju. – Dla każdego jest miejsce w biało-czerwonej drużynie – mówiła wicepremier Beata Szydło podczas spotkania w Kaliszu, na którym przedstawiono kandydatury w wyborach samorządowych Prawa i Sprawiedliwości. Poseł Piotr Kaleta ubiega się o fotel prezydenta Kalisza, senator Łukasz Mikołajczyk o stanowisko prezydenta Ostrowa Wielkopolskiego. Obydwaj politycy mają poważne szanse wygrać wybory – z całą pewnością wejdą do drugiej tury. Słynąca z sumienności i pracowitości wicewojewoda Marlena Maląg (samorządowiec z dużym dorobkiem, wcześniej...
Racjonalizując opiekę medyczną, możemy leczyć lepiej, ponosząc mniejsze koszty, a o to przecież chodzi. W Polsce od roku funkcjonuje sieć szpitali. Utworzenie jej to krok w dobrym kierunku, ale jest jeszcze wiele do zrobienia. Na przykład w województwie mazowieckim znajdują się szpitale powiatowe, miejskie, wojewódzkie i wreszcie uniwersyteckie oraz instytuty. Jednak wszystkie te placówki współpracują ze sobą w bardzo ograniczonym zakresie. Wykonują też sporo procedur i diagnozują większość chorób. Na świecie wygląda to nieco inaczej. Są ośrodki wyspecjalizowane w leczeniu danego schorzenia, dzięki czemu mogą osiągać zdecydowanie lepsze wyniki. Jednocześnie ośrodki te nie zajmują się osobami z innymi schorzeniami, co z kolei istotnie skraca kolejkę pacjentów, w leczeniu których są...
Igor Szczęsnowicz
Polacy na Litwie otrzymali redagowany częściowo przez ekipę „Gazety Polskiej” kolorowy „Kurier Wileński. Magazyn”. Na periodyk tak atrakcyjny w formie i treści nasi rodacy nad Wilią czekali bardzo długo. Już jest. Od 6 października na Litwie ukazuje się „Kurier Wileński. Magazyn”, gazeta polska na Litwie. Dziennik „Kurier Wileński” dostępny jest w Wilnie już od wielu lat, ale dopiero teraz dzięki Senatowi RP oraz Fundacji Pomocy Polakom na Wschodzie pokuszono się o wydanie magazynowej wersji tego pisma. Pełen kolor, 44 strony, ciekawe artykuły o bieżącej sytuacji politycznej na Litwie, w Polsce, Europie i na świecie. Tym milej, że częścią ekipy przygotowującej nowe pismo są dziennikarze, redaktorzy, fotoedytorzy i graficy znani z łamów „Gazety Polskiej”. Pierwsze wieści z Litwy na...
Premier Mateusz Morawiecki ma poważny problem, ujawnione właśnie nagrania z restauracji „Sowa i przyjaciele”, na których występuje jeszcze jako prezes BZ WBK, wzmacniają jego wizerunek jako „zimnego bankiera”. Jest to publiczny wizerunek, który usiłował zgubić przez ostatnie miesiące, a który teraz wraca do niego jak cień. Nowe nagrania wcale nie podrywają zaufania do Morawieckiego, nie stawiają go nawet w dwuznacznym świetle, sprawiają jedynie, że będzie musiał włożyć znacznie więcej wysiłku w to, aby wyborcy Prawa i Sprawiedliwości potraktowali go jak swojego przywódcę. Hipokryzja jako metoda dziennikarskiego śledztwa Brak logiki lub też twierdzenia wzajemnie sprzeczne – w działaniach dzisiejszej opozycji politycznej w Polsce – nikogo już nie mogą dziwić. Dlatego gdy Onet i TVN...
„Prawica razem, ale nie tym razem” – drwili przed laty satyrycy Janusz Rewiński i Krzysztof Piasecki. Dziś to samo można powiedzieć o lewej stronie polskiej sceny politycznej. Jedyne „Razem” to efemeryczny byt Adriana Zandberga. Poza tym – podziały, waśnie i niespełnione ambicje personalne. Z punktu widzenia postkomunisty, socjalisty, przedstawiciela LGBT i feministek krajobraz na lewicy rysuje się w ciemnych barwach. I tak do samorządu startuje koalicja SLD Lewica Razem, którą współtworzy – oprócz Sojuszu Lewicy Demokratycznej – 19 podmiotów. Oprócz tego partia Razem Adriana Zandberga, która marzy o poprawie wyniku wyborczego sprzed trzech lat, gdy była blisko dostania się do parlamentu. Obok nich – Robert Biedroń, który zrezygnował z walki o reelekcję w Słupsku, zapewne uznając, że...
Joanna Lichocka
Ten, kto wrzucił temat taśm z „Sowy…” w sam środek kampanii wyborczej, jest albo mało mądrym przeciwnikiem PiS, albo przeciwnie – wielkim zwolennikiem obozu Dobrej Zmiany. Teoretycznie miał to być atak na premiera Mateusza Morawieckiego. W praktyce przypomniał Polakom, czym jest POstkomuna. Pracownicy niemieckiego portalu wydawanego po polsku – aż czterech! – opracowali trzygodzinny zapis rozmowy w „Sowie”. Z Mateuszem Morawieckim i Zbigniewem Jagiełło spotkał się Krzysztof Kilian, ówczesny prezes PGE, i jego zastępczyni Bogusława Matuszewska. Kilian szukał pracy dla Aleksandra Grada. „U mnie ma 4 dychy” – wyjaśniał, a to 40 tys. złotych w jego opinii miało być za mało dla rodziny z trojgiem dzieci. Jagiełło jednoznacznie odmówił, Morawiecki zbył – Grad ani złotówki dzięki obydwum...
Antoni Macierewicz
Niepodległość państw bałtyckich jest skutkiem dążeń ich społeczeństw do budowy własnych państw narodowych, klęski Rosji i Niemiec w wyniku I wojny światowej i wreszcie zwycięstwa Polski w wojnie z bolszewikami w latach 1918–1921 r. Pokój wersalski rozstrzygnął o kształcie Europy Zachodniej, ale pozostawił otwartą kwestię Europy Środkowej i Wschodniej. Największym wyzwaniem były komunistyczne ruchy rewolucyjne zmierzające do zajęcia całej Europy i stworzenia na jej terytorium systemu republik sowieckich. Taki był cel inwazji sowieckiej armii kierowanej przez Lwa Trockiego, a dowodzonej przez marszałka Michaiła Tuchaczewskiego. „Po trupie pańskiej Polski na Zachód, marsz” – to hasło było gwarancją dla tworzonych republik radzieckich i likwidacji dążeń niepodległościowych od Bałtyku...
Gdyby poważnie zastanowić się nad tym, jakie są najsilniejsze ośrodki opozycji w dzisiejszej Polsce i jakie mają inspiracje, to dojdziemy do zaskakujących ustaleń. Okaże się bowiem, że Platforma Obywatelska i „Nowoczesna” to wcale nie najważniejsze środowiska, nadające dziś względny impet antyrządowym działaniom. Pomijając jawne agentury niemieckie i rosyjskie, bardzo łatwo można zauważyć, że opozycyjne partie pełnią coraz bardziej dekoracyjną rolę, a prawdziwe zadania realnej walki z rządem Prawa i Sprawiedliwości powierza się albo prominentnym sędziom, albo osobom pokroju Ludmiły Kozłowskiej i Bartosza Kramka. Zachodzi oczywiście pytanie: kto opozycji rozdziela role, ale tu wiele wyjaśniłaby pewnie cykliczna obecność generała Marka Dukaczewskiego pod Sejmem. Różowo-czerwona Unia...
Krzysztof Wołodźko
Demiurgowie i apologeci III RP, choć wciąż trzymają w garści sporo zasobów finansowych i kontrolują dużą część debaty publicznej, od kilku lat spychani są do defensywy. Po blisko dekadzie rządów Platformy Obywatelskiej znaczna część społeczeństwa boleśnie odczuła, że skorzystała na transformacji znacznie mniej niż staro-nowa liberalna elita. We wrześniu tygodnik „Polityka” wymówił etat Rafałowi Wosiowi, który nie tylko ma zdecydowanie lewicowe poglądy, ale coraz bardziej krytycznie wypowiadał się o liberalnej opozycji. Woś przypieczętował swój los, gdy w dziale „Opinie” na portalu Gazeta.pl opublikował artykuł „Lewico, czas na współpracę z PiS. Trzeba budować z Kaczyńskim demokratyczny socjalizm”. Redakcja „Polityki”, dopingowana przez mocno zirytowaną lewicowo-liberalną publikę,...
Joanna Lichocka
„Mamy do czynienia z dwoma programami” – mówił na konwencji wyborczej Prawa i Sprawiedliwości w Poznaniu premier Mateusz Morawiecki. „Jeden nazywa się antyPiS, drugi – Polska”. Szef rządu ma oczywiście rację – swoje zaangażowanie w kampanię politycy totalnej opozycji sprowadzają do jednego programu – odsunąć PiS od władzy lub nie dopuścić PiS do rządzenia w samorządach. Tylko tyle powtarza korowód polityków i działaczy PO, Nowoczesnej i PSL, to naprawdę ich jedyny program. Kilka miesięcy temu słynący z nikłej ilości mądrych wypowiedzi poseł Nowoczesnej z Wielkopolski Adam Szłapka ujął to otwarcie: „Przyjmijmy z góry, że nie zrealizujemy swoich programów”. Chodzić bowiem ma nie o jakiś program, lecz o odsunięcie Prawa i Sprawiedliwości od władzy. Ten jednopunktowy program Polacy nie...
Piotr Nisztor
Badanie nielegalnej inwigilacji po aferze taśmowej jest jak układanie puzzli, w których brakuje wielu elementów, ale nie osób, które mocno w tym przeszkadzają. Dlatego trudno mi uwierzyć, że kiedyś ukarani zostaną ci, którzy przez wiele miesięcy podsłuchiwali moje rozmowy telefoniczne i śledzili każdy mój krok. Byłem jednym z najbardziej inwigilowanych ludzi w Polsce. Dla rządu PO-PSL po ujawnieniu afery taśmowej stałem się wrogiem publicznym numer jeden. Użyto wobec mnie wszelkich możliwych narzędzi, aby rozłożyć moje życie na czynniki pierwsze. Z okruchów dokumentów i rozmów z informatorami wyłania się smutny obraz zdewastowania fundamentu demokracji – wolności mediów i tajemnicy dziennikarskiej. Wiem, że podsłuchiwano moje rozmowy telefoniczne, czytano SMS-y i maile,...
Przemysław Żurawski vel Grajewski
Kolejny szczyt Trójmorza, tym razem odbywający się w Bukareszcie, jest dobrą okazją do przypomnienia, czym jest ten projekt i o co w nim chodzi oraz w jakim jest stadium. Trójmorze jest inicjatywą polityczną powołaną w 2015 r. przez prezydentów Polski i Chorwacji, dotyczy regionalnej współpracy infrastrukturalnej i obejmuje 12 państw członkowskich UE z naszego regionu (Austrię, Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Litwę, Łotwę, Polskę, Rumunię, Słowację, Słowenię i Węgry). W 2017 r. na szczycie w Warszawie przedsięwzięcie to otrzymało poparcie goszczącego wówczas w stolicy Polski prezydenta USA Donalda Trumpa, a ostatnio wolę uzyskania statusu obserwatora przy tej inicjatywie zgłosiły Niemcy. Zasadniczymi projektami przewidzianymi do realizacji w ramach Trójmorza jest rozbudowa...
W Polsce działa specyficznie wykrzywione zwierciadło opinii. Nie oddaje ono realnych proporcji zdarzeń, a jedynie pokazuje, kto ma największe wpływy w środkach przekazu. O tej prawdzie znów przekonały nas relacje z wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych. Kiedy Bronisław Komorowski pojechał do Waszyngtonu i nie załatwił niczego poza zdawkowymi kurtuazjami Baracka Obamy, w Polsce media piały z zachwytu. Ani uwagi o wierności żony, ani bredzenie o bigosie nie stanowiły dla mainstreamu żadnego problemu. Andrzej Duda jeszcze nie zdążył wrócić z amerykańskich rozmów z Donaldem Trumpem, a w Polsce już rozległo się wycie: „Kucał przy siedzącym Trumpie!”, „Nie potrafił się godnie zachować!” – oto generalny ton relacji salonowych środków przekazu. Nikt nie zadał sobie nawet...
Joanna Lichocka
Wygląda na to, że w poszukiwaniu treści, które mogłyby być atrakcyjne dla wyborców, politycy PO i Nowoczesnej sięgnęli po roczniki „Gazety Polskiej” i innych tytułów prasy prawicowej oraz po wystąpienia polityków PiS. I zrzynają bez skrupułów. We Wrocławiu Grzegorz Schetyna przekonywał – niewierzących pewnie własnym uszom wyborców PO, którym dotąd mówiono o niepotrzebnym rozdawnictwie narażającym przyszłość finansów państwa – że to Platforma jest gwarantem utrzymania programu 500 plus. Na tej samej partyjnej konwencji Katarzyna Lubnauer słowami o wolności, dumnych Polakach i potrzebie budowy wspólnoty zapierała dech w piersiach tym „młodym, wykształconym, z wielkich miast”, których od wczesnych lat uczono, że liczą się indywidualizm, ambicje jednostki, a nie jakiejś wspólnoty (a już na...
Jedni zauważają jedynie odlot bocianów, inni z napięciem oczekują na pierwsze jesienne miesiące. Może być ciekawie, choć nic – na razie – nie zapowiada gorącej jesieni.   Kilka czynników warto jednak zauważyć. Można zaryzykować stwierdzenie, że jeśli rząd Dobrej Zmiany przetrwa tą jesień, to właściwie dalej będzie miał już łatwiej. Energia prowokacji i agresji została bowiem skumulowana właśnie na jesienny atak. Pod koniec października czekają nas wybory samorządowe. Wszystko wskazuje na to, że PiS i ugrupowania pozostające z nim w koalicji będą w stanie odbić – z rąk PSL, PO i SLD – większość sejmików wojewódzkich. Z władzą w dużych miastach może być znacznie trudniej. Jednak nawet utrata sejmików wojewódzkich w praktyce oznacza odcięcie ludzi ancien régime od źródeł łatwego...
Joanna Lichocka
Trudno o bardziej spektakularne „samozaoranie” polityków Platformy Obywatelskiej niż przypadek głosowania nad ACTA 2. W lipcu mówią, że są „przeciw”. We wrześniu głosują karnie „za”. W jednym są konsekwentni – w czynach zawsze działali przeciw wolności słowa.   To oczywiście kolejny raz, gdy PO nie dotrzymuje słowa i ma za nic deklaracje wobec wyborców. Ale tym razem dzieje się to w środku kampanii wyborczej, gdzie POstkomuna rozpaczliwie walczy o wiarygodność w oczach własnych ludzi – te wybory zdecydować mogą w dłuższej perspektywie o jej być albo nie być. I właśnie w takim momencie demonstruje pogardę dla własnych słów i głosuje za cenzurą w internecie. Konsternację, jaka zapanowała w obozie postkomunistycznym z tego powodu, dobrze ilustruje zachowanie jego mediów – albo ani...
Kiedy w 2005 roku realizowałem swój film „Gra o PZU”, natknąłem się na dokumenty i ludzi, którzy otworzyli zupełnie nową opowieść – nazwijmy ją „Księgą rabunku założycielskiego”, która wyjaśniała kulisy konstruowania gospodarczego systemu Trzeciej Rzeczpospolitej. Jednym z najważniejszych ogniw w tej opowieści był Dariusz Tytus Przywieczerski, kiedyś człowiek z „setki” najbogatszych Polaków.   Wtedy natknąłem się na Marka Gila z krakowskiej spółki Code oraz na K., byłego majora SB, prowadzącego w PRL śledztwa gospodarcze. A na moim radarze pojawili się dwaj „biznesmeni” – nieznany wówczas publicznie Jan Załuska oraz D.T. Przywieczerski. Wraz z Przemkiem Wojciechowskim pracowicie brnęliśmy przez meandry afery biura maklerskiego Sur 5 Net. W pewnym momencie wszystkie te nitki...
Prezydent Duda podczas wizyty w Waszyngtonie powinien skupić się na zacieśnieniu polsko-amerykańskich relacji gospodarczych, które mogą być równie ważnym filarem naszego bezpieczeństwa co amerykańskie wojska. Doskonałym instrumentem mógłby być fundusz inwestycyjny sfinansowany wspólnie przez USA i kraje Trójmorza.   Oficjalna wizyta w Białym Domu prezydenta Andrzeja Dudy nieco ponad rok po wizycie Donalda Trumpa w Warszawie to bez wątpienia ważny sukces prezydenckiej administracji. Fatalnie by się jednak stało, gdyby prezydent i jego ludzie zadowolili się już samym faktem odbycia tej wizyty. Trump jest specyficznym przywódcą –wywodzi się nie z elity politycznej, lecz biznesowej. Prowadzi więc dosyć niestandardową politykę transakcyjną, typową właśnie dla środowisk biznesowych. Aby...
Tomasz Sakiewicz
Jednym z największym oszustw historii jest twierdzenie, że Hitler był samotnym szaleńcem, który wykorzystując zaskoczenie i przewagę militarną, podbijał całą Europę. Hitler wraz ze swoim zbrodniczym programem został demokratycznie wybrany przez Niemców, a w polityce imperialnej miał wsparcie większości krajów Europy. Charakterystyczne, że wsparcie pochodziło od państw niedemokratycznych, a III Rzesza atakowała będące wtedy w mniejszości demokracje. Dzisiaj wielu sojuszników Hitlera próbuje zamazywać historię i dzielić się odpowiedzialnością z jego ofiarami. Z historii możemy dowiedzieć się o egzotycznym sojuszu państw osi: Włoch, Japonii i Niemiec. Reszta świata jest przedstawiana jako ofiary ich polityki. To kłamstwo podtrzymywane po cichu przez większość Europy, która była...
Joanna Lichocka
Rusza komisja śledcza mająca wyjaśnić, czemu w czasie rządów PO-PSL doszło do wyłudzeń podatku VAT na ogromną skalę i dzięki jakim mechanizmom było możliwe, że do budżetu państwa nie wpływały należne miliardy złotych. Nareszcie! Postulowałam powołanie tej komisji jeszcze w 2013 r., gdy wybuchł skandal związany z finansami państwa. Zabrakło wtedy grubo ponad 20 mld zł. Ówczesny minister finansów Jan Vincent-Rostowski musiał pospiesznie nowelizować budżet i ciąć wydatki, m.in. na armię, no i wydzierać się w Sejmie na opozycję, by zasłonić agresją swoją niekompetencję. Tymczasem nawet „Gazeta Wyborcza” piórem Witolda Gadomskiego zastanawiała się wtedy, o co właściwie chodzi: „Już w ubiegłym roku dochody podatkowe były niższe niż planowane, a budżet został uratowany przez solidną wpłatę z...
Żyjemy w epoce, w której świat w ciągu kilku lat zmienia się szybciej niż przez poprzednie stulecia. Polska znalazła się na ryzykownym kursie – podjęła próbę budowy suwerennego państwa, które ma swoje interesy, a sojusze weryfikuje po efektach, jakie one przynoszą. Kurs jest ryzykowny, bowiem wywołuje agresywne reakcje naszych sąsiadów. Może jednak przynieść rezultaty, o jakich nasi przodkowie mogli jedynie marzyć. To, czy tak się stanie, zależy od sytuacji międzynarodowej. W pewnym jednak stopniu zależy także od dojrzałości, rozsądku i zręczności ludzi, którzy dziś Rzecząpospolitą władają. Czy Prawo i Sprawiedliwość jest przygotowane do globalnej gry o polskie interesy? Czy rozumie zasady, według których ta gra się toczy? Czy dobrze wybrało sojuszników, czy nie zostanie zdradzone,...
Wojciech Mucha
Dla opozycji to najważniejsze wybory po 1989 r. i walka o życie. Dla PiS – możliwość odbicia wielu bastionów koalicji PO-PSL i przetarcie przed wyborami do europarlamentu i przed bitwą o parlament. Do gry wraca po dłuższej nieobecności Jarosław Kaczyński, który zamierza wspierać kandydatów PiS do samorządów, a także samego premiera – Mateusza Morawieckiego. Powodów do zadowolenia partia rządząca ma co najmniej kilka. Satysfakcję przynoszą sondaże. W żadnym z dużych miast politycy PiS nie są faworytami, ale też osiągają wyniki pozwalające im wierzyć w pozytywne rozstrzygnięcia w drugiej turze. Patryk Jaki goni w Warszawie Rafała Trzaskowskiego, traci do niego 4–5 pkt proc. (w zależności od pracowni badań). Jak na doświadczenie polityczne przewodniczącego komisji weryfikacyjnej ds....
Dla opozycji to najważniejsze wybory po 1989 r. i walka o życie. Dla PiS – możliwość odbicia wielu bastionów koalicji PO-PSL i przetarcie przed wyborami do europarlamentu i przed bitwą o parlament. Do gry wraca po dłuższej nieobecności Jarosław Kaczyński, który zamierza wspierać kandydatów PiS do samorządów, a także samego premiera – Mateusza Morawieckiego. Powodów do zadowolenia partia rządząca ma co najmniej kilka. Satysfakcję przynoszą sondaże. W żadnym z dużych miast politycy PiS nie są faworytami, ale też osiągają wyniki pozwalające im wierzyć w pozytywne rozstrzygnięcia w drugiej turze. Patryk Jaki goni w Warszawie Rafała Trzaskowskiego, traci do niego 4–5 pkt proc. (w zależności od pracowni badań). Jak na doświadczenie polityczne przewodniczącego komisji weryfikacyjnej ds....
Wojciech Mucha
Jeśli cokolwiek wiemy na pewno w sprawie Fundacji Otwarty Dialog, to to, że nie możemy być niczego pewni. Poza jednym – transparentność tej organizacji jest żadna, a cienie kładą się od Brukseli, Warszawy przez Kijów, Rosję aż do Kazachstanu. Jest rok 2014. „Gazeta Polska Codziennie” wspólnie ze Stowarzyszeniem Pokolenie organizuje konwój z pomocą dla ukraińskich oddziałów walczących w Donbasie – kilkanaście samochodów terenowych oraz pomoc humanitarna. – Nie jesteśmy w stanie przebić Putina z jego 280 ciężarówkami, to mogłaby zrobić bez trudu Unia Europejska. Na początek załadujmy choć jedną ciężarówkę tym, co jest najpotrzebniejsze – apeluje Przemysław Miśkiewicz ze Stowarzyszenia Pokolenie. Pieniądze dla Ukrainy zbierały również m.in. Polska Akcja Humanitarna, Caritas Polska i...
Joanna Lichocka
Tekst piszę w sobotę, Państwo czytacie go od środy, gdy ukazuje się „Gazeta Polska”, dlatego nie wiem, czy straceńcza akcja POstkomuny, aby do miana „złodziei” dopisać miliony polskich podatników, brzmi jeszcze, czy już się z niej wstydliwie wycofano. Jednak w sobotę wszystkie tuby propagandowe PO były włączone na ten przekaz, czyli PiS mówiąc, że zabrał złodziejom miliony, określa tak miliony Polaków. Jest to stwierdzenie tak beznadziejnie niemądre, że aż zdumiewa, iż ktokolwiek ze specjalistów od kampanii w Platformie mógł je wymyślić. Wytłumaczenie tego zupełnie hucpiarskiego pomysłu na wprowadzenie szumu medialnego jest jedno – głęboka pogarda dla Polaków. I nie mniej głęboka wiara, że dla POstkomuny kłamstwo może być wciąż skutecznym narzędziem walki politycznej. PiS odebrał...
Krzysztof Wołodźko
Wiele wskazuje na to, że „Mam w dupie małe miasteczka”, czyli słynna fraza z wiersza Andrzeja Bursy, była jednym z programowych założeń transformacyjnych elit. Narastające dekadami kłopoty małych i średnich miast coraz częściej przeszkadzają młodemu pokoleniu, które musiało na stałe związać się z metropoliami, ale często sercem wciąż pozostaje w swoich małych ojczyznach. Przez lata przemian emigracja zarobkowa stanowiła niewypowiedziane założenie pokoju społecznego i jako takiego powodzenia polskich rodzin. Dzięki niej w wielu domach pojawiły się sensowniejsze pieniądze. Ale nierzadko podzieliła albo złamała rodziny i wykrwawiła wioski, miasteczka, małe i średnie miasta. Wyjeżdżali ludzie pracowici i zaradni, z pomysłami, sumienni pracownicy, których w Polsce oskarżano o...
Ruch Prezydenta sprawił, że w kampanii wyborczej do europarlamentu jest szansa na ciekawą i prawdziwą dyskusję o Unii Europejskiej i jej przyszłości. A jednak Prezydent do czegoś się przydaje. Prezydent Andrzej Duda zawetował parlamentarny projekt zmian w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. To dobry krok, pokazujący, że nawet w obecnym ustroju, przy nieprecyzyjnych zapisach konstytucji określających kompetencje prezydenta i zakres jego rzeczywistej władzy, może on pełnić rolę ostatecznej instancji, w której unieważniane są nieprzemyślane i niesprawiedliwe projekty sygnowane przez parlamentarną większość. Tym razem prezydent Duda odegrał rolę stabilizatora nastrojów i instytucji powściągającej zbyt wielkie apetyty rządzącej koalicji. Projekt ordynacji premiującej jedynie...
Wojciech Mucha
W internecie króluje nienawiść. Także po „prawej stronie”. Antysemici, zwolennicy opuszczenia Unii Europejskiej, ukrainofobi, wreszcie wszelakiej maści podpuszczani przez „liderów opinii” anonimowi hejterzy i wyznawcy teorii spiskowych. Wszyscy oni pod płaszczykiem „mówienia niewygodnej prawdy” nie tylko zaśmiecają debatę publiczną. Szantażują także partię rządzącą, która boi się raz na zawsze wypchnąć ich na margines. To może skończyć się źle. „Uwaga! Jonny Daniels wraz z agentami Mossadu planuje dokonać prowokacji podczas Marszu Niepodległości 11 listopada 2018 roku. Mossad ma zielone światło od parcha tego rządu RP na urządzenie drugiego Majdanu! Informacje potwierdzone z kilku źródeł! Czas zneutralizować szkodników Polski! Jonny Daniels – persona non grata!”. To tylko jedna z setek...
Joanna Lichocka
Weto prezydenta Andrzeja Dudy wobec nowej ordynacji do Parlamentu Europejskiego to opowiedzenie się za status quo – utrzymanie mechanizmu, który w sposób nieczytelny dla wyborców umożliwia wejście do PE reprezentantów marginalnych ugrupowań w miejsce tych, którzy zyskali rzeczywiste poparcie. To wynik oderwania mechanizmu podziału mandatów od okręgów – system przeliczania uprzywilejowuje okręgi wyborcze o dużej liczbie uprawnionych do głosowania i sankcjonuje znaczące różnice w potencjale siły głosu w poszczególnych okręgach wyborczych. W efekcie głosy wyborców w danym okręgu nie przekładają się na realne mandaty w okręgu, mimo uzyskania znaczącego poparcia kandydat może nie zostać europosłem, bo mandat przypada większemu pod względem liczby wyborców okręgowi. Dzięki temu mechanizmowi...
Jacek Liziniewicz
Stadion warszawskiego Marymontu lata świetności ma już za sobą. To całkiem inaczej niż drużyna piłkarska baru „Ulubiona” i ich rywale z „Kartoflisk”. Te nie tylko nie mają za sobą żadnej chwalebnej przeszłości, ale nie czeka ich też absolutnie żadna świetlana przyszłość. Dlaczeg więc mecz z udziałem tej zbieraniny amatorów obejrzało po raz kolejny blisko 1000 osób? Na stadionie Marymontu wszystko jest wybitne. Od walącej się trybuny z zadaszeniem, przez ruinę budynku klubowego, po całkiem niezłą murawę. Dlaczego wybitne? Amatorzy tego typu budowli wskazują, że całość została wpisana do Gminnej Ewidencji Zabytków. Powstałe w latach 50. obiekty są „cennym dziedzictwem architektury modernizmu”. Zaprojektował je Stanisław Barylski, architekt zasłużony w odbudowie Warszawy. Dziś całość...
Wojciech Mucha
Stadion warszawskiego Marymontu lata świetności ma już za sobą. To całkiem inaczej niż drużyna piłkarska baru „Ulubiona” i ich rywale z „Kartoflisk”. Te nie tylko nie mają za sobą żadnej chwalebnej przeszłości, ale nie czeka ich też absolutnie żadna świetlana przyszłość. Dlaczeg więc mecz z udziałem tej zbieraniny amatorów obejrzało po raz kolejny blisko 1000 osób? Na stadionie Marymontu wszystko jest wybitne. Od walącej się trybuny z zadaszeniem, przez ruinę budynku klubowego, po całkiem niezłą murawę. Dlaczego wybitne? Amatorzy tego typu budowli wskazują, że całość została wpisana do Gminnej Ewidencji Zabytków. Powstałe w latach 50. obiekty są „cennym dziedzictwem architektury modernizmu”. Zaprojektował je Stanisław Barylski, architekt zasłużony w odbudowie Warszawy. Dziś całość...
Środowisko prawnicze nigdy nie zostało praktycznie poddane lustracji i dekomunizacji. W sądach i w adwokaturze roi się od przedstawicieli rodzin, które pierwsze prawnicze kroki stawiały tuż po II wojnie światowej. Za autorytety wciąż uchodzą osoby, które legitymizowały poczynania junty Wojciecha Jaruzelskiego. Przykładem jest tu profesor Ewa Łętowska. Cały okres trwania III RP to praktycznie wzmacnianie dobrego samopoczucia prawniczych dynastii i potęgowanie przekonania, że stoją one ponad prawem. Nie może zatem dziwić, że wśród sędziów i adwokatów dominuje dziś jeden, krytyczny wobec władz, pogląd. Środowisko jest zwarte i gotowe do konfrontacji z Dobrą Zmianą, a wobec niezsubordynowanych gotowe na stosowanie całego arsenału „środków dyscyplinującego przymusu”. To być może jest...
Od koncertu założyciela Pink Floyd w Krakowie po Przystanek Woodstock i wreszcie pogrzeb Kory. Dla części artystów każda okazja jest dobra, by wmawiać sobie i widzom przekaz o rzekomej „dyktaturze w Polsce”. Wśród „totalnej opozycji” przetoczył się zachwyt tym, jak Roger Waters urządził ze swojego koncertu polityczny happening. Podczas widowiska w Krakowie wyświetlił na telebimie nazwiska przywódców, których uznaje on za – uwaga – neofaszystowskich. Do takowych zaliczył Donalda Trumpa, Viktora Orbána, Marine Le Pen, Sebastiana Kurza, Nigela Farage’a, Władimira Putina i rzecz jasna Jarosława Kaczyńskiego. Wszyscy wymienieni mają tyle wspólnego nie tylko z ruchami neofaszystowskimi, ale i ze sobą nawzajem, co Legia Warszawa z Ligą Mistrzów, a dawny Pink Floyd – z dzisiejszymi...
Joanna Lichocka
Mamy do czynienia z otwartą próbą zmiany ustroju w Polsce. Zamiast demokracji postkomuna – licząc na wsparcie zagranicy – usiłuje wprowadzić system rządów sprawowanych przez grupę sędziów (oraz liderów postkomunistycznych elit), niekontrolowanych demokratycznie. Mówiąc wprost, to starcie o demokrację w Polsce. Nie o jej kształt, lecz o nią samą. Postkomuna, ludzie totalnej opozycji, to obóz, który mechanizmy demokratyczne usiłuje zdławić lub unieważnić – recytując przy tym raz po raz hasła „konstytucja” i „praworządność”, niczym pierwsi sekretarze w PRL i ich propagandyści. Często jej wybitni przedstawiciele są tymi samymi ludźmi, którzy legitymizowali reżim Jaruzelskiego – jak prof. Ewa Łętowska, powołana przez niego na fasadową wtedy funkcję rzecznika praw obywatelskich. Walka z...
Gdyby Monteskiusz nagle ożył i na dodatek rozumiał coś po polsku, to pewnie złapałby się za głowę. Nie przewidział bowiem sytuacji, gdy to właśnie tzw. trzecia władza – sędziowska – poczuje wolę rządzenia i z udawanej od dawna pozycji bezstronnych sędziów przeobrazi się w hydrę politycznego interesu, która bezwzględnie stanie do walki z legalnie wybranymi organami państwa. Monteskiusz zapewne zauważyłby też, że w dzisiejszej Polsce postkomunistyczna kasta sędziowska łamie wszelkie reguły, które postulował, aby zostały narzucone sędziom. Przedstawiciele zmienianego właśnie „wymiaru sprawiedliwości” drwią sobie z zasady mówiącej o tym, że sędziowie nie powinni być wybierani przez samych siebie, lecz przez lud, że nie powinni pełnić swych funkcji zbyt długo, bo jest to zachętą do...
Przemysław Żurawski vel Grajewski
Wyprawa prezydenta Lecha Kaczyńskiego i prezydentów: Litwy Valdasa Adamkusa, Estonii Toomasa Hendrika Ilvesa i Ukrainy Wiktora Juszczenki, a także premiera Łotwy Ivarsa Godmanisa, do Tbilisi 12 sierpnia 2008 r., w sytuacji, gdy rosyjskie kolumny pancerne znajdowały się 40 km od gruzińskiej stolicy, była czynem wielkim w obu swych wymiarach – jako akt polskiej polityki wobec Gruzji i wobec bałtycko-czarnomorskiego Międzymorza. Polska ma długą tradycję stosunków dyplomatycznych z Gruzją. Już w okresie Sejmu Wielkiego poselstwo gruzińskie odwiedziło Rzeczpospolitą, interesując się jej reformą ustrojową. Upadek obu państw na przełomie XVIII i XIX w. poddał je pod imperialną dominację Rosji. Kaukaz, w tym Gruzja, znalazł się w następnej epoce w kręgu zainteresowań „dyplomacji” Hôtelu...
Joanna Lichocka
Broniąc status quo, ludzie systemu III RP dowodzą, że anarchizacja państwa i próby paraliżowania działania kolejnych instytucji to stosowane na zimno metody walki politycznej. Z całym cynizmem i pogardą dla państwa (nie wspominając o pogardzie dla praworządności) walczą o utrzymanie swoich pozycji i interesów. Kibicują im usłużni dziennikarze. Wystarczy włączyć TVN24, by zobaczyć popis arogancji, tupetu i cynizmu redaktorów prowadzących rozmowy lub przygotowujących materiały quasi-informacyjne. Ten sam ton – bezczelnej manipulacji ubranej w pozór informowania i omawiania ważnych problemów kraju – pamiętam z dzieciństwa i z reżimowej telewizji stanu wojennego, z przekazów „Dziennika Telewizyjnego” za rządów Jaruzelskiego. Grzegorz Woźniak, Marek Barański, Krzysztof Bartnicki, Marek...
Prezydent Andrzej Duda z rzadka daje oznaki realnego, politycznego życia. Pierwszą połowę swojej kadencji spędził na uroczym rozprawianiu o oczywistościach, przecinaniu wstęg i na przemówieniach, które początkowo wzruszały, a teraz stały się już nużącą sztampą. O swoim istnieniu przypomniał 3 maja zeszłego roku, kiedy ogłosił, że w roku obchodów 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości przeprowadzi ogólnonarodowe referendum konstytucyjne. To istotnie była jego pierwsza próba wejścia do realnej gry. Jak mu to wyszło? W poszukiwaniu własnego miejsca Inicjatywa referendum konstytucyjnego stała się strategicznym projektem prezydenta Dudy. Szkopuł jednak w tym, że w momencie ogłoszenia tego pomysłu kompletnie zaskoczony był obóz polityczny, który wyniósł Dudę do...
Wojciech Mucha
Gangsterski rap, narkotyki, wielkie pieniądze i zorganizowane grupy przestępcze. To scenariusz znany z wielu utworów hiphopowych i filmów sensacyjnych. Dziś taki scenariusz rozgrywa się na żywo w Warszawie. Tyle tylko, że jest w nim więcej dziur logicznych niż w filmach klasy C. Zapewne pamiętają Państwo sprawę Piotra „Starucha” Staruchowicza. Kibic Legii został pomówiony o handel narkotykami przez przestępcę ukrywającego się za statusem świadka koronnego. Ostatecznie „Staruch” został oczyszczony z zarzutów, ale spędził w areszcie kilka miesięcy, z niepokojem oczekując na rozwój wypadków. Znana jest także sprawa innego kibica Legii – Macieja Dobrowolskiego, który po zeznaniach świadka koronnego spędził w areszcie 40 miesięcy, również podejrzany o przemyt narkotyków. Wyszedł z aresztu...
„Uczyła mnie mama, bym się nie bał chama, bo cham to jest cham i boi się sam…” – nie wiem, jakie poglądy miałby dziś Jan Tadeusz Stanisławski, ale słowa jego felietonu – piosenki pasują do opisu sytuacji, w której przed sejmową komisją śledczą do spraw zbadania afery Amber Gold stanął, słynący ponoć ze światowych manier, były wicepremier i minister finansów Jacek Jan Antony Vincent Rostowski. Potwierdziła się stara prawda, że prawdziwe maniery i esprit mierzy się zachowaniem w momentach napięcia i próby. Niestety, w polskiej polityce smutną regułą staje się karczemność i pospolitość, która wyłazi z mniemanych wielkości, gdy tylko wielkości te tracą swoje wpływy i polityczne znaczenie. Rostowski – szczególnie w starciach z przewodniczącą komisji Małgorzatą Wassermann – nie tylko nie...
Joanna Lichocka
Miny posłów opozycji, gdy Sejm przyjął nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, warte były obserwowania. Frustracja, smutek, rezygnacja – ponury klimat w klubie PO ilustrowali sami jej parlamentarzyści, publikując zdjęcia z sali sejmowej z komentarzem o porażce. Stało się tak, jak zapowiadał kilka tygodni temu prezes Jarosław Kaczyński – opozycję w sprawie zmian w Sądzie Najwyższym spotkała sromotna klęska – i przyznam, że po tym wszystkim, co wyprawiali, miło było na to patrzeć. Przegrali spór na gruncie prawnym – była Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego przeszła w stan spoczynku, jest na emeryturze i wiedzą to wszyscy uczestnicy sporu wokół SN łącznie z nią. O tym, że jest wiek, w którym każdy bez wyjątku sędzia przechodzi w stan spoczynku, mówi art. 180 konstytucji. Dlatego nawet sama...
W czasach Związku Sowieckiego zdarzały się sytuacje, gdy kremlowskie mumie słaniały się na nogach, a publiczności intensywnie wmawiano, że w pełni kontrolują sytuację. W ten sam sposób podtrzymywano polityczne „istnienie” Mao Zendonga i Fidela Castro. Do legendy przeszły rozpaczliwe próby reanimowania Leonida Breżniewa, ciągle także mamy w pamięci alkoholowe „występy” prezydenta Rosji Borysa Jelcyna. Kiedy podobne obrazki zaczynają dotyczyć najwyższych urzędników „Zjednoczonej Europy”, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia ze swoistym deja vu, właściwym dla schyłkowych stadiów każdej tyranii. Problem polega na tym, że dzisiejsza eurokracja przedstawiana jest jako szczyt demokratycznej finezji i smaku. Szef Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker w czasie szczytu...
Artur Szczepanik
Mistrzostwa świata w Rosji przeszły do historii. Kibice dostali to, co lubią najbardziej – emocje, bramki, radości i klęski. Władimir Putin na mundial przeznaczył 20 miliardów dolarów i to dobra wiadomość, bo te pieniądze mogłyby zostać wydane w bardziej niebezpieczny dla świata sposób. Propagandowo Rosja na mundialu zyskała. Wpuściła do siebie setki tysięcy kibiców, którzy wrócili do domów raczej zadowoleni niż przerażeni. Miejscowi też byli szczęśliwi, bo w ich szarym życiu przytrafił się miesiąc szalonego karnawału. Na mistrzostwa świata oficjalnie poszło 500 mln dol. Nieoficjalnie... prawie 20 miliardów dol. Co czyni ten mundial najdroższym w historii. Skąd taka różnica? Organizatorzy uważają, że do kosztów nie należy wliczać inwestycji w infrastrukturę, która będzie służyć...

Pages